Racjonalista - Strona głównaDo treści
Cuda, opętania

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
02-05-2011 17:32matekkk (134 punktów)Cuda, opętania
Ocena 3 na 3
Witam. Jestem nowy na forum, więc krótko się przedstawię. Mam 21 lat, do 20 roku życia byłem katolikiem, później zacząłem myślec..
Mimo iż skłaniam się ku ateizmowi, jest kilka rzeczy, które budzą moje wątpliwości,a które, takie odnoszę wrażenie, traktowane są przez ateistów po macoszemu. A przecież w walce śwatopoglądów ateista vs wierzący nie chodzi chyba o poczucie wygranej czy porażki, ale o wspólne poznanie prawdy.

Cuda i opetania

Temat wałkowany, ale myślę że mimo wszystko ateiści poświęcają mu zbyt mało uwagi. Odnoszę, byc może błędne, wrażenie, że w sprawie cudów zadowalacie się hipotezą, ze cuda są wymysłem ludzi wierzących w przesądy, że nie są należycie udokumentowane. Pytanie kto z was miał stycznosc z dokumentacją cudów, a na ile polegacie na obiegowej opinii, która przyjęła się wśród ateistów? To samo tyczy się opętań. Kto z was miał na tyle jaj żeby zgłębic sie w temat, poszukac u źródła, spotkac się z egozrcystą, czy może, o ile to wogóle możliwe, uczestniczyc w egzorcyzmach, i w ten sposób przekonac się czy dzieje się tam coś nadnaturalnego, czy to tylko wyolbrzymione historie?

Do czego dążę? Czy to nie jest tak, że my, ateiści też pewne rzeczy przyjmujemy na wiarę, bo jakiś Dawkins czy inny autorytet tak powiedział? Czy naszym "racjonalistycznym" obowiązkiem nie jest drążenie tematu w celu ostatecznego dojścia do prawdy?

To jest też kwestia podejścia do tematu. Dla mnie "poznanie prawdy" jest sprawą priorytetową i dopóki istnieją jakieś przesłanki( na istnienie Boga) godne uwagi, będę dążył do zweryfikowania ich.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

02-05-2011 18:19
 Ocena 12 na 12
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Czy naszym "racjonalistycznym" obowiązkiem nie jest drążenie tematu w celu ostatecznego dojścia do prawdy?
Qurczę! Kiedyś poświęciłam 5 lat, aby zbadać dogłębnie problem istnienia krasnoludków.
Szukałam w szafkach i pod podłogą. Zgłębiałam fachową literaturę jako to: "O siedmiu krasnoludkach i sierotce Marysi". Konopnickiej. Pytałam ekspertów, filozofów i nawet, teologów , i nic. Nikt ich nie widział! Ale nie ustaję w pasji poznawczej! A może są?

Wszystko ma swój początek i koniec.
02-05-2011 18:29 
 Ocena 11 na 11
deili (1140 punktów)
>> Czy naszym "racjonalistycznym" obowiązkiem nie jest drążenie tematu w celu ostatecznego dojścia do prawdy?
>Qurczę! Kiedyś poświęciłam 5 lat, aby zbadać dogłębnie problem istnienia krasnoludków.
>Szukałam w szafkach i pod podłogą. Zgłębiałam fachową literaturę jako to: "O siedmiu krasnoludkach i sierotce Marysi". Konopnickiej. Pytałam ekspertów, filozofów i nawet, teologów , i nic. Nikt ich nie widział! Ale nie ustaję w pasji poznawczej! A może są?
Są !
I nie daj się zwieść naukowcom, oni chcą nas odciągnąć od krasnoludków i smerfów wprost w ręce Gargamela !
Niektórzy to nawet wymyślili sobie jakiegoś boga by odwrócić naszą uwagę od prawdy !
02-05-2011 19:20 
 Ocena-2 na 2
matekkk (134 punktów)
>> Czy naszym "racjonalistycznym" obowiązkiem nie jest drążenie tematu w celu ostatecznego dojścia do prawdy?
>Qurczę! Kiedyś poświęciłam 5 lat, aby zbadać dogłębnie problem istnienia krasnoludków.
>Szukałam w szafkach i pod podłogą. Zgłębiałam fachową literaturę jako to: "O siedmiu krasnoludkach i sierotce Marysi". Konopnickiej. Pytałam ekspertów, filozofów i nawet, teologów , i nic. Nikt ich nie widział! Ale nie ustaję w pasji poznawczej! A może są?
>
Wszystko ma swój początek i koniec.


Koleżanko, rozumiem ze jesteś jedną z tych, którzy na 100 % wiedzą że Bóg nie istnieje. To jest karykatura racjonalizmu. Takich ludzi jak Ty wrzucam do jednego worka z moherami.

Zniżę się do twojego poziomu wypowiedzi i odpowiem: Ludzie nie przypisują krasnoludkom cudów, opętań, uzdrowień, objawień. Przypisują je Bogu( jakiemuś). Na świecie rzekomo dzieje się wiele niewytłumaczalnych zjawisk. Jednych nie mozna zweryfikowac, inne tak. Wszystko co należy zrobic, to zweryfikowac rzekome cuda, opętania, dotrzec( a przynajmniej spróbowac dotrzec) do ich źródła. Ludziom takim jak Ty to jest jednak nie potrzebne, bo Ty wierzysz ze Bóg nie istnieje. Ja chcę wiedziec.


Sprawa jest całkiem prosta. Egzorcyści twierdzą, że podczas opętań dzieją się nadnaturalne rzeczy- opętani mówią w językach biblijnych, mają nadnaturalną siłę, itd. Wystarczy wziąc udział w egzorcyźmie i przekonac się jak jest na prawdę( co zamierzam zrobic w najbliższym czasie, jeśli to jest wykonalne).
02-05-2011 19:33 
 Ocena 3 na 3
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> bo Ty wierzysz ze Bóg nie istnieje.
Ale gdzie istnieje? Gdzie przebywa, bądź egzystuje? W jakim miejscu? Kim jest? Czy ma płeć? Bo B16 twierdzi, że Bóg jest mężczyzną. A może ma płeć żeńską? Dlaczego Pan a nie Pani? Jaka jest w ogóle definicja Boga i o czym my w ogóle mówimy? Kim jest według Ciebie Bóg? Jaki Bóg? Jahwe? Allach? Bóg Nowego Testamentu? Złożony z trzech postaci? Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego? O czym Ty w ogóle mówisz?

Wszystko ma swój początek i koniec.
matekkk (134 punktów)
>> bo Ty wierzysz ze Bóg nie istnieje.
>Ale gdzie istnieje? Gdzie przebywa, bądź egzystuje? W jakim miejscu? Kim jest? Czy ma płeć? Bo B16 twierdzi, że Bóg jest mężczyzną. A może ma płeć żeńską? Dlaczego Pan a nie Pani? Jaka jest w ogóle definicja Boga i o czym my w ogóle mówimy? Kim jest według Ciebie Bóg? Jaki Bóg? Jahwe? Allach? Bóg Nowego Testamentu? Złożony z trzech postaci? Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego? O czym Ty w ogóle mówisz?
>
Wszystko ma swój początek i koniec.


Mówię o sile sprawczej. Jeśli czuję ze jestem opętany, tracę kontrole nad swoim ciałem, idę do egzorcysty, podczas egzorcyzmów mówię językami, których nie znałem, odpowiadam na pytania egzorcysty zadane w myślach, itd, to jestem skłonny przyjąc że istnieje jakaś niezbadana siła. Nie wiem czy jest mężczyzną, czy nazywa się Bóg, czy jest w trzech osobach, ale wiem że jest i że ma wpływ na nas.

Nie twierdzę że takie rzeczy dzieją się podczas egzorcyzmów, ale sami egzorcyści tak twierdzą. Ja tylko uważam, że zweryfikowanie tego rozwieje wiele wątpliwości.
02-05-2011 20:23 
 Ocena 3 na 3
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> egzorcyści tak twierdzą.
A co mają twierdzić?
Strażacy się witają tak:
"Niech będzie pochwalony św. Florian!
I "Dziewczynka z zapałkami!"

Wszystko ma swój początek i koniec.
02-05-2011 20:36 
 Ocena-1 na 1
matekkk (134 punktów)
>> egzorcyści tak twierdzą.
>A co mają twierdzić?
>Strażacy się witają tak:
>"Niech będzie pochwalony św. Florian!
>I "Dziewczynka z zapałkami!"
>
Wszystko ma swój początek i koniec.


Naprawdę jesteś profesorem czy to taki ironiczny podpis?

Zbyt wiele rzeczy zakładasz na wiarę, albo dlatego że tak Ci się wydaje.
02-05-2011 20:46 
 Ocena 5 na 5
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Zbyt wiele rzeczy zakładasz na wiarę, albo dlatego że tak Ci się wydaje.
Ale co mi się wydaje? Że djabły opętują ludzi? Przecież to idiotyzm i średniowiecze. Matko Ty moja Boska!

Wszystko ma swój początek i koniec.
02-05-2011 22:06 
 Ocena 1 na 1
matekkk (134 punktów)
>>Zbyt wiele rzeczy zakładasz na wiarę, albo dlatego że tak Ci się wydaje.
>Ale co mi się wydaje? Że djabły opętują ludzi? Przecież to idiotyzm i średniowiecze. Matko Ty moja Boska!

Egzorcyści twierdzą, że podczas egzorcyzmów dzieją się ponadnaturalne zjawiska. Tobie się wydaje że kłamią. Ja dopuszczam możliwosc że to są kłamstwa, nawet uważam to za całkiem prawdopodobne.Ja chcę to sprawdzic, a Ty zakładasz że kłamią i koniec kropka. I to jest róznica między nami. To jest różnica między otawrtością umysłu a myśleniem dogmatami.
02-05-2011 23:03 
 Ocena 5 na 5
maruda (5550 punktów)
>Egzorcyści twierdzą, że podczas egzorcyzmów dzieją się ponadnaturalne zjawiska. Tobie się wydaje że kłamią. Ja dopuszczam możliwosc że to są kłamstwa, nawet uważam to za całkiem prawdopodobne.Ja chcę to sprawdzic, a Ty zakładasz że kłamią i koniec kropka. I to jest róznica między nami. To jest różnica między otawrtością umysłu a myśleniem dogmatami.
   A ja twierdzę że widziałem krasnoludka, na granicy pola widzenia. Ty możesz twierdzić że kłamię, ale ja dopuszczam możliwość ich istnienia, nawet uważam ich istnienie za całkiem prawdopodobne. Jak chcesz się przekonać możesz sprawdzić mój wzrok, możesz sprawdzić otoczenie w którym się to stało.

>I to jest różnica między nami. To jest różnica między otwartością umysłu a myśleniem dogmatami.
   Nikt na tym forum nie zabrania ci sprawdzić egzorcystów w działaniu, więcej poprosimy o sprawozdanie poparte weryfikowalnymi dowodami, nagrania, prześwietlenia rentgenowskie, ekspertyzy niezależnych lekarzy. Bardzo proszę nie zachowuj się tak jakbyśmy chcieli ci to utrudnić. Przedstaw twarde dowody, słowo pisane czy świadectwo pojedynczego widza nie jest takim dowodem. Pamiętaj że słowo dobrego magika, przepraszam egzorcysty też nie jest takim poświadczeniem.
02-05-2011 22:10 
 Ocena 3 na 3
rhotax7 (3947 punktów)
Piękny obraz wiary w zabobon.


Pamiętacie Grabowska jak na waszym wątku o tytule "Opętania" pisałem z egzorcystami i na bieżąco się z nich nabijałem aż zaczeli straszyć mnie prokuraturą.
Zamiast pomodlić się za mnie i innych opętanych z portalu...
Ach musimy znowu ramię w ramię wciągnąć na portal jakiś oszołomów.
02-05-2011 21:16 
 Ocena 3 na 3
Arłukowicz (3162 punktów)

>Mówię o sile sprawczej. Jeśli czuję ze jestem opętany, tracę kontrole nad swoim ciałem, idę do egzorcysty, podczas egzorcyzmów mówię językami, których nie znałem, odpowiadam na pytania egzorcysty zadane w myślach, itd, to jestem skłonny przyjąc że istnieje jakaś niezbadana siła. Nie wiem czy jest mężczyzną, czy nazywa się Bóg, czy jest w trzech osobach, ale wiem że jest i że ma wpływ na nas.

No, to tu mnie przekonałeś. Jak kiedyś straciłem w Kijowie kontrolę nad swoim ciałem to, faktycznie swobodnie posługiwałem się obcymi językami ( rosyjskim i nawet ukraińskim ) i odpowiadałem na niezadawane pytania. Siłą sprawczą był produkt firmy OBOLON, nawiasem mówiąc dokładnie przebadany. Ale Bóg to to się nie nazywało.
02-05-2011 21:40 
 Ocena-2 na 2
matekkk (134 punktów)
>>Mówię o sile sprawczej. Jeśli czuję ze jestem opętany, tracę kontrole nad swoim ciałem, idę do egzorcysty, podczas egzorcyzmów mówię językami, których nie znałem, odpowiadam na pytania egzorcysty zadane w myślach, itd, to jestem skłonny przyjąc że istnieje jakaś niezbadana siła. Nie wiem czy jest mężczyzną, czy nazywa się Bóg, czy jest w trzech osobach, ale wiem że jest i że ma wpływ na nas.
>No, to tu mnie przekonałeś. Jak kiedyś straciłem w Kijowie kontrolę nad swoim ciałem to, faktycznie swobodnie posługiwałem się obcymi językami ( rosyjskim i nawet ukraińskim ) i odpowiadałem na niezadawane pytania. Siłą sprawczą był produkt firmy OBOLON, nawiasem mówiąc dokładnie przebadany. Ale Bóg to to się nie nazywało.
>

przestań p*****lic. Przecież ja nie chce nikogo przekonywac ze Bóg istnieje.
maruda (5550 punktów)
>przestań p*****lic. Przecież ja nie chce nikogo przekonywac ze Bóg istnieje.
   No tak chcesz nas znaczy ateistów zagonić do jego poszukiwań. Po chcesz tracić nasz czas? Jeżeli nie chcesz udowodnić jego istnienia to naprawdę nie wiem czemu tak mocno na to naciskasz. Ewangelizacja czyli właśnie przekonywanie nieprzekonanych że ON istnieje jest najprostszym powodem, masz lepszy?

Chętnie zmienię poglądy za odpowiednią opłatą

matekkk (134 punktów)
>>przestań p*****lic. Przecież ja nie chce nikogo przekonywac ze Bóg istnieje.
>   No tak chcesz nas znaczy ateistów zagonić do jego poszukiwań. Po chcesz tracić nasz czas? Jeżeli nie chcesz udowodnić jego istnienia to naprawdę nie wiem czemu tak mocno na to naciskasz. Ewangelizacja czyli właśnie przekonywanie nieprzekonanych że ON istnieje jest najprostszym powodem, masz lepszy?
>
Chętnie zmienię poglądy za odpowiednią opłatą

>

Jak mogę was ewangelizowac, skoro sam uważam że Bóg prawdopodobnie nie istnieje?
Nie chcę was zaganiac do poszukiwań Boga, myslałem po prostu że są tu ludzie, którzy biorą hipotetyczną( mało prawdopodobną, ale jednak) mozliwosc że jakis duchowy byt może istniec. Myślałem że kwestia istnienia/nieistnienia Boga jest tu dla kogoś ważna. Ale Wy już wiecie ponad wszelką wątpliwosc że Bóg nie istnieje.
Coś co dla Dawkinsa czy Hitchensa nie jest 100% pewne, dla ateisty-ignoranta już tak.
03-05-2011 00:08 
 Ocena 6 na 6
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Posłuchaj Matekkk. Dlaczego akurat te egzorcyzmy cię tak kręcą? Jest wiele religii, dlaczego nie staniesz nad rzeką i nie sprawdzisz, czy nie materializują się przy niej starożytni mędrcy hinduistyczni? Albo czy mocz krowy bramina ma moc oczyszczającą i uwalnia od kilku wcieleń? Hinduizm nie zasługuje na wnikliwość, tylko egzorcyzmy?
03-05-2011 10:54 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)
>Myślałem że kwestia istnienia/nieistnienia Boga jest tu dla kogoś ważna.
Nie mogę mówić za wszystkich, dlatego powiem za siebie. Wg mnie bogowie najprawdopodobniej nie istnieją, w każdym razie nie ma żadnych śladów ich istnienia. Do wytłumaczenia zjawisk zachodzących w świecie (wszechświecie) nie są potrzebni. Skoro tak, to po co się tym tematem zajmować? Znam ciekawsze zajęcia. Oto, dlaczego kwestia istnienia/nieistnienia boga (jakiegokolwiek) jest dla mnie mało ważna.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Scorp (5381 punktów)
>Wg mnie bogowie najprawdopodobniej nie istnieją, w każdym razie nie ma żadnych śladów ich istnienia.

A jaki jest ten poziom prawdopodobieństwa?

I drugie pytanie: od jakiego poziomu (nie)prawdopodobieństwa istnienia bogów nie warto się tym zajmować?

>Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.

To jest dobre pytanie, a ja ciągle nie mam dobrej odpowiedzi!
-
04-05-2011 20:21 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>A jaki jest ten poziom prawdopodobieństwa?
Na tyle wysoki, żeby mnie sprawa nie zaprzątała.
>I drugie pytanie: od jakiego poziomu (nie)prawdopodobieństwa istnienia bogów nie warto się tym zajmować?
To kwestia osobnicza. Jedni mają wyższą tolerancję bogów, inni niższą. Ja mam niską.
>>Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
>To jest dobre pytanie, a ja ciągle nie mam dobrej odpowiedzi!
Ja też nie. Behemot też nie wiedział.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
05-05-2011 00:36 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>>Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.

>>To jest dobre pytanie, a ja ciągle nie mam dobrej odpowiedzi!

>Ja też nie. Behemot też nie wiedział.

   Patrz Mer, a Behemot pił wódkę. Cały kot, że z nikim na "ty" nie przeszedł.

Ale w szachy grał i głowy potrafił pozbawić.

Też kocham tę książkę

"Historia przyznała rację papieżowi. Afryka doznała jedzenia."
05-05-2011 06:16 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>>>Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.

   Jak się wszystko ułoży, to damy innemu Titinkowi dom. Nie będzie jak Fidelek pręgowany, ale w połowie rude też nie są złe

To mama i tata tych co przyjdą na świat

Scorp (5381 punktów)
>Na tyle wysoki,
>To kwestia osobnicza.

Nie dostałem odpowiedzi. Jedno pytanie zsubiektywizowałaś, drugie zrelatywizowałaś.

Mimo bardzo niewielkiego prawdopodobieństwa sukcesu, czasem zagram w totka. Interesuję się też poszukiwaniami kontaktu z cywilizacjami pozaziemskimi (mimo, że prawdopodobieństwo wydaje się jeszcze mniejsze). Ty nie?

Możliwość istnienia zorganizowanej siły stwórczej wydaje mi się niewielka, ale ciekawa. Nie uważasz?
-
05-05-2011 07:56 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Nie dostałem odpowiedzi.
Chcesz odpowiedzi liczbowej? Takiej nie potrafię udzielić. Nie będę zmyślać o wielkościach rzędu milionowej części procenta, bo to byłby bełkot.
>Mimo bardzo niewielkiego prawdopodobieństwa sukcesu, czasem zagram w totka. Interesuję się też poszukiwaniami kontaktu z cywilizacjami pozaziemskimi (mimo, że prawdopodobieństwo wydaje się jeszcze mniejsze). Ty nie?
W totka nie gram. To drugie - średnio. Zainteresowanie cywilizacjami pozaziemskimi znajduje się gdzieś pod koniec mojej listy zainteresowań.
>Możliwość istnienia zorganizowanej siły stwórczej wydaje mi się niewielka, ale ciekawa. Nie uważasz?
Kiedyś tak uważałam. Teraz już nie, znam ciekawsze zajęcia, a czasu na tym padole łez nie mam już za wiele, więc się nie rozmieniam na drobne. Nie sposób interesować się wszystkim. Zarzucanie mi, że nie interesuje mnie zagadnienie istnienia siły stwórczej ma tyleż samo sensu, co pretensje o to, że nie interesuje mnie XIII-wieczna poezja niemiecka. Chociaż, mówiąc prawdę, to drugie zdaje mi się ciekawsze.
Pozdrawiam.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Scorp (5381 punktów)
>Nie będę zmyślać o wielkościach rzędu milionowej części procenta, bo to byłby bełkot.

Zawsze dziwiło mnie skąd taka pewność siebie? Teraz chyba już wiem. Z rozumowania:
- Tak mi się zdaje
- a więc tak musi być
- a więc tak jest!
(zapożyczone z Tarnowskiego)

>Zarzucanie mi...

Ależ niczego Ci nie zarzucam!

>Pozdrawiam.

Ja też. I pozdrów ode mnie kota! Po imieniu!
-
02-05-2011 21:19 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>Mówię o sile sprawczej. Jeśli czuję ze jestem opętany, tracę kontrole nad swoim ciałem,

Czyli chcesz powiedzieć, że ludzie z zespołem Tourrett'a, albo z zespołem obcej ręki są tak naprawdę opętani przez demona i należy ich poić wodą święconą, żeby im przeszło?

>idę do egzorcysty, podczas egzorcyzmów mówię językami, których nie znałem, odpowiadam na pytania egzorcysty zadane w myślach

I jeszcze mi powiesz, że czytałeś myśli egzorcysty, żeby wiedzieć, że odpowiadasz na jego pytania?
matekkk (134 punktów)
>>Mówię o sile sprawczej. Jeśli czuję ze jestem opętany, tracę kontrole nad swoim ciałem,
>Czyli chcesz powiedzieć, że ludzie z zespołem Tourrett'a, albo z zespołem obcej ręki są tak naprawdę opętani przez demona i należy ich poić wodą święconą, żeby im przeszło?

Mówię o ciągu dziwnych, niewytłumaczalnych zjawisk jak (rzekome) mówienie obcymi językami, ponadnaturalna siła, itd, i nie twierdze ze jest to prawda tylko że warto byłoby to zbadac, a Ty wybierasz sobie jedno zjawisko, które owszem, da się w sposób medyczny wytłumaczyc i na tej podstawie mnie wysmiewasz. Intelektualny syf, zupełnie jak na chrzescijanin.pl
02-05-2011 22:00 
 Ocena 6 na 6
spellbinder (8577 punktów)
>Mówię o ciągu dziwnych, niewytłumaczalnych zjawisk

Co to znaczy "dziwnych"? Dlaczego atak epilepsji nie jest "dziwny"?

Co to znaczy "niewytłumaczalnych"? Na pewno są setki zjawisk, których wytłumaczyć nie potrafisz, ale nie uważasz ich za cudowną magię. Głównie dlatego, że nikt ich za to nie uważa, wystarczy wytłumaczenie - bo tak już jest. No jest i koniec.

Natomiast to, że jakiś Jezus się objawił na psiej dupie, to jest od razu powód do doszukiwania się cudów.

>jak (rzekome) mówienie obcymi językami,

Nie masz środków, aby to zbadać.

Możesz uwierzyć albo komuś, kto w to nie wierzy - nieobiektywny. Albo komuś, kto na tym zarabia. Również nieobiektywny.

>ponadnaturalna siła,

Co to jest "ponadnaturalna" siła? Ja potrafię sam, bez większego problemu, wnieść na czwarte piętro ważący ponad 80 kilogramów "zwój" linoleum. Byłem kiedyś w górach ze znajomymi. Wsiadamy w czwórkę do samochodu, jedziemy kawałek i kicha - utknął w zaspie. Bardzo byli ludzie zdziwieni jak powiedziałem im - wy siedźcie - wyszedłem i po prostu samochód wypchnąłem.

Czy to jest "nadnaturalna" siła? No trochę jest. I czego to dowodzi?

>itd, i nie twierdze ze jest to prawda tylko że warto byłoby to zbadac,

A dlaczego nie badasz boskiego Crissa Angela? On po wodzie chodził. Nagrali to nawet.

>Intelektualny syf, zupełnie jak na chrzescijanin.pl

No faktycznie wprowadzasz taką atmosferę.
Arłukowicz (3162 punktów)

>>Intelektualny syf, zupełnie jak na chrzescijanin.pl
>No faktycznie wprowadzasz taką atmosferę.

Ty się ciesz, że to forum, a nie ubita ziemia. Bo wówczas - do dalszego prowadzenia dyskusji z kolegą - musiałbyś zrobić użytek ze swojej nadludzkiej siły.

Albo mówić tak - poprzez zachowanie odpowiedniej formy, składni etc. - jak on. Treść nie ma tu żadnego znaczenia.

pozdrawiam
spellbinder (8577 punktów)
>Ty się ciesz, że to forum, a nie ubita ziemia. Bo wówczas - do dalszego prowadzenia dyskusji z kolegą - musiałbyś zrobić użytek ze swojej nadludzkiej siły.

No właśnie nie nadludzkiej W tym tkwi cały szkopuł. W "Aniołach Warszawy" (swoją drogą całkiem sympatyczny reportaż), A. Rowiński opisuje facia, który potrafi w zębach podnieść stół. Z opisu wynikało, że całkiem spory. Po necie jest ileś filmików ludzi, którzy bez trudu rozdzierają książki telefoniczne - nie uciekając się do oszustw - a całkiem normalnie wyglądający facet (w sensie - nie wygląda jakby pracował w magazynie streydów) gnie w łapach stalowe młotki.

Co to jest zatem ta "nadludzka" siła?
02-05-2011 23:23 
 Ocena 4 na 4
liebes (612 punktów)

>Co to jest zatem ta "nadludzka" siła?

wściekła kobieta.

Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją - Woody Allen
liebes (612 punktów)
>Mówię o ciągu dziwnych, niewytłumaczalnych zjawisk jak (rzekome) mówienie obcymi językami, ponadnaturalna siła, itd,

Się wtrącę... Przyszło mi coś do głowy. Uprzedzam z góry, że jest to niesamowicie górnolotne i właściwie jest to moje widzimisię... ale przyjmijmy, że mózg człowieka używany jest w 10% (czytałam różne opinie, jedni twierdzą, że zaledwie 4-5%, inni, że 20% - nieistotne w tym przypadku). Załóżmy, że nasz hipotetyczny Opętany używał 10%, jak my. I teraz: tenże Opętany jako dziecko usłyszał gdzieś rozmowę po hebrajsku, albo cokolwiek - i teraz nagle jego mózg potrafi używać 20%, a nie 10% mózgu! Jakaś szufladka mu się otwiera i bam, zaczyna gadać po hebrajsku. OPĘTANY!!!!

Sorry, ale gdybać to można jeszcze długo. Najlepszym sposobem: dogadać się z księdzem, że jak będzie szedł egzorcyzmować, to Ci da znać wcześniej, na kim te egzorcyzmy będzie przeprowadzał. Pójść do opętanego, poprosić go o współpracę, iść z nim do neurologa/psychiatry i zbadać go. Podczas egzorcyzmów niech będzie przypięty do aparatury rejestrującej pracę mózgu. Podejrzewam, że odpowiedź by się pojawiła na monitorze.


Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją - Woody Allen
10-05-2011 20:22 
 Ocena 3 na 3
Ania... (14138 punktów)
>>Mówię o ciągu dziwnych, niewytłumaczalnych zjawisk jak (rzekome) mówienie obcymi językami, ponadnaturalna siła, itd,
>Się wtrącę... Przyszło mi coś do głowy. Uprzedzam z góry, że jest to niesamowicie górnolotne i właściwie jest to moje widzimisię... ale przyjmijmy, że mózg człowieka używany jest w 10% (czytałam różne opinie, jedni twierdzą, że zaledwie 4-5%, inni, że 20% - nieistotne w tym przypadku). Załóżmy, że nasz hipotetyczny Opętany używał 10%, jak my. I teraz: tenże Opętany jako dziecko usłyszał gdzieś rozmowę po hebrajsku, albo cokolwiek - i teraz nagle jego mózg potrafi używać 20%, a nie 10% mózgu! Jakaś szufladka mu się otwiera i bam, zaczyna gadać po hebrajsku. OPĘTANY!!!!
Tak naprawdę zwykle to, co jest opisywane jako "dziwne, nieznane języki" to bełkot. Zresztą w psychiatrii opisywali i takie objawy. Powtarza się najczęściej oderwane słowa, które faktycznie bez trudu można zasłyszeć, albo bełkota, co można uznać za nieznany język. Ale fascynujące byłoby zidentyfikowanie tego języka i przetłumaczenie, no i oczywiście tekst powinien być jakiś sensowny. A tak to już nie działa. Więc sprawa jest prostsza i nie trzeba zwiększać aktywności mózgu.
>Sorry, ale gdybać to można jeszcze długo. Najlepszym sposobem: dogadać się z księdzem, że jak będzie szedł egzorcyzmować, to Ci da znać wcześniej, na kim te egzorcyzmy będzie przeprowadzał. Pójść do opętanego, poprosić go o współpracę, iść z nim do neurologa/psychiatry i zbadać go. Podczas egzorcyzmów niech będzie przypięty do aparatury rejestrującej pracę mózgu. Podejrzewam, że odpowiedź by się pojawiła na monitorze.
Odpowiedź na monitorze będzie poddana interpretacji. Jeśli egzorcyzmy zestresują go, to pojawi się zmiana aktywności, którą można zakwalifikować jako stres (racjonalnie) lub jako wychodzenie demona. Rozumiesz, każdy ocenia to co widzi, w oparciu o własne założenia. Dla mnie to plama na szybie, dla innego to Maryjka.

Wykrzyczę to :
Mam linkI do ciekawego wywiadu w temacie.
www.focus.(*)likacje/egorcyzmy-okiem-nauki/ - O STOSUNKU PSYCHIATRY DO OPĘTAŃ.
www.focus.(*)/polska-choruje-na-egzorcyzmy/ O OPĘTANIACH OGÓLNIE - to właśnie ten artykuł Agosiewicza, który jest naprawdę sensowny.
10-05-2011 14:01 
 Ocena 2 na 2
Ania... (14138 punktów)
>Mówię o ciągu dziwnych, niewytłumaczalnych zjawisk jak (rzekome) mówienie obcymi językami, ponadnaturalna siła, itd, i nie twierdze ze jest to prawda tylko że warto byłoby to zbadac, a Ty wybierasz sobie jedno zjawisko, które owszem, da się w sposób medyczny wytłumaczyc i na tej podstawie mnie wysmiewasz. Intelektualny syf, zupełnie jak na chrzescijanin.pl
Tyle że tych niewytłumaczalnych zjawisk nie ma. Wszystkie zostały wytłumaczone.
Scorp (5381 punktów)
>Ale gdzie istnieje? Gdzie przebywa, bądź egzystuje? W jakim miejscu? Kim jest? Czy ma płeć?

Pytania nie dowodzą niczego oprócz niewiedzy (i niewiedzy też nie).

>Wszystko ma swój początek i koniec.

Wątpliwe.
-
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Pytania nie dowodzą niczego oprócz niewiedzy (i niewiedzy też nie).
Ale mogą pobudzać do refleksji.
Jak się pytam gdzie jest Madagaskar to ktoś poszuka i mi odpowie, że na Oceanie Indyjskim.
A jak się pytam gdzie jest Bóg, to może ktoś się zastanowi, że tak naprawdę to nigdzie.
Ale jak wie gdzie, to niech powie.
A może nigdzie to znaczy wszędzie. Czyli, znowu, nigdzie.

Wszystko ma swój początek i koniec.
deili (1140 punktów)
>A jak się pytam gdzie jest Bóg, to może ktoś się zastanowi, że tak naprawdę to nigdzie.
>Ale jak wie gdzie, to niech powie.
>A może nigdzie to znaczy wszędzie. Czyli, znowu, nigdzie.
Bóg jest w niebie, a naukowcy kłamią że latają do nieba żeby nas ogłupić, tak naprawdę to te telefony telewizje to sprawka systemu HARP, a lot na księżyc to była mistyfikacja, zresztą jak reszta podróży w kosmos, bo przecież każde dziecko wie że tam jest niebo i raj a Bóg by ich tam nie wpuścił.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>lot na księżyc to była mistyfikacja
No pewnie ,Stanley Kubrick to wyreżyserował z Arthurem C. Clarkiem.
I tylko im flaga amerykańska łopotała na księżycowym wietrze.

Wszystko ma swój początek i koniec.
matekkk (134 punktów)
Szanujmy się. Rozumiem że każdy ma potrzebę bycia zabawnym, ale nie róbcie bałaganu w tym wątku.
03-05-2011 10:35 
 Ocena 4 na 4
Marlow (163 punktów)
(zablokowany)

>Koleżanko, rozumiem ze jesteś jedną z tych, którzy na 100 % wiedzą że Bóg nie istnieje. To jest karykatura racjonalizmu. Takich ludzi jak Ty wrzucam do jednego worka z moherami.

To ja, ateistyczny moher, zniżam się do twego poziomu i pytam: jak łaskawco obliczyłeś owe prawdopodobieństwo?
LOL.

>Sprawa jest całkiem prosta. Egzorcyści twierdzą, że podczas opętań dzieją się nadnaturalne rzeczy- opętani mówią w językach biblijnych, mają nadnaturalną siłę, itd. Wystarczy wziąc udział w egzorcyźmie i przekonac się jak jest na prawdę( co zamierzam zrobic w najbliższym czasie, jeśli to jest wykonalne).

LOL.
A idź pooglądaj sobie, gwarantuję że taki "racjonalista" jak ty (tfu, tfu, tfu przez moje moherowe lewe ramię) w tempie ekspresowym się nawróci. LOL.
Ps: gdyby tak wybitny "racjonalista" cokolwiek wiedział o językach martwych ( w tym i biblijnych) to choćby przez wzgląd na samą "racjonalność" takich głupot by nie powtarzał.


Oedipa settled back,
to await the crying of lot 49
matekkk (134 punktów)

>To ja, ateistyczny moher, zniżam się do twego poziomu i pytam: jak łaskawco obliczyłeś owe prawdopodobieństwo?

Spytaj się Dawkinsa dlaczego uważa że jestem skrajnym agnostykiem a nie ateistą.
.

>A idź pooglądaj sobie, gwarantuję że taki "racjonalista" jak ty (tfu, tfu, tfu przez moje moherowe lewe ramię) w tempie ekspresowym się nawróci. LOL.
>Ps: gdyby tak wybitny "racjonalista" cokolwiek wiedział o językach martwych ( w tym i biblijnych) to choćby przez wzgląd na samą "racjonalność" takich głupot by nie powtarzał.

LOL ROTFl OMG

Grabowska masz dwa nicki?

03-05-2011 12:02 
 Ocena 1 na 1
Marlow (163 punktów)
(zablokowany)

>Spytaj się Dawkinsa dlaczego uważa że jestem skrajnym agnostykiem a nie ateistą.

A co mnie rzeczony Dawkins obchodzi?
Problemy Dawkinsa z semantyką, to rzecz powszechnie znana.
I nawet wykorzystywana, vide Ben S. i jego wywiad. LOL.
Wg mnie mnie, rzeczony R.D. może co drugi dzień uprawiać takie cyrki.
I tak jednego dnia będzie ateistą, drugie agnostykiem, a czwartego może być "zwisoistą".

>Grabowska masz dwa nicki?

Boshe drogi, na wzrok ci padło?
To koniecznie idź do egzorcysty, może wzrok się tobie przynajmniej poprawi.

Oedipa settled back,
to await the crying of lot 49
matekkk (134 punktów)
Co ty z tym LOL?
10-05-2011 14:03 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>>To ja, ateistyczny moher, zniżam się do twego poziomu i pytam: jak łaskawco obliczyłeś owe prawdopodobieństwo?
>Spytaj się Dawkinsa dlaczego uważa że jestem skrajnym agnostykiem a nie ateistą.
>.
Wróć do lektury jego książki. Dowiesz się, że jedynie uczciwość naukowa skłania go do przyznania, że zakłada niewielką, tyciutką możliwość, że się myli, jak i w przypadku każdej innej tezy naukowej. Jednak jego agnostycyzm jest skrajny i de facto oznacza ateizm.
02-05-2011 19:34 
 Ocena 3 na 3
Arłukowicz (3162 punktów)

>Qurczę! Kiedyś poświęciłam 5 lat, aby zbadać dogłębnie problem istnienia krasnoludków.
>Szukałam w szafkach i pod podłogą. Zgłębiałam fachową literaturę jako to: "O siedmiu krasnoludkach i sierotce Marysi". Konopnickiej. Pytałam ekspertów, filozofów i nawet, teologów , i nic. Nikt ich nie widział! Ale nie ustaję w pasji poznawczej! A może są?
>
Wszystko ma swój początek i koniec.

No co ty ? wiadomości nie oglądasz ?
Niemalże codziennie pokazują tam takiego jednego gnoma w garniturze

sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Spróbujmy ogarnąć temat cudów i opętań.
Załóżmy, że one są tym, czym je opisują wierzący.
No i...
Mamy cuda i opętania w religiach chrześcijańskich, islamie, hinduizmie nawet. Praktycznie w każdej większej religii można znaleźć opowieści o cudach i opętaniach.
Według założenia wierzymy wyznawcom każdej z tych religii!
Ale oni mówią sprzeczne wzajemnie rzeczy!
Sami sprowadzają temat cudów i opętań do sprzeczności...
Ateista nie musi się nawet wysilać. Oni sami między sobą podważają założenie, że cud jest cudem, a opętanie opętaniem.

Pozdrawiam

Karp żyje, więc ma prawo do życia! Nie naruszajcie tego prawa!
02-05-2011 18:38 
 Ocena 2 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Ale oni mówią sprzeczne wzajemnie rzeczy!
I się jakoś z tym godzą.
To już Tertulian mówił, że wierzy, chociaż wie ,że to absurd!
Ale ja jakoś tego nie kumam.
Bo głupia jestem!

Wszystko ma swój początek i koniec.
kinemator (151 punktów)
>Temat wałkowany, ale myślę że mimo wszystko ateiści poświęcają mu zbyt mało uwagi. Odnoszę, byc
>może błędne, wrażenie, że w sprawie cudów zadowalacie się hipotezą, ze cuda są wymysłem ludzi
>wierzących w przesądy, że nie są należycie udokumentowane.
Nawet jeżeli są należycie udokumentowane to nadal nie widzę jak można przejść od "nie potrafimy tego wyjaśnić" do "Bóg konkretnej religii za to odpowiada".

> na ile polegacie na obiegowej opinii, która przyjęła się wśród ateistów?
Ja polegam na obiegowej opinii Podobnie jak w przypadku sztuczek magicznych zakładam, że jest wyjaśnienie tylko, że go nie znam. Nie widzę potrzeby przesuwania ciężaru dowodu na siebie tylko dlatego, że nie łykam wszystkiego jak młody pelikan.

>Czy naszym "racjonalistycznym" obowiązkiem nie jest
>drążenie tematu w celu ostatecznego dojścia do prawdy?
A nie szkoda ci życia? Pewnie, że możesz próbować sam wszystko weryfikować, ale skoro to Kościół twierdzi, że ma miejsce cud to on w pierwszej kolejności powinien dostarczać wszystkich informacji, wyników badań, niezależnych ekspertyz.
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Cuda i opetania
Opętania: Skoro demony nie istnieją to niby co miało by opętywać ludzi?
Cuda: Skoro ktoś wyzdrowiał to dlaczego tłumaczy się to tym, że wielki Himbonimbus skręcił w lewo w krainie Niebieskich Flamingów, a nie tym, że po prostu ktoś ma mocny układ odpornościowy, który dopiero teraz zwalczył chorobę? No i czemu ludziom cudownie nie odrastają odcięte nogi, tylko znikają takie proste dolegliwości?

A co do Dawkinsa to nie obchodzi mnie kim on jest, skąd pochodzi, zgadzam się z nim, bo mówi prawdę. A jakby nagle się nawrócił, to oznacza, że jest debilem, i tyle.

Wskazówka na przyszłość: Jeśli znajdziesz jakieś "dowody" na istnienie boga, to zastanów się, czy przypadkiem przy użyciu tych samych argumentów nie da się udowodnić istnienia krasnoludków.
matekkk (134 punktów)
>>Cuda i opetania
>Opętania: Skoro demony nie istnieją to niby co miało by opętywać ludzi?
>Cuda: Skoro ktoś wyzdrowiał to dlaczego tłumaczy się to tym, że wielki Himbonimbus skręcił w lewo w krainie Niebieskich Flamingów, a nie tym, że po prostu ktoś ma mocny układ odpornościowy, który dopiero teraz zwalczył chorobę? No i czemu ludziom cudownie nie odrastają odcięte nogi, tylko znikają takie proste dolegliwości?
>A co do Dawkinsa to nie obchodzi mnie kim on jest, skąd pochodzi, zgadzam się z nim, bo mówi prawdę. A jakby nagle się nawrócił, to oznacza, że jest debilem, i tyle.
>Wskazówka na przyszłość: Jeśli znajdziesz jakieś "dowody" na istnienie boga, to zastanów się, czy przypadkiem przy użyciu tych samych argumentów nie da się udowodnić istnienia krasnoludków.

Nie ważne czy krasnoludki, Jahwe czy Allach. Szukam odpowiedzi na pytanie czy istnieje jakaś siła sprawcza.
02-05-2011 19:35 
 Ocena 4 na 4
rhotax7 (3947 punktów)

A słyszałeś o boginiach i pierwszych przyczynach wszystkiego zwanych:

ENTALPIA i ENTROPIA

Mało kto się do nich odwołuje a to Lem zaczął nazywać je siłami sprawczymi.
02-05-2011 19:45 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>Szukam odpowiedzi na pytanie czy istnieje jakaś siła sprawcza.
Na razie nic na to nie wskazuje. Jak mawia mój znajomy z Wydziału Kryminalnego KWP - "nie ma zwłok, nie ma zabójstwa".


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
02-05-2011 20:11 
 Ocena 2 na 2
Medieval (3004 punktów)
>Na razie nic na to nie wskazuje. Jak mawia mój znajomy z Wydziału Kryminalnego KWP - "nie ma zwłok, nie ma zabójstwa".
Nie ma TV, nie ma wydarzenia. Może w przyszłości - nie ma TV, nie ma zabójstwa ?
Arłukowicz (3162 punktów)

>Nie ma TV, nie ma wydarzenia. Może w przyszłości - nie ma TV, nie ma zabójstwa ?
Pewnie w nie tak dalekiej jak byłoby się mogło wydawać. Monitoring, nagrania telefonami, internet. 1984 i Nowy Wspaniały Świat razem wzięte ........go mać
02-05-2011 20:18 
 Ocena 1 na 1
Arłukowicz (3162 punktów)

>Na razie nic na to nie wskazuje. Jak mawia mój znajomy z Wydziału Kryminalnego KWP - "nie ma zwłok, nie ma zabójstwa".

Wrzuć to hasło na muzułmańskie portale, to może bombów nam nie podłożą.
02-05-2011 20:55 
 Ocena 5 na 5
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
Jeśli szukasz takiego czegoś to oznacza, że CHCESZ, by to coś istniało.
Dlaczego nie szukasz odpowiedzi na pytanie "który smok sprawia, że masło kwaśnieje"? Bo ciebie to nie interesuje. Człowiek chce żyć wiecznie, chce, by świat był bardziej Fantasy niż jest obecnie, i szuka najmniej wybujałych wyobrażeń w naszym świecie z nadzieją, że może jakieś elfy gdzieś tylko się przed nim pochowały.
Tak się nie robi.

No ale ok, co jeśli znajdziesz odpowiedź, która cię nie zadowoli? Że np siłą sprawczą wszystkiego jest Grawitacja i nie ma sensu się do niej modlić ani składać jej ofiar z kóz? Co jest bardziej prawdopodobne: Zjawisko fizyczne czy jakiś inteligentny byt który zagląda ci w odbyt sprawdzając, czy aby na pewno przestrzegasz nakazów dawnych prymitywnych plemion?

A czy nie lepiej z braku dowodów olać pewne zagadnienia? Nie ma dowodów na eter, został on wymyślony - olewamy. Nie ma dowodów na flogiston, został on wymyślony - olewamy. Nie ma dowodów na boga, został on wymyślony - olewamy.

A może jednak gdzieś jakiś flogiston sobie istnieje? No bo on jest taki fajny i Fantasy, na co komu jakiś nudny, głupi i udowodniony tlen...
matekkk (134 punktów)
>No ale ok, co jeśli znajdziesz odpowiedź, która cię nie zadowoli? Że np siłą sprawczą wszystkiego jest Grawitacja i nie ma sensu się do niej modlić ani składać jej ofiar z kóz? Co jest bardziej prawdopodobne: Zjawisko fizyczne czy jakiś inteligentny byt który zagląda ci w odbyt sprawdzając, czy aby na pewno przestrzegasz nakazów dawnych prymitywnych plemion?

Cuda i opętania to prawdopodobnie dwie ostatnie kwestie do zweryfikowania w temacie istnienia Boga. jeśli na bazie rzetelnej wiedzy uznam, że to wszystko wymysły, to uznam także że prawdopodobieństwo istnienia Boga jest zaniedbywalnie małe, bo po prostu nie będzie już żadnych przesłanek by wierzyc. W chwili obecnej uważam że prawdopodobieństwo istnienia Boga jest małe, ale nie na tyle, żeby się tym nadal nie "zajmowac".
02-05-2011 21:27 
 Ocena 5 na 5
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Cuda i opętania to prawdopodobnie dwie ostatnie kwestie do zweryfikowania w temacie istnienia Boga.

Ok, spoko, ale podaj mi proszę definicję cudu. Co to takiego? Dlaczego nie nazwać tego "Szczęściem", "Fartem", tylko od razu cudem? I niby dlaczego nie wyjaśniać tego typu zjawisk efektem placebo a interwencją zielonego owczarka z Alfa Centauri? I dlaczego cuda przypisywać bogu, a nie bogini? Albo owczarkowi? Bo owczarek jest mniej "kul" i "fantasy"? Za mało klimatyczny? Nie ma wokół siebie tej aury "elo jestem fajny i tajemniczy czcijcie mnie"?

Opętania tak samo: po pierwsze każdy może mieć różnego rodzaju schizy, albo może go wkurzać pan egzorcysta i będzie chciał mu odgryźć nos. Po drugie dlaczego tłumaczyć je demonami, duchami, a nie gnomami? Bo gnomy są za mało "kul" i "mhroczne"? Za mało klimatyczne? Nie pasują do filmów grozy z udziałem tajemniczych wszystkoumiejących demonów z rogami lub bez?

Dlaczego ludzie udowadniają w ciągu paru lat istnienie rzeczy, które się nawet fizjologom nie śniły, a z bogiem mają od paru tysięcy lat problemy? Czy nie uważasz, że coś tu nie gra?
02-05-2011 21:01 
 Ocena 6 na 6
diogenes (42753 punktów)
>Szukam odpowiedzi na pytanie czy istnieje jakaś siła sprawcza.

Kiedy szukam klucza, bo mi się gdzieś zapodział, wiem, czego szukam. Mam jasne wyobrażenie klucza i oto ... jest. Następuje błyskawiczne porównanie spostrzeżenia z wyobrażeniem, a jako że zachodzi wystarczająca odpowiedniość - sięgam po zagubiony klucz.

Szukasz siły sprawczej. Powiedz coś na jej temat. Czego szukasz? Czy będziesz wiedział, kiedy ją znajdziesz? Na jakiej podstawie?


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
maruda (5550 punktów)
>Dla mnie "poznanie prawdy" jest sprawą priorytetową i dopóki istnieją jakieś przesłanki (na istnienie Boga) godne uwagi, będę dążył do zweryfikowania ich.

Daj znać jak już poznasz prawdę i dowiesz się gdzie ten bóg się ukrył. Nie widzę niczego pozytywnego do czego doprowadziłoby jego odnalezienie. Moim zdaniem szkoda marnować zasoby na szukanie igły w stogu siana, a tym bardziej wyimaginowanej igły.
02-05-2011 19:37 
 Ocena 1 na 1
matekkk (134 punktów)
>>Dla mnie "poznanie prawdy" jest sprawą priorytetową i dopóki istnieją jakieś przesłanki (na istnienie Boga) godne uwagi, będę dążył do zweryfikowania ich.
>Daj znać jak już poznasz prawdę i dowiesz się gdzie ten bóg się ukrył. Nie widzę niczego pozytywnego do czego doprowadziłoby jego odnalezienie. Moim zdaniem szkoda marnować zasoby na szukanie igły w stogu siana, a tym bardziej wyimaginowanej igły.
>

Aha. Myślimy trochę innymi kategoriami. Rozumiem Twój pogląd, jak i innych, którzy nie widzą sensu w tym co robię. Dla mnie kwestia istnienia lub nieistnienia Boga jet poniekąd sprawą życia i śmierci, dlatego tak drążę ten temat
02-05-2011 20:42 
 Ocena 5 na 5
Hodża (11172 punktów)
>Dla mnie kwestia istnienia lub nieistnienia Boga jet poniekąd sprawą życia i śmierci, dlatego tak drążę ten temat

Niestety, kwestia Boga jest bardziej kwestią śmierci i wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że tak niestety jest. Dlatego dawno powściągnąłem swój zapał poznawczy w tym kierunku, gdyż obojętne, jak bardzo by nie był wspaniały tamten, wolę ten świat z bezosobowymi atrybutami, które można przemyśleć, zbadać i przynajmniej nie mieć żalu o nic do nich. Zaś co do wiary - pisałem w ABC Racjonalisty "Apologię wiary", ale ostrzegam - nie jest to apologia ani religii, ani Boga, tylko człowieka.
I głowa do góry - nie daj się wessać Bogu, gdyż on jest jak intelektualna czarna dziura.

Bóg miłuje tych, którzy smurfują z radością.
Ironhide (432 punktów)
>dopóki istnieją jakieś przesłanki( na istnienie Boga) godne uwagi, będę dążył do zweryfikowania ich.

Nie ma takowych.

Ciężar dowodu spoczywa na tym, kto twierdzi, że istnieje bóg. Jeszcze nikt tej hipotezy nie dowiódł, więc nie ma w ogóle tematu. Nie ma boga, więc nie ma cudów/opętań, będących wynikiem wiary w tego boga.

Cytat:
Mówię tylko, że ten, kto nie powiedział, kto to jest Bóg, któremu przypisuje wszechmoc, wszechwiedzę, wszechdobroć i co tam jeszcze - nic nie powiedział.

"Niebezpieczna gra. Rozmowa z profesorem Bohdanem Chwedeńczukiem"
www.racjon(*)esorem.Bohdanem.Chwedenczukiem
Arłukowicz (3162 punktów)

>może błędne, wrażenie, że w sprawie cudów zadowalacie się hipotezą, ze cuda są wymysłem ludzi
Rozumując w ten sposób, możesz śmiało powiedzieć, że każda teoria to tylko uprawdopodobniona na dziś hipoteza i pewnie będziesz miał rację. Jednak zdrowy rozsądek nakazuje ( albo lepiej wymusza ) identyfikowanie się z niektórymi z nich ( owych hipotez )
>Dawkins czy inny autorytet tak powiedział? Czy naszym "racjonalistycznym" obowiązkiem nie jest
>drążenie tematu w celu ostatecznego dojścia do prawdy?
Pewnie tak, jednakże jesteśmy skazani na przyjmowanie na wiarę opinii, sądów ludzi, których autorytet nie polega li tylko na tym, iż posiadają atrybuty autorytetu. Poznanie samemu wszystkiego, ba nawet pewnie czegokolwiek, jest - zgodnie z powyższym - niemożliwe.
>To jest też kwestia podejścia do tematu. Dla mnie "poznanie prawdy" jest sprawą priorytetową i
>dopóki istnieją jakieś przesłanki( na istnienie Boga) godne uwagi, będę dążył do zweryfikowania ich.
Ograniczenie poznawcze nie jest przesłanką na istnienie boga. Zaryzykuję stwierdzenie, że jestem tego pewien.
02-05-2011 19:50 
 Ocena 1 na 1
matekkk (134 punktów)
>>może błędne, wrażenie, że w sprawie cudów zadowalacie się hipotezą, ze cuda są wymysłem ludzi
>Rozumując w ten sposób, możesz śmiało powiedzieć, że każda teoria to tylko uprawdopodobniona na dziś hipoteza i pewnie będziesz miał rację. Jednak zdrowy rozsądek nakazuje ( albo lepiej wymusza ) identyfikowanie się z niektórymi z nich ( owych hipotez )

Sorry, ale uważam to za bzdurę. Teoria o której mówimy wychodzi z założenia( słusznego), że ludzie mają tendencję do koloryzowania, naciągania faktów, szukania przyczynowosci tam gdzie jej nie ma, i na tej podstawie dochodzi się do wniosku, że wszystkie objawienia, cuda, to wymysł. Bujna wyobraźnia ludzi to nie jest warunek wystarczający do stwierdzenia, że każde "dziwne" zjawisko jest wymysłem.

Można przyjąc tezę, że (jakiś) cud jest wymysłem człowieka, ale nie znając dokumentacji bedzie to (prawie) równie prawdopodobna teza, jak ta że za cudem stoi Bóg. Nie wiem czy rozumiesz co mam na myśli.
02-05-2011 20:08 
 Ocena 1 na 1
Arłukowicz (3162 punktów)

Teoria o której mówimy wychodzi z założenia( słusznego), że ludzie mają tendencję do koloryzowania, naciągania faktów, szukania przyczynowosci tam gdzie jej nie ma, i na tej podstawie dochodzi się do wniosku, że wszystkie objawienia, cuda, to wymysł. Bujna wyobraźnia ludzi to nie jest warunek wystarczający do stwierdzenia, że każde "dziwne" zjawisko jest wymysłem.


Dziwne ( dla coponiektórych cudowne ) zawsze znaczy jedno - niewytłumaczalne NA DZIŚ i wcale nie ma nic wspólnego z czyimkolwiek wymysłem.

>Można przyjąc tezę, że (jakiś) cud jest wymysłem człowieka, ale nie znając dokumentacji bedzie to (prawie) równie prawdopodobna teza, jak ta że za cudem stoi Bóg.


Ależ to oczywista oczywistość, której chyba nikt na tym forum - troli pomijając - nie podważa.

Nie wiem czy rozumiesz co mam na myśli.

Zgodnie z tym co powyżej przyznam się, że nie. Wydaje mi się, że chcesz przekonać przekonanych, że białe jest białe a czarne czarne.

pozdrawiam
spellbinder (8577 punktów)
>Kto z was miał na tyle jaj żeby zgłębic sie w temat, poszukac u źródła,
>spotkac się z egozrcystą, czy może, o ile to wogóle możliwe, uczestniczyc w egzorcyzmach, i w ten
>sposób przekonac się czy dzieje się tam coś nadnaturalnego, czy to tylko wyolbrzymione historie?

Powiem Ci tak, koleś. Widziałem osoby chore psychicznie. Nie było tam oczywiście księdza, bo akurat w przypadku takich "opętań" kropienie wodą święconą nie pomoże.

Księża bardzo lubią jak te wszystkie niestworzone historyjki przechodzą do popkultury, o tych głowach okręcających się na szyi, o tych starożytnych językach wypowiadanych przez "opętanego", o tej "nadludzkiej" sile.

A rzeczywistość wpływa na choroby umysłowe. Gdyby Napoleon nie istniał, nikt by nie myślał, że jest Napoleonem
02-05-2011 19:56 
 Ocena 1 na 1
matekkk (134 punktów)
>>Kto z was miał na tyle jaj żeby zgłębic sie w temat, poszukac u źródła,
>>spotkac się z egozrcystą, czy może, o ile to wogóle możliwe, uczestniczyc w egzorcyzmach, i w ten
>>sposób przekonac się czy dzieje się tam coś nadnaturalnego, czy to tylko wyolbrzymione historie?
>Powiem Ci tak, koleś. Widziałem osoby chore psychicznie. Nie było tam oczywiście księdza, bo akurat w przypadku takich "opętań" kropienie wodą święconą nie pomoże.
>Księża bardzo lubią jak te wszystkie niestworzone historyjki przechodzą do popkultury, o tych głowach okręcających się na szyi, o tych starożytnych językach wypowiadanych przez "opętanego", o tej "nadludzkiej" sile.
>A rzeczywistość wpływa na choroby umysłowe. Gdyby Napoleon nie istniał, nikt by nie myślał, że jest Napoleonem
>

Ale ja własnie o tym mówię, koleś! Parafrazując słowa pewnego pana: " Nie p*****l spellbinder, nie było cie tam." Nie uczestniczyłeś w egzorcyzmach, nie wiesz co tam się dzieje naprawdę.
02-05-2011 20:10 
 Ocena 2 na 2
Amol (692 punktów)

>Ale ja własnie o tym mówię, koleś! Parafrazując słowa pewnego pana: " Nie p*****l spellbinder, nie było cie tam." Nie uczestniczyłeś w egzorcyzmach, nie wiesz co tam się dzieje naprawdę.

Niedawno w Focusie był artykuł dotyczący egzorcyzmów. Lekarze uczestniczyli przy "domniemanych" opętanych i stwierdzili, że księża przesadzają. Wcale nie mieli takiej siły, nie pluli gwoździami itd.
matekkk (134 punktów)
>>Ale ja własnie o tym mówię, koleś! Parafrazując słowa pewnego pana: " Nie p*****l spellbinder, nie było cie tam." Nie uczestniczyłeś w egzorcyzmach, nie wiesz co tam się dzieje naprawdę.
>Niedawno w Focusie był artykuł dotyczący egzorcyzmów. Lekarze uczestniczyli przy "domniemanych" opętanych i stwierdzili, że księża przesadzają. Wcale nie mieli takiej siły, nie pluli gwoździami itd.

Napisany przez Agnosiewicza...
02-05-2011 21:00 
 Ocena 4 na 4
Arłukowicz (3162 punktów)

>>Niedawno w Focusie był artykuł dotyczący egzorcyzmów. Lekarze uczestniczyli przy "domniemanych" opętanych i stwierdzili, że księża przesadzają. Wcale nie mieli takiej siły, nie pluli gwoździami itd.
>Napisany przez Agnosiewicza...
A jakby ów artykuł wyszedł spod ręki np. Bartosia, to byłby bardziej wiarygodny ?
Piszesz, że ulegamy presji autorytetów tudzież "nakręcamy" się nawzajem. Tą wypowiedzią pokazałeś, że postępujesz tak samo. Odrzucasz "z klucza" ze względu na osobę autora nie bacząc na treść przekazu.
02-05-2011 21:02 
 Ocena 6 na 6
spellbinder (8577 punktów)
>Ale ja własnie o tym mówię, koleś! Parafrazując słowa pewnego pana: " Nie p*****l spellbinder, nie było cie tam." Nie uczestniczyłeś w egzorcyzmach, nie wiesz co tam się dzieje naprawdę.

Nie było mnie też przy tym, jak Copperfield zniknął Statuę Wolności. Ale to nie znaczy, że mam teraz przez resztę życia twierdzić, że ona wtedy zniknęła. Co więcej - ludzie którzy tam byli dali się nabrać.

Tu nie starczy jedna wizyta - po pierwsze dlatego, że jedna wizyta, jeśli to ona ma warunkować poznanie zjawiska, o niczym nie świadczy. Po drugie - skąd masz wiedzieć, że to co widzisz nie jest czystym, klinicznym przypadkiem schizofrenii? Czy język, którym ofiara mówi nie jest bzdurą jakąś? Nie znasz języka, to nie poznasz.

W dodatku, nie wiem dlaczego w ogóle przychodzi mi do głowy coś takiego... że egzorcysta może świadomie kłamać, umówiwszy się wcześniej z "opętanym" i odstawiają szopkę.

Podsumowując - wszystko to, co dzieje się w przypadku egzorcyzmów, można zaobserwować w każdym szpitalu psychiatrycznym. Nie wiem więc dlaczego z miejsca zakładać, że jakiś demon ludzi opętał, skoro nie robi więcej niż pospolita choroba.
02-05-2011 21:16 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>Czy język, którym ofiara mówi nie jest bzdurą jakąś? Nie znasz języka, to nie poznasz.
O właśnie! zawsze mnie zastanawiało, dlaczego opętani nie mówią po niemiecku, francusku, po norwesku niechby - tylko zawsze w jakichś dziwacznych, często wymarłych językach i skąd egzorcysta wie, po jakiemu mówi denat.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
02-05-2011 21:26 
 Ocena 4 na 4
spellbinder (8577 punktów)
>O właśnie! zawsze mnie zastanawiało, dlaczego opętani nie mówią po niemiecku, francusku, po norwesku niechby - tylko zawsze w jakichś dziwacznych, często wymarłych językach i skąd egzorcysta wie, po jakiemu mówi denat.

Demony nie mówią po norwesku z prostej przyczyny. Wikingowie to był wredny naród, bitne chłopy, i wszystkie norweskie demony wytłukli.

A egzorcysta wie co to za wymarły język i rozumie, bo jest w komitywie z demonem - u niego nauki pobierał
02-05-2011 21:34 
 Ocena 2 na 2
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>O właśnie! zawsze mnie zastanawiało, dlaczego opętani nie mówią po niemiecku, francusku, po norwesku niechby - tylko zawsze w jakichś dziwacznych, często wymarłych językach i skąd egzorcysta wie, po jakiemu mówi denat.
Stawiam na Simlish...
03-05-2011 15:49 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>Czy język, którym ofiara mówi nie jest bzdurą jakąś? Nie znasz języka, to nie poznasz.
>O właśnie! zawsze mnie zastanawiało, dlaczego opętani nie mówią po niemiecku, francusku, po norwesku niechby - tylko zawsze w jakichś dziwacznych, często wymarłych językach i skąd egzorcysta wie, po jakiemu mówi denat.

Podejrzewam, że problem jest podobnej natury, co kwestia języka w opowiadaniu "Zabójstwo przy rue Morgue" pana Edgara Allana Poe

Cytat:

Henryk Duval, sąsiad, z zawodu złotnik, zeznaje, iż należał do osób, które jako pierwsze wtargnęły do domu. Potwierdza na ogół zeznania Musèta. Kiedy wraz z innymi wpadł do sieni, zamknął bramę, by nie wpuścić tłumu, który jął się gromadzić mimo wczesnej godziny. Głos przenikliwy, zdaniem tego świadka, brzmiał z włoska. Na pewno nie był to głos Francuza. Nie jest pewien, czy był to głos męski. Mógł być także kobiecy. Świadek nie zna włoskiego języka. Nie mógł rozróżnić słów, lecz z intonacji odniósł wrażenie, że były wyrzeczone przez Włocha.
(...)
William Bird, krawiec, zeznaje, iż należał do tych, którzy weszli do kamienicy. Jest Anglikiem. Przebywa w Paryżu od dwu lat. Jeden z pierwszych wbiegł na schody. Słyszał, jak się kłóciły owe głosy. Głos chrapliwy brzmiał z francuska. Zdołał dosłyszeć kilka słów, ale nie wszystkie już pamięta. Słyszał wyraźnie sacré i mon Dieu. Doleciał go wówczas zgiełk, jak gdyby kilka osób się mocowało - była to niby bójka i szarpanina. Głos przenikliwy był bardzo donośny - donośniejszy niż chrapliwy. Jest pewien, że nie był to głos Anglika; raczej Niemca. Mógł to być głos kobiecy. Nie umie po niemiecku.
(...)
Alfonzo Carcio, przedsiębiorca pogrzebowy, zeznaje, iż mieszka przy rue Morgue. Pochodzi z Hiszpanii. Należał do tych, którzy weszli do kamienicy. Na schody nie wchodził. Jest nerwowy i obawiał się następstw podniecenia. Słyszał kłótnię głosów. Głos chrapliwy był głosem Francuza. Słów rozróżnić nie mógł. Głos przenikliwy brzmiał z angielska - jest tego pewien. Nie zna języka angielskiego, ale sądzi z intonacji.

Alberto Montani, cukiernik, zeznaje, iż jako jeden z pierwszych wbiegł na schody. Słyszał owe głosy. Głos chrapliwy był głosem Francuza. Rozróżnił kilka słów. Były to jakby napomnienia. Słów przenikliwego głosu nie dosłyszał. Był on przyśpieszony i nierówny. Sądzi, że był to głos Rosjanina. Zeznania innych świadków na ogół potwierdza. Jest Włochem. Nie rozmawiał nigdy z rodowitym Rosjaninem.
matekkk (134 punktów)
>>Ale ja własnie o tym mówię, koleś! Parafrazując słowa pewnego pana: " Nie p*****l spellbinder, nie było cie tam." Nie uczestniczyłeś w egzorcyzmach, nie wiesz co tam się dzieje naprawdę.
>Nie było mnie też przy tym, jak Copperfield zniknął Statuę Wolności. Ale to nie znaczy, że mam teraz przez resztę życia twierdzić, że ona wtedy zniknęła. Co więcej - ludzie którzy tam byli dali się nabrać.
>Tu nie starczy jedna wizyta - po pierwsze dlatego, że jedna wizyta, jeśli to ona ma warunkować poznanie zjawiska, o niczym nie świadczy. Po drugie - skąd masz wiedzieć, że to co widzisz nie jest czystym, klinicznym przypadkiem schizofrenii? Czy język, którym ofiara mówi nie jest bzdurą jakąś? Nie znasz języka, to nie poznasz.
>W dodatku, nie wiem dlaczego w ogóle przychodzi mi do głowy coś takiego... że egzorcysta może świadomie kłamać, umówiwszy się wcześniej z "opętanym" i odstawiają szopkę.
>Podsumowując - wszystko to, co dzieje się w przypadku egzorcyzmów, można zaobserwować w każdym szpitalu psychiatrycznym. Nie wiem więc dlaczego z miejsca zakładać, że jakiś demon ludzi opętał, skoro nie robi więcej niż pospolita choroba.

A kto tak zakłada, bo chyba nie ja. ja niczego nie zakładam.
spellbinder (8577 punktów)
>A kto tak zakłada, bo chyba nie ja. ja niczego nie zakładam.

No Ty zakładasz, skoro męczy Cię problem wyimaginowanych duszków nawiedzających ciała biednych katolików.
02-05-2011 21:02 
 Ocena 4 na 4
Klapaucjusz (3379 punktów)
>Ale ja własnie o tym mówię, koleś! Parafrazując słowa pewnego pana: " Nie p*****l spellbinder, nie było cie tam." Nie uczestniczyłeś w egzorcyzmach, nie wiesz co tam się dzieje naprawdę.
Ja uczestniczyłem.
Mało tego byłem gotów się nawrócić (już wtedy byłem ateistą) i uwierzyć nawet w największe bzdury byle tylko zadziałało.
Nie zadziałało.
Jedyny efekt jaki przyniosły egzorcyzmy to więcej pracy dla psychiatry.

Nie pytaj o szczegóły, bo i tak więcej nie powiem.

Dodam tylko że według mnie egzorcyzmy nigdy nie mogą dać efektu choć zbliżającego się do wyleczenia z czegokolwiek. Co najwyżej mogą zamienić jedną chorobę w inną. Jedno natręctwo w inne. To że końcowe natręctwo czy też mania na jakimś puncie nie jest traktowana przez zindoktrynowane społeczeństwo jak choroba nie znaczy że nią nie jest.
Czyli najprościej mówiąc według mnie egzorcysta może co najwyżej zamienić katar na sraczkę.
Egzorcyzmy nie mają nic wspólnego z leczeniem.
Natomiast mają wiele wspólnego z ogłupianiem.
matekkk (134 punktów)
>>Ale ja własnie o tym mówię, koleś! Parafrazując słowa pewnego pana: " Nie p*****l spellbinder, nie było cie tam." Nie uczestniczyłeś w egzorcyzmach, nie wiesz co tam się dzieje naprawdę.
>Ja uczestniczyłem.
>Mało tego byłem gotów się nawrócić (już wtedy byłem ateistą) i uwierzyć nawet w największe bzdury byle tylko zadziałało.
>Nie zadziałało.
>Jedyny efekt jaki przyniosły egzorcyzmy to więcej pracy dla psychiatry.
>Nie pytaj o szczegóły, bo i tak więcej nie powiem.
>Dodam tylko że według mnie egzorcyzmy nigdy nie mogą dać efektu choć zbliżającego się do wyleczenia z czegokolwiek. Co najwyżej mogą zamienić jedną chorobę w inną. Jedno natręctwo w inne. To że końcowe natręctwo czy też mania na jakimś puncie nie jest traktowana przez zindoktrynowane społeczeństwo jak choroba nie znaczy że nią nie jest.
>Czyli najprościej mówiąc według mnie egzorcysta może co najwyżej zamienić katar na sraczkę.
>Egzorcyzmy nie mają nic wspólnego z leczeniem.
>Natomiast mają wiele wspólnego z ogłupianiem.

Jeśli to co piszesz jest prawdą, to jestem zmuszony skapitulowac. Chętnie dowiedziałbym się czegoś więcej o tym, skoro jednak nie chcesz o tym pisac, nawet na pw, to pozostaje mi to uszanowac.
liliac (147340 punktów)
Kasuj, proszę, zbędne cytaty.
liebes (612 punktów)
A ja się zastanawiam, czy takie pytania mają w ogóle sens. Bo skoro mamy weryfikować i drążyć, by znaleźć dowody na nieistnienie boga, to dlaczego nie posunąć się dalej i nie zacząć szukać dowodów na nieistnienie Zeusa, Huitzilopochtli, Horusa czy nawet Achillesa (bo skoro był półbogiem, można by było pokusić się o stwierdzenie, że gdzieś można znaleźć jego grób). Jak możemy umniejszać znaczenie dla wyznawców tych bogów - nawet jeśli wierzono w nich przed naszą erą, to czy ich wiara była mniejsza od dzisiejszej wiary w Boga, Jahwe, Buddę, Allaha itp? Nie! Religia w jakiś sposób też podlega ewolucji - sam fakt że w dzisiejszym świecie generalnie panuje monoteizm nie zmienia faktu, że współczesny bóg jest tym samym, czym był X lat temu - tylko pod inną nazwą. Do czego zmierzam - moim zdaniem, to nie ateiści powinni martwić się dowodami na nieistnienie, tylko wierzący - dowodami na istnienie. Pomimo tego, że wierzący stanowią niestety większość, to jednak z 99,9% pewnością (nawet Dawkins nie jest w 100% pewien) możemy założyć że bóg nie istnieje. I ja powiem szczerze - jeśli okazałoby się, że on jednak jest, to uchylę czoło. Ale jest to w moim mniemaniu tak nieprawdopodobne, że wręcz niemożliwe. A jeśli już szukać dowodów na istnienie - to skoro nikt nie znalazł dowodu na istnienie współczesnego boga, może bardziej poszczęści się przy szukaniu dowodów na istnienie Zeusa. Albo przynajmniej Horusa - może gdzieś się ukrył w jakiej piramidzie.

Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją <BR> Woody Allen
matekkk (134 punktów)
>A ja się zastanawiam, czy takie pytania mają w ogóle sens. Bo skoro mamy weryfikować i drążyć, by znaleźć dowody na nieistnienie boga, to dlaczego nie posunąć się dalej i nie zacząć szukać dowodów na nieistnienie Zeusa, Huitzilopochtli, Horusa czy nawet Achillesa (bo skoro był półbogiem, można by było pokusić się o stwierdzenie, że gdzieś można znaleźć jego grób). Jak możemy umniejszać znaczenie dla wyznawców tych bogów - nawet jeśli wierzono w nich przed naszą erą, to czy ich wiara była mniejsza od dzisiejszej wiary w Boga, Jahwe, Buddę, Allaha itp? Nie! Religia w jakiś sposób też podlega ewolucji - sam fakt że w dzisiejszym świecie generalnie panuje monoteizm nie zmienia faktu, że współczesny bóg jest tym samym, czym był X lat temu - tylko pod inną nazwą. Do czego zmierzam - moim zdaniem, to nie ateiści powinni martwić się dowodami na nieistnienie, tylko wierzący - dowodami na istnienie. Pomimo tego, że wierzący stanowią niestety większość, to jednak z 99,9% pewnością (nawet Dawkins nie jest w 100% pewien) możemy założyć że bóg nie istnieje. I ja powiem szczerze - jeśli okazałoby się, że on jednak jest, to uchylę czoło. Ale jest to w moim mniemaniu tak nieprawdopodobne, że wręcz niemożliwe. A jeśli już szukać dowodów na istnienie - to skoro nikt nie znalazł dowodu na istnienie współczesnego boga, może bardziej poszczęści się przy szukaniu dowodów na istnienie Zeusa. Albo przynajmniej Horusa - może gdzieś się ukrył w jakiej piramidzie.
>
Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją <BR> Woody Allen




Nie znam zadnych przesłanek na istnienie Zeusa. Znam przesłanki na istnienie Boga. Jesli "opętani" mówią w języku hebrajskim, a wcześniej nie mieli z nim styczności, to dla mnie jest to mocny argument na istnienie Boga. Pytanie czy opętani rzeczywiście potrafią mówic po hebrajsku. To należy zweryfikowac.
02-05-2011 20:13 
 Ocena 4 na 4
Arłukowicz (3162 punktów)
Jesli "opętani" mówią w języku hebrajskim, a wcześniej nie mieli z nim styczności, to dla mnie jest to mocny argument na istnienie Boga.

Równie dobry na istnienie reinkarnacji.
A z tego, co mi wiadomo, buddyści boga jako takiego - w sensie samoistnego bytu - nie mają, bo go nie potrzebują.
02-05-2011 23:50 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Swietny argument, zważywszy na to, iż Jezus z opowieści musiałby mówić raczej po aramejsku, co zresztą wziął pod uwagę jakiś chory psychicznie aktor tworzący chore filmy
02-05-2011 20:17 
 Ocena 2 na 2
liebes (612 punktów)
>Nie znam zadnych przesłanek na istnienie Zeusa.

A szukałeś?

Nie wiem, gdzie to czytałam - czy u Dawkinsa, czy u Hitchensa, ale któryś pisał o opętaniu i o dowodach, jakoby słowa krzyczane przez opętanych nie były w żadnym języku - było to bełkoczenie, które można wyjaśnić naukowo (choroba psychiczna itp). Może ktoś akurat pamięta w jakiej publikacji była o tym mowa i przytoczy odpowiedni fragment.


Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją - Woody Allen
02-05-2011 21:05 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>Może ktoś akurat pamięta w jakiej publikacji była o tym mowa i przytoczy odpowiedni fragment.

Nie warto podawać. Jeśli nie zostały napisane przez papieża, to kolega matekkk nie uwierzy w ich bezstronność
matekkk (134 punktów)
>Nie warto podawać. Jeśli nie zostały napisane przez papieża, to kolega matekkk nie uwierzy w ich bezstronność

Po co zaśmiecasz? gdybyś czytał uważnie, to wiedziałbyś że jest bzdurą to co napisałeś.Chyba że doskonale o tym wiesz, ale jesteś zakompleksiony i chcesz komuś dojebac na necie.
02-05-2011 21:42 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>Po co zaśmiecasz? gdybyś czytał uważnie, to wiedziałbyś że jest bzdurą to co napisałeś.Chyba że doskonale o tym wiesz, ale jesteś zakompleksiony i chcesz komuś dojebac na necie.

Że tak zacytuję Twoją wypowiedź - "Napisany przez Agnosiewicza...".
02-05-2011 21:59 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Siostra mojej przyjaciółki, lekarz i fanatyk religijny, uczestniczy w takich sesjach "mówienia głosami". I tam nieoczekiwanie krzyczy po hebrajsku. Co zapewne nie ma zadnego związku, w jej domu pojawiło się (i to już od dawna) mnóstwo podręczników do owego języka, a dzieci już wiele lat temu zostały nazwane po hebrajsku.

Jeszcze zabawniejsze jest krzyczenie językiem który można by opisać jako hebrajski czytany po amerykańsku z transliteracji uproszczonej. Pewnie Dup Swięty ma zakłócenia na łączach. Tak więc opętani potrafią mówić po hebrajsku via hebrajski przeczytany z popularnych bryków bez dbałości o wymowę. To tak, jakbyś miał boga mówiącego po polsku i by ci taki opętany krzyczał:

Dża dżestym Boudż dżadini... (czyli "ja jestem bóg jedyny")

Jest to mniej więcej tak przekonywujące, jak to, że dowodem na istnienie Jowisza jest ciągła popularność "jego" alfabetu. Zaraz, zaraz... Hmmm. A może jednak mniej. Tak - za Jowiszem stoją mocniejsze argumenty. A sięgnij po Metamorfozy Owidiusza. Poeta zwraca się do Jowisza o nieśmiertelność dla swego dzieła. Niedługo potem spalił je, sgrustrowany przez Augusta, ale przyjaciele zrobili bez jego wiedzy odpis. Teraz minęło 2000 lat, pomimo, że eposik był o rzymskich bałwanach, trwa nadal.
liebes (612 punktów)
Ach, a wracając jeszcze do kwestii cudów i opętań - ostatnio wpadła mi w ręce książka Wandy Prątnickiej, "Opętani przez duchy. Egzorcyzmy w XXI stuleciu"
Wierzcie mi - strasznie ciężko było mi przez to przebrnąć, na początku opanowywał mnie śmiech, a później - zwyczajna irytacja.
Pomijając kwestię samej książki (w której jednym z rozdziałów jest "Homoseksualizm: uleczanie zranień") chciałam Tobie, autorze wątku, polecić tę książkę. Jeśli Cię ona nie zirytuje i nie stwierdzisz, że to czczy marketing i żerowanie na niewiedzy czy naiwności - zapewne odnajdziesz odpowiedzi na te pytania. Bo, według pani Wandy, dzisiaj, współcześnie, jest mnóstwo opętań i nawet sobie możemy nie zdawać sprawy, jak wiele duchów wokół nas krąży.
Oczywiście jest mnóstwo tego typu książek i opracowań, ja po prostu akurat jestem po lekturze tej konkretnej książki.
To wszystko - opętania, wykrzykiwanie dziwnych słów, siła da się wytłumaczyć przy użyciu psychiatrii czy neurologii.
Choć jeśli o mnie chodzi - to dla czystej rozrywki bardzo lubię takie historie, począwszy od "Egzorcysty" z 1973 roku i "Stygmatów" z 1999 do innych, popularnych ostatnimi czasy produkcji (z wielką niecierpliwością czekam na obejrzenie "Rytuału" z A. Hopkinsem).
Myślę, że sceptycyzm jest w tym przypadku najbardziej odpowiednią postawą.

Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją - Woody Allen
spellbinder (8577 punktów)
>Z wielką niecierpliwością czekam na obejrzenie "Rytuału" z A. Hopkinsem).

Nie ma na co, niestety. Film cieniutki jak barszcz, przewidywalny do bólu. Czasami w filmach tak jest, że kiedy jeszcze nie wiadomo o co chodzi, reżyser (tudzież scenarzysta) podrzuca wskazówki. Ale one naprowadzają na rozwiązanie, ale nie są oczywiste. W "Rytuale" są natomiast tak banalne, że od razu wiadomo o co chodzi - jakby dostosowane do naprawdę skretyniałego widza. Z resztą umówymy się, film fabułą nie grzeszy.

Ta sama papka, przeżuta i wypluta przez co najmniej dwadzieścia osób. Szkoda na to czasu
03-05-2011 09:46 
 Ocena 1 na 1
liebes (612 punktów)
> Szkoda na to czasu

Właściwie w wywiadzie dla Newsweeka sam Hopkins powiedział, że nie ma się czym podniecać, ale ja mam taką słabość do tego aktora, że chyba mimo wszystko obejrzę - by sobie choćby na pana Anthony'ego przez 2 godzinki popatrzeć

Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją - Woody Allen
Amol (692 punktów)
>Pytanie kto z was miał stycznosc z
>dokumentacją cudów, a na ile polegacie na obiegowej opinii, która przyjęła się wśród ateistów? To
>samo tyczy się opętań. Kto z was miał na tyle jaj żeby zgłębic sie w temat, poszukac u źródła,
>spotkac się z egozrcystą, czy może, o ile to wogóle możliwe, uczestniczyc w egzorcyzmach, i w ten
>sposób przekonac się czy dzieje się tam coś nadnaturalnego, czy to tylko wyolbrzymione historie?

Nie trzeba uczestniczyć w egzorcyzmach i osoby niewierzące nie są do nich dopuszczane na ogół. Odwróćmy pytanie. Jeśli bajki o egzorcyzmach, cudach itd. są tak zakorzenione w naszej kulturze i niby jest ich tak wiele , to dlaczego żaden ksiądz, czy nawet ogólnie instytucja, nie odważy się oficjalnie nagrać dokumentu i dopuścić naukowców, oraz opublikować jakiś przypadek opętania? Wiesz ile by było wtedy nawróceń? Watykan potwierdza cuda, wiec niech potwierdzi opętania. Zamiast rozsiewać plotki, by ktoś uwierzył.
02-05-2011 20:26 
 Ocena 1 na 1
matekkk (134 punktów)
>>Pytanie kto z was miał stycznosc z
>>dokumentacją cudów, a na ile polegacie na obiegowej opinii, która przyjęła się wśród ateistów? To
>>samo tyczy się opętań. Kto z was miał na tyle jaj żeby zgłębic sie w temat, poszukac u źródła,
>>spotkac się z egozrcystą, czy może, o ile to wogóle możliwe, uczestniczyc w egzorcyzmach, i w ten
>>sposób przekonac się czy dzieje się tam coś nadnaturalnego, czy to tylko wyolbrzymione historie?
>Nie trzeba uczestniczyć w egzorcyzmach i osoby niewierzące nie są do nich dopuszczane na ogół. Odwróćmy pytanie. Jeśli bajki o egzorcyzmach, cudach itd, są tak zakorzenione w naszej kulturze i niby jest ich tak wiele , to dlaczego żaden ksiądz, czy nawet ogólnie instytucja , nie odważy się oficjalnie nagrać dokumentu i dopuścić naukowców, oraz opublikować jakiś przypadek opętania? Wiesz ile by było wtedy nawróceń? Watykan potwierdza cuda, wiec niech potwierdzi opętania. Zamiast rozsiewać plotki, by ktoś uwierzył.
>

To jest poważny argument, który sam podnosiłem na forach chrześcijańskich, jednak, jak łatwo się domyslic, nie uzyskałem odpowiedzi. Niby coś tam publikują, ale nie ma tam nic nadzwyczajnego.
Amol (692 punktów)

>To jest poważny argument, który sam podnosiłem na forach chrześcijańskich, jednak, jak łatwo się domyslic, nie uzyskałem odpowiedzi. Niby coś tam publikują, ale nie ma tam nic nadzwyczajnego.

Dopóki nie opublikują, to nie będę wierzył w plotki. Najłatwiej jest postraszyć trzodę,
a niewiernym powiedzieć "nie byłeś, nie wiesz". Choroba psychiczna, jest bardziej prawdopodobna. Zawsze motyw egzorcyzmów jest ciągle przyzywany itd. jakby ktoś miał wątpliwość.

Niestety mataczą i gmatwają, bo co innego mają zrobić. Nie udowodnią.
02-05-2011 21:44 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja bym powiedział, iż dwie choroby psychiczne są tu twórczo obecne. Duchowego "lekarza" i "leczonego". Gdybym mial tylko jedno miejsce będąc kierownikiem kliniki psychiatrycznej, to w pierwszym rzędzie leczyłbym "lekarza".
Amol (692 punktów)
>Ja bym powiedział, iż dwie choroby psychiczne są tu twórczo obecne. Duchowego "lekarza" i "leczonego". Gdybym mial tylko jedno miejsce będąc kierownikiem kliniki psychiatrycznej, to w pierwszym rzędzie leczyłbym "lekarza".

Zresztą, nie ma o czym rozmawiać! Przecież zastanawiamy się nad tym, czy istnieją diabły z rogami, czy ludzie ze skrzydłami zwane aniołami. To jest śmieszne i absurdalne. Sam słyszałem tyle opowiadań, byłem z ludźmi "opętanymi" i nie widziałem żadnego ataku, chociaż miał taki być. Wywołany jakimś katolickim music pianiem. Złe moce istnieją i nas zjedzą. Boga jeszcze można wmówić, ale diabły i anioły. Zwykły katolik się nad tym często nie zastanawia. A czy widział ktoś anioła? Czy widzenie aniołów jest tak powszechne, jak opętanie przez szatana? Nie? Dlaczego? Ponieważ Jezus umarł na krzyżu, zamiast polepszyć ludziom warunki bytowania. Religia katolicka, to kult śmierci, złych duchów, największego poświęcenia (śmierć), modlitw do "Pana", męczenników, apokalipsy. Naprawdę niewiele jest rzeczy przyjemnych, dla katolików. Ogólne sens wiary katolika i cel katolika, to śmierć. Vanitas vanitatum et omnia vanitas.
02-05-2011 23:47 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
I jak chcą, to niech się tak bawią. Ale niech zostawią innych w spokoju, w tym przede wszystkim dzieci, również własne, które są ludźmi, a nie ich własnością, skazaną na zapychanie głów lękiem przed śmierciem i antidotum z heroiny "Jezus"
Meretseger (61860 punktów)
Uwaga ogólna: staraj się wycinać niepotrzebne fragmenty wypowiedzi poprzedników.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dobrze jest dążyć do prawdy, przeprowadzać eksperymenty etc. Pochwalam taką postawę!

Ja ciągle przekonuję się, iż rzekome cuda to są brednie. Po prostu ludzie opętani strachem i megalomanią za wszelką cenę chcą wierzyć, chcą być oszukani.

Jeśli chodzi o wielość religii, to ważny argument. Dlatego nie przejmuj się tak bardzo egzorcystami, są jeszcze bramini, imamowie etc. Niedawno umarł w Indiach samozwańczy bógczłowiek (nie ma innych). Lekarzom nie udało się go uratować. Bynajmniej nie stanął po środku swoich wyznawców i nie stwierdził pewnym głosem - "dobra, to idę się napić boskiej herbaty, cześć, bawcie się dobrze...". Jezus, o ile wogóle istniał, był podobny. Ewangelie świadczą o prymitywie nie mającym bladego pojęcia o mechanizmach rządzących rzeczywistością i mieniącym się "Synem Boga". Egzorcyzmy w jego imieniu? Co tu sprawdzać? Czy jak spotkasz ludzi okradających bank, nadal będziesz szukał dowodów na to, że nie są złodziejami? "Mówienie językami" masz utrwalone na YouTubie - to histeryczny bełkot. Albo świadome udawanie języków, gdyż wiara jest tu celem.
spellbinder (8577 punktów)
>"Mówienie językami" masz utrwalone na YouTubie - to histeryczny bełkot. Albo świadome udawanie języków, gdyż wiara jest tu celem.

A skąd wiesz, że to nie Szatan Cię przekonuje, że jednak nie istnieje? Może to on sam wrzucił te filmy na yt;P

(Wiem, wiem, to bez sensu, że "bóg" piszę z małej, a "Szatan" z dużej litery... nic nie poradzę, nie wierzę w to całe boskie pitolenie, ale do Szatana jednak mam jakiś szacunek.)
02-05-2011 21:39 
 Ocena 4 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jak myślę, że bardziej nośna jest personifikacja ludzkiej naiwności i głupoty. Bogini Głupoty! Ciężko uwierzyć, iż mogłaby nie istnieć... Ponoć resztki z Inków składają ofiary z chomików na niektórych szczytach Andów. O tak! Muszę się tam wybrać wraz z nieco pijanym kapłanem ludu Keczua, kupić po drodze nieszczęsne zwierzątko, popatrzeć jak ów mistrz ceremonii rozdziera je nad pospiesznie zaimprowizowanym z puszek i paciorków ołtarzem i czekać, aby sprawdzić, czy coś się nie stało. Gdy już sobie tak poczekam (zależy to od ilości wziętego z sobą alkoholu, który jak wiadomo w rozrzedzonym powietrzu działa MOCNIEJ), pojadę może na jakąś wyspę Karaibską i będę czekał na jakimś cmentarzu na zombich. Gdy ci już się nie zjawią, pospieszę do francuskiego Lourdes, aby sprawdzić, czy za wstawiennictwem tamtejszej Marii Panny komuś aby nie odrosła noga, albo inny członek oderwany. Gdy tak będę jeźdźił i jeździł, z pewnością w końcu przylapię krasnoludki na przesuwaniu moich butów... A może i jakiś cud a la JPII wydepiluje mi włosy z nosa... A wtedy moi maleńcy przyjaciele zaprowadzą mnie do Niej, rzeczywiście wszechmocnej, bosko ciastkowej, chomiki rozdzierającej, azany piejącej, zostawiającej wszędzie ślady Radhy, chowającej dusze zmarłych w butelkach po whisky... etc.
02-05-2011 21:40 
 Ocena 4 na 4
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
Szatan to jest chyba imię, a bóg to takie samo słowo jak biurko, tulipan, trawka, kupka, piesek.
02-05-2011 21:47 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>Szatan to jest chyba imię, a bóg to takie samo słowo jak biurko, tulipan, trawka, kupka, piesek.

... tudzież "przekręt".

A ja słyszałem, że bóg jest tylko jeden, tak mi mówili na katechezie. Stworzył wszystkie piękne rzeczy, w tym diabły i pająki. Ostatnimi czasy wiele osób by chciało, żeby ten najpopularniejszy złoty cielec zajął miejsce na tronie niebiańskim, ale mimo wszystko - katecheta jasno podkreślał - jeden jest bóg.
DEmonizer (4893 punktów)
Ja tam jestem cudownie opętany Nauką.

Pozdrawiam
02-05-2011 21:40 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja równiesz cieszę się rzeczywistością I nawet ją zauważam - to już jest nie lada dokonanie!
DEmonizer (4893 punktów)
>Ja równiesz cieszę się rzeczywistością I nawet ją zauważam - to już jest nie lada dokonanie!

O tak! Jeśli jeszcze szamani irracjonalności brudzą paluchami piękny mebel.

Pozdrawiam
02-05-2011 23:43 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Też są częścią rzeczywistości, to chyba ich największe zmartwienie... a rozwiązanie takie proste i owocne dla wszystkich... przecież taki zaświatowy szaman byłby superszamanem! A jednak nikt nie chce być super i brudzą ladę.
DEmonizer (4893 punktów)
>Też są częścią rzeczywistości, to chyba ich największe zmartwienie... a rozwiązanie takie proste i owocne dla wszystkich... przecież taki zaświatowy szaman byłby superszamanem! A jednak nikt nie chce być super i brudzą ladę.

Hmmm ... ciekawe spojrzenie ...

Pozdrawiam
03-05-2011 11:38 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A skoro pod dachem Allach nie widzi, a Jezusowy cel uświęca Jezusowe środki, mógłbym otworzyć dla szamanów zakład zajmujący się ich eutanazją. Albowiem ktoś złośliwie zakazł im samobójstwa. Niewierny, i tak skazany na potępienie, bez żadnej szkody dla nikogo mógłby zatem skracać za drobną opłatą czas oczekiwania na raj na życzenie klienta.
AdamGr (3037 punktów)
Matekkk, powołujesz się na racjonalizm, szukasz odpowiedzi, ganisz za brak poszukiwań i dowodzeń.
To ja się zapytam tak : jakie ty masz przygotowanie naukowe aby obiektywnie i racjonalnie móc oceniac zdarzenia, klasyfikowac i wyciągac wnioski, dowodzic i zaprzeczać ? Bo neiwątpliwie chcesz zbadać jak piszesz.
Coś zobaczysz i co dalej? Lipa.Jakbyś dostał dwa kółka zębate.
Zdaje mi się że nie jestes ani fizykiem,ani psychiatrą,ani psychologiem...ani...
To po perwsze.
Po drugie primo to ja nie sądze aby egzorcyście była potrzebna widownia z ulicy co chce z otwarta gębą patrzeć lub ze złośliwym półuśmieszkiem pętac się pod nogami.
Jeżeli egzorcysta przystaje na widownie z przypadku to raczej nie świadczy o nim dobrze.
Gdybym ja był egzorcysta to z miejsca bym zapytał o kwalifikacje i ewentualnie wetknął w łapkę na bilet do kina względem patrzenia na film sensacyjny, oraz pogonił dobrym słowem.

Tak mi przyszło do głowy : wybitny ufolog, ślusarz z wykształcenia.
Scorp (5381 punktów)
>To jest też kwestia podejścia do tematu. Dla mnie "poznanie prawdy" jest sprawą priorytetową i
>dopóki istnieją jakieś przesłanki( na istnienie Boga) godne uwagi, będę dążył do zweryfikowania ich.

To jest właściwe podejście. I nie daj się zakrzyczeć, że nie warto szukać prawdy.
-
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Cóż większość cudów nie jest udokumentowana. Cud to po prostu stwierdzenie, że nie wiadomo jak coś się stało. Np. ktoś naturalnie wyleczył się z raka. Dokumentacja w takim wypadku jedynie stwierdza, że nauka nie wie, więc jest to cud.

Nie ma w tym w sumie nic tak zaskakującego jak w realnie udokumentowanych przypadkach reinkarnacji, piszczących czaszek itp. itd.

Jest wiele niewytłumaczalnych naukowo zdarzeń (albo po prostu takich, których nie da się zdemaskować), nie dotyczących tylko religii katolickiej. Wystarczy porozmawiać z jakimś amatorem zjawisk paranormalnych, by dowiedzieć się jak to ludzie siłą woli przesuwają szafy, latają, spotykają UFO, czy rozpływają się w powietrzu.

Oczywiście większość tych zdarzeń nie znajdzie racjonalnego wytłumaczenia, przede wszystkim z powodu relacji świadków. Ostatnio na tym durnym onecie, którego nie cierpię (a którego wciąż przeglądam, niech mnie ktoś wyleczy ) trafiłem na film Magia Jezusa, na którym iluzjoniści świetnie bawią się, robiąc z widza idiotę. Oczywiście co sprawniejszy iluzjonista by ich zdemaskował.

Jak ktoś poszuka to w internecie nie trudno znaleźć ludzi, którzy są świetni w sztuce iluzji i dokonują naprawdę niezwykłych rzeczy, czarując publikę.

"Złymi świadkami są oczy i uszy temu, kto ma duszę barbarzyńcy." To Ciemny powiedział tysiące lat temu i tu akurat miał rację. Zmysły można oszukać. Sceptycyzm jest podstawą racjonalnego myślenia.

Np. "cudu krwi św. Januarego" nie pozwolono zbadać naukowcom. Z reguły jak już coś im dadzą zbadać tak jak Całun Turyński to się okazuje, że badali łaty, a nie całun. Śmiech na sali. Kiedy dokonuje się "cud eucharystyczny" to badają tylko grupę krwi i podają do ciemnego ludu. Ja się pytam - czemu nikt nie dokonał testów DNA? Przecież ja potrafię "wyczarować" monetę... Grupa krwi to nie żaden dowód, ale oni mają cuda i nie dadzą kalać Ciała Chrystusa jakimiś pokrętnymi badaniami DNA.

Poza tym Dawkins (znowu ten przeklęty Dawkins!) słusznie w "Root of all evil" zauważa, że jeszcze nigdy nikomu cudownie nie odrosła kończyna. Zawsze tylko te znikające choroby, z którymi organizm przecież sam może sobie poradzić.

Jedną z przystępniejszych zwykłemu czytelnikowi książek, której jestem szczęśliwym posiadaczem, traktującej o manipulacji na pograniczu psychologii i socjologii jest "Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka" R. Calidiniego. Książka jest rewelacyjnie rzetelna, poparta opisem świetnych badań. Autor wyjaśnia tam nie tylko jak manipulują akwizytorzy i kelnerzy, ale wyjaśnia przypadki zbiorowych samobójstw itp. itd.

Jednym z ciekawszych przypadków omawianych przez autora, jest ten, kiedy ze swoim przyjacielem udał się zdemaskować pewnego pana próbującego namówić ludzi do uczestnictwa w kursie z medytacji transcendentalnej. Autor dosłownie zmieszał manipulanta z błotem i całkowicie zdemaskował jego technikę. Wyłożenie kawy na ławę nie pomogło. Ludzie dziękowali mu, że przekonał ich by spróbowali kursu, bo wierzą że to im pomoże.

Psychologia i socjologia to dziedziny, które całkowicie demaskują podatność ludzi na wszelkie nieracjonalne rzeczy. Ilość przeprowadzonych eksperymentów demaskuje wrodzoną skłonność do ulegania i wierzenia w najbardziej głupie rzeczy, nawet kiedy ludzie deklarują, że postąpili by w danych sytuacjach zupełnie inaczej.

Jakkolwiek nie wierz tylko mi i Dawkinsowi. Tematycznej literatury jest pełno, naprawdę wielu mądrych ludzi, chce ci wytłumaczyć prostą i przystępną drogą, kto i jak Tobą manipuluje. Ty tylko musisz wyciągną po to rękę. Wspomniana przeze mnie książka jest dostępna w internecie i bez trudu można ją znaleźć. Poza Dawkinsem na YT jest chociażby Derren Brown. Poza samymi demaskatorami jest też wiele artykułów rzetelnie krytykujących cuda, opętania, wiarygodność relikwii itd. Google nie gryzie, a popularnonaukowe artykuły, książki, programy są lepszym źródłem do wyrabiania światopoglądu, niż jakiekolwiek forum


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Verin (547 punktów)
Podobnie jak Arystyp polecam Ci zająć się czytaniem książek/artykułów naukowych czy popularnonaukowych.
By wiedzieć więcej o opętaniach i cudach, najlepiej sięgnąć po coś z dziedzin takich jak neurobiologia czy kognitywistyka. Na początek coś lekkiego, np.: "Umysł nakręcony" Edwarda de Bono. Miłej lektury
Madman (7811 punktów)
>A przecież w walce śwatopoglądów ateista vs wierzący nie chodzi chyba o poczucie wygranej czy porażki, ale o wspólne poznanie prawdy.
A jak Ty to sobie niby wyobrażasz? Przecież teiści już znają całą prawdę i tylko prawdę i żadnej innej poznawać nie chcą.
>Cuda i opetania
>Temat wałkowany, ale myślę że mimo wszystko ateiści poświęcają mu zbyt mało uwagi.
Jeszcze mniej uwagi poświęcamy bar i bat micwom. Czy to też Cię niepokoi?
>Odnoszę, byc może błędne, wrażenie, że w sprawie cudów zadowalacie się hipotezą
Hipotezami zadowalają się zwolennicy cudów. My domagamy się rzetelnych dowodów.
>Pytanie kto z was miał stycznosc z dokumentacją cudów
"Dokumentacja cudu" to już cud sam w sobie.
>dopóki istnieją jakieś przesłanki( na istnienie Boga) godne uwagi, będę dążył do zweryfikowania ich.
A kto decyduje o tym, która przesłanka jest godna uwagi? Ty? Coś na zasadzie "W płaczące figury nie uwierzę, ale nad Całunem bym się zastanowił"?
Bo dla mnie jedyne godne uwagi przesłanki to dowody naukowe, a takowych w temacie istnienia Boga jak dotąd nie stwierdzono.

Młot na czarowników
Anna Salman (16360 punktów)
>Cuda i opetania
Cudami się jakoś nigdy nie przejmowałam. Jest zbyt wiele zjawisk naturalnych, których nie rozumiem i wierzę ludziom specjalizującym się w danej dziedzinie, że powstają w taki, a nie inny sposób (np. błyskawice - dawniej też traktowane jako przejaw boskiej działalności).
Natomiast opętania zainteresowały mnie w kontekście chorób psychicznych. Po przeczytaniu kilku publikacji nt. opętań, uderzyła mnie pewna zbieżność, dotycząca osób dotkniętych opętaniem. Wszyscy ci ludzie, niezależnie czy głęboko wierzący, czy uważający się za ateistów, wychowywali się w środowiskach ortodoksyjnie religijnych, w których wpajano im poczucie winy za wszelkie zaniedbania dotyczące praktyk religijnych lub chociażby niedostatek wiary. Doszłam do wniosku, że właśnie to wpojone w dzieciństwie poczucie winy, zwłaszcza u osób, które odeszły od religii, a przy tym miały predyspozycje genetyczne, mogło wywołać zaburzenie psychiczne o charakterze religijnym.
Same egzorcyzmy uważam z jednej strony za pójście na łatwiznę przez psychiatrów (zaburzenia z reguły są nieuleczalne, a osoby nimi dotkniete niepodatne na terapie), z drugiej za wykorzystaniem efektu jakiejś psychohomeoterapii (leczenie podobnego podobnym). Innymi słowy, te osoby, które czują się winne, że odeszły od swojej religii, czy choćby zaczęły wątpić bądź dopuściły się zaniedbań w praktykach, są uspokajane przez etatowego zaklinacza, że już OK - wszystko mają odpuszczone i przebaczone. Z reguły po takich seansach stają się nie tylko spokojniejsze, lecz jeszcze bardziej gorliwe religijnie (bądź też odczuwają nawrót wiary), o czym świadczyły ich wypowiedzi.
Nie spotkałam się nigdy z przypadkiem, aby zadeklarowany ateista (bez wątpliwości) korzystał z pomocy egzorcysty - raczej lądują w gabinecie lekarskim z rozpoznaniem konkretnego zaburzenia psychicznego. Nie zdradzają zresztą objawów manii religijnej.
W tym kontekście komentarz jednego z egzorcystów, współczującego ateistom, wśród których na pewno jest ogromna liczba opętań (?!), ale nie mogą skorzystać z tego typu pomocy, zakrawa na kpinę.
rexus (2343 punktów)pętaki i cudaki
Jeszcze jesteś opętany filozofią chrześcijańską, rok to za mało, żeby z tego wyjść.
Ja wychodziłem od 10 roku życia do 14.
Byłem świadkiem okultyzmów, egzorcyzmów etc. włącznie z wywoływaniem duchów.
Potrzebowałem pomocy psychologa żeby to później ogarnąć. Udało się. Zrozumiałem na czym te spektakle polegają.
Dla zrozumienia tematu, polecam twórczość Derrena Browna.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365