Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ode mnie na początek dla innych

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
11-05-2011 12:29kejper (-24 punktów)Ode mnie na początek dla innych
Ocena -11 na 13
W osamotnieniu jest najważniejszy wątek przewodni, wątek życia... O co mi dokładnie chodzi??? Mianowicie chodzi mi o wątek wolności czyli coś takiego co daje nam przewagę w pewnym sensie nad nieudolnością naszego życia, by nieudolność nie pogrążyła nas doszczętnie, byśmy byli świadomi tego kim jesteśmy, poco żyjemy i dokąd nas droga prowadzi, poprzez którą trwa nasza wędrówka...? Jeżeli osamotnienie człowieka wynikać ma z jakichś powódek związanych z jakąś skrajnością religijną, z jakimś światopoglądem, który prowadzi do wyobcowania człowieka z danej społeczności to zapewne w błędzie są Ci którzy do takich rzeczy doprowadzają...
Mam na imię Grzegorz i mam 25 lat i jestem katolikiem. Jestem tu nowy na tym forum. Chodzę do kościoła jestem wierzącym (wielu z was powie "wierzący praktykujący") A ja powiem po prostu - wierzący!!! Bo wiara nie jest indywidualnym podejściem każdego z nas, w co wierzymy i na jakich zasadach. Te różne aspekty postrzegania Boga i jego interpretacja na każdy dowolny sposób doprowadza nas do odmiennych poglądów na rzeczywistość. Dalej idąc; inne zdanie na te same tematy każdego z nas, inna praktyka życiowa, a nareszcie kłótnie i podziały między ludzkie, konflikty, wojny, niekiedy śmierć...
Na co dzień obracam się pośród ludzi przeróżnie postrzegających świat i rzeczywistość nas otaczającą. Osamotnienie każdego z nas wynika właśnie z naszej wolności, która jest nieodzownym elementem naszego życia. W wolności,którą ja postrzega jako zobowiązanie do pewnych rzeczy poprzez, które ja sam staję się wolny jednocześnie świadomy swoich wyborów popadam w wir działania na rzecz samodoskonalenia się. Człowiek nie dąży do ideałów; z reguły ideał nie ma prawa zaistnienia w świecie rzeczywistym - naszym świecie, ale człowiek doskonali się poprzez całe swoje życie, od poczęcia,aż do śmierci tej naturalnej... Jak wiemy,życie jest czymś w rodzaju daru,czymś co poprzez rozum (a rozum to wolność!!!) wyróżnia nas od innych bytów rzeczywistości...
Natomiast odcinanie wolnej woli od woli Boga jest dla człowieka jest odcięciem się od samego Boga - wtedy człowiek staje się a-teistą... z drugiej strony zaś nie ma na 100% dowodu czy dowodów na to,że Bóg nie istnieje... Ateista nie wierzy w nic, przecież (przykładem jest choćby egzystencjalizm J.P. Sartre). Więc poco ateista mówi,że w Boga nie wierzy kiedy ma jednocześnie świadomość jego istnienia... Wydaje mi się,że ten cały wielki ateizm jest bezsensowny dla poczynań duchowych człowieka, ale z drugiej strony z szacunkiem podchodzę do tej formy egzystencji, ponieważ rozum to wolność, a każdy z nas powinien być wolny poprzez swoje zobowiązanie do życia... Czy mam rację? Czy ktoś się zgodzi z tym co pisałem? Nie wiem, ale wiem jedno każdy z was to przeczyta i skrytykuje Pozdrawiam wszystkich ludzi dobrej woli
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Dlaczego twierdzisz, że w Allaha nie wierzysz, kiedy jednocześnie masz świadomość jego (Allaha) istnienia?

Pozdrawiam

Egoizm jest rodzajem algorytmu.
11-05-2011 12:46
 Ocena 12 na 12
finerbijk (17282 punktów)
> z szacunkiem podchodzę do tej formy egzystencji, ponieważ rozum to wolność, a każdy z nas powinien być wolny poprzez swoje zobowiązanie do życia... Czy mam rację?
Pochwalony. Jako forma egzystencji niechodząca do kościołów nie rozumiem, co to jest zobowiązanie do życia i paru innych zdań. Aha, i wydaje mi się, że rozum to nie jest wolność. Rozum to rozum, a wolność to wolność. Wolności nie można wymyślić, albo się ją ma albo nie.
IllusiveMan (2786 punktów)

>wtedy człowiek staje się a-teistą... z drugiej strony zaś nie ma na 100% dowodu czy dowodów na to,że Bóg nie istnieje...

Ale jest wiele mniejszych i większych dowodów, które prawdopodobieństwo istnienia boga sprowadza do bardzo nikłych wartości. A dowodów na jego istnienie nie ma w ogóle żadnych , ale jest spora grupa ludzi która każdą rzecz i zjawisko może uznać za dowód na istnienie boga , ale tak naprawdę to tym dowodem nie jest.

Powiem ci tak , boga, w którego wierzą chrześcijanie , muzułmanie oraz reszta grupek na 100% nie ma. Jeżeli wierzysz w jakąś siłę sprawczą, która doprowadziła do wielkiego wybuchu i tyle, a nazywasz to bogiem to wtedy przyznaję nie umiem , a wręcz nie da się znaleźć dowodu na nieistnienie jak i istnienie takiej siły więc w najlepszym razie można być agnostykiem. Więc zauważ że w świetle tego co wiemy dziś dwie racjonalnie poprawne postawy to ateizm i agnostycyzm.

A tak na koniec to witam na forum kolejnego wierzącego , a z czego się jeszcze bardziej cieszę to to że nie jest to kolejny fanatyczny obrońca kościoła pokroju wmbt .

Grow up or die - Bill Maher;
"We need a leader, and surround him with the brightest, the toughest, the deadliest allies we can find. The team will have to be strong, their resolve unquestionable." - The Illusive Man
11-05-2011 12:50
 Ocena 16 na 16
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
> Nie wiem, ale wiem jedno każdy z was to przeczyta i skrytykuje
>Pozdrawiam wszystkich ludzi dobrej woli

O tak, dobrej woli potrzeba, żeby przez to przebrnąć.

Fatalna polszczyzna. Interpunkcja, styl, składnia - zgrzyta. Tekst w jednym wielkim bloku, brak akapitów - mordęga przy czytaniu
Całkowity brak szacunku dla czytelników.

Za to treść miałka, powielanie stereotypów ("ateista nie wierzy w nic"), strumień świadomości zamiast głębszego przemyślenia. Długie, nudne, nieskładne. Nie wiadomo co właściwie chciałeś zakomunikować (bo zachęty do dyskusji tam nie ma, wiec to raczej komunikat).

Gdybyś wykazał odrobinę dobrej woli i poczytał, o czym piszą ludzie na tej liście, może nie dałabym Ci minusa.

"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"
11-05-2011 13:08
 Ocena 13 na 13
Tibor (1012 punktów)
>W osamotnieniu jest najważniejszy wątek przewodni, wątek życia... O co mi dokładnie chodzi???
>Mianowicie chodzi mi o wątek wolności czyli coś takiego co daje nam przewagę w pewnym sensie nad
>nieudolnością naszego życia, by nieudolność nie pogrążyła nas doszczętnie, byśmy byli świadomi tego
>kim jesteśmy, poco żyjemy i dokąd nas droga prowadzi, poprzez którą trwa nasza wędrówka...? Jeżeli
>osamotnienie człowieka wynikać ma z jakichś powódek związanych z jakąś skrajnością religijną, z
>jakimś światopoglądem, który prowadzi do wyobcowania człowieka z danej społeczności to zapewne w
>błędzie są Ci którzy do takich rzeczy doprowadzają...
Osamotnienie wynikające ze światopoglądu jest be ? a każde inne osamotnienie np wynikające z wykluczenia społecznego spowodowanego ubóstwem jest ok ?

nieudolni w każdej dziedzinie życia możemy być właśnie dzięki wolności. W innym wypadku jesteśmy tylko zaprogramowanymi maszynami.

> jestem wierzącym (wielu z was powie "wierzący praktykujący") A ja powiem po prostu -
>wierzący!!! Bo wiara nie jest indywidualnym podejściem każdego z nas, w co wierzymy i na jakich zasadach.
Ty wierzysz w boga (jednego z wielu) a ja wierzę, że jutro będzie piękna, słoneczna pogoda i śmiesz twierdzić, że wiara nie jest indywidualnym podejściem ??

>Osamotnienie każdego z nas wynika właśnie z naszej wolności, która jest nieodzownym
>elementem naszego życia.
Co Ty z tym osamotnieniem ? nie masz dziewczyny/chłopaka ?

>człowiek doskonali się poprzez całe swoje życie, od
>poczęcia,aż do śmierci tej naturalnej...
czyli jeśli człek zginie śmiercią o tyleż gwałtowną co nienaturalną to całe jego dotychczasowe osiągnięcia poszły się ...?

>Jak wiemy,życie jest czymś w rodzaju daru

Nie wiemy. "Coś w rodzaju daru" implikuje istnienie świętego mikołaja czy innego "rozdawacza" prezentów - jego nazwisko, adres, kontakty

>rozum (a rozum to wolność!!!) wyróżnia nas od innych bytów rzeczywistości...
>Natomiast odcinanie wolnej woli od woli Boga jest dla człowieka jest odcięciem się od samego Boga -

odcięcie maślanego masła od maślanej kostki jest od tej kostki odcięciem - zauważasz analogie ?

>wtedy człowiek staje się a-teistą... z drugiej strony zaś nie ma na 100% dowodu czy dowodów na to,że Bóg nie istnieje...

Czyli są dowody 98% (jak spirytus nomen omen)?

>Ateista nie wierzy w nic,

j.w. wierzę, że jutro będzie piękna, słoneczna pogoda - jak śmiesz więc wmawiać mi brak wiary ?

>Wydaje mi się,że ten cały wielki ateizm jest bezsensowny dla poczynań duchowych
>człowieka,
ateizm i poczynania duchowe, wielce intrygujące połączenie

>ale z drugiej strony z szacunkiem podchodzę do tej formy egzystencji,

pozamykać ateistów w zoo czy innych rezerwatach skoro to odmienne formy egzystencji. Jednakowoż dziękuję za szacunek dla "odmiennych" form egzystencji.

>wolność, a każdy z nas powinien być wolny poprzez swoje zobowiązanie do życia...
jestem zobowiązany do czegoś (w tym wypadku do życia) i to czyni mnie wolnym?
wobec kogo mam te zobowiązanie i gdzie mogę odkupić mój weksel ?

przepraszam za formę "Ty", ale tak było mi łatwiej pisać. Czyli w efekcie przepraszam za lenistwo

pozdrawiam i miłego dnia

"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
11-05-2011 13:24
 Ocena 12 na 12
AdamGr (3037 punktów)

>Mam na imię Grzegorz i mam 25 lat i jestem katolikiem

Bądzmy wyrozumiali

Edit : (zapomniałem o dobrym słowie) nie martw się drogi kolego, masz silny organizm, powinieneś sobie z tym poradzić.
Jeszcze nic straconego, głowa do góry.
Menel de Lux (3111 punktów)
>"Ode mnie na początek dla innych"

Bardzo intrygujący tytuł tego debiutu.
11-05-2011 14:58
 Ocena 13 na 13
astrotaurus (12445 punktów)
>Więc poco ateista mówi,że w Boga nie wierzy kiedy ma jednocześnie świadomość jego
>istnienia...
Omatkobosko! Ja też mam? A gdzie... ?

>Nie wiem, ale wiem jedno każdy z was to przeczyta i skrytykuje
Prorok jaki czy co?
A Ty zapewne rach-ciach całą krytykę zmieciesz ...

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
12-05-2011 09:08 
 Ocena 1 na 1
Tibor (1012 punktów)
>>Więc poco ateista mówi,że w Boga nie wierzy kiedy ma jednocześnie świadomość jego
>>istnienia...
>Omatkobosko! Ja też mam? A gdzie... ?
masz, masz myślę, że tam gdzie ja i wielu innych - w dupie ale to nieweryfikowalne jest (na szczęście)

"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
11-05-2011 15:01
 Ocena 12 na 12
DeeDee (822 punktów)

>Mam na imię Grzegorz i mam 25 lat i jestem katolikiem.

taki duży chłopiec a jeszcze wierzy w bajki ?!
liebes (612 punktów)
> ale człowiek doskonali się poprzez całe swoje życie, od
>poczęcia,aż do śmierci tej naturalnej...

nie chcę się czepiać, ale dwie sprawy:
1. poczęcie - doskonalenie w sensie stricte biologicznym, jasne. Ja nazwałabym to rozwojem płodu, od zarodka, blastocysty itd. Ale nie nazwałabym efektu poczęcia, czyli zygoty - człowiekiem.
2. naturalna śmierć - czy ma to jakieś podwójne znaczenie, jakąś głębię? do nienaturalnej śmierci to się nie doskonali?

>z drugiej strony zaś nie ma na 100% dowodu czy dowodów na to,że Bóg nie istnieje...

Myślę, że to logiczne - jak czegoś nie można udowodnić, to tego nie ma - jakoś nikt nie kłóci się z faktem, że nie ma dowodów na nieistnienie elfów czy Piotrusia Pana, choć też przecie napisano o nim książkę.

Moim zdaniem po pierwsze, autorze drogi, powinieneś był przejrzeć forum choćby z racji szacunku dla czytających i wyciągnąć pewien, dość oczywisty, wniosek. Po drugie, 25 lat to wystarczająco, by uznać Cię za osobę ogarniętą, umiejącą czytać ze zrozumieniem i potrafiącą ocenić, czy potencjalni odbiorcy Twoich słów to odpowiednie grono do dysputy.


Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją - Woody Allen
Lodowy (1486 punktów)
>Myślę, że to logiczne - jak czegoś nie można udowodnić, to tego nie ma - jakoś nikt nie kłóci się z faktem, że nie ma dowodów na nieistnienie elfów czy Piotrusia Pana, choć też przecie napisano o nim książkę.
Takie proste to znowu nie jest. Np. nie potrafimy udowodnić, że istniej życie gdzieś w kosmosie ale to nie oznacza, że nie istnieje. 300 lat temu nie dało by się udowodnić istnienia promieni Roentgena, ale to nie oznacza że wtedy nie istniały to promieniowanie.
11-05-2011 16:15 
 Ocena 1 na 1
liebes (612 punktów)

>Takie proste to znowu nie jest. Np. nie potrafimy udowodnić, że istniej życie gdzieś w kosmosie ale to nie oznacza, że nie istnieje. 300 lat temu nie dało by się udowodnić istnienia promieni Roentgena, ale to nie oznacza że wtedy nie istniały to promieniowanie.

Jasne, całkowicie się zgadzam. Ale Piotruś Pan był tu użyty tylko i wyłącznie w kontekście boskim.

Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją - Woody Allen
11-05-2011 18:44 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Takie proste to znowu nie jest. Np. nie potrafimy udowodnić, że istniej życie gdzieś w kosmosie ale to nie oznacza, że nie istnieje. 300 lat temu nie dało by się udowodnić istnienia promieni Roentgena, ale to nie oznacza że wtedy nie istniały to promieniowanie.
Tak, to zupełnie skomplikowane.
Istnieje logika nauki i logika wiary, obie logiki mają się nijak do siebie.
Dlatego bezsensownym jest łączenie tych dwu logik w jedną.

@@@
.
damiang (226 punktów)
>Istnieje logika nauki i logika wiary, obie logiki mają się nijak do siebie.

Nie chciałbym się czepiać słówek, ale według mnie logika wyklucza wiarę,i odwrotnie. Logika wiary to czysty oksymoron.
12-05-2011 16:11 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Nie chciałbym się czepiać słówek, ale według mnie logika wyklucza wiarę, i odwrotnie.
>Logika wiary to czysty oksymoron.
Red. Izdebski na portalu Racjonalisty napisał: Wchodząc do czasów nowożytnych warto sięgnąć do Johna Henry'ego Newmana z jego "Logiką wiary" z 1870 r. (choć sam autor nie był przekonany co do logicznej mocy swoich dowodów), a także do współczesnego filozofa analitycznego - a więc przywiązującego wagę do logiki - Alwina Platinga , który używając sprawnie własnego rozumu, sugestywnie (choć mnie nie przekonał) broni racjonalnej akceptowalności twierdzenia o istnieniu Boga. Na polskim gruncie za logików związanych z Kościołem katolickim uznawani są między innymi: ks. prof. Jan Salamucha, sławny Ojciec Innocenty, czyli ks. prof. Józef Maria Bocheński oraz żyjący prof. Andrzej Grzegorczyk. Moim zdaniem, wszyscy oni wychodząc od nieprawdziwych (nieweryfikowalnych) przesłanek w konsekwencji wyciągali mylne wnioski. Ale uważam, że to ludzie mądrzy - warci tego, aby poznawać ich przemyślenia oraz podejmować polemikę z ich poglądami. www.racjon(*)s,4867/q,Dyskurs.nauki.i.wiary

Myślę, że racjonalista powinien się czepiać także słówek ( np. filozofia analityczna), ale brać pod uwagę także złożoność świata.

Pozdrawiam.

@@@
.
Lodowy (1486 punktów)
>Tak, to zupełnie skomplikowane. Istnieje logika nauki i logika wiary, obie logiki mają się nijak do siebie.
>Dlatego bezsensownym jest łączenie tych dwu logik w jedną.
Ale nikt nie pisał o logice wiary ani też o łączeniu logik. Coś Ci się pokręciło.
12-05-2011 16:04 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Ale nikt nie pisał o logice wiary ani też o łączeniu logik. Coś Ci się pokręciło.
Istnieje jeszcze logika Pana Lodowego!
Szanowny Pan odpowiadał tu na stwierdzenie Pana Liebesa: Myślę, że to logiczne - jak czegoś nie można udowodnić, to tego nie ma /.../
Pan zaś, w swej odpowiedzi, zechciał porównać logikę istnienia Piotrusia Pana z logiką naukowych twierdzeń o istnieniu. Można wyżej to sprawdzić.

Tak jak widać, komuś wszystko się "kręci", ale czy koniecznie zaraz mnie?

@@@
.
12-05-2011 17:42 
 Ocena 1 na 1
liebes (612 punktów)
>Szanowny Pan odpowiadał tu na stwierdzenie Pana Liebesa
>Pan zaś, w swej odpowiedzi, zechciał porównać logikę istnienia Piotrusia Pana z logiką naukowych twierdzeń o istnieniu.

ekhem.... PANI liebes

(nie to, żebym się słówek czepiała... )
12-05-2011 17:52 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>ekhem.... PANI liebes
Serdecznie przepraszam.
Powinienem sprawdzić.

>(nie to, żebym się słówek czepiała... )
Myślę, że więcej to się nie powtórzy, a słówek (i zdań) czepiać się warto!

Pozdrawiam.

@@@
.
12-05-2011 20:53 
 Ocena 1 na 1
liebes (612 punktów)

>Serdecznie przepraszam.
Ależ ja się nie gniewam

Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją - Woody Allen
Piotr Felstau (492 punktów)
>O co mi dokładnie chodzi???

Oto jest pytanie.
11-05-2011 16:58
 Ocena 10 na 10
Arita (459 punktów)
>Natomiast odcinanie wolnej woli od woli Boga jest dla człowieka jest odcięciem się od samego Boga -

Natomiast odcinanie wolnej woli od woli Amona jest dla człowieka jest odcięciem się od samego Amona


Polską rządzi stara baba, kołtun i kler /Maciej Maleńczuk
11-05-2011 20:55 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

>Natomiast odcinanie wolnej woli od woli Amona jest dla człowieka jest odcięciem się od samego Amona
Natomiast odcinanie wolnej woli, od woli mojej żony jest dla mnie, jak odcięciem się od samej żony to chyba znaczy wg Grzegorza , że bez żony nie istnieje .....
diogenes (42753 punktów)
>Ode mnie na początek dla innych

Zrób coś dla siebie: daj sobie spokój.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
damiang (226 punktów)

>Mam na imię Grzegorz i mam 25 lat i jestem katolikiem. Jestem tu nowy na tym forum. Chodzę do
>kościoła jestem wierzącym (wielu z was powie "wierzący praktykujący") A ja powiem po prostu -
>wierzący!!!

A powiedz mi Grzegorzu, wierzysz w czary, szamanów, bogów greckich,rzymskich,egipskich,Piotrusia Pana,Latającego Potwora Spaghetti, czy też niebiański czajniczek ( ) ?
Istnienie w rzeczywistości wszystkich wymienionych przeze mnie bytów, jest równie nieprawdopodobne jak istnienie Twojego boga.A Ty wybrałeś sobie akurat tego.
Nie wiem zatem dlaczego faworyzować tego jedynego... Gdybym ja miał wybierać,chyba wybrałbym Wenus, bo to chociaż fajna laska była
kantorian (184 punktów)
Cytat:

wierzący!!! Bo wiara nie jest indywidualnym podejściem każdego z nas, w co wierzymy i na jakich
zasadach.

I to nas różni, ja jestem indywidualistą.
asmodai (2845 punktów)
Mam dylemat, gdyż zastanawia mnie po co, ten długi mogący spowodować marskość wątroby tekst został napisany?
Czy ma to być, pochwała własnej próżności? Wielokrotnie już słyszeliśmy i w prost
czy też pośrednio, przesłanie:
-wy tępi głupi, ateiści.
-Jak możecie nie wierzyć w boga.
Czuję protekcjonalny, ton a ja i nie tylko ja tego nie lubię.
Możesz mi wierzyć, (lub nie) ale jestem świadomy tego kim jestem i podejmowanych przeze mnie wyborów.
Jestem moralny, bez wiary w niewidzialne byty.
Usiłujesz wmówić nam że, możemy być wolni jedynie przez wiarę, w niewidzialnego faceta.
Nie rozumie stwierdzenia, wiara nie jest indywidualnym podejściem tzn że, nie mamy wolnej woli?
>
12-05-2011 11:26 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
Dobrze piszesz, tylko żebyś jeszcze od czasu do czasu jakiś przecinek uszanował...

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
12-05-2011 11:27 
 Ocena 1 na 1
asmodai (2845 punktów)
>Dobrze piszesz, tylko żebyś jeszcze od czasu do czasu jakiś przecinek uszanował...
>
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.

Fakt. Przepraszam
asmodai (2845 punktów)
Ostrzeżenie! Należy usuwać niepotrzebne cytowanie poprzedników.
Ja bym ten tekst podpisał jeszcze, Jan Paweł II i gwarantuję że, na takich portalach jak Fronda, zrobił by oszałamiającą karierę. Efekt murowany
Tibor (1012 punktów)
było tu pytanie o powód usunięcia mojej wypowiedzi, ale wypowiedź wróciła
Meretseger (61860 punktów)
Nie nadużywaj uprawnień moderatorskich w swoim wątku. Kasowanie krytycznych, choć nieobraźliwych wypowiedzi nie jest najlepszą formą polemiki z rozmówcami.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
12-05-2011 14:24 
 Ocena 3 na 3
zachaj (5239 punktów)
Dlaczego ten człowieczek założył wątek i nic w nim nie pisze? Co to ma być? Manifest?
12-05-2011 14:28 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)
>Dlaczego ten człowieczek założył wątek i nic w nim nie pisze? Co to ma być? Manifest?
Być może.
Oni tak często mają. Nabuzowani dętą pustką sądzą, że niosą zbawienie światu, a tu szok: ludzie myślą samodzielnie i nie ma się im nic do powiedzenia poza kazaniami.
Jak mówiła Meretseger człowiek jednak dłubie w tekstach, trzymajmy kciuki, aby coś dla siebie rozumnego wydłubał.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
12-05-2011 14:30 
 Ocena 5 na 5
liebes (612 punktów)
>Dlaczego ten człowieczek założył wątek i nic w nim nie pisze? Co to ma być? Manifest?

Może się bidny przestraszył, że nikt tu nie ma litości, nikt po główce nie smyra... ech, ci ateiści paskudni!

Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją - Woody Allen
13-05-2011 10:33 
 Ocena 1 na 1
asmodai (2845 punktów)
>Dlaczego ten człowieczek założył wątek i nic w nim nie pisze? Co to ma być? Manifest?
On już swoje, napisał. Teraz czeka aż ktoś wytłumaczy, co On miał na myśli.
Mam wrażenie że, sam nie wie o czym pisał.
zachaj (5239 punktów)

>Mam na imię Grzegorz i mam 25 lat i jestem katolikiem. ...

Mam na imię Marcin, mam 25 lat i jestem ateistą...

>Natomiast odcinanie wolnej woli od woli Boga jest dla człowieka jest odcięciem się od samego Boga -

Nie rozumiem.

>... Więc poco ateista mówi,że w Boga nie wierzy kiedy ma jednocześnie świadomość jego
>istnienia... Wydaje mi się,że ten cały wielki ateizm jest bezsensowny dla poczynań duchowych...

Widzę, że nie brakuje Ci wiary, ale za to dostrzegam braki w logice.

Dlaczego odbierasz ateistom "duchowość"? Wbrew pozorom niewierzący posiadają światopogląd pełen głębokich egzystencjalnych przemyśleń. Ateizm to dojrzały pogląd na świat, efekt wnikliwej obserwacji otoczenia.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Wątek dosyć chaotyczny , ale zajmę się kwestią wolności.
Każda religia wolność ludzką ogranicza, czyniąc z życia niekiedy koszmar uwikłania się w przeróżne zakazy i nakazy, często niebezpieczne, jak zakaz przetaczania krwi u świadków Jehowy.
Mój konik to seksualność w religii katolickiej. Seksuologowie już dosyć dawno zdiagnozowali nerwice eklezjogenne czyli nerwice płciowe pochodzące z przestrzegania moralności seksualnej katolickiej.
Przypomnę , że kiedyś chłopcy popełniali samobójstwa straszeni grzechem onanizmu.
Dzisiaj jeszcze wielu młodych gejów w USA popełnia samobójstwa straszonych grzechem homoseksualizmu.
Prawie każda religia jest totalitarna, czyli pragnie zawłaszczyć całe życie człowieka.
Jego myśli, mowę i uczynki.
Przeto nie gadajmy dyrdymałów o wolności ludzi wierzących. Jeśli rzeczywiście przestrzegają nakazów i zakazów swojej religii.


Wszystko ma swój początek i koniec.
zachaj (5239 punktów)

>Prawie każda religia jest totalitarna, czyli pragnie zawłaszczyć całe życie człowieka.

Całe życie lub przynajmniej jego część. Bo czym byłaby gdyby nie nakazy i zakazy. Żeby nie ta natarczywa ingerencja w życie, religia szybko zostałaby zmarginalizowana, a hipoteza boga stałaby się dziwnym, niezrozumiałym wierzeniem przodków.
12-05-2011 14:21 
 Ocena 3 na 3
liebes (612 punktów)
Mówiąc o gejach - dopiero co podpisałam się pod petycją organizacji Avaaz w sprawie wprowadzenia kary śmierci dla gejów w Ugandzie. Rozporządzenie miało zostać podpisane wczoraj, ale udało się dzięki 1,5 mln podpisów przesunąć termin do piątku. Kto ma ochotę się wpisać - oto link: www.avaaz.(*)petition/?cl=1060287745&v=9060
Właśnie w Ugandzie, przez fanatycznych religijnych kretynów, tysiące gejów może zostać skazanych na śmierć. Komentarz zbędny, choć nóż się w kieszeni otwiera.

Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją - Woody Allen
astrotaurus (12445 punktów)
Już przy pierwszej lekturze Twojego posta myślałem jak Ci pomóc, ale chaos myślowy i językowy wypowiedzi nie ułatwia sprawy , oj, nie!

>O co mi dokładnie chodzi???
Ja ciągle nie wiem o co ci chodzi. Nawet niedokładnie. Kto doprowadza do samotności przez skrajności nad nieudolnością....? - zagmatwane zbyt jak na mój gust.

>Mam na imię Grzegorz i mam 25 lat i jestem katolikiem. Jestem tu nowy na tym forum. Chodzę do kościoła jestem wierzącym (wielu z was powie "wierzący praktykujący") A ja powiem po prostu - wierzący!!!
To znaczy, że Twoje chodzenie nie jest praktykowaniem? Chyba że jesteś katolikiem co wierzy w Allaha, wtedy Twoje chodzenie może być rodzajem dywersji?
A może zafiksowałeś sobie jakieś hasłowe znaczenia pojęć wierzący i wierzący praktykujący, że takie rozróżnienie, takie podkreślenie jest dla Ciebie na wagę złota?

>Bo wiara nie jest indywidualnym podejściem każdego z nas, w co wierzymy i na jakich
zasadach. Te różne aspekty postrzegania Boga i jego interpretacja na każdy dowolny sposób doprowadza nas do odmiennych poglądów na rzeczywistość.
No właśnie dlatego, że wiara JEST indywidualnym podejściem możecie różnie postrzegać swoich Bogów.

>Dalej idąc; inne zdanie na te same tematy każdego z nas, inna praktyka życiowa, a nareszcie kłótnie i podziały między ludzkie, konflikty, wojny, niekiedy śmierć...
Ludzie rozumni przecież próbują z wielkimi sukcesami ciągle się dogadywać, uzgadniać widzenie rzeczywistości i miejsce w niej każdego...
Ludzie wierzący nie próbują uzgadniać swoich wizji Boga, ale tak właśnie działa ten rak umysłu, że upośledza zdolności poznawcze.

>Na co dzień obracam się pośród ludzi przeróżnie postrzegających świat i rzeczywistość nas otaczającą. Osamotnienie każdego z nas wynika właśnie z naszej wolności, która jest nieodzownym elementem naszego życia.
To znaczy, gdybyś miał paru siebie przekalkowanych to dopiero nie czułbyś się samotny? Przecież nawet bliźnięta jednojajowe są różnymi umysłowościami. Nawet własnego klona nie wychowasz na siebie samego. Może pojęcie osamotnienia powinieneś przedefiniować?

Tu znowu następuje fragment kazania gdzie trudno znaleźć punkt zaczepienia, więc sobie daruję, bo najciekawsze: niedorzeczności z poczęciem i śmiercią naturalną już były poruszone przez innych.

>Natomiast odcinanie wolnej woli od woli Boga jest dla człowieka jest odcięciem się od samego Boga - wtedy człowiek staje się a-teistą...
Człowiek staje się ateistą kiedy nie przyjmie teizmu. Żadne cuda wianki z odcinaniem woli od woli nie są możliwe. Jeśli ktoś wierzy w Boga co ma jakąś wolę do odcięcia to nie jest ateistą.

>z drugiej strony zaś nie ma na 100% dowodu czy dowodów na to,że Bóg nie istnieje...
Mówisz o jakimś konkretnym Bogu, czy to takie ogólnikowe pojęcie bez treści?
Nikt nigdy nie wprowadził pojęcia Boga do rozumnej dyskusji na temat jego istnienia czy nieistnienia.
Nikt nigdy nie sformułował nawet rozumnej hipotezy istnienia Boga.
Nie myl bajań religijnych z opisem rzeczywistości, bo już zwłaszcza cechy Boga głoszone przez KK to na 100% bzdury.

>Ateista nie wierzy w nic, przecież (przykładem jest choćby egzystencjalizm J.P. Sartre).
Ateista nie wyznaje teizmu.
Może wierzyć w przeznaczenie, albo w moc czarnego kota...
Jest wielu ateistów nieskończenie głupszych od wielu teistów.

>Więc poco ateista mówi,że w Boga nie wierzy kiedy ma jednocześnie świadomość jego
istnienia...
Przemyślałeś już niedorzeczność tego stwierdzenia?

>Wydaje mi się,że ten cały wielki ateizm jest bezsensowny dla poczynań duchowych
człowieka,
Dobrze mówisz - wydaje Ci się.
Każde ograniczenie jest szkodliwe dla życia duchowego. Skanalizowany, wtłoczony w ciasne ramy swojej religii masz małe pole manewru na życie duchowe.

>ale z drugiej strony z szacunkiem podchodzę do tej formy egzystencji,
A co stoi na przeszkodzie, abyś podjął formę egzystencji jaką szanujesz?
Ja nie szanuję egzystencji religijnej, bo otumanienie urojeniami, trawienie życia na kultywowaniu pustki nie jest formą zasługującą na szacunek.

>ponieważ rozum to wolność, a każdy z nas powinien być wolny poprzez swoje zobowiązanie do życia...
Poetycko-religijny bełkot.

>Czy mam rację?
A co mówisz tak naprawdę?

>Pozdrawiam wszystkich ludzi dobrej woli
No zobacz ilu ich chce Ci pomóc!


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Rafaela (2059 punktów)
>Jeżeli osamotnienie człowieka wynikać ma z jakichś powódek związanych z jakąś skrajnością religijną, z jakimś światopoglądem, który prowadzi do wyobcowania człowieka z danej społeczności to zapewne w błędzie są Ci którzy do takich rzeczy doprowadzają...
Z doświadczenia wiem, że osoba inna staje się wyobcowana najczęściej nie z własnej woli, lecz z chęci otoczenia. Niestety katolicy wiodą prym w odrzucaniu inności, braku tolerancji i nie tylko dla innej wiary.

>Mam na imię Grzegorz i mam 25 lat i jestem katolikiem. Jestem tu nowy na tym forum.
Witaj
Czy na pewno uważasz to forum za miejsce dobre dla siebie? Tak naprawdę o czym chciałbyś rozmawiać z racjonalistami?

>Bo wiara nie jest indywidualnym podejściem każdego z nas, w co wierzymy i na jakich zasadach.
Jeśli wziąć pod uwagę indoktrynację, w wyniku której osoba wolna od religii (małe dziecko pierwotnie takie jest) staje się wierząca, to rzeczywiście człowiek niewiele ma do gadania. Szkoda mi takich przymuszonych praktyków religijnych, bo oni sobie często nie zdają sprawy jak bardzo taka wiara ich ogranicza przez całe życie.

>Te różne aspekty postrzegania Boga i jego interpretacja na każdy dowolny sposób doprowadza nas do odmiennych poglądów na rzeczywistość.
Zasadniczo aspekty wiodą w dwóch kierunkach - jeden, że boga nie ma drugi, drugi, że jest.

>Osamotnienie każdego z nas wynika właśnie z naszej wolności, która jest nieodzownym elementem naszego życia.
Z całym szacunkiem, ale trudno mi sobie wyobrazić wolnego (pojecie względne)katolika, bo na pewno człowiek religijny nie może zaznać wolności rozumu, a to już wyklucza go z pojęcia człowieka wolnego, czyli niczym nie ograniczonego.

>Jak wiemy,życie jest czymś w rodzaju daru,
To znaczy - konkretnie kto wie?
Tak nie sadzą, to nie żaden dar to zwyczajna natura.

>Natomiast odcinanie wolnej woli od woli Boga jest dla człowieka jest odcięciem się od samego Boga - wtedy człowiek staje się a-teistą...
...czyli człowiekiem w pełni myślącym.

>z drugiej strony zaś nie ma na 100% dowodu czy dowodów na to, że Bóg nie istnieje...
Wysoką abstrakcyjną jest próba udowodnienia istnienia tego, co człowiek wymyślił dla zaspokojenia własnych potrzeb, czyli czegoś co nie istnieje. Wytwór ludzkiej wyobraźni nigdy nie stanie się rzeczywistością, co najwyżej ten wytwór może być wykorzystany do kreowania rzeczywistości. Obecnie to 'transparentnie' widać.

>Więc poco ateista mówi,że w Boga nie wierzy kiedy ma jednocześnie świadomość jego istnienia...
W mojej świadomości bóg i czerwony kapturek stoją w jednej parze, i w tym kontekście w jedno i drugie wierzę.

>Wydaje mi się,że ten cały wielki ateizm jest bezsensowny dla poczynań duchowych człowieka,
Zgadzam się, ateiście doznania duchowe są obce, do niczego nie są mu potrzebne.

>ale z drugiej strony z szacunkiem podchodzę do tej formy egzystencji, ponieważ rozum to wolność,
Tak rozum to wolność i z tego jest dumny ateista/racjonalista i ateista/racjonalista potrafi czerpać z tego radość.

>a każdy z nas powinien być wolny poprzez swoje zobowiązanie do życia...
Wolność, która sprowadza się do bezdyskusyjnej akceptacji wiary, niestety ogranicza umysł człowieka podwójnie. Dobrowolne wybranie zła nie ma nic wspólnego z wolnością, a jedynie z poddaństwem. I to jest ten 'wolny' wybór.

>Czy ktoś się zgodzi z tym co pisałem?
Jestem pewna, że w społeczności katolickiej/religijnej tak i dziwię się, że tam nie zadałeś tego pytania, bo przecież nie oczekiwałeś na poklask ze strony racjonalisty/ateisty?

>Nie wiem, ale wiem jedno każdy z was to przeczyta i skrytykuje
Każdy to także ja, więc proszę za mnie nie mówić, lepiej zawsze mów w swoim imieniu.
Jeśli z góry zakładałeś, że tak będzie to nie najlepiej świadczy to o Twoich intencjach. Szkoda, bo na tym forum każdy może przedstawić swój pogląd, każdy może być skrytykowany, każdy może krytykować. Odbywa się to bez ujmy dla autora i czytelnika.


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
Kowalska (14008 punktów)
>Jeżeli osamotnienie człowieka wynikać ma z jakichś powódek związanych z jakąś skrajnością religijną, z jakimś światopoglądem, który prowadzi do wyobcowania człowieka z danej społeczności to zapewne w błędzie są Ci którzy do takich rzeczy doprowadzają...

   Skupmy się. Jakieś powódki zaaplikowały Ci samotność związaną ze skrajnością religijną, wyobcowało Cię to ze społeczności, złożyłeś pozew, ale uważasz, że w błędzie są ci, którzy do takich rzeczy doprowadzają, czyli składają pozwy, czyli w błędzie jesteś Ty, ponieważ jesteś powodem.

Ja p*****lę......




"Historia przyznała rację papieżowi. Afryka doznała jedzenia."
13-05-2011 04:08 
 Ocena 4 na 4
i.czaplicka (5782 punktów)

Kowalska, jak Ty nic nie rozumiesz...
>>Jeżeli osamotnienie człowieka wynikać ma z jakichś powódek
Facet w wiezieniu siedzi...
13-05-2011 10:08 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)
>Kowalska, jak Ty nic nie rozumiesz...
>>>Jeżeli osamotnienie człowieka wynikać ma z jakichś powódekFacet w wiezieniu siedzi...
Oj, i.czaplicka, jak Ty nic nie rozumiesz....
Jeżeli osamotnienie człowieka ma wynikać z jakichś powódek to znaczy , że się nachlał sam , bo szkoda mu było podzielić się z kolegami.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Amol (692 punktów)

>Mam na imię Grzegorz i mam 25 lat i jestem katolikiem.

Cześć Grzegorz. Mam na imię Marcin i mam 19 lat i jestem alkoholikiem.
astrotaurus (12445 punktów)

>Cześć Grzegorz. Mam na imię Marcin i mam 19 lat i jestem alkoholikiem.
Fanem Amolu - amolikiem znaczy...


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Amol (692 punktów)

>Fanem Amolu - amolikiem znaczy...

A jakże!
13-05-2011 14:07 
 Ocena 1 na 1
Tibor (1012 punktów)
>>Mam na imię Grzegorz i mam 25 lat i jestem katolikiem.
>Cześć Grzegorz. Mam na imię Marcin i mam 19 lat i jestem alkoholikiem.
cześć Marcin mam na imię Tomek, mam 35 lat i jestem normalny (chyba)

coś się forumowiczom na jakieś "coming outy" zebrało

"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
13-05-2011 15:45 
 Ocena 3 na 3
liebes (612 punktów)

>cześć Marcin mam na imię Tomek, mam 35 lat i jestem normalny (chyba)

nie mogę się powstrzymać... www.youtube.com/watch?v=zxf0Nx8fB8M

Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją - Woody Allen
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Cytat:
Panoramix: Jak to jest być skrybą, dobrze?
Otis: Moim zdaniem to nie ma tak, że dobrze albo że nie dobrze. Gdybym miał powiedzieć, co cenię w życiu najbardziej, powiedziałbym, że ludzi. Ehmm... Ludzi, którzy podali mi pomocną dłoń, kiedy sobie nie radziłem, kiedy byłem sam. I co ciekawe, to właśnie przypadkowe spotkania wpływają na nasze życie. Chodzi o to, że kiedy wyznaje się pewne wartości, nawet pozornie uniwersalne, bywa, że nie znajduje się zrozumienia, które by tak rzec, które pomaga się nam rozwijać. Ja miałem szczęście, by tak rzec, ponieważ je znalazłem. I dziękuję życiu. Dziękuję mu, życie to śpiew, życie to taniec, życie to miłość. Wielu ludzi pyta mnie o to samo, ale jak ty to robisz?, skąd czerpiesz tę radość? A ja odpowiadam, że to proste, to umiłowanie życia, to właśnie ono sprawia, że dzisiaj na przykład buduję maszyny, a jutro... kto wie, dlaczego by nie, oddam się pracy społecznej i będę ot, choćby sadzić... znaczy... marchew.

Asterix i Obelix: Misja Kleopatra

Zmień nick na Otis. Będzie bardziej adekwatny do treści.

(przepraszam, nie mogłem się powstrzymać)

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Olga W. (396 punktów)
>Chodzę do
>kościoła jestem wierzącym (wielu z was powie "wierzący praktykujący") A ja powiem po prostu -
>wierzący!!!

Do komunii się nie chodzi!

Napisałabym coś więcej, ale generalnie nie skumałam do końca co autor miał na myśli.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365