 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-05-2011 15:21 | mario1970 (191 punktów) | Nowy. Witam wszystkich
19 na 21 | Witam Racjonalistów, Agnostyków, Sceptyków, Ateistów - słowem wszystkich którzy tu zaglądają. Od jakiegoś czasu - kilka miesięcy - uważnie przyglądam się dyskusjom na forum oraz czytam artykuły. W związku z zakupem książek w sklepiku, zarejestrowałem się, czego efektem jest ten post. Nie trzeba być Detektywem Poirot, żeby zauważyć, że siedemdziesiątka w moim nicku to rok urodzin. Ktoś stwierdzi - długo trwało zanim stał się ateistą - ale to chyba przez brak czasu. Już wyjaśniam skąd ten mój coming out  Jak większość dzieciaków zostałem ochrzczony w jedynie słusznej wierze w tym kraju. Nie. Nie mam pretensji do rodziców. Presja małomiasteczkowego społeczeństwa była zbyt silna a poza tym (sam też ochrzciłem swoje dzieci - nie zastanawiając się czy czynię im krzywdę czy też nie) nie chcieli zamykać mi drogi którą mógłbym kiedyś wybrać. Jako dziecko uczęszczałem chętnie na lekcje religii - które wtedy odbywały się salach katechetycznych w kościele. Trafiałem na wspaniałych księży: otwartych, nie narzucających własnej wizji wiary, zachęcających do rozmyślań i nie stroniących od trudnych pytań. Katecheza nie była smutna koniecznością i przykrym obowiązkiem, tym bardziej że KK był wtedy ostoją w ówczesnej rzeczywistości. Ale tych wspaniałych księży wkrótce zastąpili zdewociali karierowicze. Pierwsze pęknięcie nastąpiło w trakcie mszy rezurekcyjnej gdzieś koło roku 1988. Zdarłem się rano z wyra i jak zwykle poleciałem świętować zmartwychwstanie - a tu zamiast kazania o nadziei, o nowym życiu, o radości - usłyszałem o tym jak to szatan kieruje państwem i jak to trzeba się rozprawić z komunistami. Nie doczekałem do końca - odwróciłem się na pięcie i poszedłem z powrotem - barszcz z jajkiem i kiełbaską już nigdy nie miał dla mnie takiego smaku jak kiedyś. Drugie pęknięcie nastąpiło w trakcie zapowiedzi, gdy od człowieka ubranego na czarno który mógł być w moim wieku (byłem wtedy na 4. roku studiów) usłyszałem ile ma zapłacić (zgodnie z cennikiem) za możliwość wstąpienia w związek małżeński. Było to ponad dwukrotnie więcej niż zapłaciłem (co łaska) w parafii przyszłej żony za ślub. Nie będę zanudzał Was dialogiem z klechą - skończyło się to słowami z jego strony: "jak pan nie chcesz płacić to możesz pan mieć za darmo". To podziękowałem grzecznie i to był mój ostatni kontakt z tym kościołem. Bywałem oczywiście z okazji ślubów pogrzebów i chrztów w kościele - ale wiązało się to raczej z pewną tradycją niż rzeczywistym przeżywaniem. Ale do brzegu. Kilka miesięcy temu HBO puściło znakomity film Bila Mahrera "Wiara czyni czuba" - nie mogłem zasnąć i przez przypadek obejrzałem. Od tego zaczęło się moje zainteresowanie filozofią religii i poszukiwania sensu w tym wszystkim. Potem był znakomity R. Dawkins. "Boga urojonego" połknąłem w ciągu dwóch dni. Trzy dni z wypiekami na twarzy czytałem "Najwspanialsze widowisko świata". Niedawno przeczytałem CH. Hitchensa - "Bóg nie jest wielki" - i odkryłem, że przecież jestem ateistą. Nie agnostykiem - jak kiedyś myślałem. Ale właśnie ATEISTĄ. I wiecie co - ogarnął mnie niesamowity spokój. Spadło ze mnie jakieś ukryte brzemię i poczułem się naprawdę wolny. Od tej pory czytam wszystko co dotyczy szeroko rozumianej filozofii religii a szczególnie raduje się odkryciem Prof. Kołakowskiego. DLACZEGO TAK PÓŹNO? Pozdrawiam wszystkich, przepraszam że aż tak się rozpisałem i postaram się być aktywnym uczestnikiem tego naszego ateistycznego "ogródka". Mariusz | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Jakub Przenajświętszy (45 punktów) | Witam i życzę owocnych dyskusji!
|
|
 | | AdamGr (3037 punktów) | >Ktoś stwierdzi - długo trwało zanim stał się ateistą - ale to chyba przez brak czasu.
Ja bym tak nie stwierdził, nawet bym na to nie wpadł że "wyrobienie" sobie jakiegoś światopoglądu może być blokowane przez brak czasu.
|
|
|  | | -jad- (18783 punktów) | > nawet bym na to nie wpadł że "wyrobienie" sobie jakiegoś światopoglądu może być blokowane przez brak czasu.Może przez brak czasu byś nie wpadł 
Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
|
|
|  | 1 na 1 | mario1970 (191 punktów) | >Ja bym tak nie stwierdził, nawet bym na to nie wpadł że "wyrobienie" sobie jakiegoś światopoglądu może być blokowane przez brak czasu.
Może to i dziwne - ale jak się "robi" na kilku etatach to naprawdę nie ma czasu na rozmyślania światopoglądowe i filozoficzne - to tak zwany "kieracik". A z racji wykonywanego zawodu i konieczności rozwoju naukowego - przez ostatnie 15 lat siedzę wyłącznie w literaturze z zakresu zarządzania. Pozdrawiam Mariusz
|
|
| |  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Może to i dziwne - ale jak się "robi" na kilku etatach to naprawdę nie ma czasu na rozmyślania światopoglądowe i filozoficzne - to tak zwany "kieracik".Zwłaszcza jak się robi na kilku etatach trzeba zadawać sobie pytania o ekonomię życia, a m.in. o cele różnych poczynań.  > A z racji wykonywanego zawodu i konieczności rozwoju naukowego - przez ostatnie 15 lat siedzę wyłącznie w literaturze z zakresu zarządzania.Ja parę osób z wiary wyleczyłem, w wielu podkopałem, u paru nie dopuściłem, ale mam też oporne osobniki dookoła. Cierpiące na brak czasu. Są wśród nich ludzie parający się nauką, którym lata temu zadawałem pytania m.in. o grzech pierworodny i od czasu do czasu napomykam o nim. I tacy ludzie, choć w międzyczasie spędzili nawet kilkaset godzin w kościele "nie mieli czasu" się zastanowić czy grzech pierworodny był, czy ich religia ma sens. I smieszno, i straszno... Przyjmij więc serdeczne gratulacje, że Tobie się udało!
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | |  | | mario1970 (191 punktów) | > ... I tacy ludzie, choć w międzyczasie spędzili nawet kilkaset godzin w kościele "nie mieli czasu" się zastanowić czy grzech pierworodny był, czy ich religia ma sens.To dokładnie taki mechanizm... Na początku jesteśmy dziećmi - umysły chłonne łapią wszystko co im się wpaja - nieistniejącego boga też. Tym bardziej że podawany jest w tak cukierkowej formie... - że dobry Jezusek się urodził w stajence pośród zwierzątek (a który dzieciak nie lubi zwierząt?); - że kochał swoja mamusię i ona bardzo go kochała; - że był prawie jak supermen (chodzenie po wodzie, zamiana wody w wino i inne cuda - każdy by przecież tak chciał). Potem szkoła średnia - jeśli mamy wiele zainteresowań, które nas zupełnie pochłaniają (ten kto sklejał modele z kartonu wie o czym mówię), nie zastanawiamy się ani nad grzechem pierworodnym ani zbawieniem - przyjmujemy rytuały raczej jako coś stale obecnego nie kontestując ich sensu. Następnie studia - czas kiedy zachłystujemy się wolnością i niezależnością. Stajemy się odpowiedzialni za siebie samych - pochłania nas proces decyzyjny, który jest czymś nowym i nie zgłębionym. Często z dala od rodziny i w nowym środowisku, pochłonięci kolejnymi zaliczeniami i egzaminami. Po studiach praca - chcemy się wykazać - jakoś się urządzić (otoczyć się, jak nam się wtedy wydaje niezbędnymi dobrami) i... W pewnym momencie, jak już mamy gdzie mieszkać i czym jeździć - pozostaje chwila na refleksję... U mnie etap zwątpienia w boga biblijnego pojawił się w momencie gdy zakończyłem naukę w szkole średniej i trafiłem na studia. Od tego momentu stałem się agnostykiem - co prawda uczestniczyłem w obrządku katolickim raz na jakiś czas z okazji ślubów, chrztów i pogrzebów a i niejedno wino wypiłem z zakonnikiem który zaszedł do mnie "po kolędzie". Ale tak jak napisałem - dopiero Dawkings uświadomił mi że jestem ATEISTĄ... i dobrze mi z tym... Ten "brak czasu" to taki skrót myślowy - chodziło mi raczej o zaangażowanie w zupełnie inne sprawy... Ale teraz wiem Astrotaurusie - że na portalu racjonalistycznym muszę być do bólu konkretny :  Pozdrawiam
|
|
| jarekland (142470 punktów) | > Witam Racjonalistów, Agnostyków, Sceptyków, Ateistów - słowem wszystkich którzy tu zaglądają.> Od jakiegoś czasu - kilka miesięcy - uważnie przyglądam się dyskusjom na forum oraz czytam> artykuły. W związku z zakupem książek w sklepiku, zarejestrowałem się, czego efektem jest ten post.> Nie trzeba być Detektywem Poirot, żeby zauważyć, że siedemdziesiątka w moim nicku to rok urodzin.> Ktoś stwierdzi - długo trwało zanim stał się ateistą - ale to chyba przez brak czasu.Witam i życzę wytrwalosci "na nowej drodze życia", no i znajdowania odpowiedzi na stawiane pytania. baza jest ogromna. Pozdrawiam
|
|
12 na 12 | finerbijk (17282 punktów) | |
|
 | | mario1970 (191 punktów) | Witam Bardzo dobre  - nie ma to jak szczery śmiech z rana Pozdrawiam
|
|
2 na 2 |
 | | Jakub Przenajświętszy (45 punktów) | > (uwaga silna dawka głupoty)Byłem tam. Silna to zdecydowanie za mało powiedziane
|
|
 | | mario1970 (191 punktów) | Hej Dzięki za linki - na pewno zajrzę Pozdrawiam Mariusz
|
|
4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | Poglądy można zmieniać jak buty. Bóg nie jest ani urojeniem, ani poglądem. To pewna struktura i fizjologia układu nerwowego, znajdująca swój wyraz w języku, wyobraźni (np. urojeniach) i zachowaniach. To dlatego ludzie na starość (lub w trwodze) wracają do bozi i fundują sobie na pomniku krzyżyk dzieciństwa.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | -1 na 1 | Maab (7 punktów) | Bóg to ani struktura, ani urojenie. To na pewno nie osoba ale stan wszechświata, stan ciągłych przemian i tworzenia. To coś, co jest jednym wspólnym mianownikiem dla wszystkiego co istnieje i będzie istnieć.
|
|
|  | | Otik (19 punktów) | >Bóg to ani struktura, ani urojenie. To na pewno nie osoba ale stan wszechświata, stan ciągłych przemian i tworzenia. To coś, co jest jednym wspólnym mianownikiem dla wszystkiego co istnieje i będzie istnieć.
Prove it. ;]
|
|
|  | 5 na 5 | astrotaurus (12445 punktów) | > Bóg to ani struktura, ani urojenie.Racja! Diogenes odleciał za daleko! Bóg to postać z opowieści religijnych... etc. > To na pewno nie osoba ale stan wszechświata, stan ciągłych przemian i tworzenia.Teraz Ty odleciałaś. Bóg to jednak postać z opowieści religijnych... etc. > To coś, co jest jednym wspólnym mianownikiem dla wszystkiego co istnieje i będzie istnieć.Jezusiemaryjo! A do szkoły chodziłaś?! Nie dziel, cholero, przez zero! 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Diogenes odleciał za daleko!
Wierzący powiedzą, że za blisko. Odwołuje się do leciwej zasady Nihil est in intellectu quod non erat in sensu. W mojej modyfikacji: niczego nie ma w umyśle i zachowaniu, czego wcześniej nie byłoby w mózgu. W kontekście religii stanowiłoby to jej neurofizjologiczne uzasadnienie. Czy to odlot za daleko, kiedy zamiast o bogu, mówi się o neurofizjologii (i genetyce) wiernych?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | > Czy to odlot za daleko, kiedy zamiast o bogu, mówi się o neurofizjologii (i genetyce) wiernych?No wiesz... odloty bywają też przeróżne. Twój był odlotem od i na miarę chirurgicznej precyzji. Między odlotem Twoim, a odlotem Maab trudno nawet policzyć rzędy wielkości. 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
 | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >Poglądy można zmieniać jak buty. Bóg nie jest ani urojeniem, ani poglądem. To pewna struktura i fizjologia układu nerwowego, znajdująca swój wyraz w języku, wyobraźni (np. urojeniach) i zachowaniach. To dlatego ludzie na starość (lub w trwodze) wracają do bozi i fundują sobie na pomniku krzyżyk dzieciństwa. Nie jest to regułą. Znam osoby w różnym wieku, które dalej zdecydowanie nie wierzą. Podobał mi się wywiad z Bertrandem Russelem, który bardzo ciekawie o tym mówił. Był wtedy staaaruteńki. Tak samo mówią, że osoby chore inaczej na to patrzą. Taki Hawking jakoś patrzy jak my.
|
|
1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | Witamy towarzysza w niewierze  > barszcz z jajkiem i kiełbaską już nigdy nie miał dla mnie takiego smaku jak kiedyś.Nie pozwól aby KK odbierał Ci przyjemność z jedzenia!  Ja nabrałem pewności co do tego że nie wierzę w podobny sposób. Najpierw rozstałem się z KK, potem wątpiłem w istnienie Boga, ale nie wiedziałem czy mam racja. W końcu Richard Dawkins sprowadził mnie na dobrą drogę. A to był dopiero początek
|
|
 | | mario1970 (191 punktów) | Witaj To nadal moja ulubiona zupka ... obok barszczyku wigilijnego z uszkami  A swoją drogą to R. Dawkins obudził we mnie nie tylko potrzebę zagłębiania się w filozofię religii. Bo wyrugowanie boga, tak czy inaczej, pozostawiło pewną pustkę w aspekcie pochodzenia wszechświata. Stąd dalsze poszukiwania i kolejne pozycje książkowe, np. Hawkinga na temat M-Teorii. A swoja drogą swoboda z jaką porusza się Dawkings nie tylko w obrębie swojej podstawowej dziedziny czyli biologii, ale także fizyce, matematyce, chemii, historii - budzi mój największy podziw. Powiem więcej - stał się on dla mnie wzorem naukowca. Pozdrawiam Mariusz
|
|
| Damian Jozefczyk (731 punktów) | Dobry wieczor. Bardzo ladne wyznanie! Witamy  Pozdrawiam Damian
|
|
 | 2 na 2 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Bardzo ladne wyznanie!
Mówi się: "Dziękujemy panu za to Świadectwo, szczęść boże (urojony)".
|
|
| Ania... (14138 punktów) | > Potem był znakomity R. Dawkins. "Boga urojonego"> połknąłem w ciągu dwóch dni. Trzy dni z wypiekami na twarzy czytałem "Najwspanialsze widowisko> świata". Niedawno przeczytałem CH. Hitchensa - "Bóg nie jest wielki"Miałam podobnie, czytałam Boga urojonego w 4 dni, ale w tym jeden dzień przerwy na uczelnię. Czyli trzy dni. Tyle, że nie zrobiłam niczego innego, po prostu zamknęłam się z książką i gnębiłam ją. Polecam też inne książki Dawkinsa, Samolubny gen, Rzeka genów, Ślepy zegarmistrz, Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwa. Dwie ostatnie właśnie czytam, te już dłużej, bo w oryginale. Ale są doskonałe. Widzę też, że muszę kupić Najwsanialsze widowisko świata. A Hitchens jak pisze? Warty "grzechu"? > i odkryłem, że przecież> jestem ateistą. Nie agnostykiem - jak kiedyś myślałem. Ale właśnie ATEISTĄ. I wiecie co - ogarnął> mnie niesamowity spokój. Spadło ze mnie jakieś ukryte brzemię i poczułem się naprawdę wolny.Miałam dokładnie tak samo. Wcześniej nie wierzyłam, ale sama przed sobą udawałam, że wierzę i czułam się winna. A później nagle odkrycie - przecież nie muszę udawać! Nic się nie zmieniło, tylko ten spokój, błogostan, radość... > DLACZEGO TAK PÓŹNO?Widocznie tyle czasu potrzebowałeś. Nie ma co żałować, ważne, że jest dobrze  Pozdrawiam
|
|
 | | mario1970 (191 punktów) | Witaj Hitch jest konkretny do bólu. Jeśli ktoś po lekturze "Boga urojonego" ma jakieś wątpliwości to po lekturze "Bóg nie jest wielki" - na pewno się ich pozbędzie. Polecam - czyta się tak jak Dawkinksa - z wypiekami na twarzy. A co do innych dzieł prof. Dawkinksa to oczywiście mam w planach - na razie jestem w trakcie "Niezbędnika ateisty" i "Jak wychować dziecko w świeckiej rodzinie"
Zdrowia Hitch - rak też nie jest wielki! Pozdrawiam Mariusz
|
|
|  | | Ania... (14138 punktów) | > Witaj> Hitch jest konkretny do bólu. Jeśli ktoś po lekturze "Boga urojonego" ma jakieś wątpliwości to po lekturze "Bóg nie jest wielki" - na pewno się ich pozbędzie.> Polecam - czyta się tak jak Dawkinksa - z wypiekami na twarzy.> A co do innych dzieł prof. Dawkinksa to oczywiście mam w planach - na razie jestem w trakcie "Niezbędnika ateisty" i "Jak wychować dziecko w świeckiej rodzinie"> Zdrowia Hitch - rak też nie jest wielki!Dzięki za info. A swoją drogą powinniśmy chyba przygotować listę książek i filmów polecanych do przetrawienia  Może wraz z komentarzami osób, które przeczytały...
|
|
|  | | AdamGr (3037 punktów) | Taak...Dawkins stał się takim prorokiem ateizmu  Niezamierozny efekt własnej działaności  Ciekawe jak to sam zwalczy.
|
|
| |  | | astrotaurus (12445 punktów) | > Taak...Dawkins stał się takim prorokiem ateizmu  > Niezamierozny efekt własnej działaności  > Ciekawe jak to sam zwalczy.Oczywiście nie potrafisz w sposób rozumny wyjaśnić tego co mówisz. Jakaś mała , mściwa satysfakcyjka Ci wystarczy .
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | |  | | AdamGr (3037 punktów) | "Oczywiście". A za osobistą insynuacyjke złośliwą minus.
|
|
| |  | | Ania... (14138 punktów) | > Taak...Dawkins stał się takim prorokiem ateizmu  > Niezamierozny efekt własnej działaności  > Ciekawe jak to sam zwalczy.Dlaczego ma zwalczać?! Każda osoba, która zamiast kierować się zabobonem zacznie myśleć po przeczytaniu jego ksiązki na pewno jest dla niego powodem do małego stanu samospełnienia. Pisząc o to przecież chodzi. Jeśli ktoś przeczyta mój artykuł i po nim przemyśli własny pogląd na opisane sprawy i przyzna, że coś jest na rzeczy, to będę na pewno zadowolona z mojej pracy.
|
|
1 na 1 | schlawiner (400 punktów) | >i odkryłem, że przecież >jestem ateistą. Nie agnostykiem - jak kiedyś myślałem. Ale właśnie ATEISTĄ. I znowu ta sama śpiewka. Jakby agnostycyzm był missing link między ortodoksją a ateizmem. A przecież agnostyk Deschner prezentuje radykalną postawę w stosunku do chrześcijaństwa. Podobnie agnostyk Russel dopuszczając jakąś generalną formułę zbliża się jedynie do panteizmu czy tez deizmu, poglądów zwalczanych przez oficjalny Kościół.
|
|
 | | mario1970 (191 punktów) | > A przecież agnostyk Deschner prezentuje radykalną postawę w stosunku do chrześcijaństwa. Podobnie agnostyk Russel dopuszczając jakąś generalną formułę zbliża się jedynie do panteizmu czy tez deizmu, poglądów zwalczanych przez oficjalny Kościół.OK niech Ci będzie: z teizmu agnostycznego bliższy stał mi się silny agnostycyzm - jeśli już spieramy się o definicję. Ale to nie zmienia faktu że w boga ani w żaden inteligenty projekt nie wierzę - to chyba jest istota ATEIZMU?
|
|
|  | | Ateusznik (405 punktów) |
> z teizmu agnostycznego bliższy stał mi się silny agnostycyzm - jeśli już spieramy się o definicję.> Ale to nie zmienia faktu że w boga ani w żaden inteligenty projekt nie wierzę - to chyba jest istota ATEIZMU?>  Można być ateistą i agnostykiem
|
|
| |  | | astrotaurus (12445 punktów) | > Można być ateistą i agnostykiem  No ba! Ja też tak mam. Jak ktoś mówi, że może gdzieś, kiedyś, coś...? to jestem agnostykiem. Jak ktoś mówi np., że Wojtyła magiem wielkim jest to pukam się w głowę - jestem ateistą. 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Ateusznik (405 punktów) | > >Można być ateistą i agnostykiem  > ... i trochę w ciąży  Analogia nieudana. Można być i ateistą i agnostykiem, bo te terminy się nie wykluczają. Ateista uważa, że Boga lub bogów teistycznych nie ma, a agnostyk uważa, że nie da się tego sprawdzić.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > >Można być ateistą i agnostykiem  >  > ... i trochę w ciąży  Tu racja jest jednak inna. Można zakładać niewielką, minimalną możliwość omyłki, zakładać niemożność stwierdzenia. Ale jeśli tę możliwość uznamy za nieistotną, to jesteśmy ateistą agnostykiem  A trochę w ciąży to może przed implantacją? Niby zarodek sobie jest, a ciąży nie ma
|
|
| Rafaela (2059 punktów) | > I wiecie co - ogarnął mnie niesamowity spokój. Spadło ze mnie jakieś ukryte brzemię i poczułem się naprawdę wolny.Jak miło usłyszeć te słowa od osoby, która stała się wolna po odrzuceniu wiary. Twoje przemyślenia/działania w kontekście dyskusji jaka zaistniała na moim wątku 'I piekła nie ma' spadły mi jak z nieba  Serdecznie gratuluję wolności! Na nią nigdy za późno.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
| asmodai (2845 punktów) | Ja pamiętam jak zmarł mój ojciec to było 1999 r. Sami rozumiecie żal smutek i wszystko z tym związane. Pamiętam, że modliłem się, jak pogięty w, tedy właściwie nie wiedząc po co? Może wierzyłem, że to nie było na serio i miałem nadzieję, że się obudzę. Wiecie jak to jest, gdy mówicie np do ściany albo do jakiegoś martwego przedmiotu. To jest głupie i idiotyczne uczucie. Wtedy coś pękło pierwsza kropla zaczęła mnie drążyć. Ktoś mi pożyczył kilka książek na temat biblii i mitologii. Puzniej był... Frank Zappa, którego muzykę i filozofię uwielbiam.
|
|
 | | Ania... (14138 punktów) | >Ja pamiętam jak zmarł mój ojciec to było 1999 r. Sami rozumiecie żal smutek i wszystko z tym związane. Pamiętam, że modliłem się, jak pogięty w, tedy właściwie nie wiedząc po co? Może wierzyłem, że to nie było na serio i miałem nadzieję, że się obudzę. Wiecie jak to jest, gdy mówicie np do ściany albo do jakiegoś martwego przedmiotu. To jest głupie i idiotyczne uczucie. Wtedy coś pękło pierwsza kropla zaczęła mnie drążyć. Wkrótce po moim osobistym przebudzeniu odwiedziłam zaprzyjaźnioną rodzinę, która niedawno straciła syna. Miałam szczere postanowienie nie poruszać spraw religijnych, bo nie chciałam ich denerwować, może wiara im ułatwiała życie... No i połowicznie miałam rację, matka "odzyskała wiarę" i jej wiara pomagała, jakoś. A ojciec... przyznał mi się będąc ze mną sam na sam, że on to już wcale nie wierzy, bo co to by był za bóg, który by skazał ich dziecko na 20 lat powolnego umierania. Do końca nie wiadomo na co...
|
|
|  | | asmodai (2845 punktów) |
>Wkrótce po moim osobistym przebudzeniu odwiedziłam zaprzyjaźnioną rodzinę, która niedawno straciła syna. Miałam szczere postanowienie nie poruszać spraw religijnych, bo nie chciałam ich denerwować, może wiara im ułatwiała życie... >No i połowicznie miałam rację, matka "odzyskała wiarę" i jej wiara pomagała, jakoś. >A ojciec... przyznał mi się będąc ze mną sam na sam, że on to już wcale nie wierzy, bo co to by był za bóg, który by skazał ich dziecko na 20 lat powolnego umierania. Do końca nie wiadomo na co... No właśnie to ciągłe pytanie dla czego? I ta jedna idiotyczna odpowiedz " tak miało być" albo, bo "bóg tak chciał". Czy to ma być odpowiedz na wszystkie pytania? Mój tato był zdrowym człowiekiem nie chorował i nagle wylew koniec. Pamiętam pogrzeb był mnóstwo ludzi pamiętam jak nasz drogi wielebny mówił o, nim przyjaciel jak to mu księdzu pomógł itd. Dziś nie potrafi wypowiedzieć jego ( mojego) nazwiska. Podobno ksiądz jest pasterzem, który doprowadza ludzi do Boga. Tylko jakiego? Taki wybór tych bogów, że można się zatracić
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|