El Lissitzky (1890 - 1941) - był wybitnym sowieckim awangardowym artystą, współtwórcą konstruktywizmu i suprematyzmu, operującym - jak się uważa - w nowatorski sposób figurami geometrycznymi, co uchodziło za oryginalna syntezę malarstwa i rzeźby. Lissitzky był Żydem spod Smoleńska, który swoje zdolności oddał na potrzeby bolszewickiej rewolucji - był jej fanatycznym zwolennikiem. Jako uzdolniony artysta wsparł bolszewię na polu agitpropagandy - tworząc, między innymi, najsłynniejszy bolszewicki poster propagandowy zatytułowany "Czerwonym klinem bij Białych". Plakat ów bywa czesto prezentowany jako kreacja i osiągnięcie bolszewickiej, awangardowej i absolutnie nowatorskiej sztuki rewolucyjnej. Tymczasem prawda jest trochę bardziej złożona. Otóż tworząc ów plakat ( i szereg innych dzieł) Lissitzky sięgnął do motywów kabalistycznych i transferował je w formule niewiele zmodyfikowanej do swojej kreacji.
Zainteresowanych problemem odsyłam do podlinkowanego tekstu, a tymczasem pozwolę sobie na małą refleksję.
Otóż casus Lissitzkiego jest kolejnym dowodem na to, iż Żydzi tworzący bolszewię i działający w jej imieniu nie zrywali ze swoją "żydowskością". Teza o "kosmopolitycznych " Żydach ( a więc już nie Żydach) rewolucjonistach jest nadal wcale popularna, także na łamach "Racjonalisty". Tymczasem cały szereg bezpośrednich dowodów i mocnych, wzorcowych poszlak obala ją z kretesem. Do żydowskich żon żydowskich rewolucjonistów, ich księgozbiorów w jidysz, ich żydowskiego wychowania , którym przesiąkli za młodu, ich zachowanych i zewidencjonowanych personalnych świadectw, w których łączyli rewolucyjność z kulturą judejską ( a nie odrzucali jej) dochodzi kolejny bardzo intrygujący i swoiście wyrafinowany argument - a mianowicie taki, iż sztuka rewolucyjna, oddana na usługi bolszewii przez żydowskich komunistycznych twórców, czerpała swą inspiracje bezpośrednio z kulturowego dziedzictwa judaizmu i to - w wypadku analizowanym - nie byle jakiego, bo z samej.....kabały!!!
"Należy mieć na uwadze, że oprócz wpływów Malewicza, ważne znaczenie
dla projektu plakatu (Czerwonym klinem bij Białych) miały także żydowskie
źródła obrazowe, zwłaszcza żydowskie manuskrypty, które El Lissiztky dobrze
znał od swej młodości, a także od M. Chagalla, który interesował się żydowską
mistyką i wykorzystywał elementy kabalistyczne do swoich prac.Otóż w kulturze żydowskiej Europy Środkowo-Wschodniej tego czasu, powszechny
był szeroki repertuar różnego rodzaju motywów kabalistycznych, m.in.
prezentowany tu przykład z 1708 roku, który Z. Amishai-Maisels opisuje jako:
„Kabalistyczny diagram obrazujący rozbicie naczyń [zawierających boskie światło],
których fragmenty spadają na ziemię”15. Takaż wizualna projekcja odnosi się
do stwarzania świata (i wszechświata) przez nieskończonego Boga, nazywanego
w tradycji kabalistycznej Ein Sof, co dosłownie znaczy bez końca16. Według Izaaka
Lurii (którego pisma były niezwykle popularne w XIX-wiecznym, żydowskim
świecie religijnym), dla zaistnienia świata konieczne było najpierw stworzenie
pustego miejsca, bo skoro Bóg jest — Ein Sof — jest wszędzie, to świat nie miałby
gdzie powstać. Zatem pierwszym aktem Boga w procesie kosmogonicznym było
tzw. cimcum — tj. kontrakcja albo wycofanie się w siebie. Pojęcie cimcum — czyli
samoograniczenie się, wycofanie się Boga w głąb samego siebie — stało się dla
późniejszych kabalistów ważnym i wielce sugestywnym symbolem."
bazhum.muz(*)esnensia-r2011-t4-s189-202.pdf