Racjonalista - Strona głównaDo treści
Archeologia XXVII wieku.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
22-10-2008 21:35sztejkat (4743 punktów)Archeologia XXVII wieku.
Ocena 1 na 1
Jakoś tak na dniach robiłem kolejny backup dysku.

I coś mnie tknęło.

Jak będą wyglądać wykopaliska w, weźmy na to, XXVII wieku? Czego będą szukać nasi potomkowie? Skąd będą brali wiedzę o tym, jak żyliśmy dzisiaj, co myśleliśmy, co nas interesowało?

Z czasów niepiśmiennych wyszukujemy głównie dobra materialne i dzieła sztuki. Z epoki wczesnego pisma rzadkie i unikalne materiały pisane. Z czasów gdy rozkwitała księgowość kwity i rachunki są cennym źródłem informacji. Później nastała era druku - treści powielanych wielokrotnie, przez swe zwielokrotnienie stosunkowo łatwych do odnalezienia.

Dziś coraz więcej treści, zapisków itp. ląduje w przepastnych przestrzeniach twardych dysków i internetu. Zmienia się też forma - jakby z powrotem wracamy do manuskryptów, tekstów stwarzanych jednorazowo, istniejących praktycznie wyłącznie w jednym, aczkolwiek wirtualnym miejscu. Ot, choćby nasze forum - jego fragmenty krążą nieustannie pomiędzy komputerami, serwerami proxy, cache'ami przeglądarek. Jednak jako całość istnieje ono wyłącznie tutaj, na serwerze, z rzadka zapewne backupowane na inne nośniki. I choć nawet może być nawet tak, że nie da się wskazać miejsca gdzie ów serwer się znajduje (serwery rozproszone, wirtualne itp.) to w przestrzeni internetu racjonalista.pl istnieje tylko raz.

Przypuszczam, że z czasem coraz więcej zapisów ludzkich myśli będzie przechowywanych niemal wyłącznie na mediach elektronicznych. Kto dziś prowadzi papierowy pamiętnik? Raczej web-bloga.

Wydaje nam się, że żyjemy w wieku informacji. Że coś raz zapisane, wydrukowane, opublikowane w sieci jest "na zawsze". A jednak - ostanie egzemplarze zapisków, książek, prasy giną z czasem, nawet jeśli nie fizycznie, to w sposób logiczny - uciekając z przestrzeni danych "szybko przeszukiwalnych" do miejsc, gdzie wyszukanie potrzebnej informacji staje się trudną pracą.

To samo, nawet szybciej, dzieje się w mediach elektronicznych. Pięć lat temu nagrałem parę filmów na VHS - dziś - nie mam magnetowidu. W szkole średniej pisałem prace z polskiego w Tagu. Prace być może jeszcze bym znalazł, ale komputera kompatybilnego z Tag-iem nie. Wraz z aplikacjami odeszły w przestrzeń niedostępną utworzone przy ich pomocy zapisy.

Dane z płyty CD-R znikają (dla dobrej, wolno zapisanej płyty) średnio po 10-latach - z taniutkich, zapisywanych na szybko potrafią wyparować po pół roku. A dyskietek 5.25', 3.5', 3' czy nawet starszych 8-calowych nie mam już najzwyczajniej w co wetknąć.

Dla archeologów i historyków XXVII wieku źródła pisane z czasów naszych i bezpośrednio po nas będą, no cóż, w większości zdecydowanie nie papierowe. Czy wobec powyższego przetrwa cokolwiek? W jakiej postaci? Gdzie? Jak będzie się to "wykopywać"?



Jak myślicie?

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Sir Valeq (379 punktów)
Myślę, że małe ssaki w XXVII wieku będą myśleć przede wszystkim o znalezieniu jedzenia w prawie pozbawionym promieni słonecznych środowisku. Nie w głowach im będzie zastanawianie się, co było kiedyś.
Inny wariant, to zupełny brak ssaków i dylematy rozrodcze bakterii, które też będą o archeologii mało myśleć.

Nie karmię.
@ffe? (3233 punktów)
>Dane z płyty CD-R znikają (dla dobrej, wolno zapisanej płyty) średnio po 10-latach - z taniutkich,
>zapisywanych na szybko potrafią wyparować po pół roku. A dyskietek 5.25', 3.5', 3' czy nawet
>starszych 8-calowych nie mam już najzwyczajniej w co wetknąć.
>Dla archeologów i historyków XXVII wieku źródła pisane z czasów naszych i bezpośrednio po nas będą,
>no cóż, w większości zdecydowanie nie papierowe. Czy wobec powyższego przetrwa cokolwiek? W jakiej
>postaci? Gdzie? Jak będzie się to "wykopywać"?
>Jak myślicie?
>Pozdrawiam,
> Tomasz Sztejka.
>

Dla tych "wyparowanych" zapisów nie ma już ratunku, tak jak dla Biblioteki Aleksandryjskiej. Zaś dla zakodowanych będzie się szukać informatycznych kamieni z Rosetty.

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Nie wiem czy płyty i dyskietki mają mniejszą trwałość niż papier. Zauważ, że większość z tego co kiedykolwiek zostało zapisane nie dotrwało do naszych czasów. To co mamy to jedynie skrawki i urywki materiałów które jakimś szczególnym zbiegiem okoliczności przetrwały lub uważano je za tak istotne by je w specjalny sposób chronić i kopiować co jakiś czas. (Zauważ, że płytami CD nikt przynajmniej nie napali w piecu, co jest losem większości starych papierów.)

Co do formatów zapisu to myślisz, że w XXVII wieku naukowcy nie będą potrafili sobie poradzić z odczytaniem kasety wideo? Jak będą mieli materiał do czytani to zbudują odpowiedni czytnik (stare wideo wcale nie jest konieczne). Co więcej poradzą sobie z niekompletnością zapisu. Bo to, że twój PCet nie jest w stanie odczytać jakiejś płyty wcale nie oznacza, że nie da się z niej wyciągnąć żadnych danych odpowiednim sprzętem. (O ile pamiętam nie ma problemu z częściowym odczytaniem danych nawet z płyty połamanej)

Co do TAGa - bardzo dobry przykład. Wiesz, że pliki tag są zwykłymi plikami tekstowymi (ze znakami formatowania)? Da się je otworzyć w notatniku (lub innym, dowolnym edytorze tekstu). Natomiast napisanie skryptu tłumaczącego format TAG do RTF (czytany chociażby przez worda), z pełnym zachowaniem formatowania, to pół godzinki pracy.
sztejkat (4743 punktów)
>Nie wiem czy płyty i dyskietki mają mniejszą trwałość niż papier. (...)

Zdecydowanie nie wytrzymują nawet 6-ciu godzin w samochodzie, na czarnej półeczce, za tylną szybą, w środku lata

>(Zauważ, że płytami CD nikt przynajmniej nie napali w piecu, co jest losem większości starych papierów.)

Palą się świetnie, o ile mi wiadomo.

>Co do formatów zapisu to myślisz, że w XXVII wieku naukowcy nie będą potrafili sobie poradzić z odczytaniem kasety wideo? (...) (O ile pamiętam nie ma problemu z częściowym odczytaniem danych nawet z płyty połamanej)

Racja.

>Co do TAGa - bardzo dobry przykład. Wiesz, że pliki tag są zwykłymi plikami tekstowymi (ze znakami formatowania)? (...)

Nie wiedziałem. Dziękuję za cenną informację.


Tomasz Sztejka
keymak (3379 punktów)
>I coś mnie tknęło.
Zdarza się.
Ciekawy jestem w jakich okolicznościach Ciebie tknęło. Możesz powiedzieć ?
Wiem że podczas robienia archiwum, ale w jakim momencie ?
Pytam, bo ja mam dość dziwne doświadczenia co do momentów kiedy coś mnie tknie lub odczuwam coś co można nazwać górnolotnie oświeceniem. Następowało to najczęściej w dziwnych sytuacjach. W trakcie podróży windą, podczas posiłku, kupując nowe spodnie, wypłacając gotówkę w banku.
Denerwuje mnie już to troszkę, bo z reguły pomysły przychodzą mi do głowy wtedy gdy nie mogę je szybko zrealizować. Niekiedy nawet o nich zapominam ..
Najgorzej jest gdy do głowy przychodzi pomysł w chwili gdy trzeba dokończyć coś w ubikacji ..

Ale wracając do tematu
>Jak będą wyglądać wykopaliska w, weźmy na to, XXVII wieku? Czego będą szukać nasi potomkowie? Skąd
Wydaje mi się że w XXVII wielu wszelka informacje będą już kilkanaście razy przepisane w całości na zupełnie nowe nośniki danych. Możliwe nawet że określenie "nośniki danych" nie będzie już znaczyć tego co obecnie. Możliwe że te informacje będą dostępne dla każdego natychmiast bez jakiegokolwiek urządzenia. Możliwe również że wymiana myśli nie będzie następować przy użyciu jakichkolwiek urządzeń.
Brzmi to nieco dziwnie, ale gdyby patrzeć na świat oczami ludzi żyjących w XV wieku, to czy ci ludzie wtedy przewidywali że dzisiaj prawie każdy może się komunikować z innymi przy pomocy telefonu komórkowego ? Czy przewidziano wtedy że w XXI wieku ludzie będą mieli dostęp do informacji przechowywanej na całej kuli ziemskiej w ułamkach sekund ?
Wątpię, a przecież tak właśnie jest obecnie.

>nasze forum - jego fragmenty krążą nieustannie pomiędzy komputerami, serwerami proxy, cache'ami przeglądarek. Jednak jako całość istnieje ono wyłącznie tutaj, na serwerze, z rzadka zapewne
O właśnie przyszedł mi pomysł do głowy. Może nie jest za mądry, ale im dłużej o nim myślę tym bardziej mnie kusi aby go zrealizować. Lub przynajmniej ocenić czy da się go zrealizować
Otóż posiadam kopię racjonalisty na dvd. Co prawda już nieco nieaktualny ale jednak.
Może by tak wysłać tę płytkę w kosmos w kierunku najbliższej gwiazdy gdzie wiadomo że istnieje planeta ?
Jak to wykonać ?
Przydałby się jakiś pojemnik który wytrzymałby wpływ atmosfery podczas "wystrzelenia" z Ziemi, oraz aby wytrzymał wpływ promieniowania kosmicznego.
Tylko jak tu osiągnąć trzecią prędkość kosmiczną małym kosztem ?
A wysłać należy, bo szkoda aby inne cywilizacje nie miały dostępu do zasobów racjonalisty !


Pozdrawiam.
keymak (3379 punktów)
>Wydaje mi się że w XXVII wielu wszelka informacje będą już kilkanaście razy przepisane w całości na zupełnie nowe nośniki danych.
Jeszcze jedno przyszło mi do głowy.
Mam nadzieje że podczas tego przepisywania danych ludzie będą postępować rozsądnie i ekologicznie.
Powinni w każdym razie przepisać wszystko co było zapisane w Gazecie Wyborczej i nie marnować zasobów na Nasz Dziennik.
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
Mam dwa pomyślunki

1. Jakiś spory czas temu czytałem gdzieś o inicjatywie zapisywania różnych naszych dokonań (kulturowych głównie) na trwałych nośnikach, zamykania w betonowych kapsułach i zakopywaniu w ziemi... Bardzo dawno to było i nie wiem czy gdzieś można znaleźć o tym informację.

2.W internecie znajdziesz ludzi utrzymujących przy życiu starodawne komputery i systemy operacyjne. Bez problemu odczytają Ci napędy taśmowe albo kasety od Atari Sam mam wciąż zdatnego do użytku 286 z dwoma stacjami 5,25 z czego jedna czyta tylko FD 360 kB (czy jakoś tak)

pzdr
sztejkat (4743 punktów)
Dziękuję za wszystkie wypowiedzi.

Co do zapisywania, wykonywania kopii zapasowych itp. - nie sądzę, by przyszła archeologia uznała te zapisy za w pełni wiarygodne źródła informacji. A to dlatego, że zabezpieczamy zwykle to, na czym nam zależy. Zazwyczaj będą to informacje nietypowe dla środowiska w którym się znajdujemy, a przez co trudne do ewentualnego odtworzenia i warte zachowania. Tym samym nie stanowią one reprezentatywnej statystycznie próby stanu obecnego.

Myślę, że historyków nie tyle będzie interesowało to co chcemy im przekazać, ale to jaka była nasza codzienność.

Bardziej niż środki techniczne odczytywania nośników interesuje mnie to, w jaki sposób dzisiejsze, narastające morze informacji przekształci się w przyszłości i w jaki sposób będzie przeczesywane.

Nie problem odczytać starą dyskietkę. Nie problem odczytać bęben magnetyczny, pamięć drutową, macierz ferrytową, czy pokruszony CD.

Kwestia kosztów.

Problemem jest którą dyskietkę odczytać? Który nośnik okaże się wart zachodu?

To trochę tak jak z olbrzymią biblioteką. Ponad 500'000 woluminów na tysiącach półek. I katalog, który mówi gdzie szukać jakiej książki. Jeśli jednak jakaś książka zniknie z katalogu to równie dobrze mogłaby spłonąć - staje się niewyszukiwalna.

To, co tworzymy dzisiaj, przez sam swój ogrom może też z czasem stać się niewyszukiwalne.

Wyłania się stąd pewien paradoks - im więcej nośników informacji przetrwa tym trudniej będzie je badać. Dziś, gdy z przeszłości dostajemy urywki zdań naukowcy są gotowi poświęcać lata na ich odczytanie, skonfrontowanie i zsynchronizowanie z innymi zapisami. A gdyby tak ni stąd ni zowąd znalazła się hałda zapisków z całego czasu trwania cesarstwa rzymskiego? Miliony maciupkich, miałkich tekstów, rachunków, listów itp. I gdzieś pośród nich zakopany JEDEN ważny dokument.
Czy dotarlibyśmy do niego?

Więc może to co pisze ollikm:
Cytat:

(...)To co mamy to jedynie skrawki i urywki materiałów które jakimś szczególnym zbiegiem okoliczności przetrwały lub uważano je za tak istotne by je w specjalny sposób chronić i kopiować co jakiś czas. (...)

to niezbędny "filtr" który wręcz pomaga potomkom poznać historię? Czy w tym kontekście nie przestaje dziwić, że najwięcej kontrowersji wzbudza historia najnowsza?

Mają rację przedmówcy, którzy wskazują na kolekcjonerów jako cenny sposób zachowywania historii.

Jak wiele tego co dziś nie ma wartości za lat kilkadziesiąt stanie się cenne? A jak cenne za lat kilkaset? Może zamiast inwestować w akcje, fundusze i inne środki finansowe dla dobra pra-pra-wnuków zakopać w ogródku skrzynkę mp-trójek, stare ZX-spectrum, telewizor marki Rubin i inne pierdoły których pozbywamy się nie ze względu na uszkodzenie ale na tzw. "zużycie moralne"?

Pozdrawiam i zapraszam do dalszych wypowiedzi.

Tomasz Sztejka
webmaster (moderator)
Dla mnie problem jest trochę gdzie indziej. Technicznie będzie się dało odczytać informacje, tym bardziej, że wszystko co wartościowe występuje w bardzo wielu kopiach. Nie można tego porównywać do starożytności, bo wtedy skopiowanie czegoś wartościowego zajmowało miesiąc, teraz ułamek sekundy i zwykle bez kosztów.
Większym zagadnieniem będzie właśnie wyłapanie czegoś wartościowego z ogromnej masy spamu, mediów, porno i wszelakich śmieci. Za kilka lat dostęp do internetu (w cywilizowanym świecie) będzie powszechny i zwykle (lub prawie) darmowy. Większość danych jest i będzie składowana w dużych centrach danych lub zasobach dużych firm. Każdy, kto ma coś cennego, będzie trzymał kopię tego czegoś na innym komputerze, często w zupełnie innym miejscu Ziemi. A mówiąc o czymś cennym mam na myśli dokumenty, zdjęcia, filmy. I teraz prosta kalkulacja pokazuje, że tych informacji już jest więcej niż słów wypowiedzianych przez całą ludzkość w swojej historii. Jest dużo więcej niż miliard ludzi byłby w stanie przeczytać przez rozsądny czas. Ci archeolodzy będą się musieli zmierzyć z przeszukaniem terabajtów danych z jednego takiego centrum danych (już teraz jedna osoba może mieć w domu terabajt danych). Jakkolwiek się do tego zabiorą, zrobią to maszyny i programy, nie ludzie.
Jeżeli więc chcecie coś zostawić dla potomności, to:
-umieśćcie to w wielu kopiach w różnych miejscach ziemi
-zapisujcie tylko w popularnych formatach (można zakodować hasłem, złamanie tych haseł za 100 kilka lat to nie będzie żaden problem, tylko opiszcie co jest w środku)
-umieśćcie obfite metadane, czyli coś co opisuje te dane, co zawierają.
-obserwujcie, co zrobią 'giganci internetu' przed swoją śmiercią i zróbcie ze swoimi danymi to, co oni.
sztejkat (4743 punktów)
>(...)
>Jakkolwiek się do tego zabiorą, zrobią to maszyny i programy, nie ludzie.(...)

Intrygująca i irytująca perspektywa.

>(...)
>-umieśćcie obfite metadane, czyli coś co opisuje te dane, co zawierają.
>(...)

Słuszna uwaga. Dane nie opisane to jak katalog biblioteczy "po tytułach" - wiele nie mówi.

Tomasz Sztejka

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365