Racjonalista - Strona głównaDo treści
Cud uznany przez Kościół - noga po amputacji pojawiła się

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
12-03-2009 03:07frania (-21 punktów)Cud uznany przez Kościół - noga po amputacji pojawiła się
0 na 2
Jak wytłumaczyć fakt cudu. Czy jest na to jakiekolwiek racjonalne wytłumaczenie?

adonai.pl/cuda/?id=36

Młodzieniec stracił nogę na wskutek gangreny. Po amputacji był żebrakiem. Zachowało się na ten temat ogrom faktów. Po 29 miesiącach noga pojawiła się. Jest to cud uznany przez Kościół Katolicki.

Jest ogrom świadków tego wydarzenia.

Vittorio Messori, dziennikarz i pisarz, autor licznych książek tłumaczonych na całym świecie, studiował archiwa, zagłębiał się w akta procesu i rozmawiał z miejscowymi uczonymi. Tak powstała niezwykła kronika jednej z najbardziej poruszających i zarazem najmocniej udowodnionych tajemnic w historii. Publikacja ta to "Znak dla niewierzących".
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Adamiak (36436 punktów)Odp: CUD UZNANY PRZEZ KOŚCIÓŁ - NOGA PO AMPUITACJI POJAWIŁA SIĘ
>Młodzieniec stracił nogę na wskutek gangreny. Po 29 miesiącach noga pojawiła się.
>adonai.pl/cuda/?id=36
>Jak wytłumaczyć fakt cudu.

To proste, wytłumaczenie jest dwa wątki niżej: "Śmiech"

>Jest to cud uznany przez Kościół Katolicki.

Aaa, to już skocz, "frania" , do działu "Kawały".

Jeśli tam też nie znajdziesz wytłumaczenia, to wróć do działu "nauka" w portalu katolik.pl.
12-03-2009 08:01
 Ocena 13 na 13
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
Rok 1640, nie mam więcej pytań.
12-03-2009 08:12
 Ocena 11 na 11
jad11 (18783 punktów)
>Publikacja ta to "Znak dla niewierzących".

Znak dla niewierzących, że dobrze wybrali


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
saruman (122 punktów)Odp: Cud uznany przez Kościół - noga po amputacji pojawiła się
To jest manipulacja "faktami".
W XVII wieku setki świadków potwierdzały istnienie: jednorożców, smoków, krakenów, trolli, wilkołaków, wampirów i innego baśniowego tatałajstwa. Ba! Mieli nawet na to niezaprzeczalne dowody (np. ząb narwala był powszechnie oceniany jako róg jednorożca). I przysięgali na Pismo Święte, że to wszystko widzieli.
Czy im wierzysz?
Te dowody są tak samo "naukowe", jak teoria, że Ziemia jest płaska i oparta na głowach słoni, stojących na wielkim żółwiu zawieszonym w pustce
Ten super badacz, który potwierdza swoim autorytetem ten "Przekręt przekrętów" zrezygnował, jak to sam powiedział, "z obiektywności swojego zawodu w imię uprzedzenia lub ideologii".
Acha! I jeszcze jedno pytanie do przemyślenia.
Skoro to taki "cud cudów" to czemu teiści na prawo i lewo o nim nie trąbią?
12-03-2009 12:01 
 Ocena-1 na 1
frania (-21 punktów)
>To jest manipulacja "faktami".
>W XVII wieku setki świadków potwierdzały istnienie: jednorożców, smoków, krakenów, trolli, wilkołaków, wampirów i innego baśniowego tatałajstwa. Ba! Mieli nawet na to niezaprzeczalne dowody (np. ząb narwala był powszechnie oceniany jako róg jednorożca). I przysięgali na Pismo Święte, że to wszystko widzieli.
zobacz w wiki na czym polega proces

>Czy im wierzysz?
>Te dowody są tak samo "naukowe", jak teoria, że ziemia jest płaska i oparta na głowach słoni, stojących na wielkim żółwiu zawieszonym w pustce
>Ten super badacz, który potwierdza swoim autorytetem ten "Przekręt przekrętów" zrezygnował, jak to sam powiedział, "z obiektywności swojego zawodu w imię uprzedzenia lub ideologii".
>Acha! I jeszcze jedno pytanie do przemyślenia.
>Skoro to taki "cud cudów" to czemu teiści na prawo i lewo o nim nie trąbią?
>
Bo wielu mimo bardzo licznych cudów z uporem maniaka nie wierzy.
Cudów jest ogrom i są dobrze opisane. U niektórych powodują frustrację. Temat jak widzisz trafił już do bazgrołów.

Mamy tu więc do czynienia z najwyższym poziomem wiarygodności dokumentów. W czasie całego procesu obecnych było dziesięciu członków kolegium sędziowskiego. Ponadto przy wszystkich przesłuchaniach 24 świadków, którzy zostali wyselekcjonowani spośród mieszkańców Saragossy, Calandy i okolicznych wiosek, asystował sam arcybiskup Pedro Apaolaza Ramirez oraz dziesięciu teologów i prawników. Świadkowie zostali podzieleni na pięć grup: 1. Lekarze i pielęgniarze; 2. Krewni i sąsiedzi; 3. Władze lokalne; 4. Księża 5. Inni

Czyżbyś nie ufał prawu?
Sprawa była na tyle głośna, że młodzieniec był na audiencji z tym u króla.
12-03-2009 12:19 
 Ocena 3 na 3
saruman (122 punktów)
>Mamy tu więc do czynienia z najwyższym poziomem wiarygodności dokumentów. W czasie całego procesu obecnych było dziesięciu członków kolegium sędziowskiego. Ponadto przy wszystkich przesłuchaniach 24 świadków, którzy zostali wyselekcjonowani spośród mieszkańców Saragossy, Calandy i okolicznych wiosek, asystował sam arcybiskup Pedro Apaolaza Ramirez oraz dziesięciu teologów i prawników. Świadkowie zostali podzieleni na pięć grup: 1. Lekarze i pielęgniarze; 2. Krewni i sąsiedzi; 3. Władze lokalne; 4. Księża 5. Inni
>Czyżbyś nieufał władzy prawu?
>sprawa była na tyle głośna że młodzieniec był na audiencji z tym u króla.
>
Proponowałbym poczytać trochę więcej o Hiszpanii epoki nowożytnej.
Prześladowania Żydów, heretyków, morysków, to wszystko efekt fanatyzmu królów hiszpańskich oraz Świętego Oficjum.
Im bardziej zagłębisz się w klimat ultrakatolickiej Hiszpanii XV - XVIII wieku, tym bardziej będziesz pewien, że nie mówimy w tym momencie o PAŃSTWIE PRAWA. No chyba że nazwiesz to królestwo - Państwem Jednego Słusznego Prawa.
Gdyby ten proces odbywał się w wieku XVIII, i do tego w państwie, gdzie niezawisłość sądów jest pewna i niepodwarzalna (np. USA), to uwierzyłbym w te dowody.
I tradycyjnie pytanie do przemyślenia:
Gdyby jakiekolwiek podważanie istnienia Boga, cudów, dziewictwa Maryi itp. byłoby karane śmiercią lub trwałym kalectwem (paskudne i bezlitosne tortury z ręki tych których nikt się nie spodziewa), to odpowiedziałabyś szczerze na takim procesie, że nie wierzysz w ten cud?
12-03-2009 18:41 
 Ocena-1 na 1
frania (-21 punktów)
>>Mamy tu więc do czynienia z najwyższym poziomem wiarygodności dokumentów. W czasie całego procesu obecnych było dziesięciu członków kolegium sędziowskiego. Ponadto przy wszystkich przesłuchaniach 24 świadków, którzy zostali wyselekcjonowani spośród mieszkańców Saragossy, Calandy i okolicznych wiosek, asystował sam arcybiskup Pedro Apaolaza Ramirez oraz dziesięciu teologów i prawników. Świadkowie zostali podzieleni na pięć grup: 1. Lekarze i pielęgniarze; 2. Krewni i sąsiedzi; 3. Władze lokalne; 4. Księża 5. Inni
>>Czyżbyś nieufał władzy prawu?
>>sprawa była na tyle głośna że młodzieniec był na audiencji z tym u króla.
>>
>Proponowałbym poczytać trochę więcej o Hiszpanii epoki nowożytnej.
>Prześladowania Żydów, heretyków, morysków, to wszystko efekt fanatyzmu królów hiszpańskich oraz Świętego Oficjum.
>Im bardziej zagłębisz się w klimat ultrakatolickiej Hiszpanii XV - XVIII wieku, tym bardziej będziesz pewien, że nie mówimy w tym momencie o PAŃSTWIE PRAWA. No chyba że nazwiesz to królestwo - Państwem Jednego Słusznego Prawa.
>Gdyby ten proces odbywał się w wieku XVIII, i do tego w państwie, gdzie niezawisłość sądów jest pewna i niepodwarzalna (np. USA), to uwierzyłbym w te dowody.

Nie rozśmieszaj mnie - nie uwierzyłbyś zapewniam Cię - nie próbujesz nawet zmierzyć się z diagnozą. Jeżeli chcesz możemy rozpatrywać cuda , które zdarzyły się w USA. Jest ich tam ogrom. Stany to bardzo religijny naród.

>I tradycyjnie pytanie do przemyślenia:
>Gdyby jakiekolwiek podważanie istnienia Boga, cudów, dziewictwa Maryi itp. byłoby karane śmiercią lub trwałym kalectwem (paskudne i bezlitosne tortury z ręki tych których nikt się nie spodziewa), to odpowiedziałabyś szczerze na takim procesie, że nie wierzysz w ten cud?

Cudów jest ogrom, dotyczą każdego niemalże państwa, czasu, czy narodu. Są bardzo dobrze udokumentowane. Wiele z nich potwierdza Kościół Katolicki. Ale wielu Tobie podobnych nawet z Darwina - gorliwego Katolika - zrobiło Ateistę.
12-03-2009 21:06 
 Ocena 4 na 4
e.coli (338 punktów)

>Nie rozśmieszaj mnie - nie uwierzyłbyś zapewniam Cię - nie próbujesz nawet zmierzyć się z diagnozą. Jeżeli chcesz możemy rozpatrywać cuda , które zdarzyły się w USA. Jest ich tam ogrom. Stany to bardzo religijny naród.

Gdzie wiara i ciemnota, tam znajdą się i "cuda".

> Cudów jest ogrom, dotyczą każdego niemalże państwa, czasu, czy narodu. Są bardzo dobrze udokumentowane. Wiele z nich potwierdza Kościół Katolicki. Ale wielu Tobie podobnych nawet z Darwina - gorliwego Katolika - zrobiło Ateistę.
>
Być może dlatego, że część z nich to żadne cuda, ale zbieg okoliczności/normalne, choć rzadkie, zjawisko (np. nierozkładające się ciała). To są te "dobrze udokumentowane". Natomiast cud lewitacji, jakim miał być obdarzony pewien święty w średniowiecznej Polsce jest w dzisiejszych czasach co najmniej wątpliwy.
Czekamy na argument o ojcu Pio.
12-03-2009 21:21 
 Ocena 6 na 6
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
> Cudów jest ogrom, dotyczą każdego niemalże państwa, czasu, czy narodu. Są bardzo dobrze udokumentowane. Wiele z nich potwierdza Kościół Katolicki. Ale wielu Tobie podobnych nawet z Darwina - gorliwego Katolika - zrobiło Ateistę.
>

Cuda zdarzają się też w każdej religii. Hinduistom pojawiają się półbogowie, bóstwa z drewna poruszają się w nocy po świątyni, są męczennicy itp. Buddyści widzą strażników dharmy, głodne duchy i inne przynależne swojej religii byty. I czego to dowodzi wg Ciebie?

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
12-03-2009 21:41 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>Cuda zdarzają się też w każdej religii. Hinduistom pojawiają się półbogowie, bóstwa z drewna poruszają się w nocy po świątyni, są męczennicy itp. Buddyści widzą strażników dharmy, głodne duchy i inne przynależne swojej religii byty. I czego to dowodzi wg Ciebie?

Nie pić tyle...ups!

Przepraszam za wcinkę
12-03-2009 21:57 
 Ocena-1 na 1
frania (-21 punktów)
>> Cudów jest ogrom, dotyczą każdego niemalże państwa, czasu, czy narodu. Są bardzo dobrze udokumentowane. Wiele z nich potwierdza Kościół Katolicki. Ale wielu Tobie podobnych nawet z Darwina - gorliwego Katolika - zrobiło Ateistę.
>>
>Cuda zdarzają się też w każdej religii.

Masz rację. Gdyż jeżeli gostek X żyje na wyspie Y i Wierzy w Wiarę Z, Wierzy w tego samego Boga co Katolicy.

Aby stał się cud potrzebne są tylko dwa czynniki.

1. Wiara w Boga
2. Wiara w to, że to o co prosisz się stanie.

Stąd realną rzeczą jest odrastanie nóg, czy jak u o. Pio kobieta żyjąca do dzisiejszego dnia widzi mimo braku źrenic.
12-03-2009 22:08 
 Ocena 3 na 3
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>> Cudów jest ogrom, dotyczą każdego niemalże państwa, czasu, czy narodu. Są bardzo dobrze udokumentowane. Wiele z nich potwierdza Kościół Katolicki. Ale wielu Tobie podobnych nawet z Darwina - gorliwego Katolika - zrobiło Ateistę.
>>>
>>Cuda zdarzają się też w każdej religii.
>Masz rację. Gdyż jeżeli gostek X żyje na wyspie Y i Wierzy w Wiarę Z, Wierzy w tego samego Boga co Katolicy.

Chciałabyś, ale nawet katolicy się z tym nie zgadzają. A co jeśli ktoś wierzy, że Bóg jest w postaci mężczyzny i kobiety jednocześnie (Radha-Kryszna, Śiwa-Parvati, Lakszmi-Nriszimha, Rama-Sita) ??
Albo wierzy, że bogów jest dwóch, jeden od stwarzania, drugi od niszczenia? albo trzech, trzeci od podtrzymywania wszechświata w ruchu? Albo wierzy, że bogów jest 16 tysięcy, i każdy zyskuje na sile im więcej w niego wierzy ludzi? I każdy z tych ludzi doświadcza cudów?

>Aby stał się cud potrzebne są tylko dwa czynniki.
>1. Wiara w Boga

Nie jest potrzebna aby doświadczać cudów. Można doświadczyć niewytłumaczalnego zdarzenia bez żadnej wiary.

>2. Wiara w to, że to o co prosisz się stanie.

Też niepotrzebna. Ludziom stają się dziwne rzeczy bez żadnej ich woli.

>Stąd realną rzeczą jest odrastanie nóg, czy jak u o. Pio kobieta żyjąca do dzisiejszego dnia widzi mimo braku źrenic.

Źrenica, to otwór, przez który wpada światło do oka. Jeżeli tego otworu nie ma, to nie ma widzenia. Jak widzi ta kobieta?

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
frania (-21 punktów)
"..aby Gemma przyjęła tam swoją pierwszą Komunię św. z rąk ojca Pio. Po przybyciu na miejsce 18 czerwca 1947 r. udały się najpierw do spowiedzi. Później uczestniczyły we Mszy św. odprawianej przez ojca Pio, podczas której Gemma przyjęła po raz pierwszy Chrystusa do swojego serca. Właśnie wtedy Jezus dokonał cudu uzdrowienia. Możemy sobie wyobrazić radość małej Gemmy, kiedy po raz pierwszy wżyciu mogła zobaczyć otaczający ją świat. Wołała z radością: Babciu, ja widzę cały świat! Badania u najlepszych specjalistów stwierdziły fakt, że Gemma nie ma źrenic, a jednocześnie doskonale widzi. Jest to dla mnie rzecz niewytłumaczalna - stwierdził jeden z naukowców - brak źrenic jest równoznaczny ze ślepotą, dlatego nie można zrozumieć, w jaki sposób to dziecko jest w stanie cokolwiek widzieć. Prof. Caramazza z Perugii po szczegółowych badaniach napisał w raporcie medycznym, że wbrew wszelkim prawom fizyki i biologii dziewczynka bez źrenic (a więc absolutnie niezdolna do tego, by cokolwiek postrzegać wzrokiem) doskonale widzi.
.."

adonai.pl/sakramenty/eucharystia/?id=23
12-03-2009 22:48 
 Ocena 3 na 3
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
Co to znaczy "bez źrenic"? Źrenica to otwór. Nie ma otworu czyli co tam jest?
Jakie jeszcze raporty medyczne są dostępne? Czy są zdjęcia gałki ocznej?
Wreszcie, jeżeli nie rozumiem jak coś takiego ma miejsce, to jeszcze nie oznacza, że trzeba tam wtryniać boga.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
frania (-21 punktów)
>Co to znaczy "bez źrenic"? Źrenica to otwór. Nie ma otworu czyli co tam jest?
>Jakie jeszcze raporty medyczne są dostępne? Czy są zdjęcia gałki ocznej?
>Wreszcie, jeżeli nie rozumiem jak coś takiego ma miejsce, to jeszcze nie oznacza, że trzeba tam wtryniać boga.
>Adam
>
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.


Cud stał się podczas przyjmowania Komuni Świętej, podczas Mszy Świętej w Kościele Katolickim.
12-03-2009 23:13 
 Ocena 2 na 2
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Co to znaczy "bez źrenic"? Źrenica to otwór. Nie ma otworu czyli co tam jest?
>>Jakie jeszcze raporty medyczne są dostępne? Czy są zdjęcia gałki ocznej?
>>Wreszcie, jeżeli nie rozumiem jak coś takiego ma miejsce, to jeszcze nie oznacza, że trzeba tam wtryniać boga.
>>Adam
>>
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.

>Cud stał się podczas przyjmowania Komuni Świętej, podczas Mszy Świętej w Kościele Katolickim.

Coś co dzieje się w trakcie czegoś innego nie oznacza, że stało się na wskutek tego.
Jak zobaczę to uwierzę. Gdyby przypadek tej kobiety był wiarygodny to już wszyscy by się dawno nawrócili na katolicyzm. A jakoś im się nie pali.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
frania (-21 punktów)
Dane statystyczne

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego z 2007 roku do Kościoła Katolickiego w Polsce należy 33,9 mln osób (liczba ochrzczonych). Składa się z 10114 parafii, w których Posługuje duszpastersko 133 biskupów, 22,2 tys księży diecezjalnych, 6,3 tys księży zakonnych, 23,3 tys sióstr zakonnych, 1,5 tys braci zakonnych oraz 7 diakonów stałych. Do kapłaństwa przygotowuje się 6,4 tys kleryków. Kościół prowadzi 1240 przedszkoli i szkół podstawowych (133 tys uczniów), 417 szkół ponadpodstawowych (83 tys uczniów) oraz 69 szkół wyższych i uniwersytetów (100 tys słuchaczy), 33 szpitale, 244 ambulatoria, 267 domów starców i zakładów opieki i 538 sierocińców oraz domów opieki dla dzieci

zobacz w wiki
pl.wikipedia.org/wiki/Kościół_katolicki_w_Polsce

Jednakże nie wszyscy są powołani do życia w Niebie. Zależy to od jednostkowego wyboru. Bóg szanuje wolny wybór człowieka.
12-03-2009 23:31 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>pl.wikipedia.org/wiki/Kościół_katolicki_w_Polsce
> Jednakże nie wszyscy są powołani do życia w Niebie. Zależy to od jednostkowego wyboru. Bóg szanuje wolny wybór człowieka.

Ale czemu ograniczasz się do Polski? Polska to nie cały świat. Polska to taka plamka na mapie.

Zobacz lepiej ilu jest katolików na całym świecie.

Adam


Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
frania (-21 punktów)
>>pl.wikipedia.org/wiki/Kościół_katolicki_w_Polsce
>> Jednakże nie wszyscy są powołani do życia w Niebie. Zależy to od jednostkowego wyboru. Bóg szanuje wolny wybór człowieka.
>Ale czemu ograniczasz się do Polski? Polska to nie cały świat. Polska to taka plamka na mapie.
>Zobacz lepiej ilu jest katolików na całym świecie.
>Adam
>
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.


Jesteśmy krwi polskiej. Czy to prawda?
12-03-2009 23:42 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>>pl.wikipedia.org/wiki/Kościół_katolicki_w_Polsce
>>> Jednakże nie wszyscy są powołani do życia w Niebie. Zależy to od jednostkowego wyboru. Bóg szanuje wolny wybór człowieka.
>>Ale czemu ograniczasz się do Polski? Polska to nie cały świat. Polska to taka plamka na mapie.
>>Zobacz lepiej ilu jest katolików na całym świecie.
>>Adam
>>
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.

>Jesteśmy krwi polskiej. Czy to prawda?
>

Kto? Przecież Ojciec Pio nie był Polakiem.

Napisałem, że gdyby cud Gemmy był wiarygodny, to ludzie masowo przeszliby na katolicyzm, a jakoś im się nie pali. Ludziom. Nie tylko Polakom. Gemma nie była Polką. Katolików jest 18% na świecie.
Dlaczego Ci przyszło do głowy ograniczać się tylko do Polski? Jezus jeśli istniał, to też nie był Polakiem tylko Żydem.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
12-03-2009 23:58 
 Ocena-1 na 1
frania (-21 punktów)

W listopadzie 2008 był w Polsce o. John Boshabora. Było ogrom katolików tam. Ja też. Czy Ty cokolwiek o tch spotkaniach słyszałeś. W cudowny sposób Bóg uzdrowił na samym tylko jednym z spotkań w Warszawie z raka 70 osób i bardzo wiele innych osób z różnych chorób. Ale Ciebie to chyba nie interesuje?

Opowiedz mi coś o Jego niepierwszej już bytności w Polsce...

Po prostu żyjecie we własnym świecie i jesteście niedoinformowani...
13-03-2009 00:05 
 Ocena 4 na 4
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>W listopadzie 2008 był w Polsce o. John Boshabora. W cudowny sposób Bóg uzdrowił na samym tylko jednym z spotkań w Warszawie z raka 70 osób i bardzo wiele innych z różnych chorób.

   Czy wspomniany o. John Boshabora mógłby częściej do Polski zajeżdżać i odbywać tournee po szpitalach w celu uleczenia chorych? Domyślam się, że obecność kogoś z Kościoła jest niejako katalizatorem tychże uzdrowień, bo bez nich przypadki uleczenia z raka policzyć można na palcach jednej ręki i to w skali miesiąca, a tu proszę: jedno spotkanie i 70 ozdrowień. Może inni ojcowie Kościoła dołączyliby do niego, bo mam wrażenie, że bez nich Bóg jest bezradny.
   
13-03-2009 00:18 
 Ocena-1 na 1
frania (-21 punktów)
>>W listopadzie 2008 był w Polsce o. John Boshabora. W cudowny sposób Bóg uzdrowił na samym tylko jednym z spotkań w Warszawie z raka 70 osób i bardzo wiele innych z różnych chorób.
>   Czy wspomniany o. John Boshabora mógłby częściej do Polski zajeżdżać i odbywać tournee po szpitalach w celu uleczenia chorych? Domyślam się, że obecność kogoś z Kościoła jest niejako katalizatorem tychże uzdrowień, bo bez nich przypadki uleczenia z raka policzyć można na palcach jednej ręki i to w skali miesiąca, a tu proszę: jedno spotkanie i 70 ozdrowień. Może inni ojcowie Kościoła dołączyliby do niego, bo mam wrażenie, że bez nich Bóg jest bezradny.
>   

Wybacz, ale posiadasz mało wiedzę na ten temat. A o. John będzie już w kwietniu na konferencjach w Polsce. Jak zapewne wiesz, ma niejedno powstanie zmarłych, potwierdzone przez Biskupa miejsca. Uzdrowień z raka jest ogrom , ale by nastąpiło u kogoś musi być spełnione 5 warunków. Czytaj Pismo Święte w nim mamy klucz do cudów. Wśród wiernych cuda są zjawiskiem normalnym. U ateistów są pojęciem abstrakcyjnym.
13-03-2009 10:35 
 Ocena 2 na 2
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>o. John (...)ma niejedno powstanie zmarłych, potwierdzone przez Biskupa miejsca.

   Znalezione w Internecie:

O.John Bashobora to potężnie namaszczony kapłan z Afryki za pośrednictwem którego Bóg wskrzesił już 8 osób!

   Rzucam ręcznik.
   
13-03-2009 00:21 
 Ocena 2 na 2
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>W listopadzie 2008 był w Polsce o. John Boshabora. Było ogrom katolików tam. Ja też. Czy Ty cokolwiek o tch spotkaniach słyszałeś. W cudowny sposób Bóg uzdrowił na samym tylko jednym z spotkań w Warszawie z raka 70 osób i bardzo wiele innych osób z różnych chorób. Ale Ciebie to chyba nie interesuje?
>Opowiedz mi coś o Jego niepierwszej już bytności w Polsce...
>Po prostu żyjecie we własnym świecie i jesteście niedoinformowani...

Żyjesz w zaściankowej Polsce, gdzie masa ludzi wyznaje wyznanie, które na świecie stanowi tylko 18%. Dlaczego cała reszta się nie nawróciła skoro te cuda takie przekonywające? Żyjesz we własnym katolickim świecie i nie wiesz co się dzieje w pozostałej części świata, tych 82 procentach.

A co do Boshabory, to twój katolicki kolega z frondy nie ma do niego wielkiego szacunku:

www.fronda(*)are_slow_o_cudach_o._bashobory

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
13-03-2009 00:26 
 Ocena-1 na 1
frania (-21 punktów)
>>W listopadzie 2008 był w Polsce o. John Boshabora. Było ogrom katolików tam. Ja też. Czy Ty cokolwiek o tch spotkaniach słyszałeś. W cudowny sposób Bóg uzdrowił na samym tylko jednym z spotkań w Warszawie z raka 70 osób i bardzo wiele innych osób z różnych chorób. Ale Ciebie to chyba nie interesuje?
>>Opowiedz mi coś o Jego niepierwszej już bytności w Polsce...
>>Po prostu żyjecie we własnym świecie i jesteście niedoinformowani...
>Żyjesz w zaściankowej Polsce, gdzie masa ludzi wyznaje wyznanie, które na świecie stanowi tylko 18%. Dlaczego cała reszta się nie nawróciła skoro te cuda takie przekonywające? Żyjesz we własnym katolickim świecie i nie wiesz co się dzieje w pozostałej części świata, tych 82 procentach.
>A co do Boshabory, to twój katolicki kolega z frondy nie ma do niego wielkiego szacunku:
>www.fronda(*)are_slow_o_cudach_o._bashobory
>Adam
>
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.


W Polsce stanowią większość, a jak zapewne wiesz większość stanowi normę.
Na świecie jest podobnie. Przytłaczająca większość ludzi na świecie Wierzy w Boga, tylko różnie Go pojmuje.
13-03-2009 01:23 
 Ocena 2 na 2
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
> W Polsce stanowią większość, a jak zapewne wiesz większość stanowi normę.

Katolicyzm nie jest na świecie normą, wobec czego Polska jest nienormalna.

>Na świecie jest podobnie. Przytłaczająca większość ludzi na świecie Wierzy w Boga, tylko różnie Go pojmuje.

Mylisz się. Buddyści na przykład nie wierzą w boga.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
frania (-21 punktów)
>> W Polsce stanowią większość, a jak zapewne wiesz większość stanowi normę.
>Katolicyzm nie jest na świecie normą, wobec czego Polska jest nienormalna.
>>Na świecie jest podobnie. Przytłaczająca większość ludzi na świecie Wierzy w Boga, tylko różnie Go pojmuje.
>Mylisz się. Buddyści na przykład nie wierzą w boga.
>Adam
>
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.


"Buddyzm jest religią w której pojęcie Boga odgrywa drugorzędne (bądź nawet żadne) znaczenie, zaś ostatecznym celem wszystkich buddystów jest osiągnięcie oświecenia i wyzwolenie się z kręgu uwarunkowanych cierpieniem egzystencji. Zasadniczym zagadnieniem, które umożliwia ostatecznie osiągniecie owego oświecenia przez wszystkie czujące istoty, czyli doskonałego stanu Buddy, jest natomiast idea Siunjaty."
pl.wikipedia.org/wiki/Buddyzm

Chodzi o Wiarę w Boga. Jak niby ktoś komu nie dane było poznać Pana Jezusa, może być za to sądzony, że Go nie zna.
Niejednokrotnie poszukując sensu ziemskiej pielgrzymki, nie skupia się na samej postaci Boga, tylko na sposobie właściwego życia.

Inaczej jest z tymi, którzy świadomie odrzucili Boga. Oni narażają się na trafienie do piekła.
13-03-2009 02:13 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)

>"Buddyzm jest religią w której pojęcie Boga odgrywa drugorzędne (bądź nawet żadne) znaczenie, zaś ostatecznym celem wszystkich buddystów jest osiągnięcie oświecenia i wyzwolenie się z kręgu uwarunkowanych cierpieniem egzystencji. Zasadniczym zagadnieniem, które umożliwia ostatecznie osiągniecie owego oświecenia przez wszystkie czujące istoty, czyli doskonałego stanu Buddy, jest natomiast idea Siunjaty."
>pl.wikipedia.org/wiki/Buddyzm

No więc nie wierzą w boga. W tej religii chodzi o coś innego niż bóg. Wklejasz mi po to żeby potwierdzić co mówiłem?

>Chodzi o Wiarę w Boga. Jak niby ktoś komu nie dane było poznać Pana Jezusa, może być za to sądzony, że Go nie zna.

Jezusa wszyscy znają, ale i tak nie zostają katolikami.

>Niejednokrotnie poszukując sensu ziemskiej pielgrzymki, nie skupia się na samej postaci Boga, tylko na sposobie właściwego życia.
>Inaczej jest z tymi, którzy świadomie odrzucili Boga. Oni narażają się na trafienie do piekła.

W to nie wierzę. To tylko twoje pobożne życzenie.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
frania (-21 punktów)

>No więc nie wierzą w boga. W tej religii chodzi o coś innego niż bóg. Wklejasz mi po to żeby potwierdzić co mówiłem?

Buddyzm jest w wielu odłamach. Wszyscy skupiają się w pierwszym rzędzie na osiągnięciu stanu `nirwany`, a niektóre odłamy w dalszym rzędzie na pojęciu Boga, bądź inne w ogóle pomijają ten problem. Nigdzie zaś nie ma mowy o nie wierzeniu w Boga.
np. samo leczący się metodą BSM, może Wierzyć w Boga i prosić o jego wstawiennictwo w uzdrowienie, lub tego nie rozpatrywać, co nie wiąże się zaraz z jego nie wiarą w Boga.

>W to nie wierzę. To tylko twoje pobożne życzenie.

To Twój świadomy wybór. Ja to szanuję.
"Jak sobie pościelisz tak się wyśpisz."
13-03-2009 02:44 
 Ocena 2 na 2
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>No więc nie wierzą w boga. W tej religii chodzi o coś innego niż bóg. Wklejasz mi po to żeby potwierdzić co mówiłem?
>Buddyzm jest w wielu odłamach. Wszyscy skupiają się w pierwszym rzędzie na osiągnięciu stanu `nirwany`, a niektóre odłamy w dalszym rzędzie na pojęciu Boga, bądź inne w ogóle pomijają ten problem. Nigdzie zaś nie ma mowy o nie wierzeniu w Boga.

Nigdzie w buddyzmie też nie ma mowy o wierzeniu w Boga.
Nie wiem z iloma buddystami rozmawiałaś, ale ja z wieloma. Wielu mówi otwarcie "nie wierzę w Boga". Sunyata to nie Bóg.
Poza tym jeśli nie mówią "wierzymy w Boga" to czy to nie oznacza, że w niego nie wierzą? Po prostu to jest im niepotrzebne. Który odłam buddyzmu wierzy w Boga według Ciebie?

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
15-03-2009 13:58 
 Ocena 1 na 1
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)
>W listopadzie 2008 był w Polsce o. John Boshabora. Było ogrom katolików tam. Ja też. Czy Ty cokolwiek o tch spotkaniach słyszałeś. W cudowny sposób Bóg uzdrowił na samym tylko jednym z spotkań w Warszawie z raka 70 osób
>Po prostu żyjecie we własnym świecie i jesteście niedoinformowani...

Szanowna Franiu, jestem byłym katolikiem, wiec jestem bardzo dobrze poinformowany: nie mieszaj Boga w te sprawy, proszę, bo po pierwsze Jezus Chrystus sam się zorientował, że ma uzdolnienia "uzdrawiacza" widząc, że sama Jego obecność przy porodach Jego dzieci zatrzymuje krwawienie położnicy, po drugie, to Mr "Harris", nie jestem pewien nazwiska, bo to już ca. 40 lat temu, na pewno nie "ojciec", na prawdę uzdrowił z nieoperacyjnego guza mózgu moją znajomą, na co najmniej 10 lat, bo potem kontakt się zerwał - są ludzie, którzy mają niepoślednie uzdolnienia, moim zdaniem to nie "Bóg" jest ich uzasadnieniem, ale raczej statystyka, krzywa Gaussa, etc....

Pozdrawiam,
*******
dziadek Jacek
Goje wszystkich krajów, łączmy się!
16-03-2009 06:31 
 Ocena-2 na 2
frania (-21 punktów)
>>W listopadzie 2008 był w Polsce o. John Boshabora. Było ogrom katolików tam. Ja też. Czy Ty cokolwiek o tch spotkaniach słyszałeś. W cudowny sposób Bóg uzdrowił na samym tylko jednym z spotkań w Warszawie z raka 70 osób
>>Po prostu żyjecie we własnym świecie i jesteście niedoinformowani...
>Szanowna Franiu, jestem byłym katolikiem, wiec jestem bardzo dobrze poinformowany: nie mieszaj Boga w te sprawy, proszę, bo po pierwsze Jezus Chrystus sam się zorientował, że ma uzdolnienia "uzdrawiacza" widząc, że sama Jego obecność przy porodach Jego dzieci zatrzymuje krwawienie położnicy, po drugie, to Mr "Harris", nie jestem pewien nazwiska, bo to już ca. 40 lat temu, na pewno nie "ojciec", na

Można mieć moc uzdrawiania mocą Boga i moca szatana. Haris uznawany jest jako uzdrowiciel mocą złych duchów.


Stąd cuda Bóg daje tylko ludziom spełniającym konkretne kryteria.
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)

>Można mieć moc uzdrawiania mocą Boga i moca szatana. Haris uznawany jest jako uzdrowiciel mocą złych duchów.
>Stąd cuda Bóg daje tylko ludziom spełniającym konkretne kryteria.

Franiu, nie możesz tak wyrokować - to już jest (w/g mnie, subiektywnie) samoośmieszanie się - daję Ci "minusa za Harrisa".

Pozdrawiam,
*******
dziadek Jacek
Potomek Noego i ewunii
13-03-2009 00:48 
 Ocena 4 na 4
jad11 (18783 punktów)
> Bóg szanuje wolny wybór człowieka.

Jak to się cudownie składa, że zawsze to czego Bóg oczekuje od wyznawców w danym czasie jest tym, co jest akurat trendy w danych czasach.

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
12-03-2009 23:27 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Co to znaczy "bez źrenic"? Źrenica to otwór. Nie ma otworu czyli co tam jest?

Chyba się czepiasz, Adamie... ona może po prostu widzi otwór , a przez ten otwór widzi resztę.
webmaster (moderator)
Wszyscy przepisujecie ten sam fragment, a faktów brak. Bezimienny Prof. Caramazza, jeżeli ktoś taki w ogóle istniał, był wtedy dr i nie jakimś słynnym. Tak właśnie powstają legendy, z jakiegoś lekarza robi się słynny profesor okulista, a z ciekawego przypadku cud. Mógł też nie rozpoznać choroby, np. takiej: www.mrcophth.com/pupils/argyllrobertson.html
frania (-21 punktów)
>Wszyscy przepisujecie ten sam fragment, a faktów brak. Bezimienny Prof. Caramazza, jeżeli ktoś taki w ogóle istniał, był wtedy dr i nie jakimś słynnym. Tak właśnie powstają legendy, z jakiegoś lekarza robi się słynny profesor okulista, a z ciekawego przypadku cud. Mógł też nie rozpoznać choroby, np. takiej: www.mrcophth.com/pupils/argyllrobertson.html

Z całym szacunkiem..
Czy Mieszko I był legendą? Uszczypnąłeś go kiedyś?
13-03-2009 09:45 
 Ocena 2 na 2
e.coli (338 punktów)

>Z całym szacunkiem..
> Czy Mieszko I był legendą? Uszczypnąłeś go kiedyś?

Nie był, o czym wiemy z źródeł historycznych podających FAKTY. Fakty, czyli coś, co w przypadku cudów często nie istnieje. Mylenie doktora z profesorem albo podawanie cytatów fikcyjnych osób bądź też "dorabianie" tym osobom sławy poddaje cały tekst w wątpliwość...
Jeżeli przeczytałabyś w książce traktującej o II WŚ, że Rosjanie zdobywali Berlin czołgami T-55, to też poddawałabyś cały tekst w wątpliwość, czyż nie?
15-03-2009 04:11 
 Ocena-2 na 2
frania (-21 punktów)
>Nie był, o czym wiemy z źródeł historycznych podających FAKTY. Fakty, czyli coś, co w przypadku cudów często nie istnieje. Mylenie doktora z profesorem albo podawanie cytatów fikcyjnych osób bądź też "dorabianie" tym osobom sławy poddaje cały tekst w wątpliwość...
>Jeżeli przeczytałabyś w książce traktującej o II WŚ, że Rosjanie zdobywali Berlin czołgami T-55, to też poddawałabyś cały tekst w wątpliwość, czyż nie?

` Vittorio Messori, dziennikarz i pisarz, autor licznych książek tłumaczonych na całym świecie, od zawsze badający racje przemawiające za wiarą w Jezusa Chrystusa, przeprowadził fascynujące śledztwo w sprawie najbardziej wstrząsającego cudu maryjnego, który dokonał się 29 marca 1640 roku w Calandzie
...
Vittorio Messori postanowił przybliżyć współczesnemu czytelnikowi ten zapomniany fakt. Wielokrotnie udawał się do Calandy i Saragossy, przez wiele lat studiował archiwa, zagłębiał się w akta procesu i rozmawiał z miejscowymi uczonymi. Tak powstała niezwykła kronika jednej z najbardziej poruszających i zarazem najmocniej udowodnionych tajemnic w historii. Niewątpliwie ta pasjonująca publikacja pt. Znak dla niewierzących...

Fakt przywrócenia nogi, która została amputowana dwa lata wcześniej, obala całą misterną argumentację ludzi kwestionujących istnienie Boga, takich jak na przykład Richard Dawkins, najbardziej znany współczesny ateistyczny polemista, który w swojej książce Bóg urojony próbuje przekonać czytelników, że ludzie wierzący w Boga to ofiary bardzo niebezpiecznego urojenia. Ateizm prezentowany przez Dawkinsa, który charakteryzuje się intelektualną arogancją, dogmatyzmem i brakiem tolerancji wobec poglądów ludzi wierzących, w konfrontacji z faktem Cudu z Calandy, traci wszelką rację bytu i wskazuje, że to nie wiara w Boga, lecz ateizm opiera się na urojeniu....`

15-03-2009 11:22 
 Ocena 2 na 2
e.coli (338 punktów)

>` Vittorio Messori, dziennikarz i pisarz, autor licznych książek tłumaczonych na całym świecie, od zawsze badający racje przemawiające za wiarą w Jezusa Chrystusa, przeprowadził fascynujące śledztwo w sprawie najbardziej wstrząsającego cudu maryjnego, który dokonał się 29 marca 1640 roku w Calandzie
>...
>Vittorio Messori postanowił przybliżyć współczesnemu czytelnikowi ten zapomniany fakt. Wielokrotnie udawał się do Calandy i Saragossy, przez wiele lat studiował archiwa, zagłębiał się w akta procesu i rozmawiał z miejscowymi uczonymi. Tak powstała niezwykła kronika jednej z najbardziej poruszających i zarazem najmocniej udowodnionych tajemnic w historii. Niewątpliwie ta pasjonująca publikacja pt. Znak dla niewierzących...

Czyli mówiąc po naszemu, ktoś pojechał do miasta, gdzie zdarzył się "cud", czytał najpewniej zafałszowane akta i wydaje mu się, że coś udowodnił. Dobrze, niech będzie, ale ja się nie czepiam samej książki, ale źródeł. Są niewiarygodne.

I prosiłbym nie wklejać cudzych artykułów, sam potrafię znaleźć. Ctrl+c ctrl+v każdy potrafi zrobić. Nawet spambot.
15-03-2009 14:46 
 Ocena 2 na 2
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)
>
>I prosiłbym nie wklejać cudzych artykułów, sam potrafię znaleźć. Ctrl+c ctrl+v każdy potrafi zrobić. Nawet spambot.
>

Jak kiedyś dorosnę to poziomu spambota, to tak powklejam Franii, że przerośnie Siostrę Faustynę, zwłaszcza, że dużo już Jej nie brakuje.

dziadek Jacek
*******
Potomek Noego i ewunii
e.coli (338 punktów)
>>>I prosiłbym nie wklejać cudzych artykułów, sam potrafię znaleźć. Ctrl+c ctrl+v każdy potrafi zrobić. Nawet spambot.
>>
>Jak kiedyś dorosnę to poziomu spambota, to tak powklejam Franii, że przerośnie Siostrę Faustynę, zwłaszcza, że dużo już Jej nie brakuje.
>dziadek Jacek
>*******
>Potomek Noego i ewunii
>

Uśmiałem się. Może siostra Faustyna tez była spambotem?
16-03-2009 12:20 
 Ocena-2 na 2
frania (-21 punktów)
Kwestionujesz proces, w którym uczestniczyło 10 sędziów, ponadto przy wszystkich przesłuchaniach było 24 świadków, wyselekcjonowanych spośród mieszkańców Saragossy, Calandy i okolicznych wiosek, asystował sam arcybiskup Pedro Apaolaza Ramirez, oraz dziesięciu teologów i prawników.

A Ty to wszystko kwestyionujesz, nie kwestionując zarazem historii Miesza I.
Wybacz chłopcze piaskownica jest nie jedna w Twojej okolicy.
webmaster (moderator)
Załóżmy, że te wszystkie zeznania są faktami. Co mamy:
-chłopak złamał nogę, ale dopiero po ponad 50 dniach trafił do szpitala
-dopiero w październiku doszło do operacji (wykonanej zdaje się, przez praktykantów)
-potem żebrał ponad dwa lata, ale dopiero na wiosnę 1640 wrócił do domu
-pewnej nocy 29 kwietnia matka 'nakryła' go z nogą, kiedy akurat musiał spać na innym łóżku niż zwykle
-na nodze były blizny (znaki szczególne) które miał wcześniej
-z zeznań wynika, że noga była sina, skurczona, na początku nie mógł na niej stać ani chodzić
-nie zaobserwowano blizny po odcięciu
-nie znaleziono odciętej wcześniej na cmentarzu nogi
-zdaje się, że poza zeznaniem notariusza, który przybył trzy dni później, nie ma żadnego istotnego oryginalnego dokumentu z tego wydarzenia.

Wśród hipotez mamy są np. takie:
-zdarzył się cud - noga z grobu została mu reimplentowana, nie wiadomo jak
-noga cały czas tam była, a on był kolejnym kaleką-oszustem (lub był w zmowie z 'lekarzami', którzy bali się odciąć nogę); Gdyby noga została cudownie odtworzona lub odrosła, nie byłoby na niej starych blizn i nie byłaby sina.
-stało się coś jeszcze, o czym nikt dziś nie wie.
Co jest bardziej prawdopodobne?
16-03-2009 15:02 
 Ocena 3 na 3
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
To wypisz wymaluj jest jak cud z "Żywota Briana"
Nakrywa się żebraka na udawanym kalectwie "ty przecież masz nogę!", ludzie krzyczą "cud, cud, noga odrosła!", żebrak wściekły bo stracił źródło zarobku. Hahahaha.
Noga sina bo ją obwiązywał szmatami żeby udawać, że jej nie ma.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
frania (-21 punktów)
>Załóżmy, że te wszystkie zeznania są faktami. Co mamy:
>-chłopak złamał nogę, ale dopiero po ponad 50 dniach trafił do szpitala

W nodze zmiażdżona i złamana została kość piszczelowa. Natychmias trafił do szpitala w Walencji gdzie jest wpis - data jego przyjęcia: 3.08.1637 r., poniedziałek.

>-dopiero w październiku doszło do operacji (wykonanej zdaje się, przez praktykantów)

W Walencji nie było poprawy stanu zdrowia i dostał zgodę przeniesienia do Saragossy oddalonej o 300 km. Dotarł tam na początku października 1637 r., wycieńczony i z wysoką gorączką. ( jest to roku 1637, nie ma spalinowych i elektrycznych środków komunikacji).
Zdiagnozowano u niego gangrenę. By ratować mu życie postanowiono amputować nogę.

Operacji amputacji dokonali, znany w całej Aragonii prof. Juan de Estanga, wraz z chirurgami Diegiem Millaruelem i Miguelem Beltranem.

>-potem żebrał ponad dwa lata, ale dopiero na wiosnę 1640 wrócił do domu

Był widziany przez ogrom ludzi bez nogi.

>-pewnej nocy 29 kwietnia matka 'nakryła' go z nogą, kiedy akurat musiał spać na innym łóżku niż zwykle
>-na nodze były blizny (znaki szczególne) które miał wcześniej
>-z zeznań wynika, że noga była sina, skurczona, na początku nie mógł na niej stać ani chodzić
>-nie zaobserwowano blizny po odcięciu
>-nie znaleziono odciętej wcześniej na cmentarzu nogi
>-zdaje się, że poza zeznaniem notariusza, który przybył trzy dni później, nie ma żadnego istotnego oryginalnego dokumentu z tego wydarzenia.
>Wśród hipotez mamy są np. takie:
>-zdarzył się cud - noga z grobu została mu reimplentowana, nie wiadomo jak

Zgadzam sie z Twoją tezą.

>-noga cały czas tam była, a on był kolejnym kaleką-oszustem (lub był w zmowie z 'lekarzami', którzy bali się odciąć nogę); Gdyby noga została cudownie odtworzona lub odrosła, nie byłoby na niej starych blizn i nie byłaby sina.

W świetle powyższch faktów to bzdura.

>-stało się coś jeszcze, o czym nikt dziś nie wie.

Czyli Cud.

Dziekuję za dobre chęci.
webmaster (moderator)
>W nodze zmiażdżona i złamana została kość piszczelowa. Natychmias trafił do szpitala w Walencji gdzie jest wpis - data jego przyjęcia: 3.08.1637 r., poniedziałek.
Co z tego, skoro operacja była dużo później. Dziwne, że w ogóle tyle wytrzymał. Sepsa zabija w dzień a on się udał w daleką podróż. Gdyby z jego nogą było tak źle, to by nie przeżył do 'operacji'.

>Operacji amputacji dokonali, znany w całej Aragonii prof. Juan de Estanga, wraz z chirurgami Diegiem Millaruelem i Miguelem Beltranem.
Źródła podają, że on tylko zdecydował, sam zabieg wykonali praktykanci, a nie żadni 'chirurdzy'.

>Był widziany przez ogrom ludzi bez nogi.
Był widziany - ale nie wiadomo czy ktoś go badał. Bardzo krótko po przybyciu do domu 'pojawiła się' noga - to coś sugeruje.

>Zgadzam sie z Twoją tezą.
To jest hipoteza, Twoja.

>W świetle powyższch faktów to bzdura.
A mnie się coś zdaje, że jednak nie. Najbardziej mnie zastanawiają te stare blizny, początkowe zsinienie nogi oraz to, że była krótsza niż zdrowa (a nie był wcześniej kulawy). Czyżby Bóg popełnił fuszerkę w cudzie? Zamiast zdrowej nogi dał mu siną i kulawą?
W świetle faktów, dużo bardziej przwdopodobne jest małe oszustwo, wielka łatwowierność i psychologia tłumu, niż to, że w cudowny (acz spartaczony) sposób nagle odzyskał utraconą nogę (która do tego zniknęła z grobu).
Nie takie oszustwa zna ludzkość i nie takie cuda rzekomo widziano. Relacje o UFO bywają bardziej wiarygodne, a jednak nikt poważny w to nie wierzy. Ale masz rację - cud był - bo cudem jest, że ktoś w to uwierzył.

Ty oczywiście możesz wierzyć nawet w to, że czarownik z Afryki ożywia zmarłych, masz do tego prawo. Ale nie oczekuj, że inni te przekonania podzielą.
frania (-21 punktów)

>Źródła podają, że on tylko zdecydował, sam zabieg wykonali praktykanci, a nie żadni 'chirurdzy'.

Na jakich źródłach się opierasz? Nie znam tych faktów.
Wg źródeł oficjalnych zabiegu dokonali chirurdzy, zaś nogę na cmentarzu pochował praktykant - Juan Lorenz Garcii, wraz z kolegą.
` Prawdziwy jednak szok przeżył profesor Estanga - chirurg, który amputował Miguelowi nogę i który przez dwa lata opatrywał mu ranę w miejscu odcięcia kończyny. Teraz mógł naocznie stwierdzić, że ta część nogi, którą amputował, została przywrócona do normalnego życia i funkcjonowania, w sposób całkowicie dla medycyny niewyjaśniony. Podobny wstrząs przeżyli na widok Miguela Juana z dwiema nogami asystujący profesorowi lekarze oraz cały personel szpitalny`

>Był widziany - ale nie wiadomo czy ktoś go badał. Bardzo krótko po przybyciu do domu 'pojawiła się' noga - to coś sugeruje.

Chirurdzy amputujący mu nogę, badali go. Zabieg wykonali piłą. Znieczuleniem był alkochol.
Jako beznogi Miguel miał prawo żebrać pod Świątynią i posiadał na to zazwolenie.

>To jest hipoteza, Twoja.

Szkoda, że nie jest jescze Twoją tezą.

>A mnie się coś zdaje, że jednak nie. Najbardziej mnie zastanawiają te stare blizny, początkowe zsinienie nogi oraz to, że była krótsza niż zdrowa (a nie był wcześniej kulawy). Czyżby Bóg popełnił fuszerkę w cudzie? Zamiast zdrowej nogi dał mu siną i kulawą?

Skąd wiedza, że była krutsza - proszę o źródła.

Odcięta noga została przez Juana Lorenza Garcii pogrzebana na cmentarzu, w oznaczonym miejscu, w głębokiej dziurze o długości 21 cm (nawet tego rodzaju szczegół znalazł się w dokumentacji procesowej).

>W świetle faktów, dużo bardziej przwdopodobne jest małe oszustwo, wielka łatwowierność i psychologia tłumu, niż to, że w cudowny (acz spartaczony) sposób nagle odzyskał utraconą nogę (która do tego zniknęła z grobu).
>Nie takie oszustwa zna ludzkość i nie takie cuda rzekomo widziano. Relacje o UFO bywają bardziej wiarygodne, a jednak nikt poważny w to nie wierzy. Ale masz rację - cud był - bo cudem jest, że ktoś w to uwierzył.

Na początek sprawdź Przyjacielu na czym polega Postępowanie Kanoniczne w sprawie cudu.

>Ty oczywiście możesz wierzyć nawet w to, że czarownik z Afryki ożywia zmarłych, masz do tego prawo. Ale nie oczekuj, że inni te przekonania podzielą.

O. John jest Kapłanem katolickim, a Ty webmasterem. czy ja podważam to, że jesteś moderatorem?

Czy zdajesz sobie sprawę ile Wskrzeszeń Zmarłych dokonano w historii Kościoła?
webmaster (moderator)

>Na jakich źródłach się opierasz? Nie znam tych faktów.
Anglojęzycznych, poszukaj. Akurat na źródła nie powalczymy, bo są tylko tłumaczenia kopii dokumentów sporządzonych po całym zajściu. Opisy są jakie są, wnioski można wyciągać samemu.

>Na początek sprawdź Przyjacielu na czym polega Postępowanie Kanoniczne w sprawie cudu.
Co to ma do rzeczy, kiedy nas tam nie było? Postępowanie było po 'odzyskaniu' nogi, nie przed. Nie wiadomo co się działo z nim przed, a fakty wskazują raczej na to, że żadnego cudu nie było, ot wpadka oszusta-kaleki.
Naprawde wierzysz, że cudownie udzyskana noga byłaby sina i krótsza? Nawet najdziwniejszy przekręt będzie bardziej prawdopodobny niż taki 'cud'.

>O. John jest Kapłanem katolickim, a Ty webmasterem. czy ja podważam to, że jesteś moderatorem?
A czy ja twierdzę, że czynię cuda? Cudowne twierdzenia wymagają cudownych dowodów. Na razie takich nie masz. Nawet Jezus nie mógł czynić cudów tam, gdzie ludzie w niego nie wierzyli (ciekawe czemu..).

>Czy zdajesz sobie sprawę ile Wskrzeszeń Zmarłych dokonano w historii Kościoła?
No całą masę zapewne, świat jest pełen zombie i ufo. No i marsjanie przebiegają się za ludzi, odbierając im pracę. Ludzie w to wierzą, ale to nie argument. Jeżeli twoja wiara opiera się na takich rewelacjach, to nie wiem czy dobrze trafiłaś

PS Nie łam już regulaminu spamowaniem, chcesz nas zmęczyć?
19-03-2009 06:49 
 Ocena 1 na 1
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)

> O. John jest Kapłanem katolickim, a Ty webmasterem. czy ja podważam to, że jesteś moderatorem?
>Czy zdajesz sobie sprawę ile Wskrzeszeń Zmarłych dokonano w historii Kościoła?

Szanowna Franiu, bądż tak dobrą i wyjaśnij mi jedną z moich wątpliwości religijnych:

Pan Bóg jest miłościwy i sprawiedliwy, więc chyba nie karze dwa razy za to samo przewinienie,

Śmierć jest karą za..., chyba wiesz za co,

Gdzie w tej chwili żyje Łazarz, ten pierwszy ze Wskrzeszonych???

Pozdrawiam,
dziadek Jacek
*******
Goje wszystkich krajów, łączmy się!
16-03-2009 16:30 
 Ocena 2 na 2
e.coli (338 punktów)
>Kwestionujesz proces, w którym uczestniczyło 10 sędziów, ponadto przy wszystkich przesłuchaniach było 24 świadków, wyselekcjonowanych spośród mieszkańców Saragossy, Calandy i okolicznych wiosek, asystował sam arcybiskup Pedro Apaolaza Ramirez, oraz dziesięciu teologów i prawników.
>A Ty to wszystko kwestyionujesz, nie kwestionując zarazem historii Miesza I.
>Wybacz chłopcze piaskownica jest nie jedna w Twojej okolicy.

Po pierwsze- dla Ciebie nie jestem "chłopcem".
Po drugie- więcej szacunku i kultury- chamstwa nie zwykłem tolerować.
Gdybym chciał odzywać się z Twojego poziomu intelektualnego, to musiałbym się położyć na ziemi. Rozmawiasz z człowiekiem równym Tobie a nie z jakimś dupkiem, do jasnej...!

Co do samej wypowiedzi: tak, kwestionuję.
Ale idąc Twym tokiem myślenia, należałoby uznać rację sądów Husajna i innych zbrodniarzy- bo przecież też zasiadało tam mnóstwo sędziów i było pełno świadków...
jad11 (18783 punktów)
Jak mu ta noga została przywrócona? Odrastała powoli czy pojawiła się nagle?


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Bezimienny Prof. Caramazza, jeżeli ktoś taki w ogóle istniał , był wtedy dr i nie jakimś słynnym.

Michale! Trochę (odrobinkę) logiki! Błagam!
Skoro: "był wtedy", to zapewne istniał choć nie jako prof. Bo skąd inaczej dowiedziałbyś się, że był jedynie dr. i to nie słynnym?

>Tak właśnie powstają legendy [...].

Tak właśnie powstają forumowe brednie. Wybacz, że na Ciebie trafiło.

fides ex necessitate esse non debet
webmaster (moderator)
Chodziło mi o to, że źródła podają sprzeczne informacje. Twoja ocena jest trochę na siłę.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Twoja ocena jest trochę na siłę.

Być może... Jednak język polski jest tak bogaty w środki wyrazu, że pozwala swobodnie unikać podobnych wieloznaczności.

Pozdrawiam.


fides ex necessitate esse non debet
15-03-2009 13:27 
 Ocena 3 na 3
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)
>
>Nie rozśmieszaj mnie - nie uwierzyłbyś zapewniam Cię - nie próbujesz nawet zmierzyć się z diagnozą. Jeżeli chcesz możemy rozpatrywać cuda , które zdarzyły się w USA. Jest ich tam ogrom. Stany to bardzo religijny naród.

Nie rozśmieszaj mnie, Franiu, wszystkie cuda wychodzą temu narodowi bokiem - ze wzgledu na ich religijność...
No, chyba że nie myślisz o ostatnich cudach finansowych!~

dziadek Jacek
*******
Goje wszystkich krajów, łączmy się!
17-03-2009 14:44 
 Ocena 5 na 5
plodzien (7378 punktów)
> Czyżbyś nie ufał prawu? >
> Sprawa była na tyle głośna, że młodzieniec był na audiencji z tym u króla. >
Ufam prawu. Spróbuję zaufać nawet świadkom. Ale opowiem Ci historyjkę, mając na uwadze ten charakterystyczny klimat średniowiecznej Hiszpanii.

Wyobraźmy sobie, że dawno, dawno temu w jakiejś katedrze pojawia się codziennie beznoga mękoła i godzinami klepie pacierze, wyjąc i wyjękując prośby o coś, co miał kiedyś. Czyli o swoją nogę.
Sytuacja staje się nie do zniesienia. Trudno go tak energicznie wyrzucić, bo się przewróci a i słuchać tego nie sposób.
W końcu ktoś przypomina sobie, że na odległej plebanii widział księżego parobka niezwykle podobnego, tylko z dwiema nogami. Nie ma tu żadnych cudów. Sobowtóry trafiają się zawsze i wszędzie.
Sprowadza się więc chłopaka, powiedzmy półtora roku wcześniej i zamyka w inkwizycyjnych kazamatach. Unieruchamia się mu nogę. Krępuje i ściska. Po odpowiednio długim czasie noga jest wiotka, cienka, przykurczona. Miejscami opuchnięta.
Inkwizytorzy w tej materii byli prawdziwymi profesjonalistami mając możliwość nieskrępowanego przyglądania się skrępowanym kończynom.

Przez cały ten czas uczy się go: jak się nazywa, kto jest jego tatą, kto mamą. Nawet można nową rodzinę zaprezentować mu skrycie. Np. z chóru podczas nabożeństwa.
Później - na kilka dni przed Wielkim Występem - dla uzyskania wspaniałego, efektownego fioletu - wkłada się chłopakowi między zęby drewienko (to po to, żeby z beznogiego nie zrobić niemowy bez języka) i postukuje nóżkę jakimś tłuczkiem.
Funkcjonariusze inkwizycji byli niezwykle zdeterminowani, jeśli chodzi o umacnianie wiary. Wierzę więc, że nie ma rzeczy, na którą by się nie ważyli.
Wyobraź sobie. Zatroskani ciągle zbyt słabym poziomem wiary - siedzą sobie przed ołtarzem i myślą jak to zmienić - a tu taka okazja sama pcha im się w łapy!
Porażający efekt triumfu Najświętszej Panienki - murowany!
p.s.
Teraz dopiero spostrzegłem, że w moim scenariuszu tajemnicą pozostaje - jaka rola przypadła prawdziwemu chłopakowi bez nogi. Nie wiem, ale tajemnice często zabiera się do grobu.
frania (-21 punktów)

>Teraz dopiero spostrzegłem, że w moim scenariuszu tajemnicą pozostaje - jaka rola przypadła prawdziwemu chłopakowi bez nogi. Nie wiem, ale tajemnice często zabiera się do grobu.

A jednak masz dylemat.
Jak wytłumaczysz zachowanie tego profesora?

adonai.pl/cuda/?id=39
17-03-2009 15:19 
 Ocena 3 na 3
plodzien (7378 punktów)
> Jak wytłumaczysz zachowanie tego profesora? >
>adonai.pl/cuda/?id=39

Ma mniejszą wyobraźnię niż ja (mam).
Szkoda, że tak dał się nabrać. Lekarz i do tego chirurg.
Moje zdanie nie jest ważne. Myślę, że większy kłopot ma rektor uczelni, na której ten profesor pracuje.
Reimplantacja nogi, która leżała 2 lata na cmentarzu!
Ale wstyd.
12-03-2009 11:30
 Ocena 16 na 16
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Młodzieniec stracił nogę
>Po 29 miesiącach noga pojawiła się.

   Niewątpliwie ten przypadek mają na uwadze medycy z zusowskich komisji lekarskich, którzy ludziom z amputowanymi kończynami przyznają rentę na rok, dwa, a nie na stałe.
   
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Jak wytłumaczyć fakt cudu. Czy jest na to jakiekolwiek racjonalne wytłumaczenie?
Właśnie: czemu normalka, że Bóg stwarza świat, a cud, jak stwarza nogę?
.
ingenue (123 punktów)
już kiedyś komentowałam ten cud,

Najwiekszym cudem w tym wypadku jest to, że ten koleś w ogóle przeżył tę amputacje. Aseptyka stosowana jest dopiero od 1880 roku, a on miał operacje w 1640...
Wcześniej nie odkażano narzędzi chirurgicznych, nie oczyszczano skóry i tkanek w obrębie której przeprowadzano zabiegi, o pomieszczeniach już nie wspominając.

A tu jeszcze mu noga odrosła ! ... sama !

Aż dziw, że nie ma opisów jak to aniołowie przylecieli po niego i zabrali do nieba.
13-03-2009 12:30 
 Ocena 4 na 4
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>nie odkażano narzędzi chirurgicznych, nie oczyszczano skóry i tkanek...
Bez aseptyki tak wszelkie życie w ranie kwitło... Aż noga odrosła.
.
frania (-21 punktów)
Uzdrowienie z nieuleczalnego inwalidztwa
Giuseppe Canaponi w czasie jazdy motocyklem zderzył się z ciężarówką. Stan jego był krytyczny, lekarze nie dawali mu żadnych szans na przeżycie. Przez długi okres czasu pozostawał na skraju życia i śmierci. Powrót do zdrowia trwał bardzo długo. Wszystko zakończyłoby się szczęśliwie, gdyby nie fatalnie połamana noga. Przez półtora roku przebywał w klinice ortopedycznej w Sienie, później przeniesiono go do szpitala w Rizzoli w Bolonii. Wszystkie zabiegi nie przynosiły żadnego rezultatu. Noga pozostawała zupełnie sztywna z powodu włóknistego zesztywnienia lewego stanu kolanowego. Po wielu latach leczenia lekarze uznali, że Giuseppe jest nieuleczalnie chory i pozostanie kaleką do końca życia. Wiadomość ta przyczyniła się do wielkiego załamania, rozgoryczenia i złości, którą Canaponi wyładowywał na własnej żonie. Poruszał się przy pomocy kul, ale zesztywniałą i pokrytą ranami nogę udawało mu się wlec przez kilka metrów. Kiedy upadał na ziemię, z wściekłości bluźnił przeciwko Bogu i ludziom. Był ateistą i nie wierzył w możliwość cudu. Często kpił i wykrzykiwał obelgi i przekleństwa pod adresem O. Pio.
W miarę upływu czasu sytuacją z nogą zaczęła się pogarszać. Giuseppe był bliski rozpaczy. Po kilku miesiącach wielkich cierpień zdecydował się pojechać razem z żoną i synem Augusto do San Giowanni Rotondo. Po przyjeździe na miejsce z wielkim trudem dotarł do kościoła ojców Kapucynów. Giuseppe postanowił pójść do spowiedzi do O. Pio. Kiedy znalazł się przy klatkach konfesjonału, O. Pio spojrzał na niego tak przenikliwym wzrokiem, że cały zaczął drżeć, jakby był pod działaniem silnego elektrycznego napięcia. O. Pio zaczął mówić pierwszy, przedstawiając mu całą historię jego życia, jakby znał go od lat. Mówił łagodnie, ale jasno dawał do zrozumienia, jak bezsensowne było jego zachowanie i stosunek do Boga. Giuseppe był tak zaskoczony i oszołomiony tym, co usłyszał od O. Pio, że zupełnie zapomniał o swojej nodze. Kiedy otrzymywał rozgrzeszenie, znowu odczuł wstrząs na całym ciele. Ukląkł, przeżegnał się, nie zwracając uwagi na nogę, później wstał, wziął kule i odszedł równym krokiem. Tak był przejęty odbytą spowiedzią, że zupełnie nie zdał sobie sprawy z tego, że normalnie chodzi. Dopiero żona uświadomiła mu, że został cudownie uzdrowiony. Krzyknęła z radością " Giuseppe ty chodzisz!". Ze zdziwieniem spojrzał na kule, które trzymał w rękach, z niedowierzaniem zaczął zginać nogę, skakać, biegać, chodzić. Noga się całkowicie zagoiła. W końcu z radością zaczął płakać i krzyczeć " Jestem zupełnie zdrowy!". Kiedy następnego dnia poszedł dziękować O. Pio, święty zakonnik odpowiedział z uśmiechem: " Ja tylko modliłem się za ciebie. Uleczył Cię Bóg".
Lekarze z kliniki w Sienie byli zaszokowani, kiedy dokładnie zbadali Giuseppe. Zdjęcia rentgenowskie wykazały, że włókniste zesztywnienie stawu kolanowego w ogóle nie wystąpiło. W świetle nauki nie było w ogóle możliwe, aby mógł zginać nogę i normalnie chodzić. Tymczasem Giuseppe Canaponi miał pełną sprawność ruchową i doskonale chodził. Był to tak niesamowity przypadek, że prof. Giuntini przedstawił go na kongresie naukowym w Rzymie. Prof. Giuntini z Uniwersytetu Sienieńskiego, który był równocześnie dyrektorem kliniki ortopedycznej, tak zakończył opis tego nadzwyczajnego uzdrowienia: " Nagle i całkowite odzyskanie zdolności ruchowych stawu jest w przypadku Canaponiego faktem wyjątkowym, który nie znajduje logicznego wytłumaczenia w świetle nauki"...
13-03-2009 09:20 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

   Kolejne wklejki tego typu będą kasowane.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
13-03-2009 14:51 
 Ocena 4 na 4
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>   Kolejne wklejki tego typu będą kasowane.

Nieeeee!!! Pozwól mu/jej napisać co stało się z ciężarówką. Bardzo mnie to frapuje.

>   Pozdrawiam

Ja również.


fides ex necessitate esse non debet
13-03-2009 16:43 
 Ocena 5 na 5
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   Kolejne wklejki tego typu będą kasowane.
Ale dlaczego, przecież to opowieść o cudownym uzdrowieniu zaciekłego ateisty: Cytat:
bluźnił przeciwko Bogu i ludziom. Był ateistą i nie wierzył w możliwość cudu
Może wierzący zaczną udawać ateizm, żeby od Boga wyłudzić jakieś uzdrowienie.
.
15-03-2009 14:36 
 Ocena 1 na 1
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)
>   Kolejne wklejki tego typu będą kasowane

Szanowny Placowniku, właśnie przegryzłem się przez połowę wątków w Dziale "Kościół i Antyklerykalizm", widzę, jak wielka zmiana, na korzyść!, dokonała się dzięki św.Marka i placownika wysiłkom, tylko 4 lata i tak widzialny postęp!
Ale czy to nie odbija się na Twoim zdrowiu psychicznym? Czy nie gorzkniejesz za bardzo? Take it easy!
Szczerze mówiąc, to jestem pełen uznania, i nawet odszczekuję swoją niechęć do spełniania wymogów Moderatorów odnosnie znaków diakrytycznych - ach, jak ja na tym Forum wyszlachetniałem...

dziadek Jacek
*******
Potomek Noego i ewunii
placownik (17853 punktów)

>Czy nie gorzkniejesz za bardzo?

   To widać? Niedobrze!

>Take it easy!

   Będę to sobie powtarzał jeszcze częściej, niż to robiłem dotychczas.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
webmaster (moderator)
>"Stan jego był krytyczny (..) Po wielu latach leczenia (..) został cudownie uzdrowiony"
Pomijajac wszystko inne, gdyby nie lekarze, on by już nie żył. Jakoś te wasze cuda są tym mniej niezwykłe, im więcej o nich wiadomo. A na przyszłość, zamiast przepisywać takie historyjki, poszukaj faktów.
Cudem to by było, gdyby zniknęła z Ziemi np. gruźlica lub malaria, a wyzdrowienie, którego lekarze nie rozumieją, to tylko wyzdrowienie.
15-03-2009 14:21 
 Ocena 3 na 3
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)

>Lekarze z kliniki w Sienie byli zaszokowani, kiedy dokładnie zbadali Giuseppe. Zdjęcia rentgenowskie wykazały, że włókniste zesztywnienie stawu kolanowego w ogóle nie wystąpiło.

Dziękuję Ci, Franiu, za uświadomienie mi jak dużo tracę, będąc niewierzącym.
Gdyby nie mój upór, to mógłbym sobie wymodlić włókniste zesztywnienie...

Pozdrawiam,
dziadek Jacek
*******
Potomek Noego i ewunii
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)
>
>Młodzieniec stracił nogę na wskutek gangreny. Po amputacji był żebrakiem. Zachowało się na ten
>temat ogrom faktów. Po 29 miesiącach noga pojawiła się. Jest to cud uznany przez Kościół Katolicki.

Franiu, po przejściu na emeryturę stałem się żebrakiem. Przez 9 lat byłem 5 razy w Polsce. Czy ten cud może być uznany przez australijski Urząd Podatkowy?

Pozdrawiam,
dziadek Jacek
*******
Potomek Noego i ewunii
glingor (640 punktów)
A dwa lata później w 1642r zmarł w dożywotnim więzieniu Galileusz.
Ku radości papieża który uznał odrośnięcie nogi ale tego,
że Ziemia jest okrągła i się kręci już nie był w stanie.


Wszyscy chcą żyć po śmierci, a nikt nie chce żyć przed poczęciem

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365