 |
Kreacjonizm a teoria samorództwa i teoria Dawkinsa Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 19-03-2009 12:44 | Ligowska (8 punktów) | Kreacjonizm a teoria samorództwa i teoria Dawkinsa
-2 na 2 | Wiara w samorzutne powstanie życia sięga setek lat wstecz.
W XVII wieku głosili ją nawet tacy sławni uczeni, jak Francis Bacon i William Harvey.
W wieku XIX Louis Pasteur i inni naukowcy zadali jej, jak się zdawało, śmiertelny cios, wykazując doświadczalnie, że życie może pochodzić tylko od już istniejącego życia.
Niemniej wyznawcy ewolucjonizmu z konieczności zakładają, że dawno, dawno temu musiały się w jakiś sposób samorzutnie wyłonić z materii nieożywionej mikroskopijne żywe organizmy.
W książce The Selfish Gene (Samolubny gen) Richard Dawkins przedstawia w skrócie dzisiejszy pogląd ewolucjonistów na powstanie życia. Puszczając wodze wyobraźni, pisze, że początkowo atmosfera ziemska składała się z dwutlenku węgla, metanu, amoniaku i wody. Pod wpływem energii słonecznej, a być może również wyładowań atmosferycznych i wybuchów wulkanów, te proste związki chemiczne ulegały rozpadowi, po czym łączyły się w aminokwasy. Różne aminokwasy stopniowo gromadziły się w morzu i łączyły w związki białkopodobne. W końcu, jak mówi, morze stało się „bulionem pierwotnym”, ale jeszcze nieożywionym.
Następnie, według opisu Dawkinsa, „powstała przypadkowo niezwykle ciekawa cząsteczka”, która miała zdolność mnożenia się. Choć Dawkins przyznaje, że taki przypadek jest w najwyższym stopniu nieprawdopodobny, to jednak jego zdaniem coś takiego musiało się zdarzyć. Podobne cząsteczki skupiały się w gromady, po czym znowu w wyniku jakiegoś nieprawdopodobnego zbiegu okoliczności otoczyły się ochronną barierą zbudowaną z innych cząsteczek białkowych, która służyła im za błonę. W ten sposób, jak niektórzy twierdzą, powstała samorzutnie pierwsza żywa komórka.
W tym momencie czytelnik zaczyna chyba pojmować, o co chodzi Dawkinsowi, który w przedmowie do swej książki pisze: „Książkę tę należałoby czytać tak, jakby była powieścią fantastyczno-naukową”. Czytelnicy zainteresowani tą sprawą dochodzą jednak do wniosku, że takie podejście wcale nie jest zjawiskiem odosobnionym. W większości książek o ewolucji niewygodny problem, jak wyjaśnić powstanie życia z materii nieożywionej, porusza się tylko pobieżnie. W związku z tym profesor William Thorpe z katedry zoologii na uniwersytecie Cambridge powiedział do innych naukowców: „Wszystkie opublikowane w ciągu ostatnich 10 do 15 lat niefrasobliwe przypuszczenia i rozważania mające na celu wyjaśnienie sposobu powstania życia okazały się nazbyt naiwne i mało sensowne. Rozwiązanie tego problemu w gruncie rzeczy wydaje się równie odległe, jak dawniej”.
Gwałtowny rozwój nauki w ostatnich czasach jeszcze bardziej pogłębił przepaść dzielącą materię nieożywioną od istot żywych. Nawet dawno znane jednokomórkowce okazały się niesłychanie złożone. „W biologii trudność polega na znalezieniu prostego początku” — mówią astronomowie Fred Hoyle i Chandra Wickramasinghe. „Odkryte w skałach szczątki kopalne dawnych form życia nie wskazują na taki prosty początek. (...) Tak więc ewolucjonizm nie ma odpowiednich podstaw”. W miarę rozwoju wiedzy coraz trudniej jest wyjaśnić, jak to możliwe, żeby niewiarygodnie skomplikowane, mikroskopijne formy życia powstały przypadkowo.
Według wyobrażeń ewolucjonistycznych zasadniczymi etapami na drodze do powstania życia są: 1) istnienie odpowiedniej pierwotnej atmosfery, 2) koncentracja w oceanach pierwotnego bulionu złożonego z „prostych” cząsteczek niezbędnych do powstania życia, 3) powstanie z nich białek prostych i nukleotydów (złożonych związków chemicznych), które 4) łączą się ze sobą i otaczają błoną, po czym 5) tworzą kod genetyczny i zaczynają się powielać.
Czy te etapy są zgodne ze znanymi faktami?
Według mnie nie i mam na to dowody. ad1 Miller zakładał, że pierwotna atmosfera Ziemi miała skład podobny do tej, którą przygotował w swojej doświadczalnej retorcie. Dlaczego? Ponieważ, jak później powiedział on sam oraz jego współpracownik: „Synteza ważnych z biologicznego punktu widzenia związków chemicznych zachodzi tylko w warunkach redukcji [gdy w atmosferze nie ma wolnego tlenu]. Tymczasem inni zwolennicy teorii ewolucji twierdzą, że tlen był. Hitching tak przedstawia dylemat wynikający stąd dla ewolucjonistów: „W powietrzu zawierającym tlen pierwszy aminokwas nigdy by nie powstał, w warunkach beztlenowych natomiast zostałby natychmiast zniszczony przez promieniowanie kosmiczne”.
Absurd!!!
Czyli z naukowego punktu widzenia powstanie życia nie mogło wcale nastąpic.
ad.2 Jak dalece prawdopodobne jest przypuszczenie, że powstałe w atmosferze aminokwasy opadały i utworzyły w oceanach „pierwotny bulion”? Jest to zupełnie nieprawdopodobne. Ta sama energia, która mogłaby spowodować rozpad prostych związków chemicznych w atmosferze, jeszcze szybciej doprowadziłaby do rozpadu każdego nowo powstałego złożonego aminokwasu. Ciekawe, że w swoim doświadczeniu, polegającym na przepuszczaniu wyładowań elektrycznych przez „atmosferę”, Miller ocalił 4 uzyskane aminokwasy tylko dlatego, iż usunął je ze strefy oddziaływania tych wyładowań, w przeciwnym razie bowiem spowodowałyby one ich rozkład.
I znów absurd!!
Jeśli się nawet założy, że aminokwasy jakoś dostały się do oceanów i były zabezpieczone przed niszczącym promieniowaniem nadfioletowym w atmosferze, to co dalej? Hitching wyjaśnia: „Pod powierzchnią wody nie byłoby dosyć energii potrzebnej do wywoływania dalszych reakcji chemicznych; woda w każdym wypadku hamuje wzrost bardziej złożonych cząsteczek”.
Jeżeli więc aminokwasy znalazły się w wodzie, to musiały się z niej wydostać, aby utworzyć większe cząsteczki i białka proste, niezbędne do powstania życia. Po wydostaniu się z wody natychmiast jednak znowu byłyby narażone na zabójcze promieniowanie nadfioletowe: „Innymi słowy”, mówi Hitching, „teoretycznie rzecz biorąc, nie ma szans przebycia nawet tego pierwszego i względnie łatwego stadium [tworzenia się aminokwasów] w ewolucyjnym powstawaniu życia”
ad.3
Jakie jest prawdopodobieństwo połączenia się odpowiednich aminokwasów w cząsteczkę białka prostego? Wyobraźmy sobie duży kopiec nasion czerwonej i białej fasoli. Oba rodzaje są w równych ilościach i starannie wymieszane. Poza tym należą one do ponad 100 różnych odmian fasoli.
Co by się nabrało na szufelkę zanurzoną w tym kopcu? Gdyby chcieć naczerpać tylko tych nasion, które wyobrażają podstawowe składniki protein, to na szufelce musiałyby się znaleźć same czerwone — ani jednego białego! Co więcej, na szufelce musiałoby być 20 odmian nasion czerwonej fasoli, i do tego każde z nich na ściśle określonym miejscu. Gdyby — przenosząc to na grunt protein — choćby jeden z tych warunków nie został spełniony, odbiłoby się to ujemnie na prawidłowym funkcjonowaniu danej proteiny.
Czy mieszanie do woli w tym hipotetycznym kopcu i nabieranie na szufelkę pozwoliłoby kiedykolwiek
uzyskać właściwą kombinację? Nie. Dlaczego więc miałoby się to udać w hipotetycznym bulionie pierwotnym?Proteiny niezbędne do powstania życia są złożone z bardzo skomplikowanych cząsteczek. Jakie jest prawdopodobieństwo przypadkowego powstania nawet całkiem prostej cząsteczki białka w bulionie pierwotnym?
Ewolucjoniści przyznają, że prawdopodobieństwo to wynosi 1 do 10113 (jedynka ze 113 zerami).
Tymczasem matematycy uważają, że już zdarzenie, którego prawdopodobieństwo wyraża się liczbą 1 do 1050, nigdy nie nastąpi. Pewne pojęcie o możliwości czy prawdopodobieństwie takiego zdarzenia pozwala wyrobić sobie fakt, że liczba 10113 jest większa od szacunkowej liczby wszystkich atomów we wszechświecie!
Jedne proteiny służą za budulec, a drugie za enzymy.
Te ostatnie przyspieszają konieczne reakcje chemiczne w komórce, która bez nich by zginęła, a do jej funkcjonowania potrzeba nie kilku, lecz 2000 protein służących za enzymy.
Jakie jest prawdopodobieństwo przypadkowego powstania tych protein?
Wynosi ono 1 do 1040 000! „Jest to prawdopodobieństwo tak krańcowo małe”, przyznaje Hoyle, „że takie zdarzenie byłoby nie do pomyślenia nawet wówczas, gdyby cały wszechświat składał się tylko z bulionu pierwotnego”. Następnie dodaje: „Choćby nawet czyjeś przekonanie lub wykształcenie pozwalało mu bez uprzedzeń przychylić się do poglądu, że życie powstało na Ziemi [samorzutnie], to ten prosty rachunek całkowicie przekreśla taką koncepcję.
ad 4 Jednakże takie prawdopodobieństwo jest w rzeczywistości jeszcze znacznie mniejsze, niż by to wynikało z owej „krańcowo małej” liczby. Komórka musi być otoczona błoną. Ta błona jest jednak niezwykle złożona, składa się bowiem z cząsteczek białek prostych, cukrów i tłuszczów. Ewolucjonista Leslie Orgel pisze: „Obecnie w błonach komórkowych są kanały i pompy, które w określony sposób sterują dopływem i odpływem składników odżywczych, produktów przemiany materii, jonów metali itd. W tych wyspecjalizowanych kanałach znajdują się specyficzne proteiny, to znaczy cząsteczki, których nie mogło tam być na samym początku ewolucji życia”.
ad 5
Daleko trudniejsze byłoby powstanie polinukleotydów — RNA i DNA — których podstawowe jednostki tworzą kod genetyczny. W DNA znajduje się 5 histonów (histony przypuszczalnie biorą udział w sterowaniu aktywnością genów). Prawdopodobieństwo powstania nawet najprostszego histonu wyraża się liczbą 1 do 20100; „również ta ogromna liczba znacznie przewyższa liczbę wszystkich atomów w gwiazdach i galaktykach.
Jeszcze trudniejsze jest dla teorii ewolucji wyjaśnienie powstania kompletnego kodu genetycznego, bez którego byłby niemożliwy proces reprodukcji komórki. W odniesieniu do protein i DNA przypomina się stare pytanie: „Co było najpierw, kura czy jajo?”
Hitching mówi: „Powstanie protein zależy od DNA, ale DNA nie może powstać bez już istniejącej proteiny”.
Paradoks, na który zwrócił uwagę Dickerson, pozostaje: „Co było najpierw”, proteina czy DNA? On sam tak to wyjaśnia: „Odpowiedź musiałaby brzmieć: ‛Rozwinęły się równolegle’”. Innymi słowy chce powiedzieć, że „kura i jajo” rozwinęły się jednocześnie i żadne z nich nie pochodziło od drugiego. Czy to rozsądne? Pewien publicysta naukowy tak to podsumowuje: „Geneza kodu genetycznego stanowi nie rozwiązany dotąd poważny problem w rodzaju kura czy jajo”. Leslie Orgel nazywa istnienie kodu genetycznego „najkłopotliwszym problemem związanym z powstaniem życia” 20 Francis Crick zaś dochodzi do następującego wniosku: „Mimo że kod genetyczny jest niemal uniwersalny, mechanizm konieczny do wszczepienia go jest zbyt skomplikowany, aby mógł powstać za jednym zamachem”
Ewolucjoniści próbują wykluczyć konieczność dokonania „za jednym zamachem” czegoś, co jest niemożliwe, opowiadając się za stopniowym procesem, w którym krok za krokiem mógłby spełniać swoje zadanie dobór naturalny. Niemniej bez kodu genetycznego, który by dał początek rozmnażaniu się, nie ma materiału do działania doboru naturalnego.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | |
|
 | 2 na 2 | jad11 (18783 punktów) |
> Co chcesz osiągnąć tym cytowaniem książki? Nie podając źródła 
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
|  | | Ligowska (8 punktów) | > >Co chcesz osiągnąć tym cytowaniem książki?>  > Nie podając źródła  > "Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.Zależy mi na poznaniu prawdy  Fakty są jednoznaczne i nie można ich podważyć.Teoria samorództwa nie ma dzisiaj racji bytu ,więc i teoria powstania życia z materii nieożywionej jest błędem którego kurczowo trzymają się dzisiaj ewolucjoniści. Inny fakt. Wysokie temperatury a powstawanie życia na ziemi.....Sekwencja nukleotydów rozpada się w wysokich temperaturach,jak wiadomo białko ścina się w temperaturze 42 stopni C. Nukleotydy adenina ,cytozyna ,guanina ,uracyl degradują się w wysokich temperaturach.Natomiast adenina i guanina formują się w temperaturze zero stopni Celsjusza ,natomiast cytozyna i uracyl kształtują się w warunkach wrzenia. Co ciekawe wszystkie one muszą się zejść razem aby powstało białko. Na podstawie Nature 1995 Michael P.Robertson i Stanley L.Miller.
|
|
| |  | 1 na 1 | jad11 (18783 punktów) |
>Fakty są jednoznaczne i nie można ich podważyć.
To odważne stwierdzenie, bo wciąż twa spór i każda strona jest przekonana, że ma rację. Fakty można różnie interpretować.
>Teoria samorództwa nie ma dzisiaj racji bytu ,więc i teoria powstania życia z materii nieożywionej jest błędem którego kurczowo trzymają się dzisiaj ewolucjoniści.
Co rozumiesz przez "teorię samorództwa"? Teorię ewolucji? Bo mi bardziej "teoria samorództwa" kojarzy się z "powstaniem życia z materii nieożywionej". Warto ustalić to na początku, żeby uniknąć niepotrzebnych nieporozumień.
>Na podstawie Nature 1995 Michael P.Robertson i Stanley L.Miller.
To rozumiem. Zawsze należy podawać źródło jeśli coś się cytuje. Jeśli go nie znasz to przynajmniej powiedz wyraźnie, że to nie Twoje. Inaczej wygląda to na plagiat.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
| |  | | webmaster (moderator) | Tia.. powiedz to aldze Hemichloris antarctica, która przeżywa wielokrotne zamarzanie lub tej bakterii, powiedz to Amebom i jednokomórkowcom żyjącym przy pH 2 (kwas), powiedz to bakteriom typu Archesa, które spokojnie sobie żyją przy około 100 stopniach, powiedz to niektórym Sinicom, które spokojnie żyją w gorących źródłach, powiedz to Niesporczakom, które przeżywają 150 stopni, powiedz to Pyrolobus fumarii, który żyje przy 113 stopniach. powiedz to bakteriom arktycznym, które wykazują aktywność metaboliczną przy -39 stopniach, powiedz to wszystkim organizmom, które żyją przy kominach hydrotermalnych, jak np. temu, który przeżył 130 stopni. W pewnych warunkach, samo DNA wytrzymuje przy 90 stopniach (topi się w 95). Nie jest też prawdą, że wszystkie białka ścinają się w tej samej temperaturze (istnieją np. termostabilne polimerazy). Nukleotydy spokojnie sobie radzą w tego typu temperaturach, nawet w meteorytach znajdujemy np. uracyl i ksantynę, podobnie jak i aminokwasy. Twierdzenie, że życie nie może istnieć w ekstremalnych warunkach, jest zwyczajnie nieprawdą. Twierdzenie, że nie może w takich warunkach powstać, jest zwykłym argumentum ad ignorantiam. Czyli jak zwykle, pseudonaukowe teorie, półprawdy i antynaukowe podejście - szkoda czasu na taką mieszankę, jaką prezentujesz.
|
|
| | |  | | Ligowska (8 punktów) |
>Twierdzenie, że życie nie może istnieć w ekstremalnych warunkach, jest zwyczajnie nieprawdą. Twierdzenie, że nie może w takich warunkach powstać, jest zwykłym argumentum ad ignorantiam.
A czy ja coś takiego powiedziałam?
|
|
| Marszalik (733 punktów) | Argumenty są dość silne i rzeczywiście, jak na moje niedouczone oko, spychające ideę powstania życia z materii nieożywionej, do granic absurdu. Czy ktoś bardziej kompetentny jest w stanie odnieść się do tych twierdzeń?
|
|
 | | Ligowska (8 punktów) | >Argumenty są dość silne i rzeczywiście, jak na moje niedouczone oko, spychające ideę powstania życia z materii nieożywionej, do granic absurdu. Czy ktoś bardziej kompetentny jest w stanie odnieść się do tych twierdzeń? >
Inny cytat z książki "Jak powstało życie " Johna D.Morrisa.
"Przepaść oddzielająca życie od tego ,co nieożywione jest większa niż luka między pojedynczą komórką a człowiekiem.Chrystian de Dure laureat nagrody Nobla za badania nad złożonością komórki ujawnia rozpaczliwą sytuację w jakiej znajduje się przyrodnik ,nawet prosta cząsteczka RNA jest nadzwyczaj złożoną daleko przekraczająca twórczość człowieka.Nie mówiąc już o komórce."
Oparn w książce "The Orgin of life"str 132 przyznaje:
"Nawet najprostsze białka składające się z tysięcy atomów wodoru ,węgla, tlenu i azotu posiadające każde jedyny w swoim rodzaju projekt ,stanowi wysoko wyrafinowaną strukturę.Badający białka wiedzą ,że ukształtowanie ich przez przypadek jest tak samo beznadziejne ,jak przypadkowe ułożenie się poematu Eneida Wergiliusza z rozrzuconych wokół liter alfabetu"
|
|
|  | | webmaster (moderator) | Twierdzenia inżyniera Morrisa, młodoziemskiego kreacjonisty, mają mniej więcej taką wartość jak książki Dänikena (tylko fabuła słabsza). Nikt nie twierdzi, że wszystko działo się przez przypadek i przypadkiem, światem biochemii rządzą konkretne prawa: www.racjonalista.pl/kk.php/s,3150
|
|
| |  | | Ligowska (8 punktów) | > Twierdzenia inżyniera Morrisa, młodoziemskiego kreacjonisty, mają mniej więcej taką wartość jak książki Dänikena (tylko fabuła słabsza).> Nikt nie twierdzi, że wszystko działo się przez przypadek i przypadkiem, światem biochemii rządzą konkretne prawa: www.racjonalista.pl/kk.php/s,3150> Czy więc ty nie dostrzegasz tego faktu ,że organizmy żywe wcale nie są na tyle proste aby mogły samodzielnie powstac bez projektu i konstruktora? Prawa do których podajesz link też musiały byc przez kogoś wymyślone w pewnym celu .
|
|
| | |  | | webmaster (moderator) | >Czy więc ty nie dostrzegasz tego faktu ,że organizmy żywe wcale nie są na tyle proste aby mogły samodzielnie powstac bez projektu i konstruktora? Nie, jakoś nie widzę takiego powodu. Po prostu mocno uwierzyłaś, że wszystko co złożone musi miec konstruktora. Nauka temu przeczy. Nikt też nie twierdzi, że pierwsze zycie było tak skomplikowane jak żyjące dziś najprostsze bakterie.
>Prawa do których podajesz link też musiały byc przez kogoś wymyślone w pewnym celu . Tego nie wiesz, po prostu wierzysz w to, że wpierw musiało być coś super super skompilowanego, aby stworzyć prawa a potem bawić się w życie. Masz do takiej wiary prawo, ale nie używaj tego jako argumentu.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Marszalik (733 punktów) | >Czy więc ty nie dostrzegasz tego faktu ,że organizmy żywe wcale nie są na tyle proste aby mogły samodzielnie powstac bez projektu i konstruktora? >Prawa do których podajesz link też musiały byc przez kogoś wymyślone w pewnym celu . >
Muszę przyznać, że trochę się zawiodłem, co pewnie jest spowodowane moją dużą naiwnością. Z początku zastanawiałem się, dlaczego ten temat trafił tak szybko do "Bazgrołów". Teraz już niestety rozumiem... Jedyne co mi pozostaje to przekazać Pani Ligowskiej, że brak wystarczającej wiedzy o powstaniu życia nie oznacza jednocześnie istnienia boga, czy innych ustrojów przyczynowo-skutkowych wymykających się z widma postrzegania. Fakt zadania przeze mnie pytania odnośnie głębszej dyskusji wyszedł z założenia, że bez zadawania pytań ludzkość nie postawi ani jednego kroku w przód. Zacytowane powyżej stwierdzenie jest czystym przykładem odwodzenia ludzi od poszukiwania prawdziwej przyczyny czegokolwiek. Brzydzę się takim podejściem do świata.
|
|
3 na 3 | e.coli (338 punktów) | > Wiara w samorzutne powstanie życia sięga setek lat wstecz.Bzdura- mylisz abiogenezę z teoriami powstania życia. > W miarę rozwoju wiedzy coraz trudniej jest wyjaśnić, jak to możliwe, żeby niewiarygodnie> skomplikowane, mikroskopijne formy życia powstały przypadkowo.Dla kogoś, kto nie posiada wiedzy, rzeczywiście, jest to trudne. Ja, nie będąc fizykiem, również nie potrafię wyłożyć teorii względności Einsteina. No i minus za bezmyślne kopiowanie książki bez podania źródła... A tak swoją drogą: śmieszna ta książka. Śmieszna i pisana przez ignoranta. To tyle. I proszę, przestańcie wreszcie pieprzyć głupoty, że teoria ewolucji wyjaśnia powstanie życia na Ziemi...
|
|
| lukaszewicz (5674 punktów) |
Myślę że astronom nie powinien wypowiadać się o biochemii.
|
|
3 na 3 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | Teoria ewolucji nie wyjaśnia jak z materii nieożywionej powstały pierwsze organizmy, tylko wyjaśnia w jaki sposób życie na Ziemi doszło do bardzo zaawansowanych form. Więc cała ta pisanina (czy też kopiowanie  ) nie przeczy w żaden sposób ewolucji i nie wiem jaki miała sens  Natomiast żywe organizmy składają się z substancji, które same w sobie żywymi nie są, stąd zapewne te przypuszczenia naukowców co do powstania życia. Ale z moich źródeł wynika, że to ewolucja raczej nie jest...
|
|
 | -2 na 4 | Ligowska (8 punktów) | > Teoria ewolucji nie wyjaśnia jak z materii nieożywionej powstały pierwsze organizmy, tylko wyjaśnia w jaki sposób życie na Ziemi doszło do bardzo zaawansowanych form. Więc cała ta pisanina (czy też kopiowanie ) nie przeczy w żaden sposób ewolucji i nie wiem jaki miała sens > Natomiast żywe organizmy składają się z substancji, które same w sobie żywymi nie są, stąd zapewne te przypuszczenia naukowców co do powstania życia. Ale z moich źródeł wynika, że to ewolucja raczej nie jest...Otóż nie zgodzę się z twierdzeniem ,że "teoria ewolucji tylko wyjaśnia w jaki sposób życie na Ziemi doszło do bardzo zaawansowanych form". Dlaczego? Teoria ewolucji nie może wytłumaczyć powstawania szeregu precyzyjnych i złożonych organów takich jak: ucho, mózg, oko itp. Narządy te mogą działać tylko wtedy, gdy posiadają wszystkie części składowe. Bez odpowiedniego kompletu części składowych rozwinięta struktura jest tylko bezużytecznym balastem dla organizmu, a nie pożytecznym organem. Taka bezużyteczna struktura nie daje mu przewagi nad innymi organizmami. Wręcz przeciwnie, stanowi ona niepożądany i upośledzający ciężar. Nie istnieje powód, dla którego bezużyteczna struktura miałaby się rozwijać w procesie dziedzicznym w strukturę pożyteczną. Sam Darwin nie potrafił wytłumaczyć ewolucji wielu złożonych organów, dokonanej na drodze mutacji i naturalnej selekcji. Rostland pisze: "Nie mogę zmusić się do myślenia, że mutacje poparte naturalną selekcją mogły zbudować cały świat żywych organizmów z całą ich subtelnością i bogatym wachlarzem wartości strukturalnych, nawet gdyby odbywało się to w długim okresie czasu, jak zresztą zakłada teoria ewolucji. Trudno jest mi przekonać siebie, że oko, ucho, mózg mogły być wytworzone na tej drodze" (J. Rostland, The Orion Book of Evolution). Ewolucjonista Carter stwierdza: "Nikt nie może patrzeć na niezmiernie skomplikowaną strukturę owada czy kręgowca i wierzyć, że nasze proste teorie mogą wytłumaczyć taką ogromną złożoność" (G.S. Carter, Animal Evolution, 1954). Warto tu również wspomnieć, że istnieją zasadnicze różnice między mózgiem człowieka a mózgami zwierząt. Mózg człowieka jest do tego stopnia wyższy od mózgu zwierząt, że stanowi on coś zupełnie nowego w świecie organizmów żywych. To stwierdzenie pokrywa się doskonale z zapisem biblijnym, w którym podkreślona jest odmienność człowieka od zwierząt. creationism.org.pl/artykuly/JNurzynski
|
|
|  | | webmaster (moderator) | >Teoria ewolucji nie może wytłumaczyć powstawania szeregu precyzyjnych i złożonych organów takich jak: ucho, mózg, oko itp. OMG no jak ty masz taką wiedzę na temat biologii, to już się nie dziwię. Może zamiast czytać kreacjonistyczną propagandę, na której kreacjonistyczne guru zbijają kasę, sięgnij po jakiś podręcznik akademicki?
PS Zamiast kopiować marnej jakości opracowania, może napisz coś od siebie?
|
|
|  | 4 na 4 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Teoria ewolucji nie może wytłumaczyć powstawania szeregu precyzyjnych i złożonych organów takich jak: ucho, mózg, oko itp.
Ależ tłumaczy je doskonale.
> Narządy te mogą działać tylko wtedy, gdy posiadają wszystkie części składowe. Bez odpowiedniego kompletu części składowych rozwinięta struktura jest tylko bezużytecznym balastem dla organizmu, a nie pożytecznym organem.
Mogą.Oko bez soczewki też coś widzi,ucho bez małżowiny coś słyszy,a ludzie pozbawieni dużej części mózgu trafiają się nawet na tym forum.
>Sam Darwin nie potrafił wytłumaczyć ewolucji wielu złożonych organów,
Ale inni potrafią,
> Rostland pisze: "Nie mogę zmusić się do myślenia,
Szkoda że się jednak nie zmusił.
Ewolucjonista Carter stwierdza: "Nikt nie może patrzeć na niezmiernie skomplikowaną strukturę owada czy kręgowca i wierzyć, że nasze proste teorie mogą wytłumaczyć taką ogromną złożoność" (G.S. Carter, Animal Evolution, 1954).
"Dużo można zobaczyć ,jak się patrzy" (Miś Jogi). >Warto tu również wspomnieć, że istnieją zasadnicze różnice między mózgiem człowieka a mózgami zwierząt. Mózg człowieka jest do tego stopnia wyższy od mózgu zwierząt, że stanowi on coś zupełnie nowego w świecie organizmów żywych.
Co to znaczy że jeden mózg jest wyższy od drugiego?
|
|
|  | 3 na 3 | TyDraniu (6569 punktów) | > Teoria ewolucji nie może wytłumaczyć powstawania szeregu precyzyjnych i złożonych organów takich jak: ucho, mózg, oko itp. Narządy te mogą działać tylko wtedy, gdy posiadają wszystkie części składowe.O nie! Teraz to już przegięłaś pałę  . Ta argumentacja została już setki razy obalona, a jeszcze znajdują się ludzie, którzy ją bezmyślnie kopiują. Polecam 3 część wykładu "Dorastać we wszechświecie" pl.youtube(*)xilCSwxzc&feature=channel_page
|
|
1 na 1 Jacek Cieslicki (1555 punktów) (zablokowany) |
> Jakie jest prawdopodobieństwo przypadkowego powstania tych protein? > Wynosi ono 1 do 1040 000! "Jest to prawdopodobieństwo tak krańcowo małe", przyznaje >Hoyle, "że takie zdarzenie byłoby nie do pomyślenia nawet wówczas, gdyby cały wszechświat >składał się tylko z bulionu pierwotnego". Następnie dodaje: "Choćby nawet czyjeś >przekonanie lub wykształcenie pozwalało mu bez uprzedzeń przychylić się do poglądu, że życie >powstało na Ziemi [samorzutnie], to ten prosty rachunek całkowicie przekreśla taką koncepcję.
Byłem już tak bliski powrotu do Pana Boga, gdy Twoje wyliczenie wykazało mi Jego absurdalność: jeżeli nawet wypełnienie całego wszechświata "bulionem aminokwasowym" nie zapewni powstania chociaż jednej cząsteczki białka, to czym nalezy wypełnić cały wszechświat aby powstał chociaż jeden Pan Bóg? Oparami opium?
Ja jestem chemikiem-organikiem, a przy tym rusofilem-antybolszewikiem, więc bez większego namysłu 50 lat temu odrzuciłem teorię Oparina o powyższym bulionie - ale gdy póżniej dowiedziałem się, że do dzisiaj występują w przyrodzie "plazmidy/plazmoidy" (nie wiem jak to poprawnie nazwać), najpierwotniejsze "bakterie", pozbawione błony komórkowej, to zmieniłem zdanie...
Pozdrawiam ********* Goje wszystkich krajów, łączmy się!
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|