 |
Wieczność - "nieskończona ilość prób". Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-06-2011 12:33 | Kasza (396 punktów) | Wieczność - "nieskończona ilość prób".
1 na 1 | Mając do dyspozycji nieskończoną ilość prób, wydarzy się wszystko co może się wydarzyć. Mogło się się zdarzyć, że zaistniejemy, więc istniejemy. Wynika z tego, że może się zdarzyć nasze ponowne istnienie, czy tak ? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >Mając do dyspozycji nieskończoną ilość prób, wydarzy się wszystko co może się wydarzyć. Mogło się >się zdarzyć, że zaistniejemy, więc istniejemy. Wynika z tego, że może się zdarzyć nasze ponowne >istnienie, czy tak ? W jakim sensie? W sensie, przypadkowego spotkania wszystkich alleli oraz zdarzeń środowiskowych (w tym w czasie życia płodowego), co doprowadzi do istnienia osoby o tych samych cechach, chociaż niezależnej i "osobnej"? Czy też w sensie odtworzenia Twojej świadomości? Pierwsze jest skrajnie nieprawdopodobne, chociaż nie wykluczone. Coś jak wygrywanie 6 w totku przez cały rok, co niedzielę. Drugie w oparciu o "naturalne" rozmnażanie - niemożliwe.
|
|
 | | Kasza (396 punktów) | Myślałem raczej o innych Wszechświatach, byłych przed czy po naszym.
|
|
|  | | Ania... (14138 punktów) | >Myślałem raczej o innych Wszechświatach, byłych przed czy po naszym. Zakładając nieskończoność, niczego nie da się wykluczyć. Są prowadzone rozważania na temat cyklicznych przemian Wszechświata.
|
|
5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Mając do dyspozycji nieskończoną ilość prób, wydarzy się wszystko co może się wydarzyć.
I to nieskończoną ilość razy.
>Mogło się zdarzyć, że zaistniejemy, więc istniejemy. Wynika z tego, że może się zdarzyć nasze ponowne >istnienie, czy tak ?
Musi. Nieskończoność jest nieskończoność.
Uważam, że w ciągu tego roku za mało modliliśmy się za tych nagle wezwanych przed Boży tron. (abp. Józef Michalik o katastrofie smoleńskiej)
|
|
4 na 4 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Tylko jeśli próbami kieruje określony mechanizm. Przecież może być: 1. w kółko to samo 2. zawsze co innego 3. losowość po całości, z możliwością powtórzeń 4. losowość w pewnym obrębie możliwych scenariuszy, a reszta nierealizowana 5. część realizowana z "klucza", część losowo z całości lub określonego podzbioru
Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu.
|
|
| taurus (707 punktów) | > Wynika z tego, że może się zdarzyć nasze ponowne istnienie, czy tak ? Nie wynika. Nieskończona ilość prób na (potencjalnie) nieskończonej ilości elementów jest tylko nieskończoną permutacją tych elementów - w tym przypadku ludzkich istnień. Musiałbyś założyć, że jest to raczej nieskończona kombinacja z powtórzeniami, ale wówczas wpadasz w pętlę - powtórzenie Twojego istnienia zostaje zawarte w założeniach funkcjonowania samej przestrzeni prób, jest więc zarówno skutkiem, jak i przyczyną. Nie wiem, czy to by Ci pomogło.
|
|
1 na 1 | Appenzeller (3118 punktów) | >Mając do dyspozycji nieskończoną ilość prób, wydarzy się wszystko co może się wydarzyć. Liczbę, nie ilość, jeśli można prosić.
Przychodzi mi do głowy "Dzień świstaka" - bardzo lubię ten film, nie po hollywoodzku głęboki. No i naturalnie 12 małp walących w klawisze maszyn do pisania celem wygenerowania po dłuższym (zdecydowanie dłuższym) czasie Encyclopaedia Britannica.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
| Hodża (11172 punktów) | > Mając do dyspozycji nieskończoną ilość prób, wydarzy się wszystko co może się wydarzyć. Mogło się> się zdarzyć, że zaistniejemy, więc istniejemy. Wynika z tego, że może się zdarzyć nasze ponowne> istnienie, czy tak ?To dotyczy problemu czasu. Ja uważam, ale nikogo do tego nie chcę przekonywać, że czas jest złudzeniem i "tło" jest pozbawione atrybutu czasowości. Pojęcie nieskończoności posiada pewne pułapki. Weź na przykład zbiór liczb wymiernych na odcinku [0;1]. Jest ich niewątpliwie dużo, nieskończenie wiele. Ale ta nieskończoność jest niewyobrażalnie wręcz mniejsza od nieskończoności zbioru wszystkich, nie tylko wymiernych punktów tego odcinka. Wybierz losowo jakiś punkt na tym odcinku. Jak Ci się wydaje, jakie jest prawdopodobieństwo tego, że wybrana liczba jest wymierna? Otóż, co może intuicyjnie jest trudne do przyjęcia, prawdopodobieństwo tego zdarzenia - pomimo tego, że te liczby są przecież upakowane tak gęsto, że miedzy każdymi dwoma liczbami wymiernymi znajduje się trzecia liczba wymierna - wynosi zero. Czyli, że od strony prawdopodobieństwa niczego pewnego nie oczekujmy 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| astrotaurus (12445 punktów) | > Mając do dyspozycji nieskończoną ilość prób, wydarzy się wszystko co może się wydarzyć. Mogło się zdarzyć, że zaistniejemy, więc istniejemy. Wynika z tego, że może się zdarzyć nasze ponowne istnienie, czy tak ?Hmmmm, należałoby wziąć pod uwagę, że możliwa jest nieskończona liczba różnych istnień - wtedy szansa na powtórkę ciągle taka sobie.... > Pojęcie nieskończoności posiada pewne pułapki. Weź na przykład zbiór liczb wymiernych na odcinku [0;1]. Jest ich niewątpliwie dużo, nieskończenie wiele. Ale ta nieskończoność jest niewyobrażalnie wręcz mniejsza od nieskończoności zbioru wszystkich, nie tylko wymiernych punktów tego odcinka.Oj, nie bądź taki detalista! Trochę różna siła nieskończoności to nie taka znowu niewyobażalność. 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
1 na 1 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | > Wynika z tego, że może się zdarzyć nasze ponowne istnienie, czy tak ? -Obawiam się tylko, że wtedy nie będziemy mieli pojęcia o poprzednim, istnieniu..teraz, czyli w sumie to nie będziemy MY. Nie da rady !
"Religia jest dla ludzi bez rozumu" - Józef Piłsudski
|
|
2 na 2 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Wynika z tego, że może się zdarzyć nasze ponowne istnienie, czy tak ?
Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy. Z tej przyczyny zrodziliśmy się bez wprawy i pomrzemy bez rutyny.
Choćbyśmy uczniami byli najtępszymi w szkole świata, nie będziemy repetować żadnej zimy ani lata.
Żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch podobnych nocy, dwóch tych samych pocałunków, dwóch jednakich spojrzeń w oczy.
Wczoraj, kiedy twoje imię ktoś wymówił przy mnie głośno, tak mi było, jakby róża przez otwarte wpadła okno.
Dziś, kiedy jesteśmy razem, odwróciłam twarz ku ścianie. Róża? Jak wygląda róża? Czy to kwiat? A może kamień?
Czemu ty się, zła godzino, z niepotrzebnym mieszasz lękiem? Jesteś - a więc musisz minąć. Miniesz - a więc to jest piękne.
Uśmiechnięci, współobjęci spróbujemy szukać zgody, choć różnimy się od siebie jak dwie krople czystej wody.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
|
|
| Rigoletto (3891 punktów) | > Mając do dyspozycji nieskończoną ilość prób, wydarzy się wszystko co może się wydarzyć. Mogło się> się zdarzyć, że zaistniejemy, więc istniejemy. Wynika z tego, że może się zdarzyć nasze ponowne> istnienie, czy tak ?Oczywiście. Mało tego. Wyobraź sobie, że w nieskończonej ilości wszechświatów właśnie jesz kolację przy świecach z Angeliną Jolie, z kolei w innej nieskończonej ilości wszechświatów jesz kolację z Bradem Pitem.
|
|
 | | Lodowy (1486 punktów) | > Oczywiście. Mało tego. Wyobraź sobie, że w nieskończonej ilości wszechświatów właśnie jesz kolację przy świecach z Angeliną Jolie, z kolei w innej nieskończonej ilości wszechświatów jesz kolację z Bradem Pitem.  Gdyby ktoś chciał się zamienić to odddam kolację z Bradem Pitem za kolację z Angeliną Jolie.
|
|
 | | Kasza (396 punktów) | O Jezusicku!!! Całe życie o tym marzyłem, a tu się okazuje, że się spełni... ale w innym życiu, ach ta przewrotność losu !
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >wydarzy się wszystko co może się wydarzyć.
To, co się wydarzy, zależy od sensu terminu może. Rozpatrz możliwość logiczną, fizyczną (relacje między nimi), inną. Na ogół logiki modalne odrzucają tezę, że to, co możliwe, jest konieczne (stanie się rzeczywiste). Myślę, że rzeczywistość nie jest realizacją wydumanych przez nas możliwości. Jak nadać nieskończoności (np.fizycznej) empiryczny sens? Lepiej zrobimy idąc od rzeczywistości do rzeczywistości (konstrukcja), a nie od możliwości do realności (realizacja ideału).
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| waligóra (961 punktów) | > Wynika z tego, że może się zdarzyć nasze ponowne istnienie, czy tak ?Przy daleko idących idealizacjach modelu cyklicznego Wszechświata jest to byc może nawet i prawdopodobne. Ale nawet w takich modelach z racji samych zasad rządzących światem szansa, że dane i konkretne "życie" powtórzy się drugi raz jest zerowa. ( zbyt duzo zmiennych warunkujących taki stan ). Ponadto wystarczy prosty model aby cały twój wywód był nieuzasadniony : Wyobraźmy sobie Wszechświat cykliczny o danych ( warunkach ) początkowych wybieranych losowo z pewnego zbioru liczb rzeczywistych - szansa, że akurat zostaną powtórzone drugi raz te same warunki (co jest z kolei warunkiem "powtórzenia" danego życia ) poczatkowe są prawie, że zerowe. Albo : Wyobraźmy sobie Wszechświat cykliczny w których warunki początkowe zmieniają się kolejno bez możliwości powrotu do warunków już raz wykorzystanych. W przypadku akceptacji silnej zasady antropicznej, życie takie jakie znamy nie powtórzy się już nigdy, zatem żegnaj na zawsze  .
|
|
 | | Jajcenty (82 punktów) | > Ponadto wystarczy prosty model aby cały twój wywód był nieuzasadniony :> Wyobraźmy sobie Wszechświat cykliczny o danych ( warunkach ) początkowych wybieranych losowo z pewnego zbioru liczb rzeczywistych - szansa, że akurat zostaną powtórzone drugi raz te same warunki (co jest z kolei warunkiem "powtórzenia" danego życia ) poczatkowe są prawie, że zerowe.Okey. Spróbujmy pobić Cię Twoją bronią  Prawdopbodobieństwo nie wylosowania jednego konkretnego Wszechświata w n próbach to: P=(1-p) n gdzie p - jest "prawie, że zerowe" jak widać jest bliskie jedności co potwierdza postulat "wszechświat jest mało prawdopodobny" (wzięte od Bernouliego (n po 0) * p 0 * (1-p) n) Interesuje nas prawdopodobieństwo (Pp) zdarzenia przeciwnego: co najmniej raz Wszechświat się zdarzy: Pp = 1 - (1-p) n przy liczbie prób (n) zmierzającej do nieskończoności, prawdopodobieństwo (Pp) zmierza do jedności ergo: powtórzą się na pewno i to nie raz jak już napisano
|
|
|  | | waligóra (961 punktów) | >Prawdopbodobieństwo nie wylosowania jednego konkretnego Wszechświata w n próbach to: >P=(1-p)n gdzie p - jest "prawie, że zerowe" jak widać jest bliskie jedności co potwierdza >postulat "wszechświat jest mało prawdopodobny"
Mam wrażenie, że taki rachunek niczego nie potwierdza, bowiem wzór jest wzięty z "sufitu". Jeśli już, to należałoby określic pewne "ramy" w których będziemy liczyli prawdopodobieństwo. Niech dany (konkretny - nasz ) Wszechświat będzie określony przez liczbę rzeczywistą n cyfrową. Oznaczmy ją przez W - zatem będzie to liczba wymierna i dla uproszczenia możemy ją znormalizowac do odcinka ( 0, 1 ) ) Możemt teraz mówic o prawdopodobieństwie, w szczegolności o prawdopodobieństwie wylosowania w m -tej próbie liczby W ( przyjmijmy klasyczną definicje ) : P(W) = | m/ilośc liczb n-cyfrowych zawartych w zbiorze (0, 1) ; np. postaci 0,1 ; 0,2 ; 0,3 ... , 0,9 |
Dla m dążącego do nieskończoności i n skończonego, P dąży do jeden - czyli istotnie Dany Wszechświat powtórzy sie dowolną ilośc razy, jeśli jednak w tym przypadku również n będzie dążyło do nieskończoności ( tj. będziemy losowali liczby postaci 0,nnn....... ) prawdopodobieństwo staje się nieokreślone ( pomijam problem stosowania akurat tutaj klasycznej definicji prawdopodobieństwa ), zatem może zdarzyc sie, że P dąży do zera, zatem dany Wszechświat nie pojawi się już nigdy.
|
|
| |  | | Jajcenty (82 punktów) | > Mam wrażenie, że taki rachunek niczego nie potwierdza, bowiem wzór jest wzięty z "sufitu".Rozkład Bernouliego z sufitu? Jestem prawie pewien, że nie popełniłem błędu. Opisywałem szansę zero sukcesów w n próbach. > [...] zatem może zdarzyc sie, że P dąży do zera, zatem dany Wszechświat nie pojawi się już nigdy.Jeśli zmieniasz warunki zadania i utożsamiasz szansę realizacji konkretnego Wszechświata z prawdopodobieństwem wylosowania konkretnej liczby z przedziału (0;1) to należy użyć "prawdopobieństwo jest zerowe" Zauważyłem interesujące konsekwencje różnicy między "prawie zero" a "zero" i dlatego chwyciłem Cię za słówko "prawie"
|
|
| | |  | | waligóra (961 punktów) | >Zauważyłem interesujące konsekwencje różnicy między "prawie zero" a "zero" i dlatego chwyciłem Cię za >słówko "prawie" Słówko "prawie" wzieło się stąd, że przyjąłem dla Wszechświata iż n będzie raczej liczbą wymierną - z bardzo, bardzo dużą ilością cyfr, ale jednak wymierną. No teraz możemy sobie pogdybać - zero, czy prawie zero, a może jeden. Ogólnie takie dywagacje, oczywiście nie mają sensu, do póki nie będziemy w stanie podac odpowiedniego modelu Wszechświata cyklicznego, no bo dowolności lub ograniczeń może byc wiele, a spekulacji jeszcze więcej. Jak narazie wiemy niewiele - Wszechświat ( obserwowany ) jest płaski, powstał ileś lat temu z ekspandującej fazy supergęstej, a obecnie rozszerza się coraz szybciej. To troszkę mało aby snuc spekulacje czy skurczy sie ponownie i "wybuchnie" nastepny raz, tj. czy nasz Wszechświat jest cykliczny.
|
|
| | | |  | | Jajcenty (82 punktów) | > Słówko "prawie" wzieło się stąd, że przyjąłem dla Wszechświata iż n będzie raczej liczbą wymierną - z bardzo, bardzo dużą ilością cyfr, ale jednak wymierną. No teraz możemy sobie pogdybać - zero, czy prawie zero, a może jeden.Przyznam, że jestem zgubiony i nie rozumiem. Prawdopodobieństwo wylosowania liczby wymiernej to "dokładnie zero" Nie mogłeś powiedzieć "prawie zero" jeśli zakładałeś, że stworzenie Wszechświata to jak wylosowanie liczby wymiernej. Prawie zero oznacza, że istnieje skończona przestrzeń zdarzeń albo pewne stany są dozwolone lub zakazane np, suma cyfr numeru Wszechświata jest podzielna przez 666  Nie ma gdybania. Jeśli wiążesz prawdopodobieństwo konkretnego Wszechświata z prawdopodobieństwem wylosowania konkretnej liczby wymiernej to konkretny Wszechświat ma szansę zero i szansę na powtórzenie też zero. W przeciwnym wypadku, przy prawdopodbieństwie prawie zero, dostajemy Dzień Świstaka. > Ogólnie takie dywagacje, oczywiście nie mają sensu, do póki nie będziemy w stanie podac odpowiedniego modelu Wszechświata cyklicznego, no bo dowolności lub ograniczeń może byc wiele, a spekulacji jeszcze więcej.Nie mogę się z tym zgodzić. Nie potrzebujemy parametrów modelu. Mamy naoczny dowód, że nasz Wszechświat jest możliwy. Z Big Bang-u możemy też wnosić, że powstał. Jedyne co potrzeba, to dowodu na nieskończoną cykliczność. Fizycy! Sprężajcie się!
|
|
| | | | |  | | waligóra (961 punktów) | > Przyznam, że jestem zgubiony i nie rozumiem.No to dokładnie tak jak ja  Całe zamieszanie bierze się po prostu z braku konkretnego modelu, mając na względzie bardzo nie jasną sytuacje co do konkretnego wyboru liczby można spekulowac, np. można byłoby przyjąc, że jest to liczba wymierna z pewnego przdziału otwartego tj. powiedzmy, że nasz Wszechświat nie ma określonej liczby a charakteryzuje go pewien odcinek osi liczbowej. Generalie dla liczby wymiernej i nieskończonej liczby prób prawdopodobieństwo będzie bliskie jedności ( albo po prostu jeden ), dla liczby rzeczywistej prawdopodobieństwo będzie nieokreślone ( lub równe zero ) > Nie mogę się z tym zgodzić. Nie potrzebujemy parametrów modelu. Mamy naoczny dowód, że nasz Wszechświat >jest możliwy. ... Jedyne co potrzeba, to dowodu na nieskończoną cykliczność.Nik nie twierdził, że jest niemożliwy ( logicznym jest że mogą istnieć tylko takie Wszechświaty, które sa możliwe ), a jedynie, że może sie więcej nie powtórzyc, ale aby to wiedzieć trzeba dysponować konkretnym modelem, który powiedziałby nam jakie mamy możliwości wyboru i jaka jest możliwa przyszłośc Wszechświata. Bez tego, jak staram się przekonac, można budowac wiele teorii, łącznie z teorią jednorazowego Wszechświata. Osobiście taka teoria mi sie nie podoba, ale nie dopóki nie mamy powodu, aby ją wyluczyc musimy ją chociaż przyjąc do wiadomości.
|
|
| Dzbaniewicz (124 punktów) | Kiedyś bardzo się tego bałem ! Jeszcze raz los ma mnie rzucić nie wiadomo gdzie i do jakiej rzeczywistości ? Myślałem tak samo, jak Ty, że to tylko powtórzenie kombinacji genów, które przecież w nieskończonym czasie musi się powtórzyć ! Obecnie nieco skorygowałem myślenie w tym kierunku.Doświadczenie wskazuje na wszechobecność ewolucji. Ewoluuje każdy aspekt rzeczywistości a zatem i geny. Skoro świadomość mojego ja wynika z konkretnej kombinacji genów a ta z kolei zależy, jak wszystko na to wskazuje, od warunków otoczenia, które podlegają zmianom (ewolucji), to z ulgą muszę powiedzieć, że chyba już istota o mojej świadomości "ja" już się nie pojawi. Oby moje przewidywania były prawdziwe ! Pozdrówka !
>Mając do dyspozycji nieskończoną ilość prób, wydarzy się wszystko co może się wydarzyć. Mogło się >się zdarzyć, że zaistniejemy, więc istniejemy. Wynika z tego, że może się zdarzyć nasze ponowne >istnienie, czy tak ?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|