Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ukryte znaczenie krucyfiksu

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
22-06-2011 18:44Hodża (11172 punktów)Ukryte znaczenie krucyfiksu
Ocena 3 na 3
Czym jest krucyfiks, nie trzeba nikomu tłumaczyć. Chciałbym w tym wątku postawić hipotezę, na której poparcie mam świadectwa historyczne dotyczące roli kary przez ukrzyżowanie w zarządzaniu Imperium Romanum.

Moim zdaniem, wizerunek Chrystusa przybitego do krzyża nie przedstawia nic więcej ponad to, co widać. Głoszenie przez duchownych a zwłaszcza teologów, których intelekt prostytuuje się w objęciach potężnej bądź co bądź organizacji wyznaniowej, jaką jest Kościół Rzymski, że jest to "znak miłości i odkupienia" nie jest niczym innym, jak tylko nazywaniem białego czarnym i vice versa. Stąd możemy domniemywać, że ukryty przekaz towarzyszący temu wizerunkowi jest taki:

Skoro samego Boga pod ludzką postacią taki los był spotkał, to ty, człowiecze, pamiętaj, że tym bardziej ciebie, grzesznego, niedoskonałego i niemądrego to może spotkać ze strony władzy, która zawsze pochodzi od Boga.

To znaczy, że istotą funkcjonowania Kościoła, nie skutkiem ubocznym, jak by to niektórzy chcieli, ale właśnie samym sednem, ukrytym jądrem jego egzystencji jest socjotechnika kształtująca ludzkie umysły w poddaństwu władzy - i w tej roli kościół (nie tylko rzymski, ale wszystkie kościoły chrześcijańskie, łącznie z cerkwią prawosławną za Stalina) zawsze był naturalnym dopełnieniem każdej władzy - będąc jednocześnie jej nominalną opozycją (co - w zależności od aktualnej konfiguracji politycznej było mniej lub bardziej zgodne ze stanem rzeczywistym).

Dlatego twierdzę, że Kościół Rzymskokatolicki propaguje kult śmierci w służbie władzy świeckiej. Bez kary śmierci Kościół jest wykastrowany, bezpłodny i bezsilny.
Alleluja!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

finerbijk (17282 punktów)
>Dlatego twierdzę, że Kościół Rzymskokatolicki propaguje kult śmierci w służbie władzy świeckiej.
>Bez kary śmierci Kościół jest wykastrowany, bezpłodny i bezsilny.
Ale w Polsce (i całej Unii) nie ma kary śmierci, to dlaczego kościół tutaj ma się tak dobrze?

>Alleluja!
i do przodu!
Hodża (11172 punktów)
>>Dlatego twierdzę, że Kościół Rzymskokatolicki propaguje kult śmierci w służbie władzy świeckiej.
>>Bez kary śmierci Kościół jest wykastrowany, bezpłodny i bezsilny.
>Ale w Polsce (i całej Unii) nie ma kary śmierci, to dlaczego kościół tutaj ma się tak dobrze?

Już nie tak dobrze, wiotczeje wraz z coraz słabszymi statystykami. Ale - wracając do zasadniczego wątku, tej hipotezy, to jest chyba dająca się zmierzyć statystycznie korelacja między religijnością (w sensie aktywnego uczestnictwa w obrządku) a poparciem dla kary śmierci. Jeśli nie ma takich badań, byłoby wielce interesujące ich przeprowadzenie. Nawet, jeśliby wynik przeczył tezie tego wątku, dobrze by to mieć sprawdzone - a ja wtedy pokornie przyznałbym, że nie mam racji.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
22-06-2011 19:33 
 0 na 4
jasenka (1863 punktów)
> Ale - wracając do zasadniczego wątku, tej hipotezy, to jest chyba dająca się zmierzyć statystycznie korelacja między religijnością (w sensie aktywnego uczestnictwa w obrządku) a poparciem dla kary śmierci. Jeśli nie ma takich badań, byłoby wielce interesujące ich przeprowadzenie.

"Wśród badanych praktykujących religijnie kilka razy w tygodniu - niemal połowa (48%) to zwolennicy kary śmierci, a 39% jej przeciwnicy. Wśród osób niepraktykujących zdecydowana większość 83% odpowiada się za karą śmierci, a zaledwie 10% przeciw".
Sondaż co prawda kilka lat temu był robiony, ale zawsze jakieś pojęcie:
www.karasmierci.info.pl/sondaze_polska.htm
Hodża (11172 punktów)
> > Ale - wracając do zasadniczego wątku, tej hipotezy, to jest chyba dająca się zmierzyć statystycznie korelacja między religijnością (w sensie aktywnego uczestnictwa w obrządku) a poparciem dla kary śmierci. Jeśli nie ma takich badań, byłoby wielce interesujące ich przeprowadzenie.
>"Wśród badanych praktykujących religijnie kilka razy w tygodniu - niemal połowa (48%) to zwolennicy kary śmierci, a 39% jej przeciwnicy. Wśród osób niepraktykujących zdecydowana większość 83% odpowiada się za karą śmierci, a zaledwie 10% przeciw".
>Sondaż co prawda kilka lat temu był robiony, ale zawsze jakieś pojęcie:
>www.karasmierci.info.pl/sondaze_polska.htm

Wiesz co, ja tu chciałem poważnie porozmawiać o temacie, a nie robić agitkę UPR-u. Wiem, że sondaż przeprowadzał CBOS, ale jak były sformułowane pytania, na jak wybranej próbie przeprowadzono sondaż i - przede wszystkim, czy obydwa pytania były zadawane temu samemu respondentowi? Jeśli tak, gwarantuję, że można je wyrzucić do kosza.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
finerbijk (17282 punktów)
> korelacja między religijnością (w sensie aktywnego uczestnictwa w obrządku) a poparciem dla kary śmierci.
Kara śmierci jest elementem przekonań konserwatywnych i pewnie jest częściej popierana przez osoby o takich poglądach, co wiąże się też ze stosunkiem do religii. Ale moim zdaniem to za mało, aby powiedzieć, że to kościół kształtuje ludzi na jej zwolenników. Propaguje on co prawda "kult śmierci", ale obecnie zupełnie nie w tym kierunku.

Jeśli kościół nie robi tego oficjalnie w sposób widoczny, to zostają jakieś podprogowe przekazy z wykorzystaniem tego krucafiksa, jak piszesz, czy innych treści, kodowane w podświadomości wiernych i fiki-miki mamy katole-zombiki. O to ci chodzi?
Hodża (11172 punktów)
>> korelacja między religijnością (w sensie aktywnego uczestnictwa w obrządku) a poparciem dla kary śmierci.
>Kara śmierci jest elementem przekonań konserwatywnych i pewnie jest częściej popierana przez osoby o takich poglądach, co wiąże się też ze stosunkiem do religii.

Właśnie na tym spostrzeżeniu opierałem swoje podejrzenie, że - generalnie, w skali świata, światopogląd religijny jednak wiąże się z bardziej restrykcyjnym podejściem do kar w ogóle, kary śmierci w szczególe. Pomińmy islam, bo wiadomo. Ale USA dają dobre podstawy do tak sformułowanego wiązania siły przekonań religijnych z poparciem dla kary smierci - generalnie, republikanie, skupiający wyborców właśnie religijno-konserwatywnych również są zwolennikami tej kary.

>Ale moim zdaniem to za mało, aby powiedzieć, że to kościół kształtuje ludzi na jej zwolenników. Propaguje on co prawda "kult śmierci", ale obecnie zupełnie nie w tym kierunku.

Kiedyś też tak myślałem. Trzeciego dnia... zwiedzania kościołów Wiednia stwierdziłem, że te obrazy muszą jednak kształtować świadomość, zwłaszcza każdego dziecka zanurzonego w przestrzeń takiej sztuki. Jakoś wtedy wydało mi się bardziej zrozumiałe to, co jeden Austriak wygadywał, malował i pisał. Ja jestem osobnikiem bardzo wrażliwym na sztukę, więc - zaznaczając to jako pewną metaforę nieodpowiednią dla racjonalisty - interpretuję "emanacje" płynące z "kolumn zarazy" stojących w większości austriackich miast.

>Jeśli kościół nie robi tego oficjalnie w sposób widoczny, to zostają jakieś podprogowe przekazy z wykorzystaniem tego krucafiksa, jak piszesz, czy innych treści, kodowane w podświadomości wiernych i fiki-miki mamy katole-zombiki. O to ci chodzi?

Chciałem nawet użyć zwrotu "przekaz podprogowy", ale tu mamy do czynienia z jawnym przedstawieniem sprawy. Natomiast ubieranie krucyfiksu w całą tę słowną pseudo-mistyczną parafilozoficzną bablaninę uważam za absolutne mistrzostwo świata w zakłamywaniu rzeczywistości i niszczeniu rozumu po prostu. Fiki-miki - też to można tak nazwać, ha,ha,ha.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
finerbijk (17282 punktów)
>Właśnie na tym spostrzeżeniu opierałem swoje podejrzenie, że - generalnie, w skali świata, światopogląd religijny jednak wiąże się z bardziej restrykcyjnym podejściem do kar w ogóle, kary śmierci w szczególe.
Myślę, że przykłady sowiecki, maoistowski, koreański, khmerowski i inne czerwone raczej każą się poważnie zastanowić nad słusznością takiego twierdzenia.

>Jakoś wtedy wydało mi się bardziej zrozumiałe to, co jeden Austriak wygadywał, malował i pisał.
Masz na myśli pewnie Oskara Kokoschka. No cóż, a Stalin się uczył w seminarium i już mamy teorię, że religia rodzi największych zbrodniarzy? Nie szukajmy wszędzie upiorów, bo w końcu zaczną nami miotać jak sam diabeł, jak to mówi ks. Natanek.

>Natomiast ubieranie krucyfiksu w całą tę słowną pseudo-mistyczną parafilozoficzną bablaninę uważam za absolutne mistrzostwo świata w zakłamywaniu rzeczywistości i niszczeniu rozumu po prostu.
Dla mnie to danobraunizacja historii. Krucyfiks wymyślono w czasach kiedy manipulacja była wiele prostsza, niż dzisiaj - batog i żelazo to były środki tyleż proste, co skuteczne. Doszukiwanie się na każdej parafii ukrytych przekazów i produkcji mandżurskich kandydatów może być zajęciem ciekawym, ale obawiam się, że prawda nie jest, aż tak mroczna i tajemnicza.
Hodża (11172 punktów)
>Doszukiwanie się na każdej parafii ukrytych przekazów i produkcji mandżurskich kandydatów może być zajęciem ciekawym, ale obawiam się, że prawda nie jest, aż tak mroczna i tajemnicza.

Właśnie że przekaz nie jest ukryty, jest prosty, jak konstrukcja krzyża. Bach, bach - jeśli ktoś widział księdza dobrodzieja przy szubienicy, to siłą rzeczy kojarzy to z władzą i ma wobec niego respekt, jak wobec władzy.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
finerbijk (17282 punktów)
>Właśnie że przekaz nie jest ukryty, jest prosty, jak konstrukcja krzyża. Bach, bach - jeśli ktoś widział księdza dobrodzieja przy szubienicy, to siłą rzeczy kojarzy to z władzą i ma wobec niego respekt, jak wobec władzy.
Naciągane moim zdaniem. Krzyż już dawno się nikomu nie kojarzy z jego pierwotnym przeznaczeniem, czyli umacnianiem władzy ziemskiej.
Anna Salman (16360 punktów)
>istotą funkcjonowania Kościoła, nie skutkiem ubocznym, jak by to niektórzy chcieli,
>ale właśnie samym sednem, ukrytym jądrem jego egzystencji jest socjotechnika kształtująca ludzkie
>umysły w poddaństwu władzy - i w tej roli kościół (nie tylko rzymski, ale wszystkie kościoły
>chrześcijańskie, łącznie z cerkwią prawosławną za Stalina) zawsze był naturalnym dopełnieniem każdej
>władzy - będąc jednocześnie jej nominalną opozycją (co - w zależności od aktualnej konfiguracji
>politycznej było mniej lub bardziej zgodne ze stanem rzeczywistym).
Nie tylko kościoły chrześcijańskie - wszystkie systemy religijne powstawały w celu organizacji porządku społecznego.
>Dlatego twierdzę, że Kościół Rzymskokatolicki propaguje kult śmierci w służbie władzy świeckiej.
Na odwrót - to władza świecka podlega kościołowi. Kult śmierci natomiast jest znacznie starszy od krk.
>Bez kary śmierci Kościół jest wykastrowany, bezpłodny i bezsilny.
Zbyt daleko posunięty wniosek. Krk ma wystarczająco mocne zaplecze materialne i polityczne, aby utrzymać władzę bez istnienia kary śmierci. Od dawna zresztą nie ma narzędzi do jej wykonywania. Nawet, gdy trwał pozornie w niebycie (1868r - 1922r - jeżeli pomyliłam daty to przepraszam, nie chce mi się sprawdzać) bez głowy państwa bardzo skutecznie sprawował "rząd dusz", przy użyciu socjotechnik i innych psychomanipulacji. Właściwie to wówczas był najskuteczniejszy ideologicznie.
Hodża (11172 punktów)
>>Dlatego twierdzę, że Kościół Rzymskokatolicki propaguje kult śmierci w służbie władzy świeckiej.
>Na odwrót - to władza świecka podlega kościołowi.

Nie piszę, że Kościół służy władzy świeckiej, tylko, że kult śmierci służy władzy świeckiej. To różnica.

>Kult śmierci natomiast jest znacznie starszy od krk.

Tak, jak , dajmy na to, pojęcie Boga, Biblia, kapłaństwo, i tysiąc innych rzeczy.

>>Bez kary śmierci Kościół jest wykastrowany, bezpłodny i bezsilny.
>Zbyt daleko posunięty wniosek. Krk ma wystarczająco mocne zaplecze materialne i polityczne, aby utrzymać władzę bez istnienia kary śmierci. Od dawna zresztą nie ma narzędzi do jej wykonywania. Nawet, gdy trwał pozornie w niebycie (1868r - 1922r - jeżeli pomyliłam daty to przepraszam, nie chce mi się sprawdzać) bez głowy państwa bardzo skutecznie sprawował "rząd dusz", przy użyciu socjotechnik i innych psychomanipulacji. Właściwie to wówczas był najskuteczniejszy ideologicznie.

Nie zrozumieliśmy się. Kościół sankcjonował karę śmierci nie występując przeciwko niej i wysyłając kapłanów na asystę podczas egzekucji. Nie twierdzę, że to miało powodować dodatkowe udręczenie skazańca (chociaż często oni ostentacyjnie odrzucali posługę kapłańską i częstowali ich wyzwiskami, no, ale wiadomo, kryminaliści i socjopaci to byli), ba, z zasady miało to dodawać otuchy wobec perspektywy rychłego spotkania z Bogiem i było poniekąd aktem miłosierdzia. Rzecz w tym, że Kościół, mając doskonałą wiedzę "z pierwszej ręki", jak zwykle wygląda przeprowadzanie egzekucji, jak ludziom nogi odmawiają posłuszeństwa i są wleczeni na szafot, gdzie oddają mocz i kał z przerażenia, co dokonuje się na oczach ciekawej gawiedzi, jakie potworne cierpienia temu towarzyszą w sensie psychicznym, nigdy nie podjął żadnych wysiłków w celu choćby ograniczenia jej stosowania, a wręcz aprobował jako podstawę porządku społecznego. Dopiero świeckie ruchy praw człowieka doprowadziły do likwidacji kary śmierci w większości cywilizowanych krajów świata. I dopiero pod pręgierzem opinii publicznej i tych świeckich ruchów "nasz" papież opowiedział się przeciwko tej karze. Dobre i to, choć jasno pokazuje, że ducha w tym żadnego nie ma.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
22-06-2011 22:48 
 Ocena 7 na 7
Anna Salman (16360 punktów)
>Nie piszę, że Kościół służy władzy świeckiej, tylko, że kult śmierci służy władzy świeckiej. To różnica.
>Nie zrozumieliśmy się.
Bo mi dzisiaj intelekt siada z racji trudnej i wymagającej lektury, jaką jest nauczanie moralne JPII.
>Kościół sankcjonował karę śmierci nie występując przeciwko niej i wysyłając kapłanów na asystę podczas egzekucji. Nie twierdzę, że to miało powodować dodatkowe udręczenie skazańca ... itd.
Nie, no jak to? ... niemożliwe ... Dopiero co czytałam o cywilizacji miłości, propagowaniu miłości, miłości Chrystusa i miłości do Chrystusa oraz miłości w Chrystusie, a także prawdzie w miłości i miłości w prawdzie i ... (przepraszam, muszę zrobić przerwę techniczną...)
22-06-2011 23:00 
 Ocena 3 na 3
Domestos z Bidetu (6257 punktów)

>Nie, no jak to? ... niemożliwe ... Dopiero co czytałam o cywilizacji miłości, propagowaniu miłości, miłości Chrystusa i miłości do Chrystusa oraz miłości w Chrystusie, a także prawdzie w miłości i miłości w prawdzie i ... (przepraszam, muszę zrobić przerwę techniczną...)
>
dlatego, należy to "mszalnym" przepijać, co jakiś czas... "oni" maja już w tym doświadczenie...

...miłość w Chrystusie... Świebodzińskim...

Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
AdamGr (3037 punktów)
Ta sie zastanawiam jak oni go poświęcili ? Wezwali ochotniczą ?
22-06-2011 23:14 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>dlatego, należy to "mszalnym" przepijać, co jakiś czas... "oni" maja już w tym doświadczenie...
Nie piję, więc muszę zmienić lekturę. Kotarbiński? - też nie rozumiem, ale nie mam mdłości
>...miłość w Chrystusie... Świebodzińskim...
Jest całkiem do rzeczy - podobny do Stana Borysa, a on mi się kiedyś nawet podobał.
23-06-2011 00:58 
 Ocena 2 na 2
Amai (3012 punktów)
>>...miłość w Chrystusie... Świebodzińskim...
>Jest całkiem do rzeczy - podobny do Stana Borysa, a on mi się kiedyś nawet podobał.

Jeśli następnym razem, kiedy usłyszę jedną z moich ulubionych piosenek, jaskółka skojarzy mi się z Chrystusem ze Świebodzina, to będzie Twoja wina
Anna Salman (16360 punktów)
>Jeśli następnym razem, kiedy usłyszę jedną z moich ulubionych piosenek, jaskółka skojarzy mi się z Chrystusem ze Świebodzina, to będzie Twoja wina
To nie ja, to jakiś dziennikarz zaczął felieton od słów, że mamy największy na świecie pomnik Stana Borysa. Może by mu się należał za Jaskółkę właśnie - chociaż nie taki wielki. On zresztą grał kiedyś Jezusa w pierwszej wersji rock opery w Polsce, w latach 80-tych już wokalista z TSA.
23-06-2011 00:50 
 Ocena 4 na 4
Amai (3012 punktów)
>Nie tylko kościoły chrześcijańskie - wszystkie systemy religijne powstawały w celu organizacji porządku społecznego.

Wtedy, kiedy powstawały, faktycznie były potrzebne, a już na pewno przydatne - z wielu różnych powodów, od nadania prawom wagi boskiego autorytetu, po zapewnienie jakiegoś tam poczucia bezpieczeństwa, kiedy człowiek mógł sobie wyjaśnić, jak działa ten groźny, niepojęty świat. Szkoda tylko, że draństwo tak się rozrosło i nawet kiedy szacunku dla prawa nikt już nie łączy z religią, a przesądy zastąpiły naukowe wyjaśnienia, ludzie wciąż zębami i pazurami trzymają się prostych, naiwnych mitów.

>Na odwrót - to władza świecka podlega kościołowi.

A nawet jeśli nie dosłownie podlega albo tego faktu nie uznaje, to kościół i tak jest "ponad" nią. Z nadania najwyższego, amen.

>Kult śmierci natomiast jest znacznie starszy od krk.

Tyle, że tutaj przybrał jakąś chorą formę. Z jednej strony fascynacja - kult męczenników, o których umieraniu można sobie poczytać ze szczegółami, części ciała jako relikwie, że juz nie wspomnę o wampirzym rytuale picia (podobno) krwi albo upodobaniu do publicznych egzekucji (na szczęście dziś już niemożliwym do zaobserwowania), bo takie widowiska nigdy na brak zainteresowania nie narzekały. Z drugiej - strach, podsycany przez całe wieki ciągłym poczuciem winy i wizjami mąk piekielnych, dopracowanymi tak szczegółowo, że mogłyby być gotowym scenariuszem do rzeźnickiego horroru. I właściwie to nawet nie tyle chodzi o samą śmierć, tylko o całą tę otoczkę okrucieństwa i cierpienia. Jak w "Pasji" Gibsona, ten film to przecież praktycznie seans tortur.

Dawne kulty śmierci jednak wyglądały trochę inaczej. Zdrowiej jakoś.
Hodża (11172 punktów)
>Dawne kulty śmierci jednak wyglądały trochę inaczej. Zdrowiej jakoś.

Mam w pamięci obrazy z reportaży filmowych z Włoch. Jeden - z jakiegoś klasztoru w Rzymie, w którego ścianach są wmurowane... szkielety zakonników tego klasztoru. Ubrane dodatkowo dla podkreślenia ulotności życia w habity. Jest też w podziemiach katedry w Palermo cała rada miejska ubrana w garnitury i siedząca przy stole. Jak wygląda, nie muszę chyba opisywać. I nieco bliższy nam obrazek - procesje Arcybractwa Męki Pańskiej w Krakowie, niosące ludzką czaszkę zatkniętą na kij. Pewnie długo by można podobne ewidentnie perwersyjne obrzędy i obrazy wyliczać. Znawcy obrzędowości katolickiej mogliby jeszcze coś napisać o "sztandarach śmierci", noszonych podczas pogrzebów ale nie tylko.
Nie chce mi się szukać w internecie, o który to klasztor rzymski chodzi, ale to, co widziałem na zdjęciach to było coś, na co nie wpadli by twórcy najbardziej nawet kiczowatego horroru klasy B.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
23-06-2011 21:43 
 Ocena 1 na 1
Amai (3012 punktów)
Też nie takie to znowu oryginalne. Celtowie na przykład albo niektóre plemiona Indian z Ameryki Północnej zachowywali czaszki przodków, czasem nawet we własnych domach (nad drzwiami na przykład), a mumie władców Inków miały własne pałace i służbę, która zajmowała się nimi jak żywymi - ubierała, karmiła, wachlowała w gorący dzień... Tyle, że oni to traktowali raczej jako symbol obecności przodków w ich życiu, jakby zmarli nadal mogli się nimi opiekować, chronić, doradzać... W tamtych kulturach śmierć była czymś naturalnym, a nie jakims przerażającym złem, którym się straszy ludzi. Zupełnie inny mechanizm i inne wrażenie.

Swoją drogą, martwych zakonników nie trzeba tak daleko szukać. Mamy klasztor nad jez. Wigry, gdzie można sobie zajrzeć do nisz w ścianach i popatrzeć na szkielety mnichów (przynajmniej lata temu było można, nie wiem szczerze mówiąc, jak to teraz wygląda). Ale o radzie miejskiej do tej pory nie słyszałam.
24-06-2011 16:39 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Swoją drogą, martwych zakonników nie trzeba tak daleko szukać. Mamy klasztor nad jez. Wigry, gdzie można sobie zajrzeć do nisz w ścianach i popatrzeć na szkielety mnichów (przynajmniej lata temu było można, nie wiem szczerze mówiąc, jak to teraz wygląda). Ale o radzie miejskiej do tej pory nie słyszałam.

Wiesz, zwłoki zakonników kilka razy w różnych kryptach oglądałem (zresztą wystarczy przejść się do podziemi Wawelskich) i to nie robi wrażenia w sensie koszmaru. Wiadomo, stare zwłoki. Ale nie wiszą w refektarzu i nie zaglądają Ci do talerza.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Amai (3012 punktów)
>Wiesz, zwłoki zakonników kilka razy w różnych kryptach oglądałem (zresztą wystarczy przejść się do podziemi Wawelskich) i to nie robi wrażenia w sensie koszmaru. Wiadomo, stare zwłoki. Ale nie wiszą w refektarzu i nie zaglądają Ci do talerza.

Au! Są jakieś zdjęcia w necie? Bo do Włoch się raczej nie wybieram póki co, a zaczyna mnie interesować.
Hodża (11172 punktów)
>>Wiesz, zwłoki zakonników kilka razy w różnych kryptach oglądałem (zresztą wystarczy przejść się do podziemi Wawelskich) i to nie robi wrażenia w sensie koszmaru. Wiadomo, stare zwłoki. Ale nie wiszą w refektarzu i nie zaglądają Ci do talerza.
>Au! Są jakieś zdjęcia w necie? Bo do Włoch się raczej nie wybieram póki co, a zaczyna mnie interesować.

Na pewno. Szukajcie, a znajdziecie, brrrrrr.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Domestos z Bidetu (6257 punktów)
>>Wiesz, zwłoki zakonników kilka razy w różnych kryptach oglądałem (zresztą wystarczy przejść się do podziemi Wawelskich) i to nie robi wrażenia w sensie koszmaru. Wiadomo, stare zwłoki. Ale nie wiszą w refektarzu i nie zaglądają Ci do talerza.
>Au! Są jakieś zdjęcia w necie? Bo do Włoch się raczej nie wybieram póki co, a zaczyna mnie interesować.
>

Np:
reformaci

...kiedyś można tam było wchodzić bez przeszkód, "jak do muzeum". Ale coś się podziało, "nagle" zwłoki się bardziej/szybciej rozkładają. Decyzją min. Konserwatora Zabytków, wejścia są bardzo ograniczone....
Ale wrażenie z wycieczki jest niesamowite i zostaje na lata...

Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
Amai (3012 punktów)
Dzięki
Anna Salman (16360 punktów)
> że juz nie wspomnę o wampirzym rytuale picia (podobno) krwi
Też w krk? Można gdzieś o tym poczytać? Chyba, że chodzi o eucharystię, czy jak tam to oni nazywają ... (co się krew Chrystusa zamienia w wino, a ciasto w ciało ... czy na odwrót)
23-06-2011 21:19 
 Ocena 3 na 3
Amai (3012 punktów)
> Chyba, że chodzi o eucharystię, czy jak tam to oni nazywają ...

A cóż by innego? Wampiryzm z kanibalizmem do kompletu. I do tego przez całe wieki oskarżali Żydów o picie krwi niemowląt albo dodawanie jej do macy. To się dopiero nazywa hipokryzja.

>co się krew Chrystusa zamienia w wino, a ciasto w ciało ... czy na odwrót

Na odwrót chyba trochę trudno by było. I nielogicznie. Chociaż w tym przypadku... wierni pewnie by przełknęli. Im bardziej nielogicznie i z odchyleniem od rzeczywistości, tym bardziej tajemnicza tajemnica.
23-06-2011 22:00 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
>A cóż by innego? Wampiryzm z kanibalizmem do kompletu. I do tego przez całe wieki oskarżali Żydów o picie krwi niemowląt albo dodawanie jej do macy. To się dopiero nazywa hipokryzja.
>
Nie, szczytem hipokryzji, a może raczej schizofrenii narodowej jest koronowanie Żydówki na królową Polski, a potem prześladowanie jej rodaków / współwyznawców, w tym palenie w stodołach.
Zresztą czytałam gdzieś, że pewna część polskich katolików wątpi w "żydowskie" pochodzenie Jezusa i absolutnie nie wierzy w żydowskie pochodzenie jego matki. Ale to chyba był żart ...
23-06-2011 22:10 
 Ocena 3 na 3
Amai (3012 punktów)
>Zresztą czytałam gdzieś, że pewna część polskich katolików wątpi w "żydowskie" pochodzenie Jezusa i absolutnie nie wierzy w żydowskie pochodzenie jego matki. Ale to chyba był żart ...
>
Chciałabyś. Kiedyś rozmawiałam z jednym takim, który "nadawał" na Żydów, a po moim proteście zaproponował, żebym podała chociaż jednego w historii, który zrobił coś dobrego. Ja oczywiście odruchowo z niewinną minką odpowiedziałam "Jezus". W życiu nie zapomnę tej zszokowanej miny.
Swoją drogą, prawie się dziwię, że kościół do tej pory nie ogłosił jakiegoś dogmatu o pochodzeniu Jezusa, który by wykluczył jako przodka nie tylko Józefa, ale i niepokalaną małoletnią.
23-06-2011 22:45 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>Swoją drogą, prawie się dziwię, że kościół do tej pory nie ogłosił jakiegoś dogmatu o pochodzeniu Jezusa, który by wykluczył jako przodka nie tylko Józefa, ale i niepokalaną małoletnią.
Józef to się chyba sam wykluczył, a w zasadzie ubiegł go "duch święty". A małoletnia też była "niepokalanie poczęta", czego już mój umysł nie ogarnia. Chociaż nie, to jest bardziej prawdopodobne - jeżeli partenogeneza jest rzeczywiście możliwa wśród ludzi (jak kilkanaście lat temu ponoć dowiódł jakiś brytyjski uczony), to istotnie efektem poczęcia może być tylko dziewczynka - brak chromosomu Y.
Amai (3012 punktów)
>Józef to się chyba sam wykluczył, a w zasadzie ubiegł go "duch święty".

Któraś z ewangelii (nie pamiętam w tym momencie która, aż tak mnie nie zafascynowała ta lektura), wyprowadza rodowód Jezusa przez Józefa. Zresztą zdaje się, że pierwsi chrześcijanie wcale nie traktowali tego "syna bożego" tak dosłownie.

>A małoletnia też była "niepokalanie poczęta", czego już mój umysł nie ogarnia. Chociaż nie, to jest bardziej prawdopodobne - jeżeli partenogeneza jest rzeczywiście możliwa wśród ludzi (jak kilkanaście lat temu ponoć dowiódł jakiś brytyjski uczony), to istotnie efektem poczęcia może być tylko dziewczynka - brak chromosomu Y.

Jezus była kobietą?
Anna Salman (16360 punktów)
>Któraś z ewangelii (nie pamiętam w tym momencie która, aż tak mnie nie zafascynowała ta lektura), wyprowadza rodowód Jezusa przez Józefa. Zresztą zdaje się, że pierwsi chrześcijanie wcale nie traktowali tego "syna bożego" tak dosłownie.
Rzymianie nie przyjmowali do wiadomości (jak i obecnie większość chrześcijan), że żydowskie pochodzenie dziedziczy się po matce. Jeżeli więc ktoś tam był z "domu Dawidowego", to raczej Marysia.
>Jezus była kobietą?
Jeżeli wyłączymy udział "ducha świętego" (chociaż to może tylko taka ksywa) to opierając się na hipotezie naukowej - tak, Jezus był kobietą.
23-06-2011 23:50 
 Ocena 2 na 2
Amai (3012 punktów)
>żydowskie pochodzenie dziedziczy się po matce. Jeżeli więc ktoś tam był z "domu Dawidowego", to raczej Marysia.

Jak najbardziej. Rzecz w tym, że tam rodowód Jezusa był wyprowadzony od Dawida przez mężczyzn, a kobiety raczej się tam nie wydawały szczególnie istotne (a to niespodzianka). Ta jedna panienka nabrała tak wyjątkowgo znaczenia dopiero dużo później.

>Jeżeli wyłączymy udział "ducha świętego" (chociaż to może tylko taka ksywa)

Teorie są dwie - Józef (przed stosowną ceremonią ewentualnie) albo rzymski legionista. Za mało wiem, żeby się wdawać w szczegóły.
A co do ducha... Wyobraź sobie, że żyjesz w świecie, gdzie za niewierność albo ciążę przed ślubem każe się śmiercią. Zachodzisz w ciążę. Kiepskie perspektywy, ale... nie jest tak źle, żyjesz przecież w czasach, w których ludzie wierzą w bogów zapładniających dziewicie.
24-06-2011 00:03 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Jak najbardziej. Rzecz w tym, że tam rodowód Jezusa był wyprowadzony od Dawida przez mężczyzn, a kobiety raczej się tam nie wydawały szczególnie istotne (a to niespodzianka). Ta jedna panienka nabrała tak wyjątkowgo znaczenia dopiero dużo później.
Skopiowano kult egipskiej Izydy i wklejono w żydowską religię. Nawet pierwsze przedstawienia Maryi z dziecięciem są kopią rzeźb egipskich.

>A co do ducha... Wyobraź sobie, że żyjesz w świecie, gdzie za niewierność albo ciążę przed ślubem każe się śmiercią. Zachodzisz w ciążę. Kiepskie perspektywy, ale... nie jest tak źle, żyjesz przecież w czasach, w których ludzie wierzą w bogów zapładniających dziewicie.
A mnie się wydaje, że tam wszystko było "po bożemu" i po ślubie. Po śmierci Jezusa dorobiono te legendy, czerpiąc z lokalnych wierzeń, w których często były przypadki "dziewiczych narodzin". A że Maria była mężatką trzeba coś było z tym zrobić i pozbawiono Józefa (na szczęście pośmiertnie) "praw rodzicielskich".
24-06-2011 00:18 
 Ocena 1 na 1
Amai (3012 punktów)
>Skopiowano kult egipskiej Izydy i wklejono w żydowską religię. Nawet pierwsze przedstawienia Maryi z dziecięciem są kopią rzeźb egipskich

Akurat z wierzeń egipskich skopiowano też parę innych rzeczy (samo zwiastowanie, zamiana wody w wino, chodzenie po wodzie), z innych również - praktycznie wszystkich, które się po drodze nawinęły. Wszystko to zanim zostało spisane najpierw przez kilkadziesiąt lat krążyło między ludźmi i było wzbogacane o wszystko, co się nawinęło, żeby zbliżyć nową wiarę do wcześniejszych. Taka przydługa zabawa w głuchy telefon.

>>A co do ducha...
>A mnie się wydaje, że tam wszystko było "po bożemu" i po ślubie. Po śmierci Jezusa dorobiono te legendy, czerpiąc z lokalnych wierzeń, w których często były przypadki "dziewiczych narodzin". A że Maria była mężatką trzeba coś było z tym zrobić i pozbawiono Józefa (na szczęście pośmiertnie) "praw rodzicielskich".

Dobra, teraz już się wygłupiałam, to akurat dość oczywiste. Zwłaszcza, że Marysia trochę za młoda była, żeby szukać wrażeń. Ale ci, którzy mówią o legioniście, zdaje się też mają na to argumenty.
Może się postaram doedukować w tej kwestii w wolnym czasie.
Anna Salman (16360 punktów)
>Może się postaram doedukować w tej kwestii w wolnym czasie.
Dziewczyno, nie szkoda ci czasu? Idź na dyskotekę, na zakupy, na randkę (byle nie z katolikiem), a teraz do łóżka. Przed chwilą właśnie spojrzałam w prawy dolny róg komputera i zamarłam. Może ja się już kwalifikuję do specjalisty od uzależnień ...
24-06-2011 00:46 
 Ocena 2 na 2
Amai (3012 punktów)
>Dziewczyno, nie szkoda ci czasu? Idź na dyskotekę, na zakupy, na randkę (byle nie z katolikiem).

Nie moja bajka. Juz raczej księgarnia, las i spotkanie z kumplem, którego na pewno nie można nazwać randką.

>Przed chwilą właśnie spojrzałam w prawy dolny róg komputera i zamarłam. Może ja się już kwalifikuję do specjalisty od uzależnień ...

I znowu to wrażenie rozdwojenia jaźni...
23-06-2011 23:47 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)
>A małoletnia też była "niepokalanie poczęta", czego już mój umysł nie ogarnia. Chociaż nie, to jest bardziej prawdopodobne - jeżeli partenogeneza jest rzeczywiście możliwa wśród ludzi (jak kilkanaście lat temu ponoć dowiódł jakiś brytyjski uczony), to istotnie efektem poczęcia może być tylko dziewczynka - brak chromosomu Y.
Ufff, niepokalanie poczęta - znaczy nieobarczona grzechem pierworodnym. Tak została poczęta Maryja.
Chromosomów tu nie mieszaj, bo tata Maryi jej mamusię uczciwie penisem penetrował, tyle że Bóg czuwał w pogotowiu by grzech pierworodny tego akurat życia napoczętego nie dopadł.
I ten sam Bóg do stosunku z Maryją użył swojego ptaka, więc też sperma (czy nawet panspermia) była w robocie.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
23-06-2011 23:57 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Chromosomów tu nie mieszaj, bo tata Maryi jej mamusię uczciwie penisem penetrował,
tego akurat nie wiemy, tzn. ja nie wiem (może usiadła gdzie nie trzeba)
>I ten sam Bóg do stosunku z Maryją użył swojego ptaka, więc też sperma (czy nawet panspermia) była w robocie.
Ale przecież jest abstrakcyjny, bezcielesny ... więc skąd twierdzenie o działalności gruczołów płciowych?
24-06-2011 00:16 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)

>tego akurat nie wiemy, tzn. ja nie wiem (może usiadła gdzie nie trzeba)
Biblia detalicznie tego rzeczywiście nie oznajmia....
Ja wprawdzie milcząco zakładam naturalny bieg rzeczy, bez teorii spiskowych, ale najważniejsze, że choćby mama Maryi usiadła na spermie własnego dziadka to i tak kluczowe pozostaje niedopuszczenie do grzechu pierworodnego (nie do grzechu kazirodztwa).

>Ale przecież jest abstrakcyjny, bezcielesny ... więc skąd twierdzenie o działalności gruczołów płciowych?
Abstrakcyjny jak zechce. A jak zechce to krzaczek gorejący. W końcu to Bóg!
I tak naprawdę nie jest bardzo ważne dla chrześcijaństwa czy Jezus miał brodę przyklejaną czy prawdziwą.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
24-06-2011 00:28 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
> kluczowe pozostaje niedopuszczenie do grzechu pierworodnego
Który miał miejsce parę tysięcy lat wstecz i nikt nie wie, o co tam chodziło. Stronnictwo eko-biblijne (prekursorzy frakcji Zielonych) twierdzą, że o jabłka. Czyli Anna (Hannah) z mężem nie jedli jabłek, ani przed, ani po, ani tym bardziej w trakcie; nie częstowali nimi również węża.
>Abstrakcyjny jak zechce. A jak zechce to krzaczek gorejący.
A to z krzaczkiem to już czysta perwersja.
Kowalska (14008 punktów)
>Moim zdaniem, wizerunek Chrystusa przybitego do krzyża nie przedstawia nic więcej ponad to, co widać.

   Jest to jedno z najmądrzejszych zdań, jakie w życiu przeczytałam. Daje ono bowiem nam asumpt do myślenia jednocześnie całkowicie go pozbawiając, co pozwala na szerokie rozwinięcie wachlarza rozmyślań pozostających w cieniu myśli głęboko szerokich, które odpowiadają na pytanie dlaczego.

Prostota zdania, że to co widać, to widać, jest tak porażająca, że tracimy z widoku to co widoczne.


"Wzmożona kontrola dźwignią społecznego zaufania"
23-06-2011 09:53 
 Ocena 4 na 4
MarcinK (9189 punktów)

>    Jest to jedno z najmądrzejszych zdań, jakie w życiu przeczytałam. Daje ono bowiem nam asumpt do myślenia jednocześnie całkowicie go pozbawiając, co pozwala na szerokie rozwinięcie wachlarza rozmyślań pozostających w cieniu myśli głęboko szerokich, które odpowiadają na pytanie dlaczego.

Twój post Kowalska dał mi asumpt do przypomnienia starego kawału:

Co to jest?
2 deski i 3 gwoździe.... ?
- Zestaw wypoczynkowy Jezus

Co zdaje się nawet luźno koresponduje z tematem wątku.
23-06-2011 10:30 
 Ocena 3 na 3
perun (8610 punktów)

>Prostota zdania, że to co widać, to widać, jest tak porażająca, że tracimy z widoku to co widoczne.
Jasny gwint . Na trzeżwo tego nie zrozumiem . Ale gdzie dzisiaj kupic piwo?
astrotaurus (12445 punktów)

>Jasny gwint . Na trzeżwo tego nie zrozumiem . Ale gdzie dzisiaj kupic piwo?
Jasny gwint!
Ja też dzisiaj się zostałem ciemny jak tabaka w rogu, bez najmniejszej puszeczki...

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
MarcinK (9189 punktów)

>Skoro samego Boga pod ludzką postacią taki los był spotkał, to ty, człowiecze, pamiętaj, że tym
>bardziej ciebie, grzesznego, niedoskonałego i niemądrego to może spotkać ze strony władzy, która
>zawsze pochodzi od Boga
.


Rozumiem Hodża, że poświęcenie dla ludzkości niejakiego Jezusa za wyimaginowany grzech pierworodny, który opcjonalnie jest:

1. zeżarciem jabłka przez 2 małpoludów jakieś 6 tysięcy lat temu;
2. środkiem stylistycznym - jeśli powiastkę o raju traktować alegorycznie

stanowi o doskonałości i nieskończonej mądrości tego bóstwa?
23-06-2011 20:29 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>>Skoro samego Boga pod ludzką postacią taki los był spotkał, to ty, człowiecze, pamiętaj, że tym
>>bardziej ciebie, grzesznego, niedoskonałego i niemądrego to może spotkać ze strony władzy, która
>>zawsze pochodzi od Boga
.
Rozumiem Hodża, że poświęcenie dla ludzkości niejakiego Jezusa za wyimaginowany grzech pierworodny, który opcjonalnie jest:
>1. zeżarciem jabłka przez 2 małpoludów jakieś 6 tysięcy lat temu;
>2. środkiem stylistycznym - jeśli powiastkę o raju traktować alegorycznie
>stanowi o doskonałości i nieskończonej mądrości tego bóstwa?

Pojęcie Boga w ludzkim umyśle jest faktem, niezależnie od tego, czy on istnieje, czy nie. To nie jest zresztą istotne, moim skromnym zdaniem.
Natomiast istnienie tego pojęcia w umyśle człowieka jest bardzo ważne tak dla rozumienia historii gatunku, jak i człowieka jako takiego, w tym przypadku jednak chodzi o zrozumienie mechanizmów sterowania ludzką psychiką, które opanowała religia (również w drodze ewolucji, nie od razu religia była taka "genialna").
Mój pogląd na przekaz związany z krucyfiksem opiera się na hipotezie, że pojęcie Boga, ukonkretnionego w postaci ludzkiej, jest bardzo skutecznym środkiem wpływania na świadomość ludzką. Dlaczego? Dlatego, że - z reguły, każdy, nawet niewierzący, ma głęboko w podświadomości zakodowane pojęcie Boga jako czegoś, co ogarnia i przezwycięża jego indywidualną świadomość. Posługując się zatem takim pojęciem, tak skojarzonym, można rzucać na kolana miliony ludzi, nawet tych, którym wydaje się, że ich racjonalizm by im na to nie pozwolił. Bóg jest najskuteczniejszą bronią psychologiczną, jaką stworzył świat.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
23-06-2011 22:03 
 Ocena 2 na 2
MarcinK (9189 punktów)

>Pojęcie Boga w ludzkim umyśle jest faktem, niezależnie od tego, czy on istnieje, czy nie.

"Pojęcie Boga" to śmietnik - każdy sobie tu wrzuca co mu się żywnie podoba. Każda definicja teistyczna jest logicznie sprzeczna, a na deistycznej nie da się kasy robić.

> To nie jest zresztą istotne, moim skromnym zdaniem.

Moim zdaniem jest. Świat bez boga i z bogiem to dwa różne światy.

>Natomiast istnienie tego pojęcia w umyśle człowieka jest bardzo ważne tak dla rozumienia historii gatunku, jak i człowieka jako takiego, w tym przypadku jednak chodzi o zrozumienie mechanizmów sterowania ludzką psychiką, które opanowała religia (również w drodze ewolucji, nie od razu religia była taka "genialna").

Jak dla mnie zagadki tu nie ma - daj jakiejś innej organizacji możliwości indoktrynacji jakie mają religianci i przepis na sukces gotowy.

>Mój pogląd na przekaz związany z krucyfiksem opiera się na hipotezie, że pojęcie Boga, ukonkretnionego w postaci ludzkiej, jest bardzo skutecznym środkiem wpływania na świadomość ludzką.

Jak dla mnie "bóg konkretyzuje się w postaci ludzkiej" bo trzeba tą bzdetę ubrać jak najlepiej marketingowo żeby, niezależnie od poziomu wykształcenia czy inteligencji, przekaz był najskuteczniejszy. Kto by się modlił do jakiejś bezimiennej "nadsiły"?

>Dlaczego? Dlatego, że - z reguły, każdy, nawet niewierzący, ma głęboko w podświadomości zakodowane pojęcie Boga jako czegoś, co ogarnia i przezwycięża jego indywidualną świadomość.

Się nie zgadzam. Jako "grupę" reprezentatywną posiadam niestety jedynie własną osobę toteż polemiki nie podejmę. Mogę się zgodzić, że wskutek indoktrynacji miałem zakodowane takie pojęcie ale mi szczęśliwie przeszło.

>Posługując się zatem takim pojęciem, tak skojarzonym, można rzucać na kolana miliony ludzi, nawet tych, którym wydaje się, że ich racjonalizm by im na to nie pozwolił. Bóg jest najskuteczniejszą bronią psychologiczną, jaką stworzył świat.

Jak dla mnie ten cały panteon to tylko odpowiedź na popyt na życie po śmierci. Jak się kiedyś uda ten problem rozwiązać wszyscy ci bogowie zdechną od razu i poza duchownymi wszelkiej maści nikt po nich płakać nie będzie.
Hodża (11172 punktów)
>>Pojęcie Boga w ludzkim umyśle jest faktem, niezależnie od tego, czy on istnieje, czy nie.
>"Pojęcie Boga" to śmietnik - każdy sobie tu wrzuca co mu się żywnie podoba. Każda definicja teistyczna jest logicznie sprzeczna, a na deistycznej nie da się kasy robić.

Nie, nie sądzę, że śmietnik. Nie wierzę w Boga osobowego, ale muszę tu bronić samego znaczenia przypisywanego temu pojęciu. Jeśli do czegokolwiek by Boga można porównać, to do nieboskłonu. Ludzie ulegając złudzeniu, że coś takiego, jak nieboskłon istnieje, ulegać też mogą (i ulegają) wrażeniu, że jest coś ukrytego poza tą zasłoną. Czyli, że u podstaw tego pojęcia nie istnieje coś, co ma zgromadzić odpadki naszych skończonych doświadczeń i myśli, tylko coś, czego nie da się żadną myślą, żadnym wyobrażeniem ogarnąć. Zatem - śmietnik odpada.

>> To nie jest zresztą istotne, moim skromnym zdaniem.
>Moim zdaniem jest. Świat bez boga i z bogiem to dwa różne światy.

Udowodnij

>Jak dla mnie "bóg konkretyzuje się w postaci ludzkiej" bo trzeba tą bzdetę ubrać jak najlepiej marketingowo żeby, niezależnie od poziomu wykształcenia czy inteligencji, przekaz był najskuteczniejszy. Kto by się modlił do jakiejś bezimiennej "nadsiły"?

Ortodoksi żydowscy? Muzułmanie? Buddyści?

>Jak dla mnie ten cały panteon to tylko odpowiedź na popyt na życie po śmierci. Jak się kiedyś uda ten problem rozwiązać wszyscy ci bogowie zdechną od razu i poza duchownymi wszelkiej maści nikt po nich płakać nie będzie.

Na pewno. I dlatego Kościół dołoży wszelkich starań, by Polska nie rosła w siłę a ludziom się nie żyło dostatniej.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
24-06-2011 19:35 
 Ocena 3 na 3
Amai (3012 punktów)
>Nie wierzę w Boga osobowego, ale muszę tu bronić samego znaczenia przypisywanego temu pojęciu. Jeśli do czegokolwiek by Boga można porównać, to do nieboskłonu. Ludzie ulegając złudzeniu, że coś takiego, jak nieboskłon istnieje, ulegać też mogą (i ulegają) wrażeniu, że jest coś ukrytego poza tą zasłoną. Czyli, że u podstaw tego pojęcia nie istnieje coś, co ma zgromadzić odpadki naszych skończonych doświadczeń i myśli, tylko coś, czego nie da się żadną myślą, żadnym wyobrażeniem ogarnąć.

Piękne porównanie, tylko mam wrażenie, że dodajesz jakąś współczesną, filozoficzno-inteligencką wizję do czegoś, co jej nigdy nie miało. Bóg przeciętnego wierzącego jest trochę bardziej prymitywny, a wiara w niego zwykle nie wynika z potrzeby "sięgania poza nieboskłon". Łączysz tę ciekawość - może nawet zachwyt czymś niepojętym - z ideą boga, bo wychowałeś się w kulturze, która właśnie tego Cię nauczyła.

>>Jak dla mnie "bóg konkretyzuje się w postaci ludzkiej" bo trzeba tą bzdetę ubrać jak najlepiej marketingowo żeby, niezależnie od poziomu wykształcenia czy inteligencji, przekaz był najskuteczniejszy. Kto by się modlił do jakiejś bezimiennej "nadsiły"?

Tu się zgodzę z MarcinemK. Taka postać najlepiej przemawia do ludzi, nie wspominając o fakcie, że pozwala poczuć się wyjątkowym - w końcu zgodnie z tą ideą, to właśnie człowiek jest we wszechświecie pierwszy po bogu. Fajne uczucie, lepsze niż świadomość, że masz młodszego brata szympansa.
Tylko może nie do końca chodzi o marketing, a przynajmniej nie chodziło w czasach, kiedy religie dopiero się kształtowały.

>Ortodoksi żydowscy? Muzułmanie? Buddyści?

Niezupełnie. O ich bogu coś tam jednak wiadomo, choćby to, że stworzył człowieka na swoje podobieństwo - czyli w zasadzie daje mu się ludzką postać - i w swoim czasie dość konkretnie ingerował w historię. A buddyści owszem, nie wierzą w bogów osobowych, ale też nie mają zwyczaju czcić tej "nadsiły" w ten sam sposób, w jaki wierzący czczą swoje bóstwa. I jak widać, na ich religi faktycznie trudno tak dobrze zarobić, a i wyznawcy jacyś tacy bardziej myślący.

>I dlatego Kościół dołoży wszelkich starań, by Polska nie rosła w siłę a ludziom się nie żyło dostatniej.

A ma całe wieki doświadczenia...
25-06-2011 08:21 
 Ocena 3 na 3
MarcinK (9189 punktów)

>Nie, nie sądzę, że śmietnik. Nie wierzę w Boga osobowego, ale muszę tu bronić samego znaczenia przypisywanego temu pojęciu. Jeśli do czegokolwiek by Boga można porównać, to do nieboskłonu. Ludzie ulegając złudzeniu, że coś takiego, jak nieboskłon istnieje, ulegać też mogą (i ulegają) wrażeniu, że jest coś ukrytego poza tą zasłoną. Czyli, że u podstaw tego pojęcia nie istnieje coś, co ma zgromadzić odpadki naszych skończonych doświadczeń i myśli, tylko coś, czego nie da się żadną myślą, żadnym wyobrażeniem ogarnąć. Zatem - śmietnik odpada.

Śmietnik w znaczeniu wieloznaczności, a nie śmietnik jako taki (choć i tak bliżej mi do tej drugiej interpretacji). Interpretacja, którą proponujesz, że "bóg to wszystko co nas przerasta", jest na tyle szeroka, że każdy może sobie ją dowolnie kształtować - poziom inteligencji i wykształcenia będzie też determinował czy ktoś się będzie modlił do liczydła czy kalkulatora. Poprzez brak jakichkolwiek możliwości jej weryfikacji wszyscy mają rację, a zarazem nikt jej nie ma.

>Udowodnij

Tu nie mam żadnych oryginalnych przemyśleń ponad to co jest w "Bogu urojonym." Jeśli traktować hipotezę boga jak każdą hipotezę naukową to świat bez niego i z nim to dwa różne światy.

>Ortodoksi żydowscy? Muzułmanie? Buddyści?

Tutaj ubiegła mnie już Amai. Tych "doskonałych" bogów cechują takie uczucia jak: gniew, zazdrość, mizoginizm, protekcjonalność, nietolerancja, egocentryzm, potrzeba oddawania hołdu czy troska o dobra materialne. Wypisz wymaluj nasz sąsiad tyle, że mający nieco większe możliwości.

>Na pewno. I dlatego Kościół dołoży wszelkich starań, by Polska nie rosła w siłę a ludziom się nie żyło dostatniej.

Kościół w Polsce jest w tej zabawnej sytuacji, że na razie siedzi okrakiem. Z jednej strony Unia to wymysł szatański, a z drugiej dopłaty bezpośrednie czy dotacje unijne to już jak najbardziej boskie narzędzia.
23-06-2011 22:30 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
>Pojęcie Boga w ludzkim umyśle jest faktem, niezależnie od tego, czy on istnieje, czy nie.
Nie mogę się zgodzić. Polecam, jako ignorantka religijna, M.Eliade "Historia wierzeń i idei religijnych". Religia w takiej formie, w jakiej ją znamy to zjawisko stosunkowo młode wobec historii ludzkości, związane z powstawaniem coraz bardziej skomplikowanych systemów społecznych i koniecznością ich organizacji. Dominujące u zarania myślenie magiczne było natomiast bardzo długo obecne chociażby wśród wielu plemion europejskich, w tym Słowian. Np. Z. Skrok w "Słowiańskiej mocy" dowodzi, że nasi przodkowie nie stworzyli żadnego systemu wierzeń, lecz część bóstw przejęli po wcześniejszych mieszkańcach tych ziem.
Idea Boga abstrakcyjnego została stworzona jedynie przez Żydów i stała się tak skuteczna w budowaniu poczucia wspólnej tożsamości, że została zaadaptowana przez inne grupy etniczne. Jednak w przypadku większości (chrześcijanie) musiała zostać "ubogacona" wizerunkiem syna bożego, bo poganie musieli mieć symbol, widoczny i zrozumiały dla siebie - zarówno rytuały przejścia (zmartwychwstania, odrodzenia), jak i ofiara z krwi królewskiej były już wcześniej znane w wierzeniach europejskich i nie tylko.
> Dlatego, że - z reguły, każdy, nawet niewierzący, ma głęboko w podświadomości zakodowane pojęcie Boga jako czegoś, co ogarnia i przezwycięża jego indywidualną świadomość.
Jeżeli w ogóle mam coś takiego, to rzeczywiście tak głęboko w podświadomości, że nigdy tego nie zauważyłam. Najczęstszy i najintensywniejszy kontakt z religią mam na tym portalu (???), do którego się doczepiłam, czując się kompletnie obco w państwie wyznaniowym. I czasem odnoszę wrażenie, że większość osób uczestniczy w dyskusjach, żeby się utwierdzić we własnym przekonaniu, że są niewierzący i w dodatku jest to racjonalne.
Stąd wnoszę, że są z pierwszego pokolenia deklarującego ateizm. Prawdę powiedziawszy nie jestem w stanie nawet wczuć się w taką sytuację.
Hodża (11172 punktów)
>>Pojęcie Boga w ludzkim umyśle jest faktem, niezależnie od tego, czy on istnieje, czy nie.
>Nie mogę się zgodzić.

Ale za chwilę opisujesz historię tej idei... niepotrzebna kokieteria

>I czasem odnoszę wrażenie, że większość osób uczestniczy w dyskusjach, żeby się utwierdzić we własnym przekonaniu, że są niewierzący i w dodatku jest to racjonalne.

To forum ma być płaszczyzną wymiany myśli i rozmowy, a więc również i utwierdzania się w pewnych poglądach. Ja na przykład nie pójdę na piwo z kibolami i nie będę się starał zrozumieć, co ich interesuje i wniknąć w ich sposób postrzegania świata. Dlatego też nie uczestniczę w żadnych dyskusjach forów katolickich czy jakichś innych sekt. I dlatego też jest coś ewidentnie masochistycznego w zapuszczaniu się na to forum osób wierzących, próbujących przypominać o swoim istnieniu często w sposób nachalny a najczęściej śmieszny.

>Stąd wnoszę, że są z pierwszego pokolenia deklarującego ateizm. Prawdę powiedziawszy nie jestem w stanie nawet wczuć się w taką sytuację.

Mój dziad już podczas wojny przepędził był od swojego łoża śmierci księdza, którego mu podesłali z ostatnim namaszczeniem. Lepiej mu się umierało bez niego. Tak że osobiście mogę się poszczycić dużymi tradycjami. Zarówno ateistycznymi, jak i najzagorzalszej konfesji katolickiej (wielu dobroczyńców Kościoła). Ja zdecydowanie dumny jestem ze swojego dziadka i wspominam go z wdzięcznością.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
24-06-2011 21:56 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>Ale za chwilę opisujesz historię tej idei... niepotrzebna kokieteria
Za stara jestem na kokietowanie. Może usiłowałam przemycić sugestię, że jestem czystej krwi Słowianką (co byłoby akurat nieprawdą), ponieważ posiadam całkowicie areligijny umysł?

>To forum ma być płaszczyzną wymiany myśli i rozmowy, a więc również i utwierdzania się w pewnych poglądach. Ja na przykład nie pójdę na piwo z kibolami i nie będę się starał zrozumieć, co ich interesuje i wniknąć w ich sposób postrzegania świata. Dlatego też nie uczestniczę w żadnych dyskusjach forów katolickich czy jakichś innych sekt. I dlatego też jest coś ewidentnie masochistycznego w zapuszczaniu się na to forum osób wierzących, próbujących przypominać o swoim istnieniu często w sposób nachalny a najczęściej śmieszny.
Zaczynam podejrzewać, że zostałam oskarżona o kryptoteizm. Tymczasem mnie niektóre wypowiedzi kojarzą się właśnie z argumentacją katolików. Być może to tylko moje uprzedzenie, bo każda grupa ma prawo do wyrażania przekonań w dowolnej formie, w tym agresywnej.
25-06-2011 10:36 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Zaczynam podejrzewać, że zostałam oskarżona o kryptoteizm. Tymczasem mnie niektóre wypowiedzi kojarzą się właśnie z argumentacją katolików. Być może to tylko moje uprzedzenie, bo każda grupa ma prawo do wyrażania przekonań w dowolnej formie, w tym agresywnej.

Śledzę pojęcie Boga, gdyż ono ma duże znaczenie i dopóty, dopóki racjonaliści właśnie nie zgłębią tajników religii, będą w tych intelektualnych zmaganiach na przegranej pozycji. Rzeczywiście, miałem przez moment wrażenie, że masz pogląd bardziej teistyczny, z drugiej strony ta podejrzliwość, którą obserwuję tu na forum i która również mnie się w jakimś stopniu udziela jest uzasadniona o tyle, że z pewnością wielu duchownych tu zagląda a forum to ma "dobrą markę" również wśród niektórych teologów, którzy zapewne podpatrują tu różne dyskusje i próbują z nich coś wynieść dla pożytku własnych argumentacji. Gdyby było inaczej, to byłby zaiste cud.
Natomiast nie zgadzam się, że można w postaci agresywnej wyrażać swoje poglądy (prawo w sensie prawnym też zakłada pewne ograniczenia i nie wolno np. kogoś pomawiać, używać wulgaryzmów wobec symboli religijnych nacechowanych emocjonalnie, używać mowy nienawiści itp.). "Często słowem zadana gorsza niż od miecza rana." Poza tym to, co wyróżnia nas, to jest umiejętność dyskusji i zdolność do zmiany zdania. Agresywne formy nie potrzebują dyskutantów, tylko myśliwych


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
26-06-2011 13:13 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
>Śledzę pojęcie Boga, gdyż ono ma duże znaczenie...
I tu się właśnie różnimy - dla mnie znaczenie ma religia jako zjawisko społeczne, natomiast pojęcie boga, jako idei legitymizującej to zjawisko tylko jako temat poboczny.
> ... z pewnością wielu duchownych tu zagląda a forum to ma "dobrą markę" również wśród niektórych teologów, którzy zapewne podpatrują tu różne dyskusje i próbują z nich coś wynieść dla pożytku własnych argumentacji. Gdyby było inaczej, to byłby zaiste cud.
Upsss ... mieszkam 200m od kościoła i zaczynam się zastanawiać nad "zniknięciem" z tego forum i ewentualnym powrotem za czas jakiś jako "Czerowony Kapturek", "Jańcio Wodnik", czy coś w tym stylu. Nie wiem tylko, czy już nie za późno ...
>Natomiast nie zgadzam się, że można w postaci agresywnej wyrażać swoje poglądy (prawo w sensie prawnym też zakłada pewne ograniczenia i nie wolno np. kogoś pomawiać, używać wulgaryzmów wobec symboli religijnych nacechowanych emocjonalnie, używać mowy nienawiści itp.). "Często słowem zadana gorsza niż od miecza rana."
I znowu się pięknie różnimy. Wśród całej różnorodności form agresji są i takie, które trudno jednoznacznie zdefiniować. Pomówienia, wulgaryzmy - to łatwo wyłuskać. Są jednak o wiele subtelniejsze formy deprecjonowania interlokutorów, w tym jawny protekcjonalizm lub innego typu retoryka sugerująca pogardę. Taką retoryką posługują się często hierarchowie krk i ... trudno im coś wprost zarzucić.
>Poza tym to, co wyróżnia nas, to jest umiejętność dyskusji i zdolność do zmiany zdania
Rzeczywiście na tym portalu jest relatywnie mało agresji, prawie brak wulgaryzmów, ale ... nie dotyczy to wszystkich.
26-06-2011 16:52 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
>>Śledzę pojęcie Boga, gdyż ono ma duże znaczenie...
>I tu się właśnie różnimy - dla mnie znaczenie ma religia jako zjawisko społeczne, natomiast pojęcie boga, jako idei legitymizującej to zjawisko tylko jako temat poboczny.

Pojęcie Boga (tego mono, wyróżniam go wielką literą) w moim odczuciu jest nierozerwalnie związane z religią. Jeśli potraktujemy religię jako system (bardzo praktyczne ujęcie), to słowo "Bóg" jest po prostu sygnałem zawierającym pewną skompresowaną, emocjonalną treść. Można to porównać do trąbki na placu boju. Trutututu-tu-tu, coś w tym stylu i hurrraaaaa. O, właśnie tak.

>> ... z pewnością wielu duchownych tu zagląda a forum to ma "dobrą markę" również wśród niektórych teologów, którzy zapewne podpatrują tu różne dyskusje i próbują z nich coś wynieść dla pożytku własnych argumentacji. Gdyby było inaczej, to byłby zaiste cud.

>Upsss ... mieszkam 200m od kościoła i zaczynam się zastanawiać nad "zniknięciem" z tego forum i ewentualnym powrotem za czas jakiś jako "Czerowony Kapturek", "Jańcio Wodnik", czy coś w tym stylu. Nie wiem tylko, czy już nie za późno ...

Mam dziwną pewność, że religia, którą czasem porównuję do wody, będzie zalewać nasz kraj tak długo, jak długo nie wybuduje się dla niej odpowiednich zabezpieczeń, by myśl mogła istnieć poza dybami, w które kapłani zakuwają niemowlęta przy udziale ich rodziców. Stąd "Jańcio Wodnik" by się rzeczywiście przydał w tym szuwarowo - bagiennym klimacie mentalnym.

>I znowu się pięknie różnimy. Wśród całej różnorodności form agresji są i takie, które trudno jednoznacznie zdefiniować. Pomówienia, wulgaryzmy - to łatwo wyłuskać. Są jednak o wiele subtelniejsze formy deprecjonowania interlokutorów, w tym jawny protekcjonalizm lub innego typu retoryka sugerująca pogardę. Taką retoryką posługują się często hierarchowie krk i ... trudno im coś wprost zarzucić.

Tak, jest taka nowa ponoć forma deprecjonowania rozmówcy: A pan/pani to zdaje się pracowała/uczyła się/mieszkała na tej samej ulicy, co ten (i tu pada nazwisko jakiegoś Sb-ka/przestępcy/człowieka znanego z powodu jakichś lewych interesów, afer, podejrzeń). I w ten sposób działa powiedzenie, że można kogoś obrzucić błotem, bo zawsze coś z tego pozostanie. Dlatego od polityki dziś zazwyczaj stronią ludzie , którzy mają szacunek dla siebie, pozostają tylko ci, po których wszystko spływa jak woda po kaczce. Przepraszam, gęsi.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
26-06-2011 19:29 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
>Pojęcie Boga (tego mono, wyróżniam go wielką literą)
Nie jest mono - występuje w trzech osobach.

> Jeśli potraktujemy religię jako system (bardzo praktyczne ujęcie), to słowo "Bóg" jest po prostu sygnałem zawierającym pewną skompresowaną, emocjonalną treść.
Ale ja się wychowywałam bez tego pojęcia i w dalszym ciągu mam do niego stosunek obojętny. Natomiast religia jest na pewno systemem, odmianą organizacji porządku publicznego, a w konsekwencji mojego życia, jako obywatelki państwa wyznaniowego. Gdybym urodziła się i wychowała np. w Czechach, miałabym zapewne do religii stosunek równie zdystansowany, jak do boga (z uporem z małej litery; jako poganka Słowianka mogę sobie mieć cały panteon bóstw - duszków, skrzatów i zjawisk atmosferycznych, jako ateistka uważam, że bogów wszystkich wyznań należy traktować tak samo).
26-06-2011 21:11 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>>Pojęcie Boga (tego mono, wyróżniam go wielką literą)
>Nie jest mono - występuje w trzech osobach.

Gdzie występuje? Są już jakieś recenzje?

>> Jeśli potraktujemy religię jako system (bardzo praktyczne ujęcie), to słowo "Bóg" jest po prostu sygnałem zawierającym pewną skompresowaną, emocjonalną treść.
>Ale ja się wychowywałam bez tego pojęcia i w dalszym ciągu mam do niego stosunek obojętny. Natomiast religia jest na pewno systemem, odmianą organizacji porządku publicznego, a w konsekwencji mojego życia, jako obywatelki państwa wyznaniowego.

Oczywiście, by ten sygnał działał, potrzebne jest zaprogramowanie. Tak, jak kotek, który się łasi na słowo kicikici (małą literą).

>Gdybym urodziła się i wychowała np. w Czechach, miałabym zapewne do religii stosunek równie zdystansowany, jak do boga (z uporem z małej litery; jako poganka Słowianka mogę sobie mieć cały panteon bóstw - duszków, skrzatów i zjawisk atmosferycznych, jako ateistka uważam, że bogów wszystkich wyznań należy traktować tak samo).

"Bóg" pisany wielką literą ma tę zaletę, że jest informacją, że należy się zmobilizować do wytężonego intelektualnego wysiłku, bo wkracza się na arenę, na której walczą gladiatorzy-teolodzy uzbrojeni w zbroje arystotelizmu i tomizmu.
Ja tam bym nie chciał dostać Tomaszem za żadne skarby.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
26-06-2011 21:40 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
>Gdzie występuje? Są już jakieś recenzje?
A to nie jest ten cyrk na Krakowskim, pod ruchomym namiotem? Jeżeli tak, to recenzje na www. niezależni.pl.
>"Bóg" pisany wielką literą ma tę zaletę, że jest informacją, że należy się zmobilizować do wytężonego intelektualnego wysiłku, bo wkracza się na arenę, na której walczą gladiatorzy-teolodzy uzbrojeni w zbroje arystotelizmu i tomizmu.
Chyba się zagalopowałeś z tym intelektem. Walczy się tą samą bronią. W ostateczności wykańcza śmiechem.
>Ja tam bym nie chciał dostać Tomaszem za żadne skarby.
Jako kobieta (a jestem nią, niewątpliwie) nie obawiałabym się Tomasza ...

PS Arystoteles to poganin
23-06-2011 23:05 
 Ocena 3 na 3
Amai (3012 punktów)
>Dlatego, że - z reguły, każdy, nawet niewierzący, ma głęboko w podświadomości zakodowane pojęcie Boga jako czegoś, co ogarnia i przezwycięża jego indywidualną świadomość.

Nie myliłabym podświadomości z indoktrynacją.

>Posługując się zatem takim pojęciem, tak skojarzonym, można rzucać na kolana miliony ludzi, nawet tych, którym wydaje się, że ich racjonalizm by im na to nie pozwolił. Bóg jest najskuteczniejszą bronią psychologiczną, jaką stworzył świat.

Dodam: bóg chrześcijański. Chrześciajństwo to religia, która wyjątkowo skutecznie wrasta w psychikę.
W religiach politeistycznych bogowie byli bardziej "ludzcy"(w sensie charakterów, słabości, co raczej nie skłaniało do przesadnej czci) ale też nieosiągalni, obojętni na los ludzi (pomijając przypadki uwiedzionych dziewic i bohaterów, którzy zasłużyli na miejsce wśród nieśmiertelnych). Z kolei bogowie tacy jak Jahwe czy Allah są niedostępni, surowi, mają budzić szacunek, ale przede wszystkim strach.
Jezus to wyjątek. Gra na emocjach. Autorytet ojca (szacunek i lęk), do tego prawie człowiek, z ludzkimi ograniczeniami, a nie tylko postacią (a przez to bliższy i bardziej "rzeczywisty"), kochający ludzi tak bardzo, żeby zejść pomiędzy nich i zatroszczyć się o ich zbawienie (za co powinieneś mu być, rzecz jasna, dozgonnie wdzięczny), biorący na siebie ich grzechy i ofiarujący własną męczeńską śmierć (twoje grzechy i twoja wina, że musiał cierpieć)...

Złóż to wszystko do kupy, a dostaniesz totalne uzależnienie. Jak często na forach spotyka się teksty (szczere) w rodzaju: "Jezus tak cię kocha, tak się dla ciebie poświęcił, jak możesz w niego nie wierzyć?" W takich przypadkach racjonalizm po prostu nie działa.
perun (8610 punktów)

>Bez kary śmierci Kościół jest wykastrowany, bezpłodny i bezsilny.
>Alleluja!
Kościół ma jeszcze jeden straszak na religiouległch. Jest nim piekło i wieczne cierpienie duszy (czyli niewiadomoczego ). Nadal podobno ma władze kierowania do tego przybydku rozkoszy . A to jak widać ciągle jest siła wystarczająca trzymać w strachu sporą część ludzi. Ament
23-06-2011 19:15 
 Ocena 1 na 1
darlove (2804 punktów)
>>Bez kary śmierci Kościół jest wykastrowany, bezpłodny i bezsilny.
>>Alleluja!
>Kościół ma jeszcze jeden straszak na religiouległch. Jest nim piekło i wieczne cierpienie duszy (czyli niewiadomoczego ). Nadal podobno ma władze kierowania do tego przybydku rozkoszy

Ja w kwestii formalnej: Co to jest 'przybydek'?

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
perun (8610 punktów)

>Ja w kwestii formalnej: Co to jest 'przybydek'?
To jest byk ortograficzny O w morde
DEMONICON (4893 punktów)

>Skoro samego Boga pod ludzką postacią taki los był spotkał, to ty, człowiecze, pamiętaj, że tym
>bardziej ciebie, grzesznego, niedoskonałego i niemądrego to może spotkać ze strony władzy, która
>zawsze pochodzi od Boga
.


Taki typowy straszak. Coraz mniej ludzi się na to nabiera, nabiera osobiście, lecz jakoś tak na mniejszość działa magia tłumu, który np. w takiej Polsce jest "grubą" większością. Mądre, czy głupie, to znaczenia nie ma, oby to było "prawdą" większości. Lękajcie się szubienicy ...
Ale faktycznie, coś w tym jest.

> To znaczy, że istotą funkcjonowania Kościoła, nie skutkiem ubocznym, jak by to niektórzy chcieli,
>ale właśnie samym sednem, ukrytym jądrem jego egzystencji jest socjotechnika kształtująca ludzkie
>umysły w poddaństwu władzy - i w tej roli kościół (nie tylko rzymski, ale wszystkie kościoły
>chrześcijańskie, łącznie z cerkwią prawosławną za Stalina) zawsze był naturalnym dopełnieniem każdej
>władzy - będąc jednocześnie jej nominalną opozycją (co - w zależności od aktualnej konfiguracji
>politycznej było mniej lub bardziej zgodne ze stanem rzeczywistym).

Racja.

>Dlatego twierdzę, że Kościół Rzymskokatolicki propaguje kult śmierci w służbie władzy świeckiej.

Nie we wszystkich przypadkach. Jeśli władza świecka jest powiązana z kościołem to tak np. poprzez konkordat. Wiele zależy od tego na jakich wartościach powstała świeckość. Niezależnie, czy postrelogijnie.

>Bez kary śmierci Kościół jest wykastrowany, bezpłodny i bezsilny.

Z pewnością czegoś wyrazistego mu brakuje.

Pozdrawiam
23-06-2011 11:53 
 Ocena 3 na 3
perun (8610 punktów)

>Z pewnością czegoś wyrazistego mu brakuje.
>Pozdrawiam
Może powinni zmienić logo firmy na bardziej wspólczesne . Zamiast Jezusa na krzyżu np. Jezus na samolocie , czy cuś w tym stylu .
23-06-2011 20:34 
 Ocena 3 na 3
DEMONICON (4893 punktów)

>Może powinni zmienić logo firmy na bardziej wspólczesne . Zamiast Jezusa na krzyżu np. Jezus na samolocie , czy cuś w tym stylu .

Ważne żeby biło po oczach pięciokilogramowym młotem. Może Płód Jezusa po aborcji w kawałkach, choć czy to zdziwi skoro jedzą bez najmniejszego ale jego ciało i piją jego krew.

Pozdrawiam
23-06-2011 23:18 
 Ocena 3 na 3
Amai (3012 punktów)
>Ważne żeby biło po oczach pięciokilogramowym młotem. Może Płód Jezusa po aborcji w kawałkach...

Z hasłem do zwolenników aborcji w stylu "A gdyby jego matka myślała jak wy?"
24-06-2011 10:26 
 Ocena 1 na 1
DEMONICON (4893 punktów)
Twój powyższy wpis wart jest opatentowania.

Pozdrawiam
astrotaurus (12445 punktów)

Uff, aleś namotał!
A to takie proste: trzeba odróżniać boskie i cesarskie!

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
perun (8610 punktów)
>Uff, aleś namotał!
>A to takie proste: trzeba odróżniać boskie i cesarskie!
Ale w jaki sposób jak cesarz uważa się za boga?
23-06-2011 20:36 
 Ocena 5 na 5
Hodża (11172 punktów)
>>Uff, aleś namotał!
>>A to takie proste: trzeba odróżniać boskie i cesarskie!
>Ale w jaki sposób jak cesarz uważa się za boga?

Jeżeli cysorz uważa się za boga, toć nie ma potrzeby rozróżniania. Oddajcie mu wszystko.

Cysorz

Cysorz to ma klawe życie
Oraz wyżywienie klawe!
Przede wszystkim już o świcie
Dają mu do łóżka kawę,

A do kawy jajecznicę,
A jak już podeżre zdrowo,
To przynoszą mu w lektyce
Bardzo fajną cysorzową.

Słychać bębny i fanfary,
Prezentują broń ułani:
- Posuń no się trochę, stary!
Mówi Najjaśniejsza Pani.

Potem ruch się robi w izbach,
Cysorz z łóżka wstaje letko,
Siada sobie w złoty zycbad,
Złotą goli się żyletką

I świeżutki, ogolony,
Rześko czując się i zdrowo
Wkłada ciepłe kalesony
I koszulkę flanelową.

A tu przyjemności same
Oraz niespodzianek wiele:
Przynoszą mu "Panoramę",
"WTK" i "Karuzelę",

"Filipinkę" i "Sportowca"
I skrapiają perfumami
I może grać w salonowca
z Marszałkiem i Ministrami.

Salonowiec sport to miły,
Lecz cesarska pupa - tabu!
On ich może z całej siły,
A oni go muszą słabo...

Po obiedzie złota cytra
Gra prześliczną melodyjkę,
Cysorz bierze z szafy litra
I odbija berłem szyjkę.

Sam popije - starej niańce
Da pociągnąć dla ochoty.
A kiedy już jest na bańce,
To wymyśla różne psoty

Potem ciotkę otruć każe
Albo cichcem zakłuć stryjca...
...dobrze, dobrze być cysorzem,
Choć to świnia i krwiopijca!

Andrzej Waligórski


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Domestos z Bidetu (6257 punktów)
>Czym jest krucyfiks...

ciekawostka więc wedle Morrisa:

Cytat:

Chyba najbardziej uderzającym tego przykładem jest chrześcijański krzyż. W dawnych czasach był to oczywisty symbol falliczny, w którym część pionowa przedstawiała członek, a poprzeczna jądra. Można go znaleźć czasem w bardziej dosadnej formie na starodawnych wizerunkach przedchrześcijańskich - u szczytu jego części pionowej widnieje głowa człowieka, a stylizacja narządów płciowych w kształcie krzyża zastępuje ciało. Według jednego z autorów symbol ten był dawniej oznaką "siły witalnej", co zapewne ułatwiło przejęcie go w jego nowej roli przez chrześcijaństwo.

Innym krzyżem, który dawno utracił swoje pierwotne znaczenie, jest słynny krzyż
maltański. Starożytne, prehistoryczne ruiny na Malcie obfitowały w fallusy, z których większość zaginęła, została rozkradziona lub zniszczona. Znajdował się wśród nich krzyż składający się z czterech ogromnych kamiennych fallusów, które według jednego z autorów "uległy potem metamorfozie za sprawą cnotliwych rycerzy świętego Jana", by służyć im jako herb.

D.Morris : Ludzkie Zoo


Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
Hodża (11172 punktów)
>>Czym jest krucyfiks...
>ciekawostka więc wedle Morrisa:
>[cytat]
>Chyba najbardziej uderzającym tego przykładem jest chrześcijański krzyż. W dawnych czasach był to oczywisty symbol falliczny

Tak, to oczywiste. Zauważyłem też od pewnego czasu, że krajobraz Polski w niepokojącym tempie nasyca się coraz to nowymi, często sprytnie zakamuflowanymi symbolami fallicznymi, jakby cały kraj wpadł w jakiś stan wzmożonego napięcia erotycznego, bezustannej erekcji. Popatrzmy na te wszystkie znaki drogowe - osadzone przecież na pionowo wbitych w ziemię sztywnych rurach, na metalowe słupki w miastach, słupy ogłoszeń; pomyślmy przez moment o kominach ciepłowni, elektrociepłowni i elektrowni. Ha!!! - nie wspominając, już (gdyż to by graniczyło z perwersją) o całej sieci masztów telefonii komórkowej, również wprowadzających wertykalne akcenty w krajobraz i nasycające go fallicznym napięciem. Jak długo będzie trwać ta orgia kapłanów przedwiecznego Erosa, ukrytych pod postacią inżynierów, architektów, drogowców, jak długo będziemy musieli znosić to natrętne przypomnienie o tej pierwotnej zasadzie świata, napędzającej go i napełniającej nienasyconą żądzą, jak długo te symbole nieokiełznanej żywotności będą wbijać się w niebo, w obietnicy nieskończonej rozkoszy i nieosiągalnego ukojenia? I dlaczego nie ma nigdzie symboli waginalnych, wołam i żądam odpowiedzi.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
25-06-2011 11:28 
 Ocena 4 na 4
Domestos z Bidetu (6257 punktów)
>I dlaczego nie ma nigdzie symboli waginalnych, wołam i żądam odpowiedzi.

oj, nie znamy Polski, nieładnie... A RZESZÓW?

Cytat:


W Polsce południowej, po jej wschodniej stronie
Tam gdzie Wisłok toczy swe brunatne tonie
Niezbyt czyste, a w bukiet zapachów bogate
Miasto stoi... sześćsetletnią mające już datę.

Łatwo je poznasz, bowiem w samym środku grodu
Tam gdzie krzyżują się drogi z północy i wschodu
A po ich czarnych wstęgach przez dzień cały wali
Ryczący potok smrodu, benzyny i stali...

Pomnik stoi... Z kształtu wielce osobliwy
Lecz mieszkańców miasta chór głosów zgodliwy
Orzekł, że ten kształt obły co się w górę wspina
Na metrów dwadzieścia, w środku jest szczelina

To nie kicz żaden, ani żadna lipa
Lecz największa na świecie - betonowa C.I.P.A

więcej




Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365