W wątku zatytułowanym "Starotestamentowe inspiracje Karolusa Magnusa" (
www.racjonalista.pl/forum.php/s,776431) podniesiony został problem okrutnych czynów popełnionych przez Karola Wielkiego - i ich wpływu na ocenę jego sylwetki przez potomnych.
Jednakże bez względu na to jak bardzo zaważył ów czynnik na jego reputacji - była ona i tak wyśmienita. Karol Wielki jest obecnie powszechnie uważany za ojca założyciela Europy, nawet zjednoczonej Europy. W tym kontekście wielce interesującym jawi się spór o jego postać - jaki rozgorzał w Niemczech pod koniec 19 wieku, a swe apogeum osiągnął a okresie nazizmu. Wykształciły się dwie szkoły. Według jednej Karol Wielki był wrogiem Germanów - prześladującym ich okrutnie, co wyraziło się między innymi rzezią Sasów w Verden - o czym w wątku zasygnalizowanym w pierwszym zdaniu. Kierunek ten rozwinął szczególnie czołowy teoretyk rasizmu w III Rzeszy - Alfred Rosenberg, który wszczął ostrą, propagandową kampanię wycelowaną w postać cesarza. W jej ramach - między innymi - zasadzono "lasek Sasów" pod Verden, w którym umieszczono 4500 kamiennych obelisków - symbolizujących zamordowanych tam z rozkazu Karola "Rzeźnika" Sasów. Las ów stał się miejscem nazistowskich pielgrzymek i capstrzyków.
Reprezentanci drugiej szkoły głosili pogląd, iż Karl der Grosse - pomimo swoich wad i pomyłek(walka z bratnimi Germanami) był przecież wybitnym Frankiem, czyli Germaninem, pod którego zwierzchnictwem nastąpiło sui generis odbudowanie dziedzictwa cesarstwa rzymskiego w Europie.
Ostatecznie ten drugi pogląd wziął górę, a Hitler stanowczo nakazał Rosenbergowi zaprzestanie napaści na postać cesarza. Warto nadmienić, iż w Waffen SS zafunkcjonowała dywizja: "Charlemagne" (pierwotnie zamierzano ją nazwać "Jeanne d'Arc") - co było wyraźnym nawiązaniem do kierunku procesarskiej propagandy wyznaczonej decyzją Hitlera.
Zainteresowanych problemem odsyłam do nadzwyczaj interesującego, przedwojennego artykułu naukowego na temat - autorstwa polskich historyków.
"Karol był Germaninem, miał mówić językiem hochdeutsch, rodzina nosiła imiona niemieckie. Poczuwając się do wspólnoty narodowej z Teodorykiem ostrogockim - postawił jego posąg przed pałacem akwizgrańskim, mimo że Teodoryk był arianinem, wznosząc się tym ponad przesądy religijne swoich czasów. Nadał nazwy germańskie miesiącom i wiatrom, kazał spisać prawa narodowe, podjąć opracowanie gramatyki. Wystarczy to, aby stwierdzić niemieckość (Deutschtum) cesarza.
Pozostawiając do omówienia w związku z artykułem następnym, Hansa Naumanna, sprawę narodowości, a szczególnie dowodów przedstawianych przez uczonych niemieckich, zająć się należy w tym miejscu jednym argumentem Hampego i Naumanna. Wyrazem świadomości germańskiej ma być według nich ustawienie posągu konnego Teodoryka, o którym wiadomość podaje w r. 829 Walahfrid Strabo, gorsząc się niepomiernie z posągu heretyckiego władcy2). Rzecz cała da się wyjaśnić mniej świetnie, a bardziej rzeczowo. Gdy Karol Wielki rozpoczął w Akwizgranie budowę pałacu i kościoła sięgnął do skarbów artystycznych Włoch. Wzorem wszystkich wielkich zdobywców, od Konstantyna do Napoleona, wywoził z Italii kolumny i mozaiki, posągi i płaskorzeźby. Wówczas Rawenna, której styl odpowiadał najlepiej odrodzeniu karolińskiemu, dostarczyła Akwizgranowi wzorów i materiałów budowlanych a także i ozdób, między którymi znalazł się i posąg konny Teodoryka3). Jak świadczą dochowane zabytki, na większe dzieła plastyczne nie mógł się zdobyć okres karoliński, Potrzeby w tym zakresie zaspokajano importem z terenów, objętych wielką sztuką dawną. Razem z innymi łupami artystycznymi, przybył i posąg Teodoryka, przybyły zapewne też i kraty, z których odarto jego grobowiec, aby wstawić je w empo- rach kaplicy pałacowejŁ). Wydaje się więc bardziej usprawiedliwionym widzieć w posągu tym nietyle cześć dla Dietricha von Bern legendy ludowej, ile wyraz potrzeby estetycznej, niewiele z treścią objektu mający wspólnego. Postępująca ascetyzacja życia dworskiego za Ludwika Pobożnego stworzyła opinię Walahfrida."
bazhum.muz(*)938-t34-n1-s245-273.pdfKarolud Magnus,