Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dlaczego racjonalizm jest lubiany

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
05-08-2011 20:59Hodża (11172 punktów)Dlaczego racjonalizm jest lubiany
Ocena 8 na 8
Stwierdziłem, że muszę znów napisać coś pozytywnego, przyznaję, że nie spodziewałem się, że mój wątek o racjonalizmie rozleje się na tak rozległe obszary wiedzy, od dualizmu korpuskularno-falowego poczynając na terapii uzależnień kończąc.

Dla wielu przedstawicieli świata ducha, zaglądających na to forum w masochistycznym podnieceniu oczekujących bolesnego potwierdzenia słuszności własnego przekonania, że wiara jest wszystkim, co mają do zaoferowania na gruncie dysputy intelektualnej, racjonalizm jest nieodłącznie skojarzony bądź to z agnostycyzmem, najczęściej z ateizmem a zawsze z antyklerykalizmem. Oczywiście, jest to w dużej mierze słuszne odczucie, z tym tylko, że powoduje, iż osoby te przyjmując emocjonalny stosunek do tematu nie są w stanie pojąć sedna tego, czym jest racjonalizm.
   Myślałem o tym, by zatytułować ten wątek "apologia racjonalizmu", ale przecież rozum nie wymaga usprawiedliwiania; gdyby już chcieć coś usprawiedliwiać, to prędzej sensowna byłaby próba "apologii głupoty", ale tego się nie podejmę, choć, być może, byłoby to interesujące doświadczenie retoryczne.
   Rzecz w tym, że racjonalizm jest w swojej istocie postawą, która podkreśla pierwszorzędną rolę namysłu, rozumnego namysłu nad światem, człowiekiem i takąż ocenę działań własnych jak i cudzych. Oznacza to, że najbardziej fundamentalną cechą racjonalizmu jest jego bycie przeciwieństwem dla wszelkiej bezmyślności - mówiąc jaśniej -głupoty. Dlatego jak najbardziej zasadne staje się postawienie pytania: co ma wspólnego pijaństwo niektórych kierowców, nieprzestrzeganie nie tylko reguł drogowych, ale elementarnych reguł zdrowego rozsądku w prowadzeniu samochodów, samolotów i pielgrzymek w czasie mgły, co mają wspólnego setki utonięć po alkoholu, skręconych karków po skoku "na główkę" z wiarą w Boga? Nie, to nie jest pytanie w stylu co ma piernik do wiatraka. Otóż to wszystko są przejawy braku racjonalności, która jednocześnie jest obszarem, w którym może rozwijać swe perzowe kłącza wiara i religijność. Ta ewidentna głupota tak często widoczna w naszym społeczeństwie a tak przy tym tragiczna, jest hołubiona i niańczona przez wiarę, przez religię, gdyż jest jej najukochańszym dzieckiem, jest obietnicą jej nieśmiertelności, nieustającym źródłem pokarmu, którą jest właśnie ludzka nierozumność.
    Mnie - niestety! - nie obchodzi kwestia istnienia Boga i pod tym względem nie jestem podobny chyba nawet do agnostyków. To, dlaczego najbliżej mi światopoglądowo do racjonalizmu, to prosta obserwacja, że racjonalizm to konsekwentna rozumność, przemyśliwanie swoich działań, i nie chodzi tu (w moim konkretnym przypadku) o wielkie ideologiczne ani teologiczne kwestie; chodzi mi o to, że taka postawa jest jedyną moją bronią przeciwko codziennemu zagrożeniu, jakim jest zdanie się na łaskę głupiego kierowcy, polityka, księdza czy wreszcie zaufanie swoim własnym przesądom i intuicjom, które - jeśli oderwane są od logiki - mogą łatwo doprowadzić człowieka do tego nieszczęsnego punktu, w którym zawierza modlitwie.
    Bo walka nie toczy się o to, by dowieść istnienia czy nieistnienia innego świata, ale o to, by na tym pozostać jak najdłużej. By nie skręcić karku skacząc "na główkę".    
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

perun (8610 punktów)

>     Bo walka nie toczy się o to, by dowieść istnienia czy nieistnienia innego świata, ale o to,
>by na tym pozostać jak najdłużej. By nie skręcić karku skacząc "na główkę".    
Trochę to takie ...sztywne co piszesz. W życiu staram się kierować racjonalizmem , ale ..człowiek to nie tylko rozum , to też serce , czyli uczucia , a one nie zawsze maja wiele wspólnego z racjonalizmem. Cóż warte jest zycie bez odrobiny szaleństwa , ryzyka , adrenaliny? Dlatego ryzykuje np; skacząc ze spadochronem .. nic w tym racjonalnego , czasami jak jest taka możliowść przekraczam szybkość samochodem , nie zapinam pasów itd Po prostu nie zawsze zachowuje się racjonalnie , często dla samej przyjemnośći płynącej z podejmowanego ryzyka . To samo dotyczy uczuć .. nie zawsze , a raczje rzadko kierujac sie uczuciami postępujemy racjonalnie. Dla mnie osobiście życie nie miałoby smaku gdybym zawsze zachowywał się racjonalnie ...czyli rozumnie i rozsądnie . W końcu jakieś przyjemności z życia trzeba mieć , a tak się składa ,że większość przyjemnośći w życiu nie wyplywa z racjonalnego zachowania.
05-08-2011 22:26 
 Ocena 4 na 4
jawnoszyderca (184 punktów)
>Cóż warte jest zycie bez odrobiny szaleństwa , ryzyka , adrenaliny? Dlatego ryzykuje np; skacząc ze spadochronem .. nic w tym racjonalnego (...)

Skoro element ryzyka ma dla ciebie pewną wartość, to co nieracjonalnego jest w jego poszukiwaniu?

Moim zdaniem, racjonalizm oznacza także wierność wartościom, jakie nadaje się poszczególnym przedmiotom czy też podmiotom. Racjonalizm staje się więc wtedy opozycją nie tylko dla bezmyślności, ale i dla hipokryzji. Wobec tego można być całkiem racjonalnym socjopatą prowadzącym samochód po pijanemu, można także uznać, że woli się przeżyć krótkie, lecz intensywne życie- wtedy nie ma nic nieracjonalnego w sportach ekstremalnych.
Hodża (11172 punktów)
>Moim zdaniem, racjonalizm oznacza także wierność wartościom, jakie nadaje się poszczególnym przedmiotom czy też podmiotom. Racjonalizm staje się więc wtedy opozycją nie tylko dla bezmyślności, ale i dla hipokryzji. Wobec tego można być całkiem racjonalnym socjopatą prowadzącym samochód po pijanemu, można także uznać, że woli się przeżyć krótkie, lecz intensywne życie- wtedy nie ma nic nieracjonalnego w sportach ekstremalnych.

Nie zgodzę się. Prostolinijność, szczerość - to są przeciwieństwa dla hipokryzji. Jeśli ktoś jest socjopatą i potrafi skutecznie zaplanować i przeprowadzić zamach, w którym giną dziesiątki ludzi to nie jest racjonalny w tym sensie, w jakim ja to słowo rozumiem, gdyż z całą pewnością nie jest w stanie udowodnić (co by musiało być potwierdzone przez innych), że jego działania przyniosły jakąkolwiek korzyść jemu lub innym. Jeśli jako "korzyść" rozumieć jego uczucie jakiejś zbrodniczej satysfakcji, to równie dobrze możemy uważać, że zwierzęta są racjonalne, zabijając i pożerając inne osobniki, gdyż jest to dla nich źródło zadowolenia, a to kończy dyskusję poprzez rozmycie znaczenia dyskutowanego terminu.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
06-08-2011 00:01 
 Ocena 2 na 2
neurosurgery (2484 punktów)
>człowiek to nie tylko rozum , to też serce , czyli uczucia , a one nie zawsze maja wiele wspólnego z racjonalizmem.

Akurat utożsamianie serca z uczuciami ma niewiele wspólnego z racjonalizmem.

>To samo dotyczy uczuć .. nie zawsze , a raczje rzadko kierujac sie uczuciami postępujemy racjonalnie.

Aż dziw bierze, że wszystko to tylko reakcje chemiczne.

Pozdrawiam
06-08-2011 00:03 
 Ocena 2 na 2
Marian (5438 punktów)
>człowiek to nie tylko rozum , to też serce , czyli uczucia [...]
   Ech... serce to tylko pompa ssąco-tłocząca, która z uczuciami nie ma nic wspólnego. Te mają swe źródło w układzie limbicznym, ewolucyjnie najstarszej i najbardziej prymitywnej strukturze — ale jednak — mózgu. Przykro mi rozczarować wszystkich „romantyków”.

   Przepraszam, MSPANC Pozdrawiam

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
perun (8610 punktów)
>Przykro mi rozczarować wszystkich „romantyków”.
Nie jestem romantykiem .Użyłem tylko popularnego zwrotu
06-08-2011 00:15 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>to też serce , czyli uczucia

To są uczucia?
06-08-2011 02:37 
 Ocena 1 na 1
fiedorek.t (5805 punktów)
>>to też serce , czyli uczucia
Oj liliac my tu o męskich sprawach, a ty nam od razu rzeczywistość. Pozwól facetom pokminić trochę sprawy duchowe, a nie tak po feministycznemu
06-08-2011 10:23 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>Pozwól facetom pokminić trochę sprawy duchowe, a nie tak po feministycznemu

Nie tak jak Marian?
perun (8610 punktów)
>>to też serce , czyli uczucia
Nie masz serca liliac
06-08-2011 10:25 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Nie masz serca liliac


06-08-2011 11:48 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
>>     Bo walka nie toczy się o to, by dowieść istnienia czy nieistnienia innego świata, ale o to,
>>by na tym pozostać jak najdłużej. By nie skręcić karku skacząc "na główkę".    Trochę to takie ...sztywne co piszesz. W życiu staram się kierować racjonalizmem , ale ..człowiek to nie tylko rozum , to też serce , czyli uczucia , a one nie zawsze maja wiele wspólnego z racjonalizmem.

Sztywne, bo zapewne wkraczam powoli w wiek "mentorski". Słusznie twierdzisz, że człowiek to też uczucia, ale właśnie dlatego racjonalność jest tak ważna, albowiem w przeciwnym razie te uczucia ludzi niszczą, stanowią niższy w gruncie rzeczy modus działania, bardziej zwierzęcy, to, co ludzkie jest jednocześnie tym, co pozwala nam panować nad tą energią, jaką ze sobą niosą emocje. Pełna zgoda, ale też nie ma sensu bronić ludzkiego prawa do uczuć, ale potrzeba podkreślać, że głupota podsycana emocjami jest główną siłą napędową religijności a im więcej będzie religijności, tym więcej będzie niebezpiecznej, agresywnej głupoty, gdyż jest to nierozerwalnie ze sobą związane - właśnie poprzez wyłączenie pracy rozumu.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
perun (8610 punktów)

>Sztywne, bo zapewne wkraczam powoli w wiek "mentorski". Słusznie twierdzisz, że człowiek to też uczucia, ale właśnie dlatego racjonalność jest tak ważna, albowiem w przeciwnym razie te uczucia ludzi niszczą, stanowią niższy w gruncie rzeczy modus działania, bardziej zwierzęcy, to, co ludzkie jest jednocześnie tym, co pozwala nam panować nad tą energią, jaką ze sobą niosą emocje.
I dlatego tak ważne jest umiarkowanie , coby nie przeginać w żadną strone . Dlatego jestem fanem filozofii Aureliusza.
Hmm mówisz ,że w wieku ,, mentrorskim ,, się sztywnieje? Chyba w stawach
Hodża (11172 punktów)
>I dlatego tak ważne jest umiarkowanie , coby nie przeginać w żadną strone . Dlatego jestem fanem filozofii Aureliusza.

Aureliusza co nieco poznałem przy okazji różnych sentencji łacińskich... cóż, wiele mądrości, trochę dekadencji, ale cesarz nie może być dobrym nauczycielem życia.
To taka zasada - nie wierzyć do końca filozofom piszącym o ekonomii, którzy nigdy nie rządzili krajem, nie wierzyć do końca filozofom mówiącym o życiu przeciętnego człowieka, którym nigdy nie byli, nie wierzyć filozofom piszącym o szczęściu, którego nigdy nie zaznali.
>Hmm mówisz ,że w wieku ,, mentrorskim ,, się sztywnieje? Chyba w stawach
Stawy mam dobrze naoliwione A "mentorski ton" jest dobrym sposobem rozruszania mniej aktywnych uczestników Forum Pozdrawiam


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
perun (8610 punktów)

>To taka zasada - nie wierzyć do końca filozofom piszącym o ekonomii, którzy nigdy nie rządzili krajem, nie wierzyć do końca filozofom mówiącym o życiu przeciętnego człowieka, którym nigdy nie byli, nie wierzyć filozofom piszącym o szczęściu, którego nigdy nie zaznali.
Najlepiej nie wierzyć nawet sobie Ja nie wierze ..staram sie myśleć nad tym co jest dla mnie dobre ,a co nie. Gdybym był filozofem myślałbym nad tym co jest dobre dla innych . Wspominając Aureliusza miałem na myśli stoicym .Wg mnie to dobra filozofia....dla mnie
DEMONICON (4893 punktów)
Wydaje mi się, że nie chodzi tak do końca o nazwy, ale jak najlepsze metody dochodzenia do obiektywnej prawdy o rzeczywistości, a najlepiej jeszcze jak jest to coś stosowalnego, praktycznego.

Nie ważne, co się mówi, bo można równie dobrze paplać, bądź zwyczajnie kłamać, ważne co się robi i jak się robi.

Czyny, nie słowa.

Fajny tekst.

Pozdrawiam
Rafaela (2059 punktów)

   Rzecz w tym, że racjonalizm jest w swojej istocie postawą, która podkreśla pierwszorzędną rolę namysłu, rozumnego namysłu nad światem, człowiekiem i takąż ocenę działań własnych jak i cudzych. Oznacza to, że najbardziej fundamentalną cechą racjonalizmu jest jego bycie przeciwieństwem dla wszelkiej bezmyślności - mówiąc jaśniej - głupoty.
Ja się z tymi słowami zgadzam, ale zdaję sobie sprawę, iż są ludzie, dla których racjonalizm jest ową głupotą, którzy myślenie racjonalne traktują za bezmyślność. I ubolewam, że jest ich niemało.

>Dlatego jak najbardziej zasadne staje się postawienie pytania: co ma wspólnego pijaństwo niektórych kierowców, nieprzestrzeganie nie tylko reguł drogowych, ale elementarnych reguł zdrowego rozsądku w prowadzeniu samochodów, samolotów i pielgrzymek w czasie mgły, co mają wspólnego setki utonięć po alkoholu, skręconych karków po skoku "na główkę" z wiarą w Boga?
Nie wiem co ma wspólnego z wiarą w boga, ale wiele osób następstwa tych zdarzeń widzi w woli boskiej, wyrażonej karą boską. Bóg może wszystko, on wie co jest najlepsze, nawet gdy każe wypić kierowcy 50-teczkę przed podróżą. Sprawdza jego silną wolę albo jej brak. Wola boska i głupota idą obok siebie.

> To, dlaczego najbliżej mi światopoglądowo do racjonalizmu, to prosta obserwacja, że racjonalizm to konsekwentna rozumność, przemyśliwanie swoich działań, i nie chodzi tu (w moim konkretnym przypadku) o wielkie ideologiczne ani teologiczne kwestie; chodzi mi o to, że taka postawa jest jedyną moją bronią przeciwko codziennemu zagrożeniu, jakim jest zdanie się na łaskę głupiego kierowcy, polityka, księdza(...). Bo walka nie toczy się o to, by dowieść istnienia czy nieistnienia innego świata, ale o to, by na tym pozostać jak najdłużej.
Nie rozumiem, jak Twoja rozumność obroni Cię przed skutkami głupoty innych? Co z tego, że Ty myślisz racjonalnie, podczas gdy pijany kierowca wjedzie na Ciebie na przejściu dla pieszych, na przystanku, albo do domu, gdy śpisz? Na czym polega obrona w postaci rozumności przed codziennymi zagrożeniami, których sprawcami, zakładam, nie jesteśmy sami? I jak to się ma do tego, by na tym świecie być jak najdłużej?
Ja myślę, że nasza rozumność wobec głupoty innych jest bezsilna.


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
06-08-2011 21:00 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
>Nie rozumiem, jak Twoja rozumność obroni Cię przed skutkami głupoty innych? Co z tego, że Ty myślisz racjonalnie, podczas gdy pijany kierowca wjedzie na Ciebie na przejściu dla pieszych, na przystanku, albo do domu, gdy śpisz? Na czym polega obrona w postaci rozumności przed codziennymi zagrożeniami, których sprawcami, zakładam, nie jesteśmy sami? I jak to się ma do tego, by na tym świecie być jak najdłużej?
>Ja myślę, że nasza rozumność wobec głupoty innych jest bezsilna.

A właśnie, że nie.
Przepraszam wszystkich kierujących, ale ja z zasady, jako pieszy, traktuję od pewnego czasu wszystkich kierowców jako potencjalnych idiotów - po tym, jak mnie potrącił na chodniku kilka lat temu jeden gnojek, który sobie skracał drogę do wyjazdu i ominął pryzmę śniegu mnie wrzucając w drugą. (Potem jeszcze się zatrzymał i mi nabluzgał, ale ja się już pozbierałem i nie wiem, Bóg mi świadkiem jak to by się skończyło, gdyby nie zdążył odjechać).
Otóż zauważyłem w Krakowie, że najłatwiej stracić życie przechodząc na Alejach na zielonym świetle dla pieszych (uważajcie na tych, którzy chcą zdążyć na żółtym w długiej trasie). Odtąd uważnie obserwuję zachowanie każdego kierowcy, nawet wiedząc, że mam prawo wkroczyć na jezdnię. Któregoś razu już miałem stawiać stopę na zebrze, kiedy - jak zawsze podejrzliwy - starałem się przeniknąć myśli kierującego i dosięgnąć go wzrokiem - i doznałem szoku, stwierdzając, że samochód jedzie bez kierowcy. Niezbyt szybko, akurat tak, że by można odnieść wrażenie, że zwolnił przed przejściem dla pieszych. W ostatniej chwili odskoczyłem, po czym zaobserwowałem jeszcze, jak ten pętak wyłania się spod kierownicy. Bęcwałowi coś upadło i tego szukał jadąc, schylony pod deską rozdzielczą.
Dzięki temu właśnie, że przyjąłem wyższy, niż większości ludzi się wydaje za słuszny, poziom głupoty, z jaką na co dzień się można zetknąć, nie wylądowałem w szpitalu, ani w szpitalnej chłodni.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Rafaela (2059 punktów)

>Przepraszam wszystkich kierujących, ale ja z zasady, jako pieszy, traktuję od pewnego czasu wszystkich kierowców jako potencjalnych idiotów - po tym, jak mnie potrącił na chodniku kilka lat temu jeden gnojek, który sobie skracał drogę do wyjazdu i ominął pryzmę śniegu mnie wrzucając w drugą.
Miałeś szczęście, ale... powinieneś przewidzieć, że będzie jechał po chodniku, a nie po jezdni i iść jezdnią

>Odtąd uważnie obserwuję zachowanie każdego kierowcy, nawet wiedząc, że mam prawo wkroczyć na jezdnię.
I tak całe życie będziesz przewidywał zachowania innych? A co z przypadkami, w których sprawcą wypadku nie jest człowiek? Uważasz, że 'w drewnianym kościele nie spadnie na Ciebie cegła'?

>Dzięki temu właśnie, że przyjąłem wyższy, niż większości ludzi się wydaje za słuszny, poziom głupoty, z jaką na co dzień się można zetknąć, nie wylądowałem w szpitalu, ani w szpitalnej chłodni.
Czyli wniosek może być jeden - Ty potrafisz przewidzieć to, czego inni nie są w stanie. Wiesz jak zachowa się ktoś inny, wcześniej niż on sam. Gratuluje umiejętności! To jest taki racjonalizm... inaczej.


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
Hodża (11172 punktów)
>Czyli wniosek może być jeden - Ty potrafisz przewidzieć to, czego inni nie są w stanie. Wiesz jak zachowa się ktoś inny, wcześniej niż on sam. Gratuluje umiejętności! To jest taki racjonalizm... inaczej.

Myślę, że to wcale nie jest wyjątkowa umiejętność przewidywania zachowań innych ludzi, których sami nie są w stanie przewidzieć. Im prostsza konstrukcja psychiczna, tym bardziej przewidywalny jest człowiek.

P.S.A co do cegły w drewnianym kościele - znalazłem na to sposób - nie zaglądam do drewnianych kościołów Nawiasem mówiąc, kiedyś podczas nawałnicy zwalił się obok mnie kawał komina z kamienicy w Krakowie, ale że stałem w bramie, nic się nie stało. Warto więc pamiętać, że - zwłaszcza w starym budownictwie - coś tam od czasu do czasu lubi sobie runąć. AHA. Skoro już o umiejętności przewidywania mowa - odkąd oddano w 2008 roku Galerię Krakowską (koło dworca) szerokim łukiem omijałem jej frontową ścianę, na której zainstalowano szklane tafle przymocowane czymś, co wyglądało na łazienkowe przyssawki-haczyki do ręczników. Mam jako takie pojęcie o polskich budowlańcach. Po kilku miesiącach kilka z tych tafli runęło dwa metry obok grupy młodzieży. Jeszcze jeden cud, nikomu się nic nie stało, natomiast pochlebiam sobie, że posiadam właściwą zdolność oceny naszej rzeczywistości budowlanej.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Rafaela (2059 punktów)
W takim razie pozostaje mi życzyć Ci dużo zdrowia, bo tego jednego nie jesteś w stanie przewidzieć. Inne przeciwności losu, jak sadzę nie są Ci straszne


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
shalom77 (-12 punktów)
(zablokowany)
>Stwierdziłem, że muszę znów napisać coś pozytywnego, przyznaję, że nie spodziewałem się, że mój
>wątek o racjonalizmie rozleje się na tak rozległe obszary wiedzy, od dualizmu korpuskularno-falowego
>poczynając na terapii uzależnień kończąc.
>Dla wielu przedstawicieli świata ducha, zaglądających na to forum w masochistycznym podnieceniu
>oczekujących bolesnego potwierdzenia słuszności własnego przekonania, że wiara jest wszystkim, co
>mają do zaoferowania na gruncie dysputy intelektualnej, racjonalizm jest nieodłącznie skojarzony
>bądź to z agnostycyzmem, najczęściej z ateizmem a zawsze z antyklerykalizmem. Oczywiście, jest to w
>dużej mierze słuszne odczucie, z tym tylko, że powoduje, iż osoby te przyjmując emocjonalny stosunek
>do tematu nie są w stanie pojąć sedna tego, czym jest racjonalizm.
>    Myślałem o tym, by zatytułować ten wątek "apologia racjonalizmu", ale przecież rozum nie
>wymaga usprawiedliwiania; gdyby już chcieć coś usprawiedliwiać, to prędzej sensowna byłaby próba
>"apologii głupoty", ale tego się nie podejmę, choć, być może, byłoby to interesujące doświadczenie
>retoryczne.
>    Rzecz w tym, że racjonalizm jest w swojej istocie postawą, która podkreśla pierwszorzędną
>rolę namysłu, rozumnego namysłu nad światem, człowiekiem i takąż ocenę działań własnych jak i
>cudzych. Oznacza to, że najbardziej fundamentalną cechą racjonalizmu jest jego bycie przeciwieństwem
>dla wszelkiej bezmyślności - mówiąc jaśniej -głupoty. Dlatego jak najbardziej zasadne staje się
>postawienie pytania: co ma wspólnego pijaństwo niektórych kierowców, nieprzestrzeganie nie tylko
>reguł drogowych, ale elementarnych reguł zdrowego rozsądku w prowadzeniu samochodów, samolotów i
>pielgrzymek w czasie mgły, co mają wspólnego setki utonięć po alkoholu, skręconych karków po skoku
>"na główkę" z wiarą w Boga? Nie, to nie jest pytanie w stylu co ma piernik do wiatraka. Otóż to
>wszystko są przejawy braku racjonalności, która jednocześnie jest obszarem, w którym może rozwijać
>swe perzowe kłącza wiara i religijność. Ta ewidentna głupota tak często widoczna w naszym
>społeczeństwie a tak przy tym tragiczna, jest hołubiona i niańczona przez wiarę, przez religię, gdyż
>jest jej najukochańszym dzieckiem, jest obietnicą jej nieśmiertelności, nieustającym źródłem
>pokarmu, którą jest właśnie ludzka nierozumność.
>     Mnie - niestety! - nie obchodzi kwestia istnienia Boga i pod tym względem nie jestem podobny
>chyba nawet do agnostyków. To, dlaczego najbliżej mi światopoglądowo do racjonalizmu, to prosta
>obserwacja, że racjonalizm to konsekwentna rozumność, przemyśliwanie swoich działań, i nie chodzi tu
>(w moim konkretnym przypadku) o wielkie ideologiczne ani teologiczne kwestie; chodzi mi o to, że
>taka postawa jest jedyną moją bronią przeciwko codziennemu zagrożeniu, jakim jest zdanie się na
>łaskę głupiego kierowcy, polityka, księdza czy wreszcie zaufanie swoim własnym przesądom i
>intuicjom, które - jeśli oderwane są od logiki - mogą łatwo doprowadzić człowieka do tego
>nieszczęsnego punktu, w którym zawierza modlitwie.
>     Bo walka nie toczy się o to, by dowieść istnienia czy nieistnienia innego świata, ale o to,
>by na tym pozostać jak najdłużej. By nie skręcić karku skacząc "na główkę".    

po pierwsze: myślę, że wielu tzw ateistów absolutnie nimi nie jest (idą za tłumem)
po drugie: żeby uważać że Boga nie ma trzeba w to wierzyć
żeby stwierdzić nawet dla samego siebie że Boga nie ma trzeba wpierw zadać sobie trochę trudu żeby dociekać badać czy faktycznie Bóg jest czy Go nie ma
tego żaden ateista nie robi powiecie że to nie jest rzeczą ateisty dowieść że Bóg istnieje
fakt
ale wtedy na jakiej podstawie tzw ateista dochodzi do przekonania że Boga nie ma?
dlatego że Go nie doświadczył
a czy ktokolwiek z was doświadczył zobaczył zarazki wąglika?
nie sądzę
a wierzycie w nie
czemu?
BO KTOŚ POWIEDZIAŁ???
i na tym się opiera wasza wiedza???
BO KTOŚ POWIEDZIAŁ???
bo to że żaden z was nigdy Boga nie doświadczył nie oznacza że Boga nie ma
to nic nie znaczy, zupełnie nic
wielu tzw ateistów przyjmuje za pewnik ateistyczne poglądy ponieważ to im po prostu leży, odpowiada, albo się zrazili do KK, albo jeszcze coś w tym stylu
rozmawiałam z wieloma ateistami i tzw podążanie za racjonalizmem i logiką to bujda i ściema
ateiści po prostu chcą wierzyć że Boga nie ma
każdy argument kreacjonistów o tym, że ewolucja to wymysł - traktowany jest niepoważnie, każdy dokument na ten temat jest "nieprofesjonalny" i "szemrany" w przeciwieństwie do ateistów którzy zawsze się opierają na logice i zdrowych argumentach i tylu właściwych naukowcach i materiałach
jednak prawda jest taka że wielu ateistów wcale NIE CHCE dociec prawdy
oni po prostu nie chcą żeby Bóg istniał
z góry uważanie że naukowcy opowiadający się za kreacjonizmem są wszyscy niedouczeni i niedoinformowani to forma zwiedzenia
z góry zakładanie że ewolucja jest prawdziwa podczas gdy nie została udowodniona ani nie jest w ogóle teorią naukową to niedorzeczność i naiwność
po prostu dziecinada
07-08-2011 12:06 
 Ocena 6 na 6
Hodża (11172 punktów)
>z góry zakładanie że ewolucja jest prawdziwa podczas gdy nie została udowodniona ani nie jest w ogóle teorią naukową to niedorzeczność i naiwność
>po prostu dziecinada

Obawiam się, że na naszym Forum nie znajdziesz osób, z którymi byś mógł poważnie porozmawiać na ten temat - z tego, co zaobserwowałem, brakuje tu specjalistów, badających ewolucję inaczej, niż na to pozwalają oficjalne gremia akademickie i politycy, którzy, jak zwykle, ukrywają wszystko przed społeczeństwem. Niestety, to Forum nie jest pod tym względem wyjątkowe; jest jednak jedno miejsce w sieci, skupiające niewielką grupkę osób zajmujących się tymi trudnymi tematami, prawdziwych nonkonformistów, bojowników o ujawnienie Całej Prawdy, elitę elit i tam, myślę, powinieneś skierować swoją przeglądarkę internetową.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
08-08-2011 09:10 
 Ocena 2 na 2
hubin (2274 punktów)
>po pierwsze: myślę, że wielu tzw ateistów absolutnie nimi nie jest (idą za tłumem)
Teza wydaje się prawdziwa dopiero po zamianie Ateistów na osoby wierzące, w przeciwieństwie do ciebie przytoczę dowód, jeżeli patrzyć na nasz kraj z automatu robią z ciebie katolika i musisz odstawiać gesty apostazji. Samo wykonanie takiego gestu jest utrudniane, uciążliwe etc. możesz poczytać o tym na różnych forach dotyczących konkretnie ateizmu.

>po drugie: żeby uważać że Boga nie ma trzeba w to wierzyć
>żeby stwierdzić nawet dla samego siebie że Boga nie ma trzeba wpierw zadać sobie >trochę trudu żeby dociekać badać czy faktycznie Bóg jest czy Go nie ma

Nie trzeba w to wierzyć, osobie racjonalnej wystarczy brak dowodów. Nie jesteś w stanie udowodnić nie istnienia wróżek ani krasnoludków, zatem one nie istnieją dlatego że nikt nie udowodnił ich istnienia.
pl.wikipedia.org/wiki/Czajniczek_Russella Link dotyczący tej kwesti czajniczek Russella może ci wyjaśni całość lepiej.

>tego żaden ateista nie robi powiecie że to nie jest rzeczą ateisty dowieść że Bóg istnieje

To raczej ateiści się kwestią zajmowali, oszołomy mają wiarę, pozbawioną jakiegokolwiek dowodu, czego świetnym przykładem są twoje posty.
Kilka stwierdzeń, auto dialogów pozbawionych choćby jednego cytatu, linka, dowodu.

>ale wtedy na jakiej podstawie tzw ateista dochodzi do przekonania że Boga nie ma?
>dlatego że Go nie doświadczył
>a czy ktokolwiek z was doświadczył zobaczył zarazki wąglika?
>nie sądzę
>a wierzycie w nie
>czemu?
>BO KTOŚ POWIEDZIAŁ???
>i na tym się opiera wasza wiedza???
>BO KTOŚ POWIEDZIAŁ???

Nie ma tu nic związanego z wiarą, zakładam że chodzi ci o Gram-dodatnią bakterię nazywaną laseczką wąglika (Bacillus anthracis)gdy mówisz "zarazki wąglika".
pl.wikipedia.org/wiki/Wąglik

Zatem wiem, że istnieje dzięki pracy Roberta Kocha niemieckiego lekarza i naukowca, który jest uznawany za odkrywcę wąglika.
To właśnie ty wierzysz w rzeczy które ci ktoś powiedział, ja dysponuję wiedzą opartą na badaniach naukowych, może nie jest doskonała ale podlega ciągłej weryfikacji...

Poczytaj o metodzie naukowej.
pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowa

>bo to że żaden z was nigdy Boga nie doświadczył nie oznacza że Boga nie ma
>to nic nie znaczy, zupełnie nic

Wielce prawdopodobnym wydaje mi się fakt, że rzeczy których nikt nigdy nie doświadczył nie istnieją.

>wielu tzw ateistów przyjmuje za pewnik ateistyczne poglądy ponieważ to im po prostu leży, odpowiada, albo się zrazili do KK, albo jeszcze coś w tym stylu

Ta końcówka nie bardzo pasuje "jeszcze coś w tym stylu", reszta w dużym uproszczeniu jest prawdziwa.
"po prostu leży, odpowiada" - zasadniczo hipoteza boga nie jest nam do niczego potrzebna zatem zdecydowanie wygodniej jest być ateistą, pomijam kwestię że rozsądniej.
"albo się zrazili do KK" - cóż faktycznie organizacje z tak bogatą przeszłością kryminalną, pozujące na autorytet moralny potrafią zrazić do siebie myślącego człowieka.

>rozmawiałam z wieloma ateistami

Gratuluję krok w dobrym kierunku.

>tzw podążanie za racjonalizmem i logiką to bujda i ściema

Zgadzam się całkowicie, racjonalizm i logikę należy stosować jest to narzędzie całkiem użyteczne. Podążanie za nimi mogło by cię wywieść na manowce zbliżone do religii.

>każdy argument kreacjonistów o tym, że ewolucja to wymysł - traktowany jest >niepoważnie, każdy dokument na ten temat jest "nieprofesjonalny" i "szemrany" w

Jeżeli się grozi warto czasami spełnić groźby, bo inaczej potraktują cię jak Andrzeja Leppera który mówił o niezbitych argumentach i dowodach choć nigdy żadnego nie pokazał.
Zaprezentuj dowolny argument kreacjonistów, który będzie czymkolwiek więcej niż jak sam mówisz ">BO KTOŚ POWIEDZIAŁ???".

>przeciwieństwie do ateistów którzy zawsze się opierają na logice i zdrowych >argumentach i tylu właściwych naukowcach i materiałach

Nie zawsze i zapewne nie wszyscy już w innym wątku ci mówiłem że generalizowanie odnośnie ateistów jest raczej chybione (za wyjątkiem religii).
Cóż podałem ci link do artykułu o metodzie naukowej, czyli szansę na zrozumienie czym różni się szemrany "naukowiec", "dowód" od zweryfikowanego poglądu powinieneś mieć.

>jednak prawda jest taka że wielu ateistów wcale NIE CHCE dociec prawdy
>oni po prostu nie chcą żeby Bóg istniał

Mylisz się metoda naukowa została stworzona w celu dojścia do "prawdy". "Prawda" nie ma nic wspólnego z chęciami.

>z góry uważanie że naukowcy opowiadający się za kreacjonizmem są wszyscy niedouczeni i niedoinformowani to forma zwiedzenia

Przyznam, że nie znam żadnego naukowca współczesnego który opowiadałby się za kreacjonizmem. Jeżeli chodzi ci o jakiegoś "Hovina" z innego z twoich postów to nie jest to naukowiec o czym możesz się przekonać czytając artykuł na temat jego osoby zamieszczony w wikipedii do której zresztą link dostałeś.

>z góry zakładanie że ewolucja jest prawdziwa podczas gdy nie została udowodniona ani nie jest w ogóle teorią naukową to niedorzeczność i naiwność

Też już dostałeś linki na temat "Ewolucji", teoria ewolucji czy teoria doboru naturalnego są naukowe, pojęcie ewolucja nie ponieważ dotyczy większego zbioru pojęciowego. To w telegraficznym skrócie. Masz jeszcze raz:
lubczasopi(*)ost/322662,ewolucji-nie-teoria
Proszę zacznij podawać jakiekolwiek dowody, źródła swoich rewelacji bo jak na razie to wyrażasz sądy kategoryczne, zahaczając o generalnie o cały wachlarz pojęć.
Może jesteś autorytetem moralnym, wybitnym przedstawicielem gatunku homo sapiens, lecz nie jestem w stanie tego stwierdzić w żaden sposób, w internecie twoje słowa świadczą o tobie.
08-08-2011 09:29 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>powinieneś
>dostałeś
Ja tak tylko w kwestii formalnej - shalom77 to jest ONA.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
08-08-2011 09:40 
 Ocena 2 na 2
hubin (2274 punktów)

>Ja tak tylko w kwestii formalnej - shalom77 to jest ONA.

Oj przepraszam bardzo, postaram się zatem dostosować "końcówki".
Ciekawy dowód w sumie na szowinizm językowy, ponieważ zakładam brak rozróżnienia płci u moich rozmówców i niejako z automatu rozmawiam jak z mężczyzną...
Mea culpa postaram się uważać w przyszłości.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Stwierdziłem, że muszę znów napisać coś pozytywnego, przyznaję, że nie spodziewałem się, że mój wątek o racjonalizmie rozleje się na tak rozległe obszary wiedzy, od dualizmu korpuskularno-falowego poczynając na terapii uzależnień kończąc.
Mam tu problem od samego początku (tytułu) z Panem.
Pyta Pan - dlaczego racjonalizm jest lubiany?
A kto?
A gdzie?
I kiedy?
Taką deklarację złożył?

Ja tam racjonalizmu wcale nie lubię, tylko ni cholery żyć bez niego nie mogę.
Wielki polski filozof Tadeusz Kotarbiński napisał:
"Wielkie to szczęście wierzyć w istnienie Boga Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela Nieba i Ziemi, i w ład moralny przezeń ustanowiony w ogromie wszechbytu, i w Jego opiekę stałą i pomoc, i mieć w Nim realny wzór doskonałości, i być przeświadczonym, że prawa rzeczywistości mają sens etyczny, i że przyroda po to istnieje, by człowiek mógł z niej korzystać dla podtrzymania swych sił w pochodzie wzwyż, ku szczytom sublimacji, i że jest od kogo dowiedzieć się o tym na pewno, gdyż Bóg objawił ludziom prawdy o sprawach najważniejszych, i że nasi najbliżsi, nasi ukochani nie poumierają nigdy naprawdę i nie utracimy ich naprawdę, lecz - jeśli zasłużymy na to - spotkamy się z nimi w życiu przyszłym, wspaniałym, radosnym i nieskończonym".
I miałbym tym mądrym stwierdzeniom zaprzeczyć? To tylko mój móżg, dzieki genom i procesowi socjalizacji ma feler, który mu w żadne bajeczki uwierzyć nie pozwala. Przecież to o wiele łatwiej żyć, gdy mogę oddać się boskiej opiece i poprosić o łaskę Boga Ojca, czy Matkę Boską.

Co mi ten cholerny racjonalizm daje? Muszę zastanawiać się, czytać, sprawdzać, mieć stale wątpliwości i to ma być coś dobrego? Człowiek religijny spokojnie zawierzy Bogu i jak ma jakieś wąpliwości to się księdza zapyta, a ja nawet zgrzeszyć nie mogę, no bo komu się wyspowiadam i kto mi da rozgrzeszenie. Sam sobie? Jakoś mi się to nie udaje - mówię, tak być musiało, a wewnatrz i tak gryzie.

Konsekwetny racjonalizm, nawet żadnej niepewności człowiekowi nie zostawia. Racjonalista agnostyk, to ktoś, kto zatrzymuje się ze strachu na konsekwencją swych myśli w połowie drogi. Odrzucenie postawy agnostycznej uzasadniła doskonale Barbara Stanosz, która w 44 numerze "Bez Dogmatu" napisała: (...) nie można dowieść nieistnienia żadnych, najbardziej nawet fantazyjnych obiektów (...) Jednakże nauka nie pretenduje do pewności; jej twierdzenia i teorie składowe mogą zostać podważone. Jest tu więc miejsce na agnostyczne "Nie wiem" - zarówno w sprawie chrześcijańskiego Boga, jak i w sprawie greckiego Zeusa (ale także Baby Jagi, Świętego Mikołaja itd.). I tak właśnie, tj. mitologicznie interpretują twierdzenia teistyczne racjonaliści, którzy deklarują się jako agnostycy.

W praktycznie wyznaniowym kraju, przy dominującej narzucanej przez media jedynie-słusznej ideologii być wolnomyślicielem i jeszcze to lubić? Toż to masochizm! Wcale nie lubię swojego racjonalizmu, ja tylko inaczej nie potrafię.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
08-08-2011 13:35 
 Ocena 1 na 1
zupełna (2507 punktów)
>Co mi ten cholerny racjonalizm daje? Muszę zastanawiać się, czytać, sprawdzać, mieć stale wątpliwości i to ma być coś dobrego? Człowiek religijny spokojnie zawierzy Bogu i jak ma jakieś wąpliwości to się księdza zapyta, a ja nawet zgrzeszyć nie mogę, no bo komu się wyspowiadam i kto mi da rozgrzeszenie. Sam sobie? Jakoś mi się to nie udaje - mówię, tak być musiało, a wewnatrz i tak gryzie.
Zgrzeszyć Pan nie może, bo grzech to umowa religijna przecież. Może Pan postąpić niewłasciwie raczej, a jako rozumny człowiek umie Pan pewnie to naprawić. Odpada Panu modlitwa błagalna i czynności około sakralne. Zaoszczędzony czas moze Pan przeznaczyc na przyjemności i inne działania rozwijające.
Wydaje mi się , że racjonalizm to w sumie prostsze rozwiązanie.
09-08-2011 10:57 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Zgrzeszyć Pan nie może, bo grzech to umowa religijna przecież. Może Pan postąpić niewłaściwie raczej, a jako rozumny człowiek umie Pan pewnie to naprawić.
Oj, muszę Panią zmartwić - nie tylko żem grzesznym, to jeszcze mam duchowe rozterki z ich powodu, a rozumnym to tylko staram się być i różnie to wychodzi. Racjonalizm wcale nie wymaga śmiertelnej powagi i zażartować sobie też można. Poważnie nawiedzeni twierdzą, że Europa ma korzenie chrześcijańskie co jest bzdurą, ale odwrotne niedostrzeganie, że jednym z ważnych elementów naszej kultury jest judechrześcijaństwo, też jest błędem.
(Jako w miarę dobrze wychowany człowiek, gdy coś ciężkiego spadnie mi na nogę krzyczę "O Jezus", a nie "Qrwa mać" i wcale nie staję się z tego powodu bardziej religijny.)

>Odpada Panu modlitwa błagalna i czynności około sakralne.
A szkoda! Ja tam tego żałuję. Jak to dobrze odwołać się do matki, czy ojca - nawet jak są w niebie.

>Zaoszczędzony czas może Pan przeznaczyć na przyjemności i inne działania rozwijające.
Cholera, gdybym wtedy jak byłem młody to wiedział, a ja zaoszczędzony czas poświęcałem głównie na grzeszki z dziewczętami, dobrze tylko, że książki zaraz na drugim miejscu stawiałem i coś tam w głowie zostało.

>Wydaje mi się, że racjonalizm to w sumie prostsze rozwiązanie.
Tu po raz pierwszy, tak zupełnie na poważnie się nie zgadzam, gdyby tak było, to racjonalizm byłby powszechnym zjawiskiem, tak jak jest głupota, a jest raczej rzadkim, a więc wymaga i zdolności intelektualnych i pracy.
To jest trudniejszy wybór, a w zaściankowym społeczeństwie, raczej skomplikowanym.

Pozdrawiam serdecznie i tak poważnie, to tak jak i Pani, nie oddał bym swojego racjonalizmu za żadne ideologiczne (religijne) ułudy.

@@@
.
08-08-2011 18:52 
 Ocena 4 na 4
Hodża (11172 punktów)
>Co mi ten cholerny racjonalizm daje? Muszę zastanawiać się, czytać, sprawdzać, mieć stale wątpliwości i to ma być coś dobrego? Człowiek religijny spokojnie zawierzy Bogu i jak ma jakieś wąpliwości to się księdza zapyta, a ja nawet zgrzeszyć nie mogę, no bo komu się wyspowiadam i kto mi da rozgrzeszenie. Sam sobie? Jakoś mi się to nie udaje - mówię, tak być musiało, a wewnatrz i tak gryzie.

Jeśli chodzi o mnie, to z natury swojej raczej prędzej zawsze byłem skłonny wierzyć w: krasnoludki, potem kosmitów (w miarę dorastania), wreszcie w transcendentnego Boga - jednakowoż dojście do postawy racjonalnej dokonało się u mnie stopniowo, w okresie od porzucenia moich związków z Kościołem aż do ostatnich lat, kiedy to liczne sygnały docierające do mnie z mediów doprowadziły mnie w którymś momencie do panicznego poczucia, że oto ziścił się wokół mnie świat z "Nosorożca" Eugene Ionesco.
Teraz stoję na wyższym piętrze tego świata i jest tu jakby jaśniej, choć to tylko światło słoneczne a nie Absolutna Miłość. Ale też nie łudzę się, że te "nosorożce" głupkowatego samozadowolenia zechcą odebrać wolnym ludziom ich poczucie wolności, wszelką radość, choćby była ona najmniejsza gdyż jest to gatunek bardzo ekspansywny , gruboskórny i nie toleruje konkurencji.

>Konsekwetny racjonalizm, nawet żadnej niepewności człowiekowi nie zostawia. Racjonalista agnostyk, to ktoś, kto zatrzymuje się ze strachu na konsekwencją swych myśli w połowie drogi.

Nie jestem agnostykiem. Jednak racjonalizm ma ograniczone pole zastosowania. Moje podejście do racjonalizmu jest wybitnie nie-teologiczne (to znaczy, że nie ma związku z moim rozczarowaniem Bogiem ), jest to w moim wydaniu rodzaj prostej życiowej filozofii, ograniczającej zbędne dywagacje na tematy, nie mające praktycznego dla mnie znaczenia, miarkujące zainteresowanie tematami, które mogą kiedyś w przyszłości mieć istotne znaczenie dla ludzkości i skupiające swoją uwagę na prakseologii zadań, jakie uznałem za możliwe do realizacji. I nie chodzi tu o jakieś Bóg wie jakie sprawy - nawet kawę po turecku trzeba umieć dobrze zaparzyć
Racjonalizm jest konieczny w nauce. Ale oczywiste jest, że zawsze będzie istniała pewna przestrzeń nieobecności obserwatorów i człowiek nie będzie mógł miarodajnie wyrokować "o wszystkim" - tak jak nigdy, z definicji, nie zdołamy najpewniej ocenić rozmiarów Wszechświata ani tego, że istnieje w nim coś najmniejszego, ani tego, jakie gatunki roślin żyły w karbonie, oprócz tych nielicznych, które opisujemy po skamieniałościach. Stąd też racjonalizm - uważam - odnajduje swe właściwe miejsce, zrównoważoną pozycję w jego roli formatora ludzkiego intelektu i świadomości - w tej trójcy, którą tworzy wespół ze sceptycyzmem (również dotyczącym twierdzeń naukowych) oraz humanizmem (którego eudajmonizm i perfekcjonizm powinny być składowymi).
Serdecznie pozdrawiam


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
zupełna (2507 punktów)
>Jeśli chodzi o mnie, to z natury swojej raczej prędzej zawsze byłem skłonny wierzyć w: krasnoludki, potem kosmitów (w miarę dorastania), wreszcie w transcendentnego Boga - jednakowoż dojście do postawy racjonalnej dokonało się u mnie stopniowo, w okresie od porzucenia moich związków z Kościołem aż do ostatnich lat, kiedy to liczne sygnały docierające do mnie z mediów doprowadziły mnie w którymś momencie do panicznego poczucia, że oto ziścił się wokół mnie świat z "Nosorożca" Eugene Ionesco.
>Teraz stoję na wyższym piętrze tego świata i jest tu jakby jaśniej, choć to tylko światło słoneczne a nie Absolutna Miłość. Ale też nie łudzę się, że te "nosorożce" głupkowatego samozadowolenia zechcą odebrać wolnym ludziom ich poczucie wolności, wszelką radość, choćby była ona najmniejsza gdyż jest to gatunek bardzo ekspansywny , gruboskórny i nie toleruje konkurencji.
>>Konsekwetny racjonalizm, nawet żadnej niepewności człowiekowi nie zostawia. Racjonalista agnostyk, to ktoś, kto zatrzymuje się ze strachu na konsekwencją swych myśli w połowie drogi.
>Nie jestem agnostykiem. Jednak racjonalizm ma ograniczone pole zastosowania. Moje podejście do racjonalizmu jest wybitnie nie-teologiczne (to znaczy, że nie ma związku z moim rozczarowaniem Bogiem ), jest to w moim wydaniu rodzaj prostej życiowej filozofii, ograniczającej zbędne dywagacje na tematy, nie mające praktycznego dla mnie znaczenia, miarkujące zainteresowanie tematami, które mogą kiedyś w przyszłości mieć istotne znaczenie dla ludzkości i skupiające swoją uwagę na prakseologii zadań, jakie uznałem za możliwe do realizacji. I nie chodzi tu o jakieś Bóg wie jakie sprawy - nawet kawę po turecku trzeba umieć dobrze zaparzyć
>Racjonalizm jest konieczny w nauce. Ale oczywiste jest, że zawsze będzie istniała pewna przestrzeń nieobecności obserwatorów i człowiek nie będzie mógł miarodajnie wyrokować "o wszystkim" - tak jak nigdy, z definicji, nie zdołamy najpewniej ocenić rozmiarów Wszechświata ani tego, że istnieje w nim coś najmniejszego, ani tego, jakie gatunki roślin żyły w karbonie, oprócz tych nielicznych, które opisujemy po skamieniałościach. Stąd też racjonalizm - uważam - odnajduje swe właściwe miejsce, zrównoważoną pozycję w jego roli formatora ludzkiego intelektu i świadomości - w tej trójcy, którą tworzy wespół ze sceptycyzmem (również dotyczącym twierdzeń naukowych) oraz humanizmem (którego eudajmonizm i perfekcjonizm powinny być składowymi).
>Serdecznie pozdrawiam
>
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.

Dziękuję, że Pan to napisał. Obawiałam się, że podobnych do moich poglądów bedę musiała szukać w innej galaktyce.
pozdrawiam
09-08-2011 01:17 
 Ocena 3 na 3
Elka I Ponura (7473 punktów)
Wy-ci-na-my, wy-ci-na-my, wy-ci-na-my... (bo przyjdą moderatorki i będzie masakra! Grecka tragedia albo i inne medical drama )

Ja rozumiem, że podobała Ci się cała wypowiedź, ale wystarczyło napisać "Dziękuję za całą tą wypowiedź" albo coś w tym guście, zamiast zaśmiecać stronę powtórką

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
zupełna (2507 punktów)
> Wy-ci-na-my, wy-ci-na-my, wy-ci-na-my... (bo przyjdą moderatorki i będzie masakra! Grecka tragedia albo i inne medical drama )
Rozumiem. Będę. Miałam pomroczność jasną i wzruszenie kompletne a to na mózg itd.
09-08-2011 11:11 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
>> Wy-ci-na-my, wy-ci-na-my, wy-ci-na-my... (bo przyjdą moderatorki i będzie masakra! Grecka tragedia albo i inne medical drama )
>Rozumiem. Będę. Miałam pomroczność jasną i wzruszenie kompletne a to na mózg itd.

Wiem, rozumiem, to się zdarza. Ja tak czasem mam jak Fizyk pisze... i ogólnie w przypadkach "talk nerdy to me". Człowiekowi się instynkta włączają i zaraz by, ehem, multiplikował
Ale w końcu bycie sapiens polega na walce z takimi podstawowymi instynktami i my tu promujemy opieranie się temu siłą i godnością osobistą

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
09-08-2011 06:40 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
Elka ma rację. Kasuj, proszę, zbędne cytaty.
zupełna (2507 punktów)
> [color=red]Elka ma rację. Kasuj, proszę, zbędne cytaty.[/color]
Mea culpa.
Hodża (11172 punktów)
>Dziękuję, że Pan to napisał. Obawiałam się, że podobnych do moich poglądów bedę musiała szukać w innej galaktyce.

Polecam się na przyszłość. Co do galaktyk, to w naszej Galaktyce zapewne mogła by Pani znaleźć kilka trylionów bratnich dusz

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
09-08-2011 12:34 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Jednak racjonalizm ma ograniczone pole zastosowania.
Nie rozumiem! Ludzkie zmysły są ograniczone, ale są wszystkim co, do poznania świata, posiadamy. Oczywiście budujemy różnorodne narzędzia rozszerzające ten nasz zmysłowy potencjał. Mózg jest centrum przetwarzania tych zmysłowych danych, ale to centrum jest też ograniczone i dlatego zbudowaliśmy różne narzędzia go wspomagające. Do nich należy racjonalne, a później naukowe, myślenie, logika, matematyka, w filozofii teoria poznania, która przerodziła się teraz w kognitywistykę itd. itp..
Racjonalizm jest wszystkim co człowiek posiada dla zbadania i zrozumienia świata.

>Racjonalizm jest konieczny w nauce.
Nauce? Moim zdaniem - racjonalizm jest niezbędnym człowiekowi. Już choćby po to aby mógł prowadzić badania naukowe. Konieczne dla poznania świata i poprawienia jakości życia.

>Ale oczywiste jest, że zawsze będzie istniała pewna przestrzeń nieobecności obserwatorów i człowiek nie będzie mógł miarodajnie wyrokować "o wszystkim" - tak jak nigdy, z definicji, nie zdołamy najpewniej ocenić rozmiarów Wszechświata ani tego, że istnieje w nim coś najmniejszego, ani tego, jakie gatunki roślin żyły w karbonie, oprócz tych nielicznych, które opisujemy po skamieniałościach.
A czy ja jestem Panem Bogiem lub choćby multikomputerem aby wiedzieć "wszystko"? Czy jest mi to potrzebne i czy jest mi to konieczne?
Moim zdaniem - świat jest dla człowieka poznawalnym, ale nigdy do końca nie będzie poznanym. Odpowiedź na pytania rodzi następne pytania i tak dalej, ale naukowe poznanie świata jest już teraz wystarczające aby odrzucić odpowiedzi spekulacyjne i różne mity.

Serdecznie pozdrawiam.

@@@
.
09-08-2011 14:05 
 Ocena 2 na 2
zupełna (2507 punktów)
>Moim zdaniem - świat jest dla człowieka poznawalnym, ale nigdy do końca nie będzie poznanym. Odpowiedź na pytania rodzi następne pytania i tak dalej, ale naukowe poznanie świata jest już teraz wystarczające aby odrzucić odpowiedzi spekulacyjne i różne mity.
Jest Pan pewien? Przypomniał mi Pan historię p. Igneza Semmelweisa i reakcję środowiska lekarzy na propozycję(słuszną niezmiernie) mycia rąk po wizycie w prosektorum a przed badaniem kobiet w połogu.
Środowisko dość stanowczo odrzuciło te spekulacje jakoby był związek między brakiem mycia rąk a zakażeniami poporodowymi.
Inną historią , bardziej współczesną, jest sprawa wody w kosmosie. Jeszcze dwadzieścia lat temu wody w kosmosie absolutnie nie bylo wedlug naszych zmysłów i narzędzi ten zmyslowy potencjał rozszerzajacych. Teraz juz jest i to w dużych ilościach na Marsie i Europie, ba nawet cieńka warstwą na naszym Księżycu.
Jestem racjonalnie ostrożna wobec "juz teraz".
pozdrawiam ciepło
09-08-2011 16:11 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>>>Moim zdaniem - świat jest dla człowieka poznawalnym, ale nigdy do końca nie będzie poznanym. Odpowiedź na pytania rodzi następne pytania i tak dalej, ale naukowe poznanie świata jest już teraz wystarczające aby odrzucić odpowiedzi spekulacyjne i różne mity.
>Jest Pan pewien?
Napisałem - moim zdaniem - a więc jestem tego pewien, tylko w takim stopniu, jak można być pewnym własnego zdania.
Paru filozofów uważa podobnie i to od nich to przekonanie zaczerpnąłem.
_________________________________________
>Przypomniał mi Pan historię p. Igneza Semmelweisa i reakcję środowiska lekarzy na propozycję(słuszną niezmiernie) mycia rąk po wizycie w prosektorum a przed badaniem kobiet w połogu.
>Środowisko dość stanowczo odrzuciło te spekulacje jakoby był związek między brakiem mycia rąk a zakażeniami poporodowymi.
>Inną historią , bardziej współczesną, jest sprawa wody w kosmosie. Jeszcze dwadzieścia lat temu wody w kosmosie absolutnie nie bylo wedlug naszych zmysłów i narzędzi ten zmyslowy potencjał rozszerzajacych. Teraz juz jest i to w dużych ilościach na Marsie i Europie, ba nawet cieńka warstwą na naszym Księżycu.
Z przykrością muszę przyznać, iż się pogubiłem i nie rozumiem - o co Pani tu chodzi?
_______________________________________

>Jestem racjonalnie ostrożna wobec "juz teraz".
Nie wiem o jakim "już teraz" Pani tu mówi?
Jestem zdecydowanie pewnym, że współczesna nauka pozwala nam odrzucić spekulacje intelektualne (proszę ich nie mylić z teoriami, czy hipotezami naukowymi) i zdecydowanie odrzucić wszelaką mitologię.

Bardzo proszę o większą komunikatywność przekazu. Z tak skrótowych myśli trudno domyśleć się tego - co chciała Pani przekazać. Przynajmniej ja mam z tym trudności.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
09-08-2011 17:04 
 Ocena 1 na 1
zupełna (2507 punktów)
>>>>>Moim zdaniem - świat jest dla człowieka poznawalnym, ale nigdy do końca nie będzie poznanym. Odpowiedź na pytania rodzi następne pytania i tak dalej, ale naukowe poznanie świata jest już teraz wystarczające aby odrzucić odpowiedzi spekulacyjne i różne mity.

>>Jestem racjonalnie ostrożna wobec "juz teraz".
>Nie wiem o jakim "już teraz" Pani tu mówi?
>Jestem zdecydowanie pewnym, że współczesna nauka pozwala nam odrzucić spekulacje intelektualne (proszę ich nie mylić z teoriami, czy hipotezami naukowymi) i zdecydowanie odrzucić wszelaką mitologię.
>Bardzo proszę o większą komunikatywność przekazu. Z tak skrótowych myśli trudno domyśleć się tego - co chciała Pani przekazać. Przynajmniej ja mam z tym trudności.


Obie opowiaski o poznaniu naukowym i parę innych przykladów o losach odkryć i trudnościach w akceptowaniu ich przez samych przedstawicieli nauki, spowodowały u mnie ostrozność w bezkompromisowym odrzucaniu tego ,co teraz okreslamy jako odpowiedzi spekulacyjne. Sammelweis dostrzegł związek między higieną a stanem zdrowia pacjetek, zanim powstały możliwości techniczne udowodnienia tego. Teraz już potrafimy udowodnić sami sobie istnienie wody w kosmosie, a nie tak dawno mogliśmy tylko na ten temat spekulować. Naukowe już teraz(użylam zwrotu z Pana wypowiedzi) zmienia się wraz z rozwojem technicznych możliwości.
Bardzo starałam się pisać nie skrótowo i zrozumiale. Proszę to mieć na uwadze.

pozdrawiam ciepło
09-08-2011 18:09 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Obie opowiaski o poznaniu naukowym i parę innych przykladów o losach odkryć i trudnościach w akceptowaniu ich przez samych przedstawicieli nauki, spowodowały u mnie ostrozność w bezkompromisowym odrzucaniu tego ,co teraz okreslamy jako odpowiedzi spekulacyjne. Sammelweis dostrzegł związek między higieną a stanem zdrowia pacjetek, zanim powstały możliwości techniczne udowodnienia tego. Teraz już potrafimy udowodnić sami sobie istnienie wody w kosmosie, a nie tak dawno mogliśmy tylko na ten temat spekulować. Naukowe już teraz(użylam zwrotu z Pana wypowiedzi) zmienia się wraz z rozwojem technicznych możliwości.
>Bardzo starałam się pisać nie skrótowo i zrozumiale. Proszę to mieć na uwadze.
Mam to na uwadze i staram się pisać bardzo komunikatywnie i jak najprostszym językiem, ale pomimo tego nie zawsze jestem zrozumianym.
Nie pisałem do Pana Hodży o anegdotach i opowiastkach z historii nauki, tylko o racjonalnym podejściu do nauki i metodologii poznania.
Dobrze, że zachowuje Pani sceptycyzm, ale bardzo proszę - przed ustosunkowaniem się do treści postu najpierw czytać dokładnie wypowiedzi oponenta.

Np. napisałem: współczesna nauka pozwala nam odrzucić spekulacje intelektualne (proszę ich nie mylić z teoriami, czy hipotezami naukowymi) Nauka ani nie opiera się na spekulacjach intelektualnych (to religia i teologia), ani nie tworzy spekulacji (to filozofia). Co jest stwierdzeniem, że nauka nie spekuluje, a na podstawie posiadanych ustaleń (dorobku) buduje hipotezy, które są propozycjami twierdzenia naukowego, zakładającymi możliwą lub oczekiwaną w danym kontekście sytuacyjnym naturę związku lub teorie.

Wikipedia: Teoria to system pojęć, definicji, aksjomatów i twierdzeń ustalających relacje między tymi pojęciami i aksjomatami, tworzący spójny system pojęciowy opisujący jakąś wybraną fizyczną lub abstrakcyjną dziedzinę.

W przypadku nauk przyrodniczych, inżynieryjnych i nauk humanistycznych teorie są tworzone w celu systematyzowania i racjonalizowania faktów, wyjaśniania powodów ich występowania, przewidywania przyszłych zdarzeń.

W dziedzinie nauk ścisłych i systemowych niektóre teorie zajmują się ogólnymi własnościami i zasadami tworzenia teorii "praktycznych", tzn. dotyczących świata fizycznego i działalności ludzkiej, oraz ich logiczną analizą. Takie teorie są meta-teoriami.

Niedowiedziona faktami lub dowodem matematycznym teoria to hipoteza. Zbiór podstawowych pojęć i twierdzeń teorii danej nauki nazywa się jej paradygmatem.

Nie wiem, czy Pani już mnie rozumie, ale starałem się w miarę jasno to wytłumaczyć, o co mi w poście do Pana Hodży chodziło.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
zupełna (2507 punktów)
>.
>Nie wiem, czy Pani już mnie rozumie, ale starałem się w miarę jasno to wytłumaczyć, o co mi w poście do Pana Hodży chodziło.
1. Staram się pokonać moje intelektualne ograniczenia i zrozumieć o co Panu chodziło.
2. Zamarłam z przerażenia po dokładnym obejrzeniu grafiki forum. Pan rozpoczoł dyskusję z p.Hodżą, a zatem pełnię rolę intruza.Och!

pozdrawiam ciepło
p.s. Pana najprostszy język nie jest taki prosty...
09-08-2011 19:21 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>1. Staram się pokonać moje intelektualne ograniczenia i zrozumieć o co Panu chodziło.
Wszyscy mamy ograniczenia intelektualne, a największe mają ci, którym wydaje się, że ich nie mają.

>2.Pan rozpoczął dyskusję z p.Hodżą, a zatem pełnię rolę intruza. Och!
Tu jest taki zwyczaj, że się do rozmów wtrącamy, a więc żadnym intruzem Pani nie była.
Pana Hodżę wspomniałem tylko po to aby jego wypowiedź - poprzedzającą moją - też przeczytać.

Serdecznie pozdrawiam.

>p.s. Pana najprostszy język nie jest taki prosty...
Naprawdę się staram. Proszę się nie zrażać. Trzeba starać się zrozumieć innych, ale też śmiało się wtrącać, gdy chce Pani o coś dopytać lub coś powiedzieć.
To otwarte forum i nie święci garnki lepią. Życie jest okrutnym i czasem trzeba jeszcze trochę się douczyć, ale sam też tak robię i to stale - już od wielu, wielu lat.

Pozdrawiam.

@@@
.
09-08-2011 17:53 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
>Racjonalizm jest wszystkim co człowiek posiada dla zbadania i zrozumienia świata.

Miałem na myśli to, że nie sposób podejmować decyzji wyłącznie w oparciu o racjonalne przesłanki, ludzki mózg najwyraźniej "bywa" racjonalny i nigdy nim nie będzie w 100%. Chodzi mi o te wszystkie decyzje, jakie musimy podejmować przy braku wystarczającej liczby danych (albo też choćby możliwości ich analizowania) - takich decyzji podejmujemy w życiu większość, tak mi się przynajmniej wydaje. Poczynając od wyboru drogi zawodowej poprzez kupno samochodu na małżonce kończąc
Jest też miejsce na poza-racjonalne myślenie i w samej nauce - czyż nie jest tak, że wielu badaczy w swoich poszukiwaniach kieruje się intuicją, do czego nie raz się otwarcie przyznają, bądź też względami estetycznymi (pajęczaki to najpiękniejsze stworzenia na Ziemi, itp.) albo zwykłą ciekawością (jak są rozmieszczone liczby pierwsze, wiem, że to nikomu żadnego pożytku nie przyniesie, no, może poza sławą odkrywcy, ale to takie ciekawe). Racjonalność jest ważna tam, gdzie w grę wchodzą konkrety - dotyczące życia, zdrowia, pomyślności materialnej jednostek i społeczeństw. Poza tym, na szczęście, jest jeszcze miejsce na to, żeby dziecku poczytać bajeczkę o Szklanej Górze albo wiersze Brzechwy.

>>Racjonalizm jest konieczny w nauce.
>Nauce? Moim zdaniem - racjonalizm jest niezbędnym człowiekowi. Już choćby po to aby mógł prowadzić badania naukowe. Konieczne dla poznania świata i poprawienia jakości życia.

Zgoda, racjonalizm nie może obejść się bez tego gmachu wiedzy budowanego od tysięcy lat przez ludzi i podstawowym, koniecznym, chociaż, niestety, niewystarczającym warunkiem dla zaistnienia postawy racjonalnej jest solidne wykształcenie przynajmniej na poziomie ogólnym.

>A czy ja jestem Panem Bogiem lub choćby multikomputerem aby wiedzieć "wszystko"? Czy jest mi to potrzebne i czy jest mi to konieczne?

To oczywiste, że nikt nie może sobie rościć pretensji do wszechwiedzy - mówię tu jedynie o pewnych fenomenach, weźmy choćby przykład piorunów kulistych - które przez długi czas były klasyfikowane w rzędzie zjawisk tego samego rodzaju, co parapsychologia czy astrologia. "Są między niebem a ziemią rzeczy, o których nie śniło się waszym filozofom". I dopóki ów fenomen nie zostanie zaobserwowany przez człowieka nauki, najlepiej o znakomitej reputacji i znanego ze swojego krytycyzmu i sceptycyzmu, dopóty fakt ów dla nauki jest jedynie legendą gminu. Być może udało by się ocalić niejeden statek i wiele ludzkich istnień, gdyby opowieści marynarskie o falach-potworach ( monster waves) zostały potraktowane poważnie przed 1995 rokiem.
   Nie sugeruję tymi przykładami, że istnieje jakieś coś "poza światem", mam nadzieję, że oczywiste jest, iż mówię tu tylko i wyłącznie o fenomenach jak najbardziej przyrodzonych, naturalnych.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
10-08-2011 17:01 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>To oczywiste, że nikt nie może sobie rościć pretensji do wszechwiedzy - mówię tu jedynie o pewnych fenomenach, weźmy choćby przykład piorunów kulistych - które przez długi czas były klasyfikowane w rzędzie zjawisk tego samego rodzaju, co parapsychologia czy astrologia. "Są między niebem a ziemią rzeczy, o których nie śniło się waszym filozofom". /.../
Bardzo ważną rolę w naszych poglądach odgrywają nasze (szczególnie wczesne) lektury.
Byłem młodym człowiekiem, gdy w moje ręce wpadła "Naturalna historia nonsensu" Bergena Evansa, stając się dla mnie jedną z kilkudziesięciu ważniejszych książek wpływających na dalsze lektury i światopogląd.
Później trafiły się "Duchy, gwiazdy i czary" L.S. i C.C. Camp, czy "Psychologia przesądu" G. Jahody i dalej już poleciało, tworząc racjonalnego sceptyka bardzo ostrożnie podchodzącego do wszelkich niezweryfikowanych informacji.

Mnie naukowe "nie wiem" wcale nie przeszkadza. Uważam, że nauka już wie wystarczająco dużo, aby spokojnie i mocno można było oprzeć na niej swój światopogląd.
Oczywiście czytuję różne "naukowe" sensacje, ale z wiarą w to, to u mnie nie tęgo.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365