Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dlaczego bóg stał się niemową?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
30-04-2007 00:16FreemanDlaczego bóg stał się niemową?
Dlaczego bóg nie może sie nam objawić w NORMALNY sposób?
Normalny to znaczy na świecie zaczynają się dziać takie cuda że nikt nie może im zaprzeczyć! Rozstąpienie morza, chleb i cukierki z nieba w Afryce itp. W ten sposób rozwiał by wątpliwości.
Kiedyś ktoś napisał taki wierszyk że człowiek prosi by bóg przemówił a on zsyła skowronka :/ dziwny wiersz...
Dlaczego nie pokazuje nam swej obecności w sposób taki by wszyscy w niego uwierzyli a jeśli nie wszyscy to większość. Dlaczego milczy tysiące lat (nie liczę tu "cudownych" objawień dla wybrańców), skoro niegdyś był tak skory do rozmów?
Pewnie dostane odpowiedź że bóg takowe zsyła albo nie ześle bo jestem niedowiarkiem, ale czy nie mam prawa wymagać więcej niż płaczące figurki matek boskich i tosty z rzekomym wizerunkiem Jezusa (tak widziałem coś takiego autentycznie)?

Pozdrawiam.

ma mm
>Dlaczego bóg nie może sie nam objawić w NORMALNY
>sposób?


Chodzą słuchy, że jego przyjście jest przygotowywane po cichu. Mają być zaangażowane w to bardzo poważne środki techniczne tak aby wyglądało to naprawde wiarygodnie. Po tym nastąpi czas krolestwa bozego.

...Niestety, mowia, ze banki beda ciagle udzielac pozyczek na procent, tydzien pracy nie bedzie mial mniej niz 40 godzin, podatki jeszcze bardziej wzrosna. Wojna z terrorem przybierze nowy wymiar. Terrorysci ...niewazne

Bo jest miedzy nami taka czesc, ktora nie moze zniesc mysli ze jutro nie przyjdzie ktos posprzatac mu mieszkania, wywiezc smieci, ze jesli cos sie zepsulo to trzeba to naprawic wlasnymi rekoma... Jest to dla nich straszliwa wizja. Dlatego WLADZA czlowieka nad czlowiekiem bedzie kwitla, przybierajac coraz bardziej perfidne formy.
Chyba ze w koncu przyjdzie ten BOG prawdziwy, oswieci ta mase i odwieczni (i jedyni) wrogowie ludzkosci, pomysla jak zapracowac na samych siebie.
plodzien (7378 punktów)
>Dlaczego bóg nie może sie nam objawić w NORMALNY
>sposób?

Takie już ludziska są. I ci co ich stworzyli na swoje podobieństwo.
Mój młodszy brat na przykład. Od urodzenia nie zamienił ze mną ani słowa. Z e mną, z moimi rodzicami. Z nikim słowa nie zamienił.
Nikomu z nas grosza nie pożyczył. Nie cieszy się wspólnie z nami z naszych sukcesów, nie łączy się w smutku, gdy ten nas czasem dopada.
Powiem więcej. Nikt z nas od jego urodzenia go nie widział.
Psiakość! Ale się zapędziłem.
Przecież ja nie mam młodszego brata!
S.Otumba (115 punktów)
(zablokowany)
TREŚĆ USUNIĘTA PRZEZ MODERATORA
Freeman
>o jako Pan bogi napisani?
>krzescijanowi, islamowistuchni, religia anima?
Chodziło mi o boga katolików.
Jak tak się nim chwalą to niech się pokaże a ja zacznę wierzyć.
Pare tysięcy lat temu wypowiadał się na tyle tematów...taki rozgadany był, towarzyski (jeśli za towarzyską można uznać osobę od ręki zabijającą kilka tysięcy ludzi). A teraz? Tyle dylematów moralnych a on nic. Benedykt XVI kilka lat męczył się by stwierdzić że dzieci nieochrzczone idą do nieba przy czym zajęło mu to chyba coś z 40 str. Czy bóg nie mógł się objawić i wszystko wyjaśnić w jednym zdaniu? Powiedzieć jak jest byśmy uwierzyli?
Może katolik mi powie że bóg natchnął kardynałów i papieża ale czy czytali oni "Robinson Crusoe" gdzie Piętaszek spytany w rozmowie o wiarę tłumaczy mu jak komunikują się z bogiem (szaman wchodzi na górę, "rozmawia" a potem ogłasza wolę boga). Podobnie (nie znaczy tak samo) było w Egipcie. Kapłani zawsze twierdzili że mogą rozmawiać z bogiem, twierdzili że inni też mogą o ile zgadzało się to z ich interesami (jeśli się nie zgadza to wyrok jest prosty: "wariat opętany przez szatana").
No to jak czego taka niemowa się z niego zrobiła?
Tylko mi nie mówcie że wszystko wyjaśnił bo nie wyjaśnił

Pozdrawiam!
Freeman
Przepraszam ale nie do końca zrozumiałem ostatnie zdanie Panie
S.Otumba. Ma Pan problemy z kodowaniem znaków? Czy to raczej celowy zabieg? W każdym razie nic z tego nie rozumiem. Proszę jeśli to możliwe o napisanie posta jeszcze raz.

Byłbym bardzo wdzięczny.

Pozdrawiam!

PS//Jestem nowy na forum
S.Otumba (115 punktów)
(zablokowany)
TREŚĆ USUNIĘTA PRZEZ MODERATORA
Baraban

Szanowny Panie Otumba,

No i jak tu z Panem dyskutować? Po polsku pisze Pan kiepsko (trudno Pana zrozumieć), angielskiego Pan nie lubi. Skoro jednak jest Pan dziennikarzem (journalist), z pewnością zna Pan przyzwoicie jakiś inny międzynarodowy język (niemiecki, francuski, hiszpański, rosyjski?). Bardzo bym prosił o korespondencję w jednym z tych języków, będzie nam znacznie łatwiej się porozumieć.

Pozdrawiam

Baraban
placownik (17853 punktów)

   S.Otumba to stosunkowo płodny i coraz mniej zabawny troll, który pomału dojrzewa do zbanowania.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
LEGION (3161 punktów)
>   S.Otumba to stosunkowo płodny i coraz mniej zabawny troll, który pomału dojrzewa do zbanowania.
A ja bym Go w spokoju zostawił.
Jest Otumba to nie ma dr Grunberga. Zbanujesz takiego, to Naukawiec przylezie.
Może by tak ban na IP?

NIE KLIKAĆ
mohawk (2936 punktów)
>S.Otumba to stosunkowo płodny i coraz mniej zabawny troll, który pomału dojrzewa do zbanowania.
Dojrzewa? Już dawno zasłużył, moim skromnym zdaniem.
Ekiert (1 punktów)
Na czym polegalaby wtedy wiara?
Freeman
>Na czym polegalaby wtedy wiara?
Na tym samym co polegała wiara Mojżesza, Ewy, Adama i innych którzy w sposób bezpośredni doświadczyli boga.
Agata (53 punktów)
>Dlaczego milczy tysiące lat (nie liczę tu "cudownych"
>objawień dla wybrańców), skoro niegdyś był tak skory do
>rozmów?
Hmm... wedlug najnowszej teorii byl on bowiem kosmita.
Niestety musial na chwile skoczyc "do domu" wiec nie ma go w zasiegu.
Jak tylko wroci znowu bedzie "on line"
Totus (1201 punktów)
>Dlaczego bóg stał się niemową? ;
>chodziło mi o Boga katolików.
Nie oglądałeś jeszcze filmu "Pasja" M.Gibsona ?
Polecam bo tam jest to dosadnie zobrazowane.

>Dlaczego bóg nie może sie nam objawić w NORMALNY
>sposób?

Chciałbyś aby Jezus nauczał bez bytu pomocniczego typu np. "Bóg Ojciec"?
Oszalałeś? Do kogo miałby wtedy przemawiać? Kto by chciał słuchać jego nauk?
Facet musiałby być nienormalny delikatnie mówiąc a o kobiecie lepiej nie wspominając.
Rotor
Jak widomo, Bóg, czyli Bóg Rzeczywisty, każdemu i zawsze objawia się takim, jakim jest, i tylko w sposób NORMALNY. Niejakie "cuda" mające uwiarygadniać Jego istnienie "nie cuduje", no bo jest Bogiem normalnym, a nie sztucznie obmyślonym.

Jego obecność istnieje stale - jej stwierdzenie jest bardzo proste. Światle racjonalna z Nim zażyłość bardzo, a nawet absolutnie pożyteczna.

Nie jest On niemową! - to my jesteśmy wobec Niego przygłuchawi, przyślepi i plątający się w dobrze nagłośnionych nie o Nim: święcie haniebnych religijnych bzdurach...

On objawia się nam w zupełnie NORMALNY sposób. My zaś, wielu z nas, nie jest do ich poznania i rozumienia >>>normalna, a w bzdury o Nim WIERZĄCA i w ich poważaniu RELIGIJNA. - Na JEGO i SWOJE POHAŃBIENIE i UTRAPIENIE.
Thorvoy (6588 punktów)
Zrozumiałem tylko trzeci akapit.
Rotor
>Zrozumiałem tylko trzeci akapit.

Zrozumieć wszystkie akapity pomogłaby znajomość doktryny >>>KOŚCIOŁA DOBRA I MĄDROŚCI.

Adres niedaleki:
www.racjonalista.pl/kk.php/s,3580

- Powodzenia!
J.Szulc (5723 punktów)
Widzisz, nie do końca chyba może być tak, że spełnią się opisywane przez Ciebie cuda.
Co byłoby wtedy z wiarą?
Przecież w ujęciu "kościelnym", wiara - to przyjęcie czegoś za pewnik bez pytania, bez zastanowienia. Na zasadzie posłuszeństwa.
Jeśli Bóg miałby ponaprawiać całe zło tego świata, to co dalej?
I nie mówi ten Bóg w sposób konwencjonaqlny, bo i po co?
Malutcy tego świata dalej będą czekać.
A może nie mówi, bo nie ma nic ciekawego do powiedzenia?

---
Freeman
>Co byłoby wtedy z wiarą?
>Przecież w ujęciu "kościelnym", wiara - to przyjęcie czegoś za pewnik bez pytania, bez zastanowienia. Na zasadzie posłuszeństwa.

Myślę że gdyby zaczął gadać to wcale nie byłoby to złamanie jakiegoś przykazania. Czy bóg stwierdził w biblii "Wszystko powiedziane, teraz zamilknę do końca czasu..."? Nie. Objawiał się
wielu osobom nawet jeśli go o to nie prosiły. Więc argument jakoby
jego przemówienie wiązało się z automatyczną utratą wolność jest kiepski. Ludzie zawsze posiadali wolną wole o czym świadczy to że łamali jego przykazania.

>Jeśli Bóg miałby ponaprawiać całe zło tego świata, to co dalej?
>I nie mówi ten Bóg w sposób konwencjonaqlny, bo i po co?
>Malutcy tego świata dalej będą czekać.

Zapewne zawsze znajdą się frajerzy, nawet jeśli będzie milczał całą wieczność

>A może nie mówi, bo nie ma nic ciekawego do powiedzenia?

Możliwe jak zobaczył ile bigosu nawarzył a potem ludzie to wszystko musieli posprzątać to jakoś widać słów mu zabrakło. Na komputerach się nie zna, szkoły nie skoczył żadnej (nie wie że nietoperz to ssak). Z bożą wiedzą podstawówkę ledwo można by było skończyć :/.
Więc może racja że nic nie ma do powiedzenia...

Cóż jedyna sensowna odpowiedź jaka nasuwa się na myśl to taka że milczy bo go nigdy nie było...
Ciekawiło mnie tylko to jak katolicy potrafią to wytłumaczyć, bo wiem że wytłumaczyliby mi nawet (jeśli tak by było zapisane w biblii) jak szkodliwe jest dla mnie dbanie o higienę (zraz zaraz ale czy kąpiel nie była uważana za grzeszną jak wyczytałem w podręczniku od historii?) czy też picie wody. Oni chyba mają odpowiedź na wszystko
J.Szulc (5723 punktów)
Kąpiel była uważana za szkodliwą w oklicy średniowiecza, haha.
I chyba nie było to za bardzo powiązane z boską koncepcją, ponieważ pomyśl, ile plag wtedy na ludzi spadało?
Te wszystkie pandemie dziesiątkowały niedomyte społeczeństwo.
Z chwilą, gdy wszyscy zaczęli sie myć wszystko jakoś ucichło.

Nie stwierdzam jednak definitywnie, że tego Boga nie ma. Może nazwiesz to Siłą Sprawczą, może czymś innym.
Myślę, że chyba może coś tam jest.

---
Ocykan (3528 punktów)
>Normalny to znaczy na świecie zaczynają się dziać takie
>cuda że nikt nie może im zaprzeczyć! Rozstąpienie morza,
>chleb i cukierki z nieba w Afryce itp. W ten sposób rozwiał
>by wątpliwości.

Skutek byłby taki, jak w tym opowiadaniu Stanisława Lema:

Konstruktorzy zbudowali komputer o ogromnej mocy obliczeniowej i zaprogramowali w nim wszystkie znane prawa przyrody. Dobudowali też moduł, umożliwiający obserwację procesów zachodzących w komputerze oraz ingerowanie w nie. Następnie komputer zrestartowali i czekali co się stanie. Jeden z nich zauważył, że mimo iż do komputera nie wprowadzono nic poza prawami przyrody - jest tam coś jeszcze. Nie bardzo wiadomo co, bo bezwymiarowe ale za to o dużej wirtualnej masie. Osobliwość jakaś. Nie zdążyli się nadziwić, gdy nagle to coś pieprznęło i powstała wirtualna czasoprzestrzeń, która zaczęła się szybko rozszerzać, a w niej zaczęły się formować jakieś obiekty. W końcu powstał wirtualny wszechświacik, wypisz wymaluj miniaturka naszego. Powstał i nic. Gwiazdy świecą, czasem gasną, czasem wybuchają, planety krążą, nic ciekawego. Aż tu nagle na jednej wirtualnej planecie coś drgnęło. Po chwili zaczyna pełzać, potem się dzielić. Dalej już poszło szybko. Zaroiło się po całej planecie. W końcu powstały wirtualne istoty rozumne. I dalejże główkować, skąd się wzięły one i ich świat. Powstało mnóstwo szkół filozoficznych, z których każda tłumaczyła to nieco inaczej. Zasadniczy jednak podział przebiegał pomiędzy idealistami i materialistami. Ci pierwsi utrzymywali, że ich świat został stworzony przez Istotę Nadrzędną, ci drudzy zaś, że albo istniał od zawsze, albo że powstał samoistnie. Konstruktorzy zaśmiewali się, słuchając tych uczonych elaboratów, w których ateiści i racjonaliści udowadniali, że żadna Istota Nadrzędna nie istnieje, że została wymyślona, czy to z lęku przed przyrodą, czy to dla zapewnienia społecznej dyscypliny. A skoro nie istnieje, to najwyższą wartością jest komputas (tak nazywali swój gatunek) a miarą wszystkiego jego rozum. Twierdzili również, że nie można uznać istnienia jakiejkolwiek Istoty Nadrzędnej, bo żadne obserwacje na to nie wskazują. No to konstruktorzy zaczęli ingerować w świat komputasów poprzez ów specjalny moduł. Idealiści oraz inni ciemniacy oczywiście od razu uznali to za działalność Istoty Nadrzędnej. Ateiści natomiast odwołali się do racjonalizmu. Dowodzili, że nie należy mnożyć bytów nad potrzeby, że wszystko można wyjaśnić prawami przyrody, a to czego nie można - sprytnym oszustwem idealistów. W końcu taki sceptycyzm wkurzył jednego z konstruktorów. Chciał się pokazać tym głupio przemądrzałym komputasom, ale przecież nie mogli go zobaczyć, on był realny, oni - wirtualni. Zatem, kiedy był sam na nocnym dyżurze, umieścił na ich wirtualnym niebie ogromny napis" "Hej, to ja, wasza Istota Nadrzędna! Na imię mam AWOHEJ. To ja was stworzyłem." Wierzące komputasy od razu padły na kolana i zaczęły wieścić rychły koniec świata. Natomiast "racjonaliści" zaczęli kombinować, kto zmajstrował taką zbiorową iluzję. Podejrzani byli oczywiście idealiści. Taka odporność na oczywiste fakty do tego stopnia wnerwiła naszego konstruktora, że pomyślał: "Nie wierzycie? No to ja was przekonam". I zaczął "przekonywać". Słońce się ćmiło, ziemia drżała, gwiazdy spadały, ukazywały się wielkie znaki na niebie i ziemi, itd., itp. Może by w końcu i uwierzyli pod presją tak nieodpartych argumentów, gdyby nie przeciążenie komputera. Błysnęło, strzeliło, zadymiło i wszystkie kontrolki zgasły. No i po komputasach!
Freeman
Czy czasem nie zbliżamy się tu do absurdu?
Wszechpotężny bóg jest zbyt idealny by nawiązać z nami kontakt?
Zastanawia mię też fakt czemu taki byt miałby się ludźmi zainteresować? Czy bóg przez swoją doskonałość stał się sprzecznością
niezrozumiałą dla człowieka? Ludzie kiedy tworzyli boga chyba nie przewidzieli że słowo "wszechmocny" obróci się przeciw nim samym.
W każdym razie wygląda na to że katolicki bóg nie potrafi nawiązać kontaktu z własnymi dziećmi
Tym samym wydał na siebie wyrok śmierci, pamięć ludzka zawodna.
A bogowie umierają w czasie. Wszyscy mówili też że są nieśmiertelni...

Wybaczcie ale jakoś odechciewa mi się już pisać o tym bogu jako potencjalnie istniejącej istocie. Chyba przez to że nie istnieje staje się dla mnie już coraz mniej ciekawy. Heh jak podstawić za "bóg" "pokemony" to ujawnia się ten cały absurd i niechęć do dalszego pisania o nim
Ktoś też miewa takie znudzenie bogiem ? W początkowych fazach mego ateizmu bardziej mnie to pociągało teraz już tylko trochę śmieszy i powoli zaczyna mało obchodzić.

Dzięki za wszystkim za wartościowe posty (fajne opowiadanko Ocykan). Zawsze dowiedziałem się czegoś nowego, może spytam się o to kiedyś na jakimś katolickim forum, choć mają problmy z takimi pytaniami jak kiedyś pytałem czy kosmici mają dusze lub też np. Neandertalczycy je mieli to nie potrafili mi na to odpowiedzieć.

PS//Jak spytałem o to księdza to powiedział że bóg chce byśmy go szukali

Pozdrawiam.
Baraban
>jak kiedyś pytałem czy kosmici mają dusze lub też np. Neandertalczycy je mieli to nie potrafili mi na to odpowiedzieć.

To zrozumiałe, ze nie potrafili. Według KK dusza ma bowiem cztery przymioty: rozum, wolną wolę, pamięć i sumienie. Można więc domniemywać, że osobnik posiadający ww. przymioty ma również duszę. Tyle, że nie wiadomo, czy Neandertalczycy posiadali te przymioty. Rozum, wolną wolę i pamięć zapewne posiadali. Ale sumienie? Tego nigdy się nie dowiemy.

Jeszcze gorzej przedstawia się sprawa z kosmitami. W tym przypadku podstawowym warunkiem posiadania przez nich duszy jest ich istnienie. Jeżeli istnieją, to rozum i pamięć posiadają. Natomiast wolną wolę - niekoniecznie (mogą być zdeterminowani jak mrówki lub termity). A co do sumienia to nawet samo pojęcie "sumienie kosmity" wydaje się dość dziwaczne. Ale może je mają?
Freeman
>>jak kiedyś pytałem czy kosmici mają dusze lub też np. Neandertalczycy je mieli to nie potrafili mi na to odpowiedzieć.
>To zrozumiałe, ze nie potrafili. Według KK dusza ma bowiem cztery przymioty: rozum, wolną wolę, pamięć i sumienie. Można więc domniemywać, że osobnik posiadający ww. przymioty ma również duszę.

I to się nazywa odpowiedź Dzięki już łapie jak by to poznali.
Baraban
Ciekaw jestem, co się stanie, jeżeli kiedyś uda się sklonować człowieka (jeżeli kiedyś się uda). Oczywiście nie chodzi mi o "uzyskanie" zlepku komórek z ludzkim DNA lub embrionu, tylko o osobnika na tyle rozwiniętego, że będzie można się z nim porozumieć i poddać go testom. Jeżeli okaże się on bezwolnym amoralnym debilem - nie będzie sprawy. Co jednak, jeżeli będzie posiadał rozum, wolną wolę, pamięć i sumienie? Będzie trzeba uznać, że ma duszę. I tu pewien kłopot dla KK. Obecna doktryna głosi, że Bóg stwarza duszę w momencie zapłodnienia (tzn. wniknięcia plemnika do jaja). Jednak w przypadku klonowania zapłodnienie nie występuje.

Osobiście jednak sądzę, że człowieka sklonować się nie uda. Udaje się to wprawdzie z myszami i owcami, ale człowiek nie jest dużą myszą ani niewełnistą owcą. No cóż, pożyjemy i zobaczymy (jeżeli dożyjemy).
Thorvoy (6588 punktów)
Ale jest tak samo ssakiem.

Etycznie kontrowersyjne, ale wykonalne.
Ocykan (3528 punktów)
>Ale jest tak samo ssakiem.
>Etycznie kontrowersyjne, ale wykonalne.

Czemu tworzenie ludzi przez klonowanie uważasz za bardziej wątpliwe pod względem etycznym niż ich tworzenie w sposób tradycyjny? Moim zdaniem, jeżeli to będą pełnowartościowe jednostki (nie gorsze niż poczęte w sposób naturalny), to pod względem etycznym wszystko jest OK. Mam na myśli oczywiście etykę ateisty.

A co do wykonalności: To, że człowiek też jest ssakiem niekoniecznie musi być wystarczające dla powodzenia jego sklonowania. Wiele lekarstw, które powodują u myszy całkowite wyleczenie (np. z pewnych odmian raka), na ludzi w ogóle nie działa lub wywołuje wręcz przeciwny skutek.

W każdym razie: jeżeli klonowanie człowieka jest wykonalne - zostanie dokonane bez względu na wątpliwości etyczne. A może już zostało dokonane, tylko rezultat był nienajlepszy?
Thorvoy (6588 punktów)
Dla mnie jest to o tyle kontrowersyjne etycznie, że klony obdarzone są paskudną przypadłością: progerią. Chcesz stworzyć człowieka, który będzie się starzał kilka razy szybciej i tak samo szybciej umrze?
Ocykan (3528 punktów)
>Dla mnie jest to o tyle kontrowersyjne etycznie, że klony obdarzone są paskudną przypadłością: progerią.

Tak było w przypadku owieczki Dolly. Chyba jeszcze zbyt mało gatunków ssaków sklonowano, aby można było z całą pewnością stwierdzić, że jest to regułą. Oczywiście, gdyby tak było, to klonowanie ludzi również nie byłoby kontrowersyjne etycznie. Byłoby ono ewidentnie nieetyczne. I równie ewidentnie bezsensowne. A i klonowanie innych gatunków też nie miałoby wielkiego sensu. Chyba, że chodziłoby o "czyste" eksperymenty naukowe lub o ratowanie gatunków zagrożonych wymarciem. Chociaż nie sądzę, żeby potomstwo cierpiących na progerię klonów było na tyle wartościowe pod względem biologicznym, by móc zapewnić przetrwanie gatunku.

>Chcesz stworzyć człowieka, który będzie się starzał kilka razy szybciej i tak samo szybciej umrze?

Chyba wyraźnie napisałem, że nie uważam klonowania ludzi za kontrowesyjne pod względem etycznym, jeżeli klony okażą się pełnowartościowymi jednostkami (nie gorszymi niż poczęte w sposób naturalny). Nie można chyba tego odnieść do klonów "obdarzonych paskudną przypadłością: progerią"?
Patty Matheson (2087 punktów)
>Co jednak, jeżeli będzie posiadał rozum, wolną wolę, pamięć i sumienie? Będzie trzeba uznać, że ma duszę. I tu pewien kłopot dla KK. Obecna doktryna głosi, że Bóg stwarza duszę w momencie zapłodnienia (tzn. wniknięcia plemnika do jaja). Jednak w przypadku klonowania zapłodnienie nie występuje.

E tam, problem. Głowa KK stwierdzi koniec końców, że się byli mylili z powodu jakichś zawężonych wizji etc. Czy ktoś tu może nie uważa, że ta kwestia przejdzie jak każda inna?
Thorvoy (6588 punktów)
Ja też powoli zaczynam się nudzić.

Można rozwodzić się nad istnieniem każdego potencjalnego bytu, ale po co? Dawno doszliśmy do tego, ile te bzdury są warte. Teraz należy z nimi walczyć, przynajmniej ja tak uważam.
Thorvoy (6588 punktów)
Udzielę najprostszej z możliwych odpowiedzi: bo nie istnieje.

Jaka szkoda, że tak niewielu potrafi to pojąć i doszukuje się boskiego palca w wypadnięciu talerza z zupą, szczeknięciu psa, kichnięciach papieża, zaciekach na szybie, czy uniknięciu poważnych obrażeń w wypadku, nie zastanawiając się nawet dlaczego w ogóle do niego doszło.
fratris (-24 punktów)
Nawrócenie to także odrzucenie jakiegokolwiek grzechu.
Do tego potrzebna jest odpowiednia dyspozycja.

Pokój i Dobro
Patty Matheson (2087 punktów)
>Dlaczego milczy tysiące lat (nie liczę tu "cudownych"
>objawień dla wybrańców), skoro niegdyś był tak skory do
>rozmów?

Patrząc na niektórych współczesnych ludzi i powszechną głupotę, pewnie się głęboko zastanawia, czy może jednak był źle zrobił z tym całym Stworzeniem...

A skąd wiesz, że kiedyś był skory do rozmów?
Thorvoy (6588 punktów)
>Patrząc na niektórych współczesnych ludzi i powszechną głupotę, pewnie się głęboko zastanawia, czy może jednak był źle zrobił z tym całym Stworzeniem...

Łaaa, każdy ma zakręty, że tak powiem...
andrzej rec
Ponieważ szukasz dowodów wedle wskazań religijnych. Dla większości ludzi fakt, że rzeka płynie jest czymś banalnym, zwyczajnym, czy wręcz zbytecznym we wszelkiego tego rodzaju przemyśleniach. Ale dla nielicznych jest to cud, coś niesłychanego, niemożliwego, fantastycznego, na tym tle religijne cuda są dziecinadą, nie ma w nich żadnego uroku, piękna, nic, czym człowiek mógłby nakarmić własnego ducha. Świat to same cuda, nie sprowadzajmy ich do niemądrego obrazu rozstępującego się morza (bo i po co? Więcej magii w prawdziwym morzu).
Arouet (49 punktów)
A jaka jest definicja cudu?
jedna z wielu podobnych:
Cud - w religiach określenie niecodziennego zjawiska lub zdarzenia, które będąc niezgodnym z powszechnie obowiązującymi prawami natury, uważane są za wyraz ingerencji Boga lub sił nadprzyrodzonych.
1. poza religiami nie ma cudów (wg tej definicji)

2. taki stan rzeczy, który nie jest zgodny z prawem naturalnym (boskim!) i
3 jednocześnie uważany(tak uważa się, ale dlaczego?) jest za wyraz ingerencji (świadome ujawnienie, pokazanie siły, obecności)
A: bożej - sam burzy swój porządek (prawo natury), żeby się ujawnić; oznacza to że bóg łamie prawo naturalne-prawo boskie, żeby zamanifestować swoją obecność (nonsens)
B: sił nadprzyrodzonych - nadludzkich, czyli naturalnych, natura (w sensie przyrody) to nie zasady i reguły tylko chaos, który też nie jest regułą

Dlaczego bóg stał się niemową? To też cud.
frater1 (30 punktów)
(zablokowany)
>Dlaczego bóg nie może sie nam objawić w NORMALNY
>sposób?

>Normalny to znaczy na świecie zaczynają się dziać takie
>cuda że nikt nie może im zaprzeczyć! Rozstąpienie morza,
>chleb i cukierki z nieba w Afryce itp. W ten sposób rozwiał
>by wątpliwości.
>Kiedyś ktoś napisał taki wierszyk że człowiek prosi by bóg
>przemówił a on zsyła skowronka :/ dziwny wiersz...
>Dlaczego nie pokazuje nam swej obecności w sposób taki by
>wszyscy w niego uwierzyli a jeśli nie wszyscy to większość.
>Dlaczego milczy tysiące lat (nie liczę tu "cudownych"
>objawień dla wybrańców), skoro niegdyś był tak skory do
>rozmów?
>Pewnie dostane odpowiedź że bóg takowe zsyła albo nie ześle
>bo jestem niedowiarkiem, ale czy nie mam prawa wymagać
>więcej niż płaczące figurki matek boskich i tosty z
>rzekomym wizerunkiem Jezusa (tak widziałem coś takiego
>autentycznie)?
>Pozdrawiam.

odpowiedź Przyjacielu jest prosta
[quote]Którzykolwiek duchem BOŻYM prowadzeni bywają, ci
są synami BOŻYMI.[/quote]

Oto sposób, dzięki któremu dowiedzieć się możemy,
jakie rzeczywiście zajmujemy miejsce, nie tylko na
początku naszego biegu, ale i przy jego końcu. Tak
więc, jeśli jesteśmy prowadzeni Duchem BOŻYM - jeśli
podążamy właśnie w tym kierunku, jeśli tego właśnie
szukamy - jesteśmy synami BOŻYMI. ON uznaje i
przyjmuje wszystkich, którzy przychodzą do Niego
przez CHRYSTUSA, którzy pokładają ufność w zasługach
godowej szaty i pozostają w takim stanie serca.

Pokój i Dobro
frater1 (30 punktów)
(zablokowany)
W następny szabat zebrało się niemal całe miasto, aby słuchać słowa Bożego. Gdy Żydzi zobaczyli tłumy, ogarnęła ich zazdrość, i bluźniąc sprzeciwiali się temu, co mówił Paweł. Wtedy Paweł i Barnaba powiedzieli odważnie: Należało głosić słowo Boże najpierw wam. Skoro jednak odrzucacie je i sami uznajecie się za niegodnych życia wiecznego, zwracamy się do pogan. Tak bowiem nakazał nam Pan: Ustanowiłem Cię światłością dla pogan, abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi. Poganie słysząc to radowali się i wielbili słowo Pańskie, a wszyscy, przeznaczeni do życia wiecznego, uwierzyli. Słowo Pańskie rozszerzało się po całym kraju. Ale Żydzi podburzyli pobożne a wpływowe niewiasty i znaczniejszych obywateli, wzniecili prześladowanie Pawła i Barnaby i wyrzucili ich ze swoich granic. A oni otrząsnąwszy na nich pył z nóg, przyszli do Ikonium, a uczniów napełniało wesele i Duch Święty.
Dz 13;44-52


Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie". Rzekł do Niego Juda, ale nie Iskariota: "Panie, cóż się stało, że nam się masz objawić, a nie światu?" W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: "Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać. Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca. To wam powiedziałem przebywając wśród was. A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.
J 14; 21-26

Pokój i Dobro
Thorvoy (6588 punktów)
Co za bouraque. Dajże sobie spokój, duszyczko.

Proponuję zablokowanie Twojego IP za jakikolwiek następny post, będący odpowiedzią, a składający się przede wszystkim z cytowania Biblii. Co administrator na to?
Patty Matheson (2087 punktów)
Banować delikwenta za umiejętność posługiwania się cytatami? Toż to nieracjonalne...
Thorvoy (6588 punktów)
Ale za SAME cytowania, w dodatku często tak naprawdę nie na temat?
Patty Matheson (2087 punktów)
Ouu, nie mów, że nie wyczułeś nutki ironii w moim komentarzu...
Thorvoy (6588 punktów)
Ouu, nie mówię.
Patty Matheson (2087 punktów)
>Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie".

Ale po co nam miłość jakiegoś Józefa z Nazaretu, który i tak już nie żyje?

Generalnie dziękujemy za sążnistą dawkę beletrystyki o treści oderwanej od głównego tematu dyskusji, ale już wystarczy. Forum prozatorskie piętro niżej.
stilb (1323 punktów)
Frater hej, mam takie pytanko.
Gdyby tak pewnego dnia zstąpił janioł i rzekł frater, w co ty wierzysz?
Wszak te bzdury wymyślili idioci, idioci też je interpretowali. Jak ty chcesz zasiąść w raju skoro twa wiara ma taki bagaż ludzkiego cierpienia Twoi współwyznawcy mordowali torturowali grabili i to w imię tego najwyższego. Radzę ci fratrze zmień swoje poglądy, bo będziesz się smażył w piekle razem ze swoimi świętymi.
Czy dałbyś wiarę temu, co mówi ten anioł? Czy dalej trzymałbyś się swojej biblii?
Thorvoy (6588 punktów)
Wybacz, Frater, ale Twój bełkot absolutnie niczego nie tłumaczy, a daje przyczynę kolejnemu pytaniu: gdzie tu sprawiedliwość, skoro jedni są prowadzeni duchem bożym, a inni nie? Co to za faworyzowanie jednych ludzi, a dyskryminacja innych przez boga? Lipa jedna wielka.
Patty Matheson (2087 punktów)
Lipa czy topola, ale patrząc na niektórych oshouomów, to tylko dziękować duchowi bożemu, że mnie jeszcze nie zechciał prowadzić.
J.Szulc (5723 punktów)
- a może masz silniejszą od niego osobowość?
Dlatego wcale nie próbuje, a nawet jak próbował, to nie zauważyłaś?

Pozdrawiam.

---
marcel (1048 punktów)
(zablokowany)
>Dlaczego bóg nie może sie nam objawić w NORMALNY
>sposób?

>Normalny to znaczy na świecie zaczynają się dziać takie
>cuda że nikt nie może im zaprzeczyć! Rozstąpienie morza,
>chleb i cukierki z nieba w Afryce itp. W ten sposób rozwiał
>by wątpliwości.
>Kiedyś ktoś napisał taki wierszyk że człowiek prosi by bóg
>przemówił a on zsyła skowronka :/ dziwny wiersz...
>Dlaczego nie pokazuje nam swej obecności w sposób taki by
>wszyscy w niego uwierzyli a jeśli nie wszyscy to większość.
>Dlaczego milczy tysiące lat (nie liczę tu "cudownych"
>objawień dla wybrańców), skoro niegdyś był tak skory do
>rozmów?
>Pewnie dostane odpowiedź że bóg takowe zsyła albo nie ześle
>bo jestem niedowiarkiem, ale czy nie mam prawa wymagać
>więcej niż płaczące figurki matek boskich i tosty z
>rzekomym wizerunkiem Jezusa (tak widziałem coś takiego
>autentycznie)?
>Pozdrawiam.

Bóg nie jest Magikiem i nie postępuje w sposób niepoważny.Zrobił wystarczająco wiele poważnych rzeczy dla ludzi,by nie tylko Jego istnienie ale i istnienie-dla-ludzi było wiarygodne.
Ani cukierki z nieba ani rozstąpienie morza nie przekonałyby ciebie,tak jak tych,którzy nie potrafiąc wyjaśnić faktów nie wyjasnialnych droga naukową i naturalną(np.takie jak uzdrowienia potwierdzane przez medycynę,cuda eucharystyczne,takie jak w Lanciano we Wloszech,nie przyjmowanie pokarmów i napojów przez kilkadziesiąt lat przez wybrane przez Boga osoby,i wielu innych rzeczy)a przechodzą pomimo tego do porządku dziennego.
Istnieniu Boga nie przeczy logika ani nauka.Pierwsza ukazuje to istnienie Możliwym,druga nie zajmuje się tym w ogóle,a jesli próbuje to wychodzi poza swoje kompetencje.
Nie przekonują cię cudowne wydarzenia,prorocy,święci,Chrystus ze swoją nauką,cudami i swoją śmiercią za prawdę,apostołowie i męczennicy oddający życie za to,co widzieli i znali,mistycy ze swoim doświadczeniem Nadprzyrodzonego itd. a prosisz o cukierki?
Dlaczego nie wierzysz? Dlatego,że nie masz wystarczajacych powodów? Powodów jest bardzo wiele,ale jeśli one ci nie wystarczają to żadne ich pomnożenie ci nie wystarczy.

Jeśli wiara na podstawie wymienionych przesłanek i racji jest dla ciebie uwłaczająca to jak chcesz aby Bóg był z tobą?
Nikt nie głosi ślepej wiary,nie ma czegoś takiego w teologii.Wiara jest rozumna i sensowna,nie posługuje sie dowodami jak nauki przyrodnicze bo przedmiot wiary z definicji wykracza poza świat materialny i mierzalny aparaturą.

Do wiary dochodzi się bardziej przez jakość moralną niż przez argumenty.Człowiekowi,który nie byłby czysty i nie miałby dobrych intencji Bóg nie tylko nie pomoże ale nie pozwoli mu dojść do prawdy,ponieważ prawda jest wartością i jest związana z dobrem a taki człowiek chce dojść do prawdy odrzucając dobro.Ktoś kto szuka mając pełno uprzedzeń,założeń i kpi z tego,co na kpinę nie zasługuje czego w ogóle szuka?

Pozdrawiam.
LEGION. (3161 punktów)
Jaaakieee słoooodkie...
Wyznania wiary w innym dziale:
www.katolik.pl/ >Dyskusje>Świadectwa

NIE KLIKAĆ
Thorvoy (6588 punktów)
>Bóg nie jest Magikiem i nie postępuje w sposób niepoważny.Zrobił wystarczająco wiele poważnych rzeczy dla ludzi,by nie tylko Jego istnienie ale i istnienie-dla-ludzi było wiarygodne.

CO zrobił? Podaj przykład, ale nie jakieś bajeczki ze "świętej księgi".

>Ani cukierki z nieba ani rozstąpienie morza nie przekonałyby ciebie,tak jak tych,którzy nie potrafiąc wyjaśnić faktów nie wyjasnialnych droga naukową i naturalną(np.takie jak uzdrowienia potwierdzane przez medycynę,cuda eucharystyczne,takie jak w Lanciano we Wloszech,nie przyjmowanie pokarmów i napojów przez kilkadziesiąt lat przez wybrane przez Boga osoby,i wielu innych rzeczy)a przechodzą pomimo tego do porządku dziennego.

Żadna z tych cudownych osób nie przeszła testu Randiego. Czyżby czegoś się obawiały? Przecież do wygrania jest milion dolców i wielu nawróconych!

>Istnieniu Boga nie przeczy logika ani nauka.~

Dział "humor" jest jeszcze w konstrukcji. Poczekaj.

>Pierwsza ukazuje to istnienie Możliwym [...]

Istnienie boga w ogóle- tak. Z tym, że ta możliwość jest bliska zeru oraz prawdopodobieństwu istnienia zielonych stworów z Marsa.

Istnienie boga chrześcijańskiego jest logicznie nieuzasadnione, a chwilami sprzeczne.

> [...] druga nie zajmuje się tym w ogóle,a jesli próbuje to wychodzi poza swoje kompetencje.

To znaczy JAK wychodzi poza kompetencje? Bardzo ciekawym.

>Nie przekonują cię cudowne wydarzenia,prorocy,święci,Chrystus ze swoją nauką,cudami i swoją śmiercią za prawdę,apostołowie i męczennicy oddający życie za to,co widzieli i znali,mistycy ze swoim doświadczeniem Nadprzyrodzonego itd. a prosisz o cukierki?

Nie przekonują mnie tak samo, jak gazety w rodzaju "Cośtam Sun", które przyprawiają o dreszcze nagłówkami w rodzaju "Tylko u nas: zdjęcie dziecka wieśniaczki z Minnesoty i Marsjanina".

>Dlaczego nie wierzysz? Dlatego,że nie masz wystarczajacych powodów? Powodów jest bardzo wiele,ale jeśli one ci nie wystarczają to żadne ich pomnożenie ci nie wystarczy.

Zależu o jakich powodach mówisz.

Powody w stylu: "trzeba w coś wierzyć", czy "fajnie byłoby mieć coś po śmierci" nie przemawiają do mnie. Co mi obietnicach, skoro nie wierzę w ich spełnienie?

Dowodów na istnienie boga nie ma. Wszystko to są przesłanki, mniej zasadne od tych, które potwierdzają istnienie UFO. Nikt nie wykazał nawet jednego. Wszystko opiera się na filozoficznych wywodach, które prowadzą zupełnie do niczego, albo na zasadzie: "nauka nie znalazła wyjaśnienia, więc to musiał być bóg", podczas gdy to nie teologom, a naukowcom zawdzięczamy to, że żyjemy 3x dłużej niż w średniowieczu.

>Jeśli wiara na podstawie wymienionych przesłanek i racji jest dla ciebie uwłaczająca to jak chcesz aby Bóg był z tobą?

Tak, żebym nie musiał w niego wierzyć. Żebym mógł WIEDZIEĆ, że istnieje.

>Nikt nie głosi ślepej wiary,nie ma czegoś takiego w teologii.Wiara jest rozumna i sensowna,nie posługuje sie dowodami

Zaprzeczyłeś sobie w jednym zdaniu.

Z jednej strony jest rozumna i sensowna, z drugiej nie posługuje się dowodami. No to gdzie tu, do cholery, rozumność i sensowność?

>Do wiary dochodzi się bardziej przez jakość moralną niż przez argumenty.

Zabawne, znam ateistów, których uznałbyś za bardziej moralnych (nie licząc ich niewiary w boga), niż większość katolików. Jakoś nie doszli do wiary, mimo że są współczującymi, ofiarnymi ludźmi.

>Człowiekowi,który nie byłby czysty i nie miałby dobrych intencji Bóg nie tylko nie pomoże ale nie pozwoli mu dojść do prawdy,ponieważ prawda jest wartością i jest związana z dobrem a taki człowiek chce dojść do prawdy odrzucając dobro.

Jak wyżej, Marcelu. Jak wyżej...

>Ktoś kto szuka mając pełno uprzedzeń,założeń i kpi z tego,co na kpinę nie zasługuje czego w ogóle szuka?

Jako mały chłopiec kpiłem z ludzi niewierzących. Nie rozumiałem jak można nie wierzyć w boga. Na nieszczęście nie uciekałem z lekcji biologii i zacząłem dostrzegać więcej sprzeczności między tym, czego się uczę w szkole, a tym, co głosi kleszy pomiot.

Wiele tego, czego uczyłem się na biologii, byłem w stanie doświadczyć na własnej skórze, czego nie mogę powiedzieć o lekcjach religii.

Ja tak naprawdę wyzbyłem się złudzeń, że mogę odnaleźć jakiegoś boga. Chcę tylko, by tacy jak Ty, nawet jeśli się nie zateizują, chociaż rozumieli ludzi takich jak ja.

I nie wchodzili im z buciorami w życie, czego bardzo chciałby np. Rafał Zdziechowicz (vide: niepracujące niedziele).
29-05-2007 20:49 
 Ocena 1 na 1
marcel (1048 punktów)
(zablokowany)
>>Bóg nie jest Magikiem i nie postępuje w sposób niepoważny.Zrobił wystarczająco wiele poważnych rzeczy dla ludzi,by nie tylko Jego istnienie ale i istnienie-dla-ludzi było wiarygodne.
>CO zrobił? Podaj przykład, ale nie jakieś bajeczki ze "świętej księgi".

Jeśli uważasz,ze jakieś pisma opowiadają bajki tylko dlatego,że powstały wiele wieków temu to oczywiście się nie porozumiemy.Równie dobrze mógłbym twierdzić,ze Sokrates nie istniał bo tak tylko podaje Platon a ja nie mam jak tego sprawdzić.

>Żadna z tych cudownych osób nie przeszła testu Randiego. Czyżby czegoś się obawiały? Przecież do wygrania jest milion dolców i wielu nawróconych!

Jesteś niepoważny z tymi sumami.
Wystarczające testy przechodziły wszystkie osoby,u których Kościoł stwierdzał nadzwyczajne fenomeny.Marta Robin,która nie jadła i nie piła,do tego nie spała przez 50 lat była badana przez co najmniej 45 lat przez najwybitniejszych lekarzy francuskich,dokumentacji jest w kilogramach.
Cud w Lanciano był badany także.Tam chleb i wino zamieniły się podczas konsekracji w prawdziwe ciało i krew.Jest znana nawet grupa krwi.Do tego w skrzepłej krwi,ktora składa się z 5 części każda częśc osobno waży tyle co wszystkie 5 razem.
Takich zjawisk jest wiele.Testy za milion dolarów zostawmy cyrkowcom.

>>Istnieniu Boga nie przeczy logika ani nauka.~
>Dział "humor" jest jeszcze w konstrukcji. Poczekaj.

Przeciez niżej sam piszesz,że nie wykazuje tego istnienia niemozliwym.

>>Pierwsza ukazuje to istnienie Możliwym [...]
>Istnienie boga w ogóle- tak. Z tym, że ta możliwość jest bliska zeru oraz prawdopodobieństwu istnienia zielonych stworów z Marsa.

Logika nie ma nic do argumentów za,może tylko wykazac niesprzeczność tych argumentów i to robi.

>Istnienie boga chrześcijańskiego jest logicznie nieuzasadnione, a chwilami sprzeczne.

Zadaniem logiki nie jest niczego udowadniać tylko wykazac niesprzeczność.To nie jest Wyrocznia tylko metoda.

>> [...] druga nie zajmuje się tym w ogóle,a jesli próbuje to wychodzi poza swoje kompetencje.
>To znaczy JAK wychodzi poza kompetencje? Bardzo ciekawym.

Nauka zajmuje się światem materialnym,widzialnym i czasowym.Nie ma ani intencji wychodzic poza ta przestrzeń ani nie ma po temu metod.Każda nauka ma swoje metody,metodologia nauk przyrodniczych nie jest tą samą co metodologia nauk humanistycznych,dlatego chemicy nie wypowiadają się na temat poezji itd.To samo odnosi się religioznawstwa i teologii.

>>Nie przekonują cię cudowne wydarzenia,prorocy,święci,Chrystus ze swoją nauką,cudami i swoją śmiercią za prawdę,apostołowie i męczennicy oddający życie za to,co widzieli i znali,mistycy ze swoim doświadczeniem Nadprzyrodzonego itd. a prosisz o cukierki?
>Nie przekonują mnie tak samo, jak gazety w rodzaju "Cośtam Sun", które przyprawiają o dreszcze nagłówkami w rodzaju "Tylko u nas: zdjęcie dziecka wieśniaczki z Minnesoty i Marsjanina".

Nie muszą cię przekonywać ale żądanie cukierków chyba nie jest w tej sytuacji czyms bardzo rozumnym.

>Zależu o jakich powodach mówisz.
>Powody w stylu: "trzeba w coś wierzyć", czy "fajnie byłoby mieć coś po śmierci" nie przemawiają do mnie. Co mi obietnicach, skoro nie wierzę w ich spełnienie?

Mówię o powodach pozytywnych,takich jak doświadczenie religijne,potrzeba wyższych stałych wartości,niewystarczalnośc świata materialnego dla spełnienia czlowieka,naturalna potrzeba szczęścia bardziej pełnego i trwałego,śmierć jako absurdalne obrócenie w nicość świata jaki zbudowałem,zanegowanie tego kogo kocham, intuicja,że natura nie rodzi nienaturalnych potrzeb a jednocześnie potwierdzenie ze strony religii tych przeczuć i potrzeb w sposób bardzo wiarygodny itd.

>Dowodów na istnienie boga nie ma. Wszystko to są przesłanki, mniej zasadne od tych, które potwierdzają istnienie UFO.

Przesłanki sa bardzo wiarygodne.Nie moga byc naukowe,bo duchowosć wykracza poza prawa fizyko-chemiczne.Materializm w nauce to już przeszłość.

>>Jeśli wiara na podstawie wymienionych przesłanek i racji jest dla ciebie uwłaczająca to jak chcesz aby Bóg był z tobą?
>Tak, żebym nie musiał w niego wierzyć. Żebym mógł WIEDZIEĆ, że istnieje.

O Bogu nie mozna wiedziec z definicji bo nie jest Faktem przyrodniczym.A potwierdzał swoje istnienie i istnienie-dla-ludzi wiele razy.Dlaczego ma udowadniać twardemu i chciwemu człowiekowi swoje istnienie skoro ani nauka ani logika nie przeczą Jego istnieniu a On daje wystarczajaco dużo przesłanek za prawdziwością wiary,więc nie ma poważnych powodów by wątpić? Jedyny wg.mnie powód do wątpienia to zło.

>>Nikt nie głosi ślepej wiary,nie ma czegoś takiego w teologii.Wiara jest rozumna i sensowna,nie posługuje sie dowodami
>Zaprzeczyłeś sobie w jednym zdaniu.

Szkoda tylko,że ocenzurowałeś moje zdanie z "naukowymi".

>Z jednej strony jest rozumna i sensowna, z drugiej nie posługuje się dowodami. No to gdzie tu, do cholery, rozumność i sensowność?

Rozumność przejawia się w niesprzeczności a sensowność w przesłankach pozytywnych.

>>Do wiary dochodzi się bardziej przez jakość moralną niż przez argumenty.
>Zabawne, znam ateistów, których uznałbyś za bardziej moralnych (nie licząc ich niewiary w boga), niż większość katolików. Jakoś nie doszli do wiary, mimo że są współczującymi, ofiarnymi ludźmi.

Ja też znam wielu dobrych ludzi,którzy nie potrzebują Boga.Dlaczego Bóg miałby pomagac im w dojściu do Siebie skoro wolą obchodzic się bez Niego?

>>Człowiekowi,który nie byłby czysty i nie miałby dobrych intencji Bóg nie tylko nie pomoże ale nie pozwoli mu dojść do prawdy,ponieważ prawda jest wartością i jest związana z dobrem a taki człowiek chce dojść do prawdy odrzucając dobro.
>Jak wyżej, Marcelu. Jak wyżej...

Właśnie,jak wyżej...

c.d. niżej
29-05-2007 20:51 
 Ocena 1 na 1
marcel (1048 punktów)
(zablokowany)
>Jako mały chłopiec kpiłem z ludzi niewierzących. Nie rozumiałem jak można nie wierzyć w boga. Na nieszczęście nie uciekałem z lekcji biologii i zacząłem dostrzegać więcej sprzeczności między tym, czego się uczę w szkole, a tym, co głosi kleszy pomiot.
>Wiele tego, czego uczyłem się na biologii, byłem w stanie doświadczyć na własnej skórze, czego nie mogę powiedzieć o lekcjach religii.
>Ja tak naprawdę wyzbyłem się złudzeń, że mogę odnaleźć jakiegoś boga. Chcę tylko, by tacy jak Ty, nawet jeśli się nie zateizują, chociaż rozumieli ludzi takich jak ja.
>I nie wchodzili im z buciorami w życie, czego bardzo chciałby np. Rafał Zdziechowicz (vide: niepracujące niedziele).

Nie kpię z ateizmu,rozumiem niewierzących,przynajmniej tych uczciwych,tzn.nie powołujących się na naukę(ta ani nie przeczy Jego istnieniu ani nie przeszkadza Mu być,w ogóle na Jego temat się nie wypowiada,bo nie moze).
Z buciorami w życie nikomu nie chcę wchodzić,przekonywać o istnieniu Boga nikogo nie zamierzam ale gdy ktos fałszywie i demagogicznie próbuje otumaniać mniej wtajemniczonych,że wiara jest nieracjonalna,poniżajaca i nauka jej przeczy to widze potrzebę napisania sprostowania.
Thorvoy (6588 punktów)
>>>Nikt nie głosi ślepej wiary,nie ma czegoś takiego w teologii.Wiara jest rozumna i sensowna,nie posługuje sie dowodami
>>Zaprzeczyłeś sobie w jednym zdaniu.
>Szkoda tylko,że ocenzurowałeś moje zdanie z "naukowymi".

Och, przepraszam jaśnie pana. Wychodzi na jedno. Nie ma dowodów NIENAUKOWYCH. To, co mi wciskasz, nie jest żadnymi dowodami.

>>Z jednej strony jest rozumna i sensowna, z drugiej nie posługuje się dowodami. No to gdzie tu, do cholery, rozumność i sensowność?
>Rozumność przejawia się w niesprzeczności a sensowność w przesłankach pozytywnych.

Niesprzeczność nie jest jedynym warunkiem potrzebnym do zaistnienia bytu. Potrafię Ci na poczekaniu wymyślić masę niesprzecznych bzdur. Te "przesłanki pozytywne" również nie determinują istnienia czegokolwiek. Było ich też wiele na temat UFO i potwora z Loch Ness, a także bogów innych religii, o czym pewnie szybciej zapomnisz, niż przeczytałeś.

>Ja też znam wielu dobrych ludzi,którzy nie potrzebują Boga.Dlaczego Bóg miałby pomagac im w dojściu do Siebie skoro wolą obchodzic się bez Niego?

Tu nie chodzi o wolę, rozumiesz? Jeśli nie- tu również możemy temat zakończyć z racji Twojego całkowitego zaślepienia.

Człowiek nie ma woli wierzyć w coś. Po prostu wierzy albo nie. Coś go przekonuje, albo nie.

>Nie kpię z ateizmu,rozumiem niewierzących,przynajmniej tych uczciwych,tzn.nie powołujących się na naukę(ta ani nie przeczy Jego istnieniu ani nie przeszkadza Mu być,w ogóle na Jego temat się nie wypowiada,bo nie moze).

Nie wiem, czy jesteś bardziej śmieszny, czy żałosny. Dla Ciebie uczciwy ateista to taki, który nie powołuje się na naukę? Jesteś piewcą nieuctwa, analfabetyzmu, bezmyślności! Przez to rozumiem, że najlepszymi dyskutantami dla Ciebie są idioci.

Nauka, zapamiętaj sobie, to dziedzina życia, która opiera się na obserwacji. Wiesz co to takiego? Jeśli bóg nie został zaobserwowany, to na nic cała ta durna filozofia, która równie dobrze może dowodzić istnienia zielonych delfinów z trąbami i maślanką zamiast krwi.

>Z buciorami w życie nikomu nie chcę wchodzić,przekonywać o istnieniu Boga nikogo nie zamierzam ale gdy ktos fałszywie i demagogicznie próbuje otumaniać mniej wtajemniczonych,że wiara jest nieracjonalna,poniżajaca i nauka jej przeczy to widze potrzebę napisania sprostowania.

Wiara teistyczna JEST nieracjonalna, ponieważ istnienie jej podmiotu NIE zostało udowodnione. Racjonalizm opiera się na tym, co jest u-do-wod-nio-ne.

Tylko nie wyjeżdżaj mi, że bóg jest poza poznaniem naukowym. Na dobrą sprawę można byłoby "poznanie naukowe" uznać za pleonazm, ponieważ nie ma innego poznania, jako że nauka- jak się rzekło- jest rozwinięciem zwykłej obserwacji.

Wiara teistyczna jest poniżająca, ponieważ (czego jesteś doskonałym przykładem) oślepia, zawęża pole widzenia, uczy typowo orwellowskiego dwójmyślenia: sprawia że człowiek traktuje największe, pełne sprzeczności absurdy, jako najprawdziwsze prawdy.
31-05-2007 20:55 
 Ocena 1 na 1
marcel (1048 punktów)
(zablokowany)
>>>>Nikt nie głosi ślepej wiary,nie ma czegoś takiego w teologii.Wiara jest rozumna i sensowna,nie posługuje sie dowodami
>>>Zaprzeczyłeś sobie w jednym zdaniu.
>>Szkoda tylko,że ocenzurowałeś moje zdanie z "naukowymi".
>Och, przepraszam jaśnie pana. Wychodzi na jedno. Nie ma dowodów NIENAUKOWYCH. To, co mi wciskasz, nie jest żadnymi dowodami.

Nie przepraszaj tylko nie posługuj się na przyszłość demagogią,fałszem i cenzurą.

>>>Z jednej strony jest rozumna i sensowna, z drugiej nie posługuje się dowodami. No to gdzie tu, do cholery, rozumność i sensowność?

Nie ma,bo nie może być dowodów naukowych na coś,co wykracza poza nauki przyrodnicze.Nauki humanistyczne nie stosują nmetodologii nauk przyrodniczych do swojego przedmiotu,mają inna metodologię i nie są mniej naukowe przez to.To samo dotyczy religioznawstwa,filozofii i teologii.Dowodliwość na tym poziomie nie jest tym samym co nauk przyrodniczych,bo być nie może z definicji.W ramach swojej metodologii spełnia wszystkie kryterium naukowości.

>>Rozumność przejawia się w niesprzeczności a sensowność w przesłankach pozytywnych.
>Niesprzeczność nie jest jedynym warunkiem potrzebnym do zaistnienia bytu. Potrafię Ci na poczekaniu wymyślić masę niesprzecznych bzdur. Te "przesłanki pozytywne" również nie determinują istnienia czegokolwiek. Było ich też wiele na temat UFO i potwora z Loch Ness, a także bogów innych religii, o czym pewnie szybciej zapomnisz, niż przeczytałeś.

Przypisujesz mi mówienie o dowodach a ja o nich nie pisałem.
Nie napisałem nigdzie ani nie miałem takiej intencji,że niesprzeczność czegoś dowodzi a przesłanki determinują.Miałem na myśli dokładnie to co napisałem a ty znów odnosisz się do urojonych przez siebie twierdzeń.Naucz się dyskutować rzetelnie i uczciwie.

>>Ja też znam wielu dobrych ludzi,którzy nie potrzebują Boga.Dlaczego Bóg miałby pomagac im w dojściu do Siebie skoro wolą obchodzic się bez Niego?
>Tu nie chodzi o wolę, rozumiesz? Jeśli nie- tu również możemy temat zakończyć z racji Twojego całkowitego zaślepienia.
>Człowiek nie ma woli wierzyć w coś. Po prostu wierzy albo nie. Coś go przekonuje, albo nie.

Jeśli kogoś przekonuje zło jako argument za nieistnieniem Boga to mam do niego szacunek,bo jest uczciwy.Jeśli ktoś twierdzi,że nauka mówi,że Bóg ani nie jest możliwy ani nie istnieje rzeczywiście jest demagogiem i kłamcą,bo nauka nigdy niczego takiego nie twierdziła,nie twierdzi ani nie będzie twierdzić właśnie dlatego,że jest nauką.Nauka w ogóle nie zajmuje się Bogiem ani nadprzyrodzonością,to nie jej dziedzina i ona dobrze o tym wie.Poslugiwać się nauką do popierania swojego światopoglądu jest ideologią.
Nie mam nic przeciwko dobrym ludziom,którzy nie wierzą.Nauka jednak nie przeszkadza wierzyć.Ci więc,którzy są przekonani z jej powodu o nieistnieniu Boga albo żle się w niej orientują,albo nie rozumieją religijnych pojęć i twierdzeń,które nigdy nie są z nią sprzeczne.

>>Nie kpię z ateizmu,rozumiem niewierzących,przynajmniej tych uczciwych,tzn.nie powołujących się na naukę(ta ani nie przeczy Jego istnieniu ani nie przeszkadza Mu być,w ogóle na Jego temat się nie wypowiada,bo nie moze).
>Nie wiem, czy jesteś bardziej śmieszny, czy żałosny. Dla Ciebie uczciwy ateista to taki, który nie powołuje się na naukę? Jesteś piewcą nieuctwa, analfabetyzmu, bezmyślności! Przez to rozumiem, że najlepszymi dyskutantami dla Ciebie są idioci.

Widać jednak,że ignorancja twoja w sprawach nauki i religii wyklucza jakąkolwiek owocną dyskusję.
Zajmij się poważnie nauką,zrozumieniem elementarnych pojęć i wtedy zabieraj głos.Na razie te sprawy cię przerastają.

>Nauka, zapamiętaj sobie, to dziedzina życia, która opiera się na obserwacji. Wiesz co to takiego? Jeśli bóg nie został zaobserwowany, to na nic cała ta durna filozofia, która równie dobrze może dowodzić istnienia zielonych delfinów z trąbami i maślanką zamiast krwi.

Tu udowodniłeś,że nie jesteś w stanie zrozumieć o czym mówisz,a więc cokolwiek mówisz na tematy religijne a nawet filozoficzne to sianie wiatru.
Przedstawiasz poziom Gagarina,który po powrocie z kosmosu stwierdził,że Boga nie ma,bo ten Go nigdzie nie widział.Z tak niesamowitą ignorancją chcesz dyskutować?

>>Z buciorami w życie nikomu nie chcę wchodzić,przekonywać o istnieniu Boga nikogo nie zamierzam ale gdy ktos fałszywie i demagogicznie próbuje otumaniać mniej wtajemniczonych,że wiara jest nieracjonalna,poniżajaca i nauka jej przeczy to widze potrzebę napisania sprostowania.
>Wiara teistyczna JEST nieracjonalna, ponieważ istnienie jej podmiotu NIE zostało udowodnione. Racjonalizm opiera się na tym, co jest u-do-wod-nio-ne.

Kolejna wpadka pseudo-uczonego.Racjonalizm nie opiera się na tym,co udowodnione tylko na tym,co niesprzeczne.Ani istnienia elektronu ani oddalania się galaktyk,ani tysiąca innych hipotez nikt nie udowodnił a są w nauce kluczowymi pojęciami i przedmiotami badań.Są racjonalne i są przesłanki za nimi i właśnie dlatego są naukowe.

>Tylko nie wyjeżdżaj mi, że bóg jest poza poznaniem naukowym. Na dobrą sprawę można byłoby "poznanie naukowe" uznać za pleonazm, ponieważ nie ma innego poznania, jako że nauka- jak się rzekło- jest rozwinięciem zwykłej obserwacji.

Głosisz nienaukowe bzdury twierdząc,że nauka ogranicza się do nauk przyrodniczych.Nikt w nauce tak nie twierdzi ale ty chyba naprawdę w to wierzysz.Naukowe jest to,co nie przeczy metodom naukowym,a nie ma jednej metody,jest wiele metodologii odpowiednio do swojego przedmiotu,i tak ani sztuki piękne,ani humanistyczne,ani filozofia,religioznawstwo czy teologia nie przeczą naukom przyrodniczym bo im nie podlegają najzwyczajniej.Nie przeczą jednak nauce w ogóle przez to,że nie podlegają naukom przyrodniczym.
Sięgnij człowieku naprawdę po naukę,w twoim wypadku od podstaw.
31-05-2007 20:55 
 Ocena 1 na 1
marcel (1048 punktów)
(zablokowany)
>Wiara teistyczna jest poniżająca, ponieważ (czego jesteś doskonałym przykładem) oślepia, zawęża pole widzenia, uczy typowo orwellowskiego dwójmyślenia: sprawia że człowiek traktuje największe, pełne sprzeczności absurdy, jako najprawdziwsze prawdy.

Wiara ateistyczna(bo wedle kryteriów naukowych antyteizm jest tylko wiarą)powołująca się na naukę jest nie tylko ślepa ale i demagogiczna,posługuje się fałszem,naciąganiem i przeinterpretowywaniem faktów do własnych celów i jednocześnie wykazuje niewiarygodną dozę ignorancji co widać doskonale na twoim przykładzie.

Juz po tym tylko,że dyskutując z kimś,kto twierdzi,że teizm nie jest sprzeczny z nauką,kto posługuje się argumentami,językiem merytorycznym i nie głosi nie tylko żadnych wierzeń,prawd a nawet nie głosi teizmu jako najprawdopodobniejszego światopoglądu(bo nigdzie tego jeszcze nie uczyniłem)wykazujesz uprzedzeniowe,ideologiczne myslenie,pełne obaw,agresji i ślepoty przypisując mi rzeczy,o których nigdy nie pisałem i których nie można wywnioskować na podstawie tego,co pisałem.Klasyczny przykład nieumiejętności naukowej i merytorycznej dyskusji spowodowanej ideologicznym zaślepieniem.
Thorvoy (6588 punktów)
>Wiara ateistyczna(bo wedle kryteriów naukowych antyteizm jest tylko wiarą)

Wedle marcelowych chyba. Facet, kiedy pieprzysz tak autorytatywnie swoje głupoty, przekonuję się, że z nauką to masz mniej więcej tyle wspólnego, co Rodzina Radia Maryja z satanizmem.

> [...] powołująca się na naukę jest nie tylko ślepa ale i demagogiczna,posługuje się fałszem,naciąganiem i przeinterpretowywaniem faktów do własnych celów i jednocześnie wykazuje niewiarygodną dozę ignorancji co widać doskonale na twoim przykładzie.

Bo np. nie wierzę w coś, czego nie można udowodnić? Faktycznie, dureń ze mnie!

>Juz po tym tylko,że dyskutując z kimś,kto twierdzi,że teizm nie jest sprzeczny z nauką,kto posługuje się argumentami,językiem merytorycznym i nie głosi nie tylko żadnych wierzeń,prawd a nawet nie głosi teizmu jako najprawdopodobniejszego światopoglądu(bo nigdzie tego jeszcze nie uczyniłem)wykazujesz uprzedzeniowe [...]

Nawet się z Tobą zgodzę. Tak, jestem uprzedzony. Zęby zjadłem na dyskusjach z teistami. Co jeden, to inaczej próbował podchodzić (choć podstawowe "argumenty" były raczej zbieżne) do sprawy, ale koniec końców nie był w stanie nic SENSOWNEGO powiedzieć.

> [...] ,ideologiczne myslenie [...]

Też się zgadzam, a to dlatego że rzygam religią i mam jej serdecznie dość. Przez religianctwo straciłem ukochaną niegdyś osobę (uprzedzając Twoje wnioski: ateistą byłem już wcześniej, nawiasem mówiąc właśnie dlatego tak było, jak było), a religia tak ostatnio włazi z buciorami w nasze życia, że mam ochotę powystrzelać całe to duchowne ścierwo, które ogłupia ludzi.

> [...] pełne obaw [...]

Dobrze, że mi powiedziałeś!

Obaw przed czym niby?

> [...] ,agresji [...]

Zdarza się. Jeśli naprawdę mocno przeginam, przepraszam.

> [...]i ślepoty przypisując mi rzeczy,o których nigdy nie pisałem i których nie można wywnioskować na podstawie tego,co pisałem.

Proszę o przykłady.
Thorvoy (6588 punktów)
>>Och, przepraszam jaśnie pana. Wychodzi na jedno. Nie ma dowodów NIENAUKOWYCH. To, co mi wciskasz, nie jest żadnymi dowodami.
>Nie przepraszaj tylko nie posługuj się na przyszłość demagogią [...]

I kto to mówi!

>fałszem

W którym miejscu?

>[...] i cenzurą.

Nie nazwałbym cenzurą czegoś, co nie wpłynęło nijak na znaczenie przekazu. Kończą Ci się argumenty, więc zaczynasz stawiać bzdurne zarzuty.

>Nie ma,bo nie może być dowodów naukowych na coś,co wykracza poza nauki przyrodnicze.

A że nauki przyrodnicze = obserwacja, o rzeczach nieobserwowalnych nie może być mowy, bo w przeciwnym nikt nie będzie w stanie zanegować istnienia jakiegokolwiek bytu, który stworzy ludzka wyobraźnia. EOT.

>Przypisujesz mi mówienie o dowodach a ja o nich nie pisałem.
>Nie napisałem nigdzie ani nie miałem takiej intencji,że niesprzeczność czegoś dowodzi a przesłanki determinują.Miałem na myśli dokładnie to co napisałem a ty znów odnosisz się do urojonych przez siebie twierdzeń.Naucz się dyskutować rzetelnie i uczciwie.

To teraz rzetelnie i uczciwie mówię Ci:

Jeśli nie masz dowodów na istnienie boga, kończymy temat.

Jeśli podajesz "dowody nienaukowe", wiedz, że nie są to żadne dowody i nie masz po co z nami rozmawiać.

>Jeśli kogoś przekonuje zło jako argument za nieistnieniem Boga to mam do niego szacunek,bo jest uczciwy.Jeśli ktoś twierdzi,że nauka mówi,że Bóg ani nie jest możliwy ani nie istnieje rzeczywiście jest demagogiem i kłamcą,bo nauka nigdy niczego takiego nie twierdziła,nie twierdzi ani nie będzie twierdzić właśnie dlatego,że jest nauką.

OK, prawdopodobieństwo istnienia boga jest bardzo bliskie zeru.

>Nie mam nic przeciwko dobrym ludziom,którzy nie wierzą.Nauka jednak nie przeszkadza wierzyć.Ci więc,którzy są przekonani z jej powodu o nieistnieniu Boga albo żle się w niej orientują,albo nie rozumieją religijnych pojęć i twierdzeń,które nigdy nie są z nią sprzeczne.

"Logika nienaukowa" jest z definicji sprzeczna z naukową, która przyjmuje że na inną nie ma w świecie miejsca. Albo coś obserwujemy i to istnieje, albo nic nie obserwujemy i nie postulujemy istnienia czegoś, czego nie zaobserwowaliśmy.

>Widać jednak,że ignorancja twoja w sprawach nauki i religii wyklucza jakąkolwiek owocną dyskusję.
>Zajmij się poważnie nauką,zrozumieniem elementarnych pojęć i wtedy zabieraj głos.Na razie te sprawy cię przerastają.

A kimże waćpan jesteś, że tak mnie pouczasz? Jeśli ścisłowcem, to raczej kiepskim. Jeśli humanistą, to nie udzielaj rad ścisłowcowi, jak ma poruszać się w swojej dziedzinie.

>Przedstawiasz poziom Gagarina,który po powrocie z kosmosu stwierdził,że Boga nie ma,bo ten Go nigdzie nie widział.Z tak niesamowitą ignorancją chcesz dyskutować?

Rozmawiamy jednak na innym poziomie. Tzn. ja rozmawiam.

>>Wiara teistyczna JEST nieracjonalna, ponieważ istnienie jej podmiotu NIE zostało udowodnione. Racjonalizm opiera się na tym, co jest u-do-wod-nio-ne.
>Kolejna wpadka pseudo-uczonego.Racjonalizm nie opiera się na tym,co udowodnione tylko na tym,co niesprzeczne.Ani istnienia elektronu ani oddalania się galaktyk,ani tysiąca innych hipotez nikt nie udowodnił a są w nauce kluczowymi pojęciami i przedmiotami badań.Są racjonalne i są przesłanki za nimi i właśnie dlatego są naukowe.

Wiesz jakie są te przesłanki? Ano takie, że efekty tego, o których czym, są obserwowalne. Tego o bogu nie da się powiedzieć.

>Głosisz nienaukowe bzdury twierdząc,że nauka ogranicza się do nauk przyrodniczych.Nikt w nauce tak nie twierdzi ale ty chyba naprawdę w to wierzysz.Naukowe jest to,co nie przeczy metodom naukowym,a nie ma jednej metody,jest wiele metodologii odpowiednio do swojego przedmiotu,i tak ani sztuki piękne,ani humanistyczne,ani filozofia,religioznawstwo czy teologia nie przeczą naukom przyrodniczym bo im nie podlegają najzwyczajniej.Nie przeczą jednak nauce w ogóle przez to,że nie podlegają naukom przyrodniczym.
>Sięgnij człowieku naprawdę po naukę,w twoim wypadku od podstaw.

W Twoim z kolei wypadku nikt nie udzielił Ci na czas pierwszej pomocy i chyba zbyt długo leżałeś niedotleniony.

Nie myl różnic w metodologii z niesprzecznością.

Ruch bakterii zobaczysz z pomocą mikroskopu, kota- gołym okiem. Obydwa zgodne są z zasadami fizyki. Wszystko się łączy. Jeśli teologia wychodzi poza tę spójność, to znaczy że jest tyle samo warta, co astrologia, czy bioenergoterapia, a więc- jak sam się domyślasz- niewiele raczej.
Thorvoy (6588 punktów)
>Jeśli uważasz,ze jakieś pisma opowiadają bajki tylko dlatego,że powstały wiele wieków temu to oczywiście się nie porozumiemy.Równie dobrze mógłbym twierdzić,ze Sokrates nie istniał bo tak tylko podaje Platon a ja nie mam jak tego sprawdzić.

Ale ja nie twierdzę, że to bajka, ponieważ powstała wiele wieków temu,

Twierdzę, że to bajka, bo zawiera jawne bzdury.

>Wystarczające testy przechodziły wszystkie osoby,u których Kościoł stwierdzał nadzwyczajne fenomeny.Marta Robin,która nie jadła i nie piła,do tego nie spała przez 50 lat była badana przez co najmniej 45 lat przez najwybitniejszych lekarzy francuskich,dokumentacji jest w kilogramach.

No tak. U których Kościół stwierdzał...

>Cud w Lanciano był badany także.Tam chleb i wino zamieniły się podczas konsekracji w prawdziwe ciało i krew.Jest znana nawet grupa krwi.Do tego w skrzepłej krwi,ktora składa się z 5 części każda częśc osobno waży tyle co wszystkie 5 razem.

Takich cudów jest masa. Jednak nikt się spieszy, by poddać je rzetelnej analizie (do upadłego będę powtarzał o Randim!). A przecież tak wiele jest do wygrania.

>Takich zjawisk jest wiele.Testy za milion dolarów zostawmy cyrkowcom.

No jasne. W ogóle naukę zostawmy cyrkowcom, a od dziś zamiast stosować szczepionki, będziemy modlić się do boga o wyleczenie ze śmiertelnych chorób zakaźnych. Ciekawe jak wielu wyzdrowieje.

>>>Istnieniu Boga nie przeczy logika ani nauka.~
>>Dział "humor" jest jeszcze w konstrukcji. Poczekaj.
>Przeciez niżej sam piszesz,że nie wykazuje tego istnienia niemozliwym.

Ale na przykład znacznie bardziej możliwe jest też, że zabije Cię spadający z nieba krokodyl.

>>Istnienie boga w ogóle- tak. Z tym, że ta możliwość jest bliska zeru oraz prawdopodobieństwu istnienia zielonych stworów z Marsa.
>Logika nie ma nic do argumentów za [...]

I właśnie dlatego na tym możemy temat zakończyć.

>Zadaniem logiki nie jest niczego udowadniać tylko wykazac niesprzeczność.To nie jest Wyrocznia tylko metoda.

Dobre kłamstwo jest spójne, ale i tak pozostaje bzdurą.

>>To znaczy JAK wychodzi poza kompetencje? Bardzo ciekawym.
>Nauka zajmuje się światem materialnym,widzialnym i czasowym.Nie ma ani intencji wychodzic poza ta przestrzeń ani nie ma po temu metod.

Nauka opiera się na obserwacji. Nie można mówić o czymkolwiek, czego się nie zaobserwowało.

>Każda nauka ma swoje metody,metodologia nauk przyrodniczych nie jest tą samą co metodologia nauk humanistycznych,dlatego chemicy nie wypowiadają się na temat poezji itd.To samo odnosi się religioznawstwa i teologii.

Religioznawstwo nie zajmuje się kwestią istnienia boga. Teologię ciężko nazwać w ogóle nauką.

>>Nie przekonują mnie tak samo, jak gazety w rodzaju "Cośtam Sun", które przyprawiają o dreszcze nagłówkami w rodzaju "Tylko u nas: zdjęcie dziecka wieśniaczki z Minnesoty i Marsjanina".
>Nie muszą cię przekonywać ale żądanie cukierków chyba nie jest w tej sytuacji czyms bardzo rozumnym.

Jesteś głupi, czy tylko udajesz?

Chyba dobrze wiesz, że nie chodzi o cukierki.

>Mówię o powodach pozytywnych,takich jak doświadczenie religijne,potrzeba wyższych stałych wartości,niewystarczalnośc świata materialnego dla spełnienia czlowieka,naturalna potrzeba szczęścia bardziej pełnego i trwałego,śmierć jako absurdalne obrócenie w nicość świata jaki zbudowałem,zanegowanie tego kogo kocham, intuicja,że natura nie rodzi nienaturalnych potrzeb a jednocześnie potwierdzenie ze strony religii tych przeczuć i potrzeb w sposób bardzo wiarygodny itd.

No to już Ci mówię, że same takie powody nie wystarczą, by coś zaistniało.

Ja pragnę miliarda ton złota. Czy to znaczy, że je otrzymam?

>>Dowodów na istnienie boga nie ma. Wszystko to są przesłanki, mniej zasadne od tych, które potwierdzają istnienie UFO.
>Przesłanki sa bardzo wiarygodne.Nie moga byc naukowe,bo duchowosć wykracza poza prawa fizyko-chemiczne.Materializm w nauce to już przeszłość.

Chyba w Twojej nauce, brachu.

>>Tak, żebym nie musiał w niego wierzyć. Żebym mógł WIEDZIEĆ, że istnieje.
>O Bogu nie mozna wiedziec z definicji bo nie jest Faktem przyrodniczym.A potwierdzał swoje istnienie i istnienie-dla-ludzi wiele razy.

Nie potwierdził tego istnienia mnie. Wielu innym ludziom swoje istnienie potwierdziły ufoludki i włochate stwory wyskakujące z szafy, ale jakoś nie wierzę w ich opowieści. Domyślasz się dlaczego?

>Dlaczego ma udowadniać twardemu i chciwemu człowiekowi swoje istnienie skoro ani nauka ani logika nie przeczą Jego istnieniu a On daje wystarczajaco dużo przesłanek za prawdziwością wiary,więc nie ma poważnych powodów by wątpić? Jedyny wg.mnie powód do wątpienia to zło.

Nie-myślisz.

Ani logika, ani nauka nie przeczą istnieniu krasnoludków. Mamy wystarczającąco dużo przesłanek na ich temat, vide: M. Konopnicka. Jakże więc wątpisz w krasnoludki? Jesteś antykrasnoludkowym łotrem!

Prawda jest taka, że w ten sposób możesz dowodzić istnienia KAŻDEGO zmyślonego bytu, o którym ktoś kiedykolwiek wspomniał. Rusz mózgownicą: nie przyjmujemy niczego na wiarę, a tak trzeba byłoby postąpić z każdą przesłanką, którą się podpierasz (a są one mocno niewiarygodne). Jeśli masz zamiar przekonywać nas do istnienia boga na zasadzie "trzeba uwierzyć i już", to temat możemy zakończyć.
31-05-2007 22:15 
 Ocena 1 na 1
marcel (1048 punktów)
(zablokowany)
>>Wystarczające testy przechodziły wszystkie osoby,u których Kościoł stwierdzał nadzwyczajne fenomeny.Marta Robin,która nie jadła i nie piła,do tego nie spała przez 50 lat była badana przez co najmniej 45 lat przez najwybitniejszych lekarzy francuskich,dokumentacji jest w kilogramach.
>No tak. U których Kościół stwierdzał...

Kościół stwierdzał zjawisko,nauka badała i potwierdzała fakt.

>>Takich zjawisk jest wiele.Testy za milion dolarów zostawmy cyrkowcom.
>No jasne. W ogóle naukę zostawmy cyrkowcom, a od dziś zamiast stosować szczepionki, będziemy modlić się do boga o wyleczenie ze śmiertelnych chorób zakaźnych. Ciekawe jak wielu wyzdrowieje.

Widzisz,masz gdzieś,że osoby te i zjawiska była badane przez naukę rzetelnie i przez wiele lat.Typowe ideologiczne podejście.
Randi z nauką nie ma nic wspólnego.Jego fundacja nie jest fundacją naukową,tylko prywatną.Nie ma on żadnego wykształcenia naukowego.Nauka w swoich badaniach nie posługuje się jego pomysłami.

>>>>Istnieniu Boga nie przeczy logika ani nauka.~
>>>Dział "humor" jest jeszcze w konstrukcji. Poczekaj.
>>Przeciez niżej sam piszesz,że nie wykazuje tego istnienia niemozliwym.
>Ale na przykład znacznie bardziej możliwe jest też, że zabije Cię spadający z nieba krokodyl.

Jest tak wtedy,gdy nie rozumie się pojęc religijnych.

>>>Istnienie boga w ogóle- tak. Z tym, że ta możliwość jest bliska zeru oraz prawdopodobieństwu istnienia zielonych stworów z Marsa.
>>Logika nie ma nic do argumentów za [...]
>I właśnie dlatego na tym możemy temat zakończyć.

Ok.Nikt tu przecież niczego poza tobą nie udowadnia.Z czym więc polemizujesz?

>>Zadaniem logiki nie jest niczego udowadniać tylko wykazac niesprzeczność.To nie jest Wyrocznia tylko metoda.
>Dobre kłamstwo jest spójne, ale i tak pozostaje bzdurą.

Wykaż fałszywość mojego twierdzenia.Poza tym wykaż,że logika jest po to,by udowadniać istnienie jakichkolwiek bytów.

>>Nauka zajmuje się światem materialnym,widzialnym i czasowym.Nie ma ani intencji wychodzic poza ta przestrzeń ani nie ma po temu metod.
>Nauka opiera się na obserwacji. Nie można mówić o czymkolwiek, czego się nie zaobserwowało.

W naukach przyrodniczych.
Światopogląd materialistyczny jest przedawniony i materialiści to dziś marginesowa mniejszość wśród naukowców.Poczytaj klasycznych współczesnych fizyków,lektura ich prac może tylko wybić z głowy ludziom materialistyczne bzdury.

>>Każda nauka ma swoje metody,metodologia nauk przyrodniczych nie jest tą samą co metodologia nauk humanistycznych,dlatego chemicy nie wypowiadają się na temat poezji itd.To samo odnosi się religioznawstwa i teologii.
>Religioznawstwo nie zajmuje się kwestią istnienia boga.

Jest jednak nauką choć zajmuje się wierzeniami i religiami.

>Teologię ciężko nazwać w ogóle nauką.

Nie tak łatwo też pozbawić ją praw do niej.Żeby spełnić kryterium naukowości wystarczy niesprzeczność i racjonalność.
Ty chyba jesteś z tych,co mylą irracjonalne,nierozumne,nielogiczne z ponadracjonalnym,ponadrozumnym,ponadlogicznym,inaczej mówiąc z metaracjonalnym,metalogicznym.Jeśli tak to tylko dokształcenie może ci pomóc.
Z tego,że czegoś nie widać nie oznacza,że to nie istnieje.Żadna z dziedzin nauki nie twierdzi takich głupot.

>>>Nie przekonują mnie tak samo, jak gazety w rodzaju "Cośtam Sun", które przyprawiają o dreszcze nagłówkami w rodzaju "Tylko u nas: zdjęcie dziecka wieśniaczki z Minnesoty i Marsjanina".
>>Nie muszą cię przekonywać ale żądanie cukierków chyba nie jest w tej sytuacji czyms bardzo rozumnym.
>Jesteś głupi, czy tylko udajesz?
>Chyba dobrze wiesz, że nie chodzi o cukierki.

Autor słów o cukierkach pisał to na poważnie,przeczytaj wyżej.W każdym razie nie traktował ich symbolicznie skoro wymienił masę materialnych zjawisk jakimi Bóg wiarygodniej potwierdziłby swe istnienie.
Nie wiem kto tu więc przejawia tępotę umysłową skoro nie wiesz nawet o czym mówisz.

>>Mówię o powodach pozytywnych,takich jak doświadczenie religijne,potrzeba wyższych stałych wartości,niewystarczalnośc świata materialnego dla spełnienia czlowieka,naturalna potrzeba szczęścia bardziej pełnego i trwałego,śmierć jako absurdalne obrócenie w nicość świata jaki zbudowałem,zanegowanie tego kogo kocham, intuicja,że natura nie rodzi nienaturalnych potrzeb a jednocześnie potwierdzenie ze strony religii tych przeczuć i potrzeb w sposób bardzo wiarygodny itd.
>No to już Ci mówię, że same takie powody nie wystarczą, by coś zaistniało.

Oczywiście,to są przesłanki,bardziej racjonalne niż natura rodząca nienaturalne potrzeby.Nikt o dowodach nie mówi.

>>>Dowodów na istnienie boga nie ma. Wszystko to są przesłanki, mniej zasadne od tych, które potwierdzają istnienie UFO.
>>Przesłanki sa bardzo wiarygodne.Nie moga byc naukowe,bo duchowosć wykracza poza prawa fizyko-chemiczne.Materializm w nauce to już przeszłość.
>Chyba w Twojej nauce, brachu.

Widać,że masz niewiele z nią wspólnego.

>>>Tak, żebym nie musiał w niego wierzyć. Żebym mógł WIEDZIEĆ, że istnieje.
>>O Bogu nie mozna wiedziec z definicji bo nie jest Faktem przyrodniczym.A potwierdzał swoje istnienie i istnienie-dla-ludzi wiele razy.
>Nie potwierdził tego istnienia mnie. Wielu innym ludziom swoje istnienie potwierdziły ufoludki i włochate stwory wyskakujące z szafy, ale jakoś nie wierzę w ich opowieści. Domyślasz się dlaczego?

Istnienie innych istot we wszechświecie jest w nauce dziś bardzo prawdopodobne.Ograniczanie życia i a także życia inteligentnego do ziemi jest infantylizmem.Jakie więc widzisz przeszkody by komuś potwierdziły swoje istnienie?
Jeśli metody i środki jakimi posługują się opisywani do tej pory przybysze z kosmosu wydają ci się niewiarygodne i bzdurne masz do tego prawo.Ale wyciągać z tego wnioski,że we wszechświecie nie ma istot innych niż ludzie,bo jakiś człowiek miał urojenia jest równie bzdurne.
31-05-2007 22:16 
 Ocena 1 na 1
marcel (1048 punktów)
(zablokowany)
>>Dlaczego ma udowadniać twardemu i chciwemu człowiekowi swoje istnienie skoro ani nauka ani logika nie przeczą Jego istnieniu a On daje wystarczajaco dużo przesłanek za prawdziwością wiary,więc nie ma poważnych powodów by wątpić? Jedyny wg.mnie powód do wątpienia to zło.
>Nie-myślisz.
>Ani logika, ani nauka nie przeczą istnieniu krasnoludków. Mamy wystarczającąco dużo przesłanek na ich temat, vide: M. Konopnicka. Jakże więc wątpisz w krasnoludki? Jesteś antykrasnoludkowym łotrem!

Konopnicka nie jest wystarczająca przesłanką,krasnoludki nie spełniają kryterium racjonalności i niesprzecznosci,pojęcie Boga jest spełnia.

>Prawda jest taka, że w ten sposób możesz dowodzić istnienia KAŻDEGO zmyślonego bytu, o którym ktoś kiedykolwiek wspomniał. Rusz mózgownicą: nie przyjmujemy niczego na wiarę, a tak trzeba byłoby postąpić z każdą przesłanką, którą się podpierasz (a są one mocno niewiarygodne). Jeśli masz zamiar przekonywać nas do istnienia boga na zasadzie "trzeba uwierzyć i już", to temat możemy zakończyć.

Jesteś albo głupi,albo tak zaślepiony.Gdzie ty widziałeś u mnie choć jedno miejsce,w którym przekonuję do istnienia Boga?
Gdzie w ogóle dostrzegasz apologetykę?

Zaślepia cię ideologiczne myślenie i tam,gdzie ktoś broni niesprzeczności teizmu,pojęcia Boga i racjonalności wiary ty dostrzegasz głoszenie Ewangelii.Przecież ja nawet nie muszę być wierzącym,wystarczy znajomość nauki i potrzebę obrony jej przed demagogią.
Głosić jakąkolwiek wiarę a wykazywać niesprzeczność twierdzeń religijnych to jest spora różnica,i nikt niezaślepiony nie przeoczy tego.
31-05-2007 22:18 
 Ocena 1 na 1
marcel (1048 punktów)
(zablokowany)
tzn.pojęcie Boga je spełnia.
Thorvoy (6588 punktów)
>Konopnicka nie jest wystarczająca przesłanką,krasnoludki nie spełniają kryterium racjonalności i niesprzecznosci,pojęcie Boga jest spełnia.

Chciałbym dowiedzieć się, jakich kryteriów, które spełnia bóg, nie spełniają krasnoludki.

W tym miejscu szczególnie proszę Cię o poważną i rzeczową odpowiedź.

>Jesteś albo głupi,albo tak zaślepiony.Gdzie ty widziałeś u mnie choć jedno miejsce,w którym przekonuję do istnienia Boga?

Atak to też forma obrony. Tu jest trochę na odwrót.

Bronisz swojego stanowiska. Czyniąc to, chcąc nie chcąc, próbujesz zburzyć moje, przeciwstawne- odpierasz moje twierdzenia, że bóg nie istnieje, a tym samym przekonujesz mnie do jego istnienia.

>Gdzie w ogóle dostrzegasz apologetykę?
>Zaślepia cię ideologiczne myślenie i tam,gdzie ktoś broni niesprzeczności teizmu,pojęcia Boga i racjonalności wiary ty dostrzegasz głoszenie Ewangelii.Przecież ja nawet nie muszę być wierzącym,wystarczy znajomość nauki i potrzebę obrony jej przed demagogią.

1. Szafujesz niepotrzebnie pojęciem demagogii. Jeśli ubieram coś w chwytliwe słowa, niekoniecznie musi być to pozbawione sensu. Póki forma nie przerasta szczególnie treści, nie masz się czego czepiać.

2. Znajomość nauki wydaje się być u Ciebie (dwie możliwości):
a) nikła
b) pokrzywiona

3. Głoszenie Ewangelii nie równa się przekonywaniu do istnienia boga. Dlaczego fałszujesz sens moich wypowiedzi?
marcel
>>Konopnicka nie jest wystarczająca przesłanką,krasnoludki nie spełniają kryterium racjonalności i niesprzecznosci,pojęcie Boga jest spełnia.
>Chciałbym dowiedzieć się, jakich kryteriów, które spełnia bóg, nie spełniają krasnoludki.
>W tym miejscu szczególnie proszę Cię o poważną i rzeczową odpowiedź.

Kim są krasnoludki?
1.Nie są ludżmi(inaczej nie istniałaby ich osobna idea)
2.Nie są zwierzętami(jak wyżej)
W naturze istnieją tylko te dwie formy istot zwierzęcych.Nie ma więc podstaw aby uznawać istnienie krasnoludków jako bytów nie wiadomo skąd i nie wiadomo czym będących.Przeciwnie,ich idea nie jest uzasadniona w najmniejszy sposób,nie ma ani jednej racjonalnej przesłanki za ich ich istnieniem.

Pojęcie Boga zaś nie sprzeciwia się racjonalności,ponieważ spełnia ono całkowicie warunki bytu możliwego i racjonalnego.
Z pojęcia Boga nie wynika Jego istnienie i nikt tego nie twierdzi.Twierdzi to religia na podstawie innych racji i przesłanek.

>>Jesteś albo głupi,albo tak zaślepiony.Gdzie ty widziałeś u mnie choć jedno miejsce,w którym przekonuję do istnienia Boga?
>Atak to też forma obrony. Tu jest trochę na odwrót.

W moim zdaniu nie ma ani ataku ani obrony.
A jeśli nie podobają ci się epitety sam ich nie używaj.

>Bronisz swojego stanowiska. Czyniąc to, chcąc nie chcąc, próbujesz zburzyć moje, przeciwstawne- odpierasz moje twierdzenia, że bóg nie istnieje, a tym samym przekonujesz mnie do jego istnienia.

Nie bronię swojego stanowiska,tylko stanowiska logiki i nauki,które twierdzą rzeczy zupełnie inne jakie ty twierdzisz.
Nie staram się zburzyć twojego tylko wykazać nienaukowość twojego posługiwania się nauką do swoich celów.

>>Gdzie w ogóle dostrzegasz apologetykę?
>>Zaślepia cię ideologiczne myślenie i tam,gdzie ktoś broni niesprzeczności teizmu,pojęcia Boga i racjonalności wiary ty dostrzegasz głoszenie Ewangelii.Przecież ja nawet nie muszę być wierzącym,wystarczy znajomość nauki i potrzebę obrony jej przed demagogią.
>1. Szafujesz niepotrzebnie pojęciem demagogii. Jeśli ubieram coś w chwytliwe słowa, niekoniecznie musi być to pozbawione sensu. Póki forma nie przerasta szczególnie treści, nie masz się czego czepiać.

Demagogia to świadome posługiwanie się kłamstwem i fałszem w celu dowiedzenia swoich racji.Ty spełniasz wszystkie jej kryteria.Przypisujesz nauce,rzeczy,których ona nie twierdzi.

>3. Głoszenie Ewangelii nie równa się przekonywaniu do istnienia boga.Dlaczego fałszujesz sens moich wypowiedzi?

Głoszeniem Ewangelii nazwałem w tym miejscu apologię za istnieniem Boga(drugie nie równa się pierwszemu ale się w nim mieści i zakłada je jako podstawę,moje stwierdzenie jest więc poprawne.Czemu przypisujesz mu więc fałsz?).Ja tej apologii nie uprawiam.
Nigdzie nie przekonuję do istnienia Boga.Wykazuję niesprzeczność pojęć.Dlaczego fałszujesz moje wypowiedzi?
Thorvoy (6588 punktów)
>W naturze istnieją tylko te dwie formy istot zwierzęcych.Nie ma więc podstaw aby uznawać istnienie krasnoludków jako bytów nie wiadomo skąd i nie wiadomo czym będących.Przeciwnie,ich idea nie jest uzasadniona w najmniejszy sposób,nie ma ani jednej racjonalnej przesłanki za ich ich istnieniem.

A, zapomniałem Ci powiedzieć. One istnieją poza naturą. Czy raczej NAD nią. Są nadnaturalne.

>Pojęcie Boga zaś nie sprzeciwia się racjonalności,ponieważ spełnia ono całkowicie warunki bytu możliwego i racjonalnego.

Którego prawdopodobieństwo istnienia jest tak niskie, że nie warto go rozpatrywać.

>Z pojęcia Boga nie wynika Jego istnienie i nikt tego nie twierdzi.Twierdzi to religia na podstawie innych racji i przesłanek.

Jeden taki twierdził. Poczytaj sobie sławne "dowody na istnienie boga".

>>Atak to też forma obrony. Tu jest trochę na odwrót.
>W moim zdaniu nie ma ani ataku ani obrony.
>A jeśli nie podobają ci się epitety sam ich nie używaj.

Nie mów, że nie zrozumiałeś.

Chodziło mi o to, że w tym przypadku jest na odwrót i broniąc swego stanowiska, niszczysz moje i vice versa, bowiem na tym polega dyskusja. W tym pojęciu "atak" i "niszczenie" nie mają negatywnego wydźwięku.

>Nie bronię swojego stanowiska,tylko stanowiska logiki i nauki,które twierdzą rzeczy zupełnie inne jakie ty twierdzisz.

Zastanawiam się nadal co TY masz wspólnego z nauką

>Nie staram się zburzyć twojego tylko wykazać nienaukowość twojego posługiwania się nauką do swoich celów.

Czyli wychodzi na jedno. Nie ma się czego wstydzić. Przekonywanie w dyskusji sprowadza się do burzenia podstaw poglądów drugiej strony i jest to naturalne. Więcej- konieczne, bo w innym przypadku dyskusja jest bezcelowa.


>>1. Szafujesz niepotrzebnie pojęciem demagogii. Jeśli ubieram coś w chwytliwe słowa, niekoniecznie musi być to pozbawione sensu. Póki forma nie przerasta szczególnie treści, nie masz się czego czepiać.
>Demagogia to świadome posługiwanie się kłamstwem i fałszem w celu dowiedzenia swoich racji.Ty spełniasz wszystkie jej kryteria.Przypisujesz nauce,rzeczy,których ona nie twierdzi.

Zabawna sprawa, ponieważ mam do czynienia z uznanymi ludźmi nauki, których to właśnie poglądy podzielam. Chyba że tych "doktorów", "profesorów" i "magistrów" kupili sobie wszyscy na bazarze i uczą mnie bzdur.

>>3. Głoszenie Ewangelii nie równa się przekonywaniu do istnienia boga.Dlaczego fałszujesz sens moich wypowiedzi?
>Głoszeniem Ewangelii nazwałem w tym miejscu apologię za istnieniem Boga(drugie nie równa się pierwszemu ale się w nim mieści i zakłada je jako podstawę,moje stwierdzenie jest więc poprawne.Czemu przypisujesz mu więc fałsz?).Ja tej apologii nie uprawiam.
>Nigdzie nie przekonuję do istnienia Boga.Wykazuję niesprzeczność pojęć.Dlaczego fałszujesz moje wypowiedzi?

Jak by nie patrzeć, jest to przekonywanie. Niekoniecznie bezpośrednie. Jak już jednak mówiłem, nie jest to coś, co odbierałbym negatywnie. Gorzej z metodami przekonywania.
Thorvoy (6588 punktów)
>>No tak. U których Kościół stwierdzał...
>Kościół stwierdzał zjawisko,nauka badała i potwierdzała fakt.

Podaj mi przykłady nauki, która potwierdziła zjawiska nadprzyrodzone.

>>No jasne. W ogóle naukę zostawmy cyrkowcom, a od dziś zamiast stosować szczepionki, będziemy modlić się do boga o wyleczenie ze śmiertelnych chorób zakaźnych. Ciekawe jak wielu wyzdrowieje.
>Widzisz,masz gdzieś,że osoby te i zjawiska była badane przez naukę rzetelnie i przez wiele lat.Typowe ideologiczne podejście.

O co Ci teraz chodzi? Czepiasz się, ale do problemu znów się nie odniosłeś. Typowe dla Ciebie.

Skoro deprecjonujesz tak mocno wartość nauki, jako siły poznawczej, to powinieneś nie korzystać z pomocy lekarzy. Chyba, że jej NIE deprecjonujesz? Zdecyduj się wreszcie.

>Randi z nauką nie ma nic wspólnego.Jego fundacja nie jest fundacją naukową,tylko prywatną.Nie ma on żadnego wykształcenia naukowego.Nauka w swoich badaniach nie posługuje się jego pomysłami.

Nie musi być naukowcem, by móc zaprzęgać naukowców do współpracy w demitologizacji. Jest sztukmistrzem i wie jak demaskować oszustwa. To dużo.

>>Ale na przykład znacznie bardziej możliwe jest też, że zabije Cię spadający z nieba krokodyl.
>Jest tak wtedy,gdy nie rozumie się pojęc religijnych.

Rozumienie pojęć nie ma tu nic do gadania. Szanse są bliskie zeru, niezależnie od tego kto jak rozumie dotyczące boga pojęcia.

>>>>Istnienie boga w ogóle- tak. Z tym, że ta możliwość jest bliska zeru oraz prawdopodobieństwu istnienia zielonych stworów z Marsa.
>>>Logika nie ma nic do argumentów za [...]
>>I właśnie dlatego na tym możemy temat zakończyć.
>Ok.Nikt tu przecież niczego poza tobą nie udowadnia.Z czym więc polemizujesz?

Sam się zastanawiam.

>>Dobre kłamstwo jest spójne, ale i tak pozostaje bzdurą.
>Wykaż fałszywość mojego twierdzenia.Poza tym wykaż,że logika jest po to,by udowadniać istnienie jakichkolwiek bytów.

"I udowodnij, że nie jesteś wielbłądem"- zapomniałeś dodać.

>W naukach przyrodniczych.
>Światopogląd materialistyczny jest przedawniony i materialiści to dziś marginesowa mniejszość wśród naukowców.

Muszę opowiedzieć o tym wszystkim, którzy prowadzą zajęcia na mojej uczelni, żeby wiedzieli że są w mniejszości.

>Poczytaj klasycznych współczesnych fizyków,lektura ich prac może tylko wybić z głowy ludziom materialistyczne bzdury.

Jakich fizyków? Jakie dzieła?

Może Hawking?

Oj, nie. Przecież to ateusz, więc pisze głupoty.


>>Religioznawstwo nie zajmuje się kwestią istnienia boga.
>Jest jednak nauką choć zajmuje się wierzeniami i religiami.

Teraz widzę, jakim jesteś dyskutantem. Miernym.

Jeśli stawiasz znak równości między teologią, a religioznawstwem, to znaczy że tak samo nie widzisz różnicy między psychiatrią, a chorobą psychiczną.

>Nie tak łatwo też pozbawić ją praw do niej.Żeby spełnić kryterium naukowości wystarczy niesprzeczność i racjonalność.

A że powszechnie rozumiana logika nie uznaje braku logiki za logikę, teologia opiera się na sprzecznościach i absurdzie.

>Ty chyba jesteś z tych,co mylą irracjonalne,nierozumne,nielogiczne z ponadracjonalnym,ponadrozumnym,ponadlogicznym,inaczej mówiąc z metaracjonalnym,metalogicznym.Jeśli tak to tylko dokształcenie może ci pomóc.

Dawno nie brałeś tabletek, synku.

Wszystkie podane przez Ciebie określenia są nonsensowne i podobne do słynnego: "wróbelek ma jedną nózkę bardziej".

>Z tego,że czegoś nie widać nie oznacza,że to nie istnieje.Żadna z dziedzin nauki nie twierdzi takich głupot.

Może na Twojej planecie.

>>Jesteś głupi, czy tylko udajesz?
>>Chyba dobrze wiesz, że nie chodzi o cukierki.
>Autor słów o cukierkach pisał to na poważnie,przeczytaj wyżej.W każdym razie nie traktował ich symbolicznie skoro wymienił masę materialnych zjawisk jakimi Bóg wiarygodniej potwierdziłby swe istnienie.

Widzę, że obce jest Ci rozumienie metafor i porównań.

>Nie wiem kto tu więc przejawia tępotę umysłową skoro nie wiesz nawet o czym mówisz.

Nie obarczaj mnie winą za swoją niedomyślność.

>>No to już Ci mówię, że same takie powody nie wystarczą, by coś zaistniało.
>Oczywiście,to są przesłanki,bardziej racjonalne niż natura rodząca nienaturalne potrzeby.Nikt o dowodach nie mówi.

1. Jakie znowu nienaturalne potrzeby?
2. Jest to tak racjonalne, jak wiara, że z nieba spadnie mi miliard dolarów. No bo przecież mam potrzebę ich posiadania.

>>>Przesłanki sa bardzo wiarygodne.Nie moga byc naukowe,bo duchowosć wykracza poza prawa fizyko-chemiczne.Materializm w nauce to już przeszłość.
>>Chyba w Twojej nauce, brachu.
>Widać,że masz niewiele z nią wspólnego.

A co TY masz z nią wspólnego? Tego jestem ciekaw. Pochwal się wreszcie.

>Istnienie innych istot we wszechświecie jest w nauce dziś bardzo prawdopodobne.

Tak? Przecież bóg z pewnością by o nich w Biblii wspomniał, nie sądzisz?

>Ograniczanie życia i a także życia inteligentnego do ziemi jest infantylizmem.Jakie więc widzisz przeszkody by komuś potwierdziły swoje istnienie?

Ojejku, trochę by się tego zebrało. Dla Ciebie dobrym dowodem powinien być brak wzmiankowania o nich w Biblii.

>Jeśli metody i środki jakimi posługują się opisywani do tej pory przybysze z kosmosu wydają ci się niewiarygodne i bzdurne masz do tego prawo.Ale wyciągać z tego wnioski,że we wszechświecie nie ma istot innych niż ludzie,bo jakiś człowiek miał urojenia jest równie bzdurne.

Mówisz o jednym z autorów Biblii?

Dobra, żartuję.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   Nie tylko swoim dzieciom będę odtąd mówił: "Cierpliwy jak Thorvoy.

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365