 |
Życie w wirtualnym śmietniku Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 08-08-2011 17:29 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Życie w wirtualnym śmietniku
2 na 2 | Od dłuższego czasu, spoglądając na liczbę zachowanych wiadomości w mojej skrzynce mailowej, myślałem: "Co?! 399 maili?! Co w nich jest tak ważnego, że ich nie skasowałem? Muszę je przejrzeć i skasować te zbędne." I tak mijał dzień za dniem, na bieżąco kasowałem zbędne wiadomości, ale liczba zachowanych ciągle oscylowała wokół 400-tu.
W końcu przeprowadziłem ze sobą poważną rozmowę, w wyniku której zapadła ostateczna decyzja - KASOWAĆ ŚMIECI! No i zabrałem się do przeglądania i czyszczenia. Po mniej więcej 20-tym skasowanym mailu doszedłem do wniosku, że to co robię nie ma sensu. Po co to całe czasochłonne przeglądanie przed kasowaniem, skoro do żadnej z tych wiadomości nie zaglądałem powtórnie od tygodni, miesięcy, a nawet lat (sic!).
Zaznaczyłem wszystkie maile oprócz tych kilku, które widniały jako "nieprzeczytane" (tak sobie wyróżniam te, do których chcę wrócić z jakiegoś powodu) i CIACH! CIACH! CIACH! - pozbyłem się kilkuset sztuk śmieci ze skrzynki mailowej, zwalniając jednocześnie trochę miejsca na serwerze pocztowym. Co za ulga!
Jako że ciągle miałem w ręce niezapełniony kosz na śmieci, to pomyślałem gdzie by tu jeszcze poszukać śmieci i je wywalić. No jasne! Zakładki w przeglądarce internetowej!
Na początek uruchomiłem dodatek do przeglądarki, który sprawdza czy zapisane strony są jeszcze dostępne. Okazało się, że spośród 777(!) zakładek dostępnych jest już tylko 579. Tylko... Już bez wdawania się w szczegóły powiem tylko tyle, że ocalało kilkanaście zakładek z "Paska zakładek". Reszta... nie dała rady.
Jestem zadowolony co najmniej tak, jakbym własnoręcznie zrobił remont mieszkania, przy okazji wyrzucając kontener zbędnych bibelotów, ciuchów nienoszonych od lat, albumów ze zdjęciami nieoglądanych od lat itp. Zdaję sobie sprawę, że porównanie nie jest adekwatne, bo tych maili i tych zakładek mógłbym nie kasować i nadal miałbym mnóstwo miejsca na ich gromadzenie w przeciwieństwie do fizycznego miejsca w mieszkaniu, ale cieszę się, że nad czymś udało mi się zapanować. Nad czymś, czego nie potrzebowałem, choć to coś wmawiało mi, że jest wręcz przeciwnie.
Na szczęście nie mam smartfona...  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Hodża (11172 punktów) | > Co za ulga!Znam to uczucie. Kiedyś wpadłem w taki szał, że nawet wyrzuciłem zegar Windowsa. Potem było zdziwko, że system przy starcie wyświetla białe napisy na niebieskim tle i ta lista usuniętych plików dll... dzięki temu nauczyłem się kilku pożytecznych rzeczy, instalacji systemu, odzyskiwania plików itp. Nadmiar plików bywa irytujący - ale z opcją " format c" z poziomu konsoli proszę się nie spieszyć 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > z opcją " format c" z poziomu konsoli proszę się nie spieszyć Mój pierwszy komputer pracował pod systemem DOS. To były wspaniałe czasy. "Deinstalacja" programu sprowadzała się do usunięcia katalogu z tym programem, żadne śmieci nie pozostawały na dysku. Obecnie używam Windows 7, do odinstalowania aplikacji używam specjalnej... aplikacji, co jakiś czas czyszczę "Rejestr" inną aplikacją, poza tym mam jeszcze kolejną aplikację do usuwania śmieci pozostawionych przez resztę aplikacji, plików tymczasowych, zbędnych bibliotek dll itd., a mimo to na dysku C ubywa miejsca, system uruchamia się coraz wolniej... Nie mam żadnej kontroli nad tym, co się dzieje i tęsknię do czasów DOS'a. "Format C" kusi, oj kusi...
|
|
|  | | hiacynt (625 punktów) | Muszę przystąpić do spowiedzi. Używam Linuxa. Mam dystrybucje: Ubuntu na PC i Debiana na stareńkim laptopie IBM. Same plusy, a największy jest taki, że mogę instalować dodatkowe programy w zależności od mojej potrzeby lub problemu z jakim się borykam - programy do obróbki grafiki, plików video i inne są dostarczane w ramach dystrybucji. Potrzebne jest tylko połączenie z siecią. Oba komputery uruchamiają się od kilku lat tak samo szybko
|
|
| |  | | Hodża (11172 punktów) | >Muszę przystąpić do spowiedzi. Używam Linuxa.
Też się nad tym zastanawiam, lubię mieć maksimum kontroli nad sprzętem.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| Marian (5438 punktów) | Ja osobiście nigdy nie kasuję maili. Skrzynkę pocztową traktuję jako swoiste archiwum. Mam trzy konta pocztowe, dwa IMAP (synchronizowane) i jedno POP. Na dwóch z nich jestem zapisany na kilka list mailingowych o dość dużym ruchu. Mimo to, jak przed chwilą sprawdziłem, wszystkie maile zajmują mi łącznie na dysku „tylko” 938 MB; jak przekroczą 4 GB, wypalę je na DVD i wtedy skasuję z dysku  Ekstrapolując, to powinno się zdarzyć może za jakieś 10 lat  Jeśli chodzi o zakładki, to polecam wtyczkę Read It Later; pozwala jednym kliknięciem (przynajmniej w Firefoksie) zaznaczyć co chcesz przeczytać później i podobnie co już przeczytałeś i już nie potrzebujesz. Można dzięki temu odciążyć zakładki od zachowywania stron na później. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
1 na 1 | Ratatoskr (4439 punktów) | Ale właściwie po co? Mam kilka kont pocztowych, z czego w skrzynkach dwóch najważniejszych siedzi sobie po kilka tysięcy maili z ostatnich 10 lat. To niby dużo, ale zajmują mniej niż gigabajt, a czasem się przydają, żeby np. wyszukać jakie hasło do serwera ma klient, który nic nie wie i nie pamięta, a maila ze szczegółową rozpiską, którego mu wysłałam 5 lat temu pewnie już dawno skasował. Natomiast przyznam, że od jakiegoś czasu kasuję większość plików roboczych, jakichś grafik-półproduktów, albo przysłanych przez kogoś plików źródłowych, które kiedyś trzymałam na wszelki wypadek. Wszelki wypadek przeważnie nie następuje, a komp się tylko później męczy przy skanowaniu dysku. seksualnosc-kobiet.pl
|
|
| rhotax7 (3947 punktów) | Żadna moja poczta nie dotrwała do takiej ilości maili. Zmieniam je i porzucam na niektórych musi być kosmos wiadomości ale i tak nie mam do nich haseł, ani nie pamiętam jak się zwały. Za niedługo będę znowu zmieniał wszystkie możliwe formy komunikacji. Te maile obecne firmowe i inne odejdą w zapomnienie.
Zatem nie kasować a pozostawiać niech trwają w niebycie. Mam nadzieję że ostoją będzie Hush.Mail super szyfrowana poczta nie do odczytania przez Prawych i Niby-Sprawiedliwych (ale wszyscy moi znajomi tez będą musieli na nią przejść.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|