>Kilka dni temu, bawiąc się możliwością publikowania "bez znieczulenia" i bez cenzury - rzuciłam >nieopatrznie hasło: Niedziela. Natychmiast rozgorzała polemika, niestety jako "sztuka dla sztuki" >(Eviva l'arte!) czyli nie "w temacie", a obok. Schematy i stereotypy, kościelne dzwony i kosiarki, >obrona modłów wznoszonych "ku czci" i prac wykonywanych ku pożytkowi - pro publico bono. Odezwały >się sfrustrowane dewoty i ludzie (tak zwanego) "czynu". Kłótnie trwały po blady świt. Głosy polemik >roznoszą się jeszcze nieśmiałym, acz miłym dla ucha echem. Dewoty straszą po nawach. Bojownicy >podejmują akcję za akcją. Rzucam kolejne hasło: "Poniedziałek". W zanadrzu mam jeszcze kilka, z tego >pięć co najmniej "wiadomych". Moja akcja to przecież KREACJA. Wszystko to kwestia formy. Tak >trzymać! > Małgosiu, jeśli sobie przypisujesz sprawstwo dyskusji o niedzieli, to przynajmniej nie kpij z dyskutujących. Nie nazwałbym Twojej akcji KREACJĄ, lecz PODPUSZCZANIEM. Widzisz różnicę?
|