 |
Pieprzenie w bambus, czyli wulgaryzmy stosowane. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-08-2011 19:10 | fiedorek.t (5805 punktów) | Pieprzenie w bambus, czyli wulgaryzmy stosowane.
3 na 3 | Pod wpływem dyskusji jaka powstała po wczorajszym tekście p. Koraszewskiego uznałem, że warto złożyć wątek dotyczący kultury języka. Wulgaryzm pod wszelką postacią jest wszechobecny, czy tego chcemy czy nie. Jednak pojawia się kilka pytań:
- czy estyma publicysty, który używa wyrażeń ogólnie uznanych za brzydkie i niegodne szanowanego człowieka, doznaje uszczerbku?
- czy wartość ich prac spada?
- czy celowe zastosowanie wulgaryzmów ma ujemny wpływ na czytelników ( odstręcza ich od publikacji autora) ?
- czy stosowanie języka kąśliwego, na pograniczu wulgarności (vide artykuły p. A. Ulmana) jest uwłaczające godności? Moim skromnym zdaniem, nie. Artykuły tego typu są zajefajne i git. Ale ja to ja, a jakie jest zdanie szacownego grona?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | aljen (377 punktów) | Jak się uczyłem na nauczyciela, to na metodyce (i na praktyce) utrwalano nam, żeby nie zadawać pytań zaczynających się od "czy", bo wyłączają myślenie. Tu czytam i widzę same takie pytania. W związku z tym zastanawiam się: Czy Autor zechciałby przeformułować te pytania w sposób bardziej dyskursywny, czy też chodzi Mu tylko o polemikę? 
"I tolerate this century but I don_t enjoy it" [Doctor Who]
|
|
 | 2 na 2 | fiedorek.t (5805 punktów) | > Jak się uczyłem na nauczyciela, to na metodyce (i na praktyce) utrwalano nam, żeby nie zadawać pytań zaczynających się od "czy", bo wyłączają myślenie.> Tu czytam i widzę same takie pytania.> W związku z tym zastanawiam się:> Czy Autor zechciałby przeformułować te pytania w sposób bardziej dyskursywny, czy też chodzi Mu tylko o polemikę?  Cóż, ja nie uczyłem się, co zostało zauważone  Dziękuję, zapamiętam do końca życia- nie zaczynać pytań od "czy". Przede wszystkim chodzi mi o dyskusję, choć teraz do mnie doszło, że wywołałem wil.. nauczycieli z lasu, a to oznacza tylko jedno: poległem. Litości miejcie zrozumienie dla mnie prostego
|
|
|  | | aljen (377 punktów) | Pardon - zostałem źle zrozumiany. Dyskredytacja kogokolwiek nie była moją intencją, i kto się czego uczył, jest mi obojętne. Chodziło mi wyłącznie o niedobrą retorykę i o to, że pytania zaczynające się od "czy" mogą zostać uznane za - i zazwyczaj są - tendencyjne.
Jeżeli uraziłem - to niechcący. Przepraszam.
"I tolerate this century but I don_t enjoy it" [Doctor Who]
|
|
| |  | 1 na 1 | fiedorek.t (5805 punktów) | > Pardon - zostałem źle zrozumiany. Dyskredytacja kogokolwiek nie była moją intencją, i kto się czego uczył, jest mi obojętne. Chodziło mi wyłącznie o niedobrą retorykę i o to, że pytania zaczynające się od "czy" mogą zostać uznane za - i zazwyczaj są - tendencyjne.> Jeżeli uraziłem - to niechcący. Przepraszam. Ja się w ogóle nie gniewam  Pytania zadałem jedynie po to, żeby wywołać dyskusję.
|
|
 | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > Czy Autor zechciałby przeformułować te pytania w sposób bardziej dyskursywny, czy też chodzi Mu tylko o polemikę?  Polecam użycie słowa "dlaczego", które należy do grupy zakazanych w handlu bezpośrednim dlatego, że w przeciweństwie do "czy" włącza myślenie 
Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
|
|
|  | 1 na 1 | aljen (377 punktów) | > Polecam użycie słowa "dlaczego", które należy do grupy zakazanych w handlu bezpośrednim dlatego, że w przeciweństwie do "czy" włącza myślenie  Z tym że też jest tendencyjne, bo zwykle albo zawiera sugestię, abo też miewa ton inkwizytorski 
"I tolerate this century but I don_t enjoy it" [Doctor Who]
|
|
|  | 3 na 3 | fiedorek.t (5805 punktów) | > Polecam użycie słowa "dlaczego", które należy do grupy zakazanych w handlu bezpośrednim dlatego, że w przeciweństwie do "czy" włącza myślenie  Panie, po ile te kartofelki i dlaczego takie drogie?!
|
|
6 na 6 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Moim skromnym zdaniem, nie. Artykuły tego typu są zajefajne i git. Ale ja to ja, a jakie jest zdanie szacownego grona? Wprawdzie nie jestem szanownym gronem, ale 3 grosze mam... Ja generalnie też popieram. Wulgaryzmy w ustach ludzi, którzy potrafią mówić są dodatkowym smaczkiem, dodatkową dziedziną środków wyrazu. Pewnie że postaci bardziej oficjalne czy bardziej oficjalne okazje wymagają większej pieczy językowej i zgrzyty dostrzegam przy rozmywaniu się granicy gdzie można , a gdzie nie można.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
 | 6 na 6 | Amai (3012 punktów) | >Ja generalnie też popieram. Wulgaryzmy w ustach ludzi, którzy potrafią mówić są dodatkowym smaczkiem, dodatkową dziedziną środków wyrazu.
Dokładnie tak. Słowa są po to, żeby ich używać, również te mniej lub bardziej wulgarne czy pochodzące z młodzieżowego czy innego żargonu. Jeśli ktoś portafi posługiwać się językiem, może z ich pomocą nie tylko przekazać treść, ale też dodać wypowiedzi odrobiny pikanterii, rozbawić, sprowokować... Wiadomo, na zabawę stylem nie ma miejsca w grzecznych szkolnych wypracowaniach czy naukowej rozprawie, ale w felietonie, opowiadaniu, powieści? Jak najbardziej. A że nie wszystkim się to podoba, niektórych oburza, a jeszcze inni dorabiają do jednego żartu całą ideologię... cóż, bywa. Tak samo, jak nie wszystkich śmieszą te same dowcipy.
|
|
|  | 1 na 1 | fiedorek.t (5805 punktów) | > Jeśli ktoś portafi posługiwać się językiem, może z ich pomocą nie tylko przekazać treść, ale też dodać wypowiedzi odrobiny pikanterii, rozbawić, sprowokować...
Dokładnie tak uważam. Szczególnie jeśli chodzi o prowokację. Jeśli jest to prowokacja mająca na celu pobudzenie odbiorcy do pomyślunku, a taką przeważnie autorzy mają na myśli, to użycie języka wulgarnego jest całkowicie uzasadnione. Gorzej jeśli publicyście chodzi jedynie o wywołanie niezdrowych emocji. Mogłoby to być nie etyczne?
|
|
| |  | 1 na 1 | Amai (3012 punktów) | >Gorzej jeśli publicyście chodzi jedynie o wywołanie niezdrowych emocji. Mogłoby to być nie etyczne?
To raczej kwestia poziomu, intelektualnego przede wszystkim. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, kiedy ktoś - dziennikarz, artysta, wszystko jedno - ma coś do powiedzenia i przy okazji czasem pozwala sobie na żart czy prowokację, a inaczej, kiedy prowokowanie - zwykle niezbyt wysokich lotów - to dla niego jedyny sposób na zwrócenie na siebie uwagi. Etyki w ogóle bym do tego nie mieszała, szczerze mówiąc, może poza jakimiś nielicznymi wyjątkami. Jeśli mamy do czynienia z tą drugą opcją, w większości przypadków byłoby to tylko dorabianie ideologii do czegoś, co nie jest tego warte.
|
|
1 na 1 | Jacholek (5699 punktów) | >zdanie szacownego grona? > Od czasu bezposredniego kontaktu z wojskiem (obozy wojskowe w ramach Studium Wojskowego UW) nie cierpie wulgarnosci, szczegolnie tej latwej i bezmyslnej. Jesli zas slowa tzw wulgarne uzywane sa w sposob zamierzony, celowy, cos wyrazajacy, to jeszcze mozna to zniesc. Granica tu jest raczej plynna, i od kultury autora zalezy by jej nie przekraczac. Nadmiar tego typu slow prowadzi do ich dewaluacji i przestaja wtedy oddzialywac pozostawiaja tylko niesmak u czytelnika czy sluchacza. A jak jest z ogolna kultura jezyka w zyciu codziennym to tego nie wiem gdyz zyje zbyt daleko od ulic miast polskich. Niech sie polonisci czy jezykoznawcy wypowiedza na ten temat, bo moze by trafic slowem pod strzeche to trzeba uzywac takiego zubozonego slownictwa ?
|
|
2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | >- czy estyma publicysty, który używa wyrażeń ogólnie uznanych za brzydkie i niegodne szanowanego >człowieka, doznaje uszczerbku? Myślę, że na te i pozostałe pytania można odpowiedzieć w sposób prosty: w przypadku publicysty lubianego przez nas - wybaczamy i chwalimy za dowcip i cięty język, nielubianego strofujemy i po cichu cieszymy się, że schodzi na psy, a w przypadku neutralnego mamy to wszystko w miejscu określanym często słowem, którego nie zawsze wypada przytaczać.
|
|
 | | fiedorek.t (5805 punktów) | >Myślę, że na te i pozostałe pytania można odpowiedzieć w sposób prosty: w przypadku publicysty lubianego przez nas - wybaczamy i chwalimy za dowcip i cięty język, nielubianego strofujemy i po cichu cieszymy się, że schodzi na psy, a w przypadku neutralnego mamy to wszystko w miejscu określanym często słowem, którego nie zawsze wypada przytaczać.
Więc rację mają ci, którzy posądzają nas o przynależność do "kółka wzajemnej adoracji"?
|
|
|  | | finerbijk (17282 punktów) | >Więc rację mają ci, którzy posądzają nas o przynależność do "kółka wzajemnej adoracji"? Myślę, że nie mają. Chociaż, jak z pewnością zauważyłeś, są bardziej i mniej ortodoksyjni racjonaliści (w sensie użytkowników tego portalu); normalne w każdym gronie.
|
|
2 na 2 | IllusiveMan (2786 punktów) | To wszystko zależy od kilku aspektów. Wulgaryzmy można używać przemyślanie by ułatwić lub ubarwić odbiór tekstu, albo po prostu przy dobrym użyciu rozśmieszyć czytelnika. Wulgaryzmy są i zawsze były, a używamy ich codziennie w różnych sytuacjach ponieważ pozwalają się wyładować. Ale chciałem powiedzieć o czym innym, a dokładnie o różnicy pomiędzy obecnością wulgaryzmów w pracy autorskiej, a forumowym wątkiem. Tak jak pisałem autor może mieć różne pomysły na wykorzystanie wulgaryzmu w swoim wątku , z różnym efektem, ale jako że jest autorem może je stosować i jeżeli nawet pojawiają się częściej niż powinny to jeżeli można coś pożytecznego z tekstu wynieść to sądzę że wartość pracy się nie zmienia ani autor nie doznaje uszczerbku. A wracając do forumowych wątków to tu powinno się ograniczać wulgaryzmy ponieważ tak jak to było wspominane w artykule o teorii rozbitej szyby tak tutaj rolę graffiti pełnią tutaj wulgaryzmy i im więcej się ich pojawia ( często pod wpływem silnych emocji) tym bardziej pobudzają innych członków dyskusji do ich używania wskutek czego mamy zadymę na słowa.
Zgadzam się z tobą fiedorek w sprawie artykułów, ale na forum jestem za zachowaniem kultury językowej. Dobry wątek bo o sprawach forumowych trzeba rozmawiać - poczynając od kultury, a kończąc na spamie serwowanym przez wielu nowych użytkowników ( nie wszystkich oczywiście).
For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am.
|
|
 | 1 na 1 | fiedorek.t (5805 punktów) | >Zgadzam się z tobą fiedorek w sprawie artykułów, ale na forum jestem za zachowaniem kultury językowej. Dobry wątek bo o sprawach forumowych trzeba rozmawiać - poczynając od kultury, a kończąc na spamie serwowanym przez wielu nowych użytkowników ( nie wszystkich oczywiście). Jasnym jest, że zachowanie kultury językowej jest ważne. Nie spotykamy się przecież na forum tylko, aby popie... o d... Maryni, ale poruszamy tematy wg. nas ważne. Wszyscy przestrzegamy reguł, no może z wyjątkiem troli.
|
|
|  | | IllusiveMan (2786 punktów) | >>Zgadzam się z tobą fiedorek w sprawie artykułów, ale na forum jestem za zachowaniem kultury językowej. Dobry wątek bo o sprawach forumowych trzeba rozmawiać - poczynając od kultury, a kończąc na spamie serwowanym przez wielu nowych użytkowników ( nie wszystkich oczywiście). > Jasnym jest, że zachowanie kultury językowej jest ważne. Nie spotykamy się przecież na forum tylko, aby popie... o d... Maryni, ale poruszamy tematy wg. nas ważne. Wszyscy przestrzegamy reguł, no może z wyjątkiem troli. >
I cieszę się że się zgadzamy ze sobą. Czas by poszukać ostatecznego rozwiązania kwestii trolowskiej bo jest to problem uciążliwy.
For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am.
|
|
| rexus (2343 punktów) | Zatopiony statek nadawał sygnał CH. U. J. | Ostanie słowa pilota, który rozbił maszynę to "O k***a". Niektórzy pisarze, publicyści, politycy, używają wulgaryzmów by zwrócić na siebie uwagę. Niestety mało który potrafi soczyście kląć w realu. To da się wyczuć. Reżyser Marek Koterski potrafi pięknie przeklinać, dlatego jego scenariusze są wiarygodne i smaczne. Zaś Pan Koraszewski nie powinien moim zdaniem kląć w klawiaturę.
|
|
 | 1 na 1 | fiedorek.t (5805 punktów) | Odp: Zatopiony statek nadawał sygnał CH. U. J. | >Ostanie słowa pilota, który rozbił maszynę to "O k***a". >Niektórzy pisarze, publicyści, politycy, używają wulgaryzmów by zwrócić na siebie uwagę. Niestety mało który potrafi soczyście kląć w realu. To da się wyczuć. >Reżyser Marek Koterski potrafi pięknie przeklinać, dlatego jego scenariusze są wiarygodne i smaczne. Zaś Pan Koraszewski nie powinien moim zdaniem kląć w klawiaturę. > Ale dlaczego? Przecież zrobił to, wg. mnie, celowo. To dyskusja poszła w inną stronę. Zamiast skupić się na celu zajeliśmy się słowem "zajebiście".
|
|
|  | 1 na 1 | rexus (2343 punktów) | "Zajebisty" pochodzi od j***ć, to słowo jest nie tyle przekleństwem co potoczną wiejską nazwą pewnej czynności. Dzisiaj młodzież mawia, że coś jest wyjebane. Mam wyjebane. Ale wyjebany typ. Zajebisty bóg jest aktualnie z całą pewnością wyjebany.
|
|
| |  | | fiedorek.t (5805 punktów) | >"Zajebisty" pochodzi od j***ć, to słowo jest nie tyle przekleństwem co potoczną wiejską nazwą pewnej czynności. >Dzisiaj młodzież mawia, że coś jest wyjebane. >Mam wyjebane. Ale wyjebany typ. Zajebisty bóg jest aktualnie z całą pewnością wyjebany. Jest to wulgaryzm, tu się zgodzę, ale znaczenie słów "wyjebany typ", "mam wyjebane", jest teraz nowym wyrazem określeń: ktoś jest wspaniały, mam w nosie. Słowo "zajebisty" jest teraz używane do podkreślenia wspaniałości. Jest to z cała pewnością zagadnienie dla etymologów, jednak dlaczego zabraniać autorom ich używania?
|
|
| | |  | | aljen (377 punktów) | >Słowo "zajebisty" jest teraz używane do podkreślenia wspaniałości. Jest to z cała pewnością zagadnienie dla etymologów, jednak dlaczego zabraniać autorom ich używania?
Przy czym "zajebisty" miało pierwotnie (tak w latach 1970ych) znaczenie 'beznadziejnie zły, głupi, nie do użytku, paskudny, nienawistny, niesympatyczny'. Obecnego znaczenia nabrało, o ile dobrze sobie przypominam, dopiero we wczesnych latach 1980ych.
"I tolerate this century but I don_t enjoy it" [Doctor Who]
|
|
|  | 2 na 2 | Amai (3012 punktów) | >Ale dlaczego? Przecież zrobił to, wg. mnie, celowo. To dyskusja poszła w inną stronę. Zamiast skupić się na celu zajeliśmy się słowem "zajebiście".
Czasem ludzie przywiązują tak dużą wagę do formy, że nie dostrzegają treści. I dotyczy to zarówno dobrego tekstu, w którym ktoś pozwolił sobie na parę kontrowersyjnych słówek, jak i paskudnych przekazów w ładnym, wręcz nieskazitelnym opakowaniu - a przykłady na jedno i drugie można było na portalu zauważyć. Niestety, jak widać ta przypadłość nawet racjonalistów nie omija.
|
|
 | 1 na 1 | perun (8610 punktów) | > Ostanie słowa pilota, który rozbił maszynę to "O k***a".A ostatnimi słowami pilota , który rozbił maszyne nie było słowo '' O Jezu '' ? Widocznie gazeta Fackt znowu mnie wprowadziła w błąd Wygląda na to , że w tym kontekście uzyte słowo '' O Jezu'' to kulturalne przekleństwo
|
|
1 na 1 | farmer (22440 punktów) | Odp: Pieprzenie w bambus, czyli wulgaryzmy stosowane. |
Wg mnie problem jest powiązany ze zwykłym kodowaniem i postrzeganiem. Mózg zwyczajnie miał problem z tym co miał w głowie i nie pokrywało mu się to z tym co czyta.
Jakże często nie wychwytujemy mniejszych zmian w tym co obserwujemy, dopiero tak "drastyczne zmiany" wywołują reakcję. U mnie w pracy jest taki zwyczaj że jak ktoś wraca z urlopu to pytamy się go "jak nas widzi".
Słowo zajebisty to nie problem, problem to wypalona ścieżka w mózgu która nie chcę być elastyczna. Daje to oczywiście komfort w życiu codziennym bo nie trzeba się zastanawiać za każdym razem jak postępować z drugiej strony ubranie jaskrawo różowych skarpetek do garnituru zostanie potraktowane podobnie.
|
|
4 na 4 | taurus (707 punktów) | > Wulgaryzm pod wszelką postacią jest wszechobecny, czy tego chcemy czy nie. Owszem. Kiedy słyszę, zarówno w kraju jak i za granicą, dyskusję dwóch rodaków, zdaję sobie sprawę ze wzbogacenia jakiego doznał nasz język ojczysty dzięki upowszechnieniu w nim niektórych słów w roli znaków przestankowych. Słowo ku**a powszechnie już zastępuje przecinek, zwrot i ch*j jest kropką, ja pi****lę odgrywa rolę wykrzyknika. W tej sytuacji zajebisty Pana Koraszewskiego jest tylko niewinnym wyrazem zachwytu, takim smajlikiem (to z czeskiego*) dla wyrażenia dodatkowych uczuć w stosunku do podmiotu konwersacji.
Z jednym mam jednak kłopot. Nadużywanie znaków przestankowych, stawianie przecinków, kropek, wykrzykników (i smajlików) gdzie popadnie sprawia, że tekst staje się nieczytelny i niestrawny.
Tekst Pana Koraszewskiego składa się z 32 zdań. Słowo zajebisty zostało w nim użyte 20 razy. Lubię rodzynki w cieście, ale po spożyciu całego opakowania rodzynek z reguły mnie mdli.
* znalazłem to w czeskiej Wikipedii; Czesi bardzo pięknie przetłumaczyli ang. smiley na smajlik, a jego definicja to czysta poezja: Smajlík je stylizovaný obrázek smějící se lidské tváře
|
|
 | | fiedorek.t (5805 punktów) | > Owszem. Kiedy słyszę, zarówno w kraju jak i za granicą, dyskusję dwóch rodaków, zdaję sobie sprawę ze wzbogacenia jakiego doznał nasz język ojczysty dzięki upowszechnieniu w nim niektórych słów w roli znaków przestankowych.Ja mam okazję słyszeć te znaki przestankowe bardzo często, zarówno u rodaków jak i autochtonów. Z racji tego, że jestem zwykłym robotnikiem. A zauważyłem, że bardzo często wykształcenie ma duży wpływ na bogadztwo językowe i nie mówię tego w odniesieniu do siebie. Bom tępy jak przecinak  > Słowo ku**a powszechnie już zastępuje przecinek, zwrot i ch*j jest kropką, ja pi****lę odgrywa rolę wykrzyknika.I tu muszę się zgodzić, bo i mnie zdarza się używać wulgarnych zwrotów częściej niż powinienem, ale usprawiedliwiam to faktem: jak wlazłeś między wrony, musisz krakać jak i ony. Cóż niezbyt to chwalebne, ale w domu to zupełnie inna sprawa. > W tej sytuacji zajebisty Pana Koraszewskiego jest tylko niewinnym wyrazem zachwytu, takim smajlikiem (to z czeskiego*) dla wyrażenia dodatkowych uczuć w stosunku do podmiotu konwersacji.> Z jednym mam jednak kłopot. Nadużywanie znaków przestankowych, stawianie przecinków, kropek, wykrzykników (i smajlików) gdzie popadnie sprawia, że tekst staje się nieczytelny i niestrawny.> Tekst Pana Koraszewskiego składa się z 32 zdań. Słowo zajebisty zostało w nim użyte 20 razy. Lubię rodzynki w cieście, ale po spożyciu całego opakowania rodzynek z reguły mnie mdli.Więc używanie wulgaryzmów przez autorów powinno być nieco bardziej kontrolowane nawet jeśli robią to celowo?
|
|
|  | 2 na 2 | taurus (707 punktów) | >Więc używanie wulgaryzmów przez autorów powinno być nieco bardziej kontrolowane nawet jeśli robią to celowo? Nie wiem. Nie sądzę by można było sformułować precyzyjną regułę. Zależy od bardzo wielu czynników. Od słuchaczy (lub czytelników), od atmosfery rozmowy, od emocji związanych z tematem konwersacji, chyba najmniej od poziomu kultury osobistej - najwięksi luminarze kultury i sztuki potrafili często formułować tak kwieciste wulgaryzmy (w moich czasach zwane: puszczaniem wiązki), że wzbudzali nieraz prawdziwy podziw słuchaczy.
Chodzi chyba nie tyle o kontrolę, ile o inwencję twórczą - monotonne powtarzanie ku**a, ku**a, ku**a, ..., jak małe dziecko, które robi na złość mamusi, jest właśnie - dziecinne. Moim zdaniem odnosi skutek odwrotny od zamierzonego. Nie pobudza, nie skandalizuje, nie wyśmiewa - zniesmacza. Ale to tylko moja bardzo osobista opinia.
|
|
2 na 2 | aljen (377 punktów) | Dobrze. To odpowiem, choć szacownym gronem jako żywo nie bywam. Przypominam sobie sąsiadkę mich rodziców, "dzięki" komunie zepchniętą w skrajną nędzę damę z tzw. dobrego przedwojennego domu. Darujmy sobie tytuły. Ta pani do końca życia zachowała klasę. O wulgaryzmach, łapówkarstwie itp. chorowitościach komuny mówiła oględnie, że to skądś ze wschodu przyszło. Nie uwłaczając wschodowi, jestem skłonny przyznać tej pani rację, zwłaszcza jako ongi notoryczny wielbiciel twórczości Witkacego. Sam odebrałem wychowanie negujące używanie wulgaryzmów. Wszystko da się wyrazić cywilizowanym językiem. To było oczywiste, dopóki na pierwszym roku polonistyki nie zapoznałem się nieco bliżej z literaturą staropolską (przy tym z sowiźrzalską), a potem z renesansową... ileż tam było słów z dzisiejszego rynsztoka. Z drugiej strony - ileż ówczesnych słów rynsztokowych jest dzisiaj w powszechnym uzusie - choćby słynna "kobieta". Język się zmienia i przesuwają się zakresy semantyczne. i to jest zajebiste  Jednocześnie moje studenckie czasy były czasem eksplozji punka i nowej fali również w PRL - tam nie przebierano w słowach, no ale była to część - i był to przywilej - alternatywnej kultury, podobnie jak fryzury, pieszczochy, papy i kokneje. Wulgaryzmy w tekstach odzwierciedlały wulgaryzację kolokwialnej polszczyzny, nasiloną dramatycznie w latach 80ych ub.w. Jeśli chodzi o stosowanie "języka kąśliwego", to ma on tradycję od czasów Ezopa co najmniej, i jego kontynuatorzy odnosili z tym zazwyczaj sukcesy. Podobnie zresztą jak z wulgaryzmami - Ubu Król epatował, chociaż w porównaniu z dzisiejszym rapem Jarry-Boy to Świat Młodych. W sumie kwestia sprowadza się do starego "odpowiednie dać rzeczy - słowo". Jak emocje przekraczają granice, to czemu nie zabluzgać. Jak nie przekraczają, to mechaniczne używanie bluzgów prowadzi do ich zużycia - co słychać na dowolnie wybranej polskiej ulicy.
"I tolerate this century but I don_t enjoy it" [Doctor Who]
|
|
 | 1 na 1 | fiedorek.t (5805 punktów) | > >Jednocześnie moje studenckie czasy były czasem eksplozji punka i nowej fali również w PRL - tam nie przebierano w słowach, no ale była to część - i był to przywilej - alternatywnej kultury, podobnie jak fryzury, pieszczochy, papy i kokneje. Wulgaryzmy w tekstach odzwierciedlały wulgaryzację kolokwialnej polszczyzny, nasiloną dramatycznie w latach 80ych ub.w.Eh stare, dobre czasy [Załącznik]
|
|
|  | | aljen (377 punktów) | >Eh stare, dobre czasy
Nie znałem. Niezłe. Przypomina "Mleko zagęszczone słodzone z dodatkiem kakao" w tubkach z czasów tamtych - nie zawsze takich dobrych. Przypomina też wyczyny gdyńskiej kapeli "Doctor Hackenbush" - tam poza spójnikami i przyimkami teksty były złożone bodaj tylko z wulgaryzmów, i to wszystko na melodię znanych rockowych przebojów.
"I tolerate this century but I don_t enjoy it" [Doctor Who]
|
|
| |  | | fiedorek.t (5805 punktów) | > >Eh stare, dobre czasy> Nie znałem. Niezłe. Przypomina "Mleko zagęszczone słodzone z dodatkiem kakao" w tubkach z czasów tamtych - nie zawsze takich dobrych. Przypomina też wyczyny gdyńskiej kapeli "Doctor Hackenbush" - tam poza spójnikami i przyimkami teksty były złożone bodaj tylko z wulgaryzmów, i to wszystko na melodię znanych rockowych przebojów. Jak ja lubiłem te tubki, ale pomimo, że rodzice pracowali w okręgowej spółdzielni mleczarskiej, to był swego rodzaju rarytas. Coś jak wyrób czekoladobodobny, ale lepszy  Dr. Hackenbush to taki wyjątek, (trochę), większość kapel używała ciężkich słów, ale mieli jakiś przekaz. A przynajmniej tak mi się wydawało. Bardzo żałowałem, że nie urodziłem się chociaż 5 lat wcześniej (rocznik75) , bo pałkę milicyjną poznałem w wieku 14-tu lat, a i to prawie na koniec komuny, wracając z koncertu. Teraz mógłbym poużywać sobie razem ze śmiertelnymi wrogami dawnego systemu. A tak, lewak ze mnie przeklęty co to nie wie jak zle było
|
|
| fiedorek.t (5805 punktów) | >Moim skromnym zdaniem, nie. Artykuły tego typu są zajefajne i git. Ale ja to ja, a jakie jest >zdanie szanownego grona?
Dobrze, więc wiemy, że: -Nie każdy lubi, jeśli twórcy używają potocznego języka. - Poloniści nie uczą nas tego typu słownictwa. - Często przebywamy wśród ludzi, którzy używają wulgaryzmów jako podstawowej formy komunikacji.
Zadam więc jeszcze jedno pytanie:
- Dlaczego odmówić publicystom prawa użycia tego typu wyrażeń, odnośnie wielu ważnych spraw? Język wulgarny wkroczył w nasze życie za sprawą literatury, muzyki i sztuki. Jeśli chodzi o mnie, to autorów publikacji, nie tylko na tym portalu, uważam za mistrzów słowa. Są, rzecz jasna wyjątki, ale czy nasza niechęć do odbierania prawdy poprzez "nieładne", naszym zdaniem słownictwo, upoważnia nas do negatywnej oceny ich twórczości?
|
|
1 na 1 | random (197 punktów) | >Pod wpływem dyskusji jaka powstała po wczorajszym tekście p. Koraszewskiego uznałem, że warto >złożyć wątek dotyczący kultury języka. Wulgaryzm pod wszelką postacią jest wszechobecny, czy tego >chcemy czy nie. Jednak pojawia się kilka pytań: >- czy estyma publicysty, który używa wyrażeń ogólnie uznanych za brzydkie i niegodne szanowanego >człowieka, doznaje uszczerbku? >- czy wartość ich prac spada? >- czy celowe zastosowanie wulgaryzmów ma ujemny wpływ na czytelników ( odstręcza ich od publikacji >autora) ? >- czy stosowanie języka kąśliwego, na pograniczu wulgarności (vide artykuły p. A. Ulmana) jest >uwłaczające godności? > >Moim skromnym zdaniem, nie. Artykuły tego typu są zajefajne i git. Ale ja to ja, a jakie jest >zdanie szacownego grona? Kiedy pierwszy raz przeczytałem artykuł pana Koraszewskiego i natknąłem się na słowo "zajebisty", musiałem powtórzyć czytane zdanie i się upewnić czy to aby na pewno to słowo. Uważam, że można by się obejść bez tego słowa ale z drugiej strony nic strasznego się nie stało. W rzeczywistości nie raz używam wulgarniejszych zwrotów (staram się ich unikać) ale na Racjonaliście się tego nie spodziewałem, w takim samym stopniu jak nie spodziewałbym się wystąpienia tego słowa w "Wyborczej". Możliwe, że powodem jest moje określanie słowa "zajebisty" mianem wulgaryzmu a Racjonalistę mam za poważny portal (podkreślam, że nadal mam). Nie użyłbym tego słowa w obecności, kierunku do starszej osoby dlatego, że uważam to za brak taktu jednak wśród rówieśników nie miałbym zahamowań. Profesor Dawkins czy Christopher Hitchens czasami rzucą "fuck you", "fuck off" ale to bardzo rzadko (publicznie) i to tylko i wyłącznie w celach rozbawienia publiczności i to wychodzi im dobrze bo wulgaryzm jest odpowiednio użyty (o ile dobrze pamiętam to prof. Dawkins nawet nie próbował rozśmieszyć tylko cytował redaktora naczelnego gazety naukowej (jej nazwę mam na końcu języka)). Z całym szacunkiem jakim darzę pana Koraszewskiego ale tym razem nie wyszło. Może to powód tego, że występuje zbyt wiele razy słowo "zajebisty" i wygląda to jakoby byłoby to "na przymus". Drugim powodem może być skojarzenie jak nasuwa mi się gdy myślę o mężczyźnie w dojrzałym wieku nadużywającego wulgaryzmów (w przypadku tego tekstu zdecydowanie było to nadużycie - chyba 21 wystąpień słowa "zajebisty") - robotnik z budowy obsługujący betoniarkę, plujący gdzie popadnie, wciskający na siłę wulgaryzm co drugie słowo. Jako przykład mogę podać występ pana Laskowika na ostatnim rozdaniu telekamer, który stwierdził, że "czuje się zajebiście!" - "siłowe" i nieśmieszne (a rozbawienie miało być celem jak mniemam). Z drugiej strony jest powiedzenie szanowanego naukowca w podeszłym wieku który mówi, że "nauka jest fascynująca a jeżeli sądzisz inaczej to spi****laj". Zatem efekt zależy od "otoczki". Reasumując pragnę powtórzyć, że słowa wulgarne, nietaktowne takie jak chociażby "zajebisty" czy "popieprzony" nie powinny występować w poważnych miejscach, sytuacjach - mimo, że na co dzień ich używamy. (Proszę sobie wyobrazić sytuację w której to pan Grzegorz Miecugow w programie "Inny punkt widzenia" mówi, że sytuacja na giełdzie nie jest zajebista). Takie jest moje zdanie. (czekam na kolejny, jak zwykle interesujący, artykuł pana Koraszewskiego)
|
|
 | 1 na 1 | fiedorek.t (5805 punktów) | > Takie jest moje zdanie. (czekam na kolejny, jak zwykle interesujący, artykuł pana Koraszewskiego) Nie tylko Pan czeka, ba, wielu z nas czeka, że po raz kolejny zapomni włączyć funkcję blokowania komentarzy. Mam nadzieję, że tym wątkiem wspomogę naszą walkę.  Jest Pan przeciwny użyciu niewłaściwych słów przez ogólnie szanowanych autorów. Rozumiem to, jednak nadal uważam, że p.Koraszewski zrobił to celowo. Aby temat wypowiedzi zaznaczyć, użył w przypadku wielu osób, nie odpowiednich słów tylko po to, żeby nie popisać się znajomością nowo mowy, ale bardziej podkreślić wymowę artykułu. Więc, jeśli nie każdemu podoba się retoryka autora tekstu, oznacza to zepchnięcie go na margines? Jest to powód do żywej krytyki? To tylko kolejna figura użyta w celu przekonania nas.
|
|
|  | | random (197 punktów) | > >(czekam na kolejny, jak zwykle interesujący, artykuł pana Koraszewskiego)> Nie tylko Pan czeka, ba, wielu z nas czeka, że po raz kolejny zapomni włączyć funkcję blokowania komentarzy.Ja nie czekam na komentarze bo przywykłem do ich nie czytania ze względu na brak jakiejkolwiek filtracji (ogólnie w sieci) a decyzję pana Koraszewskiego rozumiem, szanuję i w pełni popieram. > Jest Pan przeciwny użyciu niewłaściwych słów przez ogólnie szanowanych autorów [...] p.Koraszewski zrobił to celowo. [...]Wiem, że zostało to zrobione celowo i wiem w jakim celu - o "zajebistym" bogu mówi się na co dzień, używając innych słów ale sprowadza się to do jego "zajebistości". Mimo wszystko uważam, że zamiast pisać > zajebisty bóg; zajebistość bogamożna było napisać > "zajefajny" bóg; "zajefajność" boga (ze względu na marność słowa zajefajny uchwyciłem je w cudzysłów)i przekaz nadal byłby zrozumiany. > Więc, jeśli nie każdemu podoba się retoryka autora tekstu, oznacza to zepchnięcie go na margines? Jest to powód do żywej krytyki?Ależ ja nie odtrącam na margines pana Koraszewskiego, twierdzę tylko, że można było użyć innego słowa. Nic strasznego się nie stało  Do fiedorek.t, tak na marginesie: > Nie tylko Pan czekaDo pana Koraszewskiego zwracam się per Pan ze względu na Jego interesujące artykuły cechujące się wysokim poziomem, ze względu na szacunek jakim go darzę za całokształt Jego tekstów, ze względu na Jego doświadczenie życiowe i osiągnięcia w karierze zawodowej. Nie wymagam, żeby do mnie się zwracano per Pan bo nie widzę powodu dla którego miałbym na "Pana" zasłużyć, jednakże jeżeli ktoś tak zwraca się do wszystkich to nie widzę przeszkód  Tak czy siak można sobie odpuścić "Panowanie" w kierunku do mojej osoby.
|
|
| |  | | fiedorek.t (5805 punktów) | > Tak czy siak można sobie odpuścić "Panowanie" w kierunku do mojej osoby.Tomek is my name.
|
|
2 na 2 | Scorp (5381 punktów) | >>- czy estyma publicysty, który używa wyrażeń ogólnie uznanych za brzydkie i niegodne szanowanego >człowieka, doznaje uszczerbku?
Używanie wulgaryzmów przy pracy jest podobne przy odkręcaniu zardzewiałej śruby jak przy pisaniu artykułów.
Jeden robotnik, silny a głupi, założy klucz, ciągnie, ciągnie i nic, słychać tylko: ... 'kurwa..., ja p*****le..., to się, k***a..., nie da!!!" Drugi robotnik dwa razy psiknie w gwint WD40, odczeka moment, założy klucz i odkręci.
I to wszystko. Jak się nie wyrabia, to się używa wulgaryzmów. Słaby robotnik nie potrafi odkręcić zardzewiałej śruby a marny publicysta napisać dowcipnego tekstu bez wulgaryzmów.
>- czy stosowanie języka kąśliwego, na pograniczu wulgarności (vide artykuły p. A. Ulmana) jest uwłaczające godności?
Język kąśliwy, złośliwy to inna sprawa. Złosliwość to też sygnał jakiejś bezradności, ale może być dowcipna. Wulgaryzmy dowcipne nie są (bywają natomiast atrakcyjne dla dziecięciolatków - niektórym to pozostaje do konca życia). -
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|