Racjonalista - Strona głównaDo treści
Uświęceni w naszej pamięci

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
31-10-2011 20:43Hodża (11172 punktów)Uświęceni w naszej pamięci
Ocena 8 na 8
   Jutro w Kościele jest uroczystość Wszystkich Świętych. Marzę o takim dniu, być może kiedyś, w odległej przyszłości, w której będziemy wspominać wszystkich tych, których uświęciła ludzka wdzięczność, którzy zajęli w pamięci ludzkości godne miejsce tych, dzięki którym nasz świat jest lepszy albo dzięki którym my mamy prawo żądać i oczekiwać tego, by ten świat lepszym się stawał. Wspominam tych wszystkich, niekoniecznie wielkich i genialnych, często anonimowych wyrobników w wielkim gmachu nauki, dzięki którym dziś możemy się cieszyć lepszym zdrowiem, rozleglejszą wiedzą, bardziej kolorowym światem i szerszym horyzontem obejmującym coraz to nowe światy, o których wczoraj jeszcze się "nie śniło filozofom". Uważam, że potrzebny będzie kiedyś taki dzień upamiętnienia poza wszelkimi religiami tych, którzy mając dane tylko swoje władze zmysłowe i rozum zdołali rozjaśnić - choć na chwilę, choć w wąskim zakresie - mrok spowijający naszą egzystencję. Rzeczywiście, tak się godzi: uświęcić ich jako rzeczywistych herosów, zmagających się z hydrą pozoru i niewiedzy, ludzi prawdziwie dzielnych, których nie onieśmieliła świadomość nieuchronnej klęski ich jednostkowego bytu. Uważam, że ponad wszelką wątpliwość należy się tym wszystkim naszym genialnym przodkom choćby chwila wspólnej refleksji, jedyna nagroda, jaką możemy im ufundować, jedyne uświęcenie, jakiego mogą dostąpić wstępując przez bramy naszej pamięci.

   Wspominam dziś Ludwika Pasteura. Dzięki jego szczepionce, wyprodukowanej jeszcze według starej metody hodowli na tkance nerwowej, mój tata został uratowany po pogryzieniu przez wściekłego psa. Moja pamięć polega też na uznaniu, że wielu spośród nas jest potomkami ludzi po mieczu, kądzieli i wiedzy. Pasteur niewątpliwie ma miliony takich swoich potomków, wśród których również jestem i ja.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Marzę o takim dniu

To dzień 2 listopada Zaduszkami zwany.


The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
01-11-2011 06:05 
 Ocena 4 na 4
Miłosz Michałowski (1657 punktów)
Ja mam cały rok, kiedy mogę wspominać - bo cóż oprócz pamięci pozostaje? W te dni nie potrafię wspominać zmarłych, aby "pogłębiać" refleksję nt. śmierci, co postulują (chyba na żarty) niektórzy księża. Tego dnia za dużo jest o tym pitolenia i zbiorowej histerii zniczowo-kwiatowej - najlepiej zostać w domu i zrobić coś konstruktywnego, choćby poleniuchować.

PS. Zaryzykowałbym tezę, że ateiści mają bardziej "pogłębiony" stosunek do zmarłych i pamięci niż wielu (większość) katolików - zamiast odtwarzać z pamięci modlitwy etc, naprawdę się zagłębiają w te kwestie i naprawdę wspominają. Ale to tylko moja subiektywna obserwacja na małej próbie
Hodża (11172 punktów)
>Ja mam cały rok, kiedy mogę wspominać - bo cóż oprócz pamięci pozostaje? W te dni nie potrafię wspominać zmarłych, aby "pogłębiać" refleksję nt. śmierci, co postulują (chyba na żarty) niektórzy księża. Tego dnia za dużo jest o tym pitolenia i zbiorowej histerii zniczowo-kwiatowej - najlepiej zostać w domu i zrobić coś konstruktywnego, choćby poleniuchować.

Fenomen tego święta ma kilka przyczyn. Pominę już obecne od zarania chyba ludzkiej świadomości czczenie zmarłych przodków, to przecież wspólna celebra ma ten istotny psychologiczny wymiar, że pozwala poczuć się lepiej, pewniej wobec niebytu wtedy, kiedy się występuje w pewnej wspólnocie. To bardzo ważny czynnik składowy tej obrzędowości.

>PS. Zaryzykowałbym tezę, że ateiści mają bardziej "pogłębiony" stosunek do zmarłych i pamięci niż wielu (większość) katolików - zamiast odtwarzać z pamięci modlitwy etc, naprawdę się zagłębiają w te kwestie i naprawdę wspominają. Ale to tylko moja subiektywna obserwacja na małej próbie

Najbardziej zadziwiające jest to, że właśnie przy założeniu braku nieśmiertelnej duszy istotnie znika czynnik lęku. Wielu filozofów już to analizowało, Kant choćby - chociaż nie odnosił swoich epistemologicznych rozważań bezpośrednio do śmierci (o ile wiem), to jednocześnie dał solidne podstawy do tego, by uznać dwie najbardziej podstawowe kategorie naszego poznania - czas i przestrzeń - za formy samego umysłu. Jakie to ma konsekwencje praktyczne, każdy niech sobie sam do-filozofuje


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
01-11-2011 11:58 
 Ocena 4 na 4
Jerzy Gralak (2861 punktów)
>Ja mam cały rok, kiedy mogę wspominać

Podobnie podchodzę do tych spraw i ja.
Uważam, że każdego dnia, gdy tylko odczuję taką potrzebę, mogę pojechać na grób mojego ojca (bardzo mi go brakuje), powspominać wspólne chwile, może nawet uronić łzę. Kompletnie niepotrzebne jest mi ogólnonarodowe hasło i jakiś, z góry narzucony dzień. Unikam jeżdżenia w ten dzień. Nie chcę oglądać ludzi, którzy wydają duże sumy aby kupić większy, droższy i bardziej ozdobiony znicz niż ten, stojący na sąsiednim grobie.
Wczoraj rozmawiałem w banku z pewną panią, która stwierdziła, że to taka nasza tradycja oraz dzień wolny od pracy, sprzyjający wyjazdom. Odpowiedziałem, że tradycje tworzą ludzie i ludzie mogą je zmieniać. A dzień wolny, to żaden argument - są przecież 52 soboty i niedziele w roku do wykorzystania.
Nic by się nie stało gdyby to święto zostało zlikwidowane. Właściwie to stałoby się: straciłby dochody Kościół i przemysł zniczowo-chryzantemowo-stroikowy. I chyba z tych dwu powodów całe to zamieszanie jeszcze istnieje. Zniknąłby za to tłok na drogach w ten dzień, pijani kierowcy, a kilkadziesiąt osób w naszym kraju żyłoby nadal.
01-11-2011 13:37 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
>>Ja mam cały rok, kiedy mogę wspominać
>Podobnie podchodzę do tych spraw i ja.
>Uważam, że każdego dnia, gdy tylko odczuję taką potrzebę, mogę pojechać na grób mojego ojca (bardzo mi go brakuje), powspominać wspólne chwile, może nawet uronić łzę. Kompletnie niepotrzebne jest mi ogólnonarodowe hasło i jakiś, z góry narzucony dzień. Unikam jeżdżenia w ten dzień. Nie chcę oglądać ludzi, którzy wydają duże sumy aby kupić większy, droższy i bardziej ozdobiony znicz niż ten, stojący na sąsiednim grobie.

Właśnie wróciłem z grobu mojego Taty, to pierwsze Wszystkich Świętych bez niego. Nie było można się skupić/pomodlić (niepotrzebne skreślić), bo na groby sąsiadów zjechały wielopokoleniowe rodziny, więc zaczął się gwar, rejwach, samo wypakowywanie wielgachnych zniczy zaburzyło podniosłą atmosferę chwili, kiedy nestorka rodu zaczęła śledztwo w sprawie zapałek. Tak, rozumiem to i ja też zdecydowanie wolę odwiedzać groby bez całej tej nagrobnej gorączki. Kiedyś to jeszcze można było popatrzeć na fajnie ubrane panienki, było na czym oko zatrzymać. Mogę powiedzieć, że pod tym względem w tym roku gust odzieżowy jakby słabszy.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
01-11-2011 17:10 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>bo cóż oprócz pamięci pozostaje?

Na dobrą sprawę - kilka wrażeń, które pryskają jak mydlane bańki. Nasze światy to misterne konstrukcje pamięci.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
01-11-2011 10:08 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>
>Marzę o takim dniu
>To dzień 2 listopada Zaduszkami zwany.

A jednak ludzie, którzy ulepszają świat (a skąd niby mamy te wszystkie komórki, komputery i leki) są pewną realnością i dość dobrze dającą się wskazać "kategorią człowieka". Ludzkość zdaje się uważać, że postęp i poprawa warunków egzystencji należy się jej jak psu buda; stąd może brak tej wrażliwości i potrzeby uznania, że tym, co zespoli ludzkość nie tylko w wymiarze przestrzennym ale przede wszystkim ponadczasowym jest wdzięczna pamięć o tych, dzięki których pracy, pomysłom a nawet przypadkowym spostrzeżeniom poruszamy się wolniej czy szybciej, ale jednak "ku górze". Mam na myśli nie tylko Einsteina czy Newtona, ale też i tych ludzi(?), którzy pierwsi zapanowali nad ogniem, nauczyli się go rozniecać, czy też w drobnych rzeczach stali się pomocą dla swoich współplemieńców. Wiem, że można tę ludzką historię przedstawić tylko w kategoriach ewolucji genów, ale nie widzę przeszkód, by pomimo to, obdarzać tych, którzy nie musieli, ale zrobili coś dla człowieka dobrego, dobrym słowem, wdzięczną myślą - gdyż funkcjonujemy na wyższym poziomie, niż geny; chociaż jesteśmy przez nie manipulowani, to , dzięki świadomości, możemy im się odpłacić pięknym za nadobne.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
01-11-2011 11:24 
 Ocena 2 na 2
julek (1527 punktów)
Wiem, że można tę ludzką historię przedstawić tylko w kategoriach ewolucji genów, ale nie widzę przeszkód, by pomimo to, obdarzać tych, którzy nie musieli, ale zrobili coś dla człowieka dobrego, dobrym słowem, wdzięczną myślą - gdyż funkcjonujemy na wyższym poziomie, niż geny; chociaż jesteśmy przez nie manipulowani, to , dzięki świadomości, możemy im się odpłacić pięknym za nadobne.

Kogo obdarzać ?
Czy można obdarzać wdzięcznością pamięć o kimś ?
Mnie natomiast wtedy opanowuje wielka złość na nasz los, pieprzony los i wkurza widok nadętych ,w pozach madrej zadumy ludzi na cmentarzach. Te wszystkie celebry są dla nich samych; stroje, mycie granitów, wymyślne kompozycje kwiatów i nawet zadęcie ".. obdarzać tych, którzy nie musieli, ale zrobili coś dla człowieka dobrego, dobrym słowem, wdzięczną myślą .." .
Czytam teraz Ciorana, to może pod jego wpływem. Pozdrawiam Julek
01-11-2011 13:26 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Kogo obdarzać ?
>Czy można obdarzać wdzięcznością pamięć o kimś ?

Zwróć uwagę, że wielu z tych, którzy coś tworzą, piszą i komponują, czynią to po to, by unieśmiertelnić się w ludzkiej pamięci. Gdyby nie to, ta relacja "wdzięczności", o której pisałem, byłaby tylko i wyłącznie naszym fantazmatem, urojeniem jakiejś łączności z tymi, którzy odeszli i w gruncie rzeczy tylko naszym wyobrażeniem wdzięczności, ale nie prawdziwą wdzięcznością. Skoro jednak wiemy, że wielu robiło bardzo wiele po to tylko, by uzyskać rozgłos a inni, cisi i skromni też przecież nieraz zastanawiali się, czy za 100 lat będzie jeszcze ktoś, kto o nich będzie pamiętał i zapali świeczkę czy położy kwiaty, to wiemy też, że odpowiedź na głos z przeszłości ma sens choćby i tego, kto do nas wołał już nie było.

>Mnie natomiast wtedy opanowuje wielka złość na nasz los, pieprzony los i wkurza widok nadętych ,w pozach madrej zadumy ludzi na cmentarzach. Te wszystkie celebry są dla nich samych; stroje, mycie granitów, wymyślne kompozycje kwiatów i nawet zadęcie ".. obdarzać tych, którzy nie musieli, ale zrobili coś dla człowieka dobrego, dobrym słowem, wdzięczną myślą .." .

Granit naprawdę dobrze się myje. Odwiedzam jeden z lastryko i to już nie to.
   Poza tym, o czym już kiedyś chyba wspominałem na forum, mam skłonności do piromanii i rozwesela mnie widok żywego ognia. (Nigdy nie chciałem być strażakiem.)

>Czytam teraz Ciorana

Pozazdrościć

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
01-11-2011 15:27 
 Ocena 1 na 1
julek (1527 punktów)
Skoro jednak wiemy, że wielu robiło bardzo wiele po to tylko, by uzyskać rozgłos a inni, cisi i skromni też przecież nieraz zastanawiali się, czy za 100 lat będzie jeszcze ktoś, kto o nich będzie pamiętał i zapali świeczkę czy położy kwiaty, to wiemy też, że odpowiedź na głos z przeszłości ma sens choćby i tego, kto do nas wołał już nie było.
Pamięć jest elementem świata rzeczywistego, funkcjonuje w mózgach ludzi tu i teraz, dlatego nie rozumiem pojęcia "głos z przeszłości" . Pozdrawiam i pozostawiam Pana z sympatycznymi metafizycznymi odczuciami. Julek
Hodża (11172 punktów)
>nie rozumiem pojęcia "głos z przeszłości" .

Gdyby natomiast przechwycono transmisje radiową obcej cywilizacji pochodzącej z gromady gwiazd odległej o kilka tysięcy lat - chyba to pojęcie byłoby dla Ciebie zrozumiałe? Otóż wiele z tego, o czym pisali ludzie w minionych wiekach nie było adresowane do współczesnych, tylko do potomnych. To nie metafizyka. To dążenie ludzi do komunikowania się ze sobą.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
julek (1527 punktów)
>Gdyby natomiast przechwycono transmisje radiową obcej cywilizacji pochodzącej z gromady gwiazd odległej o kilka tysięcy lat - chyba to pojęcie byłoby dla Ciebie zrozumiałe? Otóż wiele z tego, o czym pisali ludzie w minionych wiekach nie było adresowane do współczesnych, tylko do potomnych. To nie metafizyka. To dążenie ludzi do komunikowania się ze sobą.
Próbuje Pan "zmylić tropy" - nie o tym mowa .
Napisał Pan;
....by pomimo to, obdarzać tych, którzy nie musieli, ale zrobili coś dla człowieka dobrego, dobrym słowem, wdzięczną myślą

Wracam do "naszych baranów" - nie można obdarzać dobrym słowem i wdzięczną myślą tych których nie ma .
Argument o obcych cywilizacjach pasuje jak pięść do nosa.
Może Pan natomiast powiedzieć że; ten odkrywca nie był doceniony za życia ,gdyby żył przekazałbym mu moje szczere wyrazy szacunku za jego pracę dla dobra przyszłych pokoleń.
Dodam jeszcze, dla zobrazowania mojej oceny, że za idiotyzm uważam odznaczanie pośmiertne żołnierzy,twórców czy polityków. To gesty dla bliskich żyjących a co najważniejsze to promocja dla odznaczających.
Pozdrawiam Julek.
Hodża (11172 punktów)
>Argument o obcych cywilizacjach pasuje jak pięść do nosa.

Ależ nie. Ileż to razy słyszy się to sformułowanie o wizjonerach, którzy "wyrastali ponad epokę w której żyli". Czemuż to z takim pietyzmem pochylamy się nad każdym słowem lustrzanego teksu Leonarda da Vinci? A czy ci, którzy się patrzyli w obiektyw pierwszych kamer dagerotypowych nie byli świadomi tego, że patrzą na tych, którzy narodzą się dopiero po ich śmierci? Oni tego byli świadomi i ja też jestem teraz, stąd to porozumienie ponad czasem.

>Dodam jeszcze, dla zobrazowania mojej oceny, że za idiotyzm uważam odznaczanie pośmiertne żołnierzy,twórców czy polityków. To gesty dla bliskich żyjących a co najważniejsze to promocja dla odznaczających.

To znaczy, że idiotyzmem są dla Pana wszelkie mowy pożegnalne. Cóż, nie wszyscy tego potrzebują (mówię o żyjących); dla niektórych jest to istotny element ich świadomości, przekraczającej tylko doczesność, inni pewnie nie mieliby nic przeciwko recyklingowi ciała na potrzeby przemysłowe.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
julek (1527 punktów)
>>Argument o obcych cywilizacjach pasuje jak pięść do nosa.
>Ależ nie. Ileż to razy słyszy się to sformułowanie o wizjonerach, którzy "wyrastali ponad epokę w której żyli".
Słowa znaczą to co znaczą /Wittgenstein/ - precyzja języka - coś napisałem i jak Pan chce, proszę się do tego odnieść i nie tworzyć dziwnych konstrukcji pseudo logicznych.Przepraszam, tak to rozumiem.
>To znaczy, że idiotyzmem są dla Pana wszelkie mowy pożegnalne. Cóż, nie wszyscy tego potrzebują (mówię o żyjących); dla niektórych jest to istotny element ich świadomości, przekraczającej tylko doczesność, inni pewnie nie mieliby nic przeciwko recyklingowi ciała na potrzeby przemysłowe.

Przepraszam, może określenie "idiotyczne" jest nienajlepsze, może lepiej byłoby napisać "nielogiczne" lecz dla mnie osobiście głupie.
Tak, wszystkie mowy pożegnalne nad trumną gdy przemawiający zwraca się do ciała w trumnie "..drogi Janku będzie nam Ciebie brakować .." , są dla mnie wprost komiczne i nie do zakceptowania przez racjonalistę .Mógłbym przykłady takich bzdetów jeszcze wymieniać, ale to temat na osobny wątek.
Pozdrawiam Julek.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Ja to wszystko rozumiem i dlatego piszę, że aby powspominać tych ludzi, czy to Pasteura czy innego małpoluda, który pierwszy skrzesał ogień mamy od tego tzw. dzień zaduszny, chociaż oczywiście żadnych dusz owi ludzie nie posiadali, ale dzięki ich wysiłkom siedzimy sobie teraz w ciepełku, czyści i wypachnieni przed komputerkiem czy telewizorkiem zamiast w jakieś jaskini otoczeni przez dzikie bestie.
No, chyba że ktoś ma złych sąsiadów.
www.youtube.com/watch?v=gEXhN6b7S4A


The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
01-11-2011 19:56 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
> Ja to wszystko rozumiem i dlatego piszę, że aby powspominać tych ludzi, czy to Pasteura czy innego małpoluda, który pierwszy skrzesał ogień mamy od tego tzw. dzień zaduszny, chociaż oczywiście żadnych dusz owi ludzie nie posiadali, ale dzięki ich wysiłkom siedzimy sobie teraz w ciepełku, czyści i wypachnieni przed komputerkiem czy telewizorkiem zamiast w jakieś jaskini otoczeni przez dzikie bestie.

Dzień zaduszny w teologii to jest wspomnienie dusz czyśćcowych. To, o czym ja mówię jest zupełnie w poprzek i wbrew. Przede wszystkim - w dniu zadusznym wspominamy wszystkich, jak leci, a w praktyce każdy myśli tylko o swoich bliskich. Ja pragnę dnia, w którym ludzie uświadomią sobie to, że to nie dzięki Bogu, tylko innym ludziom świat, w którym żyjemy jest choć trochę lepszy od tego, w którym żył człowiek sto tysięcy lat czy tylko sto lat temu. Po wtóre - nie ma to nic wspólnego z modlitwą, tylko z umiejętnością pokazania światu dumy z posiadania świadomości i rozumu. Świat racjonalny powinien znaleźć sposób na upamiętnienie wszystkich tych, niezależnie od ich światopoglądu, którzy przyczynili się do postępu i rozwoju myśli ludzkiej. Może ktoś nazywać to "obrzędowością świecką", ale chyba nie o to chodzi. Chodzi o dumę i manifestację przynależności do elitarnej grupy ludzi, którzy od zarania dziejów rzeczywiście zmieniają świat, że nie są to mrzonki, jak to próbuje wmówić nam religia.

    Należy zacząć przeciwstawiać konkret czczej paplaninie. Nazwiska tych, których osiągnięcia również dziś coś znaczą - nazwiskom świętych, których "osiągnięcia" dziś nic nie znaczą.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
sinapis (1725 punktów)
>Uważam, że potrzebny będzie kiedyś taki dzień upamiętnienia poza
>wszelkimi religiami tych, którzy mając dane tylko swoje władze zmysłowe i rozum zdołali rozjaśnić -
>choć na chwilę, choć w wąskim zakresie - mrok spowijający naszą egzystencję.

To nie taki dzień jest potrzebny. Nie ma przecież specjalnego dnia dla uczczenia pamięci królów, wodzów, podróżników odkrywców czy artystów nawet - mają swoje pomniki, muzea, biografie i nieraz całe rozdziały w podręcznikach historii. A naukowcy?
hubin (2274 punktów)
Może zamiast wspominać, lepiej wziąć się do roboty by ktoś kiedyś miał powód aby stwierdzić, że świat na którym żyje zawdzięcza naszej minionej pracy. Zdarza mi się zastanawiać nad anonimowymi współtwórcami postępu.
Dennisa Ritchie za sto lat pewnie nikt nie wspomni, dołączył do rzeszy przodków którzy pchnęli ten świat do przodu po cichu i bez rozgłosu.

Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
06-11-2011 10:02 
 Ocena 5 na 5
Hodża (11172 punktów)
>Dennisa Ritchie za sto lat pewnie nikt nie wspomni, dołączył do rzeszy przodków którzy pchnęli ten świat do przodu po cichu i bez rozgłosu.

Podobnie, jak dziś już mało kto wie o Grace Hopper, twórczyni pierwszego kompilatora. Podobnie jak o Adzie Lovelace, która napisała pierwsze programy komputerowe dla Charlesa Babbage'a w pierwszej połowie XIX wieku, którego pomysły zaiste wyprzedziły epokę. I o wielu, wielu innych, ich i naszych nauczycielach, ludziach, którzy pozostawili choćby ślad w postaci ludowego rękodzieła, które rozwesela nasze domy. To wszystko, choć tak różne co do znaczenia, jest elementem jednego, wielkiego procesu. I świadectwem, że to ten a nie inny świat jest naszym przeznaczeniem i dziedziną.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
06-11-2011 15:22 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
Mało kto też kojarzy nazwisko Rosalind Elsie Franklin, która miała pecha umrzeć młodo i nie doczekać uhonorowania przez komitet noblowski.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
07-11-2011 00:11 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Podobnie jak o Adzie Lovelace, która napisała pierwsze programy komputerowe dla Charlesa Babbage'a w pierwszej połowie XIX wieku, którego pomysły zaiste wyprzedziły epokę.

Literatura pamięta
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Wspominam tych wszystkich, niekoniecznie wielkich i genialnych, często anonimowych wyrobników w
>wielkim gmachu nauki, dzięki którym dziś możemy się cieszyć lepszym zdrowiem, rozleglejszą wiedzą,
>bardziej kolorowym światem i szerszym horyzontem obejmującym coraz to nowe światy, o których wczoraj
>jeszcze się "nie śniło filozofom". Uważam, że potrzebny będzie kiedyś taki dzień upamiętnienia poza
>wszelkimi religiami tych, którzy mając dane tylko swoje władze zmysłowe i rozum zdołali rozjaśnić -
>choć na chwilę, choć w wąskim zakresie - mrok spowijający naszą egzystencję. Rzeczywiście, tak się
>godzi: uświęcić ich jako rzeczywistych herosów, zmagających się z hydrą pozoru i niewiedzy, ludzi
>prawdziwie dzielnych, których nie onieśmieliła świadomość nieuchronnej klęski ich jednostkowego
>bytu. Uważam, że ponad wszelką wątpliwość należy się tym wszystkim naszym genialnym przodkom choćby
>chwila wspólnej refleksji, jedyna nagroda, jaką możemy im ufundować, jedyne uświęcenie, jakiego mogą
>dostąpić wstępując przez bramy naszej pamięci.

Nie sposób nie przywołać tu pysznego (nomen omen) fragmentu Pokoju na Ziemi Stanisława Lema .

Finanse Kościoła katolickiego nie są tabu, co nie oznacza jednak, że wiedza na ich temat jest publikowana. Decyduje o tym zarówno autonomia Kościoła i państwa, jak i kwestie zwyczajowe. (Wiktor Skworc, biskup)
06-11-2011 19:15 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Nie sposób nie przywołać tu pysznego (nomen omen) fragmentu Pokoju na Ziemi Stanisława Lema .

Od siebie dodam, że zbadałem właściwości czarnego bzu, dając wiarę koledze ze wsi twierdzącemu, że w zasadzie jest jadalny. Zjadłem tyle, że teoretycznie powinno mi coś być. Nie zareagowałem. Natomiast zdecydowanie odradzam samodzielne eksperymenty z tytoniem do żucia. Kiedyś zacząłem żuć wysuszone kłącze i mogę powiedzieć, że jest to bardzo niekomfortowy sposób popełniania samobójstwa.
    Fragment znakomity. Zawsze zastanawiałem się nad problemem poruszonym tu przez Lema, kiedy chodziłem na grzyby lub rozważałem zdumiewające podobieństwo pietruszki do innych roślin rosnących za płotem. Niewątpliwie, jeśli nasi przodkowie nie mieli jakiegoś zmysłu, który zanikł w drodze ewolucji pozwalającego im metodą "węchowo-smakową" natychmiast eliminować trucizny, to postęp w tej dziedzinie dokonywał się w drodze gromadzenia doświadczeń i to przykrych. Jednak wątpię, by sytuacja była tak dla człowieka niekorzystna; gdyby rzeczywiście doświadczenie konsumenckie miało jakiekolwiek znaczenie, to dziś nie notowalibyśmy w Polsce tylu zdarzeń drogowych z udziałem nietrzeźwych kierowców

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
10-11-2011 17:47Nie na temat
aspagnito (538 punktów)
(zablokowany)
Tak mi się wydaje, że mowa tu o Dniu Niepodległości. W tym dniu składamy hołd wszystkim tym, dzięki którym żyjemy w lepszym świecie..

Jego Najjaśniejsza Mość Imperator Świata, Wszechświata i Okolic o imieniu ponad wszelkie imiona.. którego Wszechświat sięga tak daleko, jak Jego wyobraźnia. Ten, który zwykł mawiać "Jam Prawem ponad Prawem i Lewem. Wiem wszystko, bo nie wiem nic...

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365