Racjonalista - Strona głównaDo treści
Literackie wizje przyszłości - futurologia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
08-11-2019 14:41MaxGolonko3 (3459 punktów)Literackie wizje przyszłości - futurologia
Ocena 1 na 1
Utwór ten stworzyłem pro publico bono. Kopiujcie gdzie chcecie jak swój. Nawet włącznie ze słowami "Moja kosmologiczna ..." gdyż oznajmiam, że traktuje te słowa jako początek treści tego utworu. Rzeczywisty tytuł jest inny ("Windą do nieba"). Pozdrawiam przy okazji zespół 2+1.
=============
Moja kosmologiczna mikro-powieść S.F. "Nowy mistrz".
Znany, sławny, bardzo sprawny fizycznie celebryta Tom Cruisel dobiegający już znaczącego wieku zaprosił swoich wielbicieli na biletowaną imprezę "z niespodzianką".
Odbywała się w osobliwym miejscu, w górach, znanym z częstych mgieł i chmur.
Na placu ustawiono rozległą, okrągłą, wysoką platformę o średnicy blisko 30 metrów. Na środku stał Tom.
Przedstawił zebranym teorię o kosmicznych mocach i przyznał się, że od młodości ma w głowie implant wszczepiony mu przez władcę kosmosu, który postanowił uczynić go swoim partnerem w zarządzaniu światem.
Teraz, według słów Toma, władca uznał, że Tom dorósł do misji zarządzania wszystkim cokolwiek istnieje i zabiera go na tron wszystkiego.
Po tych słowach Tom zaczął spokojnie ale systematycznie unosić się do góry i zniknął w końcu w niskich chmurach. Żadnego helikoptera lub podobnego urządzenia nikt nie słyszał.
Kilkadziesiąt lat później Wielki Kraj starł się bardzo z aktualnym guru pewnej doktryny. Głową państwa Vamukan.
Postulaty guru uznano za tak niesprawiedliwe i okrutne wobec Wielkiego Kraju, że źle się poczuli tam nawet gorliwi jego wyznawcy.
***
W tym momencie któryś z prominentnych publicystów przypomniał społeczeństwu, że w kraju istnieje grupa ludzi wierzących w Toma Cruisela, który włada wszystkim ale nie przebywa już na planecie, i ostatnio ma na głowie wiele innych spraw w innych galaktykach i w równoległych wszechświatach.
Podał miejsca w których się spotkają wyznawcy, sposób organizacji spotkań i pół żartem, pół serio zaproponował ludziom aby swoje dzieci prowadzili na spotkania tej nowej wiary bo są przemiłe.
***
Po pięćset pięćdziesięciu kolejnych latach ta nowa wiara - Cruiselizm - była wyznawana już przez 35% populacji światowej. Niewierzący stanowili wtedy 55%, a pozostałe wyznania 10%.
W owym czasie pojawił się myśliciel, który dotarł do opisów dawnych historyków w tak zwanej mikipedii, z których wynikało, że jakiś władca dawnego wielkiego państwa, Żumu,
poszukiwał lepszej wiary dwa tysiące czterysta lat wcześniej aby wprowadzenie jej umocniło państwo i znalazł.
Myśliciel Like Ratel nalegał na zdelegalizowanie Cruiselizmu jako powstałego w podobny sposób. Świat był wtedy podzielony na trzy obozy polityczne.
Jeden postulował by rządy dawały wszystkim ludziom świata za darmo lekarstwa na powszechną, uciążliwą chorobę przewlekłą, drugi nie.
Trzeci obóz nie prezentował jasnego stanowiska. Miał jednak stosunkowo najwięcej zwolenników Cruiselizmu.
Podczas demokratycznych wyborów lider partii związanej z Cruiselizmem dobitnie akcentował przekaz:
"Tom Cruisel jeszcze jako człowiek był silny i wymagał od innych siły i samodzielnego dbania o siebie. Zatem państwa nie powinny wydawać pieniędzy na łagodzenie powszechnej dolegliwości X."
Tym programem zdobył aż 51% miejsc dla swoich ludzi w ówczesnym parlamencie. Stanowisko tego obozu zmusiło pozostałe obozy do rezygnacji z innych rozwiązań.
To był początek końca gatunku Gomo sapiens. Myśliciel Like Ratel stał się mało popularny i żył w biedzie do końca życia.
===============
Link do grafiki - ilustracji tej publikacji:

scontent-f(*)0559be5a3b6d1af157&oe=5E503934
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

MaxGolonko3 (3459 punktów)
Autostopem przez galaktykę (ang. The Hitchhiker's Guide to the Galaxy) - powieść Douglasa Adamsa.

"- Ale czy możemy mu ufać?
- Ja osobiście ufałbym mu do końca świata.
- Aha - to znaczy jak długo?
- Jakieś dwanaście minut. Idziemy, muszę się napić. [te 12 minut to akurat była prawda]

Na dalekich peryferiach Galaktyki, w nieciekawym zakamarku na końcu jej zachodniego ramienia, świeci mizerne żółte słońce. Wokół niego, w odległości około stu pięćdziesięciu milionów kilometrów, krąży nieważna, mała niebieskozielona planeta, zamieszkana przez pochodzące od małp bioformy - tak zadziwiająco prymitywne, że do dziś uważają zegarki elektroniczne za świetny wynalazek.
Planeta ta ma, a raczej miała pewien problem - większość mieszkających na niej ludzi była ciągle nieszczęśliwa. Przedstawiano różne propozycje, jak temu zaradzić, ale większość pomysłów dotyczyła głównie modyfikacji obiegu zielonych kawałków papieru, co było o tyle zdumiewające, że przecież to nie te zielone papierki były nieszczęśliwe.
Tak więc problem nie znikał. Szerzyły się podłość, miernota i ubóstwo, dziadowali nawet ci, którzy mieli elektroniczne zegarki.
Coraz więcej mieszkańców planety uważało, że popełniono wielki błąd, schodząc z drzew. Niektórzy twierdzili nawet, że błędem było wchodzenie na drzewa i nikt nigdy nie powinien był opuścić głębin oceanów.
...
Na planecie Ziemia ludzie uważali, że są inteligentniejsi od delfinów, tak dużo bowiem dokonali - stworzyli koło, Nowy Jork, wojny i tak dalej - delfiny zaś nie robiły nic poza buszowaniem w wodzie i leżeniem brzuchem do góry. Delfiny uważały na odwrót: że to one są znacznie inteligentniejsze od ludzi - i to z tych samych powodów."

Miłych snów
MaxGolonko3 (3459 punktów)
Książka "Nieistotne" - autor Aleksander Cieśla.

Zbliżała się połowa XXII wieku, kiedy Anna została naczelnikiem więzienia w Nanterre. Tego samego więzienia, którym kiedyś zarządzał jej ojciec i w którego piwnicach jako dziecko spotkała tajemniczego człowieka. Jego jedno jedyne spojrzenie odcisnęło piętno na całym jej życiu.
To spojrzenie zmieniło także życie wielu innych osób - tych żyjących na tym świecie, tych umierających wraz z naszą cywilizacją i tych, które przybyły z innych planet. Kim jest ten człowiek, który za swoją niezwykłość płaci wielką cenę? Czy dla niego też miało znaczenia spojrzenie małej dziewczynki? Odpowiedzi na te pytania są więcej niż zaskakujące.

Źródło:

www.astro-art.pl/nieistotne-aleksander-ciesla/
MaxGolonko3 (3459 punktów)
Stanisław Lem. "Cyberiada"

Konstruktor Trurl sporządził raz maszynę, która umiała robić wszystko na literę n. Kiedy była gotowa, na próbę kazał jej zrobić nici, potem nanizać je na naparstki, które też zrobiła, następnie wrzucić wszystkie do sporządzonej nory, otoczonej natryskami, nastawniami i naparami. Wykonała polecenie co do joty, ale ponieważ nie był jeszcze pewny jej działania, kolejno musiała zrobić nimby, nausznice, neutrony, nurty, nosy, nimfy i natrium. Tego ostatniego nie umiała, i Trurl, bardzo zmartwiony, kazał się jej tłumaczyć.

- Nie wiem, co to jest - wyjaśniła. - Nie słyszałam o czymś takim.

- Jak to? Ależ to sód. Taki metal, pierwiastek...

- Jeżeli nazywa się sód, jest na s, a ja umiem robić tylko na n.

- Ale po łacinie nazywa się natrium.

- Mój kochany - rzekła maszyna - gdybym mogła robić wszystko na n we wszelkich możliwych językach, byłabym Maszyną Która Może Wszystko Na Cały Alfabet, bo dowolna rzecz, w jakimś tam obcym języku na pewno nazywa się na n. Nie ma tak dobrze. Nie mogę robić więcej, niż to wymyśliłeś. Sodu nie będzie.

- Dobrze - zgodził się Trurl i kazał jej zrobić niebo. Zrobiła zaraz jedno, niewielkie, ale zupełnie niebieskie. Zaprosił wtedy do siebie konstruktora Klapaucjusza, przedstawił go maszynie i tak długo wychwalał jej nadzwyczajne zdolności, aż ów rozgniewał się skrycie i poprosił, aby i jemu wolno było coś jej rozkazać.

- Proszę bardzo - rzekł Trurl - ale to musi być na n.

- Na n? - rzekł Klapaucjusz. - Dobrze. Niech zrobi naukę.

Maszyna zawarczała i po chwili plac przed domostwem Trurla wypełnił się tłumem naukowców. Wodzili się za łby, pisali w grubych księgach, inni porywali te księgi i darli je na strzępy, w dali widać było płonące stosy, na których skwierczeli męczennicy nauki, tu i ówdzie coś hukało, powstawały jakieś dziwne dymy w kształcie grzybów, cały tłum gadał równocześnie, tak że słowa nie można byłe zrozumieć, od czasu do czasu układając memoriały, apele i inne dokumenty, w odosobnieniu zaś, pod nogami wrzeszczących, siedziało kilku samotnych starców i bez przerwy maczkiem pisało na kawałkach podartego papieru.

MaxGolonko3 (3459 punktów)
Jacek Dukaj "Extensa"

Akcja powieści rozgrywa się w Zielonym Kraju, dawnej Grenlandii.
Równiny, stada koni i rancza nie powinny nikogo zmylić - Extensa opowiada o ostatniej enklawie ocalałej z kataklizmu rewolucji naukowych, zmieniających nieodwracalnie człowieka i jego środowisko.
Teraz żywi obcują z umarłymi, a cudowne metamorfozy są na porządku dziennym.
Bohater trafia do starego astronoma uprawiającego zapomnianą naukę i tak zaczyna się droga chłopca ku dorosłości - przez miłość, małżeństwo, ojcostwo, zdrady, żałoby i kompromisy - i ku gwiazdom, a także ku granicy człowieczeństwa.
Poza którą "niemożliwości to rzeczy jeszcze nie dosyć przemyślane".

fragment:

"Pioruny biły od horyzontu po horyzont, czarny tłuszcz zalał niebo, w środku dnia paliły się w domu wszystkie światła, gdy tato zstępował z werandy z lampą we wzniesionej ręce i wołał na wiatr, we wściekłą ciemność:
- Ojcze! Ojcze!
Zatrzymał się przy starej studni, tam znajdowała się granica cienia, podwórze przecinała bowiem równo kurtyna mroku burzy. Postawił lampę na cembrowinie. Rozejrzał się, wzniósł twarz ku jeszcze większej ciemności. Wbijałem palce w dłoń matki, włosy zaczęły mi stawać dęba na głowie.
- Ojcze!
Powstał z ziemi, z nagłego tumanu pyłu, jak czarny golem. Błurch! - i oto stoi, wyciąga rękę do syna, drugą powstrzymuje huragan. W zmierzwionej brodzie błyskają zęby, gdy odpowiada na pytania, których nie słyszę; tych odpowiedzi nie słyszę również. Tato stoi plecami do nas, dziadek - twarzą. Wystarczy, że podniesie wzrok, przesunie spojrzenie i spotkamy się oczyma - przez kurz, przez wicher, przez cień. Spójrz! Spójrz na mnie!
Matka przyciskała mnie do boku, oddychaliśmy szybko; coś tu się działo, coś ważnego, lecz moment nie pozwalał na zadawanie pytań, mogłem tylko stać i patrzeć".

***
Miłego wieczoru
okragly (21676 punktów)

>Moja kosmologiczna mikro-powieść S.F. "Nowy mistrz".
jak będziemy zorganizowani w przyszłości? Czy kapitalizm będzie do końca siata? Jeśli nie on, to co?

szukanie raju, moim celem

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365