Racjonalista - Strona głównaDo treści
Świadek Jehowy jako wychowawca w szkole, jego prawa i obowiązki

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
14-10-2008 22:01Szarek (12 punktów)Świadek Jehowy jako wychowawca w szkole, jego prawa i obowiązki
Ocena 1 na 1
Jestem dyrektorem małej szkółki wiejskiej, do której uczęszczają wyłącznie dzieci katolickie. Wychowawcą i nauczycielem klasy 0-I( oddział łączony) jest Pani Wyznania Jehowy.Od wielu lat staram się tolerować zachowanie nauczycielki. A problem polega na tym, że Pani odmawia realizowania takich treści programowych jak:Obrzędy i tradycje związane ze Świętami Bożego Narodzenia,Świętami Wielkanocnymi,obchody Świąt Narodowych np. 11 Listopada,uroczystości i tradycji rodzinnych jak: Dzień Matki, Dzień Babci itp. twierdząc ,że jest to pogwałcenie jej praw i odmiennych przekonań religijnych.Proszę mi powiedzieć- czy ma prawo, skoro uczestniczy na radach pedagogicznych i wspólnie podejmujemy uchwałę o realizacji tych treści w programie wychowawczym szkoły i w innych dokumentach szkolnych? Szanuję Pani wychowawczyni przekonania, ale obowiązuje ją jako nauczyciela podstawa programowa, a zresztą uczy dzieci ,jak wspomniałam, katolickiez,z małej wioski, w której tradycje religine siegaja głęboko i są silnie zakorzenione.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Kelly (2051 punktów)Odp: Swiadek Jehowy jako wychowaca w szkole jego prawa i obowiązki
Ostatnio słyszałam o pracowniku Tesco z Wielkiej Brytanii. Facet zażądał odszkodowania od pracodawcy, ponieważ ten kazał mu przenieść dostawę piwa. I za nic miał, że było to sprzeczne z - tak! - przekonaniami religijnymi tego pracownika. Na szczęście uznałam tę historię za zbyt nieprawdopodobną i póki co śpię spokojnie.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Ostatnio słyszałam o pracowniku Tesco z Wielkiej Brytanii. Facet zażądał odszkodowania od pracodawcy, ponieważ ten kazał mu przenieść dostawę piwa. I za nic miał, że było to sprzeczne z - tak! - przekonaniami religijnymi tego pracownika. Na szczęście uznałam tę historię za zbyt nieprawdopodobną i póki co śpię spokojnie.

Ten Pan jest muzułmaninem a historia jest prawdziwa. Pytałem polskich muzułmanek na pewnym forum co o tym sądzą i uważają, że facet chce wyłudzić forsę.
Szarek (12 punktów)
>Ostatnio słyszałam o pracowniku Tesco z Wielkiej Brytanii. Facet zażądał odszkodowania od pracodawcy, ponieważ ten kazał mu przenieść dostawę piwa. I za nic miał, że było to sprzeczne z - tak! - przekonaniami religijnymi tego pracownika. Na szczęście uznałam tę historię za zbyt nieprawdopodobną i póki co śpię spokojnie.
Nie bardzo rozumiem, jak to ma się do mojej sytuacji. Uważam ją za bardziej poważniejszą.Ale gratuluję poczucia humoru
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Szanuję Pani wychowawczyni przekonania, ale obowiązuje ją jako nauczyciela
>podstawa programowa, a zresztą uczy dzieci ,jak wspomniałam, katolickiez,z małej wioski, w której
>tradycje religine siegaja głęboko i są silnie zakorzenione.
>

Ta Pani nie ma prawa bojkotować treści programu. Proszę jej przekazać, że nauczanie o świętach, oraz nauczanie o zwyczajach świątecznych nie oznacza ich obchodzenia.
Religi ŚJ zabrania im obchodzenia tych świąt, a nie nauczania dzieci, że są takie święta i co się na nich robi. Niech uczy dzieci tego co jest w programie. Następnie jak już dzieci wiedzą jakie są tradycje świąteczne, mogą te święta obchodzić lub nie. Ona też nie ma przymusu obchodzić tych świąt. Ma tylko o nich dzieciom opowiedzieć.

Jeszcze raz powtarzam: nauczanie o świętach i zwyczajach nie oznacza ich obchodzenia.
Uczestnictwa w mszy świętej nie można jej narzucić (ani nikomu innemu). Ale nauczać musi tego co jest w programie.
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
Ta Pani nie ma prawa bojkotować treści programu. Proszę jej przekazać, że nauczanie o świętach, oraz nauczanie o zwyczajach świątecznych nie oznacza ich obchodzenia.

Religia nakazuje Jej nauczać czegoś innego, poza tym nauczanie kolęd wymaga śpiewania ich, a to już podpada pod bałwochwalstwo... religia ŚJ nie zabrania obchodzenia, ale obchodzenie ich jest bałwochwalstwem.
Cytat:
Religi ŚJ zabrania im obchodzenia tych świąt, a nie nauczania dzieci, że są takie święta i co się na nich robi. Niech uczy dzieci tego co jest w programie. Następnie jak już dzieci wiedzą jakie są tradycje świąteczne, mogą te święta obchodzić lub nie. Ona też nie ma przymusu obchodzić tych świąt. Ma tylko o nich dzieciom opowiedzieć.

Jedyna rzecz(o religii) którą może opowiadać, to wady katolicyzmu i zalety bycia ŚJ...
Cytat:
Jeszcze raz powtarzam: nauczanie o świętach i zwyczajach nie oznacza ich obchodzenia.

Prawda, ale problem nie dotyczy obchodzenia tylko postępowaniu wbrew podstawowym zasadom ŚJ.
Cytat:
Uczestnictwa w mszy świętej nie można jej narzucić (ani nikomu innemu). Ale nauczać musi tego co jest w programie.

Musi, to na rusi a w Polsce...
Dla ŚJ ważniejsze są prawa boskie i stosują się do prawa stanowionego tylko wtedy gdy to nie stoi w sprzeczności z ich religią, nie powinno to nikogo dziwić, zwłaszcza w Polsce.

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Prawda, ale problem nie dotyczy obchodzenia tylko postępowaniu wbrew podstawowym zasadom ŚJ.

Wyobraź sobie, że nauczyciel wejdzie 23 grudnia do klasy i powie dzieciom:

"Drogie dzieci, jutro katolicy obchodzą Wigilię święta zwanego przez nich Bożym Narodzeniem, na pamiątkę narodzenia się Jezusa. W czasie wigilii je się uroczystą kolację, śpiewa kolędy, a o północy wiele osób bierze udział we mszy zwanej pasterką. Dni 25 i 26 grudnia są w Polsce ustawowo dniem wolnym od pracy. Istnieje też tradycja ubierania choinki oraz dawania sobie nawzajem prezentów." I tak dalej.

Pytanie za 100 punktów: gdzie tutaj widzisz bałwochwalstwo? Czy informowanie o czymś jest naruszeniem jakichś zasad religii ŚJ?
15-10-2008 11:19 
 Ocena 1 na 1
LEGION. (3161 punktów)
Szarek:
Wychowawcą i nauczycielem klasy 0-I( oddział łączony) jest Pani Wyznania Jehowy.

Cytat:
Prawda, ale problem nie dotyczy obchodzenia tylko postępowaniu wbrew podstawowym zasadom ŚJ.
Wyobraź sobie, że nauczyciel wejdzie 23 grudnia do klasy i powie dzieciom:
"Drogie dzieci, jutro katolicy obchodzą Wigilię święta zwanego przez nich Bożym Narodzeniem, na pamiątkę narodzenia się Jezusa. W czasie wigilii je się uroczystą kolację, śpiewa kolędy, a o północy wiele osób bierze udział we mszy zwanej pasterką. Dni 25 i 26 grudnia są w Polsce ustawowo dniem wolnym od pracy. Istnieje też tradycja ubierania choinki oraz dawania sobie nawzajem prezentów." I tak dalej.
Pytanie za 100 punktów: gdzie tutaj widzisz bałwochwalstwo? Czy informowanie o czymś jest naruszeniem jakichś zasad religii ŚJ?

Aleś mnie zastrzelił... Naprawdę tak sobie wyobrażasz zajęcia w "zerówce" i nauczaniu początkowym? Na tym poziomie nauka to zabawa - w tym przypadku nauczanie o świętach to nauka kolęd, malowanie jajek, robienie ozdób choinkowych, malowanie kartek z życzeniami świątecznymi, a nawet mini kolacja wigilijno-integracyjna z dzieleniem się opłatkiem. Wszystko to oczywiście pod przewodnictwem nauczyciela, który musi nauczyć wytwarzania ozdób i śpiewania piosenków...

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
> Szarek:
Wychowawcą i nauczycielem klasy 0-I( oddział łączony) jest Pani Wyznania Jehowy.

>

Masz rację, poddaję się

Przegapiłem że aż takie małe dzieci są. Moja żona jest nauczycielką 1-3 więc wiem już o co chodzi.

Pozdrawiam
Adam
stilgar (7322 punktów)
>>Prawda, ale problem nie dotyczy obchodzenia tylko postępowaniu wbrew podstawowym zasadom ŚJ.
>Wyobraź sobie, że nauczyciel wejdzie 23 grudnia do klasy

Nie wejdzie. Tego dnia jest wolne.
15-10-2008 11:10 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
> Proszę jej przekazać, że nauczanie o świętach, oraz nauczanie o zwyczajach świątecznych nie oznacza ich obchodzenia.
>Religi ŚJ zabrania im obchodzenia tych świąt, a nie nauczania dzieci, że są takie święta i co się na nich robi. Niech uczy dzieci tego co jest w programie. Następnie jak już dzieci wiedzą jakie są tradycje świąteczne, mogą te święta obchodzić lub nie. Ona też nie ma przymusu obchodzić tych świąt. Ma tylko o nich dzieciom opowiedzieć.
>Jeszcze raz powtarzam: nauczanie o świętach i zwyczajach nie oznacza ich obchodzenia.
>Uczestnictwa w mszy świętej nie można jej narzucić (ani nikomu innemu). Ale nauczać musi tego co jest w programie.

Chciałbym tylko nieśmiało zapytać, na lekcjach jakiego to przedmiotu miała by ta pani przekazywać wiadomości o obchodzeniu świąt w różnych religiach. Zapewne na lekcjach religioznawstwa. Taki przedmiot jest, a jakże, nauczany w polskich szkołach, a tylko z mojej tępoty i braku rozeznania wynika, że nie wiem, na jakim poziomie nauczania i w której klasie. Dobrze, że jest ktoś, kto tak dobrze zna program nauczania.
awitu (7627 punktów)
>Chciałbym tylko nieśmiało zapytać, na lekcjach jakiego to przedmiotu miała by ta pani przekazywać wiadomości o obchodzeniu świąt w różnych religiach. Zapewne na lekcjach religioznawstwa. Taki przedmiot jest, a jakże, nauczany w polskich szkołach, a tylko z mojej tępoty i braku rozeznania wynika, że nie wiem, na jakim poziomie nauczania i w której klasie. Dobrze, że jest ktoś, kto tak dobrze zna program nauczania.

Problem w tym że na poziomie klasy 0, nie ma podziału na przedmioty jest nauczanie zintegrowane. Uczyłam w zerówce, ale nie pamiętam bym uczyła dzieci śpiewać kolędy... Jestem ateistką, ale nie było dla mnie problematyczne przekazanie wiedzy, że malowanie jajek to tradycja, a część ludzi WIERZY w takie a takie sprawy. Te treści można podać 6-7 latkom w taki sposób by nie narzucać, że to jest jedyna objawiona prawda. Z tymi dziećmi omawia się kwestie czym jest tradycja i czym się to różni od rzeczywistego świata. Dzieci w tym wieku potrafią zauważyć różnicę.


"Colorless green ideas sleep furiously"
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
Nie mam o tym pojęcia, ale... Wejdź na www.forum.interklasa.pl poszukaj tam człowieka o nicku Jacko i jego zapytaj. Też jest dyrektorem i robi wrażenie mocno zorientowanego w/s szkolnych. Jak już tam trafisz to trzymaj się z daleka od buszującego na forum katechety Artura (nie wiem jaki obecnie ma nick, ale z pewnością da się rozpoznać). Ciekawych informacji z pewnością dostarczy Ci też Koma i Soma. Po zaspokojeniu ciekawości wróć tutaj - jest ciekawiej
NdwZ (265 punktów)
Ta pani jest nauczycielka i jako taka ma pewne obowiązki, między innymi ma realizować pewien program nauczania. Jeśli tego nie robi to znaczy że nie wypełnia w pełni swoich obowiązków. W takiej sytuacji stosuje się prosty schemat:
1.)ustne upomnienie
2.)pisemna nagana z wpisaniem do akt
3.)zwolnienie dyscyplinarne
Vytautas (4394 punktów)
>Jestem dyrektorem małej szkółki wiejskiej, do której uczęszczają wyłącznie dzieci katolickie.
>Wychowawcą i nauczycielem klasy 0-I( oddział łączony) jest Pani Wyznania Jehowy.Od wielu lat staram
>się tolerować zachowanie nauczycielki. A problem polega na tym, że Pani odmawia realizowania takich
>treści programowych jak:Obrzędy i tradycje związane ze Świętami Bożego Narodzenia,Świętami
>Wielkanocnymi,obchody Świąt Narodowych np. 11 Listopada,uroczystości i tradycji rodzinnych jak:
>Dzień Matki, Dzień Babci itp. twierdząc ,że jest to pogwałcenie jej praw i odmiennych przekonań
>religijnych.Proszę mi powiedzieć- czy ma prawo, skoro uczestniczy na radach pedagogicznych i
>wspólnie podejmujemy uchwałę o realizacji tych treści w programie wychowawczym szkoły

Proponuję skrzyknąć najpobożniejszych rodziców, żeby ręcznie wytłumaczyli heretyczce, że powinna realizować uchwały o realizacji katolickich treści w katolickiej szkole. Najlepiej byłoby babę rozebrać do gołego, wytarzać w smole, potem w pierzu, potem kilka kijów i na tym można byłoby zakończyć łagodne ostrzeżenie. Gdyby delikwentka okazała się bardziej zatwardziała, można zwołać zebranie Akcji Katolickiej i wspólnie zadecydować, demokratycznie zresztą o zaostrzeniu napomnień.
15-10-2008 07:41 
 Ocena 1 na 1
LEGION. (3161 punktów)
Zbyt łagodny jesteś - proponuje zacząć od mini obozu koncentracyjnego (bo nawet tam się fioletowe trójkąty nie poddawały) i w miarę potrzeb podnosić stopień trudności...

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
LEGION. (3161 punktów)
To czy ma prawo - to zupełnie nieistotne - ŚJ w niektórych sprawach są uparci jak osły - nawet jak dostanie nakaz sądowy to i tak go nie zrealizuje jeżeli będzie sprzeczny z religią. Chcesz, żeby program był realizowany, to poszukaj nowej nauczycielki - nie ma takiej siły która zmusiłaby gorliwego ŚJ do nauczania czegoś niezgodnego z Jego religią - Oni mają nawracać a nie pracować dla Kościoła katolickiego.
PS. Od kiedy to święta katolickie(i jakiekolwiek niepaństwowe) są w podstawie programowej?

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
15-10-2008 08:18 
 Ocena 2 na 2
Vytautas (4394 punktów)
>To czy ma prawo - to zupełnie nieistotne - ŚJ w niektórych sprawach są uparci jak osły - nawet jak dostanie nakaz sądowy to i tak go nie zrealizuje jeżeli będzie sprzeczny z religią. Chcesz, żeby program był realizowany, to poszukaj nowej nauczycielki - nie ma takiej siły która zmusiłaby gorliwego ŚJ do nauczania czegoś niezgodnego z Jego religią - Oni mają nawracać a nie pracować dla Kościoła katolickiego.
>PS. Od kiedy to święta katolickie(i jakiekolwiek niepaństwowe) są w podstawie programowej?
>
Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.


Pan Dyrektor nic nie mówi o tym, jak owa heretyczka realizuje program nauczania swego przedmiotu. Podejrzewam, że albo pan dyrektor czytać nie potrafi, jeśli uznał konieczność obchodów świąt kościelnych za część programu nauczania, albo też faktycznie taki obowiązek jakaś uchwała rządu na szkoły nakłada, co świadczyłoby o tym, że watykańskie prawo okupacyjne sięga głębiej, niż to sobie wyobrażałem.
15-10-2008 23:10 
 Ocena 1 na 1
Szarek (12 punktów)
>>To czy ma prawo - to zupełnie nieistotne - ŚJ w niektórych sprawach są uparci jak osły - nawet jak dostanie nakaz sądowy to i tak go nie zrealizuje jeżeli będzie sprzeczny z religią. Chcesz, żeby program był realizowany, to poszukaj nowej nauczycielki - nie ma takiej siły która zmusiłaby gorliwego ŚJ do nauczania czegoś niezgodnego z Jego religią - Oni mają nawracać a nie pracować dla Kościoła katolickiego.
>>PS. Od kiedy to święta katolickie(i jakiekolwiek niepaństwowe) są w podstawie programowej?
>>
Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.

>Pan Dyrektor nic nie mówi o tym, jak owa heretyczka realizuje program nauczania swego przedmiotu. Podejrzewam, że albo pan dyrektor czytać nie potrafi, jeśli uznał konieczność obchodów świąt kościelnych za część programu nauczania, albo też faktycznie taki obowiązek jakaś uchwała rządu na szkoły nakłada, co świadczyłoby o tym, że watykańskie prawo okupacyjne sięga głębiej, niż to sobie wyobrażałem.
>Heretyczką tej Pani nie nazwałem i to raczej PAN a może PANI- trudno zgadnąc , a może jestem rzeczywiście za tępy i czytać nie potrafię?j
Ja nie narzucam nikomu obchodzenia świat.Obrzędy i tradycje świąteczne sa wpisane w nasza kulturę i o tym pisałem.Dzieci to po prostu poznają porzez zabawe, piosenkę, pracę plastyczna, uczą sie o tym, ale nie muszą w to Wierzyc, czy w przyszłości obchodzić.Pozdrawiam
15-10-2008 08:50 
 Ocena 2 na 2
kortyzol (422 punktów)
>PS. Od kiedy to święta katolickie(i jakiekolwiek niepaństwowe) są w podstawie programowej?

Właśnie, jakie "nauczanie o świętach", jakie uczenie się kolęd? W szkole?? Jak miejscowość jest katolicka i tradycyjna, to chyba wszystkie dzieci są w tym temacie świetnie edukowane w domu Dom jest od uczenia kolęd i "nauczania" o świętach. W szkole najwyżej zrzutkę na mikołajki się robi. Tak przynajmniej było 15 lat temu

Spójrzcie bowiem, oto kot blady, a piekło postępuje za nim.
15-10-2008 09:00 
 Ocena 2 na 2
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>PS. Od kiedy to święta katolickie(i jakiekolwiek niepaństwowe) są w podstawie programowej?
>Właśnie, jakie "nauczanie o świętach", jakie uczenie się kolęd? W szkole?? Jak miejscowość jest katolicka i tradycyjna, to chyba wszystkie dzieci są w tym temacie świetnie edukowane w domu Dom jest od uczenia kolęd i "nauczania" o świętach. W szkole najwyżej zrzutkę na mikołajki się robi. Tak przynajmniej było 15 lat temu

Nie doczytałem się, że chodzi o uczenie się kolęd.

Czy naprawdę uważasz że jak nauczyciel na lekcji opowie, jak się obchodzi różne święta w różnych krajach i w Polsce, to narusza swoją i dzieci wolność wyznania? Bez przesady.
Moim zdaniem powinien jeszcze opowiedzieć o świętach prawosławnych, buddyjskich, żydowskich i hinduistycznych przypadających w danym dniu. Czy to byłoby jakieś bałwochwalstwo dla ŚJ? Wątpię.
kortyzol (422 punktów)
>Czy naprawdę uważasz że jak nauczyciel na lekcji opowie, jak się obchodzi różne święta w różnych krajach i w Polsce, to narusza swoją i dzieci wolność wyznania? Bez przesady.

Nic nie mówiłam o naruszaniu wolności wyznania. Opowiedzenie o świętach jest okej, ale "nauczanie" brzmi znacznie poważniej. Poza tym naprawdę uważasz, że taki nauczyciel opowie o świętach każdej z kultur i religii?
Ja bym nie miała nic przeciwko temu, to byłoby nawet świetnie, w końcu jakaś odmiana . Niestety w praktyce to wygląda tak, że jeśli jest mowa o świętach, to wyłącznie katolickich (choinki, Jezuski, osiołki, palemki). Z wypowiedzi autora wątku wiemy, że o nich dzieci najwięcej dowiedzą się w domach, zgodnie z tradycją. Więc po co jeszcze truć w szkole, z użyciem wielkiego słowa "nauczanie"?

>Moim zdaniem powinien jeszcze opowiedzieć o świętach prawosławnych, buddyjskich, żydowskich i hinduistycznych >przypadających w danym dniu.

Marzyciel optymista Też chciałabym tak. Prędzej się dzieciaki z telewizji dowiedzą, niż od nauczyciela... a szkoda.

Spójrzcie bowiem, oto kot blady, a piekło postępuje za nim.
Szarek (12 punktów)
>>>PS. Od kiedy to święta katolickie(i jakiekolwiek niepaństwowe) są w podstawie programowej?
>>Właśnie, jakie "nauczanie o świętach", jakie uczenie się kolęd? W szkole?? Jak miejscowość jest katolicka i tradycyjna, to chyba wszystkie dzieci są w tym temacie świetnie edukowane w domu Dom jest od uczenia kolęd i "nauczania" o świętach. W szkole najwyżej zrzutkę na mikołajki się robi. Tak przynajmniej było 15 lat temu
>Nie doczytałem się, że chodzi o uczenie się kolęd.
>Czy naprawdę uważasz że jak nauczyciel na lekcji opowie, jak się obchodzi różne święta w różnych krajach i w Polsce, to narusza swoją i dzieci wolność wyznania? Bez przesady.
>Moim zdaniem powinien jeszcze opowiedzieć o świętach prawosławnych, buddyjskich, żydowskich i hinduistycznych przypadających w danym dniu. Czy to byłoby jakieś bałwochwalstwo dla ŚJ? Wątpię.
A jednak tak jest, na lekcjach religii ,historii, lekcjach wychowawczych czy Jezyka polskiego uczniowie poznają różne religie, i tradycje z nimi związane. I nie chodzi tu o to, że mają to wkuwać na pamięć.Przyznam, ze niektóre wypowiedzi na forum są dla mnie zaskakuące.Nie potrafie sie np. zgodzić, że tylko dom wychowuje. Owszem... szkoła tylko pomaga,a jednak.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)

>PS. Od kiedy to święta katolickie(i jakiekolwiek niepaństwowe) są w podstawie programowej?

Święta nie są. Wiedza o świętach jest.
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
Święta nie są. Wiedza o świętach jest.

Nie wiem jak mi się udało przejść cały "poziom niższy" edukacji bez tej wiedzy... Nie widzę w podstawie programowej wiedzy o religii. Oślepłem, czy jak...

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
15-10-2008 11:48
 Ocena 11 na 11
Duda (25557 punktów)Odp: Świadek Jehowy jako wychowawca w szkole, jego prawa i obowiązki

>Proszę mi powiedzieć- czy ma prawo, skoro uczestniczy na radach pedagogicznych i
> wspólnie podejmujemy uchwałę o realizacji tych treści w programie wychowawczym szkoły i w innych
>dokumentach szkolnych? Szanuję Pani wychowawczyni przekonania, ale obowiązuje ją jako nauczyciela
>podstawa programowa, a zresztą uczy dzieci ,jak wspomniałam, katolickiez,z małej wioski, w której
>tradycje religine siegaja głęboko i są silnie zakorzenione.
Na jakiej podstawie w państwie podobno nie wyznaniowym rada pedagogiczna podejmuje uchwałę o indoktrynacji dzieci w duchu religii katolickiej?
Miejscem na omawianie świąt religijnych jest religia a nie lekcje wychowawcze.
Lekcje wychowawcze powinny rozszerzać horyzonty uczniów a nie przyczyniać się do utwierdzania uczniów, że istnieje tylko jedna religia.
To rada pedagogiczna akceptując taki program łamie prawo, narusza konstytucję.
Pani nauczycielka odmawiając wykonania takiej instrukcji postępuje wyjątkowo poprawnie.
A co by było gdyby mówiła dzieciom, że świąt nie należy obchodzić bo to grzech, że nie ma żadnych podstaw,żeby przyjąć akurat ten dzień za datę narodzin?
A jak by panu dyrektorowi podobał się nauczyciel, który mówiłby dzieciom ( zgodnie ze swoim światopoglądem, że żadnego boga nie ma i jest to wymysł ludzi?
Jak na razie żyjemy jeszcze (jak mówi konstytucja) w państwie świeckim i szkoła powinna tego przestrzegać.
Szkoła powinna uczyć przestrzegania prawa. A lekcja wychowawcza o wolności wyznania byłaby jak najbardziej na miejscu, tym bardziej że jak pan pisze jest to szkoła na zapadłej wsi. I właśnie takim dzieciom przede wszystkim potrzebna jest informacja o tym , że katolicyzm jest jedną z wielu religii i to wcale nie największą i że każdy ma prawo wyznawać taką religię jaką chce.
Pozdrawiam.
15-10-2008 15:23 
 Ocena 3 na 3
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)

>[...] i że każdy ma prawo wyznawać taką religię jaką chce.

Lub (nie wyznawać) żadnej, jeśli chce.

>Pozdrawiam.

I wzajemnie.

fides ex necessitate esse non debet
piątek (1035 punktów)
Witam,
przepraszam bardzo, ale na jakim przedmiocie naucza się dzieci o świętach katolickich? Bo z tego co mi wiadomo od tego jest religia, na żadnym innym przedmiocie, nie uczy się dzieci zasad i obrzędów religijnych. Pani która tam uczy nie musi mówić o żadnych obrzędach, jedynie o świętach państwowych. O tych świętach mówi się też na lekcji Polskiego, ale w klasach znacznie wyższych, i tylko i wyłącznie przy omawianiu i interpretacji lektur.

"Ja jeden na milion, Ty jeden z miliona"
sztejkat (4743 punktów)
Rzeczywiście podstawa programowa nie przewiduje tego rodzaju nauczania - możesz sprawdzić w rozporządzeniu tutaj:

isip.sejm.(*)032102041&type=2&name=ATTKRD60

Jednak jest punkt:

"ojczyzna, jej symbole i święta narodowe; baśnie i legendy narodowe,"

i nauczania tego pani nauczycielce nie wolno odmówić.

Jednak programy szczegółowe wybierają szkoły - zatwierdzonych jest kilkanaście. Niestety, nie ma ich "do zassania" więc nie potrafię powiedzieć co się tam znajduje.

Hm... a swoją drogą ciekawe - świadek Jehowy zdaje się być po tej samej stronie co ateiści.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
15-10-2008 23:43 
 Ocena 1 na 1
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
Hm... a swoją drogą ciekawe - świadek Jehowy zdaje się być po tej samej stronie co ateiści.

Pudło - jakby miała możliwość wykładania nauk Świadków Jehowy, robiłaby to z zapałem jakiego próżno by szukać u najlepszych katechetów...

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
sztejkat (4743 punktów)
A gdyby "wojujący ateista" miał możliwość wykładania swojego światopoglądu też by to robił. Z zapałem jakiego próżno szukać u najlepszych Świadków Jehowy

Tak czy siak jej protest wobec nauczania rzeczy sprzecznych z jej wyznaniem sprawić może jedynie tyle, że zapisy o neutralności światopoglądowej szkoły będą przestrzegane.

A chyba o to chodzi.


Tomasz Sztejka
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
A gdyby "wojujący ateista" miał możliwość wykładania swojego światopoglądu też by to robił. Z zapałem jakiego próżno szukać u najlepszych Świadków Jehowy

Pewnie tak,chociaż nie wiem co tak serio miałby wykładać. Pewnie dlatego że nie jestem "wojującym"...
Cytat:
Tak czy siak jej protest wobec nauczania rzeczy sprzecznych z jej wyznaniem sprawić może jedynie tyle, że zapisy o neutralności światopoglądowej szkoły będą przestrzegane.
A chyba o to chodzi.

Nie będą - najprawdopodobniej kobita straci robotę - ŚJ nie nadają się do pracy w w placówkach "kulturalnych" - mimo, że mieszkają w Polsce od urodzenia - stanowią mniejszość kulturową i do tego dosyć betonową. Powinni trzymać się z dala od szkół, nawet nie za względu na motywy religijne w programach, ale ze względu na element postfeudalnego przypisania chłopa do ziemi czyli patriotyzm - tego ŚJ nie nauczą, bo Ich królestwo nie jest z tego świata...

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
elfir (1058 punktów)
>"ojczyzna, jej symbole i święta narodowe; baśnie i legendy narodowe,"

ojczyzna - ogole pojecie tego slowa w odniesieniu do Polski i jej historii
symbole - flaga i godlo
swięta NARODOWE - swięto niepodległosci, swięto konstytucji, itd.
Baśnie i legendy NARODOWE - o Lechu, Czechu i Rusie

Zadna z tych opcji nie podpada pod święta religijne, spiewanie koled i uczenie o Jezusku w stajence.

Nauczycielka ma rację, autor watku się myli. Jakiekolwiek "zmuszanie" do nauki obrządków katolickich byłoby łamaniem prawa. Autor wątku ma pecha, ze pracuje jeszcze w swieckiej szkole.
Co za problem zrobić dodatkowe zajecia z księdzem, ktory w szkole uczy religii, ktory przerobilby z dziecmi dodatkowy material? Ach, jest! Ksiadz pewnie nie zrobi tego za "bog zaplac".
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
Wreszcie ktos obudzil sie z reka w nocniku, propozycja do dyrektora : idz nauczac o swietach katolickich w malej islamskiej szkolce, albo malej judajskiej szkolce, tu jest roznica w nauczaniu religii, religioznastwie , albo etyce. Zadne z powyzszych nie jest nauczane w Polsce, panstwie teoretycznie swieckim. Przepraszam za brak polskich znakow.
15-10-2008 22:47 
 Ocena 1 na 1
Szarek (12 punktów)
>Wreszcie ktos obudzil sie z reka w nocniku, propozycja do dyrektora : idz nauczac o swietach katolickich w malej islamskiej szkolce, albo malej judajskiej szkolce, tu jest roznica w nauczaniu religii, religioznastwie , albo etyce. Zadne z powyzszych nie jest nauczane w Polsce, panstwie teoretycznie swieckim. Przepraszam za brak polskich znak
Mylisz się. Dzieci polskie poznaj inne rekigie i kulturę innych narodów.
16-10-2008 09:23 
 Ocena 1 na 1
kortyzol (422 punktów)
>Mylisz się. Dzieci polskie poznaj inne rekigie i kulturę innych narodów.

Tak, na historii przy "omawianiu" starożytnego Egiptu, Grecji i Rzymu; potem w TV, jeśli mają Discovery albo NG, potem w liceum na własną rękę a potem ewentualnie na studiach

W szkole się nie opowiada o współczesnym święcie Paschy czy hinduskim Diwali ani o świętach prawosławnych, że o potlaczu nie wspomnę. Ośmielam się stwierdzić, że ściemnia pan.


Spójrzcie bowiem, oto kot blady, a piekło postępuje za nim.
Ofca (116 punktów)
>Wychowawcą i nauczycielem klasy 0-I( oddział łączony) jest Pani Wyznania Jehowy.

Ja bardzo państwa wszystkich przepraszam ale czy państwo wiedzą, że klasy 0-1 to dzieci w wieku lat 6-7? Gdzie tu nauczanie o innych religiach, obrzędach i innych podobnych temu rzeczach. Przedmioty? A co to? Dla małego dziecka święto bożego narodzenia to wspólne ubieranie choinki, św. Mikołaj, prezenty (HURRA!!!), śpiewanie kolęd, nudne siedzenie przy stole zastawionym okropnymi potrawami, które rodzice wmuszają na siłę i (czasami - zależy od rodziny) odmawianie modlitwy, której słów za chiny nie potrafi się zapamiętać.
Ja będąc w przedszkolu i szkole podstawowej - a nie było to wcale tak dawno temu - za każdym razem nie mogłam się doczekać malowanek, wyklejanek, wydzieranek z udziałem zawieszonych nad kominkiem skarpet, kolorowych choinek i św. Mikołajów. To był najpiękniejszy czas w roku. Wszędzie wisiały ozdoby było tak ciepło i tajemniczo zarazem. Taka niecodzienna, niezwykła atmosfera. A do tego wspólne śpiewanie kolęd w klasie (sali). To są przepiękne obrazy z dzieciństwa, których pomimo mojego ateizmu za nic na świecie nie chciałbym stracić. Uważam, że nie powinno się dzieciom takich obrazów odbierać. Wiara w św. Mikołaja (mieszkającego w tym kraju na L na dalekiej północy, współpracującego z elfami, latającego saniami zaprzężonymi w renifery i rozwożącego prezenty w jedną noc) jest elementem dziecięcego świata, często niezależnie od wyznania. Nie jest on przecież tak właściwie żadnym świętym a już na pewno nie katolickim (Katechetka w gimnazjum próbowała nam wcisnąć, że obraz św. Mikołaja powstał na podstawie św. katolickiego - nikt jej nie uwierzył). Och jakże bym chciała znowu móc uwierzyć w świętego Mikołaja. Dzięki niemu dziecko w noc wigilijną nie przejmowało się jakimś tam Jezuskiem rodzący się w Betlejem ale czy wreszcie uda mu się zobaczyć staruszka w czerwonym stroju. Z wypiekami na twarzy zawsze pisałam (lub rysowałam) listy do św. Mikołaja i to w klasie. Robili to wszyscy. W ramach zajęć z plastyki czy pisania.
I to jest piękne.

Jeżeli, drogi Panie dyrektorze nauczycielka nie stosuje się do Pana zarządzeń uważam, że powinno się ją zwolnić. Ale przedtem kilkakrotnie upomnieć przed gronem pedagogicznym żeby nie było, że dyskryminuje Pan ze względu na wyznanie. A najlepiej byłoby, gdyby to rodzice domagali się jej zwolnienia. Wtedy umywa Pan ręce.

Pozdrawiam i życzę szybkiego rozwiązania problemu ze względu na dzieci.
16-10-2008 08:06 
 Ocena 2 na 2
Duda (25557 punktów)
>Jeżeli, drogi Panie dyrektorze nauczycielka nie stosuje się do Pana zarządzeń uważam, że powinno się ją zwolnić. Ale przedtem kilkakrotnie upomnieć przed gronem pedagogicznym żeby nie było, że dyskryminuje Pan ze względu na wyznanie.
Lekką ręką zwalniasz ludzi z powodów światopoglądowych. To jest właśnie nietolerancja. Nauczycielka ma się ugiąć i zmienić swoje poglądy, żeby wszystko było "po bożemu" czyli tradycyjnie. Szkoła jest świecka. Myślę , że ta nauczycielka potrafi prowadzić ciekawe zajęcia dla dzieci i nie ma żadnej konieczności by zmuszać ją do działań wbrew swojemu światopoglądowi. Odmówiła uczciwie stawiając sprawę. Ma do tego zagwarantowane prawo w konstytucji. Co może zrobić dyrektor? Poprosić inną nauczycielkę by w tej klasie poprowadziła lekcję, zrezygnować z tego punktu programu, pozwolić nauczycielce wprowadzić inne tematy.
Gdyby nauczycielka odmówiła nauczania na biologi o ewolucji byłby to powód do zwolnienia ale gdy odmawia brania udziału w świętowaniu i podtrzymywaniu tradycji obchodzenia świąt religijnych to ma do tego prawo.
Tolerancja to nie tylko przyzwolenie na wyznawanie innej religii ale na szacunku dla poglądów takiej osoby i nie zmuszaniu jej do brania udziału w czymś co jest z jej wyznaniem sprzeczne.
Żyjemy w kraju o tradycji katolickiej ale to nie znaczy , że nie mają prawa żyć i pracować osoby innych wyznań.
16-10-2008 09:23 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Pięknie piszesz o wspomnieniach z dzieciństwa, związanych z tradycją świętowania mikołajek. Owszem, świat dzieciństwa, to wiara w przeróżne czarodziejskie (mniej lub bardziej) zjawiska. Jednak najgorsze jest to, że sprawa nie kończy się w wieku lat dziesięciu, a jest ciągnięta dalej, w tak ważny dla rozwoju czas adolescencji, gdzie bunt i opozycja do wszystkiego potrafi zamącić w głowie każdemu.
Nieopatrznie dałam Ci plusika, mam nadzieję, że zaowocuje to bardziej wyrobionymi poglądami. Znaczy to, że raczej dokładnie przemyślisz problem "z każdej strony", a potem będzie4sz wypowiadać swoje sądy.
Nie można zwalniać człowieka z pracy tylko dlatego, że ma swoje własne zdanie i nie kieruje się konformizmem za wszelką cenę.
Zdajesz sobie sprawę z tego, że taka postawa może być zastosowana również w stosunku do Ciebie?
No chyba że, niczym kameleon, masz gotowe wzorce zachowań na każda okazję, bez prezentowania swojej własnej, życiowej postawy...

Równość wobec światopoglądu powinna prezentować kulturę i zwyczaje wszystkich ważnych religii, i wtedy byłoby to uczciwe.
Jak ktoś chce kochać św. Mikołaja, w czym problem? Bo katolicki?
Też mi coś....
J.Szulc (5723 punktów)

Pięknie piszesz o wspomnieniach z dzieciństwa, związanych z tradycją świętowania mikołajek. Owszem, świat dzieciństwa, to wiara w przeróżne czarodziejskie (mniej lub bardziej) zjawiska. Jednak najgorsze jest to, że sprawa nie kończy się w wieku lat dziesięciu, a jest ciągnięta dalej, w tak ważny dla rozwoju czas adolescencji, gdzie bunt i opozycja do wszystkiego potrafi zamącić w głowie każdemu.
Nieopatrznie dałam Ci plusika, mam nadzieję, że zaowocuje to bardziej wyrobionymi poglądami. Znaczy to, że raczej dokładnie przemyślisz problem "z każdej strony", a potem będzie4sz wypowiadać swoje sądy.
Nie można zwalniać człowieka z pracy tylko dlatego, że ma swoje własne zdanie i nie kieruje się konformizmem za wszelką cenę.
Zdajesz sobie sprawę z tego, że taka postawa może być zastosowana również w stosunku do Ciebie?
No chyba że, niczym kameleon, masz gotowe wzorce zachowań na każda okazję, bez prezentowania swojej własnej, życiowej postawy...

Równość wobec światopoglądu powinna prezentować kulturę i zwyczaje wszystkich ważnych religii, i wtedy byłoby to uczciwe.
Jak ktoś chce kochać św. Mikołaja, w czym problem? Bo katolicki?
Też mi coś....
Ofca (116 punktów)
>>Jeżeli, drogi Panie dyrektorze nauczycielka nie stosuje się do Pana zarządzeń uważam, że powinno się ją zwolnić. Ale przedtem kilkakrotnie upomnieć przed gronem pedagogicznym żeby nie było, że dyskryminuje Pan ze względu na wyznanie.
>Lekką ręką zwalniasz ludzi z powodów światopoglądowych. To jest właśnie nietolerancja. Nauczycielka ma się ugiąć i zmienić swoje poglądy, żeby wszystko było "po bożemu" czyli tradycyjnie.

Bardziej chodziło mi o stosunek podwładnego (pracownika) do przełożonego (pracodawcy). W polskiej, państwowej szkole może i można wszystko ale w prywatnej firmie już takie zachowanie by nie uszło. Co z tego, że ktoś jest katolikiem i niedziela jest dla niego dniem świętym - szef zarządza spotkanie w niedziele i czy pracownik chce czy nie, czy jest to zgodne z jego wierzeniami czy nie - musi się stawić. Jeżeli oczywiście firma uzyska specjalne pozwolenie ponieważ niedziela jest ustawowo dniem wolnym od pracy. Pracownik w takiej sytuacji nie ma prawa odmówić.

Jednak zarówno nauczycielka, jak i dyrektor mogliby zaproponować tutaj rozwiązanie kompromisowe. Tradycja przedszkolno-szkolna czyli mikołajki odbywałyby się pod nadzorem ale bez udziału nauczycielki, ewentualnie można by było wykluczyć dzielenie się opłatkiem. Ale przykładowo powinny zostać zachowane typowe potrawy wigilijne jako tradycja polska. A śpiewanie kolęd? Dzieci przynoszą kasetę lub płytę pani nauczycielka im ją puszcza i na tym jej rola się kończy. Może jeszcze ewentualnie zarządzić koniec wycia i przystąpienie do tradycyjnego posiłku.

Może rzeczywiście trochę poniosło mnie z tym zwalnianiem ale miałam tutaj na względzie wspomnienia dzieci. Uważam, że nauczycielka swoim uporem odbiera im piękne chwile.

>Żyjemy w kraju o tradycji katolickiej ale to nie znaczy , że nie mają prawa żyć i pracować osoby innych wyznań.

Nic nie mówiłam o prawie do życia. A pracować owszem mogą, ale uważam, że powinny się chociaż trochę dostosować do tradycji. W Polsce powiedzmy zabronione jest rysowanie swastyki (przynajmniej w szkołach) a to ze względu na naszą historię. Nie można tego pominąć, ani stwierdzić, że taki zakaz uderza w wolność rysującej go osoby.
Polska ma ponad 1000 lat tradycji katolickiej i mimo iż uważam, że to za dużo nie można tego przemilczeć i czynić dzieci uboższymi. Nieważne na jakim są etapie nauczania.

>Jestem ateistką, ale nie było dla mnie problematyczne przekazanie wiedzy, że malowanie jajek to tradycja, a część ludzi WIERZY w takie a takie sprawy. Te treści można podać 6-7 latkom w taki sposób by nie narzucać, że to jest jedyna objawiona prawda.

Zgadzam się tutaj z awitu i uważam, że nauczycielka przesadza odmawiając przekazywania tradycji na zasadzie informowania. Można tutaj dzieciom jako ciekawostkę zaserwować, że nie wszyscy tak robią, że są różne tradycje. Podać przykłady najciekawszych ale w nudne szczegóły się nie wdawać.

>Pani odmawia realizowania takich treści programowych jak: Obrzędy i tradycje związane ze Świętami Bożego Narodzenia, Świętami Wielkanocnymi, obchody Świąt Narodowych np. 11 Listopada, uroczystości i tradycji rodzinnych jak: Dzień Matki, Dzień Babci itp. twierdząc ,że jest to pogwałcenie jej praw i odmiennych przekonań religijnych.

Hmm... Powiedzcie mi jeżeli się mylę ale czy Dzień Babci, Dziadka, Matki czy Ojca bądź też święto 11 listopada to święta religijne? Gdzie tu jest sprzeczność z "przekonaniami religijnymi" jeżeli to tradycje narodowe? Uczy się dzieci przez takie święta szacunku nie tylko do rodziny ale także do własnego kraju i jego historii.

>Jak ktoś chce kochać św. Mikołaja, w czym problem? Bo katolicki?
>Też mi coś....
W stwierdzeniu : "jakże bym chciała znowu móc uwierzyć w świętego Mikołaja" nie chodziło mi o to, że jest świętym katolickim i dlatego wiara w niego "odpada" tylko bardziej o to, że mój umysł już nie przyjmuje do wiadomości takich "cudów". Wiem po prostu, że latające magicznie sanie, czy obdarowanie wszystkich dzieci w jeden dzień jest (na chwilę obecną?) niemożliwe. Dziecięca wiara prysła - i nie wróci więcej.
sztejkat (4743 punktów)
A do mnie przychodził gwiazdor. Bez elfów. Mikołaj był 6-tego wcześniej. I nie przypominam sobie by był święty.

Co nie przeszkadzało kolędom, opłatkowi i choince. No i powłoce z poduszki wypakowanej prezentami

I co ty na to?

Kwestie religijne i tradycji to zawsze śliska sprawa. Z rodziny na rodzinę, z regionu na region różnice mogą być zaskakująco duże.



Tomasz Sztejka
elfir (1058 punktów)
>A do mnie przychodził gwiazdor. Bez elfów. Mikołaj był 6-tego wcześniej. I nie przypominam sobie by był święty.
>Co nie przeszkadzało kolędom, opłatkowi i choince. No i powłoce z poduszki wypakowanej prezentami
>I co ty na to?

Mikołaj zawsze jest 6 grudnia - to ten od butów i tego katolickiego świetego.
Trudno wymagać by przychodził dwa razy i jeszcze zostawiał prezenty, dlatego potem przychodzi ktoś inny, Gwiazdor. Osobnik absolutnie niezwiazany z religią ale bardzo mocno z prezentami
darlove (2804 punktów)
Ech... ta religia... A wszystko by bylo o wiele prostsze, gdyby w ogole zrezygnowano z indoktrynacji, a w zamian uczono ludzi rzeczy pozytecznych. Jesli chodzi o dzieci, to wg mnie powinno sie nauczyc je przede wszystkim prawidlowo kojarzyc i czytac ze zrozumieniem (o mysleniu abstrakcyjnym/matematycznym nie wspominam, bo byc moze te dzieci sa zbyt male na to). Nie jest wazne, czy beda czytac basnie katolickie, 'Swiadkowo-Jehowowe', hinduistyczne czy hinduskie, opowiesci wigilijne, czy cokolwiek innego (w miare przyzwoitego, rzecz jasna). Wazne jest tylko jedno: MAJA SIE NAUCZYC MYSLEC LOGICZNIE I SAMODZIELNIE, maja umiec wyciagac prawidlowe wnioski. Ot i wszystko, czego potrzeba do szczescia, tak spoleczenstwa, jak i samych dzieci.

Indoktrynacja w jakiejkolwiek formie zas jest celow tych zaprzeczeniem. I nie ma co gdybac. Wszyscy dobrze znaja powiedzenie, ze "Czym skorupka za mlodu nasiaknie..." A na koniec starczy wspomniec, ze religia, jesli juz ktos bardzo chce, powinna byc uprawiana wylacznie w domu i przez czarnych (lub innego koloru) dusz-pasterzy (tfu), jesli rodzice (niezbyt swiatli, niestety) sie na to zgodza.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365