 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-10-2008 17:57 | Henryk_P (1402 punktów) | Sen?
10 na 10 | Rok 2012 Jak co ranka obudziły mnie dzwony bijące we wszystkich 4 kościołach znajdujących się w pobliżu mojego domu. W ramach porannej gimnastyki zrobiłem stały zestaw ćwiczeń wzmacniających ciało i duszę. Po 50 klęknięć na lewą i prawą nogę, 100 klęknięć na oba kolana, 20 dziękczynnych skłonów w pas i 10 padnięć z 5 sekundowym leżeniem krzyżem. Po zmówieniu obowiązkowej porannej modlitwy, umyłem się i zjadłem codzienne postne śniadanie, dziękując Bogu, że po opłacie tacowego mam jeszcze za co jeść. Następnie zrobiłem krótki rachunek sumienia, nawiązując do dzisiejszego rozkładu zajęć. Jak to dobrze, że ksiądz dobrodziej tak dba o mnie bym się nie nudził. Dzięki niemu już wcześniej wiem co mam robić w wolnych chwilach, ku Chwale Najwyższego. Ubrałem się w ostatni wzór mundurku zatwierdzonego przez panującą nam Eminencję, notabene bardzo wygodnego, w którym równie swobodnie można chodzić do pracy w upalne dni, jak i klęczeć w chłodnym Kościółku i pobiegłem na przystanek. Po drodze wymieniałem ze znajomymi radosne Szczęść Boże. Wsiadłem do katolickiego tramwaju, bilety droższe ale za miesięczny mam rozgrzeszenie. Wykupując na wszystkie linie mogę dodatkowo w piątek jeść mięso. W pracy byłem jeszcze na kilka minut przed wspólną modlitwą i odśpiewaniem Hymnu Dziękczynnego dla naszego pracodawcy, firmy z państwa Watykan noszącej nazwę nomen omen Watykan i Sp. tzn. spółka z moim księdzem dobrodziejem. Och, jak ten nasz dobrodziej dba o mnie, chyba sobie w przerwie zapłaczę z wdzięczności i zmówię zdrowaśkę. Nasza firma zajmuje się planami przebiegu autostrad w Polskiej Rzeczypospolitej Katolickiej. Właśnie realizujemy projekt połączenia autostradami wszystkich plebanii, aby nasi księża nie musieli stać w korkach jak zwykłe pospólstwo. Najświętsza Maryja Panna Zawsze Dziewica Od Autostrad radośnie przywitała mnie z obrazu wiszącego na głównym miejscu w mojej pracowni. Zaś z wiszącym nad drzwiami wejściowymi Jezusem Chrystusem Mówiącym, wchodząc wymieniłem słowa powitania - Bądź Pozdrowion Jezu. Na co on mi odpowiedział - Bądź Pozdrowion Pracowniku. Pod koniec pracy złożyłem zrobione dziś projekty do akceptacji przez naszego zakładowego Księdza Kapelana. Jeżeli nie będzie miał zastrzeżeń (oby) to później zostaną przekazane do Ojca Dyrektora by uzyskać ostateczną akceptację. Pełen radości i ufności w Boga ruszyłem na przystanek tramwajowy by zdążyć na najbliższą Mszę Św. dla Ukończywszych Dzień Pracy. Uff, na szczęście zdążyłem. Całą drogę się modliłem wraz ze innymi podróżującymi, aby tramwaj trzymał się szyn i rozkładu. Bogu niech będą dzięki, nie wykoleił się! Oto siła modlitwy! W kościele stanąłem na płytce z moim numerem, wylosowanym na mszo-macie stojącym przy wejściu do Świątyni.. Przez dwie godziny słuchaliśmy naszego kochanego księdza - pasterza. Na przemian modliliśmy się i słuchaliśmy jego porad jak należy pracować, by więcej zrobić ku chwale Najwyższego. Nasz dobrodziej na wszystkim się zna! I na poczynaniu dzieci, ich wychowywaniu w cnocie i szacunku dla księży, i na pracy. Jaki to kochany i bardzo wykształcony ksiądz. My ze swą wiedzą nawet do kolan mu nie dorastamy. Po dwóch godzinach mszy poszedłem do katolickiego sklepu - patrzę stoi wino KANA - złapałem pięć ostatnich butelek. Mam już 50. Za 66 butelek dostanę odpust zupełny - ale muszę zachować kwit kasowy do okazania na spowiedzi. Odebrałem dziecko z katolickiej szkoły. Ma zadaną pracę domową o znajdowaniu dzieci w kapuście. W poprzedniej klasie uczyli o bocianach, ale w tym roku ministerstwo dostało inne wytyczne. Jeszcze tylko postna kolacja i telewizja - dziś występuje moja ulubiona zakonnica. Robi strip-tease czytając wiadomości - ale ten program jest płatny. No i na koniec do łóżka. Szklanka zimnej wody w ramach antykoncepcji i spać. Do jutra panowie i panie. Nagle usłyszałem jakiś głos. Obudziłem się zlany zimnym potem. Nade mną stał mój szef i darł się, że tu nie sypialnia i trzeba pracować. Dzięki Bogu - pomyślałem - to był tylko sen. Jestem w III RP i jeszcze mamy szansę by odwrócić ten obłędny, chocholi bieg wypadków, nieuchronnie prowadzący nas do tej koszmarnej rzeczywistości z mojego snu. Amen. Z netu
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | @ffe? (3233 punktów) | Sen wara, Bóg mara... czy jakoś podobnie... 
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
4 na 4 | plodzien (7378 punktów) | > Dzięki Bogu - pomyślałem - to był tylko sen. Jestem w III RP i jeszcze mamy szansę by odwrócić ten obłędny, chocholi bieg >wypadków, nieuchronnie prowadzący nas do tej koszmarnej rzeczywistości z mojego snu. >
Proszę Pana! A jak mnie się śniło! Znalazłem się w okrągłej sali i zobaczyłem kobietę. Nie, nie. Nie taką z Seksmisji i nie chciała mnie - z przeproszeniem - wykastrowac. Ona ładna była. To znaczy nie wiem czy ładna. W każdym razie w moim guście. Stała na jakiejś mównicy a ja czułem, że to niższa Izba Parlamentu. I ona mówiła, że trzeba coś o Trzech Królach uchwalic, bo tak chce Najwyższa Izba Parlamentu. Nie wiem, ale w tym śnie czeguś wiedziałem, że nie chodzi o Senat, ale o Izbę co ją w Konstytucji nie ma, ale i tak wszyscy wiedzą, że jest i rządzi. Jako że sny z reguły są irracjonalne, tak był i ten. Posłowie uchwalili, że każdy Polak corocznie dostanie kawałek: złota, kadzidła i mirry. Ja się bardzo cieszyłem z tego złota. Mirra była mi obojętna, bo nigdy jej nawet nie widziałem, ale jak pomyślałem ile to więcej będzie w kraju kadzidła to wstałem i zacząłem przejmująco krzyczec, że dośc tego kadzidła i kropidła. Na to wstał gośc i powiedział, że tego kropidła to mi nie daruje. I zdzielił mnie w łeb jednocześnie ciepło się uśmiechając. Aż stara szturchnęła mnie łokciem, gderając że nie dośc, że zasypiam na "Plebani" to jeszcze drę się jak nasz proboszcz na kazaniu.
|
|
| |  | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) |
- bo widzisz, mnie uczono, na psychologii, jakby co, że sen jest w jakimś stopniu odzwierciedleniem pracy podświadomości. Może i racjonaliści bardziej sobie cenią świadomość... kto ich tam wie... jednak to, co dzieje się teraz wokół, zakrawa chyba tylko o krzyk nieświadomego. Żenada, kochani... żenada.... Nazwijmy to snem, i budźmy się jak najszybciej... niekoniecznie nie "Plebanii".... Nie - śpiących pozdrawiam...
|
|
2 na 2 | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) |
>Nagle usłyszałem jakiś głos. Obudziłem się zlany zimnym potem. >Nade mną stał mój szef i darł się, że tu nie sypialnia i trzeba pracować. Dzięki Bogu - pomyślałem >- to był tylko sen. Zastanów się dobrze, czy coś nie przekręciłeś. Ten wrzeszczący szef, to przecież był sen (teraz szefowie są specjalnie szkoleni i nie wrzeszczą na pracowników). Cała reszta, z Twojego opowiadania to jawa, to rzeczywistość, to real IV RP.
|
|
 | | Henryk_P (1402 punktów) |
> Zastanów się dobrze, czy coś nie przekręciłeś. Ten wrzeszczący szef, to przecież był sen (teraz szefowie są specjalnie szkoleni i nie wrzeszczą na pracowników). Cała reszta, z Twojego opowiadania to jawa, to rzeczywistość, to real IV RP.Zabawny tekst o podobnej tematyce znajduje się pod linkiem: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4726Autor tekstu: Piotr Drobner
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|