Racjonalista - Strona głównaDo treści
Sprzeciw wobec cenzury religijnej

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
10-11-2008 10:09m_m_r_e (160 punktów)Sprzeciw wobec cenzury religijnej
Ocena 8 na 8
Witam wszystkich serdecznie.

W związku z ostatnimi działaniami środowisk katolickich, postulującymi restrykcyjne stosowanie prawa chroniącego uczucia religijne, prowadzące w konsekwencji do wprowadzenia cenzury religijnej i ograniczenia wolności słowa przez katolicką większość (omawiana ostatnio w mediach sprawa Focusa, który zamieścił "ubierankę" Jezusa na swoich łamach), które są popierane przez osoby publiczne takie jak Jan Pospieszalski, Wojciech Cejrowski, Joanna Najfeld, Piotr Semka i Robert Tekieli, postanowiłem zorganizować pewnego rodzaju reakcję. Nie ma zgody mojej i zapewne większości zgromadzonych tu osób do ograniczania w taki sposób wolności człowieka. Chichot historii jest taki, że postulaty te są jakby żywcem wzięte z niektórych działań aparatu komunistycznego, który również zabraniał szydzenia i krytykowania swoich czerwonych bożków, z czym przecież środowiska prawicowe się nie zgadzały. Widać tu najzwyczajniejszą w świecie moralność Kalego. Jeśli nas cenzurują, to źle, jeśli my cenzurujemy, to dobrze. Nie ulega wątpliwości, że każdy człowiek jako istota wolna ma prawo do posiadania i głoszenia własnych sądów, nawet jeśli mogą one urazić innych. Taka jest cena demokracji, a jest ona, jak mówi politologia, rządami większości z poszanowaniem praw mniejszości z naciskiem na to ostatnie. Art. 196 Kodeksu karnego dyskryminuje osoby o poglądach ateistycznych, agnostycznych i innych niezwiązanych z religią, co jest niezgodne z art. 32 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Nie możemy pozwolić na taki stan rzeczy i interwencjonizm państwowy w sprawy światopoglądowe, bo może on w przyszłości doprowadzić do eskalacji problemu i nałożenia jeszcze większych restrykcji. Publikacje tego typu oceniać mają czytelnicy, a nie państwo. Nie możemy pozwolić na wykorzystywanie tych przepisów do leczenia swoich kompleksów i podnoszenia swojej pozycji wśród katolickiej społeczności. Od zawsze sztuka posługiwała się prowokacją i jest w niej czymś absolutnie niezbędnym. Bez niej ludzie zajmujący się sztuką pogrążyliby się w stagnacji. Nie jest tajemnicą, że Kościół rzymskokatolicki od zawsze z nią walczy, bo jest ona pluralistyczna. Religia jak każdy inny aspekt w naszym życiu podlega krytyce i może być wyszydzany. Nie każdy musi uznawać boskość i prawdziwość podstaw innej wiary i mimo jej absurdalności ją szanować. Z głupotą, zabobonami i religijnymi memami trzeba walczyć.

Teraz do rzeczy. Idea jest taka, żeby założyć związek wyznawców muszli klozetowej lub czegoś równie absurdalnego, do której będziemy się modlić i która będzie też naszym symbolem (tak, poważnie!). Zgodnie z zasadą wolności sumienia i religii, a także jej metafizyczności, nikt nie może podważać słuszności jakiegokolwiek wyznania i uznawać go za niedorzeczne. Religia ta może, a nawet powinna być oparta na "silnych" podstawach w postaci np. jakiegoś kodeksu i historii napisanej pod natchnieniem tejże muszli, ale to teraz mniej ważne. W związku z tym, że art. 196 KK obejmuje także znieważanie symboli religijnych każde oddanie do niej moczu może być uznane za zniewagę i obrazę uczuć religijnych, a więc i trafić przed sąd. Owe działanie ma na celu wykazać absurdalność tego przepisu i możliwość podciągnięcia pod niego wszystkiego, a także skłonić polityków do jego usunięcia lub zmiany. Szukam osób chętnych do współuczestniczenia w takiej akcji.

Czekam na wasze opinie.

Pozdrawiam,
MemFree.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

jarcio (1198 punktów)
Ja bym odwrócił ten problem i zadał pytanie czy, w zgodzie z dzisiejszą ideologią humanistyczną, człowiek w ogóle ma prawo obrażać się na cokolwiek i na to reagować ? Zadaje to pytanie bo odnoszę wrażenie iż humaniści nieustannie nawołując do poszanowania prawa do wolności wypowiedzi odmówili człowiekowi prawa do uczuć; zdrowej i naturalnej reakcji na to co nas rani. Skoro humaniści twierdzą iż człowiek w świetle prawa nie może się czuć obrażony to być może również nie należy się obrażać, gdy ktoś publicznie robi sobie jaja z pomordowanych Żydów w Auschwitz, z ofiar katastrof lotniczych, wypadków drogowych czy bliskich nam osób ? Być może również nie należy się oburzać, gdy pewne środowiska tańczą na grobie, przykładowo, zmarłego niedawno tragicznie Bronisława Geremka ? Życie w społeczeństwie wymaga pewnego rodzaju umowy i kompromisu. Gdy banda lewackich świrów drwi sobie, w najbardziej prostaki sposób, z uczuć innych ludzi to sama prosi się o reakcję i nie ma się czemu dziwić, że ktoś czuje się obrażony. Kwestia w tym do jakich granic, w świetle prawa, to reakcja może być posunięta. Na pewno nie powinno być tak, że jedna grupa ludzi napluje innym w twarz i nie spotka ich za to żadna kara.
10-11-2008 11:30 
 Ocena 7 na 7
m_m_r_e (160 punktów)
Ale przecież nikt nie odmawia im prawa do czucia się urażonym. Chodzi o interwencjonizm państwowy w tej kwestii. To czytelnicy ocenią taką publikację i dadzą zarobić wydawcy lub nie. Wolność słowa oznacza też wolność do szydzenia i wyśmiewania, patrz Stany Zjednoczone, w których jest ona jedną z najwyższych wartości.

Człowiek o silnej wierze nie dąży do ukarania "bluźnierców", gdyż:

"Nie błądźcie, Bóg się nie da z siebie naśmiewać; albowiem co człowiek sieje, to i żąć będzie. Bo kto sieje dla ciała swego, z ciała żąć będzie skażenie, a kto sieje dla Ducha, z Ducha żąć będzie żywot wieczny." Gal. 6:7-8

Mówiąc krótko walka z czymś takim nie świadczy o wierze, a o jej braku. Prawdziwy katolik wierzy, że to Bóg wymierzy sprawiedliwość i ukarze każdego bluźniercę. Silnie wierzący nie poczuje się dotknięty takim rysunkiem, gdyż to po nim spłynie, jako że żadne, nawet największe bluźnierstwo nie jest w stanie go urazić ani zachwiać jego wiary. Bóg dał nam poza tym ponoć wolną wolę i mamy pełne prawo błądzić, odrzucać jego nauki i z niego szydzić.

Przepis ten prowadzi ponadto do takich absurdów jak w temacie, a także postulowanych tutaj przez pewnego prawnika:
"Należałoby rozważać wprowadzenie specjalnych przepisów dotyczących ochrony dobrego imienia Jana Pawła II wzorem wcześniejszych ustaw. [...] Zasadne byłoby zatem również w przypadku ochrony pamięci Jana Pawła II wskazanie wprost w ustawie podmiotów uprawnionych do żądania ochrony dobra w postaci kultu pamięci Papieża - Polaka. [...] Do chwili ewentualnego wydania takiej ustawy ochronę imienia Jana Pawła II powinny zapewniać przepisy prawa karnego (art. 196 KK - obraza uczuć religijnych). W płaszczyźnie cywilnoprawnej natomiast właściwe byłyby przepisy o dobrach osobistych (art. 23 i 24 KC). Dobrem osobistym podlegającym ochronie byłby szczególny stosunek do osoby, dzieła i myśli Jana Pawła II." (Skubisz K. M.Prawn. 2006/4/206)

Rewelacja.
10-11-2008 18:08 
 Ocena 2 na 2
jarcio (1198 punktów)
>Ale przecież nikt nie odmawia im prawa do czucia się urażonym. Chodzi o interwencjonizm państwowy w tej kwestii. To czytelnicy ocenią taką publikację i dadzą zarobić wydawcy lub nie. Wolność słowa oznacza też wolność do szydzenia i wyśmiewania, patrz Stany Zjednoczone, w których jest ona jedną z najwyższych wartości.

W Stanach Zjednoczonych jedną z najwyższym wartości, jest obecnie kompletny brak odpowiedzialności na piastowanych najwyższych miejscach w poważnych siedzibach finansowych czy niektórych firmach. Więc z tą wolnością za oceanem jest różnie i z pewnością brakuje jej tam, gdzie być powinna. Oczywiście mechanizm rynkowy w tym konkretnym przypadku sprawdza się w pewnych sytuacjach. Ale jest też coś takiego jak etyka dziennikarska i ochrona dobrego imienia. Wszystko rozbija się o defnicję i kompromis. Gdy jakaś gazeta pomówi jakąś osobę lub przypisze jej jakiekolwiek inne złe czyny nie będące winą tej osoby to w zgodzie z literą prawa ta gazeta może odpowiedzieć przed wymiarem sprawiedliwości za to co niesłusznie uczyniła. Nikt rozsądny nie stwierdzi iż "zostawmy to rynkowi", a z prawem dajmy sobie spokój. Wolny rynek to nie jest wolna amerykana, a gospodarka oparta na szerokim zakresie swobód funkcjonujących w ramach prawa. Na to sama odpowiedź rynku już nie wystarczy. A pomówienie czyjeś osoby to również obraza jej uczuć. Dlaczego obraza uczuć religijnych ma być traktowana mniej poważnie aniżeli obraza wizerunku ?Nie rozumiem.

>Człowiek o silnej wierze nie dąży do ukarania "bluźnierców", gdyż:
>"Nie błądźcie, Bóg się nie da z siebie naśmiewać; albowiem co człowiek sieje, to i żąć będzie. Bo kto sieje dla ciała swego, z ciała żąć będzie skażenie, a kto sieje dla Ducha, z Ducha żąć będzie żywot wieczny." Gal. 6:7-8

Biblia akurat ma tutaj najmniej do rzeczy. Katolicy tego pisma nie znają, a ten problem nie dotyczy jedynie ludzi konkretnego wyznania, a życia w społeczeństwie w XXI wieku. Poza tym chrześcijaństwa nie da się zamknąć jedynie na kartach Starego i Nowego Testamentu.

>Prawdziwy katolik wierzy, że to Bóg wymierzy sprawiedliwość i ukarze każdego bluźniercę. Silnie wierzący nie poczuje się dotknięty takim rysunkiem.

Świat nie jest taki prosty i nie da się zaklasyfikować ludzi do zbioru "prawdziwych" katolików, których cechuje zachowanie XY i na tych katolików "mniej prawdziwych" (?), których cechuje zachowanie YZ. Poza tym uznając tę logikę trzeba zadać pytanie kto uczestniczył w wojnach religijnych, skoro nie "silnie wierzący" bo ci, jak twierdzisz, nie obrażają się o byle co ?

>Przepis ten prowadzi ponadto do takich absurdów jak w temacie, a także postulowanych tutaj przez pewnego prawnika ...

Nie tylko ten przepis prowadzi do absurdów. Jest wiele innych absurdalnych przepisów prawnych. Problem w tym iż życie w w dzisiejszych czasach przy tak ogromnej ilości ludzi i tak rozbudowanym aparacie państwowym dość często skutkuje powstaniem tego typu aburdów prawnych. Ale to nie oznacza od razu iz powinniśmy zrezygnować z litery prawa w każdym przypadku. Nie ma raju na ziemi, po prostu.

A tak poza tym to nie wierze iż absurdalne sytuacje akurat tobie przeszkadzają - jedynie niektóre absurdy Cię rażą, a z innymi się zgadzasz. Ba, nie tylko się zgadzasz, ale sam te absurdy wywołujesz, w nich uczestniczych i pośwęcasz jakąś część swojego życia by je pielęgnować. Wszakże sam wychodzisz z inicjatywą stworzenia jednego takiego absurdu. Tak więc ten argument akurat w twoim przypadku bardziej kojarzy się z hipokryzją. Zapewniam Cie iż polskie prawo aż roi się od absurdów, a co bardziej cyniczni i znający się na tym prawie ludzie to wykorzystują na różne sposoby i w różnych sytuacjach. Litera prawa to jedno, a praktyka to drugie. Wykonanie prawa idzie w parze z ludzkim działaniem. Również od Ciebie zależy czy będziesz chciał doprowadzać prawo do absurdu czy nie. Akurat w tym przypadku chcesz to uczynić. Nie miej wobec tego pretensji do prawa, a raczej do samego siebie.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Popieram ogólną ideę, lecz zamiast tego pomysłu sugeruję, abyś włączył się w działania zmierzające do powołania Kościoła Latającego Potwora Spaghetti, który może spełnić podobną funkcję

E-mail:
moc.liamg@ysipaz.msf
szperacz (2861 punktów)
>Czekam na wasze opinie.

Moim zdaniem warto się zaangażować czynnie w jakąś jedną, dużą akcję i zrobić ją porządnie, z rozmachem. Jeśli powstanie wiele drobnych grupek - jedne od muszli, inne od potwora, itd. - ten głos może być za słaby i zlekceważony. Wydaje mi się, że wspaniałą okazją jest zbliżający się Dzień Darwina. To może przynieść efekty. Do ludzi może dotrzeć informacja, że mają wybór i że "nie muszą słuchać człowieka, przebranego za księdza". Potem można zastanowić się co dalej.
10-11-2008 20:20 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>Moim zdaniem warto się zaangażować czynnie w jakąś jedną, dużą akcję i zrobić ją porządnie, z rozmachem. Jeśli powstanie wiele drobnych grupek - jedne od muszli, inne od potwora, itd. - ten głos może być za słaby...

Uważam, że idea monoklozetyzmu jest lepsza od makaronu. Wyobrażam sobie np. kaplicę, gdzie zamiast krzeseł są białe muszle, itp. Ta idea ma więcej w sobie uroczych kontekstów, ma wieksze szanse na uniwersalizm: nie każdy wcina makaron, ale kazdy ma swoje sam na sam z porcelitem. Pozostaje napisać statut lub konstytucję, oblać sprawę (dosłownie i w przenośni) i zarejestrować kolejny związek wyznaniowy pod nazwą klozetyzmu. Wiernym obiecać dobre samopoczucie i dobre trawienie.
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Uważam, że idea monoklozetyzmu jest lepsza od makaronu. Wyobrażam sobie np. kaplicę, gdzie zamiast krzeseł są białe muszle, itp. Ta idea ma więcej w sobie uroczych kontekstów, ma wieksze szanse na uniwersalizm: nie każdy wcina makaron, ale kazdy ma swoje sam na sam z porcelitem.

Mieszkam obecnie na I piętrze, a poza tym na terenie posesji nie ma wychodka, a gdzie jest najbliższy WC publiczny to nawet nie wiem.
Raczej by to było dziwne, gdybym we własnym mieszkaniu na/do swego boga siusiał.

Zgadzam się z Tobą, że ta idea jest lepsza, dla mnie śmieszniejsza, tym bardziej, że makaronowa wersja chyba nie bardzo zdaje egzamin.

Kelly uważa, że taka akcja dodatkowo ośmieszy polskich ateistów, a moim zdaniem zmusi, oczywiście nie wszystkich wierzących, do zastanowienia się nad absurdami swojej religii.
Kelly (2051 punktów)
>Teraz do rzeczy. Idea jest taka, żeby założyć związek wyznawców muszli klozetowej lub czegoś równie
>absurdalnego, do której będziemy się modlić i która będzie też naszym symbolem (tak, poważnie!).
>Zgodnie z zasadą wolności sumienia i religii, a także jej metafizyczności, nikt nie może podważać
>słuszności jakiegokolwiek wyznania i uznawać go za niedorzeczne. Religia ta może, a nawet powinna
>być oparta na "silnych" podstawach w postaci np. jakiegoś kodeksu i historii napisanej pod
>natchnieniem tejże muszli, ale to teraz mniej ważne. W związku z tym, że art. 196 KK obejmuje także
>znieważanie symboli religijnych każde oddanie do niej moczu może być uznane za zniewagę i obrazę
>uczuć religijnych, a więc i trafić przed sąd. Owe działanie ma na celu wykazać absurdalność tego
>przepisu i możliwość podciągnięcia pod niego wszystkiego, a także skłonić polityków do jego
>usunięcia lub zmiany. Szukam osób chętnych do współuczestniczenia w takiej akcji.
>Czekam na wasze opinie.
Moim zdaniem taka akcja nie tylko nic nie da, a jeszcze przyniesie odwrotne skutki: nie tylko nie przekonasz nikogo do swojego zdania, ale dodatkowo ośmieszysz polskich ateistów i zniechęcisz większość społeczeństwa do racjonalnego dialogu, do którego chyba dążymy. PSR ma w statucie zapis o rozpowszechnianiu idei racjonalizmu - czy taką ideą jest tłumaczenie absurdalności art. 196 KK na niesmacznym przykładzie fikcyjnych wyznawców religii, której symbolem jest element wyposażenia ubikacji skonstruowany specjalnie w celu wygodniejszego świadomego oddawania moczu?
11-11-2008 01:38 
 Ocena 1 na 1
Gromek (314 punktów)
uznane to bedzie za sekte nie religie znow ksiadz Nowak (?) bedzie mial zapracowane "wakacje z sektami" ...propagowanie racjonalizmu chyba lepsze niz przepychanka

"la virgen de los sicarios"
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Idea jest taka, żeby założyć związek wyznawców muszli klozetowej (...), do której będziemy się modlić i która będzie też naszym symbolem (tak, poważnie!).

   Piękna idea. Tak, poważnie! Jestem pod wrażeniem. Pozwolę sobie zaproponowac, żeby niektóre obrządki, wzorem innych religii, były zarezerwowane tylko dla mężczyzn. Podczas nich będziecie oddawac kult pisuarowi.
Cudami w waszej religii będą stwierdzone naocznie fakty wypróżnienia się po długotrwałym zatwardzeniu.

>Szukam osób chętnych do współuczestniczenia w takiej akcji.

   Dziękuję, nie skorzystam. S...m na takie pomysły. Zwykle do muszli klozetowej.
   
Ysobeth nha Ana (291 punktów)
>Teraz do rzeczy. Idea jest taka, żeby założyć związek wyznawców muszli klozetowej lub czegoś równie
>absurdalnego, do której będziemy się modlić i która będzie też naszym symbolem (tak, poważnie!).
>Zgodnie z zasadą wolności sumienia i religii, a także jej metafizyczności, nikt nie może podważać
>słuszności jakiegokolwiek wyznania i uznawać go za niedorzeczne. Religia ta może, a nawet powinna
>być oparta na "silnych" podstawach w postaci np. jakiegoś kodeksu i historii napisanej pod
>natchnieniem tejże muszli, ale to teraz mniej ważne. W związku z tym, że art. 196 KK obejmuje także
>znieważanie symboli religijnych każde oddanie do niej moczu może być uznane za zniewagę i obrazę
>uczuć religijnych, a więc i trafić przed sąd. Owe działanie ma na celu wykazać absurdalność tego
>przepisu i możliwość podciągnięcia pod niego wszystkiego, a także skłonić polityków do jego
>usunięcia lub zmiany. Szukam osób chętnych do współuczestniczenia w takiej akcji.
>Czekam na wasze opinie.
>Pozdrawiam,
>MemFree.

Ponoć istnieje już religia wyznająca Wielkiego Białego Boga, przed którym pada się na kolana w celu złożenia daniny - jest to oczywiście ten sam bóg, a ta konkretna danina wychodzi z wyznawcy otworem gębowym
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Idea jest taka, żeby założyć związek wyznawców muszli klozetowej lub czegoś równie absurdalnego...
>Czekam na wasze opinie.
Idea jest kapitalna, lepsza nawet niż Latający Potwór Spaghetti, ale obie tylko jako żart. Klimat ostatnio jest taki, że upublicznianie takich dowcipów będzie coraz bardziej ryzykowne, a nowe związki wyznaniowe zapewne będzie coraz trudniej zarejestrować. Np. dziś w teleekspressie wypadek drogowy skomentowano słowami, że kierowcę uchronił święty Krzysztof, a w "Wydarzeniach" (Polsat) redaktorka Ziętkiewicz materiał o Biblii okrasiła "informacją", że to jedyna książka, którą zawsze czyta się w obecności jej autora, - to są programy informacyjne, no - ratunkuuuu!

Do zarejestrowania potrzebny jest pomysł, który panującej religii nie będzie wyszydzał, a mimo to da do myślenia. Wartościowa byłaby też jakaś martyrologia, bo to zawsze budzi respekt (scjentologom może tego właśnie zabrakło). Jakiś czas temu myślałem o nakręceniu kultu Sokratesa - może nie jest on kandydatem idealnym, ale i Jezus np. był Żydem, a naszemu zasadniczo antysemickiemu społeczeństwu jakimś cudem mało to przeszkadza. No, to taka moja propozycja w odpowiedzi.
.
11-11-2008 21:50 
 Ocena 2 na 2
jad11 (18783 punktów)

Cytat:
Do zarejestrowania potrzebny jest pomysł, który panującej religii nie będzie wyszydzał, a mimo to da do myślenia.


A ja mam wrażenie ,że na razie nic z tego nie będzie. Zdaje się ,że jest zbyt dużo w miarę dobrych pomysłów i żadnego genialnego. Jest czymś zupełnie naturalnym ,że racjonalista będzie do wszystkich tych pomysłów podchodził przede wszystkim krytycznie. Każdy zastanowi się kilka razy nim poprze i przyłączy się do jakiegoś ogólnego projektu. Każdy ma zawsze swoje trzy grosze do wtrącenia, bo taka już natura ludzi samodzielnie myślących. Póki ktoś nie wymyśli czegoś genialnego będzie problem ze zwerbowaniem całej rzeszy racjonalistów ,co wydaje mi się niezbędne do zapewnienia powodzenia dla takiego przedsięwzięcia.
12-11-2008 11:26 
 Ocena 1 na 1
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Idea jest kapitalna, lepsza nawet niż Latający Potwór Spaghetti, ale obie tylko jako żart.

LPS powstał w odpowiedzi na debatę, czy należy dać teorii inteligentnego projektu równouprawnienie względem teorii ewolucji i równy czas w nauczaniu na lekcjach biologii. ...formalnie zażądał równego czasu na nauczanie o Latającym Potworze Spaghetti jako stwórcy wszechświata - takiego samego, jak dla pozostałych wersji teorii inteligentnego projektu oraz ewolucji. Ostrzegł, że jeśli jego żądanie nie zostanie spełnione, będzie zmuszony postąpić zgodnie z prawnymi procedurami. Zwróciło to uwagę debatujących na bardzo ważny aspekt problemu - jeśli nauczanie jakiejkolwiek religii ma stać się obowiązkowe w szkołach, to wybór jednej z nich wywoła sprzeciw wszystkich pozostałych. - tyle Wiki.

Wówczas zdał on egzamin. Czy coś takiego mogłoby zadziałać i u nas? Nie słyszałem jeszcze aby nauka tej religii odbywała się w którejkolwiek ze szkół, a przecież i rodacy do niej należą - też jest międzynarodowa, jak katolicyzm.

Dla mnie idea monoklozetyzmu jest lepsza od makaronu, jak ujął to Diogenes. Jeśli już, to warto się zastanowić i to dobrze, czy jest sens tworzenia czegoś nowego od podstaw, jeżeli istnieje możliwość wykorzystania czegoś już istniejącego. Tworzenie nowego, nawet boga wymaga jednak bardzo wiele pracy i nakładów pewnych środków.

>...upublicznianie takich dowcipów będzie coraz bardziej ryzykowne, a nowe związki wyznaniowe zapewne będzie coraz trudniej zarejestrować.

Byłoby więcej szumu z tego powodu, a to by było także i bardziej medialne.

>Np. dziś w teleekspressie wypadek drogowy skomentowano słowami, że kierowcę uchronił święty Krzysztof, a w "Wydarzeniach" (Polsat) redaktorka Ziętkiewicz materiał o Biblii okrasiła "informacją", że to jedyna książka, którą zawsze czyta się w obecności jej autora, - to są programy informacyjne, no - ratunkuuuu!

I dlatego byłbym bardzo ciekaw, jak tacy dziennikarzy by skomentowali powstanie nowej religii.

>Do zarejestrowania potrzebny jest pomysł, który panującej religii nie będzie wyszydzał, a mimo to da do myślenia.

Moim zdaniem tylko wtedy będzie to miało senes - dać do myślenia.
12-11-2008 12:13 
 Ocena 7 na 7
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
Bardzo mi się podoba nazwa "monoklozetyzm".

Natomiast co do idei, to uważam, że lepsze są pseudoreligie, które dopiero po głębszym wejrzeniu okazują się destruktywne dla memów religii.
Boję się, że na informację o wyznawcach nowej religii klozetyzmu, opinia publiczna od razu się nastroszy słysząc już samą nazwę, natomiast, gdy ktoś np słyszy dyskordianizm, skłonny jest nic o nim nie sądzić dopóki się trochę nie zapozna, a jak się już zapozna to może coś mu pęknie w umyśle.

Jednym słowem pomysł utworzenia monoklozetyzmu uważam za równie dobry jak zrobienie pułapki na myszy z wielkim napisem "uwaga nie ma tutaj sera ale jest pułapka".

To jeśli chodzi o wartość jako wytrych memowy.

Natomiast jeśli chodzi nadawanie rozgłosu, czy dobrego czy złego, to wszystko jest dobre, Helloween, zespół Behemoth, naklejanie 666 na samochody, żaba na krzyżu.

Myślę, ze pozytywne byłoby raczej utworzenie jakiejś programowo świeckiej fundacji, organizacji pożytku społecznego, zajmującej się na przykład stypendiami dla zdolnych dzieci z ubogich rodzin. Jest taka jedna fundacja, im. JP2, nie muszę mówić, że wolałbym widzieć fundację która się tym zajmuje ale jest im. Łyszczyńskiego czy jakiegoś dobroczyńcy wielkiego ale nie religijnie wielkiego. Są teraz fundacje areligijne, ale chodzi mi o taką, która programowo głosić będzie racjonalizm.
To pozwoliłoby mieć argument - jesteśmy ateistami ale dobrymi ludźmi.
Nie skupiamy się tylko na kpinie z wierzeń innych. Świecić trzeba pozytywnym przykładem.
szperacz (2861 punktów)
>Moim zdaniem tylko wtedy będzie to miało senes - dać do myślenia.

A może fundacja JP??. To by dopiero dawało do myślenia.
13-11-2008 12:35 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Moim zdaniem tylko wtedy będzie to miało senes - dać do myślenia.
>A może fundacja JP??. To by dopiero dawało do myślenia.
>

Ale czemu JP?

Zróbmy fundację im. Łyszczyńskiego, która będzie przyznawała stypendia naukowe dzieciom zdolnym, ale tylko tym chodzącym na etykę
Dla chodzących na religię jest fundacja im. JP2

Ciekawe co by się wtedy działo

Pozdrawiam
Adam
szperacz (2861 punktów)
>Ale czemu JP?

Nie zrozumiałeś. Nie JP? tylko JP??, żeby podwójnie dawało do myślenia.
13-11-2008 12:49 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>A może fundacja JP??. To by dopiero dawało do myślenia.
Mówisz o Janie Pawle jako takim? No niezłe, takiego twora to nawet w google nie ma. A może "Jan Paweł bez Numeru" jak "Jan bez Ziemi"? "Tej ziemi" oczywiście.
.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365