 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 08-07-2011 20:07 | farmer (22440 punktów) | Forsa nie śmierdzi? | Zadzwonił do mnie dziś ksiądz z zapytaniem czy nie zaprezentowałbym mu kilku urządzeń którymi handluję. W słuchawce aż trzeszczało z jego strony od "pochwalony" "JESTEM KSIĄDZ" "BÓG"itd. Oczywiście zgodziłem się na to spotkanie i teraz mam problem. Wiem że będziemy chodzić po kościele "bardzo szacownym" i że moje zachowanie jak najbardziej stonowane ale jednak bez żegnania klękania na każdym kroku może być odebrane jako swoista obraza. A co za tym idzie szanse na biznes nikłe. Co robić w takim przypadku. Dostosować się i udawać czy nie udawać? Może ma ktoś jakieś doświadczenia.
Oczywiście na miejscu kiedy odwiedzają mnie księża czy siostry jest dużo prościej. Forsa nie śmierdzi? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Beata.D (83 punktów) | Nie wydaje ci się, że sam musisz podjąć decyzję? Nikt za ciebie nie zadecyduje jak masz się zachowywać.
Jeśli jednak o mnie chodzi to nie udawałabym. Pewnie nie zarobiłabym, ale na pewno miałabym maleńką satysfakcję...
|
|
1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | >Wiem że będziemy chodzić po kościele "bardzo szacownym" i że moje zachowanie jak najbardziej stonowane ale jednak bez żegnania klękania na każdym kroku może być odebrane jako swoista obraza. A co za tym idzie szanse na biznes nikłe. Co robić w takim przypadku.
Najlepiej grzeczny, lecz twardy luz. Jeśli będziecie chodzić po włościach jak najbardziej pochylaj się grzecznościowo, ale w biznesie już nie ma zmiłuj. Będą chcieli jak najwięcej przyjąć w ofierze, ale z radością i dumą zapłacą wszystko jak będzie im się podobać.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
4 na 4 | Anna Salman (16360 punktów) | > moje zachowanie jak najbardziej stonowane ale jednak bez żegnania klękania na każdym kroku może być odebrane jako swoista obraza. A co za tym idzie szanse na biznes nikłe. Co robić w takim przypadku. >Dostosować się i udawać czy nie udawać? Może ma ktoś jakieś doświadczenia. Nie udawać. Ksiądz też człowiek. Może nawet mu będzie wygodniej, że ktoś go traktuje po ludzku.
|
|
6 na 6 | coreless (16088 punktów) |
Zaciśnij zęby, klękaj, żegnaj się, padaj na twarz przed monstrancją, śliń stułę i drzyj kasę. Oczywiście nie zapominaj chwalić księdza za samochód, plebanię i wystrój kościoła, gospodyni - za wygląd i kuchnię, kościelnego za trzeźwość i uczciwość, a organistę za głos. W biznesie zasada etyczna jest jedna, a w zasadzie trzy (trzy w jednym) - zarobek, czyli obrót, przychód i dochód. To tylko praca. Sumienia sobie poużywaj, jak będziesz miał wolne.
Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
|
|
 | 5 na 5 | TheRaV (318 punktów) | > W biznesie zasada etyczna jest jedna, a w zasadzie trzy (trzy w jednym)Trzy w jednym to prawie jak bóg w trójcy jedyny...
|
|
|  | 5 na 5 | coreless (16088 punktów) |
> Trzy w jednym to prawie jak bóg w trójcy jedyny...  Ojcem jest obrót, Synem - przychód; a dochód - od Ojca i Syna pochodzi.
Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
|
|
| |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Trzy w jednym to prawie jak bóg w trójcy jedyny...  > Ojcem jest obrót, Synem - przychód; a dochód - od Ojca i Syna pochodzi.Co dowodnie o wyższości Wiary Świętej Katolickiej nad wschodnią schizmą Świadczy  .
Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
|
|
 | 4 na 4 | setarkos (10757 punktów) | >.. Sumienia sobie poużywaj, jak będziesz miał wolne. Z drugiej strony.. Czy można "sumienie mieć czyste - nieużywane" jak pisała poetka czy są sterylne choć "niemyte dusze" jak deliberował inny?
_________________________________________________________ Interes nie kieruje się refleksją - jeśli np. rząd zadłużony a kler bogaty, to bez różnicy jak się która ryba nazywa, zawsze lepiej przy tłuściejszej.
|
|
4 na 4 | Manian (950 punktów) | >Co robić w takim przypadku. >Dostosować się i udawać czy nie udawać? Może ma ktoś jakieś doświadczenia. Ja Ci powiem tak, jeśli ta transakcja jest potrzebna do wykarmienia rodziny, spłaty kredytu we frankach, czy kupieniu dziecku podręczników do następnej klasy to nawet warto uklęknąć, no cóż, kolana nie rozbolą bardzo, ale nie będziesz miał na sumieniu głodnych dzieci... Jeżeli zaś, jest to na zasadzie nie ten to następny, to po prostu bądź uprzejmy jak dla każdego innego i tyle, a nuż ksiądz kupi. >Forsa nie śmierdzi? Śmierdzi... jeśli ktoś ma z tym problem, chętnie przyjmę do niego gotówkę i pomogę w problemie.
|
|
7 na 7 | finerbijk (17282 punktów) | Najlepiej uprzejmie wyjaśnić, że nie jesteś katolikiem i poprosić księdza o wyrozumiałość, że nie umiesz się zachować w kościele, pewnie zrozumie. Jeśli twoja oferta będzie korzystna, to podejrzewam, że będzie to dla niego obojętne. Większość księży kiedy idzie o biznes to myśli racjonalnie  A z idiotami nie warto robić interesów.
|
|
10 na 10 | Koraszewski (82900 punktów) | - "Mam nadzieję, że ksiądz się nie obrazi jeśli będę mówił do księdza "pan", ale jestem ateistą i nie chciałbym tworzyć niejasnej sytuacji." Po takim wejściu wszystko będzie jasne. Człowiek pozostaje uprzejmy i nie robi z siebie idioty, a ksiądz przestaje oczekiwać szczególnych względów od współwyznawcy. (Ostatecznie część tej jego błazenady jest w takich sytuacjach z reguły obliczona na maksymalny rabat.)
|
|
 | 5 na 5 | -jad- (18783 punktów) | >- "Mam nadzieję, że ksiądz się nie obrazi jeśli będę mówił do księdza "pan", ale jestem ateistą i nie chciałbym tworzyć niejasnej sytuacji." Po takim wejściu wszystko będzie jasne.
Będzie uczciwie ale od razu niezręcznie. Ksiądz wie, że przyszedłeś w interesach a nie na mszę czy do spowiedzi. Zachowuj się naturalnie, nie pajacuj. O swoich poglądach powiedz (oszczędnie) tylko jeśli ksiądz spyta. Tak będzie zgodnie z sumieniem i pewnie bez uszczerbku dla finansów.
Taka jest moja rada. Pozdrawiam.
Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
|
|
3 na 3 | keram aktsu (1211 punktów) | Proponuję rozsądek. Przecież księżulo nie będzie cię poił wodą święconą i karmił opłatkiem. Również spacery po kościele to nie msza. Idziesz ubić interes, a nie do spowiedzi. A chyba wiesz, że proboszcz doskonale się orientuje co z ciebie za gościu. Już mu pokolędowi powiedzieli. Chyba, że się kamuflujesz. Więc bez paniki. To on zadzwonił, a nie ty.
Największy karzeł na świecie urodził się w 1986 roku w San Paulo w Brazylii. Obecnie ma 187 cm wzrostu
|
|
 | 3 na 3 | Gosia (9452 punktów) | >Proponuję rozsądek. Przecież księżulo nie będzie cię poił wodą święconą i karmił opłatkiem.
Istnieje jednak pewne niebezpieczeństwo, że gdy dojdzie do kwestii finansowych, usłyszy: bóg zapłać.
|
|
|  | 3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | >Istnieje jednak pewne niebezpieczeństwo, że gdy dojdzie do kwestii finansowych, usłyszy: bóg zapłać.
Gdyby był wierzący, to by usłyszał. Niewierzącym z kolei, księża muszą płacić za usługę - nie ma zmiłuj.
|
|
1 na 1 | Celtyk (3337 punktów) | > Forsa nie śmierdzi?To prawie tak jak "papier wszystko przyjmie"  Istotnym składnikiem decyzji jest pytanie, które postawiła ManianJeśli Jesteś "pod ścianą" - to trzeba kombinować, ale zawsze nasuwa się pytanie czy za wszelką cenę.... ?? Osobiście mam takie podejście, że mam swój honor i swoje zasady, i jeśli nie jest to sytuacja wyższej konieczności to ich przestrzegam- moje "ja" nie jest na sprzedaż i tyle!! Biznes to biznes, ale on też się kieruje zasadami. Osobiście uważam, że po pierwsze nie można zatracić samego siebie dla kasy. Ona faktycznie nie śmierdzi  , ale droga po nią może być co najmniej "wonna"  Jeśli uważasz, że udawanie przyniesie Ci wymierne korzyści i nie będziesz miał potem z tego powodu wewnętrznego niesmaku to wyznacznikiem jest osiągnięty zysk, ale jeśli uważasz, że Twoje wartości nie są elementem transakcji to po pierwsze uczciwość względem siebie. Pozdrawiam
Słowa mogą być jak promienie Roentgena; jeśli używać ich właściwie, przenikną wszystko. Czytasz i słowa cię przeszywają. #--# Aldous Huxley #--#
|
|
 | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Jeśli Jesteś "pod ścianą" - to trzeba kombinować, ale zawsze nasuwa się pytanie czy za wszelką cenę.... ??...i cały czas sprawa jest otwarta: co to z ściana i jaka jest cena?  A generalnie księża w biznesie są biznesowi i tyle. Ja sam miałem z kilkoma do czynienia, z czego jeden w pierwszych ruchach próbował mnie naprawdę zbajerować na obniżenie ceny dla chwały itp. Ze śmiechem powiedziałem, że trafił kulą w płot (w ateistę) i będziemy rozmawiać tylko o biznesie. I powiedzmy, że ja akurat nie miałem towaru masowego na zbyciu, ale znam też ludzi prowadzących hurtownie czy produkcję dewocjonaliów - po prostu biznes jak inne. Słyszałem od dobrze poinformowanych o ludziach co wdali się w szemrane kontrakty w zakresie budowlanki czy innego wyposażenia wnętrz gdzie umowa biznesowa przeplatała się z "wolontariatem" parafian - wtedy przewały bywały bolesne, ale przy normalnym stawianiu spraw normalne uzyskuje się efekty.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
Pluszowy Miś (16 punktów) (zablokowany) | Jak ktoś nie wierzy w Boga, to klękanie przed ołtarzem w kościele powinien traktować tylko jak klękanie i nic więcej. Co to, boicie się tego jak czart święconej wody? Niby odrzucacie zabobony, a przykładacie do ich unikanie tak wielką wagę, jakby same w sobie miały jakieś znaczenie?
Ja osobiście bym nie klękał, gdybym nie walczył desperacko o klienta. Ale gdybym koniecznie potrzebował gotówki, to bym sobie powiedział: "to tylko zgięcie kolan i machnięcie ręką".
Zresztą księża są na ogół bardzie tolerancyjni niż zgromadzeni tu racjonaliści na ogół zakładają. Nie mam złych wspomnień z duchownymi z czasów, gdy jeszcze chodziłem do kościoła. Wręcz przeciwnie, wydawali mi się sympatycznymi ludźmi, z którymi można porozmawiać na różne tematy. Oczywiście, są różni księża, ale ci "demoniczni ciemnogrodzianie" to mniejszość a problemy z nimi związane są rozdmuchiwane przez media.
|
|
 | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | >Jak ktoś nie wierzy w Boga, to klękanie przed ołtarzem w kościele powinien traktować tylko jak klękanie i nic więcej. Co to, boicie się tego jak czart święconej wody? Niby odrzucacie zabobony, a przykładacie do ich unikanie tak wielką wagę, jakby same w sobie miały jakieś znaczenie? O to to! Buntownicza fiksacja to nie jest postawa racjonalna. Na antypodach tańczę z tubylcami wokół ogniska, do meczetu wchodzę boso, do synagogi w nakryciu głowy, w kościele katolickim czasem zajadam hostię z tłustych, delikatnych łapek księdza-czarodzieja (to raczej dla jaj, niż dla towarzystwa). Często bezinteresownie wysłuchuję zwierzeń różnych ludzi, oglądam pamiątkowe zdjęcia... życzliwość i kurtuazja!
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
|  | 2 na 2 | Amai (3012 punktów) | >O to to! Buntownicza fiksacja to nie jest postawa racjonalna. >Na antypodach tańczę z tubylcami wokół ogniska, do meczetu wchodzę boso, do synagogi w nakryciu głowy, w kościele katolickim czasem zajadam hostię z tłustych, delikatnych łapek księdza-czarodzieja (to raczej dla jaj, niż dla towarzystwa). >Często bezinteresownie wysłuchuję zwierzeń różnych ludzi, oglądam pamiątkowe zdjęcia... życzliwość i kurtuazja!
Chyba jednak jest drobna różnica między tańcem przy ognisku dla zabawy (żeby, nie wiem, wczuć się w egzotyczny nastrój), uszanowaniem tradycji i przykryciem albo odsłonięciem głowy w odpowiednim momencie, czy pewna dozą szacunku, a odgrywaniem komedii. Kiedy zwiedzam zabytkowy kościół z kimś, kto jest wierzący i chce klękać czy się modlić, mogę stanąć z boku i poczekać, aż skończy. Ale udawanie wierzącego i padanie na kolana razem z nim byłoby już absurdalne. Jeśli ktoś mnie poprosi, żebym przebrała się w piórka i udawała kurczaka na ulicy, to nie zrobię tego nie z powodu głupiego buntu, tylko dlatego, że czułabym się jak idiotka.
|
|
3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | Zachowaj szacunek dla miejsca, jednak bez katolickich rytuałów. Nie musisz przecież głośno się śmiać i wyraziście gestykulować. Zachowanie poważne i z rezerwą, ale bez znaków krzyża nikogo nie obrazi, a przynajmniej nie powinno.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
 | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) | >Zachowaj szacunek dla miejsca, jednak bez katolickich rytuałów. Nie musisz przecież głośno się śmiać i wyraziście gestykulować. Zachowanie poważne i z rezerwą, ale bez znaków krzyża nikogo nie obrazi, a przynajmniej nie powinno.
I chyba tak było. Zaliczyłem dziś Wyższe Seminarium Duchowne. W sumie to skupiłem się na prezentacji co w zasadzie zdominowało całe spotkanie. Wcześniej jednak ksiądz nie bity w ciemię przetestował mnie w kościele po tym jak nie reagowałem na "szczęść boże" i takie tam. Może myślał że nie rozumiem po ichniemu. Dlatego zaprowadził mnie przed oblicze najwyższego...ale że ja skupiłem się na "suficie" podziwiając ozdóbki nie czyniąc żadnych znaków krzyża wróciliśmy do ...pracy.
|
|
| rhotax7 (3947 punktów) | Byłem w sanktuarium Ostrej Bramy na Litwie. Szedłem wyprostowany-dumny pełen pogardy (i rozbawienia) dla wszystkich którzy na klęczkach po schodach się poruszali---ja zwiedzałem to w końcu fajny zabytek. Jak w każdym muzeum zachowywałem się cicho i z namaszczeniem.
Nigdy nie będę robił interesów z wierzącymi okazując im szacunek--nigdy.
Ja mogę, Ty zależy jak bardzo jesteś Niezależny.
|
|
1 na 1 | Rafaela (2059 punktów) |
>Oczywiście zgodziłem się na to spotkanie i teraz mam problem. W tym wypadku pomieszczenie kościoła to jedynie miejsce prezentacji, o którą poprosił Cię jego gospodarz, dla którego Twój pogląd nie ma znaczenia. Nie zapominaj, że jesteś dla niego sprzedawcą, a nie owieczka zagubioną. Ksiądz chce dokonać zakupu. W ogóle nie rozumiem Twojego dylematu. Poza tym zwracając się do księdza nic nie stoi na przeszkodzie być zwracał się do niego 'pan'.
>Wiem że będziemy chodzić po kościele "bardzo szacownym" i że moje zachowanie jak najbardziej stonowane ale jednak bez żegnania klękania na każdym kroku może być odebrane jako swoista obraza. Z takim podejściem do interesu, proponuje, byś zmienił profesje albo czym innym zaczął handlować np. prezerwatywami, choć też nie wiadomo czy ksiądz nie poprosi cię o sprzedaż z prezentacją.
>Forsa nie śmierdzi? Nie chce mi się rozpisywać, wiec napisze krótko - nie nadajesz się do tego biznesu. Jeśli forsa śmierdzi to oddaj to urządzenie na poczet wielu tac lub innych datków na 'bardzo szacowny' kościół i będziesz miał po problemie.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
 | | farmer (22440 punktów) |
>Nie chce mi się rozpisywać, wiec napisze krótko - nie nadajesz się do tego biznesu.
"epilog"
Po otrzymaniu formalnego zamówienia poprosiłem kolegę o dokończenie ( dopieszczenie szczegółów). Chodziło mi by rozmowy toczyły się w przyjaznym i znanym dla księdza języku (szczęść boże itd...). Ksiądz wcale nie żałował sobie tych kwiatków. Mimo wszystko konkurencja istnieje a dostawców można sobie wybierać wg własnego klucza. Dlatego tworzenie "przyjemnej atmosfery" uznałem za bardziej bezpieczną.
Dziś sfinalizowałem transakcję. Tak czy inaczej dziękuję za rady wszystkim, relacje między ludzkie to skomplikowane systemy gdzie zmiennych jest tak dużo że zdarzyć może się "wszystko". Przy tego typu sprzedażach liczy się czasem po prostu pierwsze wrażenie i nie ma czasu na budowanie długich relacji z klientem.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|