 |
Iść tam, gdzie nie dotarł nikt Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-11-2011 10:52 | aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | Iść tam, gdzie nie dotarł nikt | Pomijając wszelkie dywagacje o "kryzysie autorytetów" w tych czasach chciałbym o coś spytać. Jakie jest zdanie "autentycznego racjonalisty" co do sugestii, że choć żadna religia nie ma najmnijeszego sensu, a wiara nie opiera się na dowodach, to "jest próbą dostrzeżenia czegoś pomimo własnej ślepoty". O co mi chodzi? Problem jest stary i forum pęka w szwach od wątków typu "Boga nie ma", więc mam nadzieję na podstawie tej prostej "definicji" rzutem na taśmę skonfrontować to spojrzenie z Waszymi poglądami. Po co? A być może trochę się znowu konstruktywnie pospieramy i coś z tego wyjdzie. Np. coś, co ma i ręce i nogi. Można ten problem ugryźć z różnych stron, ale mam taką potrzebę, nawet jako internauta, mieć jakiś konkretny pogląd na ten temat, a nie tylko metkę i szufladkę. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
8 na 8 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Jakie jest zdanie "autentycznego racjonalisty" co do sugestii, że choć żadna religia nie ma najmnijeszego >sensu, a wiara nie opiera się na dowodach, to "jest próbą dostrzeżenia czegoś pomimo własnej ślepoty". -Najlepiej próbować coś dostrzec przez teleskop, bo religia dobra jest raczej do zaślepiania.
"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
|
|
 | aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | Tylko, że mi nie chodzi o religię, tylko o wiarę. Te pojęcie jest uniwersalne. Skąd wiadomo, że to, co widzimy, jest prawdziwe? Mam nadzieję, że jako racjonalista odpowiesz, że jest "najbardziej prawdopodobne", więc zwykliśmy uważać, a tak naprawdę wierzyć w to, że to co takim jest, jest prawdziwe. Poniekąd możnaby sobie uknuć kolejną definicję "podążając drogą zasad, mamy wyjątek". Zgodzisz się zapewne ze mną, że wierzymy i w to, że nie wiemy wszystkiego i jesteśmy omylni. Dlatego nie tylko budujemy coraz większe teleskopy, ale jako ludzkość rozważamy problemy natury etycznej, jak na przykład problem naszej ingerencji w rzeczywistość (?). Być może naukowy dorobek ludzki, podobnie jak wieki temu, pomimo niemal absolutnej pewności co do niego w kluczowych sprawach jest do poprawki (nie chodzi mi o filozofię).
Jego Najjaśniejsza Mość Imperator Świata, Wszechświata i Okolic o imieniu ponad wszelkie imiona.. którego Wszechświat sięga tak daleko, jak Jego wyobraźnia. Ten, który zwykł mawiać "Jam Prawem ponad Prawem i Lewem. Wiem wszystko, bo nie wiem nic...
|
|
|  | 2 na 2 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Tylko, że mi nie chodzi o religię, tylko o wiarę. Te pojęcie jest uniwersalne. -Wiarę w co? I co ona ma z racjonalizmem. Jeśli czegoś nie da się badać i potwierdzać lub obalać, żadne rozważania nie będą racjonalne. Wiara to ucieczka, od problemów, strachu, samotności, nawet jeśli komuś pomaga, nie potwierdza jej prawdziwości,to placebo.
>Skąd wiadomo, że to, co widzimy, jest prawdziwe? Mam nadzieję, że jako racjonalista odpowiesz, że jest "najbardziej prawdopodobne", więc zwykliśmy uważać, a tak naprawdę wierzyć w to, że to co takim jest, jest prawdziwe. -To co widzimy? Materia miałby być nieprawdziwa? Czyli jaka? Muszę jeść i oddychać aby żyć, jeśli przestanę umrę, więc to jest prawdziwe. Jeśli skocze z dachu połamię nogi lub się zbiję, grawitacja i fizjologia potwierdzone. Co miałoby mi się wydawać?
"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
|
|
| |  | aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | >-Wiarę w co? I co ona ma z racjonalizmem. Jeśli czegoś nie da się badać i potwierdzać lub obalać, żadne rozważania nie będą racjonalne. Wiara to ucieczka, od problemów, strachu, samotności, nawet jeśli komuś pomaga, nie potwierdza jej prawdziwości,to placebo. Odpowiem.. Wiarę w to, że jako ludzie mamy racje, prawa i argumenty. Gdybyśmy ich nie mieli i nie mieli prawa ich konfronotwać z rzeczywistością, to nici z nauki, bo wyciągając rękę, żeby policzyć na palcach, od razu by ją nam odrąbywano. Tak w duchu idei "odbijania piłeczki" każdy fafarafa bożyszcze mógłby mieć prawo powiedzieć "wyżej d... nie podskoczysz". Nawet jeśli komuś by tą rękę odrąbano za wyciągnięcie brudu zza paznokcia najnijeszego palca lewej ręki, to "non omnis moriar" i niestety pośmiertnie (w tym świecie to norma) ludzkość doceniłaby te racje, prawa i argumenty tego "bohatera", a zangeowała kata. >-To co widzimy? Materia miałby być nieprawdziwa? Czyli jaka? Muszę jeść i oddychać aby żyć, jeśli przestanę umrę, więc to jest prawdziwe. Jeśli skocze z dachu połamię nogi lub się zbiję, grawitacja i fizjologia potwierdzone. Co miałoby mi się wydawać? Do tej pory ludzie próbują zdefiniować to, o czym mówisz... jak grawitację, czy fizjologię. Na materię też było i jest wiele definicji... nawet filozoficznych w odcieniu "materia jest pusta".
Jego Najjaśniejsza Mość Imperator Świata, Wszechświata i Okolic o imieniu ponad wszelkie imiona.. którego Wszechświat sięga tak daleko, jak Jego wyobraźnia. Ten, który zwykł mawiać "Jam Prawem ponad Prawem i Lewem. Wiem wszystko, bo nie wiem nic...
|
|
| | |  | 2 na 2 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Do tej pory ludzie próbują zdefiniować to, o czym mówisz... jak grawitację, czy fizjologię. Na materię też było i jest wiele definicji... nawet filozoficznych w odcieniu "materia jest pusta". -Do tych rozważań też używasz mózgu, zbudowanego z atomów, neuronów, działającego na prąd. Masz inne wizje tego co jest takie jak widać? Mamy być niby czyimś snem, światem wirtualnym, do czego miałby nas doprowadzić takie rozważania?
"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
|
|
| | | |  | aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | >-Do tych rozważań też używasz mózgu, zbudowanego z atomów, neuronów, działającego na prąd. Masz inne wizje tego co jest takie jak widać? Mamy być niby czyimś snem, światem wirtualnym, do czego miałby nas doprowadzić takie rozważania? "Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
Jego Najjaśniejsza Mość Imperator Świata, Wszechświata i Okolic o imieniu ponad wszelkie imiona.. którego Wszechświat sięga tak daleko, jak Jego wyobraźnia. Ten, który zwykł mawiać "Jam Prawem ponad Prawem i Lewem. Wiem wszystko, bo nie wiem nic...
|
|
|  | | farmer (22440 punktów) |
>Być może naukowy dorobek ludzki, podobnie jak wieki temu, pomimo niemal absolutnej pewności co do niego w kluczowych sprawach jest do poprawki (nie chodzi mi o filozofię).
Wtedy składa się reklamacje o niezgodności "towaru" z umową. Dzieje się wtedy tak kiedy np. telefon który kupiłeś miał mieć funkcję teleportacji. Religia sprzedaje takie produkty bez gwarancji i na dodatek odbiór po śmierci. Dodatkowo zapewnia ludzi że nie wykupienie pakietu "życie po" skutkuje karami umownymi.
|
|
| |  | aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | >Wtedy składa się reklamacje o niezgodności "towaru" z umową. Dzieje się wtedy tak kiedy np. telefon który kupiłeś miał mieć funkcję teleportacji. Hawking mi nie odpowiedział.
Jego Najjaśniejsza Mość Imperator Świata, Wszechświata i Okolic o imieniu ponad wszelkie imiona.. którego Wszechświat sięga tak daleko, jak Jego wyobraźnia. Ten, który zwykł mawiać "Jam Prawem ponad Prawem i Lewem. Wiem wszystko, bo nie wiem nic...
|
|
| | |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) | "Panie a ta ściana będzie prosta?" to klasyczne zadawanie pytań podczas roboty. Panie wybuduję to weźmiesz pan poziomicę i sobie pan sprawdzisz. Równie dobrze mógłbyś stać koło braci Wright i pytać czy "to" kiedyś poleci.
Praca trwa, ja korzystam z tego co już sobie działa. Podziwiam to o czym oni myślą ale nie zaglądam im za rękę bo nie mam kompetencji. A jak zacznę marudzić to facet rzuci kluczem i powie "facet kręć sam jak wiesz lepiej".
|
|
| | | |  | aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | >Praca trwa, ja korzystam z tego co już sobie działa. Podziwiam to o czym oni myślą ale nie zaglądam im za rękę bo nie mam kompetencji. A jak zacznę marudzić to facet rzuci kluczem i powie "facet kręć sam jak wiesz lepiej". A ja znam ANALFABET i się nie chwalę.
"Choose Your beast" - God
|
|
|  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Tylko, że mi nie chodzi o religię, tylko o wiarę. Te pojęcie jest uniwersalne.
Jaka wiara? W co? W zaświaty?
>Skąd wiadomo, że to, co widzimy, jest prawdziwe?
Prawda to własność zdań. To, co widzisz, nie jest ani fałszywe, ani prawdziwe. Najważniejsze, że jest. Pozostaje ustalić sposób bycia. I odróżnić fikcje (domniemania) wiary religijnej, od zwykłej, naturalistycznej wiary np. w to, że jutro wzejdzie słońce, lub że PiS za lat cztery nie wejdzie do Sejmu.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
6 na 8 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >Pomijając wszelkie dywagacje o "kryzysie autorytetów" w tych czasach chciałbym o coś spytać. Jakie jest zdanie "autentycznego racjonalisty" co do sugestii, że choć żadna religia nie ma najmniejszego sensu, a wiara nie opiera się na dowodach, to "jest próbą dostrzeżenia czegoś pomimo własnej ślepoty". Pomijając wszelkie dywagacje - co znaczy "autentyczny racjonalista" i jak może Pan korzystać z racjonalistycznego forum "pomimo własnej ślepoty"?
>O co mi chodzi? Prawdopodobnie o stare fideistyczne pytanie, jak można opierać swoje poglądy na samodzielnym myśleniu i na nauce - co ograniczonym wiarą umysłom "w głowach się nie mieści.
>Problem jest stary i forum pęka w szwach od wątków typu "Boga nie ma", więc mam nadzieję na podstawie tej prostej "definicji" rzutem na taśmę skonfrontować to spojrzenie z Waszymi poglądami. Jakiej "definicji"? "Bóg" nie jest jakimkolwiek problemem dla racjonalistów, jeżeli już - to powszechna głupota wiary. "Bóg" jest problemem dla fideistów, którzy permanentnie wchodzą tu z pytaniem: - Dlaczego nie wierzycie w starożytną bajdę, która dla nas jest świętą?
Racjonaliści starają się grzecznie - dopóki mogą wytrzymać - wytłumaczyć, że wierzą tylko w rzeczy potwierdzalne naukowo i proszą o przedstawienie, choćby najmniejszych przesłanek, które mogliby wziąć pod uwagę. __________________________________________
>Po co? >A być może trochę się znowu konstruktywnie pospieramy i coś z tego wyjdzie. Nie ma na to żadnych szans, gdyż z czyjąś wiarą nie ma dyskusji. "Nikt nas nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne". Jakie mogą być styczne pomiędzy poglądami opartymi na bajdach i poglądami opartymi na metodologii naukowej. Każda wiara ogranicza nas intelektualnie, a im jest głębsza to tym bardziej. ********************
Czy możliwym jest dla Pana zwyczajny ideał racjonalnej debaty, obejmujący sobą gotowość do zmiany opinii oraz umiejętność przykładania tych samych miar do opinii i wierzeń własnych, co do opinii i wierzeń oponenta. Już Pańska inicjacja wątku nacechowana jest występującą powszechnie trudnością wszelkich dysput wierzących z niewierzącymi, którym jest wewnętrzne zobowiązanie wierzącego do obstawania za swoim, a więc zarówno za swoim wyznaniem, jak za opinią o jego (tak czy inaczej rozumianej) przewadze nad wszystkimi innymi (oraz nad brakiem wiary), bez względu na jakikolwiek realnie wyobrażalny przebieg debaty.
Możliwość nawet czasowego odejście od doktryny jego wiary w następstwie wolnej dyskusji zdaje się wierzącemu co najwyżej czysto teoretycznie możliwe, lecz nie wydaje mu się bynajmniej prawdopodobne. Co więcej, będzie uważał każdy wysiłek dla zachowania pożądanej zwykle w uczciwej dyskusji bezstronności za sztuczny, a być może nawet grzeszny. Bezstronność musiałaby bowiem oznaczać tymczasowe zawieszenie wiary choćby na próbę, a wystarczy przeczytać Pańskie wprowadzenie aby być prawie pewnym, że jest to niemożliwe.
>Np. coś, co ma i ręce i nogi. Można ten problem ugryźć z różnych stron, ale mam taką potrzebę, nawet jako internauta, mieć jakiś konkretny pogląd na ten temat, a nie tylko metkę i szufladkę. Bardzo ładnie z Pańskiej strony - tylko niech za tym idą jakieś konkretne przemyślenia, które Pan nam po rozwagę przedstawi. Deklaracja własnej ślepoty autentycznego fideisty, to trochę za mało na poważną rozmowę.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
 | aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | Aż zostałem pokrzepiony! A już miałem nadzieję osiągnąć zwycięstwo absolutne, przekroczyć prędkość światła i zostać dwukrotnie mianowanym Papieżem, bo jestem w dobrym wieku i mam tyle lat co wszyscy. Nie udało mi się. Udało mi się za to coś innego. Dowiedzieć się, że jestem tym, kim wiedziałem, że nie jestem. Okrutne, ale prawdziwe... tempak ze mnie. Niech żyje Kapitan Bomba i Admirał Gwiezdnej Floty!
"Choose Your beast" - God
|
|
|  | -1 na 1 aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | Cykuty mi, bo za mondrze gadam...
"Choose Your beast" - God
|
|
|  | 2 na 2 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | > Okrutne, ale prawdziwe... tempak ze mnie.-Dobra konkluzja, szczególnie przy tej pisowni tępaka 
"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
|
|
| |  | aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | > >Okrutne, ale prawdziwe... tempak ze mnie.> -Dobra konkluzja, szczególnie przy tej pisowni tępaka  p.s. Celowe i zamierzone. Coś miało podkreślić. Miałem z tego zrobić temat w Bazgrołach, ale myślę, że lepiej to napisać tutaj, aby unaocznić polską domenę - problem. Temat: Boga nie ma! Treść: Hurrra!
"Choose Your beast" - God
|
|
| | |  | aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | I jeszcze na koniec... bo nie chce mi się ciągnąć tego tematu. Macie rację... Boga nie ma. Nie wiedziałem o tym, ale teraz wiem. Podobnie zresztą nie wiedział Kartezjusz, ale już się pewnie tego nigdy nie dowie. A tak bardziej serio, to nie interesuje mnie indoktrynowanie prawie wszystkich atestów na tym forum twierdzeniem "Bóg miłością jest", bo nawet w to nie wierzę. Ale to moja sprawa i jeśli większości tutaj uroił się genialny pomysł, że stworzycie świat na wzór i podobieństwo tego wybiórczo racjonalnego konfliktu, który pojawia się pod każdym postem, to wiedzcie, że mi po prostu się podoba formuła tego forum, gdzie zawsze dostaję mniej, lub bardziej sensowne odpowiedzi.
"Choose Your beast" - God
|
|
| | |  | 2 na 2 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Temat: Boga nie ma! >Treść: Hurrra! -Czy sobie krzykniesz hurra, czy UPS, czy będziesz płakał, modlił się, faktów nie zmienisz. Jak nie ma, to nie ma. Nikomu na złość, ani dla niczyjej radości.
"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
|
|
|  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >Aż zostałem pokrzepiony! A już miałem nadzieję osiągnąć zwycięstwo absolutne, przekroczyć prędkość światła i zostać dwukrotnie mianowanym Papieżem, bo jestem w dobrym wieku i mam tyle lat co wszyscy. Nie udało mi się. Udało mi się za to coś innego. Dowiedzieć się, że jestem tym, kim wiedziałem, że nie jestem. Okrutne, ale prawdziwe... tempak ze mnie. Jaki tam tępak? Mądrość z każdego Pańskiego zdania bije - za które jakoś niewiele plusów Pan tu otrzymał. Masz Pan więc plus ode mnie! Tak ogólnie i za intelekt oraz komunikatywność i kulturę.
Czytelnik 'aspagnito' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Iść tam, gdzie nie dotarł nikt'
>Niech żyje Kapitan Bomba i Admirał Gwiezdnej Floty! Tak - to właśnie pożądany na naszym forum poziom. Niech żyje Dwukrotny Papież - Pan Aspagnito!
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >choć żadna religia nie ma najmnijeszego sensu, a wiara nie opiera się na dowodach, to "jest próbą dostrzeżenia czegoś pomimo własnej ślepoty".
Umysł roi sobie to i owo, a wiara religijna nie dostrzega, że nie ma to nic wspólnego ze światem. Jest w tym sensie zaburzeniem poznawczym. Pikanterii tej procedurze dodaje fakt, że są grupy społeczne zainteresowane w propagowaniu tych złudzeń (kler) i czerpaniem z nich korzyści. W ten sposób błąd poznawczy staje się kwestią polityczną i gospodarczą. Jedni wierzą, a drudzy przeistaczają tę wiarę w gotówkę. I to jest cud wiary. Jezus, o ile dobrze pamiętam, nie pomnażał cudownie pieniędzy, lecz strawę.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| Scarabaeus (2198 punktów) | >.. a wiara nie opiera się na dowodach, to "jest próbą dostrzeżenia czegoś pomimo własnej >ślepoty". >O co mi chodzi?
Czyżby kolejna gra w wieloznaczność słowa wiara. Mówisz wierzysz przyjacielowi, myślisz Jezus zmartwychwstał.
Zabawę więc czas zacząć.
Wiara nie jest próbą dostrzeżenia czegoś więcej. Dokładnie odwrotnie. Wiara jest dostrzeganiem tylko tego w co się wierzy. Jest przyczyną największej ślepoty.
Niewiara. To jest prawidłowa odpowiedź na twoje pytanie. Niewiara w dogmaty religijne, naukowe. Brak wiary w to co znamy pozwala sięgnąć wzrokiem dalej.
Odrzućmy wiarę, tylko niewiara może nas uwolnić.
|
|
 | aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | Miałem już nieodpowiadać w tym wątku, ale z tą niewiarą w dogmaty religijne i naukowe to się akurat absolutnie zgadzam. Tylko, że mi wciąż nie idzie o dogmaty religijne, czy naukowe. Dogmat: Bóg jest. Dogmat: Boga nie ma. A co to ma wspólnego z myśleniem? Po drugie, dzięki, że mnie naprowadziłeś. Jeśli cokolwiek wskazuje na ślepotę, to są to klapki na oczy w postaci dogmatów. p.s. Temat powinien się nazywać: "Jak zachorowałem na nadwzroczność". Teraz kwestia taka.. po co osiągać nirwanę intelektualną, jeśli widząc zbyt wiele możemy tylko pomarzyć o normalności. A może po to: Temat: Forumowiczu? Treść: Pisz!
"Choose Your beast" - God
|
|
|  | | Scarabaeus (2198 punktów) | > Tylko, że mi wciąż nie idzie o dogmaty religijne, czy naukowe. >Dogmat: Bóg jest. >Dogmat: Boga nie ma. >A co to ma wspólnego z myśleniem?
Niewiara w dogmaty pozwala je odrzucać.
Odrzucony dogmat: Jeżeli bóg jest to... Odrzucony dogmat: Jeżeli boga nie ma to...
>Po drugie, dzięki, że mnie naprowadziłeś. Jeśli cokolwiek wskazuje na ślepotę, to są to klapki na oczy w postaci dogmatów.
Jednym z takich dogmatów jest ten, że dzięki wierze możemy cokolwiek zobaczyć.
Generalnie jak można było się domyśleć, zręcznie unikasz rozmowy w wątku założonym przez Ciebie.
>A może po to: >Temat: Forumowiczu? >Treść: Pisz! No cóż. Zamiast się żalić, lepiej było przygotować gotowe odpowiedzi, które moglibyśmy wkleić do postów.
|
|
| |  | aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | >Odrzucony dogmat: Jeżeli bóg jest to... >Odrzucony dogmat: Jeżeli boga nie ma to... Tylko, że jak dobrze wiesz, to nie dogmaty, a warunki.
Prawie wszyscy ludzie dzielą się na tych, którzy gwałcą rzeczywistość i na tych, którzy rzeczywistość już zgwałcili... Nieliczni mają ten przywilej dymania jej za jej radosną zgodą...
|
|
| |  | aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | >Jednym z takich dogmatów jest ten, że dzięki wierze możemy cokolwiek zobaczyć. Nie.. to tylko domysł. > No cóż. Zamiast się żalić, lepiej było przygotować gotowe odpowiedzi, które moglibyśmy wkleić do postów. Tylko, że ja ich nie mam.
Prawie wszyscy ludzie dzielą się na tych, którzy gwałcą rzeczywistość i na tych, którzy rzeczywistość już zgwałcili... Nieliczni mają ten przywilej dymania jej za jej radosną zgodą...
|
|
| pilarczykin (1 punktów) | Drodzy piszący. Bóg istnieje naprawdę, czy tego chcecie czy nie. Inną sprawą jest KULT Boga na świecie. Mimo, że prawdziwą wiarą jest katolicyzm to wydaje mi się że wszyscy wierzymy w Tego samego BOGA. Nawet ci, którzy nie wierzą wiedzą, że on jest.
|
|
 | 4 na 4 | Scarabaeus (2198 punktów) | >Drodzy piszący. Bóg istnieje naprawdę...
I jak się tu powstrzymać od pastwienia nad kimś.
> ...wszyscy wierzymy w Tego samego BOGA. Nawet ci, którzy nie wierzą wiedzą, że on jest.
Wszyscy wierzymy ale ci, którzy nie wierzą są najbardziej religijni, bo oni nie wierzą oni wiedzą. Przepraszam nie mogłem się powstrzymać.
Proszę napisz, że to wszystko to miał być tylko sarkazm.
|
|
 | 1 na 1 aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | > Drodzy piszący. Bóg istnieje naprawdę, czy tego chcecie czy nie. Inną sprawą jest KULT Boga na świecie. Mimo, że prawdziwą wiarą jest katolicyzm to wydaje mi się że wszyscy wierzymy w Tego samego BOGA. Nawet ci, którzy nie wierzą wiedzą, że on jest.> Wierzę... autentycznie wierzę, że nie miałeś złych intencji, ale idź ogłaszaj te rewelacje na forum www.alleluja.com
Prawie wszyscy ludzie dzielą się na tych, którzy gwałcą rzeczywistość i na tych, którzy rzeczywistość już zgwałcili... Nieliczni mają ten przywilej dymania jej za jej radosną zgodą...
|
|
|  | 2 na 2 ratus (4786 punktów) (zablokowany) | Wiara - to pewna koncepcja filozoficzna, próbująca wytłumaczyć rzeczy (na razie) - za pomocą nauki - niewytłumaczalne. Religia - to praktyczne zastosowanie wiary, jako narzędzia do bardzo konkretnych (i racjonalnych!)działań - do psychomanipulacji ludźmi. Z tego punktu widzenia, religia to rzecz nadzwyczaj sensowna, wręcz genialna, o czym świadczy fakt, że żadna władza, żadna armia, żadna wojna - bez religii obejść się nie może.
|
|
| |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Wiara - to pewna koncepcja filozoficzna,Zaraz filozoficzna? Do wszystkich idei podchodzę dosyć krytycznie, uważając, że w praktyce życia nie jest możliwe pełne osiągnięcie jakiegokolwiek ideału. Czy mając tak krytyczne podejście do rzeczywistości mogę nazwać się sceptykiem? Chyba nie, gdyż - na przykład - mocno wierzę (lub jestem głęboko przekonanym), że poprawa bytu ludzi społecznie dyskryminowanych jest możliwa. Zgodnie z tym poglądem znajomi "pragmatycy" nazywają mnie wierzącym idealistą. Znowu, z tym określeniem nie zgadzają się ci, którzy wierzą w Boga i nazywają mnie niewierzącym, I już wydawałoby się, że zostałem sklasyfikowany, ale po chwili otrzymuję od nich pytanie: - "Nie wierzysz w Boga? No to trudno, niektórzy już tak mają, ale powiedz - w co wierzysz? Bo wierzyć w "coś" koniecznie trzeba".
Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".
Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym.> Religia - to praktyczne zastosowanie wiary,O ile pamiętam mamy kilkaset definicji religii. Oto niektóre: www.google(*)xFZSWyxRkQLaSgIY9IrDhw&cad=rjaPozdrawiam. @@@ .
|
|
| | |  | 2 na 2 ratus (4786 punktów) (zablokowany) | Otóż to, mnogość definicji! Prof. Marian Mazur dowodził, że aby jakakolwiek dyskusja miała sens, należy ją zacząć od uzgodnienia słownika. Semantyka to podstawa. Podany link wiedzie do jednej z możliwych definicji religii, których to religii następnie wymienia kilkadziesiąt rodzajów, w zależności od "gatunku" boga, który jest ich podmiotem. Boga w pojęciu teistycznym, należy podkreślić, bo tylko taki jest podstawą "prawdziwej wiary". Bóg deistyczny, nieosobowy, choć jest - według swoich wyznawców - stworzycielem i władcą Universum - nie jest patronem żadnej religii - bo jako niewtrącający się w sprawy ludzi, nie jest "użyteczny", nie można grozić jego gniewem, ani obiecywać profitów w życiu "po życiu". Czy deizm, z wiarą w Boga nieosobowego jest częścią filozofii? Zdania są podzielone. Ale teizm, wraz z pseudonauką, którą wychodował na własne potrzeby - teologią - z pewnością nie jest częścią filozofii, ani tym bardziej nauki - choć strasznie by tego chciał!
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Otóż to, mnogość definicji!> Prof. Marian Mazur dowodził, że aby jakakolwiek dyskusja miała sens, należy ją zacząć od uzgodnienia słownika. Semantyka to podstawa.Zgodnie z tym należałoby zakończyć większość dyskusji w naukach społecznych (humanistycznych) z filozofią na czele. W naszej części kulturowej, wiele dyskusji definicyjnych trwa ponad dwa i pół tysiąca lat i ich końca nie widać. Na naszym forum sceptycy dyskutują z fideistami - bez wstępnego uzgodnienia słownika, gdyż jest to praktycznie niemożliwe. Według Pana są bez sensu, ale według mnie są one sensowne, gdyż pozwalają na komunikatywne wyartykułowanie własnego stanowiska oraz na znalezienie wszystkim poszukującym argumentacji - poglądu najbardziej bliskiego własnemu. __________________________________ Mamy tu bardzo dużo dyskusji o bogach i Bogu - czy ma Pan jakąś uzgodnioną definicję tych terminów. Mnie się wydaje to zdecydowanie trudnym, a chyba i niemożliwym zadaniem. Redaktor Izdebski na naszym portalu pisze: Podczas rozmowy z przyjacielem na temat naszego stosunku do Boga zaczęliśmy się zastanawiać: to znaczy do czego? Cóż znaczy ten termin? Czy obaj tak samo go rozumiemy i czy takie rozumienie jest powszechne? Żyjemy w Polsce, a więc najważniejszym dla nas jest, jak to pojęcie jest rozumiane przez wiernych Kościoła Rzymsko-Katolickiego oraz chrześcijan innych wyznań, ale dla lepszego zrozumienia koniecznym jest zarówno sięgnięcie do jego genezy, jak i dokonania religioznawczych porównań, gdyż w takim wywodzie z jednej strony należy odnosić się do specyfiki określonej religii z drugiej zaś uniwersalistycznych koncepcji Boga zawartych w europejskiej kulturze. www.racjon(*)hp/s,4873/q,Bog.bogowie.bostwa> Podany link wiedzie do jednej z możliwych definicji religii, których to religii następnie wymienia kilkadziesiąt rodzajów, w zależności od "gatunku" boga, który jest ich podmiotem. Boga w pojęciu teistycznym, należy podkreślić, bo tylko taki jest podstawą "prawdziwej wiary". Bóg deistyczny, nieosobowy, choć jest - według swoich wyznawców - stworzycielem i władcą Universum - nie jest patronem żadnej religii - bo jako niewtrącający się w sprawy ludzi, nie jest "użyteczny", nie można grozić jego gniewem, ani obiecywać profitów w życiu "po życiu".Pod podanym linkiem jest tylko kilkadziesiąt definicji z kilkuset. Czy na podstawie tych kilkudziesięciu jest Pan w stanie uzgodnić, a nie napisać własną - definicję. > Czy deizm, z wiarą w Boga nieosobowego jest częścią filozofii? Zdania są podzielone.No właśnie! - Zdania są podzielone!> Ale teizm, wraz z pseudonauką, którą wyhodował na własne potrzeby - teologią - z pewnością nie jest częścią filozofii, ani tym bardziej nauki - choć strasznie by tego chciał!To Pańskie zdanie (moje zresztą też), ale to nie jest zdanie ogółu. Wielu uczestników naszego forum zarzuci Panu nie tyko brak wiedzy, ale wprost impertynencję. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | |  | ratus (4786 punktów) (zablokowany) | > Wielu uczestników naszego forum zarzuci Panu nie tyko brak wiedzy, ale wprost impertynencję.Zapewne, ale jakoś dam radę z tym żyć. Odnośnie meritum. Zgadzam się z twierdzeniem, że od stuleci toczą się spory o pryncypia, np. o to, czy filozofia jest nauką, czy tylko tejże nauki protoplastą i czy nie zabrnęła ona na obszar, na którym "państwo psychologii przechodzi niepostrzeżenie w królestwo psychiatrii" (St. Lem). Osobiście opowiadam się za światopoglądem naukowym, w którym istnienie, czy nieistnienie Boga (cokolwiek przez to miałoby być rozumiane) nie jest rozpatrywane, z braku narzędzi które by to umożliwiały. Stąd moja definicja wiary i wynikająca z niej definicja religii. Jej prostota jest zapewnie obrazoburcza dla religiantów, którzy zbudowali imperium z ideologią, logistyką, armią, zapleczem finansowym i edukacyjnym, z autorytetami i fakultetami. A wszystko to na bazie oświadczenia założycielskiego: Bóg objawił się swoim wybrańcom i podyktował im Pismo Święte, które jest niekwestionowalne i wyjaśnia wszystko. A nadal twierdzę, że wiele rozmów przypomina dyskusję o zamkach, toczoną przez ślusarza, rusznikarza, architekta i krawcową....
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > A nadal twierdzę, że wiele rozmów przypomina dyskusję o zamkach, toczoną przez ślusarza, rusznikarza, architekta i krawcową.... Zapewne, ale jakoś dam radę z tym żyć.Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 ratus (4786 punktów) (zablokowany) | Dziękuję za dyskusję. Pozdrawiam. ratus.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|