Drodzy Państwo Czytelnicy. Jak co roku były święta katolickie i jak co roku hierarchowie nie potrafili albo nie chcieli utrzymać klimatu miłości bliżniego do bliżniego. Znów pokazali swoja hardą stronę tu w Polsce, bo to przecież bastion i przedmurze chrześcijaństaw. Znów podzielili Polaków i chcieliby odsunąc tych, którzy są często szpicą intelektualna naszego narodu. Och, jak Kościół boi się wspólnego szczęścia.Jednak w mojej ocenie jest to łabedzi śpiew " Starej Gwardii ", obsypanej dobrodziejstawami po 1989 roku. Potrafili coś wmówić Polakom i skożystać ponad miarę. Każda religia, w tym i katolicka - obumiera, nastepuje jej powolna thanatos. Własnie my w Europie zyjemy w takim okresie. Jest pewna regularnośc / może pokoleniowa /,że religie po pewnymokresie znikaja z terenu gdzie narodziły sie i egzystuja jeszcze jakiś czas na obrzeżach. W Europie katolicyzm zanika i jeszcze trochę wyznawców pozyskuje w Afryce i Ameryce Poludniowej.Ta regularnośc dotycy wszystkich dużych religii - popatrzmy na Islam. teraz jest w takiej fazie, jak chrześcijaństawo w Średniowieczu, w XIII - XV wieku , bopowstał 6oo lat póżniej.A popatrzmy na buddyza- po 200 zniknał z Indii ,gdzie powstał.Co Państwo na ten temat myslicie ? Nie będę oryginalny gdy powiem,żw wolnośc myslenia daje szczęście. Największym klamstwem, wręcz horendalnym, jest stwierdzenie,że człowiek areligijny nie może być moralnym, jak uczą księza. W nastepnym wpisie chciałbym zabrać głos na temat szczęscia kobiet ,ktore nie mogą mieć dzieci i prawa Kościoła do decydowania o szczęściu jednostki w XXi wieku Sylwester Lotos |