Racjonalista - Strona głównaDo treści
Agnosiewicz vs Kloch w Tok FM

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
06-11-2008 12:02kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Agnosiewicz vs Kloch w Tok FM
Ocena 4 na 4
Po 11:00 w radio Tok FM nadano dyskusję między Mariuszem Agnosiewiczem i ks. Józefem Klochem (rzecznikiem Konferencji Episkopatu Polski).

Tematem było obostrzenie przez KK przepisów dotyczących apostazji i zgłoszenie przez PSR do RPO tego faktu jako niezgodnego z prawem.

Kloch usiłował przekształcić program w swój monolog i nie dopuścić Agnosiewicza do głosu. Na szczęście prowadząca kilka razy przywołała Klocha do porządku.

Bezczelna pewność siebie księdza, a raczej poczucie bezkarności KK i jego stania ponad polskim i międzynarodowym prawem wprost biła z sensu i sposobu wypowiedzi Klocha.

Przedstawił swoją wizję rozdziału KK od państwa: państwo nie ma prawa wtrącać się w wewnętrzne sprawy KK a wszystko co robi KK jest jego wewnętrzną sprawą.

Czarni czują się nietykalni, czują się właścicielami i władcami Polski.
I trudno im się dziwić - tak są traktowani przez władze państwowe.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Zyga (1539 punktów)
Czy mogę gdzieś tego jeszcze posłuchać?
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Czy mogę gdzieś tego jeszcze posłuchać?

serwisy.gazeta.pl/tokfm/4,59306,,,,5891415.html
sztejkat (4743 punktów)
Ja nie mogę - sorry, zdaje się "for Windows only".

Tomasz Sztejka
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
sztejkat (4743 punktów)
>real player: racjonalista.pl/xpliki/bilansdniatokfm.6.11.08.rm
Dziękuję.


Tomasz Sztejka
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Ja nie mogę - sorry, zdaje się "for Windows only".
>
Tomasz Sztejka


Na maku działa chyba jeśli masz program o nazwie flip4mac.

Tzn powinno bo na razie nie sprawdziłem jeszcze.

Adam
sztejkat (4743 punktów)
Nie mam maka Mam PC i nie mam Windows.


Tomasz Sztejka
G.K. (1679 punktów)
Zabawne, bo dwa tygodnie temu dokonałem apostazji i odbyło się to zgodnie z nowymi przepisami, bez żadnych problemów i trwało to maksymalnie 10 minut.

W związku z powyższym stwierdzenie, że to dzieje się tu coś niezgodne z prawem wydaje mi się śmieszne. Ba, uważam nawet, że wprowadzenie tych standardów ułatwiło dokonania apostazji, ponieważ teraz wszystko jest jasne, więc proboszcz nie ma prawa wymagać od nas nie wiadomo jakich dokumentów.


Każdy bóg umiera wraz ze śmiercią jego ostatniego wyznawcy.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Oczywiście przy pewnej ilości szczęścia można załatwić według nowych zasad w 10 min. My jednak nie skarżymy się w imieniu szczęśliwców. Według starych zasad nie wiadomo było do końca czego sobie zażyczy ksiądz, zaś według nowych wiadomo, że przyjęto najgorszy wariant. Przecież nic więcej już nie można sobie życzyć, chyba poza odbyciem pożegnalnej pielgrzymki do Częstochowy.

Według nowych zasad to wygląda tak:
Idę dokonać apostazji z pismem i dwoma świadkami. Ksiądz zerka na biskupią instrukcję i mówi:
- Na podstawie art. 6 proszę o odpis świadectwa chrztu.
- Nie mam, byłem chrzczony daleko stąd.
- Nic mnie do nie obchodzi, tego wymagają biskupi ze względu na autonomię Kościoła.

Rad nie rad dzwonię więc do swojej parafii chrztu oddalonej o pół tysiąca kilometrów dalej, błagając księdza, aby mi wysłał świadectwo pocztą. Ksiądz się nie zgadza. Niestety, potrzeba się zgłosić osobiście.

Czy przejedziesz 500 km w 10 min? No więc mamy problem. Koszty apostazji wzrastają nie tylko o czas, ale i kilkaset złotych na podróż. I znów mogę mieć szczęście, że uda mi się okłamać księdza, że pilnie potrzebuję, aby mi wysłał, bo jutro zawieram sakramentalny związek małżeński lub inne sakramentum kościelne i od tego świstka zależy moje przymierze z bogiem... Ale łatwiej to mogę takiego szczęścia nie mieć.

Podsumowując, według nowych zasad:
- Ksiądz może ci zgodnie z prawem biskupim powiedzieć, abyś przyszedł za pół roku, bo potrzebujesz namysłu (art. 8 instrukcji)
- Ksiądz może nie uznać za dostatecznie mocnych twoich powodów wystąpienia. Może sobie uznać, że są zbyt błahe, i sprowadzają się w zasadzie do prostego urazu do jednego księdza i nie zasługujesz na apostazję (wynika to z konieczności uzasadniania swojej woli art.6)
- Jak chcesz wypisać swoje dzieci, ksiądz cię informuje, że twoja zgoda i życzenie jest nieważne, bo one muszą pozostać w kościele do osiemnastki.

wystarczy?
06-11-2008 14:57 
 Ocena 4 na 4
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
To jest fajny "kwiatek":

"Jednocześnie należy wyjaśnić zainteresowanemu, że chrzest jest wydarzeniem, którego nie da się wymazać z historii życia człowieka, dlatego wykreślenie aktu z księgi chrztu nie jest możliwe. Gdyby ktoś powoływał się na prawo o ochronie danych osobowych, należy wyjaśnić, że w tej sprawie nie ma ono zastosowania: dane zawarte w księgach metrykalnych, jako udokumentowanie przyjętych sakramentów, są niezbędne do wykonywania własnych zadań Kościoła."

Do czego KK te dane? Do fałszowania statystyki ilości katolików?
sztejkat (4743 punktów)
>To jest fajny "kwiatek":
>(...) jako udokumentowanie przyjętych sakramentów, są niezbędne do wykonywania własnych zadań Kościoła."

To akurat, moim zdaniem nie ma najmniejszego znaczenia w świetle ustawy. Kościół i owszem, może przechowywać dane osobowe niezbędne do wykonywania zadań jednak wyłącznie swoich członków.

Taki zapis umieszczony w zasadach postępowania jest albo kłamstwem albo świadczy o tym, że dokonanie formalnej apostazji nie pozbawia członkostwa w Kościele.

Ta druga część wydaje mi się jak najbardziej prawdziwa - chrzest określa przynależność a jego zamazanie zgodnie z regułami wiary jest nie możliwe. Ergo - nie jest możliwe "zaprzestanie bycia dzieckiem bożym". Ergo - apostazja nie ma rzeczywistego skutku zerwania z Kościołem. Ergo - nie ma podstaw do usuwania danych osobowych.

Tak przynajmniej ja to widzę.

Tomasz Sztejka
06-11-2008 22:07 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
No i dlatego napisałem, że KK potrzebne to jest do fałszowania statystyk. Apostata nie apostata, w spisie katolików figuruje po wsze czasy.
07-11-2008 08:21 
 Ocena 1 na 1
Pabloss (4221 punktów)
Ergo - apostazja nie ma rzeczywistego skutku zerwania z Kościołem. Ergo - nie ma podstaw do usuwania danych osobowych.

Czy wobec powyższego nie lepszą formą całkowitego zerwania z kościołem (pomijam niezmazywalność chrztu) jest ekskomunika na życzenie? O ile pamiętam ze strony "apostazja" były tam stosowne papiery, które należało podpisac i wysłać do kurii, w których pisało się, że zerwane są wszelkie więzi z KK, że działa się na jego szkodę itd..... i kiedyś nawet ktoś na forum wspominał, że należenie do organizacji stawiających sobie za cel ograniczenie wpływów kościoła jest samoczynnym powodem wywalenia z KK. Czy coś takiego dalej funkcjonuje, bowiem wszyscy mówią o apostazji i jej nieskuteczności, a jakoś mało kto wspomina o tej drugiej, ostrzejszej formie zerwania z kościołem. Czy te informacje jakie kiedyś podawał ten serwis (dawno tam nie wchodziłem) odnośnie ekskomuniki to bujda, czy też jest ona możliwa do zrealizowania i czy w tym przypadku nie jest lepsza (jeśli jest możliwa do zrealizowania) od apostazji, wszak osobie, która porywa się na zerwanie z KK wszystko jedno jak oficjalnie odejść z KK?
sztejkat (4743 punktów)
Nie ma czegoś takiego jak "ekskomunika na życzenie". Apostazja jest dokonywana z inicjatywy odchodzącego - ekskomunika z inicjatywy kościoła.

Złożenie apostazji powinno zgodnie z literą prawa kanonicznego pociągać za sobą automatyczną ekskomunikę.

Tomasz Sztejka
17-11-2008 09:06 
 Ocena 1 na 1
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)
>Nie ma czegoś takiego jak "ekskomunika na życzenie".

A właśnie, że jest: postarajmy się znależć jakiś uniwersalny i skuteczny sposób prowokowania Kościoła do natychmiastowego ogłaszania ekskomuniki prowokującego...

*****
Goje wszystkich krajów, łączcie się!
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Nie ma czegoś takiego jak "ekskomunika na życzenie".
>A właśnie, że jest: postarajmy się znależć jakiś uniwersalny i skuteczny sposób prowokowania Kościoła do natychmiastowego ogłaszania ekskomuniki prowokującego...
>*****
>Goje wszystkich krajów, łączcie się!
>

Czy jeśli przyjmę komunię a potem wypluję i publicznie rozsmaruję butem na podłodze, to czy to wystarczy? Kto wie?

A.
17-11-2008 14:49 
 Ocena 4 na 4
Zulka (2198 punktów)

>Czy jeśli przyjmę komunię a potem wypluję i publicznie rozsmaruję butem na podłodze, to czy to wystarczy? Kto wie?
>A.

Myślę, że powinno wystarczyć pod warunkiem , że przeżyjesz (w kościele zwykle przebywa wiele uroczych, złodkich staruszek i staruszków, którzy mogą się nieco zdenerwować takim zachowaniem)...


"Największą chlubą nie jest to, aby się nigdy nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi."
17-11-2008 15:09 
 Ocena-1 na 1
Faustyna (-43 punktów)
Oczywiście, że ekskomunika jest możliwa na własne życzenie - wystarczy zgłosić się do kuri i zgłosić fakt ze nie chce byc się członkiem kościoła.
17-11-2008 17:49 
 Ocena 3 na 3
Sławek Dutkiewicz (1713 punktów)
>Oczywiście, że ekskomunika jest możliwa na własne życzenie - wystarczy zgłosić się do kuri i zgłosić fakt ze nie chce byc się członkiem kościoła.

Witam... TROLLA!
Jakoś nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ponowne pojawienie się na forum w tym momencie nie jest przypadkowe i ma za zadanie uwiarygodnić... "inną" postać!

Wcześniej apelowałem do moderatorów o zablokowanie wszystkich kont tego trolla - jak widać bezskutecznie - nie raczyli nawet... odpowiedzieć!
W związku z reaktywacją bożeny/Faustyny/matrioszki i cholera wie czego jeszcze proszę moderatorów o informację w jakiej formie i komu mam złożyć taki wniosek oficjalnie/formalnie aby zajęli stanowisko w tej sprawie i raczyli odpowiedzieć wnioskodawcy.

Przy okazji zdementuję kolejne brednie trolla pt. Faustyna wprowadzające dezinformację:
Nie wystarczy zgłosić się do kurii i powiedzieć... nie chcę!

Wiadomo, że Episkopat wydał zasady postępowania w sprawie wystąpienia z KK określające procedurę związaną z aktem apostazji. Zatem wiemy, że formalny akt apostazji mający skutki kanoniczne [w tym automatyczną ekskomunikę!] należy złożyć w formie pisemnej wraz z uzasadnieniem, osobiście w obecności 2 pełnoletnich świadków proboszczowi parafii w miejscu zamieszkania. Proboszcz potwierdza przyjęcie aktu swoim podpisem i pieczęcią parafialną, a uwierzytelnioną kopię przesyła do Kurii diecezjalnej. Kuria weryfikuję akt apostazji i proboszczowi parafii miejsca zamieszkania poleca dokonanie wpisu w księgach parafialnych oraz w tym samym celu przesyła informację do proboszcza parafii chrztu. Jak się dowiedziałem w rozmowie z ks. kanonistą w bydgoskiej Kurii diecezjalnej - kurie prowadzą specjalne księgi apostatów gdzie odnotowywane są wszystkie złożone akty i to one, a nie proboszcz decydują o skuteczności aktu apostazji. Proboszcz może wydać pisemne potwierdzenie o wystąpieniu z KK dopiero po decyzji Kurii diecezjalnej [w praktyce trwa to ok. 2 tyg.] polecające mu dokonanie w księgach parafialnych stosownego wpisu.

PS.
Nowych forumowiczów przestrzegam, żeby informacje [właściwie... dezinformacje! ] trolla Faustyna traktowali jako... duby smalone!
Tym, którzy nie są w temacie, a chcą wiedzieć o co chodzi polecam przestudiowanie wypowiedzi jednego trolla w trzech osobach bożena/Faustyna/matrioszka.


Nie moja wina, że moja mina niektórym przypomina teorię Darwina
18-11-2008 09:29 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)
>Oczywiście, że ekskomunika jest możliwa na własne życzenie - wystarczy zgłosić się do kuri i zgłosić fakt ze nie chce byc się członkiem kościoła.

Witaj dawno niewidziana
Odnoszę wrażenie, że to chyba Twój pomysł z tym pójściem do kurii. Jak znam życie i kościelne obyczaje, nie będą chcieli ze mną rozmawiać. "Spuszczą mnie po brzytwie", czyli odeślą do mojej parafii, albo do najbliższej parafii. Niech proboszcz-dobrodziej z tym problem się upora. A tak w ogóle, to nie słyszałem jeszcze o "obłożeniu" kogoś ekskomuniką z powodu decyzji o apostazji. "Klechy są jak każdy widzi", ale nie idioci, przynajmniej nie do tego stopnia. Zdają sobie sprawę, że gdyby media pochwyciły ten temat to naraziliby się tylko na śmieszność. Byłyby "jaja jak berety"

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Kurczewski (2471 punktów)
Jest chyba o wiele prostszy sposób- o ile pamiętam to, jeśli chodzi o katolicyzm, istnieją grzechy które nie mogą być odpuszczone i ciupasem prowadzą do ekskomuniki. "kto by zbluźnił przeciwko Duchowi Świętego, nie dostąpi odpuszczenia". Bodaj Rational Response organizowało związaną z tym akcję:

www.youtub(*)?v=i7QVbJnSPQE&feature=related

Oczywiście teraz tłumaczy się to dość pokrętnie że nie chodzi o pojedyncze bluźnierstwo... itd itp ale spróbować zawsze możesz.

erka.ovh.org/
17-11-2008 20:42 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>>Czy jeśli przyjmę komunię a potem wypluję i publicznie rozsmaruję butem na podłodze, to czy to wystarczy? Kto wie?
>>A.
>Myślę, że powinno wystarczyć pod warunkiem , że przeżyjesz (w kościele zwykle przebywa wiele uroczych, złodkich staruszek i staruszków, którzy mogą się nieco zdenerwować takim zachowaniem)...
>
A czemu staruszek i staruszków? Ja właśnie kończę 65 lat, ale aż tak słodki nie jestem. Znam też między nami inne panie i panów w trzecim wieku.
Czyżby chodziło Ci o cukrzycę?
17-11-2008 21:50 
 Ocena 4 na 4
Zulka (2198 punktów)

>A czemu staruszek i staruszków? Ja właśnie kończę 65 lat, ale aż tak słodki nie jestem. Znam też między nami inne panie i panów w trzecim wieku.
>Czyżby chodziło Ci o cukrzycę?

Vytaute!
"Staruszek i staruszków" dlatego, że u mnie, na wsi najwięcej osób w kościele to osoby grubo po siedemdziesiątce i jestem pewna, że żywy byś z kościoła nie wyszedł po czymś takim.

Jednocześnie przepraszam, bo dzięki Tobie zdałam sobie sprawę że uogólniam bezprawnie, na podstawie kilku znajomych starszych osób. To nieuprawnione.

Muszę powiedzieć że osoba w wieku lat 65 nie kojarzy mi się ze "staruszkiem". Znam jednego takiego osobnika, który zostawia mnie daleko w tyle podczas wycieczek rowerowych. Po trzydziestu, maksymalnie czterdziestu kilometrach ja "wysiadam", a on razem z trochę młodszą emerytką jest w stanie entuzjastycznie zaliczyć kolejne trzydzieści kilosków

Określenie "staruszek" bardziej niż z wiekiem kojarzy mi się z brakiem sprawności (rozstrzygający nie jest wynik ale brak prób), brakiem ciekawości świata, takim swoistym odpuszczeniem, machnięciem ręką na życie.

Pozdrawiam Plemię Walecznych Jadźwingów


"Największą chlubą nie jest to, aby się nigdy nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi."
18-11-2008 09:36 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)

>Jednocześnie przepraszam, bo dzięki Tobie zdałam sobie sprawę że uogólniam

Nie przejmuj się, wal śmiało - ja Ciebie rozgrzeszam w imię.....zapomniałem jak to "szło" dalej. Pewnie przez mój wiek


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
17-11-2008 19:49 
 Ocena 1 na 1
Gosia (9452 punktów)

>Czy jeśli przyjmę komunię a potem wypluję i publicznie rozsmaruję butem na podłodze, to czy to wystarczy? Kto wie?

Wystarczy.
Kanon 1367:
"Kto postacie konsekrowane porzuca albo w celu świętokradczym zabiera lub przechowuje, podlega ekskomunice wiążącej mocą samego prawa, zarezerwowanej Stolicy Apostolskiej; duchowny może być ponadto ukarany inną karą, nie wyłączając wydalenia ze stanu duchownego".
17-11-2008 20:26 
 Ocena 4 na 4
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Czy jeśli przyjmę komunię a potem wypluję i publicznie rozsmaruję butem na podłodze, to czy to wystarczy?

   Na pewno wystarczy do uznania cię za pajaca.
Przynajmniej ja, zdecydowany anty katolik, za takiego bym cię uznała. Kpię z katolicyzmu, ale nie pozwoliłabym sobie na niszczenie czegoś, co dla innych ma znaczenie.
   
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Czy jeśli przyjmę komunię a potem wypluję i publicznie rozsmaruję butem na podłodze, to czy to wystarczy?
>   Na pewno wystarczy do uznania cię za pajaca.
> Przynajmniej ja, zdecydowany anty katolik, za takiego bym cię uznała. Kpię z katolicyzmu, ale nie pozwoliłabym sobie na niszczenie czegoś, co dla innych ma znaczenie.
>   

To było pytanie hipotetyczne, bo nie zamierzam tego robić.
Z drugiej strony jestem ciekaw czy mógłbym przemóc wszystkie swoje opory wewnętrzne i przełamać lata indoktrynacji. Ale nie będę sprawdzał.

Pozdrawiam
Adam
17-11-2008 23:02 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>jestem ciekaw czy mógłbym przemóc wszystkie swoje opory wewnętrzne i przełamać lata indoktrynacji.

   Najpierw sobie odpowiedz na pytanie czy mentalność niewolnika jest ci obca.
Jeśli tak - przełamiesz opory. Jeśli nie - nie sprawdzaj.
   
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>jestem ciekaw czy mógłbym przemóc wszystkie swoje opory wewnętrzne i przełamać lata indoktrynacji.
>   Najpierw sobie odpowiedz na pytanie czy mentalność niewolnika jest ci obca.
>Jeśli tak - przełamiesz opory. Jeśli nie - nie sprawdzaj.
>   

Przyznam się, że nie bardzo rozumiem, albo mi się wydaje, że rozumiem. Dalszą ewentualną korespondencję na ten temat kieruj proszę na priva.
18-11-2008 05:28 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Najpierw sobie odpowiedz na pytanie czy mentalność niewolnika jest ci obca.
>Przyznam się, że nie bardzo rozumiem

   Albo wybierasz wolność, albo podporządkowanie, a co za tym idzie dalszą indoktrynację.

>Dalszą ewentualną korespondencję na ten temat kieruj proszę na priva.

   Rzadko się podporządkowuję, nawet gdy pada słowo "proszę".
   
18-11-2008 09:35 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Najpierw sobie odpowiedz na pytanie czy mentalność niewolnika jest ci obca.
>>Przyznam się, że nie bardzo rozumiem
>   Albo wybierasz wolność, albo podporządkowanie, a co za tym idzie dalszą indoktrynację.

Wybieram wolność, ale czy potrzebna obscenicznej manifestacji uwolnienia się nie dowodzi tak naprawdę tego, że w rzeczywistości nie mogę się uwolnić?

>>Dalszą ewentualną korespondencję na ten temat kieruj proszę na priva.
>   Rzadko się podporządkowuję, nawet gdy pada słowo "proszę".
>   

To tak jak ja. Mam coś takiego, że jak ktoś do mnie krzyczy "stój!" to najpierw pytam dlaczego, a potem staję. Raz o mało bym tak wszedł pod autobus. Moje myśli krążą wokół tego, czy czasami manifestacja sprzeciwu za wszelką cenę też nie jest jakimś rodzajem ograniczenia.

Myślę, że to bardzo ciekawy temat i można go odnieść na wszystkie dziedziny życia.

Pozdrawiam
Adam
17-11-2008 20:44 
 Ocena 3 na 3
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Czy jeśli przyjmę komunię a potem wypluję i publicznie rozsmaruję butem na podłodze, to czy to wystarczy? Kto wie?
Wystarczy do przegrania procesu o "obrazę uczuć religijnych".
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)

>Czy jeśli przyjmę komunię a potem wypluję i publicznie rozsmaruję butem na podłodze, to czy to wystarczy? Kto wie?
>A.
Oj, nieładnie... I po co walić aż z tak grubej rury? Okazywać własne chamstwo i brak wyrozumiałości dla bliżnich...
Jestem łagodnym staruszkiem, dopiero od niedawna antychrystem i antyklerykałem, wiec mialem na mysli coś w rodzaju osobistego oświadczenia, jakby "Tez" Marcina Lutra, ktorego przybicie na drzwiach, lub rozpowszechnianie w parafii MUSIAŁOBY zmusic proboszcza do wydania/rzucenia ekskomuniki.

Postaram sie napisać coś takiego, co uzupełnione uwagami bardziej ode mnie oczytanych uczestnikow Forum będzie mogło być przydatne do uwolnienia się od Kościoła.
*****
Goje wszystkich krajów, łączcie się!
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)
>Nie ma czegoś takiego jak "ekskomunika na życzenie". Apostazja jest dokonywana z inicjatywy odchodzącego - ekskomunika z inicjatywy kościoła.

Zajrzyj do działu Bazgroły: "Expressowa Exkomunika", na pewno możesz tam dodać coś pobudzającego inicjatywę Koścoła, ja mam dobre chęci, ale nie znam realiów życia w kraju rzymskokatolickim.

******
Goje wszystkich krajów łączcie się!
06-11-2008 15:28 
 Ocena 1 na 1
Sebek (10 punktów)
>Oczywiście przy pewnej ilości szczęścia można załatwić według nowych zasad w 10 min. My jednak nie skarżymy się w imieniu szczęśliwców. Według starych zasad nie wiadomo było do końca czego sobie zażyczy ksiądz, zaś według nowych wiadomo, że przyjęto najgorszy wariant. Przecież nic więcej już nie można sobie życzyć, chyba poza odbyciem pożegnalnej pielgrzymki do Częstochowy.
>Według nowych zasad to wygląda tak:
>Idę dokonać apostazji z pismem i dwoma świadkami. Ksiądz zerka na biskupią instrukcję i mówi:
>- Na podstawie art. 6 proszę o odpis świadectwa chrztu.
>- Nie mam, byłem chrzczony daleko stąd.
>- Nic mnie do nie obchodzi, tego wymagają biskupi ze względu na autonomię Kościoła.
>Rad nie rad dzwonię więc do swojej parafii chrztu oddalonej o pół tysiąca kilometrów dalej, błagając księdza, aby mi wysłał świadectwo pocztą. Ksiądz się nie zgadza. Niestety, potrzeba się zgłosić osobiście.
>Czy przejedziesz 500 km w 10 min? No więc mamy problem. Koszty apostazji wzrastają nie tylko o czas, ale i kilkaset złotych na podróż. I znów mogę mieć szczęście, że uda mi się okłamać księdza, że pilnie potrzebuję, aby mi wysłał, bo jutro zawieram sakramentalny związek małżeński lub inne sakramentum kościelne i od tego świstka zależy moje przymierze z bogiem... Ale łatwiej to mogę takiego szczęścia nie mieć.
>Podsumowując, według nowych zasad:
>- Ksiądz może ci zgodnie z prawem biskupim powiedzieć, abyś przyszedł za pół roku, bo potrzebujesz namysłu (art. 8 instrukcji)
>- Ksiądz może nie uznać za dostatecznie mocnych twoich powodów wystąpienia. Może sobie uznać, że są zbyt błahe, i sprowadzają się w zasadzie do prostego urazu do jednego księdza i nie zasługujesz na apostazję (wynika to z konieczności uzasadniania swojej woli art.6)
>- Jak chcesz wypisać swoje dzieci, ksiądz cię informuje, że twoja zgoda i życzenie jest nieważne, bo one muszą pozostać w kościele do osiemnastki.
>wystarczy?

Jezeli ksiadz robi jakies problemy proponuje mu wytlumaczyc ze lepiej zeby dokonal apostazji niz zeby musial dokonac ekskomuniki np. za "znieważenie postaci eucharystycznych". Mysle ze po takim tlumaczeniu ksiadz sie zorietuje ze jestesmy bardzo zdeterminowani i nie potrzebujemy pol roku przemuslen.
G.K. (1679 punktów)
>Oczywiście przy pewnej ilości szczęścia można załatwić według nowych zasad w 10 min. My jednak nie skarżymy się w imieniu szczęśliwców.

Komu się skarżycie ? Kościołowi ? Nawet, jeśli jakiś ksiądz się nad tym zastanowi i się z Wami zgodzi, to i tak będzie to kropla w morzu.
Wątpię, żebyście cokolwiek w ten sposób zmienili. Przyznam Ci rację, w momencie gdy episkopat zmodyfikuje obecne przepisy tak, żeby apostazja była prostsza.

>Według nowych zasad to wygląda tak:

Wiem jak to wygląda wg. nowych zasad, ponieważ mam to już za sobą. Podajesz tu skrajny wypadek, który pewnie nigdy nie wystąpi, a jeśli nawet to rzadziej niż taki "szczęśliwy" przypadek jak mój.

>- Jak chcesz wypisać swoje dzieci, ksiądz cię informuje, że twoja zgoda i życzenie jest nieważne, bo one muszą pozostać w kościele do osiemnastki.

Wątpię w inteligencję rodzica, który najpierw świadomie zapisuje swoje dziecko do takiej organizacji, a po kilku(nastu) latach zmienia zdanie i chce je wypisać.

Może to wyglądać, tak jakbym bronił KK, ale ja po prostu staram się być obiektywny.


Każdy bóg umiera wraz ze śmiercią jego ostatniego wyznawcy.
Pabloss (4221 punktów)
Wątpię w inteligencję rodzica, który najpierw świadomie zapisuje swoje dziecko do takiej organizacji, a po kilku(nastu) latach zmienia zdanie i chce je wypisać.

Jakbyś wrócił do kilku starszych postów odnośnie wyjścia z kościoła, to dowiesz się, że znaczna część rodziców-ateistów chrzci swoje dzieciaki dla świętego spokoju (nawet chyba ci najinteligentniejsi także), pomimo tego że nie są w stanie przekazać im szczerze prawd wiary głoszonych przez KK. Takie dziecko jest więc kaleką religijną, gdyż nie może liczyć na wsparcie rodziców, którzy świadomie odrzucają to co głosi KK i jedynie co potrafią to nauczyć regułek (a gdzie przykład osobistej wiary?), a z drugiej strony jest ono szprycowane przez stronę kościelną i wiernych ich naukami. Czy można uznać to za inteligentne działanie, kiedy dziecko jest rzucone na głęboką wodę przez samych rodziców, a Ci tylko zerkają czy sie nie topi, mając (co osoby te zaznaczały w postach) nadzieję, że w dorosłym życiu i tak zerwie związki z KK. Jak tak się poczyta co poniektóre wypowiedzi to nasuwa się stwierdzenie -"Ale szopka".
07-11-2008 15:04 
 Ocena 2 na 2
zenek (69 punktów)
>Wątpię w inteligencję rodzica, który najpierw świadomie zapisuje swoje dziecko do takiej organizacji, a po kilku(nastu) latach zmienia zdanie i chce je wypisać.
A zdarzyło Ci się kiedyś przyznać do błędu i zmienić zdanie?
07-11-2008 11:16 
 Ocena 1 na 1
glingor (640 punktów)
W ramach dodania

Jechanie dwukrotnie ponad 200km w 3 osoby, do parafii w której jest się zapisanym
jest bardzo dużym utrudnieniem. (dwa dni urlopu x3 )
A jak znam życie to godziny przyjmowania stron są skromne i nie jest prosto dowiedzieć się jakie są, a przy chęci utrudniania z tym 6 miesięcznym okresem do zastanawiania się.
Może się okazać że się zmieniły ale przecież na drzwiach parafii wisi kartka od tygodnia.
Totalna paranoja, nie da się a jakiś sposób wymóc ekskomunikę oświadczeniem woli ale tak żeby zakazać ogłaszanie publiczne danych osobowych przez turbaniarzy przepraszam infułatów?

Przecież hipotetyczne poglądy religijne apostaty, mogą być takie że nie chcę przebywać na ziemi święconej przez konkurencyjnego boga, ani mieć styczność z jego mrocznymi sługami.

Wg. mnie zapis ze ochrona danych osobowych nie dotyczy kk jest podstawowym problemem, ach jakby było pięknie bez niego


prawdziwy tradycjonalista modli się do słońca i z ognia nie korzysta
06-11-2008 14:27 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Zabawne, bo dwa tygodnie temu dokonałem apostazji i odbyło się to zgodnie z nowymi przepisami, bez żadnych problemów i trwało to maksymalnie 10 minut.
To, że tobie udało się to załatwić w 10 minut nie oznacza, że w każdym przypadku jest tak samo łatwo i szybko.

"z zasady akt formalnego wystąpienia - jeśli mimo podjętych starań do niego dochodzi - nie powinien być dokonywany w tym samym dniu, w którym osoba chcąca wystąpić z Kościoła zgłasza swój zamiar duszpasterzowi, ale dopiero po upływie czasu, jaki proboszcz roztropnie pozostawi do namysłu przed podjęciem tak poważnego w skutkach kanonicznych kroku."
Proboszcz może zatem odesłać delikwenta z kwitkiem i kazać przyjść np. za 3 miesiące.

>W związku z powyższym stwierdzenie, że to dzieje się tu coś niezgodne z prawem wydaje mi się śmieszne.
"Aktu odstępstwa, który wywołuje skutki kanoniczne, może dokonać tylko osoba pełnoletnia (kan. 98 § 1 i 2), zdolna do czynności prawnych, osobiście, w sposób świadomy i wolny (kan. 124-126), w formie pisemnej, w obecności proboszcza swego kanonicznego miejsca zamieszkania (stałego lub tymczasowego) i dwóch pełnoletnich świadków."
Podaj przykład organizacji, do której nigdy się nie zapisywałeś i do wystąpienia z której potrzebujesz dwóch świadków?

>Ba, uważam nawet, że wprowadzenie tych standardów ułatwiło dokonania apostazji, ponieważ teraz wszystko jest jasne, więc proboszcz nie ma prawa wymagać od nas nie wiadomo jakich dokumentów.
Bez przedstawienia świadectwa chrztu akt apostazji jest niemożliwy jest wg nowych przepisów. Dodano ten wymóg tylko i wyłącznie w celu utrudnienia apostazji.

Polecam tę lekturę.
06-11-2008 15:21 
 Ocena 3 na 3
Sławek Dutkiewicz (1713 punktów)
>Zabawne, bo dwa tygodnie temu dokonałem apostazji i odbyło się to zgodnie z nowymi przepisami, bez żadnych problemów i trwało to maksymalnie 10 minut.

Moje gratulacje!

Pewnie nie tylko ja jestem ciekaw jak zgodnie z nowymi przepisami w... 10 minut :

a/ napisałeś prośbę o wydanie odpisu aktu chrztu
b/ wysłałeś ten wniosek do parafii miejsca chrztu
c/ proboszcz parafii w miejscu chrztu sporządził odpis aktu chrztu
d/ proboszcz parafii w miejscu chrztu wysłał Ci odpis aktu chrztu
e/ Poczta Polska na jednej nodze wykonała usługę
f/ otrzymałeś w końcu niezbędny Ci odpis aktu chrztu
g/ zwerbowałeś 2 pełnoletnich świadków
h/ naskrobałeś akt apostazji
i/ umówiłeś się na audiencję u swojego proboszcza
j/ stawiłeś się z wymaganymi dokumentami w parafii miejsca zamieszkania przed obliczem proboszcza
k/ wraz ze świadkami zostałeś wylegitymowany przez proboszcza po raz pierwszy
l/ złożyłeś stosowne dokumenty proboszczowi parafii w obecności świadków
ł/ proboszcz przeprowadził z Tobą troskliwą rozmowę duszpasterską
m/ proboszcz poinformował Ciebie o kanonicznych skutkach apostazji
n/ proboszcz pożegnał Ciebie i świadków dając Ci czas do namysłu
o/ przemyślałeś jeszcze raz swoją decyzję
p/ ponownie umówiłeś się na audiencję u swojego proboszcza
r/ ponownie stawiłeś się przed obliczem proboszcza wraz z delegacją już po namyśle [innego dnia!]
s/ ponowne legitymowanie apostaty ze świadkami
t/ potwierdziłeś po namyśle swoją wolę znowu w obecności świadków
u/ proboszcz przyjął do wiadomości Twoje oświadczenie
w/ proboszcz dokonał stosownego wpisu w księdze parafialnej
x/ proboszcz napisał pisemne potwierdzenie Twojej apostazji
y/ proboszcz wydał Ci to pisemne potwierdzenie
z/ proboszcz pożegnał ex-katolika wraz z delegacją

Jak zgodnie z nowymi przepisami udało Ci się to wszystko od "a" do "z" w 10 minut?

Na moje nie pomoże odrzutowiec, a nawet... prędkość światła!
Trzeba by uwierzyć w... sprawstwo siły wyższej!
Tylko po co wtedy składać... akt apostazji!

Nie moja wina, że moja mina niektórym przypomina teorię Darwina
06-11-2008 16:08 
 Ocena 1 na 1
G.K. (1679 punktów)

> Moje gratulacje! Pewnie nie tylko ja jestem ciekaw jak zgodnie z nowymi przepisami w... 10 minut :a/ napisałeś prośbę o wydanie odpisu aktu chrztu

Nie był potrzebny, byłem zapisany do tej samej parafii, w której byłem ochrzczony.

>b/ wysłałeś ten wniosek do parafii miejsca chrztu

j.w.
>c/ proboszcz parafii w miejscu chrztu sporządził odpis aktu chrztu

j.w.

>d/ proboszcz parafii w miejscu chrztu wysłał Ci odpis aktu chrztu

j.w.
>e/ Poczta Polska na jednej nodze wykonała usługę

j.w.
>f/ otrzymałeś w końcu niezbędny Ci odpis aktu chrztu
>g/ zwerbowałeś 2 pełnoletnich świadków

Akurat byłem z nimi umówiony na popołudniowy wypad na piwo, po drodze do pubu wstąpiliśmy do kancelarii.

>h/ naskrobałeś akt apostazji

30 sekund ściągania wzorca z internetu, 30 sekund nanoszenia poprawek.

>i/ umówiłeś się na audiencję u swojego proboszcza

Nie ma czegoś takiego jak "audiencja u proboszcza". W internecie sprawdziłem w jakie dni i w jakich godzinach urzęduje proboszcz. Mimo, że jest to największa parafia w 80tys. mieście to kolejki nie było.

>j/ stawiłeś się z wymaganymi dokumentami w parafii miejsca zamieszkania przed obliczem proboszcza

Patrz: pkt g.

>k/ wraz ze świadkami zostałeś wylegitymowany przez proboszcza po raz pierwszy

Okazanie naszych dowodów tożsamości zajęło kilkanaście sekund.

>l/ złożyłeś stosowne dokumenty proboszczowi parafii w obecności świadków

Dałem mu do przeczytania akt apostazji, wszyscy czworo go podpisaliśmy.

>ł/ proboszcz przeprowadził z Tobą troskliwą rozmowę duszpasterską

Sam się go spytałem, czy chce przeprowadzić tego typu rozmowę. Stwierdził, że to się tyczy tylko osób, które nie są pewne swojej decyzji, a ja wyglądałem na przekonanego i obeznanego w procedurach.

>m/ proboszcz poinformował Ciebie o kanonicznych skutkach apostazji

j.w.

>n/ proboszcz pożegnał Ciebie i świadków dając Ci czas do namysłu

Pożegnał nas. Było mu jedynie przykro (nie powiedział tego, ale było to widać po jego twarzy).

>o/ przemyślałeś jeszcze raz swoją decyzję

Nie musiałem.

>p/ ponownie umówiłeś się na audiencję u swojego proboszcza

Już o tym pisałem.

>r/ ponownie stawiłeś się przed obliczem proboszcza wraz z delegacją już po namyśle [innego dnia!]

Wszystkie formalności załatwiłem tego samego dnia, na jednym spotkaniu.

>s/ ponowne legitymowanie apostaty ze świadkami

j.w.

>t/ potwierdziłeś po namyśle swoją wolę znowu w obecności świadków

j.w.

>u/ proboszcz przyjął do wiadomości Twoje oświadczenie

Tak.

>w/ proboszcz dokonał stosownego wpisu w księdze parafialnej

Wyszedł na minute do pomieszczenia obok, wrócił z księgą do której w której na moich oczach dokonał stosownego wpisu.

>x/ proboszcz napisał pisemne potwierdzenie Twojej apostazji

Nie prosiłem o to, taki dokument nie jest mi do niczego potrzebny. Apostazji nie dokonuje się, żeby móc pochwalić się jakimś papierem, to się robi dla siebie.

>y/ proboszcz wydał Ci to pisemne potwierdzenie

Już o tym pisałem.

>z/ proboszcz pożegnał ex-katolika wraz z delegacją

Patrz: pkt n.

> Jak zgodnie z nowymi przepisami udało Ci się to wszystko od "a" do "z" w 10 minut?Na moje nie pomoże odrzutowiec, a nawet... prędkość światła!Trzeba by uwierzyć w... sprawstwo siły wyższej!Tylko po co wtedy składać... akt apostazji!

Sam sobie teraz odpowiedz na te pytania.


Każdy bóg umiera wraz ze śmiercią jego ostatniego wyznawcy.
06-11-2008 20:51 
 Ocena 1 na 1
Sławek Dutkiewicz (1713 punktów)
>>a/ napisałeś prośbę o wydanie odpisu aktu chrztu
>Nie był potrzebny, byłem zapisany do tej samej parafii, w której byłem ochrzczony.

Cytat:
6. "Aby akt formalnego wystąpienia z Kościoła został uznany za skuteczny kanonicznie... Oświadczenie winno zawierać także dane personalne odstępcy i świadków, motywację oraz dokładne dane dotyczące daty i parafii chrztu (z załączeniem świadectwa chrztu)."

Nowe przepisy w żadnym punkcie nie zwalniają od tego... obowiązku!
Nie ma wyjątków! Nie ma regulacji o treści np. "składający akt apostazji w parafii miejsca chrztu i zamieszkały na jej terenie zwolniony jest z wymogu dołączenia świadectwa aktu chrztu".

>>j/ stawiłeś się z wymaganymi dokumentami w parafii miejsca zamieszkania przed obliczem proboszcza
>Patrz: pkt g.

Punkt g. [bez skojarzeń proszę!] mówi tylko o 2 pełnoletnich świadkach.

Cytat:
12. Po przeprowadzonej rozmowie duszpasterskiej (zob. pkt 8-11), a także po zbadaniu dokumentów tożsamości odstępcy i świadków oraz zweryfikowaniu, czy oświadczenie o odstępstwie zawiera wszystkie wymagane dane, proboszcz potwierdza dokument swoim podpisem i pieczęcią parafialną, umieszczając datę."


Uwierzytelnioną kopię proboszcz przesyła do Kurii biskupiej i dopiero ona po weryfikacji podejmuje decyzję i poleca proboszczowi adnotację w księgach parafialnych.

>>ł/ proboszcz przeprowadził z Tobą troskliwą rozmowę duszpasterską
>Sam się go spytałem, czy chce przeprowadzić tego typu rozmowę.

To miło z Twojej strony, aczkolwiek przeprowadzenie tej rozmowy nie jest podyktowana... chęcią, czy niechęcią!
Wynika z obowiązujących przepisów i jest... obowiązkiem proboszcza!

>Stwierdził, że to się tyczy tylko osób, które nie są pewne swojej decyzji,

To tylko świadczy o tym, że kompletnie nie zna... obowiązujących w KK procedur!

>a ja wyglądałem na przekonanego i obeznanego w procedurach.

Przykro mi to mówić, ale niestety w tym temacie Wasza "wiedza" jest... porównywalna!

Cytat:
8. "Gdy proboszcz otrzyma wiadomość o zamiarze wystąpienia z Kościoła swego parafianina, winien w osobistej, pełnej troski rozmowie duszpasterskiej rozeznać, jakie są rzeczywiste powody jego decyzji oraz z miłością i roztropnością podjąć wysiłki, by odwieść go od tego zamiaru i obudzić wiarę zaszczepioną w sakramencie chrztu."

>>m/ proboszcz poinformował Ciebie o kanonicznych skutkach apostazji
>j.w.
Cytat:
9. Proboszcz ma obowiązek poinformować o kanonicznych skutkach karnych formalnego aktu wystąpienia z Kościoła,...

Proboszcz nie zachował... obowiązujących procedur!
Informacja o kanonicznych skutkach formalnego aktu wystąpienia z kościoła jest jego... obowiązkiem!

>>r/ ponownie stawiłeś się przed obliczem proboszcza wraz z delegacją już po namyśle [innego dnia!]
>Wszystkie formalności załatwiłem tego samego dnia, na jednym spotkaniu.

Cytat:
8. "... z zasady akt formalnego wystąpienia - jeśli mimo podjętych starań do niego dochodzi - nie powinien być dokonywany w tym samym dniu, w którym osoba chcąca wystąpić z Kościoła zgłasza swój zamiar duszpasterzowi, ale dopiero po upływie czasu, jaki proboszcz roztropnie pozostawi do namysłu przed podjęciem tak poważnego w skutkach kanonicznych kroku."

Znowu złamane... procedury!

>>w/ proboszcz dokonał stosownego wpisu w księdze parafialnej
>Wyszedł na minute do pomieszczenia obok, wrócił z księgą do której w której na moich oczach dokonał stosownego wpisu.

Cytat:
12. "... proboszcz potwierdza dokument swoim podpisem i pieczęcią parafialną, umieszczając datę. Uwierzytelnioną kopię tego dokumentu proboszcz przesyła do kurii swojej diecezji. Kuria diecezjalna, jeśli nie stwierdzi nowych okoliczności, poleca proboszczowi parafii chrztu odstępcy (także w przypadku, gdy odstępstwo miało miejsce w parafii chrztu) dokonanie stosownego wpisu do parafialnej księgi ochrzczonych."

Proboszcz nie zachował obowiązujących procedur, dokonał wpisu do księgi ochrzczonych... na własną rękę!
Decyzję, po weryfikacji podejmuje i wydaje proboszczowi polecenie... Kuria diecezjalna!

>>x/ proboszcz napisał pisemne potwierdzenie Twojej apostazji
>Nie prosiłem o to, taki dokument nie jest mi do niczego potrzebny. Apostazji nie dokonuje się, żeby móc pochwalić się jakimś papierem, to się robi dla siebie.

Cytat:
15. "Świadectwo chrztu z odpowiednią adnotacją jest jedynym dokumentem potwierdzającym formalny akt wystąpienia z Kościoła."

Właśnie pochwaliłeś się na publicznym forum, iżeś... apostata!
Nie masz potwierdzenia [kwitu!] - nie jesteś formalnie apostatą.
Jesteś jedynie święcie przekonany o tym, że... nim jesteś!

>>y/ proboszcz wydał Ci to pisemne potwierdzenie
>Już o tym pisałem.

Na podstawie nowych przepisów nie miał prawa wydać takiego potwierdzenia ponieważ złamał wszelkie procedury i Twój akt apostazji nie niesie za sobą... skutków kanonicznych!
Gdyby Ci wydał pisemne potwierdzenie nie byłoby ono warte... funta kłaków!

>> Jak zgodnie z nowymi przepisami udało Ci się to wszystko od "a" do "z" w 10 minut?
>Sam sobie teraz odpowiedz na te pytania.
Nie będąc kanonistom nie mam najmniejszej wątpliwości, że wielokrotnie zostały złamane... obowiązujące procedury!
Twój akt apostazji nie nie za sobą... skutków kanonicznych!
Co za tym idzie nie nastąpił... formalny akt wystąpienia z KK!

Ps.
Przykro mi. Prawdopodobnie proboszcz chciał Ci pójść na rękę, a tymczasem wpuścił Cię w maliny - zresztą przy Twoim udziale.


Nie moja wina, że moja mina niektórym przypomina teorię Darwina.
G.K. (1679 punktów)
>Nowe przepisy w żadnym punkcie nie zwalniają od tego... obowiązku! Nie ma wyjątków! Nie ma regulacji o treści np. "składający akt apostazji w parafii miejsca chrztu i zamieszkały na jej terenie zwolniony jest z wymogu dołączenia świadectwa aktu chrztu".

Common sense. Jaki byłby cel prosić proboszcza o dokument tylko po to, żeby mu go zaraz dać ?

>>>j/ stawiłeś się z wymaganymi dokumentami w parafii miejsca zamieszkania przed obliczem proboszcza
>>Patrz: pkt g.
>Punkt g. [bez skojarzeń proszę!] mówi tylko o 2 pełnoletnich świadkach.

Tylko jedno w głowie... Pkt ten mówi też o tym, że poszedłem do proboszcza wraz ze świadkami. Rozbijasz te punkty jak katolicy dziesiąte przykazanie...

>To miło z Twojej strony, aczkolwiek przeprowadzenie tej rozmowy nie jest podyktowana... chęcią, czy niechęcią!Wynika z obowiązujących przepisów i jest... obowiązkiem proboszcza!>Stwierdził, że to się tyczy tylko osób, które nie są pewne swojej decyzji,
>To tylko świadczy o tym, że kompletnie nie zna... obowiązujących w KK procedur!

Zna procedury, wszystko ładnie mi opisał, dokładnie tak jak jest to zapisane w dokumencie wydanym przez episkopat.

>a ja wyglądałem na przekonanego i obeznanego w procedurach.
>Przykro mi to mówić, ale niestety w tym temacie Wasza "wiedza" jest... porównywalna!

Czytałem dwa artykuły na Racjonaliście (ten Mariusza oraz ten wyśmiewający nowe procedury) i dokładnie cały dokument, który tak lubisz cytować.

>Proboszcz nie zachował... obowiązujących procedur!Informacja o kanonicznych skutkach formalnego aktu wystąpienia z kościoła jest jego... obowiązkiem!>>r/ ponownie stawiłeś się przed obliczem proboszcza wraz z delegacją już po namyśle [innego dnia!]

Nadinterpretujesz ten przepis. Nie ma tam mowy o "innym dniu". Jest jedynie sugestia, żeby dać apostacie trochę czasu do namysłu.

>>Wszystkie formalności załatwiłem tego samego dnia, na jednym spotkaniu.
> Cytat:
8. "... z zasady akt formalnego wystąpienia - jeśli mimo podjętych starań do niego dochodzi - nie powinien być dokonywany w tym samym dniu, w którym osoba chcąca wystąpić z Kościoła zgłasza swój zamiar duszpasterzowi, ale dopiero po upływie czasu, jaki proboszcz roztropnie pozostawi do namysłu przed podjęciem tak poważnego w skutkach kanonicznych kroku."


Nie powinien ! Nie "musi". Może !

>Właśnie pochwaliłeś się na publicznym forum, iżeś... apostata! Nie masz potwierdzenia [kwitu!] - nie jesteś formalnie apostatą.

Nigdy też nie czułem się katolikiem. Fakt dodania adnotacji oraz mojego aktu apostazji do księgi chrztu w pełni wystarczy, żebym mógł czuć się apostatą.

>Przykro mi. Prawdopodobnie proboszcz chciał Ci pójść na rękę, a tymczasem wpuścił Cię w maliny - zresztą przy Twoim udziale.

Gdybym umarł w tej chwili to na moim pogrzebie nie pojawi się ksiądz. Nie będę mógł być pochowany na cmentarzu katolickim (gdzie swoją drogą miejscówka jest droższa).

Powyższe całkowicie wystarczy mi aby czuć się w pełni apostatą.


Każdy bóg umiera wraz ze śmiercią jego ostatniego wyznawcy.
sukulent (2309 punktów)
Czy mogę mieć do Ciebie nieśmiałą prośbę, nie związaną z tematem wątku, ale związaną z Twoimi w nim wypowiedziami (zresztą nie tyko w tym wątku) ?

Czytam Twoje posty z uwagą i niesłychanie przeszkadza mi w odbiorze ich treści stosowana przez Ciebie forma trzykropka z następowym wytłuszczeniem następujacego po nim wyrazu. Rzecz ma miejsce na końcu zdań, których treść, jak mniemam, jest w twoim odczuciu szczególnie ważka. Wiem, że to poniekąd nietakt, ale czy mógłbyś zaniechać tej formy pokreślenia ważności wypowiadanej treści ? Treść zwykle sprawnie broni się sama .

Czy mógłbyś rozważyć pozytywne ustosunkowanie się do mojej prośby, jeśli nie uznasz jej za zbyt impertynencką ?

Pozdrawiam

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
Sławek Dutkiewicz (1713 punktów)
>Czy mogę mieć do Ciebie nieśmiałą prośbę, nie związaną z tematem wątku, ale związaną z Twoimi w nim wypowiedziami (zresztą nie tyko w tym wątku) ?

>Czytam Twoje posty z uwagą i niesłychanie przeszkadza mi w odbiorze ich treści stosowana przez Ciebie forma trzykropka z następowym wytłuszczeniem następujacego po nim wyrazu.

Prawda, tak mam.
To celowy zabieg. Wiem, że nadużywam tej formy.

>Rzecz ma miejsce na końcu zdań, których treść, jak mniemam, jest w twoim odczuciu szczególnie ważka.

Może nie zawsze ważka, czasami humorystyczna [przynajmniej w moim odczuciu] ale faktem jest, że służy do akcentowania określonej części wypowiedzi. Często celowo tak konstruuję zdania, żeby to, co chcę zaakcentować [Wytłuścić!]wypadło na końcu.

>Wiem, że to poniekąd nietakt,

Nic podobnego! Przyjąłem do wiadomości, że moja produkcja sprawia komuś problem w odbiorze. Sam mam taki problem z piszącymi "kredkami", czyli używającymi różnych kolorów dostępnych w "palecie".

>ale czy mógłbyś zaniechać tej formy pokreślenia ważności wypowiadanej treści ?

Tego obiecać nie mogę, tak jak nie mogę obiecać, że rzucę palenie.
Ale obiecuję, że spróbuję ograniczyć ten... nałóg!

>Treść zwykle sprawnie broni się sama .

Dzięki! Jeśli to odniesienie do moich wypowiedzi, a nie zarzut o przeroście formy nad treścią.
Byłaby to moja osobista porażka gdyby broniła się tylko dzięki tłuściochom z wykrzyknikiem.

>Czy mógłbyś rozważyć pozytywne ustosunkowanie się do mojej prośby,

Com mógł, tom obiecał.

>jeśli nie uznasz jej za zbyt impertynencką ?

Nie uznałbym za takową nawet gdybyś napisała - "Kończ waść, oczu oszczędź!".

>Pozdrawiam

Również

Ps.
Nawet nie wiesz jakiego poświęcenia wymagał ode mnie ten post.
Ile wyrzeczeń - tylko jeden "grubas" z wykrzyknikiem!
Jakoś to przeżyję.

>
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka") )


Nie moja wina, że moja mina niektórym przypomina teorię Darwina
06-11-2008 18:44 
 Ocena 2 na 2
Archi (547 punktów)
Każdy ma swoje doświadczenia, mi zajęło to prawie rok! Ty miałeś szczęście, a pewnie ja miałem pecha, bo mieszkam na razie daleko od miejsca zameldowania, gdzie była moja parafia ze wszystkimi kartotekami etc., a parafia w której byłem ochrzczony jeszcze kilkaset kilometrów dalej na głębokiej prowincji, gdzie proboszcz nie mógł pojąć zaistniałej sytuacji. Nie mogłem podróżować po Polsce z jednego końca w drugi, więc wszystko załatwiałem listownie bądź telefonicznie. Dziś nie miałbym takiej możliwości i pewnie musiałbym chwilowo zrezygnować z wypisywania się, a już wtedy tj. przed instrukcją użerałem się z proboszczami i kurią bez końca.

Przyjmując, że nasze przypadki są skrajne: 10 min - 1 rok, reszta pewnie mieści się gdzieś po środku. Czy to ma być standard w cywilizowanym państwie w którym Konstytucja ma niby gwarantować wolność sumienia i wyznania?


plus ratio quam vis caeca valere solet
06-11-2008 18:56 
 Ocena 3 na 3
Zulka (2198 punktów)
Zagraj w totolotka

pozdrawiam


"Największą chlubą nie jest to, aby się nigdy nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi."
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>>h/ naskrobałeś akt apostazji
>30 sekund ściągania wzorca z internetu, 30 sekund nanoszenia poprawek.
Słyszałem o szybkim czytaniu, ale nie słyszałem o szybkim pisaniu.
No cóż, człowiek uczy się całe życie...
G.K. (1679 punktów)
>>>h/ naskrobałeś akt apostazji
>>30 sekund ściągania wzorca z internetu, 30 sekund nanoszenia poprawek.
>Słyszałem o szybkim czytaniu, ale nie słyszałem o szybkim pisaniu.
>No cóż, człowiek uczy się całe życie...

Jeśli uzupełnienie pól "adres", "imię i nazwisko", "data urodzenia" zajmie Ci więcej niż kilka minut...

P.S. 3 lata temu chodziłem na kurs informatyczny. Pierwsze kilkanaście godzin zajęła nam nauka szybkiego pisania


Każdy bóg umiera wraz ze śmiercią jego ostatniego wyznawcy.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>P.S. 3 lata temu chodziłem na kurs informatyczny. Pierwsze kilkanaście godzin zajęła nam nauka szybkiego pisania
Ciekawe jakie jeszcze kursy zaliczyłeś i co jeszcze potrafisz.

PS Na pewno na każdym z kursów byłeś najlepszy...
G.K. (1679 punktów)
>Ciekawe jakie jeszcze kursy zaliczyłeś i co jeszcze potrafisz.
>PS Na pewno na każdym z kursów byłeś najlepszy...



Nie ma to jak rzeczowa dyskusja na temat. Daruj sobie osobiste wycieczki, to i tak nie jest zabawne.


Każdy bóg umiera wraz ze śmiercią jego ostatniego wyznawcy.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Rzeczowo to już wcześniej ci odpisałem i wiele innych osób.
A co do osobistych wycieczek, to chyba nie ma zakazu skomentowania czyjegoś przechwalania się, jak to na kursie informatycznym nauczył się szybko pisać.
G.K. (1679 punktów)
>Rzeczowo to już wcześniej ci odpisałem i wiele innych osób.
>A co do osobistych wycieczek, to chyba nie ma zakazu skomentowania czyjegoś przechwalania się, jak to na kursie informatycznym nauczył się szybko pisać.


Nie przechwalałem się. To była odpowiedź na Twój tekst o tym, że nie słyszałeś o czymś takim jak "nauka szybkiego czytania".


Każdy bóg umiera wraz ze śmiercią jego ostatniego wyznawcy.
Zyga (1539 punktów)
W całej tej procedurze, brakuje możliwości wysłania pisma podpisanego przez 2 świadków na adres kurii listem poleconym, które by załatwiało sprawę.
Zulka (2198 punktów)
>Po 11:00 w radio Tok FM nadano dyskusję między Mariuszem Agnosiewiczem i ks. Józefem Klochem

Posłuchałam - nie wiem czy dobrze zrobiłam, bo podniosło mi się ciśnienie.

Widać, że PSR się "czepia" - z Kościoła można wystąpić bardzo łatwo - wystarczy akt woli - po co apostacie dokumenty, wystarczy sobie powiedzieć, już nie jestem katolikiem
Zabawne jest dla mnie staranie kościoła żeby rezygnacja z jego usług była nieformalna. Jestem pewna, że zgodziliby się na wystąpienie wszystkich byleby "na papierze" wszystko zostało po staremu

Dowiedziałam się też że składając akt apostazji - rozmawia się z "Panem Bogiem", więc jest to "poważna sprawa"

Poza tym, nikt z wyjątkiem Kościoła nie ma prawa powoływać się na jego dokumenty hi hi.

I ten atak słowotoku na tematy wszelkie oprócz braku możliwości apostazji osób niepełnoletnich - żenada.

Wnioski:
- lubię TOK FM,
- wiedząc, że będę słuchać pana Klocha, powinnam przygotować środki uspokajające albo miskę, bo takie nagromadzenie obłudy budzi u mnie pewne odruchy


"Największą chlubą nie jest to, aby się nigdy nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi."
06-11-2008 19:27 
 Ocena 4 na 4
Duda (25557 punktów)
Sam Kloch się zaplątał gdy wywodził, że wszędzie ( w każdej organizacji)trzeba mieć świadków wypisywania się z dowolnej organizacji. Niby przy testamencie też .
Zastanawiam się jak by potraktowali akt apostazji złożony przed notariuszem który potwierdza podpis.
Zastanawiam się czy nie miała by tu zastosowanie ustawa o zbiorach i przechowywaniu danych osobowych. Z każdego zbioru danych można żądać wykreślenia. Szkoda , że idiota jest Rzecznikiem Praw Obywatelskich, bo mogła by być ciekawa dyskusja Rzecznika i Kurii
webmaster (moderator)
Koronny argument apostaty: jeżeli wystapię z powszechnego kościoła w jednym kraju, to w Polsce nadal jestem Katolikiem, czyli jednak można prościej tylko episkopat chce to utrudnić.
Koronny argument katolika: proboszcz płąci podatek od soby w swojej parafii, także za ateistów (sam słyszłałem jak się jeden ksiądz żalił, że musi za ateuszy płacić..) więc zrobi wiele, aby utrudnić apstazję.
06-11-2008 20:44 
 0 na 2
Władek Lichacz (2050 punktów)
>proboszcz płaci podatek od osoby w swojej parafii, także za ateistów

To powinni w końcu sami uprościć, wprowadzając tzw. podatek kościelny.
diogenes (42753 punktów)
>Tematem było obostrzenie przez KK przepisów dotyczących apostazji...

Żadne przepisy kościelne nie są w stanie zmienić trendu cywilizacyjnego, który polega na powolnym, ale jednak oświeceniu(nie nalezy mylić go z epoką w litaraturze czy filozofii). Formalny wymiar apostazji jest praktycznie niczym w porównaniu do obumierania religii w teistycznej, serwowanej przez KK wersji. Rozważyć by mozna również sprawę trafności określenia "apostazja", a więc powoływania się (w nazwie) na Juliana Apostatę, który odrzucał nie tyle religię, co chrześcijaństwo. Cenił pogańską tradycję. Podobnie szanował tradycjonalizm Żydów.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

Po wysłuchaniu tej rozmowy muszę stwierdzić,że ksiądz Kloch w sposób rzeczowy, spokojny i kulturalny wyjaśnił wątpliwości Mariusza. Uważam, że ta zmiana, a właściwie uściślenie i ujednolicenie procedur związanych z aktem apostazji jest jak najbardziej słuszne i proboszczowie nie będą mogli interpretować ich na własną rękę. W tym zakresie Krk poszedł w dobrym kierunku, pomagając ewentualnym chętnym w dokonaniu tej czynności.
Odniosłem wrażenie, że Mariusz był zdenerwowany a jego argumenty słabe.

Ponieważ na tym forum często wytyka się błędy językowe, pozwolę sobie przypomnieć, że mówimy wyłącza, a nie wyłancza...
Bez urazy, proszę.
Też miałem z tym problemy, jak również z poszłem. Wyeliminowałem świadomie. To da się zrobić!

Pozdrawiam - Zbyszek


PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
07-11-2008 12:02 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Witam.
>Po wysłuchaniu tej rozmowy muszę stwierdzić,że ksiądz Kloch w sposób rzeczowy, spokojny i kulturalny wyjaśnił wątpliwości Mariusza. Uważam, że ta zmiana, a właściwie uściślenie i ujednolicenie procedur związanych z aktem apostazji jest jak najbardziej słuszne i proboszczowie nie będą mogli interpretować ich na własną rękę. W tym zakresie Krk poszedł w dobrym kierunku, pomagając ewentualnym chętnym w dokonaniu tej czynności.
>Odniosłem wrażenie, że Mariusz był zdenerwowany a jego argumenty słabe.
>Ponieważ na tym forum często wytyka się błędy językowe, pozwolę sobie przypomnieć, że mówimy wyłącza, a nie wyłancza...
>Bez urazy, proszę.
>Też miałem z tym problemy, jak również z poszłem. Wyeliminowałem świadomie. To da się zrobić!
> Pozdrawiam - Zbyszek
>
PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI

> - oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
> aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
>

Rzuciło mi się w uszy, że Mariusz dał się zbić na pozycję defensywną w tej rozmowie.
Stało się tak również dlatego, że Kloch ma opanowaną modulację głosu i wpada od razu w ton protekcjonalny który jest ciężko znieść otoczeniu. Ja się od razu kulę w sobie jak słyszę taki ton.
Dobrze że Mariusz podkreślał ile się dało, że kościół nie może działać wbrew prawu krajowemu. To powinno być powtarzane do znudzenia.
07-11-2008 12:03 
 Ocena 3 na 3
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Oj tak, konieczność osobistego stawienia się u proboszcza z dwoma świadkami oraz aktem chrztu zdecydowanie upraszcza tę poprzednią, niezwykle skomplikowaną procedurę, kiedy to wystarczyło wysłać 2 listy polecone.

Jest to taka sama prawda jak rzeczowy, spokojny i kulturalny ks. Kloch.
Rzeczowo i spokojnie wykrzykiwał "Nie! Nie! Nie!" kulturalnie przerywając niemal każdą wypowiedź Agnosiewicza.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Ponieważ na tym forum często wytyka się błędy językowe, pozwolę sobie przypomnieć, że mówimy wyłącza, a nie wyłancza...

Masz rację, to był duży błąd. Mój największy w tej dyskusji.
07-11-2008 15:55 
 Ocena 1 na 1
youzwiak (20202 punktów)
(zablokowany)
>>Ponieważ na tym forum często wytyka się błędy językowe, pozwolę sobie przypomnieć, że mówimy wyłącza, a nie wyłancza...
>Masz rację, to był duży błąd. Mój największy w tej dyskusji.

Też zwróciłem na to uwagę Ale całą dyskusję oceniam jako najlepszą do tej pory na antenie TOK FM (nie widziałem tej z tvn24 - może jednak jest gdzieś w necie?)

"Największy błąd popełnia ten, kto sądząc, że może zrobić niewiele, nie robi nic"
liberalatheist/enfant/budzik (64444 punktów)
>Witam.
>Po wysłuchaniu tej rozmowy muszę stwierdzić,że ksiądz Kloch w sposób rzeczowy, spokojny i kulturalny wyjaśnił wątpliwości Mariusza. Uważam, że ta zmiana, a właściwie uściślenie i ujednolicenie procedur związanych z aktem apostazji jest jak najbardziej słuszne i proboszczowie nie będą mogli interpretować ich na własną rękę. W tym zakresie Krk poszedł w dobrym kierunku, pomagając ewentualnym chętnym w dokonaniu tej czynności.

   Wciąż potrzeba dwóch świadków. Jakim prawem? Co mają poświadczyć? Że faktycznie chcesz się wypisać? Że wcale nie żartujesz?

   Spróbuj takich świadków wyszukać na wsi.

Kanał perfidnej ateistycznej indoktrynacji - Zapraszam!
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>   Wciąż potrzeba dwóch świadków. Jakim prawem?
   
Nie wciąż, tylko dopiero po niedawnym zaostrzeniu kościelnych przepisów.
   
sztejkat (4743 punktów)
Odsłuchałem wreszcie wywiad i cóż, ksiądz wdeptał w ziemię pana Agnosiewicza.

Na przyszłość polecam przetrenować rozmowę z pomocą "adwokatem diabła".

Ksiądz doskonale wyłapał wszystkie słabości argumentacji i wszystkie punkty umożliwiające wyprowadzenie kontr-uderzenia w sposób mistrzowski. Do tego elegancka dykcja, w odpowiednich momentach pogarda, nieco spokojnej wyższości itp. Mistrzostwo dosłownie. Niemalże Kwaśniewski. Ba, nawet dokowski może się odeń wiele nauczyć.

Oto moje wnioski z tej konfrontacji.

Widzę podstawową słabość argumentacji PSR w braku sprecyzowania po co nam formalne wystąpienie z kościoła?, doskonale zresztą wykorzystaną przez księdza do wyprowadzenia kontr-ataku.

Drugą słabością wykorzystaną przez księdza jest brak jasnego i wyłącznego oparcia na prawodawstwie cywilnym.

Moim zdaniem należy sobie udzielić odpowiedzi na następujące pytania:
- jakie skutki prawne, z punktu widzenia prawa cywilnego, wynikają z utrzymania formalnego członkostwa w kościele;
- jakie skutki prawne, z punktu widzenia prawa cywilnego, wynikają z zerwania tego członkostwa;
- które z nich są niepożądane, które pożądane;
- jak powyższe odnoszą się do innych kościołów w Polsce? Tu ciekawym może być przykład występowania z kościołów muzułmańskich w Polsce. Czy i jakie procedury i konsekwencje przewidują ich wewnętrzne przepisy.
- odnieść poszczególne zapisy instrukcji do poszczególnych, szczegółowych zapisów polskiego prawa;

Jeśli uda się wskazać choć jeden JEDNOZNACZNY cywilny zapis uzależniający prawa obywatela od formalnego członkostwa w związku wyznaniowym wówczas moim zdaniem istnieje podstawa, by na bazie konstytucji oraz ustawy o swobodzie sumienia zażądać od rzecznika praw obywatelskich określenia w sposób cywilno-prawny zasad formalnego wstępowania i formalnego występowania ze związków wyznaniowych.

I to jest moim zdaniem jedyna słuszna i skuteczna droga.

Moim zdaniem próby opierania argumentacji na prawie kanonicznym, abstrakcyjnej swobodzie sumienia itp. są skazane na niepowodzenie. Nie można opierać argumentacji osadzonej w środowisku zewnętrznym względem związku wyznaniowego na jego wewnętrznych przepisach.

Jedynym co można w tej kwestii zrobić aby wykorzystać wewnętrzne przepisy dowolnego kościoła to porównać stan dzisiejszy ze stanem zapisów dołączonych do aktu rejestracji jako statut tego związku wyznaniowego. Statut ten bowiem stanowi według mnie wyłączną podstawę dla której uznano ten związek za zgodny z polskim prawem i wszelkie odstępstwa odeń mogą być podstawą żądania weryfikacji legalności funkcjonowania związku wyznaniowego.

Należy też unikać w tej analizie koncentracji na kościele rzymsko-katolickim - walka musi odbywać się na bazie przepisów ogólnych, a w stosownych kwestiach, gdzie prawo traktuje kościół rzymskokatolicki w sposób wyróżniony, należy kwestionować to prawo jako nierówno traktujące wszystkie zalegalizowane wyznania.

Drugą grupą wniosków jakie należy wyciągnąć z rozmowy to jak obrócić argumenty przeciwnika przeciwko niemu.

Przykład: - ksiądz wspomina : "ta kwestia statystyczna, to ja powiem w kogo ona uderza, w proboszcza, który płaci za niego podatek chociaż nie jest odliczony". Podobny argument usłyszałem samemu występując z kościoła w parafii chrztu. Tamtejszy proboszcz usiłował mnie odesłać do parafii właściwej miejscu zamieszkania posługując się tym właśnie argumentem. Gdyby tego rodzaju stwierdzenie, lub chociaż jego sugestię, o tym, że koszty poniesie proboszcz parafii właściwej ze względu na adres zamieszkania udało się pozyskać od oponenta to mielibyśmy piękny argument: "Skąd proboszcz wie, kto zamieszkuje jego parafię?". Ja zapytałem w prost - czy urząd meldunkowy informuje proboszcza o zmianie adresu zameldowania obywatela? Bo niby skąd proboszcz właściwej parafii ma wiedzieć, że mu podlegam?

Dwa, wypowiedź ta jest doskonałym wyjściem do stwierdzenia, że nie wnikamy w wewnętrzne regulacje ustalające sposób rozliczeń finansowych kościoła. Bo proboszcz płaci podatek, ale podatek kościelny.

Wreszcie trzecia grupa wniosków to wnioski dotyczące sposobu prowadzenia dyskusji. Po pierwsze trzeba mieć przygotowane jasne i proste otwarcie definiujące pole sporu. Po drugie, opanować tremę i używać modulacji głosu. Wyrażenie zdumienia nad niewiedzą oponenta, obrócenie argumentu w żart, przeniesienie dyskusji z niewygodnego wątku głównego na argumenty poboczne itp. to środki z grupy chamskich ale skutecznych. Jak widać było pięknie na załączonym obrazku.

Ksiądz sprawiał wrażenie, że miał doskonale przygotowaną zarówno linię ataku jak i linię obrony. Nasz kolega - wyłącznie linię ataku. Tak się nie wygra - przeciwnikiem jest przecież profesjonalista, człowiek kształcony w sztuce retoryki, wywierania nacisków, manipulacji itp.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
09-11-2008 22:22 
 Ocena 2 na 2
sztejkat (4743 punktów)
Dodam jeszcze jedno.

"Ksiądz", z punktu widzenia osób spoza kościoła jest wyłącznie tytułem funkcyjnym. Tak więc "proszę księdza" jest tym samym co "panie prezesie", "panie przewodniczący".

Strony równorzędne w dyskusji muszą używać tego samego poziomu (nie wiem jak to nazwać) "zaimków grzecznościowych". W przeciwnym razie ustala się relacja podrzędna. Strona tytułowana grzecznościowo (tu zaimkiem funkcyjnym) staje się nadrzędna wobec osoby tytułowanej zaimkiem ogólnym (tu - pan, pani).

Myślę, że prezes PSR powinien zwracać się do rozmówcy per "ksiądz" tylko, dopóty słyszy odeń "prezesie". Wiem, że to niegrzeczne, ale uważam, że słuszne.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
12-11-2008 07:39 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Panie Rzeczniku, Panie Prezesie, Panie Ksiądz, Panie Redaktor...
liberalatheist/enfant/budzik (64444 punktów)
>Panie Rzeczniku, Panie Prezesie, Panie Ksiądz, Panie Redaktor...

   Panie księdzu.

Kanał perfidnej ateistycznej indoktrynacji - Zapraszam!
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>>Panie Rzeczniku, Panie Prezesie, Panie Ksiądz, Panie Redaktor...
>   Panie księdzu.
   
W tym sęk, że nie używa się "pan" i "ksiądz" razem. A ja sobie zażartowałem.
   
27-11-2008 06:29 
 Ocena 4 na 4
(Alicja)Duda (25557 punktów)

>"Ksiądz", z punktu widzenia osób spoza kościoła jest wyłącznie tytułem funkcyjnym. Tak więc "proszę księdza" jest tym samym co "panie prezesie", "panie przewodniczący".
Ksiądz jest dla mnie zawodem. A ponieważ do szewca nie mówię panie szewcu tylko "proszę pana". Do księży tez się tak zwracam.
Nawet znoszą to całkiem znośnie.
Jednego tylko który zwrócił się do mnie "córko" opie... i powiedziałam , że jak już musi stosować rodzinne nazwy to ma z racji wieku mówić do mnie "mamusiu".
27-11-2008 07:40 
 Ocena 2 na 2
Vytautas (4394 punktów)
>>"Ksiądz", z punktu widzenia osób spoza kościoła jest wyłącznie tytułem funkcyjnym. Tak więc "proszę księdza" jest tym samym co "panie prezesie", "panie przewodniczący".
>Ksiądz jest dla mnie zawodem. A ponieważ do szewca nie mówię panie szewcu tylko "proszę pana". Do księży tez się tak zwracam.
>Nawet znoszą to całkiem znośnie.
>Jednego tylko który zwrócił się do mnie "córko" opie... i powiedziałam , że jak już musi stosować rodzinne nazwy to ma z racji wieku mówić do mnie "mamusiu".
>
Zdarzyło mi się kiedyś czytać katechizm (ten nowy, pełny). Z niego się dowiedziałem, że każdy duchowny, który jeszcze nie jest biskupem, jest prezbiterem.
Ponieważ starym polskim zwyczajem jest zwracanie się do mężczyzn 'panie' + tytuł zawodowy, naukowy, czy szlachecki w wołaczu, winniśmy do duchownych mówić 'panie wikary', 'panie proboszczu', 'panie dziekanie' itp., a jeżeli nie znamy jego stanowiska -- 'panie prezbiterze'.
27-11-2008 08:36 
 Ocena 1 na 1
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Zdarzyło mi się kiedyś czytać katechizm (ten nowy, pełny). Z niego się dowiedziałem, że każdy duchowny, który jeszcze nie jest biskupem, jest prezbiterem.
Ja jednak zostanę przy "panowaniu" obawiam się że ten prezbiter w moim wykonaniu byłby śmieszny bo mam kłopoty z literą "r"
27-11-2008 08:50 
 Ocena 5 na 5
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Ponieważ starym polskim zwyczajem jest zwracanie się do mężczyzn 'panie' + tytuł zawodowy, naukowy, czy szlachecki w wołaczu, winniśmy do duchownych mówić 'panie wikary', 'panie proboszczu', 'panie dziekanie' itp., a jeżeli nie znamy jego stanowiska -- 'panie prezbiterze'.

Masz oczywiście rację. Powinniśmy.
Ale tak nie jest.
Jeśli przypomnisz sobie np. spotkanie papieża z naczelnym rabinem Polski, który do tegoż papieża zwracał się w takiej właśnie formie ["panie papież" (mniejsza o błąd gramatyczny)], to przyznasz, że nie brzmiało to najlepiej, a wręcz szokująco.
Dlatego też ta sama tradycja, na którą się powołujesz ustaliła zwrot grzecznościowy "proszę księdza" (bo księdzem jest każdy duchowny katolicki - od wikarego po papieża). Unika się w ten sposób konieczności precyzowania jego stanowiska w kościelnej hierarchii zachowując poprawność norm towarzyskich.
Niezręcznie jest bowiem powiedzieć: ksiądz, idź do zakrystii! Już lepiej (językowo): te, ksiądz, idź do zakrystii! Wyczuwamy tu jednak intuicyjnie niestosowność (niegrzeczność) tych form. Dlatego też utrwaliła się inna forma wołacza dla rzeczownika "ksiadz" - "księże ... (i tu wstawiamy imię własne lub stanowisko w hierarchii)!" I jest poprawnie, miło (fonetycznie) i grzecznie.

Zupełnie odrębną kwestią są formy zwracania się księży do nas, o czym wspomniała Alicja Duda. Ale to temat na osobny wątek (oby nie dla Dokowskiego!). Amen.

Pozdrawiam.

fides ex necessitate esse non debet
Jurek (430 punktów)

>Bezczelna pewność siebie księdza, a raczej poczucie bezkarności KK i jego stania ponad polskim i
>międzynarodowym prawem wprost biła z sensu i sposobu wypowiedzi Klocha.
>Przedstawił swoją wizję rozdziału KK od państwa: państwo nie ma prawa wtrącać się w wewnętrzne
>sprawy KK a wszystko co robi KK jest jego wewnętrzną sprawą.
>Czarni czują się nietykalni, czują się właścicielami i władcami Polski.
>I trudno im się dziwić - tak są traktowani przez władze państwowe.
Rozumiem Twoje wzburzenie - bezsilność jest przytłaczająca!
jimmy_88gno (1653 punktów)
Masakrą psychiczną pragną nikczemnicy pozostawić nas w swoich strafach wpływów.

Proponuję wziąć za świadków dwóch elokwentnych, soczystych ateistów albo po prostu odważnych ludzi, którzy wytworzą presję na księdzu.

Serdecznie zachęcam przy tym do prób wytrącenia z równowagi księdza. Może mu się kiedyś odechce oszukiwać, jak będzie miał do czynienia z silnymi osobowościami; z ludźmi, którzy nim gardzą i nie dadzą sobie zrobić wody z mózgu.

Praktykowali przez rozbudowaną formę zasłanianie braku treści - teraz my praktykujmy wiarygodność poprzez szczerość i siłę intelektualną.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365