Racjonalista - Strona głównaDo treści
Co to jest giełda?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
15-07-2008 22:58Kelly (2051 punktów)Co to jest giełda?
Ocena 2 na 2
Przed paroma chwilami załapałam się na końcówkę filmu z bodajże 1983 roku. Nie mam pojęcia, o czym właściwie był, ale na jedną z ostatnich scen składały się ujęcia z giełdy. Ta cała psychodeliczność i abstrakcja tak mnie zirytowały, że aż zaczęłam się zastanawiać, na czym to w ogóle polega. Czytam sobie wpisy na Wikipedii, na Onecie, na jakimś blogu i gdzieś jeszcze, ale ciągle mało z tego rozumiem. Może tutaj znajdą się dobrzy ludzie, którzy wytłumaczą nieznającej życia małolacie po co nam giełdy?

O ile zdążyłam się zorientować, poczynania udziałowców mają wpływ na rzeczy takie jak dojście Hitlera do władzy, utratę pracy przez miliony ludzi i cenę batonika ze sklepiku w mojej szkole. Zapewne nie będzie to odkrywcze, ale: "kto ma akcje, ten ma władzę"? Naprawdę grupa ludzi trzyma w kieszeni cały cywilizowany świat? To w końcu giełdy są "sercem i układem krwionośnym" rynku, czy przepisem na bankructwo i śmierć pod mostem? I czy naprawdę wyglądają tak, że setki ludzi ciśnie się przed ekranem z dynamicznymi cenami, krzycząc do siebie nawzajem?

Przy okazji, bo akurat pasuje to do tematu, dlaczego kursy walut są takie, jakie są? Kto o tym decyduje? Czy nie lepiej byłoby ustalić jedną walutę, która obowiązywałaby na całym świecie?

Wiem, że idę na łatwiznę, ale naprawdę trudno mi ogarnąć teksty pisane albo specjalistycznym językiem, albo pod dorosłych, którzy zastanawiają się nad wzięciem udziału w tej całej giełdowej imprezie. Będę bardzo wdzięczna za przetłumaczenie szyfru ekonomistów na bardziej zrozumiały styl.

Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

@ffe? (3233 punktów)
O ile będziesz dociekliwa, to szykuje sie nam spory cykl wykładów...
Jeśli masz firmę albo tylko pomysł na firmę ,a nie masz pieniędzy, to musisz je pożyczyć. Jednym ze sposobów jest założenie spółki akcyjnej, która będzie sprzedawać udziały w tej firmie (istniejącej albo dopiero planowanej), czyli akcje.
Giełda to targ, na którym handluje się akcjami. Akcje spółek dochodowych (albo rokujących dochody)osiągają wysokie ceny, bo ich posiadacze mogą liczyć na wysokie dochody z dywidend, czyli udziału w zyskach firmy (bo są jej współwłaścicielami). tedy takie akcje drożeją, bo mało kto chce je sprzedawać, za to wielu chciałoby kupić.
Gdy Hitler chciał dojsc do władzy, obiecał ,ze zacznie zbrojenia. Tedy firmy produkujące broń pomogły mu do władzy dojść, on za to jął budować armie. Broń znalazła zbyt, więc firmy ją produkujące zaczęły osiągać zyski. Ich akcje stały się cenne, więc zaczęto je kupować, a dzięki temu Krupp i Messerschmitt zdobyli pieniądze na inwestycje.
Waluty to akcje emitowane przez rządy państw. Jeśli państwo jest bogate, za jego walutę można kupić więcej towarów, niż za walutę pastwa biednego, tedy taka waluta osiąga wysoki kurs. Nie dycyduje o tym żaden "ktoś", tylko obiektywne warunki - tak samo jak w przypadku akcji.


A sueno de la razon produce automatica secretaria
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Na wstępie wypada mi podkreślić, że mam do giełdy dość specyficzne podejście. Po pierwsze - nie jestem ekonomistą, a socjologiem, więc postrzegam ją na innej płaszczyźnie, nie jako miejsca wymiany dóbr (nie tylko jako takie miejsce) ale także jako sferę realizacji polityki i władzy.

Przede wszystkim giełda jest więc miejscem wymiany dóbr. Czy będą to akcje, czy pieniądze, czy surowce mineralne, lub żywność, nie ma to znaczenia, zależy tylko od tego, na jakiej giełdzie chcesz lokować swój kapitał. Logiką stojącą za powstaniem takiej instytucji jest prosta wygoda. Masz dostęp do wartości różnych przedsiębiorstw, jak i różnych dóbr (surowce i żywność) w jednym miejscu, co pozwala Ci szybko podejmować decyzję.

Na tej płaszczyźnie w giełdzie nie ma nic złego, czy podejrzanego. Zwyczajnie duży, zinstytucjonalizowany rynek. Inaczej wygląda rzecz, gdy spojrzymy na drugą stronę giełdy. Akcjonariusze są zainteresowani zyskiem z dywidend. Co prowadzi do pogorszenia sytuacji pracy dla osób zatrudnionych przy produkcji. By zmniejszyć koszty funkcjonowania firmy, wynajmuje się podwykonawców, by obciążenia związane z pracą spadły na kogoś innego. Podobnie wygląda sprawa zanieczyszczania środowiska odpadami poprodukcyjnymi. Koszt ich usunięcia spada na społeczeństwo, które zostało dotknięte szkodliwym działaniem firmy. Co oczywiście jest w interesie akcjonariuszy, bo dzięki temu dostają kasę z dywidend.

Inną sprawą jest władza. Giełda staje się jednym z kluczowych elementów światowego systemu gospodarki. Dlatego politycy muszą przykładać tak wielką wagę do opinii uczestników wymiany na giełdzie (tak do kupujących jak i sprzedających). Powoduje to nierównowagę głosów osób biorących udział w procesie politycznym. Opinia tzw. niezależnych ekspertów ekonomicznych (ale tylko tych z dużych korporacji finansowych) jest diabelnie ważna dla decyzji jakie podejmują politycy. Muszą się liczyć z tym głosem, gdyż on jest ważny na rynku. Z drugiej strony media, powiązane kapitałowo z korporacjami, promują z drugiej strony "odpowiedni" obraz świata.

Tylko czy to sama giełda jest tu problemem, czy może jej uczestnicy? Problem ten jest właściwie nie do rozwiązania. Bo wydaje mi się, że sama giełda, jeśli istniała by na niej równowaga sił (brak dominacji silnych graczy, korporacji) nie była by problemem, stała by się neutralna społecznie. Tylko czy korporacje są tworem giełdy (a więc każda równowaga musi zostać zaburzona przez samoistne powstawanie takich graczy) czy powstają poza nią i są "intruzem" na jej polu? W takie dywagacje nie chę wchodzić, gdyż tutaj ma już tylko ideologiczną odpowiedź.

Kolejnym problemem jest schizofreniczna sytuacja akcjonariuszy. Poprzez fundusze akcyjne pracownicy posiadają część własności w firmach, stając się przy tym współwłaścicielami przedsiębiorstwa. Zależy więc im na jak najwyższych dywidendach, a więc na wyrzucaniu kosztów poza nawias przedsiębiorstwa, by firma osiągnęła jak najwyższe zyski. Z drugiej strony - są oni pracownikami, a więc zależy im na wysokich zarobkach, co kłóci się z pozycją akcjonariuszy, którym zależy na tym by jak najmniej zarabiali (ich praca kosztowała jak najmniej). Po trzecie są oni obywatelami, więc woleli by nie ponosić kosztów zanieczyszczenia środowiska, jak i nierówności w dostępie do władzy. Jednak pieniądze są jak najbardziej kluczowe, a giełda i inwestycje powalają szybko zarobić. Przecież każdy z nas chce wysłać ciecie do dobrej szkoły, wyjechać na wakacje i żyć normalnie, w spokoju. Widzisz więc jak skomplikowanym problemem jest giełda? Wiem, że moje tłumaczenie jest nie najlepsze, może niezgrabne wewnętrznie, zdecydowania nie pełne, mam nadzieję, jednak, że razem z innymi rozmówcami uda nam się jakoś to zjawisko opisać. Pozdrawiam!

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
dstr (1474 punktów)
>Zależy więc im na jak najwyższych dywidendach (...)

Z tym nie jest tak do końca. To, czy firma wypłaci dywidendę, czy nie, zazwyczaj nie wpływa na zysk mniejszego akcjonariusza. Gdy wypłacona zostanie dywidenda, cena udziału spada o wartość dywidendy. Jeżeli akcjonariusz spodziewa sie wypłaty 10000, a firma sie na nią nie zdecyduje, to może sprzedać akcje o wartości 10000 i sytuacja jest mniej więcej podobna.

Oczywiscie nie wpływa to na chęć udziałowców do bezdusznej maksymalizacji zysków firmy, ale to akurat nie jest celem tylko spółek akcyjnych. Jedynie w spółdzielniach nie ma tego problemu, ale nie na każdym rynku są one efektywne.
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Zgadzam się w całej rozciągłości. Skorzystałem z tego przykładu tylko dla tego dla zobrazowania problemu rosnących wpływów wielkich koncernów, które na arenie międzynarodowej zaczynają grać rolę zbliżoną do państw. Chodziło mi o wpływ tego systemu na życie pojedynczych ludzi. Pozdrawiam!

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
kowalski (62 punktów)

>Przy okazji, bo akurat pasuje to do tematu, dlaczego kursy walut są takie, jakie są? Kto o tym
>decyduje? Czy nie lepiej byłoby ustalić jedną walutę, która obowiązywałaby na całym świecie?

Wspólna waluto była by dość dobrym pomysłem bo jako konsumenci nie tracilibysmy pieniedzy na opłaty manipulacyjen przy wymianie wluty jednej na drugą. Róznica miedzy kursem kupna a sprzedazy to haracz jaki placimy wymieniajac waluty posrednikowi (kantor, bank).

Z drugiej strony jedna waluta powodowala by ze zniknela by mozliwosc kontroli ilości pieniadza czyli inflacj w poszczegolnych krajach. problem jest dosc zlozony i zapewniam Cie ze mozna znalezc za rowno sporo argumentow za jak i przeciw.
kowalski (62 punktów)
co do samej giełdy to jak ktos tu juz wspomnial jest to temat bardzo rozlegly. jesli chcesz sie z tym blizej zapoznac proponuje sie wybrać na Giełdę papierów wartościowych w Warszawie. W czesci poświęconej do zwiedzania tzw galeria mozesz obejżec sobie samą giełde, poczytać o historii oraz (co najwazniejsze) wziac za darmo materiały edukacyjne na temat rynku kapitałowego i giełdy. sa napisane bardzo przystepnym jezykiem i nie sa obszerne. w sam raz dla osob ktore ta tematyka nie zajmuja sie zawodowo- tak na pare dni swobodnego czytania.
Kelly (2051 punktów)
Brzmi ciekawie. Jak tylko zacznie się rok szkolny, koniecznie muszę wyciągnąć klasę na wycieczkę do Warszawy. Albo chociaż wpaść tam w ramach wakacji .
Głąbiński (3538 punktów)
>...wybrać na Giełdę papierów wartościowych w Warszawie. ... wziac za darmo materiały edukacyjne ...
Można też bez wychodzenia z domu się pobrać z www.nbport(*)/pub_auto_B_0100/KAT_B5358.PDF Jarosław Ziębiec "System obrotu giełdowego. Przewodnik dla inwestorów" i uzupełnienia: m. in. Marek Knitter. Rozpocznij grę "na walutach" [wskazówki dla początkujących]. Wg mojego doświadczenia nie jest to lektura "łatwa i przyjemna".


Stach M. G.
Głąbiński (3538 punktów)
>...po co nam giełdy?
Co to jest giełda i jaki z niej jest pożytek, chyba rozumiem. Również wydaje się oczywiste, że gdy przedsiębiorstwo akcyjne ma słabe/dobre wyniki, to - ponieważ musi się to prędzej czy później odbić na wielkości dywydent - ceny akcji spadają/rosną, a posiadacz akcji traci/zyskuje czy to w wyniku otrzymywania niższych/wyższych dywident, czy ze względu na posiadanie akcji, których wartość stała się mniejsza/większa (niepotrzebne skreślić). Natommiast zupełnie jest dla mnie niezrozumiałe, w jaki sposób wahania kursu akcji odbijają się na kondycji samej firmy? Przecież firma (spółka akcyjna) te dokumenty sprzedała, pieniądze, które z tej sprzedaży uzyskała zostały spożytkowane, a wysokość dywident, które musi płacić zależy nie od aktualnego kursu akcji, lecz od decyzji Rady Nadzorczej (ew. od zebrania ogólnego akcjonariuszy). Na zmianie ceny akcji tracą lub zyskują posiadacze akcji, a nie firma. Tymczasem co rusz słyszy się o tym, że jakieś przedsiębiorstwo zbankrutowało w rezultacie krachu na giełdzie. Jaki mechanizm powoduje tę zależność?

Stach M. G.
@ffe? (3233 punktów)
>> Natommiast zupełnie jest dla mnie niezrozumiałe, w jaki sposób wahania kursu akcji odbijają się na kondycji samej firmy? Przecież firma (spółka akcyjna) te dokumenty sprzedała, pieniądze, które z tej sprzedaży uzyskała zostały spożytkowane, a wysokość dywident, które musi płacić zależy nie od aktualnego kursu akcji, lecz od decyzji Rady Nadzorczej (ew. od zebrania ogólnego akcjonariuszy). Na zmianie ceny akcji tracą lub zyskują posiadacze akcji, a nie firma. Tymczasem co rusz słyszy się o tym, że jakieś przedsiębiorstwo zbankrutowało w rezultacie krachu na giełdzie. Jaki mechanizm powoduje tę zależność?
>
Stach M. G.


Akcje są udziałami w firmie - nie zostały więc sprzedane ,lecz odwrotnie, kupione przez aktualnych właścicieli spółki, tj.akcjonariuszy. Kurs akcji natomiast jest wyznacznikiem postrzegania kondycji firmy przez rynek. Z tego postrzegania (czyli kursu akcji) wynika skłonność ewentualnych kontrahentów do wchodzenia w rozmaite transakcje ze spółką: zakup wyrobów, sprzedaż z odroczoną płatnością, udzielanie kredytów itp. Teraz chyba staje się jasne, jakie powiązanie ma kurs akcji z bankructwem?
Decyzje o budżecie spółki podejmuje zawsze walne zgromadzenie akcjonariuszy (posiadających określony procent akcji). Rada nadzorcza to organ wykonawczy - analogicznie jak parlament i rząd w państwie.

A sueno de la razon produce automatica secretaria
Głąbiński (3538 punktów)
>... Z tego postrzegania (czyli kursu akcji) wynika skłonność ewentualnych kontrahentów do wchodzenia w rozmaite transakcje ze spółką: zakup wyrobów, sprzedaż z odroczoną płatnością, udzielanie kredytów itp. ...
Trudno mi wciąż uwierzyć, że kupujący wyroby czy usługi, opierają się nie na obiektywnej ocenie jakości, lecz na zależnej od nastrojów sytuacji giełdowej. Byłby to argument przemawiający za tym, że homo sapiens wcale taki sapiens (myślący) nie jest.

Stach M. G.
@ffe? (3233 punktów)
>Trudno mi wciąż uwierzyć, że kupujący wyroby czy usługi, opierają się nie na obiektywnej ocenie jakości, lecz na zależnej od nastrojów sytuacji giełdowej. Byłby to argument przemawiający za tym, że homo sapiens wcale taki sapiens (myślący) nie jest.
>
Stach M. G.

>

Z ostatnim zdaniem się zgadzam całkowicie.
Niemniej zaszło drobne nieporozumienie.
Opiniowanie jakości towaru czy usługi odbywa się w momencie detalicznego zakupu - konsument nabywa to, co uważa za najlepsze. Ale takiej oceny nie prowadzą gracze giełdowi. Trudno ,żeby przed decyzją na parkiecie porównywali kokę z pepsi czy mercedesa z peugeotem. Posługują się więc wyznacznikiem kursu akcji - a ten, jeśli wysoki, świadczy o wysokiej sprzedaży, zatem o dobrej opinii działań spółki.


A sueno de la razon produce automatica secretaria
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
Świetne pytanie i odpowiedzi! Sam przy okazji się dowiem czegoś o giełdzie. Do teraz byłem przekonany, że jest głównie źródłem wrzodów na żołądku graczy

Pozdrawiam
16-07-2008 21:56 
 Ocena 1 na 1
@ffe? (3233 punktów)
>Świetne pytanie i odpowiedzi! Sam przy okazji się dowiem czegoś o giełdzie. Do teraz byłem przekonany, że jest głównie źródłem wrzodów na żołądku graczy
>Pozdrawiam
>
Dowiedz się tedy jeszcze jednej pożytecznej rzeczy, choć już nie z zakresu ekonomii: źródłem wrzodów na żołądku (graczy giełdowych i wszystkich innych też) jest niejaka Helicobacter pylori

A sueno de la razon produce automatica secretaria
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>Dowiedz się tedy jeszcze jednej pożytecznej rzeczy, choć już nie z zakresu ekonomii: źródłem wrzodów na żołądku (graczy giełdowych i wszystkich innych też) jest niejaka Helicobacter pylori
Ponoć tak...
Miałem, wyleczyli, kazali pić sok z surowej kapusty (paskudztwo) i zmienić pracę
To ostatnie zdecydowanie pomogło we wszystkim
Kiedyś (pewnie z trzy lata temu) był tu ciekawy wątek n/t zbytniego obciążania organizmu pracą lub nauką.

I jeszcze jakiś czas temu w dodatku Duży Format (GW) był ciekawy art. o graczach właśnie, którzy docenili cudowność prostych zajęć. Jeżeli odkopię to wskażę.

Pozdrawiam
(edycja)
Po porównaniu postów z forum i z powiadomienia zastanawiam się czy i Ty nie masz wrzodów leczonych nalewką na włoskim orzechu Bez obrazy!
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> Będę bardzo wdzięczna za przetłumaczenie szyfru ekonomistów na bardziej zrozumiały styl.

Ja najbardziej lubię postrzeganie geiłdy, jako źródło kapitału inwestycyjnego, czyli, mówiąc prościej, miejsce, które pomaga człowiekowi z pomysłem na produkcję, w zdobyciu pieniędzy na wybudowanie nowej fabryki.

Dla mnie, z tego punktu widzenia, najbardziej charakterystyczną funkcją giełdy jest puszczanie w obieg nowych akcji. Odbywa się to tak. Mam pomysł, żeby zacząć produkować usdghdfopsdce, które odkryłem i wiem, że są ludziom bardzo potrzebne, ale jeszcze o tym nie wiedzą. Jeśli jednak zobaczą usdghdfopsdca i go wypróbują, natychmiast zruzumieją, jak bardzo jest on użyteczny i jak bardzo im go brakowało. Mam niestety jeden problem, nie mam pieniędzy, żeby zbudować fabrykę usdghdfopsdców.

Jednym ze sposobów zdobycia pieniędzy jest wydrukowanie miliona kartek z napisem: "Ten dokument to jest Akcja Fabryki Usdghdfopsdców. Posiadacz tego dokumentu będzie co roku otrzymywał jedną milionową zysków, jakie będzie przynosić Fabryka Usdghdfopsdców".

Teraz pozostaje mi tylko znaleźć miejsce, gdzie będę mógł sprzedawać te swoje kartki papieru, gdzie każdą kartkę mi tak podstemplują, żeby nikt nie mógł jej podrobić, gdzie znajdę najwięcej chętnych do kupowania takich kartek. Taka jest najprostsza definicja giełdy: miejsce puszczania w obieg papierów wartościowych.

Oczywiście współczesna giełda już nie zajmuje się taką prymitywną sprzedażą papierowych papierów. Dzisiaj papiery nie są już papierowe, dzisiaj banki działają na giełdzie w imieniu inwestorów, ale istota giełdy pozostała ta sama: zebrać pieniądze od ludzi na nowe inwestycje.

Innym sposobem zbierania pieniędzy jest gra na giełdzie. Wielu ludzi ma pociąg do hazardu. Hazardzista ma wybór: może grać ze znajomymi hazardzistami (i tracić przyjaciół), może grać w kasynach lub u bookmacherów (i wzbogacać przestęców), może grać w totalizatora (i wzbogacać biurokrację państwową), ale może też grać na giełdzie, wzbogacając przyszłych inwestorów.

Giełda to takie miejsce, które mówi głupiemu hazardziście: "Tutaj możesz się łatwo wzbogacić". Mądry nie da się nabrać, więc giełda mówi mądremu tak: "Tutaj nawet jeśli przegrasz, to nie masz czego żałować, bo twoje pieniądze trafią ostatecznie w ręce inwestora, który zbuduje za nie jakąś pożyteczną fabrykę. Jeśli przegrasz swoje pieniądze gdzie indziej, to ten, co je wygrał, wyda je na kobiety, które ty chciałbyś mieć".

Giełda też zwraca się do każdego: "Nie wydawaj pieniędzy na rzeczy szkodliwe, takie jak alkohol, dziwki, papierosy, nie odkładaj ich do banku na procent, bo one tam tylko procentują, a poza tym się marnują - zagraj na giełdzie, gdzie można pieniądze pomnożyć szybciej niż w banku, lub wesprzeć nimi najbardziej potrzebujących - inwestorów, którym brakuje kapitału, żeby zacząć produkcję jeszcze tańszych i jeszcze pożyteczniejszych rzeczy. Zamiast więc wydawać pieniądze na rzeczy niepotrzebne, zamiast je marnować, lepiej przegraj te pieniądze na giełdzie i miej z tego dwie korzyści: przyjemność z grania i satysfakcję, że pomaga się w rozwoju gospodarczym. A przecież jest duża szansa, że wygrasz majątek i sam zostaniesz inwestorem".

Oto czy jest współczesna giełda w najprostszym ujęciu.

Pozdrawiam


doku
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Zbyt duże uproszczenie zastosowałeś. A jak zwykle z takimi uproszczeniami - bardziej zamazują, niż rozjaśniają obraz. Więc parę słów komentarza.

1) Nie jest tak, że inwestor to nie złodziej. Jak najbardziej - ilość złodziei w różnych grupach jest podobna. Nie ma grupy nie obarczonej tym zjawiskiem.

2) Z tego co ja wiem - państwowe (w większości [państwo ma większość akcji]) spółki także uczestniczą w grze giełdowej. Więc w jakimś sensie wspierasz także je, a więc i biurokrację.

3) Pieniądze w banku nie są "marnowane", nie leżą sobie od tak po prostu. Są pożyczane na kredyt, byś mógł kupić sobie dom i samochód.

Giełda poza tym, o czym już pisałem, jest także źródłem władzy i polityki. O czym warto pamiętać pisząc o niej. Pozdrawiam!

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>1) Nie jest tak, że inwestor to nie złodziej. Jak najbardziej - ilość złodziei w różnych grupach jest podobna. Nie ma grupy nie obarczonej tym zjawiskiem.

W ogóle nie oceniałem moralnych wad czy zalet inwestorów, starałem się tylko oddać ducha giełdy, tak żeby obraz był jasny. Wplątywanie do tego rozważań nad morale niektórych inwestorów jest tylko próbą zaciemnienia tematu przez antykapitalistyczną propagandę.

>2) Z tego co ja wiem - państwowe (w większości [państwo ma większość akcji]) spółki także uczestniczą w grze giełdowej. Więc w jakimś sensie wspierasz także je, a więc i biurokrację.

Mylisz fabryki z urzędami. To nie urzędy państwowe występują jako spółki pastwowe, ale fabryki. Miałem więc prawo nazwać je "inwestorami", dla jasności obrazu giełdy. Znów zaciemniasz czysty i klarowny obraz , zamiast pomóc go rozjaśnić jeszcze bardziej.

>3) Pieniądze w banku nie są "marnowane", nie leżą sobie od tak po prostu. Są pożyczane na kredyt, byś mógł kupić sobie dom i samochód.

No właśnie, kupić sobie coś na kredyt i zeżreć, zamiast zainwestować z pożytkiem. To tak samo, jakby od razu wydać te pieniądze na dziwki i samochody.

Zauważ, że napisałem o uczestniczeniu banków we wspieraniu inwestorów - owszem banki pożyczają także inwestorom, ale inwestor musi te pieniądze zwrócić, nawet jeśli nie będzie miał zysku. Giełda zaś daje pieniądze inwestorom pod jednym warunkiem - zwrócisz tylko wtedy, gdy będziesz miał zysk, a jeśli biznes ci się nie uda, nic ni zwracasz.

Dziękuję za tę uwagę o bankach, dzięki niej mogłem rozjaśnić jeszcze pojęcie giełdy, pokazując czym się różni ona od banku.

doku
placownik (17853 punktów)

>No właśnie, kupić sobie coś na kredyt i zeżreć, zamiast zainwestować z pożytkiem.

   Zżerając kredytowany zakup powodujesz, że ktoś kto zainwestował w wytworzenie tego co skonsumowałeś na kredyt, odnosi z tej inwestycji pożytek. Nie może z uzyskaniem tego pożytku czekać, aż coś zaoszczędzisz by kupić bez konieczności zaciągania kredytu, gdyż sam inwestując zaciągnął kredyt, który musi spłacić. Żeby było śmieszniej, zabezpieczeniem tego kredytu był pakiet akcji, których kurs ostatnio leci na łeb na szyję i bank zaczyna się niepokoić o wypłacalność inwestora. Kręci Ci się już w głowie? Zapewne jeszcze nie, bo jesteś na to pewnie odporny. Większości zaczyna się jednak kręcić i zamiast łamać sobie głowę, biorą , jeśli mogą, kolejny kredyt. Bo wszyscy tak robią. A różnym FED-om, czy Radom Polityki Pieniężnej wydaje się, że jeszcze nad tą karuzelą panują.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
salek (4701 punktów)
Chyba mało widziałem w życiu.. na przykład, w życiu nie widziałem kredytu pod zastaw pakietu akcji.
placownik (17853 punktów)

>Chyba mało widziałem w życiu.. na przykład, w życiu nie widziałem kredytu pod zastaw pakietu akcji.

   I nie dziwota. Działające w naszym kraju banki najchętniej udzielałyby kredytu pod zastaw gotówki. Rzadko udaje się je zmusić do lekkiego kłusa, a co dopiero mówić o galopie. Winne temu są pewnie pensje prezesów. Komu by się chciało za te marne paręset tysięcy miesięcznie. Czasami trochę jednak przyspieszają. A oto, nigdy przez Ciebie nie widziany, efekt takiego heroicznego wysiłku.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
salek (4701 punktów)
Nie dziwota, że nie widziałem.. wskazałeś wszak przykład kredytu, który bank udzielił spółce giełdowej. Nie widziałem w ofercie detalicznej także wielu innych instrumentów finansowych, których banki od dawna udzielają takim spółkom czy innym podmiotom. Czyżbyś zawidził prezesom?

Również pozdrawiam,
placownik (17853 punktów)

>wskazałeś wszak przykład kredytu, który bank udzielił spółce giełdowej.

   A jakie to ma znaczenie dla mojej historyjki, jeśli producentem dóbr, których zżeranie taki razi dokowskiego, jest spółka giełdowa? Poza tym, jeśli bardzo się natężyć, w bankowych ofertach można znaleźć nawet kredyty konsumpcyjne pod zastaw akcji.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
salek (4701 punktów)
No ma znaczenie - spółka giełdowa, w ogólnym zarysie jest podmiotem powołanym w celu osiągania zysku (osiąga to produkując dobra). Można zatem zakładać, że zaciągnięty kredyt wykorzysta celem jego powiększenia. Indywidualny klient uzyskuje środki po to, by żyć konsumując dobra - więc, znów w ogólnym zarysie, kredyt zaciągnięty rażąco dla dokowskiego przeżre. Na rażenie dokowskiego nie zwracałbym szczególnej uwagi - pomysły tego osobnika są zazwyczaj bardzo osobliwe. Aż szkoda o nich dyskutować.

W ofertach można znaleźć kredyty pod zastaw akcji, i owszem - mówisz o tzw. lewarach udostępnianych często graczom giełdowym? Te kredyty są udostępnianie jednak na bardzo szczególnych warunkach. Dlatego w Twej historyjce o przepływie pieniądza zżeranego kredytowanym zakupem pierwsze dwa zdania są zrozumiałe. Nie rozumiem tylko, dlaczego miałoby mi zacząć się kręcić w głowie od cudzych kredytów, RPP czy innemu FEDowi miałoby cokolwiek się wydawać, a prezes banku nie miałby zarabiać kilkuset tysięcy za zarządzanie majątkiem wartym miliardy..
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> Kręci Ci się już w głowie? Zapewne jeszcze nie, bo jesteś na to pewnie odporny.

Nie ja stworzyłem ten wątek, więc nie na moją odporność powinieneś uważać. Byłoby bardzo śmiesznie, gdyby właściciel wątku usunął post moderatora.

doku
placownik (17853 punktów)

>Giełda też zwraca się do każdego: "Nie wydawaj pieniędzy na rzeczy szkodliwe, takie jak alkohol, dziwki, papierosy, (...)- zagraj na giełdzie, gdzie można pieniądze pomnożyć szybciej niż w banku, lub wesprzeć nimi najbardziej potrzebujących - inwestorów, którym brakuje kapitału, żeby zacząć produkcję jeszcze tańszych i jeszcze pożyteczniejszych rzeczy.

   Zastanów się (inwestorze). Akcje Philip Morris International Inc. zwyżkowały dzisiaj o 2,72% !

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Kelly (2051 punktów)
>Mam pomysł, żeby zacząć produkować usdghdfopsdce (...)
Taki inwestor powinien zacząć od zatrudnienia kogoś od Public Relations. Kto kupi produkt o nazwie "usdghdfopsdec"?
Dziękuję za odpowiedź, bardzo obrazowo pokazuje cały ten mechanizm .

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365