Racjonalista - Strona głównaDo treści
Uciążliwe życzenia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
10-12-2008 23:36Paweł Gliński (262 punktów)Uciążliwe życzenia
Ocena 2 na 2
Czy Was też denerwują nachalne życzenia na choćby Naszej-Klasie?
Razem z kolegą stworzyliśmy, prostą acz skuteczną metodę na pozbycie się tego problemu. Na okres świąt wystarczy ustawić jako zdjęcie główne:
strona_hakaela.webpark.pl/zyczenia.jpg
i po problemie
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

jad11 (18783 punktów)
Cytat:
>Czy Was też denerwują nachalne życzenia na choćby Naszej-Klasie?


Akurat na Naszej-Klasie nie, bo nie mam tam konta ale wszędzie indziej owszem. Najgłupsze życzenia, nie tylko świąteczne, to kretyńskie wierszyki jak z pamiętnika nastolatki. Co roku odbieram taki spam od znajomych, Jeśli już ktoś mi czegoś życzy to niech choć wysili mózgownicę i wymyśli coś szczerego albo oryginalnego.
Wesoły świąd.
marzenka (546 punktów)
Dlatego w Stanach wysyła się kartki z "Season Greetings" czyli ogólnie z życzeniami. Ja nie mam nic przeciwko temu - życzliwa atmosfera, choinka, prezenty, Mikołaj, potrawy świąteczne - bardzo to wszystko lubię. Nie uważam żebym obchodząc Święta i składając życzenia robiła coś złego, po prostu nie jest to dla mnie powód do czczenia urodzin jakiegoś boga. Wiadomo że to święto ma dużo dłuższą tradycję niż chrześcijaństwo.

Wcześniej jeszcze czułam się niemoralnie świętując, ale po tej kampanii:
Zimowe przesilenie
nie mam już żadnych obiekcji, to chrześcijanie powinni się wstydzić że ukradli to święto, ludzie od tysięcy lat obchodzili uroczystości związane pozycją słońca.

Na marginesie - to chyba przetłumaczę hasło z tego plakatu i zacznę wysyłać w ramach życzeń - szczególnie tym milusińskim którzy mi bajeczki o narodzinach boga prześlą, reszcie napiszę standardowo: Wszystkiego Najlepszego z okazji Świąt itp... itd... dla mnie Zimowego Przesilenia. Dni coraz dłuższe, słonka coraz więcej - więc jest co świętować.

Tak więc składam wszystkim osobom z portalu racjonalista Najlepsze Życzenia Świąteczne.
11-12-2008 16:51 
 Ocena 5 na 5
awitu (7627 punktów)
>Dlatego w Stanach wysyła się kartki z "Season Greetings" czyli ogólnie z życzeniami. Ja nie mam nic przeciwko temu - życzliwa atmosfera, choinka, prezenty, Mikołaj, potrawy świąteczne - bardzo to wszystko lubię. Nie uważam żebym obchodząc Święta i składając życzenia robiła coś złego, po prostu nie jest to dla mnie powód do czczenia urodzin jakiegoś boga. Wiadomo że to święto ma dużo dłuższą tradycję niż chrześcijaństwo.

Marzenko ale ja nie obchodzę żadnych świąt. Dla mnie to identyczny dzień pracy jak każdy inny w roku, no może z większą liczbą utrudnień (zamknięte urzędy, poczty, sklepy itd) Co roku muszę się uporać ze stosem korespondencji zawierającej życzenia, bo odpowiedzieć wypada, zwłaszcza np ważnemu klientowi.

Najbardziej bawi mnie postawa znajomych katolików, którym od lat powtarzam by sobie darowali wysyłanie do mnie życzeń, ale oni robią to co roku, tłumacząc to podobnie do Ciebie. " To taki miły dzień, święto rodzinne, nie musisz wierzyć ale obchodzisz te święta, wiesz choinka, prezenty wigilia..." I co roku jest ta sama zabawa, gdy mówię że nie obchodzę, bo po co? Ja na prawdę nie potrzebuję z góry narzuconych dat by spotkać się z rodziną, zrobić sobie dzień wolnego.

W tym roku wpadłam na pomysł że się odwdzięczę i wszystkim wysyłającym mi życzenia świąteczne będę wysyłać życzenia w Dzień Darwina, w rocznicę urodzenia się Einsteina, Kopernika itd...życząc szczęśliwego rozwoju intelektualnego i owocnego poszerzania wiedzy. Jak nie odwdzięczą się tym samym, będę się zachowywać w identyczny sposób jak oni, gdy nie podziękuję im za życzenia świąteczne.


"Colorless green ideas sleep furiously"
marzenka (546 punktów)
Sznuję Twoją decyzję i uważam że takim osobom życzeń nie powinno się składać - szczególnie Twoi znajomi, którzy wiedzą o Twojej postawie, natomiast w biznesie... to jest bardzo uciążliwe.

To co pisałam było o mnie, bardzo lubię tradycję świąteczną, a chrześcijanie zarezerwowali to święto dla siebie, myślę że część osób niewierzących ma podobne odczucia.

Więc chyba muszę się poprawić u góry i życzyć wszystkiego najlepszego tym którzy lubią święta grudniowe, bez względu jak i co w nie obchodzą, a o Tobie będę pamiętać w Dzień Darwina.
12-12-2008 18:55 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>S
>To co pisałam było o mnie, bardzo lubię tradycję świąteczną, a chrześcijanie zarezerwowali to święto dla siebie, myślę że część osób niewierzących ma podobne odczucia.
>
No właśnie. Zawładnęli sobie tradycją. Nie jest to powód, żeby z niej zrezygnować.
Co mają powiedzieć austriaccy racjonaliści, skoro tam powszechnie na powitanie mówi się "Grüß Got", czyli po prostu "Szczęść Boże". Oni to rozumieją wyłącznie jako "Dzień dobry" i może im się już nawet mentalnie nie kojarzyć z żadnym bogiem.
Oburzanie się na szczere i miłe życzenia świąteczne uważam co najmniej za przesadne.
Kelly (2051 punktów)
>Ja na prawdę nie potrzebuję z góry narzuconych dat by spotkać się z rodziną, zrobić sobie dzień wolnego.
Ty nie... A Twoja rodzina? Czy w ciągu roku, kiedy każdy ma mnóstwo pracy i zero czasu jest czas na spotkanie się i wspólne zjedzenie większego, bardziej niż zwykle uroczystego posiłku? Czy jest okazja, kiedy wszyscy dają sobie nawzajem prezenty?

>W tym roku wpadłam na pomysł że się odwdzięczę i wszystkim wysyłającym mi życzenia świąteczne będę wysyłać życzenia w Dzień Darwina, w rocznicę urodzenia się Einsteina, Kopernika itd...życząc szczęśliwego rozwoju intelektualnego i owocnego poszerzania wiedzy. Jak nie odwdzięczą się tym samym, będę się zachowywać w identyczny sposób jak oni, gdy nie podziękuję im za życzenia świąteczne.
Dzień Darwina obchodzą tylko najbardziej zainteresowani ewolucją ewolucjoniści. W Boże Narodzenie - niekoniecznie jako święto religijne - świętują wszyscy, bo mają do tego idealne warunki, które Tobie utrudniają "zwykły dzień pracy".
11-12-2008 21:49 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)
>Ty nie... A Twoja rodzina? Czy w ciągu roku, kiedy każdy ma mnóstwo pracy i zero czasu jest czas na spotkanie się i wspólne zjedzenie większego, bardziej niż zwykle uroczystego posiłku? Czy jest okazja, kiedy wszyscy dają sobie nawzajem prezenty?

Kelly w tym rzecz, dla nas każde spotkanie jest przyczyną by świętować. Nam wystarcza że się spotkaliśmy, nie potrzebujemy specjalnych dat by świętować bardziej. Równie dobrze może być to 14 stycznia jak i 27 marca. W małym gronie świętujemy zawsze gdy odwiedzam rodzinę, jest super uroczysty obiad z potrawami które lubimy, a nie jakimś dziwnym jedzeniem "wigilijnym", wspólne gotowanie, długie rozmowy przy kominku, spacery po lesie itd. W dużym gronie spotykamy się z powodów zjazdów rodzinnych - gdy zjeżdża się 300 - 400 osób. To są dla mnie powody do świętowania. Dla mnie jest to święto ponieważ jest naszym rodzinnym świętem i gromadzi całą rodzinę, ludzi rożnych wyznań i bez wyznań, różnych narodowości i zamieszkujących w odległych miejscach świata, a nie tylko jej katolicką i polską część.

Powiedz mi co mają wspólnego prezenty ze świętowaniem? Czy na prawdę musisz czekać na jakieś daty narzucone przez jakąś wiarę, by zjeść z rodziną uroczysty obiad? Czy musisz mieć powód by dać komuś prezent? Przecież wystarczy powiedzieć : "Słuchajcie chcę się z wami spotkać, macie czas w piątek w przyszłym tygodniu?". Nic więcej nie trzeba.

>Dzień Darwina obchodzą tylko najbardziej zainteresowani ewolucją ewolucjoniści. W Boże Narodzenie - niekoniecznie jako święto religijne - świętują wszyscy, bo mają do tego idealne warunki, które Tobie utrudniają "zwykły dzień pracy".

Nie wszyscy jak widać, ja nie świętuję. Znam też wiele osób którzy, nie obchodzą tego święta czy to dlatego że mają podobne podejście do mnie czy to dlatego, że są innego wyznania niż większość w tym kraju. Zauważ, że te świetne warunki są narzucone z góry i np tych świetnych warunków do świętowania nie mają wyznawcy innych religii w tym kraju, a jednak świętują swoje święta. Co jeszcze milsze, znajomi którzy są innego wyznania niż katolicy nie przysyłają mi życzeń z powodu swoich świąt i nie próbują mnie zmusić do jakiś dziwnych obrządków wynikających z ich tradycji czy wiary.

"Colorless green ideas sleep furiously"
11-12-2008 22:42 
 Ocena 3 na 3
Kelly (2051 punktów)
>Kelly w tym rzecz, dla nas każde spotkanie jest przyczyną by świętować. Nam wystarcza że się spotkaliśmy, nie potrzebujemy specjalnych dat by świętować bardziej. Równie dobrze może być to 14 stycznia jak i 27 marca. W małym gronie świętujemy zawsze gdy odwiedzam rodzinę, jest super uroczysty obiad z potrawami które lubimy, a nie jakimś dziwnym jedzeniem "wigilijnym", wspólne gotowanie, długie rozmowy przy kominku, spacery po lesie itd. W dużym gronie spotykamy się z powodów zjazdów rodzinnych - gdy zjeżdża się 300 - 400 osób. To są dla mnie powody do świętowania. Dla mnie jest to święto ponieważ jest naszym rodzinnym świętem i gromadzi całą rodzinę, ludzi rożnych wyznań i bez wyznań, różnych narodowości i zamieszkujących w odległych miejscach świata, a nie tylko jej katolicką i polską część.
Wow... Jak na filmie... Dla mnie to niestety abstrakcja...

>Zauważ, że te świetne warunki są narzucone z góry i np tych świetnych warunków do świętowania nie mają wyznawcy innych religii w tym kraju, a jednak świętują swoje święta. Co jeszcze milsze, znajomi którzy są innego wyznania niż katolicy nie przysyłają mi życzeń z powodu swoich świąt i nie próbują mnie zmusić do jakiś dziwnych obrządków wynikających z ich tradycji czy wiary.
Ale w czym przeszkadzają Ci te życzenia? Przecież Boże Narodzenie już od dłuższego czasu (przynajmniej w skali mojego krótkiego życia) nie jest świętem religijnym, tylko przemieszaniem święta religijnego z festiwalem komercji. Bardzo lubię ten drugi, tak jak lubię komercję walentynkową, czerwcową (początek wakacji) i sierpniową (początek roku szkolnego). Dzięki nim nie jest nudno, coś się dzieje, mam spełnioną potrzebę przynależności kulturowej, jest jakiś charakterystyczny, ożywiajacy motyw przewodni.
awitu (7627 punktów)
>Wow... Jak na filmie... Dla mnie to niestety abstrakcja...
Posiadanie dużej wielonarodowościowej rodziny czy rodzinne spotkania bez okazji?

>Ale w czym przeszkadzają Ci te życzenia? Przecież Boże Narodzenie już od dłuższego czasu (przynajmniej w skali mojego krótkiego życia) nie jest świętem religijnym, tylko przemieszaniem święta religijnego z festiwalem komercji. Bardzo lubię ten drugi, tak jak lubię komercję walentynkową, czerwcową (początek wakacji) i sierpniową (początek roku szkolnego). Dzięki nim nie jest nudno, coś się dzieje, mam spełnioną potrzebę przynależności kulturowej, jest jakiś charakterystyczny, ożywiajacy motyw przewodni.

Już Ci tłumaczę, dziś w mojej skrzynce mam 4 wiadomości dotyczące świąt w tym:
- 2 wiadomości typu "kup świąteczny upominek"
- 2 od klientów, którzy życzą mi wesołych, spokojnych ICH świąt.

do Nowego Roku ta ilość będzie rosła w tempie geometrycznym.

Pierwsze dwie mogę olać, dwie firmy właśnie straciły stałego klienta. Zgodziłam się na przysyłanie mi zawiadomień o nowych produktach, a nie do namawiania mnie do kupowania czegoś w imię jakiś świąt.

Dwóch kolejnych nie mogę olać. Muszę odpisać tego niestety wymaga biznes... i to jest paranoja do kwadratu. W tym wypadku mogę się jedynie cieszyć, że nie jestem właścicielem dużej firmy, bo w takim wypadku musiałabym się rewanżować "świątecznymi upominkami" typu kosze delicji.

Ja się nie nudzę bez tego festiwalu komercji, ja swoją przynależność kulturową realizuję na innych polach, np chodząc na premiery do opery czy teatru, czytając książki, uczestnicząc w wernisażach. Nie muszę mieć pseudoreligijnej magi kiczu i komercji by moje życie wypełnione było treścią.

"Colorless green ideas sleep furiously"
Kelly (2051 punktów)
>>Wow... Jak na filmie... Dla mnie to niestety abstrakcja...
>Posiadanie dużej wielonarodowościowej rodziny czy rodzinne spotkania bez okazji?
I to, i to.

>Ja się nie nudzę bez tego festiwalu komercji, ja swoją przynależność kulturową realizuję na innych polach, np chodząc na premiery do opery czy teatru, czytając książki, uczestnicząc w wernisażach. Nie muszę mieć pseudoreligijnej magi kiczu i komercji by moje życie wypełnione było treścią.
No cóż, nie będę się spierać, wyrosłam z Mikołaja 10 lat temu, więc może za kolejne 10 wyrosnę z Bożego Narodzenia i Walentynek w ogóle.
Tak czy inaczej, umieszczanie w profilu na NK obrazka "Nie chcę życzeń, bo nie jestem katolikiem" uważam za naprawdę kiepski pomysł. Ateiści mają wystarczająco złą reputację - po co pogarszać ją jeszcze bardziej? Nie namawiam do żadnego konformizmu albo obchodzenia świąt, których się nie chce obchodzić czy dopasowywania się na siłę do większości, ale przynajmniej do nie prowokowania aspołeczną postawą.
awitu (7627 punktów)
>>>Wow... Jak na filmie... Dla mnie to niestety abstrakcja...
>>Posiadanie dużej wielonarodowościowej rodziny czy rodzinne spotkania bez okazji?
>I to, i to.

Pierwszego raczej nie stworzysz, ale drugie możesz wprowadzić w swojej rodzinie. Zobaczysz wtedy jak fajnie świętować to, że się jest rodziną. To człowiekowi uzmysławia jak zastępujemy te nasze więzi rodzinne komercją, uczucia prezentami, rozmowy banalnymi życzeniami, zapach wspólnie pieczonego ciasta pachnącą ozdobą choinkową.

>Tak czy inaczej, umieszczanie w profilu na NK obrazka "Nie chcę życzeń, bo nie jestem katolikiem" uważam za naprawdę kiepski pomysł. Ateiści mają wystarczająco złą reputację - po co pogarszać ją jeszcze bardziej? Nie namawiam do żadnego konformizmu albo obchodzenia świąt, których się nie chce obchodzić czy dopasowywania się na siłę do większości, ale przynajmniej do nie prowokowania aspołeczną postawą.

Ale to nie jest antyspołeczna postawa, tylko prośba o uszanowanie naszej odmienności. Prośba o dostrzeżenie, że nie wszyscy wokół są tacy sami i lubią to samo. Powiedz mi w imię czego mam być zadowolona, z tego że co roku znani mi i nie znani mi ludzie życzą mi wesołych ICH świąt. Toż to stwierdzenie, że wszyscy te święta obchodzą, bo wysyłający tę życzenia je obchodzi. Przecież ja tych świąt nie obchodzę więc jak one mają być dla mnie spokojne, szczęśliwe? Ja im nie zawracam głowy moimi świętami, to tak jakbym wszystkim dookoła wysyłała kartki z życzeniami szczęścia z powodu rocznicy moich urodzin.

Wysłanie mi takich życzeń pokazuje jedno, że ktoś kto mi je wysyła albo mnie nie zna (i w tym przypadku po co wysyła mi jakiekolwiek życzenia), albo moja osoba, moje poglądy go mało obchodzą i wysyła mi sztampowo, bo wysyła wszystkim, których ma w skrzynce, a takie sztampowe życzenia nie są szczere, a więc po co je wysyłać?

Przecież ja nie mówię nie obchodźcie świąt, nie wysyłajcie sobie na wzajem życzeń. Bawcie się, świętujcie, zapożyczajcie się by kupić wszystko co się da, gotujcie 3 dni jedzenie by później dostarczać pracy lekarzom.

Ja mówię jedynie wyłączcie mnie z tego cyrku i nie obrażajcie mnie sądząc, że zobaczenie w skrzynce kiczowatego obrazka z kiczowatym wierszykiem i życzeniami spokojnych WASZYCH świąt sprawi mi przyjemność, bo tak nie jest.


"Colorless green ideas sleep furiously"
12-12-2008 13:17 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>>>Wow... Jak na filmie... Dla mnie to niestety abstrakcja...
>>>Posiadanie dużej wielonarodowościowej rodziny czy rodzinne spotkania bez okazji?
>>I to, i to.
>Pierwszego raczej nie stworzysz, ale drugie możesz wprowadzić w swojej rodzinie. Zobaczysz wtedy jak fajnie świętować to, że się jest rodziną. To człowiekowi uzmysławia jak zastępujemy te nasze więzi rodzinne komercją, uczucia prezentami, rozmowy banalnymi życzeniami, zapach wspólnie pieczonego ciasta pachnącą ozdobą choinkową.>

Niepotrzebnie i sztucznie dzielisz ludzi na tych, którzy są bee, bo "komercyjni", oraz na tych cacy, bo "rodzinnych".

Nie należę ani do jednych, ani drugich.

Święta robię kiedy chcę, ale często są zbieżne z "państwowymi", czyli czerwono-kartkowymi w kalendarzu, co w większości oznacza również katolickie.
"Zastój" w życiu urzędowym w takie dni, jest też jednym z powodów.

Rodzina ma dla mnie takie samo znaczenie, jak reszta znajomych i nie lubię rodzinnych "nasiadówek świątecznych".
Spotykam się z rodziną tylko wtedy, gdy mam na to ochotę...jak ze znajomymi.

>Ale to nie jest antyspołeczna postawa, tylko prośba o uszanowanie naszej odmienności.>

Tutaj chcesz uszanowania swojej odmienności, Awitu, domyślam się, że w imię tolerancji, a tutaj:

>Bawcie się, świętujcie, zapożyczajcie się by kupić wszystko co się da, gotujcie 3 dni jedzenie by później dostarczać pracy lekarzom.>

tu również:

>Ja mówię jedynie wyłączcie mnie z tego cyrku i nie obrażajcie mnie sądząc, że zobaczenie w skrzynce kiczowatego obrazka z kiczowatym wierszykiem i życzeniami spokojnych WASZYCH świąt sprawi mi przyjemność, bo tak nie jest.>

wyraźnie dajesz do zrozumienia, że Twoje świętowanie jest cacy a inne bee, kiczowate i ogólnie do dupy.

Zauważ, że wszystko to piszesz w necie czyli publicznie.

I stąd już krok do odpowiedzi-puenty na post tytułowy:

Jeśli ktoś włazi do netu, czyli na forum publiczne, to niech się liczy ze wszelkimi tego konsekwencjami.

Byłem przez krótki czas w "Naszej Klasie", ale z powodu wizyt, propozycji oraz tekstów od ludzi z którymi niekoniecznie chciałem utrzymywać jakiekolwiek relacje... po prostu zlikwidowałem profil.... nie tylko ten

I tu tkwi sedno sprawy: konsekwencja w działaniu wraz z przewidywaniem i przyjmowaniem konsekwencji czyjego działania wobec siebie.

Niekonsekwencją jest "obrażanie się" na mokrość wody, do której się samemu wlazło.
awitu (7627 punktów)
>Niepotrzebnie i sztucznie dzielisz ludzi na tych, którzy są bee, bo "komercyjni", oraz na tych cacy, bo "rodzinnych".

Nie dzielę, odpowiadam konkretnej osobie - Kelly, dla której abstrakcją jest spotkanie rodzinne bez powodu i dla której: Boże Narodzenie już od dłuższego czasu (przynajmniej w skali mojego krótkiego życia) nie jest świętem religijnym, tylko przemieszaniem święta religijnego z festiwalem komercji.

Podziału dokonała Kelly uważając że święta są "religijno-komercyjne", a "rodzinne" są abstrakcją.

>Nie należę ani do jednych, ani drugich.(...)

I dobrze, czy ja Ci zabraniam takiego podejścia? Jurku czy ja powiedziałam, że są tylko dwa rozwiązania? Takie jak reprezentuje Kelly i takie jak reprezentuję ja? Zauważ jedno, że Ty nie rościsz sobie prawa by ktoś świętował wtedy gdy Ty i by inni świętowali TWOJE święta. Kelly to robi. Robią to także osoby wysyłające mi życzenia wesołych ICH świąt.

>>Ale to nie jest antyspołeczna postawa, tylko prośba o uszanowanie naszej odmienności.>Tutaj chcesz uszanowania swojej odmienności, Awitu, domyślam się, że w imię tolerancji, a tutaj:
>>Bawcie się, świętujcie, zapożyczajcie się by kupić wszystko co się da, gotujcie 3 dni jedzenie by później dostarczać pracy lekarzom.>tu również:
>>Ja mówię jedynie wyłączcie mnie z tego cyrku i nie obrażajcie mnie sądząc, że zobaczenie w skrzynce kiczowatego obrazka z kiczowatym wierszykiem i życzeniami spokojnych WASZYCH świąt sprawi mi przyjemność, bo tak nie jest.>wyraźnie dajesz do zrozumienia, że Twoje świętowanie jest cacy a inne bee, kiczowate i ogólnie do dupy.

Dla mnie jest kiczowate, tolerancja przecież nie jest tożsama akceptacją. Nie musi mi się coś podobać bym to tolerowała. Mogę krytykować zjawiska a jednocześnie je tolerować i nie postulować zabronienia ich.

>Niekonsekwencją jest "obrażanie się" na mokrość wody, do której się samemu wlazło.

Jurku, by dostawać życzenia świąteczne nie trzeba mieć profilu na Naszej Klasie, ja takowego nie posiadam. Aby dostawać stosy korespondencji w tym życzeń od nieznanych i znanych ludzi wystarczy mieć adres pod którym odbiera się pocztę czy to elektroniczną czy też klasyczną papierową.

Traktując szerzej Twoją wywiedź, niestety nie zgodzę się z Tobą, fakt że zdecydowałam się mieszkać w Polsce ( w tej wodzie) nie oznacza, że bez krytyki (a więc narzekania na mokrość wody) mam utonąć w tej kałuży.

"Colorless green ideas sleep furiously"
Adamiak (36436 punktów)
>Dla mnie jest kiczowate, tolerancja przecież nie jest tożsama akceptacją. Nie musi mi się coś podobać bym to tolerowała. Mogę krytykować zjawiska a jednocześnie je tolerować i nie postulować zabronienia ich.>

>Traktując szerzej Twoją wywiedź, niestety nie zgodzę się z Tobą, fakt że zdecydowałam się mieszkać w Polsce ( w tej wodzie) nie oznacza, że bez krytyki (a więc narzekania na mokrość wody) mam utonąć w tej kałuży.>

Pewnie źle zrozumiałem Twoje teksty.

Mnie się zdawało, iż dostrzegam w nich nie tylko wyrazy, ale ich znaczenie w kontekście, jako wartościujące w rozumieniu:
moje, rodzinne świętowanie jest ok, a "Wasze" niezbyt... na co wskazywały niektóre zwroty użyte w postach.

A odróżniam narzekanie od wartościowania.

No cóż, może niezbyt dokładnie przeczytałem Twoje teksty w tym wątku (choć zdawało mi się, że tak) i stąd ich niezrozumienie.
12-12-2008 15:50 
 Ocena 2 na 2
awitu (7627 punktów)

>No cóż, może niezbyt dokładnie przeczytałem Twoje teksty w tym wątku (choć zdawało mi się, że tak) i stąd ich niezrozumienie.

Wina zazwyczaj leży po środku, więc nie przywłaszczaj jej sobie całkowicie

"Colorless green ideas sleep furiously"
Adamiak (36436 punktów)
>Dwóch kolejnych nie mogę olać. Muszę odpisać tego niestety wymaga biznes... i to jest paranoja do kwadratu. W tym wypadku mogę się jedynie cieszyć, że nie jestem właścicielem dużej firmy, bo w takim wypadku musiałabym się rewanżować "świątecznymi upominkami" typu kosze delicji.>

Paranoją, Awitu, uznałbym (gdybym Cię nie znał skądinąd) Twoje poczucie przymusu w tym względzie.

>Ja się nie nudzę bez tego festiwalu komercji, ja swoją przynależność kulturową realizuję na innych polach, np chodząc na premiery do opery czy teatru, czytając książki, uczestnicząc w wernisażach. Nie muszę mieć pseudoreligijnej magi kiczu i komercji by moje życie wypełnione było treścią.>

Ale "musisz" odpowiadać na niechciane życzenia dołączając się do festiwalu komercji?

Więc się nie nudzisz bez niego, bo w nim uczestniczysz.

>
"Colorless green ideas sleep furiously"
awitu (7627 punktów)
>Ale "musisz" odpowiadać na niechciane życzenia dołączając się do festiwalu komercji?
>Więc się nie nudzisz bez niego, bo w nim uczestniczysz.

Jurku oczywiście nie ma przymusu, teoretycznie jeść też nie musimy, bo nikt nas do tego nie zmusza.

Zawsze jedynie pozostaje pytanie czy stać mnie, na ponoszenie konsekwencji, nie odpowiadania na korespondencję od klienta. Oczywiście nie muszę mu odpowiadać, tak jak nie muszę mieć zamówień od klientów, tak jak nie muszę opłacać rachunków itd. Wszystko jest kwestią wyborów.

>>
"Colorless green ideas sleep furiously"



"Colorless green ideas sleep furiously"
agniecha (5 punktów)
zyczenia swiateczne, czyli proste kopiuj-wklej ze stronki (lub otrzymanego od wczesniej od znajomego), krotki, rymujacy sie i najlepiej,zeby bylo cos o alkoholu i jedzeniu

szkoda gadac..
szperacz (2861 punktów)
>Czy Was też denerwują nachalne życzenia na choćby Naszej-Klasie?

Świadkowie Jehowy znaleźli własny sposób na uniknięcie sztampowych życzeń: po prostu nie obchodzą żadnych świąt. Co prawda biorą udział w dorocznej uroczystości Pamiątki, ale nie składają sobie z tej okazji życzeń. Dni wolne z okazji świąt państwowych czy religijnych spędzają w gronie rodziny i znajomych. Prócz tego twierdzą oni, że życzą każdemu jak najlepiej przez cały rok , nie muszą więc czekać na hasło do składania życzeń. Nie życzę nikomu zostania ŚJ, ale myślę, że pod tym względem warto ich naśladować.
Gdy już się wkurzę, słysząc po raz 783 życzenia zdrowia i szczęścia (a zdrowy i szczęśliwy nie za bardzo jestem) z okazji świąt to chyba się odezwę -

WESOŁY, IDŹ STĄD.
Paweł Gliński (262 punktów)
Dokładnie, ja też nie potrzebuję czekać na koniec grudnia aby życzyć komuś coś miłego.
Co do zagarnięcia przez chrześcijan tego święta, to zawsze powtarzam że poza postacią Jezusa nie ma w nic nich oryginalnego.
Oczywiście można takie życzenia można traktować pozytywnie, jednak mnie osobiście denerwują kolejne wierszyki o aniołkach, reniferkach, mikołaju i padającym śniegu...
Widział ktoś śnieg w ciągu ostatnich paru lat???
No i wszystko musi się koniecznie rymować, bo inaczej życzenia są nie ważne.
Właśnie dlatego zrobiliśmy taką grafikę, aby uniknąć infantylnych, żeby nie powiedzieć głupich, życzeń na NK i w ogóle w internecie


Wszyscy jesteśmy ateistami, gdy chodzi o większość bogów, w których wierzą ludzie. Niektórzy z nas po prostu nie wierzą w jednego boga więcej.
Kelly (2051 punktów)
>Czy Was też denerwują nachalne życzenia na choćby Naszej-Klasie?
>Razem z kolegą stworzyliśmy, prostą acz skuteczną metodę na pozbycie się tego problemu. Na okres
>świąt wystarczy ustawić jako zdjęcie główne:
>strona_hakaela.webpark.pl/zyczenia.jpg
Niestety, to jest właśnie infantylne "obnoszenie się z niewiarą".
Boże Narodzenie jest tak głęboko zakorzenione w naszej kulturze, że po prostu szkoda się go wyrzekać tylko z powodu areligijności. Święty Mikołaj w czerwonym wdzianku, pięknie ubrana choinka (najlepiej w doniczce, ale choinki świąteczne pochodzą z hodowli, więc de facto nie tylko nie są nieekologiczne [ich wycinanie nie szkodzi ekosystemowi], ale umożliwiają hodowcom zarobek) i rodzina przy stole nie mają zresztą aż tak wiele wspólnego z urodzinami Jezusa z Nazaretu, zwłaszcza jeśli zrezygnujemy z czytania Biblii. Dla szeroko rozumianego picu można sobie pośpiewać kolędy, a ich słowa traktować jak piękne, czarujące bajki, a nie sposób oddawania czci jakiemukolwiek Bogu.
11-12-2008 20:59 
 Ocena 1 na 1
Paweł Gliński (262 punktów)

>Niestety, to jest właśnie infantylne "obnoszenie się z niewiarą".
>Boże Narodzenie jest tak głęboko zakorzenione w naszej kulturze, że po prostu szkoda się go wyrzekać tylko z powodu areligijności. Święty Mikołaj w czerwonym wdzianku, pięknie ubrana choinka (najlepiej w doniczce, ale choinki świąteczne pochodzą z hodowli, więc de facto nie tylko nie są nieekologiczne [ich wycinanie nie szkodzi ekosystemowi], ale umożliwiają hodowcom zarobek) i rodzina przy stole nie mają zresztą aż tak wiele wspólnego z urodzinami Jezusa z Nazaretu, zwłaszcza jeśli zrezygnujemy z czytania Biblii. Dla szeroko rozumianego picu można sobie pośpiewać kolędy, a ich słowa traktować jak piękne, czarujące bajki, a nie sposób oddawania czci jakiemukolwiek Bogu.

Jeśli ktoś jest osobą niewierzącą, to po co miałby celebrować jakiekolwiek święto religijne, w tym wypadku śpiewać kolędy, łamać się opłatkiem itp.? Zaprzeczałby sam sobie.
Z drugiej strony, dlaczego osoba wierząca miałaby odrzucać religijną stronę tych świąt i obchodzić je w sposób pop-kulturowy, zapatrując się tylko w sympatycznego grubaska ubranego na czerwono?
To co proponujesz jest pośrodku i w moim przekonaniu jest po prostu nijakie.
Jak dla mnie takie zachowanie to po prostu hipokryzja.


Wszyscy jesteśmy ateistami, gdy chodzi o większość bogów, w których wierzą ludzie. Niektórzy z nas po prostu nie wierzą w jednego boga więcej.
11-12-2008 21:47 
 Ocena 2 na 2
Kelly (2051 punktów)
>To co proponujesz jest po środku i w moim przekonaniu jest po prostu nijakie.
Nie nijakie, tylko uniwersalne.

>Jak dla mnie takie zachowanie to po prostu hipokryzja.
A dla mnie kompromis.

W całej Europie i Ameryce Boże Narodzenie jest obchodzone bardzo hucznie, nie tylko przez chrześcijan. Nie jestem konserwatystką, ale akurat w tym przypadku stoję po stronie tradycji - zwłaszcza zmodernizowanej i wzbogaconej o Świętego Mikołaja (jestem jednak przeciwna wmawianiu dzieciom, że taka postać naprawdę istniejeje), piosenki takie jak "Last Christmas" albo "White Christmas", wszechobecne zielono - czerwone ozdoby, wszelkie "spotkania wigilijne", ferie świąteczne, koncerty świąteczne i ogólnie o charakterystyczną atmosferę (która ma naprawdę nikły związek z religią albo nie ma go wcale). Bez tego wszystkiego takie jak ja dziecko komercji nie przeżyje zimy. Czy to źle?
11-12-2008 21:58 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)

>A dla mnie kompromis.
>W całej Europie i Ameryce Boże Narodzenie jest obchodzone bardzo hucznie, nie tylko przez chrześcijan.

To się nazywa dobry marketing, czyli jak zagonić hordy ludzi do supermarketów i urządzić super wyprzedaż każdego badziewia jakie się da.

Mam do Ciebie pytanie: naprawdę lubisz jeść karpia? A jeśli tak to ile razy w roku go jadasz? To nie jest droga ryba, a jednak większość Polaków jada tę super uroczystą potrawę tylko w ten jeden dzień w roku... to o czymś jednak świadczy.

Czy gdyby nie lansowano takiej oprawy tego święta, ozdabiałabyś dom kiczowatymi ozdobami typu plastikowe łańcuchy w kolorze srebra i szklane kule w pstrokatych kolorach? To naprawdę są takie ładne przedmioty by się nimi zachwycać?


"Colorless green ideas sleep furiously"
Kelly (2051 punktów)
>Mam do Ciebie pytanie: naprawdę lubisz jeść karpia? A jeśli tak to ile razy w roku go jadasz? To nie jest droga ryba, a jednak większość Polaków jada tę super uroczystą potrawę tylko w ten jeden dzień w roku... to o czymś jednak świadczy.
Nie. Nie smakują mi te wszystkie wigilijne potrawy, dlatego jem zwykle kanapki.

>Czy gdyby nie lansowano takiej oprawy tego święta, ozdabiałabyś dom kiczowatymi ozdobami typu plastikowe łańcuchy w kolorze srebra i szklane kule w pstrokatych kolorach? To naprawdę są takie ładne przedmioty by się nimi zachwycać?
Przyznaję, choinka mojej babci rok w rok wygląda, jakby wyrzygał na nią przysłowiowy kot. Ale np. mój dom na święta wygląda naprawdę fajnie. Zamiast "szklanych kul w pstrokatych kolorach" mamy naprawdę eleganckie, estetyczne i po prostu ładne ozdoby. Mama lubi bawić się w wybieranie i dobieranie wszystkiego, a efekt mi osobiście bardzo się podoba.
awitu (7627 punktów)
>>Mam do Ciebie pytanie: naprawdę lubisz jeść karpia? A jeśli tak to ile razy w roku go jadasz? To nie jest droga ryba, a jednak większość Polaków jada tę super uroczystą potrawę tylko w ten jeden dzień w roku... to o czymś jednak świadczy.
>Nie. Nie smakują mi te wszystkie wigilijne potrawy, dlatego jem zwykle kanapki.

Wow czyli to spotkanie rodzinne i "wspólne zjedzenie większego, bardziej niż zwykle uroczystego posiłku" to dla Ciebie jedzenie kanapek? Kelly to ja już wolę nie świętować bo kanapki to ja mam na co dzień.

>Przyznaję, choinka mojej babci rok w rok wygląda, jakby wyrzygał na nią przysłowiowy kot. Ale np. mój dom na święta wygląda naprawdę fajnie. Zamiast "szklanych kul w pstrokatych kolorach" mamy naprawdę eleganckie, estetyczne i po prostu ładne ozdoby. Mama lubi bawić się w wybieranie i dobieranie wszystkiego, a efekt mi osobiście bardzo się podoba.

Kelly wierzę w gust Twojej mamy i w jej zdolności dekoratorskie, ale nie wierzę że uda jej się gdzieś znaleźć świąteczne "eleganckie, estetyczne i po prostu ładne ozdoby." Takich po prostu nie ma.

Rozumiem nie ma u ciebie w domu bombek, więc co jest?


"Colorless green ideas sleep furiously"
Kelly (2051 punktów)
>Wow czyli to spotkanie rodzinne i "wspólne zjedzenie większego, bardziej niż zwykle uroczystego posiłku" to dla Ciebie jedzenie kanapek? Kelly to ja już wolę nie świętować bo kanapki to ja mam na co dzień.
Jem kanapki przy stole zastawionym bardziej "wigilijnymi" potrawami. Mi chodzi o atmosferę świąt, których wcale nie trzeba uważać za święte.

>Kelly wierzę w gust Twojej mamy i w jej zdolności dekoratorskie, ale nie wierzę że uda jej się gdzieś znaleźć świąteczne "eleganckie, estetyczne i po prostu ładne ozdoby." Takich po prostu nie ma.
Są. Tylko trzeba je dobrze dobrać.

>Rozumiem nie ma u ciebie w domu bombek, więc co jest?
Są i bardzo mi się podobają. Wystarczy nie szaleć z kolorami, ograniczyć wzorzyste bombki, kupić trochę droższe, ale za to porządniejsze ozdoby i odpuścić sobie "anielskie włosy".
U mojej koleżanki w święta zawsze stoi ogromna, pięknie ubrana choinka (to dopiero jest amerykański film...). Rodzina innej koleżanki ma w zwyczaju wieszanie na choince takiego czegoś z cynamonem, dlatego pięknie u nich pachnie.
awitu (7627 punktów)
>>Wow czyli to spotkanie rodzinne i "wspólne zjedzenie większego, bardziej niż zwykle uroczystego posiłku" to dla Ciebie jedzenie kanapek? Kelly to ja już wolę nie świętować bo kanapki to ja mam na co dzień.

Wytłumacz mi jaki więc w tym jest sens, gotuje się potrawy, których się nie lubi bo tak każe tradycja, potem ubiera się odświętnie stół i mówi się że są święta, a jednemu z domowników daje się kanapki zamiast przygotować dla niego jakiś smakołyk podkreślający tą odświętność.

Rozumiem wigilijne potrawy w domach osób wierzących, to ma jakieś uzasadnienie, ale jakie uzasadnienie poza irracjonalną tradycją świętowania przez umartwianie, ma to w wypadku ateistki?

>Są i bardzo mi się podobają. Wystarczy nie szaleć z kolorami, ograniczyć wzorzyste bombki, kupić trochę droższe, ale za to porządniejsze ozdoby i odpuścić sobie "anielskie włosy".
>U mojej koleżanki w święta zawsze stoi ogromna, pięknie ubrana choinka (to dopiero jest amerykański film...). Rodzina innej koleżanki ma w zwyczaju wieszanie na choince takiego czegoś z cynamonem, dlatego pięknie u nich pachnie.

Podobno o gustach się nie dyskutuję, ja tam wolę upiec ciastka cynamonowe i popatrzyć na rosnące za oknem sosny przyprószone śniegiem, zamiast obwieszać czymś drzewo i twierdzić że to ładne i tak ładnie pachnie.

"Colorless green ideas sleep furiously"
12-12-2008 13:18 
 Ocena 3 na 3
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Rozumiem wigilijne potrawy w domach osób wierzących, to ma jakieś uzasadnienie, ale jakie uzasadnienie poza irracjonalną tradycją świętowania przez umartwianie, ma to w wypadku ateistki?

Avitu! Tu, przyznam szczerze, nie bardzo rozumiem Twoich intencji.
Jak zapewne doskonale wiesz z antropologii kulturowej, to:

1. wigilia to jeszcze nie święto, to ostatni dzień oczekiwania na święto;
2. święto jest symbolem przełomu, przejścia, odrodzenia (w wigilię coś umiera, odchodzi; w święto odradza się coś nowego);
3. czas oczekiwania zawsze był związany z umartwieniami (postem, porządkami, rytualną ablucją itp.) - to odwieczny rytuał nie mający nic wspólnego z chrześcijaństwem poza tym, że chrześcijaństwo ten rytuał wchłonęło i uważa za własny;
4. święto jest dopiero powodem do radości okazywanej na różne sposoby (np. poprzez wystrój wnętrz, ubiór, specjalne menu itp.);
5. istotą święta jest też to, że naszą radość z nowego (co by to nie było) pragniemy dzielić z jak największą grupą osób, jest więc naturalne, iż jest to szczególna okazja do bycia z osobami nam najbliższymi.

W świetle powyższego nasze zachowania w podobnych sytuacjach bardzo są do siebie zbliżone, co wcale nie oznacza jednakowych ich podstaw ideologicznych!
Oczywiście, jako agnostyk nie muszę mieć w tym dniu choinki czy opłatka, ale... Jeśli już mam, to wcale nie oznacza mojej aprobaty dla treści teistycznych - najwyżej może być dowodem na mój brak wyobraźni lub lenistwo.

Swoją drogą chętnie postawiłbym sobie choinkę na urodziny, ale te wypadają w lipcu i o choinki raczej trudno (legalnie)...

>Podobno o gustach się nie dyskutuje [...].

Tym bardziej Twoja wypowiedź jest dla mnie mało czytelna...

Z przedświątecznymi pozdrowieniami.

fides ex necessitate esse non debet
12-12-2008 15:24 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)
> Avitu! Tu, przyznam szczerze, nie bardzo rozumiem Twoich intencji.

Michałku, bo szukasz ich za głęboko.

>Jak zapewne doskonale wiesz z antropologii kulturowej, to:
>1. wigilia to jeszcze nie święto, to ostatni dzień oczekiwania na święto;

Masz rację wigilia święta nie jest jeszcze świętem, jednakże w naszym kraju z owej wigilii zrobiono właśnie główną uroczystość. To wokół wigilii zgromadzone jest większość tradycji (całodzienny post, "wigilijne potrawy", opłatek, sianko, ubieranie choinki itd) Nadano jej świąteczny charakter właśnie przez to o czym piszesz: świąteczny wystrój wnętrz, specjalne menu. Kolejne dwa dni nie są już obwarowane podobnymi tradycjami.

Rozciągnięto świętowanie na wigilię, nadając jej miano święta rodzinnego. Wszak menu na wigilijnym stole nie jest w chwili obecnej wyrazem postu, a jedynie tradycji, połowa potraw jest szczególna: karp, kutia, fasola - nie wynika z potrzeby postu i oczyszczenia, a raczej jest produktem świątecznym, wymagającym szczególnego zaangażowania by je zdobyć i przygotować.

>Oczywiście, jako agnostyk nie muszę mieć w tym dniu choinki czy opłatka, ale... Jeśli już mam, to wcale nie oznacza mojej aprobaty dla treści teistycznych - najwyżej może być dowodem na mój brak wyobraźni lub lenistwo.

Michale ale ja to rozumiem, nie nazwałabym tego ani lenistwem ani brakiem wyobraźni, jednakże czy czujesz potrzebę by wszyscy dzielili Twoje podejście do tego święta? Czy wyrażenie sprzeciwu przez kogoś wobec włączania go w ten rytuał nazwałbyś postawą antyspołeczną?

Kelly to właśnie robi, z jednej strony ogłasza, że wyłamywanie się jest antyspołeczne, a z drugiej strony lansuje ładną pasującą jej otoczkę (wigilijne potrawy tak, ale na stole, a ja wolę jeść kanapki). Czyli wszystko jest dobrze jeśli zachowujesz pozory. I tu leży owa intencja mego postu. Rozumiem katolickie podejście do święta, rozumiem, że ktoś obchodzi te święta bo szanuje i lubi tradycję, lub bo lubi atmosferę świąt itd. To wszystko są dla mnie postawy jak najbardziej uzasadnione i zrozumiałe. Nie rozumiem jednak postawy, że trzeba udawać żeby wpasować się w ogół, bo jak się nie wpasujesz to zachowujesz się antyspołecznie. Że lepiej zrobić z tego komercyjny festyn i tak oswoić ową tradycję, niż wyłamać się i podziękować za tę zabawę.

>Swoją drogą chętnie postawiłbym sobie choinkę na urodziny, ale te wypadają w lipcu i o choinki raczej trudno (legalnie)...

Przypomnij mi na początku lipca, (niestety mam słabą pamięć do dat) to sprezentuję Ci jedną ładną choinkę w doniczce, bo samosiejek ci u nas dostatek.

>>Podobno o gustach się nie dyskutuje [...].
>Tym bardziej Twoja wypowiedź jest dla mnie mało czytelna...

Przyzwyczaiłeś się, że wszystko musi być jasne ładne i czytelne Rozleniwiłeś się przy czytaniu moich postów, za proste je piszę

>Z przedświątecznymi pozdrowieniami.

za bardzo codziennymi pozdrowieniami


"Colorless green ideas sleep furiously"
Kelly (2051 punktów)
>Kelly to właśnie robi, z jednej strony ogłasza, że wyłamywanie się jest antyspołeczne, a z drugiej strony lansuje ładną pasującą jej otoczkę (wigilijne potrawy tak, ale na stole, a ja wolę jeść kanapki). Czyli wszystko jest dobrze jeśli zachowujesz pozory.
A kto odpowiada klientom na życzenia świąteczne?
Komercyjna, ale charakterystyczna "atmosfera świąt", którą wiele osób (w tym ja) bardzo lubi, istnieje w przestrzeni publicznej. Jak ktoś słusznie zauważył, demokracja wiąże się z poszanowaniem mniejszości - w tym przypadku trzeba byłoby uszanować stanowiących mniejszość ludzi, którzy jej nie tolerują. Tylko jak to rozwiązać technicznie? Wywalić z radia "Christmas Hits", ze sklepów bożonarodzeniowe ozdoby, ze szkół Mikołaja, z telewizji ćwierć ramówki opartej na filmach z świętami jako motywem głównym? To nie będzie to samo... Czy ja wymagam tak wiele? I tak musisz przecież zaakceptować, że np. nie powinno się pić na imprezie, jeśli musisz potem prowadzić, albo wytykać teściowej beznadziejnego gustu, bo to może urazić męża.
12-12-2008 17:14 
 Ocena 2 na 2
jkl; (5859 punktów)
>Wytłumacz mi jaki więc w tym jest sens, gotuje się potrawy, których się nie lubi bo tak każe tradycja,
jeżeli faktycznie większość nie lubi, to się nie gotuje, a pojedynczych osób i tak się nie zmusza. W końcu potraw jest 12...
>potem ubiera się odświętnie stół i mówi się że są święta,
odwrotnie

>Rozumiem wigilijne potrawy w domach osób wierzących, to ma jakieś uzasadnienie, ale jakie uzasadnienie poza irracjonalną tradycją świętowania przez umartwianie, ma to w wypadku ateistki?
O, tu dochodzimy do sedna. Awitu, czy ty kiedykolwiek obchodziłaś Boże Narodzenie?
Jeśli nie było w twojej rodzinie takiej tradycji, to po prostu nie wiesz o czym mówisz. Nie znasz tej atmosfery. Obserwacja z boku to nie to samo.
Uroczyste spotkanie z rodziną od zwykłego spotkania z rodziną różni się ową "uroczystością", która nie sprowadza się to do lepszych potraw i bardziej eleganckich serwetek.

Ja się nie umartwiam , żrąc karpia, kupując prezenty, ubierając choinkę (i nie wmawiaj mi, że jeśli ją sobie ubiorę na Dzień Kolejarza, to będzie tak samo fajne). Lubię to .
A ponieważ uważam, że mam tylko jedno, doczesne życie to nie widzę powodu by sobie odmawiać tej przyjemności.

Potraktuj to jak nałóg
12-12-2008 14:25 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Mam do Ciebie pytanie: naprawdę lubisz jeść karpia? A jeśli tak to ile razy w roku go jadasz? To nie jest droga ryba, a jednak większość Polaków jada tę super uroczystą potrawę tylko w ten jeden dzień w roku... to o czymś jednak świadczy.

Pytanie nie do mnie, ale się podepnę:
lubię karpia i jem kilka razy w roku, co nie zmienia jego (karpia) świątecznego charakteru na moim, wigilijnym stole.

Odróżniam tradycję od "tradycji chrześcijańskiej", choć może miałbym trudności w zwerbalizowaniu tych różnic.

>Czy gdyby nie lansowano takiej oprawy tego święta, ozdabiałabyś dom kiczowatymi ozdobami typu plastikowe łańcuchy w kolorze srebra i szklane kule w pstrokatych kolorach? To naprawdę są takie ładne przedmioty by się nimi zachwycać

Nie zachwycam się przedmiotami lecz ich świątecznym (nie mylić z religijnym) wydźwiękiem i nastrojem jaki tworzą.
12-12-2008 15:26 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)

>lubię karpia i jem kilka razy w roku, co nie zmienia jego (karpia) świątecznego charakteru na moim, wigilijnym stole.

>Odróżniam tradycję od "tradycji chrześcijańskiej", choć może miałbym trudności w zwerbalizowaniu tych różnic.

>Nie zachwycam się przedmiotami lecz ich świątecznym (nie mylić z religijnym) wydźwiękiem i nastrojem jaki tworzą.

Jurku i taką postawę rozumiem i szanuję.


"Colorless green ideas sleep furiously"
Paweł Gliński (262 punktów)
>>To co proponujesz jest po środku i w moim przekonaniu jest po prostu nijakie.
>Nie nijakie, tylko uniwersalne.
>>Jak dla mnie takie zachowanie to po prostu hipokryzja.
>A dla mnie kompromis.
>W całej Europie i Ameryce Boże Narodzenie jest obchodzone bardzo hucznie, nie tylko przez chrześcijan. Nie jestem konserwatystką, ale akurat w tym przypadku stoję po stronie tradycji - zwłaszcza zmodernizowanej i wzbogaconej o Świętego Mikołaja (jestem jednak przeciwna wmawianiu dzieciom, że taka postać naprawdę istniejeje), piosenki takie jak "Last Christmas" albo "White Christmas", wszechobecne zielono - czerwone ozdoby, wszelkie "spotkania wigilijne", ferie świąteczne, koncerty świąteczne i ogólnie o charakterystyczną atmosferę (która ma naprawdę nikły związek z religią albo nie ma go wcale). Bez tego wszystkiego takie jak ja dziecko komercji nie przeżyje zimy. Czy to źle?

Święta widzę na dwa sposoby:
1. religijne, pełne wierzeń chrześcijańskich - nie pasują mi jako ateiście
2. te w wersji z reniferami, elfami, Mikołajem, i bzdurnymi życzeniami - nie pasują mi także, bo nie lubię tandety...

Jeśli Ty czujesz potrzebę spędzania tych dni w ten sposób - super, masz do tego pełne prawo. Jeśli jednak ja nie chce brać w tym cyrku udziału, to nie mam również ochoty dostawać wierszyków typu:
"Co za widok!!!
Ja nie wierze!!
Nasz Mikołaj na rowerze.
Oby się nam nie wywalił,
no bo chyba się nawalił.
Renifery też nie w formie,
ale sanie są już w normie.
No i już tak jak myślałem.
Nasz Mikołaj jest nad stawem.
Co tam Miki!
Ja Ci życzę,
zdrowia,szczęścia,
oraz bryczkę."

I generalnie o to się rozchodzi w tym poście. Niech każdy spędza święta, BN lub jakieś inne, jak tylko chce. Ja np chce mieć spokój i nie zajmować się czytaniem na NK kolejnego wierszyka w ładnej oprawie, wygenerowanej przez system...


Wszyscy jesteśmy ateistami, gdy chodzi o większość bogów, w których wierzą ludzie. Niektórzy z nas po prostu nie wierzą w jednego boga więcej.
11-12-2008 22:55 
 Ocena 1 na 1
Kelly (2051 punktów)
>"Co za widok!!!
>Ja nie wierze!!
>Nasz Mikołaj na rowerze.
>Oby się nam nie wywalił,
>no bo chyba się nawalił.
>Renifery też nie w formie,
>ale sanie są już w normie.
>No i już tak jak myślałem.
>Nasz Mikołaj jest nad stawem.
>Co tam Miki!
>Ja Ci życzę,
>zdrowia,szczęścia,
>oraz bryczkę.
Fakt, to jest tragiczne, ale można po prostu nie odpisywać. Wiadomo, że Boże Narodzenie ma elementy piękne, klimatyczne itd, a także tandetne. Tandety nie da się niestety wytępić. Będzie straszyła zawsze, bez względu na pory roku i święta.

Poza tym nie widzę związku pomiędzy "Mikim na rowerze" i religią katolicką. Skąd więc awatar "Nie chcę życzeń, nie jestem katolikiem"?
Paweł Gliński (262 punktów)
>Fakt, to jest tragiczne, ale można po prostu nie odpisywać. Wiadomo, że Boże Narodzenie ma elementy piękne, klimatyczne itd, a także tandetne. Tandety nie da się niestety wytępić. Będzie straszyła zawsze, bez względu na pory roku i święta.
>Poza tym nie widzę związku pomiędzy "Mikim na rowerze" i religią katolicką. Skąd więc awatar "Nie chcę życzeń, nie jestem katolikiem"?
Chodzi o to, że to właśnie katolicy wysyłają mi takie rzeczy.
Miki ma duże powiązanie z religią, wszakże to ŚWIĘTY Mikołaj
Poza tym jak mi ktoś mówi wesołych świąt bożego narodzenia to co mam mu odpowiedzieć? Wzajemnie?
Na tę chwilę mówię "Co prawda nie obchodzę tych świąt, ale dziękuję", ale skoro mogę uniknąć takich sytuacji chociaż w internecie to czemu nie?

Wszyscy jesteśmy ateistami, gdy chodzi o większość bogów, w których wierzą ludzie. Niektórzy z nas po prostu nie wierzą w jednego boga więcej.
12-12-2008 00:16 
 Ocena 1 na 1
Kelly (2051 punktów)
>Na tę chwilę mówię "Co prawda nie obchodzę tych świąt, ale dziękuję", ale skoro mogę uniknąć takich sytuacji chociaż w internecie to czemu nie?
Bo to brzmi sztucznie i agresywnie, co nie przekłada się na dobry wizerunek polskich ateistów. A jako że polscy ateiści są mniejszością, bardzo cierpią z tego powodu. Bądźmy obiektywni, na miejscu katolickiej większości i kleru zachowywalibyśmy się tak samo jak oni.
Paweł Gliński (262 punktów)
>Bo to brzmi sztucznie i agresywnie, co nie przekłada się na dobry wizerunek polskich ateistów. A jako że polscy ateiści są mniejszością, bardzo cierpią z tego powodu. Bądźmy obiektywni, na miejscu katolickiej większości i kleru zachowywalibyśmy się tak samo jak oni.
Wierz mi lub nie, zawsze staram się dbać o wizerunek ateistów, wiem że dla wielu jestem jedynym jakiego znają i wiem że na tej podstawie wyrabiają sobie zdanie o reszcie...
To, że jesteśmy mniejszością nie oznacza że mamy udawać i świętować z większością.
Wiem że, demokracja to rządy większości, ale przy zachowaniu praw dla mniejszości.
Jeśli ja nie chcę obchodzić świąt to mam do tego pełne prawo. W tym obrazku nie chodzi o atak, ale o informację, inaczej każdy automatycznie założy, że jestem katolikiem i obchodzę BN.

Wszyscy jesteśmy ateistami, gdy chodzi o większość bogów, w których wierzą ludzie. Niektórzy z nas po prostu nie wierzą w jednego boga więcej.
12-12-2008 12:45 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Wierz mi lub nie, zawsze staram się dbać o wizerunek ateistów...>

Nie przekonałeś mnie, że od świtu do zmroku starasz się dbać o wizerunek ateistów a, jeśli nawet... o mój proszę nie dbać.

>...wiem że dla wielu jestem jedynym jakiego znają i wiem że na tej podstawie wyrabiają sobie zdanie o reszcie...>

O Jezuuu...!

>To, że jesteśmy mniejszością nie oznacza że mamy udawać i świętować z większością.>

Gadaj Ty za siebie, chłopie.

>Wiem że, demokracja to rządy większości, ale przy zachowaniu praw dla mniejszości.
>Jeśli ja nie chcę obchodzić świąt to mam do tego pełne prawo.>

Nareszcie coś od siebie.
12-12-2008 12:40 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>Na tę chwilę mówię "Co prawda nie obchodzę tych świąt, ale dziękuję", ale skoro mogę uniknąć takich sytuacji chociaż w internecie to czemu nie?
>Bo to brzmi sztucznie i agresywnie, co nie przekłada się na dobry wizerunek polskich ateistów. A jako że polscy ateiści są mniejszością, bardzo cierpią z tego powodu. Bądźmy obiektywni, na miejscu katolickiej większości i kleru zachowywalibyśmy się tak samo jak oni.>

Mam prośbę, Kelly, nie rozpędzaj się tak w obronie wizerunku polskich ateistów... bo to jest bardziej sztuczne niż to, co krytykujesz.
I uważam takie pompatyczne stwierdzenia za śmieszne przeginanie.

Ja nie cierpię z powodu czyichś, mniej lub bardziej głupich (lub całkiem niegłupich) życzeń.
Każdy sam ponosi odpowiedzialność za swoje... życzenia.

Jeśli masz chęć na takie wypowiedzi, to proszę byś pisała w pierwszej osobie liczby pojedynczej, za mnie nie mów.

Ten plus był przez pomyłkę - reszta nie
Kelly (2051 punktów)
>Mam prośbę, Kelly, nie rozpędzaj się tak w obronie wizerunku polskich ateistów... bo to jest bardziej sztuczne niż to, co krytykujesz.
Pabloss niedawno pisał, że irytują go "mohery", które przekazują spore sumy Kościołowi, a potem narzekają na niskie emerytury. Mnie irytują ateiści, którzy najpierw odnoszą się do wierzących agresywnie i prowokująco, a potem dziwią się, że dookoła "Klechostan" (inaczej "Katoland").

>I uważam takie pompatyczne stwierdzenia za śmieszne przeginanie.
A zaproponowane w tym wątku awatary nie są "śmiesznym przegięciem"?
Adamiak (36436 punktów)
>>Mam prośbę, Kelly, nie rozpędzaj się tak w obronie wizerunku polskich ateistów... bo to jest bardziej sztuczne niż to, co krytykujesz.
>Pabloss niedawno pisał, że irytują go "mohery", które przekazują spore sumy Kościołowi, a potem narzekają na niskie emerytury. Mnie irytują ateiści, którzy najpierw odnoszą się do wierzących agresywnie i prowokująco, a potem dziwią się, że dookoła "Klechostan" (inaczej "Katoland").>

Nie mam pojęcia dlaczego porównujesz mnie z "Pablossem"?
Inaczej: możesz jaśniej?

>>I uważam takie pompatyczne stwierdzenia za śmieszne przeginanie.
>A zaproponowane w tym wątku awatary nie są "śmiesznym przegięciem"? >

A w Ameryce biją Murzynów?
Kelly (2051 punktów)
>>Pabloss niedawno pisał, że irytują go "mohery", które przekazują spore sumy Kościołowi, a potem narzekają na niskie emerytury.
>>Mnie irytują ateiści, którzy najpierw odnoszą się do wierzących agresywnie i prowokująco, a potem dziwią się, że dookoła "Klechostan" (inaczej "Katoland").
>Nie mam pojęcia dlaczego porównujesz mnie z "Pablossem"?
Nie z Pablossem, tylko z "moherowymi aktywistkami" opisywanymi przez Pablossa.
Adamiak (36436 punktów)
>Miki ma duże powiązanie z religią, wszakże to ŚWIĘTY Mikołaj >

Gdybyś uważał, że ma, to napisałbyś...Święty Miki, więc się zdecyduj.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Czy Was też denerwują nachalne życzenia na choćby Naszej-Klasie?
>Razem z kolegą stworzyliśmy, prostą acz skuteczną metodę na pozbycie się tego problemu. Na okres
>świąt wystarczy ustawić jako zdjęcie główne:
>strona_hakaela.webpark.pl/zyczenia.jpg
>i po problemie

Nie przeszkadzają mi życzenia, nie czytam ich treści jeśli widzę, że jest wysłana masowo. Ja nie wysyłam bo mi się nie chce. Ale doceniam że ktoś mi czegoś życzy, okazja nieważna.
Kiedyś, kiedy deklarowałem wiarę, pracowałem z prawosławnym kolegą. On mi składał życzenia z okazji świąt katolickich a ja jemu z okazji prawosławnych. To było bardzo miłe. Nie chodzi o okazję ale o wyrazy pamięci i szacunku.
Kiedyś na swoim blogu składałem życzenia z okazji Hanuki, urodzin Kryszny, Ramy, święta Holi, Gaura Purnima i innych świąt.
Potem zrezygnowałem bo nie starczyło mi czasu i sił aby je śledzić.
Ale wydaje mi się, że składanie katolikom życzeń z okazji ich święta nie przyniosłoby mi plamy na honorze ani życiorysie. Tym bardziej ich odbieranie.

Natomiast promocja apostazji jest moim zdaniem okej ale nie w takiej formie. Takie kontestacyjne odrzucanie życzeń kojarzy mi się z reakcjami na życzenia świąteczne świeżo skonwertowanych Świadków Jehowy. Neofici są podobno największymi fanatykami.
12-12-2008 13:40 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Ale doceniam że ktoś mi czegoś życzy, okazja nieważna.>

Też tak uważam, ważne jest rozróżnienie intencji życzeń.
Mailingi i inny... wielohurt można po prostu wywalić wraz z tymi, co do szlachetnych intencji których, ma się wątpliwości.

>Ale wydaje mi się, że składanie katolikom życzeń z okazji ich święta nie przyniosłoby mi plamy na honorze ani życiorysie. Tym bardziej ich odbieranie.>



>Natomiast promocja apostazji jest moim zdaniem okej ale nie w takiej formie. Takie kontestacyjne odrzucanie życzeń kojarzy mi się z reakcjami na życzenia świąteczne świeżo skonwertowanych Świadków Jehowy. Neofici są podobno największymi fanatykami.>

Czasami mam wrażenie, iż niektórzy z forumowiczów kupując w sklepie bułki proszą o te z ateistycznym akcentem.

W ich postach także dostrzegam brak synonimów zawołań: "o Boże"; "o Jezu" czy "Matko Boska"... niektóre mają taki kontekst, jakby w brudnopisie było w nich: "rany Boskie" i później zostało skreślone

Ja używam na co dzień tych zwrotów retorycznych razem z: "w mordę jeża" czy "cholera jasna", choć żadnej cholery w tym odcieniu ani boskiego jeża nie mam na myśli (prócz, oczywista, Boskiego Jurusia )

Przecie wystarczy zakląć tak szpetnie jak ekumenicznie:
O Matko Boska obojętnie jakiego wyznania!

P.S. Ciekawe, dlaczego "ekumenicznie" podkreśla mi na czerwono, jako błąd...?

12-12-2008 14:05 
 Ocena 2 na 2
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>W ich postach także dostrzegam brak synonimów zawołań: "o Boże"; "o Jezu" czy "Matko Boska"... niektóre mają taki kontekst, jakby w brudnopisie było w nich: "rany Boskie" i później zostało skreślone

Pamiętam jak rozmawiając z konwertytami na judaizm dowiedziałem się, że bardzo się pilnują aby nie mówić "Jezus Maria". Raz tak powiedziałem w ich towarzystwie to się dowiedziałem, że powinienem raczej mówić na przykład: Jonasz Mojżesz! Czy coś takiego, równie dziwnego. Natomiast żyd z długim stażem tłumaczył młodemu że siada z katolicką rodziną do Wigilii ponieważ jest polskim żydem.
(piszę z małej litery bo chodzi o wyznanie).
Młody neofita był bardzo zdegustowany i mówił na to, że w Wigilię będzie chodził po mieście bez celu. (Ja okazji do wyżerki nie odpuszczam )

>Ja używam na co dzień tych zwrotów retorycznych razem z: "w mordę jeża" czy "cholera jasna", choć żadnej cholery w tym odcieniu ani boskiego jeża nie mam na myśli (prócz, oczywista, Boskiego Jurusia )
>

Ja się stałem bardziej uważny, i staram się przestrzegać 2 przykazanie Natomiast moja żona kiedy rzuci "Jezusem" to ją pytam: a co Jezus ma do tego? Albo: nie mieszaj do tego Jezusa. Co jej tylko na dobre wychodzi bo w końcu powinno jej jako katoliczce zależeć bardziej niż mi.

Najzabawniejsze jest to, że w krajach katolickich, a najlepszym przykładem jest Hiszpania, nawet przekleństwa mają wymiar sakralny. Np częstym przekleństwem jest tam "Hostia" używane jak nasze "K**wa". Jest też "święte gówno" i tym podobne. Mam kolegę który pisał o tym magisterkę (o przysłowiach i powiedzeniach hiszpańskich) i poopowiadał mi różne ciekawostki.

Pozdrawiam Boskiego Jurusia
Boski Adomas
12-12-2008 14:39 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Ja się stałem bardziej uważny, i staram się przestrzegać 2 przykazanie...>

Nie przestrzegam żadnych przykazań z prostej przyczyny: pamiętam tylko kilka i nie w kontekście postępowania wg nich.
Mam swój, wewnętrzny kodeks, a głównym przykazaniem w tymże jest: żyj i pozwól żyć.

Ave Adomas
12-12-2008 14:08 
 Ocena 3 na 3
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>P.S. Ciekawe, dlaczego "ekumenicznie" podkreśla mi na czerwono, jako błąd...?

Może firefoxa pisali katoliccy tradycjonaliści, ultramontes, czy też sedawakantyści, oni uważają ekumenizm za błąd
12-12-2008 14:12 
 Ocena 3 na 3
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Czasami mam wrażenie, iż niektórzy z forumowiczów kupując w sklepie bułki proszą o te z ateistycznym akcentem.

Podrzuciłeś mi pomysł aby założyć piekarnię kajzerek, z odciśniętymi trzema szóstkami zamiast naciętych na krzyż

Hahaha
12-12-2008 14:34 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>Czasami mam wrażenie, iż niektórzy z forumowiczów kupując w sklepie bułki proszą o te z ateistycznym akcentem.
>Podrzuciłeś mi pomysł aby założyć piekarnię kajzerek, z odciśniętymi trzema szóstkami zamiast naciętych na krzyż
>Hahaha>

... weź mnie na wspólnika, mogę błogosławić te buły, jakem Boski Jeż

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365