 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-09-2011 15:34 | asmodai (2845 punktów) | Nowa praca
1 na 1 | Po długim poszukiwaniu pracy w końcu udało mi się. Mam pracę od dwóch tygodni pracuję przez pośrednika (Ranstad) w Skarbimierzu w firmie Cadbury. Zrobiłem rozeznanie i... Ludzie pracujący w tej firmie od roku dostają co miesiąc umowy. Niepewność czy na następny miesiąc przedłużą kontrakty dla tych ludzi jest wykańczająca. Z tego co wiem prawo mówi, że taki stan może ciągnąć się nawet 18 miesięcy następnie albo umowa na dłużej (np rok) albo do widzenia. Czy prawo chroni jakoś pracownika? Czy jesteśmy tylko tanią siłą roboczą o którą nikt nie dba? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | Przemek J. (3008 punktów) | O umowach na czas określony mówi Kodeks Pracy: Art. 251. § 1. Zawarcie kolejnej umowy o pracę na czas określony jest równoznaczne w skutkach prawnych z zawarciem umowy o pracę na czas nieokreślony, jeżeli poprzednio strony dwukrotnie zawarły umowę o pracę na czas określony na następujące po sobie okresy, o ile przerwa między rozwiązaniem poprzedniej a nawiązaniem kolejnej umowy o pracę nie przekroczyła 1 miesiąca. § 2. Uzgodnienie między stronami w trakcie trwania umowy o pracę na czas określony dłuższego okresu wykonywania pracy na podstawie tej umowy uważa się za zawarcie, od dnia następującego po jej rozwiązaniu, kolejnej umowy o pracę na czas określony w rozumieniu § 1. § 3. Przepis § 1 nie dotyczy umów o pracę na czas określony zawartych: 1) w celu zastępstwa pracownika w czasie jego usprawiedliwionej nieobecności w pracy, 2) w celu wykonywania pracy o charakterze dorywczym lub sezonowym albo zadań realizowanych cyklicznie. Polecam udanie się do prawnika (Urzędy Pracy chyba organizują bezpłatne porady prawne) i wypytać, bo jak sam widzisz zachodzą różne okoliczonści. Z tego co wiem to wygasł pakiet antykryzysoway, więc chyba inne rozporządzenia nie obowiązują. Edit: Popytałem trochę ludzi, którzy pracowali w takich firmach pośrednikach, oraz Dział Prawny i nie wygląda to dobrze dla Ciebie. Firmy takie Ranstad są opcją dla nieuczciwych pracodawców. Proceder wygląda tak, że pracodawca co miesiąc zgłasza zapotrzebowania na pracowników do pośrednika, a ten co miesiąc dostarcza mu pracowników. Teoretycznie, w świetle prawa może się to ciągnąć w nieskończoność. Jest jednak szansa, że może dobry prawnik może coś doradzić, bo osoby, które pytałem, nie są specjalistami w prawie pracy i przedstawiły swoją opinię na podstawie zasłyszanych informacji, a potrzebna jest analiza faktycznego stanu prawnego całej sytuacji dokonana przez fachowca. Fachowiec może zalecić odpowiednią procedurę formalno-prawną, bo chodzą słuchy, że PIP może "przekonać" takiego pracodawcę do zmiany praktyki. To tyle plotek, bez opinii specjalisty się nie obejdzie. Życzę powodzenia i wracam do pracy, bo przez swoje gadulstwo znów zostaję po godzinach
|
|
 | | asmodai (2845 punktów) | No cóż dziękuję za radę. Prawnika dobrego znam tak więc zapytam. Miłej pracy
|
|
 | | maruda (5550 punktów) | >O umowach na czas określony mówi Kodeks Pracy: >Art. 251. § 1.
Co miesiąc dostajesz do podpisania umowę od pośrednika nazywającego się A, B, C, D. W tej umowie i w pracy zmienia się tylko nazwa pośrednika. Tak w praktyce wygląda obejście tego punktu. Wszystko zależy od tego jaką część załogi pracodawca uważa za niezbędną i wymagającą specjalnych umiejętności, a jaką część uważa za "łatwo wymienną". Bardzo wiele zależy od koniunktury i planów produkcyjnych, w razie zmniejszenia produkcji łatwiej zwolnić ludzi z pośredniaka i czasowo przesunąć niezbędnych dla fabryki do innych prac.
|
|
 | 5 na 7 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Firmy takie Ranstad są opcją dla nieuczciwych pracodawców.
Z punktu widzenia przedsiębiorcy, jest to sposób na obniżenie kosztów stałych, zmniejszenia ryzyka prowadzenia działalności i obniżenia cen produktów (czyli utrzymania się na mocno konkurencyjnym rynku).
Uważam, że w ogóle nie podlega taki proceder ocenie etycznej. Równie dobrze można powiedzieć, że nieuczciwe są próby zmuszania pracodawcy do podjęcia niekorzystnych dla niego rozwiązań, jeśli w momencie zatrudniania zasady są jasno określone.
Chcieliśmy wolnego rynku i niskich cen, to mamy też konsekwencje uboczne.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
|  | 2 na 2 | jasenka (1863 punktów) | [color=blue]>Uważam, że w ogóle nie podlega taki proceder ocenie etycznej. Równie dobrze można powiedzieć, że nieuczciwe są próby zmuszania pracodawcy do podjęcia niekorzystnych dla niego rozwiązań, jeśli w momencie zatrudniania zasady są jasno określone.
Jasne, po co w ogóle podpisywać umowy z tymi biednymi robolami? Najlepiej cofnijmy się do czasów niewolnictwa.
>Chcieliśmy wolnego rynku i niskich cen, to mamy też konsekwencje uboczne
Chcieliśmy też praw człowieka, stworzyliśmy także prawo pracy, pracodawcy też muszą się liczyć z konsekwencjami ubocznymi tej zdobyczy cywilizacji.
|
|
| |  | 5 na 9 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Jasne, po co w ogóle podpisywać umowy z tymi biednymi robolami? Najlepiej cofnijmy się do czasów niewolnictwa.Bieda to stan umysłu  Mamy tutaj przykład kapitalizmu w działaniu. Historia pokazuje, że robotnicy lepiej żyją wyzyskiwani przez współczesny kapitalizm, niż hołubieni przez socjalizm. Jeśli jest popyt na pracę w tej fabryce (mimo znanych pracownikom zasad) to znaczy, że nie jest tak źle. > Chcieliśmy też praw człowieka, stworzyliśmy także prawo pracy, pracodawcy też muszą się liczyć z konsekwencjami ubocznymi tej zdobyczy cywilizacji.Prawo pracy to nie jest jedyne istniejące prawo obowiązujące przy działalności gospodarczej. W tym przypadku przedsiębiorstwo korzysta właśnie z tego faktu. Korzysta sprytnie i zgodnie z literą prawa, co może oburzać (bo oburza nas, gdy sprytny jest ktoś inny, a nie my). Pracownicy nie są pewni jutra, ale pracodawcy zwykle również jutra pewni nie są...
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | |  | 9 na 9 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Jeśli jest popyt na pracę w tej fabryce (mimo znanych pracownikom zasad) to znaczy, że nie jest tak źle. Wręcz odwrotnie. Jeśli ludzie zgadzają się podjąć pracę na beznadziejnych warunkach to oznacza, że jest tragicznie.
|
|
| | | |  | 3 na 5 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Wręcz odwrotnie. Jeśli ludzie zgadzają się podjąć pracę na beznadziejnych warunkach to oznacza, że jest tragicznie. >
Osądziłeś, że warunki są beznadziejne... Czy wiesz, jakie są rzeczywiście warunki w tym zakładzie? Jaka jest płaca, jak przestrzega się BHP, jak wygląda zaplecze socjalne dla pracowników najemnych itd.? Ile miesięcy, średnio, pracuje tam przeciętny, DOBRY pracownik?
Osądzanie li tylko na podstawie braku umów o pracę (a nadal przecież przy zgodności z obowiązującym prawem) jest niesprawiedliwe. A pewność jutra? Zdajesz sobie sprawę, że każdy przedsiębiorca pracujący na własny rachunek ma właśnie dokładnie takie zasady i niepewność: wykonuje usługę lub sprzedaje towar, wystawia fakturę, często czeka długo na przelew należności i nigdy nie wie, czy ten klient zamówi jeszcze kiedyś ponownie. Nigdy nie ma gwarancji, że starczy mu pracy i pieniędzy w następnym miesiącu. Jedyne, co może zrobić, to robić swoją robotę tak dobrze, by klienci jednak wciąż przychodzili.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) |
> A pewność jutra? Zdajesz sobie sprawę, że każdy przedsiębiorca pracujący na własny rachunek ma właśnie dokładnie takie zasady i niepewność: wykonuje usługę lub sprzedaje towar, wystawia fakturę, często czeka długo na przelew należności i nigdy nie wie, czy ten klient zamówi jeszcze kiedyś ponownie. Nigdy nie ma gwarancji, że starczy mu pracy i pieniędzy w następnym miesiącu. Jedyne, co może zrobić, to robić swoją robotę tak dobrze, by klienci jednak wciąż przychodzili.Och, Boziu, mało się nie popłakałem! Jacy biedni ci przedsiębiorcy!! Stać ich na wszystko, z prawnikami włącznie, a nie stać ich na godziwy układ z pracownikami najemnymi. Weź no choć trochę szarości wmaluj między czerń i biel, bo oczy bolą i zęby też... 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | |  | | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Och, Boziu, mało się nie popłakałem! Jacy biedni ci przedsiębiorcy!!> Stać ich na wszystko, z prawnikami włącznie, a nie stać ich na godziwy układ z pracownikami najemnymi.Przecież pracownicy najemni znają zasady obowiązujące w tym zakładzie i mogą się na nie zgodzić lub nie? Nie ma tu chyba pracy niewolniczej? A jeśli się zgadzają (pracując nadal i podpisując kolejne umowy terminowe), to układ jest godziwy... > Weź no choć trochę szarości wmaluj między czerń i biel, bo oczy bolą i zęby też...  Szarość to mali przedsiębiorcy, takie jedno- lub kilkuosobowe firemki usługowe czy produkcyjne, małe sklepiki itd. Mają mniejsza pewność jutra niż pracownik z miesięczna umową. I często wcale więcej nie zarabiają, chociaż ryzykują dużo więcej (bo ryzykują wynajmując pomieszczenia, kupując towar itd.). Cadbury zmusza pracowników do pracy jako "drobnych przedsiębiorców" - z mniejszym dla nich ryzykiem niż normalnie ma właściciel małej firmy i z "pewnością jutra" gwarantowana jedynie na miesiąc (a pracownicy chcieliby gwarancji na 3 miesiące, jak w umowie o pracę).
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Chlodwig (10939 punktów) | >Przecież pracownicy najemni znają zasady obowiązujące w tym zakładzie i mogą się na nie zgodzić lub nie? Gdy brak innych ofert - nie mogą.
>Nie ma tu chyba pracy niewolniczej? Pracownicy Thyssen-Krupp w GSR myją się w wiadrze z zimną wodą, nie mają nawet ubikacji, a firma za część nadgodzin nie płaci. Oczywiście po jakimś czasie odchodzą, ale to jest Gdańsk - duży rynek pracy.
|
|
| | | | | | | |  | | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Gdy brak innych ofert - nie mogą.
>Pracownicy Thyssen-Krupp w GSR myją się w wiadrze z zimną wodą, nie mają nawet ubikacji, a firma za część nadgodzin nie płaci. Oczywiście po jakimś czasie odchodzą, ale to jest Gdańsk - duży rynek pracy.
Co potwierdza tezę, że bieda to stan umysłu.
Jak wrzasnąłby Leonidas Spartanin: THIS IS CAPITALISM!
Pracownicy niech walczą o swoje, skoro Inwestor walczy o swoje. Tu nie ma prostych rozwiązań.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 4 | liliac (147340 punktów) | >Pracownicy niech walczą o swoje, skoro Inwestor walczy o swoje. Tu nie ma prostych rozwiązań.
Czy to nie ty przypadkiem napisałeś, że jeśli nazbyt aktywnie będą walczyć o swoje na drodze prawnej, to pracodawca mający lepszego prawnika szybko się ich pozbędzie?
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 6 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > >Pracownicy niech walczą o swoje, skoro Inwestor walczy o swoje. Tu nie ma prostych rozwiązań.> Czy to nie ty przypadkiem napisałeś, że jeśli nazbyt aktywnie będą walczyć o swoje na drodze prawnej, to pracodawca mający lepszego prawnika szybko się ich pozbędzie?Nie ja  Napisałem coś podobnego, ale Ty bardzo niedokładnie oddajesz sens mojej wypowiedzi. Napisałem, że stała umowa o prace nie daje żadnej magicznej gwarancji pracy, bo są proste sposoby na praktycznie natychmiastowe zwolnienie takiego pracownika, a poza tym prawnicy przedsiębiorcy na pewno wcześniej już się przygotowali na ewentualność walki prawnej (taki był sens). Napisałem też w kwestii prawników i zwalniania: "Zauważcie ponadto, że po dwóch tygodniach pracy pracownik już zastanawia się, jakiego prawnika nasłać na pracodawcę. Jak tu się dziwić, że pracodawca woli zachować możliwość łatwego zwolnienia kłopotliwych pracowników?".
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >Napisałem, że stała umowa o prace nie daje żadnej magicznej gwarancji pracy, bo są proste sposoby na praktycznie natychmiastowe zwolnienie takiego pracownika, a poza tym prawnicy przedsiębiorcy na pewno wcześniej już się przygotowali na ewentualność walki prawnej (taki był sens).
Czy przypadkiem te same szybkie sposoby nie będą stosowane także względem pracownika, który "walczy o swoje" w zakresie rozmaitych przykładów rozmijania się z prawem przez pracodawcę?
>Napisałem też w kwestii prawników i zwalniania: "Zauważcie ponadto, że po dwóch tygodniach pracy pracownik już zastanawia się, jakiego prawnika nasłać na pracodawcę. Jak tu się dziwić, że pracodawca woli zachować możliwość łatwego zwolnienia kłopotliwych pracowników?".
Właściwie chciałabym zadać to samo pytanie, które zadałam wyżej. Jaką różnicę czyni staż pracy w obliczu konkretnych nadużyć? Kłopotliwy pracownik to kłopotliwy pracownik. Załóżmy, że nie mówimy o pracownikach-pieniaczach, którzy "z góry" nastawiają się na dokopanie ewentualnemu pracodawcy.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Czy przypadkiem te same szybkie sposoby nie będą stosowane także względem pracownika, który "walczy o swoje" w zakresie rozmaitych przykładów rozmijania się z prawem przez pracodawcę?
Oczywiście, dlatego nie ma sensu nasyłać prawników na pracodawcę, jeśli chce się jeszcze pracować w tym zakładzie. Poza tym, zatrudnianie pracowników z firmy pośredniczącej na miesięczne umowy jest zgodne z aktualnym prawem (chociaż niemile widziane przez pracowników).
> Kłopotliwy pracownik to kłopotliwy pracownik.
Właśnie - a dlaczego pracodawca miałby być zobowiązany do zatrudniania na stałe ludzi, których nie chce na stałe zatrudnić? Niektórzy pracownicy mogą być zbyt kłopotliwi lub niepotrzebni na stałe, ale jednocześnie przydatni na krótkie okresy czasu. Wierzę też w to, że dobrego pracownika pracodawca będzie chciał zatrzymać - dlatego warto się rozsądnie starać (szanując siebie!).
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >>Czy przypadkiem te same szybkie sposoby nie będą stosowane także względem pracownika, który "walczy o swoje" w zakresie rozmaitych przykładów rozmijania się z prawem przez pracodawcę? >Oczywiście, dlatego nie ma sensu nasyłać prawników na pracodawcę, jeśli chce się jeszcze pracować w tym zakładzie.
Postulujesz rezygnację z norm prawnych i ich egzekwowania?
>> Kłopotliwy pracownik to kłopotliwy pracownik. >Właśnie - a dlaczego pracodawca miałby być zobowiązany do zatrudniania na stałe ludzi, których nie chce na stałe zatrudnić? Niektórzy pracownicy mogą być zbyt kłopotliwi lub niepotrzebni na stałe, ale jednocześnie przydatni na krótkie okresy czasu.
Nic na to nie wskazuje, jeśli umowy krótkoterminowe są regularnie odnawiane. A postrzeganie pracownika żądającego spełniania norm prawnych (nie mówię już w tej chwili o autorze wątku) jako kłopotliwego IMHO fatalnie świadczy o pracodawcy - jednak to nie jego bym potępiała, a pracodawcę.
>Wierzę też w to, że dobrego pracownika pracodawca będzie chciał zatrzymać - dlatego warto się rozsądnie starać (szanując siebie!).
W wielu branżach w zupełności wystarczy przeciętny pracownik.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >>Oczywiście, dlatego nie ma sensu nasyłać prawników na pracodawcę, jeśli chce się jeszcze pracować w tym zakładzie. >Postulujesz rezygnację z norm prawnych i ich egzekwowania?
Skądże. Nie znajdziesz tego w moich wypowiedziach, nawet sugestii.
Postuluję zachowanie zdrowego rozsądku.
Pracodawca działa w tym przypadku w zgodzie z LITERĄ prawa dotyczącego działalności gospodarczej, chociaż nie w pełni w zgodzie z DUCHEM prawa pracy. Luka prawna, wygodna furtka dla sprytnych. Prawo pracy po prostu nie dotyczy tego konkretnego przypadku, chociaż pracownicy bardzo by tego chcieli.
>A postrzeganie pracownika żądającego spełniania norm prawnych (nie mówię już w tej chwili o autorze wątku) jako kłopotliwego IMHO fatalnie świadczy o pracodawcy - jednak to nie jego bym potępiała, a pracodawcę.
Sęk w tym, że pracodawca nie narusza tych norm prawnych, o których pracownik sądzi, że są naruszane. Prawnicy pracodawcy o to zadbali, by pracownicy zajęli się wyłącznie pracą, a nie tworzeniem związków zawodowych i żądaniami socjalnymi.
>W wielu branżach w zupełności wystarczy przeciętny pracownik.
To dobrze, bo przeciętnych jest znacznie więcej niż wybitnych.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | > >>Oczywiście, dlatego nie ma sensu nasyłać prawników na pracodawcę, jeśli chce się jeszcze pracować w tym zakładzie.> >Postulujesz rezygnację z norm prawnych i ich egzekwowania?> Skądże. Nie znajdziesz tego w moich wypowiedziach, nawet sugestii.Jednak przyznajesz, że próba egzekwowania tych norm jest skazana na klęskę. I nie wydajesz się widzieć w tym nic niewłaściwego. > Prawnicy pracodawcy o to zadbali, by pracownicy zajęli się wyłącznie pracą, a nie tworzeniem związków zawodowych i żądaniami socjalnymi.Nie jestem fanką związków zawodowych, jednak część żądań "socjalnych" (vide dostęp do toalet wspomniany do Chlodwiga) wydaje mi się głęboko uzasadniona. > >W wielu branżach w zupełności wystarczy przeciętny pracownik.> To dobrze, bo przeciętnych jest znacznie więcej niż wybitnych.I o nich jakoś szczególnie dbać nie trzeba. Właściwie wcale nie trzeba
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Jednak przyznajesz, że próba egzekwowania tych norm jest skazana na klęskę. I nie wydajesz się widzieć w tym nic niewłaściwego.
"Od zawsze" jest tak, że ludzie próbują dla własnych korzyści obchodzić normy i prawa. To nieuniknione. Bez żadnych trudności można znaleźć na każdego z nas wiele haków, bo każdy omija jakieś przepisy, czasem nawet o tym nie wiedząc.
Wydaje Ci się (ale to nieprawda), że nie uważam tego za niewłaściwe - dlatego, że próbuję tłumaczyć DLACZEGO ktoś coś robi, zamiast go po prostu potępić tak jak wszyscy pozostali. Uważam, że zrozumienie mechanizmów jest ważniejsze i korzystniejsze, niż obrażanie się na nie. Chociażby po to, by nie doradzać koledze z forum marnowania czasu i pieniędzy na prawnika, skoro nic mu to nie da (bo w tym konkretnym przypadku pracodawca nie łamie prawa, tylko korzysta z istniejących, alternatywnych przepisów).
Zauważ, że asmodai nadal nie podaje żadnych konkretów na temat warunków pracy i płacy w tym konkretnym zakładzie Cadbury, chociażby w odniesieniu do innych zakładów w okolicy. Wszyscy razem z nim posłusznie psioczą na wstrętnego Cadbury, po co więc psuć nastrój konkretami na temat warunków pracy i płacy (jeszcze by się okazało, ze nie jest wcale tak źle)?
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >>Gdy brak innych ofert - nie mogą. >>Pracownicy Thyssen-Krupp w GSR myją się w wiadrze z zimną wodą, nie mają nawet ubikacji, a firma za część nadgodzin nie płaci. Oczywiście po jakimś czasie odchodzą, ale to jest Gdańsk - duży rynek pracy. >Co potwierdza tezę, że bieda to stan umysłu. Jeszcze raz - duży rynek pracy
|
|
| | | | | | | | | |  | | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Jeszcze raz - duży rynek pracy
Więc niech szukają pracy tam, gdzie rynek pracy jest korzystniejszy. Na pewno są na świecie miejsca, że pracownicy mają normalne kible i ciepłą wodę do mycia.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >>Jeszcze raz - duży rynek pracy >Więc niech szukają pracy tam, gdzie rynek pracy jest korzystniejszy. Na pewno są na świecie miejsca, że pracownicy mają normalne kible i ciepłą wodę do mycia. Fajnie będzie gdy wszyscy bezrobotni z regionu przyjadą do miasta gdzie jest duży rynek pracy
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Fajnie będzie gdy wszyscy bezrobotni z regionu przyjadą do miasta gdzie jest duży rynek pracy >
To już nie wiem. W Thyssenie jest źle, bo tu jest duży rynek pracy? To co ma przyciągać bezrobotnych - złe warunki?
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >To już nie wiem. W Thyssenie jest źle, bo tu jest duży rynek pracy? To co ma przyciągać bezrobotnych - złe warunki? Thyssen był przykładem chamstwa i pazerności części pracodawców.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) |
>Thyssen był przykładem chamstwa i pazerności części pracodawców.
Tu się zgodzę, że to łajdactwo w traktowaniu ludzi (zwłaszcza, że oszczędność na ciepłej wodzie do mycia jest żadna).
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | | |  | | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Niewiele wiesz o sytuacji w tego typu zakładach>  > Ty tez wiesz niewiele, pracujesz przecież dopiero od dwóch tygodni  (a o mnie wiesz jeszcze mniej, więc guzik wiesz, jakie ja mam doświadczenie).
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | asmodai (2845 punktów) | Znam tego typu zakłady i uwierz mi, jest schemat zastraszanie zastraszanie i jeszcze raz, zastraszanie. Nie trzeba tam robić długo żeby się zorientować jakie są zasady.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Znam tego typu zakłady i uwierz mi, jest schemat zastraszanie zastraszanie i jeszcze raz, zastraszanie. >Nie trzeba tam robić długo żeby się zorientować jakie są zasady.
Pytałem kilkukrotnie o ten, konkretny, zakład Cadbury w którym obecnie pracujesz. Ten, w którym podobno warunki są "całkiem, całkiem", co nie pasuje bynajmniej do schematu i zastraszania.
I nadal - zero konkretów z Twojej strony. Może w piątek napiszesz chociaż, czy jesteś zadowolony z wypłaty (tego życzę)? Bo wiesz, przedsiębiorstwa, podobnie jak ludzie, mają swoje własne cechy, mają wady i zalety, trudno o ideał. Istotne są proporcje i waga zalet i wad.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | |  | -1 na 1 | asmodai (2845 punktów) | >>Jeśli jest popyt na pracę w tej fabryce (mimo znanych pracownikom zasad) to znaczy, że nie jest tak źle. >Wręcz odwrotnie. Jeśli ludzie zgadzają się podjąć pracę na beznadziejnych warunkach to oznacza, że jest tragicznie. Sytuacja jest tragiczna. Średnio w takich zakładach zarabia się, około 1200pln. Średnio umowy podpisywane są na dwa tygodnie lub miesiąc. Ciągle podnoszone normy i ludzie traktowani jak G. Takie warunki są w zakładzie Electrolux w Oławie Pracowałem tam, 2 lata więc znam sytuację, od podszewki. Cadbury no cóż, warunki całkiem całkiem kasa zobaczymy w piątek.
|
|
| | | | |  | | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Sytuacja jest tragiczna. Średnio w takich zakładach zarabia się, około >1200pln. Średnio umowy podpisywane są na dwa tygodnie lub miesiąc. Ciągle podnoszone >normy i ludzie traktowani jak G. Takie warunki są w zakładzie Electrolux w Oławie >Pracowałem tam, 2 lata więc znam sytuację, od podszewki.
Chwila, chwila. Najpierw napuściłeś ludzi na Cadbury, a teraz mydlisz oczy Electroluxem w Oławie? Cadbury ma odpokutować za Electroluxa??
I nadal okrągłe ZERO konkretów.
>Cadbury no cóż, warunki całkiem całkiem kasa zobaczymy w piątek.
Warunki dobre - więc pracodawca jednak dba o ludzi?
"Kasa zobaczymy w piątek". No żałość, idziesz do roboty, podpisujesz papiery i nie wiesz, na jakich warunkach pracujesz?? No to Ci nie współczuję - bo kasa pewnie też okaże się "całkiem, całkiem"...
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | |  | | asmodai (2845 punktów) | Chcesz konkretów to się zatrudnij w tego typu zakładzie.
|
|
| | | | | | |  | | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Chcesz konkretów to się zatrudnij w tego typu zakładzie.> Spadaj 
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | |  | 6 na 6 | jasenka (1863 punktów) | >Bieda to stan umysłu  No ale to stwierdzenie rodem z ideologii sekty komercyjnej, typu "nie pracuj dla pieniędzy, pieniądze mają pracować na ciebie". Powiedz to komuś, kto ma tylko swoją pensję i na koniec miesiąca zostaje mu 10 zł. >Prawo pracy to nie jest jedyne istniejące prawo obowiązujące przy działalności gospodarczej. W tym przypadku przedsiębiorstwo korzysta właśnie z tego faktu. Korzysta sprytnie i zgodnie z literą prawa...Zgoda, jest jeszcze prawo rynku, ale czy naprawdę mamy w swoim nastawieniu iść w tę stronę? Płacić ludziom jak w obozach pracy w biednych krajach? Tam przedsiębiorcy też są "sprytni". >Pracownicy nie są pewni jutra, ale pracodawcy zwykle również jutra pewni nie są...To prawda. Ale ważne jest zachowanie proporcji między zyskiem a wyzyskiem.
|
|
| | | |  | 2 na 6 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > >Bieda to stan umysłu  > No ale to stwierdzenie rodem z ideologii sekty komercyjnej, typu "nie pracuj dla pieniędzy, pieniądze mają pracować na ciebie". Powiedz to komuś, kto ma tylko swoją pensję i na koniec miesiąca zostaje mu 10 zł.Niech podejmie dodatkową pracę albo znajdzie sobie lepszą. Jeśli trzeba, niech się przeprowadzi do innego miasta. Bo jeśli ktoś prowadzi własna firmę i nie starcza mu pieniędzy, to albo zaczyna pracować więcej godzin na dobę, albo zmienia lub zamyka działalność. I żadne prawo pracy - w ogóle żadne prawo - się za nim nie ujmie. > Zgoda, jest jeszcze prawo rynku, ale czy naprawdę mamy w swoim nastawieniu iść w tę stronę? Płacić ludziom jak w obozach pracy w biednych krajach? Tam przedsiębiorcy też są "sprytni".Asmodai chyba nic nie wspomniał o wysokości płacy w tym zakładzie? Skąd więc oskarżenie, że płacą tam głodowe stawki?? Zauważcie ponadto, że po dwóch tygodniach pracy pracownik już zastanawia się, jakiego prawnika nasłać na pracodawcę. Jak tu się dziwić, że pracodawca woli zachować możliwość łatwego zwolnienia kłopotliwych pracowników? Wciąż w ludziach pokutuje postsocjalistyczne przekonanie, że przedsiębiorca żyje z okrutnego wyzysku ludu pracującego. A tu czasy się zmieniły, tylko pozostała dawna mentalność i socjalistyczne prawo pracy.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Chlodwig (10939 punktów) | >Niech podejmie dodatkową pracę albo znajdzie sobie lepszą. Jeśli trzeba, niech się przeprowadzi do innego miasta. Aha, a mieszkanie podaruje mu hojny pracodawca.
|
|
| | | | | |  | | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >>Niech podejmie dodatkową pracę albo znajdzie sobie lepszą. Jeśli trzeba, niech się przeprowadzi do innego miasta. >Aha, a mieszkanie podaruje mu hojny pracodawca.
A dlaczego pracodawca ma ponosić konsekwencje "trudności na rynku mieszkaniowym"?
Chociaż jeśli będzie znakomitym pracownikiem z cennymi umiejętnościami, to zapewne i na mieszkanie może liczyć.
Poza tym, mieszkania nie trzeba mieć na własność, można je wynajmować - za zarobione u pracodawcy pieniądze. Jeśli obecny płaci za mało, trzeba szukać lepszego, lub się przekwalifikować lub cośtam wymyślić samemu - mamy kapitalizm, każdy ma przede wszystkim dbać sam o siebie. A jeśli obecne prawo ma luki, to należy je zatkać, bo normalną sprawą jest, że z luk w prawie się korzysta.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Przemek J. (3008 punktów) | A jaki masz pomysł na tych wszystkich nieprzystosowanych?
Nieprzystosowani, to tacy , którzy nie potrafią poszukać innej, lepszej pracy. Nie są w stanie wyjechać poza miejsce zamieszkania w jej poszukiwaniu, a tam gdzie mieszkają nie ma dla nich pracy? Chyba przyznasz, że nie każdy jest w stanie utrzymać się sam zakładając firmę, nie każdy też będzie w stanie się dowolnie przekwalifikować i właśnie o tych pytam. Sytuacja klasyczna: wschód kraju, wieś bez ziemi pod uprawy i bez pracy dla niewykwalifikowanych pracowników. Ludzie niewykształceni, niekreatywni, niezdolni do opuszczenia rodziny (chorzy rodzice, małe dzieci, brak pieniędzy na jedzenie w połowie miesiąca). Jak "zagospodarować" tych ludzi?
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >A jaki masz pomysł na tych wszystkich nieprzystosowanych? >Nieprzystosowani, to tacy , którzy nie potrafią poszukać innej, lepszej pracy. Nie są w stanie wyjechać poza miejsce zamieszkania w jej poszukiwaniu, a tam gdzie mieszkają nie ma dla nich pracy?
To zdecydowanie jest zadanie dla prawodawcy (po to utrzymujemy rząd z naszych podatków), a nie dla pracodawcy (który chce coś zarobić w ramach obowiązujących praw)!
Nie zwalajmy na barki podłych krwiopijców kapitalistów wyłącznej winy za istnienie biedy i nieprzystosowania społecznego.
>Chyba przyznasz, że nie każdy jest w stanie utrzymać się sam zakładając firmę, nie każdy też będzie w stanie się dowolnie przekwalifikować i właśnie o tych pytam. Sytuacja klasyczna: wschód kraju, wieś bez ziemi pod uprawy i bez pracy dla niewykwalifikowanych pracowników. Ludzie niewykształceni, niekreatywni, niezdolni do opuszczenia rodziny (chorzy rodzice, małe dzieci, brak pieniędzy na jedzenie w połowie miesiąca). Jak "zagospodarować" tych ludzi?
Ci ludzie (jeśli w ogóle potrafią i chcą pracować) z pocałowaniem w rękę przyjmą pracę w zakładzie Cadbury, nawet taką na miesięczne umowy.
O pozostałych - niech się zatroszczy Państwo, po to właśnie istnieje.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Przemek J. (3008 punktów) | Coś mnie się wydaje, że Twój światopogląd się kupy nie trzyma (chyba, że źle go zrozumiałem):
Inwestor ma prawo do dowolnego wykorzystywania aktualnego stanu prawnego w celu maksymalizacji zysków.
Ustawodawca ma obowiązek tak konstruować prawo, żeby decyzje Inwestora nie zrujnowały jego systemu socjalnego (system ten musi funkcjonować, żeby dbać o wszystkich tych, którzy nie radzą sobie z twardymi warunkami pracodawcy), ale jednocześnie nie może pracodawcy ograniczać regulacjami prawnymi i nadmiernie obciążać podatkami.
To w takim razie skąd Państwo ma brać pieniądze na system socjalny, skoro nie może stanowić takiego prawa, które ograniczy wyzysk przez Inwestorów, nakazując cywilizowane umowy o pracę i wynagrodzenia lub każąc płacić większe podatki na przeciążony system socjalny?
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Coś mnie się wydaje, że Twój światopogląd się kupy nie trzyma (chyba, że źle go zrozumiałem):
owszem, nie rozumiesz zapewne w pełni.
>Ustawodawca (...) nie może pracodawcy ograniczać regulacjami prawnymi i nadmiernie obciążać podatkami. >To w takim razie skąd Państwo ma brać pieniądze na system socjalny, skoro nie może stanowić takiego prawa, które ograniczy wyzysk przez Inwestorów, nakazując cywilizowane umowy o pracę i wynagrodzenia lub każąc płacić większe podatki na przeciążony system socjalny?
Przedstawione przez Ciebie rozumowanie jest trochę niespójne logicznie, stąd problem z wnioskiem. Błędne jest twierdzenie, że "Państwo (...) nie może stanowić takiego prawa, które ograniczy wyzysk przez Inwestorów". Może stanowić prawo i to robi, ale państwo i rynek to nie jest prosta maszynka. Nie istnieje stabilny stan idealny, tylko ciągłe dążenie do równowagi.
Jeśli dociśnie się inwestorów za bardzo - przeniosą się do innego państwa (ale może będzie więcej wpływów z podatkow na krótką metę). Jeśli da sie im za duzo luzu - nie będzie pieniędzy na cele socjalne (ale może przyciągnie to dużo inwestorów i skorzysta sie na ilości). Jesli za duzo będzie sie przeznaczać na cele socjalne - to ludziom przestanie sie opłacac pracować. Jeśli przeznaczy sie za mało - wybuchnie niezadowolenie społeczne i zmieni sie opcja rządząca na taką, która obieca więcej na cele socjalne. i tak dalej.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Przemek J. (3008 punktów) | > owszem, nie rozumiesz zapewne w pełni. I tak też było.
> Przedstawione przez Ciebie rozumowanie jest trochę niespójne logicznie, stąd problem z wnioskiem.
Bo taką właśnie niespójność wywnioskowałem z Twoich wypowiedzi, dlatego chciałem się upewnić czy to wszystko co masz do powiedzenia, czy tylko fałszywy (niepełny) obraz na podstawie zbyt małej ilości danych.
> Nie istnieje stabilny stan idealny, tylko ciągłe dążenie do równowagi.
I z tym się zgadzam.
Czasem trochę w oczy kłuje, Twoje nieco natarczywe stawanie po stronie pracodawcy, ale w naszym, głównie roszczeniowym, społeczeństwie może i ma to jakąś zasadność. Choć w sytuacji omawianej w tym wątku trochę niekonsekwentnie, na co zwróciłem uwagę w poście #25, jednym odmawiasz prawa do nieuzasadnionych założeń a później sam takie czynisz.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) |
> Czasem trochę w oczy kłuje, Twoje nieco natarczywe stawanie po stronie pracodawcy,był wakat na stanowisko "adwokata diabła", to przyjąłem; praca dorywcza, ale faktycznie emocjonująca 
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Chlodwig (10939 punktów) | >>>Niech podejmie dodatkową pracę albo znajdzie sobie lepszą. Jeśli trzeba, niech się przeprowadzi do innego miasta. >>Aha, a mieszkanie podaruje mu hojny pracodawca. >A dlaczego pracodawca ma ponosić konsekwencje "trudności na rynku mieszkaniowym"? >Chociaż jeśli będzie znakomitym pracownikiem z cennymi umiejętnościami, to zapewne i na mieszkanie może liczyć.
Szczególnie tokarz
>Poza tym, mieszkania nie trzeba mieć na własność, można je wynajmować - za zarobione u pracodawcy pieniądze.
Pensja 1700, mieszkanie 1200
>Jeśli obecny płaci za mało, trzeba szukać lepszego, lub się przekwalifikować lub cośtam wymyślić samemu - mamy kapitalizm, każdy ma przede wszystkim dbać sam o siebie.
Nie jestem wrogi kapitalizmowi, tylko osobom wykorzystującym realia do np. zatrudniania na czarno.
|
|
| | | | | | | |  | | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Szczególnie tokarz
Jak to się ma do zakładów Cadbury?
> Pensja 1700, mieszkanie 1200
czyja to wina i kto to powinien naprawić?
> Nie jestem wrogi kapitalizmowi, tylko osobom wykorzystującym realia do np. zatrudniania na czarno.
Asmodai nie został zatrudniony na czarno, po prostu nie wie, czy kiedyś dostanie stałą umowę. To utrudnia zapewne zaciągnięcie kredytu, ale nie uniemożliwia wynajęcia mieszkania i nie zmusza do głodowania. "Na dzisiaj" pracownicy maja za co żyć. Jeśli im się ten układ nie podoba, to niech popracują 3 miesiące a w międzyczasie niech szukają lepszej pracy.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Chlodwig (10939 punktów) | >Jak to się ma do zakładów Cadbury? "Chociaż jeśli będzie znakomitym pracownikiem z cennymi umiejętnościami, to zapewne i na mieszkanie może liczyć."
>> Pensja 1700, mieszkanie 1200 >czyja to wina i kto to powinien naprawić? Nikt. Tak jest, czego nie widzisz.
>> Nie jestem wrogi kapitalizmowi, tylko osobom wykorzystującym realia do np. zatrudniania na czarno. >Asmodai nie został zatrudniony na czarno, on nie
>po prostu nie wie, czy kiedyś dostanie stałą umowę. To utrudnia zapewne zaciągnięcie kredytu, ale nie uniemożliwia wynajęcia mieszkania i nie zmusza do głodowania. Brak mieszkania, brak perspektyw, Radujmy Się!
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) |
>>Asmodai nie został zatrudniony na czarno, >on nie
Trzeba chyba wyraźniej określać, czy w danym momencie odnosimy sie do sytuacji Asmodaia, czy do sytuacji ogólnej w kraju. Inaczej skaczemy po argumentach, jak wygodnie, i emocje się gotują.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | jasenka (1863 punktów) | >Niech podejmie dodatkową pracę albo znajdzie sobie lepszą. Jeśli trzeba, niech się przeprowadzi do innego miasta.
Taaaaa... Byłeś kiedyś w rejonach największego bezrobocia w Polsce? Mówię o małych miasteczkach, gdzie są 4 sklepy na krzyż i stacja benzynowa na rogatce.
>Zauważcie ponadto, że po dwóch tygodniach pracy pracownik już zastanawia się, jakiego prawnika nasłać na pracodawcę. Jak tu się dziwić, że pracodawca woli zachować możliwość łatwego zwolnienia kłopotliwych pracowników?
Powiem Ci tak - ja mam ogromne szczęście, że mam uczciwy etat, płacą mi terminowo. I nigdy przez 11 lat stażu w firmie nie pomyślałam nawet o prawniku. Wniosek?
W tym miesiącu nie przedłużyli umowy mojemu znajomemu (na pierwszym miejscu w punktacji wydajności w dużym sklepie) tylko dlatego, że po paru latach pracy musieliby wystawić mu umowę na stałe. To samo moja siostra - ten sam powód, staż kilkuletni, stanowisko kierownicze. Też jej nie przedłużyli. Obydwoje zapierniczali kilka lat po godzinach, żeby szef widział, że są przydatni. Nie podchodzili socjalistycznie: "czy się stoi, czy się leży...". A jednak zostali zwolnieni.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Taaaaa... Byłeś kiedyś w rejonach największego bezrobocia w Polsce? Mówię o małych miasteczkach, gdzie są 4 sklepy na krzyż i stacja benzynowa na rogatce.
byłem, ale co to ma do rzeczy? Cadbury jest odpowiedzialne za biedę na terenach popegeerowskich? A może to, że ludzie na tych terenach chętnie podjęliby taką pracę, na jaką
>Powiem Ci tak - ja mam ogromne szczęście, że mam uczciwy etat, płacą mi terminowo. I nigdy przez 11 lat stażu w firmie nie pomyślałam nawet o prawniku. Wniosek?
Właśnie, jaki wniosek (oprócz gratulacji)?
>W tym miesiącu nie przedłużyli umowy mojemu znajomemu (na pierwszym miejscu w punktacji wydajności w dużym sklepie) tylko dlatego, że po paru latach pracy musieliby wystawić mu umowę na stałe. To samo moja siostra - ten sam powód, staż kilkuletni, stanowisko kierownicze. Też jej nie przedłużyli. Obydwoje zapierniczali kilka lat po godzinach, żeby szef widział, że są przydatni.
To znaczy, że oboje mają znakomite referencje i powinni z łatwością znaleźć następne miejsce pracy, oby jeszcze lepsze. Niejedna kobieta też zapiernicza w domu, a facet (łajdak) się z nią rozstanie jak znajdzie młodszą (nawet leniwą). Życie nie jest sprawiedliwe.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | jasenka (1863 punktów) | >Powiem Ci tak - ja mam ogromne szczęście, że mam uczciwy etat, płacą mi terminowo. I nigdy przez 11 lat stażu w firmie nie pomyślałam nawet o prawniku. Wniosek? >Właśnie, jaki wniosek (oprócz gratulacji)?Nie dziękuję, żeby nie zapeszać  Wniosek prosty i oczywisty - jeśli pracownik jest traktowany uczciwie i widzi sens w swojej sytuacji w firmie, ani mu w głowie przepychanki prawne i oskarżanie firmy, wręcz broni jej opinii i jest lojalny. Czy lojalność i nie ma żadnej wartości? Spece od marketingu nie zgodziliby się z tym. >Niejedna kobieta też zapiernicza w domu, a facet (łajdak) się z nią rozstanie jak znajdzie młodszą (nawet leniwą). Życie nie jest sprawiedliwe. Nikt nie mówi, że jest. Tyle że nie powinniśmy uznawać tego z normę. Ja z takim gościem wódki nie wypiję, ani się z nim nie zaprzyjaźnię. A Ty? Pewnie też nie. Także za normę nie możemy uznawać śmieciowych umów i traktowania uczciwych pracowników jako wymienne części, bezimienne pionki.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Nie dziękuję, żeby nie zapeszać Wniosek prosty i oczywisty - jeśli pracownik jest traktowany uczciwie i widzi sens w swojej sytuacji w firmie, ani mu w głowie przepychanki prawne i oskarżanie firmy, wręcz broni jej opinii i jest lojalny.A z punktu widzenia pracodawcy: jeśli pracownikowi nie w głowie przepychanki prawne i oskarżanie firmy, wręcz broni jej opinii i jest lojalny - to dostanie stałą umowę o pracę i będzie traktowany jak członek pracowniczej rodziny. > Także za normę nie możemy uznawać śmieciowych umów i traktowania uczciwych pracowników jako wymienne części, bezimienne pionki.Niepotrzebne emocje. Ale - takie jest życie. Dla Państwa (czyli olbrzymiego przedsiębiorstwa) jesteśmy dokładnie tym: bezimiennymi pionkami i wymiennymi częściami, statystyczną masą, płatnikiem podatków. Dla przedsiębiorstwa - tak samo. Łatwiej tylko jest podjąć decyzję, czy chcemy dalej w nim pracować, ale pracodawca będzie nas zatrudniał dokładnie tak długo, jak będzie się to bardziej opłacało od zwolnienia. Chyba, że w grę wchodzą dodatkowe czynniki osobiste (np. szef nas lubi albo ma dobre serce itd.).
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| |  | | astrotaurus (12445 punktów) |
>Jasne, po co w ogóle podpisywać umowy z tymi biednymi robolami? Najlepiej cofnijmy się do czasów niewolnictwa. I takie są tendencje. "Umowy śmieciowe" są bardziej w mediach zauważane po zamieszkach angielskich, ale stanowią coraz większy problem od wielu lat w wielu krajach. Już nie tylko w Polsce płaca nie wystarcza na przeżycie, ale coraz częściej w cudownych UK, USA...
>Chcieliśmy też praw człowieka, stworzyliśmy także prawo pracy, pracodawcy też muszą się liczyć z konsekwencjami ubocznymi tej zdobyczy cywilizacji. Takie pierdoły to tylko dodatek do wsadu do michy i plazmy na ścianie. Dopiero jak tych całkiem nie ma to zaczyna się ponowne pragnienie praw człowieka itp.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
|  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Chcieliśmy wolnego rynku i niskich cen, to mamy też konsekwencje uboczne.
Kapitalizm to lek, którego skutki uboczne są mocniejsze niż efekt terapeutyczny. Na hemoroidy najlepsze są żylaki.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 3 na 3 | Przemek J. (3008 punktów) | Zgoda z obniżaniem kosztów, ale wydaje mi się, że problem sięga głębiej. W przypadku takich firm jak Cadbury, która jest częścią Kraft Food, czyli jednego z największych producentów słodyczy na świecie chciałoby, się wymagać czegoś więcej niż rabunkowej polityki cięcia kosztów.
Nie chcę tu pisać całego elaboratu na temat tego jak obecnie wygląda system rekrutacji i nagradzania menadżerów wyższego szczebla, który napędza system krótkoterminowych celów finansowych w dużych korporacjach. Oczywiście, że dla inwestora liczy się wyłącznie wynik finansowy (ponieważ inwestorem coraz częściej jest inna instytucja, które też musi osiągnąć założony wynik finansowy - mamy błędne koło) i nie można winić dyrektorów, że o niego dbają, walcząc o swoje premie i przywileje, ale można i chyba nawet należy winić duże korporacje, o to że postępują tak jak pracodawca asmodai'a.
Drugie oblicze problemu jest takie, że walka z nieuczciwą korporacją, jest posunięciem wielce ryzykownym, ponieważ zirytowany pracodawca, może przenieść się do Chin i wtedy problem jeszcze się pogłębi.
Żeby to jakoś zgrabnie zebrać w całość: 1) życzyłbym sobie żeby duże korporacje zaczęły myśleć bardziej perspektywistycznie, ale nie mam pomysłu jak je do tego przekonać; 2) skoro nie mam pomysłu na 1) mam przynajmniej prawo do nazywania rzeczy po imieniu. Skoro korporacja, którą stać na nieco gorszy wynik finansowy, wykorzystuje luki w prawie i działa na szkodę swoich pracowników, ja nazywam ją nieuczciwą.
Jeszcze na koniec odnoście użytego przez Ciebie terminu "przedsiębiorca". Mnie się bardzo podobna rozróżnienie przyjęte w języku potocznym, że przedsiębiorcą nazywam się osobę fizyczną, która jest właścicielem jakiegoś podmiotu gospodarczego. Dla podmiotów prawnych, nie będących osobami fizycznymi wolę używać określeń inwestor. Takie zróżnicowanie pojęć może wydawać się nieco tendencyjne (inwestor ma raczej wydźwięk pejoratywny), ale chyba trafnie oddaje strukturę finansowania i przepływu korzyści.
|
|
| |  | 1 na 1 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > wykorzystuje luki w prawie i działa na szkodę swoich pracowników, ja nazywam ją nieuczciwą. > > przedsiębiorcą nazywam się osobę fizyczną, która jest właścicielem jakiegoś podmiotu gospodarczego.
Podsumowując, Cadbury zmusza ludzi do zostania "przedsiębiorcami", chociaż wcale nie mają na to ochoty, ale jednak godzą się na to idąc tam do pracy. Najlepszym z nich oferuje nagrodę w postaci stałej umowy o pracę. Przypuszczam, że dobrzy pracownicy nie muszą specjalnie obawiać się o angaż na następny miesiąc. Również pracownicy, którzy dostana stałą umowę, zapewne nie walczą zbyt intensywnie o zatrudnienie również pozostałych pracowników "tymczasowych".
Wygląda mi to na układ, w którym nikt nie jest niewolniczo zmuszany do pracy, ani tez żaden dobry pracownik nie będzie wyrzucony na bruk z powodu "takiej fantazji szefa".
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Przemek J. (3008 punktów) | Asmodai zapytał o radę, ja jej udzieliłem na ile umiałem. Ponieważ nie wiem nic na temat stanu faktycznego, dlatego zaproponowałem wizytę u prawnika, który znając miejscowe realia i być może nawet tego konkretnego pracodawcę, będzie w stanie sensownie doradzić. Tak jak ja w sowim poście oddzieliłem fakty (przepisy KP) od plotek, tak samo proponuję autorowi wątku przeanalizowanie dogłębnie sytuacji.
Pomimo że sam opowiadam się za wolnym rynkiem, nie godzę się na takie twierdzenia:
> Wygląda mi to na układ, w którym nikt nie jest niewolniczo zmuszany do pracy, ani tez żaden dobry pracownik nie będzie wyrzucony na bruk z powodu "takiej fantazji szefa".
Jak sam wcześniej zwróciłeś uwagę, nic nie wiemy na temat tego jaki jest stan faktyczny poza skąpą informacją na temat preferowanej przez pracodawcę formy zatrudnienia.
Wydaje mi się, że jednak system zmusza nas do pracy. Bez pracy nie da się wyżyć we współczesnym społeczeństwie, no chyba, że na "socjalu", ale i tego starczy tylko dla ograniczonej liczby odbiorców, ściśle zależnej od liczby i poziomu zarobków tych pracujących.
> Cadbury zmusza ludzi do zostania "przedsiębiorcami"
To twierdzenie nie ma żadnych podstaw. Nigdzie nie było słowa na temat tego, że ludziom proponowane jest założenie własnej działalności. Dalsza dyskusja nie mam sensu, jeśli nie będziemy wiedzieć, czy na wstępie pracodawca proponuje inną formę umowy w przyszłości, czy już na wstępie pracownik jest informowany, że w domyśle to zawsze będzie UZ.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Jak sam wcześniej zwróciłeś uwagę, nic nie wiemy na temat tego jaki jest stan faktyczny poza skąpą informacją na temat preferowanej przez pracodawcę formy zatrudnienia.
dlatego tez zwróciłem się do asmodaia z prośbą o więcej szczegółów.
>Wydaje mi się, że jednak system zmusza nas do pracy. Bez pracy nie da się wyżyć we współczesnym społeczeństwie,
... a obecny ustrój preferuje ludzi, którzy potrafią sami o siebie zadbać. Nie jest to idealne rozwiązanie, ale najlepsze na obecna chwilę.
>> Cadbury zmusza ludzi do zostania "przedsiębiorcami" >To twierdzenie nie ma żadnych podstaw. Nigdzie nie było słowa na temat tego, że ludziom proponowane jest założenie własnej działalności.
Dlatego "przedsiębiorcami" ująłem w cudzysłów. Jak wyjaśniałem, chodziło mi o wykonywanie pracy wg modelu innego niż stała umowa o pracę. Założenie własnej działalności jest bardziej kosztowne i ryzykowne, niż praca na umowie miesięcznej.
>Dalsza dyskusja nie mam sensu, jeśli nie będziemy wiedzieć, czy na wstępie pracodawca proponuje inną formę umowy w przyszłości, czy już na wstępie pracownik jest informowany, że w domyśle to zawsze będzie UZ.
Niech asmodai odpowie. A pracownik nie musi być informowany z góry "na wstępie", bo równie dobrze sam może zadać właściwe pytania. Przecież to jest UMOWA, co oznacza, że dwie strony się UMAWIAJĄ i obie akceptują warunki. Jeśli jedna strona podpisuje papiery nie czytając ich, to jej zmartwienie.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | |  | -1 na 1 | asmodai (2845 punktów) | No właśnie tak się składa, że każdy boi się o dalsze umowy. W tego typu zakładów nie ma ludzi są numery statystyczne. Ludzie pracujący już, od roku ciągną na umowach podpisywanych co miesiąc...
|
|
| | | |  | | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >No właśnie tak się składa, że każdy boi się o dalsze umowy. W tego typu zakładów nie ma ludzi są numery statystyczne. >
Emocje, emocje - a wciąż unikasz odpowiedzi na konkretne, zadane pytania. Tracisz wiarygodność.
Jakie płace? Co trzyma ludzi w tym zakładzie? Jak zakład dba o potrzeby pracowników (za wyjątkiem znanej nam już sprawy braku pewności o przyszły miesiąc)?
> Ludzie pracujący już, od roku ciągną na umowach podpisywanych co miesiąc...
Zakład istnieje od roku, czy dłużej? Co z ludźmi pracującymi dłużej niż rok, jeśli są tacy? Odchodzą sami, są wyrzucani na bruk, pracują dalej? Czy może chociaż niektórzy dostają stały angaż?
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
 | 3 na 3 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Jest jednak szansa, że może dobry prawnik może coś doradzić, bo osoby, które pytałem, nie są specjalistami w prawie pracy i przedstawiły swoją opinię na podstawie zasłyszanych informacji, a potrzebna jest analiza faktycznego stanu prawnego całej sytuacji dokonana przez fachowca.
Duże firmy mają dobrych prawników. Istnieją metody, by takiego pracownika zwolnić w trybie natychmiastowym, nawet, jeśli wymusi podpisanie bezterminowej umowy o pracę.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > pracuję przez pośrednika (Ranstad) [...] Ludzie pracujący w tej firmie od roku dostają co miesiąc umowy.Ustawa z dnia 9 lipca 2003 r. o zatrudnianiu pracowników tymczasowych:Art. 18. 1. Umowa o pracę zawarta z pracownikiem tymczasowym rozwiązuje się z upływem ustalonego między stronami okresu wykonywania pracy tymczasowej na rzecz danego pracodawcy użytkownika, z uwzględnieniem art. 13 ust. 2. Pracownicy zawierają umowy z agencją pracy tymczasowej, a nie z firmą, w której pracują, stąd te 1-miesięczne okresy zatrudnienia. To znany sposób na to, aby nie zatrudniać pracowników na etatach, a jednocześnie zatrudniać ich do wykonywania pracy niczym nie różniącej się od etatowej.
|
|
3 na 3 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Czy prawo chroni jakoś pracownika? Czy jesteśmy tylko tanią siłą roboczą o którą nikt nie dba?Napisz coś więcej, bo dyskutantów ponoszą emocje, gdy wyobrażają sobie Twoją niedolę w nowej pracy  Jaka jest płaca (albo chociaż czy wyższa lub niższa niż w innych zakładach w okolicy). Jak się pracuje, jaki stosunek zwierzchników do pracowników itd.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|