 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-09-2011 19:33 | jasenka (1863 punktów) | Homo sapiens 2.0?
1 na 1 | Jesteśmy pierwszym gatunkiem rodzaju Homo, który zdaje sobie sprawę z ewolucji. Poprzednie nie wiedziały, kim są (w sensie systematyki) ani nie przypuszczały, że miały przodków, którzy wyginęli. W związku z tym zawsze ciekawiło mnie to, kiedy i w jaki sposób zorientujemy się, że pojawił się nowy gatunek? Czy pewnego dnia za kilkadziesiąt tysięcy lat jakiś genetyk stwierdzi - tak, to już jest genotyp "Homo futurus"? Czy raczej dopiero nasi następcy odkopią nasze szczątki i sklasyfikują? Poprzednie gatunki Homo dzieli od siebie średnio około pół miliona lat (bardzo to zaokrągliłam, bo niektóre istniały równocześnie). Ta zmiana może nie być aż tak odległa. Już teraz mamy o 12% mniejsze twarze niż pierwsze osobniki Homo sapiens (200 tys. lat temu), nasz wzrost różni się o 15 cm od ludzi żyjących kilkaset lat temu, stopy mamy większe, biodra węższe (kobiety), muskulatura ciała się zmniejsza, owłosienie, mózg przystosowuje do mnogości informacji i bodźców itd. Jak myślicie - w jaki sposób się zorientujemy i mniej więcej kiedy? To taka spekulacja, ale mnie to ciekawi od dawna. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | W zawiaraniu związków i płodzeniu dzieci nie kierujemy się już naturalnymi wskazówkami, nie polegamy na instynktach, ale bardziej na takiej, bądź innej kulturze. Jednocześnie o zmianie warunków życia, w których działał Homo sapiens możemy mówić dopiero od jakichś 10 tys lat, kiedy pojawiło się rolnictwo. Zatem jako gatunek jesteśmy przyzwyczajeni do zupełnie innych warunków życia, niż te w których działamy. Jakieś 80 - 90% istnienia naszego gatunku obywało się bez istnienia rolnictwa i wszystkiego co za tym idzie - miast, pisma, administracji, prawa, polityki etc. Zatem być może wciąż się zmieniamy pod kątem lepszego trawienia zbóż...  Wiele innych zmian jest za słabo ukierunkowanych. Dla kobiet instynktownie wysportowani mężczyźni są bardziej atrakcyjni niż naukowcy, dla mężczyzn podobnie - płodne z wyglądu kobiety są instynktownie bardziej atrakcyjne od kobiet mądrych. Tak więc ukierunkowanie jest jeszcze z czasów sprzed rolnictwa, kiedy trzeba było dużo chodzić i być twardym, a także rodzić mnóstwo dzieci, bo większość umierała. Czasem elementy wyrosłe z kultury przyciągają parnerów - są to najczęściej sława, bogactwo, władza. Ale one nie premiują osób mądrych, lecz społecznie sprytne. Jako, że od dawna żyliśmy w stadach (jeszcze zanim staliśmy się Homo sapiens), to i dawniej te akurat elementy były premiowane. Czyli siła, płodność, spryt stadny (doskonałość w plotkach etc)- te elementy doboru naturalnego pozostały bez zmian.
|
|
4 na 4 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Jesteśmy pierwszym gatunkiem rodzaju Homo, który zdaje sobie sprawę z ewolucji. Poprzednie nie >wiedziały, kim są (w sensie systematyki) ani nie przypuszczały, że miały przodków, którzy wyginęli. >W związku z tym zawsze ciekawiło mnie to, kiedy i w jaki sposób zorientujemy się, że pojawił się >nowy gatunek? Czy pewnego dnia za kilkadziesiąt tysięcy lat jakiś genetyk stwierdzi - tak, to już >jest genotyp "Homo futurus"? Czy raczej dopiero nasi następcy odkopią nasze szczątki i sklasyfikują? -Problem polega na tym, że żadna matka nie rodzi dziecka, które jest nagle przedstawicielem innego gatunku. Istnieje ciągłość rodzic-dziecko. Dopiero z perspektywy czasu można dostrzec widoczne zmiany pozwalające na różne sklasyfikowanie organizmów. Wszystko więc w rękach i łopatach naszych następców. Tyle, że teraz przy łatwym pokonywaniu barier geograficznych, a więc krzyżowaniu się i wymianie genów między różnymi populacjami ludzi zmiany będą następowały raczej wolniej i w innym kierunku. Za kilka tysięcy lat trudno będzie zobaczyć tak różnych od siebie ludzi jak Eskimos i Arab, Koreańczyk i Zulus.
"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
|
|
 | | Rosa L. (625 punktów) | Czy ten pogląd to nie lamarckizm? Powolne zmiany jednostek, które dostosowują się do warunków? Antylopa ma coraz dłuższą szyję, aż staje się żyrafą?
Czy darwinizm nie jest trochę inny?
Ludzie, jako gatunek zmienią się, gdy zmienią się warunki naturalne. Przykładowo, nagle dojdzie do oziębienia i lodowce pokryją wiele z naturalnych siedlisk. Większość populacji umrze z zimna. Przeżyją tylko ci, których metabolizm należy do najbardziej wydajnych. Te osobniki żyją pośród nas. Nie wiedzą, że oni lub ich dzieci wygrały los na loterii Życia.
|
|
|  | 2 na 2 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Czy ten pogląd to nie lamarckizm? Powolne zmiany jednostek, które dostosowują się do warunków? Antylopa ma coraz dłuższą szyję, aż staje się żyrafą? >Czy darwinizm nie jest trochę inny?
-Nie widzę w mojej wypowiedzi niczego takiego. Mówię o wymianie genów między różnymi rasami ludzi co już ma miejsce od dawna.
>Ludzie, jako gatunek zmienią się, gdy zmienią się warunki naturalne. Przykładowo, nagle dojdzie do oziębienia i lodowce pokryją wiele z naturalnych siedlisk. Większość populacji umrze z zimna. Przeżyją tylko ci, których metabolizm należy do najbardziej wydajnych. Te osobniki żyją pośród nas. Nie wiedzą, że oni lub ich dzieci wygrały los na loterii Życia. -Wiem to doskonale. Ale tak już było. Dlatego są Eskimosi, Pigmeje czy Aborygeni. W dobie cywilizacji nie ma tak silnych nacisków ewolucyjnych na zmiany pod wpływem środowiska. Mamy coraz więcej mieszańców.
"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
|
|
2 na 2 | sinapis (1725 punktów) | >Jak myślicie - w jaki sposób się zorientujemy i mniej więcej kiedy? To taka spekulacja, ale mnie to >ciekawi od dawna.
Bardzo mozliwe, że coś takiego już się stało jakieś, powiedzmy, 50 tysięcy lat temu. Nie wiadomo bowiem, czy obecnie żyjący czlowiek dałby płodne potomstwo z kromaniończykiem. Specjacja, czyli oddzielanie sie gatunków, zachodzi dwiema drogami - allopatryczną i sympatryczną. Po polsku - przez rozdzielenie ojczyzn (jak np. żubr i bizon) lub we wspólnej ojczyźnie. (jak zięby Darwina). W naszej obecnej sytuacji na żadna z tych dróg nie ma co liczyć, chyba że kiedyś rozproszymy się po Kosmosie.
|
|
 | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) |
>Specjacja, czyli oddzielanie sie gatunków, zachodzi dwiema drogami - allopatryczną i sympatryczną. Po polsku - przez rozdzielenie ojczyzn (jak np. żubr i bizon) lub we wspólnej ojczyźnie. (jak zięby Darwina). W naszej obecnej sytuacji na żadna z tych dróg nie ma co liczyć, chyba że kiedyś rozproszymy się po Kosmosie.
Może być też tak jak w "Wehikule Czasu" Wellsa - podział na elojów i morloków.
|
|
|  | 2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Może być też tak jak w "Wehikule Czasu" Wellsa - podział na elojów i morloków. Obecnie jest to podział na pracowników i pracodawców, przy czym pracownicy bardziej przypominają morloków, zaś pracodawcy elojów. Z wyglądu i w zachowaniu.
Kłamstwo jest kiepskim substytutem prawdy, ale jak dotąd jedynym znanym. (Ambrose Bierce)
|
|
| |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > >Może być też tak jak w "Wehikule Czasu" Wellsa - podział na elojów i morloków.> Obecnie jest to podział na pracowników i pracodawców, przy czym pracownicy bardziej przypominają morloków, zaś pracodawcy elojów. >Z wyglądu i w zachowaniu.Ale jak na razie nikt nie zjada pracodawców.
|
|
3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | Zakładając, że nie nastąpi jakiś gwałtowny regres technologiczny, nie liczyłbym, że to dobór naturalny będzie decydował w przyszłości o kształcie ewolucji ludzi. Po prawdzie, gdy dojdzie do biotechnologicznych modyfikacji ludzkości, pojęcie "gatunku" prawdopodobnie w ogóle zacznie powoli tracić na znaczeniu.
|
|
 | | sinapis (1725 punktów) | >Zakładając, że nie nastąpi jakiś gwałtowny regres technologiczny, nie liczyłbym, że to dobór naturalny będzie decydował w przyszłości o kształcie ewolucji ludzi.
Hm, a kto lub co się tym zajmie? Sami bedziemy się hodować, jak to teraz czynimy, szczególnie z psami? na razie eugenika nie wypaliła.
>Po prawdzie, gdy dojdzie do biotechnologicznych modyfikacji ludzkości, pojęcie "gatunku" prawdopodobnie w ogóle zacznie powoli tracić na znaczeniu.
To chyba jeszcze długo potrwa...
|
|
|  | 1 na 1 | Sarif (2786 punktów) | >Hm, a kto lub co się tym zajmie? Sami bedziemy się hodować, jak to teraz czynimy, szczególnie z psami? na razie eugenika nie wypaliła.
Na razie nie, ale nikt nie mówi że nie wypali ;]
>>Po prawdzie, gdy dojdzie do biotechnologicznych modyfikacji ludzkości, pojęcie "gatunku" prawdopodobnie w ogóle zacznie powoli tracić na znaczeniu. >To chyba jeszcze długo potrwa...
Skoro mamy już możliwość od pewnego czasu zapładniania poza organizmem matki to patrząc na szybkość rozwoju technologii oraz poszerzania wiedzy z genetyki kwestią czasu jest kiedy będziemy podczas zapładniania pozaustrojowego ulepszyć kod genetyczny zarodka.
For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am.
|
|
| |  | 1 na 1 | sinapis (1725 punktów) | >>Hm, a kto lub co się tym zajmie? Sami bedziemy się hodować, jak to teraz czynimy, szczególnie z psami? na razie eugenika nie wypaliła. >Na razie nie, ale nikt nie mówi że nie wypali ;]
To by nie bylo dobrze, bo podstawowa naszą szansą przetrwania (jak każdego gatunku) jest różnorodność genetyczna, a eugenika oznaczałaby zubożenie puli genowej.
>>>Po prawdzie, gdy dojdzie do biotechnologicznych modyfikacji ludzkości, pojęcie "gatunku" prawdopodobnie w ogóle zacznie powoli tracić na znaczeniu. >>To chyba jeszcze długo potrwa... >Skoro mamy już możliwość od pewnego czasu zapładniania poza organizmem matki to patrząc na szybkość rozwoju technologii oraz poszerzania wiedzy z genetyki kwestią czasu jest kiedy będziemy podczas zapładniania pozaustrojowego ulepszyć kod genetyczny zarodka.
Ale tego ulepszenia jak dotąd nie umiemy, bo nie potrafimy przewidzieć wszystkich skutków. Możemy się tak bawić przy GMO, gdy hodujemy organizmy "na cechę". Ale wciąż nie wychodzi nawet to ze zwierzętami. nawet klonowanie daje malo wartościowe zdechlaki. Jedynie z myszami poszło jako tako, ale nikt nie wie, dlaczego. Stąd przypuszczam, że wiele jeszcze wody upłynie, nim sobie pozwolimy na takie manewry z czlowiekiem.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Kamil Ciura (762 punktów) | Cytat:Ale tego ulepszenia jak dotąd nie umiemy, bo nie potrafimy przewidzieć wszystkich skutków. Możemy się tak bawić przy GMO, gdy hodujemy organizmy "na cechę". Ale wciąż nie wychodzi nawet to ze zwierzętami. nawet klonowanie daje malo wartościowe zdechlaki. Jedynie z myszami poszło jako tako, ale nikt nie wie, dlaczego. Stąd przypuszczam, że wiele jeszcze wody upłynie, nim sobie pozwolimy na takie manewry z czlowiekiem.
To, że jeszcze tego nie umiemy, nie znaczy, że nie jest to w zasięgu ręki. Biotechnologia to dość nowa dziedzina nauki i rozwija się niezwykle szybko. Słuszne są przypuszczenia, że ta nauka zmieni oblicze gatunku ludzkiego, ale nie będzie jedynym czynnikiem. Rozwój farmakologii na pewno będzie to dodatkowo napędzał, a i rozwój cybernetyki. Już teraz mamy urządzenia oferujące "augmented reality" - ich rozwój będzie polegać na miniaturyzacji, a następnie integracji z ciałem ludzkim. Ludzie 25 lat temu nie uwierzyliby własnym oczom, gdyby pokazać im Ipad - wyglądałby dla nich jak technologia przybyszów z kosmosu. Całkiem możliwe, że za 25 lat ludzie będą wspomagać swoje ciało elektroniką - kto by nie chciał mieć układu pozwalającego na wykonywanie skomplikowanych obliczeń w ułamku sekundy, lub implantów umożliwiających odbieranie normalnie niewidocznych długości fali w gałkach ocznych? Oczywiście, początkowo te wszystkie bajery poprawiające człowieka będą dostępne tylko dla zamożnych, biedna część ludzkości będzie wykluczona z postępu. Jeżeli nie dojdzie do rewolty przeciw "ludziom 2.0" (a zagrożenie jest realne, jako że ruchy religijne na pewno będą wszelką ingerencję w ciało człowieka piętnować, a patrząc na popularność ruchu "zielonych" i niechęć do GMO, pojawią się pewnie podobne ugrupowania purystów starających się zablokować postęp takich technologii), to gatunek ludzki w dalszej perspektywie przekształci się w istoty "tworzone, a nie zrodzone". Swoją drogą, wiele problemów moralnych związanych z ulepszaniem człowieka porusza niedawno wydana gra Deus Ex: Human Revolution. Polecam, także tym, którzy uważają że gry komputerowe to podrzędna forma rozrywki.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Sarif (2786 punktów) | Human Revolution dorównał pierwszej części, a nawet ją przewyższył. Świat, muzyka, fabuła i gameplay na wysokim poziomie. Szkoda tylko że nie zdążyli dodać Montrealu jako lokalizacji otwartej dla gracza.
For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am.
|
|
1 na 1 | Rafal Kaminski (128 punktów) | Zasoby ziemskie są ograniczone, prędzej czy później, będzie trzeba zdecydować się na ekspansje. Ciała nasze są przystosowane do życia na planecie ziemia, a nieważkość nam szkodzi. Wniosek - bez względu jak nasza powierzchowność się zmieni na przestrzeni następnych 200 000 lat czy nawet miliona, jedynym optymalnym środowiskiem, dla naszych ciał jest planeta ziemia. Ludzkość, czyli my, jesteśmy tylko organicznymi nośnikami informacji i wiedzy. Przez swa biologiczna ułomność, niezdolna do podróży międzygalaktycznych w formie "aktywnej" czyli żyjącej i starzejącej się. Nieważne w jakim kierunku popchnie nas ewolucja, ważne by dorobek ludzkości nie przepadł wraz z naszym wyginięciem. Ratunkiem może być przekazanie ludzkiego dorobku maszynom, gdyż będą one następnym krokiem udoskonalenia ewolucyjnego. Jak długo istnieje źródło energii, tak długo funkcjonuje krzemowy "byt" miliony a nawet miliardy lat.
|
|
2 na 2 | TyDraniu (6569 punktów) | Nasza ewolucja będzie przebiegać niezależnie od środowiska, a w powiązaniu z technologią i medycyną. Wyzwolimy się z dyktatury ciał. Każdy człowiek będzie mógł być kim chce: mężczyzną, kobietą, mieć cztery ręce itd. Większość mocy intelektualnej na Ziemi nie będzie się rodzić, lecz produkować. Artyści genetyki będą projektować gatunki, jakie nigdy nie powstałyby samoistnie. Natomiast od energii termojądrowej nadal będzie dzielić nas pięćdziesiąt lat  .
|
|
 | | sinapis (1725 punktów) | > Nasza ewolucja będzie przebiegać niezależnie od środowiska, a w powiązaniu z technologią i medycyną.Technologia i medycyna to też elementy środowiska. Tak jak to jest i dziś i było, odkąt technologia i medyzyna istnieją. > Wyzwolimy się z dyktatury ciał. Każdy człowiek będzie mógł być kim chce: mężczyzną, kobietą, mieć cztery ręce itd.W takim przypadku trzeba by także przebudować mózg. > Większość mocy intelektualnej na Ziemi nie będzie się rodzić, lecz produkować.A to niewykluczone, jesteśmy tutaj na dobrej drodze. > Artyści genetyki będą projektować gatunki, jakie nigdy nie powstałyby samoistnie.Już się dzieje, chociaż póki co genetycy pozostaja w tyle za hodowcami, bo tylko z bakteriami im sie co nieco udaje. > Natomiast od energii termojądrowej nadal będzie dzielić nas pięćdziesiąt lat .On tej energii dzieli nas ledwie osiem z kawałkiem minut światła, trzeba się tylko do tego reaktora odpowiednio podczepić.
|
|
| brzezińska43 (1294 punktów) | Technologie pozwolily czlowiekowi na częściowe uniezależnienie się od natury.Czy oznacza to perspektywiczne powstanie nowego gatunku? To możliwe, jednak raczej w wyniku inżynierii genetycznej, a i to pod warunkiem, że tak sprokurowany gatunek będzie zdolny do samodzielnego rozmnażania.Ten typ specjacji charakteryzować może o wiele bardziej zaawansowaną technologicznie cywilizację niż nasza. Życie w czasach możliwości indywidualnego wyboru "zamówionych" cech niekoniecznie jest interesujące, choć wydaje się nie tak bardzo odlegle, jak dotychczasowe, naturalne zmiany wynikające z procesów charakterystycznych dla ewolucji.Nie jestem jednak w stanie wyobrazić sobie konsekwencji takich możliwości. Póki co, na samą myśl robi mi się chlodno.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|