Racjonalista - Strona głównaDo treści
Belgia - 42% ateiści. 3% - praktykujący katolicy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
29-02-2012 08:53Miłosz Michałowski (1657 punktów)Belgia - 42% ateiści. 3% - praktykujący katolicy
Ocena 17 na 17
O dziwo te dobre wieści przynosi portal świetnie pokręcony, czyli Fronda [ www.fronda(*)_jest_nowa_ewangelizacja_19424 ].

Przy tej okazji zdumiewa mnie to, co zawsze zdumiewa mnie u (tych zatwardzialszych) katolików - Zachód jest be, fuj, zgnilizna, cywilizacja śmierci. Ale idę o zakład, że niemal każdy z frondowiczów zamieniłby się na życie z przeciętnym Belgiem. Bo jakoś zawsze tak jest, że psioczą na Zachód, ale jak co do czego, to się podpierają autorytetem zachodnioeuropejskich praw, trybunałów, sądów etc. Oczywiście, wtedy kiedy to na rękę i po myśli. W przeciwnym razie to "zgnilizna", "koniec świata" i "degrengolada moralna"...

Na pocieszenie chwalą się, cytowanymi już bodaj na Racjonaliście, wynikami badań Międzynarodowego Biuletynu Badań Misyjnych (nazwa jak z Monty Pythona, który opublikował badania:
- na świecie każdego dnia ubywa 300 ateistów
- o 80 tys. dziennie rośnie liczba chrześcijan (ciekawe, ile z tego to chrzty noworodków?.
- każdego dnia przybywa również 79 tys. muzułmanów - to super, katolicy na pewno się cieszą. Grunt, żeby ateistów było jak najmniej, bo z oszołomami łatwiej podzielić się wpływami(?).


Sami przyznają, że opis ten dotyczy jednak głównie Afryki i Ameryki Płd. a nie zachodniej Europy, gdzie kościoły zamieniają się w puby i knajpy zaś krzyżyk na szyi wzbudza wściekłość albo zażenowanie".

Czyli chwalą się tym, że zdobywają wiernych wśród biednych (nie oszukujmy się, że biednych, słabo wykształconych, sfrustrowanych, którzy nie widzą szans na poprawę jakości życia łatwiej kupić bajkami o chodzących po wodzie Jezusach, tudzież o 99 dziewicach czekających w motelu "U Allaha"...). Mam też silne przekonanie, że te "radosne liczby" dotyczą krajów, w których nie tylko panuje dość spora bieda, ale i duże rozwarstwienie (co zwykle wzmaga niezadowolenie i potrzebę "mitu" oraz "silnego" przywódcy, najlepiej z nadania boskiego - vide wyznawcy Rydzyka i Kaczyńskiego w PL) - badanie na temat religijności/rozwarstwienia było również niedawno publikowane na Racjonaliście.

Wyjątkiem byłyby chyba znowu USA, to będzie w sumie drugi wątek w tym poście. Jeśli mogę sobie pozwolić na hipotetyczną analizę: oprócz silnych tradycji "religijnych" w USA, do którego de facto wygnano purytan tak zatwardziałych, że już ich w Wielkiej Brytanii swego czasu nie chcieli - jak to powiedział kiedyś mój wykładowca - dochodzi co raz większe rozwarstwienie i ubożenie (a raczej stagnacja poziomu życia) klasy średniej, co również sprzyja "religijności" - choć akurat KK w USA nie ma się czym chwalić.
I jeszcze jedno ad. USA - nie jestem orłem z historii, (niech mnie ktoś poprawi, jeśli się mylę), ale naszła mnie taka konstatacja:
w USA religijność bodaj nigdy nie była kwestią państwową, na poziomie instytucji, a rozwijała się lokalnie, w małych lub większych grupach/społecznościach. Natomiast w Europie miała właśnie korzenie instytucjonalne, była narzucana odgórnie (jak nie papież, to król), a nie była budowana oddolnie.
Po pierwsze nie roszczę sobie oczywiście praw do "oryginalności" swej tezy. Może ktoś zna jakieś źródła odnośnie do badań na ten temat - wydaję mi się, że to może być ciekawy trop. A może kompletnie się mylę - wówczas proszę o sprostowanie i wyprowadzenie z błędu.



"Jak bowiem trafić do tak makabrycznie zsekularyzowanego narodu jak Belgowie czy Czesi?" - R O T F L


"Z pewnością nie pomoga nam w niej nie spory o to, „którą ręką się żegnamy”, czy w jakim języku sprawujemy Msze św. Dusze wielkiej liczby naszych braci czekają na ratunek. I są oni bliżej nas niż się nam wydaje." - ciarki mnie przeszły
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

hubin (2274 punktów)
Fronda znowu bredzi o prymitywnym antyklerykaliźmie, zagrożeniu ateistami, machając jednocześnie bzdurnymi danymi z kapelusza (w tym wypadku chyba z habitu) o ostatecznym triumfie katolicyzmu są jednak przekonani...

" ...Międzynarodowy Biuletyn Badań Misyjnych opublikował badania, z których wynika, że na świecie każdego dnia ubywa 300 ateistów. Rośnie natomiast o 80 tys. Każdego dnia przybywa również 79 tys. muzułmanów. ..."

<- ich metodologia badawcza budzi moje zaciekawienie, nic dziwnego w końcu jestem prymitywnym antyklerykałem, ateistą na wymarciu...

Gdyby komuś udałoby się dotrzeć do źródeł tych rewelacji, ja trafiam tylko na powtarzane przekazy opierające o poprzednie przekazy, różniące się zresztą wielkością...


Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
29-02-2012 10:58
 Ocena 11 na 11
Anna Salman (16360 punktów)
>- o 80 tys. dziennie rośnie liczba chrześcijan (ciekawe, ile z tego to chrzty noworodków?.
Wielu z tych nowych chrześcijan to katolicy, którzy skonwertowali do kościołów protestanckich (protestanci nie uważają katolików za chrześcijan - i vice versa). Rzeczywiście jest to zjawisko typowe zwłaszcza dla Ameryki Płd.. Do konwersji dochodzi wysoki w tamtym rejonie przyrost naturalny.
>- każdego dnia przybywa również 79 tys. muzułmanów ...
Tu jest decydujący głównie przyrost naturalny.
>...Mam też silne przekonanie, że te "radosne liczby" dotyczą krajów, w których nie tylko panuje dość spora bieda, ale i duże rozwarstwienie ...
Paradoksalnie protestantyzm może wspomóc rozwój gospodarczy, a przynajmniej postęp społeczny. Jest bardziej egalitarny, niż katolicyzm.
>Wyjątkiem byłyby chyba znowu USA, ... oprócz silnych tradycji "religijnych" w USA, ... - dochodzi co raz większe rozwarstwienie i ubożenie (a raczej stagnacja poziomu życia) klasy średniej, co również sprzyja "religijności" - choć akurat KK w USA nie ma się czym chwalić.
>I jeszcze jedno ... w USA religijność bodaj nigdy nie była kwestią państwową, na poziomie instytucji, a rozwijała się lokalnie, w małych lub większych grupach/społecznościach.
Fakt, ale to nie ma większego znaczenia. Religia w USA, wbrew obiegowej opinii ma bardzo szczególną pozycję, a przywódcy tego kraju ścigają się wręcz w deklaracjach, jacy są wierzący. Zresztą religia zawsze jest promowana przez polityków tam, gdzie pojawiają się deficyty solidaryzmu społecznego. Feudalizm i kapitalizm są ustrojami opartymi na wyzysku i trzeba je "dosztukować" protezą duchowości i poczucia wspólnoty. Komunizm i narodowy socjalizm same wprowadzały jakieś parareligijne ideały, a wspólnotowość miały wręcz w nazwach , więc dodatkowa instytucjonalna religia nie była im potrzebna.
>Natomiast w Europie miała właśnie korzenie instytucjonalne, była narzucana odgórnie (jak nie papież, to król), a nie była budowana oddolnie.
Religia jest narzędziem władzy - służy podporządkowaniu społeczeństwa, a nie ruchem obywatelskim.
29-02-2012 15:41 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz (5685 punktów)
>>- o 80 tys. dziennie rośnie liczba chrześcijan (ciekawe, ile z tego to chrzty noworodków?.
>Wielu z tych nowych chrześcijan to katolicy, którzy skonwertowali do kościołów protestanckich (protestanci nie uważają katolików za chrześcijan - i vice versa).
Ubiegłaś mnie, właśnie chciałem spytać ile z tych 80 tysięcy to efekt "podwójnej księgowości".
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>(protestanci nie uważają katolików za chrześcijan - i vice versa).<
Humbug
_DJ. (400 punktów)
Z zasady nie wchodzę na Frondę, aby im nie nabijać liczby odsłon, ale z tego, co tu czytam, to widzę piękną, bezsilną wściekłość. Oby tak dalej a Watykan rzeczywiście będzie musiał przenieść się do Afryki. Nie żebym Afrykańczykom tak źle życzyła, ale, najwyraźniej, musi upłynąć pewien czas zanim i oni się poznają, z kim mają do czynienia.
29-02-2012 20:08 
 Ocena 12 na 12
Menel de Lux (3111 punktów)
> Nie żebym Afrykańczykom tak źle życzyła, ale, najwyraźniej, musi upłynąć pewien czas zanim i oni się poznają, z kim mają do czynienia.

Co niektórzy zorientowali się o co chodzi w tej całej "ewangelizacji":

"Kiedy Biali pojawili się w Afryce, my mieliśmy ziemie, a oni mieli Biblię. Oni nauczyli nas modlić się z zamkniętymi oczami : kiedy je otworzyliśmy, Biali mieli nasze ziemie, a my - Biblię."

Jomo Kenyatta

29-02-2012 12:33
 Ocena 14 na 14
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>- na świecie każdego dnia ubywa 300 ateistów
Zakładając że każdy rodzi się bez jakichkolwiek przekonań religijnych to przybywa ich tylu ilu rodzi się dziennie ludzi na świecie. Czyli ubywa 300, przybywa paręset tysięcy - nie no luuzik...
>- o 80 tys. dziennie rośnie liczba chrześcijan
Zakładając że można umrzeć posiadając już wdrukowane jakieśtam fantazje religijne umiera ich dziennie... IlośćLudziUmierającychDziennie razy ProcentChrześcijanNa Świecie.
>- każdego dnia przybywa również 79 tys. muzułmanów
To samo co wyżej.

Swoją drogą - dlaczego podano informacje jedynie o ubywaniu ateistów, a nie o ubywaniu wyznawców jakichkolwiek religii? Jak już mówiłam - równie dobrze ja mogę podać wyniki badań Instytutu Mierzenia Na Oko:
- dziennie ubywa 160tys ludzi wierzących a przybywa 500tys ateistów.

Huehuehue
29-02-2012 13:09 
 Ocena 3 na 3
balon000 (504 punktów)
To proste jak fabuła pornola.

Po prostu ateiści żyją w krajach o mniejszym przyroście naturalnym. I tyle.
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)

>Biuletynu Badań Misyjnych (nazwa jak z Monty Pythona, który opublikował badania:
>- na świecie każdego dnia ubywa 300 ateistów
To jeszcze dużo czasu upłynie zanim wymrą. Żaden z czytelników frondy nie doczeka tego dnia.
>- o 80 tys. dziennie rośnie liczba chrześcijan (ciekawe, ile z tego to chrzty noworodków?.
99 %, a brakujący 1% to małżeństwa mieszane i nawróceni politycy
zaś krzyżyk na szyi wzbudza wściekłość
>albo zażenowanie".
a w niektórych dzielnicach dużych miast ( o ile wykonany jest ze szlachetnego kruszcu )pożądanie.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>w USA religijność bodaj nigdy nie była kwestią państwową, na poziomie instytucji, a rozwijała się
>lokalnie, w małych lub większych grupach/społecznościach.

Jest też inny aspekt. Prawo federalne w USA daje zarejestrowanym sektom religijnym jakieś ulgi, dotacje, ochronę prawną czy coś podobnego. Tak czy siak, faktem jest, że Amerykanie bez skrępowania wyłudzają pieniądze, rejestrując masowo swoje organizacje jako sekty. Tego m.in. zazdroszczę Amerykanom, że oni się między sobą nie wstydzą.

Jak to kiedyś pięknie ujął Jacek Fedorowicz: "Polak boi się tylko dwóch rzeczy - przeciągu i ośmieszenia." Ja sobie nie wyobrażam, żeby np. PSR zarejestrowało się jako organizacja religijna, tylko po to, żeby dostawać jakieś dotacje z budżetu. Przecież to straszny wstyd zostać zaliczonym do ciemniaków, nieprawdaż? Kto z Was zaryzykowałby pogardę u znajomych, tylko po to, żeby zdobyć trochę pieniędzy?

Amerykanie robią takie rzeczy bez skrępowania. Połowa religijnych Amerykanów, to wyznawcy Mamona. Ich religijność jest nieszczera.

doku (Tomasz Kamiński)
miss_Antropia (155 punktów)

"The march of secularism means Britain may no longer be a Christian country in just 20 years, a report said yesterday.
If trends continue, the number of non-believers is set to overtake the number of Christians by 2030.
Daily Mail, 3rd March 2012"

Oto jak się sprawy mają w Wielkiej Brytanii (artykuł sprzed tygodnia), podejrzewam, że podobnie będzie w innych krajach Zachodnich(z wyjątkiem krajów bardziej religijnych typu Hiszpania, choć podobno tam również, głównie za sprawą młodych ludzi, ubywa wierzących

Jakby nie było, sprawy idą w dobrym kierunku przynajmniej w Europie.
Dodatkowo w niektórych krajach azjatyckich, np. w Japonii (miałam okazje mieszkać tam przez jakiś czas) w ogóle spotyka się zazwyczaj reakcje typu "to w Europie jeszcze ludzie wierzą w boga/bogów?" - Tam czułam się jak ryba w wodzie rozmawiając nawet z przypadkowo poznanymi ludźmi, rozumieliśmy się bez słów, to było piękne.

Jak ktoś już słusznie zauważył, każdy człowiek rodzi się ateistą, dopiero późniejsze pranko mózgów robi swoje, więc rzeczywiście wszelakie statystyki powinny zostać zdefiniowane na nowo .
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Zachód jest be, fuj, zgnilizna, cywilizacja śmierci.
To takie sowieckie. Kojarzy mi się z tymi wszystkimi bojownikami, jak np. ponurzy młodzi moczarowcy, którzy w 1968 wypędzali Żydów z Polski, a 20 lat później sprzedawali na straganach książeczki antysemickie, jako gorliwi solidarnościowcy spod znaku ks. Jankowskiego.

doku (Tomasz Kamiński)

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365