 |
Wielkanoc w cieniu rzezi - czyli o symbolu życia słów kilka... Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-03-2012 22:27 | Marek Matejewski (3695 punktów) | Wielkanoc w cieniu rzezi - czyli o symbolu życia słów kilka...
10 na 10 | Wkrótce zasiądziemy do wielkanocnych stołów, na których znajdą się poświęcone jajka. Jeszcze przed narodzeniem Chrystusa jajko było uważane za symbol życia. Z biegiem lat Kościół Katolicki mocno zainteresował się symboliką jajka i procesie inkulturacji powiązał jajka ze swoją wielkanocną tradycją. Dziś w trakcie wielkanocnych kazań często słyszymy o jajku - symbolu życia, a na naszych stołach nie brakuje pisanek, jajecznicy i jaj specjalnie poświęconych w kościele. (Dla zainteresowanych - trochę na temat symboliki jajka: link1 link2). Czy współcześnie najzwyklejsze kurze jajko powinno symbolizować życie? Czy to właściwe skojarzenie? Kura domowa to szczególny gatunek ptaka. Jest on wybitnym przykładem na nierówność płci - ze wstrząsającą dyskryminacją osobników płci męskiej. Kury hoduje się w dwóch celach. Kury nioski znoszą jaja, podczas gdy kury mięsne (tzw. brojlery) posiadają większą masę mięśniową i są przeznaczane na ubój, żebyśmy mogli oblizywać się kurczakiem z rożna. W niektórych krajach popularne jest mięso kogucie - jednak w Polsce niemal każdy kurczak którego spożywamy to mięso kurze. Jajka które tak uwielbiamy dodawać do ciasta czy panierki do schabowego to produkt, do uzyskania którego nie potrzeba osobników płci męskiej. Wystarczy trzymać przy życiu zaledwie jednego koguta na kilkanaście kur, żeby te spokojnie znosiły oczekiwane przez nas jajka. Co zatem dzieje się z kogutami? Odpowiedź na to pytanie znajdziemy w niniejszym materiale(uwaga: drastyczne!). To nic innego jak masowa, zorganizowana eksterminacja. Małe koguciki są żywcem mielone! Oczywiście w przypadku hodowli przydomowej czy działkowej nie spotkamy się z takim barbarzyństwem. Jednak w przypadku produkcji jaj na skalę przemysłową - los kogutów wygląda zazwyczaj tak jak w ukazanym filmie. Seksterki oddzielają osobniki męskie od żeńskich ponieważ te pierwsze nie są już do niczego potrzebne w procesie produkcji jaj. Około 6-7% kogutów przetrwa żeby zapłodnić jaja, z których wykluje się następne pokolenie niosek (nie są mielone jak koguty, ale za to hoduje się je nie tyle w nieludzkich warunkach co nawet w niekurzych warunkach). Temat nie ma celu obrzydzić nikomu jaj. Jednak warto przemyśleć co święcimy i jakim kosztem. Zatem symbol życia? Czy może symbol barbarzyństwa? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 8 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | > Odpowiedź na to pytanie znajdziemy w> niniejszym> materiale(uwaga: drastyczne!). To nic innego jak masowa, zorganizowanaeksterminacja. Małe koguciki są żywcem mielone! >> Temat nie ma celu obrzydzić nikomu jaj. Jednak warto przemyśleć co święcimy i jakim kosztem. Zatem> symbol życia? Czy może symbol barbarzyństwa?Marku, skojarzyło mi się to z propagandą i manipulacją ludzkimi uczuciami. W tym przypadku to weganie. Jestem wszystkożerny, wiem że abym był najedzony zwierzę musi zginąć. Dlaczego symbol barbarzyństwa? Czy kiedy operatorzy filmów przyrodniczych nie reagują na np. pożeranie wnętrzności wciąż żywego zwierzęcia przez drapieżnika, nazwiesz ich barbarzyńcami? A może usprawiedliwisz to "prawem natury"? Mną też wstrząsają cierpienia zwierząt i jeśli musimy, moglibyśmy zabijać je szybko i bezboleśnie. Mówię w tej chwili o tych przeznaczonych do konsumpcji. Jesteśmy drapieżnikami, czy tego chcemy, czy nie.
|
|
 | 7 na 7 | Marek Matejewski (3695 punktów) | Nie uprawiam tu jednak żadnej wegetariańskiej propagandy (logo na końcu filmu może Ci to zasugerowało, wyciąłbym je najchętniej). Też lubię mięsko, a jajka w szczególności.
Ale czy nie dostrzegasz różnicy między tym jak lew pożera antylopę, a tym jak mieli się koguty? Lew pożera swoją ofiarę aby zaspokoić głód i nie analizuje swojego czynu. Natomiast ekipy przyrodników nagrywają takie sceny nie dlatego że są sadystami i czerpią z tego przyjemność, ale po to żeby edukować ludzi i uświadamiać ich jak funkcjonuje przyroda. Tymczasem koguty się mieli i spuszcza do ścieków. Nikt się nimi nie nakarmi, to po prostu zorganizowana eksterminacja i utylizacja.
>Mną też wstrząsają cierpienia zwierząt i jeśli musimy, moglibyśmy zabijać je szybko i bezboleśnie. Mówię w tej chwili o tych przeznaczonych do konsumpcji.
Słusznie, co do tego pełna zgoda. Co więc ze zwierzętami nie przeznaczonymi do konsumpcji? Czy jeśli nie jemy jakiegoś zwierzęcia to mamy je mielić?
|
|
|  | 2 na 2 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | > Nie uprawiam tu jednak żadnej wegetariańskiej propagandy (logo na końcu filmu może Ci to zasugerowało, wyciąłbym je najchętniej). Też lubię mięsko, a jajka w szczególności.Miałem na myśli film, nie ciebie  Niejasno się wyraziłem. > Tymczasem koguty się mieli i spuszcza do ścieków. Nikt się nimi nie nakarmi, to po prostu zorganizowana eksterminacja i utylizacja.Może to wina rynku? Popytu wymuszającego produkcję takiego, a nie innego towaru? Jednak czy to barbarzyństwo? Czy można winić wszystkich ludzi jako ogół, czy tylko pracowników? Przecież wykonują tylko swoją pracę. Z tego żyją, przypuszczam że trzeba mieć do tego jakieś predyspozycje, bo np. ja się na pewno nie nadaję. > Słusznie, co do tego pełna zgoda. Co więc ze zwierzętami nie przeznaczonymi do konsumpcji? Czy jeśli nie jemy jakiegoś zwierzęcia to mamy je mielić?Gdyby je wypuścić pojawiłby się następny problem. Biorąc pod uwagę liczbę tych kogutów, byłby to ogromny problem. Może w przyszłości będzie można wyhodować tylko kury i ominąć te drastyczne metody.
|
|
|  | | Grzegorz (5685 punktów) | >Co więc ze zwierzętami nie przeznaczonymi do konsumpcji? Czy jeśli nie jemy jakiegoś zwierzęcia to mamy je mielić? Uwaga czysto techniczna - film nie mówi co dalej dzieje się z tą mielonką, więc Twoje założenie że tego "nie jemy" może okazać się naciągane. Mogę się nieomal założyć że fabryka nie pozwala sobie na stratę iluś tam tysięcy ton surowca rocznie, i że jednak w takiej czy innej formie to mięso jakoś zużywamy (być może nie bezpośrednio, ale np. jako psia karma czy coś takiego).
|
|
| |  | | TeddyF (46 punktów) | >>Co więc ze zwierzętami nie przeznaczonymi do konsumpcji? Czy jeśli nie jemy jakiegoś zwierzęcia to mamy je mielić? >Uwaga czysto techniczna - film nie mówi co dalej dzieje się z tą mielonką, więc Twoje założenie że tego "nie jemy" może okazać się naciągane. Mogę się nieomal założyć że fabryka nie pozwala sobie na stratę iluś tam tysięcy ton surowca rocznie, i że jednak w takiej czy innej formie to mięso jakoś zużywamy (być może nie bezpośrednio, ale np. jako psia karma czy coś takiego). >
W tego typu "fabrykach" kurczaki są zwykle karmione paszami z.. kurczaków, założę się że mielonka z pisklaków wraca do kur które je zniosły.
|
|
 | 3 na 3 | kogut59 (3090 punktów) | > Marku, skojarzyło mi się to z propagandą i manipulacją ludzkimi uczuciami. W tym przypadku to weganie.Aby manipulować ludzkimi uczuciami trzeba znaleźć ludzi którzy takie uczucia posiadają. > Jestem wszystkożerny, wiem że abym był najedzony zwierzę musi zginąć. Dlaczego symbol barbarzyństwa? Czy kiedy operatorzy filmów przyrodniczych nie reagują na np. pożeranie wnętrzności wciąż żywego zwierzęcia przez drapieżnika, nazwiesz ich barbarzyńcami? A może usprawiedliwisz to "prawem natury"?> Mną też wstrząsają cierpienia zwierząt i jeśli musimy, moglibyśmy zabijać je szybko i bezboleśnie. Mówię w tej chwili o tych przeznaczonych do konsumpcji. Jesteśmy drapieżnikami, czy tego chcemy, czy nie.Jedzenie jajka czy mięsa nie musi być związane z barbarzyństwem i brakiem jakiejkolwiek kultury. Ludzkość szczyci się swoim człowieczeństwem i wyższością nad zwierzętami ale w tam wypadku bezpodstawnie. Ofiara drapieżnika żyje godnie i wolna przez lata następnie zostaje zabijana jednym ciosem zębów ale tylko i wyłącznie dla zaspokojenia głodu. My a jak robimy to my?  Przez bojkot w supermarkecie możemy mieć wpływ na zachowania hodowców zwierząt! Kupując dokonujesz wyboru pamiętaj !
|
|
|  | 4 na 4 | Marek Matejewski (3695 punktów) | Kogut59 stanął w obronie kogutów... nie mogło być przecież inaczej  Przepraszam za aluzję do nicku, ale nie mogłem się powstrzymać.
|
|
| |  | 2 na 2 | kogut59 (3090 punktów) | > Kogut59 stanął w obronie kogutów... nie mogło być przecież inaczej  > Przepraszam za aluzję do nicku, ale nie mogłem się powstrzymać.O.K. www.moj-og(*)-od-szczesliwych-kur-91-a/str0można i tak czy nie ? Człowiek się wspaniale czuje po takim jajku
|
|
|  | | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | >Przez bojkot w supermarkecie możemy mieć wpływ na zachowania hodowców zwierząt! Kupując dokonujesz wyboru pamiętaj ! Do tego, aby wpłynąć na zachowania hodowców zwierząt jest potrzebna duża akcja uświadamiająca i zmiana prawa. To mogłoby podnieść ceny, a tego jak wiadomo nikt nie lubi. Poza tym jak "wyczuć" ile potrzebujemy, a ile nie? Zdaje się, że zaczynam robić za adwokata diabła, a nie było to moim zamiarem.
|
|
| |  | 3 na 3 | kogut59 (3090 punktów) | >Do tego, aby wpłynąć na zachowania hodowców zwierząt jest potrzebna duża akcja uświadamiająca i zmiana prawa. To mogłoby podnieść ceny, a tego jak wiadomo nikt nie lubi. Poza tym jak "wyczuć" ile potrzebujemy, a ile nie? Kupuje od lat jajka i mięso wolnych kur które są co prawda droższe ale nie dużo. Zjadając 3 jajka mniej w miesiącu nie place więcej i umrę zdrowszy.
|
|
|  | 10 na 10 | martok (1115 punktów) |
> Ofiara drapieżnika żyje godnie i wolna przez lata następnie zostaje zabijana jednym ciosem zębów
Niestety - niekoniecznie. Kiedy wilki dopadają krowę, to zaczynają ją zjadać od brzucha, a ofiara jeszcze długo żyje. Obejrzyj też sobie kiedyś pająka i muchę. Stosowanie kategorii etycznych w odniesieniu do zjawisk przyrodniczych prowadzi na manowce. Ale oczywiście człowiek w swoim stosunku do zwierząt hodowlanych powinien kierować się zarówno ekonomią, jak empatią. I chyba w coraz większym stopniu tak się dzieje.
|
|
|  | 3 na 5 | spellbinder (8577 punktów) | > Ofiara drapieżnika żyje godnie i wolna przez lata następnie zostaje zabijana jednym ciosem zębów ale tylko i wyłącznie dla zaspokojenia głodu.Tutaj tworzysz sobie jakieś dziwaczne różowe światyszcze. Dla zaspokojenie głodu?! Widziałeś kiedyś kota? Widziałeś co kot robi z ofiarą? Kot usiądzie, wystraszy, wypruje flaki, a potem zostawi, bo głodny nie był! Małpy kapucynki, jak dostają te małe myszki w zoo, zdarza się że zaczynają je zjadać od pyska. Mała mysz żyje jeszcze, a małpka sobie ryzie, żuje, żuje, żuje - mysz się poddusza krwią, małpa bierze drugiego gryzka - mysz żyje... itd. Widziałeś może film jak szympans masturbuje się żabą? Przykłady można mnożyć, mnożyć i mnożyć. Ciężko jest zabić ofiarę bezboleśnie, więc zwierzęta robią różne rzeczy - a żadna z tych rzeczy nie jest dla ofiary obojętna. > My a jak robimy to my?  Mielenie żywcem jest 100 razy lepsze, niż to co zrobiłby lew, kotek, itd. itp. > Przez bojkot w supermarkecie możemy mieć wpływ na zachowania hodowców zwierząt! Kupując dokonujesz wyboru pamiętaj !> Nie lubię jajek i praktycznie ich nie jadam, ale po takich tekstach rodzi się we mnie chęć kupienia jajek na złość, chociaż bym miał je wyrzucić (wtedy podwójne okrucieństwo wyrządzam:P). Wiadomo, że chodzi Ci o bojkot! Ty myślisz, że tu sami idioci są? Jak zechcą pod wpływem tych filmów zmienić sposób żywienia, to dojdą do tego sami
|
|
4 na 4 | rdest (2492 punktów) |
>Kura domowa to szczególny gatunek ptaka. Jest on wybitnym przykładem na nierówność płci - ze >wstrząsającą dyskryminacją osobników płci męskiej. Obserwując to, co dzieje się wokół przypuszczam, że podobny los czeka męskich przedstawicieli gatunku homo sapiens; w przyszłości będą po prostu niepotrzebni, kobiety doskonale obejdą się bez nich.
Konformizm gwarantem spójności grupy
|
|
 | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Obserwując to, co dzieje się wokół przypuszczam, że podobny los czeka męskich przedstawicieli gatunku homo sapiens; w przyszłości będą po prostu niepotrzebni, kobiety doskonale obejdą się bez nich.
Gdyby celem większości cywilizowanych ludzi było rozmnażanie maksymalnej ilości osobników, to miałbyś rację. Pomyślmy jednak co w świecie samych kobiet by się działo na skrzyżowaniach i parkingach?
|
|
|  | | adinus (320 punktów) | > >Obserwując to, co dzieje się wokół przypuszczam, że podobny los czeka męskich przedstawicieli gatunku homo sapiens; w przyszłości będą po prostu niepotrzebni, kobiety doskonale obejdą się bez nich.> Gdyby celem większości cywilizowanych ludzi było rozmnażanie maksymalnej ilości osobników, to miałbyś rację.> Pomyślmy jednak co w świecie samych kobiet by się działo na skrzyżowaniach i parkingach?> Teraz gdy grozi nam przeludnienie to ta tendencja pójdzie w kierunku właśnie kobiet i to one będą mielone w fabrykach  Pomyślmy jednak co w świecie samych mężczyzn... zaraz zaraz, wszystko byłoby ok  no, prawie
|
|
7 na 9 | spellbinder (8577 punktów) | > Temat nie ma celu obrzydzić nikomu jaj. Jednak warto przemyśleć co święcimy i jakim kosztem. Zatem> symbol życia? Czy może symbol barbarzyństwa?Chciałem tylko zaznaczyć, że marchewki również mielimy, kiedy jeszcze są żywe...  Człowiek ma to do siebie, że wszystko co widzi, a co dotyczy zwierzątek, on odbiera po ludzku i przypisuje zwierzątkom ludzkie odczucia. Te koguciki nie wiedzą co się dzieje. W ogóle. Jadą po taśmie, to jadą. Potem spadają, to spadają. A potem w sekundę są zmielone i nie mają nawet czasu na to, żeby ból poczuć. Barbarzyństwo to było rytualne mordowanie zwierząt, żeby jakiś fikcyjny byt się ucieszył. Wtedy to zwierzę się męczyło. Teraz się nie męczy. Co do tych wieśniaków, to różni są wieśniacy. I zdecydowanie nie wszyscy robią ciuciu-ciuciu nad kurami.
|
|
 | 5 na 5 | Kamil Ciura (762 punktów) | >Barbarzyństwo to było rytualne mordowanie zwierząt, żeby jakiś fikcyjny byt się ucieszył. Wtedy to zwierzę się męczyło. Teraz się nie męczy.
Niestety, zwierzęta nadal się męczą w imię zabobonów. Ubój koszerny czy ubój rytualny niestety jest legalny w "cywilizowanym" świecie. Brodate dziady pieprzą głupoty że zwierzęta zabijane w ten sposób nie cierpią, bo są wcześniej "błogosławione".
Jakimś dziwnym trafem, w tym kraju oszałamianie zwierząt przed ubojem jest wymagane od wszystkich, tylko nie od Żydów i Muzułmanów. Ubojnia nie-koszerna musi inwestować w urządzenia do oszałamiania (ręczne aparaty iglicowe, elektrody, wanny do rażenia drobiu prądem, a coraz częściej komory do gazowania dwutlenkiem węgla - po uboju uzyskuje się lepsza jakość mięsa) zwierząt przed ubojem, w koszernej wystarczy facet z ostrym nożem mówiący wierszyki. A i może się okazać że zwierze cierpiało na marne, bo jego wnętrzności się nie spodobają rabinowi. Bo ktoś kiedyś tak napisał w steku bzdur, który do dzisiaj jest z niewiadomych przyczyn brany śmiertelnie poważnie.
Na szczęście, w Polsce zapotrzebowanie na mięso "koszerne" jest niskie, bo ani za wielu wyznawców nie ma, ani durna moda z zachodu nie zdołała się przebić. Różne "gwiazdy" pop kultury namawiały do spożywania mięsa koszernego bo niby zdrowsze - widać dlaczego ci ludzie wybrali zajęcia w sektorze rozrywkowym, a nie naukowym, bo gdyby mieli choć trochę rozumu to by doskonale wiedzieli że na skład mięsa wpływa to jak zwierzę żyło, a nie jak zostało zabite (choć nadmierny stres zwierzęcia przed ubojem powoduje wady technologiczne mięsa, ale ogólnie rzecz biorąc - jest ono nadal jadalne i nie zaszkodzi).
|
|
6 na 6 | Ann K. (385 punktów) | Jak najbardziej się zgadzam. W zakresie zwierząt hodowlanych to jesteśmy barbarzyńcami i mordercami. To, że ból jest chwilowy to jest wyjątkowo głupie tłumaczenie. Psy jak usypiamy, to to robimy to farmakologicznie, a nie taką małą gilotynką. Po co? żeby było bezboleśnie i humanitarnie. Potrzebna jest świadomość, że te zwierzęta to nie są rzeczy. Że nie można im ucinać lub odpalać dziobów, mielić żywcem i trzymać na bardzo małej powierzchni. Ludzie powinni się nauczyć, że nie można robić wszystkiego zwierzętom, tylko jeśli się im to opłaca i jest na to popyt. Ja i moja rodzina staramy się kupować jajka albo ekologiczne albo od znajomych. Mam nadzieję, że takie kształtowanie popytu może zmieniać formę produkcji jaj. Żałuję, że nie można w normalnych sklepach kupować mięsa ze zwierząt trzymanych bardziej po ludzku (a to co jest jest takie drogie)
|
|
 | 8 na 8 | jasenka (1863 punktów) | >Potrzebna jest świadomość, że te zwierzęta to nie są rzeczy.
Czekam na to z utęsknieniem, ale za mojego życia się pewnie nie doczekam. Duże kuku robią zwierzętom religijni, bo mają nas... nakładzione do głowy, że są panami świata. Ale nawet ateiści ulegają złudzeniu, że są czymś innym niż zwierzęta. Wśród ssaków naczelnych jedynie my mamy tak rozwinięty intelekt, a to powinno nas mobilizować do myślenia i zrzuca na nas odpowiedzialność za inne zwierzęta, mniej łebskie. Zauważyłam zależność - im ktoś jest głupszy, tym większą widzi przepaść pomiędzy ludźmi a innymi zwierzakami. Może to niedouczenie i brak świadomości, i podstaw zoologii, a może tępota rodzi pychę i okrucieństwo.
|
|
|  | 2 na 2 | Ann K. (385 punktów) | >Czekam na to z utęsknieniem, ale za mojego życia się pewnie nie doczekam. >Duże kuku robią zwierzętom religijni, bo mają nas... nakładzione do głowy, że są panami świata. Ale nawet ateiści ulegają złudzeniu, że są czymś innym niż zwierzęta. >Wśród ssaków naczelnych jedynie my mamy tak rozwinięty intelekt, a to powinno nas mobilizować do myślenia i zrzuca na nas odpowiedzialność za inne zwierzęta, mniej łebskie.
Ja też czekam z utęsknieniem. I też się pewnie nie doczekam. Nie tylko religijni mają tak nakładzione do głowy, wydaje mi się że my wszyscy jesteśmy tak wychowywani, że Homo sapiens jest jakiś lepszy od innych gatunków. Myślenie że my mamy do czegoś prawo, że nam się należy jest bardzo częste. Nie jesteśmy lepsi, mamy więcej możliwości po prostu. I powinniśmy z tych możliwości korzystać odpowiedzialnie.
Myślicie, że kupowanie ekologicznych jaj i innych tego typu produktów, rzeczywiście coś daje czy to tylko taka moja naiwność?
|
|
| |  | 3 na 3 | jasenka (1863 punktów) | > Myślicie, że kupowanie ekologicznych jaj i innych tego typu produktów, rzeczywiście coś daje czy to tylko taka moja naiwność?Oczywiście, że coś daje, może nie na skalę globalną, ale to dopiero awangarda, za 200 lat może wszyscy będą tak robić i dzieci będą się uczyć w szkole, jak wyglądała dawniej hodowla, tak jak my teraz uczyliśmy się o wiekach średnich. I będzie wzmianka, że pojawiało się coraz więcej ludzi, którzy chcieli to zmienić, nazywano ich "zielonymi", czasem ekoterrorystami, czasem świrami. To właśnie o Tobie i o mnie (jestem wegetarianką)  Pozdrawiam serdecznie
|
|
| | |  | 4 na 4 | spellbinder (8577 punktów) | > I będzie wzmianka, że pojawiało się coraz więcej ludzi, którzy chcieli to zmienić, nazywano ich "zielonymi", czasem ekoterrorystami, czasem świrami. To właśnie o Tobie i o mnie (jestem wegetarianką)  Ale oczywiście to nie wegetarianie zmienią, a tzw. "naukowcy", którzy się nie empatią posługują, a tzw. "intelektem". I będzie hodowane samo mięso, bez "zwierzątek", czyli bez mózgu.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | jasenka (1863 punktów) | >Ale oczywiście to nie wegetarianie zmienią, a tzw. "naukowcy", którzy się nie empatią posługują, a tzw. "intelektem". I będzie hodowane samo mięso, bez "zwierzątek", czyli bez mózgu.
Tak, oni to zmienią, ale dlatego, że będzie taka potrzeba. Empatia jest cenną przypadłością, a intelekt powinien służyć do zrozumienia świata i zmieniania go.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | >Tak, oni to zmienią, ale dlatego, że będzie taka potrzeba.
Jak na razie nic nie zwiastuje, że ludzie będą chcieli się odżywiać takim "sztucznym" mięsem.
A potrzeba wynika co najwyżej z tego, że dzięki hodowaniu samego mięsa, będzie można robić go więcej i taniej niż "tradycyjnymi" metodami, a nie z powodu żadnej empatii...
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Kamil Ciura (762 punktów) | >Jak na razie nic nie zwiastuje, że ludzie będą chcieli się odżywiać takim "sztucznym" mięsem.
A dlaczego nie? Na razie hodowla tkanek jest powolna, ale pierwszy hamburger z probówki zostanie niedługo skonsumowany. Kwestia poprawy smaku przyjdzie gdy uporają się z innymi problemami. Jeżeli takie mięso będzie sporo tańsze i równie smaczne (czy nawet - smaczniejsze, bo na moje oko spora część surowca na rynku jest tragicznej jakości - a mówię to w związku z moim doświadczeniem w branży mięsnej) co mięso "tradycyjne" to nie widzę przeszkód.
Paradoksalnie - już widzę te protesty "ekologów i zielonych" skierowane przeciw takiej żywności. Rzucają się jak wściekłe kuny o GMO, nie mając za bardzo pojęcia o temacie, nawołują do konsumpcji żywności "organicznej" (btw - wyjątkowo idiotyczny termin, bo każda żywność jest z definicji organiczna...) etc. Mięso z probówki się im na pewno nie spodoba.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | >Kwestia poprawy smaku przyjdzie gdy uporają się z innymi problemami. Jeżeli takie mięso będzie sporo tańsze i równie smaczne (czy nawet - smaczniejsze, bo na moje oko spora część surowca na rynku jest tragicznej jakości - a mówię to w związku z moim doświadczeniem w branży mięsnej) co mięso "tradycyjne" to nie widzę przeszkód.
I - mówisz - specjalnie mi osobno wyhodują karkówkę czy golonkę? Albo skrzydełka? Gęsie szyjki? I ozory też mi wyhodują? Szpik?
|
|
| | |  | 1 na 1 | Wojtek79Lublin (31 punktów) | >>Myślicie, że kupowanie ekologicznych jaj i innych tego typu produktów, rzeczywiście coś daje czy to tylko taka moja naiwność? >Oczywiście, że coś daje, może nie na skalę globalną, ale to dopiero awangarda, za 200 lat może wszyscy będą tak robić i dzieci będą się uczyć w szkole, jak wyglądała dawniej hodowla, tak jak my teraz uczyliśmy się o wiekach średnich. Miejmy nadzieję, że tak będzie. Na dzień dzisiejszy ktoś kto nie je mięsa jest w Polsce uważany za dziwaka. Mięso traktowane jest jak coś, bez czego nie da się żyć, najważniejszy pokarm ze wszystkich pokarmów na świecie. Zwierzęta? Kto by się przejmował zwierzętami. Istnieją tylko po to by człowiek mógł zjeść kotleta. Mieszkałem kilka lat w Londynie. Wegetarianie tam mają fajne życie. Nikt się na nich krzywo nie patrzy. W sklepach każdy produkt bez dodatków odzwierzęcych jest oznaczony zieloną literką "V", w restauracjach też znajdziemy oznaczenie dań dla wegetarian. W szkołach i szpitalach jest zawsze wybór dań wegetariańskich. W Polsce jak ktoś się dowie, że nie jemy mięsa to się pyta "to co ty w takim razie jesz?" .... tak jakby nic poza mięsem nie istniało. Pozdrawiam serdecznie Wojtek
|
|
| | | |  | 1 na 1 | jasenka (1863 punktów) | >Miejmy nadzieję, że tak będzie. Na dzień dzisiejszy ktoś kto nie je mięsa jest w Polsce uważany za dziwaka.
Co lepsze nawet w dużym mieście, gdzie są wegetariańskie knajpy, wśród osób z wyższym wykształceniem, dobrze zarabiających i znających świat. Najbardziej mnie wkurza pytanie: "dlaczego nie jesz mięsa?" - powiedziane takim tonem, jak: "dlaczego śpisz w klatce z pająkami?". Na moją odpowiedź, że ze względu na zwierzaki, bo je lubię, dostaję odpowiedź, która powoduje u mnie opadanie rąk i nóg: "Ja też lubię zwierzaki... jeść, mniam, mniam". Co bardziej "troskliwe" osoby jojczą, że to niezdrowe. Patrzę na nie - otyłe, zakatarzone co miesiąc, zawsze zmęczone i śnięte. I patrzę na siebie i dochodzę do wniosku, że coś z tym "niezdrowiem" jest nie tak. Bo ja mam zawsze mnóstwo energii, jestem odporna na choroby i szczupła.
|
|
|  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | > Ale nawet ateiści ulegają złudzeniu, że są czymś innym niż zwierzęta.Trochę jednak są... tak jak piesek się różni od mrówki - i to jest dość oczywiste, prawda? - tak człowiek się jednak różni od świnki i kurczaczka. > Wśród ssaków naczelnych jedynie my mamy tak rozwinięty intelekt, a to powinno nas mobilizować do myślenia i zrzuca na nas odpowiedzialność za inne zwierzęta, mniej łebskie.Skąd Wam się drodzy ludzie bierze ten socjalizm międzygatunkowy?! I dlaczego działa tak wybiórczo?! Człowiek, jako najinteligentniejsze zwierzę, powinien dbać o inne. Ale nie widzimy na przykład, jak inteligentne w porównaniu z pleśnią koty dbają o tą pleśń. Nie mówiąc o człowieku, który tą pleśń zamorduje, wybije, wytruje. Nie zostawiamy mróweczkom kawałków niezjedzonego jabłuszka, a jak mamy gdzieś pod oknem gniazdo os, to od razu je wytruwamy, zamiast dokarmiać soczkiem z malin. Ale jak coś jest ładne... ot, taki kurczaczek. Boże, jaki ten kurczaczek słodziutki. Taki żółciutki i milutki. Patrzy na mnie! O, a jak się uśmiecha! Na pewno mnie lubi! A jak zje z rąsi ziarenko, to już kocha (mimo, że nie ma czym kochać, ale to szczegół)! I kotki są śliczne i kochane, i myszki, i pieski i żółwiki. Zwierzątka jednak są przede wszystkim do jedzenia, a nie do przenoszenia na nie niespełnionych uczuć, ani do zapewniania poczucia bezpieczeństwa (wiadomo, kotek czy piesek nigdy nas nie zostawi!  , boże, jak on nas musi kochać!). No i umówmy się - gdyby zwierzątka nie miały być zabijane dla mięsa, to by nie były takie SMACZNE:D
|
|
| |  | 2 na 2 | jasenka (1863 punktów) | > Trochę jednak są... tak jak piesek się różni od mrówki - i to jest dość oczywiste, prawda? - tak człowiek się jednak różni od świnki i kurczaczka.Życie nie różni się od życia niczym. I owszem - różnimy się bardzo od mrówki budową ciała i umysłem. Szczegóły były w podstawówce. > Skąd Wam się drodzy ludzie bierze ten socjalizm międzygatunkowy?!> I dlaczego działa tak wybiórczo?!U mnie nie działa wybiórczo, ja nie zabijam niczego, co sobie żyje. Może zabiłabym tygrysa, gdyby akurat chciał mi odgryźć głowę, ale osę czy pająka na ścianie zostawiam w spokoju, bo mi nie zagrażają. > I kotki są śliczne i kochane, i myszki, i pieski i żółwiki.I owszem, są śliczne i kochane. > Zwierzątka jednak są przede wszystkim do jedzeniaEhm.. no tak  Właśnie o tym wyżej pisałam, o pewnej zależności wprost proporcjonalnej
|
|
| | |  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | > Życie nie różni się od życia niczym. I owszem - różnimy się bardzo od mrówki budową ciała i umysłem. Szczegóły były w podstawówce.I w związku z tymi róznicami - szczegółów w podstawówce zbyt wiele jednak nie było - życie ludzkie różni się od życia mrówki, niestety. Różni się tak bardzo, że taką mrówkę przy człowieku ciężko nazwać nawet życiem  > U mnie nie działa wybiórczo, ja nie zabijam niczego, co sobie żyje. Może zabiłabym tygrysa, gdyby akurat chciał mi odgryźć głowę, ale osę czy pająka na ścianie zostawiam w spokoju, bo mi nie zagrażają.I komara też? Niech sobie ssie?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | jasenka (1863 punktów) | > I w związku z tymi róznicami - szczegółów w podstawówce zbyt wiele jednak nie było - życie ludzkie różni się od życia mrówki, niestety. Różni się tak bardzo, że taką mrówkę przy człowieku ciężko nazwać nawet życiem Życie samo w sobie jest zawsze równe. Skoro porównujesz tak nieporównywalne istnienia jak owada i ssaka, to w sumie czemu nie, ja sobie też nie będę żałować - czym się różni czas istnienia naszego gatunku z czasem panowania dinozaurów (200 tys. a 160 mln)? Różni się tak bardzo, że naszą obecność na planecie trudno nazwać obecnością, raczej incydentem. > I komara też? Niech sobie ssie?Jak ugryzie, to odruchowo klepie ręką, normalne, nie? Ale jak siedzi na suficie, to nie latam po drabinie, żeby go zabić. I tak - zabijam bakterie, jak mam anginę, mój system immunologiczny jest seryjnym zabójcą  To wszystko podobnie sensowne argumenty przeciw szanowaniu życia wszystkich zwierząt i traktowaniu ich jak żywe stworzenia, jak argumenty katolików na istnienie boga.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | >Życie samo w sobie jest zawsze równe.
Względem czego równe? W jaki sposób równe?
Powinniśmy ogłaszać żałobę narodową, kiedy wykolei się transport z rybkami akwariowymi?
>Skoro porównujesz tak nieporównywalne istnienia jak owada i ssaka,
To równe, czy nieporównywalne?
>to w sumie czemu nie, ja sobie też nie będę żałować - czym się różni czas istnienia naszego gatunku z czasem panowania dinozaurów (200 tys. a 160 mln)? Różni się tak bardzo, że naszą obecność na planecie trudno nazwać obecnością, raczej incydentem.
No jasne. A jeśli porównać to z karaluchami, to w ogóle. Ale czas trwania nie jest tym, co decyduje o wartości ludzkiego życia względem życia karaluszka.
>To wszystko podobnie sensowne argumenty przeciw szanowaniu życia wszystkich zwierząt i traktowaniu ich jak żywe stworzenia, jak argumenty katolików na istnienie boga.
Podstawowym argumentem przeciwko szanowaniu (cokolwiek by to miało znaczyć) życia zwierząt jest to, że żadne zwierzę nie szanuje życia innych zwierząt.
|
|
| | |  | 6 na 6 | Kamil Ciura (762 punktów) | >U mnie nie działa wybiórczo, ja nie zabijam niczego, co sobie żyje.
Rozumiem, że w twoim pojęciu rośliny to przedmioty nieożywione... a wiesz, że wiadomo już, że rośliny są zdolne do reakcji stresowych na uszkodzenia i nagłe zmiany warunków zewnętrznych? Pomyślałaś o tym, że dokonujesz prawdziwej rzezi roślin?
Sama Twoja egzystencja przynosi śmierć innym stworzeniom
Każdego dnia zabijasz setki stworzeń nawet o tym nie wiedząc. Wiesz ile niewinnych pierwotniaków zabijasz myjąc naczynia? A wiesz ile zwierząt ginie podczas żniw? A wiesz ile owadów ginie od środków ochrony roślin które spożywasz? A ile organizmów żywych mordujesz używając żelu do WC?
Zabijanie jest czymś kompletnie naturalnym i towarzyszy każdemu organizmowi żywemu od chwili narodzin aż do śmierci. Tak jak napisałaś, wartościując, życie nie różni się od życia niczym. Są różnice w budowie i skali.
Jak dla mnie, te wszystkie działania "zielonych" w stylu RATUJMY KONIE Z TRANSPORTÓW NA RZEŹ wynikają z ludzkiej ułomności. Człowiek ma ochotę ratować to co mu się podoba. Jakoś nie widzę, by były akcje wykupywania świń z transportów. A świnia ma większe zdolności poznawcze i jest mądrzejsza od konia, tylko ma tego pecha, że w oczach ludzkich jest "brzydsza". W moich oczach koń jest natomiast smaczniejszy i głupszy i żałuję że koninę tak trudno kupić. Losem rekinów zagrożonych wyginięciem przejmuje się mało kto, ale uchatek, które są podstawą diety tychże rekinów by bronili w okopach do ostatniego naboju. Jak ktoś zabije psa na smalec (to że psi smalec wcale nie jest "lekarstwem" tylko mieszaniną białek i lipidów jak każdy inny smalec - to temat na inna dyskusję), to najchętniej by go zlinczowali, ale zabić kurę na rosół jest w porządku.
Przestań sobie wmawiać że żyjesz w różowym świecie miłości i harmonii. Natura to "survival of the fittest" - a tak się składa że człowiek zajął pozycje drapieżnika szczytowego.
Swoją drogą, warto spojrzeć na pewne zagadnienia w szerszej skali - świnie czy drób dając się udomowić zapewniły sobie pewność przetrwania. Człowiek dba o to, by te gatunki się rozwijały, a ich ekspansja jest coraz większa. Z punktu widzenia gatunku jako całości, to bardzo komfortowa pozycja - świnie czy kury nie będą zagrożone wyginięciem, póki człowiek będzie je hodować na mięso. Nie spotka ich los wielu dzikich gatunków zwierząt, które zniknęły z powierzchni planety.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | jasenka (1863 punktów) | >Rozumiem, że w twoim pojęciu rośliny to przedmioty nieożywione... a wiesz, że wiadomo już, że rośliny są zdolne do reakcji stresowych na uszkodzenia i nagłe zmiany warunków zewnętrznych?
Nie mają systemu nerwowego i nie czują bólu, nie mają też instynktu samozachowawczego, bo nie posiadają mózgu. Te reakcje, o których piszesz, to reakcje chemotropicznie. Mimoza np. kurczy się pod wpływem dotyku, bo spada jej turgor. To zupełnie inny mechanizm niż np. ból, strach i ucieczka przed drapieżnikiem. Argument zupełnie nietrafiony.
>Każdego dnia zabijasz setki stworzeń nawet o tym nie wiedząc.
Trudno. Ważne, że nie robię tego świadomie, po to właśnie mam mózg.
>Jak dla mnie, te wszystkie działania "zielonych" w stylu RATUJMY KONIE Z TRANSPORTÓW NA RZEŹ wynikają z ludzkiej ułomności. Człowiek ma ochotę ratować to co mu się podoba. Jakoś nie widzę, by były akcje wykupywania świń z transportów.
Ja nie robię różnicy pomiędzy "ładnymi" zwierzakami" a "brzydkimi", inni ludzie robią, ale nie mam wpływu na innych przecież ani na ich okrucieństwo czy głupotę. Te działania wynikają z ludzkiej empatii zazwyczaj.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Kamil Ciura (762 punktów) | > Nie mają systemu nerwowego i nie czują bólu, nie mają też instynktu samozachowawczego, bo nie posiadają mózgu.> Te reakcje, o których piszesz, to reakcje chemotropicznie. Mimoza np. kurczy się pod wpływem dotyku, bo spada jej turgor. To zupełnie inny mechanizm niż np. ból, strach i ucieczka przed drapieżnikiem.1) Posiadanie układu (nie "systemu") nerwowego nie jest warunkiem odczuwania bólu. Układ nerwowy jest rozwiązaniem występującym w znanych nam zwierzętach - ale nie jest ot jedyne możliwe rozwiązanie. Rośliny uwalniają hormony pod wpływem np. ścięcia gałęzi. Nic nie stoi na przeszkodzie, by sygnały o bólu były przekazywane drogą chemiczną. I wiele wskazuje na to, że tak jest w przypadku roślin. 2) Posiadanie mózgu nie jest warunkiem posiadania instynktu samozachowawczego. 3) Istnieją zwierzęta które najprawdopodobniej są zbyt prymitywne by odczuwać np. strach i odruchowo uciekać przed drapieżnikiem. To mam rozumieć, że wg. Ciebie zabijanie takich istot jest ok? Badania nad biologią roślin poszły nieco dalej niż poziom podręcznika licealnego, może warto byłoby poszerzyć wiedzę przed wygłaszaniem opinii o nietrafności argumentów. > Trudno. Ważne, że nie robię tego świadomie, po to właśnie mam mózg.Rozumiem, że myjesz naczynia i muszlę klozetową nieświadomie  Że kwiatki w ogródku/na balkonie (jeżeli takowe masz) opryskujesz środkami ochrony zupełnie nieświadomie, żeby Ci ich owady nie zeżarły? Że wodę na herbatę gotujesz nie zastanawiając się po co to właściwie robisz i że idąc do sklepu nie masz świadomości skąd wzięła się mąka z której wypieczono chleb? Że produkując odpady i ścieki nie jesteś świadoma, że będą one pośrednią lub bezpośrednią przyczyną śmierci wielu organizmów żywych? P.S. Udawanie przed samym sobą, że się nie widzi pewnych rzeczy, to żadne usprawiedliwienie.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | jasenka (1863 punktów) | >1) Posiadanie układu (nie "systemu") nerwowego nie jest warunkiem odczuwania bólu. Układ nerwowy jest rozwiązaniem występującym w znanych nam zwierzętach - ale nie jest ot jedyne możliwe rozwiązanie. Rośliny uwalniają hormony pod wpływem np. ścięcia gałęzi.
Jest warunkiem odczuwania bólu posiadanie układu nerwowego i mózgu. Przynajmniej w 2012 r. takie jest stanowisko biologów. Hormony te nie mają na celu sygnału bólowego, ale wytworzenia reakcji gojenia się tkanki lub odstraszenia tego czegoś, co złamało gałąź, albo pobudzenia bocznych stożków wzrostu - nie wiem, o których hormonach myślisz.
>3) Istnieją zwierzęta które najprawdopodobniej są zbyt prymitywne by odczuwać np. strach i odruchowo uciekać przed drapieżnikiem. To mam rozumieć, że wg. Ciebie zabijanie takich istot jest ok?
Nie jest OK.
> Że produkując odpady i ścieki nie jesteś świadoma, że będą one pośrednią lub bezpośrednią przyczyną śmierci wielu organizmów żywych?
Jestem świadoma.
Moje wypowiedzi mają na celu sprzeciw wobec okrutnemu traktowaniu zwierząt, hodowaniu w złych warunkach i zabijaniu ich w parszywy, okropny sposób, co widziałam. Oraz także zwrócenia uwagi, że ludzie nie są jedynymi czującymi zwierzętami. Ględzenie w tym momencie o jednokomórkowych bakteriach (tak, też nie mają systemu nerwowego), jest zwykłym odbieganiem od tematu. I nie, nie żal mi też prionów i wirusów. Trzeba odróżniac ludzi, którzy lubia zwierzęta od oszołomów.
P.S. - Jeśli jesteś biologiem z wykształcenia lub zamiłowania, to znaczy że się tylko nie rozumiemy, jeśli nie - żegnaj, ta dyskusja nie wniesie nic mądrego.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | >Przestań sobie wmawiać że żyjesz w różowym świecie miłości i harmonii. Natura to "survival of the fittest" - a tak się składa że człowiek zajął pozycje drapieżnika szczytowego.
Hehe. Pozycję szczytową mają bakterie:D
|
|
| | | | |  | | Kamil Ciura (762 punktów) | >>Przestań sobie wmawiać że żyjesz w różowym świecie miłości i harmonii. Natura to "survival of the fittest" - a tak się składa że człowiek zajął pozycje drapieżnika szczytowego. >Hehe. Pozycję szczytową mają bakterie:D
Ja pisałem o pozycji drapieżnika szczytowego, a nie szczytowej pozycji w łańcuchu pokarmowym, bo ta zawsze będzie należeć do destruentów, wiadomo...
|
|
| | |  | | teh.mariusz (281 punktów) | > U mnie nie działa wybiórczo, ja nie zabijam niczego, co sobie żyje. Może zabiłabym tygrysa, gdyby akurat chciał mi odgryźć głowę, ale osę czy pająka na ścianie zostawiam w spokoju, bo mi nie zagrażają.No z tymi osami to się nie zgodzę. Kiedyś jak byłem mały jedna mnie ugryzła i bardzo bolało. Od tamtej pory wszystkie zabijam lub uciekam/unikam
|
|
| |  | 5 na 5 | Ann K. (385 punktów) | > Trochę jednak są... tak jak piesek się różni od mrówki - i to jest dość oczywiste, prawda? - tak człowiek się jednak różni od świnki i kurczaczka.> Skąd Wam się drodzy ludzie bierze ten socjalizm międzygatunkowy?!> I dlaczego działa tak wybiórczo?!No super wszyscy się trochę różnimy. Z tym że wszyscy mamy system nerwowy i czujemy ból. Czemu wolno nam kurczakom obcinać dzioby, ale już zakazujemy obcinania psom uszu i ogona, a kotom usuwania pazurów? Ojej pieska i kotka to boli tak? A kurczaka nie boli jak mu się palnikiem usunie dziób? Albo owcy nie boli jak jej się ogon odpali, żeby runo w tym miejscu było ładne? Wiele zwierząt przede wszystkim ssaków i ptaków posiada emocje i określone potrzeby m. in. społeczne. Czemu prowadzimy taką gatunkową dyskryminację, że piesek na kanapie a świnka, krówka w boksie aż ją zjemy? Czemu potrzeby jednego ssaka są jak najbardziej zrozumiałe, a innych mamy zupełnie gdzieś? > Człowiek, jako najinteligentniejsze zwierzę, powinien dbać o inne. Ale nie widzimy na przykład, jak inteligentne w porównaniu z pleśnią koty dbają o tą pleśń. Nie mówiąc o człowieku, który tą pleśń zamorduje, wybije, wytruje.> Nie zostawiamy mróweczkom kawałków niezjedzonego jabłuszka, a jak mamy gdzieś pod oknem gniazdo os, to od razu je wytruwamy, zamiast dokarmiać soczkiem z malin.Kot działa instynktownie, człowiek może myśleć to jest różnica. Może ty trujesz osy, nie wszyscy tak robią jak ty i mają potrzebę uśmiercania istot które mu przeszkadzają. Stąd wzięły się np. humanitarne pułapki na myszy i szczury stworzone dla ludzi mających jakieś poczucie empatii dla bólu bez względu na gatunek. Zwierzę wpada do pułapki, a potem się je wypuszcza na wolność. > Ale jak coś jest ładne... ot, taki kurczaczek. Boże, jaki ten kurczaczek słodziutki. Taki żółciutki i milutki. Patrzy na mnie! O, a jak się uśmiecha! Na pewno mnie lubi! A jak zje z rąsi ziarenko, to już kocha (mimo, że nie ma czym kochać, ale to szczegół)! I kotki są śliczne i kochane, i myszki, i pieski i żółwiki.> Zwierzątka jednak są przede wszystkim do jedzenia, a nie do przenoszenia na nie niespełnionych uczuć, ani do zapewniania poczucia bezpieczeństwa (wiadomo, kotek czy piesek nigdy nas nie zostawi! , boże, jak on nas musi kochać!).Boże święty jakie bzdury. Jest różnica między kochaniem, a uznawaniem elementarnych potrzeb jakiś zwierząt. Nie rzucam się na świnię z okrzykiem radości, nie przytulam do krowy, ale uważam za karygodny i odrażający np. ubój rytualny i wszelkie niepotrzebne krzywdzenie zwierząt z naszej (ludzkiej) pokrętnej potrzeby. > No i umówmy się - gdyby zwierzątka nie miały być zabijane dla mięsa, to by nie były takie SMACZNE:DBzdurstwo i to w dodatku obrzydliwe. Tak, Pan Bóg stworzył zwierzęta, abyśmy mieli nad nimi władzę i kontrolę. Obleśne jest dla mnie takie napawanie się tym, że jem inne istoty. Nie widzę w tym kompletnie nic zabawnego. Po raz kolejny widać stawianie się człowieka znacznie wyżej od wszelkich innych istot. Celem życia zwierząt nie jest to, żeby człowiek je zjadł. Smaczne są dla Ciebie tylko dla tego, że takie masz uwarunkowanie. Gdyby homo sapiens był roślinożerny szczytem smakowej rozkoszy byłaby rzeżucha i trawa. To, że musimy jeść nie oznacza, że musimy krzywdzić i bestialsko zabijać.
|
|
| | |  | 3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | > No super wszyscy się trochę różnimy. Z tym że wszyscy mamy system nerwowy i czujemy ból.Czujemy, ale też inaczej ten ból rozumiemy. Człowiek rozumie implikacje bólu i w tym momencie nie sam ból jest ważny, a na przykład świadomość kalectwa, czy nadchodzącej śmierci. Człowiek się zastanawia. Owca nie. Owca straci nogę i nie będzie wiedziała w ogóle co się stało. No nie ma nogi, to będzie inaczej skakać. > Czemu wolno nam kurczakom obcinać dzioby, ale już zakazujemy obcinania psom uszu i ogona, a kotom usuwania pazurów?Dlatego, że kurczaki by sobie tymi dziobami robiły nawzajem krzywdę, a pies uszami krzywdy sobie nie zrobi. > Wiele zwierząt przede wszystkim ssaków i ptaków posiada emocje i określone potrzeby m. in. społeczne. Czemu prowadzimy taką gatunkową dyskryminację, że piesek na kanapie a świnka, krówka w boksie aż ją zjemy?Dlatego, że pieska widzimy w tych warunkach i przypisujemy mu ludzkie emocje. Świnki też lądują na kanapach i też są wtedy kochane i miłe. I człowiek nie rozumie, że zdolność odczuwania świnki czy pieska nijak się nie zmienia przez to, że trzyma się dane zwierzątko w domu, a nie w oborze. Taki mały ludzki defekcik. > Czemu potrzeby jednego ssaka są jak najbardziej zrozumiałe, a innych mamy zupełnie gdzieś?No czemu? Bo o potrzebach tych innych się nie mówi. Nie mówiąc już o tym, że potrzeby tych domowych piesków i świnek morskich się przeinacza; ludzie dodają tym zwierzętom motywacje, których mieć te zwierzęta nie mogą. > np. humanitarne pułapki na myszy i szczurystworzone dla ludzi mających jakieś poczucie empatii dla bólu bez względu na gatunek. Zwierzę wpada do pułapki, a potem się je wypuszcza na wolność. Gdzie się je wypuszcza?  > Boże święty jakie bzdury. Jest różnica między kochaniem, a uznawaniem elementarnych potrzeb jakiś zwierząt. Nie rzucam się na świnię z okrzykiem radości, nie przytulam do krowy, ale uważam za karygodny i odrażający np. ubój rytualny i wszelkie niepotrzebne krzywdzenie zwierząt z naszej (ludzkiej) pokrętnej potrzeby.Oczywiście. Ubój rytualny jest niepotrzebnym męczeniem zwierząt. Ale mielenie kurczaczków nie jest już niepotrzebnym męczeniem, bo trwa tak krótko, że kurczaczek nawet nie poczuje, że został zmielony. > Obleśne jest dla mnie takie napawanie się tym, że jem inne istoty. Nie widzę w tym kompletnie nic zabawnego. Po raz kolejny widać stawianie się człowieka znacznie wyżej od wszelkich innych istot.Wyżej? Ja zapewne również smakuję różnym ciekawym bakteriom  (taki żarcik  ). Lew przez to, że załatwi antylopę pewnie się nie stawia od niej wyżej. Moja pozycja względem świni również nie ma dla mnie znaczenia. Ja sobie świnię zjadam. Do niczego więcej mi ta świnia nie jest potrzebna. Może kiedyś będę miał świnię w domu, wtedy będę ją traktował jak pieska, co oczywiście w żaden sposób nie wpłynie na to, że jem inne świnie. > To, że musimy jeść nie oznacza, że musimy krzywdzić i bestialsko zabijać.Niestety... to, że musimy jeść oznacza, że musimy krzywdzić. Bestialsko zabijać - już niekoniecznie. Ale jeśli zabicie czegoś nie jest krzywdą, to ja nie wiem co nią jest...
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Ann K. (385 punktów) | > Czujemy, ale też inaczej ten ból rozumiemy. Człowiek rozumie implikacje bólu i w tym momencie nie sam ból jest ważny, a na przykład świadomość kalectwa, czy nadchodzącej śmierci. Człowiek się zastanawia. Owca nie. Owca straci nogę i nie będzie wiedziała w ogóle co się stało. No nie ma nogi, to będzie inaczej skakać.Czyli tak naprawdę boli nas wtedy kiedy rozumiemy że nas boli tak? Bzdura, bzdura bzdura, mnie boli coś wtedy jak sobie zrobię krzywdę. Jak obetniemy ogon owcy to ją to będzie bolało, jak dziób obetniemy kurczakowi też. > Dlatego, że kurczaki by sobie tymi dziobami robiły nawzajem krzywdę, a pies uszami krzywdy sobie nie zrobi.Nie pytam czemu się to robi (bo to doskonale wiem), tylko czemu wolno nam jedne zwierzęta krzywdzić, a inne nie? czemu jedne nam wolno krzywdzić i zadać ból a innych nie? Stawiamy jedne gatunki (te które trzymamy w domu) wyżej od innych(te które zjadamy). Przecież one tak samo odczuwają ból, zamknięcie czy przebywanie w ciasnocie. > Dlatego, że pieska widzimy w tych warunkach i przypisujemy mu ludzkie emocje. Świnki też lądują na kanapach i też są wtedy kochane i miłe. I człowiek nie rozumie, że zdolność odczuwania świnki czy pieska nijak się nie zmienia przez to, że trzyma się dane zwierzątko w domu, a nie w oborze.> Taki mały ludzki defekcik.Empatia to nie jest ludzki defekcik. Prawa i potrzeby psa uznajemy i akceptujemy, to jest jak najbardziej zrozumiałe. Uważamy, że trzymanie psa na łańcuchu całe życie nie jest w porządku. Ale już bardzo pokrewne lisy (na futro) trzymamy w maleńkich klateczkach. Obydwa mają potrzeby życia w jakiejś przestrzeni, kontaktu z innymi osobnikami itd. i nie spełnienie ich powoduje że te zwierzęta "dostają na głowę". I to nie są jakieś wydumane "ludzkie emocje" które im przypisujemy, tylko emocje jak najbardziej zwierzęce. I mamy obowiązek im zapewnić odpowiednie warunki, czego nie robimy. Warunku w których trzymana jest przeciętna świnia, krowa, lis czy norka są skandaliczne. Nikt nie mówi tu o wprowadzaniu ich do domu i sadzaniu na kanapie, tylko o zapewnienie podstawowych warunków życia. > No czemu? Bo o potrzebach tych innych się nie mówi. Nie mówiąc już o tym, że potrzeby tych domowych piesków i świnek morskich się przeinacza; ludzie dodają tym zwierzętom motywacje, których mieć te zwierzęta nie mogą.A może powinno się zacząć? Musimy zacząć respektować te potrzeby które mają, a tego nie robimy. > Gdzie się je wypuszcza? Głupie pytanie. Dokładnie tak samo jak jeże łapane w mieście się wypuszcza w lasach i na polach. > Niestety... to, że musimy jeść oznacza, że musimy krzywdzić. Bestialsko zabijać - już niekoniecznie. Ale jeśli zabicie czegoś nie jest krzywdą, to ja nie wiem co nią jest...Krzywdzić, czyli nie zaspokajać podstawowych potrzeb. I nie, nie musimy ich krzywdzić, powinniśmy zacząć traktować humanitarnie. na temat tego wspaniałego traktowania zwierząt w Polsce: www.youtub(*)=player_embedded&v=DqX1iVYAtNQ
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | >Czyli tak naprawdę boli nas wtedy kiedy rozumiemy że nas boli tak? Bzdura, bzdura bzdura, mnie boli coś wtedy jak sobie zrobię krzywdę. Jak obetniemy ogon owcy to ją to będzie bolało, jak dziób obetniemy kurczakowi też.
Nie. Czyli tak naprawdę ból jest straszny wtedy, kiedy wiąże się również z jakimś poważniejszym problemem, kiedy może być źródłem zmartwień.
>Nie pytam czemu się to robi (bo to doskonale wiem), tylko czemu wolno nam jedne zwierzęta krzywdzić, a inne nie? czemu jedne nam wolno krzywdzić i zadać ból a innych nie? Stawiamy jedne gatunki (te które trzymamy w domu) wyżej od innych(te które zjadamy). Przecież one tak samo odczuwają ból, zamknięcie czy przebywanie w ciasnocie.
Wyjaśniłem to.
>Empatia to nie jest ludzki defekcik. Prawa i potrzeby psa uznajemy i akceptujemy, to jest jak najbardziej zrozumiałe.
Czy aby na pewno?
Spójrz lepiej co się dzieje. Nawet w bogatszych okolicach ludzie mają te psy i trzymają za siatką. Pies ma te swoje 20-30 metrów kwadratowych, a spacer widuje od święta. Cały dzień siedzi się nudzi, nikt się nim nie zajmuje. Tak to ludzie dbają o potrzeby psa:D
Nie mówiąc o tym, jak się pieski kastruje - czy namawia do kastrowania... również w imię poszanowania psich (i kocich) potrzeb:D
>Uważamy, że trzymanie psa na łańcuchu całe życie nie jest w porządku.
Przy jednoczesnym uważaniu, że jak ma ogródek, to niech siedzi i się sobą zajmie.
>Nikt nie mówi tu o wprowadzaniu ich do domu i sadzaniu na kanapie, tylko o zapewnienie podstawowych warunków życia.
Mają podstawowe warunki. Mają żarcie, mają picie. Niektóre to sobie nawet podupczą. Łąka do biegania za motylkami to już jest nieco wyższy standard. Niepotrzebny do przeżycia, ale do tego, żeby się żyło przyjemnie.
>A może powinno się zacząć? Musimy zacząć respektować te potrzeby które mają, a tego nie robimy.
Powstaje w ogóle pytanie, czy można mieć potrzebę, jeśli się jej nigdy nie zaspokajało i nawet się nie wie o jej istnieniu. Czy świnia może tęsknić za niebem, jesli tego nieba nigdy nie widziała? I czy to niebo jest jej do czegokolwiek potrzebne?
Jak bardzo różni się życie świni zniewolonej, od tej żyjącej na wolności? Zniewolona świnia nie ma żadnych zmartwień, nie musi szukać żarcia, tylko żarcie dostaje. Nie musi uciekać przed drapieżnikami. A w naturze musi szukać żarcia, czasami ją coś zje... taka różnica.
Świnia prowadzi życie bezproduktywne. Zasadniczo nie ma więc znaczenia, czy mieszka w willi, czy w domku nad jeziorkiem, czy w baraku z karaluchami.
>Głupie pytanie. Dokładnie tak samo jak jeże łapane w mieście się wypuszcza w lasach i na polach.
Żeby szkodziły na lasach i na polach?
>Krzywdzić, czyli nie zaspokajać podstawowych potrzeb. I nie, nie musimy ich krzywdzić, powinniśmy zacząć traktować humanitarnie.
Czyli zabijanie nie jest wg. Ciebie krzywdą? Daj spokój...
Humanitarnie... dać im telewizor, piwko... co to znaczy humanitarnie? W stosunku do świni...
świnia rodzi się, żyje w takim boksie, innego życia nie zna i do niego nie tęskni. Żyje tak jak domowe koty, które - najwyraźniej uważasz - mają jakoś specjalnie super w polskich domach. kot u starej panny siedzi w domu, śpi i żre, rośnie do monstrualnych rozmiarów, nie ma odrobiny ruchu. Nic nie robi. tylko żre i sra. A jak jest chory, to się go zabija. jedyna różnica, że żyje nieco dłużej i się go nie zjada, co akurat tej świni różnicy nie robi...
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | jasenka (1863 punktów) | >Powstaje w ogóle pytanie, czy można mieć potrzebę, jeśli się jej nigdy nie zaspokajało i nawet się nie wie o jej istnieniu. Czy świnia może tęsknić za niebem, jesli tego nieba nigdy nie widziała? I czy to niebo jest jej do czegokolwiek potrzebne?
Zwierzęta posiadają instynkt i warunki życia mają ogromny wpływ na ich samopoczucie, jeśli się zna zwierzęta i je obserwuje, widać różnicę gołym okiem. Był już taki, który wykonał eksperyment na żywym ssaku z gatunku Homo sapiens, a nazywa się Josef Fritzl. Jego dzieci rosły i dojrzewały w piwnicy, założę się, że do końca życia nie będą mogły uwolnić się z tego więzienia. Nie wierzę, że czuły się tam normalnie, mimo że nigdy wcześniej "nie widziały nieba".
|
|
| | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Zwierzęta posiadają instynktAle ograniczony. Był taki eksperyment na kotach. Koty wychowywały się w środowisku, gdzie były tylko pionowe płaszczyzny... a może to jakieś pasy były... tak czy siak jedna grupa siedziała tylko w środowisku pionowym, druga w poziomym. I w związku z tym koty jak już podrosły i zostały wypuszczone do "normalnych" warunków, to pionowe nie widziały poziomego, a poziome pionowego  Dla kota, który nie widział nigdy poziomu, poziom nie istniał. > i warunki życia mają ogromny wpływ na ich samopoczucie, jeśli się zna zwierzęta i je obserwuje, widać różnicę gołym okiem.Wychodzisz z założenia, że jest jakiś stan idealny, i to jest ten stan, który Ty masz na myśli. Ale pies trzymany całe życie na łańcuchu nie zna tego świata i może faktycznie jest mniej miły i sympatyczny niż kanapowy punio, ale opisując jego "samopoczucie" opisujesz tak naprawdę to, co Tobie "robi" ten pies, a nie co psu jest. > Jego dzieci rosły i dojrzewały w piwnicy, założę się, że do końca życia nie będą mogły uwolnić się z tego więzienia.> Nie wierzę, że czuły się tam normalnie, mimo że nigdy wcześniej "nie widziały nieba".No więc o to właśnie chodzi. Nie będą mogły. Ni dy rydy. Tak jak te dzieci wychowywane przez dzikie zwierzęta... większość z nich umierała bardzo szybko, bo nie potrafiła zaadaptować się do nowych warunków. I mimo iż nam wydaje się, że nasz świat jest świetny, to tym dzieciom ten "nasz" świat się nie podobał. Spójrz co się dzieje z więźniami, którzy po długiej odsiadce wychodzą na wolność. Oni się tej wolności boją. Nie znają jej i znać nie chcą. Dlaczego zakładasz, że uwolniona świnia miałaby się lepiej?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | jasenka (1863 punktów) | > Wychodzisz z założenia, że jest jakiś stan idealny, i to jest ten stan, który Ty masz na myśli.Tak, idealny - znaczy dla mnie optymalny dla danego gatunku. Czyli małpa ma dużo drzew, koń dużo przestrzeni do biegania, delfin - dużo wody, ryby - odpowiednie PH wody i temperaturę itd. Optymalny dla danego gatunku znaczy taki, gdzie zwierzę nie ma zaburzonych żadnych procesów - rozmnażania, odżywiania, prawidłowego rozwoju masy mięśniowej i mózgu, zmysłów, emocji. > Ale pies trzymany całe życie na łańcuchu nie zna tego świata i może faktycznie jest mniej miły i sympatyczny niż kanapowy punio,No jest mniej sympatyczny! Każdy byłby mniej sympatyczny, jakby go jakiś prymityw uwiązał za szyję do budy. Ja z miejsca zrobiłabym się wredna i jeszcze głośniej bym szczekała. I to jest niby argument, że samopoczucie i jakość życia tego przykładowego psa nie zależy od warunków? Chyba odwrotnie. > ale opisując jego "samopoczucie" opisujesz tak naprawdę to, co Tobie "robi" ten pies, a nie co psu jest.Nie, opisuje wniosek z empatycznych przeżyć. Po prostu patrząc takiemu psu w oczy widzę, że się nudzi i męczy, bo mam porównanie z innymi psami, które czują się dobrze. Kwestia umiejętności obserwacji, zdolności do empatii, prawidłowego odczytywania emocji. > Spójrz co się dzieje z więźniami, którzy po długiej odsiadce wychodzą na wolność. Oni się tej wolności boją. Nie znają jej i znać nie chcą. Dlaczego zakładasz, że uwolniona świnia miałaby się lepiej? No właśnie, dla mnie to argument, że w niewoli człowiek czuje się parszywie. Inne zwierzę tak samo czuje się parszywie, mimo że nie umie pisać na komputerze. Nie chodziło mi o uwolnienie świń, już skrzywionych i okaleczonych, tylko ogólnie o to jak wpływa taka trauma na zwierzaki, jakie jest to okrutne.
|
|
| | | | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Optymalny dla danego gatunku znaczy taki, gdzie zwierzę nie ma zaburzonych żadnych procesów - rozmnażania, odżywiania, prawidłowego rozwoju masy mięśniowej i mózgu, zmysłów, emocji.Czyli w ZOO  > Ja z miejsca zrobiłabym się wredna i jeszcze głośniej bym szczekała.I na każdego... czyli pełniłabyś rolę, jaką ten debil od łańcucha dla Ciebie-psa by przeznaczył. > I to jest niby argument, że samopoczucie i jakość życia tego przykładowego psa nie zależy od warunków? Chyba odwrotnie.Ależ zależy. Popatrz na to w ten sposób... na ludziach... jak proces socjalizacji wpływa na dążenia i radości. Jeden ucieszy się z nowego samochodu, albo z motoru - drugi z piłki podpisanej imieniem kogoś-tam-ważnego-w-piłce, a inny z nowej karty graficznej. Jeśli dzieciak dostanie zły prezent, to zamiast być szczęśliwym, że coś dostał, będzie smutny. Dlaczego? Dlatego, że nie nauczył się zaspokajać swoich potrzeb za pomocą tego niechcianego prezentu. Dzieciak siedzi cały dzień na kompie, nie wychodzi na dwór, dostaje zadyszki na sam widok schodów, nie biega, nie pływa, nie chce wychodzić z domu. Chce grać. I nic go nie obchodzi, że źle się odżywia, źle się czuje, trudno mu się ruszać, jest coraz grubszy itd. Jeśli mu zmienimy warunki na te "optymalne", to będzie nieszczęśliwy! Z psami/kotami/małpami itd. jest bardzo podobnie. Jak się już nauczą jakiegoś zachowania, to nie chcą z niego rezygnować. Ludzie hodują sobie koty (czy psy), które nie wychodzą na dwór, nie ruszają się, tyją do niesamowitych rozmiarów i NIE CHCĄ ćwiczyć. Nie chcą iść na spacerek nawet jak się je ciągnie na siłę. > Nie, opisuje wniosek z empatycznych przeżyć. Po prostu patrząc takiemu psu w oczy widzę, że się nudzi i męczy, bo mam porównanie z innymi psami, które czują się dobrze.I patrząc na dzieciaka, który cały dzień siedzi przed komputerem, nie rozmawia z rówieśnikami, na pytania odpowiada równoważnikami zdań, też pewnie myślisz - jaki on nieszczęśliwy... A on jest szczęśliwy. Nieszczęśliwy by był, gdyby nagle mu kazano zmienić przezywyczajenia. > No właśnie, dla mnie to argument, że w niewoli człowiek czuje się parszywie.Ale ONI chcą być w WIĘZIENIU, a nie na wolności. Nie wyobrażają sobie bycia na wolności! To wolność jest dla nich parszywa! > Nie chodziło mi o uwolnienie świń, już skrzywionych i okaleczonych, tylko ogólnie o to jak wpływa taka trauma na zwierzaki, jakie jest to okrutne.Trauma jest warunkowana kulturą. Dlatego też zwierzęta nie mają traumy w rozumieniu ludzkim.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | jasenka (1863 punktów) | > >Optymalny dla danego gatunku znaczy taki, gdzie zwierzę nie ma zaburzonych żadnych procesów - rozmnażania, odżywiania, prawidłowego rozwoju masy mięśniowej i mózgu, zmysłów, emocji.> Czyli w ZOO No nie widziałam w Polsce takiego "optymalnego" ZOO, musiałoby zajmować duży teren. > Popatrz na to w ten sposób... na ludziach... jak proces socjalizacji wpływa na dążenia i radości.No ale tu poszedłeś już w indywidualne cechy ludzi z tymi prezentami, zainteresowaniami, choć zgadzam się, że utuczony kot nie może czuć się zbyt dobrze. > Trauma jest warunkowana kulturą. Dlatego też zwierzęta nie mają traumy w rozumieniu ludzkim.Przecież z nimi nie rozmawiałeś o tym? Oczywiście, że u zwierząt występuje trauma, zespół stresu pourazowego. Nie jestem weterynarzem, ale któryś z nich na pewno przyznałby mi rację obserwując swoich pacjentów. Zwierzę bite całe życie, odczuwa lęk i staje się albo apatyczne albo agresywne. Zwierzę, które przeżyło szok, potrafi się telepać jak galareta przez cały dzień. > Ale ONI chcą być w WIĘZIENIU, a nie na wolności. Nie wyobrażają sobie bycia na wolności! To wolność jest dla nich parszywa!I nie jest to dla Ciebie dowód na okaleczoną psychikę? A w filmiku filmiku, który wysłała tu wczesniej koleżanka: www.youtub(*)=player_embedded&v=DqX1iVYAtNQposłuchaj chwilkę od 37:12 A może analogię zrobię obrazowo? Wyobraź sobie człowieka w chowie przemysłowym jakiejś wyimaginowanej wyższej cywilizacji - kilkuset ludzi stłoczonych na średniej wielkości sali gimnastycznej i tam żyjących do momentu, gdy się ich zabije na mięso; pomijam już analogię do żywcem mielonych małych kogucików z głównego wątku, bo byłoby to zbyt drastyczne porównanie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > No nie widziałam w Polsce takiego "optymalnego" ZOO, musiałoby zajmować duży teren.Ale co ma do tego teren? Przecież większość tych zwierząt nie łazi dlatego, że chce łazić... Człowiek jest jednym z najlepiej przystosowanych do łażenia zwierząt... tysiące kilometrów potrafi pokonywać. Ale to nie oznacza, że musi to robić, żeby być szczęśliwym  > No ale tu poszedłeś już w indywidualne cechy ludziNie w idindywidualne cechy, ale w indywidualne procesy socjalizacji. To one odpowiadają za to jakie aktywności człowiek podejmuje. > choć zgadzam się, że utuczony kot nie może czuć się zbyt dobrze.Nie pisałem, że utuczony kot nie może czuć się dobrze. On się czuje dobrze. Gdyby mu kazać skakać po meblach, to by się czuł źle. Koty też się uczą różnych zachowań. Jeden kot od małego polował na myszy i lubi więc na nie polować. Drugi kot od małego jadł sobie łososia i lubi jeść łososia. Biegać za myszami... cóż... nie chce. I nie będzie. Może się tej myszy nawet bać. To co jest przyjemne i nieprzyjemne dla jednostki NIE JEST w żaden sposób jednakowe u wszystkich. Dodatkowo - to właśnie znane rzeczy są przyjemne, a nieznane - nieprzyjemne bądź obojętne. > Zwierzę bite całe życie, odczuwa lęk i staje się albo apatyczne albo agresywne.Zwierzę niebite też odczuwa lęk. Zwierzę bite odczuwa mniejszy strach kiedy się je bije, niż zwierzę, które bite nie było. To dość oczywiste. Nie mając z czymś styczności człowiek/ zwierzę nie może się do tego przyzwyczaić. A jak ma z tym styczność... to przestaje mu to przeszkadzać. To, że się podniesie kamień, a pies ucieka, nie oznacza jeszcze, że pies ma PTSD. To oznacza tylko, że dokonał generalizacji na podstawie kilku doświadczeń. Najzwyklejsze w świecie warunkowanie... > Zwierzę, które przeżyło szok, potrafi się telepać jak galareta przez cały dzień.Człowiek, który przeżył szok, potrafi się telepać przez resztę życia. > I nie jest to dla Ciebie dowód na okaleczoną psychikę?To jest dowód na zdolność przystosowania do nawet najgorszych warunków. > A może analogię zrobię obrazowo? Wyobraź sobie człowieka w chowie przemysłowym jakiejś wyimaginowanej wyższej cywilizacjiNie trzeba, naprawdę, sobie tego wyobrażać, bo to było już - z tym, że bez wyższej cywilizacji. Ludzie byli trzymani w zimnie, w brudzie i w smrodzie i jeszcze w głodzie dodatkowo. I pracowali przez ileś lat w nieludzkich warunkach. Część ginęła... a przeżyli ci, którzy nie mieli problemów z emocjami. Ale człowiek wiedział co to jest śmierć. Rozumiał co mu groziło. Świnia, mimo całej swoje świńskiej inteligencji, nie potrafi zrozumieć śmierci, a już na pewno nie może sobie o niej rozmyślać.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | jasenka (1863 punktów) | > Ale co ma do tego teren? Przecież większość tych zwierząt nie łazi dlatego, że chce łazić...> Człowiek jest jednym z najlepiej przystosowanych do łażenia zwierząt... tysiące kilometrów potrafi pokonywać. Ale to nie oznacza, że musi to robić, żeby być szczęśliwym Odwracasz kota ogonem. Ja mówię o okrutnym traktowaniu żyjących stworzeń w chowach przemysłowych, a Ty o tym, że zwierzęta chodzą tylko dlatego, bo szukają jedzenia, a gdyby nie musiały, to leżałyby z browarem i oglądały TV. A widziałeś kiedyś konie na swobodzie? A widziałeś choć fragment tego filmu, który tu koleżanka wysłała i ja cytowałam? Naprawdę nie widzisz różnicy pomiędzy stuczonym kotem wysłanym przymusowo na aerobik a tymi kurami stłoczonymi jak ziemniaki, jak śmieci?  > Ludzie byli trzymani w zimnie, w brudzie i w smrodzie i jeszcze w głodzie dodatkowo. I pracowali przez ileś lat w nieludzkich warunkach. Część ginęła... a przeżyli ci, którzy nie mieli problemów z emocjami.No ale czego to dowodzi? Że człowiek potrafi przetrwać tak ekstremalne warunki. Ale chyba żaden człowiek nie chciałby obozów koncentracyjnych gdziekolwiek na świecie, prawda? Bo to było okrutne, straszne i nikt tego nie chciałby przeżyć. A ja po prostu nie chcę także, żeby zwierzęta żyły w takich "obozach zagłady" - i to z pełną zgodą "cywilizowanych ludzi". I nie ma tu żadnej wielkiej filozofii czy ideologii.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | > Odwracasz kota ogonem. Ja mówię o okrutnym traktowaniu żyjących stworzeń w chowach przemysłowych,Nie odwracam. Mówię o tym, że dla zwierzęcia trzymanie go w klatce itd. nie jest tym samym, czym byłoby to dla człowieka. Taka kura nie "cierpi" z tego powodu. > A widziałeś choć fragment tego filmu, który tu koleżanka wysłała i ja cytowałam?Na tym filmie nie ma nic przerażającego czy strasznego. Ot, kurczaki są przesuwane, a potem spadają i są w sekundę mielone. Nie ma tu żadnego cierpienia i nie wiadomo czego. > Naprawdę nie widzisz różnicy pomiędzy stuczonym kotem wysłanym przymusowo na aerobik a tymi kurami stłoczonymi jak ziemniaki, jak śmieci?  Ja widzę, ale czy one widzą?  Nie widzą. Kurczak jedzie po taśmie... może mu się nie podoba, ale w sumie nie wiadomo. Kurczak spada. Spadanie pewnie mu się nie podoba. A sekundę później nie ma żadnego kurczaka... gdzie tu problem? > No ale czego to dowodzi? Że człowiek potrafi przetrwać tak ekstremalne warunki. Ale chyba żaden człowiek nie chciałby obozów koncentracyjnych gdziekolwiek na świecie, prawda? Bo to było okrutne, straszne i nikt tego nie chciałby przeżyć.W dzisiejszych czasach nikt nie chce przeżyć braku zasięgu telefonii komórkowej  A ludzie, żyjąc nawet w takich obozach, nie cierpieli przez cały czas, tylko nauczyli się tak żyć, a nawet bawić się w takich warunkach. > I nie ma tu żadnej wielkiej filozofii czy ideologii.Oj, jest. Bo próbujesz dopasować ludzkie emocje do kury. I to żeby jeszcze do jakiejś dorosłej kury - nie, do ledwo wyklutej. Ta kura naprawdę nie kuma co się dzieje wokoło niej. Problemem jest to, że jakieś głąby czerpią przyjemność z opalania świni żywcem, albo z innego znęcania się nad zwierzętami. Ale przez pokazywanie takiego rzekomego okrucieństwa jak to mielenie kurczaków i ten "brutalny" dotyk selekcjonerów... tylko problem ośmiesza.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | jasenka (1863 punktów) | > >A widziałeś choć fragment tego filmu, który tu koleżanka wysłała i ja cytowałam?> Na tym filmie nie ma nic przerażającego czy strasznego. Ot, kurczaki są przesuwane, a potem spadają i są w sekundę mielone.Nie tego filmu, ale tego który zacytowałam we wcześniejszym poście, powtarzam: A w filmiku filmiku, który wysłała tu koleżanka: www.youtub(*)=player_embedded&v=DqX1iVYAtNQ posłuchaj chwilkę od 37:12 > Oj, jest. Bo próbujesz dopasować ludzkie emocje do kury. I to żeby jeszcze do jakiejś dorosłej kury - nie, do ledwo wyklutej.Strach i ból oraz potrzeba minimalnej choć przyjemności z istnienia to nie są tylko ludzkie uczucia, ale wszystkich zwierząt. Ludzkie uczucia to miłość, nienawiść, współczucie, empatia. A ja nie twierdzę, że te kury czy świnie się kochają i wspólnie rozwiązują krzyżówki  > Ta kura naprawdę nie kuma co się dzieje wokoło niej.Nie rozmawiałeś z kurą. Może nie kuma w ludzkim stopniu, ale odczuwa ból i strach. I nie chodziło mi tu wyłacznie o kury z głównego wątku, ale wszystkie chowy przemysłowe.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Strach i ból oraz potrzeba minimalnej choć przyjemności z istnienia to nie są tylko ludzkie uczucia, ale wszystkich zwierząt. Ludzkie uczucia to miłość, nienawiść, współczucie, empatia. A ja nie twierdzę, że te kury czy świnie się kochają i wspólnie rozwiązują krzyżówki Ale również i ból jest rzeczą inaczej odbieraną przez człowieka i przez kurę. Człowiek odbiera ból dotkliwiej. Weźmy takie dwa przykłady... wsadzanie czegoś w kurzy tyłek i ruszanie tym przez pół godzinki. Kurę będzie pewnie bolało, ale poboli i przestanie, kura wróci do wcinania ziarenek. Jak to samo zrobimy z człowiekiem, to człowiek wpadnie w spore kłopoty psychiczne. Dlatego, że nie o sam ból chodzi, a o interpretację zdarzenia. Kura interpretować (w porównaniu z człowiekiem) NIE POTRAFI! > Nie rozmawiałeś z kurą. Może nie kuma w ludzkim stopniu, ale odczuwa ból i strach.Odczuwa ból i strach INACZEJ. Nie można tego w żaden sposób porównać. A co do tego filmu... jakiś facet ględzi o tym, że te kury "nie mają nic z takiego życia".... do kury nędzy! A co do cięzkiej cholery kura ma z życia? Taka kura na wolności? Co ma? Nawpierdzielać się ziarenek, połazić sobie, wpierdzielić innej kurze, spać i znosić jajka! Życie kury nie przedstawia sobą ŻADNEJ wartości (innej niż wartość "pieniężna").
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | jasenka (1863 punktów) | >Ale również i ból jest rzeczą inaczej odbieraną przez człowieka i przez kurę. Człowiek odbiera ból dotkliwiej.
Człowiek odczuwa ból bardziej świadomie, interpretuje go, a zwierzę "tylko" go czuje. Nie jest prawdą, że boli nas inaczej niż inne zwierzęta, zwłaszcza z gromady ptaków i ssaków, bo te mają podobnie rozwinięty układ nerwowy jak i my.
>Weźmy takie dwa przykłady... wsadzanie czegoś w kurzy tyłek i ruszanie tym przez pół godzinki. Kurę będzie pewnie bolało, ale poboli i przestanie, kura wróci do wcinania ziarenek.
To już jest interpretacja bólu, wiadomo że kura nie pójdzie leżeć na kanapce u psychoterapeuty. Ale odczuje to samo, ten sam ból w sensie biologicznym, a nie jakiś wydumany "ból istnienia", który cały czas przemycasz do tej dyskusji. Ja się nie zajmuję filozofią, bo nie ma żadnej wartości, tylko obserwacją rzeczywistości na podstawie mojej wiedzy i wyciaganiem z niej wniosków.
> Życie kury nie przedstawia sobą ŻADNEJ wartości (innej niż wartość "pieniężna").
Życie każdego organizmu ma ogromną wartość dla ekostystemów. Brak lub nadmiar jednego z gatunków może zachwiac równowagą wielkich terenów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | >Człowiek odczuwa ból bardziej świadomie, interpretuje go, a zwierzę "tylko" go czuje. Nie jest prawdą, że boli nas inaczej niż inne zwierzęta, zwłaszcza z gromady ptaków i ssaków, bo te mają podobnie rozwinięty układ nerwowy jak i my.
Podobnie, a jednak bardzo różnie. Tak bardzo, że nie można nas porównywać ze zwierzętami.
Nie pisałem poza tym, że zwierzęta inaczej boli, ale że inaczej ten ból odbierają. Dla zwierzęcia ból jest informacją, a dla człowieka zarówno informacją, jak i "przepowiednią".
>To już jest interpretacja bólu, wiadomo że kura nie pójdzie leżeć na kanapce u psychoterapeuty. Ale odczuje to samo, ten sam ból w sensie biologicznym, a nie jakiś wydumany "ból istnienia", który cały czas przemycasz do tej dyskusji.
Ból jest straszny dla człowieka właśnie ze względu na to co za sobą ciągnie, a nie tylko dlatego, że boli! Ból bez interpretacji nie istnieje, jest nieważny, lekceważony. Do niego się człowiek przyzwyczaja i przestaje go rejestrować. U kury niczego za sobą nie ciągnie, stąd sytuacji porównywać NIE MOŻNA. Co się tutaj ciągle robi. "Wyobraź sobie co by to były, gdybyś był na miejscu kury"... człowiek nie ma możliwości być na miejscu kury!
>Ja się nie zajmuję filozofią, bo nie ma żadnej wartości, tylko obserwacją rzeczywistości na podstawie mojej wiedzy i wyciaganiem z niej wniosków.
Nie możesz odnosić swojej sytuacji emocjonalnej do kurzej sytuacji "emocjonalnej". To nie ma z rzeczywistością nic wspólnego.
>Życie każdego organizmu ma ogromną wartość dla ekostystemów. >Brak lub nadmiar jednego z gatunków może zachwiac równowagą wielkich terenów.
Brak kur chodowlanych niczego w ekosystemi nie zakłóci, a co najwyżej - poprawi. Także pod tym względem te kury mają ujemną wartość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | jasenka (1863 punktów) | >Nie możesz odnosić swojej sytuacji emocjonalnej do kurzej sytuacji "emocjonalnej". To nie ma z rzeczywistością nic wspólnego.
Nie odnoszę swojej sytuacji do kury, bo jestem innym gatunkiem zwierzęcia. Próbuje Ci zwrócić uwagę, że ból czują wszystkie kręgowce mniej więcej tak samo ze względu na podobieństwo układu nerwowego. Ból nie jest emocją, podobnie jak dotyk.
>Brak kur chodowlanych niczego w ekosystemi nie zakłóci, a co najwyżej - poprawi.
A to fakt. Napisałam tu o ekosystemach, żeby sprzeciwić się określeniu "życie kury nie ma wartości". W niewoli rzeczywiście nie ma, i nie wpływa na ekosystem.
Ogólnie mam gdzieś rozpatrywanie, co ma sens, a co nie ma wartości, chodzi mi o zwrócenie uwagi na los zwierząt w chowach przemysłowych i tylko o to. Nie oceniam wartości i sensu istnienia przyrody, tylko ją podziwiam, lubię i akceptuję. Mam wrażenie, że nigdy nie miałeś zwierzęcia w domu, typu pies czy kot, czy papuga. Stąd kompletny brak zrozumienia tego wszystkiego, co piszę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Próbuje Ci zwrócić uwagę, że ból czują wszystkie kręgowce mniej więcej tak samo ze względu na podobieństwo układu nerwowego. Ból nie jest emocją, podobnie jak dotyk.Ja z kolei próbują zwrócić Twoją uwagę na to, że ból jako informacja nie jest wcale taki straszny. Pisałem już, ale powtórzę - to nie ból jest dla człowieka trudny do zniesienia, ale świadomość konsekwencji uszkodzeń, jakie bólowi towarzyszą. A tym się człowiek różni od kury, że jest w stanie myśleć nad tymi wszystkimi rzeczami. Odcinając nogę człowiekowi pozbawiamy go nie tylko kawałka ciała, ale też marzeń, przyzwyczajeń, pozycji społecznej i setek innych rzeczy. Kura w analogicznej sytuacji traci tylko odrobinę ciała, trochę ją poboli, ale zasadniczo nic się dla niej nie zmienia. > Mam wrażenie, że nigdy nie miałeś zwierzęcia w domu, typu pies czy kot, czy papuga. Stąd kompletny brak zrozumienia tego wszystkiego, co piszę.Ależ miałem i mam co więcej - tresowanego kota  Sam go tresowałem  Ja mówię tylko i wyłącznie o tym, że nie ma co przesadzać z tym traktowaniem zwierząt. Jasne - nie ma sensu zadawać im bólu tam, gdzie nie trzeba tego robić. Ale kurze nie może robić różnicy to czy siedzi w małej klatce, czy w dużej klatce. Kura nie ma zdolności przetworzenia tych informacji, nie rozumie ich i nie mają dla niej tym samym żadnego znaczenia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | jasenka (1863 punktów) | > Ja z kolei próbują zwrócić Twoją uwagę na to, że ból jako informacja nie jest wcale taki straszny.Miałam ostatnio rwę kulszową, nie spałam przez tydzień, nie działały środki przeciwbólowe, nie wiedziałam, jak "uciec z mojej głowy", żeby przez chwilę nie czuć bólu. Nie myślałam wcale wtedy o kręgosłupie i prawdopodobieństwie operacji, tylko o tym, żeby choć na 15 minut przestało boleć. Ból jest straszny dla każdego żyjątka. > Jasne - nie ma sensu zadawać im bólu tam, gdzie nie trzeba tego robić. Ale kurze nie może robić różnicy to czy siedzi w małej klatce, czy w dużej klatce.No dobra, to dlaczego mój Tonio (papuga nimfa), gdy mieszkał u pani, która nie umiała się nim opiekować (dostała go), powoli łysiał, nie chciał jeść, był zdołowany i nieruchawy. Ona go trzymała w maleńkiej klatce, samego (a papugi muszą mieć towarzystwo), w zimnym, ciemnym pokoju. Przekonałam ją, żeby mi go oddała, bo ja mam wolierę (taka bycza klatka wielkości szafy, gdzie może ptak normalnie fruwać) i wielkie mieszkanie, po którym sobie lata. Zapewniłam mu dobre warunki, odżywanie, witaminy, towarzystwo innych ptaków i moje. Tonio jest jak nowonarodzony i z tego szczęścia drze pysk już od 6.00 rano
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >.. Ból jest straszny dla każdego żyjątka. Chyba co najwyżej dla żyjątek z rozwiniętym układem nerwowym.. Jeśli nawet wyobrazić sobie ból drożdży przypiekanych żywcem w cieście świątecznym lub bakterii w kiszonej kapuście cierpiących w trakcie gotowania bigosu, to nie ma w tym bodaj faktycznego bólu a tylko psikus ludzkiej wyobraźni (nadwyżka empatii?). Nawet odczuwanie bólu przez ludzi dalekie jest od .. obiektywności. Niektórzy (jogini albo adrenaliną czy sztucznie 'naćpani') ból powinni odczuwać a mają 'go' za nic - inni odwrotnie - cierpią, choć nie widać po temu przesłanek. Zdarzają się podobno osoby, co bólu wcale nie znają z powodu uszkodzonych ośrodków lub połączeń nerwowych, ale takie raczej długo nie pożyją.
Zdaje się, że w wątku nie idzie o same cierpienia zwierząt (które pozostają w sferze naszych domniemań, a dla nich w warunkach naturalnych bywają 'chlebem powszednim'), ale o napiętnowanie ludzkich skłonności sadystycznych. Moim zdaniem satysfakcja uzyskiwana przez celowe stwarzanie dyskomfortu innym (nawet zwierzętom) jest nie tylko z gruntu zła, ale świadczy też o płytkości umysłowej.
[W sprawie niosek proponuję usuwanie im (laserowo?) ośrodków bólu w mózgu, co zagwarantuje nieobecność cierpień a może będzie tańsze niż powiększanie klatek. Chyba to lepsze niż np. usuwanie strun głosowych psom laboratoryjnym, by nie wyły.]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | jasenka (1863 punktów) | >.. Ból jest straszny dla każdego żyjątka. >Chyba co najwyżej dla żyjątek z rozwiniętym układem nerwowym..
Tak, pisałam o tym wyżej, straszny dla kręgowców. Choć czytałam o badaniach owadów, okazuje się, że odczuwają coś zbliżonego do bólu, ale nie będę teraz tego rozwijać.
>Zdaje się, że w wątku nie idzie o same cierpienia zwierząt (które pozostają w sferze naszych domniemań, a dla nich w warunkach naturalnych bywają 'chlebem powszednim'), ale o napiętnowanie ludzkich skłonności sadystycznych.
Mnie osobiście chodzi przede wszystkim o cierpienie zwierząt, a przy okazji napiętnowanie nie tyle sadyzmu ludzi, ale ich obojętności i bezmyślności wobec praw zwierzaków. A zwłaszcza "szczytowego" osiagnięcia ewolucji mózgu u naczelnych, objawiającego się określeniem - "zwierzęta są po to, żeby je zabijać i jeść".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >.. straszny dla kręgowców (..) nie będę teraz tego rozwijać. OK. Mniejsza o 'ból' dżdżownicy na haczyku. Chodziło o trudność w zdefiniowaniu 'bólu jako takiego'. >.. bezmyślności wobec praw zwierzaków. Nie spotyka się raczej prawodawstwa wśród zwierząt - można mówić chyba tylko o prawach ustalanych przez ludzi.. >.. "zwierzęta są po to, żeby je zabijać i jeść". Nie podzielam takiego stanowiska. Przypuszczam, że można się żywić miodem, mlekiem lub rzeczonymi jajami - jeszcze lepiej syntetycznymi witaminami, glukozą czy etanolem - a w ostateczności padliną (bez zabijania).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | jasenka (1863 punktów) | >OK. Mniejsza o 'ból' dżdżownicy na haczyku. Chodziło o trudność w zdefiniowaniu 'bólu jako takiego'.
Ból to ból, nic miłego. A jak trudno Ci zdefiniować, to pogadaj o joginach z ludźmi w ostatnim stadium raka. Po co filozofować na temat definicji bólu? Każdy go chyba zna i każdy średnio empatyczny człowiek może sobie go wyobrazić u innych zwierząt.
>>.. "zwierzęta są po to, żeby je zabijać i jeść". >Nie podzielam takiego stanowiska. Przypuszczam, że można się żywić miodem, mlekiem lub rzeczonymi jajami - jeszcze lepiej syntetycznymi witaminami, glukozą czy etanolem - a w ostateczności padliną (bez zabijania).
To nie jest dyskusja o wegetarianizmie, tylko o skandalicznych warunkach w chowach przemysłowych. Przytoczone przeze mnie zdanie miało na celu pokazanie umiejscowienia zwierząt na pozycji przedmiotów, a nie sprzeciw wobec jedzeniu mięsa przez ludzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | dorias (722 punktów) | > Ja z kolei próbują zwrócić Twoją uwagę na to, że ból jako informacja nie jest wcale taki straszny.Oj jak boli to źle jest a jak bardzo to człowiek nie myśli  Mój dziadek miał kiedyś takiego starego byka którego znaczono jeszcze wypalaniem na zadzie znaków właściciela i jakoś ten byk jak widział pręt do znaczenia uciekał od niego jak najdalej. > Pisałem już, ale powtórzę - to nie ból jest dla człowieka trudny do zniesienia, ale świadomość konsekwencji uszkodzeń, jakie bólowi towarzyszą.Jak boli bardzo mocno człowiek nie myśli o niczym innym jak tylko o tym aby przestało boleć więc świadomość szkód jakie ból może spowodować nie ma tutaj nic do rzeczy. > A tym się człowiek różni od kury, że jest w stanie myśleć nad tymi wszystkimi rzeczami. Odcinając nogę człowiekowi pozbawiamy go nie tylko kawałka ciała, ale też marzeń, przyzwyczajeń, pozycji społecznej i setek innych rzeczy. Kura w analogicznej sytuacji traci tylko odrobinę ciała, trochę ją poboli, ale zasadniczo nic się dla niej nie zmienia.Dla takiego człowieka też zasadniczo się nie zmienia tyle że ot tracąc nogę ma trochę utrudnione poruszanie się żyć żyje. > Ale kurze nie może robić różnicy to czy siedzi w małej klatce, czy w dużej klatce. Kura nie ma zdolności przetworzenia tych informacji, nie rozumie ich i nie mają dla niej tym samym żadnego znaczenia.Wiesz to czy potwierdziły to jakieś badania czy tylko tak podejrzewasz? Z tego co wiem i czytałem to dopiero za kilka lat będą znane rezultaty takiej zmiany klatek. www.tvn24.(*)-za-kury-nioski,wiadomosc.htmllub Cytat:Na razie nie ma badań, czy nowe klatki poprawiają zdrowie kur, takie dane mogą być dopiero za dwa-trzy lata - powiedział Jażdżewski. Dodał, że wtedy będzie można także zobaczyć, jak poprawa warunków chowu kur wpłynęła na jakość jaj.
Poinformował, że hodowcy, którzy już wcześniej poprawili warunki bytowania kur, zaobserwowali mniejsze marnotrawstwo paszy, co jest niewątpliwie korzyścią. kurynioski.pl/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Oj jak boli to źle jest a jak bardzo to człowiek nie myśli To już kwestia standardów. Zwierzę potrafi sobie odgryźć nogę, kiedy mu ta noga wpadnie we wnyki. Człowiek "cierpi" bardzo, jak mu mamusia za daleko paznokietka przytnie. Ludzie tak bardzo się oddalili od "natury", że im odpierdzielać zaczęło - to jest akurat temat na inną rozmowę... Człowiek odzwyczaił się od bólu, zimna i zmęczenia, w związku z czym zaczyna "panikować" już chwilkę po tym jak ból się pojawi... jakikolwiek ból. > Mój dziadek miał kiedyś takiego starego byka którego znaczono jeszcze wypalaniem na zadzie znaków właściciela i jakoś ten byk jak widział pręt do znaczenia uciekał od niego jak najdalej.A ja miałem psa, którego kiedyś nakarmiliśmy niechcący szynką z puszki - w zasadzie sam się nakarmił. I jak słyszał dźwięk otwieranej puszki, to od razu przylatywał... i co z tego? Zwierzę się uczy. > Jak boli bardzo mocno człowiek nie myśli o niczym innym jak tylko o tym aby przestało boleć więc świadomość szkód jakie ból może spowodować nie ma tutaj nic do rzeczy.Nie zgodzę się z tym. Być może u niektórych ludzi jakieś przewlekłe stany bólowe towarzyszą poczuciu, że już nigdy nie uda się wyzdrowieć. Normalnie najpierw jest uraz, potem zastrzyk adrenaliny i żadnego bólu nie czuć, a potem refleksja. Może pojawić się ból, ale najpierw jest refleksja na temat obrażeń. Ja sam byłem świadkiem, od początku do końca, jak np. kobieta została potrącona przez samochód, rypnęła twarzą w szybę tak mocno, że odcisnęła się każda zmarszczka na tej szybie i doznała dosyć poważnych obrażeń barku. Bark wybity, torebka stawowa w strzępach, złamany obojczyk, po kilku ładnych latach od tego zdarzenia odzyskała koło 60% sprawności. Jej pierwsze słowa po odzyskaniu przytomności jakieś 2 minuty od wypadku skierowała do pijanego kierowcy tego samochodu - "zniszczyłeś nam wakacje". Nie, "oj, jak boli". > [cytat]Na razie nie ma badań, czy nowe klatki poprawiają zdrowie kur, takie dane mogą być dopiero za dwa-trzy lata - powiedział Jażdżewski. Dodał, że wtedy będzie można także zobaczyć, jak poprawa warunków chowu kur wpłynęła na jakość jaj.Jakość jaj. Zdrowie kur... ale o samopoczuciu nic... A chora osoba może mieć lepsze samopoczucie niż zdrowa, nie od dziś wiadomo
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dorias (722 punktów) | > To już kwestia standardów.zgoda > Zwierzę potrafi sobie odgryźć nogę, kiedy mu ta noga wpadnie we wnyki.Polecam film piła tam w którejś części było coś podobnego:D > Człowiek "cierpi" bardzo, jak mu mamusia za daleko paznokietka przytnie.eh wszystko zależy od człowieka:D > Człowiek odzwyczaił się od bólu, zimna i zmęczenia, w związku z czym zaczyna "panikować" już chwilkę po tym jak ból się pojawi... jakikolwiek ból.Nie do każdego bólu da się przyzwyczaić, za to ból dla mnie to znak że dzieje się coś co nie powinno się dziać:D > A ja miałem psa, którego kiedyś nakarmiliśmy niechcący szynką z puszki - w zasadzie sam się nakarmił. I jak słyszał dźwięk otwieranej puszki, to od razu przylatywał... i co z tego?> Zwierzę się uczy.uczą się unikać tego co sprawia im ból i uczą się iść do tego co dobre ^^ > Nie zgodzę się z tym. Być może u niektórych ludzi jakieś przewlekłe stany bólowe towarzyszą poczuciu, że już nigdy nie uda się wyzdrowieć.ból zęba może do szału doprowadzić i co z tego, nie wiem skąd ty bierzesz takie "że już nigdy nie uda się wyzdrowieć." > Normalnie najpierw jest uraz, potem zastrzyk adrenaliny i żadnego bólu nie czuć, a potem refleksja.miedzy adrenaliną a refleksją jest jeszcze odejście adrenaliny i zaraz potem uderzenie bólu.a dopiero później daleko daleko refleksja. > Może pojawić się ból, ale najpierw jest refleksja na temat obrażeń.w zależności od sytuacji  ale ból wcześniej przyjdzie niż refleksja;] > Ja sam byłem świadkiem, od początku do końca, jak np. kobieta została potrącona przez samochód, rypnęła twarzą w szybę tak mocno, że odcisnęła się każda zmarszczka na tej szybie i doznała dosyć poważnych obrażeń barku. Bark wybity, torebka stawowa w strzępach, złamany obojczyk, po kilku ładnych latach od tego zdarzenia odzyskała koło 60% sprawności. Jej pierwsze słowa po odzyskaniu przytomności jakieś 2 minuty od wypadku skierowała do pijanego kierowcy tego samochodu - "zniszczyłeś nam wakacje".> Nie, "oj, jak boli".I co to znaczy ja kiedyś wyleciałem przez szybę w samochodzie i dalej żyje w 100% sprawny ? Pomijam kwestie że bolało jak cholera. > Jakość jaj. Zdrowie kur... ale o samopoczuciu nic...a samopoczucie ma tutaj coś do rzeczy? ja wychodzę z założenia zdrowa kura zdrowe jajka > A chora osoba może mieć lepsze samopoczucie niż zdrowa, nie od dziś wiadomo Żadna nowość
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Polecam film piła tam w którejś części było coś podobnego:DFilm piła to film. Aczkolwiek zdarzają się takie rzeczy, jak ten koleś co mu głaz w górach rękę przytrzasnął. > Nie do każdego bólu da się przyzwyczaić, za to ból dla mnie to znak że dzieje się coś co nie powinno się dziać:DA po porządnym treningu? Boli i to jest znak, że wszystko idzie wyśmienicie  > ból zęba może do szału doprowadzić i co z tego, nie wiem skąd ty bierzesz takie "że już nigdy nie uda się wyzdrowieć."Z bólem zęba ludzie żyli. Gorzej z ropniem w ryju. Od chorego zęba można umrzeć, jak się go nie wyleczy. Można się oszpecić. Można stracić inne zęby. Trzeba wydać kupę kasy na nowego zęba. Ból to jest przy tym wszystkim mały pikuś. www.youtube.com/watch?v=klMH_RP-6yoPan Miecio już się nie przejmuje tym jak wygląda, tym co się z jego szczęką stanie, ani pieniędzmi... Najpierw więc łaził z bolącym zębem, a potem go wyrwał Są jednak tacy, co chodzą ze szczęką tak zniszczoną, że aż strach człowieka bierze. I co? Nie wytrzymują? Wariują? Nie wariują. To człowiek, który o ząbki dba i szoruje od dziecka, słysząc jak straszne konsekwencje grożą kiedy człowiek ząbków nie myje, blednie na myśl o bolącym ząbku. A ludzie kiedyś tak żyli, latami, funkcjonowali w miarę normalnie. > miedzy adrenaliną a refleksją jest jeszcze odejście adrenaliny i zaraz potem uderzenie bólu.a dopiero później daleko daleko refleksja.Guzik prawda, żeby brzydziej nie mówić. Uraz, adrenalina, a potem kilka minut, podczas których człowiek może zadać sobie pytanie o to co się stało. > w zależności od sytuacji ale ból wcześniej przyjdzie niż refleksja;]U kogoś wolnego na pewno. > I co to znaczy ja kiedyś wyleciałem przez szybę w samochodzie i dalej żyje w 100% sprawny ? Pomijam kwestie że bolało jak cholera.To znaczy, że ona miała poważniejsze obrażenia  > a samopoczucie ma tutaj coś do rzeczy? ja wychodzę z założenia zdrowa kura zdrowe jajka> Żadna nowość No więc zdrowie kury jest nieważne, kiedy nie mówmy o zdrowiu, a o samopoczuciu...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dorias (722 punktów) | > Film piła to film. Aczkolwiek zdarzają się takie rzeczy, jak ten koleś co mu głaz w górach rękę przytrzasnął.Filmy mogą pokazać dużo fajnych teoretycznych sytuacji. > A po porządnym treningu? Boli i to jest znak, że wszystko idzie wyśmienicie A jaki trening proponujesz dla organów wewnętrznych? Boli to znak że nie jest dobrze^^ > Z bólem zęba ludzie żyli. Gorzej z ropniem w ryju.> Od chorego zęba można umrzeć, jak się go nie wyleczy. Można się oszpecić. Można stracić inne zęby. Trzeba wydać kupę kasy na nowego zęba. Ból to jest przy tym wszystkim mały pikuś.ból jak już mówiłem to znak że dzieje się coś niedobrego i to tez zależy jaki ból silny ból zęba może naprawdę człowieka doprowadzić do szału... > To człowiek, który o ząbki dba i szoruje od dziecka, słysząc jak straszne konsekwencje grożą kiedy człowiek ząbków nie myje, blednie na myśl o bolącym ząbku. A ludzie kiedyś tak żyli, latami, funkcjonowali w miarę normalnie.A od kiedy to tak się człowiek boi bólu zęba? > Guzik prawda, żeby brzydziej nie mówić. Uraz, adrenalina, a potem kilka minut, podczas których człowiek może zadać sobie pytanie o to co się stało.To twoja wersja  > To znaczy, że ona miała poważniejsze obrażenia Albo mniej szczęścia. > No więc zdrowie kury jest nieważne, kiedy nie mówmy o zdrowiu, a o samopoczuciu...No więc samopoczucie kury nioski dla mnie będzie miało wtedy znaczenie jeśli okaże się że uśmiechnięta kurka znosi większe jajka. W innym przypadku nie ma to dla mnie znaczenia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | > Filmy mogą pokazać dużo fajnych teoretycznych sytuacji.Może i tak. Ale nie "Piła"  > ból jak już mówiłem to znak że dzieje się coś niedobrego i to tez zależy jaki ból silny ból zęba może naprawdę człowieka doprowadzić do szału...Co to znaczy "do szału"? Wkurzyć się może taki człowiek? > A od kiedy to tak się człowiek boi bólu zęba?Od wtedy, kiedy jak idę do dentysty i mówię, że nie chcę znieczulenia, to dentystka się dziwi i mówi, że to niespotykane... > To twoja wersja Nie moja, tylko tak jest. Widziałem ileś większych i mniejszych wypadków i za każdym razem ludzie zastanawiali się najpierw nad konsekwencjami, a potem dopiero nad tym czy ich bardzo boli, czy nie bardzo. Możesz to nawet zaobserwować na filmikach, na których ludzie sobie robią krzywdę. Napiejrw jest reakcja (np. "złamałem rękę, dzwoń po karetkę"), a potem dopiero "ale boli". > Albo mniej szczęścia.Nie ma czegoś takiego. > No więc samopoczucie kury nioski dla mnie będzie miało wtedy znaczenie jeśli okaże się że uśmiechnięta kurka znosi większe jajka. W innym przypadku nie ma to dla mnie znaczenia No to o co kruszysz kopię?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dorias (722 punktów) |
> Może i tak. Ale nie "Piła" Czemu nie piła fajny film:D też teoretycznie może pokazać do czego zdolny jest człowiek aby przeżyć jak np. odcięcie sobie nogi^^ > Co to znaczy "do szału"? Wkurzyć się może taki człowiek?www.termed(*)ik_Lekarza-8/Streszczenie-1114może coś tutaj znajdziesz a jak nie to pytaj się lekarza jakiegoś na forum. > Od wtedy, kiedy jak idę do dentysty i mówię, że nie chcę znieczulenia, to dentystka się dziwi i mówi, że to niespotykane...> Nie moja, tylko tak jest. Widziałem ileś większych i mniejszych wypadków i za każdym razem ludzie zastanawiali się najpierw nad konsekwencjami, a potem dopiero nad tym czy ich bardzo boli, czy nie bardzo.> Możesz to nawet zaobserwować na filmikach, na których ludzie sobie robią krzywdę. Napiejrw jest reakcja (np. "złamałem rękę, dzwoń po karetkę"), a potem dopiero "ale boli".Twoja wersja bo reakcje ludzi mogą być różne w zależności od natężenia bólu. > Nie ma czegoś takiego.Wypadek samochodowy to wypadek samochodowy jeden umrze po wpadnięciu do rowu przy 250km/h a inny wyjdzie i będzie płakać bo samochód mu się zniszczył. Szczęście i tyle > No to o co kruszysz kopię???
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Czemu nie piła fajny film:D też teoretycznie może pokazać do czego zdolny jest człowiek aby przeżyć jak np. odcięcie sobie nogi^^Teoretycznie ten film jest bez sensu. Choćby dlatego, że koleś uciął sobie nogę w łydce, zamiast odciąć kawałek stopy... > www.termed(*)ik_Lekarza-8/Streszczenie-1114> może coś tutaj znajdziesz a jak nie to pytaj się lekarza jakiegoś na forum.I widzisz jak ładnie znalazłeś? Nikt się tam nie skupia na bólu jedynie fizycznym, a na ważniejszym aspekcie - emocjonalnym. > Wypadek samochodowy to wypadek samochodowy jeden umrze po wpadnięciu do rowu przy 250km/h a inny wyjdzie i będzie płakać bo samochód mu się zniszczył. Szczęście i tyleJakby w identycznym wypadku i sytuacji brali udział identyczni ludzie i jeden by zginął, a drugi by przeżył, to byśmy mówili o szczęściu. Ale to nie żaden przypadek, ani inne pierdoły decydują o tym, że jeden zginął, a inny nie zginął.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Lizergus (691 punktów) | >Ludzie tak bardzo się oddalili od "natury", że im odpierdzielać zaczęło - to jest akurat temat na inną rozmowę... Człowiek odzwyczaił się od bólu, zimna i zmęczenia, w związku z czym zaczyna "panikować" już chwilkę po tym jak ból się pojawi... jakikolwiek ból. A po cholerę się do tego przyzwyczajać? Akurat większość społeczeństwa nie doświadcza bólu na co dzień, nie jest im do niczego potrzebny. Jak już coś poważnego się stanie to i tak jakoś sobie poradzą (chyba, że to będzie coś bardzo poważnego).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | >A po cholerę się do tego przyzwyczajać?
Żeby lepiej reagować na sytuacje, w których ból się jednak pojawia i nie wpierdzielać w siebie ton paracetamolu, żeby nic, w ogóle, nie bolało.
>Akurat większość społeczeństwa nie doświadcza bólu na co dzień,
Doświadcza, doświadcza, tylko niewielkiego. A to ktoś w palec przyrżnie, a to w stopę, a to buty za małe (albo nowe), a to się ktoś przetnie, oparzy, a to odezwie się stara kontuzja, i tak można wymieniać w nieskończoność.
>nie jest im do niczego potrzebny.
Okazuje się, że jednak jest... w dalszym ciągu...
>Jak już coś poważnego się stanie to i tak jakoś sobie poradzą
Nie chodzi o to, żeby sobie "jakoś" radzić, a żeby sobie "dobrze" radzić. Na przykład tym kilku tysiącom rocznie, którzy trafiają do szpitali z zatruciem spowodowanym paracetamolem przydałaby się lepsza kontrola nad "bólem".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | >Co do nadużywania leków przeciwbólowych to muszę się zgodzić. Niektórzy łykają to jak cukierki. Ale to raczej podczas jakiegoś długotrwałego bólu
Ludzie się przyzwyczaili do łykania tego "prewencyjnie". Na zasadzie - "o, chyba mnie głowa będzie boleć".
|
|
| |  | | sawra (286 punktów) | > > Ale nawet ateiści ulegają złudzeniu, że są czymś innym niż zwierzęta.> Trochę jednak są... tak jak piesek się różni od mrówki - i to jest dość oczywiste, prawda? - tak człowiek się jednak różni od świnki i kurczaczka.<Równocześnie, że się posłużę sztandarowym przykładem budki z piwem, pan Miecio też się różni od Ciebie. Wielu z nas gardzi innymi, brzydzi się czy boi i nie zmartwiło by się wcale gdyby ich zabrakło. Wypieranie się tego najczęściej jest hipokryzją, choć nie zawsze. Nie odmawiam nikomu prawa do życia, ale znam kilka psów o niebo inteligentniejszych od większości znanych mi osób i uważam, że owe osoby nie zasługują nawet na to, aby czyścić ratki świniom które dla ich kaprysu codziennie cierpią katusze. > Skąd Wam się drodzy ludzie bierze ten socjalizm międzygatunkowy?!<Nie mogę mówić za innych, ale u mnie wypływa to z obserwacji podobieństw pomiędzy mną a resztą materii ożywionej, co jest nie tylko źródłem inspiracji i zrozumienia (to właśnie miłość do zwierząt i wielka fascynacja nimi, była kluczowym elementem w mojej osobistej rozprawie z bogiem - i to raz na zawsze), ale też empatii i moralnego rozwoju. Nienawidziłabym ludzi, gdybym nie rozumiała że są tylko zwierzętami i niczym więcej. > I dlaczego działa tak wybiórczo?!<Zapewne na takiej samej zasadzie jak całowanie po pupce swojego dziecięcia, i brak konkretnych reakcji na dochodzące zza ściany odgłosy bicia innego. Brak wyobraźni? > Człowiek, jako najinteligentniejsze zwierzę, powinien dbać o inne. Ale nie widzimy na przykład, jak inteligentne w porównaniu z pleśnią koty dbają o tą pleśń. Nie mówiąc o człowieku, który tą pleśń zamorduje, wybije, wytruje.<Skoro człowiek jest najinteligentniejszy a kot nie jest nawet naczelnym, to śmiesznym jest chyba wymaganie od kota dywagacji na temat pleśni. Nie wspominając o tym, że pan Miecio też nie za bardzo się nad tym zastanawia.  > Nie zostawiamy mróweczkom kawałków niezjedzonego jabłuszka, a jak mamy gdzieś pod oknem gniazdo os, to od razu je wytruwamy, zamiast dokarmiać soczkiem z malin.<Spellblinder - mówisz za siebie i na pewno za większość. Nie zmienia to jednak faktu, że są też tacy ludzie jak ja, którzy nie wy..bią pożywienia do kosza tylko ruszą tyłek i dadzą innym, czy też nie podniosą ręki na cokolwiek co nie zagraża ich zdrowiu i życiu. Kilka lat temu pracowałam w pizzerii na wyspie Ios. W ogrodzie obok było gniazdo os, które w poszukiwaniu żeru non stop latały nam nad głową. Ganialiśmy je wszyscy ze strachu, osy się wściekały, bzyczały a właściciel knajpy miał to w de. Z napływem turystów nie było czasu na nic, nawet na latające koło głowy osy. Przez trzy miesiące wydarzyły się raptem 2 użądlenia i były wynikiem wściekłego wymachiwania ścierą, a nie wrodzonego okrucieństwa owadów. To doświadczenie sprawiło że się ich nie boję, chyba że się roją. > Ale jak coś jest ładne... ot, taki kurczaczek. Boże, jaki ten kurczaczek słodziutki. Taki żółciutki i milutki. Patrzy na mnie! O, a jak się uśmiecha! Na pewno mnie lubi! A jak zje z rąsi ziarenko, to już kocha (mimo, że nie ma czym kochać, ale to szczegół)! I kotki są śliczne i kochane, i myszki, i pieski i żółwiki.I twoja ewentualna latorośl też będzie/była taka słodziuśka, miluśka i z cudownymi oczkami. Też nie kieruje się miłością a jedynie instynktem - karmić się i przetrwać za wszelką cenę. > Zwierzątka jednak są przede wszystkim do jedzenia, a nie do przenoszenia na nie niespełnionych uczuć, ani do zapewniania poczucia bezpieczeństwa (wiadomo, kotek czy piesek nigdy nas nie zostawi! , boże, jak on nas musi kochać!).<Z pomysłem że zwierzątka są przede wszystkim do wykorzystywania przez człowieka, pierwsi (o ile się nie mylę) wyskoczyli wyznawcy Jahwe. Bóg w przypływie łaskawości obdarzył, trzeba to uszanować i się nad tym nie zastanawiać. Ten pogląd pokutuje dłużej niż sam Zły Duch. Co do niespełnionych uczuć i poczucia bezpieczeństwa, to piszesz niczym matka Polka. Wiesz jak jest, a inni błądzą we mgle.
· Nie należy ludzi sądzić według ich przekonań, lecz według tego, co przekonania z nich czynią.
|
|
| | |  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | > Równocześnie, że się posłużę sztandarowym przykładem budki z piwem, pan Miecio też się różni od Ciebie.Niewątpliwie się różni... może ma talent do malunków? Jednakże różnice pomiędzy mną a panem Mieciem, choćby jego zasób słownictwa ograniczał się do wulgaryzmów nawet, kiedy opisuje swojej konkubinie piękno krajobrazów francuskich, mniej się ode mnie różni, niż pies, czy jakaś tam świnia. > Wielu z nas gardzi innymi, brzydzi się czy boi i nie zmartwiło by się wcale gdyby ich zabrakło.To prawda. Są nawet tacy co by chcieli, żeby takich panów Mieciów zabrakło. > Nie odmawiam nikomu prawa do życia, ale znam kilka psów o niebo inteligentniejszych od większości znanych mi osóbWmawiasz sobie, za przeproszeniem. Inteligentny pies to taki, który robi kilka sztuczek... naciśnie klamkę, zapamięta gdzie leżą kapcie i przyniesie, jak się go poprosi. Ale nie poda np. odpowiedniego klucza, nie zrozumie różnic pomiędzy tymi kluczami, jeśli się różnią tylko "główką"... a to zrobi nawet najmniej inteligentny człowiek. > Nie mogę mówić za innych, ale u mnie wypływa to z obserwacji podobieństw pomiędzy mną a resztą materii ożywionejKtórych podobieństw? Bo to konkretne podobieństwa są, jak mniemam, istotą owego socjalizmu międzygatunkowego... w końcu jesteśmy również podobni w jakimś stopniu do figurki ludzika wystruganej z ziemniaka... > Zapewne na takiej samej zasadzie jak całowanie po pupce swojego dziecięcia, i brak konkretnych reakcji na dochodzące zza ściany odgłosy bicia innego. Brak wyobraźni?Raczej podatność na wmawianie sobie różnych rzeczy. > Skoro człowiek jest najinteligentniejszy a kot nie jest nawet naczelnym, to śmiesznym jest chyba wymaganie od kota dywagacji na temat pleśni. Nie wspominając o tym, że pan Miecio też nie za bardzo się nad tym zastanawia.  Ale Ty też się nad tym nie zastanawiasz. Nie ratujesz pleśni, choć mamy - rzekomo - obowiązek troszczenia się o "niższe" ewolucyjnie formy życia, a jak by na to nie spojrzeć, pleśń jest w takim samym stopniu żywa co kot. > Z napływem turystów nie było czasu na nic, nawet na latające koło głowy osy. Przez trzy miesiące wydarzyły się raptem 2 użądlenia i były wynikiem wściekłego wymachiwania ścierą, a nie wrodzonego okrucieństwa owadów. To doświadczenie sprawiło że się ich nie boję, chyba że się roją.A co za różnica czego to było wynikiem? Osy faktycznie nie wylatują z gniazda powodowane nienawiścią do ludzi... ale wkurzają ludzi, zaburzają im relaks. Większość osób nie chce walczyć o drinka z osą, która się koniecznie w tym drinku postanowiła utopić. Nie mówiąc już o tym, że zdarzają się śmiertelne wypadki z udziałem os. Rzadko bo rzadko, ale jednak, zdarza się, że człowiek połknie osę przez nieuwagę, osa gryzie po przełyku, wywołuje reakcję alergiczną i mamy trupa. > Z pomysłem że zwierzątka są przede wszystkim do wykorzystywania przez człowieka, pierwsi (o ile się nie mylę) wyskoczyli wyznawcy Jahwe.A nie ci wszyscy pierwotni myśliwi, którzy zwierzątka łapali i wykorzystywali ich wnętrzności do różnych zabawnych rzeczy? Tak jak z persektywy lwa antylopa jest źródłem pożywienia, tak z perspektywy człowieka wszystko może być takim źródłem. Ma oczywiście jeszcze kilka innych zastosowań. Człowiek np. potrafi wykorzystywać zwierzęta do budowania w oparciu o nie poczucia bezpieczeństwa. Też je taki miłośnik wykorzystuje, tylko w sposób "miły" i "sympatyczny". > Co do niespełnionych uczuć i poczucia bezpieczeństwa, to piszesz niczym matka Polka. Wiesz jak jest, a inni błądzą we mgle.A po co ludzie mają zwierzęta? Żeby im pomóc? Z dobrego serduszka? Te zwierzęta coś tym ludziom dają. Nie wszyscy mają zniszczone życie emocjonalne i siedemnaście kotów. Są tacy co kupują sobie psa, bo "tak wypada" w ich sytuacji, albo chcą zmotywować się do codziennych spacerów... ale zawsze jest jakiś argument/powód, aby tego psa\kota\chomika posiadać na własność.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | sawra (286 punktów) | > >Równocześnie, że się posłużę sztandarowym przykładem budki z piwem, pan Miecio też się różni od Ciebie.> Niewątpliwie się różni... może ma talent do malunków?> Jednakże różnice pomiędzy mną a panem Mieciem, choćby jego zasób słownictwa ograniczał się do wulgaryzmów nawet, kiedy opisuje swojej konkubinie piękno krajobrazów francuskich, mniej się ode mnie różni, niż pies, czy jakaś tam świnia.<Nie o takie różnice mi chodziło, bo są oczywiste. Teoretycznie masz rację, ale w praktyce wygląda to tak, ze nie potrafimy się za dobrze porozumiewać nawet za pomocą tak skomplikowanego systemu komunikacji jaki wytworzyliśmy. Dogadasz się z Mieciem, ale najprawdopodobniej nie będziesz miał ochoty dogadywać się po raz drugi. Mieszkałam kiedyś wśród takich Mieciów i nie zauważyłam aby interesował ich jakikolwiek krajobraz, a słowo "piękno" odnosiło się zawsze do obrazka z gołą babą. Świnia czy pies są o wiele wdzięczniejszym towarzystwem. > >Nie odmawiam nikomu prawa do życia, ale znam kilka psów o niebo inteligentniejszych od większości znanych mi osób> Wmawiasz sobie, za przeproszeniem. Inteligentny pies to taki, który robi kilka sztuczek... naciśnie klamkę, zapamięta gdzie leżą kapcie i przyniesie, jak się go poprosi. Ale nie poda np. odpowiedniego klucza, nie zrozumie różnic pomiędzy tymi kluczami, jeśli się różnią tylko "główką"... a to zrobi nawet najmniej inteligentny człowiek.,Zmusić czy zachęcić do odpowiednich zachowań można nawet ddżownicę. Inteligencja przede wszystkim polega na obserwacji otoczenia, wyciągania wniosków i przystosowywania się. To że możemy więcej i lepiej nie oznacza wcale, że rozsądnym jest ograniczanie psich zachowań tylko i wyłącznie do wykonywania sztuczek. Rozumują na swój sposób ale rozumują, kombinują, są ciekawe tego co je otacza i tak samo jak my usiłują zbadać nieznany obiekt. Ich "wnioski" są często o wiele bardziej trafne niż wielu ludzi. Stado wybierze najlepszego przewodnika, u nas różnie z tym bywa. > >Nie mogę mówić za innych, ale u mnie wypływa to z obserwacji podobieństw pomiędzy mną a resztą materii ożywionej> Których podobieństw? Bo to konkretne podobieństwa są, jak mniemam, istotą owego socjalizmu międzygatunkowego... w końcu jesteśmy również podobni w jakimś stopniu do figurki ludzika wystruganej z ziemniaka...<To jednak dobry Pan Bóg ulepił nas z gliny i tchną świetlistego ducha w tę niewdzięczną materię? Jak to się dzieje, że rozpoznajemy czy głos jaki wydaje inny ssak jest oznaką bólu czy zadowolenia? Przecież nie puszczali nam tego w szkole z taśmy z odpowiednią instrukcją? Chociaż z drugiej strony masz rację; nastrugaliśmy sobie ludzików z drewna i są nam one o wiele bliższe niż nie tylko nasi (jak dowodził Darwin) kuzyni, ale nawet my sami, nasze własne dzieci. > >Zapewne na takiej samej zasadzie jak całowanie po pupce swojego dziecięcia, i brak konkretnych reakcji na dochodzące zza ściany odgłosy bicia innego. Brak wyobraźni?> Raczej podatność na wmawianie sobie różnych rzeczy.<Co można sobie wmawiać słysząc odgłosy maltretowania? > >Skoro człowiek jest najinteligentniejszy a kot nie jest nawet naczelnym, to śmiesznym jest chyba wymaganie od kota dywagacji na temat pleśni. Nie wspominając o tym, że pan Miecio też nie za bardzo się nad tym zastanawia.  > Ale Ty też się nad tym nie zastanawiasz. Nie ratujesz pleśni, choć mamy - rzekomo - obowiązek troszczenia się o "niższe" ewolucyjnie formy życia, a jak by na to nie spojrzeć, pleśń jest w takim samym stopniu żywa co kot.<Obowiązki mamy takie jakie na siebie sami nałożymy. Nie mam obowiązku iść do lekarza kiedy widzę jakieś zmiany na swoim ciele, ale rozsądek podpowiada że tak będzie najlepiej i czym prędzej tam się udaję. To samo tyczy sie troski o własne środowisko, którym jest nasza planeta jako całość. Nie znamy nawet wszystkich gatunków ją zamieszkujących, nie wspominając o interakcjach w nim zachodzących. Ingerujemy w skompilowany mechanizm zależności, twierdzimy że trzymamy rekę na pulsie, ale co chwila specjaliści różnych dziedzin objaśniając jak coś działa zastrzegają się "oczywiście nie wiemy/ nie rozumiemy do końca". Niedawno, na stronie Uniwersytetu Śląskiego, oglądałam wykład jakiegoś profesora ekologii prowadzony dla studentów różnych specjalizacji biologii i muszę Ci powiedzieć, że zaskoczyła mnie ich totalna niewiedza na ten temat. Nie sądzisz że zmieniając wszystko dookoła powinniśmy nałożyć na siebie obowiązek odpowiedzialności za to? Kto to zrobi, bo chyba nie święty Franciszek? Pleśni nie trzeba "ratować", a jedynie zdawać sobie sprawę że bez niej nie byłoby życia. > A co za różnica czego to było wynikiem? Osy faktycznie nie wylatują z gniazda powodowane nienawiścią do ludzi... ale wkurzają ludzi, zaburzają im relaks. Większość osób nie chce walczyć o drinka z osą, która się koniecznie w tym drinku postanowiła utopić.<Chodziło mi o to, że w kontaktach z innymi gatunkami najczęściej sami prowokujemy nieszczęście. Eksterminacja wszystkiego co nam przeszkadza w osiągnięciu relaksu, nie wydaje się mądrym rozwiązaniem. > Nie mówiąc już o tym, że zdarzają się śmiertelne wypadki z udziałem os. Rzadko bo rzadko, ale jednak, zdarza się, że człowiek połknie osę przez nieuwagę, osa gryzie po przełyku, wywołuje reakcję alergiczną i mamy trupa.<Jeżeli rzadko, to nie warto nawet o tym wspominać.
· Nie należy ludzi sądzić według ich przekonań, lecz według tego, co przekonania z nich czynią.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | sawra (286 punktów) | > >Z pomysłem że zwierzątka są przede wszystkim do wykorzystywania przez człowieka, pierwsi (o ile się nie mylę) wyskoczyli wyznawcy Jahwe.> A nie ci wszyscy pierwotni myśliwi, którzy zwierzątka łapali i wykorzystywali ich wnętrzności do różnych zabawnych rzeczy?<E tam. Co innego korzystanie a co innego wykorzystywanie. Pierwotni myśliwi nie sadzali siebie na tronie wszelkiego stworzenia. Prymitywne kultury odnoszą się z szacunkiem do swego pokarmu. Plemiona żyjące w Himalajach, przed każdym posiłkiem dziękują zabitym zwierzętom za ich ofiarę i posiłek jest dla nich świętą rzeczą. To samo tyczy się Indian ameryki Północnej. Nie twierdzę że mamy się modlić do duchów, ale jeśli zatraciliśmy szacunek i respekt przed śmiercią, choćby to była "tylko" koza, to nie idziemy w dobrym kierunku. Co do tradycji judaistycznej i wszelkich jej odłamów to zapominasz chyba, że jeszcze nie tak dawno dzieci, kobiety, czy kolorowi byli traktowani jako istoty niższego gatunku. Judaizm i wszelkie jego odłamy zakładają istnienie porządku, według którego wszystko dzieli się na wyższe i niższe z racji pochodzenia. I chociaż istnieją przesłanki aby sądzić, że świat to składowa różniących się od siebie elementów, ani lepszych ani gorszych, to jednak mentalnie wciąż jesteśmy jedną nogą w średniowieczu. Za przeproszeniem ch..j nas strzela, kiedy słyszymy funkcjonariuszy KK bredzących o "prawie naturalnym" i pokazujących paluchem gdzie wg. nich jest nasze miejsce i kultywujemy sobie dalej ich tradycje. > Tak jak z persektywy lwa antylopa jest źródłem pożywienia, tak z perspektywy człowieka wszystko może być takim źródłem.<Lew ma to do siebie, ze jak się już nażre to daje spokój otoczeniu. My możemy trzymać niedźwiedzia w klatce o wielkości jego własnych gabarytów, z dziurą w brzuchu (to taka chińska metoda na pozyskiwanie niedźwiedziej żółci), coś koło 10-ciu lat. Nie dostrzegasz różnicy? Czy naprawdę aż tak trudnym zadaniem jest wyobrażenie sobie cierpień tego zwierzęcia? A może po prostu lepiej zamknąć oczka i powiedzieć sobie "a co mi tam!" dośpiewawszy jakąś piękną ideologię o "wyższych" - a jakże, racjach. > Człowiek np. potrafi wykorzystywać zwierzęta do budowania w oparciu o nie poczucia bezpieczeństwa.<W takim samym stopniu wykorzystujesz swoich bliskich. Uczucia to chemia, z jakich powodów wywyższasz jeden proces chemiczny nad inny? > >Co do niespełnionych uczuć i poczucia bezpieczeństwa, to piszesz niczym matka Polka. Wiesz jak jest, a inni błądzą we mgle.> A po co ludzie mają zwierzęta? Żeby im pomóc? Z dobrego serduszka? Te zwierzęta coś tym ludziom dają. Nie wszyscy mają zniszczone życie emocjonalne i siedemnaście kotów. Są tacy co kupują sobie psa, bo "tak wypada" w ich sytuacji, albo chcą zmotywować się do codziennych spacerów... ale zawsze jest jakiś argument/powód, aby tego psa\kota\chomika posiadać na własność. <Jak wyżej. W przyrodzie nic się nie dzieje "za darmo" - to się tyczy wszystkich zwierząt, nas też; no chyba że faktycznie zawieramy w sobie "boską iskrę".  Spellblinder, nie wziąłeś kiedyś pod uwagę, że może Tobie coś po prostu umyka? Że litość i"dobre serduszko' są elementami naszej psychiki i nie u każdego rozwijają się w równym stopniu? Stąd może wypływać przekonanie, że w takim razie nie istnieją a są jedynie fanaberią, modą, słabością i trzeba mieć "zniszczone życie emocjonalne" żeby wziąć zabiedzonego psa z ulicy.
· Nie należy ludzi sądzić według ich przekonań, lecz według tego, co przekonania z nich czynią.
|
|
| | | | | |  | | jasenka (1863 punktów) | Sawro, jak miło, że ktoś myśli dokładnie tak jak ja o przyrodzie. Przeczytałam Twoje wypowiedzi i zgadzam się z każdym zdaniem (już się tu produkowałam w tym temacie, ale bez zbytniego powodzenia w zrozumieniu  Doszłam do wniosku już dawno, że empatia i zrozumienie innych stworzeń jest tylko i wyłącznie umiejętnością kobiet, mężczyźni są w tym względzie kiepscy. Znam kilku mężczyzn, którzy wykazują widoczną empatię, ale idzie to w parze ze zbytnią nadwrażliwością i nieprzystosowaniem. Testosteron zmniejsza empatię - czytałam o takich badaniach, w których podanie testosteronu zmniejszało zdolność do odczytywania emocji z sygnałów mimicznych. A także takie coś: "Zwiększenie poziomu testosteronu u kobiet sprawia, że stają się one mniej ufne i mniej otwarte - donoszą naukowcy, których badania zostały opublikowane w piśmie "Proceedings of the National Academy of Sciences". Za sprawą męskiego hormonu płeć piękna wykazuje również większą czujność i sceptycyzm". odkrywcy.p(*)et,wid,12306581,wiadomosc.htmlEmpatia łączy się także pewnie z łatwiejszym w mózgu kobiet przewodzeniem bodźców przez spoiwo łączące półkule.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | sawra (286 punktów) | > Sawro, jak miło, że ktoś myśli dokładnie tak jak ja o przyrodzie. Przeczytałam Twoje wypowiedzi i zgadzam się z każdym zdaniem (już się tu produkowałam w tym temacie, ale bez zbytniego powodzenia w zrozumieniu <Mnie też dodaje otuchy świadomość, że nie jestem jedynym "wariatem".  Produkować się trzeba, bo oprócz samych dyskutantów wiele osób to czyta i być może nasze produkcje dadzą komuś do myślenia. Mnie też pomysł że żadnego boga nie ma, nie zrodził się w głowie samoczynnie. > Doszłam do wniosku już dawno, że empatia i zrozumienie innych stworzeń jest tylko i wyłącznie umiejętnością kobiet, mężczyźni są w tym względzie kiepscy. Znam kilku mężczyzn, którzy wykazują widoczną empatię, ale idzie to w parze ze zbytnią nadwrażliwością i nieprzystosowaniem. Testosteron zmniejsza empatię - czytałam o takich badaniach, w których podanie testosteronu zmniejszało zdolność do odczytywania emocji z sygnałów mimicznych.<z pewnością testosteron odgrywa tu swoją rolę, ale na podstawie doświadczeń z moimi partnerami mogę stwierdzić, że nie jest czynnikiem decydującym. Dwa przykłady. W wieku dziewiętnastu lat zakochałam się bez pamięci w pewnym niezwykle oczytanym i dziarskim mężczyźnie, starszym ode mnie o bodaj 6 lat. Mogłam dyskutować z nim godzinami, zainteresował mnie matematyką i fizyką (od której skutecznie odstraszono mnie w szkole) i generalnie zachwycał mnie swoją wiedzą na niemal każdy temat. Hormony hormonami, fascynacja fascynacją, ale miną rok, miną drugi a ja zaczęłam coraz częściej odnosić wrażenie, że ten człowiek nie poświęcił by dla mnie niczego. Owszem, moje towarzystwo sprawia mu wielką przyjemność, ale gdyby jakiś wypadek oszpecił moje ciało to po stosownym czasie, elegancko powiedziałby mi adieu. Człowiek-maszyna, który świat postrzegał niczym agent Smith z Matriksa.  Tak samo jak zwierzę było dlań kawałkiem mięsa na talerzu, tak i ja byłam mięsem z tą różnicą że inteligentnym i wiele w jego życie wnoszącym. Zdumiewające jak często to idzie ze sobą w parze, chociaż nie zawsze. To było wielkie rozczarowanie i gorycz, ale też niezastąpiona nauka na przyszłość. Mój obecny partner nie jest "ślimakiem", tzw. dupą życiową; chłop zapobiegliwy, zaradny i co tu dużo gadać, nie radziłabym nikomu wejść mu pod pięść. Nie roni razem ze mną łez nad losem zwierząt, gdyby zaszła potrzeba zabiłby świnię, kurę czy agresywnego psa, ale widać ze nie sprawiłoby mu to żadnej przyjemności a wręcz przeciwnie. Bardzo lubi mięso ale zauważył jak wielką przykrość mi to sprawia i nie domaga się w domu kotletów. Nie widzi żadnego problemu z wegetariańskim a nawet wegańskim jedzeniem. Kiedyś co rusz wypadał z kumplami na browara i stek, ale teraz mu na tym nie zależy, bo coraz bardziej zaczyna mu smakować roślinny pokarm. Empatię dla zwierząt wyniósł z domu, w którym zawsze były psy i dlatego nie ma problemu z dostrzeganiem ich podobieństwa do nas. Doszedł do wniosku, że skoro może sobie smacznie zjeść bezmięsnie, to po co wpierniczać coś co osiąga się za pomocą cierpienia zwierząt które przecież kocha? Teraz, od wielkiego dzwonu jemy wiejskie kury i jajka, przywożone raz na pół roku od jego babci. Z mięsem przemysłowym mamy kontakt wówczas, gdy zaleci nas smród od sąsiadów. Jeśli jest robione w piekarniku to pół biedy, ale gotowane cuchnie nie do wytrzymania. To tak jak z papierosami. Nadwrażliwość jest cechą która nie pomaga tak mężczyźnie jak i kobiecie. Niewrażliwość dotyczy obydwu płci, kobiety też jedzą mięso a co gorsza noszą futra, chociaż faktycznie wydają się bardziej empatyczne. > A także takie coś:> "Zwiększenie poziomu testosteronu u kobiet sprawia, że stają się one mniej ufne i mniej otwarte - donoszą naukowcy, których badania zostały opublikowane w piśmie "Proceedings of the National Academy of Sciences". Za sprawą męskiego hormonu płeć piękna wykazuje również większą czujność i sceptycyzm".> odkrywcy.p(*)et,wid,12306581,wiadomosc.html> Empatia łączy się także pewnie z łatwiejszym w mózgu kobiet przewodzeniem bodźców przez spoiwo łączące półkule.<Coś mi się obiło o oczy  , a także artykuł na temat zaburzeń hormonalnych u dziewcząt, które do pewnego wieku mogą wykazywać typowo chłopięce cechy. Jako nastolatka miałam ten "problem", gardziłam towarzystwem koleżanek, byłam pierwsza do bójki i nic mnie nie obchodziło, że kogoś boli. Prześcigałam też chłopaków w głupich i niebezpiecznych wyczynach -jak sobie pomyślę jakie tego mogły być konsekwencje, to nogi się pode mną uginają. Punktem kulminacyjnym było oświadczenie złożone mojej osiwiałej ze zgryzoty matce, że chcę zmienić płeć.  Co ta kobieta ze mną przeszła... Pozdrawiam.
· Nie należy ludzi sądzić według ich przekonań, lecz według tego, co przekonania z nich czynią.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | > Świnia czy pies są o wiele wdzięczniejszym towarzystwem.Jasne. O wiele wdzięczniejszym. Ale jednocześnie mniej podobnym. > Rozumują na swój sposób ale rozumują, kombinują, są ciekawe tego co je otacza i tak samo jak my usiłują zbadać nieznany obiekt. Ich "wnioski" są często o wiele bardziej trafne niż wielu ludzi. Stado wybierze najlepszego przewodnika, u nas różnie z tym bywa.Ich wnioski? Pies nie umie rozróżnić śrubokrętów, nie mówiąc już o tym, że nie ma nawet pojęcia co z takim śroubokrętem zrobić! Co innego małpa. Taki szympans potrafi wykręcić świetlówkę kijem, spuścić ją po tym kiju sobie do ręki i "szantażować" opiekunkę celem wymienienia świetlówki na torbę rodzynek! - akcja autentyczna. Pies z kolei, w porównaniu z człowiekiem, a i z innymi zwierzętami takimi jak świnia czy szympans, praktycznie nic nie rozumie. Przywódcę... hehe. Wybór... dobre sobie. W sforach wilków nie ma demokracji. To jest jeszcze bardziej prymitywne niż wybór prezydenta u nas  > Jak to się dzieje, że rozpoznajemy czy głos jaki wydaje inny ssak jest oznaką bólu czy zadowolenia? Przecież nie puszczali nam tego w szkole z taśmy z odpowiednią instrukcją?Rozumiemy kontekst. Jak widzimy królika w potrzasku, to jakiego by z siebie głosu nie wydawał, wiemy że robi to w bólu. Ale żeby się nauczyć psiej mimiki, potrzebujemy przede wszystkim doświadczenia  Obcując z psami w pewnym momencie widzimy jakie emocje przeżywają, czy można np. podejść i pogłaskać. > Co można sobie wmawiać słysząc odgłosy maltretowania?Można sobie wmawiać wiele rzeczy. > Nie sądzisz że zmieniając wszystko dookoła powinniśmy nałożyć na siebie obowiązek odpowiedzialności za to? Kto to zrobi, bo chyba nie święty Franciszek?Ta odpowiedzialność jest w to wliczona, bo jeśli coś zepsujemy, to zbierzemy tego żniwo. Nie mamy natomiast odpowiedzialności żadnej za pleśń i króliki. > Pleśni nie trzeba "ratować", a jedynie zdawać sobie sprawę że bez niej nie byłoby życia.Jak to nie trzeba? Pleśni bestialsko usuwanej nie trzeba, ale kurę trzeba? > Chodziło mi o to, że w kontaktach z innymi gatunkami najczęściej sami prowokujemy nieszczęście. Eksterminacja wszystkiego co nam przeszkadza w osiągnięciu relaksu, nie wydaje się mądrym rozwiązaniem.Ale jeśli to coś jest takim gównem jak komar, osa, albo inne dziwadło, nie powinniśmy się krępować  > Jeżeli rzadko, to nie warto nawet o tym wspominać.Warto, wziąwszy pod uwagę, że życie jednego człowieka jest więcej warte niż istnienie wszystkich os...
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Lizergus (691 punktów) | >Warto, wziąwszy pod uwagę, że życie jednego człowieka jest więcej warte niż istnienie wszystkich os... Lepiej, żebyśmy nigdy nie spotkali podobnie myślącej zaawansowanej cywilizacji.
|
|
| | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Lepiej, żebyśmy nigdy nie spotkali podobnie myślącej zaawansowanej cywilizacji.Na szczęście człowiek, w odróżnieniu od osy, nie dość, że nie ma żądła, to jeszcze potrafi myśleć, także może wcale nie być tak źle
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | sawra (286 punktów) | > >Świnia czy pies są o wiele wdzięczniejszym towarzystwem.> Jasne. O wiele wdzięczniejszym. Ale jednocześnie mniej podobnym.<Tyle ze praktycznie nic z tego nie wynika. > >Rozumują na swój sposób ale rozumują, kombinują, są ciekawe tego co je otacza i tak samo jak my usiłują zbadać nieznany obiekt. Ich "wnioski" są często o wiele bardziej trafne niż wielu ludzi. Stado wybierze najlepszego przewodnika, u nas różnie z tym bywa.> Ich wnioski? Pies nie umie rozróżnić śrubokrętów, nie mówiąc już o tym, że nie ma nawet pojęcia co z takim śroubokrętem zrobić!<Dlatego słowo "wnioski" napisałam w kawyczkach. Zresztą, po co psu śrubokręt? Śrubokręt nie jest psu do niczego potrzebny, tak samo jak mnie np: akcelerator cząstek. Wszyscy korzystamy z osiągnięć innych i gówno nas obchodzi jak to działa. > >Co innego małpa. Taki szympans potrafi wykręcić świetlówkę kijem, spuścić ją po tym kiju sobie do ręki i "szantażować" opiekunkę celem wymienienia świetlówki na torbę rodzynek! - akcja autentyczna.<I co z tego? Jakbyś mi powiedział że pojmuje zasady na jakich ta świetlówka działa, to byłoby coś. A tak, to nie robi nic innego niż każdy pies - wykorzystuje swoje zdolności do zdobycia pożywienia. > Pies z kolei, w porównaniu z człowiekiem, a i z innymi zwierzętami takimi jak świnia czy szympans, praktycznie nic nie rozumie.<Mapa to nie terytorium jak twierdził Korzybski, skoro nie mamy możliwości dowiedzieć się jak widzą świat inni ludzie, to arogancją jest twierdzić że wiemy jak go widzi małpa czy pies. To tylko nasze wyobrażenia zbudowane na własnych doświadczeniach. Ty, z tego co widzę posługujesz się "mapą" narysowana przez innych i chcesz przekonać mnie że mi się "coś wydaje", pomimo ze od najmłodszych lat żyje pod jednym dachem z różnej maści zwierzętami. > Przywódcę... hehe. Wybór... dobre sobie. W sforach wilków nie ma demokracji. To jest jeszcze bardziej prymitywne niż wybór prezydenta u nas <Najpierw socjalizm a teraz demokracja. Jak możemy rozsądnie rozmawiać, skoro najpierw twierdzisz że zwierzęta w niczym nie przypominają ludzi, samemu stosując do nich polityczne pojęcia. Utarło się przekonanie, że wilki wybierają najsilniejszego fizycznie spośród siebie, tymczasem jest to osobnik który musi spełniać wiele wymagań, a nie bo wszystkim spuści łomot i po ptakach. Przywódca jest odpowiedzialny za wszystkich, nawet tych ostatnich w hierarchii. Każdy ma do spełnienia jakaś rolę, każdy coś zje, chociażby najmniej atrakcyjny kawałek, i nikt nie zostaje bez opieki. Hierarchia zmienia się z każdym nowym pokoleniem. > >Jak to się dzieje, że rozpoznajemy czy głos jaki wydaje inny ssak jest oznaką bólu czy zadowolenia? Przecież nie puszczali nam tego w szkole z taśmy z odpowiednią instrukcją?<> Rozumiemy kontekst. Jak widzimy królika w potrzasku, to jakiego by z siebie głosu nie wydawał, wiemy że robi to w bólu.<A jak nie widzimy? Ty naprawdę widujesz zwierzęta tylko na talerzu. > Ale żeby się nauczyć psiej mimiki, potrzebujemy przede wszystkim doświadczenia Obcując z psami w pewnym momencie widzimy jakie emocje przeżywają, czy można np. podejść i pogłaskać.<Wszystkiego się trzeba nauczyć. Dzieci wychowywane z dala od ludzi, też mają problemy ze zrozumieniem i nie potrafią nauczyć się ludzkiego języka. Okrzyk bólu jest u wszystkich ssaków podobny - wystarczy usłyszeć raz aby się nie pomylić. Pies to nie ocean Solaris. > >Nie sądzisz że zmieniając wszystko dookoła powinniśmy nałożyć na siebie obowiązek odpowiedzialności za to? Kto to zrobi, bo chyba nie święty Franciszek?> Ta odpowiedzialność jest w to wliczona, bo jeśli coś zepsujemy, to zbierzemy tego żniwo. Nie mamy natomiast odpowiedzialności żadnej za pleśń i króliki.,Pleśń i króliki są częścią tego wszystkiego. Brak jednego elementu wpływa na pozostałe. Niewielu ludzi zdaje sobie co z tego wynika. > >Pleśni nie trzeba "ratować", a jedynie zdawać sobie sprawę że bez niej nie byłoby życia.> Jak to nie trzeba? Pleśni bestialsko usuwanej nie trzeba, ale kurę trzeba?Ja uważam że bez wyraźnej potrzeby, niczego nie trzeba usuwać. > >Chodziło mi o to, że w kontaktach z innymi gatunkami najczęściej sami prowokujemy nieszczęście. Eksterminacja wszystkiego co nam przeszkadza w osiągnięciu relaksu, nie wydaje się mądrym rozwiązaniem.> Ale jeśli to coś jest takim gównem jak komar, osa, albo inne dziwadło, nie powinniśmy się krępować <Jednym osobnikiem czy nawet całym gniazdem nikt się nie przejmuje. > >Jeżeli rzadko, to nie warto nawet o tym wspominać.> Warto, wziąwszy pod uwagę, że życie jednego człowieka jest więcej warte niż istnienie wszystkich os...<To wytępmy wszystko do gołej ziemi i już nic nie będzie nam zagrażać.
· Nie należy ludzi sądzić według ich przekonań, lecz według tego, co przekonania z nich czynią.
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | >Wszyscy korzystamy z osiągnięć innych i gówno nas obchodzi jak to działa.
Bądź łaskawa na tym forum mówić za siebie, nie za wszystkich.
|
|
| | | | | | | |  | | sawra (286 punktów) | >>Wszyscy korzystamy z osiągnięć innych i gówno nas obchodzi jak to działa. >Bądź łaskawa na tym forum mówić za siebie, nie za wszystkich.
Nie sposób dyskutować odnosząc się tylko do siebie. To, że ludzi nie interesuje zazwyczaj jak działa ich lodówka, nie jest chyba jakimś rewolucyjnym spostrzeżeniem?
· Nie należy ludzi sądzić według ich przekonań, lecz według tego, co przekonania z nich czynią.
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | >>>Wszyscy korzystamy z osiągnięć innych i gówno nas obchodzi jak to działa. >>Bądź łaskawa na tym forum mówić za siebie, nie za wszystkich. >Nie sposób dyskutować odnosząc się tylko do siebie. >To, że ludzi nie interesuje zazwyczaj jak działa ich lodówka, nie jest chyba jakimś rewolucyjnym spostrzeżeniem?
Proponuję zatem opatrywać swoje spostrzeżenia właśnie takimi na przykład ogranicznikami, jak "zazwyczaj", "prawdopodobnie", "wydaje mi się", etc. Na "zawsze", "wszyscy", "nigdy" możesz się przejechać bardzo łatwo.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > To, że ludzi nie interesuje zazwyczaj jak działa ich lodówka, nie jest chyba jakimś rewolucyjnym spostrzeżeniem?To bardzo ciekawe zdanie jest. Szczególnie w sytuacji, kiedy nie dalej jak w zeszłym tygodniu gadaliśmy z Bratem i grupką towarzystwa, jak to fascynujące jest, że nie tylko takie rzeczy jak zaawansowana elektronika, ale podstawowa, czysta matematyka i fizyka rządzą naszym życiem. I to nie na poziomie filozoficzno-naukowym, ale zupełnie przyziemnym - ekspres do kawy, samochód, światła na skrzyżowaniach, bułki w sklepie. Fascynujące to było. Tym bardziej, że towarzystwo mieszane, ścisłowcy równo z totalnymi humanistami. Podsumowując - w dobrym tonie jest używanie "moim zdaniem", "sądzę", "z tego, co widzę". Tak na zdrowy rozsądek 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | > Tyle ze praktycznie nic z tego nie wynika.Bo tu nic z niczego nie ma wynikać. To są fakty. > Dlatego słowo "wnioski" napisałam w kawyczkach. Zresztą, po co psu śrubokręt? Śrubokręt nie jest psu do niczego potrzebny, tak samo jak mnie np: akcelerator cząstek. Wszyscy korzystamy z osiągnięć innych i gówno nas obchodzi jak to działa.Ale jednocześnie mamy możliwość zrozumienia tego. Pies natomiast nie jest nawet w stanie odróżnić śrubokręta płaskiego od krzyżakowego, dla niego te różnice nie istnieją, są zbyt abstrakcyjne. Także mówienie, że jakikolwiek pies może być inteligentniejszy niż człowiek to zwykła brednia. > I co z tego? Jakbyś mi powiedział że pojmuje zasady na jakich ta świetlówka działa, to byłoby coś. A tak, to nie robi nic innego niż każdy pies - wykorzystuje swoje zdolności do zdobycia pożywienia.Ale kojarzy ze sobą więcej faktów niż taki pies. Pies nawet nie zwraca na świetlówkę uwagi, dla niego zarówno ta świetlówka, jak i to co można z nią zrobić, nie istnieje jako przedmiot istotny. > skoro nie mamy możliwości dowiedzieć się jak widzą świat inni ludzieAleż mamy od tego całe gałęzie nauki  > to arogancją jest twierdzić że wiemy jak go widzi małpa czy pies.Od tego też. Wiemy jak małpa widzi świat, bo są ludzie, którzy się tym zajmują. > Ty, z tego co widzę posługujesz się "mapą" narysowana przez innych i chcesz przekonać mnie że mi się "coś wydaje", pomimo ze od najmłodszych lat żyje pod jednym dachem z różnej maści zwierzętami.Ja też żyję od najmłodszych lat ze zwierzętami. I co z tego? Piszę, że Ci się wydaje, bo pozwalasz sobie na teksty typu "pies jest inteligentniejszy niż człowiek", co jest po prostu najzwyklejszą w świecie bzdurą. > Najpierw socjalizm a teraz demokracja. Jak możemy rozsądnie rozmawiać, skoro najpierw twierdzisz że zwierzęta w niczym nie przypominają ludzi, samemu stosując do nich polityczne pojęcia.O czym Ty w ogóle piszesz? To Ty twierdzisz, że w sforze przywódca jest "wybierany". Z kolei socjalizm był przeze mnie użyty w kontekście ludzi, a nie zwierząt. > Utarło się przekonanie, że wilki wybierają najsilniejszego fizycznie spośród siebieutarło się przekonanie, że ten najsilniejszy sam się "wybiera"... > tymczasem jest to osobnik który musi spełniać wiele wymagań, a nie bo wszystkim spuści łomot i po ptakach.Rozwiązuje testy kwalifikacyjne... Zwierzęta w dużym stopniu polegają na ocenie siły i wielkości potencjalnego przywódcy. Powiem Ci jak to wygląda w praktyce. Jako, że jestem koło 40 kilogramów cięższy niż przeciętny człowiek, to wszystkie psy moich znajomych z którymi mam częstszy kontakt - innymi słowy, które widziałem przynajmniej 3 razy  - słuchają mnie. Widocznie rozumieją mnie jako największe bydlę w okolicy i szanują to. Nie zastanawiają się, czy jestem wspaniałym przywódcą i czy dobrze je poprowadzę, tylko uwzględniają wielkość. > Przywódca jest odpowiedzialny za wszystkichCo to znaczy "jest odpowiedzialny"? Zwierzęta nie mogą być odpowiedzialne  > A jak nie widzimy? Ty naprawdę widujesz zwierzęta tylko na talerzu.Nie widzimy bo jesteśmy ślepi?  Nie ma nie widzimy. > Okrzyk bólu jest u wszystkich ssaków podobny - wystarczy usłyszeć raz aby się nie pomylić.Podobny... cóż... na jakiej zasadzie podobny? Bo wysoki? I skąd przekonanie, że u wszystkich ssaków? Widziałaś kiedyś cierpiącego słonia/żyrafę/fokę/nosorożca/pancernika... Kret np. nie wydaje żadnego odgłosu jak go pies kaleczy. > Pleśń i króliki są częścią tego wszystkiego. Brak jednego elementu wpływa na pozostałe. Niewielu ludzi zdaje sobie co z tego wynika.Nie zawsze. > Ja uważam że bez wyraźnej potrzeby, niczego nie trzeba usuwać.Teraz pytanie co jest wyraźną potrzebą... > Jednym osobnikiem czy nawet całym gniazdem nikt się nie przejmuje.To kiedy ktoś się zaczyna przejmować? Ile gniazd trzeba usunąć, żeby powstał "problem"? > To wytępmy wszystko do gołej ziemi i już nic nie będzie nam zagrażać.A dlaczego wszystko? Skąd ta histeria?
|
|
 | 2 na 2 | Wyrak (463 punktów) |
>To, że ból jest chwilowy to jest wyjątkowo głupie tłumaczenie. Psy jak usypiamy, to to robimy to farmakologicznie, a nie taką małą gilotynką. Po co? żeby było bezboleśnie i humanitarnie. >Potrzebna jest świadomość, że te zwierzęta to nie są rzeczy. Że nie można im ucinać lub odpalać dziobów, mielić żywcem i trzymać na bardzo małej powierzchni. Ludzie powinni się nauczyć, że nie można robić wszystkiego zwierzętom, tylko jeśli się im to opłaca i jest na to popyt.
Trzeba uważać z antropomorfizacją. Zabicie gilotynką jest najlepsze dla zwierzęcia, nie mającego pojęcia co się stanie. Jest to śmierć natychmiastowa w ułamku sekundy. Usypianie wbrew pozorom często dla zwierząt nie jest takie komfortowe - różnie reagują na leki i mogą się niedobrze czuć przez 30 do 60 minut lub nawet dłużej.
Natomiast jeżeli chodzi o komfort właścicieli jest wręcz odwrotnie i wybieramy komfort właścicieli a nie zwierząt. Dla mnie humanitaryzm dotyczy zwierzęcia - żeby się mniej męczyło a nie uczuć właściciela.
|
|
4 na 6 | Wyrak (463 punktów) | Jednak w przypadku produkcji jaj >na skalę przemysłową - los kogutów wygląda zazwyczaj tak jak w ukazanym filmie. Seksterki oddzielają >osobniki męskie od żeńskich ponieważ te pierwsze nie są już do niczego potrzebne w procesie >produkcji jaj. Około 6-7% kogutów przetrwa żeby zapłodnić jaja, z których wykluje się następne >pokolenie niosek (nie są mielone jak koguty, ale za to hoduje się je nie tyle w nieludzkich >warunkach co nawet w niekurzych warunkach).
Wydaje mi się, że autor nie sprawdził dokładnie informacji. Opisywany proces dotyczy tylko kur nieśnych. I nie ukrywam, że jest drastyczny. Natomiast brojlery nie są poddawane seksowaniu gdyż kogutki lepiej przyrastają. Na rzeź są przeznaczane przed osiągnięciem dojrzałości i jemy je ze smakiem. Trzeba pamiętać, że dzisiaj kury ras nieśnych nie nadają się w ogóle do jedzenia bo są bardzo chude. Zupełnie inaczej jest z rasami mięsnymi i ogólnoużytkowymi. Przed napisaniem postu należy się zapoznać bardziej z tematem a nie tylko oburzać. Tak samo jeżeli chodzi o proporcję kur i kogutów w stadkach - zawsze (i w naturze u kura bankiwa) był jeden kogut na dużą ilość kur. Nie jest to okrucieństwo ludzi. Co zresztą chyba wszyscy wiedzą. Rozumiem oburzenie, ale więcej rzetelności w podawaniu faktów.
|
|
 | 1 na 1 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | > Trzeba pamiętać, że dzisiaj kury ras nieśnych nie nadają się w ogóle do jedzenia bo są bardzo chude. Zupełnie inaczej jest z rasami mięsnymi i ogólnoużytkowymi.-Wydaje mi się, że ludzie majo lekkiego hopla z tą specjalizacją we wszystkich dziedzinach. Tak jak hodują rozmaite rasy psów na "potrzeby" właścicieli, tak samo robią ze zwierzętami użytkowymi. Inne kury na mięso, inne dla jaj  A pamiętam "własne" kury, z wolnego chowu, których mięso było smaczniejsze od dzisiejszych "mięsnych", a jajka były lepsze od tych "specjalnych jajecznych", skorupka nie rozlatywała się po lekkim stuknięciu. Tyle, że aspekt ekonomiczny nie był brany pod uwagę, coś trzeba było jeść, a na własną kurę przynajmniej kartek nie było potrzeba, ani stać w kolejce. 
Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
|
|
|  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | A owocki? Pamiętam, jak się jako dziecko zażerałem morelami na działce dziadków. Pyszne były draństwa, drzewo stare i doświadczone. A dziś owocki hodują nie pod kątem smaku, a żeby się je lepiej transportowało
|
|
|  | 2 na 2 | Kamil Ciura (762 punktów) | Specjalizacja wzięła się z praw rządzącym rynkiem. Kury nioski dają O WIELE więcej jaj niż kury "ogólnoużytkowe". Tak samo, rasy mięsne, dają więcej mięsa z kilograma paszy niż rady "ogólnoużytkowe".
Nie żyjemy już w świecie, w którym nisko-wydajna produkcja "swojskimi" metodami wystarczy. Mass market potrzebuje wydajności.
|
|
| |  | KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Nie żyjemy już w świecie, w którym nisko-wydajna produkcja "swojskimi" metodami wystarczy. Mass market potrzebuje wydajności. -Niby tak. Ale czasami dziwnie to wygląda. Zawsze mieliśmy problemy ze "świńską górką". Lepper chciał abyśmy żarli więcej mięsa, a ludzie nic, nie dali rady, nawet ruskim wysyłamy. Wizje n.t. braku żywności i miejsca do upraw nie sprawdziły się, coraz więcej nieużytków i problemów ze sprzedażą zbóż, ziemniaków, buraków. Nie widać specjalnie potrzeby ciągłego zwiększania produkcji, gdy mnóstwo żywności się marnuje, a ludzi nie przybywa (w Europie).
Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
|
|
 | 2 na 2 | Marek Matejewski (3695 punktów) | 1) O mielonych kogucikach pisałem w kontekście przemysłowej produkcji jaj, a o brojlerach znalazła się tylko wzmianka mająca przypomnieć czytelnikom, że kury są hodowane w dwóch celach.
2) Formułując zarzuty nie odwołuje się Pani do żadnych materiałów źródłowych.
3) Z tym moim oburzeniem to delikatna nadinterpretacja - bardziej staram się ukazać drastyczność procesu produkcyjnego i skłonić do refleksji. Jak wspomniałem w jednym z komentarzy, nie ma się co czarować - proces opiera się na masowej eksterminacji i utylizacji. I jedyny faktyczny pożytek z tego kontrowersyjnego procederu brzmi: nie trzeba karmić! Niestety takie myślenie na przestrzeni historii towarzyszyło ludziom także w odniesieniu do ludzi - żyli a nawet żyją nadal tacy ludzie, którzy uważają, że nie wszystkich ludzi trzeba karmić (myślę, że przykład z Phenianu jest tu stosunkowo trafny). Wiele osób powie: Tu tylko koguty, a tam aż ludzie. Wniosek: problemu nie ma. Może jednak są i tacy, którzy uważają, że coś tu nie działa tak jak powinno...
|
|
5 na 5 | Piecio (201 punktów) | Obejrzałem materiał i mimo, że jest drastyczny to nie podzielam zadania autora postu. Kura wcześniej czy później i tak ląduje na naszym talerzu i z jej punktu widzenia szybka śmierć w młynku może być dużo bardziej humanitarna (nie wiem czy takie określenie tutaj pasuje?) niż horror tuczenia w ciasnej klatce, gdzie siedzi stłoczona byle jak z tysiącami innych osobników jej gatunku. No chyba, że jest Pan za tym żeby uwolnić wszystkie kury i pozwolić im wolno chodzić po świecie, ale w takie mrzonki chyba wierzą już tylko prawdziwi romantycy... Na marginesie w czym śmierć poprzez ucięcie głowy siekierą, porażenie prądem itd. ma być lepsza od tej poprzez zmielenie? Nie widzę tu specjalnej różnicy. Natomiast widzę intencje autorów dokumentu, a te są jasne jak słoneczko: propaganda weganizmu, co mnie niestety rozśmiesza, bo nie jest to ani zdrowa, ani tania alternatywa dla zwyczajnej diety składającej się z różnych produktów pochodzenia roślinnego i zwierzęcego.
|
|
 | 2 na 2 | Marek Matejewski (3695 punktów) | >Obejrzałem materiał i mimo, że jest drastyczny to nie podzielam zadania autora postu.
Mamy tu jakieś nieporozumienie. Czy w którymkolwiek miejscu wyrażam opinię? Nie wiem jakiego zdania Pan nie podziela, gdyż żadnego nie wyraziłem.
W niniejszym temacie:
1) Poddaję pod rozwagę kwestię symboliki jajka. Pytam jakie skojarzenia budzi jajko (podkreślam: kurze jajko) w XXI wieku, gdy mamy do czynienia z przemysłową produkcją jaj. Czy to rzeczywisty i zasłużony symbol życia czy symbol śmierci, barbarzyństwa i masowej produkcji przemysłowej? W niniejszym temacie chyba jednak słusznie zwracam większą uwagę na złe skojarzenia, gdyż te dobre są wystarczająco utrwalone w świadomości społecznej.
2) Przedstawiony materiał filmowy to dokument filmowany ukrytą kamerą - tam nie ma reżyserki. Sfilmowana rzeź to rzeczywistość, a rzeczywistość to coś czego warto być świadomym. Głównie o to chodzi - by Ci co do tej pory świadomości w tej materii nie mieli, takową pozyskali, a kwestia ocen to już sprawa odrębna, aczkolwiek zachęcam do wyrażenia osobistego zdania (stąd postawione na końcu pytanie). Część osób interpretuje to jako formę mojego oburzenia wobec zaprezentowanego stanu rzeczy - to nadinterpretacja.
|
|
|  | 1 na 1 | Piecio (201 punktów) | Ależ ja nie kwestionuję, że to jest dokument. Pan chyba też nie do końca mnie zrozumiał. Natomiast odniosłem się do pojawiającej się na końcu filmu reklamy strony internetowej propagującej wegetarianizm i weganizm (specjalnie do niej zajrzałem). Wydaje mi się, że film został nakręcony z wyraźną intencją wywołania odrazy do mięsa kurzego (a pewnie i mięsa w ogóle). Na dodatek jest zaopatrzony w bałamutny i nieprawdziwy komentarz, bo widzimy np. rękę rozgarniającą kurczęta i dowiadujemy się, że cytuję "ci robotnicy BRUTALNIE (roughly) sortują kurczęta w poszukiwaniu chorych, zranionych itd." (chodzi mi o podkreślone słowo, które nota bene pada wielokrotnie w trakcie przedstawiania tego materiału). Zatem obraz na pewno jest dokumentem, ale komentarz do niego dodany już niekoniecznie.
Ponadto nie do końca rozumiem dlaczego sposób zabijania kogutów w fabrykach miałby być argumentem za odrzuceniem utrwalonej w tradycji chrześcijańskiej symboliki jaja kurzego. Niech Pan popatrzy na to z tej strony, że każda kura, a właściwie każdy ptak rodzi się z jaja, więc czy chcemy tego, czy nie jest ono biologicznym nośnikiem życia i nie ma tu nic do rzeczy sposób zabijania wyklutych z niego kur (lub kogutów).
Tak już na marginesie, czy ktoś wie jak odróżnia się takie małe koguty od kur? Dla mnie wyglądają zupełnie jednakowo.
|
|
| |  | | Marek Matejewski (3695 punktów) | > Ponadto nie do końca rozumiem dlaczego sposób zabijania kogutów w fabrykach miałby być argumentem za odrzuceniem utrwalonej w tradycji chrześcijańskiej symboliki jaja kurzego.Nie postuluję przecież odrzucenia tradycyjnej symboliki.  Uzasadnienie dlaczego właśnie życie jest tym co jajko ma symbolizować jest oczywiste i logiczne. Wskazuję jednak, że przysmak w skorupce może budzić różne skojarzenia. Znaczna część zniesionych jajek jest okupiona śmiercią małych kogucików. Produkcja jaj ma zaspokajać nasze potrzeby żywieniowe, podczas gdy dokładnie z tego samego powodu - czyli konieczności żywienia - eksterminuje się koguciki. Zgadzamy się z tym, że ich karmienie z ludzkiego punktu widzenia nie opłaca nam się i przyzwalamy na takie uśmiercanie. Czy zatem jajko niesie życie? Tak, z niego wykluwa się nowe życie. Czy jajko niesie śmierć? Pośrednio tak, zniesienie niemal każdego kurzego jajka jest okupione krwią, której przelewanie jest uzasadnione tylko z punktu widzenia ludzi. Bezpośrednio śmierć tą niesie człowiek. Jednak to jajko jest jej symbolem Teraz ma Pan szansę zgodzić się bądź też nie z moją opinią, którym właśnie wyraziłem. Otóż skłaniam się ku twierdzeniu, że tradycyjne kurze jajko jest zarówno uprawnionym symbolem życia i jak i symbolem śmierci jednocześnie. Nie wiem czy Pan wie jak wygląda alternatywna metoda uśmiercania kogucików? Obok mielenia powszechnie stosuje się również gazowanie. Koszmarne praktyki z poprzedniego wieku uznawane dziś powszechnie za największe wynaturzenie w historii ludzkości również polegały na zorganizowanej eksterminacji tylko dlatego, ze ktoś się w ogóle urodził, zajmuje przestrzeń i trzeba go karmić.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | >Otóż skłaniam się ku twierdzeniu, że tradycyjne kurze jajko jest zarówno uprawnionym symbolem życia i jak i symbolem śmierci jednocześnie. Rodzimy się by umrzeć...
>Nie wiem czy Pan wie jak wygląda alternatywna metoda uśmiercania kogucików? Obok mielenia powszechnie stosuje się również gazowanie. Koszmarne praktyki z poprzedniego wieku uznawane dziś powszechnie za największe wynaturzenie w historii ludzkości również polegały na zorganizowanej eksterminacji tylko dlatego, ze ktoś się w ogóle urodził, zajmuje przestrzeń i trzeba go karmić. Zgadzam się, że praktyki uboju są koszmarne. Przynajmniej dla nas ludzi, bo co myślą zwierzęta to raczej sie nie dowiemy. Tylko jakie są propozycje, żeby stały się, hm, bardziej "humanitarne(?)" ? Nie mam na myśli tego, że wszyscy zaczniemy jeść kiełki... Wolna hodowla, ktoś powie- na skalę przemsłową nieekonomiczna. Również dla mnie, w czteroosobowej rodzinie muszę myśleć, żeby najmniejszym możliwym kosztem się utrzymać. Pięknie mówić, owszem można, ale co to da?
|
|
| | | |  | | Marek Matejewski (3695 punktów) | >Rodzimy się by umrzeć...
Trochę to brzmi jakby celem życia była śmierć, a z tym akurat można mocno polemizować. Konsekwencją powstania życia jest późniejsza śmierć, co obserwujemy każdego dnia. Czy można jednak powiedzieć, że celem życia jest umieranie?
Sprawą kluczową jest dostępność zasobów (czyli materii z której może wyewoluować coś organicznego). Gdyby nie śmierć to w którymś momencie zabrakłoby zasobów do powstania nowego życia. Co też istotne - bez śmierci mechanizm ewolucyjny nie miałby racji bytu i życie musiałoby powstawać jakimś magicznym sposobem (pomijam kwestię abiogenezy, która prawdopodobnie jest zdarzeniem absolutnie wyjątkowym i niezwykle rzadkim).
Wydaje się jednak, że ewolucja postępuje w kierunku wydłużania długości życia i trwałości struktur organicznych - przynajmniej w przypadku człowieka jest to dosyć wyraźne (inaczej premier próbując przepchnąć reformę emerytalną nie powtarzałby jak automat, że żyjemy coraz dłużej). Zaawansowana świadomość prowadzi już nie tylko do instynktownego unikania zagrożeń i ewentualnej śmierci, ale do powstania czegoś co można określić strachem przed śmiercią. Dlatego człowiek dzięki swojej świadomości robi wszystko żeby wydłużać życie, gdyż śmierć go przeraża (chyba nawet najbardziej tych co się nieustannie modlą o zdrowie, jakby zupełnie nie czuli entuzjazmu na myśl o spotkaniu z Panem).
|
|
| | | | |  | | astrotaurus (12445 punktów) |
> Konsekwencją powstania życia jest późniejsza śmierć, co obserwujemy każdego dnia.Dobrze, że dodałeś to o obserwowaniu. I miałeś zapewne na myśli gołe oko, bo bakterie mogą być nieśmiertelne.  > Gdyby nie śmierć to w którymś momencie zabrakłoby zasobów do powstania nowego życia.Jezusie, w którym? Kosmos jest dość duży i pod tym względem jakby zaniedbany. Poza tym czemu życie miałoby być nowe i nowe? Życie sztuk jeden nie wystarczy?  > Co też istotne - bez śmierci mechanizm ewolucyjny nie miałby racji bytu i życie musiałoby powstawać jakimś magicznym sposobemEeee, a o skansenach nie słyszałeś? Ewolucja to ewolucja bez względu na to czy maszyna przetrwania służąca przekazywaniu genów żyje chwilę czy wieczność. A materia to nie Bóg - bakterie też można zabić i spożytkować do budowy innej formy czy innego egzemplarza życia.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | |  | | Marek Matejewski (3695 punktów) | >>Gdyby nie śmierć to w którymś momencie zabrakłoby zasobów do powstania nowego życia. >Jezusie, w którym?
Moja wypowiedź była na tyle nieprecyzyjna i uogólniona, że w zaprezentowanym kształcie teza jest oczywiście bezsensowna. Chyba jednak powstrzymam się od rozwijania tematu bo musiałbym definiować pojęcia "śmierci", "życia", "zasobów" i chyba zacząć od życia i śmierci pierwszych pokoleń gwiazd, bez których różnorodność zasobów byłaby bardzo ograniczona.
>Poza tym czemu życie miałoby być nowe i nowe? Życie sztuk jeden nie wystarczy?
Chyba taka jest mimo wszystko najpopularniejsza quasi-definicja życia - że życie to jakaś struktura zdolna do replikacji, a co za tym idzie replikująca się. Jeżeli nazywamy coś życiem to chyba właśnie dlatego, że nieustannie się rozmnaża. Pojedyncza sztuka życia to oksymoron i w myśl wskazanej definicji błąd logiczny.
|
|
| |  | 1 na 1 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > Tak już na marginesie, czy ktoś wie jak odróżnia się takie małe koguty od kur? Dla mnie wyglądają zupełnie jednakowo.No cóż, sekser to jest ceniony zawód nie z byle powodu. Podstawowa metoda to oględziny steku/kloaki. Potrzebne jest wprawne oko i wprawna ręka. Poza tym są jakieś różnice anatomiczne w budowie krtani, które można wyczuć pod palcem. Wszystkie metody opierają się jednak przede wszystkim na doświadczeniu seksera. ps. Wiedza którą nabyłam kiedyś podczas długiej choroby - rano leciały wtedy tylko programy dla rolników. Mogłam coś przekręcić bo to dawno było 
"Religion is the opiate of the masses - - and we all know you should never give drugs to kids"
|
|
 | | sawra (286 punktów) | >Kura wcześniej czy później i tak ląduje na naszym talerzu i z jej punktu widzenia szybka śmierć w młynku może być dużo bardziej humanitarna (nie wiem czy takie określenie tutaj pasuje?) niż horror tuczenia w ciasnej klatce, gdzie siedzi stłoczona byle jak z tysiącami innych osobników jej gatunku.<
Nie tylko z jej punktu widzenia, ale na pewno z każdego innego.
>Na marginesie w czym śmierć poprzez ucięcie głowy siekierą, porażenie prądem itd. ma być lepsza od tej poprzez zmielenie? Nie widzę tu specjalnej różnicy.,
Masowy ubój ma to do siebie, że bez względu na stosowane środki, przedśmiertny krzyk zwierząt czy ich szamotanina, wywołują u pozostałych panikę.
>Natomiast widzę intencje autorów dokumentu, a te są jasne jak słoneczko: propaganda weganizmu, co mnie niestety rozśmiesza, bo nie jest to ani zdrowa, ani tania alternatywa dla zwyczajnej diety składającej się z różnych produktów pochodzenia roślinnego i zwierzęcego.<
Intencją autorów jest udokumentowanie rzeczy tak jak ona wygląda. My możemy obejrzeć to sobie w internecie i prawić co o tym sądzimy według uznania. Podejrzewam, że obejrzenie tego samego live, nie jest już tak obojętnym przeżyciem. Słowo "propaganda", nie jest chyba fortunnym określeniem dla próby wybłagania litości dla cierpienia? Skąd wiesz, że weganizm jest niezdrowy? Ja, moja matka, mój partner i kilka innych osób które znam, jesteśmy żywym świadectwem nieprawdziwości tego założenia.
· Nie należy ludzi sądzić według ich przekonań, lecz według tego, co przekonania z nich czynią.
|
|
3 na 3 | Piątkowski (5131 punktów) | Żyjemy w XXI wieku i nie widzę problemu w zastosowaniu komór gazowych z tlenkiem węga, w masowym uboju zwierząt hodowlanych. Jem mięso, nie jestem wegetarianinem, ale trudno mi tolerować prymitywny i barbarzyński sposób uśmiercania zwierząt, nigdy nie będe tolerowałani hallal, ani koszernego uboju, nie podoba mi się też to co zobaczyłem na tym filmie.
|
|
| scepter (106 punktów) | >Małe koguciki są żywcem mielone! W ułamku sekundy. Nie widzę tu żadnego barbarzyństwa. Jest za to mnóstwo prymitywnej gry na emocjach typu "ojej, a to ciężka maszyneria tak szybko się porusza, a tu kurczaczki małe, miękkie wpadają, och, ach!".
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|