Racjonalista - Strona głównaDo treści
Sprzeciw Kościoła wobec in vitro

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
13-12-2008 22:01Madman (7811 punktów)Sprzeciw Kościoła wobec in vitro
Ocena 6 na 8
Wszelkie techniki sztucznego zapłodnienia, zastępujące akt małżeński, są moralnie niedopuszczalne - stwierdza ogłoszona wczoraj przez watykańską Kongregację Nauki Wiary Instrukcja Dignitas personae, dotycząca niektórych problemów bioetycznych.
To cytat z Naszego Dziennika. Czytając ten artykuł i inne, z nim powiązane, można dojść do wniosku, że Prawo do Życia, tak pompatycznie i patetycznie głoszone przez Kościół, to pusty slogan. Może przeciw aborcji jeszcze pasuje, ale w przypadku eutanazji nauczanie Kościoła to Obowiązek Życia, a w przypadku in vitro Kościół wręcz Prawa do Życia odmawia.
Ta metoda powinna być zakazana - podkreśla ks. bp Stanisław Stefanek z Łomży.
To może jeszcze zabronić podawania potraw mięsnych w piątek? Dlaczego nie może to być sprawa sumienia? Niech będzie to dozwolone prawnie, a Kościół niech zabroni swoim wyznawcom. Po co zachowywać się jak pies ogrodnika, co to sam nie zje i innym nie da? A może Kościół po prostu nie wierzy w uczciwość swoich wyznawców i wie, że jak nie zabroni tego prawo, to i tak będą się sztucznie zapładniać, wbrew przestrogom z ambony?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)
>
> Ta metoda powinna być zakazana - podkreśla ks. bp Stanisław Stefanek z
>Łomży.


Przede wszystkim to ks. bp Stanisław Stefanek powinien być zakazany za głoszenie kazirodztwa - chyba, że potrafi wyjaśnić z kim kopulowali synowie Adama i Ewy...

dziadek Jacek
*******
Goje wszystkich krajów, łączmy się!

szperacz (2861 punktów)
>To cytat z Naszego Dziennika. Czytając ten artykuł i inne, z nim powiązane, można dojść do wniosku,
>że Prawo do Życia, tak pompatycznie i patetycznie głoszone przez Kościół, to pusty slogan. Może
>przeciw aborcji jeszcze pasuje, ale w przypadku eutanazji nauczanie Kościoła to Obowiązek Życia, a w
>przypadku in vitro Kościół wręcz Prawa do Życia odmawia.

Jestem ateistą i kategorycznie nie zgadzam się aby jakikolwiek Kościół miał wpływ na moje życie! Jakim prawem biskupi naciskają, by ich zdanie zostało uwzględnione w ustawie, która będzie przecież dotyczyć wszystkich Polaków. Z uporem maniaka stosowany jest argument ilościowy (95%), chociaż badania pokazują, że katolików w Polsce jest coraz mniej. Zgłaszam wniosek, aby to, co ustalą biskupi dotyczyło tylko wyznawców ich Kościoła. Taki zapis powinien być umieszczony w ustawie. Pozostali mieszkańcy tego kraju powinni mieć swobodę wyboru. Taką swobodę gwarantuje nam konstytucja. Wtedy uznam, że w naszym kraju można spokojnie żyć.
14-12-2008 13:52 
 Ocena 4 na 4
Pabloss (4221 punktów)
Drogi kolego no nie wiem czy Twój postulat w ogóle byłby zauważony, choć twierdzę że byłby doskonałym rozwiązaniem. Jesli katolicy chcą się ograniczać i żyć w średniowieczu niech to robią, ale niech nas nie wrzucają do jednego worka i marginalizują.
Nie wiem jak dalej potoczą się te sprawy z in vitro ale wczorajsza wypowiedź ks. prof dr hab. D. Oko z PAT w Krakowie w programie p. Gawryluk dała jedno do myślenia - póki kler dzierży władzę "laickie" postulaty będą skutecznie bombardowane. Polecam wam zresztą obejrzenie wczorajszego wydania abyście zobaczyli jaką pogardą i jaką butą tenże klecha z tytułem naukowym się zaznaczył wspólnie z p. Zawiszą w stosunku do pewnego profesora-socjologa i p. Biedronia. Powiem szczerze - tacy kapłani powinni poprzez porządny kopniak w dupę wylatywac na misje, gdzieś do Afryki żeby nauczyli sie poszanowania bliźniego swego. Z tego programu możecie się dowiedzieć, że większość osób w Polsce to katolicy i/lub chrześcijanie, którzy nie podzielają poglądów liberalnych. Kościół oczywiście będzie stał na straży moralności i mówi stanowcze nie dla in vitro i unijnej rezolucji o legalizację związków partnerskich osób odmiennej orientacji.
Tak wczoraj oglądając ten program oraz setki innych o podobnej treści doszedłem do wniosku, że jeśli niektóre osoby nie mają ugruntowanego swiatopoglądu, mają jakieś wahania psychiczne, nie posiadają elementarnej wiedzy to po takich wypowiedziach kleru i prawicy (trwających oczywiście przez pewien okres czasu) można w łatwy sposób wzbudzić w sobie niesamowitą agresję do wszystkiego co inne i tego co kościół neguje. To troszkę jakby kościelny-faszyzm, który jednak znajduje posłuch wśród ludu i to jest przerażające.

Tak koncząc wspomnę tylko o doskonałej, kulturalnej i jakże trafnej według mnie ripoście p. Biedronia skierowanej do tego klechy i Zawiszy, że jakim autorytetem moralnym i wzorem do naśladowania może być prezes PiS - J. Kaczyński, skoro jest to kawaler żyjący z kotem i matką. No i faktycznie, co ten człowiek wie o życiu i rodzinie mającej poważne problemy? Ponadto co kler wie o życiu, bezpłodności, miłości, dzieciach, poszanowaniu drugiego człowieka, tolerancji itp.? Widzą drzazgę w oku bliźniego a sekwoi we własnym już nie dostrzegają. Ot takie sobie wybiórcze podejście do życia, skierowane głównie na zachowaniu pozycji dominującej i tłamszącej mniejszości.
14-12-2008 13:59 
 Ocena 1 na 1
NdwZ (265 punktów)

>Jestem ateistą i kategorycznie nie zgadzam się aby jakikolwiek Kościół miał wpływ na moje życie! Jakim prawem biskupi naciskają, by ich zdanie zostało uwzględnione w ustawie, która będzie przecież dotyczyć wszystkich Polaków. Z uporem maniaka stosowany jest argument ilościowy (95%), chociaż badania pokazują, że katolików w Polsce jest coraz mniej. Zgłaszam wniosek, aby to, co ustalą biskupi dotyczyło tylko wyznawców ich Kościoła. Taki zapis powinien być umieszczony w ustawie. Pozostali mieszkańcy tego kraju powinni mieć swobodę wyboru. Taką swobodę gwarantuje nam konstytucja. Wtedy uznam, że w naszym kraju można spokojnie żyć.

Dokładnie! Niech sobie nawet Biskupi ustalają że ludzie mogą wstawać z łózka tylko prawą nogą odmawiając przy tym pacierze i czy tylko sobie wymyślą ale pod warunkiem że te ich "prawa" będą się tyczyć TYLKO wierzących, praktykujących a nie wszystkich.
15-12-2008 01:55 
 Ocena 2 na 4
Madman (7811 punktów)
>Zgłaszam wniosek, aby to, co ustalą biskupi dotyczyło tylko wyznawców ich Kościoła.
Przecież tak jest. Nas obowiązuje to, co ustali rząd, a nie Kościół. Jeśli Kościół naciska na rząd, to jest to inna sprawa, ale wtedy też ustalają posłowie, a nie biskupi.
>Taki zapis powinien być umieszczony w ustawie.
Po co zaśmiecać ustawy przypisami w stylu "nie dotyczy katolików" albo "zabrania się tylko katolikom"? Jest ustawa i koniec, jak ktoś nie chce, to nie musi z niej korzystać.
15-12-2008 09:03 
 Ocena 1 na 1
szperacz (2861 punktów)
>>Zgłaszam wniosek, aby to, co ustalą biskupi dotyczyło tylko wyznawców ich Kościoła.
>Przecież tak jest. Nas obowiązuje to, co ustali rząd, a nie Kościół. Jeśli Kościół naciska na rząd, to jest to inna >sprawa, ale wtedy też ustalają posłowie, a nie biskupi.

Piszesz tak, jakby nie było Cię w kraju 20 lat, nagle wróciłeś i nie wiesz co się dzieje. A wiesz jak działa marionetka (to taki rodzaj lalki)? Gdy bierzesz udział w tym forum, to tekst piszesz Ty czy komputer?

>>Taki zapis powinien być umieszczony w ustawie.
>Po co zaśmiecać ustawy przypisami w stylu "nie dotyczy katolików" albo "zabrania się tylko katolikom"? Jest ustawa i >koniec, jak ktoś nie chce, to nie musi z niej korzystać.

Gdyby Kościół nie mówił politykom jak mają głosować, to rzeczywiście takie przypisy byłyby niepotrzebne. Niestety, gotowa ustawa obowiązuje wszystkich bez wyjątku, a jest uchwalana pod naciskiem Kościoła. Podejrzewam, że zrozumiesz to, gdy będziesz zmuszony z niej skorzystać, czego Ci nie życzę.
15-12-2008 12:39 
 Ocena 1 na 1
Madman (7811 punktów)
>A wiesz jak działa marionetka (to taki rodzaj lalki)?
>[...]
>Zgłaszam wniosek, aby to, co ustalą biskupi dotyczyło tylko wyznawców ich Kościoła. Taki zapis powinien być umieszczony w ustawie.
To kto ma wprowadzić ten zapis do ustawy, skoro posłowie są marionetkami?
27-12-2008 17:20 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Nie wiem kto i dlaczego dał ci minusa za twoją wypowiedź ale zwróciłeś uwagę na bardzo ważny fakt - chociaż to kościół zwykle obarcza się całą odpowiedzialnością za naruszanie neutralności światopoglądowej państwa to warto zauważyć, że gdyby politycy byli wierni demokratycznym regułom klechy byłyby bezsilne i mogłyby sobie dalej ujadać jak kundle a nas by to w ogóle nie obchodziło. A polityków wybiera i zdejmuje z urzędów społeczeństwo - wniosek społeczeństwo to nie chce albo nie umie pokazać politykom że w d**** ma marudzenia kleru.
Madman (7811 punktów)
>Nie wiem kto i dlaczego dał ci minusa za twoją wypowiedź[...]
Swego czasu użytkownik "Hausman" dał mi dziesięć minusów w ciągu paru minut - pewnie nie nawet nie czytał, tylko chciał się zemścić, bo napisałem, że minusy od takiej osoby jak on są dla mnie komplementem. Domyślam się, że ten minus był od użytkownika "szperacz", który przynajmniej uzasadnił swoją ocenę i takie zachowanie rozumiem.
A czy nie jest tak, że to nie Kościół steruje politykami, ale oni sami uchwalają to, co katolickiemu elektoratowi może się podobać? Wydaje mi się, że oni mają głęboko gdzieś cały episkopat, a tylko grają pod publikę.
28-12-2008 02:17 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Mi osobiście wydaje się że kalkulacja polityków jest prosta - co prawda większość ludzi w tym kraju jest przeciwko kościelnej wizji prawa zabraniającej aborcji czy in vitro ale nie na tyle by brać to pod uwagę przy decyzjach kogo poprzeć w wyborach. Zarazem jest pewna mniejszościowa grupa fanatyków, na tyle jednak liczna, że utrata jej poparcia mogłaby równać się przegranej w wyborach. I ona przy urnach weźmie pod uwagę czy należycie dany polityk dba o dziateczki niedokończone, pardon nienarodzone.
Wyjście z tego widać jedno - aktywizacja społeczeństwa tak by politykom opłacało się nie brać pod uwagę zdania kościoła.
28-12-2008 12:22 
 Ocena 2 na 2
Vytautas (4394 punktów)
>Mi osobiście wydaje się że kalkulacja polityków jest prosta - co prawda większość ludzi w tym kraju jest przeciwko kościelnej wizji prawa zabraniającej aborcji czy in vitro ale nie na tyle by brać to pod uwagę przy decyzjach kogo poprzeć w wyborach. Zarazem jest pewna mniejszościowa grupa fanatyków, na tyle jednak liczna, że utrata jej poparcia mogłaby równać się przegranej w wyborach. I ona przy urnach weźmie pod uwagę czy należycie dany polityk dba o dziateczki niedokończone, pardon nienarodzone.
>Wyjście z tego widać jedno - aktywizacja społeczeństwa tak by politykom opłacało się nie brać pod uwagę zdania kościoła.
>
Urzędnikowi-politykowi, który ma dbać o wydatki państwa opłaca się wysłuchiwać głosów oszołomów, którzy wywrzaskują, że zapłodnienie in vitro to morderstwo i uznawać ten wrzask za vox populi.
Jest to dobry pretekst do tego, aby ograniczyć wydatki budżetowe na ten cel.
Robcia (181 punktów)
To co w związku z tym? Mamy cierpieć z powodu kataniarzy, którzy nie mają pojęcia o tym, co znaczy czekać na dziecko latami oraz co znaczą dla ludzi 2 kreski na teście ciążowym??? Można tworzyć podziemie swego rodzaju...
27-12-2008 17:04 
 Ocena 1 na 1
Chmura (54 punktów)
Pozostali mieszkańcy tego kraju powinni mieć swobodę wyboru. Taką swobodę gwarantuje nam konstytucja. Wtedy uznam, że w naszym kraju można spokojnie żyć.

Popieram!!!!
troszke zbaczajac z tematu....
Dobry pomysl, na wzor np. Irlandii Polnocnej gdzie sa osobne szkoly dla katolikow i protestantow- prawdopodobnie po to by mogli w nich odbierac wiedze zgodnie ze swoimimi przekonaniami religijnymi.(na marginesie moj kolega-Slowak- mial problem ze swoim dzieckiem poniewaz jest ateista i nie mogl znalezc tu swieckiej szkoly

Powinny istniec dwa typy szkol: wyznaniowe i bezwyznaniowe.

Jako ze szkoly utrzymywane sa z podatkow wierzacych jak i niewierzacych, podatki te powinny byc kierowane bezposrednio na utrzymanie szkol wynaniowych czy tez bezwyznaniowych.

Likwiduje to konflikt swiatopogladowy polskiej szkoly, a w dodadku podatnik wie na co wydaje pieniadze i czego moze za nie oczekiwac.

Jezeli, np. dziecko katolickie chcialoby przejsc ze szkoly katolickiej do swieckiej, sprzecznie z pogladami i decyzja rodzicow, powinno otrzymac na ten cel specjalne stypendium na utrzymanie w szkole swieckiej od PANSTWA POLSKIEGO - bo reprezentuje wladze swiecka oddzielna od kosciola.

Vice wersja Kosciol powinien placic za edukacje nawroconych dzieci

Nawet nieskomplikowane i proste
27-12-2008 17:23 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
>Powinny istniec dwa typy szkol: wyznaniowe i bezwyznaniowe.
A co alfabet katolika inny jest niż protestanta czy ateisty? Muzułmaninowi nie cztery wychodzi z dodania dwóch do dwóch?
Szkoła jest od nauki faktów, od religijnych bzdurek są szkółki niedzielne.
Pabloss (4221 punktów)
Jestem co prawda na forumowym odwyku ale pragnę Wam przekazać treść kazania jakie usłyszalem dziś z głośników spacerując sobie po Rzeszowie. Otóż kapłan głoszący kazanie prosił swoje licznie zgromadzone owieczki aby dołożyli wszelkich strarań w celu uniemożliwienia zalegalizowania nowego projektu dotyczącego in vitro, a ponadto żeby wyrazili swój sprzeciw wobec próbom zalegalizowania w Polsce związków osób homoseksualnych. W pierwszym przypadku ksiądz twierdzi, że żadnen katolik nie może dopuścić do tego żeby dzieci rodziły się w sposób sztuczny, bo to ingerencja w dzieło stworzone przez boga. Dla małżeństw mających problemy z bezpłodnością znalazł doskonały sposób, otóż nie powinni sięgać po medyczne eksperymenty w sytuacji, gdy tak wiele dzieci cierpi w domach dziecka. Odpowiedzialny rodzic-katolik według niego powinien adoptować właśnie takie dzieci. Bezpłodność twierdzi może być celowym darem od boga aby rodzice zrozumieli jak wielkim darem jest dar macierzyństwa i ojcostwa, a więc bedą w stanie choć w namiastce zrozumieć ojcowską miłość boga do ludzi. Ponadto kapłan twierdzi, że problem bezpłodności nie dotyka tak wielkiej liczby osób jak podają to media, więc mozna uznać, że jest to "rozdmuchana sprawa" dla celów jakiegoś biznesu bioinżynieryjnego. Bardzo ciekawy poruszył także wątek dotyczący mozliwości handlowania dziećmi z in vitro przez związki homoseksualne. Jego zdaniem juz teraz powszechny jest proceder wychowywania dzieci przez osoby homo, które celowo wchodzą w okresowe związki z płcią przeciwną w celu "wyprodukowania" sobie dzieci. Kapłan uważa, że zalegalizowanie tychże związków homo tylko nasili ten proceder. Jego zdaniem (a także zdaniem wielu księży rzeszowszczyzny o czym już pisałem) osoby homoseksualne nie powinny absolutnie wychowywac dzieci, gdyż będą one posiadały skazę psychiczną i będą nakierowane już od dzieciństwa na homoseksualizm. Ponadto dodam jeszcze, że koniec kazania w odniesieniu do osób homo i in vitro w wielkim uogólnieniu brzmiał tak - "dać im palec a chcą całą rękę" na co zgody kościoła nigdy nie będzie. I co najlepsze to to, że - "musimy popierać te ugrupowania, które będą broniły życia człowieka i wartości chrześcijańskich za wszelką cenę" - czyli mała agitacja przedwyborcza na rzecz PiS.
Nie będę pisał jakie są moje odczucia na takie słowa kleru, gdyż chce wam oszczędzić czytania i nerwów ale zapowiada się niezła jazda. Pozdrawiam
14-12-2008 17:37 
 Ocena 2 na 2
szperacz (2861 punktów)
> Dla małżeństw mających problemy z bezpłodnością znalazł doskonały sposób, otóż nie powinni sięgać po >medyczne eksperymenty w sytuacji, gdy tak wiele dzieci cierpi w domach dziecka. Odpowiedzialny rodzic-katolik >według niego powinien adoptować właśnie takie dzieci.

Mam taką wizję. Biskupi i księża mogliby płodzić dzieci z zakonnicami (oczywiście nieoficjalnie), a zakonnice, zamiast zakopywać płody w przyklasztornych ogrodach mogłyby je zostawiać (też nieoficjalnie) w "oknach życia". Potem już tylko wcisnąć takie dziecko czekającej parze (już oficjalnie) za odpowiednią opłatą i wszyscy będą zadowoleni. Będzie kasa dla wiecznie biednego i upadającego kościoła. Problem powstanie tylko w przypadku, gdy dziecko po tatusiu odziedziczy skłonności homoseksualne.
14-12-2008 18:16 
 Ocena 3 na 3
Pabloss (4221 punktów)
Wizję przedstawiłeś drastyczną i patrząc z pogranicza science fiction byłoby to możliwe tylko wtedy, gdyby zapowiadana przez Malachiasza wizja upadku kościoła była czymś realnym, a ten w geście odruchu ratunkowego musiałby sięgnąć po nowe metody zarobkowe żeby przetrwać zmasowany atak.

tak jeszcze dodam odchodząc od tematu (żeby nie tworzyć martwego wątku) o najnowszym porypanym pomyśle Podkarpackich Salezjanów - otóż wymyślili (opublikowano to w rzeszowskich Super Nowościach z dnia 12. XII), że sztuki walki i w ogóle kultura Wschodu niesie ze sobą możliwość opętania przez szatana, więc - rodzice uważajcie na wasze pociechy !!!!! - żadnych kung-fu, taj-chi i innych szatańskich tańców !!!.
Chciałoby się rzec.....ich chyba popierd....o

oto strona tytułowa gazety (i pomyśleć, że redakcja dała to jako news weekendu ):
14-12-2008 19:27 
 Ocena 1 na 1
Beata (Nowak) (459 punktów)
>tak jeszcze dodam odchodząc od tematu (żeby nie tworzyć martwego wątku) o najnowszym porypanym pomyśle Podkarpackich Salezjanów - otóż wymyślili (opublikowano to w rzeszowskich Super Nowościach z dnia 12. XII), że sztuki walki i w ogóle kultura Wschodu niesie ze sobą możliwość opętania przez szatana, więc - rodzice uważajcie na wasze pociechy !!!!! - żadnych kung-fu, taj-chi i innych szatańskich tańców !!!.
>Chciałoby się rzec.....ich chyba popierd....o
>oto strona tytułowa gazety (i pomyśleć, że redakcja dała to jako news weekendu ):

Czytałam ten artykuł - jak by nie było - w jednej z największych lokalnych gazet Podkarpacia i nie ukrywam, że mnie rozśmieszył. Zakonnicy uważają, że wszelkie techniki medytacji jak np.: joga albo też sztuki walki to "ciemność ze wschodu" jednak nie zgodzili się skomentować artykułu www.pressm(*)nt&task=view&id=5131&Itemid=60
Kościół jak widać upatruje zła wszędzie wokół, lecz nie widzi co się dzieje w jego szeregach. Wszystko inne, nowe, nie związane z kultem świętych chrześcijańskich i podporządkowaniem się ich zasadom jest "bleee...." a zakonnicy i księża - "święci mężowie" - muszą chronić bezrozumny lud!!! Typowa czarna logika
14-12-2008 18:20 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Mam taką wizję.

   Jakaś chora ta Twoja wizja. Radzę nie rozwijać, bo stan może się pogorszyć.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
szperacz (2861 punktów)
>Jakaś chora ta Twoja wizja. Radzę nie rozwijać, bo stan może się pogorszyć.

Myślę, że ta wizja jest chora na tyle, na ile chore jest mieszanie polityki z religią.
Robcia (181 punktów)
Donek znowu da czadu. I dobrze. Co z tego, że na ustawę ma wpływ kler, skoro można oddalić projekt ustawy...
MarcinK (9189 punktów)
Otóż kapłan głoszący kazanie prosił swoje licznie zgromadzone owieczki aby dołożyli wszelkich strarań w celu uniemożliwienia zalegalizowania nowego projektu dotyczącego in vitro

W tym wypadku wyjątkowo się z klerem zgadzam. Najlepiej żeby ten projekt upadł. Z tego co wiem mamy chyba jedne z najbardziej postępowych ustawodawstw w tej kwestii na świecie bo żadnego nie mamy. Oby tak dalej.
Tronicki (280 punktów)
Ale czy ta nowa ustawa przypadkiem nie dotyczy refu nacji ów metody ? jeśli tak to jako wolnomyśliciel i ateista, jestem jej przeciwny, in-vitro to sprawa prywatna i nie można zmuszać do jej finansowania ludzi którzy sa jej przeciwni, proste, ja sie na to nie godzę.
14-12-2008 18:24 
 Ocena 2 na 2
Pabloss (4221 punktów)
Ok masz rację ale chyba lepiej jest refundować coś co pomaga ludziom poszkodowanym przez los, aniżeli (jak to się dzieje teraz) fundowac klechom życie jak u "pana boga za piecem"? Sprawa byłaby prosta - odebrać klechom to co im się nie należy i przeznaczyć to na pomoc medyczną (coś zaleciało to Janosikiem).
A tak nawiasem - metoda in vitro jest formą leczenia bezpłodności i chyba warto jest ją poprzeć albowiem nikt z nas nie wie czy my bądź nasze dzieci nie będziemy kiedyś musieli z niej skorzystać (nikomu tego nie życzę). Bezpłodność to choroba, która zatacza coraz szersze kręgi, dopadając nawet najzdrowsze jednostki - to cena za postęp cywilizacyjny. Już nikt ze świata medycyny nie ośmiela się zaprzeczać, że jako gatunek stajemy się coraz słabsi i bardziej chorowici, więc trzeba rozwijać te formy medycyny, które dadzą nam szansę na jako takie życie.
14-12-2008 19:06 
 Ocena 3 na 5
Tronicki (280 punktów)
In-vitro jest zachcianka a nie czymś co pomaga ludziom poszkodowanym przez los, jak ktoś chce sobie strzelić dzieciaka niech robi to za swoje pieniądze nie moje, tak samo in-vitro to żadna metoda lecznicza. Lepiej byłoby aby pieniądze zostawić samym ludziom i niech oni decydują na co chcą wydawać te pieniądze, jestem przeciwny tej ustawie bo nie chce aby państwo fundowało innym ludziom dzieciaki za moje pieniądze.

In-vitro nie jest metodą lecznicza, nie ma przypadku aby jakakolwiek kobieta odzyskała płodność po takim zabiegu, in-vitro to metoda pozyskania płodu a najlepszym dowodem na to jest to, że jest także stosowana przez ludzi zdrowych.
Człowiek po zabiegu in-vitro dalej jest chory. Powinno sie szukać innych sposób, takich kotę naprawdę lecza niepłodność, bo skutki w przyszłości mogą być opłakane. Samo in-vitro też przyczynia sie do szerzenia patologii, bowiem ludzie niepłodni swe szkodliwe geny przekazują dalej mimo że tego normalnie by zrobić nie mogli, to zaburza równowagę w naturze.
Pabloss (4221 punktów)
OK, na tym to właśnie powinno polegać, że każdy ma swoje zdanie na ten temat i może je wyrażać. W tym jednak przypadku nie wiadomo jak sprawa się zakończy, bo to już niezależne od nas, lecz naszych polityków. Czas pokaże jak ostatecznie ustawa ta będzie wyglądała.
14-12-2008 19:46 
 Ocena 4 na 4
Beata (Nowak) (459 punktów)
> Samo in-vitro też przyczynia sie do szerzenia patologii, bowiem ludzie niepłodni swe szkodliwe geny przekazują dalej mimo że tego normalnie by zrobić nie mogli, to zaburza równowagę w naturze.

A w jaki sposób in-vitro szerzy patologię? To, że człowiek jest niepłodny nie zawsze oznacza, że jest chory i ma "szkodliwe geny"! Bezpłodność może być wynikiem urazu lub choroby a nie wady genetycznej. Poza tym przeczysz sam sobie - cyt.: "jest także stosowana przez ludzi zdrowych" i "ludzie niepłodni swe szkodliwe geny przekazują dalej" - jeżeli ktoś jest zdrowy to raczej nie jest obciążony wadą genetyczną. Nie wydaje mi się też, żeby in-vitro zaburzało równowagę naturalną, gdyż teraz w większości rozwiniętych krajów rodzi się coraz mniej dzieci bez względu na to jak zostały poczęte - społeczeństwa się starzeją i pojawia się problem zastępowalności pokoleń. Dlatego uważam, że jeśli ktoś chce wychowywać dziecko to należy mu ułatwić chociażby poczęcie (o ile jest taka potrzeba).
14-12-2008 20:58 
 Ocena 3 na 3
Matus (41 punktów)
>In-vitro jest zachcianka a nie czymś co pomaga ludziom poszkodowanym przez los, jak ktoś chce sobie strzelić dzieciaka niech robi to za swoje pieniądze nie moje, tak samo in-vitro to żadna metoda lecznicza. Lepiej byłoby aby pieniądze zostawić samym ludziom i niech oni decydują na co chcą wydawać te pieniądze, jestem przeciwny tej ustawie bo nie chce aby państwo fundowało innym ludziom dzieciaki za moje pieniądze.
>In-vitro nie jest metodą lecznicza, nie ma przypadku aby jakakolwiek kobieta odzyskała płodność po takim zabiegu, in-vitro to metoda pozyskania płodu a najlepszym dowodem na to jest to, że jest także stosowana przez ludzi zdrowych.
>Człowiek po zabiegu in-vitro dalej jest chory. Powinno sie szukać innych sposób, takich kotę naprawdę lecza niepłodność, bo skutki w przyszłości mogą być opłakane. Samo in-vitro też przyczynia sie do szerzenia patologii, bowiem ludzie niepłodni swe szkodliwe geny przekazują dalej mimo że tego normalnie by zrobić nie mogli, to zaburza równowagę w naturze.

Owsików,astmy i epilepsji też nie uleczymy - mimo to ZALECZENIE nich jest refundowane. Korzystam też z tego ze względu na to,że jestem astmatykiem. Czy odmówiłbyś mi refundacji leku tylko dlatego,że jestem "poszkodowany przez los"?
Ocykan (3528 punktów)
>odebrać klechom to co im się nie należy i przeznaczyć to na pomoc medyczną

Dlaczego na pomoc medyczną? Ja bym wolał na autostrady! Na pomoc medyczną trzeba odebrać lekarzom, oczywiście nie z pensji, wystarczy konfiskować łapówki.

>A tak nawiasem - metoda in vitro jest formą leczenia bezpłodności

Leczenia? Raczej eliminowania skutków bezpłodności.
Ocykan (3528 punktów)
>odebrać klechom to co im się nie należy i przeznaczyć to na pomoc medyczną (coś zaleciało to Janosikiem).

Tym razem na poważnie:

Zaleciało nie tyle Janosikiem co bolszewikiem. Skąd u młodego człowieka taka bolszewicka mentalność?

Odebrać? A jak zamierzasz to przeprowadzić? Zorganizować grupy aktywu "racjonalistycznego", które będą grabić plebanie i kurie biskupie? Póki co jedynym legalnym sposobem odebrania czegokolwiek jest uzyskanie wyroku sądowego. Dopóki jednak sądy nie orzekają konfiskaty majątku wobec przestępców kryminalnych, postulaty "odbierania klechom" są czystą demagogią, obliczoną na granie na niskich instynktach.

Ofiary na rzecz Kościoła najbardziej przeszkadzają tym, którzy ich nie dają. (Paradoks Ocykana)
15-12-2008 04:36 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)

>Zaleciało nie tyle Janosikiem co bolszewikiem. Skąd u młodego człowieka taka bolszewicka mentalność?
Wystarczy przestać dopłacać! Z budżetu państwa wypłacane jest co roku co najmniej 5 miliardów złotych roczne na : katechetów, kapelanów, świątynie uczelnie i inne takie
Dodatkowo pieniądze idą od samorządów.
Dopłaca się też z budżetu do wszelkiej działalności "charytatywnej" kościoła przy równoczesnej całkowitej rezygnacji z kontroli na co i czy zgodnie z przepisami te pieniądze są wydawane.
15-12-2008 07:42 
 Ocena 1 na 1
Pabloss (4221 punktów)
Skoro mamy państwo prawa to musimy korzystać z cywilizacyjnych metod. Dokładnie chodziło mi o to co wspomina koleżanka Duda - uciąć kasę z budżetu. Czy tyś Ocykanie myślał, że sugeruję w swoim poście napady na kościoły, gwałcenie klechów i zabieranie im majątku???? Sorki ale to nie te czasy i nie ci ludzie. Daję głowę sobie obciąć, że takie metody bardzo chętnie zastosowaliby co poniektórzy funkcjonariusze kościoła w stosunku do nas, ale my, ludzie wykształceni i sięgający po rozum nie powinniśmy nawet zaśmiecać sobie umysłów takimi bzdetami . Są lepsze i skuteczniejsze sposoby, kwestia tylko przekonać społeczeństwo do zmian, a to już powolutku nastepuje. Więc cóż....bolszewickich bandytów nie zobaczysz w TV jak podpalają kościoły. Pozdrawiam
Ocykan (3528 punktów)
>Skoro mamy państwo prawa to musimy korzystać z cywilizacyjnych metod. Dokładnie chodziło mi o to co wspomina koleżanka Duda - uciąć kasę z budżetu.

Wybacz, ale czytać umiem. Nie napisałeś "nie dawać" tylko "odebrać", a to naprawdę zalatuje bolszewikiem.
14-12-2008 19:00 
 Ocena 7 na 7
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Ale czy ta nowa ustawa przypadkiem nie dotyczy refu nacji ów metody ?
Nie! Ta ustawa praktycznie likwiduje tę metodę poczęcia dziecka.
Obostrzenia w niej wprowadzone praktycznie nie tylko podnoszą i tak już wysoki koszt tej metody to jeszcze ograniczają możliwość jej stosowania do niektórych tylko ośrodków.
Natomiast kryteria selekcji małżeństw, które tej metodzie mogłyby zawdzięczać dziecko robi resztę.
Ta ustawa jest po to by in vitro nie było możliwe w Polsce.
14-12-2008 19:05 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Ta ustawa jest po to by in vitro nie było możliwe w Polsce.

   Kolejna "kompromisowa" ustawa.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Gosia (9452 punktów)

>   Kolejna "kompromisowa" ustawa.
Zapewne znajdzie się sposób by i ten "kompromis" zablokować.
Tak jak to ma miejsce z ustawą o dopuszczalności przerywania ciąży
Robcia (181 punktów)
Ja w takim razie wyjechałabym do Niemiec na zabieg in-vitro
Robcia (181 punktów)
>Ja w takim razie wyjechałabym do Niemiec na zabieg In-vitro
Na zabieg aborcyjny też.
gohna (5585 punktów)
Kiedyś rozmawiałam na ten temat z księdzem na religii. Twierdził, że jest to marnotrawstwo zarodków i że właśnie to jest nieetyczne. Ale jakby nie patrzeć dokonuje się to także przy normalnych stosunkach. Zresztą tworzenie nowego życia powinno być chwalone przez kościół.
W ogóle branie przez politykę pod uwagę głosu kościoła jest dla mnie dziwne i niezrozumiałe, bo każdy człowiek wyznający określoną religię powinien sam z siebie postępować według jej zasad. Zresztą i tak dobrze wiemy, że zakazy na takie rzeczy wzbudzają odwrotną reakcję.


"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
Ocykan (3528 punktów)
>Twierdził, że jest to marnotrawstwo zarodków i że właśnie to jest nieetyczne. Ale jakby nie patrzeć dokonuje się to także przy normalnych stosunkach.

Co innego, jeżeli coś "się dokonuje" niezależnie od nas, a co innego jak my tego dokonujemy i to celowo . Z faktu, że w wyniku normalnego życia umiera wielu ludzi (praktycznie - wszyscy) nie wynika przecież, że nie będzie nic złego w zabiciu jednego z nich.
15-12-2008 07:14 
 Ocena 3 na 5
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
Powiedzmy sobie szczerze, metoda 'in vitro', uderza w fundamentalny dla KK dogmat. Dogmat o niepokalanym poczęciu, który opiera się na tomistycznej wizji, kobiety-naczynia, ponieważ kiedy (ups!) dogmat ów wymyślano, nic nie wiedziano o zapłodnieniu i sądzono że męskie 'nasienie'<---(nazwa) jest odpowiedzialne za wszystko.
Tą wizję zastosowano w przypadku poczęcia Jezusa, gdzie 'nasienie' dała istota boska.
Guzik prawda. Nie dość ze sperma to tylko informacja genetyczna, to jeszcze dzieli się ją na pół. Ojciec daje połowę i matka połowę. Na dodatek to kobiece jajo "decyduje", którego plemnika wpuszcza. I to ono (jajo) jest 'nasieniem', bo zawiera pokarm dla zarodka na pierwsze dni. Wpadka.
Dobra. Jednak to, że dogmat nie zgadza się z nauką, z której wynika, że Maria musiała dać swoje jajo nie ma znaczenia. Można zrobić grubą krechę i wymyślić sobie co się chce, że cud i koniec. Bóg musiał włożyć w Marię 'gotowca', gotowy zarodek.
Właśnie.
Metoda 'in vitro' za bardzo 'małpuje' legendę KK o zapłodnieniu Marii. Za bardzo człowiek zbliżył się do Boga (?), (nie to żydowscy pastuszkowie mieli za mało wyobraźni, ale to moje zdanie). Człowiek umieszcza w ciele kobiety zarodka i rozwija się dziecko...Człowiek! Koszmar. Legenda za bardzo zbliżyła się do rzeczywistości.

Jest też jeszcze jedna sprawa. Decydowanie.
Mówi się, że mamy wolną wolę. Mamy, ale nie wolno nam decydować!
Nie wolno umrzeć nam z godnością w sposób jaki chcemy i kiedy chcemy.
Nie wolno podjąć decyzji czy się chce mieć dziecko z gwałtu, czy nie. Generalnie nie wolno nam podjąć takiej decyzji, aborcja jest przecież zabijaniem ludzi.
Nie wolno nam decydować jakie dziecko mamy mieć. (przypadek hiszpański i apopleksja w jaka wpadł KK)
Nie wolno nam mieć dziecka, kiedy w naturalny sposób mieć go nie możemy.
Mamy jednak wolna wole...Co z nią zrobić? Proste. Modlić się, pojechać do sanktuarium wota zostawić...Dać na msze...
Wiadomo (wszyscy wiedzą), że religijne metody leczenia są pewne w 100%. Dlatego walczymy z doktrynami religijnymi, tak jak walczymy z homeopatią.
Ocykan (3528 punktów)
>Powiedzmy sobie szczerze, metoda 'in vitro', uderza w fundamentalny dla KK dogmat. Dogmat o niepokalanym poczęciu, który opiera się na tomistycznej wizji, kobiety-naczynia, ponieważ kiedy (ups!) dogmat ów wymyślano, nic nie wiedziano o zapłodnieniu

Aleś palnął! I to Ty, moderator? Jak Ci nie wstyd pisać o czymś, o czym nie masz zielonego pojęcia. Otóż dowiedz się, że dogmat o Niepokalanym Poczęciu MP nie głosi, że to ona poczęła niepokalanie (tzn. bez udziału mężczyzny), tylko że ona była niepokalanie poczęta (tzn. bez dziedzictwa grzechu pierworodnego). Dogmat ten nie ma nic wspólnego z zapłodnieniem, nasieniem czy w ogóle z prokreacją. www.ptew.org.pl/mariologia3.htm

Nie ma nic równie kompromitującego dla racjonalisty jak ignorancja demonstrowana "ex cathedra". I jak tu z Tobą dyskutować, Celecrin?

Dotychczas jeszcze nigdy nikomu na forum Racjonalisty nie dałem minusa, ale Tobie teraz daję. Zasłużyłeś rzetelnie.
16-12-2008 05:19 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
>Aleś palnął! I to Ty, moderator?
Masz rację, palnąłem, jednak rozśmieszyłeś mnie do łez. Oczekujesz ode mnie znajomości doktryn kościelnych w szczegółach, bo jestem moderatorem na Racjonaliście?
Jednak nie doceniasz mnie. Znam historię dogmatu o NP Marii. Sądziłem tylko, że słowo to odnosi się też do Jezusa. Narodzenie z dziewicy skojarzyło się z niepokalanym poczęciem i poszło. Palnąłem. Mój błąd. Skoro jednak wiemy już o co chodzi przejdźmy może do meritum?
(Powiem szczerze, że pewnie mi się "niepokalane" znów kiedyś pomyli, bo pamiętanie terminów religijnych mnie obchodzi jak zeszłoroczny śnieg, z góry przepraszam, wybacz. Niestety nie studiowałem prawa czy botaniki i nazw na pamięć nie wbijam, jak kiedyś zapomniałem wzoru na okrąg to sobie go 'wyprowadziłem', tu nie miałem szans)
Minus słusznie mi się jednak należy i z pokorą przyjmuję.

Jednak, być może, mnie nie doceniasz. Do rzeczy:

Dogmat o NP Marii ogłoszono 8.XII.1854. Wiesz kiedy odkryto, ogłoszono dokładnie, odkrycie kobiecego jaja? W 1827 roku.
Porównajmy teraz te dwie daty.
1827 rok ogłoszenie, że damską komórką rozrodczą jest jajo.
1854 rok ogłoszenie dogmatu o NP Marii.


Do 1827 roku dogmat nie był potrzebny, ponieważ kobieta była uważana za naczynie.
Kiedy udział jej w poczęciu stał się hmm dyskusyjny, musiała być nieskalana.
Małe wytłumaczenie:
W tłumaczeniu wszelkich działań KK. Ustanawianiu nowych dogmatów, prawd wiary czy jak się to wszystko zwie, przyjąłem JEDNĄ kardynalną zasadę:
Powody decyzji KK zawsze pochodzą z TEGO świata. Innymi słowy KK zawsze kieruje się doczesnością, naszą rzeczywistością w ogłaszaniu swojego stanowiska.
Teraz:
Próbuję dociec czemu w zasadzie sprzeciwia się KK metodzie "in vitro"? Przecież dzieci się rodzą!
Jedynym rozsądnym wytłumaczeniem jest to, że KK dostrzega zmniejszenie wagi (teraz dwóch) swoich dogmatów o NP i narodzeniu z dziewicy (można pobrać jajo od dziewicy i ją zapłodnić itd). Dodatkowo, jak wspomniałem, nie jest to JESZCZE tworzenie życia, lecz jest to bardzo wyraźny krok w tym celu.

Odrzucam z góry troskę o zabijanie zarodków. To wybieg. Podpucha. Nie ma nawet mocnego uzasadnienia teologicznego (mocne ryzykowne stwierdzenie, tak jednak uważam, powód podałem w innym poście, problem z określeniem człowieczeństwa).

Cytat:
Nie ma nic równie kompromitującego dla racjonalisty jak ignorancja demonstrowana "ex cathedra". I jak tu z Tobą dyskutować, Celecrin?

Jeśli to jest unikanie dyskusji, rób se co chcesz. Jest to jakaś forma wygrywania dyskusji, erystyka to co prawda, ale bardzo ważna dla podbudowania psyche, nie? Działalność na Forum nauczyła mnie jednego. Każdy pisze od czasu, do czasu idiotyzmy, nie wyłączając Ciebie.
>Kościół, o ile wiem, przyjmuje jako moment obdarzenia płodu >duszą, moment wniknięcia plemnika do jaja .
Cytat:
Płód - w embriologii zarodek ssaków od momentu, kiedy można rozpoznać cechy morfologiczne dla danego gatunku. U ludzi zarodek stadium płodu osiąga w 8 tygodniu ciąży.

I jak tu z Tobą dyskutować? A minusa Ci nie dałem
27-12-2008 23:15 
 Ocena-1 na 1
Robcia (181 punktów)
No to do roboty! Do apostazji marsz!!!!

Nie pisz więcej takich bzdurnych postów. Staraj się rozbudować wypowiedź, to nie onet.pl. Tu się dyskutuje.
Celecrin
Venomm (5 punktów)
>Kiedyś rozmawiałam na ten temat z księdzem na religii. Twierdził, że jest to marnotrawstwo zarodków i że właśnie to jest nieetyczne. Ale jakby nie patrzeć dokonuje się to także przy normalnych stosunkach. Zresztą tworzenie nowego życia powinno być chwalone przez kościół.

Czytałem, że przy zapłodnieniu in vitro zapładnia się od kilku do kilkunastu komórek jajowych. Jedna zapłodniona komórka jest wykorzystywana, reszta jest przechowywana (pewnie na wypadek gdyby coś nie poszło i żeby móc powtórzyć proces jeszcze raz). W przypadku gdy wszystko jest OK pozostałe komórki są 'utylizowane'
15-12-2008 15:24 
 Ocena 2 na 2
gohna (5585 punktów)
Jeżeli ktoś uważa komórkę za człowieka to faktycznie powinno być to zakazane... Uważam, że jest to indywidualna sprawa każdego człowieka i każdy powinien sam dać sobie odpowiedź na to pytanie, a państwo mimo głosu kościoła powinno dać wszystkim wolną rękę w tej sprawie.


"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
Ocykan (3528 punktów)
>Prawo do Życia, tak pompatycznie i patetycznie głoszone przez Kościół, to pusty slogan. Może
>przeciw aborcji jeszcze pasuje, ale w przypadku eutanazji nauczanie Kościoła to Obowiązek Życia, a w
>przypadku in vitro Kościół wręcz Prawa do Życia odmawia.

To niezupełnie tak. Wszystko byłoby OK, gdyby w wyniku zapłodnienia in vitro powstawał tylko jeden embrion. Jednakże w wyniku takiego zapłodnienia "uzyskuje się" większą liczbę embrionów. Potem, w wyniku przeprowadzonej selekcji wybiera się "najlepszy" embrion i powala mu się rozwinąć i stać rozkosznym i ukochanym dzieciątkiem. Pozostałe embriony są "utylizowane". Toteż przyznanie prawa do życia jednemu, oznacza skazanie na śmierć wielu.

Skoro Kościół uznaje (słusznie czy nie to inna sprawa), że embrion ma duszę, ergo jest człowiekiem, ergo ma wszystkie prawa przysługujące osobie ludzkiej, to czemu się dziwisz jego stanowisku? Dziwne by było, gdyby zaakceptował zapłodnienia in vitro . Oznaczałoby to bowiem nie tylko niekonsekwencję, ale wręcz moralną schizofrenię.

I o ile "akt małżeński" Kościół może sobie odpuścić (i pewnie w końcu odpuści) to z prawa do życia dla "nadliczbowych" embrionów zrezygnować nie może i nie zrezygnuje. Jedynym sposobem na uzyskanie zgody (choćby milczącej) Kościoła dla zapłodnień in vitro jest opracowanie metody nie wymagającej powoływania do życia większej liczby embrionów niż jeden.
14-12-2008 21:50 
 0 na 2
Madman (7811 punktów)
Masz rację, co nie zmienia faktu, że nie wszyscy tak uważają, a mimo to Kościół chce odebrać taką możliwość niezależnie od wyznania lub jego braku.
A nie sądzisz, że Kościołowi bardziej zależy na tym, żeby życie pozostało 'tajemnicą'? Żeby jednak zostawić Bogu jakiś etat? Do nich chyba ciągle nie dociera, czym tak naprawdę to życie jest. "Akt prokreacji jest święty", jeszcze tylko chórów anielskich w sypialni brakuje...
14-12-2008 22:06 
 Ocena 2 na 2
Ocykan (3528 punktów)
>A nie sądzisz, że Kościołowi bardziej zależy na tym, żeby życie pozostało 'tajemnicą'? Żeby jednak zostawić Bogu jakiś etat? Do nich chyba ciągle nie dociera, czym tak naprawdę to życie jest.

Dopóki tylko życie potrafi tworzyć życie - pozostaje ono i pozostanie tajemnicą (bez cudzysłowu). I póki co, w dalszym ciągu nie tylko "oni", ale nikt nie wie, czym to życie tak naprawdę jest.
14-12-2008 22:08 
 Ocena 9 na 9
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Jedynym sposobem na uzyskanie zgody (choćby milczącej) Kościoła dla zapłodnień in vitro jest opracowanie metody nie wymagającej powoływania do życia większej liczby embrionów niż jeden.

Jednak to nie będzie możliwe. Co zrobić z embrionami zdolnymi do przeżycia ale w jakimś stopniu uszkodzone? Wszczepiać je i czekać aż natura sama się ich pozbędzie? Albo urodzi się człowiek niezdolny do samodzielnego życia?

W chwili obecnej nastąpił duży postęp medycyny. Komórki macierzyste ( pozyskiwane z niepotrzebnych embrionów) dają szansę rozwój tej nauki a w konsekwencji na wyleczenie różnych dotychczas nieuleczalnych chorób.
Czyli "uczłowieczanie" embrionów kładzie kres możliwości leczenia i rozwoju tej nauki.
Kościół jest przeciwny wszelkim pracom na embrionach.

Teraz społeczności będą musiały rozwiązać problem etyczny czy ważniejsze jest życie i zdrowie urodzonych czy życie dwóch komórek.
Czy ważniejsze jest życie i zdrowie tych już istniejących czy ideologia zabraniająca łączenia dwóch ludzkich komórek w celu uzyskania leku dla już żyjących.
Bez połączenia dwóch komórek nie będzie ani dziecka ( z in vitro) ani leku na Parkinsona czy innej tego typu choroby.

Kościół zawsze stał przeciw osiągnięciom medycyny. Zakazywał szczepień, transfuzji, przeszczepów.... Ta lista jest zdaje się bardzo długa bo tak naprawdę kościołowi nigdy nie zależało by ludzie żyli długo i w zdrowiu.
Kościołowi nie zależy na szczęściu człowieka "tu i teraz" tylko człowiek ma sobie zasłużyć na życie szczęśliwe po śmierci. A "tu" może żyć byle jak , umierać na uleczalne choroby, cierpieć niewyobrażalne męki, być kaleką, nieukiem, nieszczęśliwym byle "po bożemu".

Dlatego upiera się przy nazwaniu dwóch komórek "dzieckiem poczętym".

Najlepszym przykładem obrazującym stanowisko kościoła katolickiego jest przypadek kobiety w którymś państwie (już nie pamiętam w którym) gdzie obowiązuje ustawa antyaborcyjna taka jaką na wniosek kościoła katolickiego chciano wprowadzić u nas.
Kobieta miała ciążę pozamaciczną leżała na stole operacyjnym i lekarze czekali aż płód umrze by móc tę ciąże usunąć. Niestety płód zdążył przed śmiercią rozerwać jej jajowód zanim umarł. Kobieta straciła życie a mogła żyć a płód nie miał najmniejszych szans na przeżycie.
Ale życie tej kobiety było nieważne, ważne było żeby nie zabić płodu w jajowodzie.

Albo kościołowi uda się wstrzymać prace nad lekarstwem ratującym życie i zdrowie już żyjących albo społeczności odrzucą kościół z jego pozagrobowym szczęściem.
Myślę , że to będzie długa walka.
Ocykan (3528 punktów)
>upiera się przy nazwaniu dwóch komórek "dzieckiem poczętym".

Istotnie, upiera się. I to nie dwóch komórek, ale nawet tylko jednej. Bez wątpienia płód w jakimś momencie staje się dzieckiem poczętym. Skoro jednak nie można precyzyjnie ustalić w jakim, Kościół uważa, że najrozsądniej jest przyjąć, iż staje się nim w już w pierwszym momencie, tzn. w momencie zapłodnienia. W momencie tym, w wyniku połączenia się jąder komórek rozrodczych (jaja i plemnika) powstaje nowa komórka nazywana zygotą.
pl.wikipedia.org/wiki/Zapłodnienie
I ta komórka zaczyna się dzielić i dzielić, w czego wyniku po 9 (na ogół) miesiącach mamy rozkosznego bobaska.

Ze stanowiskiem Kościoła można oczywiście dyskutować. Dopóki jednak jest ono takie jakie jest, nie można oczekiwać zmiany stanowiska Kościoła w sprawie aborcji, zapłodnień in vitro czy doświadczeń na ludzkich embrionach.
15-12-2008 14:46 
 Ocena 5 na 5
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Ze stanowiskiem Kościoła można oczywiście dyskutować.

Otóż nie!!!
A już szczególnie nie powinny dyskutować władze państwa światopoglądowo neutralnego.
Władza odpowiada za bezpieczeństwo i pomyślność WSZYSTKICH swoich obywateli, a nie wszyscy to katolicy czy choćby chrześcijanie.
Każdy dorosły człowiek posiada własne sumienie związane z własnym systemem wartości etycznych i to on sam winien decydować o moralnych skutkach swoich decyzji - nie państwo i nie Kościół.
W tym aspekcie państwo jest zobowiązane do takich regulacji prawnych, które nikomu nie zamkną drogi do najlepszych dla niego rozwiązań.
Całkowita dopuszczalność aborcji "na życzenie" nie powinna dla nikogo stanowić problemu. Przecież to nie jest NAKAZ aborcji tylko przyzwolenie na nią.
Katolik (jeśli nim jest) nie skorzysta z tej możliwości, a jeśli zechce skorzystać, to jego własny wybór i odpowiedzialność przed Bogiem, Kościołem i własnym sumieniem.
Dlaczego jednak Kościół przy pomocy prawa państwowego chce zmuszać wszystkich do własnej wizji zbawienia? Jakie ma ku temu prawo? Nie ma żadnego!

fides ex necessitate esse non debet
15-12-2008 16:01 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Skoro jednak nie można precyzyjnie ustalić w jakim, Kościół uważa, że najrozsądniej jest przyjąć, iż staje się nim w już w pierwszym momencie, tzn. w momencie zapłodnienia

   Mamy tutaj drobny problem. Zapłodnienie nie jest momentem. Zapłodnienie to skomplikowany proces trwający nawet do 24 godzin. Dobrze by było, aby Kościół raczył był się zdecydować, w którym momencie w trakcie trwania tego procesu łączące się komórki zostają obdarzone duszą. Dla wielu nie musi to być problem abstrakcyjny, jako że na przykład w Niemczech przy procedurach in vitro stosowana jest praktyka zamrażania jajeczek do których plemniki już wniknęły, ale nie nastąpiło jeszcze połączenie materiału genetycznego. Czy takie jajeczko to człowiek, czy jeszcze nie człowiek? Czy można je po rozmrożeniu utylizować, nie narażając się na zarzut morderstwa, czy też nie?

   Nie po raz pierwszy okazuje się, że sprawa według Kościoła prosta i bezdyskusyjna, wcale taką nie jest.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
15-12-2008 16:11 
 Ocena 1 na 1
jad11 (18783 punktów)
Cytat:
Dobrze by było, aby Kościół raczył był się zdecydować, w którym momencie w trakcie trwania tego procesu łączące się komórki zostają obdarzone duszą.


A byłoby jeszcze lepiej gdyby w ogóle się tym nie zajmował. Niech się zajmuje działalnością charytatywną, krzewieniem wiary, zbijaniem kokosów, studiowaniem ksiąg czy do czego tam jeszcze się nadaje, niech się tym zajmie. W każdym razie zajmować jakiekolwiek stanowisko w naukowych kwestiach nie ma moralnego prawa.
15-12-2008 17:08 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>A byłoby jeszcze lepiej gdyby w ogóle się tym nie zajmował.

   Ależ niech się zajmuje. Tylko poważnie. Bo mówienie o momencie zapłodnienia jest, delikatnie mówiąc, mało precyzyjne. A okazuje się, że dla wielu bezpłodnych katolików jest to sprawa poważna i zasługująca chyba na poważne potraktowanie.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Ocykan (3528 punktów)
>>Skoro jednak nie można precyzyjnie ustalić w jakim, Kościół uważa, że najrozsądniej jest przyjąć, iż staje się nim w już w pierwszym momencie, tzn. w momencie zapłodnienia
>   Mamy tutaj drobny problem. Zapłodnienie nie jest momentem. Zapłodnienie to skomplikowany proces trwający nawet do 24 godzin.

Na ogół przyjmuje się się, że początkiem rozwoju nowego człowieka jest moment połączenia się jąder komórkowych jaja i plemnika. Nie wiem ile czasu upływa od od chwili zetknięcia się jąder obu komórek do ich całkowitego połączenia, z pewnością jednak znacznie mniej niż 24 godziny. I o ile można dyskutować, czy komórka z dwoma łączącymi się się jądrami jest już człowiekiem, to od chwili całkowitego ich połączenia jest nim już na pewno.

Od momentu połączenia się jąder komórkowych jaja i plemnika rozpoczyna się rozwój nowego człowieka. Jest to proces ciągły, nieprzerwany i bardzo skomplikowany.
www.biomed(*)zwoj-zarodka-czlowieka-17.html

>Dobrze by było, aby Kościół raczył był się zdecydować, w którym momencie w trakcie trwania tego procesu łączące się komórki zostają obdarzone duszą.

Gdyby mnie Kościół zapytał o zdanie, doradziłbym jako ten moment uznać moment całkowitego połączenia się obu jąder. Kościół, o ile wiem, przyjmuje jako moment obdarzenia płodu duszą moment wniknięcia plemnika do jaja. Jest to definicja bardzo ostrożna, podjęta na bazie poglądu, że lepiej chronić życie tworu który być może nie jest jeszcze człowiekiem ale w ogromnej większości przypadków stanie się nim, niż zabić być może człowieka.

Podyskutowali my sobie, ale nie na temat. W związku z zapłodnieniem in vitro nie są przecież "utylizowane" komórki z połączonym lub jeszcze nie połączonym materiałem genetycznym (o których człowieczeństwie można dyskutować) lecz embriony, czyli już z pewnością istoty ludzkie (nie tylko według Kościoła)..
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
Jeśli wszystko co piszesz jest prawdą Ocy, to KK opiera swoją doktrynę o wiedzę naukową. Szok.
Cytat:
Kościół, o ile wiem, przyjmuje jako moment obdarzenia płodu duszą moment wniknięcia plemnika do jaja. Jest to definicja bardzo ostrożna, podjęta na bazie poglądu, że lepiej chronić życie tworu który być może nie jest jeszcze człowiekiem ale w ogromnej większości przypadków stanie się nim, niż zabić być może człowieka.


Wynika z tego, że nie jest to rzeczywisty "moment obdarzenia płodu duszą", tylko KK tak przyjmuje i to jeszcze ostrożnie. Innymi słowy KK "obejmuje" w opiekę zarodki, ponieważ
"obdarzenie płodu duszą" wydaje się tu być tylko czysto symbolicznym wyrażeniem, nic nie znaczącym de facto i bez sensu (o czym za chwilę). To tylko stawianie kościelnego stempla na kolejnym wyznawcy.

Chcę Ci kolego zwrócic uwagę na jedną rzecz.
W momencie wniknięcia plemnika do jądra, dusza nie może obdarzyć płodu, bo go NIE MA.
Nie ma też zarodka. To nadal są po prostu dwa jądra komórkowe. Pytam się, co obdarza dusza po wniknięciu informacji genetycznej do jądra?

Druga sprawa to to, co nazywamy człowiekiem. Nawet fanatyk religijny, nie będzie chyba bronił definicji człowieka jako istoty posiadającej duszę. Inaczej:
Można zdefiniować słowo: "człowiek" jako istotę z duszą.
Można definiować to słowo w oparciu o biologię, etykę, moralność i religię, nie akcentując jednak pojęcia dusza.
Dlaczego?
Po pierwsze. Jeśli przyjmiemy, że człowiekiem jest osoba wyłącznie z duszą. Negujemy od razu ewolucję. Nie ma wspólnego przodka człowieka i małpy, bo małpy duszy nie mają.
KK musiał się na ewolucję zgodzić i to nie połowicznie, uznając tylko mikroewolucję.
(Uwaga: Teologia potrafi wszystko, nie chcę teraz dyskutować, ani nawet się przekonać, jak teolodzy poradzili sobie z ciągłością fizyczną od materii nieożywionej, poprzez płazy, gady, ssaki niższe do naczelnych i połączyć to z duszą, wystarczy, że wiesz o co mi chodzi.)
Definicja oparta o szacunek dla człowieka, musi zdefiniować człowieka i tu też jest problem, czy 4,8 czy nawet 100 komórek są człowiekiem.
markowski (1 punktów)
>Kościół zawsze stał przeciw osiągnięciom medycyny. Zakazywał szczepień, transfuzji, przeszczepów.... Ta lista jest zdaje się bardzo długa bo tak naprawdę kościołowi nigdy nie zależało by ludzie żyli długo i w zdrowiu.
Proszę o pomoc w znalezieniu źródła.
Często spotykam się ze stwierdzeniem że Kościół zakazywał szczepień transfuzji i innych zabiegów medycznych.....tylko nigdzie nie mogę znaleźć źródła tych informacji....czy ktoś może mi pomóc??

Pozdrawiam
15-12-2008 07:18 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (11895 punktów)
Czesc

>Skoro Kościół uznaje (słusznie czy nie to inna sprawa), że embrion ma duszę, ergo jest człowiekiem, ergo ma >wszystkie prawa przysługujące osobie ludzkiej, to czemu się dziwisz jego stanowisku?
Skąd masz takie info!!??
Nigdy nie uzyskałem żadnej informacji od katolika, kiedy w człowieka wtłaczana jest dusza. Nie pamiętam też takiej wiedzy z czasów kiedy katolikiem byłem.
Podaj źródło tej wiedzy.
15-12-2008 08:07 
 Ocena 7 na 9
(Alicja)Duda (25557 punktów)

>>Skoro Kościół uznaje (słusznie czy nie to inna sprawa), że embrion ma duszę, ergo jest człowiekiem, ergo ma >wszystkie prawa przysługujące osobie ludzkiej, to czemu się dziwisz jego stanowisku?
>Podaj zrodlo tej wiedzy.
Do niedawna dusza wchodziła po 40 dniach do chłopców a po 80 do dziewczynek.
Dopiero bardzo niedawno zaczęła wchodzić razem z plemnikiem.
15-12-2008 08:30 
 Ocena 2 na 2
MociumPan (744 punktów)

Cytat:
To niezupełnie tak. Wszystko byłoby OK, gdyby w wyniku zapłodnienia in vitro powstawał tylko jeden embrion. Jednakże w wyniku takiego zapłodnienia "uzyskuje się" większą liczbę embrionów. Potem, w wyniku przeprowadzonej selekcji wybiera się "najlepszy" embrion i powala mu się rozwinąć i stać rozkosznym i ukochanym dzieciątkiem. Pozostałe embriony są "utylizowane". Toteż przyznanie prawa do życia jednemu, oznacza skazanie na śmierć wielu.


Idąc tym tokiem rozumowania, to masturbacja mężczyzn powinna być zakazana...
Onanizując się, przy wytrysku nasienia giną milioooony ludzi... - kur*^%
- ...jestem mordercą

...ile ja już duszom nie pozwoliłem przyjść na świat... bóg mnie na pewno ukarze... wyląduje w piekle
15-12-2008 09:26 
 Ocena 1 na 1
matragon (2557 punktów)

>Idąc tym tokiem rozumowania, to masturbacja mężczyzn powinna być zakazana...>

Z punktu widzenia Kościoła - jest.
Z punktu widzenia polskiego prawa ... jak tak dalej pójdzie - to kto wie

Michał 'matragon' Worgacz

NON SERViAM
15-12-2008 12:46 
 Ocena 1 na 1
Madman (7811 punktów)
No tak, tylko że jest różnica między plemnikiem a embrionem... Embrion jest już 'poczęty'. Z takim podejściem jak Twoje nie tylko masturbacja byłaby grzechem, ale także każde powstrzymywanie się od prokreacji... Więc powinniśmy bezustannie kopulować, żeby tylko nie zmarnować żadnej szansy na poczęcie.
Ocykan (3528 punktów)
>- ...jestem mordercą

Nie tyle mordercą, co (nie bójmy się tego słowa) niedoukiem. Chyba, że robisz sobie "jaja". Mało jednak zabawne...
15-12-2008 22:52 
 Ocena 2 na 2
darlove (2804 punktów)
Ocykanie... nie wiem, czy wiesz, że niedawno pan Benedetto jakimś ukazem zlikwidował limbusa. I gdzie się teraz te biedne dziecięce dusze, które tam przebywały, podzieją? No, gdzie? W ogóle to ciekawa sprawa. Był sobie limbus i dobrze mu się wiodło. Nagle stwierdzono, że dosyć już tego więzienia nieochrzczonych dusz dziecięcych, bo to przecie zakrawa na barbarzyństwo (tylko gdzie byli wcześniej święci mężowie?) i... limbus przestał istnieć z woli samego pana papieża. Ach! Jak cudownie! Jak wspaniale! Cześć i chwała bądź na wieki wielkiemu papie Benedettowi XVI! Wspaniały gest uczynił był ów święty mąż względem swoich owieczek, o!, jak wspaniały... Hosanna! Hallelujah!

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
15-12-2008 23:10 
 Ocena-1 na 1
Ocykan (3528 punktów)
Nie widzę związku z tematem tego wątku. A ponieważ unikam dyskusji na tematy poboczne (choć nie zawsze mi się to udaje) wybacz, że nie skomentuję Twojego postu.
darlove (2804 punktów)
>Nie widzę związku z tematem tego wątku. A ponieważ unikam dyskusji na tematy poboczne (choć nie zawsze mi się to udaje) wybacz, że nie skomentuję Twojego postu.

Specjalnie podjąłem ten temat... Chwila namysłu wystarczy, aby zrozumieć DLACZEGO.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
27-12-2008 17:52 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)
No i proszę, dałem ci przez przypadek plusika, ale większe są nieszczęścia na tym świecie niż ta moja pomyłka.
Mylisz się co do tego, że kościół ni zaakceptuje in vitro. Zrobi to gdy tylko nie będzie już w stanie dłużej mamić ludzi i wyjdzie na wierzch jak bardzo nieetyczny jest jego sprzeciw i jaka krzywdę ludzką powoduje (zabicie i miliona zarodków takiej krzywdy nie wywoła bo chociaż to też ludzie to niezdolni jeszcze do odczuwania jakiejkolwiek krzywdy). W ogóle kwestia niemieszania się kościoła w kwestie ustroju prawnego państwa jest tu drugorzędna - tu o pryncypia idzie i krzywdzenie i poniżanie ludzi jakiego dopuszcza się ta organizacja. Z tym należy skończyć a jeszcze żądać zadośćuczynienia. Najwyższy czas przesunąć ciężar argumentowania z "kościół łamie zasady demokracji" na "kościół postępuje niegodziwie".
Kozak (140 punktów)
> Wszelkie techniki sztucznego zapłodnienia, zastępujące akt małżeński, są moralnie
>niedopuszczalne - stwierdza ogłoszona wczoraj przez watykańską Kongregację Nauki Wiary Instrukcja
>Dignitas personae, dotycząca niektórych problemów bioetycznych.

>To cytat z Naszego Dziennika. Czytając ten artykuł i inne, z nim powiązane, można dojść do wniosku,
>że Prawo do Życia, tak pompatycznie i patetycznie głoszone przez Kościół, to pusty slogan. Może
>przeciw aborcji jeszcze pasuje, ale w przypadku eutanazji nauczanie Kościoła to Obowiązek Życia, a w
>przypadku in vitro Kościół wręcz Prawa do Życia odmawia.
> Ta metoda powinna być zakazana - podkreśla ks. bp Stanisław Stefanek z
>Łomży.

>To może jeszcze zabronić podawania potraw mięsnych w piątek? Dlaczego nie może to być sprawa
>sumienia? Niech będzie to dozwolone prawnie, a Kościół niech zabroni swoim wyznawcom. Po co
>zachowywać się jak pies ogrodnika, co to sam nie zje i innym nie da? A może Kościół po prostu nie
>wierzy w uczciwość swoich wyznawców i wie, że jak nie zabroni tego prawo, to i tak będą się
>sztucznie zapładniać, wbrew przestrogom z ambony?
>
Ciekawe jest to forum!!
Od dwóch dni jest moja ostatnia wypowiedź w dziale ateizm czy agnotyzm.
A informacja jest że ostatnia wypowiedź to jakiś sylwek!!
I tak was wszystkich lubię.
Amen.
27-12-2008 17:55 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>A informacja jest że ostatnia wypowiedź to jakiś sylwek!!
Jestem Sylwek nie "jakiś sylwek"
glingor (640 punktów)
>Wszelkie techniki sztucznego zapłodnienia, zastępujące akt małżeński, są moralnie niedopuszczalne - stwierdza ogłoszona wczoraj przez watykańską Kongregację Nauki Wiary Instrukcja Dignitas personae, dotycząca niektórych problemów bioetycznych.
To cytat z Naszego Dziennika.

Wiedziałem, wiedziałem że: spłodzenie Jezusa przez ducha świętego który jest częścią jego samego w trójcy jedynego, jest moralnie niedopuszczalne.


prawdziwy tradycjonalista modli się do słońca i z ognia nie korzysta

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365