Racjonalista - Strona głównaDo treści
Skandaliczny list rektora PATu

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
26-12-2008 19:01Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
Skandaliczny list rektora PATu
Ocena 14 na 14
wiadomosci(*)lnosci,wydarzenie_lokalne.html

Dzisiaj odczytano go w kościołach archidiecezji krakowskiej. Zwątpiłem. Zaczyna się żalem z powodu prześladowań chrześcijan w Indiach, jakie spotyka ich ze strony miejscowych nacjonalistów. Czego dowiadujemy się dalej? Że chrześcijanie są prześladowani także w Polsce. Kto jest prześladowcą? Agresywni ateiści! Na czym owe prześladowania polegają? A no na usuwaniu krzyży z miejsc publicznych oraz nawoływaniu do stworzenia państwa neutralnego światopoglądowo.

Mam trochę inne odczucia co do tego kto tutaj jest prześladowcą, a kto prześladowanym...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

26-12-2008 19:34
 Ocena 16 na 18
Pabloss (4221 punktów)
Szkoda dyskutować na ten temat bo pseudo-naukowcy w sutannach zawsze wiedzą lepiej. Teraz wielce użalają się nad losem chrześcijan w Indiach, a prawda jest taka, że kto kazał chrześcijanom katolicyzować tą część świata? Mają rację tamtejsi ludzie, że zwalczają pasożyta katolickiego, który jakby nie było jest czymś nowym i stanowi dla nich zagrożenie. Tak samo postępował kler w ostatnich kilkuset latach i jakoś nikt nie żałował tego, że ginęły tysiące, a nawet miliony niewinnych ludzi. Szkoda tylko że giną tam zwykli ludzie tacy jak my, bowiem całe to zło zapoczątkował tam kościół katolicki, który za wszelką cenę rozszerza swoje wpływy. Dlaczego nie ginie tam czarna mafia z Watykanu wzorem umęczonego Chrystusa? To się nazywa odpiepszanie sprawy w białych rękawiczkach - kler grzeje tyłki w Watykanie a ludzie, których zwerbował giną za krzyż który im misjonarze przynieśli. No ale żeśmy kraj katolicki to musimy popierać naszych ziomków. Chwila zadumy za niewinne, ginące istoty ludzkie.........a kler niech dalej wysyła ludzi na śmierć, w tym jest doskonały. Niedługo niczym w sexmisji - pozostaną tylko chłopcy w czarnych kieckach.
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Mam trochę inne odczucia co do tego kto tutaj jest prześladowcą, a kto prześladowanym...

Nie jesteś sam.
Salamon (124 punktów)
No cóż, historia już nie raz udowodniła, że właśnie tam, gdzie krzyż był publicznie eksponowany, nie było prawdziwej wolności i deptana była godność człowieka, i że krzyż nie raz już był znakiem zwycięstwa zła nad dobrem, fałszu nad prawdą i nienawiści nad miłością. Ale, pan rektor, zdaje się, chce pisać historię na nowo, nie mając przy tym najwidoczniej żadnych odpowiednich kwalifikacji. Teolodzy myślą, że jak już mają dyplom i stopień naukowy z pogranicza astrologii, to już mogą się mieszać do poważnej nauki.

Poza tym w demokratycznym państwie nie ma takiej możliwości, żeby śladowy odsetek mniejszości (ateiści) był w stanie prześladować czy dyskryminować zdecydowaną większość społeczeństwa (katolików).

Podsumowując, u pana rektora można zaobserwować spore deficyty, jeśli chodzi o elementarne wiadomości z zakresu historii, wiedzy o społeczeństwie i ogólnie pojętej polityki. Osobiście sugerowałbym swoiście rozumianą reedukację w jakiejś szkole niższego szczebla, np. w gimnazjum. No i jakiś solidny kurs z logiki, choć może się to zdać na nic, bo kler katolicki w Polsce cierpi na jakąś awersję do krytycznego myślenia i nauki. Kwestii moralnych nie będę tu poruszał, bo każdy ma swoje sumienie i potrafi wysnuć odpowiednie wnioski z wypowiedzi pana rektora.

I jeszcze jedno. Abstrahując od tego, czy w tym kraju katolicy są dyskryminowani przez ateistów czy jest dokładnie na odwrót, oczekiwałoby się od ludzi powołujących się na Jezusa z Nazaretu, żeby jednak naśladowali swój wzór cnót wszelakich i nie jęczęli, jeśli (zresztą niesłusznie) czują się prześladowani tak, jak Jezus nie jęczał na krzyżu, a nawet prosił o przebaczenie dla swoich (tym razem realnych) oprawców.
27-12-2008 20:02 
 Ocena 3 na 3
Pabloss (4221 punktów)
Poza tym w demokratycznym państwie nie ma takiej możliwości, żeby śladowy odsetek mniejszości (ateiści) był w stanie prześladować czy dyskryminować zdecydowaną większość społeczeństwa (katolików).

W demokratycznym państwie tak się nie dzieje ale my żyjemy w klechistanie, gdzie prawda dla urzędników pana boga to próg nie do pokonania. Wciskają więc ludowi ciemnotę, z której wynika, że gdzieś tam na zewnątrz czycha ogromna armia ateistów i lada dzień zaleje Polskę doprowadzając do jej upadku. Taka sytuacja miała miejsce na rzeszowszczyźnie przed naszym wstapieniem do UE - gdy kler straszył starszych ludzi szatanem mieszkającym w Unii, a jak widać to on najlepiej wyszedł na współpracy z "diabłem", gdyż wydarł od niego miliony euro.


>Podsumowując, u pana rektora można zaobserwować spore deficyty, jeśli chodzi o elementarne wiadomości z zakresu historii, wiedzy o społeczeństwie i ogólnie pojętej polityki. Osobiście sugerowałbym swoiście rozumianą reedukację w jakiejś szkole niższego szczebla, np. w gimnazjum. No i jakiś solidny kurs z logiki, choć może się to zdać na nic, bo kler katolicki w Polsce cierpi na jakąś awersję do krytycznego myślenia i nauki.

Kler katolicki to najbardziej uprzywilejowana kasta zawodowa w całej historii Polski. Najlepszym przykładem są tabuny profesorków w czarnych kieckach, którzy pomimo tego, że uczyli sie teologii stali się nagle specami od biologii, medycyny, ekonomii i co śmieszniejsze nawet rolnictwa. Od kilku lat obserwuje się gwałtowny wzrost liczby sutannowych naukowców z tytułami prof i dr hab., którzy wypływają głównie z Krakowa oraz Lublina i jakimś dziwnym trafem zaczynają odgrywać ważną rolę doradczą w najwyższych sferach decyzyjnych - polityce.
Jest to ogromna niesprawiedliwość, gdyż (wiem to z autopsji) zwykły pracownik naukowy musi przejść koszmarną drogę aby osiągnąć tytuł prof i stać się kimś znaczącym i decyzyjnym (wielu się to nie udaje), a tu wystarczy czarna kiecka, troszkę znajomych księży-profesorków na katolickiej uczelni i nie dość że tytuł gotowy, kasa w kieszeni to jeszcze ma się wpływ na kształt życia tak społecznego jak i politycznego.
jimmy_88gno (1653 punktów)
Już jak powiesz w obecności wierzącej osoby, że jesteś ateistą, to ta osoba czuje się urażona, obrażona i rozsierdzona. Taki patogen zaszczepiono.

Zawsze byłem, jestem i będę radykalnym ateistą, bo zapodaj tolerancją, to Cię sekta zje. Pożre w całości i nawet nie beknie, bo będzie zajęta żarciem kolejnych "tolerujących".

O relatywizmie pięknie napisał Michel Onfray w "Traktacie ateologicznym":

"Relatywizm jest wyjątkowo szkodliwy. Pod pretekstem obrony laickości proklamuje się, że wszystkie dyskursy mają jednakową wartość: błąd i słuszność, prawda i fałsz, wywód logiczny i fantazjowanie. Mit i bajki znaczą tyle samo, co rozum. Magia waży tyle co nauka, a marzenia senne - co rzeczywistość. Otóż dyskursy nie mają jednakowej wartości: dyskurs nerwicy, histerii i mistycyzmu wywodzi się z innego porządku niż dyskurs pozytywizmu. Podobnie jak nie można podciągać pod jeden strychulec kata i ofiary, dobra i zła, nie można też dobrotliwie akceptować wszystkich porządków dyskursu, również tych, które wyrastają z pnia myślenia magicznego. Czy winniśmy zachować neutralność? Czy stać nas na taki luksus? Nie sądzę..."
27-12-2008 10:02 
 Ocena 1 na 1
Pabloss (4221 punktów)
>Już jak powiesz w obecności wierzącej osoby, że jesteś ateistą, to ta osoba czuje się urażona, obrażona i rozsierdzona. Taki patogen zaszczepiono.

Dokładnie, dlatego też czasem warto w towarzystwie gadającym o wierze, kościele itp. umiejętnie obejść ten temat aby nie wystawić się na pastwę bestii. Niestety każdy z nas zapewne ma takie osoby, które nic sobie z tego robić nie będą ale są i także takie, dla których sama wiedza, że nie należysz do ich organizacji wyznaniowej jest progiem nie do pokonania. To tylko świadczy o tym jak bardzo religia ogranicza światopogląd i w jakiej wielkiej obłudzie ci ludzie żyją.
27-12-2008 18:20 
 Ocena 1 na 1
Kurczewski (2471 punktów)

>"Relatywizm jest wyjątkowo szkodliwy. Pod pretekstem obrony laickości proklamuje się, że wszystkie dyskursy mają jednakową wartość: błąd i słuszność, prawda i fałsz, wywód logiczny i fantazjowanie. Mit i bajki znaczą tyle samo, co rozum. Magia waży tyle co nauka, a marzenia senne - co rzeczywistość. Otóż dyskursy nie mają jednakowej wartości: dyskurs nerwicy, histerii i mistycyzmu wywodzi się z innego porządku niż dyskurs pozytywizmu. Podobnie jak nie można podciągać pod jeden strychulec kata i ofiary, dobra i zła, nie można też dobrotliwie akceptować wszystkich porządków dyskursu, również tych, które wyrastają z pnia myślenia magicznego. Czy winniśmy zachować neutralność? Czy stać nas na taki luksus? Nie sądzę..."

Cel może i chwalebny ale mamy tu do czynienia z nieporozumieniem wynikającym z niezrozumienia terminu, dość zresztą powszechnym i przedstawianym celowo w tego rodzaju wykrzywionej interpretacji w celu wywołania wrażenia że "jedyna dobra" postawa oparta jest - oczywiście w przeciwieństwie do innych, "tych złych"- na prawdach absolutnych.

Relatywizm to uznanie że wszelkie postawy i poglądy są zależne od szeregu czynników pod wpływem których powstały i z tego powodu nie powinny być oceniane w oderwaniu od tych warunków. Zabójstwo w zależności od sytuacji może być zbrodnią albo czynem wręcz zbawiennym. Jego ocena moralna jest relatywna, zależna od wielu czynników. Podobnie z kradzieżą i dowolnym innym "złym" postępkiem jaki wybierzemy. Tego rodzaju relatywizm jest w mniejszym bądź większym stopniu wspólny dla wszystkich systemów moralnych, bez wyjątku. Relatywizm nie jest terminem wartościującym- wskazuje ledwie na istnienie pewnego, starego jak świat, mechanizmu.


erka.ovh.org/
27-12-2008 20:26 
 Ocena 3 na 3
lilija_88 (78 punktów)
Witam!
Onfrayowi chodziło o konkretny relatywizm. Bo można powiedzieć o cenie towaru ze zniżką, że jest "relatywnie" niska. Jednak tutaj mamy do czynienia z relatywizmem dotyczącym nierówności pomiędzy zdrowym rozsądkiem, a wiarą.
Kurczewski (2471 punktów)
Czekaj, bo nie rozumiem- jaki "konkretny relatywizm" ? O ile się nie mylę (popraw jeśli coś pomieszałem) relatywizm jest jeden- jego istotą jest zwrócenie uwagi na zależność każdej postawy od podstaw z których się wywodzi i konieczność rozpatrywania jej w tym właśnie kontekście a nie w oderwaniu. To do czego nawołuje Onfray to- z tego co widzę- niezgoda na tolerancję dla pewnych postaw, nie mająca nic wspólnego z relatywizmem i jego wpływem na ocenę zjawisk. Onfray chce odrzucenia religii, obrzędowości i mistyki bez zastanawiania się nad tym czy są one potrzebne czy też nie, czy zabieg taki jest możliwy do przeprowadzenia czy nie. Problem polega na tym, że owa niezgoda na tolerowanie postaw takich czy innych jest bezproblemowa tylko kiedy mówimy o samokształtowaniu się jednostki- w chwili kiedy próbujemy stosować ją w stosunkach międzyludzkich stoi w sprzeczności z zasadą wolności jednostek i grup do samostanowienia, nie wspominając nawet o tym że jest bronią obosieczną.

erka.ovh.org/
27-12-2008 21:55 
 Ocena 3 na 3
lilija_88 (78 punktów)
>Czekaj, bo nie rozumiem- jaki "konkretny relatywizm" ? O ile się nie mylę (popraw jeśli coś pomieszałem) relatywizm jest jeden- jego istotą jest zwrócenie uwagi na zależność każdej postawy od podstaw z których się wywodzi i konieczność rozpatrywania jej w tym właśnie kontekście a nie w oderwaniu. To do czego nawołuje Onfray to- z tego co widzę- niezgoda na tolerancję dla pewnych postaw, nie mająca nic wspólnego z relatywizmem i jego wpływem na ocenę zjawisk. Onfray chce odrzucenia religii, obrzędowości i mistyki bez zastanawiania się nad tym czy są one potrzebne czy też nie, czy zabieg taki jest możliwy do przeprowadzenia czy nie. Problem polega na tym, że owa niezgoda na tolerowanie postaw takich czy innych jest bezproblemowa tylko kiedy mówimy o samokształtowaniu się jednostki- w chwili kiedy próbujemy stosować ją w stosunkach międzyludzkich stoi w sprzeczności z zasadą wolności jednostek i grup do samostanowienia, nie wspominając nawet o tym że jest bronią obosieczną.
>
erka.ovh.org/


Relatywizm, o jakim mówi Onfray, to relatywizm niezgody na brak rozsądku. Kontekstem może być samodoskonalący się człowiek ("nadczłowiek"). Pozwolenie na brak rozsądku to dopiero odbieranie wolności - i sobie, i innym.

Onfray doskonale wie, że obrzędowość, mistyka oraz religia nie są potrzebne. I nie robi nic bez zastanowienia. Jego twórczość jest ściśle związana z nietzscheańską oraz meslierowską. Onfray bagatelizuje Woltera, dając pierwszeństwo Holbachowi. I ma rację.
Kurczewski (2471 punktów)

>Relatywizm, o jakim mówi Onfray, to relatywizm niezgody na brak rozsądku. Kontekstem może być samodoskonalący się człowiek ("nadczłowiek"). Pozwolenie na brak rozsądku to dopiero odbieranie wolności - i sobie, i innym.
>Onfray doskonale wie, że obrzędowość, mistyka oraz religia nie są potrzebne. I nie robi nic bez zastanowienia. Jego twórczość jest ściśle związana z nietzscheańską oraz meslierowską. Onfray bagatelizuje Woltera, dając pierwszeństwo Holbachowi. I ma rację.

Oj- zamień słowo relatywizm na słowo "zależność" (najbliższy polski odpowiednik). Zależność kulturowa niezgody ? Przecież to absurd czystej wody, czysty bełkot.

Niezależnie od tego w jakim kontekście chce Onfrey umieszczać swoją wypowiedź w momencie kiedy uznaje że "wie lepiej" jak inni mają wykorzystywać swoją wolność popełnia nadużycie, dokładnie takie samo jakiego dopuszcza się kościół katolicki "nauczając".

erka.ovh.org/
27-12-2008 21:54 
 Ocena 4 na 4
Salamon (124 punktów)
>Już jak powiesz w obecności wierzącej osoby, że jesteś ateistą, to ta osoba czuje się urażona, obrażona i rozsierdzona. Taki patogen zaszczepiono.

Ci ludzie się panicznie boją, że ktoś może jednak żyć, stojąc, podczas gdy oni sami klęczą. Poza tym nazbyt dobrze wiedzą na jak kruchych podstawach jest ufundowany ich światopogląd religijny, i że skłaniają się ku niemu, żeby zrobić sobie dobrze, żeby sobie ulżyć. No cóż, hedonizm to piękna sprawa, gorzej jednak, jeżeli ubieraja się w szaty sacrum i każe jeszcze innym wierzyć, że masturbacja intelektualna to szczyty ludzkiego ducha. Katolicy przyzwyczajeni, że stado ma zawsze rację i dlatego burzą się, gdy trafi się jakaś domniemana owca, która przemawia wilczym głosem. Takich rzeczy nie robi się stadu ...

>Zawsze byłem, jestem i będę radykalnym ateistą, bo zapodaj tolerancją, to Cię sekta zje. Pożre w całości i nawet nie beknie, bo będzie zajęta żarciem kolejnych "tolerujących".

I tak trzymać! Nie ma tolerancji dla dyskryminacji. Jak Cię ktoś kopnie, oddaj. Niech lepiej katolicy biorą przykład ze swojego rzekomego mistrza i nadstawiają drugi policzek.
lotrek (14275 punktów)
>Że chrześcijanie są prześladowani także w Polsce. Kto jest prześladowcą?
>Agresywni ateiści!

Jestem wojującym ateistą, niestety tylko werbalnym. Oczywiście jestem za usuwaniem krzyży z państwowych Urzędów i szkół, bo uważam że niezgodne jest to z Konstytucją RP, która mówi o świeckim państwie i o rozdziale kościoła od państwa. Jestem również przeciwnikiem niesławnego artykułu 196 kodeku, czy też kretyńskiego zapisu w Ustawie o telewizji mówiącej o "wartościach chrześcijańskich". Pewnie niektórzy ludzie uważają mnie za agresywnego, gdyż nie potrafię się zachwycać "cudownym pontyfikatem naszego wielkiego rodaka" i gdy się dopytuję, w czym był taki "wielki".
I raczej ja jestem prześladowany, szczególnie w tym świątecznym okresie, gdy wszystkie polskojęzyczne telewizję na okrągło puszczają mi kolędy, roi się od klechów opowiadających różne bzdury, szopek i transmisji z różnych katolickich imprez. I tak przez cały dzień a nawet i w nocy.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
jimmy_88gno (1653 punktów)
W tym liście znowu są odwołania do komunizmu. Wielu ludzi się na to bierze. Uczyniono z tego wielką, sfałszowaną propagandę i teraz ludzie się na niej potykają.

Bądźmy ostrożni. Tu na Racjonaliście także istnieją apologeci ciemności, którzy przywdziewają szaty racjonalistów, by tylko utożsamić komunizm z ateistami i propagować mroki. Działa to na następującej mniej-więcej zasadzie: pada rozkaz "albo wojna, albo zgoda na ciemności". Ciekawe, że Caritas świetnie się ma u komunistów. Zmielono Marksa, przyprawiono i ugotowano jako truciznę!

Przypomnijmy sobie ponadto rewolucyjny zryw oświeceniowy. Podejmowano próby obarczenia za to, co krawawe, tych, którzy w największej mierze przyczynili się do rozwoju (polecam Kostkę Potockiego przy okazji). Tymczasem to pijawki pragną pasożytować i nie chcą oczywiście zmieniać stanu rzeczy gdy pasożytują. Roztrzaskać należy więc kolejne słowo: konserwatyzm.

Tak samo było z Hitlerem. Większość mówi o nim, że był ateistą. A jego żołnierze nosili na mundurach napis: "Gott Mit Uns" ("Bóg z nami"). Po wojnie kościół wysyłał nazistów na "watykańskich papierach" w najdalsze części świata, byle tylko uniknęli procesów. Kościół nigdy nazistów nie potępił. Walnie przyczynił się do objęcia przez Hitlera władzy, dając mu swoje pełne poparcie. Msze odprawiał za Hitlera. Hitler ciągle biadolił o bogu i opatrzności. Żadnego nazisty nie ekskomunikowano.

Kapłani nie mają wstydu. Swoje zbrodnie przypisują wrogom. Nie bądźmy potulni!
Humanożerca (481 punktów)
Każda grupa ma pełne prawo określać swoje kryteria bycia prześladowanym i przekonywać, że jest prześladowana. Zaś obłudne wykorzystywanie w argumentacji tego co się nie uznaje, tylko po to aby wymusić jakieś zachowanie na przykład tolerancję od wyznawców jakiejś religii, przy jednoczesnym negowaniu jej istnienia u jej wyznawców jak i u źródeł owej religii (patrz krytyka świętych ksiąg i fakty z historii) ludzie odbierają jako zwykłą obłudę, co skutkuje skutecznością argumentacji o prześladowaniach. Teraz wystarczy ludziom pokazać wybór co smaczniejszych kąsków z forum Racjonalisty i publicystyki, aby przekonać wielu umiarkowanych i nieuprzedzonych do faktyczności owych prześladowań. Dochodzi jeszcze i ten fakt, że ateizm jest negacją i nic nie oferuje w zamian a jak oferuje (np: humanistyczne ceremonie) to zaczyna wyglądać jak zubożona kalka religii. Teraz aby nie wyglądało to na zubożenie zdaje się istnieć wśród niewierzących przymus psychologiczny skrajnie negatywnego mówienia o religii, które jak wszystko co skrajne w kwestiach aksjologicznych ludzi nie przyciąga i budzi reakcję krytyczną nawet u części niewierzących. Owa psychologiczna presja istnieje nikt bowiem nie chce mówić o dobrym złu, ale dobro zdaje się być pojęciowo związane ze skutecznością. Żeby krytyka wolnomyślna była skuteczna musi zaś przedstawić owo zło związane z religia jako skuteczne, przynoszące profity, bez tego bowiem budzi ono nie gniew lecz współczucie. Nie mówiąc o tym, że jeśli religia jest użytecznym narzędziem jedynie, to czemu go nie użyć?


minds.pl/content/view/222/70/
lotrek (14275 punktów)

>
minds.pl/content/view/222/70/


Ten link jest z wirusem? Gdy otwieram, natychmiast włącza mi się avast!!


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Humanożerca (481 punktów)
Nie, nie jest. Trochę więcej o projekcie powstałym w ramach serwisu Minds możesz przeczytać tu. www.sfinia.fora.pl/

minds.pl/content/view/222/70/
lotrek (14275 punktów)
> Nie, nie jest. Trochę więcej o projekcie powstałym w ramach serwisu Minds możesz przeczytać tu. www.sfinia.fora.pl/

Na temat świętobliwego Wuja Zbója już pisaliśmy na tym portalu. On nie jest z tych "od Rydzyka", tylko od "intelektualnego katolicyzmu", co nie zmienia faktu, że śmierdzi kadzidłem na kilometr a ja mam na kadzidło uczulenie.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Humanożerca (481 punktów)
Ale na ORFDie nie pisują tylko wuje zbóje, patrz: www.forum.ateista.pl/forumdisplay.php?f=57 Też jestem uczulony na niego ale pewnie z innych powodów. A o do waszych odpowiedzi ta na owym forum tez obszernie pisano.


minds.pl/content/view/222/70/
Roman Czarnota-Bojarski (831 punktów)
Najgorsze w tym wszystkim jest to, jak nam się opatrzył wizerunek torturowanego człowieka i jak mało przejmujemy się tym, że chrześcijanie publicznie epatują się tym okrucieństwem.
Dla każdego średnio wrażliwego człowieka - a za takiego się uważam - obraz torturowanego człowieka budzi odrazę i współczucie.
Każdy ma prawo do ochrony przed wizualnym atakiem na jego wrażliwość - dlaczego uznajemy za słuszny zakaz publicznego eksponowania pornografii, a nie walczymy z ekspozycja okrucieństwa?
Dlaczego pozwalamy aby pozwalano nam narzucać obraz tortur w każdym publicznym miejscu?
Dlaczego muszą to oglądać nasze dzieci?
Czy sado-masochistyczna ideologia chrześcijaństwo przeniknęła nas tak głęboko, że nawet nie zauważamy jakim gwałtem na wartościach humanistycznych jest wizerunek ukrzyżowania?
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
I dzisiaj kolejny przykład. W kościołach odczytano AFAIR list 346 konferencji episkopatu Polski poruszający kwestie rodziny, In Vitro i innych związanych z tym kwestii. Przykładów rażących nadużyć było kilka, ale w pewnym momencie doznałem szoku. Niestety nie dysponuję dokładnym cytatem, oddam więc sam sens.

A mianowicie mowa o współczesnych przemianach mentalnych, rzecz jasna ocenianych przez Kościół negatywnie. A to o przewartościowywaniu definicji płci, a to znowu o promocji homoseksualizmu, a to o "rozpadzie rodziny" itp. Znów z mroku wyłoniło się jakieś środowisko "postoświeceniowe" (wiadomo o kogo chodzi) promujące te wszystkie zmiany. I uwaga, uwaga - najlepszy smaczek. Dalej jest mowa o tym, jak to kościół na przełomie XIX i XX wieku ostrzegał przed komunizmem, nie posłuchano go i doszło do tragedii. Teraz sytuacja ma się powtarzać. Liberalizm ma niby równać się marksizmowi? To już szczyt cynizmu i bezczelności!

Poza tym cynizm Kościoła ma jeszcze drugie dno. To prawda - pewne "tradycyjne wartości" ulegają dzisiaj rozkładowi. Nie jest to jednak (jak chcieliby to widzieć przedstawiciele tej instytucji) znak powszechnej degeneracji, lecz efekt uboczny procesu społecznej ewolucji. Kapłani próbują nam wcisnąć, że w pewnym momencie historii istniał wspaniały czas, kiedy rodziny były szczęśliwe i zawsze się kochały, a rodzice mieli czas dla swoich dzieci. Niestety potem przyszła paskudna rewolucja obyczajowa i wszystko popsuła. Tylko jeśli zgłębimy się trochę w historię obyczajowości, to przekonamy się, że jeszcze sto lat temu kontakt ojca z dzieckiem niejednokrotnie był gorszy niż obecnie (zabawa z dziećmi była uważana za coś, co nie przystoi mężczyźnie). Kary cielesne były na porządku dziennym, a rodzice wybierali córkom życiowych partnerów biorąc pod uwagę m.in. własne zabezpieczenie materialne na starość (co współczesnemu europejczykowi postawionemu wobec takiej sytuacji mogłoby się wydawać wręcz zjawiskiem bliskim stręczycielstwu).
Jednak to nasza rzeczywistość rzekomo jest tą najgorszą, najpodlejszą, staczającą się na dno. Bo "tradycyjne wartości zaginęły". Czym niby mają być te mityczne "tradycyjne wartości? W którym stuleciu możemy je ulokować? Kiedy istniała ta niezwykła Arkadia? Czy było to średniowiecze? Nowożytność? A może XIX wiek? Do którego systemu powinniśmy powrócić zdaniem Kościoła?
Dla każdych czasów zbiory zasad są przecież odmienne, wynikają z wypadkowej równych czynników podlegających nieustannym, ewolucyjnym przemianom.
Uważam, że instytucja postulująca konieczność spowolnienia rozwoju społeczeństwa i mamiąca ogół anachronicznymi widmami jest niezwykle szkodliwa.
glingor (640 punktów)
porażka na całej linii,
proponuje przetłumaczyć list na angielski i zamieścić a serwerze międzynarodowym,
aby tego pseudo profesora i jego pseudo naukowe poglądy zachwalać

PS. jako agresywny/wojujący ateista czuję się zobowiązany oznajmić, że:
na czas zadym w Indiach mam alibi ze nie opuszczałem kraju


prawdziwy tradycjonalista modli się do słońca i z ognia nie korzysta

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365