Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ciekawość

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
06-09-2011 23:19neurosurgery (2484 punktów)Ciekawość
Ocena 23 na 23
Witam!

Właśnie jestem na świeżo po obejrzeniu "Ciekawości" z Hawkingiem w roli głównej. Jest to pierwszy film, który powstał po wydaniu książki "The Grand Design", w którym Hawking tłumaczy, że do stworzenia wszechświata nie trzeba odwoływać się do istnienia jakiegokolwiek stwórcy. Program został wyemitowany o 22.00 na Discovery Channel. Muszę przyznać, że prostota z jaką Hawking tłumaczy (lektorem jest Piotr Fronczewski - chyba) wszystkie zagadnienia związane z powstaniem wszechświata jest imponująca. Bardzo spodobała mi się także oprawa graficzna i wszystkie animacje. Świetny, świetny program! W takiej formie to powinna być obowiązkowa pozycja w każdym liceum. Niestety, to tylko moje marzenia... Nie znam dat następnych emisji tego filmu, ale mam nadzieję, że to nie był jednorazowy seans. Pojawia się tam także odpowiedź na pytanie: kim jest dzisiaj Hawking? Astrofizyk nie pozostawia żadnych wątpliwości co do swoich poglądów na istnienie boga - deklaruje swój ateizm. Ktoś jeszcze oglądał?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

neurosurgery (2484 punktów)
Jednak wiem kiedy będzie następna emisja: sobota, 10 września, godzina 22.00 na Discovery Channel.
07-09-2011 07:32 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Rzadko zbliżam się do telewizora i nawet nie wiedziałam, że taki film będzie wyświetlany. Ale skoro dzięki Tobie znam już datę powtórki, to sobie zapiszę i obejrzę na pewno.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Guzik (2020 punktów)
Też się cieszę, że wreszcie Discovery się obudziło. Moje dzieci w szkole, chcąc mnie przekonać do wiary, podpierały się autorytetem tego programu
Sobota? Może uda mi się obejrzeć.
>
kika (1657 punktów)
Film świetny. Niestety, ku mojemu żalowi, mogłam obejrzeć tylko początek, ok. 20 min.
Byłby rzeczywiście doskonały do szkoły i to z wielu względów, nie tylko naukowych.
Wszystko, co jest genialne cechuje prostota.
zupełna (2507 punktów)

>Ktoś jeszcze oglądał?>
W ubiegłym tygodniu chyba.
Patrząc na Howkinga zamkniętego w tak bardzo nieruchomym ciele, zawsze mam wrażenie, że w nim samym mieszka wszechświat. Taki umysł!
07-09-2011 09:50
 Ocena 11 na 11
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> W takiej formie to powinna być obowiązkowa pozycja w każdym liceum.
Przy której powinien być obecny ksiądz katecheta, z którym następnie powinna odbyć się dyskusja.



Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
16-09-2011 19:19 
 Ocena 2 na 2
araneus (3 punktów)
>> W takiej formie to powinna być obowiązkowa pozycja w każdym liceum.
>Przy której powinien być obecny ksiądz katecheta, z którym następnie powinna odbyć się dyskusja.

Co do nauczania - pełna zgoda. Natomiast dyskusja z katechetą to raczej utopia. Ksiądz katecheta to aparatczyk odpowiedzialny za indoktrynację, a nie partner do dyskusji. Zwłaszcza, że często przekazują swoje racje językiem na poziomie przedszkolnym, typu: brodaty dziadek w chmurach, młodzieńcy z łabędzimi skrzydłami czy ziejacy siarką, czarny, rogaty diabeł.
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>(lektorem jest Piotr Fronczewski - chyba)
-Dobry głos, ale dziwne że on to czyta. Kiedyś bardzo nieprzychylnie wypowiedział się o Dawkinsie i jego "Bogu Urojonym"...na jakimś pogrzebie, kogoś znanego. (może ktoś pamięta)


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
07-09-2011 11:16 
 Ocena 3 na 3
Guzik (2020 punktów)
>>(lektorem jest Piotr Fronczewski - chyba)
>-Dobry głos, ale dziwne że on to czyta. Kiedyś bardzo nieprzychylnie wypowiedział się o Dawkinsie i jego "Bogu Urojonym"...na jakimś pogrzebie, kogoś znanego. (może ktoś pamięta)

Pekunia non olet?
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>>(lektorem jest Piotr Fronczewski - chyba)
>>-Dobry głos, ale dziwne że on to czyta. Kiedyś bardzo nieprzychylnie wypowiedział się o Dawkinsie i jego "Bogu Urojonym"...na jakimś pogrzebie, kogoś znanego. (może ktoś pamięta)
> Pekunia non olet?

-Facet po prostu panicznie utwierdzał się w wierze. Sam sobie rozwiewał wątpliwości, które jednak ma i boi się ich.

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
08-09-2011 11:01 
 Ocena 11 na 11
kognitywista (3391 punktów)
>Facet po prostu panicznie utwierdzał się w wierze. Sam sobie rozwiewał wątpliwości, które jednak ma i boi się ich.
Współczesny wyuzdany katolicyzm już akceptuje neodarwinizm. Najwyższym stopniem wtajemniczenia będzie pogodzenie wiary katolickiej z nieistnieniem Boga.
12-09-2011 22:16 
 Ocena 4 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Monoteizm politeistyczny przeszedł gładko. A to co piszesz nie jest niemożliwe, bowiem chrześcijanie chcą głównie żyć po śmierci. Jezus to dodatek uzasadniający.
13-09-2011 08:44 
 Ocena 5 na 5
kognitywista (3391 punktów)
To chciejstwo jest tak silne, że skutecznie uodparnia na racjonalną argumentację. I tutaj zagadka dla psychologów. Bo przecież wszyscy chcemy żyć po śmierci, a nie wszyscy dostrajamy do tego swój światopogląd. Sam bym chętnie skosztował życia pozagrobowego ... oczywiście nie wiecznego i nie u boku Pana (co za nuda) ...

Powinno też (logicznie biorąc) istnieć zjawisko wyparcia wiary w zaświatyzm u osób panicznie obawiających się piekła. Ta przerażająca perspektywa wydaje się być gorsza od śmiertelności. Jednak nie spotkałem się z taką postawą.
13-09-2011 10:53 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja też się nie spotkałem z taką postawą. Wydaje mi się, że zdarza się tylko sporadycznie w kręgach protestanckich. Katolicy tak nie mają. Myślę, iż osoby wierzące bardzo łatwo dodają do błędnych przekonań paradygmat własnej dobroci. Skoro umieją wbrew wszystkiemu uznawać za pewnik klechdy sprzed 1800 lat, to "bycie zawsze z grubsza dobrym" to małe piwo. Zresztą piekłem służą zawsze współwyznawcy. Polecam operę Brittena "Peter Grimes". Mówi w sumie o tym w spokojny, aluzyjny sposób.
13-09-2011 11:03 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>Ja też się nie spotkałem z taką postawą.

A kogoś to dziwi?
Przecież "mnie to nie spotka".
Skoro palą papierosy WIEDZĄC jakie są tego konsekwencje.
Skoro biorą narkotyki WIEDZĄC jak to się zwykle kończy.
Skoro idą do ubikacji z chłopakiem WIEDZĄC skąd się biorą dzieci, albo choroby weneryczne w lepszej wersji, w gorszej AIDS.
Skoro ogólnie robią różne rzeczy znając ich konsekwencje tu i teraz, to czy ktokolwiek będzie się przejmował wizją jakiegoś tam wyimaginowanego piekła? Przecież mnie to tym bardziej nie spotka. A pomarzyć o niebie zawsze można, podobnie jak dzieciak marzy o karierze gwiazdy filmowej.
13-09-2011 11:19 
 Ocena 2 na 2
kognitywista (3391 punktów)
To chyba trafna diagnoza.
Niewykluczone, że w naszym kraju dochodzi do tego również przekonanie, że nas Polaków na pewno żadna krzywda w zaświatach nie spotka. W razie czego papież-Polak nam to załatwi.
13-09-2011 12:04 
 Ocena 4 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Z tym niebem to nie jest odległe marzenie, ale raczej główny element wiary. Pamiętam, jak w szkole mówiłem, że jestem ateistą, typowa odpowiedź brzmiała "to co z tobą będzie po śmierci?", albo "nie boisz się umrzeć na zawsze?", a nie "jak to, nie kochasz Jezusa?". Polecam własne badania. Tak więc moim zdaniem odległe jest wszystko wokół eskapizmu, obietnicy zmarwychwstania, czyli cała teologia, sens i spójność Biblii - to wszystko są odległe i mało potrzebne rzeczy. Ale życie po śmierci jest podstawą u większości chrześcijan. Bez tego nie byłoby chrześcijaństwa, z tym nawet osoby, które zerwały z tą religią nie są od niej w pełni wolne i mają też niekiedy nawroty.
13-09-2011 12:13 
 Ocena 4 na 4
Ania... (14138 punktów)
>Z tym niebem to nie jest odległe marzenie, ale raczej główny element wiary. Pamiętam, jak w szkole mówiłem, że jestem ateistą, typowa odpowiedź brzmiała "to co z tobą będzie po śmierci?", albo "nie boisz się umrzeć na zawsze?", a nie "jak to, nie kochasz Jezusa?". Polecam własne badania. Tak więc moim zdaniem odległe jest wszystko wokół eskapizmu, obietnicy zmarwychwstania, czyli cała teologia, sens i spójność Biblii - to wszystko są odległe i mało potrzebne rzeczy. Ale życie po śmierci jest podstawą u większości chrześcijan. Bez tego nie byłoby chrześcijaństwa, z tym nawet osoby, które zerwały z tą religią nie są od niej w pełni wolne i mają też niekiedy nawroty.
Tu masz zapewne rację. Lęk przed nieistnieniem jest bardzo silny. Ale redukowany jest "połówkowo", czyli nie ruszamy sprawy piekła, a łudzimy się niebem.
Dochodzi to utrata bliskich. Mój bliski przeżył niedawno śmierć bardzo młodej przyjaciółki (smaczku dodaje fakt, że wszyscy poruszani w tej kwestii są / byli niewierzącymi, nawet zmarła, chociaż wiedziała o swoim stanie i zagrożeniu życia) i stwierdził, że chyba wierzącym jest łatwiej się uporać. Czy ja wiem... to chyba coś jak klepanie się po ramieniu, ale nic więcej. Czyli powtarzamy sobie "ona nie przestała istnieć, siedzi gdzieś i śmieje się do mnie", ale czy czujemy się przez to lepiej? Czasem bywa wręcz przeciwnie...

Life is brutal. Nie jest sprawiedliwe, często jest zwyczajnie wredne... Mrzonki nie zmienią niczego, chociaż wiele osób bardzo chce w to wierzyć.
13-09-2011 13:35 
 Ocena 4 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Problem w tym, że nasz umysł jest bardzo podatny na automanipulację. Można wmówić sobie, iż zaświaty na pewno istnieją. I że czekają tam na nas bliscy. Aby wmówienie działało dobrze, należy później unikać książek o ludzkim mózgu. Natomiast byciu wmówionym pomagają istniejące religie bazujące na zaświatach. I tu znów należy unikać zjawisk takich jak Dawkins, albo od razu ustawiać się na "nie" (to też możliwe w wypadku mózgu). Po prostu razem z wierzącymi należy udawać, iż istnieją w rzeczywistości tylko te elementy, które nie przeczą wierze, bo przecież chcemy spotkać po śmierci mamę, no i sami nie chcemy zniknąć raz i na zawsze.

Jedyną obroną przed takim opium jest etyka związana z przywiązaniem do prawdy (fideizm wyklucza etykę u osób inteligentnych), oraz zakochanie się w pięknie natury, przy uznaniu jej prawdziwej postaci, zarówno "wspaniale dobroczynnej" (tylko dla tego jesteśmy), jak i "okrutnej" (każdy umrze raz na zawsze, nie ma na to rady, zaś o długości życia decyduje wiele przypadkowych zdarzeń).

Mózg ma rozbudowane systemy automatycznego unikania, o czym pisze ciekawie Dennett. Działają one podświadomie, a dobra automanipulacja polega na wdrukowaniu pewnych elementów do podświadomości. Jeśli to się uda, unikanie wyników badań o mózgu i Dawkinsa będzie się odbywać automatycznie. Po pierwsze będziemy czuli silną emocjonalną niechęć na sam widok dobrych opracowań o mózgu i na sam widok Dawkinsa. Po drugie, nawet czytając te opracowania, jak i słuchając Dawkinsa, będziemy starali się podświadomie szukać dziur w całym, a jak się nie będzie to nam udawało, to albo wmówimy sobie te dziury, albo nic nie zrozumiemy. Fideizm jest największym totalitaryzmem. Stalin, Hitler, Torquemada mogą być uruchomieni w każdym prywatnym świecie jażni. Tylko dzięki odrzucaniu "niewłaściwych informacji" są możliwe w XXI wieku osoby wierzące o w miarę solidnym ogólnym wykształceniu.
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>Nie jest sprawiedliwe, często jest zwyczajnie wredne

Wręcz przeciwnie, jest wręcz absolutnie sprawiedliwe. W końcu każdy umiera? To tak jak by nikogo nigdy nie było.

Platon:
Należy wyróżnić następujące problemy: czym jest to, co zawsze trwa i nie zna urodzin; czym jest to, co się zawsze rodzi i nigdy nie istnieje.



Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
13-09-2011 14:13 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>>Nie jest sprawiedliwe, często jest zwyczajnie wredne
>Wręcz przeciwnie, jest wręcz absolutnie sprawiedliwe. W końcu każdy umiera? To tak jak by nikogo nigdy nie było.
Fakt 100% pewności śmierci jest akurat najbardziej sprawiedliwy, ja akurat o całej reszcie
13-09-2011 14:23 
 Ocena 5 na 5
neurosurgery (2484 punktów)
>Czy ja wiem... to chyba coś jak klepanie się po ramieniu, ale nic więcej. Czyli powtarzamy sobie "ona nie przestała istnieć, siedzi gdzieś i śmieje się do mnie", ale czy czujemy się przez to lepiej? Czasem bywa wręcz przeciwnie...

Gdy zmarła moja prababcia (94 lata), z którą byłem bardzo związany, to przez pierwsze 5 minut miałem typowy odruch płaczu i wspominania. Jednak szybko zdałem sobie sprawę, że ona nie umarła całkowicie, bo przecież przekazała swoje geny, które po części tworzą mnie. Nic mnie bardziej na duchu nie podniosło, niż myśl, że na zawsze będzie ze mną. Myślę, że to nawet lepsze od nawiedzania mnie w snach!
13-09-2011 14:32 
 Ocena 5 na 5
Ania... (14138 punktów)
Nie tylko geny. Również jej myśli, obecność. Wywieramy wpływ na innych i ten wpływ trwa dłużej niż my sami. We mnie jest obecny wpływ moich bliskich, ja wywieram wpływ na innych. Ten wpływ "intelektu" i emocji uważam za ważniejszy, niż geny, tak samo jak za prawdziwego rodzica uważam tego, co wychowuje, a nie tego co "zrobił"
Tak dodaję, bo ogólnie to czuję to samo.
07-09-2011 15:10 
 Ocena 1 na 1
Ateusznik (405 punktów)

>-Dobry głos, ale dziwne że on to czyta. Kiedyś bardzo nieprzychylnie wypowiedział się o Dawkinsie i jego "Bogu Urojonym"...na jakimś pogrzebie, kogoś znanego. (może ktoś pamięta)
www.youtube.com/watch?v=9X5vSmlcpYQ
Chyba o to chodzi.
neurosurgery (2484 punktów)
>www.youtube.com/watch?v=9X5vSmlcpYQ
>Chyba o to chodzi.

Ech, czy znacie jakiegoś polskiego aktora - ateistę? Jakiś rok temu we wjeździe do mojej posesji zakopał się samochodem Zbigniew Zamachowski. Dziwne to było, że otwierając drzwi usłyszałem "Shreka". Pytam się co on tutaj robi, a on na to: "niezbadane są wyroki boskie". No tak, a to mu Bóg psikusa zrobił!
07-09-2011 19:33 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>-Dobry głos, ale dziwne że on to czyta. Kiedyś bardzo nieprzychylnie wypowiedział się o Dawkinsie i jego "Bogu Urojonym"...na jakimś pogrzebie, kogoś znanego. (może ktoś pamięta)
>www.youtube.com/watch?v=9X5vSmlcpYQ
>Chyba o to chodzi.
No, nawet nie wspomniał imienia Pana Naszego Dawkinsa.
Ale przypominał mi trochę posłankę Sobecką, tylko że Ona modliła się z mównicy sejmowej!


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>-Dobry głos, ale dziwne że on to czyta. Kiedyś bardzo nieprzychylnie wypowiedział się o Dawkinsie i jego "Bogu Urojonym"...na jakimś pogrzebie, kogoś znanego. (może ktoś pamięta)
>www.youtube.com/watch?v=9X5vSmlcpYQ
>Chyba o to chodzi.
-Tak jest! Dzięki za przypomnienie.


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
Elka I Ponura (7473 punktów)
No i to jest, kurka, jedyna sytuacja, kiedy zdarza mi się żałować nieposiadania telewizora. Może będzie dostępny online? Albo na jakimś wydawnictwie dvd?


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
07-09-2011 12:26 
 Ocena 4 na 4
Gosia (9452 punktów)
>No i to jest, kurka, jedyna sytuacja, kiedy zdarza mi się żałować nieposiadania telewizora.

A dyć nie ma powodu do żalu.
07-09-2011 13:45 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>A dyć nie ma powodu do żalu.

Och, na to właśnie liczyłam. Właściwie, to na to, że ktoś to umieści w sieci, a tu proszę - na srebrnej tacy. Dzięki Ci, dobra kobieto ;*


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
08-09-2011 10:27 
 Ocena 1 na 1
Gosia (9452 punktów)

>Och, na to właśnie liczyłam. Właściwie, to na to, że ktoś to umieści w sieci, a tu proszę - na srebrnej tacy. Dzięki Ci, dobra kobieto ;*

Ależ proszę Ciebię bardzo, uprzejmię służę by tak rzec zawodowo-rodzinnie ( mariaż służby zdrowia ze służbą wojskową).
09-09-2011 10:13 
 Ocena 2 na 2
Bartek Górecki (1514 punktów)
I nawet w wersji PL jest.

"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
RyszardW (1130 punktów)
>Witam!
>Właśnie jestem na świeżo po obejrzeniu "Ciekawości" z Hawkingiem w roli głównej. Jest to pierwszy
>film, który powstał po wydaniu książki "The Grand Design", w którym Hawking tłumaczy, że do
>stworzenia wszechświata nie trzeba odwoływać się do istnienia jakiegokolwiek stwórcy. Program został
>wyemitowany o 22.00 na Discovery Channel. Muszę przyznać, że prostota z jaką Hawking tłumaczy
>(lektorem jest Piotr Fronczewski - chyba) wszystkie zagadnienia związane z powstaniem wszechświata
>jest imponująca. Bardzo spodobała mi się także oprawa graficzna i wszystkie animacje. Świetny,
>świetny program! W takiej formie to powinna być obowiązkowa pozycja w każdym liceum. Niestety, to
>tylko moje marzenia... Nie znam dat następnych emisji tego filmu, ale mam nadzieję, że to nie był
>jednorazowy seans. Pojawia się tam także odpowiedź na pytanie: kim jest dzisiaj Hawking? Astrofizyk
>nie pozostawia żadnych wątpliwości co do swoich poglądów na istnienie boga - deklaruje swój ateizm.

Hawking buduje swój model samoistnego wszechświata na bazie znanych mu praw matematyki i fizyki, logiki. Nie zadaje sobie natomiast trudu zapytać, czym są te prawa i skąd się wzięły. A są one uprzednie w stosunku do wszechświata - w sensie logicznym, nie czasowym.
>Ktoś jeszcze oglądał?
>
07-09-2011 16:37 
 Ocena 1 na 1
hamelet (65 punktów)
>>Witam!
>>Właśnie jestem na świeżo po obejrzeniu "Ciekawości" z Hawkingiem w roli głównej. Jest to pierwszy
>>film, który powstał po wydaniu książki "The Grand Design", w którym Hawking tłumaczy, że do
>>stworzenia wszechświata nie trzeba odwoływać się do istnienia jakiegokolwiek stwórcy. Program został
>>wyemitowany o 22.00 na Discovery Channel. Muszę przyznać, że prostota z jaką Hawking tłumaczy
>>(lektorem jest Piotr Fronczewski - chyba) wszystkie zagadnienia związane z powstaniem wszechświata
>>jest imponująca. Bardzo spodobała mi się także oprawa graficzna i wszystkie animacje. Świetny,
>>świetny program! W takiej formie to powinna być obowiązkowa pozycja w każdym liceum. Niestety, to
>>tylko moje marzenia... Nie znam dat następnych emisji tego filmu, ale mam nadzieję, że to nie był
>>jednorazowy seans. Pojawia się tam także odpowiedź na pytanie: kim jest dzisiaj Hawking? Astrofizyk
>>nie pozostawia żadnych wątpliwości co do swoich poglądów na istnienie boga - deklaruje swój ateizm.
>Hawking buduje swój model samoistnego wszechświata na bazie znanych mu praw matematyki i fizyki, logiki. Nie zadaje sobie natomiast trudu zapytać, czym są te prawa i skąd się wzięły. A są one uprzednie w stosunku do wszechświata - w sensie logicznym, nie czasowym.
>>Ktoś jeszcze oglądał?
>>
>
Hawking o wszechświecie mówił jako naukowiec np. jak powstały galaktyki, czy istnieje galaktyka zbudowana z antymaterii. Są to pytania stawiane przez fizyków, astronomów. Taki temat podejmuje ten film. Natomiast analiza poszczególnych koncepcji naukowych (czym są prawa i skąd się wzięły) to odrębna dziedzina różna od tego czym zajmuje się naukowiec.
08-09-2011 09:07 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
Kasuj, proszę, niepotrzebne fragmenty wypowiedzi poprzednika. Dzięki temu post zyska na przejrzystości.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
07-09-2011 18:21 
 Ocena 11 na 11
Appenzeller (3118 punktów)
Chyba coś wiesz o tym, skąd się biorą prawa fizyki. Hawking (i ja też) zdaje się tego nie wiedzieć. Proszę, podziel się swoją wiedzą. Bo mnie wydawało się, może mylnie, że prawa fizyki dotyczą materii i są z nią związane. Przykładowo, dopóki nie było dwu ciał, nie było przyciągania pomiędzy nimi, tak więc prawo grawitacji w jakimś sensie nie istniało.
PS. Wycinanie cytatów zbędnych polega na skasowaniu zbędnego tekstu, dla naszego wspólnego dobra. Przed tym, co uważasz za cytat wart pozostawienia, postaw na początku linii znak "większy niż", czyli "ostry nawias zamykający".


Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
hamelet (65 punktów)
>Chyba coś wiesz o tym, skąd się biorą prawa fizyki. Hawking (i ja też) zdaje się tego nie wiedzieć. Proszę, podziel się swoją wiedzą. Bo mnie wydawało się, może mylnie, że prawa fizyki dotyczą materii i są z nią związane. Przykładowo, dopóki nie było dwu ciał, nie było przyciągania pomiędzy nimi, tak więc prawo grawitacji w jakimś sensie nie istniało.

Nie powinno żądać się definicji, których z natury rzeczy podać nie można. W filmie "Rejs" debatowano jaką metodą wybrać kierownika wycieczki min. przez podniesienie ręki, wybór kuli odpowiedniego koloru itd. W końcu jeden z debatujących zapytał a jaką metodą wybrać metodę. Podobnie nie należy żądać odpowiedzi skąd się bierze np. grawitacja, pole magnetyczne bo są to pewne metody teoretyczne poza przestrzenią i czasem.
13-09-2011 09:21 
 Ocena 1 na 1
Przemek J. (3008 punktów)
> Podobnie nie należy żądać odpowiedzi skąd się bierze np. grawitacja, pole magnetyczne bo są to pewne metody teoretyczne poza przestrzenią i czasem.

Sugerujesz, że naukowcy, którzy zajmują się poszukiwaniem bozonu Higgsa powinni zabrać swoje zabawki i iść do domu?

>>Przykładowo, dopóki nie było dwu ciał, nie było przyciągania pomiędzy nimi, tak więc prawo grawitacji w jakimś sensie nie istniało.

Prawo może i nie istniało (nie miał kto go formułować), ale istniały mechanizmy, które to prawo opisuje. Mogły być pewne problemy w obserwacji tych mechanizmów
13-09-2011 09:38 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)

>>>Przykładowo, dopóki nie było dwu ciał, nie było przyciągania pomiędzy nimi, tak więc prawo grawitacji w jakimś sensie nie istniało.
>Prawo może i nie istniało (nie miał kto go formułować), ale istniały mechanizmy, które to prawo opisuje. Mogły być pewne problemy w obserwacji tych mechanizmów

Mechanizmy też nie istniałyby bez co najmniej dwu ciał - nie ma chyba "mechanizmów" jednoelementowych..
Przemek J. (3008 punktów)
Za PWN:

mechanizm
1. «zespół współpracujących ze sobą części maszyny lub przyrządu, wykonujących jakąś pracę»
2. «sposób, w jaki coś powstaje, przebiega lub działa»

Plus za dowcip.
14-09-2011 14:54 
 Ocena 1 na 1
hamelet (65 punktów)
W antyku przekonywano, że kamień opada na ziemię, bo jego właściwością jest kategoria miejsca. W nowożytności zapanowało przekonanie iż to grawitacja jest powodem przyciągania dwóch ciał. Obecnie mówi się, że to krzywe geodezyjne są powodem już nie tyle przyciągania ale opadania ciała ku innemu ciału.Prawa fizyki mówią coś o świecie w ramach danej teorii (o tym mówi Stephen Hawking)
07-09-2011 18:40 
 Ocena 10 na 10
Fizyk (17637 punktów)
> Hawking buduje swój model samoistnego wszechświata na bazie znanych mu praw matematyki i fizyki, logiki. Nie zadaje sobie natomiast trudu zapytać, czym są te prawa i skąd się wzięły.

Bo Hawkinga nie interesują pytania, na które odpowiedzi znamy.
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>> Hawking buduje swój model samoistnego wszechświata na bazie znanych mu praw matematyki i fizyki, logiki. Nie zadaje sobie natomiast trudu zapytać, czym są te prawa i skąd się wzięły.
>Bo Hawkinga nie interesują pytania, na które odpowiedzi znamy.

Czyli przyznajesz, że na pytanie o istnienie Boga odpowiedzi nie znamy?

>

A możesz podać jakiś mądry przykład z tej książki bo jakoś wątpię, że będę miał okazję ją mieć w ręce, a jestem bardzo ciekawy.


Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
08-09-2011 15:00 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
> Czyli przyznajesz, że na pytanie o istnienie Boga odpowiedzi nie znamy?

Raczej znamy - ale przede wszystkim jest to pytanie mało istotne.

> A możesz podać jakiś mądry przykład z tej książki bo jakoś wątpię, że będę miał okazję ją mieć w ręce, a jestem bardzo ciekawy.

Służę uprzejmie. Weźmy na przykład takie prawo zachowania energii. Wynika ono z symetrii przesunięcia w czasie, co oznacza, że takie same zjawiska przebiegają tak samo w różnym czasie. Na przykład to, że woda wrze w 100 stopniach Celsjusza dzisiaj, jutro, wczoraj, jak i 100 lat temu. Podobnie prawo zachowania pędu jest konsekwencją symetrii przesunięcia w przestrzeni, itd. W ogólności, prawa fizyki wynikają z podstawowych symetrii Wszechświata. Można to udowodnić teoretycznie: pl.wikipedia.org/wiki/Twierdzenie_Noether .
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>Służę uprzejmie.

Serdecznie dziękuję

>Weźmy na przykład takie prawo zachowania energii. Wynika ono z symetrii przesunięcia w czasie, co oznacza, że takie same zjawiska przebiegają tak samo w różnym czasie. Na przykład to, że woda wrze w 100 stopniach Celsjusza dzisiaj, jutro, wczoraj, jak i 100 lat temu. Podobnie prawo zachowania pędu jest konsekwencją symetrii przesunięcia w przestrzeni, itd. W ogólności, prawa fizyki wynikają z podstawowych symetrii Wszechświata. Można to udowodnić teoretycznie: pl.wikipedia.org/wiki/Twierdzenie_Noether .
>
Ok. Ale to nic nie wyjaśnia, bo skąd pochodzi prawo symetrii? I uprzedzając: skąd pochodzi prawo z którego pochodzi prawo symetrii? Innymi słowy:
Kołakowski:
Nie ma ostatniego i ostatecznego gruntu, co do którego nikt nie mógłby spytać "jaki jest jego grunt?", żadnego przysłowiowego ostatecznego wieloryba, niosącego żółwia, na którym to wspiera się Ziemia.


Mam jeszcze inne pytania ale klawiatura mi nie działa i muszę pisać z ekranowej. Napiszę jak naprawię.

Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
08-09-2011 18:50 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
> Ok. Ale to nic nie wyjaśnia, bo skąd pochodzi prawo symetrii?

Myślę, że wyjaśnia, bo nie ma czegoś takiego jak "prawo symetrii", symetria po prostu jest. I nie ma sensu pytać dlaczego ona jest, bo symetria jest prostszym stanem rzeczy niż jej brak. Brak symetrii, a nie jej obecność wymaga wyjaśnień. pl.wikiped(*)aniczne_złamanie_symetrii
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)

>> Ok. Ale to nic nie wyjaśnia, bo skąd pochodzi prawo symetrii?
>Myślę, że wyjaśnia, bo nie ma czegoś takiego jak "prawo symetrii", symetria po prostu jest. I nie ma sensu pytać dlaczego ona jest, bo symetria jest prostszym stanem rzeczy niż jej brak.

Według mnie to, że coś jest prostsze nie wynika od razu, że jest. Prostsze by było jak by świata nie było. Ale świat nic sobie z tego nie robi i jest. Prostota nie ma nic do rzeczy.

Swoją drogą to, że coś jest można powiedzieć o wszystkim co jest. I skoro tu piszesz taką odpowiedź to i przy pytaniu o to skąd się wzięły prawa matematyki, fizyki i logiki można było napisać taką samą. Nie neguje to jednak bezpodstawności pytania o głębszą przyczynę bycia. Pewnie coś jest tym ostatnim wielorybem, ale skąd mamy wiedzieć co nim jest?

Inna sprawa: skoro poruszyłem myśl Parmenidesa to powinienem też zadać to samo pytanie które go dręczyło jak i wielu innych po nim. Mianowicie o problem niezmienności wśród zmienności. Ale to chyba temat na książkę(Może innym razem coś o tym skrobnę.

I tak: dlaczego suma kątów w trójkącie wynosi 180 a nie np. 360? Liczba tu jest tylko pewną idealizacją. Tak na prawdę rozchodzi się o stosunek, względność która jest przedstawiana za pomocą liczby (Można by pewnie przedstawić trójkąt który ma sumę kątów równą 360 ale zmienia się tu tylko idealizacja sedno (względność) pozostanie nie zmieniona. Zresztą cała matematyka to idealizacja. I tak w pytaniu chodzi o ten stosunek. Dlaczego ten stosunek jest jaki jest? Czy mógł by być inny w innym świecie(zakładam tu istnienie wieloświatu)? A jeżeli by mógł to czy jest jakaś przyczyna która to powoduje? Jeżeli chodzi o wieloświat w stylu w którym jeden świat wyłania się z drugiego to chyba nie można powiedzieć, że prawa matematyki przy takim wyłanianiu mogły by się zmienić (ale nie wiem)więc te światy były by w gruncie rzeczy podobne, a taki wieloświat jest nam nie potrzebny bo potrzebny jest taki który wyjaśnił by nieprawdopodobieństwo ludzkiego istnienia które wynika z niewiarygodnie "dopasowanej" rzeczywistości(przypominam, że przyjmuję iż to świat fizyczny "wyłania się" z matematycznego, a nie odwrotnie)

I na koniec czym jest platonizm. Dla mnie powiedzieć, że jakieś matematyczne stwierdzenie jest bytem w sensie Platona, oznacza tyle samo co po­wiedzieć, że jest obiektywnie prawdziwe.
Wiem, że nie jesteś platonikiem a ja tu właśnie taki pogląd wygłaszam, stąd pewnie nie zgodzisz się o zasadność pytań. Swoją drogą jak (nie na drodze sceptycyzmu) można sobie wyobrażać,że np. 2+2=4 nie jest prawdą?

Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
11-09-2011 18:11 
 Ocena 3 na 3
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Wiem, że nie jesteś platonikiem a ja tu właśnie taki pogląd wygłaszam, stąd pewnie nie zgodzisz się o zasadność pytań. Swoją drogą jak (nie na drodze sceptycyzmu) można sobie wyobrażać,że np. 2+2=4 nie jest prawdą?

Wyobrażać można sobie wiele, nawet, że 2+2=512. Że symetria bierze się z tańca jakiejś wszechświatowo wielkiej istoty. Albo, że zasady matematyki i fizyki zapisał Audytor. Wolność jest, można sobie wyobrażać. Ja, na ten przykład, lubię sobie wyobrażać, że jestem nieprzyzwoicie bogata i zakochał się we mnie na zabój Salman Khan. Jak jest faktycznie, to inna sprawa. I tak w sumie można podsumować całościowy problem z ciężkim teistycznym filozofowaniem i religią w ogóle


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>>Wiem, że nie jesteś platonikiem a ja tu właśnie taki pogląd wygłaszam, stąd pewnie nie zgodzisz się o zasadność pytań. Swoją drogą jak (nie na drodze sceptycyzmu) można sobie wyobrażać,że np. 2+2=4 nie jest prawdą?
>Wyobrażać można sobie wiele, nawet, że 2+2=512. Że symetria bierze się z tańca jakiejś wszechświatowo wielkiej istoty. Albo, że zasady matematyki i fizyki zapisał Audytor. Wolność jest, można sobie wyobrażać.

Masz rację. Chodzi mi o "sensownym" zaprzeczeniu prawdziwości przykładu(A uściślając o zaprzeczeniu w naszym świecie). Pisałem o tym, że żeby wyjaśnić "dopasowanie" rzeczywistości potrzebujemy innych światów z inną matematyką.

I jeszcze coś dodam, mianowicie całe moje myślenie potrzebuje nie tylko platonizmu ale i pitagoreizmu.

Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A widziałaś Ready? To jeden z jego nowszych filmów, świetna komedia sensacyjna. Widziałem ją jeszcze w Indiach.
13-09-2011 09:12 
 Ocena 3 na 3
Elka I Ponura (7473 punktów)
>A widziałaś Ready? To jeden z jego nowszych filmów, świetna komedia sensacyjna. Widziałem ją jeszcze w Indiach.

Hę, jeszcze nie, dzięki za rekomendację. Ostatnio Dabangg i Bodyguard. Oraz stale i od nowa Hum aapke hain koun i Hum saath saath hain - nieprawdopodobne hity, jak dla mnie i to nie tylko ze względu na Sallu


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Swoją drogą, Kaja była w Agrze na koncercie śpiewaczki, która podkłada głos w Dabang. Bardzo dobrze śpiewa! Ja wtedy byłem na Sri Lance, jeden z moich znajomych, aktor filmowy, przyjaźni się z Manishą Koroilą (zawsze przekręcam jej imię, ale to ta aktorka pochodzenia nepalskiego, która grała główną rolę żeńską w Dil Se).
14-09-2011 00:09 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
Manisha Koirala? Dil Se jak Dil Se, ona grała w Lajja!


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
zupełna (2507 punktów)
> Hę, jeszcze nie, dzięki za rekomendację. Ostatnio Dabangg i Bodyguard. Oraz stale i od nowa Hum aapke hain koun i Hum saath saath hain - nieprawdopodobne hity, jak dla mnie i to nie tylko ze względu na Sallu
><

A ja Chalte Chalte i Shak Ruth Khan.
14-09-2011 13:54 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>A ja Chalte Chalte i Shak Ruth Khan.

U, klasyka. Siakrucha warto też obejrzeć Baazigar, Swadesh, Veer-Zara, Aśoka, Heyy Babyy i - jako totalny obowiązek każdego, kto ma coś wspólnego z bolly - Devdas. Bo o K3G w ogóle nie wspominam, pewnie znasz to już na pamięć

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
14-09-2011 14:12 
 Ocena 1 na 1
zupełna (2507 punktów)

> U, klasyka. Siakrucha warto też obejrzeć Baazigar, Swadesh, Veer-Zara, Aśoka, Heyy Babyy i - jako totalny obowiązek każdego, kto ma coś wspólnego z bolly - Devdas. Bo o K3G w ogóle nie wspominam, pewnie znasz to już na pamięć
Z pamiecią to u mnie krucho. Ma to dobra stronę. Podchodzę do własnej półki z filmami i za każdym razem znajduję nowość !
K3G to tu moja milość zakwitła lotosem
15-09-2011 10:13 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Z pamiecią to u mnie krucho. Ma to dobra stronę. Podchodzę do własnej półki z filmami i za każdym razem znajduję nowość !

Też bym tak chciała... niestety, zapominam głównie o rachunkach ;P

Ja zaczęłam nietypowo - od Monsunowego Wesela. Tam był Naseeruddin Shah i jakoś tak od jednego do drugiego obejrzałam już setki filmów. Samosię

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
15-09-2011 10:52 
 Ocena 1 na 1
zupełna (2507 punktów)
> Ja zaczęłam nietypowo - od Monsunowego Wesela. Tam był Naseeruddin Shah i jakoś tak od jednego do drugiego obejrzałam już setki filmów. Samosię
Dla mnie Monsunowe to już jednak kino
Ja pierwszy raz zetknęłam się z bolly dzięki pewnej nepalce znającej angielski tak dobrze jak ja nepalski. Całe dnie spędzała na oglądaniu takich filmów (wtedy jeszcze vhs) i paleniu tego co palić w Holandii można.
Po godzinie wpólnego gapienia się w ekran porozumienie nastapiło calkowite. Ja dodatkowo zwiedziłam sąsiednią galaktykę
15-09-2011 14:17 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Dla mnie Monsunowe to już jednak kino

Niby tak, ale za chińskiego boga to nie jest hollywood

>Ja pierwszy raz zetknęłam się z bolly dzięki pewnej nepalce

Ja w Szwecji poznałam Rani, Pakistankę. Prawie zawaliłyśmy jeden egzamin, bo ja byłam zachwycona, że ktoś rozumie, co do niego mówię; Rani była przez większość czasu w szoku, że ktoś się ekscytuje wszystkimi jej (dla niej - kompletnie podstawowymi) wytłumaczeniami i każdą jej rozmową z rodziną (na skype albo przez telefon) Taaak, poznawanie nowych kultur to jednak rarytas...


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
15-09-2011 14:37 
 Ocena 1 na 1
zupełna (2507 punktów)
>> Taaak, poznawanie nowych kultur to jednak rarytas...
Zwłaszcza od strony kulinarnej.
15-09-2011 20:05 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>> Taaak, poznawanie nowych kultur to jednak rarytas...
>Zwłaszcza od strony kulinarnej.

Zwłaszcza kiedy ktoś inny gotuje - przed chwilą nakarmiłam bandę ludzi konju curry, chole i sałatą na ciepło z imbirem i gorczycą


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
zupełna (2507 punktów)
> Zwłaszcza kiedy ktoś inny gotuje - przed chwilą nakarmiłam bandę ludzi konju curry, chole i sałatą na ciepło z imbirem i gorczycą
Czuję zapach.
Do sałaty na ciepło nie mogłam sie jakoś przekonać. Wolę pak soy.
11-09-2011 19:16 
 Ocena-1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>Swoją drogą jak (nie na drodze sceptycyzmu) można sobie wyobrażać,że np. 2+2=4 nie jest prawdą?
>

To akurat jest możliwe, bo 2+2=4 jest prawdziwe w aksjomatyce Peano, a może nie być prawdziwe w innej.

P.S. Uwaga do Pepina: dając mi zwyczajowego minusa, raczej nie próbuj zrozumieć tego wpisu
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>>Swoją drogą jak (nie na drodze sceptycyzmu) można sobie wyobrażać,że np. 2+2=4 nie jest prawdą?
>>
>To akurat jest możliwe, bo 2+2=4 jest prawdziwe w aksjomatyce Peano, a może nie być prawdziwe w innej.

Ale matematykę też trzeba odróżniać na tą platońską(odkrytą) i nie platońską(wymyśloną). Ta nie platońska(wymyślona) nie jest równoważna prawdziwej.


Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Ale matematykę też trzeba odróżniać na tą platońską(odkrytą) i nie platońską(wymyśloną). Ta nie platońska(wymyślona) nie jest równoważna prawdziwej.
>

Ale jak odróżnić jedną od drugiej? Np. geometria nieeuklidesowa niegdyś wyglądała na "wymyśloną", a od czasu ogólnej teorii względności wygląda na "odkrytą".
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>>Ale matematykę też trzeba odróżniać na tą platońską(odkrytą) i nie platońską(wymyśloną). Ta nie platońska(wymyślona) nie jest równoważna prawdziwej.
>>
>Ale jak odróżnić jedną od drugiej? Np. geometria nieeuklidesowa niegdyś wyglądała na "wymyśloną", a od czasu ogólnej teorii względności wygląda na "odkrytą".

To jest zadnie dla matematyków. Co do rożnych matematyk platońskich to czy nie jest tak, że jedyne co je różni to idealizacja, tak jak w przykładzie o trójkącie ze 180 stopniami i 360, a sedno pozostaje takie samo?

Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
11-09-2011 20:52 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Chyba, że JEST poza CZASEM. Ode mnie też minus. Za jest poza czasem należą się ekstra minusy.
14-09-2011 11:13 
 Ocena-1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>Chyba, że JEST poza CZASEM. Ode mnie też minus. Za jest poza czasem należą się ekstra minusy.

Bez takiego sztywnego dogmatyzmu... Np. Krzysztof Zanussi mówi coś takiego w wywiadzie:
"Dziś do pokory zachęca fizyka. Wśród fizyków i matematyków jest przeczucie wielkiej tajemnicy, świadomość, że ich poznawcze moce są bardzo ograniczone. Jestem fizykiem. Studiując tę dziedzinę, zawsze musiałem się zastanawiać nad tym, co istnieje poza czasem i przestrzenią, czyli tam, gdzie istnieje Bóg. Rzeczywistość widzialna wydawała się jakimś odłamkiem, fragmentem. Jakim prawem - zadaję pytanie - mam zrozumieć Boga, jeśli nie rozumiem miejsca, w którym istnieję. Mogę mieć tylko intuicję, że jest nieskończonym dobrem."
14-09-2011 11:25 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zanussi, sądząc po jego słowach "studiował", ale nie "przestudiował". Jeśli zaś mówi o dobrze, to z pewnością nie ma na myśli boga wynikającego z geografii (Polska - zatem chrześcijanin), ani zachęcającego do rzezi etnicznych (Stary Testament), ani władcy totalitarnego ("kto nie jest ze mną, ten jest przeciwko mnie"). Pozatym Zanussi, sądząc po tym, co pan przytoczył, również nie miał pojęcia o możliwej formie czasu. Poza czasem się nie widzi i nie ma bytu. Pan "wiedząc" iż obiecujący panu wieczność pasterze kóz mieli rację, bezsprzecznie coś "wie". I owa "wiedza" dla własnej nieśmiertelności, dla łudzenia się nią, urosła w pańskich oczach do rangi własnej pokory. Ale to nie jest pokora m.bielecki. To jest ultramegalomania. Naginanie wszystkiego po to, aby mieć nadzieję na życie po własnej śmierci. To nie jest pokora m.bieleski. A poza czasem ani bóg, ani królik Bags, ani Zielony Potwór Spagetti NIE SĄ. NIE SĄ. Tam nikt panu nie ustawił hotelika wieczności. NIe trzeba kłamać, bo biletu nie ma. Można zacząć być normalnym (o pokorze nie wspominam, bo jest panu obca, przecież cały wszechświat wydaje się panu kurtyną dla własnej nieśmiertelności, zaś prawdę (chrześcijaństwo) wybrała panu niepodważalna pewność miejsca urodzenia).
14-09-2011 11:30 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)

>Jestem fizykiem. Studiując tę dziedzinę, zawsze musiałem się zastanawiać nad tym, co istnieje poza czasem i przestrzenią, czyli tam, gdzie istnieje Bóg.
To się nazywa oszołom, a nie fizyk.

Ta wypowiedź Zanussiego to pseudointelektualny bełkot, a nie argument w dyskusji.
I Ty mówisz:
>Bez takiego sztywnego dogmatyzmu...
Cóż to za pomieszanie pojęć, że Ci takie a rebours pasuje?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
14-09-2011 11:52 
 Ocena 3 na 3
perun (8610 punktów)

>"Dziś do pokory zachęca fizyka. Wśród fizyków i matematyków jest przeczucie wielkiej tajemnicy, świadomość, że ich poznawcze moce są bardzo ograniczone.
To dlatego bóg zawsze siedzi poza ,, poznawczymi mocami ,, ludzi . Dawno temu był to Olimp dzś , ponieważ człowiek poznał Olimp , bóg przesunał się poza wszechświat . Ale ciągle podstawa jest ta sama . Tam gdzie kończy się ludzki rozum , tam zaczyna się bóg .
14-09-2011 13:06 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wciąż jeszcze pozostają metafizyczni pasterze i ich metafizyczne obietnice. Oni nie są, tylko metafizycznie są. A wszystko po to, żeby wielce pokorny m.bielecki z całą pokorą mógł liczyć na to, iż cały niekozi i niemetaficzny wszechświat jest tylko (przy całej "pokorze") nędzną kurtyną dla jego domniemanej nieśmiertelności.
14-09-2011 10:54 
 Ocena 3 na 3
Chlodwig (10939 punktów)
>P.S. Uwaga do Pepina: dając mi zwyczajowego minusa,
Pepin też wielkim wodzem był.
14-09-2011 11:11 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>P.S. Uwaga do Pepina: dając mi zwyczajowego minusa,
>Pepin też wielkim wodzem był.
>

No to plus za poczucie humoru!
07-09-2011 19:30 
 Ocena 15 na 15
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Hawking buduje swój model samoistnego wszechświata na bazie znanych mu praw matematyki i fizyki, logiki.

...co korzystnie odróżnia go od teologów budujących swoje modele niesamoistnego wszechświata na bazie praw nieznanych .

>Nie zadaje sobie natomiast trudu zapytać, czym są te prawa i skąd się wzięły.

W takim razie chętnie zrobię to za niego:
czym są te prawa i skąd się wzięły? - zechcesz objaśnić, łaskawco?

>A są one uprzednie w stosunku do wszechświata - w sensie logicznym, nie czasowym.

Przynajmniej w odniesieniu do praw fizyki - oczywista nieprawda. Co do matematyki i logiki - kwestia jest przedmiotem odwiecznych sporów.


Nie Francja jest ważna, lecz ludzkość oraz tryumf rozumu nad obłędem; nie ma zaś nic bardziej niedorzecznego, jak oddać życie za złudzenie. (Ernest Renan)
07-09-2011 20:49 
 Ocena 4 na 4
kadykianus (557 punktów)
>czym są te prawa i skąd się wzięły [...]
>

To chyba filozoficzne pytanie. Tak samo to, czy trójkąt istnieje niezależnie od tego, czy podamy jego definicję? Czy "trójkąty" odkrywamy, czy wymyślamy?

Uważam, że wygodniej jest przyjąć, iż wymyślamy te wszystkie prawa, by opisać to, co widzimy w świecie.

Za setki milionów lat, z tej części Wszechświata będzie widać tylko 6 (sześć) galaktyk. Nic więcej. Kosmos się rozszerza a galaktyki uciekają od siebie a im są dalej tym szybciej uciekają, jak pokazał Hubble. W końcu będą od siebie tak daleko, że prędkość ucieczki przekroczy prędkość światła i żadne światło nie dotrze do obserwatora w Drodze Mlecznej. Będzie widać 6 galaktyk. Autorzy artykułu w jurnalu astrofizycznym na który się powołuję piszą, że istoty, które będą tu badać tamten Kosmos stworzą teorie kosmologiczne i w ogóle aparat fizyczny, który dobrze opisze dlaczego w Kosmosie jest tylko 6 galaktyk...
Będą powstawać doktoraty i tezy teologiczne na temat znaczenia liczby sześć
Wszystko to marność nad marnościami ale co robić. Nauka zajmuje się opisywaniem Wszechświata. Nic lepszego człowiek nie ma.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> To chyba filozoficzne pytanie. Tak samo to, czy trójkąt istnieje niezależnie od tego, czy podamy jego definicję? Czy "trójkąty" odkrywamy, czy wymyślamy?

Hawking mówi, że to my poniekąd jesteśmy twórcami wszechświata bo odczytujemy go naszymi zmysłami.
Czy kiedy nas nie było, a były np. dinozaury to trójkąty istniały?
A śpiew ptaka, np.kląskanie słowika w ciepły wieczór majowy jest dla nas śpiewem, i ewentualnie dla pani słowikowej, a tak naprawdę to są tylko fale akustyczne o określonej częstotliwości.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
12-09-2011 00:19 
 Ocena 1 na 1
confessus (324 punktów)
>Czy kiedy nas nie było, a były np. dinozaury to trójkąty istniały?

Przypuszczam, że istniały. Małżeńskie.
08-09-2011 10:36 
 Ocena 1 na 1
belem (5 punktów)
>W końcu będą od siebie tak daleko, że prędkość ucieczki przekroczy prędkość światła i żadne światło nie dotrze do obserwatora w Drodze Mlecznej.

No tu się zagalopowałeś - zgodnie z ogólną oraz szczególną teorią Einsteina nic co posiada masę nie może poruszać się z prędkością większą od prędkości światła.
Zakładając, że znany nam model przestrzeni jest prawdziwy to aby prędkość ucieczki przekroczyła prędkość światła przynajmniej jedna z pary galaktyk musiałyby uciekać w przeciwnym kierunku z prędkością równą przynajmniej połowie prędkości światła. Galaktyk jest niewyobrażalnie wiele i wiemy, że również się do siebie zbliżają i zderzają się ze sobą. Z tego co napisałeś można by wywnioskować, że wszystko się od siebie oddala co nie jest do końca prawdą.

Pozdrawiam
08-09-2011 11:11 
 Ocena 6 na 6
kognitywista (3391 punktów)
>>W końcu będą od siebie tak daleko, że prędkość ucieczki przekroczy prędkość światła i żadne światło nie dotrze do obserwatora w Drodze Mlecznej.
>No tu się zagalopowałeś - zgodnie z ogólną oraz szczególną teorią Einsteina nic co posiada masę nie może poruszać się z prędkością większą od prędkości światła.
Poruszać się rzeczywiście nie może. Natomiast prędkość ucieczki galaktyk jest związana z rozszerzaniem się przestrzeni i nie ma nic wspólnego z poruszaniem się samego obiektu w przestrzeni. Stąd prędkości ponadświetlne są jak najbardziej możliwe.
08-09-2011 15:54 
 Ocena 1 na 1
belem (5 punktów)
>>>W końcu będą od siebie tak daleko, że prędkość ucieczki przekroczy prędkość światła i żadne światło nie dotrze do obserwatora w Drodze Mlecznej.
>>No tu się zagalopowałeś - zgodnie z ogólną oraz szczególną teorią Einsteina nic co posiada masę nie może poruszać się z prędkością większą od prędkości światła.
>prędkość ucieczki galaktyk jest związana z rozszerzaniem się przestrzeni i nie ma nic wspólnego z poruszaniem się samego obiektu w przestrzeni. Stąd prędkości ponadświetlne są jak najbardziej możliwe.
Ależ oczywiście że są - z tym tylko, że nawet zakładając że wszystkie oddalają się od siebie, należy przyjąć że gdzieś istnieje jeden punkt od którego wszystkie galaktyki się oddalają (dla dyskusji zakładam, że wszechświat ma kształt kuli) - wówczas i owszem, wszystkie oddalają się również od siebie. Jednakże wiemy, że galaktyki nie poruszają się ruchem prostoliniowym, tak jak powiedziałem - zderzają się również ze sobą - zaś przy tak olbrzymiej ilości galaktyk i ich ruchu we wszystkich kierunkach nie ośmieliłbym się stawiać precyzyjnej tezy, że za czas xxx będziemy widzieć tylko 6. To trochę szamaństwo.
Zwłaszcza że za ok 2 mld lat Droga Mleczna przestanie istnieć po zderzeniu z Andromedą.
08-09-2011 20:10 
 Ocena 4 na 4
catseye (1381 punktów)
> należy przyjąć że gdzieś istnieje jeden punkt od którego wszystkie galaktyki się oddalają ... wówczas i owszem, wszystkie oddalają się również od siebie.<
Nie trzeba. Wyobraź sobie wyrastające ciasto drożdżowe z rodzynkami. Jesteś bakterią, która może usiąść na jednej na jednej z nich (załóżmy, że bakteria może siedzieć). Bez wzgledu na to, którą wybierzesz, wszystkie pozostałe
będą się odalały od Ciebie, ale nie od JEDNEGO PUNKTU. Pomijamy w tym modelu rodzynki na powierzchni ciasta - "powierzchni kosmosu" nie widzimy i nie wiemy, czy w ogóle istnieje.
belem (5 punktów)
>> należy przyjąć że gdzieś istnieje jeden punkt od którego wszystkie galaktyki się oddalają ... wówczas i owszem, wszystkie oddalają się również od siebie.<
>Nie trzeba. Wyobraź sobie wyrastające ciasto drożdżowe z rodzynkami. Jesteś bakterią, która może usiąść na jednej na jednej z nich (załóżmy, że bakteria może siedzieć). Bez wzgledu na to, którą wybierzesz, wszystkie pozostałe
>będą się odalały od Ciebie, ale nie od JEDNEGO PUNKTU. Pomijamy w tym modelu rodzynki na powierzchni ciasta - "powierzchni kosmosu" nie widzimy i nie wiemy, czy w ogóle istnieje.
Jedno nie wyklucza drugiego. Rodzynka na której siedzę, aby wszystko się od niej oddalało, sama musi się oddalać od wspólnego miejsca, od którego oddalają się pozostałe rodzynki. Upraszczając jeszcze bardziej model do dwuwymiarowego. Narysujmy sobie na kartce jakieś pole i losowo postawmy w nim kilka kropek (tych naszych rodzynek-galaktyk). Następnie powiększmy to o 100% i o 200% (na kserokopiarce). Na każdej z kolejnych odbitek zauważymy, że odległość między poszczególnymi punktami wzrosła. Jednocześnie możemy wyznaczyć punkt od którego oddaliły się wszystkie najbardziej. I to jest właśnie ten punkt, o którym pisałem wcześniej. Takiego punktu we wszechświecie jednak nie ma, i tak, jak nie wszystkie rodzynki w cieście się od siebie oddalają, tak nie wszystkie galaktyki oddalają się od siebie.
09-09-2011 10:37 
 Ocena 1 na 1
Bartek Górecki (1514 punktów)
Przy równomiernym rozszerzaniu się Wszechświata to jest prawdziwe dla każdego punktu. I ruch galaktyk względem siebie nie ma znaczenia. Polecam linkGromady galaktyk trzymają się siebie za pomocą grawitacji, ale przestrzeń między nimi rozszerza się i tak nieuchronnie. W czasie powstania "Milkomedy" części odległych galaktyk nie będzie można już z Ziemi zaobserwować.

"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
09-09-2011 15:04 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>nawet zakładając że wszystkie oddalają się od siebie, należy przyjąć że gdzieś istnieje jeden punkt od którego wszystkie galaktyki się oddalają (dla dyskusji zakładam, że wszechświat ma kształt kuli)
Jeśli założysz kształt kuli, to niewątpliwie jej środkiem będzie punkt wielkiego wybuchu.
Gdybyż jednak WW chciał nastąpić w przestrzeni i to trójwymiarowej...! A on, skubany, w ogóle zapoczątkował przestrzeń i to na domiar złego: czasoprzestrzeń.
Wszechświat w każdą stronę wygląda tak samo i nie wiadomo jaki ma kształt. Ta "średnica 90 mld lś" to tylko taka wielkość porównawcza dla orientacji, choć ja nie wiem w czym można się tu zorientować....

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
setarkos (10757 punktów)
>.. prędkość ucieczki galaktyk jest związana z rozszerzaniem się przestrzeni i nie ma nic wspólnego z poruszaniem się samego obiektu w przestrzeni.

Trudno się z tym zgodzić. Cóż by miał znaczyć ruch "samego obiektu"? Mówienie o poruszaniu się abstrahujące od zmiany odległości względem innych obiektów traci chyba sens.. nie sposób np. stwierdzić ruch 'całego kosmosu', bo nie ma względem czego.
Wątpliwe logicznie wydaje się zakładanie przestrzeni niezależnej od obiektów - wygląda to jak narzucanie tajemniczego eteru w postaci spoczywającej(?) "przestrzeni".

[W moim wyobrażeniu pojęcie przestrzeni nie obywa się bez wyróżnienia co najmniej kilku obiektów, pomiędzy którymi przestrzeń się 'rozpina', przy czym ich ilość przekłada się prosto na mnogość wymiarów opisu. W szczególności odległości tworzą zbiór liczb, których jest tyle, ile kombinacji dwuelementowych; pola powierzchni można utożsamić z kombinacjami trójelementowymi*; objętości to 'z grubsza' niewspółpłaszczyznowe czwórki**; itd..]

> Stąd prędkości ponadświetlne są jak najbardziej możliwe.
Przy założeniu przestrzeni absolutnej można sobie wyobrażać taką hiperucieczkę, można jednak wątpić na ile realistyczny to obraz. Warto zauważyć, że szybciej jakoby oddalające się obiekty dalekie, są też odległe w czasie. Znaczyć to może tyle, że stare gwiazdy kiedyś oddalały się szybciej niż dziś oddalają się młodsze, co sugeruje co najmniej spowolnienie ekspansji.

(*)
Tu trzeba bodaj wyłączyć liczby nie spełniające nierówności trójkąta.
[Przy okazji: pojęcie pola wydaje się istotne, bo obiekty grawitujące zakreślają jednakowe pola w jednostce czasu - poruszają się 'polowo-jednostajnie'.]
(**)
Ciekawy może być algorytm znajdowania podprzestrzeni parami rozłącznych..
09-09-2011 13:51 
 Ocena 4 na 4
kognitywista (3391 punktów)
>>.. prędkość ucieczki galaktyk jest związana z rozszerzaniem się przestrzeni i nie ma nic wspólnego z poruszaniem się samego obiektu w przestrzeni.
>Trudno się z tym zgodzić. Cóż by miał znaczyć ruch "samego obiektu"? Mówienie o poruszaniu się abstrahujące od zmiany odległości względem innych obiektów traci chyba sens.. nie sposób np. stwierdzić ruch 'całego kosmosu', bo nie ma względem czego.

W numerze 5 Świata Nauki z 2005 r. był na ten temat ciekawy artykuł Charlesa H. Lineweavera i Tamary M. Davis pt. "Nieporozumienia wokól Wielkiego Wybuchu"

Cytat:
Zgodnie z prawem Hubble'a Wszechświat nie wszędzie rozszerza się jednakowo szybko. Niektóre galaktyki uciekają od nas z prędkością 1000 km/s, inne (dwa razy dalsze) z prędkością 2000 km/s itd. Galaktyka, której odległość od nas jest większa od pewnej wartości granicznej, oddala się z prędkością większą od prędkości światła. Znając stałą Hubble'a, można tę wartość wyliczyć - wynosi ona około 14 mld lat świetlnych (jest to tzw. promień Hubble'a). Sferę o promieniu równym promieniowi Hubble'a nazywa się w astronomii sferą Hubble'a.
Czy wniosek o galaktykach szybszych niż światło oznacza, że prawo Hubble'a jest fałszywe? Przecież ze szczególnej teorii względności Einsteina wynika, że nic nie może poruszać się z prędkością nadświetlną! Z tym problemem borykały się pokolenia studentów. Poprawna odpowiedź jest następująca: szczególną teorię względności można stosować tylko do prędkości "normalnych", tj. takich, które odnoszą się do ruchu w przestrzeni. Prędkość występująca w prawie Hubble'a nie odnosi się jednak do ruchu w przestrzeni, lecz jest związana z rozszerzaniem się samej przestrzeni. Zaś rozszerzanie się przestrzeni to efekt związany z ogólną teorią względności, którego nie dotyczą ograniczenia nakładane przez szczególną teorię względności. Prędkość ucieczki galaktyk większa od prędkości światła nie łamie zasad szczególnej teorii względności. W przestrzeni żaden obiekt nie może przemieszczać się szybciej niż światło.


Źródło
08-09-2011 17:14 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Będzie nadal promieniowanie tła.
12-09-2011 21:59 
 Ocena 1 na 1
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Hawking buduje swój model samoistnego wszechświata na bazie znanych mu praw matematyki i fizyki, logiki. Nie zadaje sobie natomiast trudu zapytać, czym są te prawa i skąd się wzięły. A są one uprzednie w stosunku do wszechświata - w sensie logicznym, nie czasowym.

Skąd się wzięły prawa?
Przecież nie mogłyby istnieć gdyby ich ktoś nie stworzył... Potrzeba jakiejś inteligencji, najlepiej Jego wysokości projektanta!

Otóż nic bardziej mylnego. Czy człowiek jako inteligentna, świadoma istota stworzył sobie kiedykolwiek jakieś fizyczne lub matematyczne prawo? Prawa po prostu istnieją, a my uczymy się je tylko formułować gdy zaobserwujemy jakąś zależność. Inteligencja nie ma tu żadnego pola do popisu w kwestii kreacji praw matematyki czy fizyki.
marcin1902 (3438 punktów)
Jest chyba to to:

www.youtube.com/watch?v=qTh4fSTRgLs

Zaraz sobie obejrzę

"...nie warto o tym dziś gadać, cały ten dzień to jest zdrada..." Pablopavo i Ludziki
neurosurgery (2484 punktów)
Dzięki!
rhotax7 (3947 punktów)
Witam --cieszę się ze to Ty założyłeś ten wątek Ja już tydzień wcześniej ustawiłem sobie nagrywanie na N-ce by na pewno nie przegapić.

Rozsyłam link do YT znajomym po całym necie.
Zrób to też.

Wreszcie mamy broń --od autorytetu do walki z tą zarazą wirusa wiary.
Przerabiam właśnie na Ateistę kolegę -- i film ten zdaje się rozwiał jego wątpliwości doszczętnie-- mam zamiar nakręcić Go na wątek o tym jak w miesiąc go przekonałem do Ateizmu i porzucenia wiary. Oczywiście mam nadzieję że jego przykład ośmieli innych do przerabiania znajomych na Ateuszy.

Zastanawiam się czy w mojej szkole do której chodziłem dawno temu pozwolono by mi wejść i zrobić projekcję tego filmu--oraz poprowadzić dyskusję.

Może spróbuję.

Pozdrawiam.
SzymBG (5 punktów)
Witam!
W sumie trafiłem tutaj z youtuba, bo to ja wrzuciłem ten dokument na yt i patrząc w statystyki wyświetleń, z tej strony jest ich najwięcej
Prawdę mówiąc nie podzielam poglądów większości osób tutaj, nie jestem ateistą i nie udostępniłem tego filmu po to, aby namawiać do ateizmu, bardziej w celu przemyślenia pewnych kwestii. Wg mnie religia katolicka nie powinna zamykać się na ślepą wiarę w "Bozinkę", "jak będziesz zły to pójdziesz do piekła, a jak dobry to do nieba" itd., ludzie wierzący (i za takiego się uważam) powinni bardziej zgłębiać swoją wiarę i jeśli ktoś faktycznie pomyśli głębiej to może kilka kwestii z tego dokumentu zanegować.
OK Bóg nie mógł istnieć bo przed Wielkim Wybuchem nie było czasu, jednak skoro Bóg jest stwórcą wszystkiego to czy go czas obejmuje? Niekoniecznie, ba, zgodnie z wiarą katolicką po śmierci trafiamy do czyśćca, gdzie też nikt nie powiedział, że to jest jakieś miejsce, w którym działają jakiekolwiek prawa natury, nawet czas nie musi tam istnieć. Dlatego główny motyw tego dokumentu nie jest dla mnie w 100% przekonujący, ale, tak jak mówię, czasami warto zrobić sobie mętlik w głowie i trochę pomyśleć, a nie zamykać się na swoje poglądy i kompletnie nie dopuszczać do siebie poglądu innych (co niestety w Polsce jest sytuacją bardzo częstą...)

Pozdrawiam
09-09-2011 22:43 
 Ocena 1 na 1
fiedorek.t (5805 punktów)
> Wg mnie religia katolicka nie powinna zamykać się na ślepą wiarę w "Bozinkę", "jak będziesz zły to pójdziesz do piekła, a jak dobry to do nieba" itd., ludzie wierzący (i za takiego się uważam) powinni bardziej zgłębiać swoją wiarę i jeśli ktoś faktycznie pomyśli głębiej to może kilka kwestii z tego dokumentu zanegować.
Jako człowiek wierzący nie uznajesz ślepej wiary w "Bozinkę"? Piekła, Nieba? Za karę, albo dobroć? Tyś niewierzący!
Btw, tam jest napisane SzymPl, w tym kto dodał.
09-09-2011 23:10 
 Ocena 1 na 1
SzymBG (5 punktów)
>> Wg mnie religia katolicka nie powinna zamykać się na ślepą wiarę w "Bozinkę", "jak będziesz zły to pójdziesz do piekła, a jak dobry to do nieba" itd., ludzie wierzący (i za takiego się uważam) powinni bardziej zgłębiać swoją wiarę i jeśli ktoś faktycznie pomyśli głębiej to może kilka kwestii z tego dokumentu zanegować.
>Jako człowiek wierzący nie uznajesz ślepej wiary w "Bozinkę"? Piekła, Nieba? Za karę, albo dobroć? Tyś niewierzący!
>Btw, tam jest napisane SzymPl, w tym kto dodał.
>

Nick jest na prawdę tak istotny? i PL i BG coś znaczy, no ale to nie ważne.
Wierzę, tylko chcę wiedzieć w co wierzę. Mówiąc ślepa wiara mam na myśli wiarę której się nie zgłębia, a nawet nie rozumie... bo są i takie przypadki.
09-09-2011 23:16 
 Ocena 2 na 2
tomek fiedorek (5805 punktów)
>Wierzę, tylko chcę wiedzieć w co wierzę. Mówiąc ślepa wiara mam na myśli wiarę której się nie zgłębia, a nawet nie rozumie... bo są i takie przypadki.
Może pierwej spytaj sam siebie, czy chcesz wierzyć? A potem w co?
SzymBG (5 punktów)
>>Wierzę, tylko chcę wiedzieć w co wierzę. Mówiąc ślepa wiara mam na myśli wiarę której się nie zgłębia, a nawet nie rozumie... bo są i takie przypadki.
>Może pierwej spytaj sam siebie, czy chcesz wierzyć? A potem w co?
>

Chyba się nie bardzo rozumiemy Może trochę odbiegam od tematu, ale polecam wywiad Szymona Hołowni z Wojciechem Cejrowskim. Obydwaj Panowie są katolikami, a nie mogą się dogadać. Bardzo widać dwie różne strony katolicyzmu. Trzeźwa wiara Hołowni konta zamknięta wiara Cejrowskiego.
(chciałem wkleić link na chomikuj do tego wywiadu ale chyba jest to niedozwolone, na yt niestety ten wywiad nie jest dostępny)
Jestem w 100% za Panem Hołownią.
09-09-2011 23:47 
 Ocena 4 na 4
tomek fiedorek (5805 punktów)
>Chyba się nie bardzo rozumiemy Może trochę odbiegam od tematu, ale polecam wywiad Szymona Hołowni z Wojciechem Cejrowskim. Obydwaj Panowie są katolikami, a nie mogą się dogadać. Bardzo widać dwie różne strony katolicyzmu. Trzeźwa wiara Hołowni konta zamknięta wiara Cejrowskiego.
>(chciałem wkleić link na chomikuj do tego wywiadu ale chyba jest to niedozwolone, na yt niestety ten wywiad nie jest dostępny)
>Jestem w 100% za Panem Hołownią.
Nazwiska znajome, obaj oszołomy katolickie, to tylko moje zdanie. Poszukaj coś na necie a nie tylko na chomikuj, może fronda albo jakieś tam?
10-09-2011 09:14 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
>bardziej w celu przemyślenia pewnych kwestii.
No to może byś przedstawił przebieg, wyniki czy cokolwiek tego przemyślenia.
Widzisz, rozmowy z wierzącymi na temat ich religii to jest koszmar intelektualny i społeczny koszmar. Przepychanie się z niedookreślonym bełkotem nie należy do przyjemności wcale a wcale.
Nawet na tym forum bywa sporo skoczków-zagończyków wytresowanych przez swoich guru, czujących się w obowiązku ewangelizacji, ale nigdy nikt nic konkretnego i rozumnego nie powiedział. Sami zaś guru nawet namawiani (a sam osobiście paru uczonych z uczelni katolickich, paru typów medialnych i paru książąt Kościoła kat namawiałem) nie raczą się tu pofatygować, choć przecie zagubionych owieczek znaleźliby dostatek.

Jeśli rzeczywiście czujesz się człowiekiem myślącym w dziedzinie swej wiary (choć to u podstaw z definicji jest niemożliwe) to spróbuj coś powiedzieć. Nie wszystko naraz, ale coś w czym czujesz się mocny.
Co to jest Bóg? - na przykład...

>OK Bóg nie mógł istnieć bo przed Wielkim Wybuchem nie było czasu, jednak skoro Bóg jest stwórcą wszystkiego to czy go czas obejmuje? Niekoniecznie,...
To mógł istnieć czy nie mógł? Przed WW czy ani przed, ani po - tak po prostu bezczasowo?
I co to znaczy, że czegoś czas nie obejmuje?

>zgodnie z wiarą katolicką po śmierci trafiamy do czyśćca, gdzie też nikt nie powiedział, że to jest jakieś miejsce, w którym działają jakiekolwiek prawa natury, nawet czas nie musi tam istnieć.
Oj, przeginasz chyba...
W religii katolickiej w ogóle nikt nigdy nie powiedział co jest co i po co. Nikt nie powiedział co to jest niebo i piekło i one mogą w tym waszym Pozaczasie być sobie do woli, ale czyściec jest chyba nierozerwalnie z czasem związany skoro wyroki czyśćca są różne i czasowe.

Nie rokujesz ciekawie, ale spróbuj.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
11-09-2011 19:25 
 Ocena-3 na 5
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Czas i przestrzeń są związane z materią. Bóg jest ponad czasem i przestrzenią, choć może się objawiać w czasie i przestrzeni.
11-09-2011 19:27 
 Ocena 2 na 2
maruda (5550 punktów)
> Bóg jest
Bardzo proszę nie opowiadać bzdur. Marsjanie i przybysze z galaktyki Andromedy też mogą się nagle objawić, mimo tego nie bierzemy tego pod uwagę w realnym codziennym życiu.
11-09-2011 20:50 
 Ocena 5 na 5
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Bóg nie JEST poza czasem, drogi demagogu. Albo jest, albo poza czasem. Zostaw te bzdury od pasterzy kóz - radzę ci jako życzliwa osoba. Wstrzeliwujesz swoje katarynienie nawet bez zrozumienia tego co inni piszą. MOże nawet wogóle tego nie czytasz? "Jest" to czasownik. Wiesz czym jest czasownik? Spójrz na nazwę - cza - sow - nik... Czyżby pochodziła od czasu? Bingo! I nie dziękuj. I zostaw kozy, i ich pasterzy. Nie zapewni ci to życia po śmierci. Tego nie ma, nikt też nie udowodnił, iż obłuda i samooszustwo przedłużają życie.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>Bóg nie JEST poza czasem, drogi demagogu. Albo jest, albo poza czasem. Zostaw te bzdury od pasterzy kóz - radzę ci jako życzliwa osoba. Wstrzeliwujesz swoje katarynienie nawet bez zrozumienia tego co inni piszą. MOże nawet wogóle tego nie czytasz? "Jest" to czasownik. Wiesz czym jest czasownik? Spójrz na nazwę - cza - sow - nik... Czyżby pochodziła od czasu? Bingo! I nie dziękuj. I zostaw kozy, i ich pasterzy. Nie zapewni ci to życia po śmierci. Tego nie ma, nikt też nie udowodnił, iż obłuda i samooszustwo przedłużają życie.

Ten fragment wywiadu z Krzysztofem Zanussim powinien się znaleźć w tym miejscu (umieściłem go wcześniej przy innym wpisie): "Dziś do pokory zachęca fizyka. Wśród fizyków i matematyków jest przeczucie wielkiej tajemnicy, świadomość, że ich poznawcze moce są bardzo ograniczone. Jestem fizykiem. Studiując tę dziedzinę, zawsze musiałem się zastanawiać nad tym, co istnieje poza czasem i przestrzenią, czyli tam, gdzie istnieje Bóg. Rzeczywistość widzialna wydawała się jakimś odłamkiem, fragmentem. Jakim prawem - zadaję pytanie - mam zrozumieć Boga, jeśli nie rozumiem miejsca, w którym istnieję. Mogę mieć tylko intuicję, że jest nieskończonym dobrem."
14-09-2011 13:03 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Rozumiem, że Zanussi chce, aby nieśmiertelność obiecana mu przez pasterzy kóz była prawdą i ignoruje z własnej pychy i megalomanii rzeczywistosć, jak zresztą ty również.
14-09-2011 13:12 
 Ocena 4 na 4
maruda (5550 punktów)
>Ten fragment wywiadu z Krzysztofem Zanussim

Kolejny argument z autorytetu, tylko kolejny fałszywy w założeniu. Nie mogę się powstrzymać przed pytaniem czy Zanussi spotkał boga, jakiegokolwiek boga, osobiście. Jeżeli nie to na jakiej podstawie mam przyjmować jego twierdzenia o istnieniu i dobroci boga za pewnik. Jakoś nie trafiają do mnie argumenty powtarzane bez większego zastanowienia, a tu takiego nie widzę.

Księża są satanistami bo umierają się na czarno.
14-09-2011 10:52 
 Ocena 4 na 4
Chlodwig (10939 punktów)
>Czas i przestrzeń są związane z materią. Bóg jest ponad czasem i przestrzenią, choć może się objawiać w czasie i przestrzeni.
Dowód na bezsens dyskusji z wiarą.
Marek Matejewski (3695 punktów)
Około trzy tygodnie temu założyłem wątek pod tytułem Kim jest dziś Stephen Hawking?. Film o którym wspomniałeś rozwiewa chyba wszystkie wątpliwości. Deklaracja Hawkinga jest nareszcie przejrzysta i nie pozostawiająca złudzeń.

Nawiązując jednak do filmu - muszę się z Tobą w pełni zgodzić. Produkcja naprawdę świetnie przemyślana i wyśmienicie zrealizowana od strony wizualnej jak i dźwiękowej. Dzięki temu wszystkiemu jest bardzo przyjemna w odbiorze. Uwagę zwraca Piotr Fronczewski, który znakomicie sprawdza się w roli lektora. Sama treść tego 42-minutowego filmu powinna być materiałem obowiązkowym.

Obecnie jestem na etapie układania listy osób, które zmuszę do obejrzenia tego filmu, choćbym miał nawet stosować tortury
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Swoją drogą oglądałem też na YouTubie inne części "Ciekawości". Tylko pierwsza jest aż tak ważka merytorycznie. Następne to.

2) co zrobią Ziemianie, jeśli najadą ich kosmici. Moim zdaniem nie tak źle, bo choć wydaje nam się to dziwne, to jednak może się zdarzyć. Ale nie jest to tak ważki temat, jak to co przedstawił Hawking.

3) kobiecy orgazm. Strasznie śmieszna jest zarumieniona aktorka, która ten program prowadzi. Ogólnie temat bardzo cząstkowy, w porównaniu z poprzednimi, ale pokazuje dokonującą się po części (rumieńce i dziwne zachowanie prezenterki) ewolucję obyczajową.

4) Tytanik. Całkiem niezły materiał, ale co ma zatopienie jednego okrętu do tego co mówi w 1) Hawking? Mam wrażenie, że dalsze części "Ciekawości" niejako deprecjonują wagę pierwszej części.
neurosurgery (2484 punktów)
>Swoją drogą oglądałem też na YouTubie inne części "Ciekawości".

Mógłbyś podać linki? Nie mogę znaleźć...
13-09-2011 18:00 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Spróbuj w wyszukiwarce YouTube napisać po prostu Curiosity season 1 episod 1 part 1 i tak po kolei. U mnie znajdowało się bez problemu. Każda część każdego epizodu miała 4 części poza tą o Tytaniku, która miała 8 i aż mi się nie chciało wierzyć, że jest kontynuacją całości, ale chyba jest. To znaczy jest w swoim typie super, ale co ma takie cząstkowe zdarzenie jak zatonięcie jednego okrętu do tego co mówi Hawking w epizodzie pierwszym, albo nawet do kobiecego orgazmu w epizodzie 3?
14-09-2011 03:33 
 Ocena 1 na 1
neurosurgery (2484 punktów)
>To znaczy jest w swoim typie super, ale co ma takie cząstkowe zdarzenie jak zatonięcie jednego okrętu do tego co mówi Hawking w epizodzie pierwszym, albo nawet do kobiecego orgazmu w epizodzie 3?

To proste: tonący okręt, który mógł powstać dzięki Wielkiemu Wybuchowi, przyprawia kobiety o orgazm. Tak oto cała seria tworzy bardzo logiczną całość.
14-09-2011 15:03 
 Ocena 2 na 2
maruda (5550 punktów)
> Następne to.
5) Czy istnieją światy równoległe.
6) Co znajduje się pod Ameryką. Tematem są wulkany i ruchy tektoniczne.
7) Jak zakończy się świat. Ten odcinek dopiero będzie miał premierę więc nic pewnego nie można powiedzieć na jego temat.

curiosity.discovery.com/group/curiosity/about

Seria ma za zadanie pokazywać że nauka wcale nie jest nudna i że ciągle można znaleźć w niej ciekawe nierozwiązane zagadki.

Księża są satanistami bo umierają się na czarno.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
5 i 6 były zablokowane na YouTubie - można je jakoś obejrzeć w sieci?
14-09-2011 15:12 
 Ocena 1 na 1
maruda (5550 punktów)
> można je jakoś obejrzeć w sieci?
Żadnego z tych filmów nie wypuściło do sieci Discovery, dlatego są tam nielegalnie. W związku z tym nie będę podpowiadać że trzeba próbować, próbować, próbować.


Księża są satanistami bo umierają się na czarno.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365