Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pytanie do rodziców - ateistów

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
14-09-2011 19:09jasenka (1863 punktów)Pytanie do rodziców - ateistów
Ocena 7 na 7
Mam problem - moja siostrzenica (10 lat) wychowywana dotąd z bezpiecznej dość odległości od religii (ochrzczona, poszła do komunii, ale nie chodziła do kościoła na msze - pomijam już tu konsekwencję rodziców), nagle zaczęła się niebezpiecznie fascynować tym wszystkim (chodzi na religię w szkole). Powiedziała mi ostatnio, że pójde do piekła, bo nie wierzę w Jezusa i teraz chce chodzić na jakieś - za przeproszeniem - kółko misyjne.
Ratunku! Rodzice! Kiedy zaczęliście uświadamiać dziecko, które się zetknęło w szkole z tym całym kramem? Ile lat to dobry wiek?
Nie chcę jej zrobić krzywdy pochopnym i zbyt brutalnym przekazem (do tej pory byłam dla niej autorytetem w różnych sprawach, wprowadzałam ją w różne dziedziny nauki i starałam się wyrobić zdrowy światopogląd).
Siostrzenica, gdy miała 4 lata, pytała mnie na widok krucyfiksu na Wawelu - "Ciociu, a kto to jest ten pan, a czemu on tam wisi?", a teraz ma teksty rodem z kółka różańcowego, przeraziłam się Pomocy.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

liliac (147340 punktów)
>Nie chcę jej zrobić krzywdy pochopnym i zbyt brutalnym przekazem

Chyba jednak im szybciej, tym lepiej
14-09-2011 19:54 
 Ocena 8 na 8
neurosurgery (2484 punktów)
>Chyba jednak im szybciej, tym lepiej

Zgadzam się w 100%. Kiedyś wspominałem o tym w jakimś wątku - to nie ma być czytanie trzylatce do poduszki "Boga Urojonego", ale pokazanie dziecku, że wszystko można wytłumaczyć bez zmyślonego przyjaciela, że nie ma pod łóżkiem potworów, że przyjaciel, który każe przed sobą klękać nie jest przyjacielem. Trzeba od małego odseparować dziecko od całego religijnego strachu. Piekło, wieczne potępienie - jak to ma wpłynąć pozytywnie na kogokolwiek?

Twoja siostrzenica ma 10 lat, więc jeżeli jest bystra, to najlepszym rozwiązaniem jej religijnego problemu będzie wytłumaczenie ewolucji. Dawkins kiedyś powiedział, że odkąd jego rodzice wytłumaczyli mu za młodu na czym polega ewolucja, wszystko stało się prostsze... Nie musisz wyjeżdżać z genetyką i naukową terminologią, wystarczą proste słowa, żeby pokazać, że nie jesteśmy "wybrani". Pod ewolucję biologiczną możesz od razu podczepić ewolucję religii. Pokaż, że ludzkie wierzenia opierały się na strachu i poprzez boga słońca, powietrza, Zeusa i innych, doszli do tego "prawdziwego". Masz wiele do zrobienia, ale dasz radę! Geniusz tkwi przecież w prostocie. Pozdrawiam!
14-09-2011 20:08 
 Ocena 2 na 2
jasenka (1863 punktów)
>Twoja siostrzenica ma 10 lat, więc jeżeli jest bystra, to najlepszym rozwiązaniem jej religijnego problemu będzie wytłumaczenie ewolucji. Dawkins kiedyś powiedział, że odkąd jego rodzice wytłumaczyli mu za młodu na czym polega ewolucja, wszystko stało się prostsze...

Od tego zaczęłam. Oglądałyśmy razem filmy o ludziach pierwotnych, tłumaczyłam jej wszystko co związane z biologią, ewolucją. Zaczęłam, gdy miała 4 lata, oczywiście w bardzo prosty sposób. Muszę dołączyć do tego mitologię i przybliżyć inne religie. Zrobiłam błąd opierając się tylko na naukach przyrodniczych, a olewając kulturę i litaraturę
14-09-2011 20:27 
 Ocena 1 na 3
maruda (5550 punktów)
Jeżeli to jest dziewczynka to mogą ją zainteresować egipskie przygody Tutenstein. Egipscy bogowie i bóg faraon cóż może być prostszego. Już niedługo można będzie jej podrzucić gry w której sama staje się bogiem i rozgniata tych małych ludzików jednym ruchem myszki.

Księża są satanistami bo ubierają się na czarno.
15-09-2011 08:11 
 Ocena 1 na 1
Chlodwig (10939 punktów)
>Zrobiłam błąd opierając się tylko na naukach przyrodniczych, a olewając kulturę i litaraturę
I historię.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Moim zdaniem mogłabyś porozmawiać z rodzicami siostrzenicy, zwrócić im uwagę na to, że ich dziecko zatruwane jest religijnymi głupotami, i spytać ich czy na pewno chcą, aby ich córka miała pianę zamiast mózgu.

Kłamstwo jest kiepskim substytutem prawdy, ale jak dotąd jedynym znanym. (Ambrose Bierce)
14-09-2011 19:40 
 Ocena 1 na 1
jasenka (1863 punktów)
>[color=#330000]Moim zdaniem mogłabyś porozmawiać z rodzicami siostrzenicy, zwrócić im uwagę na to, że ich dziecko zatruwane jest religijnymi głupotami, i spytać ich czy na pewno chcą, aby ich córka miała pianę zamiast mózgu.[/color]

Niby nie chcą, ale bali się, że będzie z kolei odrzucona przez dzieci z klasy. Młoda jest wrażliwa, nie jest jeszcze ukształtowana na tyle, żeby się bronić. Wiem po sobie, bo choć jestem ateistką od 20 lat, to pamiętam, że pierwsze kilka lat wyzwalałam się z tego sposobu myślenia, mimo że moi rodzice nie byli religijni; wystarczyło samo otoczenie. Ja byłam nonkonformistką od kołyski, ale co mają powiedzieć dzieci mniej harde? Albo raczej co my mamy im powiedzieć, żeby się dobrze z tym czuły? Macie jakiś konkretny przykład toku tłumaczenia?
15-09-2011 03:53 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie będzie chodzić na jeden przedmiot. I co z tego? Są przecież dzieci, które nie chodzą na WF i nie są odrzucane.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Powiedz jej o innych religiach. Na przykład na bazie opowieści z Tysiąca i Jednej Nocy, które w wersji dla dzieci są ładne (są też Leśmianowskie Opowieści o Sindbadzie Zeglarzu - bardzo ładne). Powiedz jej o innych religiach i zauważ, iż ludzie którzy wierzą w jedno, nie lubią tych którzy wierzą w drugie i tak naprawdę nikt nie ma racji, poza poetami, którzy poszą ładne baśnie (ale nie należy w nie wierzyć - możecie wziąć jakiś wazon i przekonać się, że nie ma w nim dżina ).

A do innych moich przyjaciół z forum - a nie mówiłem? Religia w szkole nie ateizuje uczestników.
A ściślej mówiąc - mniejszość tak, większość nie.
perun (8610 punktów)

>Ratunku! Rodzice! Kiedy zaczęliście uświadamiać dziecko, które się zetknęło w szkole z tym całym
>kramem? Ile lat to dobry wiek?
Każdy wiek to dobry wiek , aby mówić prawde. Z dziećmi tak jest , że trzeba uczyć je cały czas racjonalnego myślenia . Moja mała też chodzi na religie , ale jest dopiero w pierwszej klasie .( religie miała już w zerówce) Jak na razie Jezusik dla niej niczym nie różni się od Prometeusza , Papy Smerfa i Mikołaja latającego po niebie saniami zaprzężonymi w 4 renifery .( mam nadzieje , że tak już zostanie ) .
Nie wiem jak jest z Twoją siostrzenicą . Byc może przez jakiś czas była pozostawiona sama sobie i poddana wpływom katechety ? Stąd taka zmiana. Trudno coś wyrokować nie znając dokładnie sytuacji.
W każdym razie lepiej zacząć mówić jej co o tym myślisz teraz . Póżniej może być już za pózno .
Choć ...może to tylko przejściowy okres fascynacji tymi bajkami.
Może w ramach równowagi opowiedz siostrzenicy o innych ciekawszych bogach . U 7 latki to działa , może 10 latka aż tak bardzo nie różni się . ( chyba w tym wieku dzieciaki jeszcze czytają bajki ?) W każdym razie nie zaszkodzi jej wiedza o Prometeuszu , który z własnej nieprzymuszonej woli też pomógł ludziom i w przeciwieństwie do Jezusa siostrzenica nie musi teraz klękać przed ,,Przyjacielem Ludzi ,,
Myśle , że siostrzenica powinna poznać prometeizm i etyke z niego płynącą i mieć porównanie do etyki wynikającej z nauk Jezusa.
15-09-2011 03:56 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
Nie wiem jak jest z Twoją siostrzenicą . Byc może przez jakiś czas była pozostawiona sama sobie i poddana wpływom katechety ? Stąd taka zmiana. Trudno coś wyrokować nie znając dokładnie sytuacji.


Sorki, ale to brzmi tak: być może stała za blisko kata w lochu inkwizycji?

Moja rada, jak można, nie dawać dzieci do lochów inkwizycji mentalnej, jaką jest nauczanie religii.
15-09-2011 09:56 
 Ocena 3 na 3
perun (8610 punktów)

>Moja rada, jak można, nie dawać dzieci do lochów inkwizycji mentalnej, jaką jest nauczanie religii.
>
Rada dobra Panie Jacku , ale nie zawsze możliwa do wykonania o czym pisała też jasenka .
Poza tym problem jest taki , że nawet bez nauki religii , dzieci a czasem i dorośli ludzie , wpadają w łapy róznych sekt w tym i katolickiej mimo , że wychowani zostali bez religii.
Moim zdanie ważniejsze jest nauczyć dziecko sceptycznego i samodzielnego myślenia , a nie tylko nie posyłać je na religie. Jeśli zadbamy o to , aby dziecko posługiwało się w życiu rozumem a nie wiarą , religia w szkole mu nie zaszkodzi a nawet może pomóc , poza tym będziemy mieć większą pewność , że będąc nastolatkiem czy już dorosłym człowiekiem , nie wpadnie w łapy jakiegoś Moona , czy innego kościoła świętych dni przedostatnich .
15-09-2011 12:22 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja rozumiem, że zawsze trzeba wybierać. Jeśli któryś z rodziców chce religii, a drugi nie i tego pierwszego nie da się przekonać, to czasem zgoda na religię jest lepsza, bowiem nie przenosi tego tematu do domowych sporów etc. Zazwyczaj pewnie ta osoba która chce religii ma większe oparcie w otoczeniu, niż ta, która nie chce.

I wiadomo, że czasem ktoś wychowywany przez najbardziej elokwentnego ateistę, z noblem z pedagogiki (gdyby istnaił), staje się mimo starań rodzica wierzącym i to tępo wierzącym. Tak samo, jak mniejszość, która wychodzi bez uszczerbku z wychowania religijnego i lekcji religii prowadzonych przez wiele lat szkoły, w każdym tygodniu życia poza wakacjami. Rzeczywiście, nie można zakładać, iż wychowanie, albo indoktrynacja będą skuteczne w każdym wypadku, to tak nie działa na szczęście.

Tym niemniej trzeba na to spojrzeć z umiarem, posługując się statystyką. U większości ludzi systematyczna, wieloletnia indoktrynacja wpływa na myślenie, szczególnie zaś w wieku, kiedy umysł i światopogląd dopiero się formują, kiedy ustala się u dorastającego dziecka zarówno to, co świadome, zwarbalizowane, w tym umiejętność krytycznego myślenia (albo nie), jak i to, co podświadome, czyli wdrukowane, przez wiele lat, tydzień po tygodniu, tryby zachowań, związane z nimi emocje, wrażliwość.
15-09-2011 13:14 
 Ocena 2 na 2
zupełna (2507 punktów)
>> Tym niemniej trzeba na to spojrzeć z umiarem, posługując się statystyką. U większości ludzi systematyczna, wieloletnia indoktrynacja wpływa na myślenie, szczególnie zaś w wieku, kiedy umysł i światopogląd dopiero się formują, kiedy ustala się u dorastającego dziecka zarówno to, co świadome, zwarbalizowane, w tym umiejętność krytycznego myślenia (albo nie), jak i to, co podświadome, czyli wdrukowane, przez wiele lat, tydzień po tygodniu, tryby zachowań, związane z nimi emocje, wrażliwość.
Jest pewien problem z religią w szkole, o którym tu na forum jakos się nie wspomina.
W klasie mojego syna jestem jedynym rodzicem negatywnie nastawionym do katolicyzacji w szkole. Pozostali rodzice są zdeklarowanymi entuzjastami katechezy( bo łatwiej przygotowac do komunii, bo wierzą z swojego boga, bo boją się , że bez religii nie sposób wychowac dzieckaitd.)
Od dwóch lat na poczatku roku szkolnego rozdawane są wnioski do wypelnienia rozpoczynające się " Proszę o zorganizowanie lekcji religii w szkole dla....". Wszyscy skrupulatnie wypelniaja, czyli proszą aby katecheza odbywała się w szkole. Jest i prawdopodobnie będzie to rzeczowy dowód dla kk , że społeczenstwo domaga się religii w szkole i dlatego ona w tej szkole jest. Myślę, że to błędne koło.
15-09-2011 13:21 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ponoszą tu też winę "ateiści, ale...", NOMA. Bo, statystycznie, w klasie, gdzie jest 30 dzieci, rodzice co najmniej 3 (10%) nie powinni być zainteresowani religią dla ich dzieci. Jeśli szkoła jest duża, no to jest na przykład pięć klas tego samego rocznika. Czyli mamy piętnaścioro dzieci w dużej szkole mogących uczęszczać na lekcje etyki w każdym roczniku dzieci.
15-09-2011 13:28 
 Ocena 1 na 1
zupełna (2507 punktów)
> Ponoszą tu też winę "ateiści, ale...", NOMA. Bo, statystycznie, w klasie, gdzie jest 30 dzieci, rodzice co najmniej 3 (10%) nie powinni być zainteresowani religią dla ich dzieci. Jeśli szkoła jest duża, no to jest na przykład pięć klas tego samego rocznika. Czyli mamy piętnaścioro dzieci w dużej szkole mogących uczęszczać na lekcje etyki w każdym roczniku dzieci.
Statystyka statystyką. W klasach 1-3 (na 12 klas) było jeszcze jedno niebożątko jak moje
(bo w drugiej klasie jest komunia, a to już poważna sprawa jak wiemy, żeby do komunii dziecka nie posłac)
Ma Pan też rację, czasem jawny opór i dobre zorganizowanie może wiele zdziałać. Nie zawsze jednak. Statystycznie.
15-09-2011 14:32 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ale właśne, jak to jest możliwe, iż na taki ocean dzieci, tyle klas, tylko ty jesteś ateistką? Czy oby kościół nie przekłamuje na swoją niekorzyść statystyk? (nie wiem, żeby móc marudzić i utrzymywać stan zagrożenia?). Bo z takich proporcji by wynikało, iż Polska jest w 99,8% katolicka!

A może większość polskich ateistów to... osoby "równie fajne", jak każdy przeciętny ksiądz proboszcz, czy odwiedzający nas misjonarze? Bo jak bardzo można być hipokrytą, jak bardzo można się bać i jak bardzo można nie dbać o rozwój własnych dzieci? Gdzie te 20 - 30 osób (z 300 osób), które powinny z tobą stać w jednym szeregu, skoro w grę wchodzi dobro dziecka?
15-09-2011 15:07 
 Ocena 1 na 1
zupełna (2507 punktów)
>>A może większość polskich ateistów to... osoby "równie fajne", jak każdy przeciętny ksiądz proboszcz, czy odwiedzający nas misjonarze? Bo jak bardzo można być hipokrytą, jak bardzo można się bać i jak bardzo można nie dbać o rozwój własnych dzieci? Gdzie te 20 - 30 osób (z 300 osób), które powinny z tobą stać w jednym szeregu, skoro w grę wchodzi dobro dziecka?
Myślę , ze to kwestia środowiska. Pewnie znalazła by się nie jedna miścina w Polsce gdzie 100% populacji to deklarowani katolicy..
Nie wiem ,czy większość poskich ateistów to osoby fajne, a zwłaszcza fajne jak ksiądz proboszcz.
Dobro dziecka często rozumiane jest przez rodziców jako zapewnienie mu jedzenia i ubrania. Dotyczy to rodziców o różnym światopoglądzie.
Szczerze powiedziawszy to do niedawna nawet nie przychodziło mi do głowy ,że jakiś szereg osób takich jak ja mozna stworzyć.
pozdrawiam
15-09-2011 15:08 
 Ocena 3 na 3
Przemek J. (3008 punktów)
> Ale właśne, jak to jest możliwe, iż na taki ocean dzieci, tyle klas, tylko ty jesteś ateistką?

To bardzo dobre pytanie. Ja mam dwoje dzieci w wieku szkolnym i znam tylko jedną osobę, poza mną, która nie chciała posyłać dzieci na lekcję religii. Być może w gimnazjum jest tych osób więcej, nie wiem, nie pytałem, syn już sam zdecydował, że woli na religię chodzić.

Czyli w sumie na 120 dzieci tylko troje ma rodziców przeciwnych religii w szkole. Ateistów lub agnostyków może być nieco więcej, ale najwidoczniej nie mieli głosu w tej sprawie. Tak bierność i konformizm działają na korzyść KK, bo o to "być może" nikt nigdy nie zapyta.
15-09-2011 13:29 
 Ocena 4 na 4
finerbijk (17282 punktów)
>Jest i prawdopodobnie będzie to rzeczowy dowód dla kk , że społeczenstwo domaga się religii w szkole i dlatego ona w tej szkole jest. Myślę, że to błędne koło.
Niech sobie będzie w szkole, ale religia powinna być zawsze na ostatniej albo pierwszej lekcji, a rodzice opłacać katechetę z własnej kieszeni, jak zajęcia dodatkowe. Moim zdaniem do tego trzeba dążyć, a nie usprawiedliwiać katechezę jakąś alternatywną "etyką", co pociąga dodatkowe koszty i problemy.
15-09-2011 13:54 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

>Niech sobie będzie w szkole, ale religia powinna być zawsze na ostatniej albo pierwszej lekcji, a rodzice opłacać katechetę z własnej kieszeni, jak zajęcia dodatkowe. Moim zdaniem do tego trzeba dążyć, a nie usprawiedliwiać katechezę jakąś alternatywną "etyką", co pociąga dodatkowe koszty i problemy.
>
U mojej córki jest na pierwszej lekcji . Obecnie będac na urlopie mam szanse pospać o godzine dłużej , z czego jak widze i córka jest zadowolona
Dobry pomysł z tą opłatą za katechete , ale jak na razie tak samo utopijny jak wprowadzenie podatku od osoby na krk.
zupełna (2507 punktów)
>>>>
> U mojej córki jest na pierwszej lekcji .
Dopiero po sześciu latach doczekaliśmy się takiej rewolucyjnej zmiany. Jak junior był w pierwszej klasie to zawsze religia była pośrodku. To dopiero jazda jak siedmiolatek ma sam tuptać do świetlicy i wszystkim tłumaczyć dlaczego.
perun (8610 punktów)

>Dopiero po sześciu latach doczekaliśmy się takiej rewolucyjnej zmiany. Jak junior był w pierwszej klasie to zawsze religia była pośrodku. To dopiero jazda jak siedmiolatek ma sam tuptać do świetlicy i wszystkim tłumaczyć dlaczego.
>
Osobiście sądze , że mniejszy problem miałbym z wytlumaczeniem tego mojej córce niż jej matce . Nadal nie potrafię wytłumaczyć dorosłej kobiecie , dlaczego dziecka nie należy posyłać na religie
15-09-2011 14:23 
 Ocena 2 na 2
zupełna (2507 punktów)
> Osobiście sądze , że mniejszy problem miałbym z wytlumaczeniem tego mojej córce niż jej matce . Nadal nie potrafię wytłumaczyć dorosłej kobiecie , dlaczego dziecka nie należy posyłać na religie
Na widzenie świata córki masz wpływ, na światopogląd "dorosłej kobiety" już trudniej, choć może to też kwestia argumentów.
perun (8610 punktów)

>Na widzenie świata córki masz wpływ, na światopogląd "dorosłej kobiety" już trudniej, choć może to też kwestia argumentów.
>
Pewnie tak , ale argumenty które mogłby Ją przekonać są dla mnie nie do przyjecia
15-09-2011 14:54 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Dobry pomysł z tą opłatą za katechete , ale jak na razie tak samo utopijny jak wprowadzenie podatku od osoby na krk.
Alternatywnie kościół mógłby sam opłacać katechetów, w końcu to dla niego inwestycja w klientów na całe życie.
15-09-2011 15:09 
 Ocena 3 na 3
perun (8610 punktów)

>Alternatywnie kościół mógłby sam opłacać katechetów, w końcu to dla niego inwestycja w klientów na całe życie.
>
Powinien , bo przed wprowadzeniem religii do szkół dawał takie zapewnienia . Ale kiedy to niby kk dotrzymywal słowa ?
15-09-2011 13:57 
 Ocena 1 na 1
zupełna (2507 punktów)
>>>Niech sobie będzie w szkole, ale religia powinna być zawsze na ostatniej albo pierwszej lekcji, a rodzice opłacać katechetę z własnej kieszeni, jak zajęcia dodatkowe. Moim zdaniem do tego trzeba dążyć, a nie usprawiedliwiać katechezę jakąś alternatywną "etyką", co pociąga dodatkowe koszty i problemy.
>

Myślę, że koszty braku etyki w szkołach znacznie przewyższają koszt jej nauczania.
Rodzice oplacają katolicyzację w szkole i to podwójnie , płacąc podatki i dając datki na kk.
finerbijk (17282 punktów)
>Myślę, że koszty braku etyki w szkołach znacznie przewyższają koszt jej nauczania.
>Rodzice oplacają katolicyzację w szkole i to podwójnie , płacąc podatki i dając datki na kk.
Co ty opowiadasz, datki na kościół zostają w kościele i nie rozumiem dlaczego popierać to, że katecheza dla katolików jest opłacana z podatków wszystkich. Dawniej kościół było stać na prowadzenie religii w salkach przykościelnych, a teraz raczej się wzbogacił niż zbiedniał.
Wprowadzenie jakiejś etyki tylko po to, aby dzieci niechodzące na religię miały co robić, było równie kuriozalne.
15-09-2011 14:44 
 Ocena 2 na 2
zupełna (2507 punktów)
>>Rodzice oplacają katolicyzację w szkole i to podwójnie , płacąc podatki i dając datki na kk.
>Co ty opowiadasz, datki na kościół zostają w kościele i nie rozumiem dlaczego popierać to, że katecheza dla katolików jest opłacana z podatków wszystkich. Dawniej kościół było stać na prowadzenie religii w salkach przykościelnych, a teraz raczej się wzbogacił niż zbiedniał.
>Wprowadzenie jakiejś etyki tylko po to, aby dzieci niechodzące na religię miały co robić, było równie kuriozalne.

To, że datki zostają w kościele a pensje katechetom wypłaca państwo to inna sprawa.
Etyka powinna być w szkole obowiązkowa tak jak np. matematyka. Tu nie chodzi o nudzenie się "niedowiarków".
finerbijk (17282 punktów)
>Etyka powinna być w szkole obowiązkowa tak jak np. matematyka. Tu nie chodzi o nudzenie się "niedowiarków".
Obowiązkowa również dla chodzących na religię?
15-09-2011 15:09 
 Ocena 2 na 2
zupełna (2507 punktów)

> Obowiązkowa również dla chodzących na religię?
Zwłaszcza.
finerbijk (17282 punktów)
>Zwłaszcza.
Wydaje mi się to trochę bez sensu, bo znowu ci z religią byliby jeden przedmiot do przodu, by poprawić średnią, a dzieciaki mają i tak dosyć przeładowany program. Już bym wolał usunąć oba, jako dodatkowe.
15-09-2011 21:41 
 Ocena 3 na 3
zupełna (2507 punktów)
.
> Wydaje mi się to trochę bez sensu, bo znowu ci z religią byliby jeden przedmiot do przodu, by poprawić średnią, a dzieciaki mają i tak dosyć przeładowany program. Już bym wolał usunąć oba, jako dodatkowe.
>

Ależ chrzanić oceny , że tak powiem.Tu o "rząd dusz" chodzi. Dzieciaki w szkole podstawowej już mają mnóstwo pytań, bo kształtuje im się światopogląd, są ciekawskie i czesto jeszcze bez uprzedzeń. Jesli takie egzystencjalne pytania mogą głównie zadać katechecie to właściwie już pozamiatane. Chyba że mają rozmawiających rodziców.
15-09-2011 21:50 
 Ocena 2 na 2
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>Ależ chrzanić oceny , że tak powiem.Tu o "rząd dusz" chodzi. Dzieciaki w szkole podstawowej już mają mnóstwo pytań, bo kształtuje im się światopogląd, są ciekawskie i czesto jeszcze bez uprzedzeń. Jesli takie egzystencjalne pytania mogą głównie zadać katechecie to właściwie już pozamiatane. Chyba że mają rozmawiających rodziców.
Przypomniało mi to lata 2002-2003. Byłem w delegacji w Kołobrzegu, normalnie robota jak robota. Przeraziłem się widząc grupkę dziewczynek z podstawówki, które biegały wokoło i śpiewały jakieś zdrowaś maryjo zamiast grać w klasy czy gumę, nawet w noża. Bez wątpienia chodzi o "rząd dusz".
zupełna (2507 punktów)
>>>Przypomniało mi to lata 2002-2003. Byłem w delegacji w Kołobrzegu, normalnie robota jak robota. Przeraziłem się widząc grupkę dziewczynek z podstawówki, które biegały wokoło i śpiewały jakieś zdrowaś maryjo zamiast grać w klasy czy gumę, nawet w noża. Bez wątpienia chodzi o "rząd dusz".
>

A jaka to była robota skoro dziewuszki ganiały wokoło i zdrowaś maryjo ?!
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>A jaka to była robota skoro dziewuszki ganiały wokoło i zdrowaś maryjo ?!
Bank, na chwałę kapitalistom, żeśmy robili. Nawet Zachodni się nazywał, a że na parterze to i plac zabaw był blisko. Broń borze kościół. Potem, chyba w ramach zadośćuczynienia za grzechy ichnie, wyjechaliśmy do Białogardu. A wiadomo przecie, że to gród pedenta komucha
finerbijk (17282 punktów)
>Ależ chrzanić oceny , że tak powiem.Tu o "rząd dusz" chodzi. Dzieciaki w szkole podstawowej już mają mnóstwo pytań, bo kształtuje im się światopogląd, są ciekawskie i czesto jeszcze bez uprzedzeń.
Jasne, a czego na tej etyce się mogą nauczyć, skoro sami dorośli są sprzeczni w tym co jest etyczne, a co nie? Chyba, że marzy Ci się jakaś etyka ateistyczna, to w wtedy zupełne jaja, jakby po religii szli na coś takiego. Już lepiej to zostawić rodzicom.
16-09-2011 12:18 
 Ocena 2 na 2
zupełna (2507 punktów)
>Jasne, a czego na tej etyce się mogą nauczyć, skoro sami dorośli są sprzeczni w tym co jest etyczne, a co nie? Chyba, że marzy Ci się jakaś etyka ateistyczna, to w wtedy zupełne jaja, jakby po religii szli na coś takiego. Już lepiej to zostawić rodzicom.
Drogi Panie ,marzenia zmieniają rzeczywistość, bez nich godzimy się na to co inni nam organizują.
Tak , marzy mi się etyka i filozofia w szkole a przynajmniej religioznastwo zamiast religii.
Marzenie to początek pragnienia, pragnienie to zródło celu. Potem to już tylko ralizacja.
pozdrawiam
Chlodwig (10939 punktów)
>dzieciaki mają i tak dosyć przeładowany program.
A gdzieś ty ten "przeładowany program" zauważył?
finerbijk (17282 punktów)
>A gdzieś ty ten "przeładowany program" zauważył?

Po 7-8 lekcji to jeszcze mało?
Chlodwig (10939 punktów)
>>A gdzieś ty ten "przeładowany program" zauważył?
>Po 7-8 lekcji to jeszcze mało?
Ja miałem po 12, 14.
15-09-2011 13:29 
 Ocena 2 na 2
Przemek J. (3008 punktów)
Swoją drogą, ciekawy temat poruszyłaś: ile osób posyłałoby dzieci na lekcje religii, gdyby nie te przygotowane przez szkoły gotowce? Jak jeden z drugim musiałby sam coś takiego napisać, do szkoły zanieść... Tylko, że to tak nie zadziała. Nawet jeśli szkoła przestanie gotowce dostarczać to będą one rozdawane w niedzielę przed kościołem.

Oświadczenia podpisywane są na pierwszej wywiadówce (połowa września), czy to znaczy, że 2-3 lekcje religii są organizowane nielegalnie?
zupełna (2507 punktów)
>
> Oświadczenia podpisywane są na pierwszej wywiadówce (połowa września), czy to znaczy, że 2-3 lekcje religii są organizowane nielegalnie?
>

To dobre pytanie. Myślę, że zleceniodawcom tej szopki z papierkami do głowy nawet nie przychodzi , że jakaś znacząca ilość poddanych może nie chcieć prosić o katolicyzację ich dzieci w szkole.
Antikatol (28 punktów)
Witam rodzicem nie jestem ale mam nadzieje ze sie pani o to specjalnie nie obrazi otóż moim zdaniem należy tej biednej dziewczynce która dostała sie pod wpływ jakichś nawiedzonych katechetów wytłumaczyć ze mimo wszystko większość mądrych ludzi na świecie raczej nie wierzyła w takie bajki albo przytoczyć (oczywiście kiedy bedzie starsza) www.youtube.com/watch?v=NOSM5GikQUA lub jest także możliwość że po powiedzmy 13 roku życia stwierdzi "moment co ja w ogóle robie" bo im sie młodzież robi starsza tym mniej wierzy w baśnie i bajki mimo wszystko. nie ma strachu bedzie dobrze trzeba tylko poczekac tak mysle
14-09-2011 19:40 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Każdy wierzący był kiedyś młodzieżą, a Jezuici mawiali, iż jak się da im młode, to zrobią z nich chrześcijan i robili.
maruda (5550 punktów)
   Dziecko w takim wieku poszukuje jeszcze autorytetów, możesz to wykorzystać. Wmawiamy dzieciom żeby słuchały nauczycieli bo ci są starsi i mądrzejsi, co jest generalnie racją, tylko niektóre przekazy nauczycieli wcale nie muszą nam odpowiadać. Możesz spróbować "walczyć z tym" opowiadając dziecku bajki na podstawie mitów greckich. Tylko jasno musisz uświadomić dziecku właśnie bajkowość i nieprawdziwość różnych stworzeń boskich.
   Jeżeli rodzice nie widzę w tym większego problemu to wyjaśnienie im tej sprawy może być trudne. Nie uratujesz wszystkich, ale zawsze możesz próbować, powodzenia.

Księża są satanistami bo ubierają się na czarno.
jasenka (1863 punktów)
Dziękuję za odpowiedzi - już po tych kilku postach wiem, że powinnam się oprzeć na mitologii i innych religiach, i od tej strony przekonać, że to kolejna bajka, w którą ludzie chcą wierzyć, bo się boją i nie potrafią sami myśleć.
sinapis (1725 punktów)
>Dziękuję za odpowiedzi - już po tych kilku postach wiem, że powinnam się oprzeć na mitologii i innych religiach, i od tej strony przekonać, że to kolejna bajka, w którą ludzie chcą wierzyć, bo się boją i nie potrafią sami myśleć.

Jeśli nadal jesteś dla małej autorytetem, to ci się uda. Ale jeżeli juz nie?
14-09-2011 20:32 
 Ocena 5 na 5
zupełna (2507 punktów)
> Dziękuję za odpowiedzi - już po tych kilku postach wiem, że powinnam się oprzeć na mitologii i innych religiach, i od tej strony przekonać, że to kolejna bajka, w którą ludzie chcą wierzyć, bo się boją i nie potrafią sami myśleć.
Pozwolę sobie dorzucić, że warto też pokazywać dziecku jak najwcześniej jaki wpływ mają poszczególne religie na losy ludzkości. Przede wszystkim dać dziecku grunt pod humanistyczną etykę , tak by nie szukało odpowiedzi na pytania np. o dobro i zło tylko w religii.
Dobrze jest tez zainteresować się kto i jak prowadzi zajęcia z katolicyzmu w szkole. Pozwoli to oszacować ewentualne szkody.
Mój nieochrzczony syn od zawsze z pełną świadomością chodził na katechezę. Dzięki temu na bieżąco poznawał mętlik moralny swoich kolegów w klasie. Dla nas stanowiło to właśnie bazę do omawiania rozlicznych filozoficznych i religijnych tematów.
pozdrawiam
14-09-2011 22:07 
 Ocena 2 na 2
Sarif (2786 punktów)
>Dziękuję za odpowiedzi - już po tych kilku postach wiem, że powinnam się oprzeć na mitologii i innych religiach, i od tej strony przekonać, że to kolejna bajka, w którą ludzie chcą wierzyć, bo się boją i nie potrafią sami myśleć.

Wg. mnie chociaż nie jestem rodzicem, ale obserwuję uważnie zachowanie znajomych rodzin w stosunku do ich dzieci oraz we własnej dalszej rodzinie, do tej sprawy trzeba podejść bardziej twardo niż tłumaczyć dziecku fałszywość religii na podstawie innych religii. Dzieci w takim wieku czują potrzebę asymilacji z grupą i środowiskiem w którym się wychowują. Dziecko wie że jeżeli nie będzie takie jak inne dzieci będzie się wyróżniać, a przez to będzie piętnowane przez te inne dzieciaki, dlatego jeżeli już się chce wyróżnić to tylko w tej grupie (co jest również częstą przyczyną dużej ilości dzieci z radykalnymi poglądami religijnymi i wrogością wobec inaczej myślących). Wspomniane kilka wypowiedzi wyżej czytanie do poduszki Boga Urojonego nie jest złe, ale dzieci w tym wieku rzadko lubią literaturę więc lepszym wyjściem było by puszczanie filmów Dawkinsa dziecku by zobaczyło że są ludzie myślący samodzielnie oraz ludzie fanatycznie oddani religii i by sobie porównali postać szanowanego naukowca, który dużo osiągnął przez swoje życie oraz postać fanatyka religijnego, który nic nie osiągnął, a gdy dochodzi do rozmowy na poważne niewygodne tematy po prostu wychodzi ponieważ nie umie odpowiedzieć bądź się boi. No i jeszcze głos Richarda uspokaja, no może przynajmniej mnie ;]. No i najważniejsze zakazać dziecku chodzić na spotkanie tego misyjnego kółka oraz ograniczyć kontakt z przedstawicielami takich religijnych organizacji dopóki nie nauczy się myśleć samodzielnie i nie dać zmanipulować.


For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am.
Lodowy (1486 punktów)
> No i najważniejsze zakazać dziecku chodzić na spotkanie tego misyjnego kółka oraz ograniczyć kontakt z przedstawicielami takich religijnych organizacji dopóki nie nauczy się myśleć samodzielnie i nie dać zmanipulować.
Jak może zakazać, jak to jest jej siostrzenica.
15-09-2011 08:17 
 Ocena 3 na 3
Chlodwig (10939 punktów)
>Dziękuję za odpowiedzi - już po tych kilku postach wiem, że powinnam się oprzeć na mitologii i innych religiach, i od tej strony przekonać, że to kolejna bajka, w którą ludzie chcą wierzyć, bo się boją i nie potrafią sami myśleć.
Opowiedz jak chrześcijaństwo powstawało, jak się zmieniało i dlaczego. Najważniejsze będzie dlaczego.
Kowalski (2244 punktów)
Opisany przypadek jest najlepszym przykładem na to, że w szkole nie powinno być religii. Niby mamy wybór: możemy dziecka nie posyłać na religię, możemy domagać się etyki. Jak to wygląda w praktyce, wielokrotnie było tu już wałkowane. Dla świętego spokoju w końcu posyłamy dziecko na religię, później jednak tego żałujemy, kiedy dostrzegamy, że dziecko przyswaja "mądrości" katechety, gdyż pozbawione jest naszego dystansu do wiary. Należy pamiętać, że religia to nie religioznawstwo, a katecheta to ani nie filozof, ani etyk. Co w takiej sytuacji robić? Rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać z dzieckiem. Podsuwać lektury, filmy, dawać przykłady, otwierać horyzonty, ale też trzymać z dala od grup modlitewnych, zajęć organizowanych przez księży, niestety, może się zdarzyć, że i od harcerstwa.
15-09-2011 12:22 
 Ocena 6 na 6
Guzik (2020 punktów)
Należy pamiętać, że religia to nie religioznawstwo, a katecheta to nie filozof[...]

O to chodzi, religia to nie jest nauka o religii, religiach, to czysta indoktrynacja. Uzależnienie od religii jest w spisie uzależnień. Nie raz o tym tu na forum pisałam, że religia uzależnia. Osoby poddatne, muszą się potem z tego wyzwalać przez lata.
Eflaugus (135 punktów)
Moim zdaniem dziecko jest zdolne do bardzo logicznych i bardzo surowych ocen na dobre kilka lat przed wiekiem szkolnym. Tyle tylko, że nie wie, że może je wyrażać, ale gdzieś głęboko siedzą w nim one.
Ja bym odradzał manipulowanie dzieckiem. Proponuję zostawić to jemu samemu, a jedynie sugeruję stworzyć atmosferę szacunku dla wszelkich wniosków do których ona dojdzie. Proponuję też przedstawić - z pokorą i skromnością - własne poglądy kosmologiczne, z pełną świadomością, że nowy umysł z całą pewnością je na nowo przeanalizuje i przeobrazi. Raczej nie naciskałbym na młody umysł, zniewolony po prostu przeczeka do wieku dorosłego by i tak zrobić swoje.

Zasadniczo w tym przypadku porada dla religiantów i ludzi od religii wolnych jest jednaka - wystarczy dobrze uzasadnić skąd wiesz, że Twój światopogląd jest prawdziwy i umysłowi dziecka to wystarczy, o ile uzna oczywiście uzasadnienie za odpowiednie.

Opiekunowie powinni raczej atmosferę szacunku do wszelkich poczynań intelektualnych dziecka tworzyć, nie rozkminiać jak wpłynąć na dziecko by na swoją prawdę je przekabacić. Ostatecznie młode pokolenie dokona kolejnej analizy pokolenia schodzącego, tym razem jednak to my będziemy owym pokoleniem schodzącym.
15-09-2011 03:46 
 Ocena 1 na 1
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>Moim zdaniem dziecko jest zdolne do bardzo logicznych i bardzo surowych ocen na dobre kilka lat przed wiekiem szkolnym.
>Opiekunowie powinni raczej atmosferę szacunku do wszelkich poczynań intelektualnych dziecka tworzyć, nie rozkminiać jak wpłynąć na dziecko by na swoją prawdę je przekabacić. Ostatecznie młode pokolenie dokona kolejnej analizy pokolenia schodzącego, tym razem jednak to my będziemy owym pokoleniem schodzącym.
>

Tak będzie chyba najlepiej. W końcu Einstein w młodosci też przeszedł przez fazę fascynacji religią (judaizmem) i stosował się ściśle do jej zaleceń. Mimo religijnej obojętności reszty rodziny. W koncu z tego wyrósł.
15-09-2011 04:03 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
20% wyrasta, 80% zostaje i przesiąka. Wybraźmy sobie to na innym przykładzie. Mamy ruską ruletkę ze świętymi kulkami, które zostają w mózgu. Jeden magazynek jest pusty, zaś cztery naładowane. Obracamy bębenkiem, przykładamy do główki dziecka, którym się opiekujemy i naciskamy spust. Einstein był w tych 20%. Czy każde dziecko jest Einsteinem?

A, zauważmy na marginesie, stosunek Einsteina do fizyki kwantowej, na którą się obraził i której nie mógł zaakceptować mógł być śladem dawnego fideistycznego treningu. Oczywiście, Einstein był na tyle genialny, że nawet protestując przeciw fizyce kwantowej rozwijał ją, ale co by było, gdyby ją przyjął (a nie wierzył arbitralnie w swój estetyzm wszechświata)? Myślę, że mogłoby być tak, że teorię strun mielibyśmy już z głowy...
hubin (2274 punktów)

>Powiedziała mi ostatnio, że pójde do piekła, bo nie wierzę w Jezusa
Chyba się nie przestraszyłaś?
>Nie chcę jej zrobić krzywdy pochopnym i zbyt brutalnym przekazem (do tej pory byłam dla niej
>autorytetem
Autorytety bywają równie szkodliwe jak religia.

>Siostrzenica, gdy miała 4 lata, pytała mnie na widok krucyfiksu na Wawelu - "Ciociu, a kto to jest

Spokojnie moja grubo młodsza siostra cioteczna w wieku 10 lat chciała iść do zakonu, koniec końców została lekarzem, ateistką.
Wydaje mi się, że za bardzo się przejmujesz, było odpowiedzieć dziecku że uważasz iż piekło nie istnieje, jeżeli pojawi się ciekawość to powiedz więcej i tyle. Zasadniczo wyobraźnią dziecka w tym wieku często rozmaite Bat czy Bad Many władają, dzieci też lubią czasami sprowokować by uzyskać nie szablonową odpowiedź.
W najgorszym przypadku będzie świadoma alternatywy.


Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
astrotaurus (12445 punktów)
Moja córka w zerówce sama zauważała niedorzeczności opowieści religijnych, sama pytała po co Matka Boska mówi coś do Boga, skoro on wie wszystko. Jednakże ona nie wzrastała w indoktrynacji, wiec wiedziała o możliwej różnorodności.
Kiedyś jednakże zaszczepiłem bodaj 12-wtedy-letniej siostrzenicy owocne zwątpienie trzema uderzeniami:
Pierwsze to informacja o istnieniu wielu bogów i religii, drugie to była owa Maryja ze świętymi, a trzecie to sielankowe obrazki dzieci wzrastających w "Miłości Bożej", którym przeciwstawiłem prawdziwe obrazki z życia - na dzieci to działa.
Kluczowe jednak było chyba moje przedstawienie problemu: Oni (mama, ksiądz) są biedni, bo tego nie widzą i denerwuje ich każda wzmianka o tym, więc patrz i myśl, ale na razie z nimi nie rozmawiaj, aż będą do tego gotowi. Wyleczyła się.

Edit: Z moją siostrą nie dało się stosować metody najlepszej - takiej z porady Meretseger. Ona sama, mimo lat moich małych kroczków, wbijania szpilek itp. nie jest uleczona, choć bardzo zdecydowaną poprawę zanotowaliśmy.

>już po tych kilku postach wiem, że powinnam się oprzeć na mitologii i innych religiach, i od tej strony przekonać, że to kolejna bajka, w którą ludzie chcą wierzyć, bo się boją i nie potrafią sami myśleć.
Właśnie tak! Asertywnie i po prostu. Przy omawianiu seksu można zacząć od ptaszków i motylków, ale nie przy omawianiu religii - tu trzeba zacząć góra od krasnoludków.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
15-09-2011 08:26
 Ocena 15 na 15
Meretseger (61860 punktów)

>Powiedziała mi ostatnio, że pójde do piekła, bo nie wierzę w Jezusa
To już nawet nie jest dzwonek alarmowy - to jest wyjąca syrena. Zwróć uwagę rodziców dziewczynki na tę sprawę. Katecheta nie tylko robi dzieciom wodę z mózgu, ale też uczy nietolerancji i pogardy dla "innych". Mam wrażenie, że powinna się o tym dowiedzieć również dyrekcja szkoły. Taki katecheta nadaje się z punktu na bruk.
Ale czego wymagać od tych ludzi bez przygotowania pedagogicznego i z zerowym pojęciem o psychologii...
>i teraz chce chodzić na jakieś - za przeproszeniem - kółko misyjne.
Wpłyń na siostrę, niech jej nie pozwoli. Niech dziecko w zamian pójdzie na kółko plastyczne, informatyczne albo na basen.
>Ratunku! Rodzice! Kiedy zaczęliście uświadamiać dziecko, które się zetknęło w szkole z tym całym kramem? Ile lat to dobry wiek?
Ja miałam to szczęście, że moja córka nie chodziła na religię, do komunii i innych kościelnych szopek i była z daleka od całego cyrku. Bardzo wcześnie ją nauczyłam, że na głupie zdanie "nie wierzysz w Jezuska, pójdziesz do piekła" ma odpowiadać równie mądrze "nie wierzysz w Ozyrysa, Am-mutu cię zje" (od urodzenia znała mitologię egipską na wyrywki). Zakładałam, że zindoktrynowane religijnie dziecko się zainteresuje, kto zacz ten Ozyrys i ta Am-mutu i przeważnie miałam rację, potem już nie było mowy o piekle, aczkolwiek córka opowiadała ze śmiechem, że w gimnazjum podejrzewano ją o bycie potajemną kapłanką Izydy Wiedziała, że na świecie jest mnóstwo różnych religii i każda z nich jest tak samo prawdziwa. Niedługo wychodzi za mąż i zapowiedziała, że ślubu kościelnego też nie będzie. Moja mama już się z tym pogodziła, jeszcze tylko przyszli teściowie coś tam mamroczą, ale narzeczony obiecał, że do tego czasu ich spacyfikuje.
Ja także mam siostrzenicę, ma obecnie 14 lat. Od zawsze kościół ją śmiertelnie nudził. Owszem, jest ochrzczona, chodzi na religię, była u komunii, pewnie i do bierzmowania pójdzie, ale widzę, że coraz bardziej zwiększa dystans do spraw i obrzędów religijnych. Na msze nie chodzi. Ostatnio na urodziny podarowałam jej "Etykę dla myślących" Magdaleny Środy. Moja mama półżartem, półserio spytała, czy chcę jej kolejną wnuczkę zateizować
Moim zdaniem najlepiej jest pokazywać dziecku różnorodność. Opowiadać o innych religiach i wierzeniach, tłumaczyć, że żadna religia nie jest lepsza ani prawdziwsza od innych, że świat znakomicie radzi sobie bez bogów, a etyka i moralność nie jest zależna od wiary w piekło i niebo.
Powodzenia!

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
15-09-2011 12:49 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Swietna odpowiedź dla dziecka - pokazuje, że warto poznawać inne kultury, te odległe w czasie te odległe w przestrzeni (czasem jedno i drugie).

A kiedy tu rozmawiamy o chodzeniu dziecka na religię, to przypominają mi się ogólne spory Dawkinsa i przedstawicieli NOMY (nie wierzymy również, ale wiara..., tradycja..., społeczeństwo..., grasz za ostro...). W sumie to, na co narażone jest dziecko w wieku dla człowieka najbardziej chłonnym intelektualnie i emocjonalnie to najważniesza rzecz w tej całej walce między wierzącymi, NOMĄ, a ateistami. Prawda nie leży po środku, o czym może się przekonać każdy, sprawdzając iż świat nie jest "być może na 50% po prostu światem" i "być może, na 50% czymś chrześcijańskim".

Dlatego trzeba mocno sobie uświadomić, iż przedmiot, którego naucza katechetka, rzeczywiście definiuje fakt bycia ateistą tak - "pójdziesz do piekła". Ewentualnie - "jesteś gorszy, bo nie wierzysz, jest niemal pewne, że pójdziesz do piekła". I - moim zdaniem - to nie katechetka ponosi odpowiedzialność za to, że uczy swojego przedmiotu. Jego metodologia nigdy nie zabraniała silnego nacisku na wyobraźnię dziecka, za pomocą gróźb i narkotycznych obietnic (na pewno spotkasz swojego dziadka w NASZYM niebie). Główną odpowiedzialność ponoszą rodzice, posyłając swoje dzieci na takie lekcje.

Owszem, wybierają, pomiędzy realizmem rzeczywistego świata, a realizmem społecznego oportunizmu (jak zdefiniował to Dennett). Pierwszy realizm jest prawdziwym realizmem, daje możliwość osiągnięcia rzeczywistych sukcesów i pokochania, zaakceptowania rzeczywistości w sensie emocjonalnym i egzystencjalnym. Przynosi jednak ryzyko społecznego odrzucenia, skazuje niektórych na walkę. Realizm społecznego oportunizmu pozwala dziecku iść szeroką drogą społecznej akceptacji. Idąc dalej za oportunizmem można też wdrażać dziecko w sposoby jeszcze większego bycia cool, na fali. Dziewczynka powinna iść w stronę bycia modelką, chłopiec też (modele są coraz bardziej trendy), ale też w Polsce dobre są poglądy lekko prawicowe, z pewną dozą kruchty kościelnej. W wieku 12 - 13 lat, obok lekcji religii, można czytać razem z dzieckiem Wprost, analizować pod względem treściowym "Dekalog" Kieślowskiego etc. Krótko mówiąc - w przypadku wybrania realizmu społecznego oportunizmu trzeba iść za ciosem. Nie być biernym. Dodać do religii (bo wszyscy) inne rzeczy.
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Ratunku! Rodzice! Kiedy zaczęliście uświadamiać dziecko, które się zetknęło w szkole z tym całym
>kramem? Ile lat to dobry wiek?

Ekhm, nie jestem rodzicem, ale mam bardzo sporo dzieci w rodzinie, którymi się regularnie zajmuję. Przypadek trochę odwrotny - kuzyn od małego wychowywany "w wierze" i wierzący, chodzący regularnie do kościoła. Na komunię dałam mu "Boga przecież nie ma" Lindenforsa. Bo skoro komunia to taka osobiście duchowa sprawa, to powinien wiedzieć, że są inni ludzie i inne osobiste sprawy duchowe. No i poszło. Rodzice trochę zerkali, czy dziecko im nie szatanieje, ale nie robili problemów - może dlatego, że zasugerowałam, że jeśli dziecko wierzy "naprawdę", to nie przestanie nagle pod wpływem książki Za to po dłuższych rozmowach młody katolik uznaje mnie za autorytet w większości spraw, jego własny tata regularnie obśmiewa się do łez, że kiedy coś mówię, to syn siedzi z otwartymi ustami. Wierzy dalej, ale bez uprzedzeń. Lubi swojego nowego kolegę z klasy - protestanta, który nie chodzi z resztą klasy na religię. Lepiej wiedział, jak się zachować z okazji ogłoszenia tego faktu, niż wychowawczyni.

Rzeczony przypadek jest w podobnym wieku, więc wątpię, żeby to było za wcześnie. Zafunduj, jeśli możesz, dziecku lekturę. Powiedz, że musi kilka rzeczy zrozumieć, żeby żyć normalnie między ludźmi. I, że jeśli będzie potrzebowała porozmawiać, to Ty jesteś pierwsza do pomocy. Może pomoże. A może to nie tylko katechetka, ale jakaś rodzinna indoktrynacja. Na mojego kuzyna nakrzyczała babcia, kiedy okazało się, jakie niszczące moralność herezje czyta. Powiedział mi o tym z miną "Co za kompletnie kretyńskie bzdury - oboje wiemy, o co chodzi z tą moralnością".

Poważnej rozmowy z katechetką bym nie odrzucała, ale warto zacząć od dziecka. Może to ona coś sobie poprzekręcała? Mój dziesięcioletni Brat tworzył takie piramidalne bzdury, jak mu się coś pomerdało, że raz było śmiesznie, raz strasznie. Tak mi się przynajmniej wydaje, że tak warto zacząć

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
licho nie śpi (487 punktów)
Przyłączam się do głosów sugerujących podjęcie szybkich "działań zapobiegawczych".
Jako przestrogę przed zgubnymi skutkami chodzenia na katechezę mam swoją - nie-swoją historię.
Znam 3 pokolenia pewnej rodziny (i do niedawna ze wszystkimi trzema żyłam na stopie życzliwo-towarzyskiej): ojciec - ochrzczony ateista, córka - nieochrzczona ateistka (tak wynikało ze wszelkich rozmów) oraz jej syn - nieochrzczony, wówczas małolat, wychowywany na człowieka z otwartym umysłem. W ramach tej "otwartości" chodził na religię w szkole. Po paru latach skończyło się tym, że postanowił razem z kolegami, żeby się nie wyróżniać, przystąpić do bierzmowania. W jego przypadku była to impreza powiązana z chrztem. No a teraz ponoć co niedziela, wspólnie z mamą biegają do kościoła.
Wiem to z opowiadań ojca (i dziadka), który jest tym podłamany, ale postanowił nie wtrącać się w życie córki (i wnuka). Ja z jego córką w którymś momencie przestałam mieć kontakt towarzyski, teraz już wiem, że to przez moje podśmiechujki ze spraw wiary.
Pewnie, można powiedzieć, że najwyraźniej owa córka miała ukryte ciągoty religijne, które być może zaszczepiła synowi. Ale być może to nigdy nie miałoby miejsca, gdyby nie pojawił się "trigger" w postaci katechezy...
Lepiej by nie było więcej takich historii.
hubin (2274 punktów)
>Pewnie, można powiedzieć, że najwyraźniej owa córka miała ukryte ciągoty religijne, które być może zaszczepiła synowi. Ale być może to nigdy nie miałoby miejsca, gdyby nie pojawił się "trigger" w postaci katechezy...
Ciężko mi w to uwierzyć, większość katechetów/ek których poznałem to ludzie raczej ograniczeni, wątpię zatem by byli dobrymi specami od nawracania. Owszem zdarzają się pasjonaci z charyzmą, znacznie bardziej mi jednak pasują słabo ugruntowane przekonania ateistyczne "matki".

Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Chrześcijaństwo jest "do wierzenia". Wzbogacone o tłum, stanowi dla osób o słabo jeszcze rozwiniętej wiedzy atrakcję, niezależnie od ewentualnej łagodności, czy lenistwa katechety. Ważne iż robi on cokolwiek, to starczy, aby szkodzić dziecku.
hubin (2274 punktów)
>Ważne iż robi on cokolwiek, to starczy, aby szkodzić dziecku.
W omawianym przypadku mowa była o matce.


Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
diogenes (42753 punktów)
>nagle zaczęła się niebezpiecznie fascynować tym wszystkim...

Kiedy Jasio nie lubi jakiegoś szkolnego przedmiotu, to zazwyczaj problem polega nie tyle na treści przedmiotu, co na osobie go przekazującej. Jeśli pani od polskiego jest fajna, to i polski jest fajny. To samo z innymi przedmiotami, z katechezą włącznie. Jeśli natomiast nauczyciel jest nudny, pozbawiony humoru, empatii (belfer), to również to, co mówi zostaje przez dziecko (ale nie tylko), odrzucone: wtedy sięgać trzeba po różne metody nacisku, aby dziecko zdyscyplinować. Jeśli dziecko zaczęło fascynować się religią, to z pewnością nie jej metafizyczną i doktrynalną stroną, ale raczej atmosferą, w której religijne treści są przekazywane. Stała się ona, jak podejrzewam, bardziej atrakcyjna, niż atmosfera domu. Coś trzeba zmienić w stosunkach z dzieckiem, aby zwróciło ono na to uwagę i pozytywnie zaakceptowało. Kształtowanie światopoglądu dziecka to delikatna sprawa. Być może trzeba bardziej zafascynować się dzieckiem, a mniej kształtować jego światopogląd. Na to będzie jeszcze czas.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
licho nie śpi (487 punktów)
>Jeśli pani od polskiego jest fajna, to i polski jest fajny. To samo z innymi przedmiotami, z katechezą włącznie.<

Właśnie! Sama przez 3 chyba miesiące chodziłam na religię (w czasach liceum), bo ksiądz był przystojny i budził me nieskromne myśli
Niestety, zauroczenie wyglądem szybko się kończyło, do głosu doszedł mój "charakterek" i wychowawczyni - święta kobieta - zasugerowała mi przeczekiwanie katechezy w bibliotece. Swoją drogą ciekawe, czy w dzisiejszych czasach jakiś wychowawca by się na to zdobył?

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365