Racjonalista - Strona głównaDo treści
"Pamięć i tożsamość" jako lektura

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
14-03-2012 20:58CompleteUnknown (96 punktów)"Pamięć i tożsamość" jako lektura
Ocena 37 na 37
Jestem w trzeciej klasie LO. Mamy obowiązkowo czytać książkę papieża. Na początku nie byłam do niej szczególnie źle nastawiona, JPII to ważna postać XX wieku jakby nie było, nic mi się nie stanie, kiedy przeczytam. Tak sobie myślałam. Jak na razie przeczytałam 80 stron, w okolicach 20. byłam zniesmaczona, a teraz już jestem w głębokiej depresji. Coś takiego na przykład: "Po upadku ustrojów zbudowanych na "ideologiach zła" wspomniane formy eksterminacji w tych krajach wprawdzie ustały, utrzymuje się jednak nadal legalna eksterminacja poczętych istnień ludzkich zadecydowana przez demokratycznie wybrane parlamenty i postulowana w imię cywilizacyjnego postępu społeczeństw i całej ludzkości." Albo: "Godzi ona [antyewangelizacja] w same podstawy ludzkiej moralności, godzi w rodzinę i propaguje moralny permisywizm, rozwody, wolną miłość, przerywanie ciąży, antykoncepcję, walkę z życiem na etapie poczęcia, a także na etapie schyłku, manipulację życiem."
W XXI wieku dziewiętnastoletnim ludziom w państwowej szkole próbuje się wpoić, że rozwody i antykoncepcja to zło. Nie mogłam uwierzyć, że taka książka znalazła się na liście lektur, więc to sprawdziłam i dopiero wtedy zorientowałam się, że wcale jej nie ma. Nie wiem, co o tym myśleć. Czy nauczycielka polskiego może wprowadzić obowiązek czytania lektur spoza kanonu? Co robić? Z każdą kolejną stroną "Pamięci i tożsamości" wyraźniej do mnie dociera ohyda tej książeczki. Ona mnie osobiście obraża. Papież Polak pisze: "A żyć tak, "jakby Bóg nie istniał", to znaczy ustawiać się poza współrzędnymi dobra i zła, to jest poza tym kontekstem wartości, których On sam, Bóg, jest źródłem." Nie chodzę na religię, nie wierzę w Boga. Czy nauczyciel może propagować poglądy, które mówią, że uczniowie niechodzący na religię nie potrafią oddzielić dobra od zła?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Raija Scarlett Vicious (39 punktów)
Za moich czasów (jakieś 5 lat temu) na szczęście takich "lektur" nie było.

>Czy nauczycielka polskiego może wprowadzić obowiązek czytania lektur spoza kanonu? Co robić? Z każdą kolejną stroną "Pamięci i tożsamości" wyraźniej do mnie dociera ohyda tej książeczki. Ona mnie osobiście obraża.

Myślę, że znalazł by się na to jakiś paragraf, choć gorzej będzie z jego wyegzekwowaniem.

Jeśli indoktrynacja w szkole odbywa się na religii to jest to "tylko" duży problem.
Jeśli indoktrynacja ma miejsce na innych lekcjach to mamy do czynienia z problemem gigantycznym...
14-03-2012 22:21 
 Ocena 1 na 1
CompleteUnknown (96 punktów)
Może mógłby ktoś znaleźć dla mnie ten paragraf? Chciałabym się na coś powołać w rozmowie z nauczycielką.
14-03-2012 22:35 
 Ocena 3 na 3
BlackLife (121 punktów)
>Może mógłby ktoś znaleźć dla mnie ten paragraf? Chciałabym się na coś powołać w rozmowie z nauczycielką.
"Teksty poznawane w całości - nie mniej niż 5 pozycji książkowych w roku szkolnym oraz
wybrane przez nauczyciela teksty o mniejszej objętości, przy czym nie można pominąć
autorów i utworów oznaczonych gwiazdką"
bip.men.go(*)porzadzenie_20081223_zal_4.pdf - strona 10.
Z drugiej strony, "lektura" ta nie przekazuje pozytywnych treści, a nawet godzi w wolność wyznania. Zdecydowanie nie powinna zostać Wam narzucona, jednak nie jestem przekonana, czy uda Ci się zniechęcić nauczycielkę do omawiania tej książki.
14-03-2012 22:40 
 Ocena 1 na 1
Raija Scarlett Vicious (39 punktów)
>Może mógłby ktoś znaleźć dla mnie ten paragraf? Chciałabym się na coś powołać w rozmowie z nauczycielką.

Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej,
Art. 53. Każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii.
14-03-2012 22:25
 Ocena 18 na 18
Piotr Felstau (492 punktów)
>Na początku nie byłam do niej szczególnie źle nastawiona, JPII to ważna postać XX wieku jakby nie było, nic mi się nie stanie, kiedy przeczytam.

Pozytywnym efektem tej lektury, jest to, że już wiesz kim był ten nasz "wielki" rodak i jakie to wiekopomne dzieła płodził.

To sarkazm jak coś
15-03-2012 13:36 
 Ocena 2 na 2
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)

>Pozytywnym efektem tej lektury, jest to, że już wiesz kim był ten nasz "wielki" rodak i jakie to wiekopomne dzieła płodził.

Moim zdaniem książki naszego "wielkiego rodaka", jak i jego następcy mogą zdziałać więcej dla krzewienia ateizmu niż dawkinsowski "Bóg urojony" i wskazane jest - dla myślącej młodzieży - przeczytać choćby jedną pozycje tychże "wybitnych" autorów, którzy niczym inny "wybitny" ( nie powiem autor bo nie wiem czy coś napisał )konsekwentnie twierdzą, że nikt im nie wmówi, "że białe jest białe a czarne czarne."
15-03-2012 13:46 
 Ocena 4 na 4
Pa1ryk (1539 punktów)
>Pozytywnym efektem tej lektury, jest to, że już wiesz kim był ten nasz "wielki" rodak i jakie to wiekopomne dzieła płodził.

Jak rozmawiałem z wierzącymi na temat JP2 to zawsze się oburzali na samą myśl o krytyce tej postaci. Wtedy prosiłem o wymienienie jednej rzeczy jaką on zrobił dla świata/Polski, konkretnej odpowiedzi nigdy nie otrzymałem.

>To sarkazm jak coś



Nie mogłem się powstrzymać
Koraszewski (82900 punktów)
Czy ta lektura jest przedmiotem dyskusji z kolegami i koleżankami, czy te refleksje są głęboko prywatne i nie nadają się do dyskusji w środowisku szkolnym?
14-03-2012 22:46 
 Ocena 2 na 2
CompleteUnknown (96 punktów)
Poza mną jedna koleżanka nie chodzi na religię. Ogólnie to jest dziwna klasa, ignoranci pod wieloma względami, pewnie mało kto tę książkę przeczyta, jeśli przeczytają to ani sobie nie wezmą do serca, ani się nie oburzą. Po prostu kolejna mało interesująca lektura.
worek kości (2937 punktów)
Słowo daję, znam kilka rodzin, które się rozpadły przez rozwód rodziców, i za każdym razem ten rozwód powodował sporo zła, szczególnie dla dzieci. Tak więc mnie się jeżą włosy, gdy 19-latek uważa, że to jednak nic złego.


bembergiem w berg
14-03-2012 22:49 
 Ocena 11 na 11
CompleteUnknown (96 punktów)
Może źle się wyraziłam. Przecież nie miałam na myśli tego, że rozwody są fajne, tylko że stawianie ich w jednym rzędzie z aborcją, którą z kolei stawia się w jednym rzędzie z holokaustem, jest niedorzeczne. No i prawo do rozwodu to jednak cenna rzecz.
15-03-2012 10:22 
 Ocena 1 na 1
Kowalski4 (762 punktów)
Ja dodam jeszcze, że w tym cytacie uderza mnie ideologiczność powiązania. Bo dlaczego rozwody miałyby mieć cokolwiek wspólnego z 'antyewangelizacją'?
15-03-2012 14:57 
 Ocena 4 na 4
Ronja (626 punktów)
>Ja dodam jeszcze, że w tym cytacie uderza mnie ideologiczność powiązania. Bo dlaczego rozwody miałyby mieć cokolwiek wspólnego z 'antyewangelizacją'?

Wszystko! Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela, a swój krzyż trzeba dźwigać. Módlmy się za zmanipulowane przez ateizm i feminizm kobiety, które uwierzyły, że samorealizacja jest ważniejsza od poświęcenia drugiemu człowiekowi!
15-03-2012 14:49 
 Ocena 2 na 2
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Może źle się wyraziłam. Przecież nie miałam na myśli tego, że rozwody są fajne, tylko że stawianie ich w jednym rzędzie z aborcją, którą z kolei stawia się w jednym rzędzie z holokaustem, jest niedorzeczne. No i prawo do rozwodu to jednak cenna rzecz.<
A więc po kolei.
Zarówno ST jak i NT nie zabrania rozwodów, z jednym zastrzeżeniem. To mąż może odesłać żonę do domu jej rodziców. Tak zrobił Augustyn i został największym świętym Kościoła. Żona męża oddalić nie może, ale kobieta w KK i tak nie ma nic do gadania. Ponadto w nauce Kościoła istnieje możliwość unieważnienia małżeństwa, uznania za nie byłe. Powody mogą być różne, przytoczę jeden. Małżeństwo zawarte z motywów popędu płciowego, jest nieważne. Nauka która nie została odwołana o ile mi wiadomo. Która para łączy się w małżeństwo z zamiarem sypiania w oddzielnych alkowach? Dlatego ta motywacja, unieważniająca małżeństwo, występuje zawsze, obok innych, co w świetle tej nauki oznacza że zgoła każde małżeństwo jest nieważne.

Pierwszy holocaust spowodował Bóg niszcząc nie tylko ludzi ale też zwierzęta i rośliny. Tylko ryby miały szczęście, ale to wynikało z wybranego narzędzia kary. Powodem nie była nienawiść rasowa tylko błąd w sztuce. Człowiek okazał się być produktem niedopracowanym. Pierwszym historycznym holocaustem było wymordowanie Katarów a jego sprawcą był Kościół Katolicki.
Drugim historycznym holocaustem było wymordowanie Indian południowo-amerykańskich. To barbarzyństwo pobłogosławił KK. Dopiero ogrom zbrodni poruszył sumienia Dominikanów i Pawła III wywołując ich reakcje w obronie Indian.

O aborcji pisze URH w swojej książce, więc nie będę się na ten temat wymądrzał.
14-03-2012 22:52 
 Ocena 10 na 10
BlackLife (121 punktów)
>Słowo daję, znam kilka rodzin, które się rozpadły przez rozwód rodziców, i za każdym razem ten rozwód powodował sporo zła, szczególnie dla dzieci. Tak więc mnie się jeżą włosy, gdy 19-latek uważa, że to jednak nic złego.

Rozwody z pewnością nie są dobre, ale nie przesadzajmy, nie należy od razu się za to "piekło". Poza tym czasami są konieczne; lepszy rozwód niż nieustanne kłótnie i awantury w domu.
Złe z pewnością jest stwierdzenie, że osoba, która nie jest chrześcijaninem, nie potrafi odróżnić dobra od zła, nie ma żadnych zasad moralnych. Więcej, to chrześcijanie nie powinni wiedzieć, czym jest dobro, a czym zło, w końcu Bóg nie chciał, aby zjedli owoc z drzewa poznania.
Dostrzegam tu jakąś nieścisłość.
14-03-2012 22:52 
 Ocena 21 na 21
liliac (147340 punktów)
>Słowo daję, znam kilka rodzin, które się rozpadły przez rozwód rodziców, i za każdym razem ten rozwód powodował sporo zła, szczególnie dla dzieci.

Słowo daję, znam kilka osób bardzo z powodu przebytych rozwodów zadowolonych, szczęśliwych z powodu możliwości wejścia w nowe, bardziej satysfakcjonujące, związki, niejednokrotnie pozostających w przyjaznych relacjach z byłymi małżonkami. Nie wszystkie z tych par były bezdzietne.

>Tak więc mnie się jeżą włosy, gdy 19-latek uważa, że to jednak nic złego.

Możliwość rozwiązania nieudanego małżeństwa przynosi wiele dobra
15-03-2012 13:42 
 Ocena 3 na 3
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)
( .. ) znam kilka osób bardzo z powodu przebytych rozwodów zadowolonych, szczęśliwych z powodu możliwości wejścia w nowe, bardziej satysfakcjonujące, związki,

Sam brak ( pozbycie się ) toksycznego związku jest już wystarczającym szczęściem
14-03-2012 22:53 
 Ocena 12 na 12
kuba1313 (170 punktów)
>Słowo daję, znam kilka rodzin, które się rozpadły przez rozwód rodziców, i za każdym razem ten rozwód powodował sporo zła, szczególnie dla dzieci. Tak więc mnie się jeżą włosy, gdy 19-latek uważa, że to jednak nic złego.

Po pierwsze raczej 19-latka. Po drugie, ja znam kilka rodzin w których brak rozwodu (głównie ze względów religijnych oraz tradycyjnego "co ludzie powiedzą") powoduje wiele zła. Pozdrawiam.


"Samotności, jakaś ty przeludniona!" - S. J. Lec
15-03-2012 00:52 
 Ocena 18 na 18
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
No to jedziemy. Na przykład. Paul Amato, amerykański socjolog, 150 badań z roku 2001 nad szkodliwością rozwodu, objętych 20 000 dzieci. Badania przekonują, że szkodliwość rozwodów względem dzieci jest mocno przeceniania. Około 10% dzieci rozwiedzionych rodziców cechuje obniżony dobrostan psychiczny w porównaniu z tym, co można by dla nich przewidywać, gdyby rodzice się nie rozwiedli. Czyli dla 90 % sytuacja ta albo nie ma znaczenia, albo jest korzystna. To dotyczy dzieci w wieku szkoły podstawowej i średniej (7 lat-17). W odniesieniu do dzieci przedszkolnych skutki rozwodów są bardzo słabe, a nie wystepują w ogóle jeżeli dzieci są już w wieku studenckim. Skutki podkreślam, bo nieprzyjemne odczucia oczywiście czasami początkowo występują, jednak nie pociągają za sobą trwałych skutków. Z kolei Jennifer Lansford w badaniu z 2009 stwierdza, że owe szkodliwe skutki rozwodów wynikają głównie z tego, co działo się wcześniej, a więc najczęściej pospolitej patologii społecznej obecnej w rodzinie: alkoholizm, bezrobocie, przestępczość itp.
Jeżeli już mówimy o szkodliwości rozwodu dla dzieci, chodzi tu szczególnie o tę grupę 7-17, to mamy w zasadzie trzy kwestie. Brak jednego ważnego wzorca socjalizacyjnego, co jest ważniejsze dla chłopców w przypadku braku ojca. Pogorszenie sytuacji finansowej to dwa. Trzy - negatywne oddziaływanie konfliktów między rodzicami przed rozwodem i po nim ( nie sam rozwód). Duża liczba badań pokazuje, że najlepiej mają się dzieci ze szczęśliwych, harmonijnych rodzin, najgorzej funkcjonują dzieci z rodzin, w których rodzice są obecni, ale najczęściej skłóceni. Dzieci z rodzin rozbitych pod wzgldem przystosowania społecznego i psychicznego, osiągnięć szkolnych czy zdrowia psychicznego i fizycznego, lokują się pomiędzy tymi dwiema grupami, ale zdecydowanie bliżej dzieci z rodzin szczęśliwych niż tych skonfliktowanych. I oczywiście czas tutaj działa na korzyść dzieci z rozbitych rodzin, pogorszenie ich funkcjonowania bardzo wyraźnie słabnie, w odróżnieniu od coraz gorszej dyspozycji dzieci tkwiących przy rodzicach skłóconych.

Informacje z książek Bogdana Wojciszke.
15-03-2012 10:53 
 Ocena 3 na 3
KarolG (2892 punktów)
Słowo daję znam kilkanaście rodzin, które są przykładem, że czasem lepiej żeby rodzice się rozwiedli.

Thank God, I'm an atheist
15-03-2012 11:01 
 Ocena 7 na 7
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Słowo daję, znam kilka rodzin, które się rozpadły przez rozwód rodziców,

Na ogół rozwód jest konsekwencją, i to zwykle ostateczną, rozpadu związku a nie odwrotnie.

> i za każdym razem ten rozwód powodował sporo zła, szczególnie dla dzieci.

Znam kilka rodzin gdzie rozwód był najlepszą rzeczą jaka się dzieciom przytrafiła.
Patrzeć jak się rodzice nawzajem zagryzają - to dopiero dla dziecka trauma.
Nie wspomnę o rodzinach w których jest przemoc czy alkohol, albo i jedno i drugie.

>Tak więc mnie się jeżą włosy, gdy 19-latek uważa, że to jednak nic złego.

Rozwód nie podlega ocenie w kategoriach dobra i zła.

Jeżeli ludzie nie mogą żyć ze sobą, to lepiej żeby się rozstali.
Żeby potem dorosła córka nie mówiła matce "Dlaczego nie odeszłaś od taty 20 lat temu? Dlaczego musiałam patrzeć jak się nawzajem psychicznie maltretujecie w imię tzw. dobra dzieci?"

"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
15-03-2012 11:20 
 Ocena 8 na 8
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Słowo daję, znam kilka rodzin, które się rozpadły przez rozwód rodziców, i za każdym razem ten rozwód powodował sporo zła, szczególnie dla dzieci.
Słowo daję, znam kilka rodzin, które się nie rozpadły przez religijność (katolicyzm) rodziców, i prawie zawsze było to przyczyną wielkiego zła, szczególnie dla dzieci. Ludzie mniej zamożni tkwią w złych małżeństwach, gdyż "co Bóg związał ...." ludzie bardziej zamożni unieważniają swoje śluby. Katolicyzm jest religią obłudy.

>Tak więc mnie się jeżą włosy, gdy 19-latek uważa, że to jednak nic złego.
Zdecydowanie rozwód jest czymś lepszym (dla wszystkich) niż tkwienie w złym małżeństwie.
(Mam 44 letni staż z tą samą panią i tylko śmierć nas rozłączy.)

Miłego dnia.

@@@
.
15-03-2012 12:11 
 Ocena 5 na 5
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Słowo daję, znam kilka rodzin, które się rozpadły przez rozwód rodziców, i za każdym razem ten rozwód powodował sporo zła, szczególnie dla dzieci. Tak więc mnie się jeżą włosy, gdy 19-latek uważa, że to jednak nic złego.

Cięcie nożem żywego ludzkiego ciała też wydaje się złem - chyba, że jest to operacja chirurgiczna.

Moi rodzice również się rozwiedli, gdy miałem 19 lat (za moją zresztą radą). Dopiero wówczas dało się jakoś żyć. Gdyby rozwiedli się 10 lat wcześniej, to byłoby dla wszystkich znacznie lepiej.

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
15-03-2012 14:54 
 Ocena 10 na 10
lukaszewicz (5674 punktów)
>Słowo daję, znam kilka rodzin, które się rozpadły przez rozwód rodziców,

Rodziny nie rozpadają się z powodu rozwodu, ale rozwodzą z powodu rozpadu.
18-03-2012 07:39 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz (5685 punktów)
>Słowo daję, znam kilka rodzin, które się rozpadły przez rozwód rodziców, i za każdym razem ten rozwód powodował sporo zła, szczególnie dla dzieci.
... bo gdyby np. przeprowadzili unieważnienie małżeństwa jak Bóg przykazał to już wszystko byłoby OK

A poważniej to rozwód nieomal z definicji nie jest niczym przyjemnym, więc jeśli do niego dochodzi to z góry wiadomo że w rodzinie nie jest za dobrze. Oczywiście można go zabronić jak do niedawna w niektórych krajach bywało... poprawi to statystyki rodzinne, ale niekoniecznie polepszy sytuację konkretnych osób. A już hipokryzją do kwadratu jest potępianie rozwodu z wydumanych powodów, przy jednoczesnym wprowadzeniu opcji która od niego się niczym (oprócz nazwy) nie różni...
18-03-2012 15:00 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
Sęk w tym, że tutaj mówicie o "naprawianiu" skutków: niechciana ciąża? - no to aborcja. Niechciane małżeństwo - no to rozwód. Jan Paweł II mówi o zapobieganiu przyczynom - co zrobić, żeby nie było niechcianych ciąż, żeby ludzie żyli ze sobą w zgodzie w rodzinach. Zwolennicy "wolnego wyboru" są jak środki przeciwbólowe - tłumią ból, ale nie leczą przyczyny. Ja tak rozumiem myśl JP2.


bembergiem w berg
18-03-2012 22:21 
 Ocena 5 na 5
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Sęk w tym, że tutaj mówicie o "naprawianiu" skutków: niechciana ciąża? - no to aborcja. Niechciane małżeństwo - no to rozwód.

Tak - czasem można naprawiać tylko skutki. I ludzie powinni mieć w tych kwestiach możliwość i wolny wybór, bo mają tylko jedno życie, a każdy może popełnić błąd.
Owszem, po to powinny być np. poradnie rodzinne i rozwinięta edukacja, by jak najmniej było "skutków do naprawienia".

>Jan Paweł II mówi o zapobieganiu przyczynom - co zrobić, żeby nie było niechcianych ciąż, żeby ludzie żyli ze sobą w zgodzie w rodzinach.

Modlić się, zaufać Miłosierdziu Bożemu, powierzyć swe troski Matce Boskiej? Daj spokój, te metody Kościół BEZSKUTECZNIE propaguje od 2000 lat. To nie działa - pozwala tylko Kościołowi (i ogólnie chrześcijaństwu) doić kasę od ludzi i rządów za "doradztwo i konsultacje" oraz "pomoc duchową".

>Zwolennicy "wolnego wyboru" są jak środki przeciwbólowe - tłumią ból, ale nie leczą przyczyny. Ja tak rozumiem myśl JP2.

Środki przeciwbólowe są czasem niezbędne, w pewnych okolicznościach są jedyną dostępną pomocą dla cierpiących i doświadczonych przez los.
Niestety, to co proponuje KK również nie leczy przyczyny - ten lek jest testowany od 2000 lat i nie działa. Ale testuje sie go dalej i poleca jako skuteczny, bo jest bardzo szeroko rozwinięta sieć dystrybucji, niezłe zyski i sprawdzony plan marketingowy.
Doceniam zdanie "Ja tak rozumiem myśl JP2" - bo wyczuwam w nim zarówno namysł, jak wahanie i nadzieję, że w tym co promuje Wielki Rodak jest rzeczywiście coś wartościowego.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
11-04-2012 18:07 
 Ocena 3 na 3
scepter (106 punktów)
>Słowo daję, znam kilka rodzin, które się rozpadły przez rozwód rodziców, i za każdym razem ten rozwód powodował sporo zła, szczególnie dla dzieci. Tak więc mnie się jeżą włosy, gdy 19-latek uważa, że to jednak nic złego.

Czyli jak, najpierw się rozwiedli, potem przestali się lubić i "się rozpadły" te rodziny?

Lepszy rozwód (i prawo do ubiegania się o niego przez któregokolwiek z małżonków) niż sytuacja w której tata okłada mamę co wieczór a ta zostaje z nim bo "taka tradycja i Bóg przykazał".
14-03-2012 23:54
 Ocena 12 na 12
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>JPII to ważna postać XX wieku jakby nie było, nic mi się nie stanie, kiedy przeczytam.<<
Ważną postacią XX wieku był też niejaki Adolf H. I też napisał książkę. Ale jako lektury nikt tego nie wciska.
Tak mnie ostatnio naszło, że być może bez dwóch ważnych polskich postaci XX wieku mogło by być nam znacznie lepiej.
15-03-2012 02:44 
 Ocena 2 na 2
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Ważną postacią XX wieku był też niejaki Adolf H. I też napisał książkę. Ale jako lektury nikt tego nie wciska.<
Prawa autorskie tej książki posiada Rząd Bawarii i nie pozwala publikować nawet fragmentów. Było już kilka procesów w tej sprawie, zawsze wygranych przez właściciela praw autorskich.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Prawa autorskie tej książki posiada Rząd Bawarii i nie pozwala publikować nawet fragmentów. Było już kilka procesów w tej sprawie, zawsze wygranych przez właściciela praw autorskich.<<
W ramach porannej gimnastyki internetowej ściągnąłem Mein Kampf w oryginale, po angielsku, francusku i polsku. Plus jakieś krytyczne omówienia.
A Rzund Bawarii to sobie może mieć prawa i może se te prawa wetknąć w rzyć.
15-03-2012 14:56 
 Ocena 1 na 1
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>>>Prawa autorskie tej książki posiada Rząd Bawarii i nie pozwala publikować nawet fragmentów. Było już kilka procesów w tej sprawie, zawsze wygranych przez właściciela praw autorskich.<<
>W ramach porannej gimnastyki internetowej ściągnąłem Mein Kampf w oryginale, po angielsku, francusku i polsku. Plus jakieś krytyczne omówienia.
>A Rzund Bawarii to sobie może mieć prawa i może se te prawa wetknąć w rzyć.
>
To się nazywa piractwo i jest nielegalne. Ja przytoczyłem stan prawny. Jeżeli nie dostrzegasz tej różnicy to pogoogluj jutro przy śniadaniu na ten temat.
15-03-2012 16:01 
 Ocena 1 na 1
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>To się nazywa piractwo i jest nielegalne.<<
Gdy przeprowadze sie na Karaiby, co nie jest wykluczone, to zostane Piratem z Karaibow.
Co do prawa, to zgadzam sie z powiedzeniem przypisywanym Bismarckowi: www.liiil.(*)ej,2,ID398542932,RS1,n
A z trzech dobrych rzeczy, co to sa nielegalne, niemoralne, albo tuczace, to odpuszczam sobie te ostatnie.
worek kości (2937 punktów)
I jeszcze jeśli chodzi o aborcję.

Jak to świadczy o naszej kulturze, gdy większy nacisk kładzie się na "ucieczkę od odpowiedzialności" (aborcja) w imię "wolności" (free love), zamiast uczyć, ba, wychowywać, do wierności, panowania nad chucią, myślenia przed działaniem?

A jeśli chodzi o skuteczność edukacji seksualnej w stylu - zabezpieczajcie się! w przeciwieństwie do - zaczekajcie z tym trochę! Niech jakiś znawca wypowie się na temat nastoletnich matek w UK.


bembergiem w berg
15-03-2012 02:20 
 Ocena 7 na 7
kuba1313 (170 punktów)

>A jeśli chodzi o skuteczność edukacji seksualnej w stylu - zabezpieczajcie się! w przeciwieństwie do - zaczekajcie z tym trochę! Niech jakiś znawca wypowie się na temat nastoletnich matek w UK.

I co myślisz że jak powiesz nastolatkom nie bzykajcie się to będą grzeczni i cnotliwi?
Bez jaj. Już lepiej niech wiedzą jak można się zabezpieczyć, albo jak "uciec od odpowiedzialności", gdy zabezpieczenie zawiedzie. (Tak zgadłeś jestem piewcą tej przeklętej wolności)
worek kości (2937 punktów)
Stosunek do seksu naszych "słoneczek" sprzężony jest z popkulturą. W UK o antykoncepcji ma się już mówić nawet przedszkolakom - rząd w taki sposób chce walczyć z plagą młodocianych ciężarnych. I następuje tu dziwne zjawisko - im więcej wpycha się młodzieży prezerwatyw, tym więcej ciąż (kosztem dalszego kształcenia najczęściej), tym więcej aborcji (ucieczka od odpowiedzialności). Gdybym był fanem teorii spiskowych, powiedziałbym, że faszerowanie dzieci seksem ma służyć ogłupianiu społeczeństwa - zamiast skupić się na rozwoju osobistym, lepiej się bzykać - zupełnie jak "Nowy, wspaniały świat".


bembergiem w berg
15-03-2012 14:10 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
Dyskretnie pomijasz korzyści finansowe i socjalne, które brytyjska młodociana ciężarna uzyskuje?
Gdybym była fanką teorii spiskowych...
worek kości (2937 punktów)
>Dyskretnie pomijasz korzyści finansowe i socjalne, które brytyjska młodociana ciężarna uzyskuje?

No ale to tylko potwierdza to, co mówiłem - zachęca się kobiety do zachodzenia w ciążę. A każdy kto miał do czynienia z bobasem, wie, ile on wymaga czasu żeby mu poświęcić - gdzie tu później czas na szkołę? Karierę? To wszystko jest dosyć skomplikowane.

>Gdybym była fanką teorii spiskowych...

No właśnie...


bembergiem w berg
15-03-2012 14:21 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
>A każdy kto miał do czynienia z bobasem, wie, ile on wymaga czasu żeby mu poświęcić - gdzie tu później czas na szkołę? Karierę?
Weź pod uwagę, że te brytyjskie młodociane, które zachodzą w ciążę w pewnym sensie za pieniądze, i tak nigdy w życiu szkoły by nie skończyły i kariery nie zrobiły.
15-03-2012 14:24 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
Cytując klasyka, być może to i "głupie ludzie" robią sobie dzieci dla pieniędzy. Ale zakładając, że ludzie rodzą się "tabula rasa", ich głupota nie bierze się więc z powietrza, coś ma na nią wpływ.

bembergiem w berg
15-03-2012 14:56 
 Ocena 3 na 3
Artur@R (7115 punktów)
OT
> Ale zakładając, że ludzie rodzą się "tabula rasa"...<
Założenie, błędne - w świetle tego co publikuje Steven Pinker w "Tabula rasa. Spory o naturę ludzką" i "Jak działa umysł"


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
15-03-2012 14:34 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>No ale to tylko potwierdza to, co mówiłem - zachęca się kobiety do zachodzenia w ciążę. A każdy kto miał do czynienia z bobasem, wie, ile on wymaga czasu żeby mu poświęcić - gdzie tu później czas na szkołę? Karierę?

W tym też brytyjskim nastolatkom się pomaga. Są w znacznym stopniu odciążane przez opiekę społeczną, pomocne pielęgniarki, etc:

Cytat:
W ramach pilotażowego programu 'Nurse Family Partnership', na który brytyjski rząd przeznaczył 7,5 mln funtów, niektóre ciężarne nastolatki trafiają pod opiekuńcze skrzydła specjalnie do nich przypisanej pielęgniarki, która opiekuje się ich dziećmi, dopóki te nie skończą dwóch lat.


...z czego wnioskować można, że grupa młodych matek, o których mówimy, rezygnuje ze szkoły i kariery raczej z wyboru niż konieczności.

>>Gdybym była fanką teorii spiskowych...
>No właśnie...

Ale nie jestem.

Edit:
Ludzie nie rodzą się tak całkiem tabula rasa.
16-03-2012 08:20 
 Ocena 4 na 4
Ronja (626 punktów)

>No ale to tylko potwierdza to, co mówiłem - zachęca się kobiety do zachodzenia w ciążę.

Pisałeś, że zachęca się do seksu (Twoim zdaniem) i aborcji w razie wpadki. Nie pisałeś, że zachęca się do rodzenia dzieci.
16-03-2012 09:16 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Dyskretnie pomijasz korzyści finansowe i socjalne, które brytyjska młodociana ciężarna uzyskuje?
>No ale to tylko potwierdza to, co mówiłem - zachęca się kobiety do zachodzenia w ciążę.
Każdy inteligentny człowiek wie, że europejki powinno się zachęcać do rodzenia dzieci.

>A każdy kto miał do czynienia z bobasem, wie, ile on wymaga czasu żeby mu poświęcić - gdzie tu później czas na szkołę? Karierę?
Dlatego przy redystrybucji podatku powinno robić się wiele, aby wychowanie dzieci ułatwiać.

>To wszystko jest dosyć skomplikowane.
Dla mało inteligentnych polskich polityków.

@@@
.
15-03-2012 14:29 
 Ocena 4 na 4
mayolina (2278 punktów)
>Stosunek do seksu naszych "słoneczek" sprzężony jest z popkulturą. W UK o antykoncepcji ma się już mówić nawet przedszkolakom - rząd w taki sposób chce walczyć z plagą młodocianych ciężarnych. I następuje tu dziwne zjawisko - im więcej wpycha się młodzieży prezerwatyw, tym więcej ciąż (kosztem dalszego kształcenia najczęściej), tym więcej aborcji (ucieczka od odpowiedzialności). Gdybym był fanem teorii spiskowych, powiedziałbym, że faszerowanie dzieci seksem ma służyć ogłupianiu społeczeństwa - zamiast skupić się na rozwoju osobistym, lepiej się bzykać - zupełnie jak "Nowy, wspaniały świat".

Bardzo atrakcyjna teoria, szkoda tylko że dziwnie przykrojona do założonej tezy, bo jeśli przenalizuje się inne ogólnie dostępne dane okazuje się, że Stany Zjednoczone też mają problem z ciążami nieletnich, choć istnieje tam bardzo silne lobby religijne i cenzura obyczajowa jest ostrzejsza niż w Europie, a taka Holandia, mimo łatwości dostępu do środków antykoncepcyjnach i aborcji, permysywności społeczeństwa, kondomów na życzenie, ma najniższy (lub prawie najniższy) procent ciąż wśród nastolatków.

Wiele moich rówieśniczek zaszło w ciążę w czasie wyjazdów oazowych (mówimy tu o licealistkach, 3-4 klasa). A było to w dawnych dobrych czasach, w których kondomów nie rozdawano i ogólnie było parcie na rozwój duchowy i upoetycznienie.
15-03-2012 15:37 
 Ocena 7 na 7
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
> Gdybym był fanem teorii spiskowych, powiedziałbym, że faszerowanie dzieci seksem ma służyć ogłupianiu społeczeństwa - zamiast skupić się na rozwoju osobistym, lepiej się bzykać -

Gdybym był fanem teorii spiskowych, powiedziałbym, że faszerowanie dzieci religią ma służyć ogłupianiu społeczeństwa - zamiast skupić się na rozwoju osobistym, lepiej się modlić i zaufać żyjącym z tego procederu kapłanom.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
15-03-2012 20:07 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
> - zamiast skupić się na rozwoju osobistym, lepiej się bzykać

Zawsze przedkładałem dobrą książkę nad zgrabną koleżankę.

>- zupełnie jak "Nowy, wspaniały świat".

Pewnie tylko dzięki temu BNW mi nie umknęło


Freeky
15-03-2012 12:40 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Jak to świadczy o naszej kulturze, gdy większy nacisk kładzie się na "ucieczkę od odpowiedzialności" (aborcja) w imię "wolności" (free love), zamiast uczyć, ba, wychowywać, do wierności, panowania nad chucią, myślenia przed działaniem?

Nauka chrześcijańska głosi min., że człowiek jest istotą grzeszną. Niezależnie od jego stanu wiedzy, edukacji, pozycji społecznej itd. ma ciągłą tendencję do grzeszenia - a więc świadomego przekraczania norm i zasad.
Grzeszą (i spowiadają się lub nie) zwykli ludzie i księża, ministrowie i biskupi, matki, dzieci, ojcowie rodzin i ci żyjący w celibacie...

Wynika z tego prosty wniosek - niezależnie, ile Kościół będzie nauczał, że należy się powstrzymywać, to ludzie i tak NIE SĄ W STANIE się zawsze powstrzymać. Zabraniając więc ludziom stosowania antykoncepcji (co byłoby z ich strony przejawem odpowiedzialności), Kościół naraża ich na większy grzech - czyli pcha ich w stronę złych, rozpaczliwych decyzji (takich jak właśnie aborcja).

Kto jest więc bardziej winny grzechu? Zwykli ludzie - czy "hierarchowie, nakładający na ludzi ciężary nie do udźwignięcia"?

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
15-03-2012 14:15 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>Wynika z tego prosty wniosek - niezależnie, ile Kościół będzie nauczał, że należy się powstrzymywać, to ludzie i tak NIE SĄ W STANIE się zawsze powstrzymać.
>Kto jest więc bardziej winny grzechu? Zwykli ludzie - czy "hierarchowie, nakładający na ludzi ciężary nie do udźwignięcia"?

Ludzie ogólnie są dosyć pazerni - zawsze tak było. Ciężko ich zaspokoić. Gdyby rozszerzyć twój sposób myślenia na wszystkie sfery życia, nie tylko seksualność, należałoby zrezygnować z prawa - ludzi często kusi żeby np coś ukraść, i będzie ich kusiło, i nie będą się zawsze w stanie powstrzymać - wniosek: zamiast tracić czas i energię na zapobieganiu kradzieżom, najlepiej pozwolić po prostu ludziom kraść.

>Zabraniając więc ludziom stosowania antykoncepcji (co byłoby z ich strony przejawem odpowiedzialności), Kościół naraża ich na większy grzech - czyli pcha ich w stronę złych, rozpaczliwych decyzji (takich jak właśnie aborcja).

Prawo takie, jakie aktualnie obowiązuje w Polsce, moim zdaniem jest ok - kobieta może poddać się aborcji gdy zagrożone jest jej życie lub padła ofiarą gwałtu. Nie będę się z tym kłócił. Ale gdy sprowadzi się ten "zabieg" do zwykłej "kosmetyki" dla nieodpowiedzialnych gówniarzy, będę miał wątpliwości.

bembergiem w berg
15-03-2012 15:56 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Ludzie ogólnie są dosyć pazerni - zawsze tak było. Ciężko ich zaspokoić. Gdyby rozszerzyć twój sposób myślenia na wszystkie sfery życia, nie tylko seksualność, należałoby zrezygnować z prawa - ludzi często kusi żeby np coś ukraść, i będzie ich kusiło, i nie będą się zawsze w stanie powstrzymać - wniosek: zamiast tracić czas i energię na zapobieganiu kradzieżom, najlepiej pozwolić po prostu ludziom kraść.

Przykład z kradzieżą nie jest specjalnie trafny - bo kradzież nie jest wpisana w naszą naturę, natomiast seksualność jest praktycznie nieodłączną częścią natury prawie każdego człowieka.

Czy przez ostatnie 2000 lat przed wynalezieniem antykoncepcji - nie było aborcji? Nie było seksu pozamałżeńskiego? Ludzie nie uprawiali stosunków przerywanych? Raczej bzdura...

Lepszym przykładem jest prohibicja w USA - zamiast zmniejszyć spożycie alkoholu, spowodowała rozwój podziemia i mafii, a spożycie nie spadło.
Dla odmiany, w krajach skandynawskich prohibicji nie ma, ale dostęp do alkoholu jest mało wygodny, a propozycje innego spędzania czasu dość atrakcyjne. Brak podziemia pijackiego, spożycie na rozsądnym poziomie.
Czyli: edukujmy ludzi, ale nie uniemożliwiajmy im robić tego, co jest ich naturą.

>Prawo takie, jakie aktualnie obowiązuje w Polsce, moim zdaniem jest ok - kobieta może poddać się aborcji gdy zagrożone jest jej życie lub padła ofiarą gwałtu. Nie będę się z tym kłócił. Ale gdy sprowadzi się ten "zabieg" do zwykłej "kosmetyki" dla nieodpowiedzialnych gówniarzy, będę miał wątpliwości.

Plus za przyznanie prawa kobietom do "zamordowania nienarodzonego dziecka" (zgodnie z retoryką KK) w jakiejkolwiek sytuacji (bo przecież KK dąży do odebrania takiego prawa całkowicie). A Twoje wątpliwości również podzielam.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
18-03-2012 15:06 
 Ocena 1 na 1
Braniecki (694 punktów)
> Lepszym przykładem jest prohibicja w USA - zamiast zmniejszyć spożycie alkoholu, spowodowała rozwój podziemia i mafii, a spożycie nie spadło.

Porażka prohibicji w USA nie jest tak oczywista jak może się wydawać. Stawianie takiej tezy jest wygodne dla wszystkich, którzy chcą czerpać dochody z legalnego obrotu produktami alkoholowymi. Niedawno czytałem, chyba w "Newsweeku", ciekawy artykuł, w którym autor powoływał się na statystyki medyczne wg których liczba zgonów w US w czasie obowiązywania prohibicji, a powodowanych marskością wątroby lub innymi chorobami związanymi z alkoholizmem była ZNACZĄCO NIŻSZA. Rozwój podziemia i mafii alkoholowej zmniejszyło dochody państwa, ale kwestia ilości jego spożycia przez obywateli US w tym okresie wydaje się co najmniej dyskusyjna.
16-03-2012 07:45 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)

>Prawo takie, jakie aktualnie obowiązuje w Polsce, moim zdaniem jest ok - kobieta może poddać się aborcji gdy zagrożone jest jej życie lub padła ofiarą gwałtu. Nie będę się z tym kłócił. Ale gdy sprowadzi się ten "zabieg" do zwykłej "kosmetyki" dla nieodpowiedzialnych gówniarzy, będę miał wątpliwości.
   Wprowadzanie zakazów bez uprzedniej porządnej edukacji i powszechnej, łatwo dostępnej antykoncepcji to jest zabieranie się do rozwiązania sprawy od strony ogona. Najpierw trzeba ludzi (wszystkich) nauczyć, co zrobić, żeby nie było niechcianych ciąż i umożliwić korzystanie z tej wiedzy, a dopiero potem bawić się w zakazywanie. Tzw. edukacja seksualna w Polsce generalnie leży, a jak się gdzieś trafią chlubne wyjątki, to zaraz idą na rzeź pod kościelny nóż. Rzadko się zdarza, by nauczaniem takiego przedmiotu zajmowali się odpowiedni i odpowiednio przeszkoleni nauczyciele, częściej jest to młoda "pani od biologii", która nie zawsze dobrze znosi chichoty gimnazjalistów, a najczęściej katecheta/tka, który/a uczy bzdur, zamiast przekazywać poważną wiedzę. No i są jeszcze rodzice, którzy nie chcą, by ich dzieci "uczyły się o seksie". O głupocie takiej postawy już mi się nawet nie chce pisać.
   Częściowo muszę przyznać Ci rację - nie jest dobrze, gdy młodzież zbyt wcześnie podejmuje współżycie. Lecz do tego, by o tym młodzież przekonać, potrzeba dobrych argumentów. Samo "bo nie" nie wystarczy, a może nawet spowodować szkodę. Najśmieszniejsze (?) w tym jest to, że w zachodzeniu w zbyt wczesne, niepożądane ciąże przodują nastolatki z rodzin katolickich! W las idzie cała nauka i pohukiwanie kościelnych na temat "grzechu". Raz, że popęd swoje robi, a dwa, co się tej młodzieży proponuje w zamian? Kto ich ma nauczyć panowania nad popędem płciowym w okresie dojrzewania? Rodzice, którzy sami też tego nie umieją? Ksiądz? Bez żartów, straszenie piekłem do nikogo nie trafi, a jeśli nawet, to tylko jest źródłem frustracji. Szkoła? Wydawałoby się, że tak, to najwłaściwsze rozwiązanie - ale powiedz to tym rządowym pobożnisiom...
   Edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja - a uczyć nie tylko o tym, jak się zabezpieczać, ale też co zrobić, by w wieku 14 lat nie myśleć tylko o seksie. Odpowiedzialności trzeba uczyć od małego, a nie czekać, aż coś się stanie i wtedy chlipać, że gówniarze nieodpowiedzialni. Czyja to wina? Nie gówniarzy przecież, oni z natury są nieodpowiedzialni, dlatego do 18 roku życia mają opiekunów prawnych i to na tych opiekunach ciąży obowiązek nauczenia nieodpowiedzialnych gówniarzy odpowiedzialności, by przestali być gówniarzami. A że opiekunowie nierzadko sami są nieodpowiedzialnymi gówniarzami (bo "gówniarz" to nie wiek, to podejście do życia), to trzeba niestety zadbać o młodzież zamiast nich, bo oni się z obowiązku nie wywiążą, takich cudów nie ma. Przy okazji wyedukować też dorosłych gówniarzy, przyda im się.
15-03-2012 13:02 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>I jeszcze jeśli chodzi o aborcję.
Zawsze jest jakimś złem. Nigdy nie powinno dochodzić do niechcianych poczęć. Konieczną jest szeroka oświata seksuologiczna i "darmowe" środki antykoncepcyjne. Natomiast - najczęściej jest znacznie mniejszym złem, niż urodzenie niechcianego dziecka.

>Jak to świadczy o naszej kulturze, gdy większy nacisk kładzie się na "ucieczkę od odpowiedzialności" (aborcja) w imię "wolności" (free love),
Katolicka prymitywna propaganda. Aborcja w imię wolności zdarza się o niebo rzadziej niż cnotliwy ksiądz.

>zamiast uczyć, ba, wychowywać, do wierności, panowania nad chucią, myślenia przed działaniem?
Polecam lekturę księdza Eugena Drewermanna "Kler". Można też poczytać o masowej pedofilii księży mających kontakt z dziećmi, na naszym forum Pan Big_zyd podawał tu straszne zestawienia i wyliczenia.

>A jeśli chodzi o skuteczność edukacji seksualnej w stylu - zabezpieczajcie się! w przeciwieństwie do - zaczekajcie z tym trochę!
Tak, aż urodzą!

>Niech jakiś znawca wypowie się na temat nastoletnich matek w UK.
A może ktoś się wypowie na temat opieki nad nastoletnimi matkami przez "Pro-life" pl.wikipedia.org/wiki/Pro-life i Kościół Katolicki. Urodzić, to nawet największy matoł potrafi, ale gdy pojawia się nowy człowiek, to trzeba mu zapewnić godne warunki życia i rozwoju. Społecznym problem nie są przypadki aborcji, tylko opieka nad dziećmi i młodzieżą.

Pieprzyć, to każdy głupek potrafi, ale trzeba brać odpowiedzialność za swoje pieprzenie. W słowach tu się zgadzamy, a jak wygląda to w praktyce?

Miłego dnia.

@@@
.
11-04-2012 18:12 
 Ocena 4 na 4
scepter (106 punktów)
>I jeszcze jeśli chodzi o aborcję.
>Jak to świadczy o naszej kulturze, gdy większy nacisk kładzie się na "ucieczkę od odpowiedzialności" (aborcja) w imię "wolności" (free love), zamiast uczyć, ba, wychowywać, do wierności, panowania nad chucią, myślenia przed działaniem?

A co ci do tego, co kobieta chce zrobić ze swoim ciałem? (nie wspominam nawet o przypadkach gwałtu) Żaden środek antykoncepcyjny nie jest w stu procentach skuteczny, ludzie mają prawo do czerpania przyjemności z seksu bez chęci posiadania dzieci, a że dla ciebie to jest brak "panowania nad chucią" mało dla kogokolwiek znaczy.

>A jeśli chodzi o skuteczność edukacji seksualnej w stylu - zabezpieczajcie się! w przeciwieństwie do - zaczekajcie z tym trochę! Niech jakiś znawca wypowie się na temat nastoletnich matek w UK.

Polecam też przyjrzeć się Teksasowi, gdzie własńie wychowywanie na modłę "panowania nad chucią" doprowadziło do wysypu nastoletnich matek.
Bajeczki o tym, że nastolatkom możesz obrzydzić seks to można podczas kółek różańcowych opowiadać.
15-03-2012 04:02
 Ocena 13 na 13
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
Przeczytać. Obowiązkowo przeczytać ze skupieniem. Rozumiem cię. Czasami człowiek nie jest w stanie tyle zjeść ile by się chciał wyrzygać. Dlatego moja rada. Przeczytać dodatkowo jako lekturę tekst mea culpa JP II z 12.03.2000r. Pogooglować za krytyką przeprosin papieża, jej hipokryzji i powierzchowności. Po polsku pewnie nic nie znajdziesz, ale z pewnością znajdziesz angielskie teksty. Następnie zapoznać się z krytyką moralności seksualnej KK w "Eunuchy dla królestwa niebieskiego",(podpowiedzcie jak dokładnie brzmi ten tytuł po polsku) czy coś podobnie. Jest polskojęzyczna wersja. Zapoznaj się z argumentami Uty Ranke-Heinemann. Czyta się lekko jak kryminał. I tak przygotowana sprowokuj panią od polskiego do dyskusji na temat lektury. Z odróżnieniem dobra od zła KK miał duże problemy w historii. Tu trzeba uderzyć. To jest pięta achillesowa tej świętej instytucji. Możemy ci przygotować parę przykładów z Biblii świętej w których sam Bóg ma z tym problemy. Jeżeli ten ogrom pracy cię przeraża to olać i nie czytać.
A gdy już będzie po wszystkim, polecam ci książkę Papst Wojtyla. Der heilige Narr - Horst Hermann, jako odtrutkę że tak powiem. Sprawdzę na Amazon czy jest wersja angielska. Gdy będzie to kupię i ci sprezentuję.Nagroda za cierpienia i udręki psychiczne.
15-03-2012 06:57 
 Ocena 8 na 8
ratus (4786 punktów)
(zablokowany)
Uta Ranke-Heinemann "Eunuchy do raju" - Kościół katolicki a seksualizm, wyd. URAEUS, 1995.

Karlheinz Deschner "Krzyż Pański z Kościołem" - Seksualizm w historii chrześcijaństwa, wyd.URAEUS, 1994
15-03-2012 11:13 
 Ocena 9 na 9
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Uta Ranke-Heinemann "Eunuchy do raju" - Kościół katolicki a seksualizm, wyd. URAEUS, 1995.
>Karlheinz Deschner "Krzyż Pański z Kościołem" - Seksualizm w historii chrześcijaństwa, wyd.URAEUS, 1994

Polecam też "Dlaczego Bóg nienawidzi kobiet" Ophelia Benson i Jeremy Stangroom.
To dla odmiany czyta się jak horror, ale warto, nawet jak się nie lubi horrorów.

No i nieśmiertelne, acz ceglaste, co może odstraszać, "Bóg nie jest wielki" Hitchensa.

ps. Jak przeczytasz chociaż połowę tego, co Ci polecono, dobrze to sobie przemyślisz i poukładasz w głowie, to musisz się liczyć z tym, że pani od polskiego dostanie napadu furii jak usłyszy Twoja ocenę papieskiego "dzieła".
Ale wierz mi, warto zaryzykować.
Trzymam kciuki.


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
15-03-2012 13:51 
 Ocena 1 na 1
ratus (4786 punktów)
(zablokowany)
>Jak przeczytasz chociaż połowę tego, co Ci polecono, dobrze to sobie przemyślisz i poukładasz w głowie, to musisz się liczyć z tym, że pani od polskiego dostanie napadu furii jak usłyszy Twoja ocenę papieskiego "dzieła".
>Ale wierz mi, warto zaryzykować.
>Trzymam kciuki.


Nie jestem pewien, czy akurat do mnie miałaś zamiar podpiąć tą zachętę, tym niemniej Bóg Ci zapłać za dobre słowo.
16-03-2012 10:01 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Przeczytać dodatkowo jako lekturę tekst mea culpa JP II z 12.03.2000r. Pogooglować za krytyką przeprosin papieża, jej hipokryzji i powierzchowności. Po polsku pewnie nic nie znajdziesz,

No, jakże nic? Toć nawet piszący te słowa coś na ten temat popełnił. Fakt, że nieco krótkie - ale i "przeprosiny" dosyć zdawkowe były...

...a słodkich pierniczków dla wszystkich nie starczy i tak. (Bułat Okudżawa)
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>No, jakże nic? Toć nawet piszący te słowa coś na ten temat popełnił. Fakt, że nieco krótkie - ale i "przeprosiny" dosyć zdawkowe były...
To omówienie może spotkać się z zarzutem stronniczości chociaż jego argumentacja pokrywa się z ogólną krytyką przeprosin. Ponadto nie znałem tego tekstu, więc z satysfakcją cofam moje słowa.
15-03-2012 07:08
 Ocena 12 na 12
Meretseger (61860 punktów)
Zaciśnij zęby i przeczytaj. Czasem warto coś takiego przyswoić, nawet na zasadzie "poznaj język wroga".
A potem proponuję Ci to: www.racjonalista.pl/ks.php/k,2151
Jak widać, bezkrytyczne uwielbienie dla JPII tu i ówdzie zaczyna pękać. Miejmy nadzieję, że niedługo się całkiem rozlezie.
15-03-2012 12:54 
 Ocena 3 na 3
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Jak widać, bezkrytyczne uwielbienie dla JPII tu i ówdzie zaczyna pękać. Miejmy nadzieję, że niedługo się całkiem rozlezie.<
To uwielbienie ogranicza się do Polski i być może niektórych krajów trzeciego świata? W Europie był krytykowany dość wcześnie za średniowieczny stosunek do antykoncepcji, za obsesyjną krytykę teologii wyzwolenia i bliskie kontakty z dyktatorami. W kołach kościelnych za zamianę Kościoła Chrystusowego na Kościół Maryjny, podniesienie rangi Opus Dei. Seryjne produkowanie świętych, również tych o wątpliwej moralności, też nie było najlepiej przyjmowane. Teatralne umieranie na scenie przy otwartej kurtynie odebrane było jako brak dobrego smaku i było pewnie sprzeczne z jego tezami ze wspomnianej książki, ale za ten spektakl należy obwinić kurię. Sam Wojtyła był już ubezwłasnowolniony. Nałapał trochę punktów gdy rozpaczliwie, już jako schorowany starzec, opierał się wojnie w Iraku. Dziś wiemy że ciągnie się za nim dodatkowo smród ukrywania pedofilii. Dlatego wyświęcono go jeszcze ciepłego, wbrew regułom które sami ustalili.
15-03-2012 13:27 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>To uwielbienie ogranicza się do Polski
Tak, oczywiście, Polskę mam na myśli. Gdzie indziej ma taką opinię, na jaką zasługuje.
15-03-2012 13:20 
 Ocena 2 na 2
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)

>Jak widać, bezkrytyczne uwielbienie dla JPII tu i ówdzie zaczyna pękać. Miejmy nadzieję, że niedługo się całkiem rozlezie.

O ile Ojciec Gowin pozwolą
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Nie chodzę na religię, nie wierzę w Boga. Czy nauczyciel może propagować poglądy, które
>mówią, że uczniowie niechodzący na religię nie potrafią oddzielić dobra od zła?

-W czasie edukacji szkolnej każe się uczniom czytać rozmaite książki, chyba na to nie poradzimy. Ja musiałem czytać po rosyjsku banialuki o Leninie, ale istotne jest wyciąganie wniosków. Twoje są słuszne, czytasz ze zrozumieniem, treść nie musi Ci się podobać, a w tym przypadku nawet nie powinna. Twoje prawo to przy opracowywaniu tego materiału, pisaniu jakiegoś wypracowania, wyrażenie swojej negatywnej opinii, na temat wniosków autora i przedstawienie swoich. Może być wesoło, powodzenia!


Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
15-03-2012 10:53 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>Twoje prawo to przy opracowywaniu tego materiału, pisaniu jakiegoś wypracowania, wyrażenie swojej negatywnej opinii, na temat wniosków autora i przedstawienie swoich.
Ryzykuje jedynkę... Wiesz, na zasadzie "JPII wielkim człowiekiem był, jego twórczość nas wzrusza i zachwyca, a polonistka ma męża i dzieci"...
15-03-2012 12:17 
 Ocena 2 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Ryzykuje jedynkę... Wiesz, na zasadzie "JPII wielkim człowiekiem był, jego twórczość nas wzrusza i zachwyca, a polonistka ma męża i dzieci"...
-Oczywiście, miałem to dopisać, że ostateczną konsekwencją może być jedynka, co najmniej jedna. Jeżeli nie dba o średnią, ani "odpowiednią opinię", nie boi się "podpaść, to może śmiało mówić i pisać co chce. Nie znam bliższych uwarunkowań, więc wybór pozostawiam zainteresowanej. I wspieram duchowo


Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
kika (1657 punktów)
Nie przestaje mnie zadziwiać bezczelność i zakłamanie "czarnych". Z jednej strony psy wieszają na czasach PRL-u, a z drugiej prześcigają pomysły "czerwonych".
Ja przeszłam całą edukację w PRL-u BEZ obowiązku przeczytania choćby jednego utworu Lenina.
15-03-2012 13:23 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Nie przestaje mnie zadziwiać bezczelność i zakłamanie "czarnych". Z jednej strony psy wieszają na czasach PRL-u, a z drugiej prześcigają pomysły "czerwonych".
Proszę sobie obejrzeć nagradzany "Dom zły": "Ostateczne zohydzenie peerelowskiej rzeczywistości i dotknięcie inferna stanu wojennego": Więcej pod adresem www.polity(*)lmu-dom-zly.read#ixzz1pBdHCd4v
Pamiętam tamte czasy bardzo dobrze, a nawet wcześniejsze. Nie pamiętam żadnego takiego nieprawdziwego przykładu "zohydzenia" II RP przez komunistów. Kto urodził się w 78 roku, dziś ma lat 34 i ogląda "prawdę" czasu wynikającą z takiej "prawdy ekranu".

>Ja przeszłam całą edukację w PRL-u BEZ obowiązku przeczytania choćby jednego utworu Lenina.
Ja też! Leninem samodzielnie zainteresowałem się dopiero na studiach, ale - zgodnie z moją naturą - wolałem czytać samego Lenina, niż o Leninie. Lubię sam sobie wyrabiać zdanie o wszystkim.

Pozdrawiam Panią serdecznie.

@@@
.
Kowalski (2244 punktów)
Koniecznie musisz napisać ciąg dalszy. Rozumiem, że lektura została zadana, termin jej przeczytania podany. Teraz czekamy na relację z lekcji, podczas której będzie ona omawiana. Ogromnie jestem ciekaw tematu zajęć, punktów do dyskusji i oczywiście wypowiedzi uczniów.
Nunki (96 punktów)
Nie chcesz czytać? Nie czytaj, mnie udało się w szkole kilka lektur pominąć i jakoś żyje Jeśli jednak przeczytasz, będziesz mieć(już masz) własne zdanie na ten temat. Możesz wtedy Pani nauczyciel zadać na lekcji pytania, które nasunęły Ci się podczas czytania tej jakże "ważnej" lektury. Sama tego piwa naważyła, niech więc teraz je pije, męcząc się z odpowiedzią na niewygodne pytania. Potraktuj to jak wyzwanie, może być ciekawie Czytając Twój post wiem, że dasz sobie radę!

PS. A swoją drogą to się zastanawiam, ile jeszcze będziemy musieli - jako naród - ponosić skutki tego pontyfikatu?
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Czy nauczyciel może propagować poglądy,
Jak by nie mógł, to by nie propagował. Indoktrynacja religijna w Polsce jest taka, że strach lodówkę otworzyć, gdyż może z niej jakaś próba reewangelizacji wyskoczyć.
Nic nie jest groźniejszym dla zatęchłej kościelnej atmosferki jak samodzielne myślenie i śmiech z ich zadufania w posiadanie patentu na moralność i Prawdę. We "Wprowadzeniu" do naszego portalu jest napisane: <<Mistrz imię którego nosi Racjonalista, daje nam wytyczne, które ujął w credo Tadeusz Żeleński-Boy: " Igrać z najbardziej uświęconymi pojęciami, z najbardziej czcigodnymi uczuciami, próbować ich siły i szczerości, rozkładać je odczynnikiem śmiechu, prowokować obłudne oburzenia, demaskujące dyskusje, wpuszczać powietrze, ośmielać do myślenia, iżby pośród walących się bałwanów zostało to, co naprawdę jest szanowane - oto zadanie, które chciałbym spełniać wedle sił moich". Oczywiście argumenty nasze są jak najbardziej poważne i jak najmniej śmieszne. Tego jednak umysłom bystrym tłumaczyć nie potrzeba.>> www.racjonalista.pl/kk.php/d,67
Dobrze Pani tu trafiła, ale nie radzę przeciwstawiać się głupkom, od których zależy Pani matura. Głupota najczęściej łączy się z zakompleksieniem i mściwością.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
16-03-2012 02:25 
 Ocena 5 na 5
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
Z Boya zapamiętałem najlepiej zdanie: Grosik który wpadnie do tego mieszka (kościelnego), do obiegu już nigdy nie wraca.
16-03-2012 09:19 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Z Boya zapamiętałem najlepiej zdanie: Grosik który wpadnie do tego mieszka (kościelnego), do obiegu już nigdy nie wraca.
Jednak furę trzeba kupić, a kochankę/kochanka utrzymać.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
Ratatoskr (4439 punktów)
Chie, chie. Po "Pamięć i tożsamość" sięgnęłam z własnej woli kilka lat temu po obejrzeniu całkiem niezłego filmu "Karol - człowiek, który został papieżem". No i po obejrzeniu tego poetycko zrobionego filmu, pomyślałam sobie, że skoro JPII to był taki zarąbisty gostek, to ja chcę przeczytać coś jego autorstwa.

I to było totalne rozczarowanie. Film stawiał pytania i w zasadzie pozostawiał je otwarte. Stawiał pytania, które wszyscy myślący ludzie sobie stawiają i w zasadzie niczego nie narzucał. Przesłanie było: siądź i się zastanów. Książki papieża to była masakra: dogmat, dogmat, dogmat, jedynasłusznaprawda. Nic odkrywczego, nic skłaniającego do refleksji i w dodatku napisane strasznie drętwym stylem z mnóstwem powoływania się co chwilę na... samego siebie. Próbowałam czytać jeszcze jakąś i w obu wymiękłam koło 80-100 strony.

Ale w sumie to się nawet cieszę, że spróbowałam, bo po tamtym filmie mogłabym do tej pory nosić w sobie skrzywiony obraz poglądów JPII.

www.tokfm.(*)grodzka/2012/02/premier_klamie
zielona herbatka (99 punktów)
No tak owszem zabetonowane poglądy JPII są nie do przyjęcia w XXI wiecznym świecie jednak zastanawiam się nad pewną rzeczą czy osoba będąca głową kościoła ma prawo zmieniać tak fundamentalne doktryny. "Siła kościoła tkwi w ciągłym powtarzaniu od dwóch tysięcy lat tego samego" Jednak to wszystka ukazuje , że kościół tak naprawdę lata świetności ma już za sobą i albo się zmieni w bardziej sprzyjająca wersje zachowując swoje doktryny albo upadnie. Bo wiara a kościół to zupełnie co innego przynajmniej w moim pojmowaniu .
Michał96 (412 punktów)
Ciekawe cóż by to było, gdyby, nie daj boże jakiś nauczyciel zadał do przeczytania fragmenty "Boga Urojonego" Dawkins'a, lub "bóg nie jest wielki" Hitchens'a
CompleteUnknown (96 punktów)
Też się nad tym zastanawiałam. Gdyby obok książki papieża było coś dla przeciwwagi, to mogłoby być nawet ciekawie. Szkoda, że nie ma co na to liczyć.
Pan cogito (182 punktów)
Nie wiem czy ktoś już to zaproponował, ale obok tej książki powinni kazać przeczytać Antychrysta Nietzschego lub coś w tym rodzaju ^^.
CompleteUnknown (96 punktów)
Zapytałam panią profesor, dlaczego każe nam czytać książki spoza kanonu. Była zdziwiona, powiedziała, że "Pamięć i tożsamość" jest w aneksie do informatora maturalnego, nie wierzyłam jej, więc powiedziała, że jeszcze to sprawdzi. Ze strony CKE jasno wynika, że książka Wojtyły była w informatorze w 2009 roku, ale w aneksie z 2010 już jej nie ma. Muszę dodać, że ona ma manię realizowania podstawy programowej, ograniczona jest strasznie. Na lekcjach parę razy się zdarzało, że omijaliśmy jakiś tekst z podręcznika, ktoś pytał dlaczego akurat to omijamy i za każdym razem padało hasło: "My nie omawiamy podręcznika, tylko realizujemy program.", więc podejrzewam, że argument o braku tej książki w kanonie najmocniej do niej trafi. O moich wątpliwościach na temat treści "Pamięci i tożsamości" na razie nie miałam okazji jej powiedzieć, już na odchodnym usłyszałam, że przeczytanie tego nikomu nie zaszkodzi. Zobaczę, co będzie jutro.

Dziękuję za słowa otuchy i ostrzeżenia przed represjami! Choć tych drugich akurat się nie obawiam. Sytuacja w mojej klasie wygląda tak, że w klasie o profilu humanistycznym jest może troje humanistów (reszta jest tylko słaba z matematyki i na tym się opiera ich przekonanie, że są humanistami), a ja jestem jedyną osobą, która z zasady czyta lektury i ma piątki. Swoją drogą pani od polskiego (zresztą nasza wychowawczyni) musi mieć wielki problem ze stosunkiem do mnie, bo z jednej strony widzi, że nikt jej nie słucha tak uważnie jak ja, nikt jej tak poważnie nie traktuje, a jednocześnie z nikim innym tak bardzo się nie różni pod względem ideowym. Na jej miejscu zaczęłabym się zastanawiać, czy jej katolicyzm na pewno pozytywnie działa na umysły młodych ludzi, ale ona chyba się nie zastanawia.

A dzisiaj spotkałam się z polonistką z gimnazjum, która powiedziała, że powinnam spytać, czy muszę uczestniczyć w lekcjach, na których omawia się papieskie mądrości. To też jest jakieś wyjście, choć dziwne.
16-03-2012 09:24 
 Ocena 3 na 3
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Zapytałam panią profesor, dlaczego każe nam czytać książki spoza kanonu.
>A dzisiaj spotkałam się z polonistką z gimnazjum, która powiedziała, że powinnam spytać, czy muszę uczestniczyć w lekcjach, na których omawia się papieskie mądrości. To też jest jakieś wyjście, choć dziwne.

Czytanie książek spoza kanonu jest bardzo dobre (sama to wiesz przecież). Omawianie papieskich mądrości również. Jedynym warunkiem jest, by nie kończyło się to podyktowaniem do zeszytu jedynej akceptowalnej interpretacji, lecz by było możliwe wypowiedzenia własnej opinii.
Dlatego niewłaściwym byłoby unikanie lekcji, na których omawia się kontrowersyjne sprawy. Sprowadziłabyś się w ten sposób do poziomu katolików, którzy właśnie jak ognia unikają wszelkiej dyskusji i wszelkich lektur niezgodnych z myślą Kościoła.

> Swoją drogą pani od polskiego (zresztą nasza wychowawczyni) musi mieć wielki problem ze stosunkiem do mnie,

E tam, problem. Katolicy załatwiają to zwykle tak:
"taka mądra, szkoda, że nie katoliczka, ale wielkie jest Miłosierdzie Boże, więc i dla niej jest jakieś miejsce w Bożym Planie Zbawienia",
"mądrość jej zaszkodziła, bo straciła wiarę",
"jest mądra i poszukująca prawdy, więc odnajdzie kiedyś Boga, Najwyższą Prawdę" itd.

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
CompleteUnknown (96 punktów)
Usłyszałam dzisiaj wiele ciekawych rzeczy.
1. Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 30 listopada 2006 roku nie zostało wycofane, więc pani od polskiego będzie miała straszliwe kłopoty, kiedy do szkoły przyjedzie wizytator i zobaczy, że nie omawiała z nami "Pamięci i tożsamości". (Dla mnie to brzmi jak bzdura, ale już zgłupiałam. Może ktoś potrafi ostatecznie rozstrzygnąć tę kwestię, poprzeć konkretnymi dokumentami?)
2. "Uważasz, że poglądy papieża mogą komukolwiek zaszkodzić?" Powiedziałam, że poglądy na antykoncepcję zaszkodziły Afrykanom umierającym na AIDS, ale według pani to jest "szerszy problem ochrony życia ludzkiego we wszystkich przejawach", poza tym antykoncepcja to nie tylko prezerwatywy, ale i środki wczesnoporonne, które służą do zabijania dzieci.
3. "Myślę, że za kilka lat zrozumiesz przesłanie Jana Pawła II i sens wiary." Na mój sprzeciw, że obraża moich rodziców, którzy są równie dojrzali jak ona, a jednak niewierzący, usłyszałam, że ja też ją obrażam, bo powiedziałam, że dla większości ludzi poglądy Kościoła są archaiczne i nieżyciowe.
4. "Dlaczego tak cię to oburza? Przecież wśród lektur jest wiele książek, których bohaterowie łamią boskie prawa, na przykład nie widzą niczego złego w morderstwie." Czyli że mam papieża traktować w tych samych kategoriach co Raskolnikowa? Na moje stwierdzenie, że książka JPII jest szczególna, bo pani profesor ma do jej autora wyjątkowo osobisty stosunek i nie będzie potrafiła podejść do niej krytycznie, odpowiedziała, że nie mogę tego wiedzieć z góry i że chcę narzucić wszystkim mój światopogląd.
5. To nieprawda, że większość treści "Pamięci i tożsamości" nie ma uniwersalnego charakteru, jest w tej książce wiele rzeczy, z których czerpać powinni wszyscy ludzie bez względu na wyznanie. Na przykład cenne uwagi o ludzkiej naturze, ostrzeżenie przed niezgodnym z ludzką naturą homoseksualizmem. Bo "kiedy jeden pan twierdzi, że jest żoną dla drugiego, jest to nienaturalne".
6. "Mówi się, że trzeba podnieść wiek emerytalny, dłużej pracować. Ale nikt nie mówi o tym, że należy po prostu rodzić więcej dzieci." Naprawdę tak powiedziała, w dodatku w kontekście antykoncepcji, zakaz antykoncepcji jako sposób na naprawę systemu emerytalnego, jakie to genialne.

No i powiedziałam, że nie będę przychodziła na te lekcje. (Wiem, wiem, katolickie tchórzostwo i eskapizm, ale akurat w tamtej chwili zapragnęłam odciąć się od tych spraw, bo one są naprawdę odrażające, nie jestem w stanie o nich bez przerwy myśleć. Zresztą dyskutowanie z Duchem Świętym, Bożym prawem i dogmatami nie ma sensu, a Wojtyła swoich tez nawet nie próbuje poprzeć czymś innym. Ja mogę najwyżej polemizować z obowiązkiem czytania takich rzeczy w świeckiej szkole, ale z treścią nie da rady.) Usłyszałam, że to moja sprawa i jak chcę to mogę ją nawet pozwać do sądu.
16-03-2012 15:38 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
Proponuję zebrać powyższe cytaty i wystosować odpowiednie pismo do dyrekcji i do kuratorium. Do wiadomości prasy i np. organizacji typu Kampania Przeciw Homofobii. A następną rozmowę przeprowadzić z dyktafonem.
16-03-2012 18:46 
 Ocena 1 na 1
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
Mnie ta lektura tak zainteresowała że ją sobie kupiłem. Zastanawiam się czy decydenci którzy wsadzili to dzieło na listę lektur sami je przeczytali. Dla mnie jest to taka filozoficzno - patriotyczna praca. Za moich czasów w liceum nie mieliśmy tych podstaw filozofii które należałoby mieć przy czytaniu tej lektury.
Nie pojmuję dlaczego obecność na rekolekcjach jest obowiązkowa a na lekcje można nie przychodzić.
Może podchodzisz do sprawy zbyt emocjonalnie. Tutaj też się rozmawia o Bogu, a Jezus jest stałym bywalcem na tym forum.
16-03-2012 20:17 
 Ocena 1 na 1
CompleteUnknown (96 punktów)
Obawiam się, że my też nie mamy tych podstaw. Ale właśnie o to chodzi. Żebyśmy przeczytali bez większego zrozumienia, aby nauczycielka mogła nam to wszystko w jedyny słuszny sposób wyjaśnić.
W mojej szkole nie ma rekolekcji, przynajmniej tyle normalności. Na lekcje teoretycznie trzeba przychodzić, ale przecież nikt nic mi nie zrobi, kiedy nie przyjdę (poza wstawieniem nieobecności).
16-03-2012 23:31 
 Ocena 5 na 5
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
Znalazłem krótką recenzję tej książki (sam jestem dopiero na początku tego dzieła), niestety nie udaje mi się dodać jako załącznik. Dlatego dołożę poniżej cały tekst, licząc że moderator mi to po chrześcijańsku wybaczy.

Wiek nie chroni przed płaskością.

Cele tej książki są natury teologicznej i historyczno - kulturowej. Mierząc po efektach, albo cele są za wysoko postawione, albo mentalna głębia Pontifexa - mimo jego urzędu i wieku, rozczarowują swym ubóstwem.
I tak komunizm (zło) jest równoważne z narodowym socjalizmem. Żadnego różnicowania między ideami Marksa i Hitlera. Mierząc tą miarą, trzeba by chrześcijaństwo i Jezusa z powodu dokonanych zbrodni w imieniu Jezusa i Kościoła tak samo zdyskwalifikować jak komunizm, który miał za cel utopijny świat a nie praktykowaną w ZSRR pogardę dla człowieka.
Przy temacie aborcji nie pada ani jedno słowo o kłopotach i kryzysie tych kobiet, a homoseksualizm poprzez dwie, trzy retoryczne nagany zostaje postawiony na jednym poziomie z Trzecią Rzeszą.
Gdy chodzi o ojczyznę i naród to martwi żołnierze zostają przeniesieni w bezpośrednią bliskość Stwórcy i Boga oraz jego miłości.
Konieczne biczowanie (krytyka) socjaldarwinistycznych skutków globalizacji , brakuje w Pamięci i Tożsamości następcy tego człowieka który przed 2000 laty wypędził kupców ze świątyni.
Dobitne słowa o megalomanii USA i perwersyjnym terrorze fanatycznych muzułmanów były by też wskazane, jak również konkretne ruchy w kierunku ekumenii, i sygnałem kooperacji z wieloma pokojowymi muzułmanami. Bo jak to pięknie on pisze, poprzez Jezusa została objawiona historia odkupienia wszystkim ludziom.
Summa summarum: Dużo szumu o nic, i to jeszcze przy pomocy zużytej substancji.

Mod:
Ale źródło recenzji dodaj, proszę.
17-03-2012 20:01 
 Ocena 1 na 1
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Ale źródło recenzji dodaj, proszę.<
Słuszna uwaga, nie pomyślałem o tym.
www.amazon(*)_by=MostRecentReview#R21QHMGRN
pozdrawiam
18-03-2012 23:27 
 Ocena 11 na 11
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Usłyszałam dzisiaj wiele ciekawych rzeczy.
>1. Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 30 listopada 2006 roku nie zostało wycofane, więc pani od polskiego będzie miała straszliwe kłopoty, kiedy do szkoły przyjedzie wizytator i zobaczy, że nie omawiała z nami "Pamięci i tożsamości".

Straszliwe kłopoty to Twoja pani od polskiego mieć będzie, jeśli złożysz na nią skargę do dyrekcji szkoły i powiadomisz kuratorium, ponieważ ona
albo
1. świadomie wprowadza Was w błąd
albo też
2. nie ma pojęcia o programie nauczania.

Jak nie jedno, to drugie kwalifikuje się do złożenia skargi jak ta lala.

Od czasu Giertyszych zarządzeń w sprawie lektur z 30 listopada 2006 zmiany wprowadzano już trzykrotnie - rozporządzeniami MEN z 23 sierpnia 2007, 29 sierpnia 2008 i 23 grudnia 2008.

>(Dla mnie to brzmi jak bzdura, ale już zgłupiałam. Może ktoś potrafi ostatecznie rozstrzygnąć tę kwestię, poprzeć konkretnymi dokumentami?)

Owszem, potrafi.

Rzecz ma się tak (teraz pomalutku, bo to nieco skomplikowane będzie):

Aktualnie obowiązuje Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 23 grudnia 2008 r. w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz kształcenia ogólnego w poszczególnych typach szkół - Dziennik Ustaw nr 4 z 2009 r. poz. 17.
Tutaj: www.infor.(*)w-sprawie-podstawy-programowej ,

które jednakowoż w paragrafie 7 powiada tak:

par. 7. 1. Podstawę programową kształcenia ogólnego dla szkół ponadgimnazjalnych, których ukończenie umożliwia uzyskanie świadectwa dojrzałości po zdaniu egzaminu maturalnego, określoną w załączniku nr 4 do niniejszego rozporządzenia, stosuje się:

1) począwszy od roku szkolnego 2012/2013, w klasach I liceum ogólnokształcącego, liceum profilowanego i technikum;

2) począwszy od roku szkolnego 2015/2016, w klasach I liceum ogólnokształcącego i technikum uzupełniającego.


- i - co Ciebie właśnie dotyczy:

2. W pozostałych klasach szkół wymienionych w ust. 1, do zakończenia cyklu kształcenia w tych szkołach, stosuje się dotychczasową podstawę programową kształcenia ogólnego dla tych szkół, określoną w załączniku nr 4 do rozporządzenia, o którym mowa w par. 4 ust. 2, z zastrzeżeniem ust. 3.

W paragrafie 4 ustęp 2 mowa jest o rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 26 lutego 2002 r. w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz kształcenia ogólnego w poszczególnych typach szkół (Dz. u Nr 51, poz. 458, z późn. zm.) - [wytłuszczenie moje - big_zyd]).
Ono - w pierwotnej swej postaci - wygląda tak: www.infor.(*)z-dnia-26-lutego-2002-r-w.html
Lista lektur znajduje się w załączniku 4, w podanej wersji jest ona jednak nieaktualna, kluczowe są bowiem te późniejsze zmiany.

Obecnie obowiązuje lista lektur taka, jaka znajduje się w tzw. tekście jednolitym rozporządzenia z 2002 r. - tekście uwzględniającym kolejne zmiany (ostatnie wprowadzono ROZPORZĄDZENIEM MINISTRA EDUKACJI NARODOWEJ zmieniającym rozporządzenie w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz kształcenia ogólnego w poszczególnych typach szkół z dnia 29 sierpnia 2008 (Dz.U. z 2008 r. nr 159; poz. 992).

Uffffff!!!
Prawda, że zawikłane?
Teraz dla uproszczenia:
wszystkie potrzebne Ci akty prawne znajdziesz tutaj:

Obecnie obowiązująca podstawa prawna: www.men.go(*)iew=article&id=2032&Itemid=106

A najbardziej Ci potrzebny aktualnie Twoją panią od polskiego obowiązujący tekst jednolity rozporządzenia MEN z 2002 roku z późniejszymi zmianami, tutaj:

www.men.go(*)ies/pdf/rozporzadzenie2002.pdf

Sprawa dla Ciebie istotna, tj. sprawa listy lektur z języka polskiego, uregulowana jest w załączniku nr 4.
Pamięć i tożsamość Jana Pawła II jest tam - i owszem - wymieniona, jednak nie wśród lektur obowiązkowych a jedynie wśród lektur przykładowych, z których każdy nauczyciel ma prawo dobierać sobie (albo nie) co mu tam indywidualnie dogadza.

Podsumowując: pani od polskiego mówi nieprawdę twierdząc, że Pamięć i tożsamość Jana Pawła II omawiać musi.
Nie musi - co z zamieszczonych wyżej aktów prawnych jednoznacznie wynika.
Ponieważ wciska uczniom nieprawdę w sprawach będących bezpośrednio przedmiotem edukacyjnej misji szkoły, kwalifikuje się do zaskarżenia do dyrekcji o albo złą wolę albo też ignorancję w zakresie swoich podstawowych obowiązków.

To tyle.

Inne kwestie, które poruszyłaś, też zasługują na omówienie - jednak na razie sił już nie mam, bo za dużo tego.

Pozdrawiam.


...a słodkich pierniczków dla wszystkich nie starczy i tak. (Bułat Okudżawa)
19-03-2012 15:14 
 Ocena 4 na 4
CompleteUnknown (96 punktów)
Rzeczywiście bardzo zawikłane. Ale dziękuję za wyłożenie tego, w końcu mam jasność. Chyba to wydrukuję i przedstawię pani. Jeśli naprawdę żyje w strachu przed konsekwencjami ewentualnego nieomówienia "Pamięci i tożsamości", to powinna być mi wdzięczna.
19-03-2012 18:41 
 Ocena 2 na 2
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
big_zyd dobra robota, mój respekt. Nasza młoda koleżanka zwróciła się do nas o poradę i powinniśmy jej takiej udzielić, w każdej płaszczyźnie. Formalno-prawnej, filozoficzno-moralnej i historycznej.
17-03-2012 14:33 
 Ocena 8 na 8
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Na przykład cenne uwagi o ludzkiej naturze, ostrzeżenie przed niezgodnym z ludzką naturą homoseksualizmem. Bo "kiedy jeden pan twierdzi, że jest żoną dla drugiego, jest to nienaturalne".<
Dobór słownictwa >>jest żoną<< dowodzi braku wymaganej obiektywności, zarzut któremu pani polonistka zaprzecza. Rozpatrując zagadnienie z neutralnego punktu widzenia należałoby powiedzieć >> jest partnerem <<, bo tak mówią o sobie homoseksualiści obu płci.
Homoseksualizm nie jest wynikiem świadomego wyboru i nie jest dziedziczny. Wykluczanie lub piętnowanie pewnej grupy społecznej przez wiernych jest obraźliwe dla Boga, piętnując ją jako "błąd boski". Co to jest za miłujący Bóg który ca. 4% swoich dzieci poprzez swój błąd skazał na poniżanie, publiczne piętnowanie, kary więzienia lub śmierci.
Czy Jezus umarł na krzyżu tylko za heteroseksualnych?
Wg współczesnej egzegezy przypowieść o Sodomie i Gomorze była fałszywie interpretowana. Naruszeniem prawa boskiego było naruszenie prawa gościnności które do dziś jest mocno zakorzenione w kulturze społeczności bliskiego wschodu.
Gdy pani od polskiego traktuje Biblię dosłownie, powinna w sytuacji gdy braknie jej do pierwszego, sprzedać swoją córkę. Gdy brakuje jej czasu na prowadzenie gospodarstwa domowego, ma prawo porwać niewolnicę z jednego z państw ościennych. Gdy ta będzie leniwa może ją bić, ale tak żeby nie wybić oka oraz żeby po porządnym laniu, przeżyła jeszcze co najmniej 2 dni. To są wszystko prawa boże wynikające ze ST, z którego wyczytuje Kościół potępienie homoseksualizmu.

"W społeczeństwach w których homoseksualizm jest potępiany i karany, używa się wiele argumentów przeciw tej praktyce. Dla osób postronnych ocena jest natomiast jasna. Gdy dwoje mężczyzn lub kobiet ze sobą żyje, nikomu nie wyrządza to krzywdy. Dlatego nie ma żadnego powodu żeby ich potępiać lub karać" (Alfred Bruns , adwokat przy Sądzie Federalnym - najwyższa instancja sądowa w BRD)

Poprzednicy Jana Pawła II i ich orientacja seksualna.
Jan XII - biseksualizm
Benedykt IX - biseksualizm i zoofilia
Paweł II- homoseksualizm i pedofilia.Przyczyna śmierci - mors in paedicatio
Sykstus IV - biseksualizm
Juliusz II - homoseksualizm
Leon X - homoseksualizm
Juliusz III biseksualizm. Współżył seksualnie ze swoimi 2 synami. W nagrodę w wieku 15
lat wyświęcił ich na kardynałów. (Sex lives of the popes - Nigel Cawthorne)
Jaką wartość moralną ma potępienie przez Wojtyłę owieczek, za odstępstwa od nauk bożych, nie marnując ani jednej zgłoski na temat pasterzy. Jaką moralnością kieruje się Bóg, potępiając owieczki a jednocześnie dopuszczając na namiestników swego syna na ziemi homoseksualistów?

W 1999 prefekt Kongregacji Wiary - Ratzinger wszczyna śledztwo przeciw Marcial Maciel Degollado. Wojtyła blokuje dochodzenie. Gdy leży już na łożu śmierci Ratzinger podejmuje dalsze dochodzenie z pozytywnym wynikiem.
Trzeba dużo dobrej woli żeby zrozumieć przesłanie papieża i sens wiary.

pl.wikipedia.org/wiki/Marcial_Maciel
Michał96 (412 punktów)
Czy nie można w tej sprawie napisać do kuratorium oświaty odnośnie indoktrynacji religijnej na lekcjach innych niż religia i w dodatku obowiązkowych dla wszystkich uczniów?

Ps. Przepraszam, ktoś napisał to samo szybciej
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
Ciekawe jaki jest stosunek zdewociałej pani polonistki do tej katolickiej metody leczenia homoseksualizmu?

m.wyborcza(*)seksualnych_sklonnosciach.html
20-03-2012 15:02
 Ocena 11 na 11
CompleteUnknown (96 punktów)
Rozporządzenie MEN z 29 sierpnia 2008 wyprowadziło panią profesor z błędu, teraz mamy omawiać "Pamięć i tożsamość" jako dodatkową lekturę. Z tego się robi komiczna sytuacja, bo dzisiaj usłyszałam, że jeśli czuję się urażona tą książką, to przecież nie muszę jej czytać (kiedy już przeczytałam). Nauczycielka języka polskiego powiedziała, że nie trzeba czytać książki, którą sama zadała. Poza tym przyznała, że z pewnością nikt oprócz mnie tego nie przeczyta. Czy tylko ja mam wrażenie, że to jest zupełny absurd? Mamy się zajmować na lekcji nadobowiązkową lekturą, której nikt nie przeczyta. Moglibyśmy zamiast tego przeczytać jakąś inną lekturę z listy lektur uzupełniających, która być może zainteresowałaby więcej osób i przyniosła wszystkim większe korzyści, ale nie. Bez Wielkiego Rodaka Papieża młodzież licealna nie może się obejść. "Pamięć i tożsamość" jest ostatnią lekturą, z którą mam styczność podczas edukacji w publicznych placówkach oświatowych, taki symboliczny gwałt papieżem z życzeniami na dalszą drogę życia.
20-03-2012 22:11 
 Ocena 1 na 1
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
> ...ale nie. Bez Wielkiego Rodaka Papieża młodzież licealna nie może się obejść.<
Masz dar precyzyjnego i sarkastycznego formułowania myśli. Nie chcę krakać, ale twoja dusza jest już chyba dla KK stracona.
Ronja (626 punktów)
>Z tego się robi komiczna sytuacja, bo dzisiaj usłyszałam, że jeśli czuję się urażona tą książką, to przecież nie muszę jej czytać (kiedy już przeczytałam). Nauczycielka języka polskiego powiedziała, że nie trzeba czytać książki, którą sama zadała. Poza tym przyznała, że z pewnością nikt oprócz mnie tego nie przeczyta.

Nawet trochę jej współczuję. Postawiła się w kretyńskiej sytuacji
25-03-2012 00:44
 Ocena 10 na 10
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
Przeczytałem "Pamięć i tożsamość". Pierwsza książka K. Wojtyły, napisana zresztą pod pseudonimem literackim Jan Paweł II, którą przeczytałem. Przyznaję, nie czytałem nigdy żadnego z, być może, wspaniałych wierszy Wojtyły, nie słuchałem nigdy żadnej z jego homilii w czasie pielgrzymek do ojczyzny, homilii które wstrząsnęły światem. Książka powstała podobno z rozmów przeprowadzonych w lipcu 1993 w Castel Gandolfo przez dwóch filozofów, J. Tischnera i Krzysztofa Michalskiego. Pierwsze nazwisko jest mi znane, drugie było mi nowe. Podobno, bo jeden z tekstów był zawarty w innym dokumencie papieskim o czym może kiedyś przy innej okazji.
Pomyślałem sobie że może być interesujące przysłuchać się rozmowie filozofów, jako że autor zapowiedziany był na obwolucie jako wielki myśliciel XX wieku. Lektura składa się z dwóch części, nie oddzielonych wyraźnie od siebie, pisana w oryginale po polsku i kierowana głównie do Polaków. Część pierwsza, filozoficzno-mistyczna, w części drugiej autor odnosi się do definicji patriotyzmu, wolności, ojczyzny, historii Polski. O ile ta część mogła wzbudzić uśmieszek na twarzy, część filozoficzna przenosi czytelnika ze słonecznych komnat pałacu w Castel Gandolfo, do zatęchłej celi klasztornej pogrążonej w mroku średniowiecza. Podpadające jest że autor w rozdziale X nie pamięta o czym mówił w rozdziale Y, powodując frustrację czytelnika. Jak na rozmowę filozofów z profesorskimi tytułami, ten filozof, wywodzący się z rodu Wiślan jak sam o sobie mówi, rozczarowuje kompletnie. To nie jest książka o filozofii dobra i zła, to jest katecheza dla klas młodszych. Inną rzucającą się w oczy cechą jest narcyzm autora. O fakcie przemawiania na forum UNESCO, wspomina co najmniej trzy razy zupełnie bez potrzeby. Już widzi swoje miejsce w historii jako autor ważnych encyklik, i nie zapomina wspomnieć że zasiada na tronie Piotrowym. Krytykując słusznie nazizm i Auschwitz, nie odnosi się ani słowem do teologii po Auschwitz co byłoby filozoficzną konsekwencją. Daremnie szukać zdań na temat inkwizycji, antysemityzmu, nierozerwalnie związanych z całą historią chrześcijaństwa. Mówiąc o rozszerzaniu chrześcijaństwa, nie wspomina ani słowem o wyprawach krzyżowych, <<Konquistadorenproklamation>> wydaje się być nie znanym mu dokumentem. Za nieszczęścia trzeciego świata odpowiedzialni są kolonizatorzy i brakło już miejsca na linię demarkacyjną Aleksandra VI. Wspomina o wojnach religijnych, pomijając J. Husa. Szkoda właściwie, był to czas obfitości gdy Jezus miał trzech zastępców na tronie Piotrowym.
Książka ta odpowiada tylko na jedno pytanie, postawione kiedyś chyba przez kulkę na mole. "Po co wybija się jednogroszówki?". 1 cent kosztowała ona bowiem po przecenie. Nowa, oryginalnie zapakowana w folię, wydana przez katolickie wyd. Weltbild, i zalegająca na półkach księgarskich.
Gdybyś była zainteresowana szczegółową recenzją do dyskusji klasowej, mogę ci taką przygotować. Jeżeli nie zamierzasz dyskutować na jej temat lub już jest po dyskusji, żadna strata. Niektóre tezy autora zamierzam przedstawić w przyszłości jako Thread dyskusyjny.
CompleteUnknown (96 punktów)
Jeszcze tego nie omawialiśmy, za parę dni będziemy. Oczywiście chętnie zapoznam się ze szczegółową polemiką, na pewno mi się to przyda.
CompleteUnknown (96 punktów)
Chyba omówiliśmy na polskim "Pamięć i tożsamość". Omawianie polegało na tym, że mieliśmy w grupach przeczytać jeden z trzech rozdziałów, moja grupa akurat o ojczyźnie, więc stosunkowo mało szkodliwy. Na następnej lekcji mieliśmy "referować myśl papieża własnymi słowami", do czego jednak nie doszło, bo pani profesor się nie chciało albo zapomniała czy coś takiego. I to by było na tyle.
04-04-2012 16:19 
 Ocena 3 na 3
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Podsumowując, jaka myśl, takie i omówienie.
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Chyba omówiliśmy na polskim "Pamięć i tożsamość". Omawianie polegało na tym, że mieliśmy w grupach przeczytać jeden z trzech rozdziałów, moja grupa akurat o ojczyźnie, więc stosunkowo mało szkodliwy. Na następnej lekcji mieliśmy "referować myśl papieża własnymi słowami", do czego jednak nie doszło, bo pani profesor się nie chciało albo zapomniała czy coś takiego. I to by było na tyle.
Trzecią możliwością była ewentualność że p. profesor sama dobrze nie zrozumiała o co Wojtyle chodzi.
Napisałem parę stroniczek recenzji w pdf ale nie funkcjonuje wgrywanie plików. Trochę krytycznych myśli przemyciłem w innych wątkach, trochę argumentów dostarczyli ci inni w otwartych przeze mnie wątkach. Głównie Grzech pierworodny, bo z tym tematem jest Wojtyła mocno wiązany i przewija się przez całą jego książkę. Mam nadzieje że wszystkie związane z tym tematem komentarze które pojawiły się na forum, pozbawiły cię nastrojów depresyjnych a przeciwnie, dodały ci ducha walki.
wicia (-23 punktów)
(zablokowany)
>Jestem w trzeciej klasie LO. Mamy obowiązkowo czytać książkę papieża. Na początku nie byłam do niej
>szczególnie źle nastawiona, JPII to ważna postać XX wieku jakby nie było, nic mi się nie stanie,
>kiedy przeczytam. Tak sobie myślałam. Jak na razie przeczytałam 80 stron, w okolicach 20. byłam
>zniesmaczona, a teraz już jestem w głębokiej depresji. Coś takiego na przykład: "Po upadku ustrojów
>zbudowanych na "ideologiach zła" wspomniane formy eksterminacji w tych krajach wprawdzie ustały,
>utrzymuje się jednak nadal legalna eksterminacja poczętych istnień ludzkich zadecydowana przez
>demokratycznie wybrane parlamenty i postulowana w imię cywilizacyjnego postępu społeczeństw i całej
>ludzkości." Albo: "Godzi ona [antyewangelizacja] w same podstawy ludzkiej moralności, godzi w
>rodzinę i propaguje moralny permisywizm, rozwody, wolną miłość, przerywanie ciąży, antykoncepcję,
>walkę z życiem na etapie poczęcia, a także na etapie schyłku, manipulację życiem."
>W XXI wieku dziewiętnastoletnim ludziom w państwowej szkole próbuje się wpoić, że rozwody i
>antykoncepcja to zło. Nie mogłam uwierzyć, że taka książka znalazła się na liście lektur, więc to
>sprawdziłam i dopiero wtedy zorientowałam się, że wcale jej nie ma. Nie wiem, co o tym myśleć. Czy
>nauczycielka polskiego może wprowadzić obowiązek czytania lektur spoza kanonu? Co robić? Z każdą
>kolejną stroną "Pamięci i tożsamości" wyraźniej do mnie dociera ohyda tej książeczki. Ona mnie
>osobiście obraża. Papież Polak pisze: "A żyć tak, "jakby Bóg nie istniał", to znaczy ustawiać się
>poza współrzędnymi dobra i zła, to jest poza tym kontekstem wartości, których On sam, Bóg, jest
>źródłem." Nie chodzę na religię, nie wierzę w Boga. Czy nauczyciel może propagować poglądy, które
>mówią, że uczniowie niechodzący na religię nie potrafią oddzielić dobra od zła?
>
Polecam wykład pt.NOWA BIOLOGIA autor BRUCE LIPTON, 15 krótkich filmów w necie.
16-04-2012 20:30 
 Ocena 2 na 2
Alicja Duda (25557 punktów)

> Prosimy wycinać niepotrzebne cytowanie poprzedników.


Zmień politykę, głosuj na kobiety.
16-04-2012 20:34 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Polecam wykład pt.NOWA BIOLOGIA autor BRUCE LIPTON, 15 krótkich filmów w necie.

Polecasz już po raz siódmy dzisiaj. Nie wydaje Ci się, że wystarczy?

Naiwnością było sądzić, że śmierć prezydenta rozwiąże wszelkie nasze problemy. (Wojciech Wencel, poeta)
16-04-2012 20:36 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>Polecam wykład pt.NOWA BIOLOGIA autor BRUCE LIPTON, 15 krótkich filmów w necie.
>Polecasz już po raz siódmy dzisiaj. Nie wydaje Ci się, że wystarczy?

Zdecydowanie wystarczy.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365