Nie raz już mówiliśmy o tym, że życie jest dla racjonalisty źródłem nieustannego zdziwienia, spowodowanego otaczającym nas ze wszystkich stron absurdem. Mówiliśmy o wielu absurdach rządzących światem, przykładowo: dotowane przerabianie żywności na biopaliwa; używanie PKB, jako wskaźnika rozwoju; wycofywanie się rządów z inwestowania w energetykę jądrową; pomoc humanitarna dla ludobójczych reżimów, które kupują za tę pomoc więcej broni; wpływ religii na władców… Przykłady te można mnożyć, a to tylko część absurdu. Innym rodzajem absurdu są skutki wszechobecnej korupcji, która jest naturalną przyczyną decyzji głupich i złych (dobre decyzje nie potrzebują argumentów silniejszych niż prawo i prawda). Sądzę, że został już dostatecznie dobrze przygotowany grunt, aby poruszyć temat najważniejszy dla racjonalisty: jak zmienić świat, aby nie rządziła nim głupota, zła wola i indolencja. Ktoś kiedyś zauważył, że demokracja jest złym ustrojem, ale niestety, nie wymyślono lepszego. Podstawowym błędem demokracji jest sposób podejmowania decyzji w państwie - komu pomagać, w co inwestować, jakie informacje upubliczniać itp. Demokratyczny sposób podejmowania decyzji polega na decydowaniu przez większość, lub przez osobę wybraną przez większość. Sposób ten obciążony jest ryzykiem, że ludzie głupi połączeni w ludźmi skorumpowanymi będą stanowili większość. Mówiąc krótko – słabością demokracji jest ryzyko podjęcia błędnej decyzji. Warto podkreślić, jaki jest cel tego uproszczenia. Otóż z punktu widzenia racjonalizmu, sprawą drugorzędną jest, czy błędna decyzja została popełniona przez ludzi świadomie złych bez sumienia, czy przez ludzi złych, którzy nie wierzą w swoje niskie pobudki, czy po prostu głupich. Ważne jest to, czy decyzja jest błędna, czy prawidłowa. Istnieje wiele dyscyplin, zajmujących się leczeniem przyczyn tych błędów. Etycy i prawnicy walczą ze złem, nauczyciele leczą głupotę dzieci, naukowcy i dydaktycy czynią mądrość łatwiej przyswajalną… a wszystko to z nadzieją, że wyborcy będą lepsi i mądrzejsi, rzadziej więc ich wybory będą błędne. A do czego jest predestynowany racjonalista? Pewnie już się domyślacie po tym wstępie. Racjonalista predestynowany jest do diagnozy. Ale diagnozy specyficznej - diagnozy błędu, a nie przyczyn jego popełnienia. Oto jest najważniejsze zadanie racjonalistów: demaskować błędne decyzje i dowodzić przekonująco ich błędności. Dlaczego po tylu latach rozwoju i doskonalenia demokracja wciąż ma opinię ledwie najmniejszego zła, dlaczego nie ma opinii po prostu dobrej? Dlaczego nie ma zadowalających postępów w walce z głupotą i złą wolą wyborców? Dlaczego wychowanie, edukacja i prawo są takie nieskuteczne? Czy nie ma innej drogi niż walka z głupotą i ze złem? Otóż jest inna droga - ta, którą tu wskazuję – droga racjonalna. Demokracja wciąż ma niską ocenę, ponieważ jeszcze nigdy w historii racjonaliści nie wzięli się poważnie do dzieła zgodnie ze swoimi specyficznymi umiejętnościami. Nie twierdzę, że podejście racjonalne od razu spowoduje skok jakościowy demokracji, ale widzę taką szansę. Droga racjonalna jest bardzo prosta, chociaż trudno mi ocenić, czy jest łatwa do wdrożenia. Sami to oceńcie. Drogę tę określę, jako racjonalizacja demokracji. Składa się ona z następujących kroków: 1. Podejrzenie błędu w decyzji (ustawie, uchwale itp.). 2. Diagnoza błędu i udowodnienie, że to błąd. 3. Opublikowanie diagnozy w postaci przekonującego poprawnego dowodu. 4. Unieważnienie decyzji. Zauważmy, że celowo zapominamy o autorach błędnej decyzji. Robimy to, aby się nie rozpraszać na dowodzenie czyjejś winy czy niekompetencji. Tym niech się zajmują inni (kontrolerzy, policjanci, prawnicy), ale niech to robią po unieważnieniu decyzji. Naszym zadaniem jest zdemaskować absurd decyzji, aby ją unieważnić, zanim osoby odpowiedzialne za podjęcie tej decyzji przystąpią do obrony swoich dóbr osobistych, zagrożonych takim unieważnieniem. Widzę dwie najważniejsze trudności we wdrożeniu: niedojrzałość racjonalizmu i niedojrzałość prawa. Niedojrzałość racjonalizmu przejawia się w pokusie atakowania autora decyzji lub osób za nią odpowiedzialnych. Często obserwowałem na tym forum dyskusje, a nawet brałem udział w takich dyskusjach, których niektórzy uczestnicy nie potrafili odróżnić kwestii merytorycznych od personalnych. Atakowali na przemian tezy autora, jego kompetencje, znów tezy, potem jego intencje, aby znów zaatakować tezy – wszystko przemieszane w papkę zdradzającą ułomność rozumu w tej kwestii – brak świadomości tego pomieszania. Tę właśnie nieświadomość nazwałem niedojrzałością racjonalizmu – nawet racjonaliści nie potrafią oprzeć się pokusie wplątywania do merytorycznych dyskusji uwag na temat kompetencji czy intencji interlokutora, nawet racjonaliści nie potrafią rozpoznać u siebie tego błędu i wierzą, że takie wplątanie było merytorycznie uzasadnione. Niedojrzałość prawa przejawia się w słabych przepisach wykonawczych w kwestii unieważniania błędnych decyzji. Wyobraźmy sobie, że Najwyższy Sąd Arbitrażowy Nauki ogłosił wyrok, że w zaskarżonym podręczniku matematyki może pozostać twierdzenie, że dwa dodać dwa równa się pięć, bo mamy wolność słowa, a książka została wydana przez prywatne wydawnictwo. Wydaje się oczywiste, że prokuratura, szkoły i inne instytucje mają dość instrumentów, aby unieważnić na swoim „terenie” ten wyrok, zutylizować podręczniki, ostemplować je, jako dowód w sprawie o oszustwo, zaskarżyć firmę o przestępstwo świadomej sprzedaży towaru wadliwego, jako niewadliwego, czy co tam jeszcze można zrobić. Inny przykład, jeszcze bardziej drastyczny, mamy w jednym z największych arcydzieł światowej literatury (zagadka dla lubiących zagadki, która to książka), gdzie opisano przypadek sędziego, który ogłosił wyrok śmierci, niezgodnie z procedurą i nieprzewidziany w kodeksie, bo stracił nad sobą panowanie, gdy usłyszał szczegółowy opis przestępstwa. Skazanego uratował adwokat, który wezwał karetkę z zakładu psychiatrycznego, która zabrała sędziego, zanim zdążył wymusić na podwładnych wykonanie wyroku. Ta fikcja literacka najlepiej obrazuje, w czym trudność. W dzisiejszych czasach widzimy w TV posła, który w sposób oczywisty kwalifikuje się do leczenia psychiatrycznego (podskakuje, tupie, wydaje dziwne dźwięki, wykrzywia twarz), ale nikt nie obezwładnia posła, nie wzywa karetki, wszystkich paraliżuje brak przepisów prawa i poselski immunitet. Z innej beczki podam przykład VAT, który zastąpił 20 lat temu podatek obrotowy. W ustawie VAT znajduje się błędna definicja właściwości miejscowej urzędu, ten błąd był od początku znany i rozumiany powszechnie, cała administracja podatkowa męczy się do dziś i nie było sposobu unieważnienia błędnej definicji, gdyż autorzy ustawy po prostu nie zgadzali się z taką oceną tej definicji. Mamy więc wyzwanie, aby wprowadzić do prawa zasadę racjonalizmu, mówiącą o tym, że prawo nie może być przestrzegane ani egzekwowane, jeśli istnieje dowód formalny, że jest to prawo błędne. Bardzo ważne jest, aby na początek oprzeć się tylko na dowodach formalnych, a dopiero potem, stopniowo wprowadzać zasadę racjonalizmu w coraz słabszej wersji, aby, docelowo, nie było możliwe skrzywdzenie nikogo na podstawie prawa, mającego przypisaną nieobaloną hipotezę błędu |