 |
Ateizm - nowym wirusem werbalnym Kościoła. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-12-2008 23:39 | natalka_88gno (817 punktów) | Ateizm - nowym wirusem werbalnym Kościoła.
3 na 5 | Temat ten intryguje mnie już od pewnego czasu. Spotykam się z sytuacjami, kiedy osoby wierzące są świadkami usłyszenia słowa: "ateizm" lub "ateista". Ich natychmiastowa reakcja to fizyczna trzęsionka lub upadek psychiczny(najczęściej świadomy, choć w 100% podpinany pod kategorię nieświadomości) oraz nagła krytyka - w ich rozumieniu "potępienie" dla takiego osobnika.. Oczywiście ludzi takich można spotkać nie tylko osobiście, ale też na róznego rodzju forach, gdzie za wszelką cenę bronią swej religii, nie rozumiejąc nawet pojęcia ateista(rzecz jasna znają to pojęcie, lecz w rozumieniu przekazanym im pod uważną redakcją zwierzchników kościoła katolickiego). Wyselekcjonowane informacje, może bardziej pasowałoby tu - "zmienione" trafiają w bezmózgie przestworza tych istot prowadząc do rozpowszechniania konkretnej formy postrzegania ateistów. Jestem zaniepokojona tym faktem, ponieważ takim osobom nawet nie da się nic wytłumaczyć, nawet źdźbła informacji nie mozna im przekazać - jest w nich tyle nienawiści i wpojonego przeświadczenia jakie to złe...Spotykam ateistów, mówiących : "to minie, spokojnie". Twierdzę, że należy coś w tej sprawie zrobić. Takie przymykanie oczu daje kolejne pole manewru tej sekcie katolickiej!! Jako ateiści powinniśmy być silni i na każdym kroku przejawiać to w czynach. Myślałam już nad formą "odkręcenia" tej sprawy. Proponuję, aby wszyscy ateiści, którzy może kiedyś spotkają się z taką sytuacją, zmieniali oblicze tego słowa. Np: może mówić na ateistów tylko: racjonaliści, wolnomyśliciele, dobierać synonimy, którymi nie posłużył się jeszcze kościół.. Chciałabym poznać Wasze opinie i rozwiązania, które zaproponujecie odnośnie tej sprawy.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 4 | Przemysław Biegański (845 punktów) | Odp: ATEIZM - NOWYM WIRUSEM WERBALNYM KOŚCIOŁA. | Osobiście nie spotkałem się od kilku lat z takim potraktowaniem mojej osoby przez wierzącego. Piszę tu o sytuacjach realnych a nie wirtualnych, w sieci. Nawet gdy rok temu wynajmowaliśmy nowe mieszkanie, a wynajęliśmy je od dwóch starszych pań, jak najbardziej "wierzących", na nasze stwierdzenie że oboje, moja dziewczyna i ja, jesteśmy ateistami i nie mamy ślubu - żadnego (!), potraktowały to najzupełniej spokojnie i naturalnie, bez najmniejszego komentarza. Jedyne co chciały to abyśmy nie wyrzucali wszędzie porozwieszanych "świętych obrazków", tylko schowali je do kartonu do szafy. W mojej pracy ateiści stanowią że tak powiem większość, jedynym który deklaruje swoje przywiązanie do wiary katolickiej jest szef. A i to raczej dlatego że "jego pozycja społeczna tego wymaga" i miejsce zamieszkania - pod miastem, można by powiedzieć - na wsi... Nie twierdzę że takie sytuacje jak te o których piszesz się nie zdarzają. Po prostu ja sam od kiedy w pełni świadomie i bez zahamowania deklaruję swój ateizm nie spotkałem się z takim traktowaniem. Nawet gdy, w sumie rzadko spotykam pewnego znajomego o bardzo... mocnych przekonaniach katolickich, choć nie w typie "mohera", nasza rozmowa, dyskusja kończy się sporym nadużyciem alkoholu, wzajemnym klepaniu po plecach i zapewnianiu - "jjjaa czeee szanuujje ssstaryyy..!"  Na pewno nie można tego nazwać ewangelizowaniem mnie na siłę  Mieszkam w Częstochowie, nie odczuwam bezpośredniego "ciśnienia" stwarzanego przez katolików. Może jedynie w okresie pielgrzymek, jednak wtedy to "ciśnienie" stwarzają tabuny wręcz rozhisteryzowanych pielgrzymów spoza mojego miasta.
|
|
 | 3 na 3 | natalka_88gno (817 punktów) | Mieszkam w Gnieźnie i jest to widoczne gołym okiem... więc nie czarujmy się, ale zapewne w Częstochowie tym bardziej jest to nasilone...
natalka_88
|
|
|  | 7 na 7 | Przemysław Biegański (845 punktów) | Nie chodzi mi o oficjalne przejawy przytłaczania katolicyzmem - oficjalnie to na jednym z głównych placów niedawno zafundowano nam kolejnego JP2 w wersji typu zielone zombie + przerośnięty krzyż.
Chodzi mi o to że ja osobiście, jako osoba dorosła, pełnoletnia, samo stanowiąca o sobie i niezależna finansowo jak też i w jakikolwiek inny sposób od rodziców/krewnych/opiekunów (niepotrzebne skreślić) nie odczuwam żadnej wyraźnej presji środowiskowej z tego względu że nie ukrywam że jestem ateistą. Nie szukam "zaczepki" i nie staram się jednocześnie w sposób nachalny afiszować się ze swoim ateizmem, nie szukam każdej możliwej sytuacji aby móc sobie "podyskutować" o religii i ateizmie z osobami z którymi taka rozmowa bez wątpienia zamieniłaby się w pyskówkę. Z pewnością w Częstochowie są oczadziali fanatycy którzy na hasło ateizm dostali by piany na ustach. Jednak ja sam takich ludzi nie spotykam, zarówno grono moich znajomych jak i ludzie z którymi często muszę współpracować lub się spotykać nie należą do fanatyków religijnych. Nawet jeśli w gronie osób z którymi współpracuje moja firma znalazłby się jakiś oszołom to kwestii wyznania w interesach się nie podnosi a co za tym idzie nie ma podstaw aby wszczynać jakąkolwiek dyskusję na ten temat.
Oczywiście razi mnie kompletne przegięcie religijne w przestrzeni miasta, w sposobie w jaki władze miasta wulgarnie mówiąc "obciągają" klerowi i zakonnikom z Jasnej Góry. Tylko że my - jako mieszkańcy mamy już tego zdecydowanie dość. W każdym razie spora część mieszkańców. Mam nadzieję że zmienią coś przyszłe wybory lokalne, bo już się u nas żartuje że prezydent to prezydent pielgrzymów z nadania przeora a nie prezydent miasta Częstochowy.
"To co widać gołym okiem" - to zależy z jakiej pozycji patrzysz, nie neguję problemu jaki przedstawiłaś, jednak nie demonizowałbym tak stosunku zwykłych ludzi "z ulicy" do ateizmu, często jest on bardzo racjonalny, bardziej niż wypowiedzi co poniektórych "racjonalistów".
|
|
|  | 2 na 2 | gohna (5585 punktów) | > Mieszkam w Gnieźnie i jest to widoczne gołym okiem...Ja mieszkam niedaleko Gniezna i jak byłam pewnego razu w Gnieźnie i jakaś średniego wieku pani zapytała mi się czy chodzę na pielgrzymki, a ja powiedziałam, że nawet nie chodzę do kościoła to powiedziała, że toleruje to i mimo odmiennych poglądów mogłyśmy dalej rozmawiać  Uważam, że nie wszystko zależy od miasta, w którym się mieszka. Duże znaczenie ma samoświadomość i inteligencja danej osoby.
"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
|
|
3 na 5 | Szymanowski (106 punktów) | >tego słowa. Np: może mówić na ateistów tylko: racjonaliści, wolnomyśliciele, dobierać synonimy, >którymi nie posłużył się jeszcze kościół.. Chciałabym poznać Wasze opinie i rozwiązania, które >zaproponujecie odnośnie tej sprawy.
Uważam, że pomysł jest bardzo dobry, gdyż byc może uda się wciągnąc w dyskusje ludzi mających inne poglądy. Jednak na wstępie odradzam używania słowa wolnomyśliciel, gdyż nie raz się już spotkałem z kojarzeniem go ze słowem wolnomularstwo, a dalej mason. Jeżeli ktoś z katolików pójdzie tym tokiem myślenia zapili mu się czerwona lampka i będzie porównywalny efekt jak by się powiedziało ateista. Bardzo żałuję, że w Polsce niestety nie ma chęci dialogu z osobami o odmiennych poglądach, (ateiści się na szczęście wyłamują i są bardzo chętni do rozmowy)a gdy się wyrazi swoje przekonania człowiek jest szufladkowany do tej najgorszej. Bo ateista to osoba wyzuta ze wszelkich pozytywnych uczuc gdyż bez boga nie ma miłości ani dobra. Hmmm... No cóż nie wiem jak inni, ale (o zgrozo!) stwierdziłem, że mój kodeks moralny pozwala mi na wiele mniej niż przeciętnemu katolikowi. Przepraszam że pomijam inne religie, ale ten problem zaobserwowałem tylko do tej w swojej miejscowości i miejscach w których przebywam.
|
|
1 na 1 | rudyment (3233 punktów) | >Temat ten intryguje mnie już od pewnego czasu. Spotykam się z sytuacjami, kiedy osoby wierzące są >świadkami usłyszenia słowa: "ateizm" lub "ateista". Ich natychmiastowa reakcja to fizyczna >trzęsionka lub upadek psychiczny(najczęściej świadomy, choć w 100% podpinany pod kategorię >nieświadomości) oraz nagła krytyka - w ich rozumieniu "potępienie" dla takiego osobnika..
Postrzegam zjawisko jako lokalne. Zdarzało mi się bywać w takich sytuacjach, ale nader rzadko, choć mieszkam na prowincji, a ze swojego światopoglądu tajemnicy nie robię. Oszołomstwo siłą rzeczy musi być zjawiskiem rzadkim.
Głupi mówi, co wie, mądry wie, co mówi
|
|
 | 1 na 1 | Kozak (140 punktów) | >>Temat ten intryguje mnie już od pewnego czasu. Spotykam się z sytuacjami, kiedy osoby wierzące są >>świadkami usłyszenia słowa: "ateizm" lub "ateista". Ich natychmiastowa reakcja to fizyczna >>trzęsionka lub upadek psychiczny(najczęściej świadomy, choć w 100% podpinany pod kategorię >>nieświadomości) oraz nagła krytyka - w ich rozumieniu "potępienie" dla takiego osobnika.. >Postrzegam zjawisko jako lokalne. Zdarzało mi się bywać w takich sytuacjach, ale nader rzadko, choć mieszkam na prowincji, a ze swojego światopoglądu tajemnicy nie robię. Oszołomstwo siłą rzeczy musi być zjawiskiem rzadkim. > Głupi mówi, co wie, mądry wie, co mówi Przecież werbalizm Jana Pawła II to tylko zwykły słowotok ubarwiony frazesami. To nawet Bogusław Kaczyński, ten od muzyki klasycznej mówił piękniej od tego grafomana (Miłosz) i zwykłego kretyna w sensie wyrażania myśli naprawiających świat. Amen.
|
|
1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Wydaje mi się, że określenie brajt jest zupełnie spoko. Jest niepolskie i na początku nie będzie nawet mogło nieść negatywnych skojarzeń - jeśli z premedytacją i uporem zaczniemy pierwsi pracować nad nadaniem mu pozytywnego znaczenia może się udać.
|
|
 | 3 na 3 | natalka_88gno (817 punktów) | > Wydaje mi się, że określenie brajt jest zupełnie spoko. Jest niepolskie i na początku nie będzie nawet mogło nieść negatywnych skojarzeń - jeśli z premedytacją i uporem zaczniemy pierwsi pracować nad nadaniem mu pozytywnego znaczenia może się udać.Ten "brajt", to Twój neologizm czy istniejące już słowo? Mi się podoba 
natalka_88
|
|
|  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | Bodaj Dawkins proponuje dla świadomych i dumnych z siebie angielskie określenie "Bright" kóre ma konotacje jasności fizykalnej, słoneczności i jednocześnie kogoś mądrego bystrego. Więc jełśi "gay" stał się gejem to niech "bright" stanie się w Polsce brajtem, ewentualnie brejtem, nie wiem która wersja z językoznawczego punktu widzenia jest lepsza.
|
|
| |  | 3 na 3 | natalka_88gno (817 punktów) | > Bodaj Dawkins proponuje dla świadomych i dumnych z siebie angielskie określenie "Bright" kóre ma konotacje jasności fizykalnej, słoneczności i jednocześnie kogoś mądrego bystrego.> Więc jełśi "gay" stał się gejem to niech "bright" stanie się w Polsce brajtem, ewentualnie brejtem, nie wiem która wersja z językoznawczego punktu widzenia jest lepsza.Rzeczywiście, dopiero teraz skojarzyłam 
natalka_88
|
|
| |  | | Przemysław Biegański (845 punktów) | >Bodaj Dawkins proponuje dla świadomych i dumnych z siebie angielskie określenie "Bright" kóre ma konotacje jasności fizykalnej, słoneczności i jednocześnie kogoś mądrego bystrego. >Więc jełśi "gay" stał się gejem to niech "bright" stanie się w Polsce brajtem, ewentualnie brejtem, nie wiem która wersja z językoznawczego punktu widzenia jest lepsza.Wykazałeś że czytałeś Dawkinsa i to nie "po łebkach".  Ok. Tylko jedno ale - może "brajt/brejt" przyjmie się w Polsce, może, ale tylko wtedy gdy w świecie kultury anglojęzycznej będzie równie popularny jak gej. Albo jak to jakże niezbędne już stwierdzenie - "OK" właśnie. Co do geja - dobrze że słowo to weszło do naszego języka potocznego, gdyż powoli wypiera jakże brzydkie "pedał", a ciągłe używanie "homoseksualista" nie jest zbyt wygodne. Jednak w przypadku "brajta/brejta" - czy musimy zaśmiecać język polski jeszcze tak nieokreślonymi anglicyzmami? Tylko dlatego że zaproponował to Dawkins? Szanuję i cenię pana profesora jednak nie wszystko co jest jego autorstwa musi przybierać formę wyroczni o języku i postępowaniu. Zwłaszcza w naszym kraju gdzie zarówno kultura (raczej jej brak) relacji społecznych jest tak różna od anglosaskiej.
|
|
6 na 8 | Adamiak (36436 punktów) | >Takie przymykanie oczu daje kolejne pole manewru tej sekcie katolickiej!! Jako ateiści powinniśmy być silni... >
Proponujesz założenie sekty ateistycznej. Z jednej już się wypisuję, bo nie mam zamiaru należeć do żadnej.
>...i na każdym kroku przejawiać to w czynach.>
Ministerstwo Śmiesznych Kroków już było. Śmiesznych Czynów też jest, od dawna.
>...dobierać synonimy, którymi nie posłużył się jeszcze kościół.>
Stworzyć słownik krypto ateisty?
Nie widzę powodów, by jakiekolwiek reakcje wierzących miały wpływ na moje słownictwo.
Jeśli jakiś przygłup chce mdleć słysząc słowo "ateista", to jego przygłupie prawo.
Krótko: nie przeginaj, Natalko.
|
|
 | 3 na 5 | natalka_88gno (817 punktów) | >>Takie przymykanie oczu daje kolejne pole manewru tej sekcie katolickiej!! Jako ateiści powinniśmy być silni... >Proponujesz założenie sekty ateistycznej. Nie proponuję założenia żadnej sekty, jak możesz coś takiego sugerować, mam dobre zamiary. Skoro mamy zwracać uwagę na to jak nam się żyje w obecnym świecie, to taka sprawa tym bardziej powinna do siebie przykuwać nasze zainteresowanie. Jak wyobrażasz sobie kontakty międzyludzkie, bez porozumienia na płaszczyźnie intelektualnej???
>>...dobierać synonimy, którymi nie posłużył się jeszcze kościół.>Stworzyć słownik krypto ateisty? Tu nie chodzi o tworzenie "słownika" (to akurat dotyczy religii, która potrafi tylko działać poprzez wdrażanie ubitych regułek) tylko o odwirusowanie słowa "ateizm", co ma na celu doprowadzenie tego słowa do "normalności", którą powoli zatraca...
>Nie widzę powodów, by jakiekolwiek reakcje wierzących miały wpływ na moje słownictwo. Mi również nie chodzi o to, że reakcje wierzących mają wpływ na moje słownictwo. Chodzi mi o rzecz przeważną tzn. aby osobom wierzącym wytłumaczyć na czym polega "ateizm", uświadomić, a pojęcie tego przez osoby wierzące może być skuteczne(teraz) tylko poprzez zastąpienie tego słowa.90% osób, które spotykam boją się tego słowa i nie ma najmniejszych szans nawet na PRÓBY jakiejkolwiek rozmowy.
>Jeśli jakiś przygłup chce mdleć słysząc słowo "ateista", to jego przygłupie prawo. Jak będziemy tak mówić to nic nigdy nie osiągniemy, aż się dziwię, że tylu facetów jest na Racjonaliście, a radykalizmu brak z tej męskiej strony.. Nie jestem podła, więc minusa nie dostaniesz, ale powiem Ci coś od serca: to "przygłupie prawo" tylko wzrasta na sile dzięki tak mało konstruktywnym ludziom jak Ty. Pomyśl, że jak by każdy dbał tylko o własne dupsko tak jak Ty to nigdy ateizm by nie rozwinął skrzydeł. Jeśli nie spotkałeś się z taką sytuacją - najlepiej nie pisz, bo po co masz mnie wkurzać... Jeśli Tobie na tym nie zależy - ja się o to starać nie będę. Mi na tym zależy, wspólne dobro jest najważniejsze, a ono rodzi się tylko ze szczerości. Więc pomyśl też za wczasu o własnych dzieciach - nie będą musiały się "bić z gówneem" jeśli Ty podejmiesz pewne działania już teraz.. ale co tam, każdy ma własne życie, indywidualne potrzeby i nie musi się zagłębiać w takie sprawy jak ja. Chyba nie jesteś nihilistą?
>Krótko: nie przeginaj, Natalko. To Ty trochę przegiąłeś, jeśli masz "gdzieś" ten wątek to nie pisz, to jest chyba normalne, że każdego intrygują inne tematy, więc może nie wypowiadajmy się tam gdzie nie możemy wnieść nic pozytywnego. Pozdrawiam
natalka_88
|
|
|  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >Proponujesz założenie sekty ateistycznej. >Nie proponuję założenia żadnej sekty, jak możesz coś takiego sugerować, mam dobre zamiary.>
Wierzę (!).
>>>...dobierać synonimy, którymi nie posłużył się jeszcze kościół.>Stworzyć słownik krypto ateisty? >Tu nie chodzi o tworzenie "słownika" [...] tylko o odwirusowanie słowa "ateizm", co ma na celu doprowadzenie tego słowa do "normalności", którą powoli zatraca...>
Pisałaś o synonimach "ateizmu"...
>>Nie widzę powodów, by jakiekolwiek reakcje wierzących miały wpływ na moje słownictwo. >Mi również nie chodzi o to, że reakcje wierzących mają wpływ na moje słownictwo.>
Mają, bo chcesz je zmienić.
>Chodzi mi o rzecz przeważną tzn. aby osobom wierzącym wytłumaczyć na czym polega "ateizm", uświadomić, a pojęcie tego przez osoby wierzące może być skuteczne(teraz) tylko poprzez zastąpienie tego słowa.90% osób, które spotykam boją się tego słowa i nie ma najmniejszych szans nawet na PRÓBY jakiejkolwiek rozmowy.>
Czyli teraz zastąpić, a później "wskrzesić" słowo "ateizm"?
>>Jeśli jakiś przygłup chce mdleć słysząc słowo "ateista", to jego przygłupie prawo. > Jak będziemy tak mówić to nic nigdy nie osiągniemy , aż się dziwię, że tylu facetów jest na Racjonaliście, a radykalizmu brak z tej męskiej strony..>
(Nie odpowiem Ci, że jest zbyt wiele egzaltowanych bab...a mógłbym.) Ale spytam: ilu Was jest i co chcecie osiągnąć, Natalko?
>Nie jestem podła, więc minusa nie dostaniesz...>
Dzięki dozgonne.
>...ale powiem Ci coś od serca: to "przygłupie prawo" tylko wzrasta na sile dzięki tak mało konstruktywnym ludziom jak Ty. Pomyśl, że jak by każdy dbał tylko o własne dupsko tak jak Ty to nigdy ateizm by nie rozwinął skrzydeł.>
No zaś chcesz założyć sektę ateistyczną dla rozwinięcia egzaltowanych skrzydeł. Jeśli zmienisz słownictwo to nawet w "kółeczku ateistycznym" Muzą zostaniesz.
>Jeśli nie spotkałeś się z taką sytuacją - najlepiej nie pisz, bo po co masz mnie wkurzać...>
Spotkałem i co z tego? Pisać będę kiedy zechcę, bez względu na Twoje, "drobiarskie" emocje.
>Mi na tym zależy, wspólne dobro jest najważniejsze , a ono rodzi się tylko ze szczerości.>
Więc sektyjkę...raz!
>...ale co tam, każdy ma własne życie, indywidualne potrzeby i nie musi się zagłębiać w takie sprawy jak ja.>
Na szczęście.
>To Ty trochę przegiąłeś, jeśli masz "gdzieś" ten wątek to nie pisz, to jest chyba normalne, że każdego intrygują inne tematy, więc może nie wypowiadajmy się tam gdzie nie możemy wnieść nic pozytywnego.>
Jakbym mowę Kaczyńskiego Jarosława do Dorna Ludwika słyszał... no, no, masz zadatki na liderkę sektyjki.
>Pozdrawiam>
Ja również.
|
|
|  | 4 na 4 | Przemysław Biegański (845 punktów) | >>>Takie przymykanie oczu daje kolejne pole manewru tej sekcie katolickiej!! Jako ateiści powinniśmy być silni... >Proponujesz założenie sekty ateistycznej. >Nie proponuję założenia żadnej sekty, jak możesz coś takiego sugerować, mam dobre zamiary. Skoro mamy zwracać uwagę na to jak nam się żyje w obecnym świecie, to taka sprawa tym bardziej powinna do siebie przykuwać nasze zainteresowanie. Jak wyobrażasz sobie kontakty międzyludzkie, bez porozumienia na płaszczyźnie intelektualnej???Momencik. Określasz się jako należąca do zbioru o nazwie "ateiści" przeciwstawnego zbiorowi "katolików". W swoim zbiorze chcesz wyodrębnić grupę o jeszcze bardziej radykalnym nastawieniu "ateistycznym", posługującą się specyficzną, pozwolę sobie użyć tego słowa - "grypserą". Rozumiem że poprzez przynależność do wyraźnie zarysowanej, odrębnej grupy, posługującej się swoją własną nomenklaturą jest dla ciebie czymś nobilitującym, pozwalającym czuć się bezpieczniej w grupie. To naturalne. Każdy z nas należał, należy lub jeszcze będzie należał do jakiejś grupy z którą się utożsamia. Tylko chyba właściwsze byłoby najpierw poczuć się pewniej i bezpieczniej z własną osobą, nie szukając wytłumaczenia dla swoich poglądów w tym że należy się do jakiejś elitarnej grupy. Kontakty międzyludzkie rozgrywają się na różnych poziomach porozumienia. Inaczej komunikujesz się z panią sklepikarką kupując bułki, gdzie deklarowanie twojego światopoglądu jest kompletnie zbędne a inaczej gdy rozmawiasz ze znajomym podzielającym zarówno twoje przekonania jak i poziom intelektualny. >>>...dobierać synonimy, którymi nie posłużył się jeszcze kościół.>Stworzyć słownik krypto ateisty? >Tu nie chodzi o tworzenie "słownika" (to akurat dotyczy religii, która potrafi tylko działać poprzez wdrażanie ubitych regułek) tylko o odwirusowanie słowa "ateizm", co ma na celu doprowadzenie tego słowa do "normalności", którą powoli zatraca...Co to ma być "normalność" słowa ateizm? Ok. Rozumiem że chcesz aby to słowo było dobrze rozumiane przez wierzących, w tym wypadku katolików. Rozumiane wedle przyjętej definicji. Tylko że osoby wierzące pozostające na pewnym, wysokim poziomie intelektualnym nie potrzebują mieć wyjaśniane co to słowo znaczy. Jak również mogą nie potrzebować twojej wersji definicji tego słowa. Natomiast fanatycznym religiantom nigdy nie będziesz w stanie wyjaśnić czym jest obiektywnie ateizm ani tym bardziej subiektywnie. Dla takich będziesz zawsze co najmniej, najdelikatniej osobą zagubioną, będącą pod wpływem właśnie jakiejś szkodliwej sekty. W tym momencie tworzenie jakichś nowych słówek, określeń na to co chcesz reprezentować tym bardziej spycha cię w getto, tym bardziej stajesz się niezrozumiała, co za tym idzie "niebezpieczna". >>Nie widzę powodów, by jakiekolwiek reakcje wierzących miały wpływ na moje słownictwo. >Mi również nie chodzi o to, że reakcje wierzących mają wpływ na moje słownictwo. Chodzi mi o rzecz przeważną tzn. aby osobom wierzącym wytłumaczyć na czym polega "ateizm", uświadomić, a pojęcie tego przez osoby wierzące może być skuteczne(teraz) tylko poprzez zastąpienie tego słowa.90% osób, które spotykam boją się tego słowa i nie ma najmniejszych szans nawet na PRÓBY jakiejkolwiek rozmowy.Patrz powyżej. Obawiam się ponadto że osoby z którymi próbujesz rozmawiać nie traktują cię poważnie, nie traktują cię jako osoby z którą mogą nawiązać równorzędny dialog - np. rodzice, nauczyciele... Co innego też z kim usiłujesz nawiązać taką rozmowę - patrz 'poziom intelektualny' >Jak będziemy tak mówić to nic nigdy nie osiągniemy, aż się dziwię, że tylu facetów jest na Racjonaliście, a radykalizmu brak z tej męskiej strony..Ale cóż chcesz osiągnąć? Supremacji ateizmu? Co wedle ciebie oznacza radykalizm? Bo może oznaczać wiele. Np. palenie kościołów. Acha - Norwegia, koniec lat 80tych, początek 90tych. Co jeszcze? Chodzenie po domach z dobrą, ateistyczną nowiną jak Świadkowie Jehowy? Oczywiście ironizuję w tym momencie. Aby traktowano ciebie poważnie oraz to co chcesz reprezentować nie pozwalaj się poprzez swoje działanie zepchnąć na jakiś margines oszołomów. A stanie się tak jeśli ateizm będziesz chciała zanieść bez pytania o zgodę "pod strzechy". Niewiele osób lubi aby je uszczęśliwiać na siłę. Dodatkowo, i tu moja osobista definicja - ateizm to nie jest sens życia, sposób na życie tylko światopogląd, stan umysłu pozwalający jaśniej, pełniej korzystać z informacji, nauki, rzeczywistości, brak obarczania się ciągłym poczuciem winy i obowiązku wobec wyimaginowanej "istoty wyższej". Co do "tylu facetów na Racjonaliście" - weź pod uwagę że ateizm to nie jedyne przekonanie które może kierować tu ludźmi. Każdy z nas jest inny, ma inne doświadczenia życiowe, przebywa w innej przestrzeni życiowej - tu społeczności, środowisku, otoczeniu, ma inne sympatie i antypatie. Dotyczy to zarówno mężczyzn jak i kobiet. Co do facetów jeszcze. W kilku tematach tutaj pozornie racjonalistyczni faceci wypowiadali się bardzo nieracjonalistycznie względem np. kobiet i feminizmu. Nie uważam się za feministę jednak generalnie przyznaję rację feministkom. A może raczej nie tyle feministkom co kobietom racjonalnie podchodzącym do swojego wymuszonego względem nich, niższego statusu. Sam termin feministka, podobnie jak zauważasz ateizm, jest nierozumiany i demonizowany. Pozdrawiam
|
|
| |  | 2 na 2 | natalka_88gno (817 punktów) | W tym momencie tworzenie jakichś nowych słówek, określeń na to co chcesz reprezentować tym bardziej spycha cię w getto, tym bardziej stajesz się niezrozumiała, co za tym idzie "niebezpieczna".Jak bym miała iść takim tropem myślenia musiałabym więc spytać:"kto wymyślił mowę i jakim prawem stworzył słowa?".A może słowo "ateizm" nie powinno się pojawić, przecież to nowość dla wierzących.. Tak jak ludzie wymyślali stopniowo mowę i rozumieli znaczenie poszczególnych słów tak i teraz będą potrafili zrozumieć. Obawiam się ponadto że osoby z którymi próbujesz rozmawiać nie traktują cię poważnie, nie traktują cię jako osoby z którą mogą nawiązać równorzędny dialog - np. rodzice, nauczyciele... Co innego też z kim usiłujesz nawiązać taką rozmowę - patrz 'poziom intelektualny'Obawiam się, że się nie rozumiemy. Nie rozmawiam z rodzicami na takie tematy, tym bardziej nauczycielami - narzuconymi autorytetami, które nic sobą nie reprezentują, są jak zawsze dostosowane. Aby traktowano ciebie poważnie oraz to co chcesz reprezentować nie pozwalaj się poprzez swoje działanie zepchnąć na jakiś margines oszołomów. A stanie się tak jeśli ateizm będziesz chciała zanieść bez pytania o zgodę "pod strzechy". Niewiele osób lubi aby je uszczęśliwiać na siłę. Mówię o przypadkach, kiedy to rozmówcy są ciekawi, wszystko im się podoba, ale kiedy usłyszą, że informacje te trafiają pod słowo "ateizm" - wycofują się. Dodatkowo, i tu moja osobista definicja - ateizm to nie jest sens życia, sposób na życie tylko światopogląd, stan umysłu ...ATEIZM NIE JEST ŚWIATOPOGLĄDEM >Co do "tylu facetów na Racjonaliście" - weź pod uwagę że ateizm to nie jedyne przekonanie które może kierować tu ludźmi. Ale ten wątek kierowany jest do ATEISTÓW. >Co do facetów jeszcze. W kilku tematach tutaj pozornie racjonalistyczni faceci wypowiadali się bardzo nieracjonalistycznie względem np. kobiet i feminizmu. >Nie uważam się za feministę jednak generalnie przyznaję rację feministkom. A może raczej nie tyle feministkom co kobietom racjonalnie podchodzącym do swojego wymuszonego względem nich, niższego statusu. .Akurat feminizm jest dla mnie mało wartościowy. Według mnie feministki to niedowartościowane ropy chcące wybić się wśród tępej publiki na wyżyny. Ale to tylko moje zdanie oczywiście. Sam termin feministka, podobnie jak zauważasz ateizm, jest nierozumiany i demonizowany.Ateizm zrodził się po to by ukrócić działania sekt i wyeliminować pasożyta. Feminizm zrodził się z nietolerancji i pogardy płci męskiej wobec płci żeńskiej za sprawą religii. Uważam, że kobieta i mężczyzna są równi, ale to nie popycha mnie do działań manifestacyjnych, ponieważ każda kobieta - silna i znająca swoją wartość nie skieruje nigdy na siebie wzroku innych po to by otrzymać aplauz, lecz zdecyduje się na polemikę i pokaże swoje również nieprzeciętne możliwości umysłowe. >Pozdrawiam  Również pozdrawiam
|
|
| | |  | 2 na 4 | Przemysław Biegański (845 punktów) | W tym momencie tworzenie jakichś nowych słówek, określeń na to co chcesz reprezentować tym bardziej spycha cię w getto, tym bardziej stajesz się niezrozumiała, co za tym idzie "niebezpieczna". >Jak bym miała iść takim tropem myślenia musiałabym więc spytać:"kto wymyślił mowę i jakim prawem stworzył słowa?".A może słowo "ateizm" nie powinno się pojawić, przecież to nowość dla wierzących.. Tak jak ludzie wymyślali stopniowo mowę i rozumieli znaczenie poszczególnych słów tak i teraz będą potrafili zrozumieć.Nowość dla wierzących?  Ateizm to nie nowość... Etymologia tego słowa była już tu wielokrotnie wyjaśniana ale jeśli chcesz... "Pierwotnie przymiotnik ἄθεος atheos (przedrostek przeczący ἀ a + θεός theos, bóg) znaczył po grecku "pozbawiony wiary w bogów". Dodatkowe znaczenie zyskał w V wieku p.n.e. - wyrażał także brak jakiegokolwiek związku z bogami, zaprzeczanie istnieniu bogów, czyli postawę bardziej aktywną. Współcześnie atheos tłumaczy się jako ateistyczny. W starożytności istniał także rzeczownik oznaczający ateizm - ἀθεότης atheotēs. Do łaciny słowo atheus wprowadził Cyceron.
Polskie słowo ateizm, podobnie jak jego odpowiedniki w wielu innych europejskich językach, pochodzi z francuskiego athéisme. Francuskie słowo powstało z athée, "bezbożny, ateista", które pochodzi od greckiego atheos. Słowa "teizm" i "deizm" w językach europejskich pojawiły się później niż "ateizm", a ich znaczenie początkowo było inne niż współczesne. Słowa "deizm" używano w tym samym znaczeniu co słowa "teizm". Dopiero na przełomie XVII i XVIII wieku przybrały obecne znaczenie."Chcesz treści nadać nową nazwę. Po co? Jeśli nie potrafisz wyjaśnić znaczenia, treści już istniejącego słowa to zmiana słowa/nazwy nic ci nie da. Obawiam się ponadto że osoby z którymi próbujesz rozmawiać nie traktują cię poważnie, nie traktują cię jako osoby z którą mogą nawiązać równorzędny dialog - np. rodzice, nauczyciele... Co innego też z kim usiłujesz nawiązać taką rozmowę - patrz 'poziom intelektualny' >Obawiam się, że się nie rozumiemy. Nie rozmawiam z rodzicami na takie tematy, tym bardziej nauczycielami - narzuconymi autorytetami, które nic sobą nie reprezentują, są jak zawsze dostosowane.A tu zdradzasz że znajdujesz się w okresie buntu, negacji wszelkich autorytetów czy też "autorytetów". Nie chcę popadać w jakiś mentorski ton, chcę prowadzić z tobą rozmowę jak równy z równym ale sama się podkładasz oceniając jakieś osoby - tu nauczycieli, rodziców jako tych którzy sobą "nic nie reprezentują" i są "zawsze dostosowane". Przecież te osoby reprezentują jakiś zasób doświadczenia życiowego, wiedzy a ty z góry odrzucasz wszystko co mogą ci zaoferować. I nie chodzi o to abyś miała przyjmować ich punkt widzenia jako swój ale aby dzięki poznaniu ich punktu widzenia miała szersze pole do analizy np tego dlaczego i w jaki sposób tacy się stali. Aby traktowano ciebie poważnie oraz to co chcesz reprezentować nie pozwalaj się poprzez swoje działanie zepchnąć na jakiś margines oszołomów. A stanie się tak jeśli ateizm będziesz chciała zanieść bez pytania o zgodę "pod strzechy". Niewiele osób lubi aby je uszczęśliwiać na siłę.>Mówię o przypadkach, kiedy to rozmówcy są ciekawi, wszystko im się podoba, ale kiedy usłyszą, że informacje te trafiają pod słowo "ateizm" - wycofują się.Może najpierw zastanów się czy to nie wina sposobu w jaki na ich pytania odpowiadasz. Czy posiadasz wystarczająco dużo informacji na temat aby w jasny sposób zaprezentować im swój punkt widzenia. Dodatkowo, i tu moja osobista definicja - ateizm to nie jest sens życia, sposób na życie tylko światopogląd, stan umysłu ... >ATEIZM NIE JEST ŚWIATOPOGLĄDEMZaznaczyłem że to moja osobista definicja. Ty natomiast KRZYCZĄC autorytarnie pouczasz mnie z góry że to nie światopogląd. W takim razie co to jest światopogląd? "Światopogląd - względnie stały zespół sądów (często wartościujących), przekonań i opinii na temat otaczającego świata czerpanych z rozmaitych dziedzin kultury, głównie z nauki, sztuki, religii i filozofii."Moim sądem i przekonaniem jest, zaczerpniętym z rozmaitych przejawów kultury (książki, opracowania, artykuły), nauki (nie muszę tłumaczyć dlaczego), filozofii (ponownie książki, wykłady, rozmowy) że nie ma absolutnie żadnej istoty lub istot niematerialnych odpowiadających definicji bóstwa. > >(...)>Akurat feminizm jest dla mnie mało wartościowy. Według mnie feministki to niedowartościowane ropy chcące wybić się wśród tępej publiki na wyżyny. Ale to tylko moje zdanie oczywiście. Sam termin feministka, podobnie jak zauważasz ateizm, jest nierozumiany i demonizowany.>Ateizm zrodził się po to by ukrócić działania sekt i wyeliminować pasożyta. Feminizm zrodził się z nietolerancji i pogardy płci męskiej wobec płci żeńskiej za sprawą religii.Ponownie autorytatywnie oceniasz, wartościujesz, generalizujesz całą grupę przecież nieznanych ci osób. Ale tu podkreśliłaś chociaż że to twoje osobiste przekonanie. Masz bardzo uproszczoną, zwulgaryzowaną wizję zarówno feminizmu (o rany - i to ja facet ci to piszę...) jak i ateizmu. Uważam, że kobieta i mężczyzna są równi, ale to nie popycha mnie do działań manifestacyjnych, ponieważ każda kobieta - silna i znająca swoją wartość nie skieruje nigdy na siebie wzroku innych po to by otrzymać aplauz, lecz zdecyduje się na polemikę i pokaże swoje również nieprzeciętne możliwości umysłowe. >>Pozdrawiam  >Również pozdrawiam > A tu sama sobie racjonalnie odpowiadasz nie tylko na temat feminizmu ale również ateizmu!  Nareszcie! Rerepozdrawiam
|
|
| | | |  | 3 na 3 | natalka_88gno (817 punktów) | > Obawiam się ponadto że osoby z którymi próbujesz rozmawiać nie traktują cię poważnie, nie traktują cię jako osoby z którą mogą nawiązać równorzędny dialog - np. rodzice, nauczyciele... Co innego też z kim usiłujesz nawiązać taką rozmowę - patrz 'poziom intelektualny'> >Obawiam się, że się nie rozumiemy. Nie rozmawiam z rodzicami na takie tematy, tym bardziej nauczycielami - narzuconymi autorytetami, które nic sobą nie reprezentują, są jak zawsze dostosowane.> A tu zdradzasz że znajdujesz się w okresie buntu, negacji wszelkich autorytetów czy też "autorytetów". Nie chcę popadać w jakiś mentorski ton, chcę prowadzić z tobą rozmowę jak równy z równym ale sama się podkładasz oceniając jakieś osoby - tu nauczycieli, rodziców jako tych którzy sobą "nic nie reprezentują" i są "zawsze dostosowane". Przecież te osoby reprezentują jakiś zasób doświadczenia życiowego, wiedzy a ty z góry odrzucasz wszystko co mogą ci zaoferować. I nie chodzi o to abyś miała przyjmować ich punkt widzenia jako swój ale aby dzięki poznaniu ich punktu widzenia miała szersze pole do analizy np tego dlaczego i w jaki sposób tacy się stali.Nie jesteś godnym przeciwnikiem, więc odpiszę ci możliwe, że po raz ostatni. Okres buntu miałam może na początku mojej drogi do ateizmu, a poza tym kto powiedział, że "BUNT" jest negatywny? I tu cię mam! Dokładnie zdradziłeś swe rozumowanie i przynależność do pewnej grupy(wiemy jakiej...nie chcę cię upodlić doszczętnie na forum)  Kim ty do choinki jesteś by mówić mi w kogo wypowiedzi i tok rozumowania mam się zagłębiać czy też nie? Sama wiem ile razy juz się przejechałam na tej dobrotliwości. Więc nie mów mi, że z góry neguję to co mogą mi takie osoby zaoferować. Od kogo mam czerpać wiedzę to dobrze wiem! Próbujesz tu nie tylko mnie, ale i forumowiczów zaciągnąć w swe ciemne uliczki i odwrócić uwagę od tego co ważne! Dobrze wiem, że nie chodzi o to bym miała brać kogoś punkt widzenia za swój - nie musisz tego pisać. Chodzi ci o to by nie odrzucać "doświadczenia życiowego" i tego co mogą zaoferować mi -(jak sam to ująłeś) osoby akurat tutaj wierzące. Dobrze - ale po co mi - ateistce, osobie świadomej, chcącej się rozwijać - cofanie się w rozwoju? Jakie mogą mieć doświadczenie życiowe takie osoby? Cierpienie, cierpienie, cierpienie... lub chęć przestrogi na temat sytuacji, w których to one doznały czegoś nieprzyjemnego... po co mi to? Mam szukać wiedzy tam gdzie jej nie ma? Dam przykład: moi rodzice - osoby wierzące, dorastałam w ich domu, jedyne co mnie z nimi wiąże to przyzwyczajenie z powodu wspólnego mieszkania przez 17lat, niestety DNA oraz pewne porozumienie w niektórych sprawach dotyczących życia codziennego, ale muszę stwierdzić, że jeśli chodzi o wiedzę to nie są oni dla mnie żadnym autorytetem, więc chce pan na przymus wzbudzać u ludzi wielki "szacuneczek" wobec osób, które na to nie zasługują? Ja do takich ludzi podchodzę z dystansem i jeśli zauważyłabym pozytyw w ich doświadczeniu - na pewno bym go wykorzystała. Jeśli chodzi o "AUTORYTETY" to według mnie nie ma ich. Każdy powinien stawiać siebie na najwyższym szczeblu piramidy - wtedy nikt nie czułby się urażony brakiem przytakiwań dla niego samego i w dodatku autorytet goniłby autorytet(czyli osoby znające swą wartość = wiedzę chciałyby innym pokazać swoje zasoby wiedzy jeszcze bardziej - nie mając już ograniczeń w postaci umownych autorytetów), więc wiedza i chęci prężnie by się rozwijały. Jakież to byłoby kompatybilne z potencjałem człowieka, gdyby ludzie tak stawiali sprawę. Poza tym powinniśmy wyzbyć się przekonania, że istnieją autorytety - czyli jak już pisałam umowne osoby wobec których rozciąga się "szacunek", a zamiast tego wzbudzić; poruszyć w stan ciągłego ruchu niewyzwolony i nieograniczany (naturalny) stan podziwiania własnej wiedzy i uważania siebie za najwyższy autorytet. Oczywiście w tym formacie nie może zabraknąć analizowania myśli innych osób, bo nie chodzi tu o zarozumiałość lecz ciągłość w doskonaleniu się nawzajem.
Che tempo fa? Ci sono temporali.. natalka_88gno
|
|
3 na 3 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | >Np: może mówić na ateistów tylko: racjonaliści, wolnomyśliciele, dobierać synonimy, >którymi nie posłużył się jeszcze kościół.. Chciałabym poznać Wasze opinie i rozwiązania, które >zaproponujecie odnośnie tej sprawy.
Jestem za tym aby się chwalić że jesteś ateistą i przestać się tego wstydzić. I nie szukać innych słów bez potrzeby bo słowo ateista to bardzo trafne określenie i brzmi dumnie.
Pozdrawiam Adam
|
|
 | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >Jestem za tym aby się chwalić że jesteś ateistą i przestać się tego wstydzić. I nie szukać innych słów bez potrzeby bo słowo ateista to bardzo trafne określenie i brzmi dumnie.>
Nigdy (a rzadko używam tego słowa) się nie wstydziłem, że jestem ateistą, lecz też nie czuję specjalnych powodów do dumy - po prostu taki jestem.
Zgadzam się, że "ateista" to trafne określenie.
>Pozdrawiam>
Również pozdrawiam. Jurek.
|
|
|  | 3 na 3 | Przemysław Biegański (845 punktów) | Nie widzę powodu aby się faktem że jest się ateistą chwalić lub się tego wstydzić. Jest to osobisty światopogląd, przyjęcie punktu widzenia i odbiór otaczającej rzeczywistości. W pewnym sensie można z pewnością odczuwać swoistą "wyższość" względem wierzących, "wierzących" czy też quasi-wierzących udających swe zaangażowanie wyznaniowe ze względu na jakieś korzyści społeczne. Z drugiej strony fakt bycia ateistą lub przekonanie że się jest tym ateistą (nie zawsze to że ktoś określa się jako ateista odpowiada rzeczywistości...) nie stanowi o tym że ktoś jest bardziej inteligentny, wykształcony, że jego moralność jest lepszej jakości niż moralność wierzącego. Są otwarci na świat, mądrzy, inteligentni, wykształceni ateiści jak i wierzący. Przecież fakt że np Władysław Bartoszewski czy też zmarły niestety ksiądz Józef Tischner są/byli osobami wierzącymi nie umniejsza ich kultury bycia, pięknych przymiotów umysłu, inteligencji i moralności. Są też ograniczeni, nienawistni, ksenofobiczni, płytcy i prostaccy "wierzący" tak samo jak i "ateiści". Nie czuję się osobiście dumny z samego faktu że jestem ateistą. Mogę być dumny z tego że nie zamykam się przed innymi, nowymi ideami, ludźmi, że chcę rozwijać swój umysł nie ograniczony przez religianckie dogmaty i zabobony. Ale nie tylko dlatego że określam swój światopogląd jako ateistyczny.
|
|
 | 2 na 2 | natalka_88gno (817 punktów) | Zgadzam się - to słowo brzmi dumnie. Zależy mi jednak na tym , by wszyscy je postrzegali trafnie. Dlatego tak istotne jest dla mnie zamienienie tego słowa na inne lub "odkręcenie" obecnego postrzegania tego słowa jakie zaczyna wchodzić w obieg.
natalka_88
|
|
|  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >Zgadzam się - to słowo brzmi dumnie. >Zależy mi jednak na tym , by wszyscy je postrzegali trafnie. Dlatego tak istotne jest dla mnie zamienienie tego słowa na inne lub "odkręcenie" obecnego postrzegania tego słowa jakie zaczyna wchodzić w obieg.>
Może się zdecydujesz: czy brzmi dumnie i zależy Ci na trafnym jego postrzeganiu...czy też na zamianie?
A może tylko na "odkręcaniu"?
|
|
|  | 1 na 1 | Przemysław Biegański (845 punktów) | >Zgadzam się - to słowo brzmi dumnie. >Zależy mi jednak na tym , by wszyscy je postrzegali trafnie. Dlatego tak istotne jest dla mnie zamienienie tego słowa na inne lub "odkręcenie" obecnego postrzegania tego słowa jakie zaczyna wchodzić w obieg. > natalka_88> Wybacz - będę złośliwy. Tobie może zależeć, nikt ci nie zabroni przejawiać takiego pragnienia. Tylko mogę cię zapewnić że wszyscy nigdy nie będą trafnie postrzegać tego słowa... I to że zamienisz je na inne (czy naprawdę najistotniejsze dla ciebie jest zamienienie słowa na słowo?) w najmniejszym stopniu nie pomoże ci przekonać wszystkich aby "postrzegali je trafnie". "Odkręcenie" postrzegania sława... I może wyjaśnij jeszcze raz, jaśniej, jak wygląda według ciebie negatywne - "wchodzące w obieg" postrzeganie tego słowa - czy chodzi o ateizm jako słowo czy o to co to słowo oznacza. A na sam koniec - Natalko - może też wyjaśnisz jak ty sama postrzegasz słowo ateizm? Czy aby sama tak dobrze znasz jego znaczenie aby móc ateizować prostaczków? Jak ostrzegałem - byłem złośliwy. Bez urazy
|
|
| |  | 2 na 2 | natalka_88gno (817 punktów) | Chodzi mi o to, by ludzie rozumieli termin. Jeśli chodzi o moją definicję ateizmu już piszę  Ateizm jest dla mnie normalnością jaką natura w nas wbudowała. Zostaliśmy jej pozbawieni, dlatego jest dla mnie ta "normalność" tak ważna. Nie może być to codzienną demonstracją, lecz musi wypływać z wnętrza i kształtować każdy dzień. Ateizm to według mnie szczerość, lojalność i dobroć wypływająca ze mnie, nie ustalona przez nikogo. Kodeks moralny znajduje swe korzenie w moich uczuciach i wrażliwości, a to za sprawą wiedzy i świadomości. Ateizm to nie pomysł/forma/opcja na kształtowanie swojego życia tylko możliwość funkcjonowania w "strefie" intelektualnej wyższości i nie hamowanego rozwoju. Ta wspaniała forma życia jaką proponuje ateizm powinna na co dzień istnieć, lecz bez zbędnej fascynacji. Jako "nadczłowiek" nie mam powodów do niepotrzebnych współczuć, radości z cierpienia czy też współcierpienia oraz "zapychania się" rzeczami mało istotnymi dla mojego rozwoju. Krótko podsumowując.Jestem ateistką, a to oznacza, że : łaknę wiedzy, szukam informacji, które wnoszą plusy do mojego życia, czuję potrzebę miłości zarówno w okazywaniu jej jak i otrzymywaniu(lojalność), potrzebuję przyjaciół, z którymi szczerze porozmawiam, jestem wrażliwa - nie znoszę kłamstwa, nikomu krzywdy nie wyrządzam, nie jestem zdolna do zadawania przykrości i bólu innym, wesołość, żartobliwość. To nieliczne cechy, choć wg. mnie najważniejsze są we mnie, bo czuję taką potrzebę i nie jest to narzucone. Każda racjonalnie myśląca osoba odczuwa takie potrzeby - to jest "normalność", by zgodnie postępować ze samym sobą. Ja właśnie tak "widzę" mój ATEIZM. Pozdrawiam
Che tempo fa? Ci sono temporali.. natalka_88gno
|
|
| | |  | | Przemysław Biegański (845 punktów) | Ależ Natalko - twoja osobista definicja... nie, definicja - odbieranie ateizmu jest bardzo pozytywne, bardzo bogate, lecz z samym ateizmem jako takim ma tyle wspólnego że chcesz postępować wedle swoich odczuć a nie nakazów narzucanych przez wyimaginowany "wyższy byt". Cała reszta twojego opisu odnosi się do raczej innych przymiotów, pragnień. Nie trzeba być ateistą aby pragnąć miłości, przyjaźni, zrozumienia, aby nie tolerować fałszu, kłamstwa, aby być wesołym, żartować. Nie trzeba być ateistą aby nie chcieć wyrządzać innym krzywdę. Według tego co piszesz można by wywnioskować że uważasz że teiści albo wierzący są pozbawieni pozytywnych uczuć. Przecież zdajesz sobie sprawę że to nieprawda. Słowo ateizm wypełniasz po brzegi wszystkim co w człowieku jest pozytywne, jednak to poważne nadużycie tego słowa z twojej strony. Temu co wymieniłaś, być może, faktycznie bardziej by odpowiadał zaproponowany tu już "brajt". Aby być porządną (wiem to względne), normalna, pogodną osoba nie trzeba być ateistą jak też nie trzeba być teistą.
Ateizm opisuje stosunek do stworzonych przez ludzi idei boga czy też bogów - nazywając się ateistą odrzucasz i definitywnie negujesz istnienie jakichkolwiek istot ponadmaterialnych, nie opisujesz tym słowem przekonań etycznych, zasad postępowania, nakazów moralnych które sobie wykształciłaś.
A twój "ateizm" Natalko to nie ateizm - to po prostu ty.
Serdecznie pozdrawiam!
|
|
| | | |  | 3 na 3 | jimmy_88gno (1653 punktów) | W słowie "ateista" jak najbardziej zawiera się postawa moralna.
Katolika natychmiast kojarzy się jako osobę, która oficjalnie reprezentuje tzw. "etykę katolicką". Jako ateiści wiemy jednak, że etyka na lichych stropach kłamstwa to nie etyka. "Bawienie się kapłanów ogniem przy stosie" (Nietzsche) dewastuje wszelkie wartości u tego, który pozostaje w strefie wpływów kapłańskich zabaw. Tak się składa, że kapłańskim atrybutem jest m.in. wiara. Tak się również składa, iż w słowie "etyka" kapłani chowają wszystkie swoje zbrodnie. To słowo utrzymuje wszelkie sekty, chociaż powinno stanowić naturalną postawę człowieka i żadnej sekty nie utrzymywać. Gloryfikuje się czyn moralny do rangi nie wiadomo czego, tymczasem czyn moralny to normalność. Człowiek rozumny właściwy to ateista od urodzenia. Zagrożeniem dla naszych osobowości jest indoktrynacja; zagrożeniem są - jak słusznie wielu ludzi na Racjonaliście to określa - irracjonalizmy. Człowiek wierzący, który faktycznie przejawia pewną szczerość - przejawia ją dzięki potencjałowi ludzkiego umysłu; dzięki tym myślom, które indoktrynacji; irracjonalizmom umknęły. Jednak należy się doskonalić. Doskonalenie to - według mnie - wymóg wartościowości.
|
|
| | | | |  | | Przemysław Biegański (845 punktów) | Jesteś ateistą w Polsce od urodzenia? Wydaje mi się że mieszasz dwa pojęcia - antyklerykał i ateista. I to i to może występować razem jak i osobno. I w różnym natężeniu. Wielu wierzących których spotkałem, nawet przypadkowo, mógłbym określić jako antyklerykałów.
Wnioskuję po "rozszerzeniu" _88gno ze jesteście z Natalką co najmniej znajomymi. O ile nie jesteście tą samą osobą. Czy jesteście bardziej antyklerykałami czy ateistami?
Ja szczerze nie mogę o sobie powiedzieć że jestem kompletnym antyklerykałem, dlatego że spotkałem kilku księży będących wspaniałymi, mądrymi ludźmi. Spotkałem też, niestety więcej, zwykłych oportunistów, karierowiczów, ograniczonych prostaków parających się zawodem księdza. Mimo to NIE MOGĘ wykreślać tych kilku wspaniałych LUDZI będących księżmi katolickimi. A teraz wpadnę w mentorski ton - jak byłem młody, 18-20-letni też byłem cholernie radykalny. Minęło mi i podchodzę do życia, życia na co dzień bardziej z dystansem do ferowania radykalnych osądów.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | jimmy_88gno (1653 punktów) | > Jesteś ateistą w Polsce od urodzenia?> Wydaje mi się że mieszasz dwa pojęcia - antyklerykał i ateista. I to i to może występować razem jak i osobno. I w różnym natężeniu. Wielu wierzących których spotkałem, nawet przypadkowo, mógłbym określić jako antyklerykałów.> Wnioskuję po "rozszerzeniu" _88gno ze jesteście z Natalką co najmniej znajomymi. O ile nie jesteście tą samą osobą. Czy jesteście bardziej antyklerykałami czy ateistami?> Ja szczerze nie mogę o sobie powiedzieć że jestem kompletnym antyklerykałem, dlatego że spotkałem kilku księży będących wspaniałymi, mądrymi ludźmi. Spotkałem też, niestety więcej, zwykłych oportunistów, karierowiczów, ograniczonych prostaków parających się zawodem księdza. Mimo to NIE MOGĘ wykreślać tych kilku wspaniałych LUDZI będących księżmi katolickimi. A teraz wpadnę w mentorski ton - jak byłem młody, 18-20-letni też byłem cholernie radykalny. Minęło mi i podchodzę do życia, życia na co dzień bardziej z dystansem do ferowania radykalnych osądów.> Gdy czytam twoje wypowiedzi, mój ateistyczny radykalizm - na szczęście - jedynie wzrasta  Powiewasz Ciemnogrodem: kłamiesz jak z nut. Używasz wielu chwytów księży - począwszy od wdawania się w łaski (na Racjonaliście m.in. przez obsypywanie plusami), poprzez zawieranie dwóch skrajnie różnych kontekstów opiniotwórczych w jednym (choćby kwestia natężenia pokrywalności ateizmu z antyklerykalizmem, a zarazem sugestia wobec mnie, jakobym "mieszał pojęcia", podczas gdy rzekomo nie są one synonimiczne, ale jednak w pewnym natężeniu mogą być), ciche sprzyjanie religii (promocja Częstochowy, wspaniałość i mądrość niektórych księży, których "napotkałeś na swojej drodze życiowej", częste stosowanie tonu mającego uchodzić za autorytatywny, podczas gdy treść strasznie kuleje, próby pouczania, promowanie braku konstruktywności przez usypiające, rozklekotane wypowiedzi - jedynymi słowy: pisarz z ciebie "trzechdniowy"*), skończywszy na agitacji swojej niemocy... m.in. wobec wymazania z pamięci cudownych księży pogrążających ludzkość w ciemnocie. Pragniesz także, bym był mniej radykalny - bardzo ciekawe. Jesteś skłonny nawet zastosować tanią sztuczkę perspektywiczną, o której napisał m.in. Dawkins. Od samego początku twoje wypowiedzi brzydko mi pachniały. Piszesz nierozsądnie i byle jak i raczysz wpadać w mentorski ton wobec mnie? Pomyśl, zanim klikniesz. Mentorski ton uwielbiają księża. Na pewno łączą ciebie z nimi co najmniej bliskie kontakty, skoro dla ciebie, rzekomego ateisty, niektórzy księża są wspaniali. Księża to albo fanatycy, albo spaczeni umysłowo ateiści. Bardzo, bardzo prawdopodobne, że sam jesteś albo byłeś jednym z księży. Promujesz kościół od samego początku. A teraz przeczytam wszystkie twoje wypowiedzi i niebawem założę o tobie wątek, dzięki któremu moderatorzy Racjonalisty postąpią właściwie  * Kostka Potocki nazywa tak tych, którzy mają zająć się "zniszczeniem na zawsze języka polskiego jako logicznego sposobu porozumiewania się".
|
|
| | | | | | |  | | Przemysław Biegański (845 punktów) | Hahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha!!!! Dziecię nieźle jesteś pop..ony że w wieczór sylwestrowy zamiast się oddawać przyjemnościom ciała wulgarnie zwanym napierdalaniem się alko wysmażasz takie farmazono-pierdoły. Moderatorze - zmoderuj nas - ale ja dzis sił nie mam by pisac mniej dosadnie. Sczerze - to prawdopodobnie gdy wytrzeźwieję napiszę jeszcze bardziej dosadnie... Dziecie klekaj gdy mnie czuytasz bom ksiundz. Buahhhhhaaaaaa!!! Ja piszę pod swoim imieniem i nazwiskiem - chcesz mnie sprawdzać - mogę ci wysłać CV. Masz odwagę być takim trueatheistchurchmotherfuckerwhitetrhrashwarriorem - podpisz się swoim imieniem i nazwiskiem. Dodaję ci plusa za wspaniałą rozrywke jaką swoją wypowiedzia sprawiłeś moim znajomym i mnie samemu
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | natalka_88gno (817 punktów) | > Wnioskuję po "rozszerzeniu" _88gno ze jesteście z Natalką co najmniej znajomymi. O ile nie jesteście tą samą osobą. Czy jesteście bardziej antyklerykałami czy ateistami?Przepraszam, ale o co chodzi? Najlepiej jeszcze napisz, że jedno jest ciałem, a drugie duszą.. Nawet jeśli znałabym jimmy'ego_88gno to nie ma to najmniejszego znaczenia na tym portalu. Każdy jest indywidualny, a na Racjonaliście są osoby o podobnych poglądach jak i o różniących się od siebie w ogromnym stopniu. We mnie przemawia w 100% ateizm i antyklerykalizm, jest to dla mnie synonimiczne. > Ja szczerze nie mogę o sobie powiedzieć że jestem kompletnym antyklerykałem, dlatego że spotkałem kilku księży będących wspaniałymi, mądrymi ludźmi.Według mnie - wnioskując po wypowiedziach to w ogóle nie jesteś antyklerykałem, dlatego że żaden prawdziwy ateista wie, że ksiądz to albo fanatyk, albo ateista - duuupek, któremu chodzi tylko o korzyści materialne i robienie swych owieczek jeszcze bardziej ułomnymi. Ileż szacunku jest w tobie wobec ludzi, którzy świadomie lub fanatycznie niszczą na twoich oczach innych.. Meslier w książce -"Testament" pięknie ujął to, co POPIERASZ : "Jak świat światem kapłani okazywali się zawsze podporami despotyzmu i nieprzyjaciółmi wolności społeczeństw. Zawód ich wymaga, aby istnieli spodleni i posłuszni niewolnicy, którzy by nigdy nie odważyli się myśleć.(...) Mówicie więc, o kapłani Najwyższego, że namiętności rodzą niedowiarków, utrzymujecie, że wyrzekają się oni religii jedynie dla interesu albo, że religia sprzeciwia się ich rozwiązłym skłonnościom. Zapewniacie, iż dlatego jedynie atakują waszych bogów, że lękają się ich surowości. Ejże! A czy wy sami, broniąc religii i jej mrzonek, wyzbyliście się naprawdę namiętności i myśli o własnych korzyściach? A któż ciągnie dochody z tej religii, dla której księża okazują tyle gorliwości? KSIĘŻA. Komu religia daje władzę, znaczenie w świecie, zaszczyty, bogactwa? KSIĘŻOM. Któż w każdym kraju toczy wojnę z rozumem, nauką, prawdą i filozofią, obrzydzając je władcom i narodom? KSIĘŻA. Któż na ziemi czerpie korzyść z ignorancji ludzi i ich próżnych przesądów? KSIĘŻA. Macie, o księża, zaszczyty i pieniądze w nagrodę za to, że oszukujecie śmiertelnych, i za waszą sprawą karze się tych, którzy wyprowadzają ludzi z błędu. Ludzkie szaleństwo przynosi wam dochody, dary i ofiary pokutnicze." Mam nadzieję, że jeden krótki fragment jest w stanie uświadomić panu - niby ateiście jaki błąd popełnia się aprobując czyny tych sekciarzy (mniejszych lub większych). Nadal pozostaje pan przy swoim zdaniu? Jeśli tak to gratuluję niesłychanie rzadko spotykanej uległości (jeśli mowa o ateistach). Pozdrawiam 
Che tempo fa? Ci sono temporali.. natalka_88gno
|
|
| | |  | Tomasz (568 punktów) (zablokowany) | > Jeśli chodzi o moją definicję ateizmu już piszę [...]Natalio, z podanej przez Ciebie definicji wynika, że jesteś humanistką - i tak się przedstawiaj ludziom. I wilk syty i Manchester City  Większość ze znanych mi ateistów (a i ja sam) to humaniści właśnie - może wśród Twoich znajomych ten termin nie będzie tak groźnie brzmiał. Pozdrawiam
|
|
3 na 3 | m_m_r_e (160 punktów) | Odp: Ateizm - nowym wirusem werbalnym Kościoła. | Cóż, dopóki nie wybije się półgłówkom z głowy, że ateizm to nie komunizm, dopóty dalej ludzie będą mdleć na słowo "ateista". 
Zakneblowali usta demokracji, zamknęli ją w willach, obsypali złotem, a potem nazwali to wyborem - tyrania większości.
|
|
 | | Robcia (181 punktów) | > Cóż, dopóki nie wybije się półgłówkom z głowy, że ateizm to nie komunizm, dopóty dalej ludzie będą mdleć na słowo "ateista".  Oby tylko mdleli. Na 4funtv jest tak bajka "Człowiek biegunka". Wyobrażacie sobie pielgrzymowiczów po grochówce, jak ktoś z tłumu by rzekł, że jest ateistą?  Dosyć i tak smrodzą sobie co tydzień a w takiej sytuacji...
|
|
|  | | MociumPan (744 punktów) | Cytat:Wyobrażacie sobie pielgrzymowiczów po grochówce, jak ktoś z tłumu by rzekł, że jest ateistą? Nawet jakby ochroniarze z BOR'u byli przy mnie nie czułbym się w takiej sytuacji bezpiecznie...
|
|
| Robcia (181 punktów) | Ja wiem? Może jest odwrotnie? Może katolicyzm to już przerzuty nowotworowe? A zdrowy organizm (ateiści) nijak się wybronić nie może... Chemioterapia? Dziękuję. Nie chcę być ćpunką.
|
|
2 na 2 | 2uPeptyd (17 punktów) | > Temat ten intryguje mnie już od pewnego czasu. Spotykam się z sytuacjami, kiedy osoby wierzące są...> Popieram projekt, bardzo dobry pomysł z tym "odwirusowaniem". Ja bym proponował właśnie kierować się bardziej w stronę "odkręcenia" tego słowa niż zamiany je na inne, ale nie wykluczam tej drugiej opcji  Pozdrawiamm.
|
|
1 na 3 | powazka (42 punktów) | >>Proponuję, aby wszyscy ateiści, którzy może kiedyś spotkają się z taką sytuacją, zmieniali oblicze >tego słowa. Np: może mówić na ateistów tylko: racjonaliści, wolnomyśliciele, dobierać synonimy, >którymi nie posłużył się jeszcze kościół.. Chciałabym poznać Wasze opinie i rozwiązania, które >zaproponujecie odnośnie tej sprawy. > Co to za bradnie.Jeżeli kościół nie poslużył się jakimiś synonimami,ktore wymyślimy to nie znaczy że sie nimi nie posłuży jak bedą w obiegu.To jest normalna rzecz.Wymyślanie nowych synonimów-po co?.Zeby ukrywać swoją tożsamość.Jeżeli się wstydzisz to możesz być ateistą dla samej siebie i nie afiszować się z tym.Nikt Ci nie broni. To wierzący mają problem z ateistami a nie my sami z sobą. Szkoda czasu na ten wątek.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|