 |
Na pomoc - moja ukochana ćpa Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-09-2011 13:25 | aljen (377 punktów) | Na pomoc - moja ukochana ćpa
2 na 2 | I to jako medycznie znakomicie wykształcona osoba... Patrzę, cóż to stoi na półeczce: Schüssler-Salz Ferrum-irgendwas D6 i jeszcze jakieś inne Hokus-Pokus-Tropfen. Spróbowałem z nią na ten temat rozmawiać, ale nic, blokada, "ja znam twoje zdanie na ten temat i nie chcę z tobą dyskutować, znam ludzi, którym to pomaga"... - bla bla bla - te typowe "argumenty". Miałem moją Panią za człeka inteligentnego, znamy się w końcu nie od dziś... przerażające, jak szarlataneria potrafi oszołomić nawet najmędrszą głowę. Niby ma lekki niedobór żelaza, no ale na to można jedzeniem poradzić, a jak nie, to tabletki z apteki, ale z normalnymi dawkami, a nie jakąś bzdurą D6. Nie wiem, co dalej, może te kropelki substytuuję jej po cichutku czystą wodą i zobaczymy  Ale czuję się intelektualnie z lekka urażony. Dziękuję za uwagę i pozdrawiam. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | spellbinder (8577 punktów) | No ładnie  A niech sobie bierze, przynajmniej nic nie robią. Człowiek niekoniecznie musi brać takie specyfiki z myślą, że działają. Może chce wierzyć, że robi "wszystko" dla swojego zdrowia na przykład. Każdy ma jakieś nieświadome zapętlenia, które przy rozważaniu nie mają sensu, ale jednak pozostają w użyciu. Teraz pytanie - czy człowiek zawsze i w każdej sytuacji musi kierować się rozsądkiem? Czy jeśli ktoś ma np. lęk wysokości, który sam z siebie jest dość irracjonalny w niektórych przypadkach, musi koniecznie walczyć z tym, czy może po prostu unikać włażenia na latarnie morskie? Problem z przyjmowaniem różnorakich specyfików pojawia się dopiero wtedy, kiedy człowiek ma raka i wciąż leczy się wodą utlenioną
|
|
 | 2 na 2 | aljen (377 punktów) | >Teraz pytanie - czy człowiek zawsze i w każdej sytuacji musi kierować się rozsądkiem?
Przypuszczalnie nie. Odpowiadam jako bądź co bądź osobnik określany niegdyś przez innych (ja się przed tym określeniem broniłem zębami i pazurami) jako poeta, a osiobiście jako surrealista.
Czasami intuicja lepiej prowadzi do celu.
Ale jeśli chodzi o rzeczy naukowo potwierdzone i empirycznie sprawdzalne - no ludzie. Ja mogę przeprowadzić bohatera przez ścianę w opowiadaniu. Ale jak sam spróbuję przejść przez ścianę, zarobię guza albo złamaną kichawę.
> Czy jeśli ktoś ma np. lęk wysokości, który sam z siebie jest dość irracjonalny w niektórych przypadkach, musi koniecznie walczyć z tym, czy może po prostu unikać włażenia na latarnie morskie?
Nikt nic nie musi, ale lęk wysokości okazuje się w wielu przypadkach najzwyklejszym w świecie osłabieniem ścięgien stawu kolanowego, co prowadzi do uczucia niestabilności w eksponowanych miejscach - tu pomaga opaska kompresyjna. Coś o tym wiem z własnego doświadczenia, a po ostatnich wędrówkach mam ochotę na tę czy tamtą via ferrata.
A poza tym: tak moim zdaniem trzeba fobie zwalczać, no bo co - dać sobą rządzić takim bzdurom? A jak się zwalczy, to jest fajnie.
"I tolerate this century but I don_t enjoy it" [Doctor Who]
|
|
|  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | > Nikt nic nie musi, ale lęk wysokości okazuje się w wielu przypadkach najzwyklejszym w świecie osłabieniem ścięgien stawu kolanowego, co prowadzi do uczucia niestabilności w eksponowanych miejscach - tu pomaga opaska kompresyjna. Coś o tym wiem z własnego doświadczenia, a po ostatnich wędrówkach mam ochotę na tę czy tamtą via ferrata.No widzisz - a ja z kolei swoim ścięgnom nic zarzucić nie mogę, a jak nawet mam wyjść na balkon, który jest wysoko, bez żadnego łażenia po skałkach, to mięknę, odsuwam się jak najdalej od "przepaści" zasłoniętej barierką, albo po prostu - co stosuję częściej - nie wychodzę  > A poza tym: tak moim zdaniem trzeba fobie zwalczać, no bo co - dać sobą rządzić takim bzdurom? A jak się zwalczy, to jest fajnie.Zwalczać, ale po co? Jakie to ma, tak naprawdę znaczenie? To trochę tak, jakby na siłę wmuszać w siebie picie moczu, żeby "nie rządziła nami" bzdurna niechęć do picia moczu  Co innego, jak ktoś boi się w takim stopniu, który zaburza jego funkcjonowanie, ale zazwyczaj lęk wysokości - czy jakieś fobie odnośnie pająków i innych myszy - w żaden sposób nie przeszkadza. Ja osobiście nie mam najmniejszej ochoty naparzać się z lękiem wysokości po to, żeby zobaczyć widok z góry, którego wcale nie mam ochoty oglądać  W tym wypadku nawet w nieracjonalności jest jakaś racjonalność. Podobnie, jak przy wpieprzaniu różnych homeopatycznych środków może tak być - wspomniany wcześniej mechanizm polegający na udowodnieniu sobie, że coś jednak dla siebie robimy w rzeczy, która niekoniecznie jest ważna. Żeby uśpić to "sumienie".
|
|
| |  | 2 na 2 | aljen (377 punktów) | > Zwalczać, ale po co? Jakie to ma, tak naprawdę znaczenie?Pozwól mi zgadnąć: Nigdy nie byłeś harcerzem?  Czy wszystko musi mieć jakiś cel? > To trochę tak, jakby na siłę wmuszać w siebie picie moczu, żeby "nie rządziła nami" bzdurna niechęć do picia moczu W języku niemieckim jest takie powiedzenie: "Nie wszystko, co kuleje, jest porównaniem". Między przywracaniem organizmowi wydalonych przeń toksyn a wystawianiem twarzy na uderzenia wiatru na otwartej przestrzeni jest pewna różnica. A jeśli chodzi o widok z góry, to skąd wiesz, że nie chcesz go oglądać, skoroś go nigdy nie widział? Z lękiem wysokości miałem do moich wczesnych lat 40-tych bodaj to co Ty (mam nadzieję, że forma 2. os. liczby pojedynczej jest tu w porządku) - pokonałem go włażąc na tę czy tamtą górę, i - jak mówiłem - także dzięki lekarzowi ortopedzie, który mi podpowiedział, co to może być. Sam mieszkam na tak beznadziejnej równinie, że gorzej być nie może (Szlezwik-Holsztyn), brakuje mi choćby moren Ziemi Chełmińskiej, skąd pochodzę - a jak mam okazję, no to w góry i w górę serca... Dla mnie to "kick" i adrenalina, nawet jak się boję jakiejś grani albo innej przepaści, to świadomość, że ktoś przecież przede mną wytyczył ten szlak i maznął farbą po kamieniach, daje mi przekonanie, że też podołam, bo co to ja - gorszy?  Co to ma wspólnego z homeopatią? Nic. Ale jest niedzielne popołudnie 
"I tolerate this century but I don_t enjoy it" [Doctor Who]
|
|
| | |  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | > Pozwól mi zgadnąć: Nigdy nie byłeś harcerzem?  > Czy wszystko musi mieć jakiś cel?Harcerzy zawsze uważałem za świrów, którzy aby połazić sobie po lesie tworzą jakąś dziwną ideologię  Jeśli robimy coś bez celu całkowicie, powinniśmy wiedzieć, że coś się dzieje. Bo po co coś robić, jeśli nie ma się w tym celu? Nawet takiego "a chciałem zobaczyć co się stanie"... > W języku niemieckim jest takie powiedzenie: "Nie wszystko, co kuleje, jest porównaniem". Między przywracaniem organizmowi wydalonych przeń toksyn a wystawianiem twarzy na uderzenia wiatru na otwartej przestrzeni jest pewna różnica.Od kilku łyków moczu nikomu się jeszcze nic nie stało. Poza tym nie same toksyny wydalamy. Porównanie jest w moim mniemaniu adekwatne choćby dlatego, że samo picie moczu nie jest człowiekowi do niczego potrzebne zasadniczo (prócz może chęci spróbowania jak taka rzecz smakuje), tak samo jak nie dla każdego telepanie się po wysokościach ma znaczenie. I robienie tego bez żadnego celu jest bezcelowe  > A jeśli chodzi o widok z góry, to skąd wiesz, że nie chcesz go oglądać, skoroś go nigdy nie widział?Ależem widział. Żeby wiedzieć, że się ma lęk wysokości, trzeba gdzieś wysoko wejść. Druga sprawa, że nie trzeba wcale włazić na jakieś platformy, można stać na ziemi, ewentualnie kamieniu, na szczycie jakiejś góry, gdzie nie ma tej całej przepaści. > Z lękiem wysokości miałem do moich wczesnych lat 40-tych bodaj to co Ty (mam nadzieję, że forma 2. os. liczby pojedynczej jest tu w porządku)Jak najbardziej. > - pokonałem go włażąc na tę czy tamtą górę, i - jak mówiłem - także dzięki lekarzowi ortopedzie, który mi podpowiedział, co to może być.A góry lubię, nigdy nie miałem z nimi problemu. Jak jest nawet strome zbocze, to nie mam z tym najmniejszego problemu, przez pewien czas nawet zjeżdżałem na góralu - konkretniej ze Ślęży. Problem pojawia się wtedy, kiedy jest ta "przepaść", nie stromizna, ale całkowity uskok w dół, długo długo nic i gleba. > Dla mnie to "kick" i adrenalina, nawet jak się boję jakiejś grani albo innej przepaści, to świadomość, że ktoś przecież przede mną wytyczył ten szlak i maznął farbą po kamieniach, daje mi przekonanie, że też podołam, bo co to ja - gorszy?  Byli i tacy co spadali. Są i tacy, co włażą na wieżowce na modłę człowieka-pająka, albo na przęsła mostu. Ale tego, jak mniemam, już nie robisz?  Jest gdzieś granica ustawiona przez kulturę, której nieprzekraczanie jest dozwolone. Walka z lękiem wysokości - tudzież raczej uleganie mu - jest odbierane jako zachowanie, ktrego nie powinno się praktykować. Z drugiej strony w społeczeństwie panuje takie zabawne przywolenie na niechęć do spożywania różnych "egzotycznych" specjałów. Taka może anegdotka na boku - Moja "teściowa" swego czasu straszliwie wsiadała na mnie z tego powodu, że ja gdzieś na jakiś taras widokowy nie wejdę i koniec. Nasłuchałem się - ale nie wszedłem. Później jednak miałem naprawdę dobrą zabawę, kiedy zaserwowaliśmy z moją koietą sushi na obiad. "Teściowa" jest tradycjonalistką, schabowy z ziemniaczkami, do tego surówka - ryby lubi, tatara wpiernicza, ale sushi już nie. Nie dała rady tego zjeść, wypluła na talerz. Jaki ja wtedy miałem serdeczny ubaw, jak się kobiecina tłumaczyła. Jak bardzo usiłowała wtedy pokazać, że moje zachowanie odnośnie wysokości jest znacząco różne od jej - wypluwającego surową rybkę - przy czym sama doskonale widziała, że nie ma racji. Można w różny sposób "sprawdzać" siebie w sytuacjach ekstremalnych, ale nie jest tak, że znajdzie się ktoś, kto będzie w stanie zrobić wszystko. I nie wszystko jest dla kazdego ważne. W zasadzie można powiedzieć, że te rzeczy jak łażenie po graniach, czy wchodzenie do grot, czy spływanie kajakami po jakichś ostrych spływach jest rodzajem "sprawdzania" siebie, jak już wspomniałem, ale nie ma co na siłę przekonywać człowieka o słuszności swojego zachowania względem tych rzeczy. Co więcej - nikt nie robi rzeczy w pełni zdrowych, swoją drogą nawet do końca nie wiadomo jakie rzeczy są zdrowe. Tu o tej homeopatii - jakoś tak założyłem na starcie, że ten cały niemiecko brzmiący specyfik jest jakimś homeopatykiem, ale nawet jeśli nie - jeśli to faktycznie ćpanie... jak już wspomniałem, każdy robi coś nie tak. Zawsze mnie bawiła była mojego znajomego, strofująca go za palenie trawy, podczas gdy sama wypijała kilka kubków kawy dziennie. Argumentacja na zasadzie - a kawę pić wolno. Każdy z nas ma zestaw potencjalnie niebezpiecznych zachowań - Ty na przykład - z tego co rozumiem - chodzisz po trudnych szlakach z chorymi kolanami, nie bacząc na zdrowie i życie. A Twoja kobieta, nie bacząc na zdrowie i życie przyćpywa sobie jakiś niemiecki specyfik - czym to się niby różni tak zasadniczo?
|
|
| | | |  | 2 na 2 | aljen (377 punktów) | >Co więcej - nikt nie robi rzeczy w pełni zdrowych, swoją drogą nawet do końca nie wiadomo jakie rzeczy są zdrowe. Tu o tej homeopatii - jakoś tak założyłem na starcie, że ten cały niemiecko brzmiący specyfik jest jakimś homeopatykiem, ale nawet jeśli nie - jeśli to faktycznie ćpanie...
Nieee - no oczywiście że ten dynks jest homeopatycznym czymś, a tytuł był prowokujący. Myślałem, że racjonaliści generalnie mają poczucie humoru. Myliłem się.
> jak już wspomniałem, każdy robi coś nie tak. Zawsze mnie bawiła była mojego znajomego, strofująca go za palenie trawy, podczas gdy sama wypijała kilka kubków kawy dziennie.
Co tam palenie trawy...
> Ty na przykład - z tego co rozumiem - chodzisz po trudnych szlakach z chorymi kolanami, nie bacząc na zdrowie i życie.
Chore - niezupełnie, tylko z lekka nadwerężone, co da się przypuszczalnie - wg lekarza - zredukować lub usunąć wzmacnianiem mięśni, czyli między innymi chodzeniem. Co czynię. Po sość łatwych szlakach moim zdaniem. Okej? (Na trudne przyjdzie też czas.)
> A Twoja kobieta, nie bacząc na zdrowie i życie przyćpywa sobie jakiś niemiecki specyfik - czym to się niby różni tak zasadniczo?
Tym, że za robię coś dobrego dla mojego organizmu, a moja Pani łyka za kupę kasy kuleczki cukru, myśląc, że to jej pomoże. Co w tym kłopotliwego do zrozumienia?
"I tolerate this century but I don_t enjoy it" [Doctor Who]
|
|
 | | farmer (22440 punktów) |
>Teraz pytanie - czy człowiek zawsze i w każdej sytuacji musi kierować się rozsądkiem? Czy jeśli ktoś ma np. lęk wysokości, który sam z siebie jest dość irracjonalny w niektórych przypadkach, musi koniecznie walczyć z tym, czy może po prostu unikać włażenia na latarnie morskie?
Wycofanie się jest jak najbardziej racjonalne. Nie racjonalnym byłoby ściśnięcie w dłoni "magicznego kamieni" który rzekomo pomaga w takich sytuacjach.
Nieracjonalnym będzie właśnie próba zrobienia czegoś bez analizy możliwości.
|
|
|  | 2 na 2 | aljen (377 punktów) | >Wycofanie się jest jak najbardziej racjonalne.
I tak, i nie. Jak się wycofam, to poddaję się własnemu lękowi. Lęk jest irracjonalny - w przeciwieństwie do strachu, będącym reakcją na realne zagrożenie. Stojąc na szczycie wzmiankowanej latarni morskiej stoję w miejscu, na którym przede mną stało już setki, tysiące osób - stoję w miejscu zbudowanym przez doświadczonych inżynierów przed z reguły stu laty, z trwałych materiałów. Przed upadkiem w przepaść chroni mnie stalowa lub kamienna barierka. Czyli dla strachu nie ma miejsca. Dla lęku i owszem, ale ten jest nieracjonalny. Cofając się, kapitulując przed lękiem, potwierdzam nieracjonalność tegoż.
Co innego zachowywać się lekkomyślnie w górach - czy choćby w biurze wchodząc na krzesło zamiast na stopień, by sięgnąć teczkę z górnej półki.
Strach jest czymś oczywistym i chroni nas przed niebezpieczeństwem. Lęk jest czymś magicznym.
>Nieracjonalnym będzie właśnie próba zrobienia czegoś bez analizy możliwości.
Ano właśnie. Balkon zbudowany jest przez murarzy na podstawie planu architekta skonsultowanego ze statykiem. Wszyscy oni mają do tego jeszcze swoje zawodowe doświadczenie oraz ugruntowaną od stuleci wiedzę o rzemiośle. Wchodząc na balkon ZAKŁADAM, że się nie zarwie. Pewnie, że może zatykać oddech i kolana miękkie bywają. Ale roztaczający się widok wynagradza wszystko.
"I tolerate this century but I don_t enjoy it" [Doctor Who]
|
|
| |  | | farmer (22440 punktów) |
>Strach jest czymś oczywistym i chroni nas przed niebezpieczeństwem. Lęk jest czymś magicznym.
Nie, jest tylko stanem umysłu. Na podstawie informacji jakie posiadasz takie dostajesz odpowiedzi.
Idę na spacer szkoda dnia ale problem ciekawy.
|
|
| | |  | 1 na 1 | aljen (377 punktów) | >Nie, jest tylko stanem umysłu. Na podstawie informacji jakie posiadasz takie dostajesz odpowiedzi.
Źle. Mylisz lęk ze strachem. Strach jest feedbackiem na sygnały otoczenia (albo własnego organizmu). Lęk jest stanem strachu bez realnego zagrożenia. Lęk można mieć przed myszą - nic nie zrobi, ale ludzie wpadają w panikę. Jeśli zamiast myszy jest niedźwiedzica z młodymi, można i trzeba mieć stracha przed spotkaniem. To jest ta istotna, często przeoczana różnica.
"I tolerate this century but I don_t enjoy it" [Doctor Who]
|
|
| | | |  | | farmer (22440 punktów) |
Wszystko i tak przechodzi przez głowę. Chodzi mi oto że reaguje się tak jak pozwala głowa. Zebrane informacje zostają udostępnione. Jeśli ich nie posiadasz w głowie skąd będziesz miał lęki czy strach? Jeśli staniesz przed nie znanym dokonasz i tak zwykłej analizy. Lęk będzie tylko "automatem" gotowe reakcje z których się korzysta nawet jeśli fakty są inne. Strach to działanie na "żywo" z informacji które posiadasz i które zbierasz. Który może przerodzić się w lęk jeśli akcja się nie powiedzie. Informacja to podstawa.
|
|
| | | | |  | | aljen (377 punktów) | No przecież o tym mówię cały czas.
"I tolerate this century but I don_t enjoy it" [Doctor Who]
|
|
| | | | | |  | | farmer (22440 punktów) | >No przecież o tym mówię cały czas.
Nie całkiem bo pisałeś że >Lęk jest czymś magicznym.
A to nie nie jest magia. Strach - Lęk - Fobia Do tego co piszesz o Latarni Morskiej bardziej pasuje fobia niż lęk.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|