 |
O katolików spojrzeniu na historię ;) Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-01-2009 00:25 | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | O katolików spojrzeniu na historię ;)
6 na 6 | Chciałem podzielić się z wami krótką refleksją. Ostatnio zainteresowało mnie kino, którego akcja osadzona jest w realiach drugiej RP i w przededniu drugiej wojny światowej. W końcu trafiła kolej na niskobudżetową produkcję TV "Jutro idziemy do kina" z 2007 roku. Miałem od początku mieszane odczucia, nie spodziewałem się niczego wielkiego, ale w gruncie rzeczy (pomimo takiego sobie poziomu aktorstwa) film mnie specjalnie nie zniesmaczył ani formą, ani treścią, chociaż do zachwytu mi daleko. Zacząłem czytać komentarze na filmweb.pl i trafiłem na prawdziwą perełkę, będącą rzekomo kopią artykułu z "Gościa Niedzelnego", niestety nie udało mi się tego jednoznacznie zweryfikować. www.filmwe(*)y do łóżka.htmlZastanawiam się teraz skąd ludzie biorą takie pomysły? Nie tak dawno temu zastanawiałem się tutaj nad tym, kiedy zdaniem polskich katolików istniała owa arkadia, do której się często odwołują. Kiedy wszyscy ludzie żyli moralnie, nikt nie stosował antykoncepcji, małżeństwa się nie rozpadały, żaden mąż nie katował żony, nikt nie współżył przed ślubem oraz nikt nie słyszał o aborcji. Teraz już wiem! Chodzi o dwudziestolecie międzywojenne.  Jak się okazuje wówczas młodzi ludzie nigdy, ale to przenigdy nie uprawiali przedślubnego seksu. Jakże naiwnym trzeba być, żeby wyjść (publicznie!) z tego typu twierdzeniem. Wystarczy przejrzeć źródła statystyczne z tego okresu by przekonać się, że nieślubne dzieci jednak się rodziły. Jedyna różnica polegała na tym, że pewne zjawiska nie były społecznie akceptowane w stopniu takim, jak ma to miejsce dzisiaj. Nie zmienia to faktu, że w czasach młodości naszych dziadków również niejednemu młodemu człowiekowi "tylko jedno było w głowie", chociaż rzecz jasna wówczas nie mógł tego tak otwarcie manifestować. Kiedy w końcu narodowa martyrologia przestanie przesłaniać rozmaitym publicystom i domorosłym historykom banalną prawdę, że poprzednie pokolenia to też ludzie, a nie pomniki? Skąd to oburzenie? Ja rozumiem, że bohaterowie filmu należą do pokolenia JP2 *tego prawdziwego, czyli jego rówieśników). Ja rozumiem, że należą do pokolenia stawiającego bohaterski odpór hitlerowskiej i bolszewickiej nawałnicy. Niemniej należy pamiętać, że są to żołnierze. Nie sądzę, aby przedwojenny żołnierz zawsze był szarmanckim dżentelmenem i nigdy, przenigdy nie skorzystał ze swego koronnego atutu o nazwie "za mundurem panny sznurem" (opinia poniekąd oparta obserwacjami znajomych żołnierzy, w tym zawodowych).  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| jad11 (18783 punktów) | Cytat:W 10000% masz rację. Cokolwiek to oznacza. Pozdrawiam.
|
|
2 na 2 | rudyment (3233 punktów) | > Jakże naiwnym trzeba być, żeby wyjść (publicznie!) z >tego typu twierdzeniem.
Obawiam się, że to nie jest bynajmniej naiwność. Proponuje raczej określenie "propaganda".
nauka nie ulega hybris
|
|
| Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | Znowu jakiś klecha stał się samozwańczą wyrocznią moralności. Mam tego dość. Kto się debilem urodził kanarkiem nie umrze. Pozdrawiam.
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
5 na 5 | Bardzozły (3161 punktów) | Cytat:Zacząłem czytać komentarze na filmweb.pl i trafiłem na prawdziwą perełkę, będącą rzekomo kopią artykułu z "Gościa Niedzelnego", niestety nie udało mi się tego jednoznacznie zweryfikować. Jutro pójdziemy do łóżka To nie było trudne. Zawsze mnie to dziwiło(choć już nie zaskakuje) - ludzie zaczęli gadać o seksie i wszyscy uznali patriotyzm za coś naturalnego, oczywistego i jak najbardziej pozytywnego. Że niby dymać się przed ślubem to jest be, ale zdechnąć za to, żeby podatki szły na Kaczora a nie na Miedwiediewa czy Merkel jest już cacy.
A kiedy przyjdzie Jezus pokażemy mu tabliczkę z kierunkiem na Wieliczkę!
|
|
 | 1 na 1 Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | Akurat do obrońców drugiej RP mam wielki szacunek i ogólnie podziwiam wysiłek przedstawicieli tego pokolenia. Niemniej śmieszy mnie robienie z nich marmurowych pomników na pokaz, ludzi bez wszelkiej skazy. A już skrajną naiwnością jest takie podejście, jakie prezentuje autor tego artykułu - można odnieść wrażenie, że jego zdaniem przodkowie seksu nie uprawiali, no może poza tymi kilkoma (kilkunastoma) razami w życiu celem poczęcia potomka.  A w kampanii wrześniowej powinna walczyć armia prawiczków, bo przecież wielu z nich żon nie miało. Najbardziej naiwne podejście, jakie można sobie wyobrazić. Akurat z obserwacji współczesnych znajomych, którzy zdecydowali się na karierę żołnierza muszę stwierdzić, że wielkich problemów ze zdobyciem kobiety to oni nie mają.  Topos mundurowego za którym podąża sznureczek kobiet wciąż jeszcze działa. Poza tym wojsko to jakby nie patrzeć nie jest (i nigdy nie było) zakon kontemplacyjny czy klub dżentelmenów. To duża grupa młodych mężczyzn, których krew buzuje od adrenaliny i testosteronu, a trening psychologiczny któremu są poddawani ma wpoić im pewność siebie i nieugiętość w dążeniu do celu. Nie sądzę, żeby przed wojną było inaczej - normy społeczne to często tylko pobożne życzenie, dywan pod który zamiata się rzeczy niewygodne. Decydują tylko o tym, o czym nie wolno mówić, ale nie kształtują praktyki życia codziennego ze stuprocentową dokładnością. Jednak wystarczy pokazać, że żołnierz miał partnerkę przed ślubem (co z tego, że to wątek romantycznej miłości) albo kolekcję kart "pornograficznych" (jak w doszczętnie skrytykowanym przez pewne środowiska, choć nienakręconym jeszcze filmie "Tajemnica Westerplatte") i już podnosi się krzyk, bo ktoś zrobił rysę na etosie polskiego żołnierza.
|
|
3 na 3 | kortyzol (422 punktów) | >Wystarczy przejrzeć źródła statystyczne z tego okresu
Albo posłuchać rodzinnych opowieści o brydżykach u prababci. Ośmielam się zauważyć, że życie towarzyskie moich niektórych znajomych to wiktoriańskie herbatki. W porównaniu.
>Jak się okazuje wówczas młodzi ludzie nigdy, ale to przenigdy nie uprawiali przedślubnego seksu.
Przecież oni nawet dupa nie mówili.
Spójrzcie bowiem, oto kot blady, a piekło postępuje za nim.
|
|
| JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | > Zacząłem czytać komentarze na filmweb.pl i trafiłem na prawdziwą perełkę, będącą rzekomo kopią> artykułu z "Gościa Niedzelnego", niestety nie udało mi się tego jednoznacznie zweryfikować.> www.filmwe(*)y do łóżka.htmlZamiast komentarza tylko link: pl.youtube.com/watch?v=HvZqu0tsFM0Pozdrawiam serdecznie. JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
| Kowalski (762 punktów) | Zapewne było średnio -- nie wyobrażam sobie by to dzisiaj ustalono. Można jedynie zgadywać, że z jednej strony były to czasy sprzed rewolucji seksualnej, z drugiej strony ówczesna literatura pozostawia dużo śladów par, które nie czekały ze skonsumowaniem związku do ślubu, czy też sprawy seksu traktowały bardzo swobodnie. Można zgadywać, że rzeczywistość leżała gdzieś po środku.
Samego filmu nie widziałem -- z komentarzy przebija jedno, co stanowi prawdę dość ogólną -- filmy stanowią świadectwo epoki, w której są kręcone, a nie tej, którą odtwarzają.
|
|
 | | kortyzol (422 punktów) | > Samego filmu nie widziałem -- z komentarzy przebija jedno, co stanowi prawdę dość ogólną -- filmy stanowią świadectwo epoki, w której są kręcone, a nie tej, którą odtwarzają.Kiedy właśnie film jest głównie o seksie. Trzech kumpli kończy liceum (?) i potem mają różne przygody związane z rozdziewiczaniem. Jak teraz pomyślę, to takie lżejsze American Pie w przedwojennym, polskim kostiumie. Tyle zapamiętałam. 
Spójrzcie bowiem, oto kot blady, a piekło postępuje za nim.
|
|
|  | 1 na 1 Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | > Kiedy właśnie film jest głównie o seksie. Trzech kumpli kończy liceum (?) i potem mają różne przygody związane z rozdziewiczaniem. Jak teraz pomyślę, to takie lżejsze American Pie w przedwojennym, polskim kostiumie. Tyle zapamiętałam.  Hmm... Wtedy czasem do matury nie podchodziło się po gimnazjum?  Zaś co do treści wypowiedzi to się nie mogę zgodzić. To w żadnym wypadku nie jesy film o seksie, ani tym bardziej American Pie w wydaniu międzywojennym. To zwyczajnie film o wchodzeniu w dorosłe życie, początkach samodzielności i pierwszych poważnych związkach. Zauważ, że jeden z bohaterów jest niepoprawnym romantykiem (wygląda nawet na to, iż jego literackim idolem jest Werter) i bynajmniej nie "rozdziewiczanie" jest dla niego najważniejsze.  Jego koledzy są bardziej śmiali względem kobiet i mają nieco bardziej udane życie erotyczne, ale koniec końców wszystko opiera się na romantycznych związkach, a nie seksie widzianym przez pryzmat zabawy, więc porównania do AP niezbyt na miejscu.  Film może nie jest arcydziełem, niemniej mi się podobał i jakieś wartości w nim były. Widzimy młodych żołnierzy września 1939 jako zwykłych ludzi, nie herosów. Mieli swoje słabości, dali się ponosić uczuciom i zwykłym ludzkim popędom. Wszyscy zaczęli sobie układać szczęśliwe życie, aż tu nagle przyszła tragedia... Koniec filmu jest naprawdę dołujący. Jeśli ktoś przekreśla film tylko z tego powodu, iż pokazano tam rzeczywistość, w której paru bohaterów nie postarało się o zgodę kapłana na sypianie ze swoimi ukochanymi, to chyba coś z nim jest nie tak moim zdaniem.
|
|
| |  | | kortyzol (422 punktów) | > To zwyczajnie film o wchodzeniu w dorosłe życie, początkach samodzielności i pierwszych poważnych związkach.Czyli o... seksie  > koniec końców wszystko opiera się na romantycznych związkach, a nie seksie widzianym przez pryzmat zabawy, >więc porównania do AP niezbyt na miejscu.  Eeee tam, nie na miejscu, wszystko jest na miejscu  . Tu mamy kumpli i tam mamy kumpli. W obu filmach kończą szkołę. W obu filmach przechodzą inicjację . Inne jest tło historyczne i kaliber poczucia humoru (AP jest jednym z najbardziej obleśnych filmów jakie widziałam). > Jeśli ktoś przekreśla film tylko z tego powodu, iż pokazano tam rzeczywistość, w której paru bohaterów nie >postarało się o zgodę kapłana na sypianie ze swoimi ukochanymi, to chyba coś z nim jest nie tak moim zdaniem.zgadzam się
Spójrzcie bowiem, oto kot blady, a piekło postępuje za nim.
|
|
| | |  | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | > >To zwyczajnie film o wchodzeniu w dorosłe życie, początkach samodzielności i pierwszych poważnych związkach.> Czyli o... seksie  Czyżby koleżanka freudystka?  > Eeee tam, nie na miejscu, wszystko jest na miejscu . Tu mamy kumpli i tam mamy kumpli. W obu filmach kończą szkołę. W obu filmach przechodzą inicjację . Inne jest tło historyczne i kaliber poczucia humoru (AP jest jednym z najbardziej obleśnych filmów jakie widziałam).Nie o to mi chodzi - AP to taka "bajka" pozbawiona zazwyczaj jakiegokolwiek zahaczenia w rzeczywistości i psychologii. Scenariusz miejscami przypomina fantazję erotyczną napisaną przez gimnazjalistę - ni z tego, ni z owego, deus ex machina pojawia się na scenie "chętna" bohaterka, która postanawia nagle rozwiązać problemy głównego bohatera, który bynajmniej typem Casanovy raczej nie jest i zwykle zainteresowaniem u kobiet się nie cieszył.  W dodatku mówię tutaj o pierwszych filmach, które jeszcze jakiś realizm trzymały. Ostatnie produkcje sygnowane tym znakiem to jakiś psychodeliczno-erotyczny sen nastolatka, wedle którego studia to wieczna orgia i zero nauki.  "Jutro idziemy do kina" to jednak film o życiu. Faktycznie - kończą szkołę, poznają kobiety, zakochują się, w końcu zaczyna się współżycie. Bardzo życiowy schemat. Nie rozumiem analogii do AP - równie dobrze mógłbym powiedzieć, że życie towarzyskie mojej grupy rówieśniczej nawiązuje do tego filmu bo... Większość osób uprawia seks.  To byłoby absurdem. Film miał jednak nieco ważniejsze przesłania, niż pokazanie, iż w czasach międzywojnia ludzie sypiali ze sobą (wielkie mi odkrycie  ) - pokazywał młodych bohaterów kampanii wrześniowej jako zwykłych, młodych ludzi, takich jak widzowie siedzący przed odbiornikami.
|
|
|  | Jacek Cieslicki (1555 punktów) (zablokowany) |
>Kiedy właśnie film jest głównie o seksie. Trzech kumpli kończy liceum (?) i potem mają różne przygody związane z rozdziewiczaniem. >
Odpowiadam na Twój znak zapytania: tak, żadnej dziewczyny, wadowickie.
dziadek Jacek ******* Goje wszystkich krajów, łączmy się!
|
|
| Grzegorz (5685 punktów) | > Zastanawiam się teraz skąd ludzie biorą takie pomysły? Nie tak dawno temu zastanawiałem się tutaj> nad tym, kiedy zdaniem polskich katolików istniała owa arkadia, do której się często odwołują. Teraz już> wiem! Chodzi o dwudziestolecie międzywojenne.  A był jakiś inny wybór  ? Po pierwsze, musiał to być okres na tyle daleki aby nie było zbyt wielu świadków (a jeszcze lepiej jeśli są głównie tacy którym już pamięć niezbyt dopisuje). Czyli po 45-tym odpada. Z drugiej strony, ze względów historycznych, nie może też być zbyt daleko - w końcu przed 1918 nie było Polski, byli za to zaborcy - czyli ogólnie klimaty niezbyt arkadyjskie. A poważniej, to osobom zbytnio idealizującym klimat dwudziestolecia polecam lekturę Boya-Żeleńskiego albo Baudouina de Courtenay.
|
|
1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
Felietonista Gościa Niedzielnego pozazdrościł najwyraźniej sławy Marianowi Pirożyńskiemu (redemptoryście, z Torunia - jakżeby inaczej) autorowi wiekopomnego dzieła Co czytać i postanowił pisać własne - Co oglądać. Na pytanie Po czym surfować odpowiada anonimowy (niesłusznie) twórca katolickiej przeglądarki cathoogle . Zapyta ktoś czego słuchać? Radia Maryja oczywista. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|