 |
Początek rozumnej niewiary Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-05-2012 09:58 | Łukasik (28 punktów) | Początek rozumnej niewiary
3 na 5 | Witam, od dawna deklaruję się jako niewierząca, przynajmniej przed samą sobą. Mam jednak problem z naukowymi podwalinami, ponieważ widzę że brakuje mi wiadomości, które uczynią mój pogląd stabilnym i w pełni świadomym. Chodzi mi o to, że moja dzisiejsza postawa wynika z namiastki wiedzy biologicznej, fizycznej...ogólnej oraz ze swoich rozmyślań i emocji. Chciałabym abyście drodzy Państwo polecili mi jakieś książki, które pomogą mi w ugruntowaniu niewiary ponieważ jest tyle do poznania (religie, historia np.Biblii,sytuacje polityczne uówczesnych czasów, pomijając już wątki typowo naukowe...), że nie wiadomo od czego zacząć. Jeszcze niedawno twiedziłam, że jest tego aż tyle(oprócz zagadnień naukowych, bo tymi się interesuję tak czy inaczej) że nie warto sobie głowy zawracać rzeczami, które i tak nic nie wnoszą - po co mi historia islamu czy też okoliczności powstawania Biblii skoro i tak będę niewierząca. Proszę o propozycje. Pozdrawiam  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 5 | Michał96 (412 punktów) | Jeżeli jeszcze nie czytałaś to może "Bóg Urojony" Richarda Dawkinsa, albo "bóg nie jest wielki" Christophera Hitchensa? Lub inne książki Sama Harrisa czy Dana Denneta.
|
|
 | 8 na 10 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Ale po cóż? Logika jest dużo starszą nauką, która pozwala na ugruntowanie solidnego ateizmu, a liczy sobie już prawie trzy tysiąclecia! Przed Darwinem można było logicznie wykazać błędy w rozumowaniu religijnym  A w dodatku logika służyła powstawaniu metodologii, systematyki, no jest podstawą wszystkich nauk ścisłych, a mimo to większość ludzi w tym inżynierów ma z nią problem. Dlatego nie trzeba sięgać po dzieła z XX/XXI wieku. Można zacząć od Hume'a albo poczytać jakieś wprowadzenie do logiki. Dawkins sam przyznaje, że jego Bóg Urojony był typowo popularną książką. Ja zawsze staram się przypominać, że to nie dopiero ewolucjoniści i astronomowie obalili dogmaty religijne. Logicy byli pierwsi! No, chociażby Stagiryta. Prawie czterysta lat przed powstaniem chrześcijaństwa.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
|  | 1 na 1 | Apokalipsus (72 punktów) | >Ja zawsze staram się przypominać, że to nie dopiero ewolucjoniści i astronomowie obalili dogmaty religijne. Logicy byli pierwsi! No, chociażby Stagiryta. Prawie czterysta lat przed powstaniem chrześcijaństwa.
W tym wypadku bardzo Cię proszę, podaj mi argumenty, którymi logicy obalili dogmaty. Sądzę, że nie tylko ja, ale i inni "nowi" chętnie się z nimi zapoznamy.
|
|
| |  | 10 na 10 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > W tym wypadku bardzo Cię proszę, podaj mi argumenty, którymi logicy obalili dogmaty. Sądzę, że nie tylko ja, ale i inni "nowi" chętnie się z nimi zapoznamy.Początki logiki sięgają właśnie wspomnianego Arystotelesa, którego przyjęło się uważać za pierwszego twórcę logiki. Arystoteles w swojej Metafizyce (o ile dobrze orientuję się nazwa została nadana później w oryginale to chyba była po prostu fizyka) doszukiwał początku świata zwanego wtedy arche, czyli zasady powstania świata. Tak powstała np. koncepcja nieporuszonego poruszyciela, którą chrześcijańscy filozofowie idiotycznie utożsamiają z argumentem na istnieniem Boga. Ważne jest to że Arystoteles już wtedy wyprowadził podstawowe zasady logiki, z którymi chrześcijaństwo na zawsze pozostało sprzeczne, w przeciwności do nauk ścisłych, które właśnie oparły się o tej myśli. Arystoteles poza opisaniem zasad logiki korespondencyjnej (klasycznej, arystotelesowskiej) przedstawił też mnóstwo niewygodnych dla chrześcijaństwa definicji np. definicję definicji. Jawne u niego stało się odrzucenie definiowania idem per idem i ignotum per ignotum, czyli dokładnie definicji o które opiera się cała teologia. Temat świetnie podchwycił właśnie Hume, który chyba najzwięźlej i najciekawiej przedstawił te problemy. Np. Hume postulował cięcie wszystkich religijnych tekstów "gilotyną" w miejscach, w których autor definiuje rzecz przez to samo albo definiuje przez inną niezrozumiałą rzecz. Np. na gruncie logiki klasycznej wyrażenie że "Jezus jest synem Boga" jest logicznie niepoprawne, dopóki nie istnieje zadowalająca definicja Boga. Hume miał dosyć ciekawą manierę pytania "dlaczego" dopóki nie uzyskiwał zadowalających odpowiedzi. Innym logikiem który rozprawił się z teologicznymi "dowodami" za istnieniem Boga był Kant, który na gruncie logiki udowodnił niepoprawność argumentu kosmologicznego (wariacji nieporuszonego poruszyciela Arystotelesa dokonanej przez Tomasza na gruncie błędnie przetłumaczonych dzieł Arystotelesa), czy argumentu ontologicznego. Z koncepcją argumentu kosmologicznego Kant rozprawił podając, że jest to definiowanie w nieskończoność, co w istocie jest niezgodne z zasadami logiki. Z samym dogmatem istnienia Boga Kant rozprawił się w podobnie prosty sposób wskazując na błędnie przeprowadzone wnioskowanie. Zasadniczo teologia zawsze stała w sprzeczności z logiką i jak widać myśliciele zwracali na to uwagę jeszcze przed urodzinami Darwina. Nie trzeba sięgać do wszystkiego co napisali, ale wystarczy poczytać dowolny podręcznik do logiki, żeby zauważyć że chrześcijańskie teksty są całkowicie nielogiczne. Co w zasadzie wypominały im największe umysły w historii filozofii. Logika to potężne narzędzie, chociaż nie w walce z głupotą, bo ludzie logicznie nie myślą. Od ludzi logiczniej myślą nawet gołębie! kopalniawi(*)cja-paradoks-Monty-Halla,10078pl.wikipedia.org/wiki/Paradoks_Monty_HallaOstrzegam jednak o tym, że nauka logiki prowadzi do eskapizmu i socjopatii, a nawet mizantropii. To użyteczne narzędzie pozwala zwracać ludziom uwagę na masę popełnianych błędów... a ludzie nie lubią jak ktoś wie lepiej, a już szczególnie jak krytykuje najwygodniejsze sposoby myślenia. Wiem z autopsji.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | |  | | Apokalipsus (72 punktów) | Bardzo dziękuję.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Kant w pewnym momencie zadeklarował się jako teista. Arystoteles pogrążył dawny grecki sceptycyzm, choć mniej niż Platon. Moim zdaniem Dawkins uprawia często lepszą filozofię. Również w Bogu urojonym. Ja raczej nie polecałbym osobie uczącej się sceptycyzmu filozofii, której ogromna część (do dzisiaj!) to parateologia. Zdecydowanie też nie polecam estetyki, etyki, filozofii umysłu i percepcji nie opierających się na najnowszych danych dotyczących budowy i funkcjonowania ludzkiego mózgu. Polecam Dennetta. Odczarowanie... I inne książki, zwłaszcza tę w której rozprawia się z tak zwanym "błędem Kartezjusza".
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Kant w pewnym momencie zadeklarował się jako teista.Tą drogą poszedł i Kołakowski, ale jak dla mnie, to wszelkim teistom radził bym ostrożność w odwoływaniu się do ich argumentacji. > Polecam Dennetta. Odczarowanie... I inne książki, zwłaszcza tę w której rozprawia się z tak zwanym "błędem Kartezjusza".Dennett uprawia filozofię na sposób współczesny i jest ze wszech miar godnym polecenia. Szczególnie tym, którzy teorię poznania na Kartezjuszu zatrzymali. Pan Marcuch wyżej: W takim razie najlepiej czytać filozofów. Jakieś wprowadzenie do filozofii, pozwalające odróżnić myślicieli od demagogów. Emil Cioran "Upadek w czas", prawdziwy neurotyk, krytykuje po równo wszystkich, klasyka J.M.Bocheński "Podręcznik mądrości tego świata", porządnie i uczciwie odróżnia mądrość, dobroć i inne trudne słowa J.Hartmann "Techniki metafilozofii", techniczne, trudne, ale silnie rozkminiające St.Wszołek "Wprowadzenie do filozofii religii", oj niejednemu by się tutaj przydało, ale uwaga - autor jest księdzem i trzeba uważać na nawracanie No i więcej jeszcze Kołakowskiego, bo przecież pełno jego leży w księgarniach, popularny jest, zrozumiały.
W każdym razie: nie potrzebujesz żadnych książek naukowych! A już na pewno nie popularno-naukowych oraz chłamu, który w samym tytule oznajmia jakąś radykalną tezę do obrony, to jest najgorszy sort skierowany do umysłów niezwykle prostych a zagubionych (tytuł musi być łatwo zrozumiały, np. "Boga nie ma!", "Bóg jest!", "Bóg urojony" albo "Bóg nie jest urojeniem"), generalnie odradzam. A, jest jeszcze Hołownia, takie trochę inteligentniejsze od ciocino-ambonowego rozumienie chrześcijaństwa (np. "Bóg, życie i twórczość") - ale to już ewentualnie, bo "stronnicze" Ale z kartezjuszowym błędem to raczej rozprawił się profesor neurologii Antonio Damasio.
W książce właśnie pod tytułem "Błąd Kartezjusza" - przedstawiając twarde dane pochodzące z badań - rozprawia z twierdzeniem Kartezjusza, jakoby w ciele mieszkała niezależna od niego dusza - innymi słowy: umysł i świadomość nie mają nic wspólnego z ciałem, w którym są uwięzione. Damasio odrzuca to podejście. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Znam prace Damasio. Są ogromnie cenne, jednak moim zdaniem Dennett lepiej to uzasadnił.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >Znam prace Damasio. Są ogromnie cenne, jednak moim zdaniem Dennett lepiej to uzasadnił. O nie! Panie Jacku! Dla mnie uczony praktyk, nawet gdyby był szczytowo niekomunikatywnym, a tak wszakże nie jest z Damasio - uzasadnia wiedzę o rzeczywistości lepiej od filozofa. Po prostu - tylko przedstawiając konkretny wynik swoich badań.
Zajmowałem się popularyzacją nauki i czy Pan uważa, że mogłem lepiej uzasadnić wyniki badań uczonych, niż uczynili to oni sami. Ja uważam, że - co najwyżej - mogłem opisać je bardziej komunikatywnym (przestępnym dla nieprofesjonalistów) językiem.
W książce "Błąd Kartezjusza" Damasio: Odwołując się zarówno do badań z zakresu neurofizjologii mózgu, jak i na przykładzie opisu pojedynczych przypadków pacjentów, autor argumentuje za tym, że emocje (uczucia) stanowią integralną część struktury umysłu i odpowiadają za te czynności, dzięki którym charakteryzujemy człowieka jako istotę racjonalną. Damasio stawia hipotezę, że umysł ludzki składa się z kilku systemów mózgowych współpracujących ze sobą na wielu poziomach struktury neuronowej, a nie na poziomie "mózgu centralnego". Ukazuje powiązanie, jakie zachodzi między mózgiem a ciałem, dzięki któremu organizm jako całość wchodzi w złożoną interakcję z otoczeniem. Podkreślając nierozerwalny związek psychiki z cielesnością, pisze: "Dusza oddycha poprzez ciało. Cierpienie - niezależnie od tego, czy dotyczy powierzchni skóry, czy zaburzeń umysłowych - rozwija się w ciele" (s. 14).(A.T.)
PS. Bardzo proszę o bliższe sprecyzowanie miejsca "lepszego uzasadnienia" Dennetta, chętnie je ponownie przeczytam i porównam ze stronicami 276 - 281 "Błędu Kartezjusza", gdzie jest rzeczy sedno.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@ .
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Miałem na myśli: Cytat:Słodkie sny: Filozoficzne przeszkody na drodze do nauki o świadomości, Warszawa 2007, Prószyński i S-ka, s.232, ISBN 978-83-7469-456-8 (Sweet Dreams: Philosophical Obstacles to a Science of Consciousness 2005) O Dennettcie czytamy: Daniel Clement Dennett (born March 28, 1942)[1][2] is an American philosopher, writer and cognitive scientist whose research centers on the philosophy of mind, philosophy of science and philosophy of biology, particularly as those fields relate to evolutionary biology and cognitive science.[3] He is currently the Co-director of the Center for Cognitive Studies, the Austin B. Fletcher Professor of Philosophy Lubi się przedstawiać jako autodydakta w niektórych dziedzinach - mnie przekonał...
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Miałem na myśli:> Cytat:Słodkie sny: Filozoficzne przeszkody na drodze do nauki o świadomości, Warszawa 2007, Prószyński i S-ka, s.232, ISBN 978-83-7469-456-8 (Sweet Dreams: Philosophical Obstacles to a Science of Consciousness 2005) Wszystkie książki Dennetta wydane po polsku, czytałem zaraz po ich ukazaniu. Sądziłem, że wskaże Pan jakieś konkretne "bardziej przekonywujące" od badacza Damasio argumenty. > O Dennettcie czytamy:> Daniel Clement Dennett (born March 28, 1942) is an American philosopher, writer and cognitive scientist whose research centers on the philosophy of mind, philosophy of science and philosophy of biology, particularly as those fields relate to evolutionary biology and cognitive science. He is currently the Co-director of the Center for Cognitive Studies, the Austin B. Fletcher Professor of PhilosophyMożna też przeczytać: Daniel Clement Dennett (ur. 1942) - filozof amerykański. Zajmuje się głównie filozofią umysłu i filozofią nauki. Jest szczególnie zainteresowany biologią ewolucyjną oraz kognitywistyką. Czołowy zwolennik teorii zwanej darwinizmem neuralnym (ang. neural darwinism).Polska wersja nie wymienia co prawda miejsca pracy, ale ani z wersji angielskiej, ani z polskiej nie wynika praktyka Dennetta jako neurologa. To filozof, ewentualnie kognitywista. > Lubi się przedstawiać jako autodydakta w niektórych dziedzinach - mnie przekonał...Więc jeszcze raz powtórzę. Bardzo sobie cenię i wiedzę i inteligencję profesora Dennetta i wcale nie przeszkadza mi jego samouctwo (wprost odwrotnie, uważam że najlepsi jesteśmy z tego obszaru wiedzy, którego nauczymy się sami) Ale aby jego tezy były racjonalne to musi oprzeć je na nauce. (Dennett właśnie tak czyni i dlatego jest dla mnie przekonywującym.) Uczony zaś (tu Damasio) opiera swoje tezy na doświadczeniach z wykorzystaniem całej aparatury badawczej. Dlatego nauka bardziej mnie przekonywuje jak filozofia, a filozofia bardziej jak teologia, ale żyjemy w wolnym kraju i mamy prawo wyboru. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale ja, choć lubię Damasio, uważam, iż niezbyt dobrze wywodzi on i dowodzi niektóre rzeczy. Jego praca "W poszukiwaniu Spinozy" jest wręcz słaba. Ogólnie Damasio jest dla mnie cenny na zasadzie, iż niewielu badaczy ma odwagę iść w tę jakże potrzebną stronę co on (na co zresztą zwraca uwagę także Dennett). Przydałoby się książkom Damasio więcej przykładów i opisów zjawisk empirycznych. Brak tego zaowocował "W poszukiwaniu Spinozy". Oczywiście porównuję tu Damasio z najlepszymi, na tle ogółu jest prefekcyjnym geniuszem.
|
|
| | |  | 1 na 1 damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | To, że religia katolicka jest nie logiczna w naszym znaczeniu tego słowa było praktycznie wiadomo od zawsze. Nielogiczność jest wpisana w tą religię od samego początku wystarczy przyjrzeć się omnipotencji(choć niektórzy zaprzeczają by bóg katolicki miał taką moc). A rozsądna? alternatywna wizja świata jest taka sama. W końcu żeby prawdopodobnym było powstanie życia należy przyznać, że istnieją inne światy z innymi prawami logicznymi(zasada antropiczna dotyczy również logiki).
Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >To, że religia katolicka jest nie logiczna w naszym znaczeniu tego słowa było praktycznie wiadomo od zawsze.
Nie można relatywizować logiki w ten sposób. Coś albo jest albo nie jest logiczne.
I to że coś jest logiczne, czy nie logiczne nie oznacza czy to jest prawdziwe czy nie prawdziwe. Określając czy coś jest logiczne określamy zupełnie inną relację. Np. argument ontologiczny za istnieniem Boga jest logiczny. I dopiero teraz możemy rozważać prawdę, czy fałsz, co jest własnością zdań logicznych.
Tak więc np. wyrok sądu nie jest zdaniem logicznym, bo nie można mu przypisać wartości prawda/fałsz. Podobnie jest z całą Biblią, która używa niedefiniowalnych bądź nielogicznie zdefiniowanych terminów itd., czyniąc to nielogicznym.
To jakaś niepoprawna maniera językowa żeby mylić pojęcia prawda i logika.
>W końcu żeby prawdopodobnym było powstanie życia należy przyznać, że istnieją inne światy z innymi prawami logicznymi
???
Chyba FIZYCZNYMI. To nawet na metrologii słyszałem o teorii wszechświatów z innymi stałymi, ale inne zasady logiczne? Takie twierdzenie jest stricte ontologiczne. Jak już wielokrotnie pisałem w ontologię się mieszać nie będę. Dla mnie to jest taka sama nauka jak teologia.
To jest niczym nieuzasadnione założenie, że może istnieć np. świat w którym nie występuje np. zasada niesprzeczności ~(~p ^ p) poza tym metodologicznie niepoprawne. Prawa logiczne to aksjomaty, a sugerowanie że mogą one zostać zachwiane (bez żadnych empirycznych przesłanek) to nic więcej niż metafizyka i nie ma nic wspólnego z naukami ścisłymi.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | > To jakaś niepoprawna maniera językowa żeby mylić pojęcia prawda i logika.Wcale tego nie robię. Jedynie staram się określić czy jakaś logika jest prawdziwa(czyli rzeczywiście logiczna) czy nie, i temu określeniu można przypisać prawdę lub fałsz. Na gruncie matematyki: przy określonych aksjomatach pi wynosi 3.14... I takie są prawa logiczne w naszym świcie, natomiast w innym mogą być inne. I naprawdę nie rozumiem czemu nie mógł bym tak relatywizować logiki? > >W końcu żeby prawdopodobnym było powstanie życia należy przyznać, że istnieją inne światy z innymi prawami logicznymi> ???> Chyba FIZYCZNYMI.Fizycznymi też.  > To nawet na metrologii słyszałem o teorii wszechświatów z innymi stałymi, ale inne zasady logiczne? Takie twierdzenie jest stricte ontologiczne. Jak już wielokrotnie pisałem w ontologię się mieszać nie będę. Dla mnie to jest taka sama nauka jak teologia.Trudno. > To jest niczym nieuzasadnione założenie, że może istnieć np. świat w którym nie występuje np. zasada niesprzeczności ~(~p ^ p) poza tym metodologicznie niepoprawne. Prawa logiczne to aksjomaty, a sugerowanie że mogą one zostać zachwiane (bez żadnych empirycznych przesłanek) to nic więcej niż metafizyka i nie ma nic wspólnego z naukami ścisłymi.Jeśli świat jest logiczny\matematyczny(a inne myślenie to absurd) to nie widzę różnicy między koniecznym postulowaniem innych praw fizycznych w innych światach a koniecznością postulowania innych praw logicznych. W końcu prawa logiczne konstytuują świat tak samo jak fizyczne. A ich istnienie jedynie jako takie, jak je znamy, jest tak samo nieprawdopodobne jak istnienie tylko stałych fizycznych naszego świata. Wszechświat musi mieć takie własności, aby wewnątrz niego, w pewnych okresach jego historii, mogło rozwijać się życie a logika musi na to pozwalać tak samo jak stałe fizyczne. Nie mam zamiaru się nawet zastanawiać czy takie twierdzenia są ontologiczne czy metafizyczne czy naukowe, interesuje mnie jedynie czy są rozsądne, czy nie. Brak empirycznych przesłanek ani trochę mnie nie rusza, tak samo jak i tych którzy postulują istnienie jedynie innych stałych fizycznych w innych światach(a nie robią tego z logicznymi. Co jest błędem!) Nie wiem o jaką metodologiczną niepoprawność Ci chodzi, więc się nie ustosunkuje.
Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >staram się określić czy jakaś logika jest prawdziwa
Proszę się dalej starać.
>Jeśli świat jest logiczny\matematyczny(a inne myślenie to absurd)
A gdzie jest tak napisane? Idę sobie zrobić kawy. To nie jest logiczne i nie jest absurdalne.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) |
>>Jeśli świat jest logiczny\matematyczny(a inne myślenie to absurd)A gdzie jest tak napisane?
Dwa posty wyżej.
>Idę sobie zrobić kawy. To nie jest logiczne i nie jest absurdalne.
Jak najbardziej jest to logiczne. Zdanie "Idź sobie zrobić kawy!" jest nie logiczne bo temu zdaniu nie można przypisać żadnej wartości logicznej, a zdaniom opisującym świat można. To, że świat jest logiczny znaczy też, że nie występują żadne paradoksy jest wewnętrznie spójny. I nie pisałem wcale, że świat nie może być absurdalny(choć taki pomysł mi się nie podoba).
Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
|
|
| |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > W tym wypadku bardzo Cię proszę, podaj mi argumenty, którymi logicy obalili dogmaty. Sądzę, że nie tylko ja, ale i inni "nowi" chętnie się z nimi zapoznamy.Proponuję zacząć lekturę od Krzysztofa Ateisty: www.eioba.pl/a/1w2/a-ja-ci-boga-udowodnieMiłego dnia. @@@ .
|
|
| | |  | aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | Bardzo ciekawy artykuł.. choć zacząłem go dopiero czytać. Ale Boga można udowodnić matematycznie w Teorii Układów Złożonych. Zacznę taki temat na forum.
Prawie wszyscy ludzie dzielą się na tych, którzy gwałcą rzeczywistość i na tych, którzy rzeczywistość już zgwałcili... Nieliczni mają ten przywilej dymania jej za jej radosną zgodą...
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Bardzo ciekawy artykuł.. choć zacząłem go dopiero czytać. Ale Boga można udowodnić matematycznie w Teorii Układów Złożonych. Zacznę taki temat na forum.Nie będzie Szanowny Pan ani pierwszym, ani ostatnim dowodzącym istnienia Boga, ale przecież to nie sztuka dowodzić tylko dowieść. Może warto przed własnymi dowodami poczytać dowody innych. Ostateczne obalenie ateizmu Polemika z ateizmem. 02 czerwca 2010
Totalizm: ostateczne dowody na istnienie Boga Jeśli dobrze się zastanowić, to nie istnieje inne pytanie o poważniejszych dla ludzi konsekwencjach niż odwieczne zapytanie "czy Bóg istnieje?". Ja w trakcie swoich badań naukowych natknąłem się na ogromną ilość materiału dowodowego potwierdzającego fakt że "TAK, Bóg rzeczywiście istnieje!". Niestety, zarówno oficjalna nauka ziemska, jak i moi zawodowi koledzy (inni naukowcy) usilnie unikają poinformowania społeczeństwa o istnieniu owego ogromnego materiału dowodowego. W wielu zaś przypadkach wręcz zaprzeczają jego istnieniu. To dlatego na niniejszej stronie internetowej zdecydowałem się zaprezentować do wglądu zainteresowanych czytelników rzeczowe i bezstronne informacje o owym ogromnym materiale dowodowym. [Załącznik]Tylko gdy już Pan Boga dowiedzie, to co się stanie z wiarą? Miłego dnia. @@@ .
|
|
|  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >Ale po cóż? Nie przeczę wartości logiki, ale po co? Po to, żeby wiedzieć więcej.
Ja najbardziej polecam inne książki Rysia D. niż boga urojonego, te ewolucyjne. Dają świetne rozeznanie w ewolucji i mnóstwo ciekawych wiadomości o świecie ożywionym. Nie po to aby dreptać w bajoru samozachwytu ateizmem, ale po to, aby się dowiadywać.
|
|
| |  | 2 na 2 | Łukasik (28 punktów) | > >Ale po cóż?> Nie przeczę wartości logiki, ale po co?> Po to, żeby wiedzieć więcej.> Ja najbardziej polecam inne książki Rysia D. niż boga urojonego, te ewolucyjne. Dają świetne rozeznanie w ewolucji i mnóstwo ciekawych wiadomości o świecie ożywionym.> Nie po to aby dreptać w bajoru samozachwytu ateizmem, ale po to, aby się dowiadywać.> Dokładnie...mam wrażenie, że są wartościowsze niż samo roztrząsanie sprawy istnienia i nieistnienia boga. Czytałam "Rozplatanie tęczy" i byłam zachwycona masą ciekawych informacji a przy okazji zdrowego rozsądku, który dodatkowo pomaga kształtować swoje poglądy. Nie jest to cel sam w sobie, jak w przypadku książek o tytułach typu 'boga nie ma'. Dzięki wszystkim za propozycje, już je sobie spisuję
|
|
| | |  | 6 na 6 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Nie chodziło mi bynajmniej o traktaty logiczne, które rozpatrują istnienie Boga. To były tylko przykłady, które miały zwrócić uwagę na to, że logiczne myślenie nie potrzebowało teorii ewolucji, ani gwałtownego rozwoju biologii by zrozumieć, że teologia to androny. I nie odsyłam do czytania dzieł oświeceniowców, czy starożytnych greków, szczególnie że większości osób to pewnie nie pasjonuje. Polecam natomiast poczytanie książek współczesnych, ot podręczników do logiki, na której i tak opierają się wszystkie nauki ścisłe. Gdyby naukowcy nie myśleli logicznie to by nie dokonali tych wszystkich odkryć, o których można sobie poczytać w literaturze popularnonaukowej  Chodzi mi głównie o to, żeby zwrócić uwagę na to, że ateizm to nie wiara w Boga, bo nauka jest lepsza, ale dlatego że nauka jest logiczna, a teologia nie. Znajomość logiki pozwala spojrzeć na problemy z zupełnie innej perspektywy. Często okazuje się że w sporach rozpatrujemy problemy, które są źle sformułowane itp.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
|  | 1 na 1 | schlawiner (400 punktów) | > Logika jest dużo starszą nauką, która pozwala na ugruntowanie solidnego ateizmu, a liczy sobie już prawie trzy tysiąclecia! Przed Darwinem można było logicznie wykazać błędy w rozumowaniu religijnym  Ciekawe zatem, dlaczego wykładana na wydziałach teologicznych (gdzie takowe istnieją) logika nie odwodzi jakoś studentów od zamiaru zostania księżmi. Prof. Mynarek, były dziekan takiego wydziału, mógłby pewnie wnieść nieco światła do tego interesującego zagadnienia. Mogę się tylko domyślać, dlaczego nie pisze tu na forum. Braku odwagi mu nie zarzucam.
|
|
| |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | > >Logika jest dużo starszą nauką, która pozwala na ugruntowanie solidnego ateizmu, a liczy sobie już prawie trzy tysiąclecia! Przed Darwinem można było logicznie wykazać błędy w rozumowaniu religijnym  > Ciekawe zatem, dlaczego wykładana na wydziałach teologicznych (gdzie takowe istnieją) logika nie odwodzi jakoś studentów od zamiaru zostania księżmi. Prof. Mynarek, były dziekan takiego wydziału, mógłby pewnie wnieść nieco światła do tego interesującego zagadnienia. Mogę się tylko domyślać, dlaczego nie pisze tu na forum. Braku odwagi mu nie zarzucam.Skoro wykładane niekiedy nauki biologiczne nie uczą faktów dotyczących ewolucji - spotykam się z pseudo-biologicznymi kierunkami na nie-certyfikowanych uczelniach w USA głównie, gdzie hoduje się kreacjonistów, to czego spodziewać się po logice?
|
|
| |  | 5 na 5 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Ludzie z natury nie myślą logicznie. Logika nie jest zgodna z naturalną ludzką intuicją. Linkowałem doświadczenie z gołębiami. Ludzie naturalnie mają problem z logicznym myśleniem i stąd te wszystkie metafizyczne bzdury. Logika jest zdecydowanie nieintuicyjna, a większość ludzi ma problem z zaakceptowaniem tego co kłóci się z ich wewnętrznymi odczuciami i przestawieniem myślenia na poprawne. Pewnie dlatego tak wiele osób nadal studiuje teologię  poza tym nawet jak ktoś ma na studiach przedmiot logika to nie znaczy, że logicznie myśli. Nie każdy kto zalicza na studiach matematykę jest matematykiem. Coraz częściej po prostu umie rozwiązywać pewne typy zadań. Z logiką jest podobnie.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | |  | 1 na 1 | Marek Okrągły (2283 punktów) | > Ludzie naturalnie mają problem z logicznym myśleniem i stąd te wszystkie metafizyczne bzdury.> Logika jest zdecydowanie nieintuicyjna, a większość ludzi ma problem z zaakceptowaniem tego co kłóci się z ich wewnętrznymi odczuciami i przestawieniem myślenia na poprawne. Pewnie dlatego tak wiele osób nadal studiuje teologię poza tym nawet jak ktoś ma na studiach przedmiot logika to nie znaczy, że logicznie myśli. Nie każdy kto zalicza na studiach matematykę jest matematykiem. Coraz częściej po prostu umie rozwiązywać pewne typy zadań. Z logiką jest podobnie.Naprawdę fajna wypowiedź. Szczególnie o matematyce się zgadzam. Na studiach udzielałem korepetycji osobie, która udowodniła mi, że matematyki można się nauczyć na pamięć. A przynajmniej pewnego zakresu materiału z matematyki. Osoba ta wkuła/zapamiętała sposób rozwiązania około 700 zadań. Rozwiązywała je szybko i bez problemu. Jednak nie przyswoiła sobie algorytmu, bowiem wystarczyło zmienić dane i był Zonk. Jakbym sam tego nie doświadczył to bym nie uwierzył tak bardzo kłóci się to z moim "intuicyjnym" odbiorem uniwersalności matematyki. W grupie miałem jeszcze drugiego takiego osobnika, który potrafił wkuć i powtórzyć zadanie/czynność z przedmiotu jednak kreatywność go przerastała i zadawał przerażające pytania dla osoby znającej jego "wiedzę" i osiągnięcia. Chyba nie muszę dodawać, że druga osoba została na uczelni i jest doktorem w swojej dziedzinie  )))))) to a propos systemu promowania. Brak akceptacji ludzi dla logiki ma jednak swoje plusy: filmy animowane i ogólnie bajki. Przynajmniej tak jest w mojej ocenie.
|
|
1 na 3 | domator (287 punktów) | Gorąco polecam "I znowu zapiał kur" Karla Deschnera. Książka w bardzo wnikliwy sposób przedstawia okoliczności powstania Nowego Testamentu - osoby ewangelistów, sąsiednie religie, prekursorskie wobec chrześcijaństwa, mentalność ówczesnych społeczeństw i wiele innych. W trakcie lektury sam przez się wyłania się wniosek, że chrześcijaństwo nic z boskimi objawieniami wspólnego nie ma a jest zwykłą kalką. Sam zacząłem czytać ją dość niedawno, poleconą w podobnym wątku przez jednego z użytkowników i nie żałuję
|
|
 | | Łukasik (28 punktów) | > Gorąco polecam "I znowu zapiał kur" Karla Deschnera. Książka w bardzo wnikliwy sposób przedstawia okoliczności powstania Nowego Testamentu - osoby ewangelistów, sąsiednie religie, prekursorskie wobec chrześcijaństwa, mentalność ówczesnych społeczeństw i wiele innych. W trakcie lektury sam przez się wyłania się wniosek, że chrześcijaństwo nic z boskimi objawieniami wspólnego nie ma a jest zwykłą kalką.> Sam zacząłem czytać ją dość niedawno, poleconą w podobnym wątku przez jednego z użytkowników i nie żałuję  > Serdeczne dzięki za tę propozycję, chyba będzie moją pierwszą co do kolejności czytania, ponieważ czegoś takiego szukałam właśnie.
|
|
5 na 7 | astrotaurus (12445 punktów) | >Mam jednak problem z naukowymi podwalinami, Naukowa podwalina jest prosta: akt wiary nie jest aktem rozumowym - wiara zagnieżdża się w umyśle wskutek socjalizacji i podporządkowuje umysł do ochrony siebie. To wierzący powinni prezentować naukowe podwaliny swoich banialuków, a oni mimo tysiącleci religii, milinów ksiąg, miliardów wierzących nie potrafią nic rozumnego przedstawić.
>Jeszcze niedawno twiedziłam, że jest tego aż tyle(oprócz zagadnień naukowych, bo tymi się interesuję tak czy inaczej) że nie warto sobie głowy zawracać rzeczami, które i tak nic nie wnoszą - po co mi historia islamu czy też okoliczności powstawania Biblii skoro i tak będę niewierząca. Nie próbuj dowartościować nieuctwa - na dowolne (w tym religijne) bzdety bez uzasadnienia masz prawo po prostu puknąć w czoło. Oczywiście namawiam Cię do zgłębiania tematu, do polecanych tu lektur i przemyśleń, ale rób to dla siebie, z racji społecznej rangi zagadnienia, bo same religie są intelektualnie jałowe pod jakimkolwiek względem poznawczym.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
 | 1 na 1 | Athelas92 (28 punktów) | >Nie próbuj dowartościować nieuctwa - na dowolne (w tym religijne) bzdety bez uzasadnienia masz prawo po prostu puknąć w czoło. >Oczywiście namawiam Cię do zgłębiania tematu, do polecanych tu lektur i przemyśleń, ale rób to dla siebie, z racji społecznej rangi zagadnienia, bo same religie są intelektualnie jałowe pod jakimkolwiek względem poznawczym.
Cenna uwaga. W tym właśnie tkwił mój konflikt wewnętrzny - z jednej strony szkoda mi czasu na czytanie tych wszystkich kolorowych historyjek a z drugiej - w obliczu masy ludzi wierzących w te i inne rzeczy, czuję presję iż powinnam być obcykana w tych tematach, nawet bardziej niż oni. Tylko tutaj wkracza aspekt iż niewiara powinna być moją własną sprawą, czy komukolwiek muszę udowadniać dlaczego mam takie zdanie i dlaczego wg mnie ON się myli? To tylko prowadzi do długich i nic niezmieniających dyskusji.
|
|
|  | 2 na 2 | Marek Okrągły (2283 punktów) | > Cenna uwaga...w obliczu masy ludzi wierzących w te i inne rzeczy, czuję presję iż powinnam być obcykana w tych tematach, nawet bardziej niż oni...iż niewiara powinna być moją własną sprawą, czy komukolwiek muszę udowadniać dlaczego mam takie zdanie i dlaczego wg mnie ON się myli?Witamy w świecie ateistów czyli praktycznie jedynych ludzi czytających święte teksty, umiejących się poruszać po prawach kanonicznych i ich odpowiednikach itd. itd.  Na dłuższą metę to nie powinno być zabawne. Przeciętny wierzący nie ma pojęcia o swojej religii, a co dopiero o innych, a przeciętny ateista ma dobre pojęcie przynajmniej o jednej lub przynajmniej jeśli jest ona wielokrotnie wewnętrznie sprzeczna to jest oczytany z tej religii. Nie mówię, że ateiści są teologami, ale ateistom z jakimi się komunikuję czy to na żywo czy w internecie zależy, żeby zrozumieć duchowość/boskość/metafizykę i ta do nich nie przemawia dzięki wiedzy jaką zdobyli i przetworzyli. Odnoszę wrażenie, że wierzący robią skłon, zgięcie, noga prawa, noga lewa, wyprost etc. ku czci np. Heraklitesa i nie pamiętają po co i czemu to służy. Ateiści zaś patrzą, szukają i znajdują "Azaliż chcesz mieć brzuch jak Heraklites czyń następujące....", więc wyciągają wiedzę, że dane czynności są dla mocnego brzucha, a nie ku czci Heraklitesa. Następnie analizują ćwiczenia i dochodzą do wniosku, że dane ćwiczenia wcale nie wzmacniają brzucha a tak naprawdę uda. Heraklites bowiem był cherlawy i tak naprawdę nazywał się inaczej itd. Koniec metafor. Ja w pewnym momencie powiedziałem sobie dość. Do pewnego momentu, interesuje mnie czemu ludzie tak myślą i działają, kto chce nimi manipulować, jakie konkretne wyciąga z tego korzyści. Interesuje mnie to głównie jako krótki kurs samoobrony z ateizmu i asertywności  czyli przeglądam pewne artykuły, filmiki, książki o sztuczkach osób wierzących/marketingowców. Jest mi to potrzebne do radzenia z ewangelizującymi (Konstytucja w naszym kraju na nich nie działa), plotącymi bzdury i ogólnie reklamami. Jest to również swoista forma doskonalenia się. Jednak jest pewien poziom na jaki nie chce mi się wskakiwać. Ja chcę spokoju i powolnego korygowania pewnych wierzących zachowań, a nie poznania najskrytszych myśli ich filozofów. Nie potrzebny mi wniosek 457 jeśli założenie nr. 1 jest błędne. Rozmowa z ewangelizującymi i podobnymi wygląda zazwyczaj tak. Po wstępnym wykazaniu braków wiedzy osoby z którą rozmawiam i wykazaniu mojej wiedzy wracam do punktu wyjścia "Braku jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie Boga". Po prostu ewangelizacja i "dowody" na istnienie Boga przestały mnie bawić, rozprawiać się trzeba szybko i boleśnie jak ze zrywaniem plastra. To jest moje podejście do tematu. Jeśli uznajesz, że potrzebujesz być GI Joe/Omega Prime/Power Rangerem ateizmu to oczywiście Twoje życie. Jeśli Ci to sprawia przyjemność tym bardziej to pochwalam. Jednak jeśli jest Ci to potrzebne do posiadania wiedzy jakiej na 99,9999999999% nigdy nie użyjesz to jest to już przegięcie. Jeśli radzisz sobie z wierzącymi i dochodzisz do momentu jak zmieniają temat lub po prostu zamykają oczy i powtarzają to samo zdanie (zazwyczaj nie mające nic wspólnego z rozmową) jakby je czytali z wewnętrznej strony czaszki lub dają Ci spokój to wg mnie już wystarczy. Szanuj siebie i swój czas. Religia ma dla mnie jeden ciekawy aspekt i jedynie on mnie zmusza do nowych poszukiwań. Jak algorytm manipulacji jest oczywisty i przykrywający prawdziwy algorytm pozyskiwania i utrwalania władzy dla konkretnych grup społecznych. To takie "magiczne oko", które jest dla ateistów tak łatwo widoczne zaś wierzący wpatruje się godzinami i widzi tylko niebieskie/fioletowe/żółte fale/kręgi itd. Mnie to kręci i jest jedynym powodem łamania zasady szanowania mojego czasu  . A jako lekturę polecam Ci święte teksty różnych religii, co zapewne czytałaś. Mi jednak chodzi o wydania sprzed 20 lat kontra dzisiejsze kontra sprzed 100 lat kontra sprzed 200 lat kontra sprzed 500 lat kontra.....Jednym ze śmieszniejszych elementów tego jest słynny "biblijny jednorożec" czyli jak wierzenia lokalne tymczasowe wpływają na ponoć niezmienne święte pisma. Czasami na internecie są jakieś opracowania na ten temat. Przestrzegam jednak przed tworzeniem sobie idoli, bo to wg mnie nie ma sensu, choć tutaj Biblia ma trochę racji. Ateistą jestem naprawdę długo (ja nigdy nie czułem "pierwiastka boskości"), o Dawkinsie dowiedziałem się półtora roku temu i podoba mi się jego wiedza i propagowanie wiedzy o ewolucji, jednak niekoniecznie zgadzam się z jego przejściami "...i Boga nie ma" lub "...co udowadnia, że Boga nie ma". Wg mnie jedynym dowodem na brak boga/bogów jest brak weryfikowalnego dowodu na jego/ich istnienie (dowód wbrew pierwszemu wrażeniu naprawdę solidny). O Hitchensie dowiedziałem się kilka miesięcy temu, o jego przekonaniach w szerszej perspektywie dopiero jakieś 3 tygodnie temu i naprawdę niewiele zmienił we mnie jako ateiście. Trochę mnie pozytywnie nastroił (miał naprawdę pozytywne nastawienie, facet kochał życie), trochę mnie zasmucił (nie chciałbym widzieć tyle zła/manipulacji co on, mimo moich zapędów poznawczych). Ateiści są naprawdę różni, co nas łączy to odpowiedź na jedno pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." Mnie świadomym ateistą uczyniła religia, a dokładniej święte teksty i te Ci polecam.
|
|
3 na 7 | Zabójca-Bogów (3947 punktów) | Napiszę oczywistą oczywistość.
Zasoby portalu Racjonalista.pl.
Oraz wątki na forum. Pytaj. Nie bój się zabierać głosu.
Polecam tez Fakty i Mity ---skutecznie podtrzymują w bezboznosci.
Analizuj ---to co słyszysz i oglądasz w TV i w życiu---wiara się sama kompromituje i usuwa ośmieszając przy okazji.
Wiara i Religie to kupa śmiechu i rozrywki. (przy okazji też to ogromne zło blokujące rozwój świata Tylko Ateisći mogą polożyć kres Wierze i Religiom)
Piszę Ci to Ja 666 część trójcy świńtej. (byłem z tym u proboszcza i ogłosiłem się na wszelki wypadek Dwoma Bogami naraz ---ale nie dali mi exkomuniki---lipa--ale się nie poddam chcę mieć na ścianie taki fajny druk.)
|
|
 | 1 na 1 | Marek Okrągły (2283 punktów) | > (byłem z tym u proboszcza i ogłosiłem się na wszelki wypadek Dwoma Bogami naraz ---ale nie dali mi exkomuniki---lipa--ale się nie poddam chcę mieć na ścianie taki fajny druk.)Mądre słowa  przed tym tekstem. A propo tekstu: mnie nie chcieli ekskomunikować za zachęcanie posła do prac nad in vitro i prośby o jego głosowania za wprowadzeniem in vitro do polskiego porządku prawnego, mimo że miałem wydrukowany mail. Mi bardziej niż o fajny papierek na ścianie chodziło o możliwość apostazji bez potrzeby dwóch podpisów i udowodnienie hipokryzji konkretnego biskupa. Przynajmniej dowiedziałem się, że "Biskupowi nie o to chodziło". Mądrych ludzi to tu na racjonalista.pl rzeczywiście nie brakuje, dlatego mnie zaskakuje czemu jesteśmy tak tłamszeni w Polsce.
|
|
1 na 3 wolkar (467 punktów) (zablokowany) | ... > Proszę o propozycje.> Pozdrawiam Takich pozycji jest wiele - ja zaproponuję Ci "Koniec wiary" Sama Harrisa - tytuł rekomendowany zresztą przez Racjonalistę. Kupiłem, czytam i polecam z całym przekonaniem. Wraz z "Bogiem urojonym" ta pozycja będzie stanowiła kanon tego typu literatury... Polecam także znakomite teksty Lucjana Ferusa, Andrzeja Koraszewskiego, Jacka Tabisza i innych autorów tu, na Racjonaliście. Powodzenia
|
|
-10 na 10 aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | A ja Cię zdemaskuję. Podobnie jak ja jesteś wierząca, tylko lubisz popodpierdzielać na tym forum. Gdybyś była niewierząca, jak wszyscy tu zadeklarowani na forum, to jak wszyscy zadeklarowani na forum cisnęłabyś wiedzą o "naukowych podwalinach niewiary" i monologowałabyś na ten temat jak Anders Behring Breivik w swojej chorej pracy. p.s. 3 pytania do Andersa Breivika 1. Czy i jak minimalizował pan ryzyko porażki podczas Pana operacji? 2. Czy i jak zaspokajał Pan swoje potrzeby seksualne podczas Pańskiej operacji? 3. Wiemy już że jest Pan sprytny i umie planować, ale czy uważa się pan za "złego z natury"? To ostatnie to podstawa technokracji i terroryzmu. Każdy terrorysta twierdzi, że i on jest zły i cała reszta bo natura jest zła. Zabije siebie i innych i będzie się uważał za bohatera. Jeśli człowiek nie potrafi docenić natury jako wielkiego i pięknego daru od Boga, to jest TERRORYSTĄ! Tak moi drodzy, dobrze słyszeliście... TERRORYSTĄ! Tym tylko jesteście napierdzielając się chorymi argumentami jak Norweski TERRORYSTA! Ale to.. tak na marginesie tylko!
Prawie wszyscy ludzie dzielą się na tych, którzy gwałcą rzeczywistość i na tych, którzy rzeczywistość już zgwałcili... Nieliczni mają ten przywilej dymania jej za jej radosną zgodą...
|
|
-10 na 10 aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | I tak mi dopomóż Bóg! Trochę literatury..... Aniele Boże Stróżu Mój. Ty zawsze przy mnie stój. Rano wieczór we dnie w nocy, bądź mi zawsze ku pomocy. Strzeż Duszy, Ciała mego, zaprowadź mnie do żywota wiecznego.
Prawie wszyscy ludzie dzielą się na tych, którzy gwałcą rzeczywistość i na tych, którzy rzeczywistość już zgwałcili... Nieliczni mają ten przywilej dymania jej za jej radosną zgodą...
|
|
 | 6 na 6 | algis (179 punktów) | Ktoś tu chyba zapomniał dzisiaj wziąć leki, albo bierze jakieś homeopatyczne wynalazki..
|
|
|  | aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | Usunięte przez moderatora
|
|
 | 3 na 5 wolkar (467 punktów) (zablokowany) | >I tak mi dopomóż Bóg! >Trochę literatury..... >Aniele Boże Stróżu Mój. Ty zawsze przy mnie stój. Rano wieczór we dnie w nocy, bądź mi zawsze ku pomocy. Strzeż Duszy, Ciała mego, zaprowadź mnie do żywota wiecznego. > Prawie wszyscy ludzie dzielą się na tych, którzy gwałcą rzeczywistość i na tych, którzy rzeczywistość już zgwałcili... Nieliczni mają ten przywilej dymania jej za jej radosną zgodą...
Proponuję nie blokować wypowiedzi takich, jak te aspagnito. Dzięki nim mamy kliniczny obraz człowieka głęboko wierzącego, którego rzeczywistość kiedyś została zgwałcona, a któremu to się tak spodobało, że teraz samogwałt, to jedyny sens jego życia. Takie obrazy są najlepszą przestrogą dla kroczących drogą wiary, i w tym wielka zasługa takich aspagnitów...
|
|
|  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Proponuję nie blokować wypowiedzi takich, jak te aspagnito. (...) Takie obrazy są najlepszą przestrogą dla kroczących drogą wiary, i w tym wielka zasługa takich aspagnitów...W życiu realnym przeróżnych odstręczających Pokemonów jest dość, ale też uważam, że na forum podobne postaci powinny mieć swoje miejsce - jednakże powinno być to coś bardziej charakterystycznego, bardziej specjalistycznego, niż Ośla Ławka i na pewno nie obszar normalnych dyskusji. Powinien to być osobny dział forum z poddziałami np: - wyznania wiary gdzie każdy mógłby nie niepokojony wysnuć, wyssać dowolne fantasmagorie z dowolnego źródła. - dyskusje z dopuszczeniem argumentacji z wiary gdzie intelektualne tuzy mogłyby w pełni praw opowiadać o "rzeczywistości religijnej" czy "niezależnym logicznie" nadprzyrodniczym bycie. - galeria osobliwości w rodzaju aspagnito czy choćby Wojciech OłdakowskiPopieram za to czyszczenie reszty forum z tego typu naleciałości.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >Witam, od dawna deklaruję się jako niewierząca, przynajmniej przed samą sobą. Szanowny Panie, to zły wierzący, który nie ma wątpliwości. Czasem w dyspucie z Bogiem rzuca się oskarżenia, a czasem puste deklaracje, które zupełnie nie mają znaczenia dla naszej faktycznej postawy.
>Mam jednak problem z naukowymi podwalinami, ponieważ widzę że brakuje mi wiadomości, które uczynią mój pogląd stabilnym i w pełni świadomym. Chodzi mi o to, że moja dzisiejsza postawa wynika z namiastki wiedzy biologicznej, fizycznej... ogólnej oraz ze swoich rozmyślań i emocji. Tak, jest znacznie poważniejszy problem od deklaracji swoich przekonań. Przekonania - aby stały się wartościowe - trzeba na czymś opierać. Naturalnym dla człowieka i nie wymagającym wysiłku intelektualnego jest oparcie ich na jakiejś wierze. Znacznie trudniejszym jest sceptyczny racjonalizm, to jest pytanie samego siebie: jak, po co, dlaczego i samodzielne poszukiwania odpowiedzi.
> Chciałabym abyście drodzy Państwo polecili mi jakieś książki, Wielce Szanowna Pani, w "informacjach o czytelniku" zadeklarowała Pani swoją płeć jako mężczyzna, tu już pisze jako kobieta. Tak jak napisałem nasze deklaracje często są puste, a ich prawdziwość dopiero wychodzi "w praniu".
>które pomogą mi w ugruntowaniu niewiary A do czego Szanownej Pani ta niewiara? Daję słowo, że rodzi ona wiele zupełnie niepotrzebnych kłopotów, już choćby przez wyalienowanie ze środowiska.
>ponieważ jest tyle do poznania (religie, historia np.Biblii, sytuacje polityczne uówczesnych czasów, pomijając już wątki typowo naukowe...), że nie wiadomo od czego zacząć. Pasją racjonalistów jest poznawanie i próby zrozumienia rzeczywistości. Zupełnie nie jest ważnym od czego zacząć. Ja zawsze powtarzam, że najlepiej zaczynać od elementarza. W każdej z dziedzin nauki są napisane książki wprowadzające w zagadnienie i od nich należy zaczynać.
>Jeszcze niedawno twiedziłam, że jest tego aż tyle(oprócz zagadnień naukowych, bo tymi się interesuję tak czy inaczej) Ale raczej interesuje się Pani inaczej.
>że nie warto sobie głowy zawracać rzeczami, które i tak nic nie wnoszą - po co mi historia islamu czy też okoliczności powstawania Biblii Otwartość na świat i pasja poznawania jest dla wartości człowieka znacznie ważniejszą cechą od wszelkich deklaracji światopoglądowych.
>skoro i tak będę niewierząca. Pieśń dalekiej przyszłości i raczej niemożliwa do realizacji. Po pierwsze, to niech Szanowna Pani uwierzy, że racjonalizm nie jest żadną religią i nie prowadzi ewangelizacji. Po drugie, że rozumowe odrzucenie religii wymaga ciężkiej intelektualnej pracy, która daje tylko wewnętrzną wolność samodzielnego myślenia.
>Proszę o propozycje. Proponuję pozostać osobą wierzącą i czytać religijne książki. Najlepiej aby miały imprimatur.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
 | 3 na 5 | Athelas92 (28 punktów) | >Wielce Szanowna Pani, w "informacjach o czytelniku" zadeklarowała Pani swoją płeć jako mężczyzna, tu już pisze jako kobieta. Tak jak napisałem nasze deklaracje często są puste, a ich prawdziwość dopiero wychodzi "w praniu".
Odpowiem tylko na tę część, bo szczerze na resztę szkoda mi słów. Zadeklarowanie płci nastąpiło wskutek pomyłki a nie sprawdziłam tego gdyż zalogowałam się przynajmniej po 2 latach nieaktywności. Nie rozumiem tych głupich naskoczeń na mnie, daj sobie siana człowieku.
|
|
|  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Pan/Pani Athelas92/Łukasik: > Odpowiem tylko na tę część, bo szczerze na resztę szkoda mi słów. Zadeklarowanie płci nastąpiło wskutek pomyłki a nie sprawdziłam tego gdyż zalogowałam się przynajmniej po 2 latach nieaktywności.Rozumiem i nie widzę w tym większych problemów. Każdy może deklarować to co mu się podoba, a także ma prawo do przeróżnych pomyłek. Ja tam wolę sprawdzać, zanim coś zadeklaruję, ale to nie znaczy, że jestem bezbłędnym. > Nie rozumiem tych głupich naskoczeń na mnie, daj sobie siana człowieku. naskoczenia Bogusławskiego:Tak, jest znacznie poważniejszy problem od deklaracji swoich przekonań. Przekonania - aby stały się wartościowe - trzeba na czymś opierać. Naturalnym dla człowieka i nie wymagającym wysiłku intelektualnego jest oparcie ich na jakiejś wierze. Znacznie trudniejszym jest sceptyczny racjonalizm, to jest pytanie samego siebie: jak, po co, dlaczego i samodzielne poszukiwania odpowiedzi.
A do czego Szanownej Pani ta niewiara? Daję słowo, że rodzi ona wiele zupełnie niepotrzebnych kłopotów, już choćby przez wyalienowanie ze środowiska.
Pasją racjonalistów jest poznawanie i próby zrozumienia rzeczywistości. Zupełnie nie jest ważnym od czego zacząć. Ja zawsze powtarzam, że najlepiej zaczynać od elementarza. W każdej z dziedzin nauki są napisane książki wprowadzające w zagadnienie i od nich należy zaczynać.
Otwartość na świat i pasja poznawania jest dla wartości człowieka znacznie ważniejszą cechą od wszelkich deklaracji światopoglądowych.
Pieśń dalekiej przyszłości i raczej niemożliwa do realizacji. Po pierwsze, to niech Szanowna Pani uwierzy, że racjonalizm nie jest żadną religią i nie prowadzi ewangelizacji. Po drugie, że rozumowe odrzucenie religii wymaga ciężkiej intelektualnej pracy, która daje tylko wewnętrzną wolność samodzielnego myślenia. a to że Szanowna Pani ich nie rozumie, to dla mnie nic dziwnego. Według mnie były to tylko życzliwe sugestie, z których mądry człowiek mógł sobie wyciągnąć to co chciał, a głupi to co potrafił. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| |  | 1 na 1 | Athelas92 (28 punktów) | Dobrze, przepraszam za uniesienie. Czytając kawałkami miałam inne wrażenie niż czytając Twoją wypowiedź jako całość.
|
|
aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | To, czego inne narody nie rozumieją w Polakach, to fakt, że tu: "Jeśli Ojciec nie widzi żadnej innej opcji, posuwa się w dobrze rozumianym interesie do ostateczności". POLAND EQUALS FUN!
Prawie wszyscy ludzie dzielą się na tych, którzy gwałcą rzeczywistość i na tych, którzy rzeczywistość już zgwałcili... Nieliczni mają ten przywilej dymania jej za jej radosną zgodą...
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >od dawna deklaruję się jako niewierząca,...
Czy kiedyś wierzyłaś? Czy wiara została ci przekazana (typowy model: rodzina, wychowanie...), czy też wiara pojawiła się spontanicznie? Jaka była - ewentualnie - treść owej spontanicznej wiary?
>moja dzisiejsza postawa wynika z namiastki wiedzy biologicznej, fizycznej...ogólnej oraz ze swoich rozmyślań i emocji.
Brak wiary jest dość luźno związny z wiedzą, również naukową. Ludzie nie wierzyli na długo przed nauką, a ich niewiara wcale nie była gorsza od niewiary wspólczesnych naukowców i ateistów. Moim zdaniem ważne jest by uchwycić moment pojawienia się religijengo nastawienia wobec życia i świata. Jest to pewnego rodzaju egzystencjalna frustracja: życie nie zaspokaja naszych idealistycznych wyobrażeń o życiu. Wyobraźnia podsuwa nam (lub ktoś robi to za nas) inne możliwości: wiecznej egzystencji, wiecznej szczęśliwości, wiecznej więzi z bliskimi, itp. Tak rodzi się religijne złudzenie, które nabiera różnej treści, w zależności od warunków geograficznych, historycznych, społecznych, kulturowych. Spokojny umysł zajęty badaniem tego, co jest, nigdy nie będzie podążał drogą religijnego pocieszania się i złudzenia (religia ma w sobie coś z autoerotyzmu).
>Państwo polecili mi jakieś książki, które pomogą mi w ugruntowaniu niewiary...
Postawy oparte na lekturze są sobie równe: kolejna lektura może je zmienić, i to w przeciwną stronę. Niewiara nie jest kwestią erudycji. To również miłe złudzenie: czytać ateistę i roić sobie, że się coraz mocniej nie wierzy.
>po co mi historia islamu czy też okoliczności powstawania Biblii skoro i tak będę niewierząca.
To moim zdaniem właściwy kierunek. Historia religii dla fundamentalnego braku wiary ma raczej wartość towarzyską, konwersacyjną, czasem zawodową. Być może niewiara jest równie irracjonalna, co wiara. Dlatego jest dobrze, jeśli się przynajmniej tolerują.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 1 na 1 | Athelas92 (28 punktów) | > Czy kiedyś wierzyłaś?> Czy wiara została ci przekazana (typowy model: rodzina, wychowanie...), czy też wiara pojawiła się spontanicznie? Jaka była - ewentualnie - treść owej spontanicznej wiary?Tak, wychowano mnie na katoliczkę jednak w miarę upływu czasu zaczęłam negować Kościół, potem całkowicie religię, religie. Bodźcami byli ojciec i brat, którzy wtrącili w to swoje 3 grosze. > Postawy oparte na lekturze są sobie równe: kolejna lektura może je zmienić, i to w przeciwną stronę. Niewiara nie jest kwestią erudycji. To również miłe złudzenie: czytać ateistę i roić sobie, że się coraz mocniej nie wierzy.Więc ja mam pytanie  W jakiej książce znajdę wytłumaczenie zjawiska wiary w taki sposób jak Ty to przedstawiasz  Wydaje się być bardzo logiczne i naturalne, wolne od nakłaniania do ateizmu - czyste fakty(czy tez teorie) > To moim zdaniem właściwy kierunek. Historia religii dla fundamentalnego braku wiary ma raczej wartość towarzyską, konwersacyjną, czasem zawodową. Być może niewiara jest równie irracjonalna, co wiara. Dlatego jest dobrze, jeśli się przynajmniej tolerują. To bardzo rozsądne wyjście...można by przecież spędzić życie na zagłębianiu się w tajniki każdej z religii a ostatecznie niewiele by z tego wyniknęło. Strata czasu, tak mi się to przedstawia. Hmm dzięki za ciekawy post
|
|
|  | 7 na 7 | diogenes (42753 punktów) | >wychowano mnie na katoliczkę...
Praca nad sobą polega między innymi na powrocie do okresu sprzed wychowania. Trzeba po prostu odzielić socjalizację od indoktrynacji, dzień dobry czy smacznego od Ojcze Nasz.
>W jakiej książce znajdę wytłumaczenie zjawiska wiary w taki sposób jak Ty to przedstawiasz...
Zerknij do Feuerbacha. Warto przekartkować młodego Marksa, niespełena rozumu Nietzschego, no i Freuda.
>...czyste fakty(czy tez teorie)
Tak, fakty. A jeśli wyobraźnia, to nie wychodząca poza fakty.
>Początek rozumnej niewiary
Prawdę mówiąc - nie rozumiem. Brak wiary w religijne gusła jest rezultatem refleksji, i jednocześnie definitywnym końcem wiary w ogóle. Niby po co rozumnie nie wierzyć? Czy warto rozumnie nie chodzić na czworakach? Czy jest sens całe życie rozprawiać o szkodliwości trutki na szczury w diecie człowieka? Ateizmowi przypisałbym zaledwie jakieś propedeutyczne dla myślenia znaczenie, i nic poza tym.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) | |
|
| Marcuch (664 punktów) | >po co mi historia islamu czy też okoliczności powstawania Biblii skoro i tak będę niewierząca.
No właśnie, nie rozumiem po co cały ten absurd. Czy świat nauki ma kibicować niewierze, wspierać duchowo "na trudnej ścieżce nowych przekonań, które sobie wymyśliłam"? To jest źle pomyślane od samego początku, a każdy "racjonalista" szukający sposobów, książek, argumentów w takim kontekście zachowuje się jak agent sekty, który zamiast wyjaśnić uczciwie, że wiara jest sprawą prywatną, szykuje narzędzia do urobienia klienta i wcielenia w korpus. Nie mam nic na przeciwko, jestem tylko zdegustowany. Autorce wątku zaś życzę więcej wiary w siebie, intelektualnej samodzielności i krytycznego zapoznawania się z porządnymi przemyśleniami zarówno niewierzących jak i wierzących. W każdym razie wydaje się to bardziej racjonalne niż przylepianie cytatów, cudzych nazwisk i naukowych metek do tego, co nosi się w głębi serca.
Kołakowski "Jeśli Boga nie ma..." na początek i wtedy gniota Dawkinsa i paru innych można sobie odpuścić po pierwszych paru stronach.
|
|
 | 1 na 1 | Athelas92 (28 punktów) | >Czy świat nauki ma kibicować niewierze, wspierać duchowo "na trudnej ścieżce nowych przekonań, które sobie wymyśliłam"? To jest źle pomyślane od samego początku, a każdy "racjonalista" szukający sposobów, książek, argumentów w takim kontekście zachowuje się jak agent sekty, który zamiast wyjaśnić uczciwie, że wiara jest sprawą prywatną, szykuje narzędzia do urobienia klienta i wcielenia w korpus. Nie mam nic na przeciwko, jestem tylko zdegustowany. >Autorce wątku zaś życzę więcej wiary w siebie, intelektualnej samodzielności i krytycznego zapoznawania się z porządnymi przemyśleniami zarówno niewierzących jak i wierzących. W każdym razie wydaje się to bardziej racjonalne niż przylepianie cytatów, cudzych nazwisk i naukowych metek do tego, co nosi się w głębi serca.
Oczywiście masz rację, że nie powinno to być swego rodzaju "zbrojeniem" przeciw ludziom o odmiennych poglądach. Jednak mój problem tkwi w tym, że jako osoba młoda jestem poddawana ciągłym sugestiom iż powinnam wierzyć tak jak oni. A ja? Potrzebuję czasem solidnego oparcia iż to co myślę jest słuszne i ma sens. Nie do wszystkiego można dotrzeć samemu. Tym bardziej kiedy osoba jest wychowywana w danej ideologii.
|
|
|  | 1 na 1 | Marcuch (664 punktów) | > Oczywiście masz rację, że nie powinno to być swego rodzaju "zbrojeniem" przeciw ludziom o odmiennych poglądach.Hej, zaraz, ja dostałem minus jeden za wypowiedź, a Ty za potwierdzenie "masz rację" plus jeden, widzisz, co tu się dzieje??  > Jednak mój problem tkwi w tym, że jako osoba młoda jestem poddawana ciągłym sugestiom iż powinnam wierzyć tak jak oni.Ok, rozumiem, w takim razie jak najmniej internetu w tych tematach. Wszelkie fora to już zupełne zło, bo nikt za siebie nie odpowiada, nikt się nie podpisuje, nikt nie jest autorytetem. Jest takie forum, gdzie ludzie wkręcają sobie obcowanie z "szarakami" z obcego wymiaru. (przebudzenie.pl) A było też takie, gdzie sobie wkręcali, żeby nic nie jeść i "odżywiać sie światłem" (niejedzenie.pl , już nie działa). Tutaj generalnie wkręca się ateizm, antyklerykalizm (nie racjonalizm, wbrew pozorom) i rodzaj humanizmu skierowanego przeciwko innym religiom (co oceniam po zapalczywości krytyki wszystkiego innego). W każdym razie "złotego środka" tu nie znajdziesz (bo jest nudny), tylko propagandę odpowiednio skierowaną, sporo jadu i nic konstruktywnego. Słusznie więc pragniesz biblioteki, najlepiej szukać książek nie nastawionych na obronę jakiejś tezy (bo wtedy sa pisane stronniczo i jest nierównowaga argumentów), tylko takich, które analizują spór, pozostawiając rozstrzygnięcie Tobie. Dlatego tamten Kołakowski, lektura obowiązkowa, tak obowiązkowa, że połowę zawartości tego forum nigdy by nie powstało, gdyby autorzy wątków zawczasu przeczytali. > A ja?Ty musisz przede wszystkim dowiedzieć się w co wierzysz/nie wierzysz odrzucając wszelkie argumenty. Tylko wtedy będziesz wiedzieć co jest twoje, a co cudze w twojej głowie, co zostaje kiedy nie ulegasz wpływom i literaturze. Mogą powstać problemy z nazwaniem pewnych rzeczy, bo czasem coś się wie albo czuje, tylko nie ma słowa - a tymczasem ciocia doskonała erudytka nieznośnie choć tylko pozornie miażdży w dyskusji, no bo ma te odpowiednie terminy. W takim razie najlepiej czytać filozofów. Jakieś wprowadzenie do filozofii, pozwalające odróżnić myślicieli od demagogów. Emil Cioran "Upadek w czas", prawdziwy neurotyk, krytykuje po równo wszystkich, klasyka J.M.Bocheński "Podręcznik mądrości tego świata", porządnie i uczciwie odróżnia mądrość, dobroć i inne trudne słowa J.Hartmann "Techniki metafilozofii", techniczne, trudne, ale silnie rozkminiające St.Wszołek "Wprowadzenie do filozofii religii", oj niejednemu by się tutaj przydało, ale uwaga - autor jest księdzem i trzeba uważać na nawracanie No i więcej jeszcze Kołakowskiego, bo przecież pełno jego leży w księgarniach, popularny jest, zrozumiały. W każdym razie: nie potrzebujesz żadnych książek naukowych! A już na pewno nie popularno-naukowych oraz chłamu, który w samym tytule oznajmia jakąś radykalną tezę do obrony, to jest najgorszy sort skierowany do umysłów niezwykle prostych a zagubionych (tytuł musi być łatwo zrozumiały, np. "Boga nie ma!", "Bóg jest!", "Bóg urojony" albo "Bóg nie jest urojeniem"), generalnie odradzam. A, jest jeszcze Hołownia, takie trochę inteligentniejsze od ciocino-ambonowego rozumienie chrześcijaństwa (np. "Bóg, życie i twórczość") - ale to już ewentualnie, bo "stronnicze"  A swoja drogą polecam J.Gracq "Brzegi Syrtów", wielka sztuka.
|
|
| |  | 5 na 5 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Powołujesz się na Kołakowskiego, zwłaszcza na "Jeśli Boga nie ma...". Zastanawia mnie po co do nas piszesz skoro w ostatniej części tej książki pt. "Konkluzja" filozof wyraźnie wskazuje na to, że nasze światy są sobie zupełnie obce. Nie pasujemy do siebie. On to wie, my to wiemy, a Ty uparcie piszesz. Coś, co jest dla nas nie do przyjęcia i bez znaczenia. Po co? Nie rozumiem. Ze wspomnianej książki Cytat:Wierzący powinien przyznać nie tylko, że nie jest w stanie dostarczyć racjonalnych argumentów na rzecz swojej wiary, ale, co więcej, że nie potrafi nawet wyjaśnić, w racjonalnie zrozumiałych słowach, samej treści swego poglądu na świat: nie potrafi powiedzieć, jak i dlaczego, przy założeniu Bożej samowystarczalnej doskonałości, świat został stworzony; jak należy rozumieć to, że Bóg jest zarówno Bytem absolutnym, jak i osobą; w jaki sposób łaska Boża i ślepe prawa natury współistnieją i współtworzą władzę sprawiedliwości; dlaczego natura bez widocznej potrzeby wytwarza tyle zła i cierpienia, etc. Krótko mówiąc, przyznać musi, że całe jego postrzeganie świata opiera się na niesprawdzalnym zaufaniu do Osoby, której samo istnienie w najlepszym wypadku nie może być dowiedzione, a w najgorszym okazuje się wewnętrznie sprzeczne. Co więcej, nie może zaprzeczyć, że z jego punktu widzenia ludzie nie są panami swego losu, że to, co powinni lub czego nie wolno im czynić, zostało arbitralnie rozstrzygnięte przez nieznanego Władcę, od którego rozporządzeń nie ma odwołania; muszą tedy pogodzić się ze statusem niewolników i wyrzec się swej ludzkiej godności. Krytyka ta, jak mówiłem, wcale nie musi wstrząsnąć pewnością wyznawcy. Gotów jest on przyznać, że wiara jego jest aktem zaufania i poczuciem'partycypacji w boskim porządku, nie zaś hipotezą naukową. Podobnie jak racjonalista, który fakt wiary może ogarnąć i wyjaśnić w ramach swego obrazu świata, również wierzący potrafi objąć i zrozumieć racjonalizm i ateizm w kategoriach swojej wiary. Stosowane przez racjonalistę reguły uznawania - powie on - są ostatecznie oparte na użyteczności wiedzy, a zwłaszcza na jej zdolności do przewidywania i kontrolowania zjawisk naturalnych; to zaś, co wiemy w dziedzinie kultu, nie jest oczywiście w takim sensie użyteczne, a zatem, zgodnie z tamtymi regułami, nie jest wiedzą wcale. Reguły racjonalizmu, gdy się je już przyjmie, owocują rezultatami poznawczymi, dla których produkowania zostały ustalone. Lecz percepcja świata w kategoriach ładu ustanowionego przez Boga jest równie spójna i daje wierzącemu ten rodzaj rozumienia, któremu racjonalista po prostu odmawia uznania. To prawda, że pewności wierzącego nie da się wyrazić w języku spełniającym wymogi dyskursu naukowego, a język sacrum istotnie nie jest częścią ani rozwinięciem potocznej mowy; jest on zrozumiały w ramach życia sacrum, w aktach kultu. Racjonalista może, a nawet musi odrzucić prawomocność doświadczenia religijnego, nie pasuje ono bowiem do struktury pojęciowej, zbudowanej w oparciu o przyjmowaną przezeń normatywną definicję wiedzy; wierzący zaś ma pełne prawo nie przejmować się tym odrzuceniem. W taki właśnie sposób argumentuje wielu religijnych myślicieli i nauczycieli; nie utrzymują oni wcale, że obecność Bożą odkrywają tak samo, jak myśliwy odkrywa obecność słonia widząc jego ślady, czy astronom nieznaną planetę, analizując perturbacje ruchu innych ciał niebieskich. Sądzą, że w świetle wiary świat staje się lepiej zrozumiały niż bez niej, czy też raczej, że bez tego światła nie daje się on zrozumieć wcale; nie utrzymują przy tym, że wiara może zrodzić się wyłącznie z nieuprzedzonej obserwacji, jeśli coś takiego jak nieuprzedzona obserwacja jest w ogóle wyobrażalne. albo Cytat:Powtórzmy raz jeszcze: jeśli nawet racjonalista przyzna, że stoi przed dylematem: "albo Bóg, albo pustka" - to nadal utrzymywać będzie, i całkiem słusznie, że nie dostarcza to żadnych "dowodów", które mogłyby przeciągnąć go na stronę wierzącego. Wierzący zaś może i powinien się z nim zgodzić; istotnie, jeśli jest konsekwentny, to przyznać musi, że idea "dowodzenia swojej wiary" jest wewnętrznie sprzeczna. Wie on, że odwoływanie się do doświadczenia religijnego zawsze może być przez racjonalistę odrzucone, usunięte w sferę sennych marzeń. Tak się zastanawiam, czy Ty nie masz poczucia niesprawiedliwości spowodowanego brakiem symetrii w naszych podejściach do świata strony przeciwnej. My, religijne "prawdy "świata religijnego odrzucamy w całości, Ty, jak już gdzieś wspomniałeś, doceniasz osiągnięcia nauki. No bo inaczej po co piszesz? Chyba, że dla postronnych?
|
|
| | |  | 3 na 3 | Marcuch (664 punktów) | >Powołujesz się na Kołakowskiego, zwłaszcza na "Jeśli Boga nie ma...". Zastanawia mnie po co do nas piszesz skoro w ostatniej części tej książki pt. "Konkluzja" filozof wyraźnie wskazuje na to, że nasze światy są sobie zupełnie obce. Nie bardzo wiem jak się ma konkluzja Kołaka do moich poglądów, czy świata, ale na pewno wiem, że spaskudziłeś kobiecie wątek tą ścianą na temat mnie.
>(...) My, religijne "prawdy "świata religijnego odrzucamy w całości, Ty, jak już gdzieś wspomniałeś, doceniasz osiągnięcia nauki. Doceniam, ale gardzę ich absolutyzacją. Mierzi mnie "wiejska postępowość", pozytywistyczny fanatyzm, młodzieżowa bezgraniczna fascynacja "jedynie słuszną drogą" wynikająca z zagubienia, złego wychowania, braków w edukacji przede wszystkim filozoficznej, wiara w Postęp, posiadanie ostatecznego narzędzia wszelkiego rozstrzygania, dogmatyczne przekonanie o posiadaniu jakiejś Odpowiedzi, to namolne "jest tak a tak", ta dulszczyzna intelektualna, radosne kręcenie korbką teleskopu, który jutro, no może pojutrze wszystko nam pokaże, a kto myśli inaczej, niech spiernicza. Ta Wikipedia Wszechmogąca, ten "dystans" w ramach "dobrze pojętego braku tolerancji" dla wszelkich odchyleń - i ta z drugiej strony "wolność" mnie irytuje, której propaganda oparta jest na mieszance ignorancji, zagubienia i pychy. O, pycha, tak arogancja i pycha to dobre słowa na zjawiska mnie drażniące. Owa rzekoma "otwartość" myślenia utytłana pogardą dla myślących inaczej, to absurdalne "obśmiewanie w ramach dobrze Rozumianego poszanowania", ten anty-pontyfikat, szukanie dziur i skaz, rozrywka oparta na odmawianiu całym społecznościom inteligencji, mądrości, doświadczenia, wrażliwości, ta "tabunizacja" wszelkiego "obcego elementu" i to przemycanie swoich małych poglądzików pod tarczą po tysiąckroć obrażonego już Rozumu, tarczą trzymaną krzywo i nieumiejętnie, skrywającą kolekcję indywidualnych uprzedzeń, traum, bezguścia i tabu. I jeszcze ta osiadłość intelektualna, ta niechęć do wycieczek, do ról, do żeglowania mnie drażni, ten skurcz, inercja, kiszenie się we własnym sosie ze srogą miną. I jeszcze starcza paradność, sypanie frazesami z wytartego już rękawa, pretensja do tańca, wdzięku i życia, które tańczyć można już tylko wirtualnie i w ramach "zabawy" o regułach sztywnych jak trup. No i jeszcze drażni mnie ten nonsens, który chciałoby się pokonać, lub chociaż obnażyć zawiązując z kimś nić porozumienia ponad najbardziej rozbuchanymi kontrowersjami, albo przynajmniej pokazać, że jest ten nonsens koniecznością, w której się żyje, że jest fundamentem niewypowiedzianym, wbrew wszystkim radośnie wklepywanym słowom, literom i emotikonom, że jednak przepaja on tę całą erystyczną żonglerkę i jedyne co mamy to tylko gęby, pozy, etykiety. Może tak, może nie. Ważne chyba, aby w każdym zadawanym pytaniu nie umieszczać z góry zbyt wielu odpowiedzi... A wracając: tak to agnostycyzm jest drogą ku pustce, bo przecież te wszystkie uprzedzenia, to całe rozdrażnienie można by sobie teraz nazwać "neurotyczną ucieczką od życia", a więc i od prawdy, czyż nie? Zapewne więc piszę bo wątpię, błądzę i niesprawiedliwie odmawiam pewności.
|
|
| | | |  | 8 na 8 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Doceniam, ale gardzę ich absolutyzacją. Mierzi mnie "wiejska postępowość", pozytywistyczny fanatyzm, młodzieżowa bezgraniczna fascynacja "jedynie słuszną drogą" wynikająca z zagubienia, złego wychowania, braków w edukacji przede wszystkim filozoficznej, wiara w Postęp, posiadanie ostatecznego narzędzia wszelkiego rozstrzygania, dogmatyczne przekonanie o posiadaniu jakiejś Odpowiedzi, to namolne "jest tak a tak", ta dulszczyzna intelektualna, radosne kręcenie korbką teleskopu, który jutro, no może pojutrze wszystko nam pokaże, a kto myśli inaczej, niech spiernicza. Ta Wikipedia Wszechmogąca, ten "dystans" w ramach "dobrze pojętego braku tolerancji" dla wszelkich odchyleń - i ta z drugiej strony "wolność" mnie irytuje, której propaganda oparta jest na mieszance ignorancji, zagubienia i pychy. O, pycha, tak arogancja i pycha to dobre słowa na zjawiska mnie drażniące. Owa rzekoma "otwartość" myślenia utytłana pogardą dla myślących inaczej, to absurdalne "obśmiewanie w ramach dobrze Rozumianego poszanowania", ten anty-pontyfikat, szukanie dziur i skaz, rozrywka oparta na odmawianiu całym społecznościom inteligencji, mądrości, doświadczenia, wrażliwości, ta "tabunizacja" wszelkiego "obcego elementu" i to przemycanie swoich małych poglądzików pod tarczą po tysiąckroć obrażonego już Rozumu, tarczą trzymaną krzywo i nieumiejętnie, skrywającą kolekcję indywidualnych uprzedzeń, traum, bezguścia i tabu. I jeszcze ta osiadłość intelektualna, ta niechęć do wycieczek, do ról, do żeglowania mnie drażni, ten skurcz, inercja, kiszenie się we własnym sosie ze srogą miną. I jeszcze starcza paradność, sypanie frazesami z wytartego już rękawa, pretensja do tańca, wdzięku i życia, które tańczyć można już tylko wirtualnie i w ramach "zabawy" o regułach sztywnych jak trup. No i jeszcze drażni mnie ten nonsens, który chciałoby się pokonać, lub chociaż obnażyć zawiązując z kimś nić porozumienia ponad najbardziej rozbuchanymi kontrowersjami, albo przynajmniej pokazać, że jest ten nonsens koniecznością, w której się żyje, że jest fundamentem niewypowiedzianym, wbrew wszystkim radośnie wklepywanym słowom, literom i emotikonom, że jednak przepaja on tę całą erystyczną żonglerkę i jedyne co mamy to tylko gęby, pozy, etykiety. Może tak, może nie. Ważne chyba, aby w każdym zadawanym pytaniu nie umieszczać z góry zbyt wielu odpowiedzi... A wracając: tak to agnostycyzm jest drogą ku pustce, bo przecież te wszystkie uprzedzenia, to całe rozdrażnienie można by sobie teraz nazwać "neurotyczną ucieczką od życia", a więc i od prawdy, czyż nie? Zapewne więc piszę bo wątpię, błądzę i niesprawiedliwie odmawiam pewności.Ciężko Ci chyba na świecie... 
Biskup zaś ma być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, umiarkowany, przystojny... (1 Tm 3, 2)
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Marcuch (664 punktów) | > Ciężko Ci chyba na świecie...  Ale jaka lyteratura wychodzi. Ludzie mnie cytują...
|
|
| | | |  | 7 na 7 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >Nie bardzo wiem jak się ma konkluzja Kołaka do moich poglądów, czy świata
No właśnie pytam, bo nie rozumiem odwołania do jego autorytetu.
>ale na pewno wiem, że spaskudziłeś kobiecie wątek tą ścianą na temat mnie.
To nie wiedza, tylko subiektywna ocena. Zapytaj u źródła, może koleżanka uzna, że to wartościowe...
>Doceniam, ale gardzę ich absolutyzacją. Mierzi mnie "wiejska postępowość", pozytywistyczny fanatyzm, młodzieżowa bezgraniczna fascynacja "jedynie słuszną drogą" wynikająca z zagubienia, złego wychowania, braków w edukacji przede wszystkim filozoficznej, wiara w Postęp, posiadanie ostatecznego narzędzia wszelkiego rozstrzygania, dogmatyczne przekonanie o posiadaniu jakiejś Odpowiedzi, to namolne "jest tak a tak", ta dulszczyzna intelektualna, radosne kręcenie korbką teleskopu, który jutro, no może pojutrze wszystko nam pokaże, a kto myśli inaczej, niech spiernicza. Ta Wikipedia Wszechmogąca, ten "dystans" w ramach "dobrze pojętego braku tolerancji" dla wszelkich odchyleń - i ta z drugiej strony "wolność" mnie irytuje, której propaganda oparta jest na mieszance ignorancji, zagubienia i pychy. O, pycha, tak arogancja i pycha to dobre słowa na zjawiska mnie drażniące. Owa rzekoma "otwartość" myślenia utytłana pogardą dla myślących inaczej, to absurdalne "obśmiewanie w ramach dobrze Rozumianego poszanowania", ten anty-pontyfikat, szukanie dziur i skaz, rozrywka oparta na odmawianiu całym społecznościom inteligencji, mądrości, doświadczenia, wrażliwości, ta "tabunizacja" wszelkiego "obcego elementu" i to przemycanie swoich małych poglądzików pod tarczą po tysiąckroć obrażonego już Rozumu, tarczą trzymaną krzywo i nieumiejętnie, skrywającą kolekcję indywidualnych uprzedzeń, traum, bezguścia i tabu. I jeszcze ta osiadłość intelektualna, ta niechęć do wycieczek, do ról, do żeglowania mnie drażni, ten skurcz, inercja, kiszenie się we własnym sosie ze srogą miną. I jeszcze starcza paradność, sypanie frazesami z wytartego już rękawa, pretensja do tańca, wdzięku i życia, które tańczyć można już tylko wirtualnie i w ramach "zabawy" o regułach sztywnych jak trup. No i jeszcze drażni mnie ten nonsens, który chciałoby się pokonać, lub chociaż obnażyć zawiązując z kimś nić porozumienia ponad najbardziej rozbuchanymi kontrowersjami, albo przynajmniej pokazać, że jest ten nonsens koniecznością, w której się żyje, że jest fundamentem niewypowiedzianym, wbrew wszystkim radośnie wklepywanym słowom, literom i emotikonom, że jednak przepaja on tę całą erystyczną żonglerkę i jedyne co mamy to tylko gęby, pozy, etykiety. Może tak, może nie. Ważne chyba, aby w każdym zadawanym pytaniu nie umieszczać z góry zbyt wielu odpowiedzi... A wracając: tak to agnostycyzm jest drogą ku pustce, bo przecież te wszystkie uprzedzenia, to całe rozdrażnienie można by sobie teraz nazwać "neurotyczną ucieczką od życia", a więc i od prawdy, czyż nie? Zapewne więc piszę bo wątpię, błądzę i niesprawiedliwie odmawiam pewności.
...tak jak ten dobrze napisany tekst, który jest również zlepkiem subiektywnych ocen, a nie prawdy czy wiedzy. Uważam, że oceny tutaj zawarte są skrajnie niesprawiedliwe i nieprawdziwe. Kołakowski rozumie nasza "duszę", Ty nie. W tym problem. Przy sztandarowym na tym forum krytycyzmie/sceptycyzmie nie widzę tutaj roszczeń dla Odpowiedzi, przy mocnym niejednokrotnie języku, czasami zapewne przesadzonym i oceniam go generalnie jako reakcję obronną wobec dzierżycieli prawd wszelakich, a nie arogancji i pychy. Skrajnego scjentyzmu tutaj nie widzę, choć z całą pewnością narzędzia nauki używane do opisywania rzeczywistosci uznaje się tutaj za najlepsze. Ale właściwy dystans do jej owoców jest zachowany. No z doświadczeniem religijnym jest tutaj kiepsko, raczej ściana, a jeszcze gorzej z bezczelnymi roszczeniami "doświadczonych" wobec "niedoświadczonych" we wspólnej przestrzeni, której odmawia się charakteru neutralności. Sam od siebie mogę napisać, że choć chrześciajństwo uważam za martwe i generalnie uważam za szkodliwe i głupie, to lubię czytać i analizować wciąż żywą myśl żydowską/judaistyczną, interesuje mnie mistycyzm i mesjanizm żydowski, filozofia 20wieczna w tym uczestnicząca. Ta myśl jest żywa, ciekawa, ale do głowy by mi nie przyszło poszukiwać tam ostatecznej prawdy o rzeczywistości. Gdzieś mi się tam podoba ten ich bunt przeciwko charakterowi i wyrokom natury. Traktuję to mniej więcej tak samo, jak wizje science fiction tworzone przez uznanych fizyków. Z przymrużeniem oka. Jako ciekawostkę (ubogacajacą, czego nigdy nie umiałem powiedzieć o chrześcijaństwu), a nie jako materiał do tworzenia swojej ostatecznej wizji rzeczywistości i "prawdy". To mnie w ogóle nie interesuje, nie sądzę, żeby to było możliwe. Nie jestem na tyle odważny czy arogancki. Nie jestem z tej gliny. I zachowuję sobie prawo do odrzucenia pewnych idei czy narzędzi oraz ich roszczeń w kwestii umiejętności opisu rzeczywistości. Tak mam z chrześcijaństwem.
|
|
| | | | |  | | Marcuch (664 punktów) | > tekst, który jest również zlepkiem subiektywnych ocen, a nie prawdy czy wiedzy.Myślę, że przyczyny pisania na forach są w przytłaczającej większości przypadków czysto emocjonalne. A już na pewno nie ma się co łudzić, że ludzie pisują z jakichś względów "merytorycznych". Można pisać zresztą nie ze względu na innych, ale np. ze względu na siebie, jakieś "kompleksy" czy autoterapię. Może to też być wyrafinowana rozrywka, erystyka zamiast miliona panoramicznych po kolacji. Ale pisać z nastawieniem na odnalezienie jakiejś p... p.. Prawdy? Jak mawiała hrabina Tyłbaczewska w "Kabarecie Starszych Panów": Panowie, a kto tu jest naprawdę?? Oczywiście tę opinię można zdewaluować np. stwierdzeniem, że jestem jakimś tetrykiem przyzwyczajonym do papierowych książek, co to na dobre jeszcze nie przywykł, że Internet też jest pełnoprawnym środkiem komunikacji i może być nośnikiem poważnych, wartościowych treści. Można tak, można to napisać nawet na forum - i fakt ten właśnie kształtuje moje powyższe zdanie.
|
|
| | | |  | 10 na 10 | liliac (147340 punktów) | > Doceniam, ale gardzę ich absolutyzacją. Mierzi mnie "wiejska postępowość", pozytywistyczny fanatyzm, młodzieżowa bezgraniczna fascynacja "jedynie słuszną drogą" wynikająca z zagubienia, złego wychowania, braków w edukacji przede wszystkim filozoficznej, wiara w Postęp, posiadanie ostatecznego narzędzia wszelkiego rozstrzygania, dogmatyczne przekonanie o posiadaniu jakiejś Odpowiedzi, to namolne "jest tak a tak", ta dulszczyzna intelektualna, radosne kręcenie korbką teleskopu, który jutro, no może pojutrze wszystko nam pokaże, a kto myśli inaczej, niech spiernicza. Ta Wikipedia Wszechmogąca, ten "dystans" w ramach "dobrze pojętego braku tolerancji" dla wszelkich odchyleń - i ta z drugiej strony "wolność" mnie irytuje, której propaganda oparta jest na mieszance ignorancji, zagubienia i pychy. O, pycha, tak arogancja i pycha to dobre słowa na zjawiska mnie drażniące. Owa rzekoma "otwartość" myślenia utytłana pogardą dla myślących inaczej, to absurdalne "obśmiewanie w ramach dobrze Rozumianego poszanowania", ten anty-pontyfikat, szukanie dziur i skaz, rozrywka oparta na odmawianiu całym społecznościom inteligencji, mądrości, doświadczenia, wrażliwości, ta "tabunizacja" wszelkiego "obcego elementu" i to przemycanie swoich małych poglądzików pod tarczą po tysiąckroć obrażonego już Rozumu, tarczą trzymaną krzywo i nieumiejętnie, skrywającą kolekcję indywidualnych uprzedzeń, traum, bezguścia i tabu. I jeszcze ta osiadłość intelektualna, ta niechęć do wycieczek, do ról, do żeglowania mnie drażni, ten skurcz, inercja, kiszenie się we własnym sosie ze srogą miną. I jeszcze starcza paradność, sypanie frazesami z wytartego już rękawa, pretensja do tańca, wdzięku i życia, które tańczyć można już tylko wirtualnie i w ramach "zabawy" o regułach sztywnych jak trup. No i jeszcze drażni mnie ten nonsens, który chciałoby się pokonać, lub chociaż obnażyć zawiązując z kimś nić porozumienia ponad najbardziej rozbuchanymi kontrowersjami, albo przynajmniej pokazać, że jest ten nonsens koniecznością, w której się żyje, że jest fundamentem niewypowiedzianym, wbrew wszystkim radośnie wklepywanym słowom, literom i emotikonom, że jednak przepaja on tę całą erystyczną żonglerkę i jedyne co mamy to tylko gęby, pozy, etykiety. Może tak, może nie. Ważne chyba, aby w każdym zadawanym pytaniu nie umieszczać z góry zbyt wielu odpowiedzi... A wracając: tak to agnostycyzm jest drogą ku pustce, bo przecież te wszystkie uprzedzenia, to całe rozdrażnienie można by sobie teraz nazwać "neurotyczną ucieczką od życia", a więc i od prawdy, czyż nie? Zapewne więc piszę bo wątpię, błądzę i niesprawiedliwie odmawiam pewności. Pan poeta, pan poeta. Coś, jak liryzm, struna brzękła: ja o pana się przelękła...
|
|
| | | |  | 8 na 8 | Chlodwig (10939 punktów) | >przemycanie swoich małych poglądzików pod tarczą po tysiąckroć obrażonego już Rozumu, tarczą trzymaną krzywo i nieumiejętnie
Tarczę należy trzymać krzywo, krzywe trzymanie tarczy jest trzymaniem umiejętnym. Inaczej jesteś trupem.
I kto tu się chwali ignorancją?
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > >>>Powołujesz się na Kołakowskiego, zwłaszcza na "Jeśli Boga nie ma...". Zastanawia mnie po co do nas piszesz skoro w ostatniej części tej książki pt. "Konkluzja" filozof wyraźnie wskazuje na to, że nasze światy są sobie zupełnie obce.> Nie bardzo wiem jak się ma konkluzja Kołaka do moich poglądów, czy świata, ale na pewno wiem, że spaskudziłeś kobiecie wątek tą ścianą na temat mnie.Najlepiej przemówi sam Kołakowski (Cytat z artykułu M. Agnosiewicza): Najczęstszą strategią ataku religijnego na światopogląd ateistyczny jest ten, który Leszek Kołakowski zwięźle ujął w felietonie "Metodologia księdza Kłósaka" (ksiądz ten w ten sposób zwalczał marksistowski ateizm): "Marksista: Wiesz, zgasło mi światło w pokoju i nie mogę dociec dlaczego.
Ks. Kłósak: Nie wiesz dlaczego? Jasne! To zjawisko nadprzyrodzone!
Marksista: Ależ spodziewam się, że z czasem uda mi się znaleźć przyczyny...
Ks. Kłósak: Spodziewasz się? Na jakiej podstawie? Nie masz podstaw. Ty tylko wierzysz, że te przyczyny wykryjesz, ale nie możesz tego poprzeć żadną argumentacją naukową. Twój pogląd, że zgaśnięcie światła ma jakoby przyczyny naturalne, opiera się wyłącznie na wierze. Bo cóż uprawnia cię do twierdzenia, że kiedyś w przyszłości zdołasz znaleźć takie przyczyny? Tylko wiara. Ale ja, stojąc na gruncie naukowym, muszę stwierdzić, że owo wydarzenie może mieć tylko przyczyny nadprzyrodzone.
Marksista: A ty na jakiej podstawie wierzysz w siły nadprzyrodzone?
Ks. Kłósak: Proszę, dowiedź, że ich nie ma. Potrafisz? Dowiedź choćby, że nie istnieją na przykład pegazy. Powiesz, że nikt ich nie widział. Ale z tego, że nikt ich nie widział, nie wynika logicznie, że nie istnieją. Gdyby więc nawet nie było innych dowodów, ja, który wierzę w pegazy, mam równe do tego prawo, jak ty, który w nie nie wierzysz. Jeśli nikt nie dowiódł, że pegazy nie istnieją, ani że istnieją, obaj mamy równe prawa do wierzenia w nie lub niewierzenia. Ale na ich istnienie jest wiele ważkich dowodów, o których na razie zamilczę.
Marksista: Tak, masz argumenty nieodparte. Ale powiedz jeszcze co będzie, jeśli uda mi się wykryć, że światło zgasło wskutek na przykład przerwania się przewodu w ścianie? Czy nadal będziesz twierdził, że działają tu przyczyny nadprzyrodzone?
Ks. Kłósak: Zawsze będę tak twierdził. Bo nigdy nie uda ci się wykazać, że przerwanie przewodu było przyczyną zgaśnięcia światła. Możesz na przykład ustalić współistnienie obu zdarzeń albo to, że jedno nastąpiło po drugim. Ale nigdy nie dowiedziesz, że jedno jest przyczyną drugiego. Ja zresztą jako naukowiec nie wykluczam z pewnością możliwości takiego przyczynowego związku. Być może, Pan Bóg dał przewodom elektrycznym tajemniczą zdolność gaszenia światła w chwili, gdy przewód ulega przerwaniu.
Marksista: milczy zdruzgotany."Ja spotkałem nowe, dość wierne wcielenie uczonego ks. Kłósaka. Sposobem udowodnienia niedorzeczności tej argumentacji jest nie tyle wykazanie jej formalnej błędności, gdyż tym sposobem nierzadko można bronić największych bzdur, lecz ukazanie jej materialnej absurdalności. www.racjonalista.pl/kk.php/t,2005Wielką sztuką fideistów jest umiejętność wybiórczości informacji, które docierają do ich umysłów. Dobierają sobie prawie tylko lektury potwierdzające ich poglądy, a gdy im się zdarzy nawet przeczytać coś innego, to umieją z tekstu odrzucić wszystko co nie potwierdza ich poglądów. To są umysły całkowicie zamknięte na racjonalną argumentację. > Doceniam, ale gardzę ich absolutyzacją. [...] Zapewne więc piszę bo wątpię, błądzę i niesprawiedliwie odmawiam pewności.Chyba nikt nie potrafiłby lepiej oddać Pańskiej osobowości, poziomu intelektualnego i szacunku dla człowieka o odmiennych od Pańskich poglądach - niż uczynił to tu Pan sam. Wyrażam Panu głębokie współczucie, a także na Pańskie ręce dla całej polskiej filozofii chrześcijańskiej. Jak dla mnie, to czysta intelektualna żenada, ale we własnym zaściankowym błotku wygrzewają swoje kariery doskonale. Trochę im niszowe wolnomyślicielstwo przeszkadza, ale tak niewielu Polaków pozwala sobie na Sapere aude Większość lubi tylko autorytetom    , to łatwiejsze samodzielnego myślenia. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | |  | | Artur@R (7115 punktów) | > Jeśli masz więcej takich, to wklej. Szukam inspiracji  Niestety...więcej takich nie mam  . Inspiracja ważna, ale zacząć by trzeba od tego co "obrazkiem" chce się wyrazić i czy w ogóle ma "coś mówić", wybrać formę(alegoria, symbolika, ukryte czy bezpośrednie czy "misz-masz" jak w tym przypadku)...reszta pójdzie z górki  . Powodzenia
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| |  | 8 na 8 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) |
> Ok, rozumiem, w takim razie jak najmniej internetu w tych tematach.Stary już jestem. Młodzi mawiają wapniak przedinternetowy, ale uważam że bez internetu żyć trudno, tak jak bez oczytania trudno być inteligentem - nawet gdy ma się wiele inteligencji wrodzonej. > Wszelkie fora to już zupełne zło, bo nikt za siebie nie odpowiada, nikt się nie podpisuje, nikt nie jest autorytetem.Jest to jedyne forum, na którym się udzielam i używam cały czas tego samego nicka. Zdecydowanie odpowiadam za każde zdanie, które tu napisałem. Nawet za te błędne lub wynikające z mojej niewiedzy. > Tutaj generalnie wkręca się ateizm, antyklerykalizm (nie racjonalizm, wbrew pozorom) i rodzaj humanizmu skierowanego przeciwko innym religiom (co oceniam po zapalczywości krytyki wszystkiego innego).Są na naszym forum też fideiści wierzący w przeróżne religie/ideologie, którzy klepią ciągle to samo. Zdaje się, że Pan chce wejść do tego zaszczytnego grona. Na tym forum znakomita większość, to racjonalna inteligencja, która ceniąc sobie wolność myślenia, z trudnością poddaje się wszelkim wkręceniom i ewangelizacja udaje się tu z trudnością. Mamy różne zainteresowania. Ja - jak Pan dobrze zauważył - najbardziej uczulony jestem na głupotę i nie moja już w tym wina, że najczęściej połączona jest ona z wiarą. Im wiara głębsza, tym głupota większa. Na szczęście wiara dotyczy tylko części ludzkiego światopoglądu. > W każdym razie "złotego środka" tu nie znajdziesz (bo jest nudny), tylko propagandę odpowiednio skierowaną, sporo jadu i nic konstruktywnego.Tą odpowiednio skierowaną propagandę warto zacząć poznawać np. od wątku sprzed przeszło roku www.racjonalista.pl/forum.php/s,394583 I dotychczas się Panu to nie znudziło? > Słusznie więc pragniesz biblioteki, najlepiej szukać książek nie nastawionych na obronę jakiejś tezy (bo wtedy sa pisane stronniczo i jest nierównowaga argumentów), tylko takich, które analizują spór, pozostawiając rozstrzygnięcie Tobie.Racjonalista znacznie więcej czyta, a lektury stara się zrozumieć i poddać samodzielnej ocenie niż pisze. Natomiast jedyne "uczciwe" książki jakie ja spotkałem to te, w których autor jawnie przyznaje się do własnych poglądów. Jak ktoś stwierdza ze jest obiektywnym, to lepiej dać sobie spokój z tą propagandą. > Dlatego tamten Kołakowski, lektura obowiązkowa, tak obowiązkowa, że połowę zawartości tego forum nigdy by nie powstało, gdyby autorzy wątków zawczasu przeczytali.Profesora Kołakowskiego przeczytałem w całości. "Jeśli Boga nie ma" - tym bardziej, że mam egzemplarz z jego dedykacją. Tyle ze Kołakowski nie urodził się w 1950 roku, a 23 lata wcześniej i zanim emigrował trochę ciekawych pozycji wydał. Szkice o filozofii katolickiej, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, 1955. Wykłady o filozofii średniowiecznej, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, 1956. Światopogląd i życie codzienne, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa, 1957. Jednostka i nieskończoność. Wolność i antynomie wolności w filozofii Spinozy, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, 1958. Wybrane teksty z historii filozofii. Filozofia XVII wieku. Francja, Holandia, Niemcy, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, 1959, (antologia tekstów filozoficznych). Notatki o współczesnej kontrreformacji, Książka i Wiedza, Warszawa, 1962. 13 bajek z Królestwa Lailonii, Czytelnik, Warszawa, 1963. Klucz niebieski albo opowieści budujące z historii świętej zebrane, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa, 1964. Rozmowy z diabłem, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa, 1965. Świadomość religijna i więź kościelna. Studia nad chrześcijaństwem bezwyznaniowym siedemnastego wieku, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, 1965. Wybrane teksty z historii filozofii. Filozofia egzystencjalna, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, 1965, (antologia tekstów filozoficznych; z Krzysztofem Pomianem). Filozofia pozytywistyczna (od Hume'a do Koła Wiedeńskiego), Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, 1966. Kultura i fetysze, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, 1967.Przeczytał Pan choćby dwie pierwsze pozycje, też bardzo wartościowe książeczki. > >>> A ja?> Ty musisz przede wszystkim dowiedzieć się w co wierzysz/nie wierzysz odrzucając wszelkie argumenty.Należy brać pod uwagę wszystkie argumenty i te które akceptujemy przyjmować niezależnie czy pochodzą od Jezusa, czy Hitlera. Więcej jest mądrych myśli jak mądrych i przyzwoitych ludzi. Warto tych mądrych szukać i od nich się uczyć, ale nie warto opierać się na żadnych autorytetach. > Tylko wtedy będziesz wiedzieć co jest twoje, a co cudze w twojej głowie, co zostaje kiedy nie ulegasz wpływom i literaturze.Potworna bzdura, w chwili urodzenia mamy tylko intelektualny potencjał, który zapełniają nam inni ludzie. [Załącznik][Załącznik]> W takim razie najlepiej czytać filozofów.Z filozofami to ostrożnie. To najczęściej spece od mniemanologii stosowanej, ale nie należy ich przemyśleń z góry odrzucać, tylko warto i tu zaczynać od elementarza i jako taki polecam np. znakomity Świat Zofii> Mogą powstać problemy z nazwaniem pewnych rzeczy, bo czasem coś się wie albo czuje, tylko nie ma słowa - a tymczasem ciocia doskonała erudytka nieznośnie choć tylko pozornie miażdży w dyskusji, no bo ma te odpowiednie terminy.Właśnie wtedy filozofowie zaproponują jasną, prostą terminologię i od razu będzie wiadomo o chodzi: absolut, abstrakcja, akosmizm, aksjomat, aseitas, byt, daimonion, czy dęty logizm (dentologizm) itd. Można wtedy sobie pogadać z takim absolwentem filozofii chrześcijańskiej, któremu wydaje się, że tę terminologię zna i rozumie i będzie nam kit wrzucał ile tylko jego dusza zapragnie. CDN@@@ .
|
|
| |  | 9 na 9 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Ciąg dalszy. . > W takim razie najlepiej czytać filozofów.> Jakieś wprowadzenie do filozofii, pozwalające odróżnić myślicieli od demagogów.To proste, gdy zaraz na początku jest napisane "imprimatur" lub za zezwoleniem władzy duchownej, to znaczy, że napisał ją autor obiektywny, a nie demagog. Na Warszawskiej Pradze kiedyś mawiano: Wszystkie kobiety to qrwy poza moją mamusią. Moim zdaniem - nawet gdyby tacy istnieli, to nie warto czytać ludzi bez poglądów, a gdy się ma poglądy, to należy ich bronić. Najgorzej, gdy zaczyna się wierzyć, że to jedynie słuszne poglądy i dlatego do wszelkich fideistów należy podchodzić z wielką ostrożnością. Każda wiara ogranicza intelektualnie i moralnie, a im jest głębsza to tym bardziej. > J.Hartmann "Techniki metafilozofii", techniczne, trudne, ale silnie rozkminiającePróbki Hartmana, to można sobie z internetu poczytać: industrial(*)wny-kraj-i-jego-dziwna-religiawww.rpo.gov.pl/pliki/12506720780.pdf www.racjonalista.pl/kk.php/s,7656> W każdym razie: nie potrzebujesz żadnych książek naukowych!Skąd się takie pomysły biorą? Opisał to przed prawie stuleciem H. L. Mencken w artykule "Homo Neanderthalensis": "Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki. Nienawidzi jej, ponieważ jest złożona, ponieważ w sposób niemożliwy do zniesienia obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Takimi skrótami są wszelkie przesądy, które mają uprościć, a nawet uczynić oczywistym to, co niezrozumiałe. Podobnie dzieje na pozornie wyższym poziomie. (...) Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz nawyków myślowych. (... ) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. Jest wyłożona w kilku zdaniach. Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu. Akceptuje on więc on ją z entuzjazmem, i ma jeszcze jeden powód, by nienawidzić mądrzejszych od siebie". Sto lat minęło, a dla niektórych świat w miejscu stoi. > A już na pewno nie popularno-naukowych oraz chłamu, który w samym tytule oznajmia jakąś radykalną tezę do obrony, to jest najgorszy sort skierowany do umysłów niezwykle prostych a zagubionych (tytuł musi być łatwo zrozumiały, np. "Boga nie ma!", "Bóg jest!", "Bóg urojony" albo "Bóg nie jest urojeniem"), generalnie odradzam.Czytać jak najwięcej, a zaczynać od książek pisanych przez uczonych popularyzujących naukę. Napisanych prostym i zrozumiałym językiem. Tylko nauka daje nam sensowne odpowiedzi o obiektywnej rzeczywistości i pokazuje sens jednostkowego życia. www.racjon(*)m.php/s,474426/z,0/d,3#w475843Znam kilku profesorów ze sporym dorobkiem, którzy uważają lekturę "Boga urojonego" za pożyteczną, a sam uważam książkę "Bóg nie jest urojeniem" za strasznego demagogicznego gniota. Ale książki nie zależą tylko od autorów - zależą także od czytelników. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| |  | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > A, jest jeszcze Hołownia, takie trochę inteligentniejsze od ciocino-ambonowego rozumienie chrześcijaństwa (np. "Bóg, życie i twórczość") - ale to już ewentualnie, bo "stronnicze" A, jest jeszcze Terlikowski został nowym naczelnym Frondy: www.racjonalista.pl/forum.php/s,502775@@@ .
|
|
 | 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > >>>po co mi historia islamu czy też okoliczności powstawania Biblii skoro i tak będę niewierząca.> No właśnie, nie rozumiem po co cały ten absurd. Czy świat nauki ma kibicować niewierze, wspierać duchowo "na trudnej ścieżce nowych przekonań, które sobie wymyśliłam"? To jest źle pomyślane od samego początku, a każdy "racjonalista" szukający sposobów, książek, argumentów w takim kontekście zachowuje się jak agent sekty, który zamiast wyjaśnić uczciwie, że wiara jest sprawą prywatną, szykuje narzędzia do urobienia klienta i wcielenia w korpus. Nie mam nic na przeciwko, jestem tylko zdegustowany.Dla katolików wiara jest sprawą prywatną tylko na ateistycznym forum, w swojej propagandzie politycznej ostro przeciwko takiemu poglądowi protestują. Gdy ktoś grzecznie pyta o sugestie lektur, to należy mu ją wskazać, a już zupełnie nie każdy racjonalista widzi potrzebę nawracania Czasem jest zupełnie odwrotnie. www.racjonalista.pl/forum.php/s,501831/z,0#w501965Tu potrzebny jest fanatyczny fideizm aby w każde zdanie wciskać religijną propagandę: Kołakowski "Jeśli Boga nie ma..." na początek i wtedy gniota Dawkinsa i paru innych można sobie odpuścić po pierwszych paru stronach. > Autorce wątku zaś życzę więcej wiary w siebie, intelektualnej samodzielności i krytycznego zapoznawania się z porządnymi przemyśleniami zarówno niewierzących jak i wierzących. W każdym razie wydaje się to bardziej racjonalne niż przylepianie cytatów, cudzych nazwisk i naukowych metek do tego, co nosi się w głębi serca.Nareszcie zgoda. Choć jednak nie od "Jeśli Boga ... proponował bym zaczynać. Może tak od "Listów z ziemi" macfaq.koolhost.com/index1.html lub opisów odchodzenia od religii przez ważnych myślicieli strebski.d(*)t/texts/philosophy/Religia.pdf Dawkins dla początkujących w refleksji światopoglądowej jest też całkiem niezłym. Wszak nie każdy może od razu zaczynać na przykład od Davida Hume'a, którego też polecam. A jeśli Kołakowski to może ten wcześniejszy np. www.religia.yoyo.pl/kolakowski.htmlIzaak wdrapał się na stos, gdzie ojciec kazał mu poprawić jakiś nieznaczący szczegół. W tej chwili Abraham podniósł ciężki brązowy miecz, którym zwykł ubijać woły od jednego ciosu. I w tej samej chwili rozległ się stanowczy okrzyk anioła: "Zatrzymaj się!" Zaraz po nim drugi okrzyk grozy i przerażenia: to Izaak odwrócił się i zobaczył ojca zastygłego ze wzniesioną bronią, z błyskiem brutalnej determinacji w oczach, z zaciśniętymi ustami i wyrazem zaciętej stanowczości na twarzy. Wydał przeciągły krzyk i upadł zemdlony. [...]
Na tym historia się kończy. Jednak mogła ona mieć dwa zakończenia różne. Gdyby Izaak nie był odwrócił głowy w ostatniej chwili, mógłby w ogóle nie spostrzec, że coś się stało. Mógł zejść po chwili ze stosu i zobaczyć ojca już z mieczem wbitym w ziemię, jak oprawia baranka. Wtedy cała historia rozegrałaby się poza świadomością Izaaka i zamknęłaby się bez dalszych skutków jako sprawa między Abrahamem a Bogiem. Byłaby ilustracją pewnego typu wychowania. Jednak Izaak zobaczył. Abraham był zadowolony, bo zaskarbił sobie uznanie Boga, pewność wielkiego państwa w przyszłości i ostatecznie syna zachował. Wszystko skończyło się dobrze i w rodzinie było dużo śmiechu. Izaakowi pozostała tylko drobna dolegliwość: od tej pory chwiał się na nogach i dostawał mdłości na widok ojca. Ale w końcu żył długo i pomyślnie.Jakoś przez całe dorosłe życie tej biblijnej mądrości podanej tu do refleksji przez prof. Kołakowskiego nie udało mi się zapomnieć. Miłego dnia. @@@ .
|
|
 | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | > >po co mi historia islamu czy też okoliczności powstawania Biblii skoro i tak będę niewierząca.> No właśnie, nie rozumiem po co cały ten absurd. Czy świat nauki ma kibicować niewierze, wspierać duchowo "na trudnej ścieżce nowych przekonań, które sobie wymyśliłam"?Czy ja wiem... W pewnej mierze to kwestia znajomości historii, znowu w innym kontekście, znajomość np. treści Biblii chociaż w niewielkim stopniu stawia nas i tak na lepszej pozycji niż 90% populacji, więc nie zakrzyczą nas w dyskusji jakimś argumentem biblijnym. Ja tam lubię gromadzić argumenty, taka wredna jestem
|
|
|  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Cytat:>po co mi historia islamu czy też okoliczności powstawania Biblii skoro i tak będę niewierząca.
Pan Marcuch: No właśnie, nie rozumiem po co cały ten absurd. Czy świat nauki ma kibicować niewierze, wspierać duchowo "na trudnej ścieżce nowych przekonań, które sobie wymyśliłam"? To jest źle pomyślane od samego początku, a każdy "racjonalista" szukający sposobów, książek, argumentów w takim kontekście zachowuje się jak agent sekty, który zamiast wyjaśnić uczciwie, że wiara jest sprawą prywatną, szykuje narzędzia do urobienia klienta i wcielenia w korpus. Nie mam nic na przeciwko, jestem tylko zdegustowany. > Czy ja wiem...> W pewnej mierze to kwestia znajomości historii, znowu w innym kontekście, znajomość np. treści Biblii chociaż w niewielkim stopniu stawia nas i tak na lepszej pozycji niż 90% populacji, więc nie zakrzyczą nas w dyskusji jakimś argumentem biblijnym. Ja tam lubię gromadzić argumenty, taka wredna jestem Nawet nie tylko to. Religie, mity, baśnie to ważna część naszej kultury. Warunkującej wiele zachowań społecznych. Trudno - a nawet chyba jest niemożliwym - zrozumieć historię Europy bez - choćby tylko podstawowej - znajomości religii grecko-rzymskich i judeochrześcijańskich i islamu. Można te teksty przyjmować bezkrytycznie jako boski nakaz i własne wyznanie wiary, a można krytycznie zastanawiając się nad ich treścią, źródłami i przyczynami powstania. Warto też zastanawiać nad różnicami koncepcji wynikającymi z uwarunkowań społecznych w chwili ich tworzenia, kulturowej osmozy, czy wprost twórczego plagiatowania starszych koncepcji. Uważam, że kulturalny człowiek niezależnie od stosunku do religii powinien mieć na ten temat jakąś wiedzę. Polski katolicyzm jest w swej masie bardzo prymitywny intelektualnie. Katolicy nie tylko nic nie potrafią powiedzieć o innych religiach, ale niewiele na temat własnej. Nawet grupa intelektualistów katolickich zajmująca się religioznawstwem jest na tle Francuzów, czy Niemców żenująco słaba. Naprawdę, to nie ma co poczytać i znaleźć tam jakieś ciekawe przemyślenia. Dlatego też i na naszym forum tak trudno znaleźć - wśród odwiedzających nas fideistów - intelektualnie przygotowanych partnerów do dyskusji. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | I znowu się zgadzam  Uwielbiam mitologię grecką, swego czasu zaczytywałam się tymi mitami i bardzo żałowałam, że nie znalazłam podobnych opracować słowiańskiej. Nie analizy historycznej, tylko opowiastek kto kogo zadziabał, kto się zakochał itd. Szczerze mówiąc są znacznie bardziej emocjonalne, interesujące od mściwego boga ST.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > I znowu się zgadzam  > Uwielbiam mitologię grecką, swego czasu zaczytywałam się tymi mitamiTo kwestia wyboru, ale także przypadku. Mnie bardziej na początku zainteresowała mitologia Egiptu i Ameryki Środkowej, ale później to już we wszystkich znajdowałem ciekawe wątki. > i bardzo żałowałam, że nie znalazłam podobnych opracować słowiańskiej. Nie analizy historycznej, tylko opowiastek kto kogo zadziabał, kto się zakochał itd.Mitologia słowiańska - jak wiele innych, choć ta bardziej doszczętnie - została zniszczona przez chrześcijańskich barbarzyńców i pozostały do naszych czasów już tylko niektóre mity z bogatej i ciekawej mitologii. Wszystkie religie chcą zmusić innych do wyznawania jedynie słusznej ich własnej i zatrzeć nawet najmniejsze ślady innych koncepcji. Każdy wierzący, z natury rzeczy jest nietolerancyjnym, a im głębiej wierzy, tym jego nietolerancja jest większą. Oczywiście istnieją wyjątki. > Szczerze mówiąc są znacznie bardziej emocjonalne, interesujące od mściwego boga ST.To kwestia gustu. Może te trzy artykuły wprowadzą Panią w zagadnienie i będą inspiracją dla dalszych lektur: www.racjon(*)p/s,4937/q,Ksiega.nad.ksiegamiwww.racjon(*)s,5022/q,Szatanskie.propozycjewww.racjon(*),7412/q,Zlo.wspaniale..kobieta(Może Pani Athelas92 sobie je przeczyta. Wydają się napisane komunikatywnym językiem.)Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| kiwi2 (-8 punktów) | Usunięte przez moderatora
|
|
9 na 9 | maceox (6766 punktów) | >od dawna deklaruję się jako niewierząca, przynajmniej przed samą sobą. Mam jednak problem z >naukowymi podwalinami, ponieważ widzę że brakuje mi wiadomości, które uczynią mój pogląd stabilnym i >w pełni świadomym.
Mnie do niewiary przekonuje: - odróżnianie weryfikowalnego naukowo świata fizycznego od świata umysłu i kultury, w którym wyobraźnia ludzka nie zna granic. - monizm (wystarczy zupełnie podstawowa wiedza o historii powstania ziemi, życia na ziemi i człowieka, a także o związku mózgu z umysłem) - sceptycyzm
Przy czym refleksja nad pierwszymi dwoma punktami może moim zdaniem stanowić pewną pomoc, jednak ściśle rzecz biorąc ich przyjęcie wcale nie musi prowadzić do niewiary. Zawsze można sobie wyobrazić jakiegoś deistycznego Boga stworzyciela i wówczas na nic się zdadzą te pierwsza dwa punkty, i to nawet wówczas, gdybyśmy przyswoili sobie całą dostępną wiedzę naukową! Dlatego punktem najważniejszym jest ten trzeci.
>Chciałabym abyście drodzy Państwo polecili mi jakieś książki, które pomogą mi w ugruntowaniu niewiary Wiedząc o tym, co napisałem powyżej ... do niewiary w zasadzie nie są potrzebne żadne książki... (Choć w praktyce - będąc indoktrynowanym od najmłodszych lat - raczkujący sceptyczny umysł potrzebuje pewnego podtrzymania na duchu - i tu wolnomyślicielskie lektury mogą rzeczywiście pomóc) Ale tak generalnie, to moim zdaniem raczej wiara potrzebuje ugruntowania, a nie niewiara.
A ze zdobytą wiedzą można zrobić co się chce - tu właśnie wyobraźnia nie zna granic i czasem najabrdziej szczegółowa wiedza wyplataniu koszałek opałek nie przeszkadza.
>nie warto sobie głowy zawracać rzeczami, które i tak nic nie wnoszą - >po co mi historia islamu czy też okoliczności powstawania Biblii skoro i tak będę niewierząca. To zależy co lubisz, ale sądzę, że jednak wnoszą. Myślę, że wiedza o ludzkich kulturach pomaga nam zrozumieć innych. Trzeba uważać, by stając się ateistą nie stawać się ignorantem. Drugi człowiek jest równie ważny, jak my sami i myślę, że żadnemu ateiście nie zaszkodzi nawet próba wczucia się w postawę wierzącego.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
4 na 4 | Elka I Ponura (7473 punktów) | Jeśli czytałaś "Rozplatanie..." i chcesz czegoś nienachalnie naukowego o biologii, to też Dawkinsa "Najwspanialsze widowisko świata". Udało mi się z pomocą tej publikacji wyjaśnić zapalonemu katolikowi zagadnienie oddzielania się gatunków, a stąd przeszliśmy do całości ewolucji. Oprócz tego to po prostu ciekawa książka, do poduchy nawet  Poszukaj też w artykułach samego Racjonalisty, możesz znaleźć pełno ciekawych oryginałów i tłumaczeń w zagadnieniach, w których szukasz poszerzenia tematu albo tylko wstępu. Jest tego masa, a do tego za darmo 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >polecili mi jakieś książki, które pomogą mi w ugruntowaniu niewiary
Na początek polecam "Ślepy zegarmistrz"
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
-4 na 4 | myslacy (-1 punktów) | Jeżeli uważasz że nauka przeczy Bogu i tylko to skłania Cie do Ateizmu chętnie z Tobą porozmawiam na takie tematy, bo nie jest to prawda że nauka przeczy religii dla prawdziwie otwartego człowieka religia i nauka sie uzupełniają.
|
|
 | 3 na 3 | Kuba K. (3909 punktów) | > Jeżeli uważasz że nauka przeczy Bogu i tylko to skłania Cie do Ateizmu chętnie z Tobą porozmawiam na takie tematyMoże na początek skup się raczej, drogi ewangelizatorze, na dyskusji jaką podjąłeś w wątku "Śluby kościelne", bo póki co kiepsko Ci idzie: www.racjonalista.pl/forum.php/s,501200#w509159> bo nie jest to prawda że nauka przeczy religiiNauka nie przeczy istnieniu czegoś takiego jak religia. Nauka nie potwierdza istnienia boga.
|
|
|  | -1 na 1 | myslacy (-1 punktów) | Tak nauka również nie przeczy temu że Bóg istnieje. Jeżeli uważa Pan że mi kiepsko idzie to pana osobisty pogląd jak dla mnie to że Bóg istnieje. Ale takie czy inne stwierdzenia potwierdzają pogląd że ateista uważa że nauka przeczy Bogu ale nic konkretnego o tej nauce nie wie, a jego wiedza zatrzymała się mniej więcej na wieku XIX z którego pochodzą takie przekonania że nauka przeczy Bogu.
Mod: Pisz staranniej i z większą dbałością o zasady pisowni. Poprawna polszczyzna na tym forum jest wymogiem regulaminowym.
|
|
| |  | 13 na 13 | Meretseger (61860 punktów) | >Tak nauka również nie przeczy temu że Bóg istnieje. Nauka nie zajmuje się tym tematem, albowiem przedmiotem badań naukowych są byty realnie istniejące, obserwowalne.
|
|
| |  | 10 na 10 | Kuba K. (3909 punktów) | >Tak nauka również nie przeczy temu że Bóg istnieje
Nauka nie zaprzecza również istnieniu krasnoludków, jednorożców i latającego potwora spaghetti, co wcale nie oznacza, że takowy istnieje. Bo rolą nauki nie jest zaprzeczanie. Rolą nauki jest odkrywanie prawdy. Więc póki nie jesteś w stanie przedstawić jakichkolwiek argumentów za istnieniem jakiegoś wyimaginowanego tworu, to z naukowego punktu widzenia twór ten nie istnieje.
>Jeżeli uważa Pan że mi kiepsko idzie to pana osobisty pogląd jak dla mnie to że Bóg istnieje.
Twoja wola - na tym polega demokracja, że każdy może sobie wierzyć w co tylko chce. Tyle tylko, że co niektórzy czują się jeszcze przedziwnie zobligowani do tego, aby dowolne głupoty promować, choć argumentów nie mają żadnych.
>Ale takie czy inne stwierdzenia potwierdzają pogląd że ateista uważa że nauka przeczy Bogu ale nic konkretnego o tej nauce nie wie, a jego wiedza zatrzymała się mniej więcej na wieku XIX z którego pochodzą takie przekonania że nauka przeczy Bogu.
Jakoś się tak dziwnie składa, że większość stałych bywalców tego forum, to ludzie wykształceni i mający solidne merytoryczne podstawy w zakresie przeróżnych nauk zarówno humanistycznych jak i ścisłych, co można łatwo stwierdzić śledząc toczące się tu dyskusje. To raczej przeróżni goście Twojego pokroju mogą budzić poważne zastrzeżenia w zakresie zarówno formalnej, jak i pozaformalnej edukacji. Jesteś jak widzę przedstawicielem trendu, jak bym to określił "tempeltonowskiego" - zwolennikiem godzenia na siłę nauki z religią - cóż - postrzegam takie zachowanie li tylko jako żałosną i chyba beznadziejną próbę ratowania resztek autorytetu jakim cieszą się religie w krajach rozwiniętych cywilizacyjnie. Wobec braku racjonalnych argumentów usiłujecie w panice upchnąć urojenia w ramy współczesności - można i tak, tylko czy warto?
|
|
| |  | 10 na 10 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Tak nauka również nie przeczy temu że Bóg istnieje.Nauka nie przeczy wielu idiotyzmom. Gdyby miała się zajmować przeczeniem ludzkim wymysłom, to na nic innego czasu by jej nie starczyło. Nauka zajmuje się poznaniem i zrozumieniem "obiektywnie istniejącej rzeczywistości". Nauka badając tą rzeczywistość nigdy w najmniejszym stopniu nie natrafiła na najmniejszą przesłankę możliwości wpływu nadrzeczywistości na rzeczywistość i to mądrym ludziom wystarcza już za dowód nieistnienia czegoś takiego. > Jeżeli uważa Pan że mi kiepsko idzie to pana osobisty poglądŻeby Panu szło kiepsko, to jeszcze byłoby to do przyjęcia. Prawda jest smutniejsza, bzdury, które Pan tu wypisuje, to pełna intelektualna żenada. > jak dla mnie to że Bóg istnieje.Jak Boga kocham trolle też istnieją. Uwiły sobie niezłe gniazdo w Internecie. > Ale takie czy inne stwierdzenia potwierdzają pogląd że ateista uważa że nauka przeczy Bogu ale nic konkretnego o tej nauce nie wie, a jego wiedza zatrzymała się mniej więcej na wieku XIX z którego pochodzą takie przekonania że nauka przeczy Bogu.Szkoda, że Pańska siedzi jeszcze przed księdzem Kopernikiem: www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,474426#w475843Polecam książkę katolika Georgesa Minosa "Kościół i nauka". Ponadto - proszę Szanownego Pana - zupełnie nie można pogodzić Magisterium Kościoła Katolickiego z darwinowską ewolucją - nie mówiąc już o darwinowskim naturalizmie. Albo rybka, albo pipka, te dwie koncepcje są całkowicie alternatywne. Do dyskusji trzeba się przygotować. Lekcje księdza katechety z podstawówki, to tu o wiele za mało. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | |  | 3 na 3 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Albo rybka, albo pipka, te dwie koncepcje są całkowicie alternatywne. Ależ bez przesady. Małoż to z tych pieczętujących się rybką godzi to z uwielbieniem pipki?
Nie czyń bliźniemu tego, co chciałbyś, aby on uczynił tobie. Możliwe, że macie zupełnie różne gusty. (G.B.Shaw)
|
|
 | 17 na 17 | Fizyk (17637 punktów) | > Jeżeli uważasz że nauka przeczy Bogu i tylko to skłania Cie do Ateizmu chętnie z Tobą porozmawiam na takie tematy, bo nie jest to prawda że nauka przeczy religii dla prawdziwie otwartego człowieka religia i nauka się uzupełniają.
Mylisz się. Tak tylko mówią z ambony. Wiara religijna zazwyczaj przeczy nauce, choć to zależy o jakim bogu mowa. Jeżeli zdefiniujesz pojęcie boga, tzn. określisz jego atrybuty, to postaram się wykazać, że istnienie takiego boga przeczy obecnej wiedzy. O ile mi wiadomo falsyfikacji skutecznie opiera się tylko bóg-niewiadomoco.
|
|
 | 6 na 6 | Marian (5438 punktów) | >Jeżeli uważasz że nauka przeczy Bogu i tylko to skłania Cie do Ateizmu chętnie z Tobą porozmawiam na takie tematy, bo nie jest to prawda że nauka przeczy religii dla prawdziwie otwartego człowieka religia i nauka sie uzupełniają. Ja bym jeszcze inaczej podszedł do tego tematu. Religia niekoniecznie musi przeczyć nauce, jako rzeczownikowi (ogół wiedzy), bo religia z reguły się wycofuje z terenów zajętych przez naukę (bóg zapchajdziura). Religia przede wszystkim przeczy nauce, jako czasownikowi (metodzie dochodzenia do prawdy na temat rzeczywistości). W religii sceptyczne dociekanie jest zastąpione asercją prawdy na zasadzie autorytetu (księgi, kapłana, itp.). To w rzeczywistości przeciwności. Wiara to po prostu odrzucenie metody naukowej.
Pozdrawiam.
|
|
 | 6 na 6 | Athelas92 (28 punktów) | >Jeżeli uważasz że nauka przeczy Bogu i tylko to skłania Cie do Ateizmu chętnie z Tobą porozmawiam na takie tematy, bo nie jest to prawda że nauka przeczy religii dla prawdziwie otwartego człowieka religia i nauka sie uzupełniają. >
Nie jest to podstawą mojej niewiary, szczerze mówiąc. Podstawą do tego są żałośnie prymitywne schematy myślowe osób wierzących oraz ogólnie idea religii, dogmaty, brak prawa kwestionowania rzeczy, brak sceptycyzmu, stronniczość w ocenie faktów, często mała wiedza o otaczającym świecie. Religia przede wszystkim jest...niesprawiedliwa. Ponieważ zakłada, że jakaś osobowość jest zdolna pomóc jednostce, nie zważając w tym samym czasie na błagania kogoś innego lub nawet działania na jego szkodę, co jest wynikiem owej rzekomej "pomocy". Religia mnie odpycha sama w sobie, teraz to rozumiem. Nie interesuje mnie aż tak grzebanie się w tych wszystkich świętych księgach, historii & all the stuff...bo to i tak czuję w głębi, że to nie te rozważania decydują o moim światopoglądzie.
A dzięki Racjonaliście i owej tutaj społeczności zaczęłam dyscyplinować siebie, trzymać na wodzy swoje pochopne poglądy i drążyć głębiej. Zobaczyłam, że dyskusja pomiędzy wierzącym a niewierzącym może być tak rzeczowa i na takim poziomie. Bardzo dziękuję za to. Ach, właściwie to sięga dalej - poza rozmowy na te tematy. Dyscyplina języka i myśli zaczyna mi się udzielać w wielu innych sferach życia, co jest świetne.
|
|
1 na 1 | 2ndhandbrain (152 punktów) | >Chciałabym abyście drodzy >Państwo polecili mi jakieś książki, które pomogą mi w ugruntowaniu niewiary ponieważ jest tyle do >poznania (religie, historia np.Biblii,sytuacje polityczne ówczesnych czasów, pomijając już wątki >typowo naukowe...), że nie wiadomo od czego zacząć.
Trochę to dziwne, ale w mojej niewierze ugruntowała mnie Biblia. Niestety nie przeczytałem jej zbyt dużo, ale sam początek Starego Testamentu powinien być wystarczający. Nie chcę nikogo urazić, lecz jest to największy stek głupot jaki przeczytalem (nie biorę pod uwagę wpisów na Onecie). Podobno NT jest lepszy...
|
|
 | | Athelas92 (28 punktów) |
>Trochę to dziwne, ale w mojej niewierze ugruntowała mnie Biblia. Niestety nie przeczytałem jej zbyt dużo, ale sam początek Starego Testamentu powinien być wystarczający. > Starałam się być wyrozumiała czytając NT i ST (nie kompletnie) i wiem jak straszne rzeczy są tam opisane, jak dziwaczne i prymitywne...jednak wierzący głoszą różne swoje teorie, np. 1)o metaforyczności, 2) o tym, że trzeba przyjąć to co dobre a co złe(głupie?) odrzucić, bo każdy ma swoje sumienie i rozum, 3) liczy się tylko NT, który jest trochę "lepszy" od ST,
Plus często toczą się poważne dyskusje na temat zdarzeń biblijnych, więc dostałam wrażenia iż są one hmm ważne. Kłóci się to z moim wewnętrznym przekonaniem, ponieważ doszłam do wniosku że na czytanie tego po prostu szkoda mi czasu...
No i wreszcie przekonanie wielu ludzi, że wierzą w boga a nie w jakąś religię. Ciężko takie coś sforsować, ponieważ siedzi w naszej głowie - nie w żadnej świętej książce. Dlatego ten temat.
Mogę prosić przykłady konkretnych zdarzeń jakie zdecydowały o odłożeniu tejże książki?
|
|
|  | 1 na 1 | MarcinK (9189 punktów) |
>3) liczy się tylko NT, który jest trochę "lepszy" od ST,
To jest mit. Oczywiście Jezus, przy tym psychopacie Jahwe, jawi się dość atrakcyjnie ale to tylko pozór. On z kolei wprowadza odpowiedzialność zbiorową za grzechy przodków w postaci "grzechu pierworodnego". Koncepcja grzechu pierworodnego zaś to scenariusz ze snu pijanego wariata - dobrowolne tortury za "delikt owocowy" z czasów przedpotopowych bądź za ichną alegorię każe stawiać poważne pytania odnośnie zdrowia psychicznego tegoż delikwenta.
>Mogę prosić przykłady konkretnych zdarzeń jakie zdecydowały o odłożeniu tejże książki?
Ja tam jej nie odkładam - to jak dla mnie największa satyra w historii ludzkości. Aż wierzyć się nie chce, że w te głupoty podobno wierzy większość populacji.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|