Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jeszcze o nauce religii w szkole.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
11-09-2012 22:38gregg (489 punktów)
(zablokowany)
Jeszcze o nauce religii w szkole.
Ocena 11 na 11
Mam problem związany z organizacją lekcji religii w szkole publicznej (wiem, nie ja jeden) Mam dziecko, które uczęszcza do II klasy gimnazjum publicznego w Lublinie. Na dzisiejszym zebraniu organizacyjnym nowa Pani wychowawczyni poinformowała mnie, że warunkiem nieuczestnictwa mojego dziecka w lekcjach religii jest pisemne podanie do Pani dyrektor zwalniające je z w/w zajęć (w roku ubiegłym początkowo dziecko dostawało na religii nieobecność, po moim pytaniu do wychowawcy, kiedy i w jakiej formie dziecko na religię zapisałem, w dzienniku elektronicznym pojawiła się adnotacja "zwolnione").

Odmówiłem napisania takiego podania i Pani wychowawczyni poprosiła mnie o osobistą rozmowę z Panią dyrektor. Rozmowa była długa i miała nieprzyjemny charakter. Początkowo Pani dyrektor twierdziła, że moje ustne ustalenia z poprzednim wychowawcą miały charakter nieformalny i moje dziecko przez cały ubiegły rok na religię miało obowiązek uczęszczać. Później jej zapał ewangelizacyjny nieco osłabł, podanie zmieniło charakter na "pisemną informację". W każdym razie finalnie Pani dyrektor uznała, że zadowala ją moja informacja w formie ustnej. Problem w tym, czego Pani dyrektor nie była w stanie dostrzec, że ja nie chciałem jej o niczym informować, tylko zapytać o formalną podstawę żądania ode mnie pisemnej/ustnej prośby/informacji w wyżej wzmiankowanym temacie.

W rozporządzeniu dotyczącym organizacji nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach jest w paragrafie 3 ustęp 3 takie stwierdzenie: "Nie są objęci nauką religii lub etyki uczniowie, którzy wedle oświadczenia rodziców lub ich samych (§ 1 ust. 1) pobierają naukę religii poza systemem oświaty lub świadomie rezygnują. W miarę potrzeby należy im zapewnić opiekę lub zajęcia wychowawcze." Czy może ono stanowić podstawę do żądania od rodziców formalnego oświadczenia (pisemnego, bądź ustnego) w kwestii rezygnacji z nauki religii? Czy istnieją jakieś inne formalne akty, wytyczne (np. kuratorium), które by tę sprawę regulowały?

Żyłem w przeświadczeniu, że ewentualnie dziecko na religię zapisuję, a nie je z niej wypisuję...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

MarcinK (9189 punktów)

>Żyłem w przeświadczeniu, że ewentualnie dziecko na religię zapisuję, a nie je z niej wypisuję...

I dobrze myślałeś:

www.etykaw(*)zenie-o-niechodzeniu-na-religi
12-09-2012 10:55 
 Ocena 1 na 1
gregg (489 punktów)
(zablokowany)
>I dobrze myślałeś:
>www.etykaw(*)zenie-o-niechodzeniu-na-religi

Sytuacja robi się ciekawa!!!

W rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej w sprawie warunków i sposobu organizowania lekcji religii w szkołach publicznych (por. Dz. U. Nr. 36 z dnia 24 kwietnia 1992r.) paragraf 3 artykuł 3 ma brzmienie: "Szkoła jest obowiązana zapewnić w czasie trwania lekcji religii lub etyki opiekę lub zajęcia wychowawcze uczniom, którzy nie korzystają z nauki religii lub etyki w szkole."

Rozporządzenie to zostało zmodyfikowane przez Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 30 czerwca 1999r. "zmieniające rozporządzenie w sprawie warunków i sposobu organizowania lekcji religii w szkołach publicznych" (por. Dz. U. Nr 67, poz. 753). Zapoznałem się z tymi modyfikacjami - cały paragraf 3 nie został zmieniony.

Tymczasem przykładowo:
www.katecheza.episkopat.pl/prawo/lex_stan.htm
www.katech(*)ndex.php/Stan_prawny_katechezy
i inne odnośniki kościelne zawierają tekst rozporządzenia (który z wytłuszczeniem rekomendują, jako aktualnie obowiązujący), w którym paragraf 3 artykuł 3 ma brzmienie: "Nie są objęci nauką religii lub etyki uczniowie, którzy wedle oświadczenia rodziców lub ich samych (§ 1 ust. 1) pobierają naukę religii poza systemem oświaty lub świadomie rezygnują. W miarę potrzeby należy im zapewnić opiekę lub zajęcia wychowawcze.

Nie jestem prawnikiem i w gąszczu przepisów prawnych czuję się jak ryba na rowerze, ale myślę, że warto poszperać. Być może strona kościelna zamieszcza na swoich stronach fałszywki.
12-09-2012 14:51 
 Ocena 3 na 3
maruda (5550 punktów)
>W rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej w sprawie warunków i sposobu organizowania lekcji religii w szkołach publicznych (por. Dz. U. Nr. 36 z dnia 24 kwietnia 1992r.)

Rozporządzenie ministra z 1992r Dz.U. 1992 nr 36 poz. 155. Zmiana z 1993 roku Dz.U. 1993 nr 83 poz. 390. Zmiana z 1999 roku Dz.U. 1999 nr 67 poz. 753.

To o czym piszesz to §3 ust 3 zmieniony w 1993 roku.

Na stronie episkopatu umieszczono ten sam paragraf w wersji z 1992 roku i zapomniano o zmianie ustępu z 1993 r, w zamian wprowadzono zmiany z 1999 roku.

Swoją drogą ktoś ostatnio pytał jak to się stało że religia wkroczyła do przedszkoli. To właśnie poprawka z 1999 roku podpisana przez ministra Handke usankcjonowała takie zmiany.
12-09-2012 18:12 
 Ocena 8 na 8
gregg (489 punktów)
(zablokowany)
Udało mi się przebrnąć przez te wszystkie porawki. Mam już pełną jasność aktualnej sytuacji prawnej w tej kwestii:

1. Obowiązuje artykuł 3 paragrafu 3 w brzmieniu: "Szkoła jest obowiązana zapewnić w czasie trwania lekcji religii lub etyki opiekę lub zajęcia wychowawcze uczniom, którzy nie korzystają z nauki religii lub etyki w szkole."

2. Nie ma jakichkolwiek formalnych podstaw do żądania przez szkoły pisemnych bądź ustnych informacji o nieuczestnictwie dzieci w religii.

3. Episkopat przedstawiając tzw. aktualną i obowiązującą treść w/w rozporządzenia zwyczajnie wprowadza ludzi w błąd.

Dziękuję wszystkim za komentarze (i plusy).
12-09-2012 18:43 
 Ocena 3 na 3
Marek Okrągły (2283 punktów)
>1. Obowiązuje artykuł 3 paragrafu 3 w brzmieniu: "Szkoła jest obowiązana zapewnić w czasie trwania lekcji religii lub etyki opiekę lub zajęcia wychowawcze uczniom, którzy nie korzystają z nauki religii lub etyki w szkole."2. Nie ma jakichkolwiek formalnych podstaw do żądania przez szkoły pisemnych bądź ustnych informacji o nieuczestnictwie dzieci w religii.
>3. Episkopat przedstawiając tzw. aktualną i obowiązującą treść w/w rozporządzenia zwyczajnie wprowadza ludzi w błąd.
>Dziękuję wszystkim za komentarze (i plusy).

Nie rozumiem po raz kolejny czemu przejmujecie się ustawą. Brak potrzeby prezentowania jakiegokolwiek potwierdzenia wynika bezpośrednio z Konstytucji. Jeśli Konstytucja ma inne brzmienie to mogłyby być miliardy ustaw i nie miałoby to żadnego znaczenia.
Konstytucja ma zawsze pierwszeństwo. Wszystko inne musi zgadzać się z Konstytucją.

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
12-09-2012 18:59 
 Ocena 2 na 2
gregg (489 punktów)
(zablokowany)
>Konstytucja ma zawsze pierwszeństwo. Wszystko inne musi zgadzać się z Konstytucją.

W trakcie mojej "dyskusji" z Panią dyrektor powoływałem się również na konstytucję. Trzeba "strzelać" ze wszystkich dostępnych argumentów. Smutne są w tym wszystkim dwie rzeczy: to, że taką dyskusję w ogóle musiałem przeprowadzić oraz to, że strona kościelna bezczelnie manipuluje treścią rozporządzenia, kompilując odpowiadające jej fragmenty.
13-09-2012 07:05 
 Ocena 1 na 1
Marek Okrągły (2283 punktów)
>W trakcie mojej "dyskusji" z Panią dyrektor powoływałem się również na konstytucję. Trzeba "strzelać" ze wszystkich dostępnych argumentów. Smutne są w tym wszystkim dwie rzeczy: to, że taką dyskusję w ogóle musiałem przeprowadzić oraz to, że strona kościelna bezczelnie manipuluje treścią rozporządzenia, kompilując odpowiadające jej fragmenty.

Nie zazdroszczę. Tak jak piszesz i ja też pisałem, to jest chamstwo, że osoba mająca ponoć opiekować się Twoim dzieckiem, wykorzystuje sytuację i Twoją miłość do dziecka. Inaczej próby indoktrynacji nie można nazwać. Co jest smutne dodatkowo, ja podejrzewam i to dość mocno, że ta osoba zdawała sobie sprawę, ze wszystkiego co Ty mówiłeś i ja pisałem, tylko zdawała sobie sprawę, że szantażuje Ciebie potencjalnymi szkodami dla Twojego dziecka.

W instytucjach są robione szkolenia pozwalające unikać podstawowych pozwów. Wg mnie ten element jest omawiany na spotkaniach dyrektorów placówek. Po prostu potrzebny jest pierwszy człowiek w Polsce, którego tak zaszczują, że nie będzie miał wyjścia i potem się pozwy posypią. Tylko jak pisałem to spali mu przypuszczalnie szkołę i nawet miejscowość.


Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
Marek Okrągły (2283 punktów)
[color=blue]>W rozporządzeniu dotyczącym organizacji nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach jest w
>paragrafie 3 ustęp 3 takie stwierdzenie: "Nie są objęci nauką religii lub etyki uczniowie, którzy
>wedle oświadczenia rodziców lub ich samych (§ 1 ust. 1) pobierają naukę religii poza systemem
>oświaty lub świadomie rezygnują. W miarę potrzeby należy im zapewnić opiekę lub zajęcia
>wychowawcze."
Czy może ono stanowić podstawę do żądania od rodziców formalnego oświadczenia

>(pisemnego, bądź ustnego) w kwestii rezygnacji z nauki religii? Czy istnieją jakieś inne formalne
>akty, wytyczne (np. kuratorium), które by tę sprawę regulowały?
>Żyłem w przeświadczeniu, że ewentualnie dziecko na religię zapisuję, a nie je z niej wypisuję...

Jeśli jakikolwiek akt prawny w Polsce: umowy międzynarodowe, ustawy, rozporządzania, zarządzenia itd. jest niezgodny z Konstytucją to nie obowiązuje. Jest on nieważny. Do uznania nieważności nie potrzebujesz wyroku Trybunału Konstytucyjnego, choć ten stwierdza w sposób ostateczny nieważność/niekonstytucyjność/potrzebę zmiany.

Nie ma możliwości, żeby Państwo polskie wymagało od Ciebie deklaracji związanej z Twoją przynależnością lub nie do jakiejkolwiek grupy religijnej. W uzasadnionych przypadkach może to zrobić Policja, Prokuratura, sądy. W bardzo dobrze uzasadnionych przypadkach. W każdym innym przypadku jest to powód do pozwu i odszkodowania.
W każdej innej sytuacji możesz to zrobić sam z własnej nieprzymuszonej woli. Nie musisz, możesz np. żeby uzyskać korzyści podatkowe.

Następnym razem jak sytuacja się powtórzy zrób dokładnie to samo. Poproś o pisemną podstawę, a najlepiej o pisemną prośbę z podstawą do wykonania tej czynności. Oprócz tego nagrywaj rozmowę (zawsze może się przydać). Uświadom osobę z którą rozmawiasz, że znasz swoje prawa. Nie pozwól na jakiekolwiek odstępstwa od prawa.

Dodatkowo pozostaje wersja hardcore, tylko Tobie i każdemu normalnemu rodzicowi chodzi o dobro dziecka i tacy źli ludzie jak ta dyrektorka na tym żerują. Ten sposób niestety pali szkołę i miejscowość. Nagraną rozmowę na koniec odtwarzasz i informujesz, że jeśli dziecko będzie w jakikolwiek sposób szykanowane to spotkacie się w sądzie (można to podciągnąć pod szantaż). Możesz założyć sprawę dyrektorce (cywilna), szkole/gminie/miastu (karna). Sprawa o niekonstytucyjną indoktynację religijną. Informujesz dodatkowo gminę/miasto czyli wójta/burmistrza/prezydenta o zdarzeniu i domagasz się działań. Ta wersja to tak jak to powinno być załatwiane czyli jest to wersja nierealna w Polsce.

Jeśli ktokolwiek próbuje walczyć z Tobą o religii w szkole Konstytucja RP art. 53 punkt 7 i nie ma w Polsce siły jak by była Ci się w stanie przeciwstawić, zgodnie z prawem. Jakiekolwiek ustawy, rozporządzenia, regulaminy itd. nie mają znaczenia, bo grozisz pozwem za łamanie Twoich Konstytucyjnych praw.

Podstawa Prawna: Konstytucja RP art. 25, art. 48, art. 53 (szczególnie punkt 5 i 6), a wisienką na torcie jest art. 53 punkt 7[/color]

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
18-09-2012 15:37 
 Ocena 2 na 2
2ndhandbrain (152 punktów)
>Możesz założyć sprawę dyrektorce (cywilna), szkole/gminie/miastu (karna). Sprawa o niekonstytucyjną indoktynację religijną. Informujesz dodatkowo gminę/miasto czyli wójta/burmistrza/prezydenta o zdarzeniu i domagasz się działań.

Niestety ani jedna opcja ani druga nie jest właściwa.
Po pierwsze tylko osoby fizyczne mogę ponosić odpowiedzialność karną (szkole/gminie/miastu - nie) , po drugie takie zachowanie dyrektora można kwalifikować jako czyn z art. 194
"Kto ogranicza człowieka w przysługujących mu prawach ze względu na jego przynależność wyznaniiową lub bezwyznaniowość..."

Po trzecie dyrektor szkoły (publicznej) wykonuje zadania władzy publicznej i nie można go pozwać w sprawie cywilnej w zakresie tych zadań. Można za to pozwać go w przypadku naruszenia dóbr osobistych. Jedynym sensownym rozwiązaniem jest wezwanie do usunięcia naruszenia prawa. Powinno być ono skierowane władz gminy (prawodpodobnie wojt/burmistrz/prezydent mista, ale wypadało by sprawdzić), która posiada osobowość prawną (w przeciwieństwie do szkoły). W przypadku braku odzewu skierować sprawę do sądu administracyjnego.

Na pierwszy rzut oka są więc 2 drogi - sądowa cywilna i sądowa administracyjna. Jednak by zyskac pewność potrzebny byłby dłuższy research Dużo ciekawych rzeczy przyniosloby przejrzenie umów międzynarowoych o prawach człowieka i o prawach dziecka. Jest tego naprawdę wiele

Co do naruszenia konstytucji to nie jest taka łatwa sprawa. Na temat bezpośredniego stosowania konstyucji nie jedną pracę można by napisać a na temat hierarchii źródeł prawa w Polsce jeszcze parę (np. pierszeństwo prawa UE przed Konstytucją, pierszeństwo ratyfikowanych umów międzynarodowych)
orchidea78 (385 punktów)
Cóż na to powiedzieć? Żyjemy w kraju, w którym sprawy te nie są de facto uregulowane w wystarczający sposób.
Ale to nie tylko o to chodzi: świadomość wielu ludzi jest spaczona "obowiązkiem religijnym".
Madame de Montsegur (1910 punktów)

>Żyłem w przeświadczeniu, że ewentualnie dziecko na religię zapisuję, a nie je z niej wypisuję...

I słusznie. Religia i etyka są nieobowiązkowe. Twoja pani dyrektor łamie prawo, wywiera na Ciebie i Twoje dziecko bezpodstawną presję. Nie musisz nic podpisywać, to ona potrzebuje tego podpisu, żeby postawić na swoim nie licząc się z uczniem i jego rodzicem.
Mortimer (1359 punktów)
Bo gdyby religia była przedmiotem na którym poznaje się inne religie, ich tradycje, prawa, obrzędy etc, to sama przyjemność na takie lekcje chodzić.
Gdyby były na tym przedmiocie dyskusje na różne tematy i brak oceniania to w ogóle co innego!
A tak to tylko chrystianizacja i mówienie, że Szatan na nas poluje. Bajeczki jak dla ogłupionych owieczek.


Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
17-09-2012 11:42 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)
>Bo gdyby religia była przedmiotem na którym poznaje się inne religie, ich tradycje, prawa, obrzędy etc,
Bo gdyby religia była przedmiotem na którym poznaje się inne religie, ich tradycje, prawa, obrzędy etc, to byłoby to zwykłe naukowe religioznawstwo, a nie dla szerzenia wiedzy religianci wepchali się do szkół. Odbywa się tam indoktrynacja i trzeba być niespełna rozumu by sądzić, że może być inaczej: że ksiądz katolicki powie, iż Śiwa jest tyle samo wart co Jezus. Ksiądz dostał patent (i kasę) wiec robi co chce.
Ponad 80% posłów i 90% senatorów ślubowanie zakończyło czarodziejskim zaklęciem - czego można się po takich ludziach spodziewać? Że sami z siebie uchwalą nauczanie dzieci, że ich religia to stek bredni? Ich otumanionym umysłom coraz większa ilość otumanionych jest na rękę.
Długa droga nas czeka.

>to sama przyjemność na takie lekcje chodzić.
A moja córka na ten przykład z przyjemnością chodzi na to co jest: łatwo o 6-tkę dla polepszenia średniej, a teksty czy filmy odlotowe! Teksty i filmy ze Starego Testamentu - mówi, że to równie pasjonujące jak mity greckie i rzymskie, Nowy Testament zaś przynudzający do spodu! Ale ona ma to szczęście od losu i taty, że jej umysł jest wolny od wiary w głupoty.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
lideg (74 punktów)

>A moja córka na ten przykład z przyjemnością chodzi na to co jest: łatwo o 6-tkę dla polepszenia średniej, a teksty czy filmy odlotowe! Teksty i filmy ze Starego Testamentu - mówi, że to równie pasjonujące jak mity greckie i rzymskie, Nowy Testament zaś przynudzający do spodu! Ale ona ma to szczęście od losu i taty, że jej umysł jest wolny od wiary w głupoty.
>
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

>
A jednak nie powinna chodzić! Nie rozumiem, czym tu się chwalić?
lideg (74 punktów)
>A moja córka na ten przykład z przyjemnością chodzi na to co jest: łatwo o 6-tkę dla polepszenia średniej, a teksty czy filmy odlotowe! Teksty i filmy ze Starego Testamentu - mówi, że to równie pasjonujące jak mity greckie i rzymskie, Nowy Testament zaś przynudzający do spodu! Ale ona ma to szczęście od losu i taty, że jej umysł jest wolny od wiary w głupoty.
>

Nie ma się czym chwalić. Gdzie kształtowanie postawy moralnej? Za to uczenie konformizmu? Hipokryzja.
astrotaurus (12445 punktów)

>Nie ma się czym chwalić. Gdzie kształtowanie postawy moralnej? Za to uczenie konformizmu? Hipokryzja.
Chyba ze zbyt grubej rury walisz.
Ani się nie chwalę, ani nie uczę dziecka konformizmu. Jej uczestnictwo w lekcjach religii jest wynikiem uwikłania i kompromisu.

Nikt jej o wiarę nie pyta, a jej ona nie w głowie.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Jarek Augustynowicz (542 punktów)
> warunkiem nieuczestnictwa mojego
>dziecka w lekcjach religii jest pisemne podanie do Pani dyrektor zwalniające je z w/w zajęć

Spójrz na to tak: do szkoły podstawowej, czy do gimnazjum zapisujemy dziecko raz. Tak samo jest z religią. Kiedyś zapisałeś dziecko, to teraz pisemne wypisanie jest oczywistą formalnością. Nie ma o co kruszyć kopii. Sam tak zrobiłem już w czerwcu. Ciesz się, że nie musisz przychodzić z dwoma świadkami i czekać na decyzję proboszcza, jak przy apostazji)))))
17-09-2012 00:22 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>
> Nie ma o co kruszyć kopii. Sam tak zrobiłem już w czerwcu. Ciesz się, że nie musisz przychodzić z dwoma świadkami i czekać na decyzję proboszcza, jak przy apostazji)))))
>
Jest o co i to bardzo jest!
Nie można się godzić na jawne łamanie kiepskiego, ale jednak prawa (rozp. MEN z 1992)
Żądanie wypisania dzieciaka z religii jest i łamaniem ww prawa i ordynarnym szantażem emocjonalnym: napisz oświadczenie,że nie poślesz dziecka na religię = napisz, że wypierasz się świętej wiary ojców = napisz, żeś jest ateistą, a ateista to komunista .......
A może mamy się cieszyć, że nie palą za to na stosach?
Jarek Augustynowicz (542 punktów)
Skoro Pan pisze, że tak stoi z rozporządzeniu, to przyjmuję za fakt, i jednocześnie rozumiem, że także zapisywanie powinno odbywać się co roku, czy tak?
Bo jeśli tak, to praktyka jest taka, jak napisałem i o to można się bić na poziomie ministerstwa, a nie poszczególnych szkół.
Jeśli nie, to wypisanie jest jak najbardziej logiczne, bo szkoła musi wiedzieć, czy ma uczniowi zapewnić opiekę, czy nie.

To cieszenie się to oczywiście wężykiem.

>>> Nie ma o co kruszyć kopii. Sam tak zrobiłem już w czerwcu. Ciesz się, że nie musisz przychodzić z dwoma świadkami i czekać na decyzję proboszcza, jak przy apostazji)))))
>>
>Jest o co i to bardzo jest!
>Nie można się godzić na jawne łamanie kiepskiego, ale jednak prawa (rozp. MEN z 1992)
>Żądanie wypisania dzieciaka z religii jest i łamaniem ww prawa i ordynarnym szantażem emocjonalnym: napisz oświadczenie,że nie poślesz dziecka na religię = napisz, że wypierasz się świętej wiary ojców = napisz, żeś jest ateistą, a ateista to komunista .......
>A może mamy się cieszyć, że nie palą za to na stosach?
17-09-2012 20:29 
 Ocena 1 na 1
Jarek Augustynowicz (542 punktów)
Najgorzej to brać coś na wiarę)

W rozporządzeniu o chęci uczestnictwa w lekcjach (zapisywaniu się) jest tak:
2. Życzenie, o którym mowa w ust. 1, jest wyrażane w najprostszej formie oświadczenia, które nie musi być ponawiane w kolejnym roku szkolnym, może natomiast zostać zmienione.

nie umiem tego inaczej zrozumieć, niż tak: zapisuję się na zajęcia raz i mogę chodzić dalej. Jeśli już nie chcę, to zmieniam oświadczenie, czyli pisemnie (przynajmniej w tej formie w jakiej się zapisałem)rezygnuję. Tu nie chodzi o sytuację, w której jest się w nowej szkole i jest zmuszany do oświadczenie, że nie będzie chodził na religię. Tu chodzi o przestanie. Można oczywiście być dogmatycznym i wyciągać wniosek, że jak w kolejnym roku zaprzestałem uczęszczać, to nic Wam do tego, ale taki upiór warty jest lepszej sprawy.
astrotaurus (12445 punktów)
>Tu chodzi o przestanie. Można oczywiście być dogmatycznym i wyciągać wniosek, że jak w kolejnym roku zaprzestałem uczęszczać, to nic Wam do tego,
Jak się zaczęło na zobowiązanie i weszło w jakiś układ to jest to również sprawa drugiej strony i należy umowę wypowiedzieć, by druga strona już wiedziała, ze nie ma obowiązku organizować tego czego się podjęła.
Co zresztą sam wcześniej przytomnie wyłożyłeś.

>ale taki upiór warty jest lepszej sprawy.
Ha! A cóż takiego w owym upiorze się znalazło? Co do pralni oddałeś? Złote majty?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Jarek Augustynowicz (542 punktów)
oczywiście chodziło o upór
>>ale taki upiór warty jest lepszej sprawy.
>Ha! A cóż takiego w owym upiorze się znalazło? Co do pralni oddałeś? Złote majty?
>
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

>
BlackLife (121 punktów)
>Żyłem w przeświadczeniu, że ewentualnie dziecko na religię zapisuję, a nie je z niej wypisuję...
Niestety, tak już jest w naszych publicznych szkołach. Dziecko zostaje zapisane na religię "z automatu". W moim liceum w tym roku również musiałam złożyć oświadczenie o nieuczęszczaniu na lekcje religii, mimo że w żaden sposób się na nią nie zapisywałam. Oświadczenie to jest zamieszczone do pobrania na stronie szkoły, obok oświadczenia o nieuczęszczaniu na lekcje wychowania do życia w rodzinie (które, przynajmniej we wcześniejszych latach mojej edukacji, także było nieobowiązkowe). Jednocześnie żadnego oświadczenia o chęci uczestniczenia w lekcjach etyki nie ma; czwartego września pytałam w sekretariacie o takie zajęcia, dowiedziałam się, że podobno mają być organizowane, ale jak na razie nic na ten temat nie wiadomo.
Cóż, indoktrynacji ciąg dalszy.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365