Witam! Naszło mnie pytanie, co motywuje człowieka? Podzieliłem sobie motywacje na pierwotne i wtórne. Pierwotne, to na przykład głód. Wtórne, to na przykład motywacja jaką część ludzi doznaje widząc sąsiada mającego lepszy samochód. Powstanie takiej motywacji 'potrzebuje' samochodów poustawianych w piramidkę lepsze-gorsze, sąsiada, do którego można się porównać z bliżej niesprecyzowanych powodów (do Putina się nie porównujemy widząc jego samochód w TV/necie) oraz perspektywy porównywania się (dlaczego samochód, symbol to jakiś czy co?). Tak sobie myślę, że te wtórne motywacje opierają się na motywacjach pierwotnych (jednej, kilku?) przekształconych przez tą gmatwaninę neuronków na inny poziom pojęć. Do czego jednak zmierzam? Jeśli przyjąć, że fundamentem racjonalności jest rozsądek/logika myślenia, to okazuje się, że racjonalność taka jest krucha i nieprzystająca do rzeczywistości. Ludzie popełniają rzeczy nieracjonalne (czyny, myśli). Powiem więcej, nie działają racjonalnie ('leniuchują'), gdy określone działanie byłoby wyborem racjonalnym i dość oczywistym. Nie jesteśmy czystymi kartami. Rodzimy się z zestawem motywacji, który wraz z rozwojem intelektualnym i emocjonalnym inaczej się objawia. Nie wydaje mi się, by ktokolwiek pokusił się o zestawienie, co w jakim wieku statystycznie człowieka motywuje. Ani jakie są podstawy tych motywacji. Może warto byłoby budować racjonalne konstrukcje opierając się o naturę ludzką? Tylko jaka ona jest? Co motywuje racjonalistę, a co wierzącego? Co polityka, a co wyborcę? Co nastolatka, a co 40latka? Co osobę samotną, a co osobę otaczającą się gronem przyjaciół? Gdzie są różnice, że dąży się do takiego stylu życia lub innego? Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji. |