 |
Grzechy księdza Adama Bonieckiego Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-09-2011 19:24 | Koraszewski (82900 punktów) | Grzechy księdza Adama Bonieckiego
13 na 13 | Stary artykuł Richarda Dawkinsa rozdrażnił naszych niektórych czytelników. Adam Boniecki rozdrażnił dla odmiany biskupa broniąc w telewizji Nergala jako artysty. „Każda wypowiedź osoby duchownej, która jest niezgodna z nauczaniem Kościoła, domaga się interwencji zwierzchników” – stwierdził ordynariusz włocławski bp Wiesław Mering. (Z czego wynika, że wszystkie wypowiedzi ojca Rydzyka i paru innych są zgodne z nauczaniem Kościoła.) Biskup zarzucił byłemu redaktorowi „Tygodnika Powszechnego” promowanie takich nazwisk jak Magdalena Środa, Tomasz Węcławski czy Stanisław Obirek. Prawdą jest, że ksiądz Boniecki często grzeszył sympatiami do myślących, a to zgodne z nauka Kościoła być nie może. Źródło: Onet, wiadomości: wiadomosci(*)w-owc,1,4863708,wiadomosc.html(A co właściwie pisał Boniecki o Nergalu? Tu jest fragment jego artykułu w „Tygodniku Powszechnym”: tygodnik.o(*)torego_nie_wierze,artykul.html) | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 7 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Widocznie bliżej było Księdzu Redaktorowi do tych "światłych" niż do "moherowych" (do których siebie z satysfakcją zaliczam) - wytknął kapłanowi biskup. Ano było. Co, oczywiście, niezwykle wqrwia "ciemnego" Meringa i 99,99% watykańskich urzędasów, bo ani intelektualnie, ani etycznie nie mają się co mierzyć z ks. Bonieckim. Nienawidzą lepszych od siebie. Tak po katolicku, tak po polsku.
Ten człowiek zamiast rozumu ma dwukapuścian grochu we łbie. (Internet)
|
|
8 na 8 | maruda (5550 punktów) | "Kolejny ksiądz atakuje biskupa, który walczy z satanizmem", taki tytuł nadała Fronda listowi otwartemu księdza Wojciecha Lemańskiego tym razem do biskupa Wiesława Meringa. Zaczyna być ciekawie jak dotąd rzadko ludzie kościoła rozmawiali przez media, na tak istotne dla tej instytucji tematy. wiadomosci(*)o_do_biskupa_Meringa___To.html
|
|
5 na 5 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | "Szatański" Nergal nieświadomie(?) zajął się krecią robotą. Nic tak nie osłabi potężnej firmy, jaką jest KRK, jak podziały wewnątrz niej. Potem winą obarczą szatana?  www.youtube.com/watch?v=i3cs0coz1CM
|
|
 | 1 na 1 Jack Zigeuner (408 punktów) (zablokowany) | >"Szatański" Nergal nieświadomie(?) zajął się krecią robotą. Nic tak nie osłabi potężnej firmy, jaką jest KRK, jak podziały wewnątrz niej. Cała historia tej firmy to nieustanne podziały i pączkowanie a jak widać trzyma się mocno.
|
|
|  | 1 na 1 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | > >"Szatański" Nergal nieświadomie(?) zajął się krecią robotą. Nic tak nie osłabi potężnej firmy, jaką jest KRK, jak podziały wewnątrz niej.> Cała historia tej firmy to nieustanne podziały i pączkowanie a jak widać trzyma się mocno.Chodziło mi raczej o procesy, którymi zajmuje się np. gerontologia, a nie rozmnażanie się  www.youtube.com/watch?v=i3cs0coz1CM
|
|
14 na 14 | diogenes (42753 punktów) | > Mering...I pomysleć, że ... Cytat:wykładał metafizykę, ogólną metodologię nauk, historię filozofii, od 1989 antropologię filozoficzną, a od 1990 teorię poznania. Był także lektorem języka francuskiego. Jak wiele trzeba się namęczyć, żeby zostać zwykłym cepem.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
2 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Stary konflikt pomiędzy posłuszeństwem żołnierzy Kościoła, a ich indywidualnościami. W obrębie tej fałszywej gry, jaką jest Kościół, ma to sens. Ta organizacja oparta na fałszywych przesłankach i niemiłej postaci Jezusa (tu Dawkins się raczej mylił) trwa dzięki buntom i posłuszeństwu. A trwała jest bardzo - 1700 lat. To duży sukces. Przykładem buntu i reakcji byli franciszkanie. Potencjalnie groźna herezja która zamieniła się we wpływowego adwokata wiary i instytucji. Zatem obydwaj opisani tu Panowie są korzystni dla trwałości Kościoła. Jeden walczy o status quo, drugi ma świeże podejście. Dzięki czemu recepta na narkotyk, zgodny z nauczaniem Chrystusa, płynie przez wieki. I pewnie będzie płynąć. Nawet bez koszulek "ateiści dla Jezusa". Wielu chrześcijan jest w jakimś sensie ateistami, bowiem chcą żyć wiecznie, zaś bóg jest tu tylko gwarantem transakcji.
|
|
 | 8 na 10 | maruda (5550 punktów) | >Stary konflikt pomiędzy posłuszeństwem żołnierzy Kościoła, a ich indywidualnościami.
To nie jest konflikt, tylko pokazówka dla owieczek. Nie warto by z powodu tak marginalnego jak darcie Biblii tracić wiernych. Dlatego musiał zabrać głos inny kościół, bardziej inteligencki i skierowany do innego odbiorcy. Zwyczajna dywersyfikacja, tak jak istnieją osobni pasterze dla harlejowców, "prawdziwych polaków" i gejów.
Ta pokazówka z Nergalem nie jest przecież po to by muzyka pognębić, to będzie tylko efekt uboczny. Zbliżają się wybory, biskupi chcą przeliczyć głosy. Sprawdzić szybkość działania wiernych w zbieraniu poparcia za konkretnym wyznaczonym celem. Sprawdzić jakie mają poparcie w kierownictwie TV, jeszcze dwa lata temu przewaga PiS w TV była tak ogromna że do zwolnienia Nergala wystarczył telefon, dzisiaj to nie jest takie oczywiste. Biskupi zabrali głos niby w wewnętrznej sprawie kościoła i sprawdzają odzew.
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Masz rację - zwykła dywersyfikacja. Metoda częsta, a jednak zawsze działa...
|
|
|  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >do zwolnienia Nergala wystarczył telefon, dzisiaj to nie jest takie oczywiste.
Również na niższych poziomach samowolka kleru napotyka na pewien opór wynikający z prostych zasad ekonomii. Tam, gdzie kiedyś wystarczyło powiedzieć im "bóg zapłać", pokazuje się klechom cennik, bo z czegoś trzeba żyć. A to działa na nich jak przysłowiowa święcona woda na diabła. Oczywiście w ramach dąsów proboszcz nie zaprosi takiego kogoś na np. uroczystość wizytacji biskupa, ale coraz więcej jest tych, którym to akurat dynda.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 8 na 8 | diogenes (42753 punktów) | >A trwała jest bardzo - 1700 lat.
To pozór. Myślę, że historyczna tożsamość kościoła katolickiego jest mitem. W języku ewolucjonizmu: kościół obecny ma się do kościoła pierwszych chrześcijan jak dwa nie krzyżujące się już ze sobą gatunki. Wprawdzie używa się wciąż językowej sieczki, która z domniemanej trwałości (idealności) kościoła czyni dowód na istnienie boga, ale to tylko frazesy. Gdyby Jezus zobaczył swego następcę w helikopterze albo jego konto w banku, padłby trupem, którego żadna moc nie byłaby w stanie wskrzesić.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie, myślę, że zgrubsza realizują to, co realizował Jezus, albo jego twórcy. Jest nadal bogiem, zaś główną marchwią jest życie wieczne i działa to świetnie. Katolicyzm nie odszedł zbyt daleko od przesłania nowotestamentowego. Może chodzi o bogactwo? Ale czy to aż tak ważny element dla osoby chcącej być uznawaną za boga, albo dla pisarzy tej osoby?
|
|
| |  | 8 na 8 | Anna Salman (16360 punktów) | >Nie, myślę, że zgrubsza realizują to, co realizował Jezus, albo jego twórcy. Jest nadal bogiem, zaś główną marchwią jest życie wieczne i działa to świetnie. Przecież nie wiemy, co realizował Jezus. Mamy sfałszowaną opowiastkę, ubarwioną cudami na użytek gawiedzi, prawdopodobnie mocną zniekształconą z powodu tłumaczenia i dowolności powtarzających - ewangelie przez kilkadziesiąt lat były przekazywane ustnie. Po obraniu z cudów i nielogiczności zostaje postać jakiegoś utopisty, który odrzuca władzę kapłanów, podpierając się wiarą w boga (takie czasy były); jako buntownik zostaje skazany i oto jego "uczniowie" mają już mit założycielski - wystarczy tylko dorobić Jezusowi / Joszue boskie pochodzenie, dodać kilka cudów i ... czerpać profity z rozwoju nowego kultu.
>Katolicyzm nie odszedł zbyt daleko od przesłania nowotestamentowego. Katolicyzm nie ma nic wspólnego z NT, nawet bez odrzucania wszystkich przekłamań. Inaczej nie byłoby przez wieki tylu przeróżnych wyznań chrześcijańskich, które zwalczał i nie byłoby Reformacji.
|
|
| | |  | 2 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Moim zdaniem utopista Jezus głosił iż najważniejsze są zaświaty i człowiek nic nie może osiągnąć w realnym świecie. Głosił też iż najważniejsza jest egzystencja i wszyscy są tacy sami. Propagował ubóstwo intelektualne. Jedyny zgrzyt na linii Jezus - Kościół to kwestia stosunku do własności prywatnej. Ale ani Jezus nie był tu do końca anarchistą, ani też nie wszyscy księża uważali własność za podstawę działalności. Nie widzę większej różnicy między "nauczaniem" Jezusa, a wielu papieży.
|
|
| | | |  | 8 na 8 | Anna Salman (16360 punktów) | >Moim zdaniem utopista Jezus głosił iż najważniejsze są zaświaty i człowiek nic nie może osiągnąć w realnym świecie. Nie można pewnych postaw oceniać z dzisiejszej perspektywy. W tamtych czasach człowiek bardziej wrażliwy na krzywdy innych nie mógł inaczej zanegować nierówności społecznych, niż głosząc "wszyscy są równi wobec boga". Pewnie wówczas była to większa herezja, niż wiele późniejszych, w tym Reformacji. On, nie wprost, ale jednak zanegował "naturalny, boski porządek społeczny" i szczególną pozycję kapłanów. Pamiętajmy, że niewolnictwo oficjalnie istniało jeszcze w XXw (nieoficjalnie do tej pory); dyskryminacja różnych grup społecznych ma się dobrze, a rzekomo dominującym ustrojem jest demokracja, w większości państw praktycznie nie istnieje analfabetyzm itd.
>Propagował ubóstwo intelektualne. A jacyż to wówczas byli niby intelektualiści? To raczej teraz wystarczy włączyć TV i ma się propagandę ubóstwa intelektualnego. Ludzie, do których wyszedł i tak nie mieli szans na awans edukacyjny, więc ich dowartościował.
>Jedyny zgrzyt na linii Jezus - Kościół to kwestia stosunku do własności prywatnej. Jezus nie założył żadnego kościoła, a ten w sąsiedztwie którego mamy szczęście żyć (tzn. z nas dwojga ja) powstał 300 lat po jego śmierci i strukturą absolutnie nie przypominał pierwotnych gmin chrześcijańskich.
>Ale ani Jezus nie był tu do końca anarchistą, Znowu - anarchistą w dzisiejszym znaczeniu? Blokującym z kolegami szczyt G8? Moim zdaniem miał więcej odwagi albo mniej wyobraźni (co często na jedno wychodzi), niż wielu współczesnych "obrońców praw człowieka".
>Nie widzę większej różnicy między "nauczaniem" Jezusa, a wielu papieży. Po pierwsze - my tego "nauczania" nie znamy. Przekaz jest tak zniekształcony, że można jedynie domniemywać, iz była to na owe czasy herezja. Po drugie papież, jako głowa państwa nie zajmuje się nauczaniem, tylko polityką, przywołując co jakiś czas cytat z PŚ, przeważnie najbardziej nośne medialnie hasełka, aby uwiarygodnić swoją działalność boskim namaszczeniem.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie mógł inaczej, niż głosząc "iż wszyscy są równi wobec boga"? Nie wydaje mi się, w hellenistycznym i rzymskim świecie refleksja społeczna obywała się często bez bogów. Poza tym Jezus uznawał się za boga, za "drogę, prawdę i życie". Z pewnością był bardziej ówczesnym Sathya Sai Babą niż czyimś prorokiem. Opieram się tylko na wypowiedziach Jezusa z Ewangelii. Owszem, można wybrać z nich 3%, ale jaki to ma sens? Po wybraniu 3% można zrobić z Jezusa wszystko, nawet zagorzałego ateistycznego feministę, który sam jest gejem i walczy o prawdę o ewolucji naturalnej.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Anna Salman (16360 punktów) | >Nie mógł inaczej, niż głosząc "iż wszyscy są równi wobec boga"? Nie wydaje mi się, w hellenistycznym i rzymskim świecie refleksja społeczna obywała się często bez bogów. Ale on był Żydem, członkiem teokracji bez własnej państwowości, więc słusznie za twórców i strażników tego porządku społecznego uznawał kastę kapłańską. Rzymianie pozostawiali szeroką autonomię podległym ludom, tak w zakresie religii, jak i wewnętrznej organizacji.
>Poza tym Jezus uznawał się za boga, za "drogę, prawdę i życie". Z pewnością był bardziej ówczesnym Sathya Sai Babą niż czyimś prorokiem. Opieram się tylko na wypowiedziach Jezusa z Ewangelii. Nie opieram się na czymś, czego wiarygodności sprawdzić nie mogę. Wiemy tylko, że był człowiek skazany przez ówczesne władze na śmierć. Czymś zagrażał. Zapewne, gdyby głosił się synem bożym, zignorowano by go, jako wariata. Wątpliwe też, czy ludzie by to "kupili", za jego życia. Ale twórcy kultu mieli już coś lepszego - zmartwychwstanie, którego świadkowie byli zapewne niosiągalni już w czasie tworzenia kultu.
>Po wybraniu 3% można zrobić z Jezusa wszystko, nawet zagorzałego ateistycznego feministę, który sam jest gejem i walczy o prawdę o ewolucji naturalnej. Nie wiem, czy był ateistą, ale feministą raczej tak, nauczał kobiety. Wiesz kiedy pojawiła się kolejna taka koncepcja w obrębie chrześcijaństwa? O ile dobrze pamiętam była autorstwa Rousseau.
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ludzie kupili boskość Sai Baby za życia Sai Baby.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Anna Salman (16360 punktów) | >Ludzie kupili boskość Sai Baby za życia Sai Baby. Ale w innej społeczności - Żydzi czekali na Mesjasza, zapowiedzianego przez proroka. Ktokolwiek chciałby się za niego podać, musiałby udowodnić pochodzenie. To było możliwe dopiero po śmierci Jezusa i jego matki (bajeczki o spisie w Betlejem, niepokalane poczęcie, genealogia rodu Józefa).
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Skąd wiesz? Może Jezus był ponadprzeciętnie pewny siebie w tym względzie? Ewangelie zdają się na to mocno wskazywać. Wybacz - ale ja nie mam zamiaru destylować nielicznych sensownych elementów z tej postaci, być może trochę realnej, być może tylko literackiej. Gdybyś wzięła biografię Hitlera i wybrała z niej 3 procent (również z wypowiedzi), też mogłabyś zrobić supermiłego człowieka.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | > Wybacz - ale ja nie mam zamiaru destylować nielicznych sensownych elementów z tej postaci, być może trochę realnej, być może tylko literackiej. Gdybyś wzięła biografię Hitlera i wybrała z niej 3 procent (również z wypowiedzi), też mogłabyś zrobić supermiłego człowieka. Też wybacz, ale biorę na siebie rolę adwokata. Za dużo rzeczy głoszonych przez kościół jest spoza ewangelii. A te historyjki i tak były tworzone, jak sądzę, zgodnie z oczekiwaniami odbiorców - czyli prostych, bardzo przesądnych ludzi, którzy chcieli mieć swojego ... Janosika. Nie można twierdzić, że był supermiły, ale tym bardziej nie zgadzam się przypisywać mu tych niby-cudów, które z dzisiejszego punktu widzenia są niezbyt etyczne. Dlaczego bezkrytycznie wierzy się w jakieś opowiastki o drzewie figowym i złych duchach implementowanych w stadzie świń, a nikt nie bierze pod uwagę najprostszych rozwiązań? - Dla mnie był ówczesnym anarchistą, a ja lubię anarchistów. A co do Hitlera - w jakim stopniu odpowiadał on sam, a w jakim jego otoczenie? Wykonywali rozkazy? Tylko? Łatwo jest zrzucać odpowiedzialność na jedną osobę, po jej śmierci. Czytałam Main Kampf - prędzej bym usnęła, niż stała się faszystką po tej grafomańskiej lekturze.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Przekaz jest tak zniekształcony...
Tym niemniej kościół odwołuje się do tradycji jako jednego z filarów wiary i swej działalności. Cóż prostszego od manipulacji niesprawdzalnymi hipotezami? Tradycja ta byłaby martwa bez psychologicznych uwarunkowań i potrzeb, które kościół za wszelką cenę stwarza swym wyznawcom. Weźmy chociażby paradygmat (obalony przez ewolucjonizm) wyjaśniania świata i człowieka w kategoriach przyczyny celowej (Arystoteles, Tomasz z Akwinu). Wychowani w ideologii chrześcijańskiej ludzie zwykle pytają o ostateczny sens życia (tzn. powtarzają w kółko to pytanie), i o dziwo - znajdują wciąż tą samą odpowiedź - bóg. Nie może być inaczej, bo w ramach tego systemu to jedyna odpowiedź, której doktrynalnym tłem jest biblijne Jam jest alfą i omegą, początkiem i końcem.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Anna Salman (16360 punktów) | >Tym niemniej kościół odwołuje się do tradycji jako jednego z filarów wiary i swej działalności. Ciężko tylko stwierdzić, co uznaje za tradycję - wcześniej to było chyba usprawiedliwianie włączania lokalnych kultów w nurt chrześcijaństwa. Teraz mówi się raczej o całej radosnej twórczości ichnich "intelektualistów".
>Wychowani w ideologii chrześcijańskiej ludzie zwykle pytają o ostateczny sens życia (tzn. powtarzają w kółko to pytanie), i o dziwo - znajdują wciąż tą samą odpowiedź - bóg. Każda ideologia opiera się o dogmaty, z reguły niesprawdzalne, ale wystarczające dla tych, którzy przy całym lenistwie umysłowym chcą mieć poczucie pewności i znajomości "istotnych zagadnień egzystencjalnych".
|
|
| | |  | 3 na 5 | maruda (5550 punktów) | > ewangelie przez kilkadziesiąt lat były przekazywane ustnie.
Nie można przekazywać ustnie czegoś czego nie ma, ewangelie zostały spisane dopiero w jakiś czas po śmierci Jezusa. Spisane czyli wymyślone. Przez jedno czy dwa pokolenia, wystarczała sama charyzma opowiadaczy. Te opowiadania nie są wierszowane, dlatego zapamiętywanie ich nie było proste. Proszę przyjrzeć się dzisiejszym ceremoniom, w całej godzinnej ceremonii jest czytanych ledwie kilka zdań pisma. Takie oszczędne dawkowanie tworzy mit, a prawda jest że nie ma czego dawkować.
Gdyby ewangelie były przekazywane już przez pierwszych uczniów można by je łatwo falsyfikować. Uczniowie według ewangelii dostali dar mówienia wszystkimi językami.
|
|
| | | |  | 6 na 6 | Anna Salman (16360 punktów) | > Nie można przekazywać ustnie czegoś czego nie ma, ewangelie zostały spisane dopiero w jakiś czas po śmierci. Stąd właśnie nazwa - ewangelia oznacza "dobrą nowinę", czyli przekaz ustny. W społeczeństwach przedpiśmiennych przekazywano sobie zarówno historię (np. opowieści o wojnach, katastrofach naturalnych), jak i genealogie rodów. W niektórych plemionach afrykańskich byli nawet tacy "zawodowi kronikarze", do obowiązków których należało recytowanie tego wszystkiego z pamięci. Niekiedy opowieści o faktach historycznych były "wzbogacane" o elementy irracjonalne, powstawały legendy, mity założycielskie. Zbieraniną takich wcześniej istniejących legend jest prawdopodobnie ST. Słuchacze / zwolennicy nauk Jezusa rekrutowali się z najniższych warstw społecznych, zapewne byli niepiśmienni. Stąd przekaz ustny, coraz bardziej zniekształcony, nie tylko z powodu przeinaczeń, czy celowego ubarwiania opowieści, lecz również błędów w tłumaczeniu. Zanim ewangelie dotarły do osób, które mogły je spisać minęło lat kilkadziesiąt, ale i tak nie można się oprzeć wrażeniu (mimo rzekomo znacznych różnic, jakie podkreślają kościoły chrześcijańskie), że pierwowzorem była opowieść jednego człowieka. Wybór tych ewangelii spośród innych był właśnie podyktowany ich ogromnym podobieństwem. O tym, czyjego autorstwa są te właśnie ewangelie zadecydowano w VI wn.e. - w odróżnieniu do, np. ewangelii wg Marii z Magdali, te były anonimowe. Dobrano zapewne wg języka, jakim mieli się posługiwać uczniowie. I tak ewangelia wg Św. Jana - bo spisana w języku greckim, a on był Grekiem (zachowały się listy). Tyle, że jeśli umiał pisać, spisałby ten przekaz, a jakoś nie zadał sobie trudu. Dzisiejsi językoznawcy dokonali analizy tekstów i stwierdzili z całą pewnością, że: listy, ewangelia oraz apokalipsa nie są autorstwa tej samej osoby (apokalipsa też była po grecku). W większości są to oczywiście moje spekulacje oparte po części na informacjach (ostatni akapit) z filmu Nat. Geographic, emitowanego jakieś 2 miesiące temu, więc nie wskażę linka, ale pewnie to już gdzieś jest, w internecie albo na kasecie. Jednak po przemyśleniach nie skłaniałabym się ku przypisywaniu temu nieszczęśnikowi większości słów, działań, czy wręcz intencji w oparciu o tak niewiarygodne źródło. Kult potrzebował mitu założycielskiego, mieli męczennika, reszty dokonała wyobraźnia ludowa. > Proszę przyjrzeć się dzisiejszym ceremoniom, w całej godzinnej ceremonii jest czytanych ledwie kilka zdań pisma. Żeby to skomentować musiałabym być złośliwa wobec wyznawców ...
|
|
7 na 7 eduardeessa (-95 punktów) (zablokowany) | Moim zdaniem tekst ks. Bonieckiego ma wydźwięk wybitnie ironiczny. Mówi on, że ten "szatan", jakiego pokazuje Nergal (straszne makijaże, ryki), ma się nijak do rzeczywistości, bo prawdziwy diabeł nie będzie bez potrzeby emanował swoją brzydotą. Wręcz przeciwnie, prawdziwy diabeł według Bonieckiego to na przykład przystojny nazista, nadzorujący z uśmiechem budowę komory gazowej; dlatego też widzi w nergalowym diable sztuczność, z której się zresztą po cichu śmieje.
|
|
 | 3 na 3 | Hodża (11172 punktów) | >prawdziwy diabeł według Bonieckiego to na przykład przystojny nazista, nadzorujący z uśmiechem budowę komory gazowej; dlatego też widzi >w nergalowym diable sztuczność, z której się zresztą po cichu śmieje.
Nergal spadł z nieba dostojnikom, w głębi ducha żałują zapewne, że nie dzieją się u nas jakieś poważniejsze ekscesy, mordy rytualne, czarne msze itp. Potrzebują punktu odniesienia, kontrastu, by mogli być lepiej zauważalni, jak wiadomo, przeciwieństwa często po bliższej analizie okazują się jedynie dwoma końcami tego samego kija.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | 2 na 2 eduardeessa (-95 punktów) (zablokowany) | Niewątpliwie pewnego typu duchowni potrzebują czegoś takiego. Ksiądz Boniecki jest jednak - używając terminologii logicznej - kontrprzykładem dla tezy, że wszyscy duchowni potrzebują tzw. nergali. Boniecki pokazuje, że zamiast warczeć można się śmiać, i to lepszym efektem...
|
|
| |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > Niewątpliwie pewnego typu duchowni potrzebują czegoś takiego. Ksiądz Boniecki jest jednak - używając terminologii logicznej - kontrprzykładem dla tezy, że wszyscy duchowni potrzebują tzw. nergali. Boniecki pokazuje, że zamiast warczeć można się śmiać, i to lepszym efektem...Chętnie bym powiedział coś miłego na temat x. Bonieckiego, ale na tym forum byłoby to w gruncie rzeczy działaniem na jego szkodę.  W każdym bądź razie, mimo wszelkich różnic światopoglądowych i to zasadniczych dotyczących przede wszystkim prawdziwości fundamentów Kościoła, jestem pełen szacunku wobec tych jego przedstawicieli, którzy są otwarci na dialog, poszukiwanie prawdy a przede wszystkim nie uważają, że to, co nas otacza jest mierzwą, w której zostaliśmy pogrążeni za jakieś mityczne grzechy.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| |  | 1 na 1 eduardeessa (-95 punktów) (zablokowany) | Ja tam nie mam wyrobionego zdania o księdzu Bonieckim; akurat w tym przypadku się z nim zgadzam, jednak zazwyczaj jest odwrotnie. Często się bowiem zdarza, że w Tygodniku Powszechnym pojawiają się "teolodzy" (np. Artur Sporniak), którzy jak już coś napiszą, to muszą coś z nauczania Kościoła podważyć. I powstaje wtedy takie intelektualne rozmemłanie, schizofrenia, czy zwyczajny brak jaj tłumaczony jako dialog, tolerancja itd.
|
|
 | Jack Zigeuner (408 punktów) (zablokowany) | >w nergalowym diable sztuczność, z której się zresztą po cichu śmieje. Ja też się po cichu śmieje wraz z ks. Bonieckim. Ale bardzo po cichu by nie obrazić tych racjonalistów, którzy chwalą inteligencję Nergala.
|
|
7 na 7 | Miłosz Michałowski (1657 punktów) | Cóż, powiem tak: większość księży gada bzdury przez większość czasu (gadania  . Supermiły, superfajny i supernowoczesny Ksiądz Boniecki jest oczywiście 3 klasy rozgrywkowe wyżej niż taki Mering czy nawet równie supermiły, superfajny, supernowoczesny, ale i supernijaki ksiądz Sowa. Niemniej Boniecki, jak wielu księży, ma tę słabość, że nawet dobre argumenty, czy trafne obserwacje potrafi "zepsuć" poprzez odniesienie do bajek. Bo czy taki fragment nie budzi jednak wątpliwości odnośnie do powagi intelektualnej Bonieckiego: "wiara chrześcijanina obejmuje wiarę w istnienie Szatana. Jezus mówił o nim na tyle poważnie, że kwestionowanie tego nie wchodzi w grę." Come on! Poważnie, Panie Boniecki? Bo widziałem nagranie z tego wystąpienia Jezusa i wydaję mi się, że mówiąc o Szatanie puszczał oczko do widowni...  Litości. Fajnie, że ksiądz Boniecki zachowuje "zdrowy rozsądek" wobec kwestii Nergala. Pocieszające nawet, że nie wierzy w Szatana "w diabolicznym dekorze, dymie i przy akompaniamencie metalu", pewnie nie wierzy też w czerwoną, rogatą bestię ziejącą ogniem. To pocieszające. Ale skoro wierzy w Szatana, (bo nie ma innego wyjścia?), to w jakiego Szatana? Roberta De Niro z "Harryego Angela" czy w Ala Pacino z "Adwokata diabła"?  Bo przecież nie traktuje on Szatana czysto metaforycznie, co sam przyznał. Innymi słowy, nawet taki "superksiądz" jak Boniecki ostatecznie wchodzi na "teren" tak absurdalny, że nie mam ochoty mu towarzyszyć w dyskusji... Najpierw jest sensowny, nieco ironiczny, kusi mnie bym czytał, a potem "łubu du" przez łeb. Nie wiem czy to taka strategia Kościoła: dla jednego biskup Mering, dla trochę bardziej zaawansowanych intelektualnie ksiądz Boniecki, a może to przypadek i zwyczajne różnice zdań wewnątrz Kościoła. Szczerze mówiąc wszystko mi jedno. Czytając (słuchając) jakiegokolwiek księdza trzeba uważać, by nie dać się "omamić" przez spokojny, pełen inteligentnych przenośni język (Szatana?  . Bo później można się złapać na dyskusji o Szatanie - i to nie jako przenośni...
|
|
13 na 13 | kika (1657 punktów) | Kiedyś uważałam ks.Bonieckiego za człowieka o szerszych horyzontach niż pozostali księża. Niestety musiałam zmienić zdanie, gdy usłyszałam, jak mówi w TVP (tuż przed przyjazdem Jana Pawła II ), że w dniach wizyty TVP musi zrezygnować z nadawania reklam podpasek higienicznych dla kobiet. Mała rzecz, a jak wiele mówiąca. Jednego nie rozumiem, czemu nie wspomniał nic o papierze toaletowym? Widocznie w jego pojęciu kał jest bardziej czysty, niż krew menstruacyjna.
|
|
8 na 8 | Anna Salman (16360 punktów) | > .... Z czego wynika, że wszystkie wypowiedzi ojca Rydzyka i paru innych są zgodne z nauczaniem Kościoła... Bo są zgodne. Przez długi czas zastanawiałam się, dlaczego to RM jest celem ataków zarówno niewierzących, jak i wierzących. Wyszło mi, niestety, że ci drudzy, w tym duża część duchowieństwa, odcinając się od "nauk" tej rozgłośni, usiłuje poprawić wizerunek krk - że to jakaś ekstrema, a reszta jest w porządku. Tymczasem RM nie głosi nic innego, niż krk od co najmniej kilku stuleci, ma tylko ku temu lepsze środki techniczne. Ojciec Dyrektor prezentuje postawę pazernego, pozbawionego skrupułów dyktatora, którym jest w istocie, ale jedyną różnicą między nim, a większością hierarchów jest to, że się z tym nie kryje.
>Prawdą jest, że ksiądz Boniecki często grzeszył sympatiami do myślących, Dzięki czemu TP nie osiagnął poziomu Naszego Dziennika.
|
|
3 na 3 | hubin (2274 punktów) | Czyżby ks.Boniecki był jakimś abstrakcyjnym rodzajem fideisty, odszedł od nauczania krk choć normalnie uznałbym taką postawę jako rozsądniejszą, to jednak trzeba przypomnieć, że wiara z rozsądkiem nie mają nic wspólnego. Tego typu postawy, tworzenie KiKów etc. są bardzo niebezpieczne, bałamucą ludzi rozsądnych swoim "liberalizmem", w konsekwencji czego nieuchronny postęp jest spowalniany. Jeżeli jacyś dostojnicy powinni znaleźć się w ogniu krytyki racjonalistów/ateistów to zwłaszcza skrzydło "liberalnych" i "tolerancyjnych" księży intelektualistów, ich dwójmyślenie jest nie tylko fałszywe ale i bardzo niebezpieczne.
Uczciwi są radykałowie z nimi nie musimy toczyć dialogu, bo o żadnej płaszczyźnie porozumienia nie może być mowy, takich Meringów, Dzięgów i Rydzyków potrzeba nam więcej, są to ludzie uczciwi w swojej prostolinijności. W związku z czym samym swoim istnieniem udowadniają większości potrzebę laicyzacji Państwa, instytucji i społeczeństwa.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|