Racjonalista - Strona głównaDo treści
pytanie o KPA a czarną korporację

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
26-10-2012 20:04zyggy (66 punktów)pytanie o KPA a czarną korporację
Ocena 1 na 1
Witam. Jako stały czytelnik tej zacnej strony pozwolę sobie zadać pytanie. Piszę w dziale "ABC racjonalisty", bo myślę, że ten będzie właściwy. Pytanie moje brzmi: czy proboszcza (parafię) obowiązują przepisy KPA dotyczące terminów załatwienia sprawy? W marcu złożyłem w parafii akt apostazji i do dzisiaj nie mogę uzyskać odpowiedzi o załatwieniu sprawy. Parafia twierdzi, że wysłał dokument do kurii i brak im odpowiedzi. Dodatkowo odsyła mnie do kurii, abym to ja "dochodził" się co z moim aktem? Mam w przygotowaniu e-mail do kur(w)ii, ale wolę najpierw uzyskać informację o przepisach administracyjnych obowiązujących w czarnej korporacji. Może kotoś z racjonalnie myślących kolegów ma wiedzę dotyczącą pytania lub sposób jak "odwdzięczyć" się parafii za taki sposób działania. Dodam tylko na koniec, że parafia ta jest także moją parafią chrztu.

pzdr niewierzący
zyggy
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

afloditka (4 punktów)
W tym wypadku terminy KPA nie mają większego znaczenia, ponieważ Konferencja Episkopatu Polski wydała w dniu 27 września 2008 r. "Zasady postępowania w sprawie formalnego aktu wystąpienia z Kościoła" (www.episkopat.pl/?a=dokumentyKEP&doc=2008929_0) gdzie nie ma mowy o terminie, w którym kuria musi odpowiedzieć. Jest tam napisane m.in.: "Gdy proboszcz otrzyma wiadomość o zamiarze wystąpienia z Kościoła swego parafianina, winien w osobistej, pełnej troski rozmowie duszpasterskiej rozeznać, jakie są rzeczywiste przyczyny jego decyzji oraz z miłością i roztropnością podjąć wysiłki, by odwieść go od tego zamiaru i obudzić wiarę zaszczepioną w sakramencie chrztu. Dlatego z zasady akt formalnego wystąpienia - jeśli mimo podjętych starań do niego dochodzi - nie powinien być dokonywany w tym samym dniu, w którym osoba chcąca wystąpić z Kościoła zgłasza swój zamiar duszpasterzowi, ale dopiero po upływie czasu, jaki proboszcz roztropnie pozostawi do namysłu przed podjęciem tak poważnego w skutkach kanonicznych kroku."
Także nie wiadomo czy proboszcz w trosce o Twoja duszę w ogóle ów akt wysłał. ]:->
TyDraniu (6569 punktów)
Jeżeli to jest parafia twojego chrztu, to w ogóle nie było potrzeby, by wysyłać twój akt apostazji do kurii. Nie ma też potrzeby słać listów do kurii, bo odpiszą, że czekają na decyzję w twojej sprawie samego Ojca Świętego, a w Watykanie będą czekać na decyzję Boga Ojca, itd.

Proboszcz powinien po prostu w twojej obecności potwierdzić przyjęcie dokumentu i dokonać stosownego wpisu w księdze parafialnej i nie powinien więcej zaprzątać swoją osobą twojego cennego czasu.



zyggy (66 punktów)
www.archid(*)enie-archidiecezji-katowickiej
Cytat:
Jeżeli to jest parafia twojego chrztu, to w ogóle nie było potrzeby, by wysyłać twój akt apostazji do kurii.

W linku instrukcja mówiąca o ochronie danych osobowych, a nie bezpośrednio o apostazji na terenie diecezji katowickiej, a dodatkowo obowiązuje ona od niedawna. Ja załatwiałem swoją sprawę w marcu gdy instrukcja z linku jeszcze nie obowiązywała. Wcześniejsza instrukcja jak piszesz TyDraniu wymagała moim zdaniem każdorazowej konsultacji z kur(w)ią. Może po prostu pójdę po odpis z aktu chrztu i zobaczę co mi dadzą na odpisie. Ot, po prostu mogę sobie bez podania przyczyny pobrać odpis aktu chrztu podobnie jak aktu urodzenia.

pzdr
zyggy
Marek Okrągły (2283 punktów)
>Jeżeli to jest parafia twojego chrztu, to w ogóle nie było potrzeby, by wysyłać twój akt apostazji do kurii.

Jestem ateistą, ale nie zgadzam się z Tobą. Biorąc pod uwagę wewnętrzne regulacje Kościoła, muszą na podstawie apostazji zostać odbyte gusła tj. apostata musi zostać ekskomunikowany. Jak dziwnie i niezgodnie z logiką, by nie to brzmiało i jak by nie było to nadużycie w stosunku do apostaty, jednak proboszcz nie może Ciebie ekskomunikować, może uczynić to tylko biskup i wyżej.

Zaproponuję coś co niestety jest złe, bo wymusza proszącą postawę, jednak przejedź się do Kurii i zadaj kilka pytań osobie z kancelarii kurii (tak się to chyba nazywa). Pamiętaj o wiele ciężej lecieć w kulki z kimś kogo jesteśmy sobie w stanie wyobrazić jako prawdziwego człowieka, a nie dokument. Ja zrobiłem tak i miałem decyzję w 4 miesiące co jest naprawdę długo.

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
zyggy (66 punktów)
Jest to jakiś plan aczkolwiek praktycznie nierealny. Nie będę marnował czasu ani paliwa na latanie do kur(w)i. Muszę to załatwić zdalnie (tel. e-mail) lub poprzez oddział lokalny czarnej korporacji (parafię). Ponawiam więc pytanie: czy ich obowiązują terminy ustawowe zawarte w KPA? Jeśli tak, to mogę chyba jakąś skargę napisać nawet do NSA.

pzdr
zyggy
chesterx (739 punktów)
(zablokowany)
podmioty inne niż organy administracji publicznej przepisy kpa dotyczą wtedy, gdy są one powołane z mocy prawa lub na pdst. porozumień do załatwiania spraw indywidualnych rozstrzyganych w drodze dec. adm. tutaj zdaje się niczego takiego nie ma, więc przepisów kpa nie stosuje się.
zyggy (66 punktów)
Czyli KPA ani inne prawa ich nie obowiązują No nieźle. W takim razie ostatecznie przyjdzie mi jechać do Watykanu, ale sądzę, że tam też mnie odeślą do nikąd czyli do nieistniejącego boga. Ma ktoś pomysł jak to załatwić, albo czym zagrozić? Przecież nie prośbą ani pieniędzmi (może mam witraż ufundować?).

pzdr
zyggy
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
> Ma ktoś pomysł jak to załatwić
Zależy czym jest owo "to". Bo co w istocie niekatolikowi załatwia apostazja?

Kandydaci na apostatów stawiają się w roli petentów wobec kościelnej hierarchii, czym podnoszą Kościół do rangi władzy nad sobą. O ile trafnie oceniam oczekiwania apostatów, to próba uwolnienia się od Kościoła daje efekt odwrotny do zmierzonego.
zyggy (66 punktów)
'To' załatwić oznacza doprowadzić sprawę do końca, czyli uzyskać wpis do księgi chrztu o złożeniu aktu apostazji. Co rozumiesz pod pojęciem "daje efekt odwrotny do zmierzonego"?

pzdr
zyggy
29-10-2012 08:56 
 Ocena 1 na 1
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>'To' załatwić oznacza doprowadzić sprawę do końca, czyli uzyskać wpis do księgi chrztu o złożeniu aktu apostazji.
Tylko po co?

>Co rozumiesz pod pojęciem "daje efekt odwrotny do zmierzonego"?
Wyobrażam sobie, że apostata chce się odciąć od Kościoła, a wskutek ubiegania się o kurialną akceptację swojej decyzji funduje sobie tych kontaktów przyrost.
zyggy (66 punktów)
"Tylko po co?", bo np. mam taki kaprys, nie lubię być obojętny, lubię mieć pewne tematy zamknięte i załatwione. Trzeba walczyć o swoje, a nie pozostawać obojętnym. Najgorsza jest właśnie obojętność. Nawet błędna decyzja jest lepsza od braku decyzji - to tak na marginesie.

"Wyobrażam sobie, że apostata chce się odciąć od Kościoła, a wskutek ubiegania się o kurialną akceptację swojej decyzji funduje sobie tych kontaktów przyrost. " - tutaj bym się nie obawiał. Odcinam się do wiary, a kościół jest tylko instytucją, dodatkowo wcale mnie to aż tak nie angażuje, bez obaw kolego. Czytając twoje wypowiedzi odnoszę wrażenie, że jesteś (no nie wiem) zazdrosny o moje działania, lub chcesz mnie odwieść od moich działań i decyzji, bo może jednak "zostanę" lub sam chciałbyś, zle brak ci determinacji. Nie znam ciebie ani twoich poglądów ale powyższe wnioskuję z twoich wypowiedzi. Określ się, tylko szczerze!

pzdr
zyggy
oportunista (1711 punktów)
Zupełnie nie rozumiem ludzi twojego pokroju, po co Tobie to całe zamieszanie z tym "aktem" Kup sobie flaszkę i wypij w dobrym towarzystwie, o dupie Maryni przy okazji pogadaj. Gdy się odpowiednio zdystansujesz to pomyśl nad:
Procedura wystąpienia z kościoła, zwana aktem apostazji, nie jest oficjalną drogą, procedurą występowania z kościoła, zatwierdzoną przez stolicę apostolską KK. To nasi biskupi wykoncypowawszy jak upodlić odszczepieńca, zrobić z niego straszaka dla innych chętnych. Postanowiłeś zagrać ich znaczonymi kartami i łudzisz się wygraną, Nie masz do czynienia z bandą pętaków, nie staniesz się bohaterem ani męczennikiem. Za zabawę w te klocki zapłacisz większą cenę niż się Tobie wydaję. Nikt z tych, którzy przez to przeszli, nie przyzna się do błędu i ceny jaką im przychodzi płacić, udają mężnych i wielkich, pełnych złotych rad, zawsze to lepiej gdy ma się więcej naiwnych wokół siebie.
Ochrzczono cię bez Twojej zgody, moralnie i formalnie nie masz żadnych zobowiązań i nic cię nie trzyma. Jeszcze jedno, wystąpienie z kościoła nie niweluje sakramentu chrztu, taka jest nauka KK. Nic tego sakramentu nie unieważnia nawet ekskomunika, zgodnie z prawem KK, nawet będąc odszczepieńcem nadal będziesz częścią wspólnoty. Może mało precyzyjnie się wyraziłem, ale mniej więcej tak to wygląda. Olej procedury kościelne i jeśli musisz to napisz do proboszcza, że zastrzegasz sobie prawo do przetwarzania twoich danych osobowych.
zyggy (66 punktów)
Bez obaw oportunisto. Nic na tym nie stracę, nie dam się pognębić ani upokorzyć. Myślę, że załatwię to spokojnie w swoim czasie. Nie latam za tym, nie poświęcam tematowi zbyt wiele czasu. Po prostu poczekam i załatwię.

pzdr
zyggy

PS. gdzieś zjadło mój wcześniejszy post, może coś źle kliknąłem
zyggy (66 punktów)
No i załatwione. Poszedłem wczoraj do biura korporacji, poprosiłem o wypis z aktu chrztu i okazało się, że w księdze chrztów jest adnotacja o apostazji. Porozmawiałem z urzędującym wielebnym. Ten okazał się zupełnie miły. Nie negował, nie nawracał, nie straszył itd. Rozmowa minęła bardzo wesoło. Wytłumaczył mi między innymi, że nie ma potrzeby aby sprawdzać czy dokonano wpisu o apostazji w aktach, gdyż każdy akt złożony zgodnie z procedurą jest skuteczny. Owszem może się zdarzyć sytuacja, że ktoś przez zapomnienie lub niechęć nie dokona wpisu do księgi chrztów, no ale wiadomo wszędzie może się coś takiego zdarzyć. Sytuacja jest prosta gdy obecna parafia jest parafią chrztu, bo praktycznie załatwia się to od ręki, a kur(w)ia otrzymuje akt do wiadomości. Zresztą wszystko jest opisywane na kilku forach / portalach. W sumie obawy o kolegi były niepotrzebne. Wszystko załatwione kulturalnie i z uśmiechem. Fajne było pożegnanie na koniec ze strony wielebnego: "do zobaczenia, może kiedyś na ulicy".

pzdr
zyggy
Irracja (4721 punktów)
... trochę poczytałem komentarze. lecz wyrażę się ogólnie, a nie pod którymś konkretnym. Sam "akt apostazji", w brew pozorom, nie ma wielkiego znaczenia - i prawdopodobnie KrK nie przykłada do niego dużej wagi. Jest to "akt jednostronny" w którym "wierny" rezygnuje z własnych praw i przywilejów, zaś nie zwalnia to z obowiązków. Akt w niczym nie ogranicza Krk, niczego nie zabrania, do niczego nie zobowiązuje. Nadal mogą udzielić, lub odmówić "sakramentów", tym razem już w pełni według własnego "widzimisię". Nadal będą apostatę uwzględniać w statystykach, zbierać informacje,itp. Wszystko dlatego, że został ktoś ochrzczony, a według prawa kanonicznego nie można chrztu cofnąć, ani anulować. By zniknąć z ich "kartotek" musiałyby zaistnieć pewne okoliczności. Musieliby obłożyć apostatę "ekskomuniką", czyli sami musieliby oświadczyć iż wykluczają apostatę ze swojego kręgu. Albo apostata musiałby przystąpić do innego wyznania (ateizm nie jest zinstytucjonalizowawany), lecz nie taki jest cel większości apostatów. Trochę dziwnie by wyglądało gdyby się nagle okazało, iż suma wiernych (poszczególnych i zarejestrowanych religii) przekraczała 100% populacji. Pewnie powołanie się na zapisy "prawa o ochronie danych osobowych" miałoby większy wpływ na wykreślenie z "księgi chrztów" i zaprzestanie zbierania informacji, niż sam akt apostazji...

... jeżeli apostata miał wcześniej ślub kościelny, to nadal go obowiązuje zobowiązanie wtedy składane, dotyczące "nieprzeciwstawianiu się" wychowania dziecka jako katolika. W "akcie apostazji" tego się nie uwzględnia. Jeżeli jest rodzicem, lub rodzicem chrzestnym" ochrzczonego dziecka, nadal obowiązuje go oświadczenie, że będzie dbał o "katolickie wychowanie" dziecka. Tego apostazja też nie znosi, i nie tylko tego, jeżeli tylko było składane jakieś "osobne oświadczenie" związane z konkretnym rytuałem...

... nie znaczy to, że złożenie "aktu apostazji" jest bez sensu. Od czegoś trzeba zacząć, w jakiś sposób trzeba dać wyraz swojego światopoglądy, zwłaszcza gdy wybiera się "drogę ateisty", a nie tylko agnostyka, czy racjonalisty (racjonalizm i wiara tak bardzo się nie wykluczają)...

... i jeszcze jedno. Sprzeciw wobec ochrzczenia dziecka ma sens. Zaś "chrzest dla świętego spokoju" jest ukłonem w stronę KrK, oddaje im następną osobę...

... pozdrawiam...

... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
zyggy (66 punktów)
Dzięki za wszelkie wypowiedzi i opinie, ja już w sumie swoje załatwiłem, temat do zamknięcia.

pzdr
zyggy
jareki (1 punktów)
"Zawsze najbardziej zawziętymi w nowej wierze są konwertyci.
Oni nie tylko muszą przekonać innych - oni muszą przekonać także samych siebie."

Zastanawiam się czy powyższy cytat dotyczy również świeżo "przekonwertowanych" ateistów. Sądzę, że osobom, którym obojętny jest bóg, obojętny jest również Kościół - grupa ludzi zorganizowanych wokół kultu tegoż boga. Mnie np. nie przeszkadza moja obecność w księgach parafialnych, bo coś co nie istnieje jest warte tyle samo co organizacja wyznająca, że coś nieistniejącego jest kwestią zasadniczą. Nie naraziłbym się na kontakt ze służbami katolickiego Pana Boga tylko po to, żeby oni uznali to, że nie jestem już ich kolegą z organizacji wyznaniowej i dali mi to na piśmie. Nie potrzebna mi jakakolwiek legitymizacja.
Całę to zamieszanie z religiami bierze się z nadgorliwości wyznawców. Czy ateizm musi również wymagać wyznania - wyznania nie-wiary? Dla mnie nie. Wystarcza mi to co sam wiem o swoich przekonaniach.
sztejkat (4743 punktów)
>(...)Zastanawiam się czy powyższy cytat dotyczy również świeżo "przekonwertowanych" ateistów.(...)

Na 95% tak. Przy czym, być może, nie chodzi o przekonanie samych siebie, ale o potwierdzenie i wyrażenie tego uświadomionego teraz przekonania, które wcześniej uświadomionym nie było.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
24-11-2012 20:02 
 Ocena 2 na 2
zyggy (66 punktów)
A ja zawsze chcę mieć potwierdzenie na dokumencie tego co zrobiłem. Jestem z tego bardzo zadowolony. W/g opinii innych, że nie ważne jest to co zrobimy (apostazja), a najważniejsze jest to co czujemy (odchodzimy od krk nieformalnie, bez potwierdzenia), myślę, że brak im dowagi i determinacji. Boją się wstydu jaki może im zadać xionc w rozmowie itd. Mnie już nic w życiu nie rusza. Nie boję się takich sytuacji, mam inne problemy, ale to już moja wewnętrzna sprawa. Pozdrawiam wszystkich (wierzących, niewierzących i wszystkich innych). Miejcie odwagę, determinację i siłę dokonywać właściwych wyborów i nie bójcie się ich (jeśli mówimy o czarnym i białym, to nie bądźmy szarzy !!!). Co do boga, to powiem tak: jestem bogiem sam sobie i jest OK.

pzdr
zyggy

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365