Racjonalista - Strona głównaDo treści
Maszyna do produkcji religii. I jej końca. I wyrobu manny...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
04-05-2009 13:27Chiren (25 punktów)Maszyna do produkcji religii. I jej końca. I wyrobu manny...
0 na 4


Istnieje pewna teoria z zakresu paleo-SETI (paleoastronautyki), w moim przekonaniu poparta znacznie większą ilością poszlak i -owszem- dowodów, niż jakakolwiek inna z tej dziedziny. Teoria ta, gdyby została ostatecznie udowodniona, rzuca światło na genezę całej religii judeochrześcijańskiej, wyjaśniając, co tak naprawdę stanowi właściwy, pierwotny przedmiot ich kultu, naświetlając historię najważniejszego obiektu w historii ludzkiej cywilizacji! Może jednak minąć jeszcze sporo czasu, nim doniosłość odkrycia wpłynie na świadomość naukowców, a cóż dopiero ludzi wyznających wiarę na wzór starożytnych. A co Ty wiesz na temat "maszyny do produkcji manny"?..

Świat wierzeń religijnych nie przetrwał do naszych czasów jako nieuchwytny i nie podlegający analizie naukowej, a stał się przedmiotem metodycznego rozpracowywania w oparciu o psychologię, socjologię, a nawet nauki ścisłe. Nieco inaczej jednak ma się rzecz z największymi religiami, które przetrwały tysiąclecia i wciąż mają setki milionów wyznawców, np. chrześcijaństwa i judaizmu. Ich status kulturowy i wpływ na postrzeganie wiary jako kwestii wyłącznie duchowej, a nie rozumowej, jest proporcjonalnie większy niż w przypadku mniejszych religii- zwłaszcza politeistycznych, gdyż monoteizm jest często zaliczany do wyższej kategorii duchowości. Czy istnieją jednak przesłanki do tego, aby najpotężniejszy, najmocniej wpływający na kulturę bliskowschodnią i europejską, system wierzeń judeochrześcijańskich, oparty na najsłynniejszej księdze w dziejach ludzkości- Biblii – można było rozpracować, wykorzystując naszą najnowszą wiedzę i doświadczenie? Spodziewać by się można, iż u progu trzeciego tysiąclecia po Chrystusie ludzkość stanie na wysokości zadania i spojrzy na swoje „dzieciństwo" z perspektywy dorosłego i uczonego. Nie inaczej się też stało- świadczą o tym m.in. dwie książki, które należy opisać jako przełomowe w badaniach nad genezą religii judaistycznej. Mowa tu o „Maszynie do produkcji manny" (The Manna-Machine, 1978) George`a Sassoona i Rodneya Dale`a, oraz „Maszynie wieczności" (The Eternity Machine, 1998) Johannesa i Petera Fiebaga.

Pierwsza z nich ogłasza deszyfrację pewnego bardzo zagadkowego opisu z Księgi Zohar- zbioru komentarz Tory, który, zanim został spisany i wydany w 1290 r. przez Mojżesza Baal Szem Tow z Leonu, stanowił ustną tradycję żydowską przekazywaną przez ok. 60 pokoleń. Trzy spośród wielu mniejszych ksiąg, stanowiących części Zoharu: Księga Tajemnicy oraz Mniejsze i Większe Święte Zgromadzenie, zawierają uderzająco techniczny opis pewnego obiektu, nazwanego OThIQ IVMIN (wym. attik jomim ), czyli „Starodawny Dni" lub też „Przedwieczny", lecz którego nazwę można przełożyć również na „przenośny z naczyniami"(!). Opis jest na tyle techniczny, na ile pozwalała ówczesna terminologia- najprawdopodobniejsze w przypadku kontaktu starożytnych z wyższą techniką byłoby nazwanie elementów mechanicznych na wzór części ciała i procesów fizjologicznych. I tak, „usta", „oddech życia", „ mózg", Mniejsze i Większe „Oblicze", „głowy- jedna w drugiej i trzecia ponad drugimi", „zastępy", „broda"- i to wrastająca w głowę oboma końcami, „kanały dolnych oczu", „nagość", „osady mózgu", a nawet tak dziwacznych, jak „Wielkie Morze" czy „Korony Małego Oblicza", autorzy zinterpretowali jako dokładny opis techniczny agregatu do wyrobu żywności. W tłumaczeniu bowiem na język techniczny, jest to prawidłowy wykaz części z powodzeniem działającego urządzenia, które pobierało czyste powietrze, kondensowało z niego parę wodną (bardzo przydatne na pustyni..), która zbierała się w zbiorniku z kulturą bakteryjną, gdzie odbywał się właściwy proces produkcji pokarmu. Jądra Starodawnego to zbiorniki na „chleb sprawiedliwych", a „penis"- ich rura wylotowa; „komory mózgu" to miejsce końcowej obróbki, a „oblicza" to kolejne segmenty maszyny; naczynie z żarem mogło być nawet reaktorem jądrowym, włosy brody zaś systemem rur i przewodów, a „tron" i „nogi jak sześć kolumn" to podest i wsporniki urządzenia; nie brak w opisie buzujących płomieni i smogu, migających i „wędrujących w górę i w dół świateł", „brudnych" od „oleju" kabli i „przesłon". Trudno jest spierać się z tymi wnioskami- sytuacja przypomina słynny przykład z setkami małp, z których każda dysponuje maszyną do pisania; możemy być jednak prawie pewni, że żadna z nich uderzając bezmyślnie w klawisze nie napisze utworu Shakespeare`a, tak samo jak i człowiek starożytny nie napisze przez przypadek opisu agregatu do wytwarzania żywności… Upadają przy tym wszelkie ezoteryczne interpretacje tekstu. A więc czy cudowna „manna z nieba" mogła być zasługą maszyny i to podobnej do tych, jakimi dysponujemy dzisiaj? W końcu Zohar stwierdza wprost, iż „Starodawny żywił Izraelitów manną", „tylko wtedy, gdy błąkali się po pustyni"! Cud manny z nieba próbowano wprawdzie wyjaśnić za pomocą teorii o słodkiej i lepkiej substancji, jaka pojawia się z poranną rosą w dolinach otaczających górę Mojżesza, a która wytwarzana jest przez malutkie insekty, żerujące na liściach tamaryszka. Jednakże powstaje pytanie: jeśli „cud" z Księgi Wyjścia jest prawdziwy- a przemawia za tym niezwykle sugestywny z powyższego punktu widzenia charakter innych fragmentów- to czy tylu ludzi mogło się wyżywić papką, zawierającą niemal samą glukozę, oraz jak fakt jej nieregularnego pojawiania się można pogodzić z relacją o zbieraniu manny w każdą sobotę (czyżby konserwacja mechanizmu?). Z pewnością także pokarm z boskiej maszyny różnił się od tradycyjnego żydowskiego białego chleba (i nie znamy jego składu), lecz ten zapewne robiony jest na cześć cudownej manny- szczególnie, że nie wolno było Żydom używać drożdży, a te, jak stwierdzono, zakłóciłyby proces produkcji we wspomnianej maszynie.

W Biblii znajdujemy szereg opisów, potwierdzających techniczną interpretację kontaktów z Najwyższym: „słup ognia" nad Namiotem Spotkania, gdzie Mojżesz rozmawiał z Bogiem (słowa trzeba było wymawiać głośno i wyraźnie.., do komunikacji zapewne służyło „ucho Małego Oblicza"); „łaska", którą, na co wskazuje tekst, fizycznie spożywali Izraelici, a która, opisywana też jako „białość" (cecha uzyskiwanego z maszyny „chleba"), występuje w opisie Starodawnego. Jeśli jest on tym samym co Święte Świętych, zawartość Arki Przymierza, wyjaśnia to opisane przypadki, w których porażała ona ludzi, w tym nie tylko „wrogów Izraela", ale i Żydów; nie brak też innych zagadkowych motywów, jak np. promienienie twarzy Mojżesza po zejściu z Synaju, czy opisywane w wielu miejscach w Biblii boże rydwany, hałas podobny do dźwięku trąb lub „wielu wód", a także objawy chorób popromiennych, jak śmiertelne guzy na ciele po kontakcie z obiektem bez należytego zabezpieczenia. Stosowanie się przez Żydów do wymogów ochrony przed radioaktywnością potwierdzają opisy obrzędów poprzedzających obcowanie ze Świętym Świętych, takich jak namaszczanie się olejami, zakładanie specjalnego ubioru i obmywanie. Do dziś przetrwało wiele z nich, zatraciwszy swój pierwotny i- nie oszukujmy się- jedyny sens. Nie zapominajmy również o słynnym pojeździe latającym z wizji proroka Ezechiela, którego autentyczność jako tworu zaawansowanej cywilizacji technicznej udowodnił były inżynier NASA, profesor Joseph F. Blumrich, opatentowując przy okazji zrekonstruowane na podstawie opisu specjalne, wielokierunkowe koło. Wszystko to składa się na intrygującą całość, stanowiącą trudny do podważenia dowód na powstanie religii judaistycznej na skutek kontaktu-i z pewnością wielkiego szoku kulturowego- z pozaziemską cywilizacją, najprawdopodobniej przeprowadzającą eksperyment.

Można spróbować odpowiedzieć sobie na pytanie, co stało się z tak sensacyjnym, ważnym oraz niebezpiecznym artefaktem? Czy na przestrzeni dziejów ślad po nim zupełnie zaginął i gdzie może znajdować się teraz? Problemy te stały się głównym tematem książki „Maszyna wieczności". Autorzy wskazują na powiązania etymologiczne miedzy schechiną- znakiem, co ważne, właśnie fizycznej obecności Boga, a.. Świętym Graalem, tajemniczym naczyniem, które po raz pierwszy opisał w eposie rycerskim „Parsifal" (ok. 1195-1219), minnesinger Wolfram Eschenbach (ok. 1170 do ok. 1220). Tytułowy bohater jako młody chłopak trafia w poszukiwaniu przygód do zamku, gdzie dane mu jest ujrzeć pewien „cud prześwietny", dający każdemu „potrawy i napoje wedle życzenia". „Graal", wywodzone od „gradalis" lub „gradale" oznaczającego po francusku szeroką i głęboką misę, nietrudno skojarzyć z „przenośnym z pojemnikami" wytwarzającym mannę, szczególnie że pokarm Graala opisuje poeta często jako „chleb". Ponadto, Graal emituje silne światło, wyświetla „imiona" (!), a ludzie z zamku, gdzie przebywał, cierpieli na pewną „niemoc" i depresję. Eschenbach nazywa Graala również „lapsit exillis". Germanista Joachim Bumke wywodzi te słowa od „lapis exillis", czyli „kamień znajdujący się z dala od ojczyzny", ale większość badaczy- od „lapis ex (de) coelis"- „kamień z nieba" lub nawet „kamień pochodzący z gwiazd"! Jak uważa badacz Bodo Mergell, wielorakość znaczeń nazwy Graala jest celowa i stanowi istotę poetyckiego zamierzenia Wolframa. Wydają się one kluczowe pośród gąszczu narzuconych przez chrześcijaństwo ozdobników i symboli (jak choćby późniejsze utożsamianie Graala z kielichem krwi chrystusowej), jednak powiązania, jakie tworzą z maszyną OThIQ IVMIN mogły się wydawać wątłe i odległe, póki nie ukazano ogniwa łączącego w czasie i przestrzeni oba artefakty, mianowicie źródła, z którego zaczerpnięto przy opisie Graala. Jest nim wspomniany w „Parsifalu" tekst, który „Kyot, mistrz szeroko znany, znalazł w Toledo". Alfabet, napisany w „pogańskiej" (zapewne arabskiej) mowie, miał być dlań początkowo nieczytelny. Sama postać Kyota budzi kontrowersje co do jej autentyczności, jednak Wolfram się o niej zarzeka i często na Kyota powołuje. Dowiadujemy się np., iż historię Graala spisał człowiek imieniem Flegetanis, uczony Żyd, ale od strony ojca „czczący cielca poganin". W rzeczywistości osobą w pełni odpowiadającą temu opisowi jest- idąc w przeszłość tropem Starodawnego - sam wielki budowniczy świątyni Salomona, gdzie przechowywano Arkę, Hiram Abi z Tyru! Był niewątpliwie jednym z wtajemniczonych w sekret zawartości Arki (co wyjaśnia też fakt jego zabójstwa tuz po ukończeniu prac), zaś jego matka była Żydówką z rodu Neftalego, a ojciec Fenicjaninem, czczącym cielca w świątyni Baala. W tym punkcie szansa na zbieg okoliczności jest tak mała, że można się pokusić o identyfikację mistrza Kyota, tłumacza pierwotnego podania o Graalu, jako postaci historycznej. Jeśli zważymy, że wg eposu Graalem opiekowali się „rycerze Graala", w dodatku „świątynnicy", w sposób uzasadniony nasuwają się na myśl templariusze- „Ubodzy Rycerze ze Świątyni Salomona". Badacze literatury są zgodni co do tego, iż jedni i drudzy byli tożsami. Kyot zaś był tym, który szukał „narodu wybranego", zdolnego do ochrony Graala. Nie inaczej czynił sam Hugo de Paynes, hrabia Szampanii, założyciel zakonu templariuszy, przemierzając Europę szlakiem niemal identycznym, jak Kyot- „mistrz szeroko znany", którym de Paynes w samej rzeczy był! Nadto samo imię Kyota można z powodzeniem uznać za celowo- co charakterystyczne dla poezji Eschenbacha- zniekształcone Hugo, ze względu na podobieństwo wymowy (Hugo- zgłoski u-gó, zaś Kyot- ku-o). Idąc tym tropem, „Prowansja", z której pochodzić miał Kyot, może być miastem Province, gdzie narodził się Hugo de Paynes.

Czy jednak templariuszom udało się wejść w posiadanie cudownej relikwii? Przemawia za tym fakt, że de Paynes, po intensywnych studiach nad hebrajskimi tekstami, wyruszył z grupką współbraci do Palestyny, by wraz z nimi, już jako zakon Ubogich Rycerzy Świątyni Salomona, penetrować Jerozolimę i różne zakątki kraju (prace templariuszy na terenie dawnej świątyni jerozolimskiej potwierdziły wykopaliska). Po 20 latach, w 1127 r. powrócili do Europy. Jeśli więc znaleźli to, czego szukali, spodziewać się można choćby wzmianki o będącym w posiadaniu templariuszy obiekcie przypominającym maszynę do robienia manny. Owszem, wszelkie podobieństwo wykazuje osławiony idol, Baphomet! Pośród wielu fałszywych oskarżeń, m.in. za czczenie tego „brodatego bożka" zostali ostatecznie skazani. Przesłuchiwani w tej sprawie mnisi, często nie mający większego pojęcia o największych tajemnicach zakonu (najwyższych opatów obowiązywała pełna tajemnica) i nie mający ze sobą kontaktu, opisują „bożka" jako „głowę (podobnie opisywano segmenty OThIQ IVMIN) o gładkiej skórze" (skóra również występuje w opisie z Zoharu, a gładkość może sugerować metalową powierzchnię). „Figura" ta miała, zupełnie jak starodawny, „brodę" i „błyszczała niczym pozłacane srebro". Opisują, zupełnie jak Zohar, dwie a nawet trzy „głowy" obiektu. Cecha wspólną tych zeznań był przemożny strach na widok idola, który zresztą musiał ogarniać średniowiecznego rycerza na widok automatu. Obiekt wymagał niesienia przez wielu braci. W obecności idola wszyscy padali na twarz i żarliwie się modlili, lecz jak uprzednio nie powinien dziwić ani kult, ani anatomicznego charakteru opis maszyny. Jednym z miejsc które najprawdopodobniej skrywało osławiony „skarb templariuszy", jest leżąca pośród Pirenejów twierdza Montsegur, gdzie wg legendy katarzy mieli przechowywać św. Graala, zapewne do czasu masakry tej chrześcijańskiej sekty przez krzyżowców w 1209 r. Istotnie, w nodze stołu ofiarnego z kościoła położonego w tej samej miejscowości, odkryto tajną wiadomość, po rozszyfrowaniu brzmiącą: „Ten skarb należy do króla Dagoberta II i Syjonu, i tam leży martwy". Martwy skarb Syjonu czy niedziałający agregat? Cóż, napis nad wejściem do świątyni głosi „Jest to miejsce przerażające". Z kolei w pobliżu zamku La Roberliere w Dreux po dziś dzień odprawiany jest rytuał, podczas którego „strzeżono skarbu i dzielono się manną z Niewidzialnymi".. Natomiast zamek Lockenhaus, stanowiący odwzorowanie świątyni Salomona, co może świadczyć symbolicznie o jego zawartości, był miejscem obrzędów samych templariuszy i to w nim znajduje się intrygujący, symboliczny wizerunek, wyryty na kamiennym tabernakulum, ukazujący zwieńczony półokręgiem prostokąt zawierający chmurkowate „zbiorniki" na dole i 3 przecinające się okręgi na górze, niczym „jedna w drugiej i trzecia ponad drugimi" głowy Starodawnego.

Zwieńczeniem dzieła Fiebagów jest związanie tej linii, prowadzącej poprzez 3 tysiąclecia historii, z ostatecznym miejscem spoczynku „Boga". Jest nim wg autorów niewielka wysepka u wybrzeży Nowej Szkocji w Kanadzie, zwana Oak Island- wyspą dębów. W 1795 r. odkryto tam monumentalny schowek, głęboki na ponad 70 m, którego do dziś nikomu, mimo ogromnego nakładu środków, nie udało się sforsować ze względu na system przecinających sporą część wyspy tuneli, zalewających wodą z oceanu kolejne warstwy drewnianych bali, ułożonych co 3 metry. Jest też na wyspie „krzyż", 264-metrowa konstrukcja z bloków granitu i piaskowca. Monumentalność tych przedsięwzięć wskazuje na wielką doniosłość ukrytego skarbu, użycie potężnej siły roboczej i sporą wiedzę inżynieryjną budowniczych, a tymi dysponowali templariusze. Byli rycerze zakładali bractwa wolnomularzy, wśród których znalazło się wielu architektów. Nadto, schowek został zbudowany na jednej z dwóch wysepek porośniętych dębami, podczas gdy właśnie celtyckie słowo oak - dąb, oznacza też „drzwi" lub „wejście", w jakże charakterystycznym dla templariuszy stylu. Wyjaśniłoby to zagadkę losu potężnej floty zakonu. Ponoć urodzony w 1345 r. szkocki książę z rodu Sinclairów, założyciel związku wolnomularzy wyprowadzonego bezpośrednio od templariuszy, miał wyruszyć już w 1398 r. w 2-letnią podróż, podczas której, zdaniem wielu badaczy, dotarł właśnie do wybrzeży Nowej Szkocji w Ameryce Północnej! Wenecki manuskrypt z 1558 r. mówi o szczegółach tej wyprawy i losach podróżników wśród Indian. Jej autentyczność potwierdzają też: ślady obecności w tradycji tubylców przypominającego Sinclaira człowieka, pozostałości baszty z XII-XIV w. i wyryty wizerunek staroszkockiego rycerza z herbem rodu Gunnów, spokrewnionego z Sinclairami. Śladem ich bytności w Nowej Szkocji mogą być też freski nieznanych jeszcze w Europie amerykańskich roślin we wspomnianym zamku Lockenhaus.

Miejsce, które wspaniale nadawało się na kryjówkę najświętszego artefaktu starożytności, bezpieczną przed grabieżcami majątku templariuszy, powinno stać się obecnie źródłem rewolucji naukowej i mentalnej, ucinającej religijne spory i wyzysk w imię anachronicznych kultów. W świetle bowiem tych wszystkich, bez wątpienia nieprzypadkowo wspierających się poszlak i dowodów (ok. 60 tzw. „przypadków"!), niezaprzeczalnym faktem jest to, iż od starożytności do czasów współczesnych miliardy ludzi biją pokłony agregatowi do produkcji żywności! Czy ten zrodzony w starożytności średniowieczu, charakterystyczny też dla kultur pierwotnych, kult cargo to naprawdę imponująca cecha społeczeństw cywilizacji XXI wieku? A może ludzkość przede wszystkim powinna rzetelnie zweryfikować swoją najwcześniejszą historię, aby móc naprawdę dorosnąć? Dociekliwych i sceptyków zapraszam do lektury przełomowej książki „Maszyna wieczności" Johannesa i Petera Fiebagów.

www.mystae.com/images/machine.jpg

Rekonstrukcja maszyny do produkcji manny
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

jimmy_88gno (1653 punktów)
Pardon, w zasadzie powinien być neutral, czyli nic.
Bierzesz coś?

"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
e.coli (338 punktów)
Taaaak, coś w stylu rosyjskiej maszyny o sprawności przekraczającej 100%, ufokach budujących piramidy i "telewizorka" w Watykanie, który ma rzekomo nagrywać na wideo wydarzenia z przeszłości?

Wybacz, nie wierzę...
04-05-2009 19:19 
 Ocena-1 na 1
Chiren (25 punktów)
>Taaaak, coś w stylu rosyjskiej maszyny o sprawności przekraczającej 100%, ufokach budujących piramidy i "telewizorka" w Watykanie, który ma rzekomo nagrywać na wideo wydarzenia z przeszłości?
>Wybacz, nie wierzę...
>
Bakcylku, komentarz w stylu "nie wierze" obraża mnie. Wiara jest tu całkowicie zbędna. Czego więc tak naprawdę nie robisz? No?
Zakładając, że uważacie się za racjonalistów, w ogóle takie stwierdzenie jest żenujące. Racjonalnie byłoby stwierdzić: "nie dopuszczam takiej możliwości, GDYŻ: (tu wstaw swoje argumenty)". Chyba ze ich nie posiadasz, w tym wypadku nieracjonalne i niegrzeczne jest porownywanie tej teorii do umyslowej tandety. Dyskutujmy o jej sile jako logicznego ciagu myslowego albo w ogole. Inaczej znow zachowasz sie jak fanatyk religijny..
04-05-2009 22:40 
 Ocena 1 na 3
e.coli (338 punktów)

>Bakcylku, komentarz w stylu "nie wierze" obraża mnie.

Przykro mi...

> Wiara jest tu całkowicie zbędna.

Czyżby?

>Zakładając, że uważacie się za racjonalistów, w ogóle takie stwierdzenie jest żenujące. Racjonalnie byłoby stwierdzić: "nie dopuszczam takiej możliwości, GDYŻ: (tu wstaw swoje argumenty)". Chyba ze ich nie posiadasz, w tym wypadku nieracjonalne i niegrzeczne jest porownywanie tej teorii do umyslowej tandety. Dyskutujmy o jej sile jako logicznego ciagu myslowego albo w ogole. Inaczej znow zachowasz sie jak fanatyk religijny..
>

Widzisz, Chirenku, chwytliwe są te słowa, ale...
Kiedyś kolega (było to w czasach gimnazjum) próbował mi udowodnić korelację pomiędzy "włócznią przeznaczenia" a legendą, która mówi, że każdy ją posiadający będzie wielkim wodzem. I tak snuł sobie domysły, że być może miał ją Napoleon Bonaparte i Hitler, blablabla...
Powiem Ci, że było to nawet bardziej prawdopodobne niż "maszynka do produkcji manny", bo spełniało zasadę brzytwy Ockhama (jeśli nie przyjmujemy, że we włóczni drzemie "boska moc"). Później dowodzili mi autentyczności całunu turyńskiego skupiając się na szczegółach, a pomijając najważniejsze sprawy. Jeszcze innym razem napruty jegomość był gotów wykładać mi oczywistość istnienia jednorożców.

>takie stwierdzenie jest żenujące.

O, popatrz, moje ulubione słowo.

>Chyba ze ich nie posiadasz, w tym wypadku nieracjonalne i niegrzeczne jest porownywanie tej teorii do umyslowej tandety. Dyskutujmy o jej sile jako logicznego ciagu myslowego albo w ogole. Inaczej znow zachowasz sie jak fanatyk religijny..

Teorie o zagadkach, spiskach, ufoludkach i skrzatach mają to do siebie, że są umysłowa tandetą. Wyrwać z wielu ksiąg dziwne cytaty i zinterpretować je na swój sposób (tak, aby odpowiadały istnieniu czegoś) umie chyba każdy. "Logiczny ciąg myślowy" w przypadku takich "cudownych przedmiotów" nie istnieje, ponieważ często łączy się fakty z legendami, jeden przedmiot bierze się za inny, szuka się czegoś, czego nie ma... Aby przeprowadzić "logiczny ciąg myślowy" tego typu trzeba wiary, a ja jej nie mam... Chyba, że coś udowodnisz, tyle, ze z pojawieniem się dowodu wiara znika.

Dalej sądzę, że zwykłe "nie wierzę" starczy. To Ty mi musisz coś udowodnić, nie ja Tobie.

No i oczywiście żal mi czasu na argumentowanie nieistnienia czegoś/nieprawdziwości jakiejś bzdury, to też poniekąd powód. Gdybym chciał prostować bzdety mówione przez każdego spotkanego człowieka, musiałbym chyba spisywać wszystkie swe słowa i wręczać delikwentom gotowe tomiki p.t. "Dlaczego zielone smoki grające w kółko i krzyżyk w pszenicy tudzież w pszenżycie to bzdura".
05-05-2009 12:07 
 Ocena-1 na 1
Chiren (25 punktów)
>Widzisz, Chirenku, chwytliwe są te słowa, ale...
>Kiedyś kolega (było to w czasach gimnazjum) próbował mi udowodnić korelację pomiędzy "włócznią przeznaczenia" a legendą, która mówi, że każdy ją posiadający będzie wielkim wodzem. I tak snuł sobie domysły, że być może miał ją Napoleon Bonaparte i Hitler, blablabla...

Dziwne, mnie też.Ale wysłuchałem go i uzasadniłem czemu sie nie zgadzam.

>Teorie o zagadkach,

:D

>spiskach, ufoludkach i skrzatach mają to do siebie, że są umysłowa tandetą. Wyrwać z wielu ksiąg dziwne cytaty i zinterpretować je na swój sposób.
Brawo. Czyli miałbym dyskutować z kimś kto nie przeczytał lub nie zrozumiał ani słowa? W obu przypadkach zachowujesz się jak katoliccy działacze bojkotujący dzieła sztuki, z którymi się nie zapoznali lub zareagowali tylko na pojawienie się drażliwego motywu. W Twoim przypadku (pozdrów Pawłowa) słowami kluczowymi są zapewne "templariusz", "paleoastronautyka" itd.

> "Logiczny ciąg myślowy" w przypadku takich "cudownych przedmiotów" nie istnieje

dla ignorantów nie istnieje. I nie cudownych, tylko mechanicznych. Dla Ciebie to to samo? W takim razie przepraszam za obrazę uczuć religijnych, trza było tak od razu.

>ponieważ często łączy się fakty z legendami

To są właśnie próby rozróżnienia, co jest faktem, a co fikcją. Skąd wzięła się dana legenda.

>Chyba, że coś udowodnisz, tyle, ze z pojawieniem się dowodu wiara znika.

To dla fantastów. Dla racjonalistów z pojawieniem się dowodu przypuszczenie zamienia się w pewność.

>To Ty mi musisz coś udowodnić, nie ja Tobie.

Szkoda mojego cennego czasu, bo jesteś zaprogramowanym ignorantem.

>Gdybym chciał prostować bzdety mówione przez każdego spotkanego człowieka, musiałbym chyba spisywać wszystkie swe słowa i wręczać delikwentom gotowe tomiki p.t. "Dlaczego zielone smoki grające w kółko i krzyżyk w pszenicy tudzież w pszenżycie to bzdura".

Z użytego porównania wynika co powyżej. Ale zgodzę się że łatwiej Ci tak postępować.
05-05-2009 17:08 
 Ocena 1 na 3
e.coli (338 punktów)
W zasadzie nie rozmawiam z ludźmi, którzy mają coś do udowodnienia, ale im się nie chce, którzy uciekają się jedynie do nazwania oponenta ignorantem itd. To takie dziecinne... Także z mojej strony EOT, chyba że będziesz miał coś ciekawego do powiedzenia, a nie tylko atakowanie mnie, zamiast podanie jakiegoś dowodu.

Mieliśmy tu już paru takich "nawracaczy" i "udowadniaczy jedynych słusznych racji". Ale życie działa brutalnie- albo dajesz silne dowody (gdy chcesz udowodnić jakąś fantastyczną teorię) albo zostajesz wyśmiany. Powodzenia.
05-05-2009 19:24 
 Ocena-1 na 1
Chiren (25 punktów)
>W zasadzie nie rozmawiam z ludźmi, którzy mają coś do udowodnienia, ale im się nie chce,

Zrobiłem sporo, streszczając główne tezy książek, które poleciłem. I współczuję, jeśli nie widzisz między podanymi faktami związku, a jeszcze bardziej, jeśli nie chce Ci się (co można wywnioskować z komentarzy).

>którzy uciekają się jedynie do nazwania oponenta ignorantem itd.

Mało z tego wyniosłeś. Poruszyłem problem postawy sceptyka-fanatyka, który określa z góry poziom wiarygodności teorii w zależności od jej tematyki. Ignorant to doskonałe określenie, merytoryczne i nie obelżywe.

>To takie dziecinne...

Też Choć dzieci mają nieco bardziej otwarte umysły od zaprogramowanych dorosłych.

>Także z mojej strony EOT, chyba że będziesz miał coś ciekawego do powiedzenia, a nie tylko atakowanie mnie, zamiast podanie jakiegoś dowodu.

Ja podałem na tacy, a ty zaatakowałeś porównując to do bzdur bez uzasadnienia- propagując ignorowanie tego tematu z powodu jego.. oryginalności?

>Ale życie działa brutalnie- albo dajesz silne dowody (gdy chcesz udowodnić jakąś fantastyczną teorię) albo zostajesz wyśmiany. Powodzenia.

Dlaczego jest fantastyczna? Śmieszy Cię? Dowody? A czyż nie mówię o tym "teoria"? Big Bang też nikt nie widział..
Kreujesz się na forumowego pogromce absurdów? Coooool. Ale zastanów się nad kryteriami, bo sam się ośmieszasz, choć tak usilnie szukasz śmiesznego "trolla".
06-05-2009 19:55 
 0 na 2
e.coli (338 punktów)

>Kreujesz się na forumowego pogromce absurdów? Coooool. Ale zastanów się nad kryteriami, bo sam się ośmieszasz, choć tak usilnie szukasz śmiesznego "trolla".

Widzę, że moje "EOT" nie dało ci spokoju i aż musiałeś dodać to do swojej wypowiedzi.
Powtarzam- nie zamierzam kontynuować, dopóki twój styl prowadzenia dyskusji nie wykona wybicia w górę z pierwszą prędkością kosmiczną z obecnego poziomu i nie znajdzie jakichś sensownych dowodów. EOT

P.s. Nie zdziwiło cię, że nikt prawie ci nie odpowiedział w tym wątku?... (pytanie retoryczne)
06-05-2009 20:17 
 Ocena-1 na 1
Chiren (25 punktów)
>Powtarzam- nie zamierzam kontynuować, dopóki twój styl prowadzenia dyskusji nie wykona wybicia w górę z pierwszą prędkością kosmiczną z obecnego poziomu i nie znajdzie jakichś sensownych dowodów.

Nie mam szans go wykonać (toczy się raczej dyskusja o dyskusji) ze względu na grawitację Twojego mózgu będącego niczym gwiazda neutronowa. Nic go nie przebije ani nie opuści (np. argumenty za bezsensownością podanych tez, poza spontanicznymi reakcjami pseudosceptyka. Bez tego nie ma o czym gadać. Niech będzie EOT).

>P.s. Nie zdziwiło cię, że nikt prawie ci nie odpowiedział w tym wątku?... (pytanie retoryczne)

Nie.
(To argument? )
finerbijk (17282 punktów)
Dla mnie to sr***e w banię i templariusze... Jak coś będzie wiadomo konkretnego to się chętnie zainteresuje.
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Jeżeli zbiorniki na mannę to były "jądra" a kurek to "penis" to aż strach pomyśleć czym była sama manna...
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
> Istnieje pewna teoria z zakresu paleo-SETI (paleoastronautyki)
Istnieje Wikipedia w której można sprawdzić co to SETI a co paleoastronautyka.
05-05-2009 12:08 
 Ocena-1 na 1
Chiren (25 punktów)
>> Istnieje pewna teoria z zakresu paleo-SETI (paleoastronautyki)
>Istnieje Wikipedia w której można sprawdzić co to SETI a co paleoastronautyka.

Odradzam czytanie Wikipedii zanim nauczysz się roróżniać termin "SETI" od "paleo-SETI".
05-05-2009 18:36 
 Ocena 1 na 1
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>>> Istnieje pewna teoria z zakresu paleo-SETI (paleoastronautyki)
>>Istnieje Wikipedia w której można sprawdzić co to SETI a co paleoastronautyka.
>Odradzam czytanie Wikipedii zanim nauczysz się roróżniać termin "SETI" od "paleo-SETI".
Masz rację mój błąd
pavvel (8272 punktów)
Chiren - coś dla ciebie:

jasonk.blog.onet.pl/1,CT44969,index.html

To tak, żebyś wiedział, że dużo większe bzdury ludzie potrafią wymyślić
A może podejmiesz z nimi polemikę i udowodnisz im, że racji nie mają?
Przy okazji przekonasz się jak my się czujemy rozmawiając z tobą.
17-05-2009 13:07 
 Ocena-1 na 1
Chiren (25 punktów)
>Chiren - coś dla ciebie:
>jasonk.blog.onet.pl/1,CT44969,index.html
>To tak, żebyś wiedział, że dużo większe bzdury ludzie potrafią wymyślić

Nie popisałeś się. Mógłbyś, ale tylko w ramach merytorycznej polemiki z hipotezą.

>Przy okazji przekonasz się jak my się czujemy rozmawiając z tobą.

Fajne uczucie wspólnoty, nie? A ja czuje się, jakbym rozmawiał z wiejską katechetką (przykład: stringi są be bo za dużo odsłaniają i brzmią po zagranicznemu, a poza tym ich nie ma, bo nie występują w Biblii./w tym przypadku w oficjalnej nauce- tak można streścić dotychczasową rozmowę ze mną). Mam pytanie, czy i Ty jak e. coli zarzucisz mi że w przeciwieństwie do...włóczni Longinusa maszyna do produkcji manny nie spełnia zasady brzytwy Ockhama mimo że dysponujemy opisem technicznym, a jeśli tak to udowodnisz że ów jest błędny?
I jeszcze jedno- czy postrzegasz obecny stan wiedzy jako coś objawionego, co było od początku wiadome, że kategorycznie określasz to jako bzdurę, nie wskazując błędów logicznych? Czy dopóki nie odkopano ruin Troi, racjonalnym było twierdzić, że na pewno nie istniała, choć TO akurat (treść Iliady)można było zmyślić..
P.S. Dzięki za wybicie wątku.
17-05-2009 14:13 
 Ocena 1 na 3
pavvel (8272 punktów)

>Nie popisałeś się. Mógłbyś, ale tylko w ramach merytorycznej polemiki z hipotezą.

Żeby coś nazywać hipotezą powinno to być hipotetycznie możliwe.
Posiadasz projekt techniczny? To łatwo możesz zamknąć usta wszelkim niedowiarkom.
Zbuduj tę maszynę i nikt ci nie podskoczy. Z faktami się nie dyskutuje.

Moim skromnym zdaniem łatwiej byłoby zbudować statek kosmiczny na podstawie "projektów" znalezionych w książkach SF. Na pewno ich opisy są dużo bardziej techniczne.

>Dzięki za wybicie wątku.
Masz rację, niepotrzebnie ruszałem twój wątek.
Gdyby przypadkiem udało ci się tę maszynę skonstruować daj znać.
A tymczasem EOT.
17-05-2009 19:05 
 Ocena-1 na 1
Chiren (25 punktów)
>Żeby coś nazywać hipotezą powinno to być hipotetycznie możliwe.
Zamęczysz źrebaka. Ale nic to nie da, jak nie wystartujesz.
Czyli co konkretnie jest niemożliwe?
>Masz rację, niepotrzebnie ruszałem twój wątek.
Bo ja wiem. Może ktoś zniesmaczony Twoją postawą przeczyta na zasadzie odwrotnej psychologii w ogóle lub przynajmniej uwazniej niż ktoś kto uparcie trąbi, że:
>Gdyby przypadkiem udało ci się tę maszynę skonstruować daj znać.
..że, powiedzmy, nie odsyłam do książki, która rekonstrukcję prezentuje, czy też że trzeba czekać na budowę tego, zamiast poszukać coś nt., jeśli ma się odrobinę dobrej woli, a nie tylko przesąd, że ...hm.. maszyny nie istnieją. W każdym razie nie prezentujesz nawet argumentu przeciwko tezie, że istniała/je owa maszyna, bo posiada opis, nie bede sie powtarzal jakich czesci (zrozumialy moze nie dla Ciebie, ale dla ludzi z naszej epoki owszem), w kolejnosci odpowiedniej by budowniczy maszyn ją zrekonstruowal jako model poprawnie dzialajacy, ktora to teza oprocz tego dedukcyjnego wniosku ma ok. 60 indukcyjnych. Jest opisana w sposob naukowy, wiec daruj sobie dziecinna paplanine o tym, co wydaje ci sie mozliwe lub nie "bo tak".
17-05-2009 20:08 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)
>W każdym razie nie prezentujesz nawet argumentu przeciwko tezie, że istniała/je owa maszyna, bo posiada opis, nie bede sie powtarzal jakich czesci (zrozumialy moze nie dla Ciebie, ale dla ludzi z naszej epoki owszem),

Nie wiem kim są ludzie z twojej epoki i jak dawno to było.
Wiem za to, że miałem na studiach przedmiot o nazwie "Mechanika i budowa maszyn" (oraz parę innych technicznych) i to rzeczywiście nie wasza epoka.

Widzisz, nie byłem nigdy na Antarktydzie, ale jakby ktoś mi powiedział, że tam palmy rosną to też by mnie nie przekonał.
Nie wykazałbym dobrej woli i nie sprawdzałbym czy ten ktoś nie przypadkiem ma racji.

A może ty wykażesz się dobrą wolą i przedstawisz mi dowód, że palmy nie istnieją?

Odnośnie minusów - nie lubię ich dawać.
Jeśli już to za styl wypowiedzi, a nie za treści głoszone.
Staram się też nie obrażać nikogo wiec i ty przyhamuj.
Jak widzę, przejechałeś sie po ludziach i każdemu kto popełnił błąd pisząc na twoim wątku wlepiłeś minusa.
Może to nieładnie, ale zrobiłem to samo z Twoimi wypowiedziami.
Jeśli każdy odpowie Ci tym samym szybko na minus zjedziesz.

Baw się tak dalej...

P.S. popracuj nad starannością, bo nawet w tym krótkim cytacie aż pięć słów na czerwono świeci przy podglądzie.
Chiren (25 punktów)
>Nie wiem kim są ludzie z twojej epoki i jak dawno to było.
Policz sobie - zyjesz gdzieś tak 2000 lat p. n. e.
>Wiem za to, że miałem na studiach przedmiot o nazwie "Mechanika i budowa maszyn" >(oraz parę innych technicznych) i to rzeczywiście nie wasza epoka.
Psu na buty. Nie interesuje Cie zapoznanie sie z tym, czego nie mam zamiaru Ci budowac, to sie nie czep.
>Widzisz, nie byłem nigdy na Antarktydzie, ale jakby ktoś mi powiedział, że tam >palmy rosną to tez by mnie nie przekonał.
J.w. Gdybym sie mylil, zapytałbys sie, czemu tak twierdzi, a gdyby Ci powiedzial, ze podobno byly w jakichs dziwnych ogrzewanych metalowych domkach, staralbys sie dowiedziec wiecej i zaklasyfikowac wg najnowszej wiedzy. Przeciwnie zas dziala mozg pseudosceptyka.
>Odnośnie minusów - nie lubię ich dawać.
>Jeśli już to za styl wypowiedzi, a nie za treści głoszone.
>Staram się też nie obrażać nikogo wiec i ty przyhamuj.
Ja tez nie. A tresci gloszone mnie obrazaja (pomijajac juz "brales cos"); nie bylyby obrazliwe gdyby wynikaly z konkretnej polemiki. Taka jest tez roznica miedzy sceptycyzmem a pseudo-//- majacym na celu ukazanie siebie jako sceptyka prawdziwego.
Nie usiluje nikogo obrazic, poslugujac sie przykladami wg mnie odpowiednimi, bo nie pisalem dla swojego ego, tylko popularyzacji teorii.
>P.S. popracuj nad starannością, bo nawet w tym krótkim cytacie aż pięć słów na czerwono świeci przy podglądzie.
Och. Ale postaralem sie: polegalo to na calkowitym nieuzywaniu znakow polskich, by bylo jednolicie. Chyba ze popelniam blad, narazajac Cie na niemoznosc odszyfrowania tekstu? Ale grafomana ze mnie nie zrobisz.
18-05-2009 20:22 
 0 na 2
pavvel (8272 punktów)
>>Nie wiem kim są ludzie z twojej epoki i jak dawno to było.
>Policz sobie - zyjesz gdzieś tak 2000 lat p. n. e.

Widzisz, nie potrafisz inaczej. Jak na razie większość ludzi tutaj śmieje się nie z ciebie tylko z twoich poglądów. Tobie brak argumentów, to po ludziach jedziesz.

>>Wiem za to, że miałem na studiach przedmiot o nazwie "Mechanika i budowa maszyn" >(oraz parę innych technicznych) i to rzeczywiście nie wasza epoka.
>Psu na buty. Nie interesuje Cie zapoznanie sie z tym, czego nie mam zamiaru Ci budowac, to sie nie czep.

Co to jest "czep"? Wiesz, jeśli skończysz gimnazjum spróbuj dostać się do jakiegoś technikum. Jak zapoznasz się choć trochę z tematem, to sam będziesz się dziwił jak mogłeś takie rzeczy mówić.
A póki co zapytam: miałeś w ogóle kiedyś jakiś projekt techniczny w ręku?
OK, nie musisz budować. Zamieść linka, gdzie będzie rysunek techniczny tej twojej maszyny
pl.wikipedia.org/wiki/Rysunek_techniczny
To tak żebyś wiedział co to jest.
Na pewno nie jest rysunkiem technicznym obrazek, który nam pokazałeś. Ładniejsze ilustracje w książkach SF znajdziesz.

>>Widzisz, nie byłem nigdy na Antarktydzie, ale jakby ktoś mi powiedział, że tam >palmy rosną to tez by mnie nie przekonał.
>J.w. Gdybym sie mylil, zapytałbys sie, czemu tak twierdzi, a gdyby Ci powiedzial, ze podobno byly w jakichs dziwnych ogrzewanych metalowych domkach, staralbys sie dowiedziec wiecej i zaklasyfikowac wg najnowszej wiedzy.
Widziałeś palmy w metalowych domkach na Antarktydzie? Wiesz teraz dlaczego byłeś pytany czy coś brałeś? Bo ktoś chciał cię usprawiedliwić. Wiesz, że to nie twoja wina, że tak gadasz. Że coś ci musiało zaszkodzić.
Ale skoro to jest stan trwały... Bez komentarza.

>Nie usiluje nikogo obrazic, poslugujac sie przykladami wg mnie odpowiednimi, bo nie pisalem dla swojego ego, tylko popularyzacji teorii.
Nie twierdze, że usiłujesz. Wręcz przeciwnie - mam wrażenie, że przychodzi ci to bardzo łatwo. Obawiam się, że trudniej byłoby ci usiłować kogoś nie obrazić.
Kto tam jednak wie, może się myle?

>>P.S. popracuj nad starannością, bo nawet w tym krótkim cytacie aż pięć słów na czerwono świeci przy podglądzie.
>Och. Ale postaralem sie: polegalo to na calkowitym nieuzywaniu znakow polskich, by bylo jednolicie. Chyba ze popelniam blad, narazajac Cie na niemoznosc odszyfrowania tekstu?
OK, przyjmuje do wiadomości. Używanie polskich znaków jest zbyt trudne, pracochłonne (niepotrzebne skreślić) dla ciebie. Da się czytać i bez nich.

>Ale grafomana ze mnie nie zrobisz.
A wiesz, że grafoman nie ma nic wspólnego z błędami?
Poczytaj sobie:
pl.wikipedia.org/wiki/Grafoman

A w ogóle, to dzieki za podrzucenie słówka,
Sam nie wpadłem, ale to określenie chyba pasuje do ciebie. Nie sądzisz?
19-05-2009 11:24 
 Ocena-2 na 2
Chiren (25 punktów)
>>Policz sobie - zyjesz gdzieś tak 2000 lat p. n. e.
>Widzisz, nie potrafisz inaczej.
A Ty? Odpowiedzialem stylistycznie adekwatnie do ZACZEPKI (cofajac sie w rozmowie, dochodzimy do Twojego zaczepnego postu z linkiem do nawiedzonej strony, a wiec majacego mnie osmieszyc, a nie wykazac mi blad metodologiczny). I moja ma przynajmniej odniesienie do tego, ze widzisz w opisie tyle, co kazdy czytajacy go w tamtym czasie.
>Jak na razie większość ludzi tutaj śmieje się nie z ciebie tylko z twoich poglądów.
Uzasadnij twierdzenie, że wiekszosc osob tutaj sie ze nich smieje, oczywiscie przyjmujac z rozsadkiem, ze nie wiemy, jaka to czesc osob ktore byly "tutaj" i przeczytaly. Nie pierwszy raz widac, ze najwazniejsze w dyskusji jest dla Ciebie zablysniecie w stadzie. W zwiazku z tym uprzedzam jszcze Twoja prawdopodobna odpowiedz, ze nazywam to forum stadem - nawiazuje tylko do ujawnioajacego sie w Tobie instynktu : )
>Tobie brak argumentów,
Tak? (trzymaj sie tematu: nie o jakosc chodzi, a obecnosc).
>to po ludziach jedziesz.
Jak mnie sprowokuja, to przyznam ze odpowiadam w zblizonej formie. Ale o argumentach staram sie nie zapominac, choc dla niektorych sa w dyskusji sprawa zdecydowanie drugorzedna.
>>Psu na buty. Nie interesuje Cie zapoznanie sie z tym, czego nie mam zamiaru Ci budowac, to sie nie czep.
>Co to jest "czep"?
Nie techniczny termin, jak chcesz wiedziec (a moze?). Niemniej nie widze powodu, dla ktorego wyksztalcenie mialoby zobowiazywac do nieuzywania takich slow.
> Wiesz, jeśli skończysz gimnazjum spróbuj dostać się do jakiegoś technikum.
(J.w.) No i widzisz...chamstwo i to bez polotu (ja krytykuje i porownuje z czyms niesluszne wg mnie zarzuty i nieuczciwe zachowania, a Ty ..no, robisz to co zazwyczaj gimnazjalisci). Szkoda czasu, nawet z powodow prestizowych.
> A póki co zapytam: miałeś w ogóle kiedyś jakiś projekt techniczny w ręku?
>Na pewno nie jest rysunkiem technicznym obrazek, który nam pokazałeś. Ładniejsze >ilustracje w książkach SF znajdziesz.
Przyznaje, ten obrazek.. Wystarczy jednak pare sekund poszukac, jesli sie chce, ale jak nie ma zainteresowania to nie ma powodu podwac i kolo sie zamyka.
>Widziałeś palmy w metalowych domkach na Antarktydzie? Wiesz teraz dlaczego byłeś >pytany czy coś brałeś? Bo ktoś chciał cię usprawiedliwić. Wiesz, że to nie twoja >wina, że tak gadasz. Że coś ci musiało zaszkodzić.
Czy to mozliwe, ze rozmawiam od pewnego czasu z kims, kto nie rozumie najprostszych przykladow? Moj blad! Ba, nie mniejsze mamy kuriozum, jesli ta osoba rozumie je, a jednoczesnie mysli, ze udajac, ze nie rozumie, wykazuje przed kimkolwiek na tym forum, ze przedmowca konfabuluje..
>OK, przyjmuje do wiadomości. Używanie polskich znaków jest zbyt trudne, >pracochłonne (niepotrzebne skreślić) dla ciebie.
Ta sama dziecinada, co z gimnazjum, pomijajac cala ta niezwykle powazna problematyke znaczkow, w ktorej mnie rozkladasz. Wstyd. No ale udajemy: wykaz, ze nie umiem stosowac tych znakow. Skreslam tylko zbyt trudne. Ukontentowany?
>Da się czytać i bez nich.
PRAWIE mnie uspokoiles.
>>Ale grafomana ze mnie nie zrobisz.
>A wiesz, że grafoman nie ma nic wspólnego z błędami?
>Poczytaj sobie:
>pl.wikipedia.org/wiki/Grafoman
Punkt dla Ciebie (szkoda, ze nie w dyskusji o poscie wyjsciowym). Ale to temat zastepczy dla mojego zarzutu, ze stosujesz infantylne zaczepki.
>A w ogóle, to dzieki za podrzucenie słówka,
>Sam nie wpadłem, ale to określenie chyba pasuje do ciebie. Nie sądzisz?
Ani ja, ani tez tuzin osob, ktore wlasnie sie z Ciebie smieja
Z mojej strony EOT, co nie powinno dziwic. Czytaj: znaczy ze nie odpisuje, co zaznaczam ze wzgledu na nasze rozne zrozumienie tej deklaracji. Ktos tu bowiem zapewne sadzil, ze zamyka ona usta rozmowcy, a nie zobowiazuje samego siebie.
Meretseger (61860 punktów)

>jasonk.blog.onet.pl/1,CT44969,index.html
Też zajrzałam.
O, rany...
Ludzie wierzą w różne różności.
Dzięki za ten link. Zapisałam, jak mi będzie smutno, popatrzę sobie, poczytam i zaraz zrobi mi się radośnie
"Celem Projektu Cheops są badania archeologiczne w Egipcie i odkopanie Wielkiego Labiryntu opisanego przez Herodota, oraz grobowca faraona Cheopsa." Już im Zahi Hawass da badania
17-05-2009 22:26 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
>>jasonk.blog.onet.pl/1,CT44969,index.html

>Dzięki za ten link. Zapisałam, jak mi będzie smutno, popatrzę sobie, poczytam i zaraz zrobi mi się radośnie

Cel projektu jest nierealny, ale nie brzmi tak idiotycznie jak to co jest dalej.
Zastanawiam się jaki może być prawdziwy cel autorów tej strony, bo jakoś nie trafia do mnie myśl, że oni naprawdę w to wierzą.
Może to jakiś happening artystyczny?
Bo chyba stworzenie tylu absurdalnych "prawd wiary" jest dużą sztuką?
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
Dzisiaj uważam, że to co piszesz to pierdoły niewarte uwagi.
Lata temu zaczytywałem się w książkach Danikena co zdecydowanie wpłynęło na mój obecny światopogląd. Pisząc dokładniej zdałem sobie sprawę z tego czym jest interpretacja.
Potem moim ulubieńcem został Hoimar von Ditfurth.

Pozdrawiam
Chiren (25 punktów)
>Dzisiaj uważam, że to co piszesz to pierdoły niewarte uwagi.
>Lata temu zaczytywałem się w książkach Danikena co zdecydowanie wpłynęło na mój obecny światopogląd. Pisząc dokładniej zdałem sobie sprawę z tego czym jest interpretacja.
>Potem moim ulubieńcem został Hoimar von Ditfurth.
>Pozdrawiam
Tez pozdrawiam, mimo iz rowniez uwazam za pierdołe niewarta uwagi twierdzenie, ze mozna sobie zdawac sprawe, czym jest interpretacja, jesli sie nie korzysta z niej we wlasnej glowie, ZWRACAJAC UWAGE . Czy zalosna - przyznaje!- bo bardzo dowolna, interpretacja Danikena, to powod do odwalenia innych autorow, nie zwracajac uwagi? Wowczas swiatopoglad ten nie oznaczalby tylko zrozumienia wartosci danej interpretacji, tylko poglad, ze cos takiego nie jest mozliwe, czyli zahamowanie poznawcze.
P.S. Chcialbym jeszcze zaznaczyc ze pomimo serwowania tu oryginalnych tez publikacji, odcinam sie od jakichkolwiek przypuszczen, skad obiekt sie wzial, a wiec jedynie CO, a nie KTO, bo nie mam pojecia.
Chiren (25 punktów)
Dla =naprawde= zainteresowanych postaram sie sprecyzowac istote zagadnienia rekonstrukcji maszyny. W punkcie wyjscia nie wiemy, co tak naprawde zostalo opisane w Zoharze i czy jest realne, a to mozemy zbadac, tj okreslic z jak najwiekszym prawdopodobienstwem, dopoki nie dysponujemy obiektem, choc i wtedy nie wiemy na pewno, czy to on. Niemniej z logicznie polaczonymi i prawdziwymi danymi mozemy zamknac prawdopodobienstwo pomylki w niewiarygodnie malym przedziale. Faktem jest wstepnie opis rzekomego ciala tego, ktory zywil manna Izraelitow z pewnego miejsca, ktorego niektore elementy nie budza spejlalnych watpliwosci- sa opisane na pozor doslownie, jak oko, reka czy ucho, choc wystepuja pojedynczo, poza tym jadra, penis itp. Inne mozna rozumiec jak prosta przenosnie, jak zrodlo swiatla, nogi jak szesc kolumn itd. A niektore budza spore juz watpliwosci, jak Wielkie Morze, naczynie z żarem, swiatla werdujace w gore i w dol, broda wrastajaca z 1 miejsca w 2, przezroczysty eter i przeslony, trzy glowy zachodzace na siebie jak 1 w 2 i 3 ponad drugimi, zastepy (jako czesc ciala) itd. Poza tym mamy pare, dym i ogien, wydzielany pokarm itd. Mozna przykladac rozne interpretacje, ale techniczna da sie znacznie uwiarygodnic za pomoca rekonstrukcji. Tej podjeli sie dwaj budowniczy maszyn i,

interpretujac poszczegolne elementy w podobny sposob, wg podanych w opisie kolejnosci i sposobu ich polaczenia, zbudowali model (na tyle precyzyjny, na ile pozwala opis, ktory traktujemy jak przedstawienie owej maszyny przez czlowieka nie posiadajacego wiedzy technicznej) maszyny mogacej poprawnie dzialac jako aparat do produkcji zywnosci.

Prawdopodobienstwo juz jest duze, a dochodza do niego przeslanki w duzej liczbie, ktore podalem na poczatku, ujawniajace sie w opisach kontaktu z obiektem itd., nie mowiac o pozostalych, swiadczacych za obecnoscia obiektu w innych miejscach, a co wszystko razem rowniez przemawia za jego prawdziwoscia w ogole.

I sprawia, ze najmniej mozliwe jest, to, ze nie istnieje/al..
Teoria to teoria, ta czy powiedzmy ekspansji-kontrakcji Wszechswiata. I kazda ma prawo byc brana pod uwage, dopoki jednoznacznie nie zostanie obalona. A kategoryczne twierdzenie, ze to niemozliwe, nie tylko przeczy posiadanej przez nas wiedzy technicznej, ale i nieslusznie uznaje za pewnik niestnienie przyczyny tego faktu, np. obcej inteligencji, a wiec nie licuje z naukowoscia.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
Czy możesz mi w 3 zdaniach napisać, co ma wynikać z tego wywodu, oraz jakie to ma znaczenie dla nas, współcześnie żyjących ludzi?

Pozdrawiam
Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
Chiren (25 punktów)
To, iz najprawdopodobniej znaczna czesc ludzkosci czci maszyne*, a nauka ma niepowtarzalna okazje, by nie tylko zrewolucjonizowac niektore swoje obszary, ale i owa czesc ludzkosci pobudzic do racjonalnego myslenia. Dlatego tez warto postawic w badaniach na sprawdzenie tej teorii i zorganizowac poszukiwania we wskazanym miejscu (ktore i tak jest spora zagadka). Ewentualny sukces tej interpretacji bylby przykladem takze dla czesci naukowcow zorientowanych, niestety, dogmatycznie.
Pozdrawiam.

*pewna dodatkowa przeslanka moze byc przyklad prymitywnych ludow, o ktorych WIADOMO, ze czcza maszyny i opisuja w dodatku ich czesci na podobnych zasadach jak czesci maszyny do produkcji manny, jesli to maszyna. Jest to tzw. kult cargo, 1 z przykladow jest plemie, ktore kilkadziesiat lat temu 1 raz zobaczylo bialych ludzi, ktorzy przylecieli na dodatek samolotami. Tubylcy nazwali ich bogami, ich umiejetnosci cudownymi a czesci maszyn roznymi czesciami ciala, zaczeli budowac nieudolne drewniane repliki urzadzen i czcic je, poza tym opowiesci o Ameryce staly sie prawda objawiona o Raju, z ktorego to ma wrocic do nich bog o imieniu John Frum, by zabrac ze soba prawych ludzi, ktorych postawi wpierw przed sadem. To tylko jedna z wielu rzeczy, swiadczacych o pewnych wspolnych predyspozycjach poznawczych naszego gatunku. Przyklady te mozna mnozyc, tj wsrod Indian starajacych sie opisywac samochody wobec braku jezyka technicznego itd, etc.
19-05-2009 16:57 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>To, iz najprawdopodobniej znaczna czesc ludzkosci czci maszyne*, a nauka ma niepowtarzalna okazje, by nie tylko zrewolucjonizowac niektore swoje obszary, ale i owa czesc ludzkosci pobudzic do racjonalnego myslenia. Dlatego tez warto postawic w badaniach na sprawdzenie tej teorii i zorganizowac poszukiwania we wskazanym miejscu (ktore i tak jest spora zagadka). Ewentualny sukces tej interpretacji bylby przykladem takze dla czesci naukowcow zorientowanych, niestety, dogmatycznie.

Okej, to ja poczekam aż ta ekspedycja znajdzie tę maszynę, albo ktoś ją odtworzy,
niestety jestem pewien, że nawet jeśli się ona znajdzie to i tak wierzący nie porzucą swoich religii, ponieważ religie te są tak zrobione, że wszystko sobie wyjaśnią po swojemu i dalej będzie to samo.
Zobacz jak tutaj gada Miłujący Prawdę, to będziesz wiedział o co chodzi.

Osobiście olewam tę maszynę, dopóki ktoś jej nie znajdzie i nie opisze w opracowaniach naukowych, to ja na niej kładę laskę. Szkoda czasu i atłasu.

Prosiłem o 3 zdania, ale widzę, że zwięzłość wypowiedzi nie jest twoją najmocniejszą stroną.

Pozdrawiam
Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
19-05-2009 17:05 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Prosiłem o 3 zdania, ale widzę, że zwięzłość wypowiedzi nie jest twoją najmocniejszą stroną.
Hihi, ale on naprawdę napisał trzy zdania. Plus przypis
Chiren (25 punktów)
>Okej, to ja poczekam aż ta ekspedycja znajdzie tę maszynę,
Jesli nie zalezy to od Ciebie, to nic zlego. O tym za chwile.
>albo ktoś ją odtworzy,
Zrekonstruowano model, jak pisalem, mozna sprawdzic, tyle ze nauka formalnie potrzebuje dowodu rzeczowego, a nie tylko interpretacji chocby i prawdopodobnej na 99,99999%.
>niestety jestem pewien, że nawet jeśli się ona znajdzie to i tak wierzący nie porzucą >swoich religii, ponieważ religie te są tak zrobione, że wszystko sobie wyjaśnią po swojemu i dalej będzie to samo.
>Zobacz jak tutaj gada Miłujący Prawdę, to będziesz wiedział o co chodzi.
Wiem, zreszta zaraz sie don wybieram . Jednak wiekszosc wyznawcow religii jest czcicielami bezrefleksyjnymi i automatycznymi, ktorym potrzeba silnego bodzca, np. rewolucji w nauce, jednoczesnie mentalnej. Poza tym bylaby to dotychczas najsilniejsza bron przeciwko najwiekszym religiom (jedyne proby ich obrony bylyby skrajnie fanatyczne i tylko tego pokroju ludzi by interesowaly, a tacy sa zawsze). Zreszta odkrycie naukowe, zwlaszcza tej rangi, ma wartosc sama w sobie, tzn. dla postepu nauki.
>Osobiście olewam tę maszynę, dopóki ktoś jej nie znajdzie i nie opisze w >opracowaniach naukowych, to ja na niej kładę laskę. Szkoda czasu i atłasu.
Nie bylaby to rozsadna decyzja ze strony np. archeologa. W ogole smutny jest brak ciekawosci, bo przechodzi sie pozniej przed tysiacem faktow, ktore mozna by logicznie polaczyc ze soba.
>Prosiłem o 3 zdania, ale widzę, że zwięzłość wypowiedzi nie jest twoją najmocniejszą stroną.
Trudno. W kazdym razie staralem sie (odpowiedzialem 3 zdaniami wlasnie na zadane pytania, przypis dodalem z wlasnej inicjatywy na temat poboczny).
>Pozdrawiam
j.w.
Chiren (25 punktów)
www.geocities.com/humanizm_w_polsce/maszyna.htm

www.mystae.com/images/alterstone1.jpg Ukazanie trzech zachodzacych glow (?) w potemplariuszowskim zamku Lockenhaus

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365