Racjonalista - Strona głównaDo treści
Śmieciowe jedzienie a stan umysłu?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
24-09-2011 23:04farmer (22440 punktów)Śmieciowe jedzienie a stan umysłu?
Ocena 5 na 5
Wchodząc do sklepu mamy do wyboru mnóstwo pokarmu którymi możemy zaspokoić nasz głód.
Głód wydaje się priorytetem podczas zakupów, czymś co należy w pierwszej kolejności zaspokoić. I w zasadzie się na tym kończy. Nie jestem głodny jest okej. Czasem patrzymy na cenę, czasem patrzymy czy nie jest to GMO. Czasem patrzymy czy jest to ładne a innym razem bo jest to składnik.
To "tankowanie" jedzenia jest niczym tankowanie kiepskiej jakości paliwa. Większość posiadaczy aut wie gdzie tankować a gdzie nie. Wie że kiepskie paliwo to kiepskie osiągi i nieunikniona naprawa.
Słabe jedzenie to pozorny zysk który podobnie jak w silnikach wpływa na osiągi człowieka. To nie tylko siła ręki ale też stan umysłu. Zmęczenie którego szukamy dookoła, w pracy w szkole wynika też z złego żywienia do którego jesteśmy przyzwyczajeni od dziecka.
Ile racjonalności tkwi w żywieniu człowieka? Jeśli sygnały które docierają do naszego umysłu przez wzrok i słuch mają tak duże znaczenie w kształtowaniu "NAS" to dlaczego jedzenie traktuje się po macoszemu? Jak duży bufor można sobie stworzyć by być racjonalnym i od kiedy nim się jest.
Jeśli pakuje w siebie cały "syf" jedzeniowy to co przeszkadza innym wierzyć w boga?
Głód to głód. A bóg to jedzenie na "szybko szybko". Kwestie indoktrynacji pomijam. Człowiek może sam wybrać tak jak jedzenie wartościowe które go kształtuje. Jeśli tego nie robi czy jest lepszy od tego co wierzy?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

sinapis (1725 punktów)
>Ile racjonalności tkwi w żywieniu człowieka?

Tyle samo, co we wszystkich innych jego poczynaniach.
zachaj (5239 punktów)
>Jeśli pakuje w siebie cały "syf" jedzeniowy to co przeszkadza innym wierzyć w boga?
>Głód to głód. A bóg to jedzenie na "szybko szybko". Kwestie indoktrynacji pomijam. Człowiek może
>sam wybrać tak jak jedzenie wartościowe które go kształtuje. Jeśli tego nie robi czy jest lepszy od
>tego co wierzy?

Dlaczego w TV nigdy nie reklamuje się świeżej sałaty czy jabłek? Za to mamy multum reklam McDonalda, czipsów i Coca Coli?

Dlaczego tak mało czasu antenowego poświęcanego jest ateizmowi?

Wielkie koncerny - wielkie pieniądze. Po za tym, szybko znaczy łatwo. Ludzie lubią łatwe drogi choćby były do cna wyjałowione z prawdziwych wartości.
25-09-2011 01:03 
 Ocena 4 na 4
Wyrak (463 punktów)
Wydaje mi się, że kwestia wiary a kwestia wyboru żywności to nie to samo.

Tym niemniej dobrze by było gdyby w szkole w ramach biologii (lub podobnych zajęć - nie jest na bieżąco z programami szkolnymi) poświęcono trochę czasu na wyjaśnienie opisów na etykietach żywności, wytłumaczenie co to są słynne E??? oraz jakie jest zapotrzebowanie człowieka na poszczególne składniki.
Natomiast jeżeli chodzi o GMO to mam mieszane uczucia i chyba nie do końca należy je potępiać ale to temat na inną dyskusję.
Scarabaeus (2198 punktów)
Bardzo łatwo zgodzić się ze stwierdzeniem, że należy jeść wartościową żywność tak samo jak należy czytać wartościowe książki.

Problem zaczyna się wtedy gdy chcemy zdefiniować co znaczy wartościowe.
Można się bardzo źle odżywiać zdrową żywnością jak i przyzwoicie tą śmieciową.
Eliminując jaskrawe przypadki dzieci objadających się nałogowo czipsami, trudno jest jednoznacznie określić co jest właściwe. Czy lepiej powoli truć się chemią zawartą w żywności śmieciowej czy ryzykować zatrucie salmonellą spożywając świeże wiejskie jaja?

W przypadku żywności (i nie tylko) za racjonalne bardziej używam świadome odżywianie niż zdrowe.

25-09-2011 07:20 
 Ocena 8 na 8
i.czaplicka (5782 punktów)
> Czy lepiej powoli truć się chemią zawartą w żywności śmieciowej czy ryzykować zatrucie salmonellą spożywając świeże wiejskie jaja?
Wewnatrz kurzych jaj nie ma salmonelli (tj, jest S. pullorum, nieszkodliwa dla czlowieka) Moze byc salmonalla na skorupce- jak sie boisz, a uzywasz surowych jaj, wydezynfekuj.
Salmonella wewnatrz jest w jajach kaczych.
25-09-2011 11:20 
 Ocena 3 na 3
Scarabaeus (2198 punktów)
Ja nie boje się salmonelli a jaja mam od kur które biegają w moim ogrodzie.
Salmonelle podaje tylko jako popularny przykład, bo zagrożeń czekających na spożywających zdrową nie konserwowaną żywność jest dużo więcej.
Jaja z własnej hodowli wolę gdyż są smaczniejsze a kury żyją w lepszych warunkach niż te w klatkach. Aspekt zdrowotny oczywiście też jest ale tak bardziej na dalszym miejscu.
25-09-2011 22:12 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>Ja nie boje się salmonelli a jaja mam od kur które biegają w moim ogrodzie.

Zazdroszczę Ci.
25-09-2011 01:23
 Ocena 11 na 11
Rafał Poniecki (7132 punktów)
Cukier krzepi!

Znamy to? Znamy. Margaryna to zdrowie, masło to skleroza. To też znamy.
Dopiero ostatnie czasy przyniosły lepszą analizę żywności z punktu widzenia jej wpływu na zdrowie i długowieczność. Ale ciągle jest to dalekie od katalogu optymalnej żywności. I ciągle coś innego wzbudza emocje.
Osobiście wątpię, czy chciałbym być biomaszyną, którą specjaliści od żywienia, (dyplomowani, a jakże), bedą nie tyle karmić, co zaopatrywać w produkty o określonych wartościach odżywczych. Prawdę mówiąc, mam to - za przeproszeniem - w dupie. Jeśli zechcę upiec sobie chleb, który smakuje o niebo lepiej od tego, który mógłbym kupić w supermarkecie i zeżreć go ze smalcem, który świeżo wytopiłem, i zapić to dobrym browarkiem, to żadne rady uczonych żywieniowców nie są mi potrzebne. Ani ich wyliczenia ile to kilokalorii wrąbałem.
A do takiego McDonalda to oczywiście moge zajrzeć, jeśli to będzie jedyne miejsce w okolicy, gdzie w miare kulturalnie będę mógł się wys....
coreless (16088 punktów)

A Prospective Study of Diet Quality and Mental Health in Adolescents

Jutro bądź pojutrze planuję opublikować nowinkę na temat tego artykułu.

Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
Fizyk (17637 punktów)
> Głód wydaje się priorytetem podczas zakupów, czymś co należy w pierwszej kolejności zaspokoić.

Jest taka zasada, żeby zakupów nie robić jak się jest głodnym. Polecam.
Arłukowicz (3162 punktów)
>> Głód wydaje się priorytetem podczas zakupów, czymś co należy w pierwszej kolejności zaspokoić.
>Jest taka zasada, żeby zakupów nie robić jak się jest głodnym. Polecam.

Fajna zasada, tylko jak jej przestrzegać ?
Bo ja, na przykład, to jak sobie tak porządnie pojem to mi się już wtedy nie chce na te zakupy chodzić

27-09-2011 16:17 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
>> Jest taka zasada, żeby zakupów nie robić jak się jest głodnym. Polecam.

> Fajna zasada, tylko jak jej przestrzegać ?
> Bo ja, na przykład, to jak sobie tak porządnie pojem to mi się już wtedy nie chce na te zakupy chodzić

To tak jak z dziurawym dachem: jak pada to trudno naprawiać, a jak nie pada to nie ma problemu.
hubin (2274 punktów)

>Słabe jedzenie to pozorny zysk który podobnie jak w silnikach wpływa na osiągi człowieka.
Nie kupuję tej analogii, mam grata "powszechnie uznawanego" za jeden z tańszych złomów, tankuję go po prostu na stacjach benzynowych czasami patrzę gdzie taniej, leję tańszy olej syntetyczny, przeglądy robię gdy muszę mieć stempelek. Moje autko bez zająknięcia zrobiło 160 tysięcy km, poprzednie auto traktowane tak samo źle sprzedałem na pełnym chodzie po 200 tysiącach km.

>To nie
>tylko siła ręki ale też stan umysłu. Zmęczenie którego szukamy dookoła, w pracy w szkole wynika też
>z złego żywienia do którego jesteśmy przyzwyczajeni od dziecka.

Byś zacytował badania, kiedyś o takich słyszałem osoby otyłe są "słabsze intelektualnie"
jednocześnie otyłość u wielu powoduje swoisty rodzaj nerwowości. Kilka lat temu to czytałem, sądzę że jest do znalezienia.

>Jeśli pakuje w siebie cały "syf" jedzeniowy to co przeszkadza innym wierzyć w boga?
>Głód to głód. A bóg to jedzenie na "szybko szybko". Kwestie indoktrynacji pomijam. Człowiek może
>sam wybrać tak jak jedzenie wartościowe które go kształtuje. Jeśli tego nie robi czy jest lepszy od
>tego co wierzy?

Co to jest "syf" jedzeniowy? Kotlety sojowe moim zdaniem wyczerpują znamiona syfu jedzeniowego, równie dobrze jak żarcie z Fast Foodów jedno i drugie jest po prostu niedobre. Zaletą tego jedzenia jest cena i dostępność.
Wydaje mi się, że dorabiasz dużo teorii do rzeczy prostych, nasze mamy i babki nie musiały
czytać "proekologicznych" biuletynów by gotować "dobrze i zdrowo".


Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
25-09-2011 13:05 
 Ocena 2 na 2
zupełna (2507 punktów)
> Co to jest "syf" jedzeniowy? Kotlety sojowe moim zdaniem wyczerpują znamiona syfu jedzeniowego, równie dobrze jak żarcie z Fast Foodów jedno i drugie jest po prostu niedobre. Zaletą tego jedzenia jest cena i dostępność.
>Wydaje mi się, że dorabiasz dużo teorii do rzeczy prostych, nasze mamy i babki nie musiały
>czytać "proekologicznych" biuletynów by gotować "dobrze i zdrowo".

Nasze mamy i babki gotowały to co było w polu, lesie, ogrodzie i spiżarni. Nie sadzę by podawały komukolwiek na śniadanie płatki kukurydziane slodzone sztucznym miodem z mlekiem UHT , bo takie jedzenie nie istniało.
farmer (22440 punktów)

W gruncie rzeczy chodzi mi oto że tak jak książka kształtuje umysł tak w przypadku jedzenia jest podobnie. I że nie jest to tylko budowa ciała jako takiego ale również myśli. I o ile bronimy się przed wprowadzeniem do umysłu wartości szkodliwych lub pustych takich jak bóg to z jedzeniem już jest inaczej. Nawet jeśli wiemy że coś jest kiepskie to i tak pozwalamy sobie na zjedzenie tego. Praktycznie skupiamy się na tym by nas to nie zabiło ale jakie to ma konsekwencje w bilansie lat na nasz umysł już się o tym nie myśli za bardzo.
Skupiane się na jakości to już odrębna kwestia. Nad tym można się zastanawiać wiedząc co można jeść. Jeśli jednak z jakiegoś powodu nie respektujemy informacji o zagrożeniach to czy możemy mieć pretensje że inni nie dopuszczają do siebie wiedzy że są okłamywani w kościele.

Wstępnie przeczytałem zawartość linku od "coreless" i o coś takiego mi chodziło właśnie
>A Prospective Study of Diet Quality and Mental Health in Adolescents.
michalciesla (38 punktów)
>W gruncie rzeczy chodzi mi oto że tak jak książka kształtuje umysł tak w przypadku jedzenia jest podobnie. I że nie jest to tylko budowa ciała jako takiego ale również myśli. I o ile bronimy się przed wprowadzeniem do umysłu wartości szkodliwych lub pustych takich jak bóg to z jedzeniem już jest inaczej. Nawet jeśli wiemy że coś jest kiepskie to i tak pozwalamy sobie na zjedzenie tego. Praktycznie skupiamy się na tym by nas to nie zabiło ale jakie to ma konsekwencje w bilansie lat na nasz umysł już się o tym nie myśli za bardzo.
>Skupiane się na jakości to już odrębna kwestia. Nad tym można się zastanawiać wiedząc co można jeść. Jeśli jednak z jakiegoś powodu nie respektujemy informacji o zagrożeniach to czy możemy mieć pretensje że inni nie dopuszczają do siebie wiedzy że są okłamywani w kościele.
>Wstępnie przeczytałem zawartość linku od "coreless" i o coś takiego mi chodziło właśnie
>>A Prospective Study of Diet Quality and Mental Health in Adolescents.
>

Nawet sama budowa ciała, stan sprawności, kondycji czy siły wpływa na umysł. I to na wiele sposobów. Zdrowe ciało to spokojny umysł, siła fizyczna to czynnik wpływający na interakcje z innymi ludzmi (zwłaszcza u mężczyzn), poczucie bezpieczeństwa (kluczowe), wreszcie bycie w dobrej formie robi gigantyczną różnicę w poziomie energii jaki mamy do dyspozycji w ciągu dnia, co w sposób oczywisty może mięć przełożenie na ilość pracy i jej jakość. |Pracy nie tylko w sensie zarabiania pieniędzy, co też jest ważne, ale też rozwijania zainteresowań, poszerzania horyzontów dokształcania się.
Człowiek jest maszyną prawie doskonałą, nawet gdy się zaniedbuje latami to ten umysł jakoś funkcjonuje, ale dla mnie, jako osoby która miała etapy zaniedbywania się (typy okazjonalne narkotyki, okropne nawyki żywieniowe, alkohol, papierosy), jest jasne, że żeby zmierzać w kierunku realizowania swojego potencjału w stopniu maxymalnym, należy pracować nad eliminacją tych oczywistych błedów.
Osobiście, uważam że dla umysłu najważniejszy jest trening fizyczny 3-4 razy w tygodniu (krótki i bardzo intensywny, np hantle kettlebell 45minut), sen (wypoczynek minimum 7h), nawyki żywieniowe (ile razy, kiedy, jak dużo i w jakich proporcjach) i wreszcie jakość produktów.
Kurczewski (2471 punktów)
Co to za karkołomne wywody ? Jak się maja do siebie odrzucenie przesądów które nie maja najmniejszego oparcia w rzeczywistości i decyzja (bądź jej brak) o poświęcaniu czasu doborowi takiej bądź innej diety (zwykle mocno dyskusyjnej) ? Dwie kompletnie inne postawy. Przyznam że nie mam chęci na zakuwanie się w jakieś kajdany obowiązkowej i nieustannej racjonalności. Od czasu do czasu kompletnie nieracjonalnie i z pełną świadomością szkodliwości tego co robię wypalę fajkę, wypiję męczącą moje biedne serce kawę albo zerknę pożądliwie na żonę bliźniego swego (co często- gęsto działa silniej niż kawa). Nieracjonalne, ba: bezproduktywne i czasem wręcz groźne dla zdrowia, ale przyjemne i sprawiające że warto żyć. Faszyzm ideologiczny i próby tworzenia rygorystycznych systemów totalnych zostawiam ludziom znajdującym w tym upodobanie. Ja pas.

erka.ovh.org/
hototogitsu.blogspot.com/
09-10-2011 18:21 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>Co to za karkołomne wywody ? Jak się maja do siebie odrzucenie przesądów które nie maja najmniejszego oparcia w rzeczywistości i decyzja (bądź jej brak) o poświęcaniu czasu doborowi takiej bądź innej diety (zwykle mocno dyskusyjnej) ? Dwie kompletnie inne postawy.

Mniej więcej tak
www.racjonalista.pl/index.php/s,38/d,10/t,39333

> Faszyzm ideologiczny i próby tworzenia rygorystycznych systemów totalnych zostawiam ludziom znajdującym w tym upodobanie. Ja pas.

Okej, dlatego ludzi karmiących się religią też należy zostawić w spokoju.
Czyli spokojnie mógłbym udać się raz na tydzień do kościoła i pomodlić się bo nie jest to racjonalne.
Nie wiem gdzie jest granica i czy jest w ogóle.

Jeśli jestem odbiorcą informacji czy to przez oko czy przez ucho to jedzenie też jest informacja dla mózgu. Kawa choćby odpręża i stymuluje co już przyczynia się do kreowania informacji. Nie trzeba być specjalistą by wiedzieć że nie które posiłki wręcz przytłaczają.


A pro po faszyzmu ideologicznego ja do niczego nie namawiam, tylko dlaczego nikt no prawie nikt świadomie nie niszczy swojego auta domu?
09-10-2011 19:13 
 Ocena 2 na 2
Kurczewski (2471 punktów)
Cytat:
Mniej więcej tak


Wiesz- to BYŁBY argument, gdyby owa "jakość diety" sam w sobie nie była kwestią aż tak dyskusyjną (pomijam ekstrema jak żywienie się samymi big mac'ami czy samą soją). Co i rusz mamy nowe mody żywieniowe które przez jakiś czas są wspierane przez różnej maści autorytety a potem umierają, by stać się z kolei przykładem przesądów żywieniowych które kolejna nowa dieta ma wyrugować... i tak w koło.

>Okej, dlatego ludzi karmiących się religią też należy zostawić w spokoju.
>Czyli spokojnie mógłbym udać się raz na tydzień do kościoła i pomodlić się bo nie jest to racjonalne.
>Nie wiem gdzie jest granica i czy jest w ogóle.

Oczywiście że tak- ZABRANIANIE ludziom wiary jest równie nieuprawnione jak jej nakazywanie. To że ja uznaję ją za szkodliwą nie oznacza że uznaję się za namaszczonego do mówienia innym jak mają żyć (a tym bardziej próbować przesądzać o ich życiu ZA nich przy użyciu regulacji prawnych- vide casus GMO)

>A pro po faszyzmu ideologicznego ja do niczego nie namawiam, tylko dlaczego nikt no prawie nikt świadomie nie niszczy swojego auta domu?

Są tysiące ludzi którzy zaniedbaniami doprowadzają do zniszczenia domów w których mieszkają (jak i samochodów). Wystarczy spacer po dowolnej miejscowości w naszym pięknym kraju. Podobnie z żywieniem- dla jednych priorytetem jest pieczołowite przestrzeganie diet, innym wystarcza złapanie "czegoś do żarcia".

erka.ovh.org/
hototogitsu.blogspot.com/
farmer (22440 punktów)

>Podobnie z żywieniem- dla jednych priorytetem jest pieczołowite przestrzeganie diet, innym wystarcza złapanie "czegoś do żarcia".

Wlanie "chrzczonego" paliwa to bankowo awaria czyt. reakcja natychmiastowa. Jedzenie nie powoduje aż takich konsekwencji w krótkim czasie no chyba że się zatrujemy zwyczajnie.

Budujemy się poprzez jedzenie i tego nie zmieni czyjeś chcenie czy nie chcenie.
Nie chodzi mi tu akurat o to jaką sylwetkę osiągniemy bo to jest jakby najczęściej brane pod uwagę nie bez przyczyny zresztą.
Nie chodzi mi o mody żywieniowe bo te jak słusznie zauważyłeś się zmieniają.

Chodzi mi o to że żywność jest między innym budulcem myśli. Kościół wiara jest tylko analogią tym że łatwo było stosunkowo odrzucić boga bo był bardziej widoczny niż jedzenie które jest rozproszone i musimy jeść więc nie jesteśmy tak łatwo zapanować nad nim mówiąc często że tyle to mi nie zaszkodzi.

Papierosy już są widoczne bo zwykły brak kondycji mówi nam że jest coś nie tak. Jedzenie "zwykłe" nie daje nam praktycznie żadnych sygnałów. Jemy i tyle. Co to nam daje prócz braku głodu nie zastanawiamy się.
09-10-2011 20:24 
 Ocena 2 na 2
Kurczewski (2471 punktów)

Cytat:
Chodzi mi o to że żywność jest między innym budulcem myśli.


Gdyby Twój postulat był prawidłowy, to niedożywieni artyści czy myśliciele XIX i XX wieku nie mieliby prawa bytu. Relacje pomiędzy stanem organizmu a zdolnościami intelektualnymi nie są (na szczęście) tak łopatologicznie proste.

Cytat:
Kościół wiara jest tylko analogią tym że łatwo było stosunkowo odrzucić boga bo był bardziej widoczny niż jedzenie które jest rozproszone i musimy jeść więc nie jesteśmy tak łatwo zapanować nad nim mówiąc często że tyle to mi nie zaszkodzi.


"Łatwo" zmienić światopogląd ? Oj.. patrząc na przejścia choćby kolegów z forum z presją otoczenia i "przygodami" w różnych urzędach i przybytkach edukacji chyba nieco przesadzasz. To właśnie zmiana diety nie jest obłożona żadną presją społeczną (nie licząc może "ze mną się nie napijesz ?")

erka.ovh.org/
hototogitsu.blogspot.com/
farmer (22440 punktów)

>"Łatwo" zmienić światopogląd ? Oj.. patrząc na przejścia choćby kolegów z forum z presją otoczenia i "przygodami" w różnych urzędach i przybytkach edukacji chyba nieco przesadzasz. To właśnie zmiana diety nie jest obłożona żadną presją społeczną (nie licząc może "ze mną się nie napijesz ?")

O tak, zgodzę się w pełni tylko że tak jak zmiana jedzenia nie powoduje nagle że wracamy do punktu "zero" gdyż ślady jedzenie zostają w człowieku tak odrzucenie wiary nie powoduje stanu umysłu z przed.

Tak jak ludzie z obozów koncentracyjnych nie przestali myśleć tak pewnie myśliciele niedożywieni też, jednak coś jedli cokolwiek to było. Pytanie jest proste ma wpływ czy nie. Jeśli nie ma, to nie ma tematu ale jeśli jest to dlaczego się upierać że to już jest czepianie się bo to prywatna sprawa. Dla mnie jest to czysto techniczne. Działa albo nie.
09-10-2011 21:04 
 Ocena 3 na 3
Kurczewski (2471 punktów)
>Tak jak ludzie z obozów koncentracyjnych nie przestali myśleć tak pewnie myśliciele niedożywieni też, jednak coś jedli cokolwiek to było. Pytanie jest proste ma wpływ czy nie. Jeśli nie ma, to nie ma tematu ale jeśli jest to dlaczego się upierać że to już jest czepianie się bo to prywatna sprawa. Dla mnie jest to czysto techniczne. Działa albo nie.

Czy jesteś w stanie określić jaki wpływ ma i czy "śmieciowe" powoduje rzeczywiście tak znaczącą (lub choćby zauważalną) różnicę jeśli chodzi o "jakość" myślenia ? Jeśli to kwestia czysto techniczna- to powinno się bez problemu dać przedstawić ją za pomocą liczb.

Póki co (popraw jeśli się mylę) nie widać żeby wśród jednostek wybitnych przeważali zwolennicy takiej bądź innej diety czy sposobu odżywiania- co powinno się zdarzyć gdyby różnice były rzeczywiście widoczne gołym okiem. Skoro jest ona tak nieznaczna, że gdy rozmawiamy o zdolnościach intelektualnych- niezauważalna, to może podnoszenie tematu nie ma sensu ?

erka.ovh.org/
hototogitsu.blogspot.com/
farmer (22440 punktów)

>Czy jesteś w stanie określić jaki wpływ ma i czy "śmieciowe" powoduje rzeczywiście tak znaczącą (lub choćby zauważalną) różnicę jeśli chodzi o "jakość" myślenia ? Jeśli to kwestia czysto techniczna- to powinno się bez problemu dać przedstawić ją za pomocą liczb.

Nie ma sensu bym wklejał to za każdym razem
www.racjonalista.pl/index.php/s,38/d,10/t,39333

>Póki co (popraw jeśli się mylę) nie widać żeby wśród jednostek wybitnych przeważali zwolennicy takiej bądź innej diety czy sposobu odżywiania- co powinno się zdarzyć gdyby różnice były rzeczywiście widoczne gołym okiem. Skoro jest ona tak nieznaczna, że gdy rozmawiamy o zdolnościach intelektualnych- niezauważalna, to może podnoszenie tematu nie ma sensu ?

Czy przeczytanie książki spowoduje jakieś zmiany zauważalne? Uważam że jesteśmy bilansem odebranych informacji łącznie z jedzeniem. Oczywiście jeśli ktoś oczekuje efektów jak po wódce lub innych używkach to faktycznie może być zawiedzony.
10-10-2011 00:16 
 Ocena 2 na 2
Kurczewski (2471 punktów)

>Nie ma sensu bym wklejał to za każdym razem
>www.racjonalista.pl/index.php/s,38/d,10/t,39333

To już widziałem. Odnosi się do badań przeprowadzonych przez jeden ośrodek. Na jednej grupie wiekowej, na dodatek nastolatków- czyli osobników w fazie intensywnego wzrostu a nie tych już ukształtowanych. Na osobach pochodzących z jednego kraju/ kręgu kulturowego. Bez wyraźnego określenia tego jaka dieta jest uważana za "zdrową" (oprócz bardzo ogólnych, znanych od pokoleń wskazań). Nie ma analizy tego na ile wynik jest rezultatem diety, a na ile regularnego i stabilnego stylu życia- jest zwrócenie uwagi na współwystępowanie dwu czynników które można zinterpretować zupełnie odmiennie.

Zwróć choćby uwagę na to, że fakt, że dzieci pozbawione są śniadań i zmuszone sytuacją do tego, żeby "dokarmiać się" samodzielnie fast-foodową żywnością może świadczyć o braku troski rodziców i kiepskiej jakości relacji w domu ("masz tu kasę, kup sobie coś na śniadanie, jestem zajęty"). Przyczyną złego stanu psychicznego wcale nie byłaby w takiej sytuacji żywność. Kowal zawinił, ślusarza powiesili.

>Czy przeczytanie książki spowoduje jakieś zmiany zauważalne? Uważam że jesteśmy bilansem odebranych informacji łącznie z jedzeniem.

Jedzenie to nie "informacja" (chyba że trawienie potraktujesz jako "zdobywanie informacji"). Od jedzenia dobrych obiadów nikt nie zdobędzie wiedzy na temat całek czy kultury Birmy.

erka.ovh.org/
hototogitsu.blogspot.com/
farmer (22440 punktów)

>Jedzenie to nie "informacja" (chyba że trawienie potraktujesz jako "zdobywanie informacji"). Od jedzenia dobrych obiadów nikt nie zdobędzie wiedzy na temat całek czy kultury Birmy.

Kompletne nie zrozumienie intencji, myślałem że mogę pominąć pewne elementarne sprawy.
Nie traktuję jedzenia w tym temacie jako czynnika poprawiającego wiedzę o matematyce.
Nie mniej różnego rodzaju dopalacze poprawiają "jasność umysłu". Ale też nie o wspomagaczach chcę rozmawiać.
Ja piszę o stanie umysłu tak jak o ubraniu się w elegancki garnitur(przykład) który sprawia że czujemy się inaczej. Czy sprawi to że lepiej poznamy wiedzę na temat całek?
Pewnie nie, ale są rzeczy które powodują że inaczej odbieramy świat. To odbieranie oczami czy uszami jest na wyłączność? Jeśli jem to też sprawiam że nie tylko uzupełniam energię tak jak ubranie ma sprawić bym nie zmarzł ale też bym się dobrze czuł.
Czym jest dla Ciebie człowiek? Na jakim poziomie go postrzegasz.
10-10-2011 20:43 
 Ocena 1 na 1
Kurczewski (2471 punktów)

>Ja piszę o stanie umysłu tak jak o ubraniu się w elegancki garnitur(przykład) który sprawia że czujemy się inaczej.

O ile nie da się zaprzeczyć że "w zdrowym ciele zdrowy duch", o tyle równie trudno udowodnić że żywienie się hot dogami prowadzi do osłabienia zdolności intelektualnych oraz że zdrowie fizyczne wcale nie musi być conditio sine qua non zdrowia psychicznego. Znakomitym przykładem są tu prowadzące wyjątkowo zdrowy tryb życia bezmózgi z lakierowanych magazynów.

>Czym jest dla Ciebie człowiek? Na jakim poziomie go postrzegasz.

Pytanie o istotę człowieczeństwa ? Aktywność mózgu w organizmie z DNA odpowiadającym homo sapiens sapiens. Tylko tyle.


erka.ovh.org/
hototogitsu.blogspot.com/
farmer (22440 punktów)

To może inaczej.

"Lubię słodkie" co za tym stoi? Prosta informacja z mózgu, przez wzrok język do mózgu.
Zapomnijmy o jakiejkolwiek inteligencji bo wprowadza zamieszanie.
Czyż nie jest to stan umysłu?
Kurczewski (2471 punktów)
>To może inaczej.
>"Lubię słodkie" co za tym stoi? Prosta informacja z mózgu, przez wzrok język do mózgu.
>Zapomnijmy o jakiejkolwiek inteligencji bo wprowadza zamieszanie.
>Czyż nie jest to stan umysłu?

Oczywiście że tak. Stoją za tym stulecia ewolucji w trakcie której nauczyliśmy się że dojrzałe owoce i inne wysokoenergetyczne produkty jak choćby miód są słodkie. Sygnał sam w sobie dobry- po prostu dzięki technice "wyprzedziliśmy swój instynkt" i nie dotarło do niego że mamy nietypowo szeroki i niespotykany w naturze dostęp do produktów tego typu. Pojawia się tu inne pytanie- jak bardzo chcemy być determinowani przez naszą fizjologię. Jeśli posuwamy to do ekstremum i chcemy żyć "w zgodzie z naturą", to w wieku 40-50 lat powinniśmy umierać- swoją funkcję w przekazywaniu genów spełniliśmy.

Żyjący w społeczeństwach wysokorozwiniętych mogą sobie pozwolić na kapryszenie i wybieranie takiej bądź innej formy odżywiania, narzekać że cukier jest be bo to i tamto, ale warto przy tym pamiętać że 3/4 ludności świata żre WSZYSTKO co tylko nadaje się do jedzenia, bez zawracania sobie głowy tym, czy od smażonego umiera się wcześniej (głównie z powodu namacalnej świadomości tego, jak szybko umiera się z głodu).


erka.ovh.org/
hototogitsu.blogspot.com/
farmer (22440 punktów)

> Pojawia się tu inne pytanie- jak bardzo chcemy być determinowani przez naszą fizjologię.

To jest pytanie na które szukam odpowiedzi. Tyle że nie na zasadzie "chcemy" a ile dzieje się to jakby bezwiednie. Kształtowanie poprzez jedzenie (nie kluczowe ale jako składnik pomijany)
Zapamiętane zapachy, kolory, smaki tego nie da się pominąć ot tak. Biblioteka jest w głowie i to ona zarządza. Wybierając z dostępnych produktów a jeśli jest ich zbyt mało to bierze pierwsze z brzegu bo odzywa się instynkt przeżycia jako priorytet bo to chyba naturalne.
Czy będąc głodnym przez kilka dni wybrałbyś czytanie książki gdyby stał przed tobą pachnący obiad? Biorę pod uwagę to że możemy wykształcić w sobie mechanizmy które spowodują na tyle silna blokadę przed zjedzeniem że możliwe będzie przeczytanie owej książki.
Tak czy inaczej trzeba będzie korzystać z informacji. W jaki sposób dokona się wybór tego nie wiem.
Zmierzam do tego że wszystko co mnie otacza lub wpływa do mnie ma wpływ na umysł.
Zamiast jedzenia można podstawić cokolwiek. A tylko jak bardzo silny jest umysł i czy umie się bronić ma wpływ jak kształtuje się on sam wybierając lub odrzucając.

Kurczewski (2471 punktów)

>To jest pytanie na które szukam odpowiedzi. Tyle że nie na zasadzie "chcemy" a ile dzieje się to jakby bezwiednie.

To oczywiste, ale jak udowodnił choćby Pawłow nasz mózg można w pewnych granicach tresować tak, żeby przynajmniej część odruchów.

>Czy będąc głodnym przez kilka dni wybrałbyś czytanie książki gdyby stał przed tobą pachnący obiad? Biorę pod uwagę to że możemy wykształcić w sobie mechanizmy które spowodują na tyle silna blokadę przed zjedzeniem że możliwe będzie przeczytanie owej książki.

Nie, oczywiście że nie. Wybrałbym obiad- przy sprowadzeniu organizmu do wartości progowych wracamy do poziomu zwierzęcia. Warto przy tym wspomnieć że na tym poziomie nie wybrzydzałbym- czy dostałbym pstrąga w białym winie, zupę miso czy też podeszwowatego burgera.

>Zmierzam do tego że wszystko co mnie otacza lub wpływa do mnie ma wpływ na umysł.
>Zamiast jedzenia można podstawić cokolwiek. A tylko jak bardzo silny jest umysł i czy umie się bronić ma wpływ jak kształtuje się on sam wybierając lub odrzucając.

Z pewnością. Podejrzewam jednak że nasza wiedza na temat tego jak mikroelementy wpływają na cholernie skomplikowane procesy zachodzące wewnątrz naszych organizmów jest zbyt skromna byśmy mogli wyjść poza poziom ogólników typu "należy odżywiać się zdrowo bo to zdrowe".

erka.ovh.org/
hototogitsu.blogspot.com/

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365