Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jak wychować racjonalistę?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
15-10-2011 21:59Urszula Lis (278 punktów)Jak wychować racjonalistę?
Ocena 6 na 6
Witam serdecznie wszystkich i mam nadzieję, że znajdą się osoby, które udzielą mi w miarę fachowej porady wychowawczej. Ale zacznijmy od początku. Jestem 35 letnią kobietą, z 15 letnim stażem małżeńskim i dorobkiem 2 córek. Cała rodzina, bliższa i dalsza, z dziada pradziada wpajała potomstwu kult chrześcijaństwa, a słowa "pójdziesz do piekła' były na porządku dziennym. Nigdy nie byłam pokornym dzieckiem, ale wiara była dla mnie ważna jeszcze do końca podstawówki. Niepokorne dziecko, przepoczwarzyło się w zbuntowaną nastolatkę. Przestałam chodzić do kościoła, na ślub kościelny zgodziłam się tylko na prośbę męża, a kiedy urodziła się pierworodna odciągaliśmy chrzest do jej czwartych urodzin, wtedy mój ślubny uległ rodzinie. Pierwszy wstręt do kościoła poczułam, kiedy księciunio pokazał nam pięknie powieszony w kancelarii cennik usług. Mój mąż trochę jeszcze porywczy, bo młody, rzekł-" albo ksiądz ochrzci co łaska, albo mamy to w d...", niestety zgodził się. Córka poszła do szkoły, zapisaliśmy na religię (żeby nie robić dziecku krzywdy), bo wszystkie dzieci chodzą. No i z "trendem" jak wszystkie dzieci poszła do komunii, chociaż młodsza, miała już wtedy dwa lata i ochrzczona nie była. Niestety pomimo tego, że do kościoła nie chodziliśmy i nigdy nie uczyliśmy dzieci wiary ani żadnych religijnych guseł, a ja dość otwarcie krytykowałam postępowanie kościoła i jego fanatycznych wyznawców, moja pierworodna trochę nasiąkła tymi głupotami, samym tylko uczęszczaniem na religię i teraz wybiera się do bierzmowania. Dałam jej w tym prawo wyboru pod warunkiem niezaniedbywania nauki( III kl. gimnazjum), a w naszej małej parafii, proboszcz życzy sobie zbierania podpisów w indeksach ze wszystkich różańców, nabożeństw i innych pierdół(chore!). Mój problem wychowawczy dotyczy jednak mojej ośmioletniej córki. W jej przypadku postawiłam na swoim i nie ochrzciłam, co oczywiście wyklucza udział w komunii. Moja matka próbowała w tajemnicy przede mną ochrzcić ją w innej parafii i gdyby nie ojciec pewnie by jej się to udało. Tak więc niechrzczone dziecko, nazywane często "żydówką" (przez teściową) wychowywane przez czarną owce( mnie) w iście katolickiej rodzinie, z kilkoma fanatykami ( jak moja rok młodsza siostra). Jak z nią rozmawiać. Już wie, że nie przystąpi do komunii. Wyjaśniłam, że ja nie mogę podejmować za nią takich decyzji, a ona sama jest jeszcze za mała, że są różne inne religie i poglądy na świat. A ja sama wierzę w żadnego boga, tylko w człowieka. Zapytałam, czy gdyby bóg istniał, pozwoliłby, aby tyle dzieci na świecie cierpiało, aby były wojny i mordercy? Nie wiem na ile mnie zrozumiała, jest bardzo wrażliwa i bardzo skryta i najgorsze nie zadaje pytań. Ja niestety nigdy nie byłam nauczona rozmowy, dlatego uczę się na własnych błędach. Jak wpoić w nią wiarę we własne siły i ciekawość świata, aby nie przeżywała traumy, kiedy ja mówię, że boga nie ma, a np. babcia, że jest. Dodam jeszcze że na religię chodziła już w przedszkolu i nadal jeszcze chodzi, ale nigdy nie mówi,czego "siostra" uczy. Raz przyszła tylko i powiedziała, że pani opowiadała o swoim koledze, który podeptał różaniec i wyrósł mu garb, trochę mnie wtedy poniosło( może nie potrzebnie), bo to stara śpiewka, którą mi również w dzieciństwie wpajano. Chciałabym ją z tej religii wypisać, ale boję się, żeby nie zaczęła być gnębiona przez dzieci, bo wiadomo, dzieci są najgorszymi fanatykami i potrafią być bardziej okrutne niż dorośli. I jak wytłumaczyć dlaczego jako jedyna w całej bardzo zresztą licznej rodzinie jest wychowywana inaczej i jak nią kierować aby była z tego dumna. I aby nie przechodziła "traumy" za każdym razem kiedy słyszy dwie całkiem sprzeczne ideologie. Jest bardzo bystra i zdolna i nie wybaczyłabym sobie gdyby nagle coś ją zahamowało i ze wzorowej i roześmianej dziewczynki stała się zastraszoną, szarą myszką. A u takiego dziecka o to nie trudno.

Wiem, że trochę się rozpisałam i pewnie trochę chaotycznie, ale będę wdzięczna za każdą sugestię. Pozdrawiam.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

neurosurgery (2484 punktów)
>Witam serdecznie

Witam Panią.

>Moja matka próbowała w tajemnicy przede mną ochrzcić ją w innej parafii i gdyby nie ojciec pewnie by jej się to udało.

Podstęp, oszustwo i wszystko na siłę - skąd ja to znam?

>Tak więc niechrzczone dziecko, nazywane często "żydówką" (przez teściową)

To i tak łagodnie. Moje przyszłe dzieci, bez chrztu, nie będą miały wstępu do domu dziadków...

>Wyjaśniłam, że ja nie mogę podejmować za nią takich decyzji, a ona sama jest jeszcze za mała, że są różne inne religie i poglądy na świat.

To naprawdę bardzo dojrzałe i racjonalne tłumaczenie.

>I jak wytłumaczyć dlaczego jako jedyna w całej bardzo zresztą licznej rodzinie jest wychowywana inaczej i jak nią kierować aby była z tego dumna. I aby nie przechodziła "traumy" za każdym razem kiedy słyszy dwie całkiem sprzeczne ideologie. Jest bardzo bystra i zdolna i nie wybaczyłabym sobie gdyby nagle coś ją zahamowało i ze wzorowej i roześmianej dziewczynki stała się zastraszoną, szarą myszką. A u takiego dziecka o to nie trudno.

To bardzo trudne, żeby coś poradzić nie znając dziecka, ale spróbuję. Przede wszystkim musi jej Pani mówić, że inaczej nie oznacza gorzej. Nie można powiedzieć o osobach, które lubią niebieskie szaliki, że są lepsze od osób, które szalików nie lubią. Cały język musi być na poziomie dziecka, toteż ciężko czasami omówić bardziej zawiłe kwestie. Może się pani posłużyć postacią świętego Mikołaja. Jeżeli córka jeszcze w niego wierzy, proszę ją wysłać do babci z pytaniem - czy Mikołaj istnieje? Babcia zapewne przytaknie, a wtedy prosta droga do podkopania autorytetu babci poprzez wytknięcie jej kłamstwa. Dziecko zrozumie, że skoro babcia kłamała w kwestii Mikołaja, to może również nie mieć racji co do Boga. Proponuję też oglądanie z córką serii "Był sobie człowiek" - www.youtube.com/watch?v=nDP9jV7grAY . Pokazanie świata takim jaki jest i mówienie córce, że nie ma w nim miejsca dla Boga, powinno pomóc. Proszę również powiedzieć córce, że jest unikalna pod każdym względem, że nie ma potworów pod łóżkiem, że nie ma duchów na cmentarzu, że nikt nad nią, oprócz pani, nie czuwa.

>Pozdrawiam.

Również pozdrawiam.

Nie chcę wierzyć. Chcę WIEDZIEĆ.
16-10-2011 09:09 
 Ocena 2 na 2
gegebege (231 punktów)
(zablokowany)
>Może się pani posłużyć postacią świętego Mikołaja. Jeżeli córka jeszcze w niego wierzy, proszę ją wysłać do babci z pytaniem - czy Mikołaj istnieje? Babcia zapewne przytaknie, a wtedy prosta droga do podkopania autorytetu babci poprzez wytknięcie jej kłamstwa. Dziecko zrozumie, że skoro babcia kłamała w kwestii Mikołaja, to może również nie mieć racji co do Boga.

Świetny pomysł: nauczyć dziecko, że nie może ufać swojej babci.
16-10-2011 09:25 
 Ocena 7 na 7
astrotaurus (12445 punktów)

>Świetny pomysł: nauczyć dziecko, że nie może ufać swojej babci.
Cały problem w tym, że dzieci nasiąkają głupotami wskutek zaufania do otoczenia, które je indoktrynuje.
Potem zindoktrynowany gegebege jest oburzony, że można nie ufać we wszystkim kłamcom i głupcom. Dla gegebege babcia i Bóg to jedno.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
16-10-2011 09:39 
 Ocena 8 na 8
MarcinK (9189 punktów)

>Świetny pomysł: nauczyć dziecko, że nie może ufać swojej babci.

Piszesz o tej babci, która chciała porwać dziecko i je ochrzcić wbrew woli rodziców?
17-10-2011 09:18 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Świetny pomysł: nauczyć dziecko, że nie może ufać swojej babci.
Nie - tylko że nie należy wierzyć we wszystko, co mówi babcia, albowiem babcia wierzy w istnienie rzeczy, które nie istnieją. Nie udawaj Greka.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
17-10-2011 10:35 
 Ocena 3 na 3
Urszula Lis (278 punktów)
>Świetny pomysł: nauczyć dziecko, że nie może ufać swojej babci.

Przepraszam, że tak napiszę i mam nadzieję, że nikogo tym nie urażę, ale niektórzy ludzie, nigdy nie powinni nawet pomyśleć o zakładaniu rodziny, a tym bardziej o "posiadaniu" dzieci. I gdyby to nie miało wpływu na psychikę moich dzieci, nawet nie chciałabym aby taką babcię poznały. I niestety zarówno ja, jak i moje siostry odwiedzamy ten dom tylko ze względu na dzieci i naszego ojca.
Przykro mi to pisać ale nie wszystkie matki i babcie można "umieszczać w jednym worku".
17-10-2011 10:12 
 Ocena 3 na 3
Urszula Lis (278 punktów)

> Dziecko zrozumie, że skoro babcia kłamała w kwestii Mikołaja, to może również nie mieć racji co do Boga.

W przypadku tej babci, problemem nie jest wiara( choć ostatnio jakaś wzmocniona), ale jej wręcz "fobiczny" strach, przed tym "co powiedzą ludzie" i raczej wiary nie będzie jej wpajać, bo nawet tego nie potrafi, ale może straszyć brakiem akceptacji rówieśników, albo wręcz nastawiać ją przeciw mnie, bo to potrafi.

> że nie ma potworów pod łóżkiem, że nie ma duchów na cmentarzu,

Sama jako dziecko bałam się suchych nóg pod łóżkiem, a potem widziałam dziecko straszone kominiarzem i wówczas obiecałam sobie nie stosować takich metod wychowawczych, wszystkim również to odradzam, bo nawet straszenie dla żartu gdzieś w tej małej główce zostaje.

Dziękuję za odpowiedź.
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Coś takiego przyszło mi do głowy: merlin.pl/(*)s/browse/product/1,766874.html
To dla małej, a jak się przyjrzysz, to zobaczysz, że jest tam też coś dla Ciebie, czyli książka Dale'a McGowana.
Orvudo (214 punktów)
Mi w zostaniu racjonalista w znacznym stopniu pomoglo zainteresowanie nauka i literatura - tworczosc Lema i pozniej Pratchetta - obaj maja w dorobku powiesci, adresowane do roznych grup wiekowych. Pozytywny wplyw mialo tez zamilowanie do filmu i serialu Gwiezdne Wrota, ale bylem nieco starszy juz, wiec GW nie polece. Dla mnie kluczowe bylo dostrzezenie, ze odrzucam, za wzorem otoczenia, setki bostw, zabobonow i bzdur, i zadanie sobie pytania, czemu ten jeden bog ma byc prawdziwy. Czemu zal mi bylo egipcjan, ktorzy podporzadkowali sie kaplanom, wykorzystujacym swoja wiedze o prawach przyrody, a sam wraz z tlumem lykam cuda kaplanow katolickich. "Zbawczy" dla mnie byli "falszywi bogowie" z Gwiezdnych Wrot, gdy lektura Pomniejszych Bostw Pratchetta pokazywala mi, ze nigdzie nie znajde tego "prawdziwego". Coz, wiecej mi do glowy nie przychodzi, mam nadzieje, ze jakos to Pania nakieruje
17-10-2011 10:59 
 Ocena 1 na 1
Urszula Lis (278 punktów)
> Pozytywny wplyw mialo tez zamilowanie do filmu i serialu Gwiezdne Wrota, ale bylem nieco starszy juz, wiec GW nie polece.

Jak to mówi młodzież "pełen szacun", jestem fanką całej serii GW i siłą rzeczy moja rodzina oglądała kolejne odcinki ze mną, bo czekałam na nie jak inni np. na "M jak miłość"

Co do literatury polecam wszystkim "GONE Zniknęli" Granta, mimo iż młodzieżowa, daje do myślenia.

Pozdrawiam.
TriDzej2 (869 punktów)
To co wydaje mi się najlepsze, to znaleźć kogoś, kto ma podobny pogląd na religie i posiada dziecko w podobnym wieku. Człowiekowi zawsze o wiele łatwiej, gdy ktoś podziela jego poglądy i nie zostaje z nimi sam w swoim codziennym otoczeniu.
astrotaurus (12445 punktów)
>Ja niestety nigdy nie byłam nauczona rozmowy, dlatego uczę się na własnych błędach.

Rozmowa!!
Szczera, rzeczowa rozmowa, argumentacja, uczciwość - innego lekarstwa nie ma.

Ludzie upośledzeni wiarą nie są zdolni do rzeczowej rozmowy na temat obiektów swej wiary, nie są zdolni konfrontować jej z resztą świata. Jeśli Twoja córka zbudowała już bariery ochronne wokół tego co się w niej dzieje będzie Ci trudniej, ale brak pełnej indoktrynacji od maleńka daje ogromne szanse.

Sama poczytaj coś ("Bóg urojony" Dawkinsa będzie tu może sztampowy dla wojujących klerykałów, ale pomocny jako dzieło rozumne), pooglądaj na youtubie debaty Dawkinsa, Hitchensa i innych - na pewno zyskasz dużo materiału do argumentacji.
No i portal tutejszy, gdzie jest mnóstwo artykułów, dyskusji - argumentów na pęczki i zawsze możesz spytać o cokolwiek!
Powodzenia!


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Meretseger (61860 punktów)
Problem polega na tym, że młodszą córkę wychowujesz inaczej, niż starszą. Może warto starszej też coś podpowiedzieć, podłożyć jakąś lekturę?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Urszula Lis (278 punktów)
Ze starszą owszem popełniłam kilka błędów, ale teraz jest w takim wieku, że nie mogę jej nic narzucić. Czyta bardzo dużo więc mam nadzieję że w końcu sama na coś trafi, a podsuwanie jej czegoś nawet przypadkiem odnosi odwrotny skutek, już próbowałam. Nadzieja w tym, że w klasie ma dwie świadome ateistki, chodzące na religię i przystępujące do bierzmowania dla papierka. A do kościoła z własnej woli nigdy nie chodziła.
Urszula Lis (278 punktów)
Dziękuję wszystkim za wypowiedzi, mam nadzieję, że dam radę.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365