Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że otaczający nas ze wszystkich stron absurd umacnie się i rozwija. Mam wrażenie, że zapisanie się do
PSR i ta nowa identyfikacja wewnętrzna spowodowała wzrost mojej wrażliwości na absurd. Jestem teraz w fazie nieustannego zdziwienia i oburzenia, że tolerujemy wokół siebie tych wszystkich głupców, damagogów i manipulatorów. Jest tyle tematów, o których chciałbym pisać i alarmować, że opadają mi ręce i nie mogę się zmobilizować do pisania. Wpadłem na pomysł ułatwienia, żeby zbierać tematy w paczki. Zacznę od seksu. Oto wątek o seksualnych absurdach.
W świecie absurdu, w którym żyjemy, toczy się debata, jaka jest różnica między prostytucją a seksterapią. Jak donosi Gazeta: „W Stanach Zjednoczonych od wielu lat działa IPSA (International Professional Surrogates Association) - organizacja, która wydaje certyfikaty sekssurogatom. Ich praca polega na przeprowadzaniu wywiadu i czynnościach terapeutycznych w dziedzinie seksu. - Taka osoba przygotowuje pacjenta do dalszego życia. To proces nauki, wprowadzania do seksualności po raz pierwszy, jeśli pacjent jest prawiczkiem, lub przywrócenia do sprawności seksualnej, na przykład po wypadku”.
W Polsce ciemniaki boją się takiej terapii, bo podejrzewają, że wszyscy sutenerzy przerejestrują swoje firmy z salonów masażu na kliniki seksterapii. Przed racjonalistami stoi więc wyzwanie, jak klarownie objaśnić ludziom różnicę między prostytucja a seksterapią i klarownie pokazać wreszcie światu, kiedy prostytucja posiada znamiona przestępstwa. Pierwsze jest oczywiście łatwiejsze. Seksterapia jest zbiorem zaleceń, zabiegów i procedur medycznych, czyli pacjent nie może występować w roli klienta usługi. Prostytucja jest usługą, czyli klient ma prawo wybrać opcję usługi, zrezygnować z niektórych zabiegów i odmówić zastosowania się do zaleceń bez utraty prawa do świadczenia. Pacjent oczywiście nie ma takich praw – musi dostosować się do zaleceń i przyjąć wszystkie zabiegi wg procedury terapeutycznej.
Mając zdefiniowaną seksterapię, możemy spróbować rozproszyć dotychczasowe mroczne opary bełkotliwych sformułowań prawnych w różnych krajach, co w prostytucji jest faktycznie złego i kiedy należy ścigać przestępstwa z nią związane. W świecie absurdu, w którym żyjemy, brakuje zrozumienia dla tych kwestii, czego dowodzi różnorodność rozwiązań prawnych w różnych krajach. Spójrzmy racjonalnie na niewinne zakłady usługowe i medyczne. Co je łączy? Czym one wszystkie różnią się od działalności przestępczej w rodzaju pornografii, handlu organami czy dziećmi. Co łączy szpital, przychodnię zdrowia, sanatorium, fryzjera, tatuażystę i restaurację? To proste – chęć pomagania i unikanie krzywdzenia ludzi. Co łączy usługi o charakterze przestępstwa? Potrzeby klienta zaspokojone zostają kosztem krzywdy klienta albo innej osoby. Zakład usługowy, który robi tatuaże i zaraża klientów chorobami, jest zakładem przestępczym. Sutener, który zmusza pracownika, żeby świadczył usługi seksualne bez zabezpieczenia przed zarażeniem, popełnia przestępstwo. Burdel zorganizowany na wzór zakładu fryzjerskiego, niedostępny dla nieletnich, odprowadzający podatki i składki, przestrzegający bhp i kodeksu pracuy, zapobiegający mobbingowi itd. to dobry burdel – rodzaj dobra.
Przy okazji tych rozważań warto uświadomić ludziom, że przestępstwem jest zatrudnianie pracowników na tzw. umowy śmieciowe. Każda umowa o pracę powinna skutkować automatycznie odprowadzeniem należnych podatków i składek. Samo zresztą pojęcie „umowa śmieciowa” pokazuje, że żyjemy w państwie bezprawia. Nie może być w państwie prawa żadnych umów śmieciowych. Umowa to rzecz święta, to jak obietnica dana dziecku, ale przeniesiona do świata dorosłych. Umowa to coś jak przysięga ze skutkami prawnymi. Umowa musi być zgodna z prawem. Nie może być ważna umowa, która świadomie jest traktowana jak śmieć.
Wracając do seksu, popatrzmy na istotę związku zwanego "małżeństwem". Otóż najważniejszym jego atrybutem jest przysięga, czyli ten rodzaj umowy, który ma w państwie prawa największe skutki prawne. Krzywoprzysięstwo jest przestępstwem poważniejszym niż złamanie warunków umowy. Jest więc jak wszędzie druga strona medalu. Przysięga daje naturalnie najwięcej praw, skoro wiąże się z największą odpowiedzialnością - coś za coś. Dlatego absurdem jest dawanie praw jakimś tam "związkom partnerskim", które nie zostały uświęcone przysięgą małżeńską. Nie ma znaczenia, czy małżeństwo jest jednołciowe, dwu- czy trój-... ważne jest, czy złamanie przysięgi zagrożone jest surowymi karami. Jeśli napiszemy prawe prawo, to możemy pozwolić nawet rozliczać się wspólnie z podatków kolegom studentom wynajmującym w jednym pokoju w akademiku, pod warunkiem, że złożą odpowiednią przysięgę.
Albo inna absurdalna debata. Czym jest "edukacja seksualna"? Czy to jest popularna wersja seksuologii? Czy to sztuka uwodzenia? Sztuka doprowadzania do małżeństwa dla samotnych? Sztuka zadowalania klienta prostytucji? Sztuka kulturalnego zachowania koedukacyjnego? Jakie są intencje propagandzistów seksualnych?
A może to jakaś dyscyplina interdyscyplinarna łącząca te wszystkie cele: trochę biologii, trochę uwodzenia, trochę manipulacji przedmałżeńskiej, trochę sztuki pieszczot... Czy celem tej edukacji ma być prostytutka doskonała, która nie da się rozpoznać, zawsze doprowadzi do orgazmu, oskubie każdego, rozkocha w sobie każdą, doprowadzi do ołtarza, ukończy studia medyczne...?
Twierdzę, że edukacja seksualna to absurd. Twierdzę, że nie istnieje taki gestalt. Potrzeba edukacji seksualnej bierze się z nieuświadomionych lęków i poczucia winy za złe programy nauczania, za złe programy wychowawcze, za własną pruderyjność, która nie pozwala rodzicom rozmawiać z dziećmi. Potrzeba edukacji seksualnej w części jest także instynktowna. Jednak, jako dyscyplina, edukacja seksualna jest bez sensu. Wszystkie jej treści naturalnie powinny być w innych dyscyplinach. Zacznę od biologii. Istnieje przynajmniej kilka mechanizmów instynktownych edukowania seksualnego - tylko wybrane przykłady podam w skrócie.
Dlaczego ludzie onanizują się przed seksem pozamałżeńskim, a nie przed seksem z małżonkiem? Gdyż onanizm zmienia skład plemników. Ejakulat przed onanizmem jest armią defensywną, po onanizmie - ofensywną. Mężczyzna instynktownie głosi potępienie onanizmu, a skrycie go uprawia, żeby zdobyć przewagę nad plemnikami konkurentów. U kobiet fizjologia orgazmu ma dwa edukacyjne aspekty. Pierwszy, to oczyszczanie dróg rodnych z defensywnych armii plemników stałego partnera, drugi, to zasysanie przez szyjkę macicy ejakulatu z pochwy. Orgazmy u kobiety, jeśli są osiągnięte w odpowiednich momentach, mogą bardzo pomóc plemnikom kochanka wygrać z plemnikami męża. Kobiety również są instynktownie zainteresowane uprawianiem edukacji seksualnej, aby wprowadzić innych w błąd i zwiększyć własne szanse na sukces reprodukcyjny. Dobry mąż to nie to samo, co dobry dawca plemników.
Kto głosi potępienie aborcji? Księża i inni mężczyźni mający nikłe szanse na potomstwo. Ich jedyną szansą jest zapłodnienie obcej kobiety, zwykle młodej i głupiej. Większość aborcji dokonywana jest przez samotne dziewczyny, uwiedzione przez NN i potępione przez rodziców. To właśnie ci NN są najbardziej zainteresowani uprawianiem edukacji seksualnej.
Podobnie "nieuczciwą" przewagę nad konkurencją daje biseksualizm. W tym wypadku sukces reprodukcyjny polega nie na większej liczbie zdrowych dzieci, ale na skróceniu wieku rozrodczego. Biseksualiści wcześniej się parzą niż heteroseksualiści, gdyż wcześniej przechodzą edukację seksualną (np. przez wujka pederastę - edukacja wsparta dziedziczeniem w linii żeńskiej). Heteroseksualiści odczuwają instynktowną nienawiść do biseksualistów sprawniejszych w uwodzeniu dziewcząt.
Dlaczego edukacja seksualna nie propaguje miłości lesbijskiej? Odpowiedź daje etologia. Nasi bliscy krewni - bonobo -mają kulturę opartą na miłości lesbijskiej, której ubocznym skutkiem jest kobieca przyjaźń i solidarność przeciwko męskiej agresji. Mężczyźni potępiają miłość lesbijską, gdyż boją się utracić władzę nad kobietami. Mamy tu kolejny instynktowny powód chęci uprawiania edukacji seksualnej.
Jaka jest funkcja łechtaczki? To narząd pozwalający przetestować mężczyzn, czy mają zalety potrzebne mężowi i ojcu: cierpliwość, delikatność, troska o uczucia innych. Jakość i ilość orgazmów łechtaczkowych wywołanych przez kochanka decyduje o podświadomym wyborze najlepszego z kochanków na męża i ojca. Oczywiście, mężczyźni, jeśli mają władzę, nie pozwalają młodym kobietom dokonywać wyborów - gdyby pozwolili, nastąpiłby koniec monogamii, powrót bezustannych wojen i polowań na kobiety - powrót do barbarzyństwa czasów Grecji homeryckiej.
Takich przyczyn chęci uprawiania edukacji seksualnej można wymieniać dziesiątki. Wszystkie one mają jedną cechę wspólną - ta edukacja ma na celu wprowadzić w błąd konkurencję i zyskać przewagę reprodukcyjną.
Czas przejść do racjonalnych powodów uprawiania edukacji seksualnej. Ponieważ piszę do racjonalistów na forum racjonalnym, nie muszę chyba Wam, kochane Racjonalistki i niemili Racjonaliści, wyjaśniać, jakie są Wasze racjonalne motywy działań wprowadzających edukację seksualną do szkół. Sami wiecie najlepiej i sami chętnie napiszecie, dlaczego popieracie ten piękny przedmiot: chęć uszczęśliwienia młodzieży, oszczędzenia im cierpień, dobro publiczne, walka z Ciemnogrodem, dobro ludzkości, kaganek oświaty, miłość itd. A ja chętnie się zgodzę z Wami, bo sam popieram te idee...
... ale niech to będzie edukacja uczciwa, w ramach porządnych dyscyplin, takich jak np. biologia, a nie w ramach kłamliwej edukacji seksualnej. Niech dzieci się uczą naukowej wiedzy - co to jest orgazm, jakie są funkcje różnych typów plemników (obrońcy, napastnicy, blokery, zapładniacze), ile genów ma jajo, a ile plemnik, jak często dochodzi do poronień, jakie czynniki podczas ciąży wpływają istotnie na rozwój płodu, jak często lekarze mylą się przy określaniu płci noworodka, które zachowania są instynktowne u niemowląt...
Albo weźmy historię. Jak ludzie parzyli się w czasach pierwotnych, jak parzyli się w starożytności, skąd się wzięła monogamia i emancypacja, prawo pierwszej nocy, haremy biskupów, kochanki proboszczów, historia kondomów (po co je wynaleziono?), historia aborcji, historia antykoncepcji, historia obrzezania (także łechtaczki).
Albo etologia. Dlaczego delfiny i orangutany są gwałcicielami? Dlaczego lwy i goryle są dzieciobójcami? Co to jest przecwelenie? Dlaczego bonobo żyją w raju? Dlaczego ponad 90% aktywności seksualnej samców żyrafy to homoseksualizm?
Albo psychologia. Dlaczego kobiety nie szukają pomocy przeciwko mężom oprawcom? Dlaczego dziewczynki nie skarżą swoich gwałcicieli? Dlaczego miłość i seks są źródłem tak wielu silnych przeżyć? Skąd bierze się nieśmiałość?
Medycyna. Co to jest zboczenie, dewiacja a co zdrowym urozmaiceniem życia seksualnego? Jakie są patologie płci i jak przypisuje się niejasne przypadki do płci? Choroby zakaźne i inne niebezpieczeństwa seksu.
ITD. ITP. Każda dyscyplina jest dobra, tylko nie "edukacja seksualna".