Jeśli budowa finansowa jest z dobrowolnych składek wiernych, to ich sprawa. Problem w tym, że nie zawsze tak jest. Dwa może trzy lata temu w parafii znajomych nowy proboszcz zbierał pieniądze na nowy krzyż (stary był jeszcze w bardzo dobrym stanie). Kiedy znajomi odmówili tłumacząc się ciężką sytuacją finansową, delikatnie zwrócono im uwagę na fakt, iż ich pierwsze dziecko pójdzie niedługo do I-ej Komunii, a drugie do bierzmowania. Znajomi są wierzącymi mieszkającymi na wsi, gdzie wytykano by ich palcami. Dlatego w końcu zapłacili za spokój miejscowej mafii.
|