Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pytanie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
11-10-2011 07:39fenix58b (78 punktów)Pytanie
Ocena -4 na 8
Czytając wypowiedzi osób niewierzących na temat ich akceptacji nieuchronności śmierci dziwię się, że tak łatwo godzą się z myślą o własnej śmierci. Ja tam się nie godzę, a ty ?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

11-10-2011 07:42
 Ocena 18 na 18
Domestos z Bidetu (6257 punktów)
To nie umieraj. Problem z głowy.
Ja się nie godzę na następnego trola i ?

Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
11-10-2011 09:08 
 Ocena 8 na 8
Andrzej Bogusławski (52274 punktów)
>To nie umieraj. Problem z głowy.
>Ja się nie godzę na następnego trolla i .?
Dla mnie też nie jest to zabawne,
ale niektórzy fideistycznych erudytów mają taki duchowy imperatyw,
że głos dać musi, gdyż jak nie da - to intelekt go udusi.

My traktujmy to jak "ten dech, bez którego człowiek by zdechł"

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
11-10-2011 10:05 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)

>My traktujmy to jak "ten dech, bez którego człowiek by zdechł"

A ja im zazdroszczę...
Taki fideista boi się żyć i myśleć samodzielnie, boi się umrzeć...
Jednym zatem rzutem umysłu pokonuje czas i materię stwarzając w przeszłości Boga, który mu przygotował opiekę na Ziemi i sielankę po śmierci.
Też bym tak chciał...


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
11-10-2011 12:10 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52274 punktów)
.
>A ja im zazdroszczę...
Naprawdę? Proszę się dobrze zastanowić? Ograniczenia intelektualnego? Ślepego podporządkownia się doktrynie?
Wybrał by Pan "raj wiecznie uśmiechniętego głupka"?
Łatwo tak powiedzieć, ale gdy się Pan dobrze zastanowi, to jednak uzna Pan, że lepiej być wątpiącym we wszystko racjonalistą. Nie dała mi Bozia wiary i jestem jej za to wdzięcznym bezmiernie.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
11-10-2011 14:11 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)

>Naprawdę?

Nie.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
panTeista (6808 punktów)
>dziwię się, że tak łatwo godzą się z myślą o własnej śmierci. Ja tam się nie godzę, a ty ?

Możesz się nie godzić i tak umrzesz.
Brak zgody na to co nieuchronne to dodatkowe źródło rozczarowania.
Zgoda na śmierć pozwala się cieszyć życiem póki trwa.


Fakty nie przestają istnieć tylko dlatego, że je ignorujemy.
setarkos (10757 punktów)
>.. łatwo godzą się z myślą o własnej śmierci. Ja tam się nie godzę..

Trudniej się zgodzić z własną niż cudzą?
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Byłbym przerażony, gdyby śmierci nie było. Ile można by wytrzymać z samym sobą? 200 lat? Wątpię. A gdzie tam całą wieczność. Więzienie nie do wytrzymania. Brrr... Całe szczęście, że można odwalić kitę. Z drugiej strony, byłoby ciekawie urodzić się za jakiś tysiąc, a może i milion lat i zobaczyć co będzie i co wiemy (o ile ludzkość jeszcze będzie). Taki reset mógłby być interesujący. Ale z całą stanowczością, chciałbym mieć znów możliwość uwolnienia się. Dlatego dla mnie śmierć jest dobra.
jark44 (619 punktów)
>Czytając wypowiedzi osób niewierzących na temat ich akceptacji nieuchronności śmierci dziwię się,
>że tak łatwo godzą się z myślą o własnej śmierci. Ja tam się nie godzę, a ty ?

No widzisz jak my niewierzący poświęcamy się dla was wierzących. Zebyście wy mogli być zbawieni my dobrowolnie godzimy się na wieczne potępienie. (no, wy dobrzy a my źli... - muszą być źli aby byli dobrzy... ) I nie dziw się tak bardzo, bo my mamy większe miłosierdzie do was niż ten was guru z nieba. My się poświęcamy bezinteresownie, na zawsze i ostatecznie.

Amen


mów tylko wtedy, gdy mówisz swoimi słowami. Kościół ma fajnych świętych i błogosławionych - albo psychiczne przypadki, albo kryminalne.
11-10-2011 14:14 
 Ocena 4 na 4
jasenka (1863 punktów)
>No widzisz jak my niewierzący poświęcamy się dla was wierzących. Zebyście wy mogli być zbawieni my dobrowolnie godzimy się na wieczne potępienie. (no, wy dobrzy a my źli... - muszą być źli aby byli dobrzy... )

Mało tego - jaki my mamy potencjał w sobie w związku z tym, że podobno radość w niebie z jednego nawróconego grzesznika jest większa niż radocha z tych zastępów wierzących. Jakbyśmy się tak wszyscy nawrócili jednocześnie, to spazm szczęścia wstrząsnąłby niebem, aż wyłysiałyby z piór wszystkie anioły

A co do pytania z wątku - nikt się nie godzi ze śmiercią, bo to naturalny instynkt. Zrozumienie go i świadomości śmierci i pomimo tego życie pełnią oraz w zgodzie ze sobą jest pięknym przejawem czlowieczeństwa.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Ja się nie godzę na głupotę, ale wiele to niestety nie zmienia Głupich nie ubywa.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
fenix58b (78 punktów)
>Czytając wypowiedzi osób niewierzących na temat ich akceptacji nieuchronności śmierci dziwię się,
>że tak łatwo godzą się z myślą o własnej śmierci. Ja tam się nie godzę, a ty ?
Aby uniknąć nieporozumień dodam, że jestem niewierzący.
11-10-2011 16:01 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Co mają poglądy autora do tezy, którą przedstawił?

Hipokryzja oczywiście gryzie, ale raczej nikt nie będzie tu oceniał Twoich myśli w kontekście światopoglądu przecież.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
matekkk (134 punktów)
o boże... Zjechaliście gościa za to, że od dziecka wmawiali mu życie wiecznie, a teraz gdy przejrzał na o czy, to nie może przetrawic tego, że jednak za parę lat umrze. Bo przecież każdy prawdziwy racjonalista cieszy się na myśl o śmierci. A jeśli jakis ateista nie cieszy się, że umrze, to jest hipokrytą.

Pewnie jak jeszcze byliście wierzący, to najbardziej wkurzała was perspektywa życia wiecznego

farmer (22440 punktów)

Nie rozumiem tego oburzenia po tym pytaniu. Aspekt czysto techniczny podciągnięty do rangi nie wiem czego.
Niegodzenie się to podstawowa forma przeżycia, a akceptacja to marazm i zero postępu.

Ania... (14138 punktów)
Jest jedna modlitwa, którą uznaję za ciekawą:
"Boże,
użycz mi pogody ducha,
abym godził się z tym,
czego nie mogę zmienić.
Odwagi, abym zmieniał to,
co mogę zmienić.
I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.
Pozwól mi co dzień
Żyć tylko jednym dniem
i czerpać radość z chwili, która trwa;
i w trudnych doświadczeniach losu ujrzeć
drogę wiodącą do spokoju;
i przyjąć - jak Ty to uczyniłeś
- ten grzeszny świat takim,
Jakim on naprawdę jest,
a nie takim jak ja chciałbym go widzieć;
i ufać, że jeśli posłusznie poddam się Twojej woli,
to wszystko będzie jak należy.
Tak bym w tym życiu osiągnął umiarkowane szczęście,
a w życiu przyszłym, u twego boku, na wieki posiadł
szczęśliwość nieskończoną."
Pomijając wątek boży i niebiański, to bardzo mądra sprawa.
Śmierć jest jedną z rzeczy której nie możemy uniknąć, możemy ją odwlekać w czasie, ale i tak nieuchronnie nas czeka. Nie warto tracić życia na zamartwianie się faktem, którego nie możemy uniknąć.

Mamy jednak coś, co nie było dane zbyt wielu przed nami - mamy komfort marnowania czasu i badania świata, więc korzystajmy z niego.
farmer (22440 punktów)

>Śmierć jest jedną z rzeczy której nie możemy uniknąć, możemy ją odwlekać w czasie, ale i tak nieuchronnie nas czeka. Nie warto tracić życia na zamartwianie się faktem, którego nie możemy uniknąć.

Dziś, ale ktoś kiedyś pokona tą wadę. Tylko po co te grzmoty na "fenix58b"?
Zadawanie pytań jest wyrazem myślenia a sprowadzenie tego do "będzie dobrze" uważam za większy przejaw ignorancji.

Czym się różnimy od ludzi pustyni z przed tysięcy lat? Ledwie technologią, pojmowanie życia nie zmiennie to samo, dopiero przeskok nad śmiercią pozwoli mi się odróżnić od tego pojmowania świata. Od tego na co odpowiedzi nie znalazł do tej pory nikt a jedynie zabarwił ją swoimi wizjami.
Ania... (14138 punktów)
>>Śmierć jest jedną z rzeczy której nie możemy uniknąć, możemy ją odwlekać w czasie, ale i tak nieuchronnie nas czeka. Nie warto tracić życia na zamartwianie się faktem, którego nie możemy uniknąć.
>Dziś, ale ktoś kiedyś pokona tą wadę. Tylko po co te grzmoty na "fenix58b"?
Mam nadzieję, że nie, bo to byłby raczej koniec naszego gatunku.
Śmierć osobnika i zastąpienie go przez potomstwo jest nieodzowna dla ewolucji.
I gdzie u mnie grzmoty?
To chyba grzmotów nie widziałeś.

>Zadawanie pytań jest wyrazem myślenia a sprowadzenie tego do "będzie dobrze" uważam za większy przejaw ignorancji.
Zadawanie pytań owszem, ale tylko wtedy, kiedy pytania prowadzą do odpowiedzi.
A jakież to twórcze pytanie wynika z lęku przed śmiercią?
Czy w wyniku naszej obawy "pojawi" się życie po śmierci? Nie. Choćbyśmy nie wiem jak próbowali, nie zmienimy rzeczywistości.

>Czym się różnimy od ludzi pustyni z przed tysięcy lat? Ledwie technologią, pojmowanie życia nie zmiennie to samo, dopiero przeskok nad śmiercią pozwoli mi się odróżnić od tego pojmowania świata.
Tutaj mam zgoła odmienne wrażenie.

>Od tego na co odpowiedzi nie znalazł do tej pory nikt a jedynie zabarwił ją swoimi wizjami.
Jakiej odpowiedzi?
Piszesz ogólniki o pytaniach i odpowiedziach, ale szczerze mówiąc - nie mam pojęcia o czym dokładnie piszesz. Chyba nie fantazje o "co będzie po śmierci"? Bo to nie jest pytanie, a wizje właśnie.
1marek133 (0 punktów)
(zablokowany)
Usunięte przez moderatora
Ania... (14138 punktów)
Usunięte przez moderatora
matekkk (134 punktów)
>Śmierć osobnika i zastąpienie go przez potomstwo jest nieodzowna dla ewolucji

Mnie osobiście mało obchodzi ewolucja, bardziej interesują mnie losy mojego świadomego Ja, niż losy moich genów.

Lecz wiecznie nie chciałbym życ, ale tak z .. kilkaset lat?

Do autora wątku:

Patrzysz na śmierc jako coś nie do przyjęcia, bo bierzesz pod uwagę tylko dwie sytuacje:
a) śmierc jako koniec egzystencji
b) życie wieczne w raju, gdzie wszystko jest piękne i cudowne.

Zauważ, że mogliśmy trafic duuuużo gorzej. Co by było, gdyby Bóg rzeczywiście istniał, ale wcale nie był taki dobry jak się niektórym wydaje? Mielibyśmy, brzydko mówiąc, przejebane.
jasenka (1863 punktów)
>Patrzysz na śmierc jako coś nie do przyjęcia, bo bierzesz pod uwagę tylko dwie sytuacje:
>a) śmierc jako koniec egzystencji
b) życie wieczne w raju, gdzie wszystko jest piękne i cudowne.


A jest jakieś inne wyjście niż koniec egzystencji w momencie śmierci?
Czy wiesz o czymś, o czym ja nie wiem?
matekkk (134 punktów)
>A jest jakieś inne wyjście niż koniec egzystencji w momencie śmierci?

Wg mnie nie ma.
Ale twoje pytanie świadczy o tym, że nie zrozumiałas mojego wcześniejszego postu
12-10-2011 21:12 
 Ocena 2 na 2
Ania... (14138 punktów)
>>Śmierć osobnika i zastąpienie go przez potomstwo jest nieodzowna dla ewolucji
>Mnie osobiście mało obchodzi ewolucja, bardziej interesują mnie losy mojego świadomego Ja, niż losy moich genów.
>Lecz wiecznie nie chciałbym życ, ale tak z .. kilkaset lat?
Wiecznie nie dałbyś rady, bo w końcu i nasza Ziemia przestanie istnieć.
A kilkaset lat - a jak poradzisz sobie z telomerami? Uaktywnisz telomerazę? To byłoby bardzo trudne, biorąc pod uwagę rosnące ryzyko nowotworzenia.

>Do autora wątku:
>Patrzysz na śmierc jako coś nie do przyjęcia, bo bierzesz pod uwagę tylko dwie sytuacje:
>a) śmierc jako koniec egzystencji
>b) życie wieczne w raju, gdzie wszystko jest piękne i cudowne.
>Zauważ, że mogliśmy trafic duuuużo gorzej. Co by było, gdyby Bóg rzeczywiście istniał, ale wcale nie był taki dobry jak się niektórym wydaje? Mielibyśmy, brzydko mówiąc, przejebane.
Szach, mat
Faktycznie w nieistnieniu nie ma niczego strasznego - wszak nieistnieliśmy całkiem długo, a istniejemy stosunkowo krótko. Czy przeraża nas świadomość faktu, że nas kiedyś nie było?
Śmierć jest dla mnie istotna do jej faktycznego momentu - czyli ważniejsze są okoliczności i cierpienie przed śmiercią. Nieistnienie nie będzie nieprzyjemne - po prostu nie będzie niczego...

Ale nieistnienie i tak jest błogą alternatywą przy świadomości perfidii, humorzastości, mizoginii i zazdrości naszych wyobrażeń boga - a co jeśli wierzysz w nie tego boga? Zemści się na tobie okrutnie, wieczność w ogniu piekielnym. Albo za to, że golisz brodę nie tak jak trzeba...
matekkk (134 punktów)
>>>Śmierć osobnika i zastąpienie go przez potomstwo jest nieodzowna dla ewolucji
>>Mnie osobiście mało obchodzi ewolucja, bardziej interesują mnie losy mojego świadomego Ja, niż losy moich genów.
>>Lecz wiecznie nie chciałbym życ, ale tak z .. kilkaset lat?
>Wiecznie nie dałbyś rady, bo w końcu i nasza Ziemia przestanie istnieć.
>A kilkaset lat - a jak poradzisz sobie z telomerami? Uaktywnisz telomerazę? To byłoby bardzo trudne, biorąc pod uwagę rosnące ryzyko nowotworzenia.
>

Zwykłe gdybanie z mojej strony, pobożne życzenie, nic więcej.
Moja biologia sprowadza się do kilku(nastu) artykułów przeczytanych kiedyś_tam na racjonaliście, więc nie będę polemizował na tym polu. Jednak podchodząc do tematu bardziej filozoficznie( czy futurologicznie) niż merytorycznie, nie wykluczam możliwości wydłużenia ludzkiego życia. Naukowcy z coraz większą ochotą zaczynają dłubac w genach, kto wie, co z tego wyniknie.
farmer (22440 punktów)

Gdzie tu widzisz lęk? "Nie zgadzam" się to nie lęk.

Jest to tylko kolejne wyzwanie. Czy śmierć jest nieodzowna dla ewolucji? A czy stosowanie prezerwatyw już jest?
Bariera do pokonania i nic więcej. Wpisywanie w to lęków, filozofii myślę że nie o to chodzi.
Po co rozmawiać jak ludzie sprzed wieków którzy praktycznie z wszystkim musieli się pogodzić.
13-10-2011 21:26 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>Gdzie tu widzisz lęk? "Nie zgadzam" się to nie lęk.
>Jest to tylko kolejne wyzwanie. Czy śmierć jest nieodzowna dla ewolucji?
Jest.
>A czy stosowanie prezerwatyw już jest?
Nie ma nic do rzeczy. Ograniczanie przyrostu nie szkodzi ewolucji, przeciwnie - populacje, które dokonywały pewnego odsetka dzieciobójstw miały wbrew pozorom często łatwiej. Bo małe grupy bez nadmiaru niemowlaków do wyżywienia nie umierały z głodu, na przykład.

>Bariera do pokonania i nic więcej. Wpisywanie w to lęków, filozofii myślę że nie o to chodzi.
>Po co rozmawiać jak ludzie sprzed wieków którzy praktycznie z wszystkim musieli się pogodzić.
Następowanie po sobie pokoleń to kwintesencja ewolucji. Jeśli to wyłączysz, nasz gatunek stanie w miejscu i po kilku wiekach zostanie wyparty przez inny - możliwe, że zginiemy w wyniku pandemii, skoro nasze organizmy nie dostosują się w czasie, tak jak ginęli Indianie i Aborygeni po kolonizacji, na choroby, które na nikim w Europie wrażenia nie robiły.
Dlatego na krótką metę może wydawać się to fajne, ale takie nie jest. Po nas powinni przyjść nowi, lepiej dostosowani, bo świat nie stoi w miejscu, a my będziemy.
farmer (22440 punktów)
Patrzysz przez pryzmat ziemi, posiadanych informacji i ludzkich słabości. Śmierć ma to spinać bo daje "jakieś" zakończenie. Życie wieczne nastręcza problemów egzystencjalnych i problemów których jeszcze nie znamy. Więc tak jest lepiej bo jednak swojsko. Nie było nas , teraz jesteśmy, może znikniemy. Co to zmieni w ogólnym bilansie "grzebania" w kodzie? Że coś stracimy, że nie będziemy cieszyć się z życia że ziemia przestaje być płaska.
Więc po co ten postęp, po co jeszcze lepsza żywność po co badanie kosmosu. By wygodniej można było poczekać na śmierć. Ostatnia rzecz której nie zmienimy. Nie zgadzam się.
17-10-2011 12:49 
 Ocena 2 na 2
Ania... (14138 punktów)
>Patrzysz przez pryzmat ziemi, posiadanych informacji i ludzkich słabości. Śmierć ma to spinać bo daje "jakieś" zakończenie.
Bo to jedyny przykład życia jaki znam. I jaki zna nauka.

>Życie wieczne nastręcza problemów egzystencjalnych i problemów których jeszcze nie znamy.
Zapewne, bo nie mamy żadnych powodów, aby sądzić, że takowe istnieje. Przeciwnie - jest to absurdalna teza i nie przekonuje mnie.

>Więc tak jest lepiej bo jednak swojsko. Nie było nas , teraz jesteśmy, może znikniemy. Co to zmieni w ogólnym bilansie "grzebania" w kodzie? Że coś stracimy, że nie będziemy cieszyć się z życia że ziemia przestaje być płaska.
>Więc po co ten postęp, po co jeszcze lepsza żywność po co badanie kosmosu. By wygodniej można było poczekać na śmierć. Ostatnia rzecz której nie zmienimy. Nie zgadzam się.
Ale z czym się nie zgadzasz?
Życie jest jakie jest. Prędzej czy później umieramy. Nawet, jeśli pozyskano by nieśmiertelność, to w końcu nasz układ słoneczny zniknie, a w końcu najprawdopodobniej zniknie cały znany nam Wszechświat.

Nie zgadzasz się z rzeczywistością? Twoje prawo, ale dla mnie to troszkę dziecinne, nie bardziej poważne niż mój siostrzeniec, który w wieku kilku lat nie mógł pogodzić się z myślą, że kiedyś go nie było.

Jesteśmy, mamy pewien czas na realizację naszych marzeń. To więcej, niż było dane większości ludzi na Ziemi i niemal wszystkim gatunkom, jakie istnieją i istniały.
Naprawdę życie nie wystarcza?
farmer (22440 punktów)
Ależ to błędne koło. Ja mówię o przełamywaniu "barier" a Ty że jest to dziecinne bo takie jest życie. Co ma piernik do wiatraka i to wyrażenie "dziecinne"?

Możesz mi powiedzieć w którym miejscu aktualnie jesteśmy że należy uznać stan zastany za obowiązujący i nie zmienny. Popraw mnie jeśli się mylę ale jeśli jesteśmy kombinacją po "wielkim wybuchu" to chyba trochę różnimy się od tego co było kiedyś i w takim razie czy ten proces się już zakończył?

I dlaczego miałbym myśleć jak inni. "Życia nie starcza"....o tak.
17-10-2011 20:04 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>Ależ to błędne koło. Ja mówię o przełamywaniu "barier" a Ty że jest to dziecinne bo takie jest życie. Co ma piernik do wiatraka i to wyrażenie "dziecinne"?
>Możesz mi powiedzieć w którym miejscu aktualnie jesteśmy że należy uznać stan zastany za obowiązujący i nie zmienny.

Pozwól, że jeszcze raz przytoczę:
>>>Więc tak jest lepiej bo jednak swojsko. Nie było nas , teraz jesteśmy, może znikniemy. Co to zmieni w ogólnym bilansie "grzebania" w kodzie? Że coś stracimy, że nie będziemy cieszyć się z życia że ziemia przestaje być płaska.
>>>Więc po co ten postęp, po co jeszcze lepsza żywność po co badanie kosmosu. By wygodniej można było poczekać na śmierć. Ostatnia rzecz której nie zmienimy. Nie zgadzam się.
>>Ale z czym się nie zgadzasz?
>>Życie jest jakie jest. Prędzej czy później umieramy. Nawet, jeśli pozyskano by >>nieśmiertelność, to w końcu nasz układ słoneczny zniknie, a w końcu >>najprawdopodobniej zniknie cały znany nam Wszechświat.

>>Nie zgadzasz się z rzeczywistością? Twoje prawo, ale dla mnie to troszkę dziecinne, nie bardziej poważne niż mój siostrzeniec, który w wieku kilku lat nie mógł pogodzić się z myślą, że kiedyś go nie było.

Wydłużenie ludzkiego życia jest tematem badań. Oczekiwanie wiecznego życia jest dziecinne. Jest dziecinne, bowiem cały Wszechświat nie będzie wieczny. Wystarczająco jasno? Nie istnieje nic wiecznego, więc my też nie będziemy.

>Popraw mnie jeśli się mylę ale jeśli jesteśmy kombinacją po "wielkim wybuchu" to chyba trochę różnimy się od tego co było kiedyś i w takim razie czy ten proces się już zakończył?
Oczywistym jest, że świat się zmienia. Co nie oznacza, że nawet nasz gatunek będzie istniał już na zawsze. Przeciwnie, niemal na pewno w końcu wymrze, albo nasi potomkowie będą określali się innym gatunkiem - ale zaledwie niewielki ułamek gatunków spotkał taki los.

>I dlaczego miałbym myśleć jak inni. "Życia nie starcza"....o tak.
Cytujesz niedokładnie:
>>Jesteśmy, mamy pewien czas na realizację naszych marzeń. To więcej, niż było dane większości ludzi na Ziemi i niemal wszystkim gatunkom, jakie istnieją i istniały.
>Naprawdę życie nie wystarcza?

Nie chodzi o "starczenie" czasu, ale o to, że sam fakt istnienia to ogromne szczęście i dla mnie to, co mi przypadło w udziale jest wystarczająco dobre, oczywiście chciałabym dożyć w zdrowiu starości, ale perspektywa śmierci w wieku lat np. 80 nie jest dla mnie jakąś niesprawiedliwością. Dostało mi się więcej, niż większości ludziom, jacy istnieli. Mi to wystarczy.
farmer (22440 punktów)
>Wydłużenie ludzkiego życia jest tematem badań. Oczekiwanie wiecznego życia jest dziecinne. Jest dziecinne, bowiem cały Wszechświat nie będzie wieczny. Wystarczająco jasno? Nie istnieje nic wiecznego, więc my też nie będziemy.

Rozumiem że facet próbujący przedostać się do innego wszechświata zostałby nazwany dzieckiem, bo co tam miałby szukać skoro tu jest wystarczająco dobrze.
Jakieś hipotezy na temat wieczności lub nie Wszechświata?

>Nie chodzi o "starczenie" czasu, ale o to, że sam fakt istnienia to ogromne szczęście i dla mnie to, co mi przypadło w udziale jest wystarczająco dobre, oczywiście chciałabym dożyć w zdrowiu starości, ale perspektywa śmierci w wieku lat np. 80 nie jest dla mnie jakąś niesprawiedliwością. Dostało mi się więcej, niż większości ludziom, jacy istnieli. Mi to wystarczy.

Bardzo subiektywne spostrzeżenie (przy czym nie uważam go za złe) tylko że to ciągle postrzeganie. Dość "łatwo" można go zmienić. Nie wiem czemu ciągle wracasz do tematu sprawiedliwości, szczęścia.Trochę przypomina mi to ( a pro po dzieci) teksty rodziców "wy narzekacie, my to mieliśmy ciężko".
17-10-2011 22:01 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>Jakieś hipotezy na temat wieczności lub nie Wszechświata?
Oczywiście. Jedną z takowych jest hipoteza Big Collapse
pl.wikipedia.org/wiki/Wielki_Kolaps
Mamy jakiekolwiek powody by sądzić, że może istnieć dowolny obiekt wieczny? Nie. Nawet gwiazdy i układy planetarne umierają. Jeśli jednak przytoczysz obiekt, który ma szanse istnieć w swojej formie wiecznie, to chętnie posłucham.
>>Nie chodzi o "starczenie" czasu, ale o to, że sam fakt istnienia to ogromne szczęście i dla mnie to, co mi przypadło w udziale jest wystarczająco dobre, oczywiście chciałabym dożyć w zdrowiu starości, ale perspektywa śmierci w wieku lat np. 80 nie jest dla mnie jakąś niesprawiedliwością. Dostało mi się więcej, niż większości ludziom, jacy istnieli. Mi to wystarczy.
>Bardzo subiektywne spostrzeżenie (przy czym nie uważam go za złe) tylko że to ciągle postrzeganie. Dość "łatwo" można go zmienić.
Czy ja wiem. Moje postrzeganie staram się opierać na obserwacjach, zmieniam je w zależności od obserwacji. Jeśli podasz mi przekonujące fakty, może zmienię. Ale póki co fantazja o życiu wiecznym nie jest przekonywająca, więc trudno byłoby zmienić moje postrzeganie.
>Nie wiem czemu ciągle wracasz do tematu sprawiedliwości, szczęścia.Trochę przypomina mi to ( a pro po dzieci) teksty rodziców "wy narzekacie, my to mieliśmy ciężko".
Bo zwykle tak się argumentuje lęk przed śmiercią. Lękiem przed istnieniem i potrzebą wymierzenia sprawiedliwości.
farmer (22440 punktów)

>Mamy jakiekolwiek powody by sądzić, że może istnieć dowolny obiekt wieczny? Nie. Nawet gwiazdy i układy planetarne umierają. Jeśli jednak przytoczysz obiekt, który ma szanse istnieć w swojej formie wiecznie, to chętnie posłucham.
Też chętnie się dowiem tylko że trzeba pokonać problemy wpierw jak te poniżej.

>Bo zwykle tak się argumentuje lęk przed śmiercią. Lękiem przed istnieniem i potrzebą wymierzenia sprawiedliwości.
Może tak może nie, dla mnie to problem czysto techniczny okrojony z tych wszystkich lęków o których piszesz. Nie zgadzam się w ujęciu "zmieniam to". I nie ma znaczenia czy da się czy nie.Bo to patrzenie przez pryzmat pogodzenia się (jasne że przez najbliższe lata niewiele się zmieni i trzeba zaaplikować sobie odpowiednie filtry w głowie by nie zwariować) utrudnia rozmowę kierując ją na tory egzystencji zasadności itd. Większość ludzi tak robi. Krótki bilans możliwości i już wiadomo co możemy. Ale to powoduje złe odczytanie intencji, możliwe że przez częste pojawianie się na forum tematów z "BOGIEM". Gdzie taki temat jak ten został potraktowany krótko bez próby głębszej interpretacji. I choćby dlatego też się nie zgadzam a wszelkie próby sprowadzania go do strachu przed śmiercią uważam za nietrafione. Pozdrawiam
Szaniu (224 punktów)
>bowiem cały Wszechświat nie będzie wieczny. Wystarczająco jasno? Nie istnieje nic wiecznego, więc my też nie będziemy.
Proszę nie rzucać stwierdzeń, których nawet najwybitniejsi kosmolodzy nie ośmieliliby się rzucać .
>Nie chodzi o "starczenie" czasu, ale o to, że sam fakt istnienia to ogromne szczęście i dla mnie to, co mi przypadło w udziale jest wystarczająco dobre, oczywiście chciałabym dożyć w zdrowiu starości, ale perspektywa śmierci w wieku lat np. 80 nie jest dla mnie jakąś niesprawiedliwością. Dostało mi się więcej, niż większości ludziom, jacy istnieli. Mi to wystarczy.
Dobrze powiedziane.

exoplanet-spot.blogspot.com/
shad (27 punktów)
>a ty ?

Ja jestem romantyczna.

shad (27 punktów)
Dla mnie jest oczywiste, że jako ludzie chcemy żyć jak najdłużej, nie godzimy się na śmierć, bo niby dlaczego?
Życie jest cudowne.
Dlatego między innymi walczymy z tak zwaną intelektualną ciemnością... Rozwiązania "życia po śmierci" nie zaspakajają naszych ludzkich pragnień nieśmiertelności (czy dłuższego życia), chcemy iść do przodu, po 'prawdziwą nieśmiertelność', a nie bajkową.
ropuszka (154 punktów)
>Czytając wypowiedzi osób niewierzących na temat ich akceptacji nieuchronności śmierci dziwię się,
>że tak łatwo godzą się z myślą o własnej śmierci. Ja tam się nie godzę, a ty ?

Tu się nie ma na co godzić czy nie godzić , nie ma z czym walczyć, po prostu takie są fakty i już, trzeba to przyjąć na klatę, zapisać w świadomości i upchnąć gdzieś z tyłu głowy. Koło życia jest jakie jest, wszystko rodzi się, rośnie, starzeje, zasada dotyczy wszystkich i wszystkiego jedynie długością egzystencji się różnimy. Oszukiwać siebie, że jest coś po.....to jak udawanie, że święty Mikołaj istenieje i za dobre zachowanie przyniesie prezenty.
Szaniu (224 punktów)
>(...) tak łatwo godzą się z myślą o własnej śmierci. Ja tam się nie godzę, a ty ?

To tak jakbyś nie godził się z niebieskim kolorem nieba za dnia. Bądź był przeciwny kształtom owoców bananowca . Dziwaczna ideologia.

Śmierć i czas to motory życia.

exoplanet-spot.blogspot.com/
Urszula Lis (278 punktów)
>Czytając wypowiedzi osób niewierzących na temat ich akceptacji nieuchronności śmierci dziwię się,
>że tak łatwo godzą się z myślą o własnej śmierci. Ja tam się nie godzę, a ty ?


Chcesz zmarnować resztę życia, czekając na śmierć i zastanawiając się co będzie dalej, twoja sprawa. Dla mnie to naturalna kolej rzeczy, jesteśmy tylko lepiej rozwiniętymi ssakami. A częściej zastanawiam się co wyewoluuje z bakterii i robaczków przetwarzających nasze nafaszerowane chemią zwłoki

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365